DOJRZAŁOŚĆ -PREZENT DLA CIEBIE
Wyobraź sobie, że jesteś pachnącym, jędrnym, kuszącym jabłkiem z lśniącą skórką, które ty, dobry gospodarz, zrywasz z drzewa i robisz wszystko, żeby się nie pomarszczyło, nie przestało pachnieć, by pozostało jak najdłużej apetyczne. Wyobraź sobie, że trzymasz w dłoniach siebie. I to, co zrobisz, sprawi, że będziesz niczym to dojrzałe jabłko, pachnące, lśniące, soczyste, pożądane, pełne witalnych soków, choć przecież jest owocem jesieni. Nie ma w tym żadnej przesady. Ludzie dojrzali mają wiele do zaoferowania w każdej dziedzinie. Mogą też mieć mnóstwo seksapilu. To dlatego, że są świadomi swoich atutów, popartych życiowym lub wieloletnim doświadczaniem wzlotów i upadków. Podążajmy więc za obfitością jesieni, bogaci w owoce życia, doświadczenie, wiedzę, i hojnie się tym wszystkim dzielmy z innymi.
JAK TO WYGLĄDA U NAS, CZYLI KSIĘGA NASZEGO ŻYCIA
Około trzydziestki biologicznie i chemicznie - właściwie pod każdym względem, czy tego chcemy, czy nie, organizm zaczyna się starzeć. To niemiła wiadomość. Jednak dzięki postępowi medycyny, szczepieniom, dobrym warunkom higienicznym wydłużyła się średnia długość życia. Ten niesamowity fakt był wyczekiwany przez ludzkość od setek lat. Jednym słowem, poniekąd dostaliśmy coś, na co od zawsze liczyliśmy.
Zachodnie społeczeństwa żyją coraz dłużej, ale ludzie nadal się starzeją - ups! Do tego procesy starzenia, czego nie przewidzieliśmy, zaczynają się dużo wcześniej niż w poprzednich pokoleniach, a choroby cywilizacyjne dotykają coraz młodszych ludzi. Dlatego też powinniśmy się przygotować na ten okres i dobrze zaplanować swoje życie. To, czy będzie dłużącą się i nielubianą starością: z laską, demencją, depresją, zrzędzeniem, osteoporozą, balkonikiem, pieluchą, pełną garścią tabletek, czy dojrzałością podobną do tej przeżywanej w Hunzie, Abchazji czy Vilcabambie, z błyskiem w oku, pasją, pozytywną energią, dobrym humorem, ze świetną kondycją, sprawnym ciałem, z jasnym umysłem, gronem przyjaciół i ukochaną osobą, u której boku się budzimy i zasypiamy - w dużej mierze zależy od ciebie. I nie jest to utopia, ględzenie, akademickie rozważania filozoficzne ani science fiction. Jest to plan, który możesz przyjąć za swój i go realizować. Czasy, w których żyjemy, oprócz niesamowitych możliwości i wiedzy dają nam wybór i możliwość wdrażania zmian. Czyż to nie wspaniała wiadomość? Uwierz - to naprawdę zależy od ciebie!
Jednak paradoksalnie jednym z największych zagrożeń związanych z coraz dłuższym życiem jest właśnie jego długość. Drastycznie spada jakość egzystencji głównie z powodu chorób typowych dla ludzi w zaawansowanym wieku - cukrzycy, nowotworów, demencji i szeregu innych. Właśnie z tego powodu o starości myśli się z przerażeniem, jeśli w ogóle się myśli (na ogół długo się nam wydaje, że nas ona nie dotyczy).
Literatura popularna jest wypełniona obietnicami szaleńców - przepisami na cudowne mikstury i eliksiry mające pomóc nam zachować wieczną młodość, a nawet zyskać nieśmiertelność. W naszych czasach magami i czarodziejami są perfekcyjnie funkcjonujące reklamy m.in. koncernów farmaceutycznych, pełne pięknych ludzi na tle idyllicznych pejzaży, obiecujących złote góry - zdrowie, brak bólu, niesamowitą radość. Czyż nie od zawsze chcieliśmy długo żyć? Tak, ale czy długo znaczy szczęśliwie? Starość rzadko jest szczęśliwa - widzę to na własne oczy, gdy odwiedzam mamę mojej przyjaciółki w domu seniora. Wiek jego nieszczęsnych (tak to postrzegam) pensjonariuszy oscyluje pomiędzy siedemdziesiątym a dziewięćdziesiątym rokiem życia, ale, o zgrozo, rezydują tam również sześćdziesięciolatkowie. Tych powyżej dziewięćdziesiątki jest niewielu, lecz i tak najczęściej nie mają świadomości, gdzie są. Starsi i młodsi pensjonariusze snują się bez celu, czekając - no właśnie - na co? Diagnoza w większości przypadków brzmi - demencja, zniedołężnienie, choroba Alzheimera, zespół Parkinsona. Niesprawne, zajęte procesem chorobowym mózgi tych osób upośledzają ich funkcjonowanie na skutek deficytów neurologicznych, a zajęte demencją szare komórki pędzą myśli ku pustce. Jest to obraz smutny, dołujący, ale niestety do bólu prawdziwy. Można by to ująć w ten sposób: ludzie żyją dziś dłużej, lecz często oznacza to też, że dłużej umierają z powodu przewlekłych chorób, dewastujących ich ciało i psychikę. W takich miejscach jaskrawo widać, że współcześnie medycyna i również my sami medykalizujemy problemy związane z zagadnieniami starości i długowieczności. Nie traktujemy ich całościowo, a one dotyczą zarówno ciała, jak i duszy. Najchętniej ukrylibyśmy je gdzieś głęboko w ciemnej jamie i na zawsze o nich zapomnieli.
Często też obserwuję, jak moi przyjaciele i znajomi męczą się - bo trudno to inaczej nazwać - ze swoimi niedołężnymi rodzicami, z którymi często nie ma kontaktu. Bardzo ich kochają, ale nie potrafią im pomóc, są bezradni. Bywa, że nie radzą sobie, zaniedbują siebie, swoje rodziny i życie. To fakt - żyjemy coraz dłużej, ale też starzejemy się coraz szybciej i bardziej niehumanitarnie. Starcy siedzą bez ruchu, przyklejeni do ekranów telewizorów, smartfonów, telefonów, źle (bo niepełnowartościowo) odżywieni, zestresowani, bez energii. Wygląda na to, iż to nie życie stało się dłuższe, ale odchodzenie z tego świata - przedłużyliśmy swoją egzystencję, ale nie funkcjonowanie w zdrowiu. Wyniki badań populacyjnych pokazują, że coraz młodsi ludzie zapadają na alzheimera, demencję, depresję, różnego rodzaju nowotwory. Jeśli nie chcesz w przyszłości, wcale nie tak odległej, jak się wydaje, być ciężarem dla bliskich oraz dla siebie - zacznij działać. Nikt za ciebie tego nie zrobi. Nasza kondycja w późniejszym wieku zależy od naszych wyborów od najmłodszych lat: od tego, jak będziemy o siebie dbać, co będziemy jeść, jakie będziemy mieć priorytety.
Piszę tę książkę, ponieważ żyję już wystarczająco długo i widzę, jak niektórzy zaczynają się starzeć i dopadają ich choroby, żyją w bólu, są rozgoryczeni, podczas gdy inni ludzie w podobnym wieku są radośni, witalni i piękni (niczym długowieczni z wyżej wspomnianych cudownych krain). Wiem z doświadczenia, że możliwe jest cieszenie się energią, szczęściem i spokojem wewnętrznym nie tylko w młodości. Na późnym etapie życia można doświadczyć spełnienia i satysfakcji, a nie poczucia straty i niespełnienia. Dlatego wyłącz telewizor oraz negatywne myślenie o starości i emeryturze. Posłuchaj wiatru, deszczu, rozkoszuj się słońcem, chmurami, ożywczym powietrzem, kup dobre jedzenie i ugotuj coś pysznego dla siebie, przyjaciół - ruszaj się, zaskakuj siebie i innych, żyj z całych sił.
Z pewnością można uniknąć starczych smutków. Szansą na to jest wdrożenie zmian w stylu życia, najlepiej już w pięćdziesiąte urodziny. A jeszcze lepiej, gdy zrobimy to po trzydziestce i ochoczo weźmiemy się do aktywności fizycznej - nieoceniony lek w walce z chorobami i ze starością. Codziennie trzydzieści minut jakiegokolwiek ruchu (ćwiczeń, marszów, spacerów, jazdy na rowerze, basenu) pozwala utrzymać sprawność fizyczną i dobre samopoczucie (wiem to, ponieważ zaczęłam w miarę regularnie ćwiczyć, gdy miałam trzydzieści pięć lat). Zdrowy styl życia, aktywność fizyczna, odpowiednia dieta, dobry, pełen wzajemnego szacunku i miłości związek, zainteresowania, rodzina może nie dają gwarancji długiego życia (bo wszystko może się wydarzyć), ale szansę na przyjemniejsze życie i zdrowie do późnych lat. Nigdy nie jest za późno! Życie to test na wytrzymałość. Nie oglądaj się na nikogo, pokonaj lenistwo i niedobre nawyki, bądź kreatywny, rozwijaj się, a jak trzeba, zaciśnij zęby i spróbuj coś zmienić, poprawić! I do przodu.
TRZY NAJWAŻNIEJSZE ETAPY ŻYCIA - TWÓJ POLIGON DOŚWIADCZALNY
Do trzydziestki
Ten etap trwa od momentu narodzin, gdy z krzykiem otworzymy oczy, aż do trzydziestki. Wtedy rozwój fizyczny, o którym wcale się nie myśli, ponieważ przychodzi bez wysiłku, toczy się własnym trybem. I jeśli nie przydarzy się coś niepomyślnego, na co nie mieliśmy wpływu, okres ten minie niefrasobliwie, w szczęściu i dobrym zdrowiu. Jakże wspaniały jest ten czas prób i błędów, ale też intensywnego rozwoju młodych ludzi, nieustannego ruchu. Mięśnie, kości, ścięgna pracują bez wytchnienia i bez większego wysiłku. To się dzieje samo, nie czujemy żadnych skutków ubocznych rozrzutnego trwonienia energii, a także picia alkoholu, niespania kilka nocy z rzędu, podróżowania na koniec świata z plecakiem i w jednym podkoszulku, balowania do utraty tchu - pozostając świeżym jak przed chwilą zerwany kwiatek. Jeszcze się nie starzejesz, starość cię nie dotyczy. Nie ma jej w twoim polu widzenia.
Od trzydziestki do pięćdziesiątki
Zaczyna się tuż po zdmuchnięciu trzydziestu świeczek na urodzinowym torcie. Po tym wspaniałym dniu, który powinieneś celebrować najpiękniej, jak się da, zacznij być czujny. Czas, który powinien być okresem twojej prosperity, trwa aż do pięćdziesiątki, choć niewielu trzydziestolatków potrafi sobie wyobrazić pięćdziesiąte urodziny. Po hucznie obchodzonych trzydziestych urodzinach nastąpi bujny etap rozwoju intelektualnego - uczysz się, nieustannie studiujesz życie, zmieniasz poglądy (dlaczego nie?), umacniasz przyjaźnie, zdobywasz tytuły, mężczyzn, kobiety, pieniądze, rodzisz i wychowujesz dzieci. Budujesz domy, sadzisz drzewa, zakładasz ogrody, robisz karierę, inwestujesz - a jakże. Jest fantastycznie, bo w dalszym ciągu korzystasz ze swoich muskułów, mięśni, ścięgien, kości i z mózgu. Zaniedbujesz ciało na rzecz pracy, kariery, rodziny, dzieci, ambicji, nałogów - niestety w dzisiejszym świecie często tak jest. I w tym właśnie momencie powinno zaświecić się czerwone światło. Moment jest jak najbardziej odpowiedni, powiedziałabym, że niekiedy wręcz zwrotny. Jeśli coś z tym zrobisz, jest szansa, że przetrwasz, dociągniesz do osiemdziesiątki, a nawet dłużej, jak ci długowieczni: w doskonałej formie, zdrowiu, samodzielnie i w towarzystwie ludzi takich jak ty - zadowolonych, spełnionych, witalnych, z błyskiem w oku i młodzieńczą werwą, ze sprawnym, silnym ciałem oraz z równie sprawnym mózgiem i kreatywnym umysłem.
Po pięćdziesiątce
Szczęśliwie dotarłeś do owej niewyobrażalnej pięćdziesiątki. Już masz swój ciężko wypracowany w poprzednich okresach bagaż. Zakładam, że znasz swoje mocne i słabe strony, wiesz, jak to wykorzystać i jak poradzić sobie w sytuacji, gdy coś nie gra. Jednym słowem, gdy nic pechowego nie wydarzyło się po drodze w twoim życiu, masz już wszystko w miarę poukładane. Właśnie wtedy możesz zacząć ten fantastyczny okres, polegający na korzystaniu z połączonych sił fizycznych, intelektualnych i duchowych. Zakładam, że będąc świadomym, że gra jest warta świeczki - długo na to czekałeś. Optymistyczne, prawda? A co najważniejsze, możliwe.
Jest jednak jeden warunek. Gdy już mniej lub bardziej hucznie obejdziesz dzień pięćdziesiątych urodzin, przejrzysz chciane i niechciane prezenty, zrobisz rachunek życiowych zysków i strat - być może w zadumie stwierdzisz, że przydałoby się coś zmienić. To, co zrobisz z cennym bagażem doświadczeń, a także ze stertą poupychanych w najciemniejszych zakątkach złych nawyków i nałogów, wpłynie na twoje dalsze życie, jego długość i jakość. Każdy ma swoje mniej lub bardziej obciążające zdrowie zbiory, zaniedbania i zaniechania. Dlatego też powinniśmy sobie uświadomić, że już po czterdziestce organizm przełącza się ze wznoszącej się fali przypływu młodości na falę odpływu. Wiem, brzmi okropnie, ale co robić? Takie są fakty. Nie ma już oznak wzrostu, ciało i mózg powoli się zużywają i starzeją (a to niespodzianka!).
Jest to z pewnością zła wiadomość i pewnie nie chce ci się już dalej czytać. Spróbuj, proszę, chociaż się zastanowić, zatrzymać, pomyśleć, a potem może będziesz brnął - drogi Czytelniku - dalej. Wygląda na to, że jedyne, co możemy zrobić, to zacisnąć zęby, popłynąć pod prąd, zahamować tę okropną falę odpływu. I to może być ta dobra wiadomość, ponieważ kluczem do spowolnienia procesu obumierania są: witalność, ćwiczenia fizyczne, zrównoważona dieta, uważność (mindfulness), szacunek dla zwierząt, roślin i całej planety, intensywne kontakty międzyludzkie, życie w dobrych związkach, a nie solo (jak wynika z badań naukowych, single żyją krócej). I nie pocieszaj się faktem, że jakiś tam wujek (stary kawaler) żył 101 lat. Zawsze są jakieś wyjątki (uwarunkowane genetycznie) potwierdzające regułę. Oczywiście życzę każdemu, żeby właśnie był tym wyjątkiem. Jednak na cuda nie liczmy i zabierzmy się do roboty, zwłaszcza gdy chcemy dożyć 101 lat i więcej!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki