287 najdziwniejszych faktów o seryjnych mordercach - Jack Rosewood

Kup ebooka

47.99 zł
37.43 zł (36,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Seryjny mor­derca to postać enig­ma­tyczna, trudna do zro­zu­mie­nia dla osób myślą­cych racjo­nal­nie. Od dzie­siąt­ków lat zara­zem fascy­nuje nas i prze­raża swo­imi ohyd­nymi czy­nami, tym, jak czyha w cie­niu i bez lito­ści odbiera życie, nie odczu­wa­jąc ani krzty skru­chy z powodu swo­ich zbrodni. Z pozoru wydaje się takim samym czło­wie­kiem jak każdy z nas, ale w jego umy­śle kryje się coś, co czyni go nie­za­prze­czal­nie "innym".

Seryjny mor­derca (lub mor­der­czyni) nie ma świa­do­mo­ści kon­se­kwen­cji. Przede wszyst­kim chce zaspo­koić sady­styczne cią­goty, żądzę krwi, i napa­wać się wyjąt­ko­wym uczu­ciem potęgi, gdy zaba­wia się w boga. Każdy seryjny mor­derca ma wła­sne kon­kretne powody, by robić to, co robi - a wiele z nich trudno objąć umy­słem, jeśli nie mamy ten­den­cji do psy­cho­pa­tii. To dra­pież­nicy, mistrzo­wie sprytu i mani­pu­la­cji ukryci za fasadą spo­koju i roz­waż­no­ści. Ich oso­bo­wo­ści cechują się tym, co psy­chia­tria okre­śla jako "agre­sję dra­pieżną", która spra­wia, że ludzie ci uznają wszyst­kich innych za istoty niżej w hie­rar­chii, gor­sze, co uspra­wie­dli­wiać ma bru­tal­ność w sto­sunku do niczego się nie­spo­dzie­wa­ją­cych ofiar.

Nawet jeśli rozu­miemy jed­nak pod­sta­wowy pro­fil psy­cho­pa­to­lo­giczny seryj­nego mor­dercy - a może nawet uwa­żamy się za eks­per­tów w tej dzie­dzi­nie - ist­nieje wiele spraw, o któ­rych prze­ciętny czło­wiek nie ma poję­cia. Do dys­po­zy­cji jest jed­nak cała masa infor­ma­cji o realiach zbrodni, w dużej czę­ści ukryta w sta­rych aktach, w roz­ma­za­nych obra­zach na taśmach z daw­nych roz­praw i wresz­cie w zaku­rzo­nych pod­ręcz­ni­kach kry­mi­no­lo­gii.

Czy wiesz, że na prze­strzeni swo­jego życia zetkniesz się prze­lot­nie z około 36 mor­der­cami, na przy­kład mija­jąc ich na ulicy? Czy wiesz, że Albert Fish, cie­szący się ponurą sławą jed­nego z naj­bar­dziej zde­pra­wo­wa­nych seryj­nych mor­der­ców wszech cza­sów, według wła­snych dekla­ra­cji pożarł ponad setkę dzieci? A czy wiesz, że prze­sy­cone per­wer­sją listy Fisha, w któ­rych przy­znaje się do zbrodni, są aktu­al­nie w posia­da­niu pew­nego sław­nego nowo­jor­skiego arty­sty?

Ta książka eks­plo­ruje mroczne zaka­marki i wyciąga na świa­tło dzienne nie­znane szcze­góły, jakich próżno szu­kać w innych publi­ka­cjach z gatunku true crime. Poja­wią się tu nazwi­ska, które mogą być wam znane: Ted Bundy, Ed Gein czy John Wayne Gacy. Przyj­rzymy się jed­nak także spra­wom nieco zapo­mnia­nym; potwo­rom, o któ­rych świat nie usły­szał, choć ich zbrod­nie nie ustę­po­wały pod wzglę­dem okru­cień­stwa wyżej wymie­nio­nym.

Poroz­ma­wiamy także o spra­wach zwią­za­nych w ten czy inny spo­sób z seryj­nymi mor­der­cami, jak na przy­kład o oso­bo­wo­ści psy­cho­pa­tycz­nej, nierozwią­za­nych zagad­kach kry­mi­nal­nych, mor­der­czych sek­tach, a nawet zbrod­niach zain­spi­ro­wa­nych przez media i sztukę.

Wyko­na­li­śmy żmudną pracę, żeby zaofe­ro­wać ci zesta­wie­nie naprawdę szo­ku­ją­cych fak­tów, być może nale­żą­cych do naj­bar­dziej wstrzą­sa­ją­cych, o jakich kie­dy­kol­wiek prze­czy­tasz; jeste­śmy prze­ko­nani, że nawet naj­bar­dziej zapa­leni pasjo­naci true crime dowie­dzą się z tej książki cze­goś, o czym jesz­cze nie wie­dzieli.

Kto był pierwszym w historii seryjnym mordercą?

Wiele źró­deł zga­dza się co do tego, że pierw­szym w histo­rii seryj­nym mor­dercą był czło­wiek nazwi­skiem H.H. Hol­mes, pro­fe­sjo­nalny oszust, który w ostat­niej deka­dzie XIX wieku wybu­do­wał w Chi­cago "mor­der­czy hotel", słu­żący mu do pozby­wa­nia się ofiar. Tak naprawdę jed­nak możemy zna­leźć przy­kłady seryj­nych mor­dów znacz­nie wcze­śniej.

Naj­wcze­śniej­szym przy­pad­kiem seryj­nego mor­dercy, jaki zano­to­wały annały dzie­jów, był żyjący na początku XV wieku nie­jaki Gil­les de Rais, rycerz i dowódca fran­cu­skiej armii kró­lew­skiej. De Rais, który już jako nasto­la­tek otrzy­mał tytuł szla­checki i objął rodowy mają­tek, naka­zy­wał swoim gene­ra­łom upro­wa­dza­nie chłop­ców i dziew­cząt w wieku 6-18 lat. Ofiary spro­wa­dzali do taj­nych kwa­ter de Rais, gdzie porwani byli roz­bie­rani, gwał­ceni, tor­tu­ro­wani i mor­do­wani. Naj­czę­ściej de Rais pod­ci­nał im gar­dła obu­siecz­nym mie­czem, cza­sem ści­nał głowy. Następ­nie oka­le­czał zwłoki, wyj­mu­jąc z nich organy wewnętrzne, które oglą­dał i podzi­wiał. Na prze­strzeni ponad dekady zamor­do­wał co naj­mniej 40 dzieci i nasto­lat­ków; nie­które źró­dła twier­dzą, że praw­dziwa liczba jego ofiar zbli­żyła się do 100.

De Rais pasuje do typo­wego pro­filu psy­cho­pa­to­lo­gicz­nego hedo­ni­stycz­nego mor­dercy, prze­ja­wia­ją­cego fan­ta­zje doty­czące wła­dzy i mocy, ale histo­ryczne realia i wysoki sta­tus spo­łeczny zde­cy­do­wa­nie odróż­niają go od współ­cze­snych seryj­nych mor­der­ców, któ­rzy dzia­łają samo­dziel­nie i sta­rają się za wszelką cenę zacie­rać ślady.

Wręcz jako wzor­cowy przy­kład seryj­nego mor­dercy we współ­cze­snym rozu­mie­niu czę­sto okre­śla się gra­su­ją­cego w Lon­dy­nie Kubę Roz­pru­wa­cza. W 1888 roku zaata­ko­wał i zamor­do­wał na lon­dyń­skim East Endzie 5 pro­sty­tu­tek. Zale­d­wie 4 lata wcze­śniej, w 1884, w Austin w Tek­sa­sie dzia­łał jed­nak podobny potwór w ludz­kiej skó­rze. Czło­wiek ten, okre­ślany teraz przy­dom­kiem Servant Girl Anni­hi­la­tor, czyli Mor­derca słu­żą­cych, w nieco ponad rok ode­brał życie co naj­mniej 8 ofia­rom, po czym znik­nął w grud­niu 1885 roku. Zakra­dał się nocami do domów mło­dych Afro­ame­ry­ka­nek i masa­kro­wał je sie­kierą, gdy spały. Cza­sami gwał­cił i oka­le­czał ofiary, wpy­chał im też do uszu ostre przed­mioty. Ni­gdy nie udało się go ująć; w owym cza­sie afro­ame­ry­kań­ska część spo­łecz­no­ści Austin była prze­świad­czona, że uży­wał czar­nej magii, aby zapew­nić sobie nie­wi­dzial­ność.

Które państwo ma najwyższy odsetek seryjnych morderców?

Jest jeden kraj, który zde­cy­do­wa­nie wyprze­dza inne, jeśli cho­dzi o liczbę seryj­nych mor­der­ców per capita - są to Stany Zjed­no­czone. W latach 1900-2016 w Sta­nach dzia­łało ich co naj­mniej 3204 - to liczba, która robi wra­że­nie, nie­za­leż­nie od tego, z jakiej per­spek­tywy jej się przyj­rzeć. Dru­gie miej­sce zaj­muje Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki, która w tym samym prze­dziale cza­so­wym zare­je­stro­wała na swoim tere­nie dzia­łal­ność 167 seryj­nych mor­der­ców. Ozna­cza to, że Stany Zjed­no­czone miały ponad 19 razy wię­cej seryj­nych mor­der­ców niż dru­gie pań­stwo na liście.

Dla­czego wszyst­kie inne kraje bledną w tej nie­chlub­nej sta­ty­styce w porów­na­niu z USA? Czy są jakieś czyn­niki spo­łeczno-eko­no­miczne, które temu sprzy­jają? Cóż, prawda wydaje się nie­jed­no­znaczna - być może nie cho­dzi wcale o to, że w Sta­nach "po pro­stu jest" wię­cej seryj­nych mor­der­ców.

Stany Zjed­no­czone to jeden z naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nych kra­jów na świe­cie pod wzglę­dem tech­no­lo­gii i postępu nauki. Dys­po­nują poza tym wie­loma zin­te­gro­wa­nymi sys­te­mami, które pozwa­lają poszcze­gól­nym sta­nom i miej­sco­wo­ściom się komu­ni­ko­wać i efek­tyw­nie wymie­niać infor­ma­cje. Być może zatem nie cho­dzi o to, że w USA działa wię­cej seryj­nych mor­der­ców - są po pro­stu sku­tecz­niej wykry­wani i łapani.

W mniej roz­wi­nię­tych kra­jach o podob­nych roz­mia­rach, na przy­kład w Indiach czy Rosji, liczba tego typu prze­stęp­ców może być podobna jak w USA, ale braki na szcze­blu służb bez­pie­czeń­stwa powo­dują, że w sta­ty­sty­kach wid­nieje ich mniej. Trzeba też wspo­mnieć, że Stany Zjed­no­czone to czwarte naj­więk­sze pod wzglę­dem powierzchni pań­stwo świata, więc to natu­ralne, że będzie miało pro­por­cjo­nal­nie wię­cej prze­stępstw niż mniej­sze kraje.

Czy wiesz, że...?

USA notuje zarówno naj­wyż­szą liczbę zare­je­stro­wa­nych w aktach seryj­nych mor­der­ców, jak i naj­wyż­szy współ­czyn­nik ich liczby per capita (0,99% na 100 000 miesz­kań­ców). Kali­for­nia to stan, w któ­rym docho­dzi do naj­więk­szej liczby seryj­nych mor­derstw - od roku 1900 zano­to­wano ich tam ponad 1700. W latach 70. XX wieku Kali­for­nię n azwano nawet "mor­der­czą sto­licą świata". Kanada w latach 1900-2016 zano­to­wała tylko 106 seryj­nych mor­der­ców, mimo że teren tego kraju prze­kra­cza o 1,6% powierzch­nię Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Współ­czyn­nik liczby prze­stęp­ców per capita wynosi 0,29% na 100 000 miesz­kań­ców. Jed­nym z naj­niż­szych współ­czyn­ni­ków prze­stęp­czo­ści na świe­cie może poszczy­cić się Islan­dia; na wyspie zano­to­wano tylko jed­nego seryj­nego mor­dercę w histo­rii. Był to Axlar-Björn Pétursson, który dzia­łał w XVI wieku. Fili­piny twier­dzą, że rów­nież na ich tere­nie poja­wił się tylko jeden seryjny mor­derca - kato­licki ksiądz, który miał w latach 1816-1826 pozba­wić życia 57 osób.

Jaką bronią najczęściej posługują się seryjni mordercy?

Wyobra­ża­jąc sobie kla­sycz­nego seryj­nego mor­dercę, zazwy­czaj przy­wo­łu­jemy w myślach zakap­tu­rzone posta­cie czy­ha­jące w mrocz­nych zauł­kach i z dłońmi zaci­śnię­tymi na ręko­je­ści poły­sku­ją­cego sta­lo­wego ostrza. Cho­ciaż noże są powszech­nie uwa­żane za ulu­bioną broń seryj­nych mor­der­ców, w sta­ty­sty­kach poja­wiają się jed­nak na zaska­ku­jąco niskim trze­cim miej­scu.

Naj­czę­ściej uży­wa­nym przez seryj­nych mor­der­ców narzę­dziem zbrodni jest pisto­let. Może to zaska­ki­wać, szcze­gól­nie że broń palna wydaje się stać w sprzecz­no­ści z tym, co zazwy­czaj stara się osią­gnąć sprawca, czyli z poczu­ciem pier­wot­nej więzi, intym­nym doświad­cze­niem cudzej śmierci. Pisto­let pozwala jed­nak prze­stępcy zyskać miaż­dżącą prze­wagę nad ofiarą, nawet jeśli sam ma fizyczne ogra­ni­cze­nia. Mor­dercy, któ­rzy nie zdo­ła­liby obez­wład­nić dru­giej osoby gołymi rękami, chęt­nie się­gają po broń palną, ponie­waż groźba postrzału czę­sto wystar­czy, żeby uczy­nić poten­cjalną ofiarę cał­ko­wi­cie ule­głą. Broń palną wybie­rają także ci mor­dercy, któ­rzy chcą zadać śmierć natych­mia­stowo. Z około 10 tysięcy zare­je­stro­wa­nych od roku 1900 przy­pad­ków seryj­nych mor­derstw ponad połowę sta­no­wią te z uży­ciem oma­wia­nego narzę­dzia.

Dru­gie miej­sce wśród naj­pow­szech­niej­szych metod seryj­nych mor­der­ców zaj­muje udu­sze­nie przez zadła­wie­nie lub zadzierz­gnię­cie - doko­nano tak 22% seryj­nych mor­derstw od 1990 roku. Na trze­cim miej­scu znaj­duje się wspo­mniane ostre narzę­dzie - około 15% ofiar zostało zaszty­le­to­wa­nych.

Wymie­nia się rów­nież mate­riały wybu­chowe, uto­pie­nie, otru­cie, spa­le­nie, udu­sze­nie na inne spo­soby, uży­cie sie­kiery lub potrą­ce­nie.

Czy wiesz, że...?

Choć zare­je­stro­wano dość liczne poje­dyn­cze przy­padki osób uży­wa­ją­cych dziw­nych i nie­ty­po­wych przed­mio­tów jako narzę­dzi zbrodni (w tym skar­pe­tek, kuche­nek mikro­fa­lo­wych, łopat, noży­czek, pił łań­cu­cho­wych, a nawet klapy sede­so­wej), więk­szość seryj­nych mor­der­ców trzyma się tra­dy­cyj­nych i spraw­dzo­nych metod: broni pal­nej, noży, lin, albo zabija gołymi rękami. Być może naj­bar­dziej nie­ty­pową bro­nią, jakiej użyto w spra­wie wie­lo­krot­nego mor­der­stwa, był miecz samu­raj­ski, któ­rym w 1999 roku w Chi­cago nie­jaki Teo­doro Baez pozba­wił życia dwie osoby. Prze­pro­wa­dzone przez Rad­ford Uni­ver­sity bada­nie wyka­zało, że seryjni mor­dercy o wyż­szym ilo­ra­zie inte­li­gen­cji przed­kła­dają mate­riały wybu­chowe i tru­ci­zny ponad pisto­lety czy noże. Seryjni mor­dercy o niż­szym ilo­ra­zie inte­li­gen­cji sto­sują raczej ude­rza­nie tępym narzę­dziem lub dźga­nie ostrym.

Którzy mordercy należeli do grupy hedonistów?

Hedo­ni­styczni seryjni mor­dercy to tak naprawdę bar­dzo sze­roka kate­go­ria, którą można podzie­lić na 3 pod­grupy:

moty­wo­wani sek­su­al­nie - mor­dują dla satys­fak­cji sek­su­al­nej; moty­wo­wani emo­cjo­nal­nie - mor­dują, aby poczuć przy­pływ adre­na­liny; moty­wo­wani zyskiem - mor­dują dla korzy­ści mate­rial­nych.

Edmund Kem­per to dosko­nały przy­kład mor­dercy moty­wo­wa­nego sek­su­al­nie. W latach 1972-1973 w oko­licy Santa Cruz w Kali­for­nii zaofe­ro­wał pod­wie­zie­nie w sumie 6 auto­sto­po­wicz­kom. Wszyst­kie zaata­ko­wał, zabił, a ciała poćwiar­to­wał. Każde z mor­derstw zapew­niało mu satys­fak­cję sek­su­alną - czer­pał ją nie tylko z aktu mor­derstwa, lecz także z oka­le­cza­nia zwłok. Kem­per wyróż­niał się zarówno potężną posturą (ma 2 metry i 6 cen­ty­me­trów wzro­stu), jak i wyjąt­kową inte­li­gen­cją - jego IQ wynosi 145. A jed­nak popeł­niał mor­derstwa i dopusz­czał się aktów nekro­fi­lii, oka­zjo­nal­nie także gwał­cił kobiety, gdy jesz­cze żyły.

Naj­słyn­niej­szy nie­zi­den­ty­fi­ko­wany seryjny mor­derca, jakiego zro­dziła Kali­for­nia, czyli Zodiak, to z kolei świetny przy­kład hedo­ni­sty moty­wo­wa­nego emo­cjami. Roz­ko­szo­wał się adre­na­liną czer­paną z faktu, że sieje ter­ror na uli­cach San Fran­ci­sco. W latach 70. XX wieku nie tylko mor­do­wał pary, które zjeż­dżały do cichych zato­czek, żeby spę­dzić razem miłe chwile, ale także wysy­łał do prasy i poli­cji paskudne, pełne drwin listy.

Seryjne mor­der­czy­nie zazwy­czaj kie­rują się nato­miast chę­cią zysku - bar­dzo nie­wiele z nich działa pod wpły­wem pra­gnie­nia satys­fak­cji sek­su­al­nej lub poczu­cia wła­dzy. Naj­słyn­niej­szą przed­sta­wi­cielką tej kate­go­rii była naj­pew­niej nie­jaka Doro­thea Puente, wła­ści­cielka pen­sjo­natu w kali­for­nij­skim Sacra­mento, która odu­rzała nar­ko­ty­kami i zabi­jała swo­ich star­szych loka­to­rów. Następ­nie odbie­rała za nich czeki z eme­ry­turą i je spie­nię­żała. Zabiła w sumie 9 osób; ska­zano ją za 3 mor­der­stwa, gdyż ława przy­się­głych nie osią­gnęła poro­zu­mie­nia co do pozo­sta­łych. Prasa ochrzciła ją mia­nem "Gospo­dyni domu śmierci".

Co cie­kawe, histo­ria zna przy­pa­dek seryj­nego mor­dercy, który wyka­zy­wał cechy wszyst­kich 3 pod­ty­pów hedo­ni­stycz­nej moty­wa­cji. To nie­sławny bry­tyj­ski inter­ni­sta Harold Ship­man, któ­rego uważa się za jed­nego z naj­bar­dziej efek­tyw­nych seryj­nych mor­der­ców cza­sów współ­cze­snych - liczbę jego ofiar sza­cuje się na 250 osób. Ship­man czer­pał z mor­dów zarówno satys­fak­cję sek­su­alną, jak i dreszcz emo­cji, a w grę wcho­dziły także pie­nią­dze - w jed­nym przy­padku sfał­szo­wał nawet testa­ment ofiary, żeby się w nim zna­leźć.