9 najpiękniejszych komedii. MultiBook - Aleksander Fredro

Kup ebooka

69.90 zł
55.92 zł (36,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Spis treści

Mąż i żona Komedia w trzech aktach wierszem

[Motto]

Osoby

Akt I

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Akt II

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Akt III

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta i ostatnia

Pan Geldhab Komedia w trzech aktach wierszem

[Motto]

Osoby

Akt pierwszy

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Akt drugi

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Akt trzeci

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Damy i huzary Komedia w trzech aktach prozą

[Motto]

Osoby

Akt pierwszy

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Akt drugi

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Scena szesnasta

Scena siedemnasta

Akt trzeci

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Scena szesnasta

Scena siedemnasta

Scena osiemnasta

Scena dziewiętnasta

Scena dwudziesta

Scena dwudziesta pierwsza

Scena dwudziesta druga

Pan Jowialski Komedia w czterech aktach prozą

[Motto]

Osoby

Akt pierwszy

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Akt drugi

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Akt trzeci

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Akt czwarty

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

Scena czternasta

Scena piętnasta

Śluby panieńskie, czyli Magnetyzm serca Komedia w 5 aktach wierszem

[Motto]

Osoby

Akt pierwszy

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Akt drugi

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Akt trzeci

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Akt czwarty

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Akt piąty

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Zemsta Komedia w czterech aktach wierszem

Motto

Osoby

Akt pierwszy

Scena I

Scena II

Scena III

Scena IV

Scena V

Scena VI

Scena VII

Scena VIII

Akt drugi

Scena I

Scena II

Scena III

Scena IV

Scena V

Scena VI

Scena VII

Scena VIII

Scena IX

Akt trzeci

Scena I

Scena II

Scena III

Scena IV

Scena V

Scena VI

Scena VII

Akt czwarty

Scena I

Scena II

Scena III

Scena IV

Scena V

Scena VI

Scena VII

Scena VIII

Scena IX

Scena X

Scena XI

Scena XII

Wielki człowiek do małych interesów Komedia w pięciu aktach

[Motto]

Osoby

Akt I

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Akt II

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Akt III

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Akt IV

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Akt V

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Odludki i poeta Komedia w jednym akcie wierszem

[Motto]

Osoby

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Pierwsza lepsza, czyli Nauka zbawienna Komedia w jednym akcie wierszem

[Motto]

Osoby

Scena pierwsza

Scena druga

Scena trzecia

Scena czwarta

Scena piąta

Scena szósta

Scena siódma

Scena ósma

Scena dziewiąta

Scena dziesiąta

Scena jedenasta

Scena dwunasta

Scena trzynasta

?

Scena pierwsza

Pokój; z jednej strony kanapa, z drugiej stół okrągły, na nim lampa z umbrelą, w głębi fortepian.

 

Elwira, Alfred siedzą przy sobie na kanapie.

 

ALFRED

trzymając rękę Elwiry

Luba Elwiro, kochanko mej duszy,

Z łez oko twoje kiedyż się osuszy?

Czemuż rzadkie, drogie chwile,

Które możem spędzić z sobą,

Lubisz, roniąc żalów tyle,

Smutną pokrywać żałobą?

Czy już miłości tak słaba jest siła,

Że szczęście moje, któreś ty sprawiła,

Nie może zatrzeć błahego wspomnienia

I myśli próżnych nie zmienia?

 

ELWIRA

Alfredzie, kocham, kocham cię nad życie,

Lecz i to wyraz zbyt słaby;

Jakież by życie mogło mieć powaby,

Gdybym go z tobą nie dzieliła skrycie?

Myśl, że stając się miłości nagrodą,

Uczyniłam szczęście twoje,

Więcej jest może jak zgryzot osłodą,

Jest... czego nawet wymówić się boję;

Ale czyż mogę bez skrytej tęsknoty

Puszczać w niepamięć obowiązki, cnoty,

Które za młodu w duszę mi wpoili,

Którem w nieszczęsnej przepomniała chwili?

Nareszcie ciągła obawa...

 

ALFRED

Obawa?

 

ELWIRA

Alfredzie, miłość nasza nie jest prawa;

Świat ma oczy przenikliwe...

 

ALFRED

Miłość nieprawa – marzenie prawdziwe!

Jeśli natura zaród jej płomieni

W każdą istotę włożyła,

Płomieni, których czarująca siła

Byt nieczuły w życie mieni,

Tym samym, jak się wydaje,

Każdą miłość uprawniła.

Czyliż ja przeto występnym zostaję,

Ze moje serce, zamknięte zbyt mało,

Lubiące piękność, rozum, dobroć, wdzięki,

Elwirę kochać musiało?

Wszakże to z świętej przyrodzenia ręki

Ona – powaby, ja mam miłość stałą,

I jeśli kogo, nie mnie winić trzeba –

Czemuż Elwirę wskazały mi nieba?

 

ELWIRA

Ach, i ta miłość, dla której, niestety,

Duszy niewinnej zrzuciłam zalety,

Dla której, widząc zawsze tylko ciebie,

Zapomniałam sama siebie,

Zapomniałam i świat cały –

Ach, jeśli kiedy strawi swe zapały,

Jeśli twe serce oziębłym zostanie,

Jakież ty o mnie mieć będziesz mniemanie?

Może dowody dziś dane...

 

ALFRED

Jak to? Coś rzekła! Gdy kochać przestanę?

Ach nie, Elwiro, serc naszych złączenie,

To z twoim mego równe uderzenie,

Ten pociąg luby i ognisty razem,

Co się tajemnym tłumacząc wyrazem,

Spoił czułe nasze dusze,

I ta mgła na świat rzucona,

Gdy cię przyciskam do łona –

Ach, czyż ci powtarzać muszę? –

Więcej jak zwykłej miłości zapałem!

To czucie boskie, którego nie znałem,

Którego niegdyś szukałem daremnie,

Już się z życiem spletło we mnie;

Ich węzła nieba nie wzruszą:

Trwać i ginąć razem muszą.

 

ELWIRA

O! jakże lubię słuchać twego głosu!

Upojona tym urokiem,

Tracę pamięć mego losu,

Ciebie tylko mam przed okiem;

Słowa z mych piersi wydobyć nie mogę,

Czuję i rozkosz, i żałość, i trwogę,

Pożar mnie przenika miły,

Pałam i pałać się boję,

I ledwie dosyć mam siły

Rzucić się w objęcie twoje.

Czemuż przeznaczenia władza,

Która nas złączyć umiała,

Która serca nasze zgadza,

Ciebie za męża Elwirze nie dała?

I Wacław może z inną żyjąc żoną

Byłby szczęśliwszy i ona szczęśliwą,

I ja bym jak dziś nie była zmuszoną

Być z nim chytrą i fałszywą.

Miłość ku tobie jedynie

Mój wrodzony wstręt zwycięża,

Ze w każdej życia godzinie

Zwodzić muszę mego męża.

 

ALFRED

Twojego żalu niesłuszna przyczyna;

Nie jegoż to własna wina,

Ze ci się ciągle podobać nie umiał,

Gdy już zrazu był lubiony,

I że szalenie rozumiał

Powinnością miłość żony?

Wacław, przystojny, bogaty, rozumny,

W młodości najpierwszym kwiecie,

Z tylu miłostek i sławny, i dumny,

Wszystkim kazał wróżyć w świecie,

Ze jego żona w jakimkolwiek względzie

Jedną z najszczęśliwszych będzie.

Alić ledwie cię zaślubił,

Gdy mu wszędzie zazdroszczono,

On, oziębły z swoją żoną,

Domu swego już nie lubił.

Ile gdzie indziej pośród zgromadzenia

Rzadką swą przyjemnością jest celem wielbienia,

Tyle nieznośny sam na sam u siebie,

Zostawił żonę, że powiem, w potrzebie

Gorętszej duszy szukania,

Szukania uczuć podziału

I ulegnienia pomału

Władzy, pod którą natura nas skłania.

 

ELWIRA

Gdybym nie była zawsze opuszczoną,

Ach, inną byłabym żoną!

 

ALFRED

Spędziłażeś z nim, powiedz, choć chwilę przyjemną?

 

ELWIRA

Ach nie, nigdy, niestety! tak mało żył ze mną.

 

ALFRED

Jeśli przyjdzie do ciebie, to śledzie i ziewa.

 

ELWIRA

I za to, że się nudzi, na żonę się gniewa.

 

ALFRED

Coraz przykrzejszym się staje.

 

ELWIRA

Zawsze zrzędzi, gdera, łaje.

Albo – ileż mi zawsze nie czynią zgryzoty

Jego fałszywe pieszczoty,

Którymi zwykle obdarza,

Gdy nas kto trzeci uważa.

Rozkosz, szczęście rozpowiada,

Których dozna, kto się żeni,

Ściska, pieści, do nóg pada,

Żonę bóstwem swoim mieni –

Lecz ten, co patrzał, drzwi ledwie zatrzaśnie,

Zaraz miłość, grzeczność gaśnie,

I jakby chciał okupić przyjemność tej chwili,

Na tysiąc niegrzeczności natychmiast się sili.

 

ALFRED

Nieznośny.

 

ELWIRA

Przykry.

 

ALFRED

Bez duszy.

 

ELWIRA

Nic go nie ujmie...

 

ALFRED

Nie wzruszy.

 

ELWIRA

Nie wiedzieć, czym mu dogodzić.

 

ALFRED

I takiego przykro zwodzić?

Nie, nie! On zasłużył na to:

Niech za nieczułość to będzie zapłatą.

 

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.