Ahmad Suradji - Szaman i jego magiczny eliksir - Galka

Kup ebooka

9.99 zł
7.49 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

W Azji Po­łu­dniowo-Wschod­niej leży naj­więk­szy na świe­cie kraj wy­spiar­ski - In­do­ne­zja. Z ko­smosu In­do­ne­zja przy­po­mina ga­lak­tykę, tyle że skła­da­jącą się nie z gwiazd i pla­net, lecz z 17 ty­sięcy wysp, po­śród któ­rych około 6 ty­sięcy jest za­miesz­ka­nych. In­do­ne­zja roz­po­starta jest na Ar­chi­pe­lagu Ma­laj­skim oraz za­chod­niej czę­ści No­wej Gwi­nei i wy­zna­cza gra­nicę mię­dzy dwoma oce­anami, Spo­koj­nym i In­dyj­skim. Wy­spy two­rzące In­do­ne­zję cią­gną się przez po­nad 6,4 ty­siąca ki­lo­me­trów i łą­czą Azję z Oce­anią. Naj­więk­szymi wy­spami In­do­ne­zji są: Su­ma­tra, Jawa, Bor­neo (Ka­li­man­tan w ję­zyku in­do­ne­zyj­skim), Ce­le­bes (Su­la­wesi) i Nowa Gwi­nea.

Swoją obecną na­zwę pań­stwo za­wdzię­cza Eu­ro­pej­czy­kom. Przed­ro­stek "indo-" na­wią­zuje do na­zwy in­nego azja­tyc­kiego kraju - In­dii, a koń­cówka "-ne­sos" wy­wo­dzi się z grec­kiego i ozna­cza wy­spę. Czyli słowo "In­do­ne­zja" do­słow­nie tłu­ma­czy się jako "wy­spę In­dii". Do po­wszech­nego uży­cia na­zwa ta we­szła w koń­cówce XVIII wieku. Wcze­śniej re­gion ten na­zy­wany był Ar­chi­pe­la­giem In­dyj­skim. Kraj przez wiele lat był ho­len­der­ską ko­lo­nią i Ho­len­drzy na­zy­wali go Ho­len­der­skimi In­diami Wschod­nimi lub po pro­stu In­diami. Kiedy na po­czątku XX wieku po­wsta­wał na­ro­dowy ruch wol­no­ściowy, lo­kalne spo­łecz­no­ści za­częły ko­ja­rzyć na­zwę In­do­ne­zji z nie­pod­le­gło­ścią i toż­sa­mo­ścią na­ro­dową.

Pod­czas dru­giej wojny świa­to­wej In­do­ne­zja oku­po­wana była przez Ja­poń­czy­ków. Rząd Ja­po­nii za­mie­rzał po­wo­łać dzia­ła­jące "nie­za­leż­nie" wła­dze pro­ja­poń­skie i umie­ścić na wy­so­kich sta­no­wi­skach lo­kal­nych przy­wód­ców na­ro­do­wych, któ­rzy przed wojną wal­czyli prze­ciw do­mi­na­cji ho­len­der­skiej. Z cza­sem In­do­ne­zja miała stać się czę­ścią pla­no­wa­nej Strefy Wspól­nego Do­bro­bytu Wiel­kiej Azji Wschod­niej, którą oczy­wi­ście mieli za­rzą­dzać Ja­poń­czycy. Jed­nakże pod ko­niec lata 1945 roku stało się ja­sne, że Ja­po­nia prze­grała wojnę. O po­ranku 17 sierp­nia 1945 roku Su­karno, przy­szły pre­zy­dent In­do­ne­zji, ogło­sił nie­pod­le­głość Re­pu­bliki In­do­ne­zji, wy­stę­pu­jąc przed zgro­ma­dzo­nym przed jego do­mem tłu­mem. Ten dzień wy­zna­cza po­czą­tek nie­pod­le­gło­ści In­do­ne­zji.

Wcze­śniej­sza hi­sto­ria ar­chi­pe­lagu była rów­nie nie­sa­mo­wita. In­do­ne­zja to jedna z naj­star­szych ko­le­bek na­szej cy­wi­li­za­cji. W 1891 roku w sercu Jawy zna­le­ziono czaszkę homo erec­tus. Ba­da­cze uwa­żają, że ma ona około pół mi­liona lat. Już po tym wy­ko­pa­li­sku na­tra­fiono tam na jesz­cze star­sze szczątki na­szych przod­ków. W 1931 roku od­kryto czę­ści szkie­letu czło­wieka przy­po­mi­na­ją­cego ne­an­der­tal­czyka, któ­rego na­zwano "czło­wie­kiem z Solo" (od po­bli­skiej rzeki) lub Ja­wan­tro­pem. Z nie­daw­nych od­kryć pa­le­on­to­lo­gicz­nych można wy­wnio­sko­wać, że naj­wcze­śniejsi przed­sta­wi­ciele homo sa­piens do­tarli do In­do­ne­zji około 60-70 ty­sięcy lat temu. Jed­nakże ci pierwsi pre­hi­sto­ryczni lu­dzie znik­nęli z tych te­re­nów w wy­niku póź­niej­szych fal mi­gra­cji.

Około 30 ty­sięcy lat temu na ar­chi­pe­lag in­do­ne­zyj­ski do­tarli Ne­gryci, ale nie wia­domo, skąd przy­byli. Więk­szość współ­cze­snych miesz­kań­ców In­do­ne­zji po­słu­guje się ję­zy­kami z ro­dziny au­stro­ne­zyj­skiej, za któ­rej ko­lebkę lin­gwi­ści uwa­żają Taj­wan i po­bli­skie wy­brzeże Chin. Mniej wię­cej 2,5 ty­siąca lat p.n.e. ję­zyki z tej ro­dziny do­tarły na Bor­neo i roz­prze­strze­niły się we wschod­niej i za­chod­niej In­do­ne­zji.

Na hi­sto­rię In­do­ne­zji wpływ miały prze­ni­ka­jące się róż­no­rodne kul­tury: hin­du­ska, chiń­ska, kam­bo­dżań­ska, ma­le­zyj­ska, po­li­ne­zyj­ska, por­tu­gal­ska, arab­ska, bry­tyj­ska i ho­len­der­ska. Dziś kraj ten za­miesz­kują człon­ko­wie wielu grup i pod­grup et­nicz­nych, w tym Ja­waj­czycy, Sun­daj­czycy, Ma­la­jo­wie, Ba­ta­ko­wie, Ban­dża­ro­wie i chiń­scy In­do­ne­zyj­czycy (Tion­ghoa). Pan­ca­sila, ofi­cjalna ide­olo­gia za­ło­ży­ciel­ska Re­pu­bliki In­do­ne­zji, wspiera i chroni et­niczną oraz kul­tu­rową róż­no­rod­ność oby­wa­teli kraju.

Bli­skie współ­ist­nie­nie róż­nych na­ro­do­wo­ści za­owo­co­wało po­wsta­niem bo­ga­tej i barw­nej cy­wi­li­za­cji z roz­le­głymi ga­łę­ziami rdzen­nych wie­rzeń, w któ­rych po­ja­wiały się ele­menty głów­nych świa­to­wych re­li­gii. To po­łą­cze­nie przy­nio­sło za­ska­ku­jącą ob­fi­tość lo­kal­nych wa­rian­tów ob­rząd­ków, które do dziś dy­na­micz­nie się roz­wi­jają. Od 1965 roku za ofi­cjalne re­li­gie uznaje się tam sześć głów­nych grup wy­znań: is­lam, pro­te­stan­tyzm, ka­to­li­cyzm, hin­du­izm, bud­dyzm i kon­fu­cja­nizm (cho­ciaż na dwa­dzie­ścia lat, mię­dzy 1978 a 1998, zo­stał on wy­klu­czony z tej li­sty). Co cie­kawe, dwa wy­zna­nia chrze­ści­jań­skie (ka­to­li­cyzm, spro­wa­dzony do In­do­ne­zji przez Por­tu­gal­czy­ków, oraz pro­te­stan­tyzm - czy też do­kład­niej kal­wi­nizm - przy­wie­ziony przez Ho­len­drów) zo­stały uznane przez rząd In­do­ne­zji za od­dzielne re­li­gie.

Prze­wa­ża­jąca więk­szość In­do­ne­zyj­czy­ków, bo po­nad 80 pro­cent, to wy­znawcy is­lamu, co spra­wia, że In­do­ne­zja jest kra­jem z naj­więk­szą na świe­cie po­pu­la­cją mu­zuł­ma­nów. Kraje arab­skie roz­po­częły wy­mianę han­dlową z In­do­ne­zją już w IV wieku na­szej ery. Is­lam, który do­tarł do In­do­ne­zji z in­dyj­skiego stanu Gu­dźa­rat, za­ko­rze­nił się tu na­to­miast do­piero w XIV wieku. Pierw­sze cen­tra wiary mu­zuł­mań­skiej po­wstały w dwóch pro­win­cjach na Su­ma­trze - Pół­noc­nej i Za­chod­niej, a na­stęp­nie re­li­gia ta za­częła pod­bi­jać za­chod­nią i pół­nocno-cen­tralną część Jawy. Jesz­cze przed koń­cem XV wieku na te­ry­to­rium dzi­siej­szej In­do­ne­zji kwi­tło dwa­dzie­ścia kró­lestw mu­zuł­mań­skich. W tym sa­mym cza­sie Ma­ja­pa­hit, ostat­nie im­pe­rium hin­du­istyczne, chy­lił się ku upad­kowi. Współ­cze­śnie wie­rze­nia hin­du­istyczne prze­wa­żają je­dy­nie na wy­spie Bali, gdzie rdzenni miesz­kańcy na­dal wal­czą z eks­pan­sją is­lamu.

Jed­nakże te sześć ofi­cjal­nych re­li­gii w ża­den spo­sób nie de­fi­niuje du­cho­wego ży­cia In­do­ne­zyj­czy­ków. Kiedy na­uki i wie­rze­nia zza mórz przy­były do In­do­ne­zji, jej miesz­kańcy byli już od wie­ków za­nu­rzeni we wła­snych prze­ko­na­niach o świe­cie i jego ta­jem­ni­cach. Po­zo­sta­ło­ści tych wie­rzeń można za­uwa­żyć rów­nież współ­cze­śnie. By­wają one kla­sy­fi­ko­wane jako ani­mizm, cho­ciaż więk­szość ba­da­czy uznaje to za uprosz­cze­nie. Za tym po­ję­ciem kryje się wiara, że przed­mioty, miej­sca i wszel­kie stwo­rze­nia mają esen­cję du­chową, a zja­wi­ska na­tu­ralne wy­wo­ły­wane są przez du­chy.

Lu­dzie pre­hi­sto­ryczni byli prze­świad­czeni, że przy ca­łej zło­żo­no­ści świata nie można zre­du­ko­wać go do war­stwy ma­te­rial­nej. Za tym, co wi­doczne, sły­szalne lub da­jące się do­tknąć, znaj­duje się inna rze­czy­wi­stość, z któ­rej wy­pły­wają prawa i formy rzą­dzące co­dzien­no­ścią. To ta nie­do­strze­galna rze­czy­wi­stość de­fi­niuje czas i wpływa na na­si­le­nie opa­dów, wiel­kość zbio­rów czy ja­kość cho­wa­nego by­dła. Oczy­wi­ście lu­dzie pra­gnęli, aby każda sy­tu­acja dzia­łała na ich ko­rzyść. Dla­tego po­ja­wił się zło­żony sys­tem prak­tyk i ry­tu­ałów ma­ją­cych udo­bru­chać tego, który kie­ro­wał bie­giem ży­cia. Wy­obra­że­nia na te­mat tego, jaka istota od­grywa tę rolę, róż­niły się w za­leż­no­ści od grup et­nicz­nych. Nie­któ­rzy do­strze­gali w rze­czy­wi­sto­ści dzia­ła­nie bo­gów lub bo­giń, inni - na­tu­ral­nych du­chów, do­brych bądź złych, byli też tacy, któ­rzy my­śleli, że to du­sze zmar­łych. W świa­do­mo­ści daw­nych In­do­ne­zyj­czy­ków wszech­świat był po­dzie­lony na trzy światy: górny, środ­kowy i dolny. Świat górny za­miesz­kany jest przez du­chy mi­tyczne, ro­dowe i ochra­nia­jące. Świat środ­kowy na­leży do lu­dzi. Świat dolny na­to­miast przy­pi­sany jest po­two­rom, złym bo­gom i de­mo­nom. Ry­tu­ały stały się spo­so­bem na wpro­wa­dza­nie har­mo­nii po­mię­dzy tymi wy­mia­rami. Ci, któ­rzy po­tra­fili po­śred­ni­czyć mię­dzy świa­tem lu­dzi a dwoma po­zo­sta­łymi, cie­szyli się w spo­łe­czeń­stwie spe­cjal­nym sta­tu­sem. Na­zy­wani są sza­ma­nami, ka­pła­nami lub me­diami. W ję­zyku ja­waj­skim osoba taka nosi miano du­kun. Uważa się, że du­kun ma wy­jąt­kowe zdol­no­ści, a jego sława może wy­kro­czyć poza gra­nice jego wio­ski, co skut­kuje nie­koń­czą­cymi się wi­zy­tami licz­nych go­ści. A z ja­kimi spra­wami lu­dzie się do niego zwra­cają! Może to być jęcz­mień na oku, chęć ode­gra­nia się na nie­wier­nym mężu lub prośba o po­wstrzy­ma­nie ulew­nych desz­czy. Du­kun jest jed­no­cze­śnie po­go­dynką, we­te­ry­na­rzem, le­ka­rzem, spo­wied­ni­kiem, te­ra­peutą ro­dzin­nym i prze­wod­ni­kiem. Z po­mocą du­chów może zna­leźć od­po­wiedź na każde py­ta­nie i do­star­czyć lek na do­wolną do­le­gli­wość.