Aktywacja szyszynki - Ilchi Lee

Kup ebooka

64.60 zł
56.85 zł (64,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZDZIAŁ SZÓSTYKontakt z ciałem

Kto jest twoim najbliższym przyjacielem? Odpowiadając na to pytanie, możesz myśleć o ludziach, którzy pojawiają się i znikają z twojego życia, ale być może twój najlepszy przyjaciel jest zawsze z tobą podczas tej podróży. Osobiście uważam, że moje ciało jest moim najbliższym przyjacielem, najlepszym kumplem, ponieważ zawsze jest przy mnie i stanowi mój największy życiowy atut. Podczas gdy duch jest moją istotą, ciało jest cennym naczyniem i pojazdem, który go przemieszcza. Bez fizycznego wymiaru nasze dusze nie mogą wpływać na materialną rzeczywistość. To właśnie dzięki temu, że mają ciała, nasze dusze mogą wchodzić w interakcje z innymi ludźmi i rzeczami - doświadczać, czuć, wyrażać, tworzyć i rozwijać się.

Ciało jest prawdziwym partnerem duszy. Nasze dusze są zawarte w naszych ciałach 24 godziny na dobę, nie rozdzielają się od nich nawet na sekundę. Zawsze jesteśmy z nimi spleceni, ale tak naprawdę nie spędzamy zbyt wiele czasu, koncentrując się wyłącznie i całkowicie na swoim ciele. Świadomość jest przez większość czasu skupiona na zewnątrz lub pogrążona w myślach, które sam tworzysz.

Czy kiedykolwiek widziałeś w telewizji obraz pysznie wyglądającego loda, czując potem, że nie możesz wygonić go z głowy? Czy kiedykolwiek spędziłeś dużo czasu na zastanawianiu się, czy kupić ubranie, które zobaczyłeś w sklepie internetowym? Niezliczone ilości informacji z zewnątrz przedostają się przez twoje oczy, uszy, nos, usta i skórę, nieustannie wzbudzając w tobie myśli i uczucia. Twoja zdolność do skupienia się na swoim ciele spada, gdy w głowie wirują natrętne myśli. Twój umysł kręci się nieprzerwanie w głowie, nie mogąc zejść niżej. To oddziela głowę od reszty ciała, odłączając od niego także twój umysł.

Dlaczego połączenie z ciałem jest ważne? Dusza istnieje w ciele - a dokładniej w naszej klatce piersiowej. Aby połączyć się z tą częścią, nasz umysł musi przeniknąć do ciała, nie zaś błądzić poza nim. Najpierw musi nastąpić proces, który pozwoli nam stać się świadomym ciała, naczynia utrzymującego duszę. Dlatego właśnie połączenie z ciałem jest pierwszym krokiem medytacji szyszynki.

Łączenie się z ciałem oznacza przywoływanie do niego świadomości poprzez całkowite skupienie się na nim. Istnieje wiele różnych metod takiej aktywności, jak na przykład chodzenie lub ćwiczenie poprzez świadome poruszanie ciałem, jak w jodze, tai chi lub qigong. Ale nawet podczas tego typu praktyk łatwo jest skierować umysł na zewnątrz; patrzysz na krajobraz lub innych ludzi, myślisz o tym i o tamtym.

Opracowałem wiele metod treningowych i sposobów ruchu służących połączeniu z ciałem. Przedstawię tutaj kilka z nich - te, które uważam za najprostsze i najbardziej efektywne. Jedną z nich jest stukanie palcami u stóp. Leżąc w wygodnej pozycji, powtarzasz ruch uderzania stopami o siebie tak, by wydobyć z nich miarowy dźwięk. Innym sposobem jest uzdrawianie poprzez pępek, które polega na użyciu narzędzia lub palców do wielokrotnego uciskania pępka. Ruchy te są tak proste, że można się ich nauczyć w minutę, ale w ich nieskomplikowaniu ukryte są głębokie zasady.

W obu tych ćwiczeniach powtarzasz łatwe ruchy, tworząc częstotliwość. Aby uspokoić mózg wypełniony ciągłymi, brzęczącymi myślami i przywołać świadomość do ciała, nic nie jest bardziej skuteczne niż wibracja.

Prawdopodobnie doświadczyłeś tego w swoim codziennym życiu. Co robisz, aby uśpić dziecko? Trzymasz je w ramionach i delikatnie bujasz w górę i w dół, klepiesz rytmicznie dłonią po klatce piersiowej lub kołyszesz w kołysce. Te powtarzające się ruchy wywołują przyjemne wibracje. W pewnym momencie płaczące niegdyś dziecko zasypia.

Ta sama zasada działa w przypadku dorosłych. Czy kiedykolwiek siedziałeś w bujanym fotelu, a twój umysł stopniowo stawał się coraz spokojniejszy, gdy kołysałeś się w przód i w tył? A czasami, kiedy twoje myśli są niespokojne i niecierpliwe, przebierasz nogami, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, albo wstajesz i chodzisz tam i z powrotem. Takie powtarzające się ruchy pomagają rozluźnić napięcie i uwolnić niepokój. Co zadziwiające, nasze ciała wykonują te czynności automatycznie. To prawdopodobnie dlatego, że zostaliśmy tak stworzeni; nasze ciała i mózgi same się odprężają dzięki wygodnym, powtarzającym się wibracjom.

Aby zrozumieć te zjawiska, przyjrzyjmy się przez chwilę strukturze naszych mózgów. Istnieją różne sposoby na opisanie struktury mózgu, a neurologia jest złożoną i wciąż rozwijającą się dyscypliną naukową, ale prostym sposobem na zrozumienie ogólnej struktury tego organu jest podzielenie go na trzy podstawowe poziomy.

Najbardziej zewnętrzna warstwa kory mózgowej nadzoruje myślenie, a znajdujący się pod nią układ limbiczny - emocje. Pień mózgu, znajdujący się w najbardziej centralnej części mózgu, jest mózgiem życiowym, nadzorującym podstawowe funkcje naszego organizmu, takie jak oddychanie, bicie serca i ciśnienie krwi, poprzez współczulny i przywspółczulny układ nerwowy. Tutaj znajduje się szyszynka.

Trzywarstwowa struktura mózgu

To właśnie gdy twoja świadomość znajduje się głównie na zewnątrz życiowej części mózgu, możesz mieć wrażenie, że utknąłeś w myślach i emocjach. Komfortowe, powtarzalne wibracje uspokajają myślenie i emocjonalny mózg, przywołując twoją świadomość do mózgu życiowego. Wtedy naturalny oddech staje się bardziej swobodny, a tętno i ciśnienie krwi - stabilniejsze.

Stukanie palcami u stóp i uzdrawianie przez pępek mają jeszcze jedną wspólną cechę oprócz powtarzających się wibracji - jest nią oddychanie. Gdy przez dłuższą chwilę będziesz wykonywał ćwiczenie produkujące miarowe wibracje, prędko zauważysz, że wydychasz powietrze przez usta. Poprzez wielokrotne stukanie palcami u stóp lub naciskanie pępka odkryjesz, że stale wydychasz energię, która uległa stagnacji wewnątrz ciebie, dusząc cię - energię myśli i emocji. Możesz rozładować zimną, gorącą, suchą i mokrą energię w swoim ciele. To kontrola oddechu, Joshik, omówiona wstępnie w rozdziale 5.

Joshik rozgrywa się w dwóch etapach, kiedy wykonujesz te ćwiczenia. Pierwszy etap to rozładowanie energii myśli i emocji poprzez wydychanie i powtarzanie ruchów. Po wypędzeniu w ten sposób zastoju energii w twoim ciele doładowujesz się jej jasną, czystą formą. To drugi etap Joshik: po wykonaniu wszystkich ruchów zaczynasz kontrolować swój oddech.

Na przykład, po uderzaniu palcami u stóp w pozycji leżącej, zatrzymaj się w momencie, w którym się znajdujesz. Spędź trochę czasu na wydechu, wyrzucając przez usta zastałą energię. Po tym jak twoja energia zostanie do pewnego stopnia się oczyści, zacznij powoli regulować swój oddech, czyniąc go płynnym, równomiernym i głębokim. To niesamowite, jak wygodne i nieograniczone staje się teraz oddychanie. Poczujesz: "Och, więc to jest to. Tak wygląda naturalny oddech!". Myśli i emocje uspokajają się, a ty czujesz zachodzące w tobie zjawiska witalne. I doświadczasz tego, co to w ogóle znaczy, że twój umysł jest całkowicie osadzony w twoim ciele. To pierwszy krok medytacji szyszynki: połączenie się z ciałem.

Uderzanie palcami u stóp

Możesz bez problemu wykonywać to ćwiczenie w pozycji siedzącej, jeśli chcesz je sobie uprościć, ale doświadczysz głębszego relaksu i pełnego Joshik, kiedy się położysz.

Ułóż się w wygodnej pozycji z plecami na podłodze i zamknij oczy. Rozłóż ramiona w pewnej odległości od tułowia; rozprostuj delikatnie dłonie i skieruj je wnętrzem do góry. Dotykając się nogami, stukaj o siebie stopami tak, aby wydawały rytmiczny dźwięk. Skoncentruj umysł na palcach stóp. Energia będzie tam spływać, kiedy się na nich skoncentrujesz, zgodnie z zasadą energii: tam gdzie podąża umysł, podąża energia. Jest to metoda pozwalająca na odprężenie mózgu i uwolnienie go od plątaniny myśli. Kontynuuj wydech przez usta, wydalając zastałą, mętną energię informacji i emocji. Daje to efekt oczyszczenia energii ciała, podobnie jak włączenie wentylatora w celu usunięcia zastałego powietrza z pokoju.

Po wykonaniu około 100 powtórzeń, odpocznij przez minutę. Ważne jest, aby skupić się na wydechu, wizualizując zastój energii, która opuszcza ciało poprzez czubki palców u stóp.

Będziesz miał wrażenie mrowienia w stopach i poczucie, że ciężka energia wychodzi z ciebie poprzez palce u stóp. Punkty energetyczne, które znajdują się w palcach zarówno górnych, jak i dolnych kończyn, stanowią bramy, przez które energia może wnikać i wydostawać się.

Powtarzaj to ćwiczenie przez co najmniej pięć serii po 100 uderzeń palcami. Za każdym razem, kiedy przechodzisz do następnego zestawu, wizualizuj zastój energii ulatujący z wyższych partii ciała. Na przykład, kiedy wykonujesz drugą serię, wyobraź sobie, że zastój energii z ud i bioder wychodzi przez palce; kiedy robisz trzecią - z dolnej części pleców i brzucha; przy czwartym zestawie - z klatki piersiowej; a przy piątym - z głowy i całego ciała.

W zależności od tego, w jakiej jesteś kondycji fizycznej, pięć serii może być wystarczające, ale może będziesz mieć potrzebę wykonania kilku więcej. Dobrze jest ćwiczyć tę technikę tak długo, aż nasza klatka piersiowa poczuje się w pełni lekka i swobodna. Im cięższa jest energia, która nas opuszcza, tym większa będzie ulga, jaką odczuje ciało.

Jeszcze ważniejsze jest to, co dzieje się po wykonaniu kilku serii. W tej samej pozycji, nie podnosząc się, zacznij drugi etap Joshik. Z zamkniętymi oczami, skup umysł na swoim ciele. Powinno się ono czuć lekkie po tym, jak zastój energii opuścił je przez palce u stóp. Teraz zwizualizuj swój punkt energetyczny w koronie głowy, który otwiera się, gdy wchodzi przez niego jasna, czysta energia nieba. Wyobraź sobie, że przechodzi ona z twojej głowy do klatki piersiowej, brzucha i nóg, oczyszczając wszystkie pozostałe zastoje energii i wysyłając ją na zewnątrz przez czubki palców. Całe twoje ciało, od głowy po palce u stóp, jest teraz połączone jako jedno pole energetyczne. Poczuje się naprawdę lekkie, jak unosząca się chmura.

REDAKCJA: Ewelina Kuryłowicz

SKŁAD: Krzysztof Remiszewski

PROJEKT OKŁADKI: Krzysztof Remiszewski

TŁUMACZENIE: Julia Cudowska

Wydanie I

Białystok 2022

ISBN 978-83-8171-924-7

Tytuł oryginału: Connect: How to Find Clarity and Expand Your Consciousness with Pineal Gland Meditation

Language Translation copyright ? 2022 by Janusz Nawrocki D.B.A. Studio Astropsychologii

Copyright ? 2019 by by Ilchi Lee.

All Rights Reserved. Originally published by Best Life Media

? Copyright for the Polish edition by Studio Astropsychologii, Białystok 2020

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy żadna część tej książki nie może być powielana w jakimkolwiek procesie mechanicznym, fotograficznym lub elektronicznym ani w formie nagrania fonograficznego. Nie może też być przechowywana w systemie wyszukiwania, przesyłana lub w inny sposób kopiowana do użytku publicznego lub prywatnego - w inny sposób niż "dozwolony użytek" obejmujący krótkie cytaty zawarte w artykułach i recenzjach.

Książka ta zawiera informacje dotyczące zdrowia. Wydawca dołożył wszelkich starań, aby były one pełne, rzetelne i zgodne z aktualnym stanem wiedzy w momencie publikacji. Tym niemniej nie powinny one zastępować porady lekarza lub dietetyka, ani też być traktowane jako konsultacja medyczna lub inna. Jeśli podejrzewasz u siebie problemy zdrowotne lub wiesz o nich, powinieneś koniecznie skonsultować się z lekarzem, zanim samodzielnie rozpoczniesz jakikolwiek program poprawy zdrowia. Wydawca ani Autor nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek negatywne skutki dla zdrowia, mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod.

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku.

www.facebook.com/Wydawnictwo.Studio.Astropsychologii

15-762 Białystok

ul. Antoniuk Fabr. 55/24

85 662 92 67 - redakcja

85 654 78 06 - sekretariat

85 653 13 03 - dział handlowy - hurt

85 654 78 35 - www.talizman.pl - detal

strona wydawnictwa: www.studioastro.pl

Więcej informacji znajdziesz na portalu www.psychotronika.pl

WprowadzenieOdzyskaj swój umysł

W jakim momencie życia się obecnie znajdujesz i jakie masz do niego nastawienie? Kiedy kończy się pełen obowiązków dzień i kładziesz się spać, jakie uczucie ci towarzyszy? Czy masz pewność, że twoje życie ma określony cel i właśnie w jego kierunku zmierzasz?

Jeżeli mierzysz się obecnie z określonym wyzwaniem, czy wierzysz, że możesz je przezwyciężyć i pójść dalej? Czy masz poczucie spełnienia, płynące z mocnego trzymania kierownicy życia i podążania za wartościami, które są dla ciebie znaczące? A co najważniejsze, czy czujesz ze sobą silną więź i kochasz siebie?

Napisałem tę książkę, abyś mógł szczerze odpowiedzieć "tak" na wszystkie te pytania.

Przez ostatnie 40 lat spotkałem wielu ludzi z całego świata, wygłaszając niezliczone wykłady i prowadząc warsztaty. Poznałem mnóstwo osób, które były głęboko zanurzone w tysiącach wątpliwości i niepokojów, zarówno małych, jak i dużych, poszukując rozwiązań. Widząc to, zacząłem się poważnie zastanawiać nad tym, w jaki sposób mógłbym złagodzić ich cierpienia chociaż w niewielkim stopniu.

Stworzyłem więc wiele technik, które pomagają odzyskać zdrowie fizyczne, pozbyć się lęków i poczuć się szczęśliwym poprzez odzyskanie kontaktu ze swoim prawdziwym ja. Kolejne lata pokazywały, że kolejne osoby, wywodzące się z różnych środowisk i grup wiekowych, czerpały z moich programów mnóstwo korzyści. Czuję ogromną radość zawsze, gdy słyszę świadectwa ludzi, którym pomogłem i które zdołały poprawić swój dobrostan. Nie osiągnąłem jednak pełnej satysfakcji i miałem wrażenie, że to wszystko nie wystarczy, że mogę zaoferować więcej. Nieustannie szukam nowych dróg i doskonalę to, czym dzielę się z innymi.

Niedawno postanowiłem się dokładnie przyjrzeć temu, co robiłem przez ostatnie cztery dekady. Problemy, z którymi regularnie przychodzili do mnie ludzie, obejmowały choroby wywołane stresem, depresję, lęki i trudności w związkach. Im więcej myślałem o tym, co je łączy, tym silniej uświadamiałem sobie, że u ich podłoża leży jedno: coś odcięło nas od nas samych.

Każdy ma tendencję do poszukiwania źródeł problemów poza sobą - w innych ludziach czy naszym otoczeniu - to łatwiejszy i powszechny kierunek. Jeśli jednak zagłębimy się w temat, prędzej czy później zauważymy, że rdzeniem naszych trudności nie jest niedoskonałość świata lub relacji, jakie nawiązujemy. Tak, nasza planeta cierpi z powodu zanieczyszczeń, a ludzie wokół bywają toksyczni, jednak priorytetem powinien być zawsze nasz świat wewnętrzny, nie zaś to, co na zewnątrz. Jeżeli nie podchodzisz świadomie do relacji, jaką masz sam ze sobą, nigdy tak naprawdę nie rozwiążesz problemów, które mogą pojawić się w innych sferach. Jeśli doświadczasz fizycznych dolegliwości, takich jak bóle głowy czy niestrawność, a także poważniejszych chorób, może to być spowodowane brakiem kontaktu z ciałem. Jeżeli zaś masz poczucie braku sensu i dryfujesz, zamiast zmierzać w określonym kierunku, może to oznaczać, że nie jesteś prawdziwie połączony ze swoim właściwym "ja".

Problemy płynące z takiego rozłączenia możemy zaobserwować w każdym aspekcie życia, zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i w całych ekosystemach. Weźmy na przykład Facebooka, który ma ponad 2 miliardy użytkowników, z których każdy ma średnio 300 znajomych. Mimo to samotność okazuje się być większym zagrożeniem dla zdrowia publicznego niż... palenie tytoniu. Posiadanie wielu wirtualnych znajomych nie przekłada się na satysfakcjonujące relacje przyjacielskie, na których moglibyśmy oprzeć się w wolnych chwilach, porozmawiać i swobodnie wyznać, co leży nam na sercu.

Największe wyzwania, przed którymi stoi współczesny świat - kryzys klimatyczny, nierówność płci, nierówności ekonomiczne, konflikty militarne czy religijne - mają u swojego podłoża sposób myślenia, który oddala ludzi od siebie nawzajem, a także od natury. Rozwiązanie, które bazuje na separacji, bez wzięcia pod uwagę wspólnych interesów, nigdy nie będzie całkowicie skuteczne i zrównoważone, w końcu zaś odwróci się nawet przeciwko tym, którzy czerpali z niego korzyści. Dopóki nie podejmiemy kroków w kierunku uzdrowienia i ponownego połączenia się z tym, od czego teraz dzieli nas przepaść, poczucie pustki w naszych duszach będzie tylko rosło. Konflikty między różnymi grupami społecznymi będą się zaostrzać, a nasze środowisko naturalne osiągnie stan degradacji, z którego się już nie podniesie.

Gdy zrozumiesz, że ów brak połączenia jest głównym powodem trudności, których doświadczasz, rozwiązanie będzie się wydawać bardziej przejrzyste. Musisz bowiem załatać dziury, które w tobie powstały, i odzyskać poczucie wewnętrznego powiązania zarówno w ciele i duszy, jak i połączenia między tobą a innymi oraz światem.

Jak możemy odzyskać tę więź? Głęboko wierzę, że klucz, który to umożliwia, znajduje się w naszym mózgu. Uważam medytację szyszynki za technikę, która budzi nasz umysł do życia.

Myśli, wspomnienia i wiedza są powszechnie uważane za zawartość mózgu. Nie mieszczą się w nim jednak wyłącznie sztuczne informacje, które znalazły się tam w toku całego dotychczasowego życia. Jest tam jeszcze jeden, unikalny i fundamentalny element. Zanim nabyliśmy myśli, emocje, doświadczenia czy wiedzę, posiadaliśmy czystą, nieograniczoną energię i świadomość. Możemy to też nazwać naturą, rytmem życia, a nawet boskością, która w nas drzemie.

To, co łączy ze sobą pojedyncze jednostki, to uniwersalna homogeniczność, będąca ponad międzyludzkimi różnicami. Mam poczucie, że można ją odnaleźć właśnie w świadomości i energii, którą posiadamy wewnątrz i która wiąże ze sobą nie tylko osoby, ale też wszystkie formy życia i wszystko, co istnieje.

Poświęciłem życie eksploracji mózgu, szukając sposobów na rozwijanie jego możliwości i dzieląc się nimi z innymi. Ten rodzaj czystej świadomości i energii istnieje w każdym z nas. Wierzę, że próbując ją odzyskać, możemy poznać siebie samych takimi, jacy jesteśmy i ponownie połączyć się z wszelkimi formami istnienia na Ziemi. Jestem pewien, że kiedy się to udaje, uzyskujemy też prawdziwe rozwiązanie i wgląd potrzebny do tego, aby jednocześnie radzić sobie z bolączkami trapiącymi zarówno nas samych, jak i naszą planetę. Mając to na celu, zacząłem łączyć dawną koreańską metodę treningu ciała i umysłu Sundo z neuronauką, tworząc Edukację Mózgu (Brain Education), a także ucząc przez dziesiątki lat medytacji umysłu.

Ludzki umysł ma moc przezwyciężania dystansu i łączenia tego, co rozdzielone. Wśród wszystkich części mózgu szyszynka (znajdująca się w centralnej jego części) jest organem, przez który przepływa czysta świadomość i energia. Medytacja aktywująca ten gruczoł, którą przedstawiam w tej książce, przybliża zarówno zasady, jak i cały proces odzyskiwania tej czystej świadomości poprzez odnawianie funkcji szyszynki.

Aby w pełni użyć całej mocy naszego mózgu i gruczołu, który nas interesuje, polecam spojrzeć na nie z innej perspektywy niż zwykle. Zamiast postrzegać mózg czysto anatomicznie, widzę go jako ucieleśnienie ludzkiego charakteru. Można powiedzieć, że jest on holistyczną manifestacją, esencją twojego człowieczeństwa: zarówno z fizycznej, jak i mentalnej oraz duchowej strony. Więź z własnym umysłem oznacza spotkanie ze swoją wrodzoną naturą.

Gdy zrozumiesz, że mózg to ucieleśnienie twojej esencji, możesz zacząć z nim rozmawiać i wchodzić w interakcje. Wtedy dopiero mogą dokonać się zmiany, które są w stanie przeobrazić nie tylko twoje życie, ale też świat wokół. Mam nadzieję, że dzięki tej książce pozwolisz temu aspektowi umysłu rozbrzmieć w tobie z nową siłą, a spotkanie z jego możliwościami będzie pełne szczerości i mocy.

Gdy łączysz się ze swoim umysłem, spotykasz się z nieograniczoną energią i życiem, które w tobie drzemie. Twoja prawdziwa, głęboko ukryta natura ma w sobie potęgę, piękno i boskość, które potrafią być naprawdę przejmujące. Ekscytacja i czysta moc, które rozleją się po twoim mózgu, sercu i całym ciele, przyniosą twojemu życiu i otoczeniu fundamentalną transformację.

Medytacja aktywująca szyszynkę, którą przedstawiam w tej książce, mogłaby też nazywać się "szczytem medytacji Sundo", sposobem na rozwinięcie ciała, umysłu i duszy do maksymalnego stopnia, inspirowanym tą właśnie starą praktyką. Gdy wzbudzisz już w sobie wgląd poprzez medytację, prawdopodobnie zdasz sobie sprawę, że wiele rzeczy, które pozornie nie mają ze sobą związku, są tak naprawdę połączone. Zaczniesz zauważać to, co wcześniej było ukryte. A patrząc z szerszej perspektywy na siebie, innych i cały świat, odczujesz, jak wzrasta twoja tolerancja, empatia i zrozumienie. Gdy twoje oczy dostrzegą powiązanie i jedność, odnajdziesz rozwiązania problemów, które powstały w wyniku izolacji i separacji.

Doświadczanie stanu innej niż wcześniej świadomości i otwieranie oczu na nowo to fundamentalne elementy, które składają się na potrzebne nam wszystkim lekarstwo. Gdy się przebudzimy i zechcemy z nich skorzystać, może się okazać, że odnajdziemy także rozwiązania bardziej przyziemnych problemów.

Jaką rolę w tym procesie przebudzenia odgrywa zatem szyszynka? Z czysto cielesnego punktu widzenia to niewielki i pozornie nieistotny organ - gruczoł dokrewny zlokalizowany głęboko w mózgu. Ma za zadanie regulację zegara biologicznego naszego organizmu, w tym rytmu dobowego i cyklu reprodukcyjnego. W wielu praktykach duchowych łączy się go z szóstą czakrą, czyli trzecim okiem, stanowiącym centrum intuicji i percepcji. Medytacja szyszynki zakłada, że odpowiada ona za nawiązywanie duchowych połączeń. Można postrzegać ją jako wtyczkę, którą możemy umieścić w danym urządzeniu. Każdy posiada ją głęboko w mózgu i to do nas należy zadanie podłączenia jej do zewnętrznego źródła boskiej, kosmicznej energii.

Dla większości ludzi żyjących we współczesnym świecie to powiązanie zostało przerwane, jednak medytacja szyszynki daje nam możliwość, by odzyskać tę naturalną umiejętność. Kiedy się "podłączasz" za jej pomocą, rozwijasz w sobie zdolność do rozumienia siebie samego, a także akceptowania innych. Gdy medytujesz, mając zamknięte oczy, przepływają przez ciebie fale spokojnych, lecz silnych zmian, ogarniając wszystkie aspekty twojego życia. Świat, który zobaczysz uchyliwszy powieki, będzie się wydawał zupełnie inny od tego, który znałeś wcześniej.

Wszyscy mamy w sobie siłę, dzięki której możemy stworzyć życie, jakiego pragniemy, i zmienić świat, w którym przyszło nam żyć, na lepsze. Ale żeby skorzystać z tej mocy, należy obudzić swoją świadomość. W przeciwnym razie utracimy poczucie sprawczości i łatwo nam będzie wrócić do dawnych zwyczajów, poddać się wpływom zewnętrznych systemów społecznych i środowiskowych.

Kiedy koncentrujesz się na świecie wewnętrznym, aby wyraźniej poczuć siebie, odnajdujesz własną wartość, która wymyka się porównaniom i ocenom. Ci, którym się to udało, żyją w sposób bardziej autentyczny, niepodlegający wpływom innych i ich oczekiwaniom. Aby to zrobić, trzeba odzyskać swój umysł. Sprawić, by nie podporządkowywał się dłużej myślom i przyzwyczajeniom, które już ci nie służą, fałszywym ograniczeniom wewnętrznym i zewnętrznym, które szepczą ci do ucha: "Nie, ty nie. Ty tego nie potrafisz" czy "Świat zawsze tak wyglądał. Nic się nie zmieni".

W przeszłości ludzie, którzy dysponowali ogromem intelektualnej wiedzy, byli uważani za mądrych. Teraz skorzystanie z wyszukiwarki internetowej daje stosunkowo łatwy dostęp do dowolnych informacji. Kumulowanie większej ilości wiedzy nie jest obecnie rozwiązaniem. Współcześnie potrzebujemy więcej wglądu, aby dostrzec serce problemu, oraz więcej kreatywności i nowatorskiego myślenia, by odnaleźć odpowiedzi poza wydeptanymi ścieżkami, więcej sprawczości, by od myślenia przejść do działania. W końcu zaś potrzeba nam mądrości, by połączyć i zintegrować to, co było rozdzielone. Nie pojawi się to jednak w wyniku pozyskiwania czysto informacyjnej wiedzy. Dzieje się to wówczas, gdy łączysz się ze światem i wchodzisz z nim w interakcje, które wykraczają poza dotychczasowe wzorce działania i myślenia, tworząc rzeczywistość, która przekracza stworzone przez ludzi systemy. Medytacja aktywująca szyszynkę stanowi pomost między tobą a tym światem.

Książka, którą właśnie czytasz, poprowadzi cię przez cztery etapy wędrówki, na końcu której spotkasz samego siebie.

W części pierwszej przyjrzymy się problemom, które pojawiają się we wszystkich obszarach życia w wyniku utraty połączenia ze swoim ja. Będziemy eksplorować mapę, która ma nas doprowadzić do nas samych, bazując na koreańskiej tradycji Sundo.

Część druga poprowadzi cię przez ćwiczenia, które łączą ciało, ducha i znajdującą się w tobie boskość, opierając się na metodach wywodzących się z tradycji Sundo. Będziesz mógł krok po kroku zgłębiać medytację aktywującą szyszynkę.

W trzeciej części poznasz pięć kroków Edukacji Mózgu, dzięki którym ty i twój umysł staniecie się jednym, abyś mógł w pełni wziąć życie w swoje ręce. Nauczę cię także dwóch nowatorskich i bardzo skutecznych metod medytacji, które aktywują szyszynkę. Ten rozdział jest pełen istotnych pomysłów i wskazówek, polecam więc go dokładnie przeczytać.

Część czwarta skoncentruje się na świadectwach ludzi, którzy doświadczyli zmiany dzięki medytacji aktywującej szyszynkę, z moją własną historią włącznie. Te opowieści zainspirują cię i pokażą, jaki rodzaj transformacji zarówno własnej, jak i otoczenia jest właściwy dla ciebie.

W epilogu tej książki dzielę się wyobrażeniami i nadziejami odnośnie nowych możliwości i nowego świata, jaki możemy wspólnie stworzyć, gdy więcej osób odzyska poczucie powiązania i jedności.

Zauważysz, że o wielu tematach wspominam wielokrotnie w kolejnych rozdziałach. Weź pod uwagę, że powtarzam pewne kwestie intencjonalnie, aby pomóc ci lepiej je zrozumieć i sprawić, żeby istotne informacje naprawdę zostały w twojej głowie.

Medytacja aktywująca szyszynkę jest zwyczajowo traktowana jako bardzo zaawansowany poziom praktyki. Wiele osób uważa, że może być stosowana tylko przez bardzo doświadczonych mistrzów, siedzących w tym środowisku od wielu lat. Jest to błędne przekonanie. Kluczowym celem medytacji szyszynki jest opróżnienie się z myśli, emocji i informacji, które powodują separację naszego ja od tego, kim właściwie jesteśmy, a następnie napełnienia powstałej pustki nieskończoną energią życia i jasnej świadomości. Każdy, kto posiada umysł funkcjonujący w normatywny sposób, może praktykować medytację szyszynki i doświadczyć ogromnej siły, która z niej płynie. Wiele osób już teraz odzyskuje zdrowie fizyczne i umysłowe, ćwicząc w niezliczonych studiach jogi czy na medytacyjnych obozach i doświadcza zmiany trybu życia na bardziej pozytywny.

Wierzę, że każdy z nas może podłączyć się do niewyczerpanego źródła kosmicznej energii i czystej świadomości, tak jak uczyniłem to ja, bardzo dawno temu. Wszyscy mamy w sobie potencjał do obudzenia się, szczególnie gdy dysponujemy takim narzędziem jak medytacja szyszynki. Ta absolutna wiara była jak latarnia, która oświetlała moją ścieżkę przez kilkadziesiąt lat, pozwalając mi widzieć ludzi i świat z nadzieją, nawet wtedy, gdy doświadczałem stresu i frustracji.

Wierzę w ciebie i ufam, że odnajdziesz własną drogę do ponownego połączenia się ze swoim prawdziwym "ja" i rozwiązania najbardziej palących problemów. Wiem, że masz w sobie moc, dzięki której możesz panować nad swoim umysłem i życiem. Wspieram cię w tym całym sercem. Mam najszczersze pragnienie, byś odniósł sukces. Wiedz, że każde zdanie tej książki jest nasiąknięte wiarą w twoje możliwości. Mam nadzieję, że nasze umysły się połączą, a wibracje mojego serca dosięgną twojego, obdarzając go nowymi siłami i witalnością.

Kiedy będziesz czytać tę książkę, wyobraź sobie, że ze mną rozmawiasz. Chciałbym być dla ciebie przyjacielem, który w pełni rozumie twój ból i widzi cierpienie; czasem zaś doradcą, który pokieruje cię w taką stronę, której wcześniej nie brałeś pod uwagę; jeszcze w innych momentach będę trenerem, który krok po kroku nauczy cię konkretnych metod i medytacji.

Wiosna 2019

Ilchi Lee

ROZDZIAŁ PIERWSZYDlaczego współcześnie tak wielu z nas czuje lęk i frustrację?

Technologicznie rozwinięty świat, w którym obecnie żyjemy, obdarzył nas rozwiązaniami wielu problemów, z którymi nie mogli poradzić sobie nasi przodkowie. Duża część współczesnego społeczeństwa ma co jeść, posiada dostęp do edukacji i dach nad głową. Teoretycznie powinniśmy być szczęśliwi i beztroscy, prowadząc pozbawione zmartwień życie.

Cóż, tak się jednak nie dzieje. Spowodowane stresem choroby stają się coraz powszechniejsze, a coraz więcej ludzi cierpi z powodu przewlekłych problemów w obszarze zdrowia psychicznego: depresji, zaburzeń lękowych czy choroby dwubiegunowej. Przyzwyczailiśmy się do wiadomości o aktach przemocy, a elementem codzienności stało się doświadczanie jej także w sieci, jak i np. na drodze. Ewidentnie sama technologia nie może rozwiązać naszych problemów. A więc co możemy zrobić, jeżeli w ogóle cokolwiek?

Po pierwsze, możemy zrozumieć, że problemy są po prostu nieuniknione. W cyklu życia każdy z nas doświadcza wielu trudności. Nie jest przesadą stwierdzenie, że egzystencja każdego z nas to seria kłopotów - zawsze bowiem mamy przed sobą jakąś przeszkodę do pokonania. Niektóre problemy są łatwiejsze do rozwiązania, inne wydają się niemożliwe do udźwignięcia, powodując ogromne cierpienie. Czasem może się wydawać, że życie jest jak nieustanny trening, na którym stopniowo uczymy się coraz efektywniejszego i sprawniejszego radzenia sobie z troskami, które nas nawiedzają. Ponieważ są one nieuchronne, ważnym jest, aby przyznać się do nich przed sobą, tym samym sprawiając, że diagnozowanie trudności i usuwanie ich staje się zwyczajem.

Osoby, które regularnie praktykują rozwiązywanie własnych problemów, stopniowo przejmują coraz większą kontrolę nad życiem. Radzą sobie lepiej w wielu obszarach, począwszy od drobnych aktywności, takich jak ubieranie się, mycie, jedzenie, sprzątanie i sen, poprzez bardziej złożone - dbanie o relacje, uczenie się nowych rzeczy i troska o swoje zdrowie i dobrostan. Tacy ludzie posiadają prawdziwą pewność siebie, emanując siłą, która może pokonać wszystko.

Ci, którym brakuje takich doświadczeń, pozwalają, by problemy nimi rządziły. Jeżeli zaś ich nieumiejętność radzenia sobie z trudnościami wydaje się wzrastać, tracą jakąkolwiek pewność siebie, a ich samoocena obniża się drastycznie. Umiejętność rozwiązywania problemów wydaje mi się w ogóle jednym z czynników, który najbardziej determinuje sukces. Jeżeli rodzimy się w niesprzyjającym środowisku lub doświadczamy przeciwności w późniejszych etapach życia, jest to jedyna rzecz, która może nam pomóc odwrócić los. Jeśli podejmujemy złą decyzję lub zaczynamy rozwijać szkodliwe przyzwyczajenie, tylko to może je zmienić. Rozwijanie umiejętności rozwiązywania problemów to w zasadzie pewna droga na skróty, która niebywale podwyższa naszą jakość życia.

Dobrym pierwszym krokiem do nauczenia się, jak rozwiązywać problemy, jest wyłonienie okoliczności, w których one się pojawiają. Jakich kłopotów będziemy prawdopodobnie doświadczać? W jaki sposób narastają? Kiedy je dostrzegamy? Oczywiście, jest niezliczona ilość różnych trudności, które spotykają ludzi, jednak większość z nich odnosi się do poniższych pięciu aspektów życia: zdrowia, seksu, pieniędzy, reputacji i śmierci.

Kiedy spoglądasz na te pięć kategorii, która z nich wydaje ci się w twoim obecnym życiu najważniejsza? Jeżeli jesteś fizycznie chory, największym zmartwieniem będzie prawdopodobnie zdrowie. Jeśli jesteś w relacji romantycznej, pewnie to związek z partnerem będzie przysparzał ci najwięcej trosk. Jeżeli znajdujesz się pod presją finansową, skoncentrujesz się na problemach ekonomicznych. Gdy jesteś wrażliwy na status społeczny lub opinie ludzi wokół ciebie, to twoja reputacja będzie źródłem niepokoju. Jeśli zaś jesteś w starszym wieku lub poważnie chorujesz (czujesz więc, że nie zostało ci wiele czasu) - wówczas twoje obawy będą zapewne krążyć wokół tematu śmierci. Cokolwiek wydaje ci się w chwili obecnej najbardziej naglące - to obszar, którego dotyczy twój główny problem.

Skala powagi danego problemu oczywiście różni się w zależności od osoby. To, co dla jednego człowieka będzie drobnostką, może być dla kogoś źródłem ogromnego zmartwienia. Uczucie, że problem jest poważny, oznacza, że jesteś bardzo mocno do niego przywiązany; nie wiesz, co z nim począć i boisz się, że zacznie on negatywnie wpływać na inne aspekty twojego życia. Innymi słowy, twój problem jest twoją pułapką. Nie poczujesz się wolny, dopóki go nie rozwiążesz. W buddyzmie postrzega się to jako element karmy, która mówi o tym, że każdy człowiek rodzi się z przypisanym określonym zestawem pytań. A odpowiedzi na nie musi poszukiwać w toku życia.

Co jest zatem twoim największym zmartwieniem w tej chwili? Co cię trapi i sprawia, że czujesz niepokój? Co cię frustruje i wprawia w dyskomfort? Polecam spojrzeć na tę rzecz jako na element pewnej podstawowej kwestii, pytania, które leży u podłoża całego twojego życia. Jeżeli jesteś jak większość ludzi, to masz kłopoty, na które nie znalazłeś jeszcze remedium, mimo że bardzo byś tego chciał. Spróbuj się na moment zatrzymać i zanotować, jeden po drugim, wszelkie problemy, które przychodzą ci do głowy. Jeśli chcesz, możesz stworzyć oddzielną listę dla każdej z kategorii: zdrowie, seks, pieniądze, reputacja i śmierć.

Wiele zmartwień, z którymi zmagamy się na co dzień, dotyczy związków z innymi. Właściwie codziennie widzimy trudności, które pojawiają się w naszych relacjach romantycznych, przyjacielskich, zawodowych, a nawet tych z obcymi osobami. Wpływa to na nasz stan emocjonalny, często znacznie silniej niż problemy dotyczące innych obszarów życia. Kłopoty, których doświadczamy w relacjach z osobami, którym ufamy, które nas kochają i wspierają, mają największą moc destabilizowania naszego "ja" i godzą w sam środek tego, kim jesteśmy. Jeśli cię to dotyczy, z pewnością będzie stanowić istotną i trudną przeszkodę do pokonania.

Nasze życie zawodowe także często bywa źródłem problemów, dotykając sfery zarówno pieniędzy, jak i reputacji. Dążenie do kariery pełnej sukcesów i obciążenie odpowiedzialnością może powodować silny stres. Podkopuje naszą pewność siebie i wpływa negatywnie na samoocenę, szczególnie wtedy, gdy porównujemy się do innych, uważając ich za lepszych od nas samych. Mówimy sobie często: "Gdybym tylko był mądrzejszy, trochę bardziej zdolny...".

Wygląd zewnętrzny także potrafi stanowić źródło sporych zmartwień dotyczących tego, jak jesteśmy postrzegani i jaką mamy pozycję w społeczeństwie. Mężczyźni dążą do dobrze zbudowanej, silnej sylwetki, kobiety zaś pragną być szczupłe i seksowne, mieć piękną twarz i nieskazitelną cerę. Zawsze, gdy wychodzimy do ludzi, ubranie się modnie czy zadbanie o ładną fryzurę jest pozornie niewielkim, ale stałym powodem do niepokoju.

Złe nawyki także bywają sporym problemem, który może niszczyć nasze zdrowie oraz reputację. Wielu z nas jest trudno wyzwolić się spod wpływu alkoholu, nikotyny, gier, przejadania się czy narkotyków. Próbujemy to robić i rzucamy sobie kolejne wyzwania, jednak gdy zdarza się nam złamać, czujemy frustrację i wstyd, a następnie wracamy do nałogowych zachowań. Bierność i lenistwo, negatywne wzorce myślenia i konstruowania wypowiedzi, krytykanctwo i obarczanie innych winą - to także nawyki, których eliminowanie wymaga sporej samoświadomości i szczerej autoanalizy.

Choć nasze problemy często można stosunkowo łatwo nazwać i przyporządkować do konkretnej kategorii, czasem bywają mniej specyficzne i oczywiste, a wciąż stanowią ogromny ciężar. To dość powszechne, jednak większość ludzi nie potrafi rozpoznać, że się dzieje; zakłada bowiem, że to normalna część życia. Mówię tu o poczuciu pustki i swoistym letargu, który widzimy, gdy nasze funkcjonowanie jest niedynamiczne, pozbawione zmian i wzrostu. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się czuć, że utknąłeś? Czy masz wrażenie, że drepczesz w miejscu, uwięziony i bezwładny, powtarzając w kółko te same działania, bez wprowadzania zmian i nowości? Czy pasja, którą miałeś kiedyś w sercu, dawno już ostygła, a ty czujesz się coraz bardziej bezradny i pełen lęku, że twoje życie być może już zawsze będzie się ograniczać do tego, czego doświadczasz obecnie? Jeśli odpowiedziałeś "tak" chociaż na jedno z powyższych pytań, ów problem dotyczy też ciebie.

Mnóstwo ludzi wiedzie powtarzalne życie, pozbawione dynamiki i zmian, z "dzisiaj" trudnym do odróżnienia od "wczoraj". Takie osoby wyzbyły się marzeń. Nie tworzą sobie nowych wyzwań, nie próbują zrobić niczego, co wymagałoby od nich wykroczenia poza strefę komfortu. Bezruch, depresja, lęki, poczucie izolacji, frustracji i niższości oraz negatywne nastawienie do rzeczywistości powoli pożerają ich umysły. Prawdziwym źródłem takiego stanu jest fakt, że doświadczający go człowiek nie zidentyfikował odpowiednio przyczyny, która stoi za problemem. Zamiast spojrzeć w głąb siebie, skierował uwagę na zewnątrz, obwiniając wszystko i wszystkich wokół, zupełnie zaś ignorując własną sprawczość. Nie próbuje jej wyraźnie dostrzec ani nie poszukuje w sobie siły na samodoskonalenie. W pewnym sensie ma wrażenie, że jest widzem własnego życia. Nigdy nie jest tak, że zaczynamy w punkcie stagnacji i uwięzienia. Jednak negatywne doświadczenia mogą bardzo szybko sprawić, że wytworzy się w nas wzorzec wyuczonej bezradności.

Gdy brak nadziei i pesymizm stają się normą, ludzie nie różnią się niczym od pchły z poniższej historii:

Do słoika z przejrzystą zakrętką złapano pchłę. Próbowała skakać tak wysoko i energicznie, jak mogła, jednak za każdym razem odbijała się od wieczka, a siła tego uderzenia sprawiała, że spadała na dno. Z czasem pchła nauczyła się podskakiwać w taki sposób, by nie zrobić sobie krzywdy - na bezpieczną wysokość, nie dotykając zakrętki i lądując z powrotem na dnie. Gdy wieczko zostało odkręcone, pchła nie zmieniła swojego zwyczaju. Skakała tak, aby się nie uderzyć, nie zdając sobie sprawy, że ograniczającej ją zakrętki już nie ma.

Często robimy dokładnie to samo. Jak często zdarzało ci się trzymać przewidywalnego sposobu działania i skakać tylko na bezpieczną wysokość, aby uniknąć zranienia?

Powód, dla którego martwimy się o wiele życiowych spraw, jest tak naprawdę zakorzeniony w bardzo pozytywnym pragnieniu, by się nieustannie doskonalić lub - uprościwszy jeszcze bardziej - po prostu być szczęśliwym. Tak więc, w pogoni za tym ulotnym stanem staramy się dzień i noc i oddajemy nasze serca ludziom, których kochamy. Z czasem jednak dowiadujemy się, że świat nie jest bajką, a ludzie nie zawsze są tak szczerzy, jak się spodziewaliśmy. Przełykamy gorycz porażki, gdy rezultaty naszych projektów nie spełniają naszych oczekiwań. Choć ciężko pracujemy, nigdy do niczego nie dochodzimy.

Gdy to doświadczenie powtarza się, negatywne myśli pojawiają się w głowie automatycznie: "Nie ma sensu próbować. Widać po prostu mam pecha". W końcu zaczyna się nam wydawać, że zadowala nas bieżący stan. "Cóż, mam szczęście, że nie poszło mi jeszcze gorzej. Wolę zachować status quo niż podejmować wyzwanie, które jest dla mnie zbyt trudne, i znowu ponieść porażkę". Gdy zaś klęski się nawarstwiają, nie mamy już ochoty na kolejne próby. Błędne koło negatywnego myślenia wżera się w nasz umysł do tego stopnia, że każda nowa aktywność budzi lęk i pesymistyczne myśli.

Tego typu doświadczenia wpływają na nasze codzienne przyzwyczajenia, nie tylko na pracę. Uwięzieni w rutynie, czasami próbujemy nią nieco potrząsnąć i zrobić coś nowego. Na początku każdego nowego roku zastanawiamy się nad różnymi sposobami ulepszenia się, postanawiamy zacząć ćwiczyć lub przejść na dietę (to najczęstsze przypadki), rzucić alkohol czy papierosy, wstawać wcześniej, czytać więcej książek, zaangażować się w rozwój osobisty i ogólnie rzecz biorąc robić wszystko lepiej. Ale tego typu postanowienia mają tendencję do szybkiego wygaszania się po kilku dniach - doświadczył tego pewnie każdy z nas. Kiedy ów schemat się powtarza, w końcu przestajemy podejmować kolejne próby i nie robimy planów. Myślimy: "Nic, co zrobiłem do tej pory, nie wypaliło. Czemu teraz miałoby być inaczej? Ile dni wytrzymam? Może kilka, ale potem znowu będzie jak zwykle". W ten sposób negatywne schematy myślowe aktywują się automatycznie. Osiągamy punkt, w którym przestajemy sobie ufać, a wiarygodność, którą utrzymujemy sami przed sobą, sięga dna.

Jednym z istotnych momentów, kiedy nasze ścieżki neuronalne odpowiadające za tendencję do niesprawiedliwej oceny siebie ulegają wzmocnieniu, jest sytuacja, kiedy zostajemy zranieni w osobistej relacji. Rany są głębsze i bardziej bolesne, jeśli czujemy, że potraktowaliśmy drugą osobę szczerze, z otwartym sercem. Przyjrzyj się uważnie ludziom wokół, a przekonasz się, że prawie nikt nie jest wolny od blizn, dużych i małych. A co z twoim sercem? Czy pozostały w nim blizny po dawnych ranach? Kto ci je dał? Słowa wypowiedziane przez naszych ukochanych rodziców, nieumyślnie lub w złości, mogą nas prześladować, pozostawiając otwarte rany. Na przykład, powiedzmy, że opiekun krzyknął na swoje małe dziecko: "Ty idioto. Dlaczego jesteś taki głupi?". Wpływ tych słów na wrażliwy mózg jest nieodwracalny, nawet jeśli nie były one wypowiedziane do końca na poważnie. Od tej pory ta wiadomość będzie się powtarzać w umyśle dziecka: "Jestem głupi". Doświadczenia z dzieciństwa w dużym stopniu wpływają na kształtowanie charakteru, a niektóre rany nie goją się nawet w dorosłym życiu. Urazy, które otrzymujemy przy rozstaniu z romantycznym partnerem, też nie są błahe. To potwornie uderzające, gdy uświadamiamy sobie, że miłość, w której niezmienność wierzyliśmy, była w rzeczywistości tymczasowa, jak gnijące jedzenie po upływie daty ważności. Zamykamy wówczas nasze serca, starając się nie pokazywać innym blizn pozostawionych przez rozczarowanie i zdradę. Nowa miłość może do nas przyjść po jakimś czasie, gdy poczujemy, że rany wystarczająco się zagoiły. Ale co, jeśli kolejne uczucie podąży za tym samym wzorcem? Kiedy nasze wiadomości nie doczekują się odpowiedzi, a połączenia są nieodbierane, kiedy dowiadujemy się, że partner chce rozstania - godzi to w istotę nas samych. Nic innego tak nie boli. Gdy tego typu doświadczenia się powtarzają, zamykamy nasze serca. Dlaczego? Obawiamy się zranienia i odrzucenia. Od tego momentu zawsze utrzymujemy pewien dystans w relacjach z innymi, żeby nikt już nas nie skrzywdził - jak pchła w słoiku, skaczemy tylko na określoną wysokość.

Dlaczego czujemy się sfrustrowani? Ponieważ ponosimy porażki. Frustracja jest spowodowana odrzuceniem. Brakiem miłości. Czujemy frustrację, gdy spotka nas krzywda.

Dlaczego się boimy? Czujemy strach, gdy popełniamy błędy. Boimy się porażki. Odrzucenia. Bycia niekochanym lub krytykowanym. Jesteśmy przerażeni, że ktoś może nas zranić.

Przez taką frustrację i strach wielu z nas nie mierzy się z nowymi wyzwaniami, nie otwiera swoich serc i nie zbliża się zanadto do innych. Tworzy swoje własne granice: "Nie pójdę ani kroku dalej". Zawsze, kiedy to robimy, skazujemy się na życie w pułapce, którą sami stworzyliśmy, nie zdając sobie sprawy, że jest ona więzieniem naszego własnego postępowania. Wówczas zaczyna się nam wydawać, że inni nas odrzucają. Zastanów się jednak nad tym spokojnie. Może jest tak, że to my sami alienujemy się od innych i to my ich odrzucamy, robiąc wrażenie niedostępnych? To my, nikt inny, tworzymy te niewidzialne bariery, broniąc innym dostępu do naszej prywatnej strefy.

Dlaczego ktokolwiek w ogóle to robi? Bo każdy z nas czuje się bezpiecznie we własnych czterech ścianach. Bo uważamy, że wykonanie jednego choćby kroku poza utworzoną przez nas strefę grozi niebezpieczeństwem. Ale czy naprawdę jesteśmy w niej bezpieczni? Szczęśliwi i wolni? Czy to niewidzialne więzienie nie przytępia stopniowo naszych krawędzi, naszego poczucia tożsamości? W naszej głębokiej, wewnętrznej świadomości możemy się gnębić, mówić sobie, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy czy mądrzy. To prowadzi nas do sytuacji, w której gdy nasze pragnienie zmiany podnosi głowę chociaż troszeczkę, zostaje od razu odepchnięte, dostaje klapsa i doświadcza nieustannego, stopniowego znieczulania przez myśl: "Co niby miałbym zrobić? Będę po prostu tak żyć".

Jeśli tak już zostanie, nasze poczucie osadzenia w świecie - bycia elementem ludzkości, połączonym z innymi - staje się rozchwiane. W naszych głowach pojawia się przekonanie, że nie jesteśmy w stanie aktywnie kierować swoim życiem. Taka myśl może przyjąć jeszcze bardziej ekstremalną formę i stać się pewnością, że jesteśmy bezużyteczni, a nasza egzystencja nie ma znaczenia - możemy równie dobrze żyć, jak umrzeć.

Największy problem stanowi zwiększający się dystans, który dzieli nas od naszego wnętrza. Nie zastanawiamy się nad tym, jak możemy być dla siebie lepsi i sprawić, że poczujemy się przez siebie kochani; zamiast tego oceniamy się i dochodzimy do wniosku, że nie spełniamy oczekiwań. Przyjmujemy rolę swojego najgorszego krytyka, a nie najlepszego przyjaciela. W najostrzejszej formie tego zjawiska wydajemy się pozornie radzić sobie z codziennymi aktywnościami, jednak wewnętrznie wciąż się karzemy: "Jesteś idiotą! Nie potrafisz niczego dobrze zrobić". Zdarza nam się widzieć w wiadomościach, jakie skutki mogą się pojawić, gdy takie działanie przyjmie skrajną formę, a wewnętrzny krytyk zupełnie wymknie się spod kontroli. Wybuchy gniewu przeciwko innym ludziom i całemu światu, przemoc lub ciche wyniszczanie samego siebie.

Ludzie bardzo mocno się wysilają, aby dopasować się do oczekiwań społecznych i zyskać pozycję w oczach innych. To, czego powinniśmy się naprawdę obawiać, to alienacja od nas samych, nie poczucie wyobcowania z tłumu. Problemem nie są ci, którzy nas nienawidzą i odpychają, tylko my, którzy nie kochamy i odpychamy samych siebie. To poważny wyłom w naszym poczuciu powiązania z własnym "ja". Poczucie oddalenia i utrata tożsamości to duchowy kryzys, być może jeden z najpoważniejszych, jakich doświadczamy w obecnych czasach.

Proponuję skorzystanie z medytacji aktywującej szyszynkę, opartej na metodach treningu umysłu i ciała, wywodzących się z dawnej Korei, jako rozwiązanie powyższych problemów. Ale czym właściwie jest szyszynka i dlaczego jest tak ważna? To gruczoł dokrewny w kształcie szyszki, znajdujący się w mózgu. Z anatomicznego punktu widzenia umiejscowiony jest nieco poniżej i z tyłu śródmózgowia, tuż za górnym odcinkiem pnia mózgu, który odpowiada za wiele kluczowych funkcji życiowych, takich jak oddychanie, tętno i ciśnienie krwi. W różnych tradycjach duchowych ten gruczoł symbolizuje mądrość, która pozwala odróżnić prawdę od iluzji, wznieść się na wyższy poziom duchowy i zyskać ostateczną wiedzę. Znany jest również jako trzecie oko, które pomaga nam dostrzec rzeczywistość w zupełnie nowy sposób i nauczyć się rozwiązywać problemy zaczynając od samego ich rdzenia - inaczej, niż robiliśmy to do tej pory.

Zanim nauczę cię konkretnych metod tej medytacji, musisz w pełni zrozumieć przyczyny, dla których potrzebujemy jej w swoim życiu. Dlatego pierwszą część tej książki poświęciłem na szczegółowe ich omówienie, tak dokładnie, jak tylko potrafię. Gdy już zdobędziesz tę wiedzę, chciałbym, byś okazał pełne zaufanie i pewność względem tej metody, mówiąc sobie: "Naprawdę tego potrzebuję! Moje życie naprawdę może się dzięki temu zmienić!". Szczerość jest kluczem do sukcesu tej praktyki, więc proszę, abyś zwrócił uwagę na to, jakie emocje w tobie budzi. Ostrożna ciekawość nie wystarczy, jednak jeśli jesteś naprawdę gotów, by wzrastać i rozwijać się, czytaj dalej.