W styczniu 2025 roku minęło 80 lat od historycznej daty 27 stycznia 1945 roku. W tym dniu Armia Czerwona, a za nią Wojsko Polskie, utworzone w ZSRR, wkroczyły do Katowic - stolicy Górnego Śląska. A w 2-3 dni później zaczęło się przekraczanie przez te wojska przedwojennej granicy polsko-niemieckiej na całej jej długości. Ale Armia Czerwona wchodziła na tereny w dużym stopniu już opuszczone pod wpływem paniki spowodowanej zachowaniem tych wojsk po ich wcześniejszym wejściu do Prus Wschodnich w 1944 roku należących wtedy do Niemiec.
W rezultacie ucieczka ludności z tych terenów przybrała rozmiary niewystępujące w żadnym innym kraju ówczesnej Europy. Bo z terenów, które weszły później w skład powojennego państwa polskiego, zbiegło 3/4 zamieszkałej tam ludności. W jej ramach 6-7 mln Niemców opuściło te ziemie. Taka skala tego exodusu nie miała dotychczas precedensu w historii Europy. Według spisu powszechnego w Niemczech w maju 1939 roku, region ten zamieszkiwało 8,8 mln osób (łącznie z obszarem byłego Wolnego Miasta Gdańska - Freie Stadt Danzig).
W szczytowym okresie wojny napłynęło na te tereny z obawy przed bombardowaniami na Zachodzie lub z powodu realizacji robót budowlanych na tym obszarze dodatkowo jeszcze co najmniej 1 mln osób.
W rezultacie w szczytowym momencie II wojny światowej ludność tam zamieszkałą można szacować na 9-9,5 mln ludzi. Natomiast według różnych źródeł i szacunków w lipcu 1945 roku pozostało tutaj tylko 3,1-3,2 mln ludzi, z tego 2-2,2 mln Niemców, a 1-1,2 mln zamieszkałych tu Polaków autochtonów.
Podjęta w lipcu 1945 roku decyzja w układzie międzynarodowym w Poczdamie o wysiedleniu Niemców z tych terenów oznaczała dalsze zmniejszenie tu potencjału ludności na tym obszarze.
To przymusowe przesiedlenie pozostałych Niemców objęło ostatecznie 2 mln osób, to jest 1/4 ludności niemieckiej zamieszkałej tu przed wojną, która nie uciekła przed nadejściem Armii Czerwonej.
W rezultacie po II wojnie światowej powstał tutaj ogromny problem - konieczność zagospodarowania tych wyludnionych terenów położonych w samym centrum środkowej Europy. Miał on istotne znaczenie dla jej normalnego funkcjonowania. Bez rozwiązania tego problemu nie mogłaby ona w ogóle skutecznie działać. A nie było żadnej wiedzy o tym, jak tego dokonać, ani doświadczeń, które można by w tym celu wykorzystać. Był to więc eksperyment bez precedensu w historii Europy.
Dlatego w pełni podzielam pogląd prof. Roberta Traby, że: "Ziemie Odzyskane, zarówno w wymiarze ideologicznym, jak i realnej historii, były jednym z najciekawszych laboratoriów społecznych nie tylko powojennej Polski, ale i Europy. I są ciągle brakującym ogniwem w badaniach i refleksji nad historią naszego kraju w pierwszych latach po 1945 roku". Praca niniejsza jest próbą chociaż częściowego wypełnienia tej luki. Podstawowym warunkiem tej odbudowy było ponowne zaludnienie tych ziem i co najmniej odtworzenie stanu ludności z 1939 roku. Ucieczka tak dużej części mieszkańców spowodowała bowiem zamarcie w decydującym stopniu dotychczasowej działalności oraz zanik wielu form życia na tych obszarach.
Drugi problem wymagający omówienia na wstępie to nazwa tych terenów stosowana w państwie polskim. Określono je jako "Ziemie Odzyskane". Termin ten był używany nie tylko w publicystyce oraz w potocznym języku, ale także w oficjalnej nomenklaturze ówczesnych rządów. Np. utworzonemu w 1946 roku specjalnie dla zagospodarowania tych ziem nowemu resortowi nadano oficjalną nazwę "Ministerstwo Ziem Odzyskanych".
Z chwilą wejścia Polski w 1989 roku na drogę odbudowy kapitalizmu i gospodarki rynkowej, nazwanego "transformacją", objęto gwałtowną krytyką także proces zagospodarowania Ziem Odzyskanych przez Polskę Ludową. Wykorzystano to jako narzędzie w walce politycznej z poprzednim ustrojem.
W jej ramach podjęto próbę zastąpienia terminu "Ziemie Odzyskane" nazwą bardziej politycznie neutralną. Jedną z nich, najbardziej lansowaną po 1989 roku, były "Ziemie inkorporowane" zamiast "Ziemie Odzyskane".
W tym świetle może zwracać uwagę mojego czytelnika fakt świadomego i konsekwentnego stosowania przeze mnie pojęcia "Ziemie Odzyskane" w sposób wręcz ostentacyjny. W niniejszej książce chciałem wyrazić tym mój kategoryczny sprzeciw i skrajnie negatywny stosunek do nazwy "inkorporowane". Uważam bowiem, że jest to zmiana niesłuszna, a wręcz szkodliwa. Zastępuje ona słowo "odzyskane" jako synonim rekompensaty za dobro utracone, a jak wiadomo, wynika ona nie z "inkorporacji", ale z umów międzynarodowych. Ziemie Odzyskane zostały przecież przyznane Polsce na mocy decyzji Wielkiej Trójki w 1945 roku. Ich ukoronowaniem był pakt Brandt-Gomułka z 1970 roku. Niemcy uznały w nim wtedy oficjalnie granicę Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej.
Zdaję sobie sprawę, że moje stanowisko co do ich nazwy odbiega od poglądu niektórych poważnych naukowców, a nie tylko kłamstw "pijaru". Np. prof. Andrzej Romanowski twierdzi o sobie, że "nigdy nie mówi o Ziemiach Odzyskanych". Ale jego pogląd, że stanowią one raczej "łup wojenny Armii Czerwonej", nie zmienia faktu, że ziemie, które weszły w skład państwa polskiego w 1945 roku, kiedyś były już jego częścią. Na całym obecnym terytorium Polski nie ma ani jednego kilometra kwadratowego, który kiedyś do nas nie należał. Ale prof. Andrzej Romanowski pomija wręcz skład etniczny tych terenów, czyli udział Polaków. Stanowili oni 1/8 całej tej ludności, tj. 12%.
Nie oznacza to kwestionowania ogromnego wpływu kulturowego Niemców w czasie kilkuset lat ich rządzenia na tych terenach.
Podobnie druga alternatywna nazwa "Ziemie Zachodnie i Północne" jest zbyt enigmatyczna i nic nie mówi, o jakie tereny tu chodzi lub które się do nich zaliczają.
Używano też terminu Ziemie Odzyskane, ale z dodaniem "tak zwane" lub ujmując go w cudzysłowie.
Uważam jednak, że nazwa Ziemie Odzyskane najbardziej odpowiada rzeczywistości.
Kolejnym problemem wymagającym omówienia na wstępie jest odpowiedź na pytanie, z czego wynikała potrzeba niniejszego opracowania.
Przemawia za tym przede wszystkim specyfika roli Ziem Odzyskanych w całej gospodarce Polski. Wynikała ona z rozwiązywania tu problemów wspólnych, ale odmiennych od tych występujących na pozostałym obszarze kraju. Albo one tam nie występują w ogóle, albo tylko w niewielkim wymiarze.
Należy do nich zaliczyć co najmniej:
Zagospodarowanie pasa nadbrzeża morskiego, czyli gospodarkę morską i obsługujące ją przemysły, jak np. przemysł stoczniowy i inne z nim związane (dotyczy to 3 województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego).
Realizację inwestycji ochrony środowiska o zasięgu ponadwojewódzkim, jak np. inwestycje na Odrze (3 województwa).
Większy niż na pozostałym obszarze państwa udział ludności o pochodzeniu etnicznym innym niż polskie, zwłaszcza niemieckim (4 województwa).
Obsługę granicy państwa polskiego przebiegającą przez te tereny (5 województw).
Współpracę z odpowiednikami naszych województw w pasie granicznym naszych sąsiadów (4 województwa).
Ochronę małych osiedli i obszarów wiejskich przed odpływem ludności za granicę i ich depopulacją szczególnie na to narażonych (3 województwa).
Specyfikę kulturową tych obszarów, jak np. wpływ kultury niemieckiej (3 województwa).
Szczególnie odczuwalną na tych terenach różnicę w poziomie zarobków u nas i w sąsiadujących regionach zagranicznych (3 województwa).
Lokalizację morskich elektrowni wiatrowych. Stanowią one najszerzej rozwijaną obecnie na świecie formę energetyki odnawialnej (3 województwa).
Szczególnie silny wpływ technologii "sztucznej inteligencji" -
Artificial Intelligence (
AI) na miejscowy rynek pracy ze względu na znacznie większe zaawansowanie rozwoju tej technologii w sąsiadujących z nami regionach za granicą.
Funkcje te odgrywają znacznie większą rolę w województwach Ziem Odzyskanych niż na pozostałym obszarze kraju. Wymiana doświadczeń w rozwiązywaniu tych problemów ma więc największe znaczenie i daje najlepsze efekty.
Za podjęciem tego opracowania przemawiały także tak ważne argumenty, jak:
Pierwszy to okrągła rocznica 80 lat. Z reguły skłania to do bardziej długofalowych podsumowań i ocen.
Drugi to potrzeba utrwalenia i zachowania w pamięci metod zastosowanych w tym celu. Okazały się one bowiem wysoce skuteczne w zagospodarowaniu tych ziem. A stanowiły one, jak wspomniano wyżej, eksperyment w historii Europy.
Trzeci to fakt, że do pierwotnej koncepcji strategii rozwoju naszego państwa w stosunku do Ziem Odzyskanych wprowadzono po 1951 roku istotne zmiany nie tylko o pozytywnym znaczeniu, ale także i ujemnym. A w okresie 1990-2024, obok wielu pozytywnych zmian, czasem nawet o charakterze przełomów, popełniono także szereg błędów, a w rezultacie wystąpiły poważne zagrożenia dla ich integracji z centrum kraju. Dlatego wiedza o nich i o ich konsekwencjach jest konieczna i potrzebna.
Czwarty argument, który przemawia za potrzebą analizy zawartej w niniejszym opracowaniu, to "pijarowski" wręcz atak rządów po 1989 roku na gospodarkę Polski Ludowej. Wymaga to tym bardziej szczególnie obiektywnej i miarodajnej oceny tego okresu w związku z falą kłamstw i zniekształceń w jej ramach. Podzielam bowiem w pełni pogląd Mariana Turskiego, byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, czyli w naszym Oświęcimiu. Mówił on: "Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana na poczet aktualnej polityki". Trzeba po prostu odkłamać ocenę propagandową.
Piąty argument wynika z mojego głębokiego przeświadczenia, że dokonanie takiej analizy leży nie tylko w narodowym interesie Polski, ale także stanowi nasz swoisty obowiązek wobec Europy. Ewentualne niepowodzenie w ponownym zagospodarowaniu tych ziem mogło zakończyć się bardzo szkodliwymi dla niej konsekwencjami w postaci konieczności włączenia do rozwiązywania tego problemu aparatu ONZ, a także innych krajów. Sytuacja mogłaby wtedy przypominać istniejącą obecnie po rozpadzie Jugosławii, gdzie konieczna okazała się trwała obecność ONZ, a także niektórych krajów Europy na tych terenach. Dlatego analiza ta leży, moim zdaniem, także w interesie Europy.
Przedstawione tutaj przemiany spowodowały wyraźną etapowość w procesie rozwoju w tym 80-leciu. W pierwszym dłuższym etapie 45 lat Polski Ludowej (1945-1989) można rozróżnić co najmniej 5 okresów o wyraźnej specyfice, a mianowicie lata: 1945-1949, 1950-1958, 1959-1970, 1971-1980 i 1981-1989. W drugim krótszym etapie obejmującym transformację, czyli 35 lat: 1990-2024 wyraźnie odróżniają się w nim co najmniej dwa: czyli okres 1990-2003, to jest przed wejściem Polski do Unii Europejskiej (UE) oraz ostatnie 20-lecie 2004-2024 działania już w jej ramach.
Z kolei odpowiedzi na wstępie wymaga pytanie, komu może być ona najbardziej przydatna i potrzebna. Uważam, że szczególnie osobom i grupom społecznym zawodowo aktywnym w tym okresie, a z drugiej strony przede wszystkim młodzieży, która w niezwykle wysokim stopniu stała się ofiarą dezinformacji na ten temat.
Dlatego podjęcie problemu Ziem Odzyskanych nigdy nie było tak paląco potrzebne, jak obecnie.
W ostatnim okresie wpływają na to również zmiany w układzie sił politycznych w Niemczech. W szczególności wzrost roli partii "Alternative für Deutschland" (AfD) w 2024 roku może wpływać na opinię publiczną Niemiec i jej stosunek do tej kwestii. Powinno to być dla nas poważnym ostrzeżeniem, którego zlekceważyć nie można. Stwarza więc zupełnie nową sytuację i nadaje problemowi Ziem Odzyskanych nowej szczególnej aktualności.
Celem niniejszego opracowania jest właśnie przedstawienie głównych problemów z tym związanych i kierunków działań koniecznych z tego punktu widzenia. A o Ziemiach Odzyskanych trzeba wciąż jeszcze mówić i pisać, bo nadal zbyt duża część Polaków nie zdaje sobie sprawy, że powrót Polski na te tereny zmienił całkowicie jej dotychczasowe oblicze. Przesunął ją o cały wiek do przodu, jakościowo podnosił jej poziom cywilizacyjny i zwiększał kontakty oraz dostęp do zachodniej kultury. Na zakończenie tego Wstępu trzeba raz jeszcze mocno podkreślić, że praca niniejsza zajmuje się gospodarką, a nie nadbudową społeczną i kulturową. W tej ostatniej dziedzinie sytuacja przedstawia się, moim zdaniem, raz lepiej, raz gorzej niż w gospodarce. Nie czuję się jednak dostatecznie kompetentny, aby podjąć tę problematykę.
-
Na zakończenie tego wstępu chciałbym też podkreślić duży wkład do tego opracowania, jaki wniósł wybitny znawca tych problemów mgr Bartłomiej Skrzypek. Bardzo było mi miło z Nim współpracować przy przygotowaniu tej książki i wykorzystywać w tym celu jego ogromną wiedzę na ten temat. Była ona dla mnie niezwykle pomocna. Bez niej i Jego udziału praca niniejsza byłaby znacznie uboższa. Chciałbym więc wyrazić Mu za to serdeczne podziękowania.
Wielką pomoc okazał mi jak zawsze również dr Andrzej Jakubowicz, ekspert o największej wiedzy o gospodarce Polski Ludowej, za co jestem Mu winien głęboką wdzięczność.
Dziękuję zarazem za pomoc w opracowaniu niniejszej pozycji dr. Jackowi Białkowi.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki