Chmury nad Skandynawią
Stara sztokholmska kawiarnia "Mamsele Rose" przy Arsenalgatan, słynąca
niegdyś ze spotkań pisarzy, artystów i młodych oficerów, świeciła przed
południem zazwyczaj pustkami. Również tego październikowego, deszczowego
dnia znudzone kelnerki snuły się między stolikami, zerkając od czasu do
czasu na czterech mężczyzn, którzy w zacisznym zakątku, przy jednym ze
stolików, prowadzili ożywioną rozmowę.
-?Musicie, panowie, zrozumieć -?mówił z przekonaniem starszy,
sympatyczny pan -?że propaganda niemiecka stawia sobie dalekosiężne
cele. To nie przypadek, że właśnie kraje skandynawskie, a zwłaszcza
Szwecję, zalewają dziś swymi wydawnictwami i filmami. Proszę się
przyjrzeć, jaki jest charakter tych materiałów? Na przykład film "Der
Feldzug in Polen". Nasz kraj i naszą armię przedstawia się w nim jako
synonim zacofania i niemal barbarzyństwa. A Wehrmacht? Ten Wehrmacht,
który bezlitośnie rozprawił się i nadal rozprawia z naszym narodem,
przedstawiony jest z perfidną niemiecką pedanterią jako potęga, której
nic się nie oprze, a zarazem jako armia humanitarna, roztaczająca opiekę
nad jeńcami i ludnością cywilną. To jest, panowie, wyrafinowany system
propagandy. A czemu on służy? Ma zastraszyć narody Europy, by nie
podejmowały walki w swej obronie, a zarazem nie obawiały się
kapitulacji. Musimy tej perfidnej propagandzie przeciwstawić prawdę o Niemczech. Próbujemy to robić tu w Sztokholmie, lecz nasze możliwości są
ograniczone. Nakłady wydawanych przez nasze poselstwo biuletynów są
niewielkie. "Mieliście zatarg o Gdańsk", powiadają niektórzy, który
doprowadził do wojny. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Gdańsk
to pretekst, że Hitlera nie zadowala nie tylko Gdańsk i Polska, że on
chce Europy, a może świata. Bez waszej pomocy, panowie, nie możemy
otworzyć społeczeństwu szwedzkiemu oczu na to, czym są obecne Niemcy, do
czego zmierzają i jakie niebezpieczeństwo z ich strony grozi narodom
Europy.
-?Panie ambasadorze -?uspokajał rozgorączkowanego rozmówcę, ambasadora
Potworowskiego, młodszy z mężczyzn -?przecież robimy dla was wiele.
Przyjmujemy polskich uciekinierów z krajów nadbałtyckich, zajęliśmy się
losami marynarzy internowanych okrętów oraz statków handlowych i rybackich. Nie możecie się też uskarżać na nasz rząd, który, narażając
się Niemcom, wyraził zgodę na przejście naszymi wodami terytorialnymi do
Anglii dziesięciu waszych statków handlowych.
-?Ośmiu, panie Lindström -?skorygował Potworowski. -?Mam jednak
informację, że rząd Szwecji pod presją niemiecką zamierza zamknąć swe
granice dla polskich uciekinierów. Poza tym wie pan doskonale, że ciężar
opieki nad nimi spoczywa głównie na naszym poselstwie.
-?Nie to jest jednak najważniejsze -?wtrącił się milczący dotąd
mężczyzna przeglądający prasę. -?Właśnie prześledziłem poczytniejsze
sztokholmskie gazety, a zwłaszcza pańską, panie Wickman -?tu zwrócił się
do czwartego mężczyzny palącego fajkę. -?I co w niej znalazłem na
interesujący nas temat? Nic, dosłownie nic! Obiektywne na pozór
doniesienia wszystkich agencji prasowych o sytuacji wojennej zajmują
marginalne miejsce. Ani słowa potępienia Niemiec za zbrodnie na morzu.
No i oczywiście w Polsce -?dodał, patrząc na Potworowskiego.
-?Nasza gazeta "Dagens Nyheter" ma charakter neutralny i wstrzymuje się
od pochopnych komentarzy -?odpowiedział Wickman. -?Redaktor naczelny
Sten Dahlgren stale nam przypomina, by trzymać się ściśle tego, co
zapowiada tytuł gazety: wiadomości dnia. Co innego na przykład taka
"Social-Demokraten" Rickarda. Ona może sobie pozwolić na krytyczne sądy
pod adresem innych partii i systemów rządzących.
-?Przesadzasz, Johan -?zaperzył się Lindström. -?Odzwierciedlamy
stanowisko partii rządzącej i to nas zobowiązuje.
-?Panowie! -?przerwał niecierpliwie Potworowski. -?Mnie i panu
Montagu-Pollockowi nie chodzi o jakieś napastliwe "wypady", lecz o pisanie prawdy o Niemczech i ich zbrodniach wojennych stanowiących
groźbę dla wszystkich narodów Europy. Już ten materiał, który wam
przedstawiliśmy, wystarczy do podjęcia takiej kampanii prasowej. Chodzi
tu nie tylko o nas, o mój kraj, który pierwszy przeciwstawił się
Hitlerowi, ale także o was. Szwedzi muszą zrozumieć, że dzisiejsze
Niemcy nie uznają żadnych zasad, a więc także zasady neutralności.
Jestem przekonany, że nie zawahają się jej podeptać, gdy uznają to za
korzystne dla siebie. A Szwecja z jej bogactwami naturalnymi i centralnym położeniem strategicznym w północnej Europie stanowi łakomy
kąsek.
Zapanowała chwila ciszy, przerwana przez Wickmana.
-?Wiem, że jest pan życzliwie ustosunkowany do Szwedów i zna pan nasze
realia. Pana słowa zaostrzą naszą czujność. Może rzeczywiście ufamy zbyt
mocno w naszą neutralność? Wprawdzie zaczęliśmy się zbroić, ale chyba
zbyt późno -?mówiąc to zamyślił się przez chwilę. -?Wie pan co, panie
ambasadorze, zorganizuję panu spotkanie z Ture Normanem. Redagowany
przez niego "Trots-Allt" już opublikował kilka artykułów
antyniemieckich. Jestem przekonany, że podejmie on szerszą kampanię na
ten temat.
-?A "Stockholms Tidningen"? -?zapytał radca ambasady brytyjskiej William
Montagu-Pollock.
-?Nie -?zaprzeczył Lindström. -?Współwłaścicielem tej gazety jest
Torsten Kreuger, zainteresowany we współpracy z Niemcami.
-?To brat znanego aferzysty zapałczanego -?dodał Wickman. -?Rickard ma
rację. Kreuger będzie forsował proniemiecki kurs gazety.
-?A więc, panowie -?próbował zreasumować rozmowę, spoglądając na
zegarek, Montagu-Pollock -?w dużym stopniu osiągnęliśmy wzajemne
zrozumienie, a o to nam chodziło. Wprawdzie nie podzielam obaw pana
Gustawa -?uśmiechnął się do Potworowskiego -?co do zagrożenia
Skandynawii, gdyż sprzymierzeni do tego nie dopuszczą, lecz wiele zależy
jednak od postawy samej Szwecji. A na to, jaka ona będzie, bezpośredni
wpływ wywierać będzie prasa. Mam nadzieję, że kontakt między nami
zostanie podtrzymany.
Żaden z uczestników rozmowy w "Mamsele Rose", do której doszło dzięki
inicjatywie energicznego posła RP w Sztokholmie Gustawa Potworowskiego,
nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo była ona na czasie. Już
bowiem od kilku tygodni Skandynawia zaczęła dominować w zaborczych
planach przywódców III Rzeszy.
Trzeciego października 1939 roku dowódca Kriegsmarine, admirał Erich
Raeder, sporządził notatkę zatytułowaną: "Uzyskanie baz w Norwegii".
Postulowała ona poprawienie sytuacji strategicznej III Rzeszy.
"W swej notatce -?pisał po paru latach -?podkreśliłem niekorzystną
sytuację, która wytworzy się, jeśli zajęcia Norwegii dokonają Anglicy.
Umożliwi to im kontrolę podejść do Bałtyku, nasze skrzydła w trakcie
morskich operacji i nalotów powietrznych na Anglię będą zagrożone, a Anglicy będą wywierać nacisk na Szwecję. Podkreśliłem też korzyści,
jakie odniesiemy w wyniku okupacji norweskiego wybrzeża i wyjścia na
północny Atlantyk oraz uniemożliwienia Anglikom ustanowienia blokady jak
w latach 1917-1918".
Hitler natychmiast dostrzegł znaczenie problemu norweskiego. Dziewiątego
października przyjął Raedera, polecił przedstawić sobie notatki i oświadczył, że pragnie cały problem rozpatrzyć osobiście.
Wkrótce rozpoczęły się przygotowania do zajęcia Danii i Norwegii,
jeszcze przed ofensywą na Zachodzie. Ważnym motywem była tu chęć
zapewnienia Niemcom ciągłych dostaw szwedzkiej rudy żelaznej.
Zagadnieniem otwartym pozostawała sprawa okupacji samej Szwecji. Decyzję
w tej sprawie uzależniał Hitler od postawy szwedzkiego rządu i społeczeństwa.
Społeczeństwo szwedzkie ufało swej tradycyjnej polityce neutralności.
Sięgała ona praktycznie końca wojen napoleońskich, kiedy to nowy
monarcha, Karol XIV Jan, były marszałek napoleoński Bernadotte,
skierował politykę zagraniczną Szwecji na nowe tory. Obejmując w 1810
roku władzę, wypowiedział on znamienne słowa:
"Pokój jest jedynym honorowym celem dla mądrego i oświeconego rządu".
Szwecja, która przez wiele stuleci prowadziła wojny, po poniesionych
klęskach i utracie zdobyczy terytorialnych przestała się angażować w konflikty ogólnoeuropejskie, stając się ośrodkiem idei skandynawizmu -
poczucia wspólnoty Szwedów, Duńczyków i Norwegów oraz celowości unii
państw skandynawskich. W okresie wojny prusko-duńskiej o Szlezwik i Holsztyn w 1848 roku skandynawska solidarność zamanifestowana została
udzieleniem Danii pomocy wojskowej, po czym w bardzo niedługim czasie
szwedzkie wojska wycofano z Fionii.
Po wybuchu wojny krymskiej w 1853 roku Szwecja ogłosiła wraz z Danią
deklarację o neutralności. W praktyce postawa Szwecji i Danii ułatwiła
antyrosyjskie działania floty angielsko-francuskiej na Bałtyku. Pokój
paryski, kończący wojnę krymską (zawarty 30 III 1856 r.), wśród swych
postanowień zawierał również zakaz fortyfikowania Wysp Alandzkich.
Tendencje neutralistyczne przybrały w Szwecji na sile po klęsce Danii w wojnie z Prusami w 1864 roku. Wojna ta dowiodła bowiem, iż kraje
skandynawskie przestały się liczyć jako samodzielny partner w polityce
europejskiej. Po klęsce Francji w 1871 roku w wojnie z Prusami oraz
wkroczeniu Wielkiej Brytanii na drogę izolacjonizmu stracił znaczenie
traktat z 1855 roku, w którym oba te państwa gwarantowały
nienaruszalność granic Szwecji. W tej sytuacji Szwecja szukała zbliżenia
z Niemcami, popierając jednocześnie inicjatywy zmierzające do ogólnego
rozbrojenia. Wzięła więc udział w pokojowej konferencji haskiej 1898
roku i złożyła podpis pod aktem konwencji o pokojowym rozstrzyganiu
sporów. W roku 1904 ogłosiła zasady neutralności. Zawierały one
podstawowe normy współczesnego prawa międzynarodowego. Nie zrezygnowała
z nich w okresie ostrego konfliktu wewnętrznego, w wyniku którego
rozwiązana została w 1905 roku unia Szwecji z Norwegią trwająca przeszło
90 lat.
Pierwszą wspólną deklarację zawierającą zasady neutralności państwa
skandynawskie -?Dania, Norwegia i Szwecja -?ogłosiły w roku 1912 w związku z kryzysem bałkańskim. Rządy państw skandynawskich zobowiązały
się do nieporzucenia neutralności bez uprzedniego porozumienia trzech
państw. Król szwedzki Gustaw V i minister spraw zagranicznych Kurt
Wallenberg w przededniu pierwszej wojny światowej potwierdzili pełną
neutralność. Mimo to na wieść o zamachu w Sarajewie w społeczeństwie
szwedzkim wystąpiły oznaki niepokoju, a nawet paniki. Dopiero gdy
nienaruszalność granic Szwecji zagwarantowały państwa Ententy,
warunkując to zachowaniem przez Szwecję neutralności, a nieco później
podobne gwarancje udzieliły państwa centralne, Szwedzi uwierzyli w możliwość pozostania poza zasięgiem pożogi wojennej. Nie wiedzieli wtedy
o tym, że zarówno Ententa, jak i cesarskie Niemcy rozpatrywały
ewentualność objęcia działaniami wojennymi Półwyspu Skandynawskiego.
Przeważył jednak pogląd, że region ten nie jest dla takich działań
dogodny. Kraje skandynawskie pozostały więc na uboczu nie tylko
"wielkiej wojny", lecz i tych wstrząsów społecznych, które były jej
następstwem we wszystkich niemal krajach europejskich. Włączyły się
jednak do "systemu wersalskiego", wchodząc w skład Ligi Narodów.
Skandynawską solidarność podważyły ostre konflikty między Norwegią i Danią o wschodnią Grenlandię oraz między Szwecją i Finlandią, która
powstała na gruzach imperium carskiego, o Wyspy Alandzkie. Dopiero w latach trzydziestych konflikty te zostały zażegnane.
Zacieśnienie skandynawskiej współpracy nastąpiło w latach trzydziestych
pod wpływem narastającego napięcia i wzrostu niebezpieczeństwa wybuchu
nowej wojny europejskiej. W imię neutralności państwa skandynawskie
uchyliły się od potępienia w Lidze Narodów Niemiec za remilitaryzację
Nadrenii i Włoch za agresję na Etiopię. Odmówiły też przyłączenia się do
egzekwowania sankcji gospodarczych wobec państw osi. Mimo to Niemcy
domagały się od nich, by w imię neutralności wystąpiły w ogóle z Ligi
Narodów. Dalsze zaostrzenie sytuacji międzynarodowej w Europie i na
Dalekim Wschodzie doprowadziło do zawarcia przez rządy Szwecji,
Norwegii, Danii, Islandii i Finlandii 27 maja 1938 roku nowego
porozumienia o neutralności. Opracowano nowe zasady neutralizmu, głównie
w aspekcie wojny w powietrzu i na morzu. Jednocześnie państwa
skandynawskie zwiększyły budżety na cele obronne. Jednakże projekt
obronnej unii skandynawskiej napotkał zdecydowany sprzeciw w Danii i Norwegii.
W przededniu wybuchu wojny Niemcy zaproponowały państwom skandynawskim
zawarcie paktu o nieagresji. Do paktu tego przystąpiła jedynie Dania.
Pozostałe państwa skandynawskie w imię zachowania pełnej neutralności
projekt odrzuciły. Gorączkowe zabiegi pokojowe państw skandynawskich w sierpniu 1939 roku nie przyniosły żadnych rezultatów. Na nadzwyczajnej
naradzie ministrów spraw zagranicznych państw skandynawskich w Oslo
30-31 sierpnia tego roku zapadły już tylko decyzje o ekonomicznych i obronnych przedsięwzięciach w wypadku wybuchu wojny. Zdecydowano, że
uprzednio ustalone zasady neutralizmu zostaną niezmienione. Toteż w następnym dniu, na wieść o agresji Niemiec na Polskę, państwa
skandynawskie ogłosiły swą neutralność w tej wojnie, a 3 września -?w wojnie Niemiec z Anglią i Francją. Państwa uczestniczące w konflikcie
wojennym zobowiązały się do uszanowania skandynawskiej neutralności.
Przemówienie premiera Hanssona ogłaszającego 3 września stan pogotowia
obronnego i powołanie części rezerwistów pod broń zawierało tyle
uspokajających społeczeństwo momentów, iż Szwedzi nie żywili obaw przed
jutrem. Zdawali sobie sprawę, że będą trudności z zaopatrzeniem w niektóre artykuły importowane, lecz sądzili, że to tylko kwestia kilku
miesięcy. Nawet członkowie Riksdagu, uchwalając zwiększenie budżetu
obronnego, byli przekonani, że to głównie posunięcie formalne. Z rzeczywistym zagrożeniem wojną nikt w gruncie rzeczy się nie liczył.
Życie płynęło normalnie.
Wieloletnie rządy socjaldemokratów nie podważyły wpływów szwedzkich kół
wielkoprzemysłowych na politykę wewnętrzną i zagraniczną kraju. Szwedzki
kapitał, powiązany wieloma nićmi z kapitałem niemieckim, wpływał na
politykę umizgów do III Rzeszy i wrogości do Związku Radzieckiego.
Środki masowego przekazu straszyły społeczeństwo groźbą "ataku ze
wschodu". Antyradziecka kampania prasowa nasiliła się, gdy 30 listopada
1939 roku Związek Radziecki zaatakował Finlandię i gdy Szwecja udzieliła
Finlandii pomocy.
Niewiadomą w tej kwestii było stanowisko Niemiec. Obawiano się, czy
pomoc udzielona Finlandii nie wpłynie na zmianę stosunku III Rzeszy do
Szwecji; rząd szwedzki nie miał bowiem dokładnego rozeznania w układzie
stosunków radziecko-niemieckich. By go wybadać, rząd Szwecji wysłał z misją do Berlina znanego pisarza i podróżnika, a zarazem germanofila i entuzjastę nazizmu, Svena Hedina.
Relacja Hedina z rozmowy z Hitlerem uspokoiła rząd szwedzki. Utwierdził
się on w przekonaniu, iż Niemcy są zainteresowane dobrosąsiedzkimi
stosunkami z neutralnymi państwami skandynawskimi i że z ich strony nie
grozi im żadne niebezpieczeństwo.
Berlin podjął decyzję
Pociąg, dudniąc, wtaczał się na Dworzec Północny w Berlinie. Jazgotliwy
zgrzyt hamulców zwielokrotnionym echem napełniał szklaną halę przykrą
kakofonią dźwięków. Z wagonu pociągu relacji Sztokholm -?Berlin wyłoniła
się masywna sylwetka mężczyzny w sile wieku. Przez chwilę bacznie wodził
wzrokiem po obszernym peronie, zastanawiając się, kto będzie go witał.
Na widok zbliżającego się do niego mężczyzny uśmiechnął się.
-?To pełnomocnik Alfreda Rosenberga, Scheidt -?rzucił przez ramię.
-?Witamy serdecznie w Berlinie. Jak przebiegła podróż? -?przywitał gości
Scheidt.
Vidkun Quisling dobrą niemczyzną pozdrowił Scheidta i przedstawił swego
współpracownika Williama Hagelina. W samochodzie Scheidt poinformował
przybyłych o czekających ich rozmowach jeszcze w tym samym dniu, 12
grudnia, z kierownikiem Wydziału Zagranicznego NSDAP Alfredem
Rosenbergiem i admirałem Raederem, a w następnych dniach z samym Adolfem
Hitlerem.
Vidkun Quisling, przywódca nacjonalistycznej partii "Nasjonal Samling",
był w przeszłości zawodowym oficerem, pracownikiem Sztabu Generalnego,
attaché wojskowym w Helsinkach i Moskwie oraz ministrem obrony w jednym
z gabinetów norweskich. Swą małą liczebnie partię wychowywał w wielkogermańskim duchu. Z tego względu Rosenberg, który marzył o przekształceniu Skandynawii w idealną wspólnotę nordycką pod hegemonią
Niemiec, upatrywał w tej właśnie partii dalekosiężne narzędzie swych
własnych planów. Quisling w czerwcu 1939 roku na konferencji faszystów w Lubece nawiązał osobisty kontakt z admirałem Raederem oraz z marszałkiem
Rzeszy Göringiem. Gdy tylko Rosenberg dowiedział się o notatce Raedera w sprawach Skandynawii, usiłował wykorzystać polityczne wpływy w Norwegii
dla umocnienia swej pozycji. Udało mu się wreszcie nakłonić Hitlera do
przyjęcia Quislinga.
Z dwudniowych rozmów z nacjonalistami norweskimi Rosenberg przedstawił
Hitlerowi szczegółową notatkę.
"Król zna dobrze Quislinga jako aktywnego działacza -?czytamy -?i choć
reprezentuje orientację probrytyjską -?ceni go (...)
Zajęcie niektórych ważnych punktów w Oslo powinno być przeprowadzone
błyskawicznie, a w tym czasie flota niemiecka z określoną liczbą wojska
powinna na specjalne wezwanie rządu norweskiego wejść do zatoki w fiordzie Oslo. Quisling nie wątpi, że jeśli to działanie uda się, to
jednostki wojskowe, z którymi utrzymuje łączność, przejdą na jego
stronę... On myśli, że król w pełni uzmysłowi sobie tę wytworzoną
sytuację. Określona przez Quislinga ilość niezbędnych niemieckich wojsk
jest zbieżna z wyliczeniem niemieckiego dowództwa".
Trzynastego grudnia 1939 roku Hitler zlecił sztabom rodzajów wojsk
podjęcie studium operacyjnego "Nord" (inwazji w Norwegii). Nie
przeszkodziło mu to zresztą w dniu następnym, w trakcie rozmowy z Quislingiem i jego zausznikiem Hagelinem, obłudnie stwierdzić, że
"najwygodniejsza dla Niemiec byłaby neutralna Norwegia".
W kilka dni po decyzji Hitlera o przeprowadzeniu przez OKW studium
"Nord", w pałacyku przy Tirpitzufer 74, który był siedzibą Zarządu
Wywiadu i Kontrwywiadu OKW, admirał Wilhelm Canaris wysłuchiwał meldunku
swego najbliższego, zaufanego pracownika, pułkownika Hansa Ostera.
Meldunek dotyczył stanu sił zbrojnych i przygotowań obronnych krajów
skandynawskich, zwłaszcza Danii i Norwegii. Był on przygotowany dla
celów studyjnych OKW. Materiał, którym dysponowało archiwum Oddziału
Centralnego, nie był pozbawiony luk i znaków zapytania. Jego
uzupełnienie było zadaniem Abwehry na najbliższe tygodnie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki