Wstęp
Wstęp
Szanowny Czytelniku,
książka, którą trzymasz w ręku, jest kontynuacją naszego wcześniejszego
opracowania Cywil na wojnie, w którym omawialiśmy sposoby
zabezpieczenia ludności cywilnej oraz schematy postępowania przewidziane
dla ogółu społeczeństwa w trakcie pełnoskalowego konfliktu zbrojnego.
Tym razem pragniemy skupić się na praktycznych poradach dla osób, które
są w stanie w razie zagrożenia stanąć do walki lub włączyć się w organizowanie struktur podziemia.
Ze względu na zupełnie odmienną specyfikę poszczególnych zagadnień
niniejsze opracowanie zostało podzielone na dwie zasadnicze części:
Żołnierz oraz Konspirator. Pierwsza zawiera praktyczne porady i wskazówki dla osób, które trafią w szeregi Sił Zbrojnych RP - nieważne,
na ochotnika czy w ramach mobilizacji. Nie znajdziecie tu opisów
uzbrojenia ani tym bardziej ogólnego wykładu na temat taktyki1.
Postaramy się jednak zwrócić uwagę na proste, choć często pomijane w obecnym szkoleniu Wojska Polskiego zagadnienia związane z codziennym
funkcjonowaniem żołnierza, zarówno podczas okresu przygotowania do
służby, jak i bezpośrednio na polu walki. Zdecydowaną większość
przedstawionych tu porad zaczerpnęliśmy z aktualnych doświadczeń
żołnierzy realnie walczących na wszystkich frontach wojny toczonej za
naszą wschodnią granicą.
Druga część książki to omówienie zasad, jakie powinny stosować oddziały
partyzanckie i struktury podziemia w ramach działań nieregularnych
prowadzonych przez siły, które pozostały w terenie zajętym przez
przeciwnika (bądź doraźnie zostały tam stworzone). Dość szczegółowo
opisaliśmy również obecną doktrynę Wojska Polskiego wraz z wszystkimi
jej mankamentami wynikającymi z nieuwzględniania doświadczeń z obecnych
konfliktów zbrojnych. Ujęliśmy tam również wskazówki dotyczące tworzenia
i skutecznego funkcjonowania struktur podziemia. Wbrew oczekiwaniom osób
"zaczadzonych" historycznymi mitami nie skupimy się jednak na
bezpośrednich poradach dotyczących walki zbrojnej (która tak naprawdę
stanowi zaledwie niewielką część działalności konspiracji), ale
kompleksowo omówimy podstawowe zagadnienia związane z realnymi celami
funkcjonowania państwa podziemnego, czyli przede wszystkim minimalizacją
strat, zabezpieczeniem fizycznego i moralnego przetrwania narodu oraz
przygotowaniem gruntu pod powojenną odbudowę kraju.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że książka - nawet najlepiej napisana -
nie zastąpi rzetelnego i trwającego miesiącami, jeśli nie latami,
szkolenia. Po co więc to wszystko? Sięgnijmy do analogii z kursem na
prawo jazdy - bez samochodu z literką "L" na dachu i doświadczonego
instruktora nie nauczysz się jeździć. Mimo to istnieją podręczniki dla
przyszłych kierowców. W zdecydowanej większości oprócz teorii zawierają
one całą masę praktycznych porad i cennych wskazówek, pozwalających
uniknąć wielu poważnych błędów. Traktuj więc naszą książkę jako swoistą
lekturę uzupełniającą, która pozwoli ci zapoznać się ze zbiorczym
doświadczeniem tych, którzy od wielu lat siedzą w temacie.
W tym miejscu musimy również wspomnieć, że o wielu sprawach, zwłaszcza
tych dotyczących bezpośrednich metod walki czy chałupniczej produkcji
uzbrojenia, nie chcemy pisać ze względu na nasze wspólne bezpieczeństwo.
Ta książka nie jest podręcznikiem dla potencjalnych przestępców i terrorystów! Nie znajdziesz tu porad dotyczących wytwarzania materiałów
wybuchowych oraz praktycznych wskazówek dotyczących skutecznego
zabijania siły żywej przeciwnika2. Jeżeli pragniesz
naprawdę zdobyć specjalistyczną wiedzę z tego zakresu, to drzwi
wojskowych centrów rekrutacji tudzież centra naboru różnorakich służb
stoją otworem (pytanie, którym?) - po przejściu weryfikacji będziesz
miał okazję trafić na odpowiednie szkolenia. Jeżeli zaś nie planujesz
kariery wojskowej, masz cały szereg legalnych możliwości zdobycia
podstaw niezbędnej wiedzy. Bez większych problemów możesz zapisać się do
organizacji proobronnych, w których poznasz wybrane zasady taktyki i medycyny pola walki. Możesz również postarać się o uzyskanie pozwolenia
na broń i w ramach klubów strzeleckich brać udział w specjalistycznych
szkoleniach prowadzonych przez wysokiej klasy specjalistów. W tym
miejscu kategorycznie przestrzegamy przed samodzielnym przygotowywaniem
się do "wojny". Gromadzenie arsenału nielegalnej broni czy zabawa w domorosłego sapera to nie tylko jedno z cięższych przestępstw ściganych
z urzędu, ale także sprowadzanie bezpośredniego niebezpieczeństwa na
sprawcę oraz osoby postronne. Proszę, uwierz: nikt nie będzie dochodzić,
czy twoim motywem było "przygotowanie się na wojnę", czy zaopatrywanie
grup przestępczych... Prawo jest pod tym względem surowe!
Mamy nadzieję, że książka ta będzie cennym poradnikiem dla osób
niezwiązanych do tej pory z tematyką wojskowości, a zarazem stanie się
ważnym głosem w dyskusji dotyczącej niezbędnych zmian w przygotowaniach
naszego kraju do prowadzenia realnych działań obronnych.
Słodycze, papierosy, gotówka
Słodycze, papierosy,
gotówka
Do swojej torby mobilizacyjnej warto dorzucić kilka paczek papierosów.
Nawet jeżeli nie palisz, to będziesz mógł je wymienić na bardziej
przydatne przedmioty lub odwdzięczyć się nimi za wszelkiego rodzaju
przysługi. Obowiązkowo zabierz też kilka opakowań cukierków typu Halls,
tic tac, gumy do żucia. Niby drobiazg, ale znacząco podnosi morale i ułatwia nawiązywanie kontaktów - kogoś, kto ma czym poczęstować,
bardziej się lubi. Jeżeli jesteś miłośnikiem dobrej kawy lub herbaty, to
koniecznie zabierz ze sobą przynajmniej kilkudniowy zapas. Nawet jeżeli
nie będziesz mieć swojej grzałki, to wrzątek będziesz mógł dostać np. na
stołówce lub załatwić od kogoś, kto ma dostęp do czajnika.
W momencie mobilizacji obowiązkowo zabierz również ze sobą zapas
gotówki, najlepiej w drobniejszych nominałach - kilkaset złotych w początkowym okresie służby spokojnie pozwoli ci na zakup brakujących
rzeczy oraz uzupełnienie swojej przydziałowej diety o przysłowiową colę
i czekoladę.
UWAGA: kategorycznie nie zabieraj ze sobą alkoholu! Regulamin to jedno,
ale przede wszystkim chodzi tu o bezpieczeństwo twoje i pozostałych
osób.
Dokumenty, kwity i wpisy w książeczce wojskowej
Dokumenty, kwity i wpisy
w książeczce wojskowej
W momencie powołania do wojska mało kto zaprząta sobie głowę
"papierologią", zwłaszcza gdy zaczęła się już wojna, a wrogie oddziały
zbliżają się w niepokojącym tempie. Niestety niedopełnienie podstawowych
formalności może mieć opłakane skutki nie tylko dla ciebie, ale także
dla twojej rodziny. Po mobilizacji i trafieniu do jednostki powinieneś
otrzymać całą masę kwitów. W przyszłości będą one podstawą do nabycia
przez ciebie (lub twoich spadkobierców) przewidzianych ustawowo
uprawnień i świadczeń. Rozpoczęcie służby wojskowej znacząco zmienia
twój status prawny - oprócz szeregu obowiązków i ograniczeń otrzymujesz
także szczególną opiekę ze strony państwa. Oczywiście życzymy każdemu,
żeby nigdy nie musiał z niej korzystać, ale... Gdy zginiesz jako żołnierz,
twojej rodzinie przysługują odszkodowania, renty, pogrzeb na koszt
państwa itd. A jeśli zginąłeś jako cywil, to niech się bliscy z ZUS-em
po sądach ciągają. Najbardziej haniebnym przykładem z Ukrainy są
perypetie rodzin poległych żołnierzy obrony terytorialnej w Chersoniu. W pierwszych dniach po rozpoczęciu wojny stworzono z nich oddział, wydano
im broń i pod zorganizowanym dowództwem wysłano walczyć. Ale w kwitach
ich nie ma! Dokumentacja jednostki przepadła... Dla wojskowych urzędników
są zwykłymi cywilami, wobec których tamtejsze Ministerstwo Obrony nie ma
żadnych zobowiązań, ba... nawet odmawia prawa pochówku na kwaterze
wojskowej... Brzmi strasznie? U nas byłoby to nie do pomyślenia. Kto miał
kiedykolwiek kontakt z MON, ten sam sobie szczerze odpowie...
Co zatem zrobić? Skrupulatnie zbieraj wszelkie kwity. Żądaj wydania na
piśmie dotyczących cię rozkazów personalnych lub przynajmniej ich kopii.
Wszelkie wpisy w książeczce wojskowej oraz papiery dotyczące twojej
osoby (oczywiście te nieobjęte klauzulą niejawności - jako zwykły
żołnierz takich mieć nie będziesz) skopiuj na telefon i umieść dane w chmurze lub prześlij bliskim. W razie czego będą mogli dochodzić swoich
praw.
Przy wypełnianiu dokumentów dokładnie sprawdź poprawność pisowni
nazwiska, miejsca i daty urodzenia oraz numeru PESEL. Dopilnuj, żeby
dobrze wpisano numer wydawanej ci broni! Kiedy robi się to masowo i w pośpiechu, zdarzają się błędy! Sprawdź wszystko dokładnie, bo w razie
czego to ty będziesz musiał udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.
Po trafieniu do jednostki ustal dane bezpośrednich przełożonych i w miarę możliwości ich numery telefonów. Przekaż je swoim bliskim. W razie
czego będą przynajmniej wiedzieli, kogo o ciebie dopytywać. Bardzo
pomocne będzie również zrobienie listy "adresowej" kolegów z oddziału.
Wpiszcie się na nią i roześlijcie ją swoim rodzinom (listę piszemy
odręcznie na normalnej kartce, a potem fotografujemy
telefonem)7. Niestety, praktyka wskazuje, że prędzej czy
później lista bardzo się przyda.
Rozdział II. Okres szkolenia
Rozdział II
Okres szkolenia
Tak naprawdę wszystko zależy od tego, gdzie i na kogo trafisz. Możesz
mieć szczęście i dostać się w ręce oddanych sprawie profesjonalistów,
którzy nie tylko są fachowcami w swoich specjalnościach, ale także
potrafią uczyć (a są to zupełnie odmienne umiejętności). Możesz również
trafić do jednostki, w której przypadkowi ludzie po prostu będą chcieli
odfajkować szkolenie. Najprawdopodobniej trafisz jednak na sytuację,
którą można określić jako "gdzieś pośrodku" - na swojej drodze spotkasz
zarówno profesjonalistów, jak i pseudozawodowców, dla których obowiązek
szkolenia kogokolwiek jest przykrą niedogodnością zaburzającą spokojny
przebieg służby. Niezależnie od charakteru i poziomu instruktorów dla
własnego dobra postaraj się przyswoić maksymalną dawkę wiedzy. Nigdy nie
ściemniaj i nie oszukuj sam siebie. Od wiedzy, którą zdobędziesz, będzie
zależeć przetrwanie twoje i twoich kolegów. Pół biedy, jeśli głupotą i lenistwem zaszkodzisz sam sobie. Niestety na wojnie bardzo często za
brak wystarczających kompetencji lenia i nieroba najwyższą cenę płacą
inni, którzy mieli pecha znaleźć się z nim w tym samym miejscu i czasie.
Nasze rozważania rozpocznijmy od tego, że w wojsku czas płynie dziwnie -
albo się czeka, albo się nadgania stracony w trakcie czekania czas...
zazwyczaj będziesz jednak czekał8, a potem znów się czeka... Dla
człowieka żyjącego w cywilnej logice współczesnego świata występujące w wojsku marnotrawstwo czasu pojedynczego żołnierza jest nie do pomyślenia
- w końcu czas to pieniądz. Niestety w armii, która jest organizmem
zbiorowym oraz hierarchicznym, logika (nie tylko ta cywilna) zazwyczaj
nie działa. I bynajmniej nie znaczy to, że armia źle gospodaruje czasem
- po prostu, aby mogło dojść do jakiejś akcji, sztaby muszą wykonać całą
masę różnych kalkulacji, przygotować masę zestawień i niezbędne
dokumenty dla wykonawców. Podjęte decyzje muszą przejść cały łańcuszek
dowodzenia od najwyższego szczebla, poprzez pomniejsze szczeble, aż do
dowódcy kompanii, plutonu i drużyny. Wszystkie kolejne szczeble
dowodzenia, coraz niżej w hierarchii, też muszą to "na swoim podwórku"
wykonać. Niestety nie dzieje się to jednocześnie... Każdy niższy szczebel
musi poczekać, aż wyższy wypracuje chociaż część niezbędnych danych
(decyzji) - dopiero wtedy można przystąpić do pracy. Dla szeregowca
skutkuje to tym, że najpierw czeka, a potem się spieszy... Aby uniknąć
zbędnych frustracji, naucz się czekać w taki sposób, aby maksymalnie
wykorzystywać ten czas na swoją korzyść. Brzmi zawile? Już tłumaczymy.
Po pierwsze, przygotuj się na czekanie - miej czym się zająć. Bardzo
pomocna może być tutaj zawartość twoich kieszeni. Fajki, guma do żucia,
dropsy - nie tylko pomogą ci zabić czas, ale także dadzą szansę na
zdobycie nowych znajomości i szybsze zorientowanie się "kto jest kto".
Uwierz nam, nawet takie drobne znajomości zadzierzgnięte przy
poczęstowaniu fajkiem mogą się niezwykle przydać podczas dalszej służby.
Nasz kolega swego czasu zaprzyjaźnił się w ten sposób z gościem, który
później został profosem9 aresztu, do którego kolega trafił w toku dalszej służby za różnorakie wybryki. Ta znajomość oczywiście
okazała się bardzo przydatna.
Czas oczekiwania wykorzystaj na zorientowanie się w terenie. Ustal,
gdzie się co znajduje, co i u kogo możesz załatwić, oraz dowiedz się,
gdzie można się skutecznie ukryć w razie ostrzału. W warunkach
poważnej wojny wielce prawdopodobne jest, że prędzej czy później nad
waszą jednostkę nadleci jakaś rakieta. Niestety praktycznie nikt o tym
nie myśli, a szukanie ukryć i szkolenie ludzi zacznie się dopiero, gdy
są już zabici i ranni.
Gdy znajdziesz się w nowym miejscu, ustal JSS (gdzie masz jeść, spać
i sr... znaczy, załatwiać potrzeby fizjologiczne).
Po drugie, pamiętaj, że często opłaca się być pierwszym. Ławeczka w palarni jest jedna, a chętnych do siedzenia wielu. Kto pierwszy, ten
lepszy. Znalazłeś się na początku kolejki do wydawania żarcia - będziesz
mieć więcej czasu na posiłek. Podczas marszobiegu jesteś w czołówce
ćwiczącej grupy i w pewnym momencie pada rozkaz, że czekamy na tych, co
nie dają rady. Znakomicie - masz chwilę na odpoczynek. Gdy ostatni
dobiega, to znowu ruszamy do przodu. Ty sobie odsapnąłeś, a ci słabsi
nieszczęśnicy nie...
Po trzecie - nie daj się robić w chuja podczas wydawania umundurowania i innego sprzętu. Nie ma twojego rozmiaru munduru lub co gorsza butów? Pod
żadnym pozorem nie bierz niepasującego! Nigdy nie wierz w teksty typu:
"To się na kompanii wymienicie". W momencie, gdy wziąłeś towar i podpisałeś kwity, to jest to już twój problem, a nie
wydającego!10. Najwyżej będziesz łaził w swoich cywilkach -
wówczas na wszelkie uwagi przełożonych zgodnie z prawdą melduj, że
kwatermistrzostwo nie było w stanie załatwić odpowiednich rozmiarów.
Stanowczy upór w tych kwestiach potrafi czynić cuda.
I na koniec ostatnia, ale najważniejsza sprawa - od razu po otrzymaniu
podpisuj wodoodpornym markerem wszystkie swoje rzeczy (mundury,
bieliznę, plecak, hełm, elementy oporządzenia11). Wojskowe
powiedzenie: "Amba fatima - było i ni ma", nadal ma się dobrze.
Pamiętaj: w wojsku rzeczy nie są kradzione, a co najwyżej "zmieniają
właściciela". Żaden dowódca nie przyzna się przed przełożonymi, że nie
radzi sobie z podwładnymi, którzy kradną lub są okradani. To by
świadczyło, że nie radzi sobie z dowodzeniem...
Pilnuj więc swoich rzeczy, bo w wojsku mogą ci zajumać dosłownie
wszystko, łącznie ze skarpetkami i szczoteczką do zębów!
Twoje prawa
Twoje prawa
W dzisiejszych czasach, kiedy "prawa człowieka i obywatela" zostały
całkowicie oderwane od jakichkolwiek obowiązków, bardzo trudno rzeczowo
pisać o brutalnej rzeczywistości czasów wojny. Uwierz nam jednak, że w sytuacji realnego zagrożenia nikt nie będzie przejmować się twoimi
wyobrażeniami o "godności, wolności i poszanowaniu przestrzeni
osobistej". Jeżeli nie jesteś gotowy na ograniczenia narzucane przez
twoją własną armię, to musisz się przygotować na znacznie gorsze
traktowanie przez wroga - z fizycznym unicestwieniem ciebie i twoich
bliskich włącznie12.
Zapamiętaj - wszelkie ograniczenia narzucane przez wojsko są wymuszone
setkami lat krwawych doświadczeń.
Jeśli kapral krzyczy "padnij!", to nie dlatego, że chce cię upodlić, ale
dla wyrobienia w tobie odruchu, który na wojnie będzie ratował ci życie,
np. w sytuacji, gdy obok ciebie spadnie granat, którego sam nie
zauważyłeś! Nikt nie będzie mówił w takich wypadkach: "Postawa
strzelecka, leżąc", bo po słowie "postawa", jeśli nie padniesz , będą cię
co najwyżej skrobać ze ściany!
Pisanie skarg, że kaprale na was krzyczą (a takie cuda są już na
porządku dziennym), świadczy wyłącznie o ułomności skarżącego się na
takie błahostki. Tak naprawdę żołnierz ma trzy niezbywalne prawa:
- pierwszym i najważniejszym jest prawo do dobrego dowodzenia;
- drugim - prawo do posiłków;
- trzecim - prawo do spania. Jeżeli któryś z tych punktów nie jest wypełniany, wówczas masz pełne prawo domagać się interwencji. Pamiętaj jednak, że w wojsku od zawsze
panowała jedna utarta i niepisana zasada:
- punkt pierwszy: dowódca ma zawsze rację,
- punkt drugi: jeśli dowódca nie ma racji, patrz punkt pierwszy.
Aby twoje (twojego pododdziału) skargi były skuteczne, zapoznaj się z obowiązującymi regulaminami i drogą służbową, a na dowód swoich skarg
miej niezbite dowody, inaczej to ty będziesz winny próbie rozluźnienia
dyscypliny i działaniom destrukcyjnym. Nigdy nie załatwiaj niczego na
gębę - działaj zawsze na piśmie (kopię pisma lub drugi identyczny
egzemplarz z adnotacją o odebraniu przez adresata zostawiaj u siebie). W razie braku reakcji bezpośrednich przełożonych bez żadnych skrupułów
pisz skargi do wyższego dowództwa. Jeżeli i to nie pomaga, to pozostaje
jedynie nagłośnienie sprawy i presja społeczna13.
Twoje bezpieczeństwo i zdrowie
Twoje bezpieczeństwo
i zdrowie
Zapamiętaj raz na zawsze - jeżeli w wojsku sam o siebie nie zadbasz, to
nikt tego za ciebie nie zrobi. Zacznijmy od zapobiegania najczęstszym
urazom:
1. Jeżeli czujesz, że robi ci się słabo i za chwilę stracisz
przytomność, to nie stój do upadłego, tylko przysiądź (oprzyj się) i poinformuj, że jest ci słabo! Najgorzej, gdy z pełnej wysokości
dorosłego człowieka walniesz o ziemię. Jeżeli masz na sobie oporządzenie
i broń, to na zwykłych potłuczeniach może się nie skończyć.
2. Jeżeli poczujesz, że w trakcie zajęć lub marszu zaczyna obcierać cię
but, to zamelduj, że musisz go poprawić. Za zgodą prowadzącego zajęcia
(powinien dać ci taką możliwość, ale w odpowiednim momencie) zatrzymaj
się, nalep na podrażnione miejsce plaster14, popraw zsuniętą
skarpetę itd. Nigdy nie cierp i nie licz na to, że jakoś to będzie.
Gwarantujemy, że przy intensywnym marszu już po kilkunastu minutach
będziesz mieć krwawiące rany, które uniemożliwią ci normalne chodzenie.
Lepiej przeciwdziałać, niż leczyć.
Pamiętaj jednak, że jeżeli będziesz symulował, a przełożeni i, co
gorsza, koledzy to zobaczą, będzie to w przyszłości dla ciebie duuuuże
obciążenie i poważna niedogodność (delikatnie rzecz ujmując)...
3. Nie siadaj na zimnym, nawet na chwilę. Złapać wilka jest bardzo
łatwo, a wyleczyć trudno. Jeżeli musisz usiąść, to podłóż cokolwiek pod
tyłek - plecak, zwiniętą pałatkę lub pelerynę przeciwdeszczową. W lesie
możesz przysiąść na powalonych drzewach lub gałęziach. Owszem, nie
będzie superwygodnie, ale lepszy chwilowy dyskomfort niż wielodniowe
cierpienie podczas wypróżniania.
4. Nie kozakuj podczas ćwiczeń fizycznych. To, że ćwierć wieku temu
podczas służby zasadniczej byłeś mistrzem w pokonywaniu OSF15, nie
znaczy, że dziś będziesz w stanie powtórzyć swoje wyczyny z młodości.
Ćwicz stopniowo, tak żeby nie spowodować urazów. Już po kilku dniach sam
zauważysz postępy. Zeskakując z paki ciężarówki lub wskakując do okopu,
rób to delikatnie, przytrzymując się, albo jeszcze lepiej, powoli
zsuwając się w dół. Być może twoje stawy skokowe i kolana wytrzymają
twój własny ciężar, ale gdy będziesz w hełmie, kamizelce, oporządzeniu,
z plecakiem i bronią... lepiej nie ryzykować.
5. Unikaj przepocenia się w trakcie wysiłku fizycznego i późniejszego
zmarznięcia. Rozbieraj się do ćwiczeń. Zdecydowanie lepiej zmarznąć "na
sucho" i potem się ubrać, niż dopuścić do sytuacji, w której przepocisz
wszystko i później będziesz musiał siedzieć w mokrym ubraniu - w ten
sposób błyskawicznie się wychłodzisz i zachorujesz. Jeżeli będziesz
musiał np. wykonać marsz z obciążeniem, podczas którego prawdopodobnie
mocno się spocisz - zdejmij kurtkę i zrolowaną przypnij ją do
oporządzenia - po dojściu do celu ją założysz, a bielizna i mundur na
tobie najprawdopodobniej nie będą mokre.
6. Dbaj o odpowiednie nawodnienie organizmu - pamiętaj, że odwodnienie w połączeniu z dużym wysiłkiem może spotęgować twoje problemy zdrowotne
(nadciśnienie, problemy z sercem itd.).
7. Myj ręce i dbaj o czystość naczyń, z których spożywasz posiłki.
Choroby brudnych rąk są jak najbardziej realne, a szczególnie w warunkach wojska (w polu) rozprzestrzeniają się wyjątkowo szybko.
8. Nie bój się zgłaszać po pomoc medyczną, szczególnie przy infekcjach
grypopodobnych. Brak reakcji może bardzo szybko rozłożyć cały oddział.
Pamiętaj, że w warunkach intensywnego szkolenia (lub działań bojowych)
od zwykłego przeziębienia do zapalenia płuc tylko jeden krok. Jeżeli
masz wysoką gorączkę, kategorycznie domagaj się pomocy i odmawiaj
wykonywania ćwiczeń fizycznych - prawdopodobieństwo wystąpienia ataku
serca jest wtedy zbyt wysokie.
Okres szkolenia to także czas przyzwyczajania się do munduru. Trudno nam
prorokować, co zostanie wam wydane, ale znając życie i tak będziecie
musieli samodzielnie uzupełniać swoją "garderobę".
Umundurowanie - kilka drobnych uwag
Umundurowanie
- kilka drobnych uwag
Mundury Wojska Polskiego jakie są, każdy widzi. O ile w sezonie letnim i jesienno-wiosennym w miarę normalnie spełniają swoją funkcję, o tyle
zimą zaczyna się poważny problem. Oprócz archaicznych bechatek nie mamy
żadnych sensownych kurtek zimowych. Goretex z polarem w razie poważnych
mrozów po prostu nie dadzą rady. Niestety obecnie nie widać szans na
poprawę - jeżeli będziesz chciał przetrwać, to musisz zaopatrywać się
indywidualnie16.
Samodzielne zaopatrywanie się w mundury najlepiej zacząć od podstaw,
czyli od bielizny termicznej. Zapamiętaj - w dzisiejszych czasach
nowoczesne systemy (tak - systemy!) umundurowania oparte są na
wielowarstwowych tkaninach syntetycznych, które nie tylko zapewniają
oddychalność (odprowadzanie potu), ale także umożliwiają sprawną
regulację temperatury. Aby system działał, musisz mieć wszystkie jego
elementy. Superoddychająca kurtka nie spełni swojej funkcji, jeżeli pod
nią nie będziesz mieć zatrzymującej wilgoć warstwy odzieży. Dlatego
podstawą zawsze będzie bielizna termiczna. Kolejne warstwy również
powinny być oddychające.
UWAGA: Dokonując zakupów butów i odzieży, unikaj produktów turystycznych
- są po prostu zbyt słabe na typowe wojskowe zastosowania.
Staraj się wybierać buty i odzież przeznaczone do turystyki
ekstremalnej, jaką jest sztuka przetrwania (survival) - rodzaj
aktywności człowieka skierowanej na gromadzenie wiedzy i umiejętności
związanych z przetrwaniem w warunkach ekstremalnych. Obecnie survival
występuje w trzech podstawowych odmianach, które ze względu na charakter
aktywności survivalowej dzielimy na:
- militarny, którego celem jest, podobnie jak w wojsku, nabycie i utrzymanie umiejętności pozwalających na zachowanie sprawności i życia
celem wykonania ustalonego zadania. Ten element decyduje o charakterze
szkolenia. Mogą tu występować formy rekreacyjne, ale survival militarny
może być traktowany jako faktyczne utrzymywanie wojskowej sprawności na
wypadek działań wojennych;
- zielony, którego celem jest nabycie i utrzymanie umiejętności
pozwalających na samowystarczalną egzystencję w warunkach przebywania
poza cywilizacją. Istnieje tu duży związek z naturą. Ten rodzaj survivalu
nastawiony jest silnie na rekreację, ale - w wersji rozwiniętej - przygotowuje
też do działań w warunkach zagrożeń podczas klęsk żywiołowych, katastrof
komunikacyjnych;
- miejski, którego celem jest działanie samowystarczalne w warunkach
metropolii, a więc szukania możliwości przetrwania w zagęszczeniu
uwarunkowań społecznych. Ten rodzaj survivalu kładzie nacisk na doświadczanie
własnych możliwości i elementy poznawcze.
Jeśli służycie w WOT, które w czasie wojny mogą działać na tyłach przeciwnika,
to wasze drugie sorty ubraniowe powinny być cywilne!
Powody wytłumaczymy w kolejnych rozdziałach.
Mundur wojskowy musi być wytrzymały. Legendarnemu moro wz. 68 trudno
będzie dorównać, ale tkanina mundurowa powinna być odporna na przetarcia
i rozdarcia. Mundur musi wytrzymać (i ochronić twoją skórę) podczas
czołgania się przez kilkaset metrów po skałach lub gruzowiskach. Podobne
wymagania wytrzymałościowe dotyczą butów17. Niestety żaden produkt
turystyczny, który był projektowany pod spokojne wycieczki, nie wytrzyma
takiego trybu eksploatacji. Kolejną stanowczo ważną kwestią jest
odporność na ogień. Tkanina mundurowa musi być trudnopalna. W kontakcie
z płomieniem powinna sama gasnąć. Nawet jeżeli wypali się w niej dziura,
to po chwili jej skraje mogą się co najwyżej tlić. Najgorszym wariantem
są tanie tkaniny syntetyczne, które w trakcie palenia topią się i doprowadzają do bardzo groźnych i trudnych do leczenia oparzeń.
Dokonując zakupu, szczególnie ostrożnie podchodź do ubrań w stylu
wojskowym sprzedawanych w popularnych sklepach z militariami. Owszem,
produkowane są w modnych kamuflażach, wyglądają solidnie i krojem
odpowiadają popularnym wzorom umundurowania. Niestety ze względu na
lichą jakość nie są mundurami. Najczęściej problemem jest nieodpowiednia
tkanina (łatwopalna, nieodporna na przetarcia) oraz słaba jakość szwów,
które puszczają przy mocniejszym pociągnięciu. Zawsze staraj się
wybierać odzież "kontraktową", czyli produkowaną z zachowaniem
wszystkich wymogów przewidzianych dla służb mundurowych lub produkowaną
przez firmy specjalizujące się w ubraniach używanych w sportach
ekstremalnych.
Czasami niemodny i używany demobil będzie o niebo lepszy niż nowa,
modnie wyglądająca tandeta!
Kończąc nasze rozważania o mundurach, chcemy zwrócić uwagę na jeszcze
dwie ważne kwestie. Po pierwsze, mundur powinien mieć jak najwięcej
kieszeni (patrz podrozdział o eszelonowaniu wyposażenia). Po drugie,
mundur powinien być zapinany na guziki (duże, przyszyte taśmą) - unikaj
suwaków, które prędzej czy później się zepsują (ewentualnie suwak
powinien być zdublowany innym rodzajem zapięcia). Klasyczne guziki nie
tylko ułatwiają niezbędne naprawy, ale także w przypadku zranienia
umożliwiają szybsze dostanie się do rany - zazwyczaj wystarczy po prostu
mocniej szarpnąć. To samo dotyczy sytuacji, w których musisz szybko
zrzucić z siebie płonącą odzież.
Nasza ostatnia porada dotyczy szelek - spodnie mundurowe obowiązkowo
powinny być w nie wyposażone. Gdy w kieszeniach będziesz przenosić
pokaźne ilości swojego dobytku, żaden pasek nie będzie w stanie utrzymać
spodni na swoim miejscu. Pamiętaj również o tym, że będziesz bardzo
szybko chudnąć i po prostu nie nadążysz z regulowaniem paska. Jeżeli
dostałeś nasze standardowe spodnie mundurowe, to obowiązkowo wzmocnij
przyszycie guzików, do których przypina się szelki. Dobrym rozwiązaniem
jest również zakup dodatkowych szelek, które są dopinane na żabki.
Dzięki temu będziesz mieć możliwość regulacji ich położenia. Czasami
przesunięcie szelek o 2-3 cm znacząco poprawia komfort noszenia - można
w ten sposób uniknąć dokuczliwego obcierania sutków18.
Reasumując - w okresie szkolenia będziesz mieć możliwość zorientowania
się, czego ci brakuje i czego tak naprawdę realnie potrzebujesz.
Postaraj się wykorzystać ten czas na uzupełnienie braków w umundurowaniu
i wyposażeniu. Część potrzebnych rzeczy najprawdopodobniej uda ci się
zakupić samodzielnie, resztę będą mogli ci dostarczyć bliscy: osobiście,
kurierem lub przez znajomych. Broń i zasadnicze oporządzenie powinieneś
otrzymać w docelowej jednostce. Jak się jednak wszystko potoczy - tego
nie wie nikt. Najprawdopodobniej i tak będziesz musiał sporo rzeczy
załatwić sobie sam. O tym, co wybrać, dowiesz się w następnym rozdziale.
Rozdział III. Zasady kompletowania sprzętu i budowania oporządzenia
Rozdział III
Zasady kompletowania
sprzętu
i budowania oporządzenia
Dobór odpowiedniego oporządzenia jest jedną z kluczowych spraw
wpływających na skuteczne działanie żołnierza na polu walki. Każdy, kto
choć trochę otarł się o realną służbę, doskonale rozumie, że w warunkach
bojowych przetrwanie w znacznej mierze zależy od tego, co masz na sobie
i co jesteś w stanie ze sobą zabrać. Niestety zdecydowana większość
rzeczy, które trzeba ze sobą taszczyć, jest wyjątkowo ciężka (broń około
5 kg lub więcej, amunicja około 3 kg lub więcej, woda około 3 kg -
minimalna ilość). Rolą oporządzenia jest nie tylko "pomieszczenie"
niezbędnego wyposażenia i ochronienie go przed uszkodzeniami, ale przede
wszystkim rozłożenie masy w taki sposób, aby umożliwić sprawne i w miarę
komfortowe funkcjonowanie żołnierza.
Musimy wam też uświadomić, że tak naprawdę w kwestii oporządzenia nie ma
uniwersalnych wzorców - wszystko zależy od rodzaju pełnionej służby,
konkretnych zadań, pory roku itd. Innego wyposażenia będzie potrzebować
kierowca wojskowej ciężarówki, a zupełnie innego żołnierz jednostek
zmechanizowanych (piechoty), walczący w terenie zurbanizowanym.
Oporządzenie i wyposażenie przydatne podczas kilkudniowych działań
patrolu rozpoznawczego będzie całkowicie nieadekwatne dla artylerzysty
lub operatora zestawu przeciwlotniczego albo załogi czołgu...
Niestety w Wojsku Polskim (poza nielicznymi wyjątkami) nadal w wielu
aspektach pozostaliśmy na etapie parcianych ładownic oraz legendarnych
szelek "dusicielek", których twórczym rozwinięciem została słynna
kamizelka Lubawa z lat 90. XX wieku. Zdecydowanie większym problemem od
zacofania sprzętowego pozostaje jednak mentalność niektórych dowódców
(co powoli na szczęście ulega zmianie), którzy z zapałem godnym lepszej
sprawy wyznają zasadę "chujowo, ale jednakowo" i nie zezwalają na
samodzielne doposażanie się w nowoczesny sprzęt. Nie oszukujmy się - w warunkach masowej mobilizacji najprawdopodobniej otrzymasz mało
przydatny miks wyposażenia z zapasów po PRL, kilka "cudownych"
wynalazków z początków istnienia III RP i być może coś współczesnego.
No, chyba że zdarzy się cud i nagle w magazynach pojawi się kilkaset
tysięcy zestawów nowoczesnego oporządzenia... Bądźmy jednak realistami i zakładajmy, że cudów nie ma - MON wyśle cię na wojnę w tym, w czym nie
będzie szkoda cię pochować.
O tym, jak poradzić sobie z wiecznie spadającym "parciakiem", majtającą
się maską przeciwgazową i śmierdzącą stęchlizną ładownicą do kałacha,
być może napiszemy kiedyś specjalny poradnik na potrzeby grup
rekonstrukcji historycznej. W tej książce postaramy się jednak skupić na
współczesnym oporządzeniu opartym na uniwersalnym systemie molle, który
pozwala samodzielnie budować różnorakie kombinacje dostosowane do
konkretnych potrzeb.
Przyjmijmy zatem, że dostałeś możliwość samodzielnego skompletowania
własnego zestawu. Od czego zacząć? Pierwszym krokiem powinno być
przyswojenie sobie filozofii eszelonowania wyposażenia indywidualnego:
1. Poziom krytycznie niezbędny - przedmioty noszone w kieszeniach
munduru i zawieszonym na szyi etui (wodoodpornym pokrowcu).
2. Poziom optymalny - wyposażenie przenoszone na pasie i szelkach.
3. Poziom dodatkowy - sprzęt umieszczony w plecaku taktycznym lub,
jak kto woli, patrolowym (maksymalnie 30 l).
4. Poziom komfortowy - sprzęt dodatkowy przewożony (lub przenoszony
na niewielkie odległości) w worku desantowym, specjalnej torbie lub
dużym plecaku o objętości około 100 l.
Zanim przejdziemy do opisu wyposażenia, które powinno znaleźć się na
każdym z wymienionych powyżej poziomów, musimy zapoznać się jeszcze z kilkoma praktycznymi uwagami dotyczącymi bezpośrednio samego
oporządzenia.
Po pierwsze, nigdy nie żałuj pieniędzy na dobry, solidnie wykonany i trwały sprzęt. Podstawą zawsze będzie nowoczesny "gruby" pas
oporządzeniowy (taktyczny) wyściełany od strony wewnętrznej wytrzymałą
pianką amortyzującą. Jego głównym zadaniem jest równomierne i delikatne
rozłożenie ciężaru przenoszonej w ładownicach amunicji i innego
wyposażenia. Dobre pasy są drogie, ale to właśnie one są głównym
elementem wyposażenia i to dzięki nim pozostały szpej w najmniej
odpowiednim momencie walki nie znajdzie się pod waszą szyją albo nie
ściągnie wam spodni z tyłka.
W komplecie z pasem powinny się znaleźć solidnie wykonane szelki, które
będą rozkładać obciążenie pomiędzy biodrami a ramionami. Dokonując
zakupu, zawsze zwracaj uwagę na jakość zastosowanych materiałów oraz
szwów. Tanią cordurę, lub raczej materiał ją udający, rozpoznasz raczej
bez większych problemów. Podobnie wygląda sprawa z paskami służącymi do
podczepiania ładownic i innych elementów wyposażenia. Jeżeli są "zbyt
delikatne" i się prują, zrezygnuj z zakupu. Pamiętaj, że coś, co nadaje
się na plecak dla pierwszoklasisty, nie ma prawa być stosowane przy
produkcji wyposażenia dla żołnierzy - tandeta rozwali się w najmniej
odpowiednim momencie. Szczególną uwagę zwróć na klamrę służącą do
zapinania pasa - najlepiej, aby była wykonana z metalu lub w ostateczności z solidnego plastiku. Klamra musi być zabezpieczona przed
samoistnym (niekontrolowanym) rozpinaniem się i jednocześnie powinna
dawać możliwość szybkiego rozpięcia jedną ręką (np. w sytuacji
zranienia, kiedy trzeba szybko zrzucić oporządzenie). Niedopuszczalna
jest sytuacja, w której musisz "szarpać się" z paskiem.
Innym wariantem przenoszenia oporządzenia jest taktyczna kamizelka
(najczęściej z kieszeniami na płyty balistyczne), do której możemy
podczepić ładownice i pokrowce na pozostały sprzęt. Owszem, wygląda
bardziej "kozacko", ale w warunkach długotrwałej eksploatacji sprawdza
się znacznie gorzej, gdyż cały ciężar spoczywa jedynie na ramionach, a twój środek ciężkości zostaje przeniesiony niebezpiecznie w górę -
uwierz nam, że zdecydowanie lepsza jest sytuacja, gdy pozostaje on w okolicach bioder. Gwarantujemy również, że już po kilku dniach noszenia
mocno "dociążonej" kamizelki twój kręgosłup zacznie ci wysyłać bardzo
wyraźne sygnały. Poza tym podczas realnej służby nietrudno o sytuacje, w których wykorzystując chwilę na odpoczynek, możesz zdjąć z siebie
oporządzenie, jednocześnie pozostając ze względów bezpieczeństwa w hełmie i kamizelce.
Nieważne, czy zdecydujesz się na klasyczne pasoszelki, czy kamizelkę
taktyczną, pod żadnym pozorem nie kuś się na okazje cenowe. Coś, co
normalnie kosztuje od kilkuset złotych w górę, nie może być sprzedawane
za stówkę! Często popełnianym błędem jest również uleganie modzie. O wyborze danego sprzętu nie decydują jego jakość i walory użytkowe, ale
np. kolor... "Nie, nie wezmę tych ładownic, bo są zielone, a ja mam
wszystko w multicamie...". Uwierz nam, że kolor (no, może poza czarnym,
który stanowczo odradzamy, gdyż utrudnia dobre maskowanie i nawet w polskiej armii zarządzono, aby go wycofać z umundurowania i wyposażenia
polowego) nie ma większego znaczenia. W najlepszym wariancie w takich
sytuacjach po prostu się przepłaca... w najgorszym traci się pieniądze na
rzeczy, które będą kompletnie nieprzydatne.
W tym miejscu musimy sobie zadać najważniejsze pytanie: czy warto
samodzielnie "na wszelki wypadek" kupować oporządzenie? Poza nielicznymi
wyjątkami19 nasza odpowiedź brzmi: NIE! Ryzyko, że nie
trafisz z zakupem i zmarnujesz pieniądze, jest zbyt duże. W razie
mobilizacji i tak dostaniesz jakiś "zestaw startowy". Jeżeli uda ci się
z nim przetrwać pierwszy okres służby, wówczas sam doskonale będziesz
wiedział, czego realnie potrzebujesz na danym stanowisku. Jeżeli
koniecznie chcesz jednak coś sobie kupić, to lepiej zainwestuj swoje
pieniądze w porządne buty (chociaż nowsze modele wydawane od mniej
więcej 2017 roku są naprawdę dobre) oraz dobrej jakości plecak i ewentualnie pas. To na początek w zupełności wystarczy, a z zakupów
będziesz mógł korzystać w życiu codziennym, przy okazji je testując.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. W warunkach obecnego konfliktu zbrojnego taktyka zmienia się niezwykle szybko. Coś, co było skuteczne na początku wojny rosyjsko-ukraińskiej, obecnie jest już całkowicie nieaktualne. [wróć]
2. Wszelkie przytaczane przez nas przykłady pochodzą z ogólnodostępnych materiałów i źródeł historycznych. [wróć]
3. Zgłosiłeś się do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, skusiłeś się na "wakacje z wojskiem" za 6 tysięcy złotych za 27 dni szkolenia albo próbowałeś swoich sił w WOT, ale ci się znudziło i zrezygnowałeś? Gratulujemy - według kwitów jesteś już przeszkolony i jako rezerwista zostaniesz powołany w pierwszej kolejności. Co z tego, że praktycznie nic nie umiesz, nawet w porównaniu z "dziadkiem", który odbębnił kiedyś pełne dwa lata zasadniczej służby wojskowej. Sztuka jest sztuka, przydział wypisany, tabelka wypełniona... Nigdzie się nie zapisywałeś i myślisz, że ewentualny pobór cię ominie? Nic bardziej błędnego. Skoro podstawowe szkolenie w WOT trwa dwa tygodnie, to w razie "W" też bardzo szybko będzie z ciebie można zrobić "wystarczająco przeszkolonego" żołnierza. [wróć]
4. Formowanie Armii Ochotniczej rozpoczęto dopiero 1 lipca 1920 roku. [wróć]
5. Złośliwi teoretycy sztuki wojennej dzielą współczesną piechotę na trzy rodzaje: piechota szturmowa - wyspecjalizowane profesjonalne i dobrze uzbrojone oddziały zdolne do przełamywania pozycji przeciwnika; piechota liniowa - zwykła, przeciętnie wyszkolona i wyposażona piechota zdolna do długotrwałego utrzymywania pozycji; piechota jednorazowa - słabo wyszkoleni i nędznie wyposażeni żołnierze, których wykorzystuje się do łatania dziur we froncie lub po prostu do "zużywania zasobów przeciwnika". [wróć]
6. Wątek ten poruszaliśmy już w Cywilu na wojnie, s. 241-249. Tu przedstawiamy nieco rozszerzoną i zaktualizowaną listę. [wróć]
7. Więcej na ten temat patrz: Cywil na wojnie, s. 249-253. [wróć]
8. Po raz pierwszy będziesz czekał w momencie wjazdu do jednostki. Przywiozą was za wcześnie, no i chuj... czekasz, aż kadra się pojawi. Później będziesz czekał na wypełnienie kwitów, potem trzeba oczekiwać na wydanie sortów... Jak już je dostaniesz, bedziesz czekał, aż w końcu ktoś zaprowadzi was do stołówki... Spotkanie z dowódcą? Też będziesz musiał poczekać... Wyjście do łaźni - trzeba poczekać na swoją kolej... Zbiórka pododdziału - musisz czekać, aż ostatni lamapeta się ogarnie i łaskawie dołączy do szyku... Chcesz naładować telefon - czekasz na swoją kolej do jedynego dostępnego gniazdka... [wróć]
9. Profos - podoficer nadzorujący areszt. [wróć]
10. Nigdy nie żałuj typa z magazynu - od wielu lat bierze niemałe pieniądze z naszych podatków za swoją pracę. Poza tym to ty pojedziesz walczyć, a on dalej jako "zawodowy" będzie wydawać gacie ze składu - w końcu takich ważnych spraw nie można powierzać nieprofesjonalistom. [wróć]
11. Na menażce możesz wydrapać swoje inicjały. [wróć]
12. Gdy zaczną spadać bomby albo twój dom znajdzie się pod okupacją, usprawiedliwienia, że jesteś pacyfistą albo że nie chciałeś walczyć za interesy polityków, międzynarodowych korporacji itd., nikogo już nie będą obchodzić. [wróć]
13. Tak, wiemy, że jest to nawoływanie do działań wbrew wojskowo-korporacyjnej moralności, etosowi służby itd., ale gdy chodzi o życie i zdrowie żołnierzy (a na wojnie ceną błędów, niedociągnięć i wszelakich patologii zawsze jest czyjeś życie), nie ma się co szczypać i zasłaniać frazesami o "dobru służby". Patologie trzeba zwalczać, a winnych karać. Surowo! [wróć]
14. Jeżeli nie masz ze sobą plastra, to patrz rozdział pierwszy - trzeba było zabrać. [wróć]
15. Toru przeszkód. [wróć]
16. Kurtki na poważne mrozy są noszone na zasadzie starego kożucha wartowniczego na wierzchu wszystkich pozostałych warstw, w tym także kamizelki kuloodpornej. Okrywa się nimi newralgiczne elementy wyposażenia - np. radio i inną elektronikę, która może bardzo szybko paść na mrozie. Odzież chroniącą przed ekstremalnymi mrozami zakłada się dopiero po dojściu na pozycję, tak żeby się wcześniej nie spocić podczas marszu. [wróć]
17. Tanie buty z membraną są złym pomysłem - być może sprawdzą się na wycieczce, ale nie w czasie długotrwałego użytkowania. W takiej sytuacji już lepiej mieć mocne klasyczne skórzane buty, które przynajmniej będzie można bez ryzyka spalenia wysuszyć na ognisku. [wróć]
18. Problem podrażnienia sutków dotyczy również mężczyzn. Gdy będziesz przepocony, ciągłe ocieranie o szelki, kamizelkę lub inne elementy oporządzenia może prowadzić nawet do stanów zapalnych. [wróć]
19. Jeżeli jesteś zawodowym żołnierzem, który wie, czego potrzebuje, lub członkiem organizacji proobronnej, bierzesz udział w grach ASG albo aktywnie uprawiasz strzelectwo, to będziesz miał wiele okazji do sensownego spożytkowania wydanej kwoty. [wróć]
Wstęp do części pierwszej
Wstęp
do części pierwszej
Tak jak wspomnieliśmy w głównym wstępie do książki, niniejsza część
będzie poświęcona problemom, z którymi może spotkać się świeżo upieczony
żołnierz (lub 50-letni rezerwista), który po króciutkim i bardzo
powierzchownym przeszkoleniu został rzucony "na głęboką wodę". Nie
chcemy być oczywiście złymi prorokami, ale...
Obecna sytuacja międzynarodowa wskazuje, że wkroczyliśmy w epokę wojen,
do których możemy zostać wciągnięci nawet wbrew naszej woli (i interesom). Nawet pozostając optymistą, należy jednak szykować się na
najgorsze scenariusze. Obecny stan Wojska Polskiego, zwłaszcza zaś
niebezpiecznie niskie ilości przeszkolonych rezerw osobowych, stwarzają
sytuację, w której zwykli obywatele w razie zagrożenia będą powoływani
pod broń i rzucani w wir walk po bardzo pobieżnym
przeszkoleniu3. Z podobnymi przypadkami mieliśmy już
zresztą niejednokrotnie do czynienia w naszej historii. W 1920 roku, w krytycznym momencie bolszewickiej nawały, szalę zwycięstwa na naszą
stronę przechyliła desperacko formowana Armia Ochotnicza4,
która za cenę ogromnych strat wsparła wojska liniowe i pozwoliła
odrzucić wroga spod Warszawy. Dziś, gdy historia zatoczyła krąg i powróciła do starć masowych armii złożonych z żołnierzy z obowiązkowego
poboru, w celu utrzymania terenu niezbędna jest ogromna liczba żołnierzy
zwykłej (tradycyjnej) lub, jak to się obecnie nazywa, lekkiej
piechoty5, która kosztem własnego życia będzie powstrzymywać
nawałę wroga, dając tym samym szansę na działanie ofensywne oraz
rozstrzygające profesjonalnym i dobrze nasyconym nowoczesnym sprzętem
technicznym jednostkom liniowym.
Przedstawione w tej części książki porady i wskazówki w zdecydowanej
większości pochodzą z analiz aktualnych doświadczeń żołnierzy, którzy od
ponad dwóch lat znajdują się w strefie realnych walk (zarówno ze strony
ukraińskiej, jak i rosyjskiej). Ze względu na docelowego odbiorcę, czyli
polskiego czytelnika, w większości zostały one zaadaptowane do naszej
rzeczywistości (z uwzględnieniem wszystkich "niedostatków" Wojska
Polskiego i patologii w MON). Dlaczego warto sięgnąć po doświadczenia
zza naszej wschodniej granicy, gdzie obecnie trwa pełnoskalowa wojna?
Powodów jest wiele, ale skupmy się na tych najważniejszych. Po pierwsze,
większość obecnych żołnierzy ukraińskich nigdy nie była zawodowcami i musiała zdobywać podstawową wiedzę na doraźnych kursach lub znacznie
częściej już w trakcie walk. Nawet ci, którzy kończyli służbę zawodową o przysłowiowej 15.30 i szli do domu na obiad, również musieli
zweryfikować (o ile nie polegli w pierwszych tygodniach wojny) swoje
dotychczasowe wyobrażenia o wojsku i wojnie - po prostu nowe realia
prowadzenia działań zbrojnych okazały się zupełnie inne niż te, do
których się szykowano.
Warto podkreślić również, że dotychczasowe doświadczenia nowoczesnych
armii z ostatnich konfliktów zbrojnych, kiedy to prowadzono ograniczone
działania w składzie zawodowych i dobrze zgranych pododdziałów złożonych
z profesjonalnych żołnierzy (stosunkowo młodych, w dobrej kondycji
fizycznej, bez problemów zdrowotnych), diametralnie różnią się od
realiów funkcjonowania armii złożonej z rezerwistów i ochotników,
spośród których spora część (w pododdziałach logistycznych - większość)
ma grubo ponad 40 lat...
Rozdział I. Co zrobić przed mobilizacją
Rozdział I
Co zrobić
przed mobilizacją
Zanim przejdziemy do wyliczenia niezbędnych rzeczy, które powinieneś
zabrać ze sobą do wojska, w pierwszej kolejności musimy omówić to, co
możesz zrobić na długo przed otrzymaniem karty powołania. Owe
wcześniejsze przygotowania dotyczą szczególnie starszych wiekiem
rezerwistów, którzy nie tylko mają już problemy ze zdrowiem, ale przede
wszystkim są totalnie "zapuszczeni" pod względem dbałości o sprawność
fizyczną. Co zatem robić, jeżeli jesteś czterdziestokilkuletnim
rezerwistą z piwnym brzuszkiem, nadciśnieniem, początkami cukrzycy,
grzybicą na palcach stóp i małymi, ale rokującymi na szybki wzrost
hemoroidami? Takie dolegliwości nie zwalniają od mobilizacji... więc po
kolei:
1. Wylecz zęby! Ból zęba w jednostce lub nie daj Boże na pozycji będzie
ostatnią rzeczą, jaka chciałbyś, żeby ci się przytrafiła.
2. Podlecz swoje choroby przewlekłe oraz zrób zapas leków, które
przyjmujesz na stałe, tak żeby w razie powołania do wojska móc je zabrać
ze sobą.
3. Schudnij! Z dodatkowymi kilogramami ciężko się poruszać, a i kamizelka kuloodporna (lub przeciwodłamkowa) ciężko się zapina i źle
przylega.
4. Ogólnie zadbaj o formę. Sama siłownia zbytnio ci nie pomoże -
szczególnie przydatne są ćwiczenia ogólnorozwojowe, marsze z kilkunastokilogramowym plecakiem i praktyczne kopanie łopatą. Potrenuj
też czołganie się - pracują wówczas zupełnie inne mięśnie niż te,
których używamy w normalnym życiu lub sporcie. Jeśli mimo wszystko nie
wiesz, jak zabrać się do podniesienia swojej kondycji fizycznej, dobrym
pomysłem jest ostatnio popularny Crossfit. Ten system ćwiczeń to rodzaj
treningu, który łączy trening siłowy z treningiem kondycyjnym
(wytrzymałościowym). Trening składa się z funkcjonalnych oraz
zróżnicowanych ćwiczeń z zakresu gimnastyki oraz ćwiczeń z obciążeniem
własnego ciała, podnoszenia ciężaru i treningu cardio (aerobowego),
które wykonuje się z wysoką intensywnością. Wiele ćwiczeń tego rodzaju,
jak i całych programów treningowych jest dostępnych za darmo w Internecie.
PAMIĘTAJ!
Jeśli miałeś długą przerwę w ćwiczeniach fizycznych, nigdy nie zaczynaj
od długich dystansów biegowych bądź marszobiegów z obciążeniem. Jedyne,
co osiągniesz, to szybka kontuzja!
5. Zapisz się na kurs pierwszej pomocy. Wojsko teoretycznie powinno cię
przeszkolić, ale lepiej zadbać o to samemu. Zresztą nawet jeżeli cię nie
powołają, wiedza tego typu zawsze może się przydać w cywilnym życiu.
6. Skompletuj drobne wyposażenie osobiste, którego będziesz potrzebować,
a wojsko ci go nie da (patrz następny podrozdział).
Nawet jeżeli nie zostaniesz zmobilizowany, zastosowanie się do znacznej
części powyższych porad po prostu poprawi twoje zdrowie. A jeżeli jednak
trafisz w szeregi wojska, będzie ci zdecydowanie łatwiej!
Co zabrać ze sobą do wojska?
Co zabrać
ze sobą do wojska?6
Z momentem otrzymania Karty Powołania zazwyczaj zaczyna się paniczne
pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Cały problem polega jednak na tym,
że mało kto w gorączce przygotowań jest w stanie szybko zebrać realnie
przydatne przedmioty. W teorii wojsko powinno zabezpieczyć cię
umundurowaniem, oporządzeniem i środkami ochrony indywidualnej. Niestety
nie ma gwarancji, że dostaniesz niezbędne rzeczy osobiste. Z tego
względu spakuj zawczasu podręczną torbę lub plecak z niezbędnym
wyposażeniem, którego nie zapewni ci wojsko. Co powinno się znaleźć w naszej "torbie mobilizacyjnej"?
Środki higieny osobistej - pakujemy je w kosmetyczkę lub przynajmniej w oddzielny woreczek.
1. Szczoteczka i pasta do zębów, mydło w kostce - najlepiej przechowywać
je w plastikowej mydelniczce.
2. Nożyczki lub obcinacz i pilniczek do paznokci!
3. Zestaw do golenia - kilka maszynek jednorazowych, płyn po goleniu lub
woda kolońska (w razie czego będziesz nią mógł zdezynfekować również
drobne otarcia i skaleczenia). Zamiast kremu lub pianki do golenia
możesz zabrać klasyczny pędzel i jak za dawnych czasów wykorzystywać
zwykłe mydło do zrobienia piany. Obowiązkowo weź ze sobą niewielkie
lusterko. Nie masz? To zabierz żonie albo córce! Od biedy w razie braku
lusterka możesz się ogolić, korzystając z kamerki w telefonie
komórkowym.
4. Kilka paczek mokrych chusteczek higienicznych. Jedna duża paczka w przypadku niedomknięcia szybko wyschnie, ponadto jest nieporęczna. Kilka
małych upchniesz wszędzie i zawsze będziesz mógł się wymienić z innymi
żołnierzami na różne potrzebne przedmioty (handel wymienny to jedna z bardziej rozwiniętych rzeczy w armii). Chusteczki przydadzą się do
przecierania obtartych pachwin i skutecznego podcierania się.
Gwarantujemy ci, że docenisz je dopiero w momencie, gdy nie będziesz
miał jak się normalnie umyć!
5. Zasypka dla niemowląt lub talk. Na 99% podczas intensywnego wysiłku
fizycznego dorobisz się otarć w okolicach pachwin. Bez zasypki nie
przetrwasz...
6. Podstawowa apteczka indywidualna z zapasem leków, które musisz
przyjmować na stałe + zestaw podstawowych leków
przeciwbólowych/przeciwgorączkowych (paracetamol lub ibuprofen),
tabletki do ssania na gardło, coś na niestrawność i rozwolnienie.
7. Zestaw plastrów z opatrunkiem (minimum dwa opakowania). Przydadzą się
zarówno do obtarć na nogach, jak i niewielkich skaleczeń. Dobrze również
zaopatrzyć się w niewielką buteleczkę gencjany, jodyny lub ocetniseptu.
Drobne skaleczenia lub np. zadarte skórki przy paznokciach potrafią się
gnoić i skutecznie utrudniać życie.
8. Żel przeciwbólowy na urazy. Podczas intensywnego wysiłku fizycznego
najprawdopodobniej coś sobie naciągniesz. Na sto procent będą cię
również bolały plecy - zarówno dzięki kamizelce kuloodpornej, jak i z powodu przenoszenia ciężkich przedmiotów.
9. Maść na hemoroidy (podrażnienia odbytu), np. posterisan lub
procto-hemolan, oraz płyn lub maść na opryszczkę. Prędzej czy później
któraś z tych dolegliwości cię dopadnie.
10. Kredka ochronna do ust lub przynajmniej zwykły krem typu Nivea.
Przyda się nie tylko zimą. Również w innych porach roku usta będą ci
pękać.
11. Latem zabierz środki odstraszające komary i maść łagodzącą skutki
ukąszeń. Zimą dorzuć do wyposażenia tłusty krem ochronny do twarzy i krem regeneracyjny do rąk.
12. Papier toaletowy (obowiązkowo zawinięty w woreczek foliowy) oraz
zapas minimum kilku opakowań chusteczek higienicznych. Jeżeli masz
więcej miejsca w torbie, to dorzuć chusteczek i papieru tyle, ile się
da.