Wprowadzenie
"Nie rozumiem, jak po ponad 500 latach samych złych doświadczeń z Moskwą: zabory, rusyfikacja, rzeź Pragi, 17 IX, Katyń i tego wszystkiego, co dzieje się po 24 II 2022 są jeszcze w Polsce osoby, które widzą tam jakieś pole do współpracy albo powielają kremlowską propagandę" - ten wpis w serwisie X jednego z redaktorów ważnego polskiego portalu informacyjnego przeczytałem dokładnie dzień po tym, gdy zacząłem pisać tę książkę1. Odnosił się do tych, którzy publikowali sprzyjającą Rosji dezinformację po pamiętnym sabotażu na torach pod Dęblinem w listopadzie 2025 roku, a odpowiedzialność próbowali zrzucić na władze Ukrainy i Polski. Myśl, by ten wpis zacytować, pojawiła się natychmiast, choć miałem już napisany inny początek.
Z opiniami wyrażającymi zaskoczenie zasięgiem rosyjskich wpływów w Polsce spotykam się od lat. Właściwie od kiedy tym tematem się zajmuję, czyli mniej więcej od jesieni 2016 roku. Sam odczuwałem wtedy podobne zdziwienie, potem wielokrotnie dawali mu wyraz moi czytelnicy oraz przyjaciele, i to w różnych sytuacjach i formach. Jak to jest, że Polacy, którzy Rosję znają od wieków z jak najgorszej strony i są jednym z najbardziej antyrosyjskich narodów świata, wciąż bywają poplecznikami Rosji, która konsekwentnie buduje tu swoje przyczółki? Czy to w ogóle możliwe? A jeśli możliwe, to jak to się stało, jak do tego doszło, że ta Rosja tak na nas oddziałuje?
No dobrze, ale co to w ogóle jest "ta Rosja"? To kolejne pytanie, które spadło na mnie trochę znienacka, kiedy do czytania rękopisu zabrała się moja nieoceniona redaktorka, Elżbieta Kalinowska. Niemal od razu, gdy tylko zadała mi to pytanie, ruszyła w mojej głowie lawina myśli i skojarzeń - że Rosja to Moskwa, a Moskwa to Kreml, a Kreml to autorytarna władza, która wyciąga swoje ręce nie tylko po całe państwo, lecz także po jego sąsiadów, których uważa za część swojej strefy wpływów. Rosja - zaklęta w tym Kremlu i jego duchach od czasów carskich po partyjnych genseków i łysiejących kagebistów - to ucisk, opresja oraz trwoga, a także strumienie rozlewającego się na świat cynizmu, podstępnej bezwzględności i przemocy. To rządząca tym krajem bezduszna, bezpieczniacka mafia, która niemal do perfekcji opanowała metody manipulacji, orwellowskiego odwracania znaczeń i zastraszania. Krótko mówiąc - Rosja, o której wszyscy myślimy, to neoimperialny twór, który ciągle Polakom zagraża, chcąc za pomocą wszelkich dostępnych metod pozbawić nas wolności i przekształcić w podległą sobie, bezwolną masę. To nie tylko państwo, lecz także system sprawowania władzy i wywierania wpływu, który niczym analogowy protoplasta śledzących nas systemów przez dziesiątki lat gromadził o nas wiedzę, by ją wykorzystać przeciwko nam, gdy tylko nadarzy się okazja.
Może właśnie dlatego wszystkie te pytania o Rosję mają w sobie taki ciężar, że nie dają się zagłuszyć. Szczególnie gdy pojawiają się fakty, jeden po drugim, które pokazują, że jednak to możliwe, że tak rzeczywiście jest, to znaczy, że "ta Rosja" - gdyby ją porównać do drzewa - głęboko się u nas zakorzeniła i bujnie rozwinęła - korzenie dotarły do serca naszej demokracji, a gałęzie - pod same szczyty władzy. Dowodów na to od dawna nie brakuje, a kolejne miesiące i lata przynoszą coraz to nowe.
Mimo wszystko pytanie, jak to się stało, nie dawało i nie daje mi spokoju. No bo przecież: rzezie, mordy, zabory, zsyłki, rusyfikacja, komunizm, a mimo to "oni" tu są. Co więcej, działają i potrafią wpływać na bieg wydarzeń, siejąc zamęt i podkopując nasze bezpieczeństwo. Pamiętam do dziś wstrząs, jaki przeżyłem, kiedy pod koniec 2019 roku zacząłem odkrywać, że pierwszymi, którzy rozwijali teorie spiskowe na temat katastrofy smoleńskiej w 2010 roku, byli skrajni nacjonaliści odwołujący się do tradycji endeckiej, powołujący się na Romana Dmowskiego i sławiący Putina. Od tamtej pory próbowałem wyjaśnić - najpierw sobie - ich wpływ na tych, którzy teorie te rozwinęli, czyli polityków Prawa i Sprawiedliwości (PiS) z Antonim Macierewiczem na czele. Jak to się w ogóle stało, że PiS z partii konserwatywnej, ale proeuropejskiej, nawiązującej do tradycji piłsudczykowskiej, stał się nowym wcieleniem endecji? Potem, gdy zacząłem badać temat, z jeszcze większym zdumieniem stwierdziłem, że rosyjskie wpływy sięgają głębiej i dalej, niż sądziłem - aż do rządu i głowy państwa. Właściwie nie było takiej sfery w prawicowo-narodowym uniwersum, w której Rosjanie nie mieliby swoich przyczółków i enklaw, a nawet całych terytoriów. Dzięki temu skutecznie zatruli Polskę ekstremistycznymi ideami korzystnymi dla Rosji i mogącymi osłabić nasze państwo, a nawet doprowadzić je do upadku. W pewnym momencie zrozumiałem, że tak właśnie działa Rosja - dążąc do dezintegracji przeciwnika, najlepiej jego rękami, za pomocą tajnych operacji wpływu.
Moje zdumienie rosło, gdy wyszło na jaw, że wiele z tego typu działań ma źródła i inspiracje nie tyle na Wschodzie, ile w Stanach Zjednoczonych, a precyzyjniej - że infekują one Polskę z Rosji poprzez USA. Ponad pięć lat badań w archiwach, głównie Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), ale także amerykańskich i ukraińskich, dziesiątki rozmów ze świadkami i ekspertami znalazło - czasami szokujący - finał w tej książce. Ale żeby było jasne - nie chcę obwiniać innych. Sami to sobie robimy, tak jak sami zafundowaliśmy sobie rozbiory.
Aby odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, musiałem sięgnąć daleko w przeszłość. Odbyć podróż w czasie, cofnąć się do okresu Wielkiej Emigracji po powstaniu listopadowym, zajrzeć do przedwojennego mieszkania Romana Dmowskiego, przypomnieć sobie o horrorze Żydów w okupowanej Warszawie i więźniów stalinowskiej bezpieki, wreszcie przekopać się przez raporty rezydentów wywiadu PRL-u w Chicago, Nowym Jorku i Waszyngtonie. W tej podróży przeplatają się różnorakie losy pokoleń Polaków służących carowi, Stalinowi czy tak zwanej władzy ludowej, kolaborujących z nią narodowców spod znaku endecji oraz młodych, ekstremistycznie nastawionych Amerykanów polskiego pochodzenia. W tle zaś są radzieckie i polskie służby. Historia, która sięga XIX-wiecznego Paryża i Londynu, kończy się w pałacu prezydenckim Karola Nawrockiego, otoczonego przez ludzi Antoniego Macierewicza, którzy siali dzielące Polaków teorie smoleńskie, rozbijali polskie służby oraz osłabiali polską armię, czyli najważniejsze instytucje chroniące nas przed Rosją. Dopuścili się nawet czegoś, co jeszcze do niedawna nie mieściło się w głowie: ujawnili - w czym udział brał między innymi Sławomir Cenckiewicz jako szef archiwów wojskowych - plany obronne Polski przed atakiem ze Wschodu. Przy czym Cenckiewicz był jedną z kluczowych osób wspierających karierę Nawrockiego - między innymi dzięki niemu przeszedł on drogę od nieznanego historyka w gdańskim IPN-ie do urzędu prezydenta.
Za plecami tych ludzi są zaś trumpiści, a za nimi putinowska Rosja. Gęsta sieć powiązań i wpływów, która wciąż się zdumiewająco wzmacnia i reprodukuje, z nićmi biegnącymi ze Wschodu.
Generał Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, powiedział w pamiętnym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że Rosja już tu jest, a jej największy sukces to PiS2. Choć generał trafnie opisał rzeczywistość, może wręcz nie doceniając powagi sytuacji, na jego głowę posypały się gromy. Dziś mało kto jego tezy neguje - świadczą o tym działania PiS-u, Konfederacji, partii Grzegorza Brauna czy całego łańcuszka mniej lub bardziej znanych polityków, publicystów, biznesmenów oraz prawników. Ale znów - jak to się stało w Polsce Piłsudskiego i Cudu nad Wisłą? W Polsce Wałęsy i "Solidarności"? Niektórzy tłumaczą to tradycją zdrady, zakorzenionej na początku XVIII wieku i rozkwitłej w formie konfederacji targowickiej z 1792 roku, która była spiskiem prorosyjskiej magnaterii przeciwko reformom Sejmu Czteroletniego pod patronatem carycy Katarzyny II, a w końcu i samego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Słowo "targowica" do dziś jest jednym z najmocniejszych określeń na zdradę w języku polskim. Ale od tamtej pory Moskwa wie, że w Polsce można zdradzać, głosząc bogoojczyźniane hasła i życząc śmierci wrogom ojczyzny.
Odwołania do wieku XVIII są potrzebne, bo także inne zjawiska, które wtedy wystąpiły i doprowadziły do upadku państwa polskiego, choć upłynęło ponad 200 lat, nadal nam zagrażają. Lata mijają, a Rosja stosuje te same metody, choćby przeciągając na swoją stronę wpływowych ludzi, pomagających realizować jej politykę. Tamta niemal otwarta zdrada części szlacheckich elit była jednak - choć nie do końca - czymś innym. Rozczarowanie Rosją nastąpiło szybko, pod zaborem rosyjskim wybuchały kolejne insurekcje i powstania, a Moskwa stała się głównym ciemiężycielem, a przez to i wrogiem Polaków. A jeśli nawet pojawiali się zwolennicy współpracy, tacy jak Adam Jerzy Czartoryski czy Aleksander Wielopolski, to byli nieliczni i wierzyli w to, że zwrócona ku Zachodowi Rosja będzie się liberalizować, a na tym skorzysta też Polska. Jednak pod koniec wieku XIX nadzieje te wygasły. Wtedy pojawił się Roman Dmowski i ruch Narodowej Demokracji. Endecja widziała inne zagrożenia. Za jedne z najpoważniejszych obok komunizmu uznawała socjalistyczną lewicę i liberalizm, by potem rozszerzyć pole ataku na demokrację3. Żydom odmawiała prawa do bycia uznanymi za naród i wzywała ich do podporządkowania się Polakom i polskim interesom, a gdyby tego nie uczynili, mieli być zwalczani4, co w końcu znalazło ujście w antysemityzmie (co ważne dla tej książki, nie dotyczyło to Żydów uważających się za Polaków i działających w polskim interesie). Przede wszystkim jednak głosem swojego lidera, Dmowskiego, na początku XX wieku zaczęła nawoływać do sojuszu z Rosją, która miała stanowić mniejsze zagrożenie niż pozostali zaborcy, przede wszystkim Niemcy. Antyniemieckość i ukryte żydowskie spiski stały się w końcu endecką obsesją, a katolicyzm okazał się wytrychem do uzasadniania każdej niegodziwości. Przykład? Czym jest Ukraina? Niemieckim projektem mającym osłabić Polskę5. Brzmi znajomo, jak wiele innych elementów endeckiej narracji, spiętych niewidzialnym mostem między współczesnością a przeszłością.
Wreszcie zrozumiałem, że to właśnie w tej antyzachodniej, antydemokratycznej, prorosyjskiej i konserwatywnej ideologii endeckiej należy szukać klucza, którego użyła Rosja do pokonania uprzedzeń i zdobycia przychylności części Polaków. Carat upadł, komunizm też, a z tym ostatnim przepadła możliwość bezpośredniego oddziaływania na większe grupy społeczne. Jednak ideologia endecka, niezwykle w przedwojennej Polsce popularna, przetrwała. Dla Moskwy był to ważny atut, zwłaszcza że niektórzy endecy widzieli w niej - jak pisał choćby bliski prawicy publicysta Piotr Zaremba - uzasadnienie dla współpracy z PRL-em6. Gdy już było wiadomo, że komunizm nad Wisłą nie bardzo się przyjął, Rosja mogła wykorzystać zakorzenioną znacznie głębiej przychylność dla zamiarów podporządkowywania sobie Polski. Komunizm zakazał co prawda działalności organizacjom o podłożu narodowym, ale wielu ich liderów pozostało aktywnych, tworząc kręgi "komunoendecji" lub "endekoesbecji", nazywanych tak z racji powiązań z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa. Choć znaleźli się pod kontrolą, to zachowali pewien zakres swobody, którą pozwolono im wykorzystywać do przeciągania społeczeństwa na stronę komunistów. Sztandarowym przykładem jest przedwojenny endek i faszysta Bolesław Piasecki, który przed rokiem 1939 kierował między innymi Ruchem Narodowo-Radykalnym "Falanga", a po wojnie poszedł na współpracę z władzą stalinowską. Innym jeden ze współpracowników Dmowskiego - Jędrzej Giertych, który po wojnie, będąc na emigracji, nawoływał do zbliżenia z ZSRR. Choć odrzucał komunizm, to "przekonywał, że "naturalnym sojusznikiem Polski jest Rosja, a naturalnym sojusznikiem Rosji jest Polska". Największego zagrożenia dla Polski dopatrywał się ze strony Niemiec"7. Szło to w parze ze strategią Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). Jak powiedział arcybiskup Bolesław Kominek, inicjator pamiętnego Orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich z roku 1965: "kierownicy partii wiedzą dobrze, że Polacy rzeczywiście nienawidzą tylko Rosjan, i dlatego chcą tę nienawiść skierować w inną stronę, w stronę Niemców, trzymając Polaków w strachu przed Niemcami, co związuje ich ze Związkiem Radzieckim i komunistami". Słowa te Kominek wypowiedział w 1962 roku, a więc na długo przed tym, jak władze w reakcji na orędzie rozpętały antyniemiecką histerię8.
Przetrwały też idee nacjonalistyczne, i to te o podłożu antysemickim. Jak przeniknęły one do PZPR-u, dobitnie pokazał Marzec '68. "Jest ONR-u spadkobiercą Partia" - nie bez powodu już w 1956 roku napisał w swym Traktacie poetyckim Czesław Miłosz9. Kontekstem było starcie w PZPR-ze reformatorsko nastawionej frakcji puławian i twardogłowych natolińczyków, wśród których było wielu antysemitów (właśnie ich poparł Bolesław Piasecki).
Za granicą, szczególnie w USA, gdzie Polonia sympatyzowała w dużej części z ideologią narodową10, radykalizm o nacjonalistycznym zabarwieniu znalazł jeszcze bardziej podatny grunt. W kraju konserwatywnym, często fundamentalistycznie chrześcijańskim, z silną Partią Republikańską o takim właśnie profilu, szczególnie w latach osiemdziesiątych polskość otwierała wiele drzwi. Z drugiej zaś strony republikańskie elity tego kraju były penetrowane przez radziecki wywiad, a zamożni emigranci z ZSRR doskonale się w ich otoczeniu odnajdywali, tak jak odnajdują się dziś w kręgach prezydenta Donalda Trumpa. Na takim podłożu idee nacjonalistyczne mogły się stać pomocne w osłabianiu polskiej opozycji demokratycznej, a gdy ZSRR upadł - w osłabianiu Polski i nadwyrężaniu jej więzów z Zachodem.
To właśnie w USA, w środowiskach polonijnych i republikańskich, powstawały strategie o charakterze radykalnym i stamtąd też zaczęły zatruwać Polskę za pośrednictwem ludzi z narodowym rodowodem. Równocześnie republikańska, a potem trumpistowska Ameryka stała się poligonem dla wcielających je w życie radykałów. Jeśli więc pytamy, jak do tego doszło, spójrzmy wnikliwiej za ocean, do tej mitycznej Ameryki, którą często traktowaliśmy z nabożną czcią, przyjmując pochodzące stamtąd idee jak prawdę objawioną, niewymagającą weryfikacji. Gdy to zrobimy, będziemy mocno zaskoczeni, jak bardzo kraj uchodzący za ostoję wolności i fundament demokracji stał się inkubatorem ekstremizmu - jeszcze zanim do głosu i władzy doszedł pełen wielbicieli Rosji ruch MAGA. Jak dzięki mieszaninie amerykańskiego - republikańskiego - ekstremizmu i postendeckiej ideologii Rosji udało się zatruć nas radykalizmem, który zyskał znaczący wpływ na bieg wydarzeń w Polsce i prowadzi nas ku przepaści? O tym właśnie jest ta książka.
ROZDZIAŁ IW cieniu Dmowskiego, pod rękę z Rosją
"Zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu [...] jest większe niż ze strony Wschodu. To jest paradoksalne. Oczywiście, Rosja jest brutalna, Rosja może wypowiedzieć nam wojnę, ale Polacy wiedzą w sensie duchowym czy psychologicznym, jak z takim niebezpieczeństwem się obejść. Putin nas nie dzieli, tylko łączy" - te szokujące wielu słowa wypowiedział w sierpniu 2022 roku profesor Zdzisław Krasnodębski, ówczesny eurodeputowany PiS-u, uznawany wtedy za jednego z najważniejszych ideologów tej partii i osobę, która miała duży wpływ na postrzeganie świata przez Jarosława Kaczyńskiego1.
Mówiąc o "Zachodzie", Krasnodębski odnosił się przede wszystkim do Unii Europejskiej, która - jego zdaniem - stosuje bardziej podstępne, a przez to bardziej niebezpieczne metody rzekomego pozbawiania nas niepodległości, czyli robi to "zachętami, pieniędzmi, siłą miękką, na pewno atrakcyjnością", z którymi trudniej sobie radzić. Co innego Rosja, na którą "trzeba mieć Abramsy, wiadomo, jakich środków użyć. Natomiast, żeby sobie poradzić z UE, to wymaga większego wysiłku organizacyjnego, intelektualnego - i w tym sensie to jest większe niebezpieczeństwo"2. Mało kogo takie tłumaczenie przekonało i trudno się dziwić. Podkreślano, że słowa Krasnodębskiego wpisują się w strategię Kremla zakładającą odcinanie Polski od Zachodu, między innymi poprzez skłócenie z UE, by na powrót znalazła się w rosyjskiej orbicie wpływów. Pojawiły się głosy sugerujące, że skoro taka opinia wypłynęła od człowieka bliskiego Jarosławowi Kaczyńskiemu, w dodatku na antenie TV Republika, a więc medium zlanego z PiS-em, to także Kaczyński je podziela. Jednak prezes PiS-u nigdy się do nich nie odniósł. Krasnodębski w reakcji na falę krytyki pisał: "w żadnym razie nie pomniejszałem ani nie pomniejszam zagrożenia ze strony Rosji. Świadome przypisywanie mi takiego stanowiska jest podłym kłamstwem"3. Twierdził jednocześnie, że "zagrożenie z zachodniej strony, a mówiąc konkretnie, ze strony Unii Europejskiej, a przynajmniej niektórych sił politycznych w niej działających, polega na czymś innym" niż to ze strony Rosji. A mianowicie "na odebraniu Polakom możliwości podejmowania zasadniczych decyzji dotyczących Polski, decydowania o tym, jak chcielibyśmy żyć jako społeczeństwo, jako naród, co w skrajnym przypadku oznaczać będzie utratę niepodległości czy suwerenności"4.
Mimo to jego stanowisko nadal wywołuje piorunujące wrażenie. Prominentny przedstawiciel rządzącej wówczas partii w tak otwarty i bezceremonialny sposób podważył całą nakierowaną na Zachód polską politykę zagraniczną po 1989 roku i wskrzesił upiory endeckiej ideologii, która oparcia dla Polski szukała na Wschodzie, a wroga upatrywała na Zachodzie, przede wszystkim w Niemczech. Z wyjątkiem czasów komunistycznych strategia ta nigdy nie stała się strategią dominującą. Aż do czasów PiS-u, który dokonał spektakularnego zwrotu antyzachodniego, jednocześnie sięgając po wzorce wypróbowane w putinowskiej Rosji w walce z zasadami demokratycznymi.
Znamienne, że słowa Krasnodębskiego były w gruncie rzeczy echem tego, co głosił założyciel i duchowy ojciec Narodowej Demokracji Roman Dmowski. Ale nikogo nie powinno to zaskakiwać. Spuścizna Dmowskiego sukcesywnie stawała się punktem odniesienia dla wszystkich partii prawicowych po roku 1989. Także dla PiS-u, któremu początkowo bliżej było do Piłsudskiego, a który przez lata obrósł politykami wywodzącymi się ze środowisk narodowych lub do nich przynależących, w rodzaju Antoniego Macierewicza, Adama Andruszkiewicza czy wreszcie Roberta Bąkiewicza.
Charakterystyczne, że nawet dwaj ostatni prezydenci wywodzący się z PiS-u lub związani z tym środowiskiem, czyli Andrzej Duda i Karol Nawrocki, w swych działaniach chętnie odwoływali się do narodowców i idei Dmowskiego, na czele z jego najczęściej cytowanymi przez nacjonalistów słowami: "Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie". Symptomatyczna była wizyta Sławomira Cenckiewicza, wówczas szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), który w 2025 roku, w rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, odwiedził grób Dmowskiego, a oficjalny profil BBN na portalu X nazwał przy tej okazji Dmowskiego "sternikiem polityki polskiej"5. Skopiował w ten sposób gest swego szefa, prezydenta Karola Nawrockiego, który poszedł na grób Dmowskiego w rocznicę jego śmierci 2 stycznia 2025 roku, jeszcze jako kandydat na najwyższy urząd w państwie. W opublikowanym na Facebooku nagraniu nazwał go "wielkim intelektualistą" i architektem "wielkiej Polski"6.
Cały obóz PiS-u z pozycji konserwatywnych, popierających integrację Polski z UE, przeszedł na stanowiska antyeuropejskie. Chodzi nie tylko o frontalny atak przypuszczony na UE i jej wartości, lecz także o coraz wyraźniejszą postawę antyukraińską. Przede wszystkim jednak PiS zajął pozycję ugrupowania, dla którego głównym wrogiem i zagrożeniem jest Zachód i jego wartości, które za swoich rządów próbował niszczyć, chętnie wdrażając rosyjskie know-how w dziedzinie demontażu rządów prawa, zwalczania opozycji i budowania państwa opresyjnego. Drugą częścią tej strategii jest oparcie naszego bezpieczeństwa na Stanach Zjednoczonych, a precyzyjniej na Partii Republikańskiej w jej radykalnej, trumpistowskiej odmianie. Odmianie nieprzewidywalnej, ale i w dużej części prorosyjskiej, postrzegającej Rosję nie tylko jako taktycznego sojusznika w rywalizacji z Chinami, lecz także jako sojusznika w sferze wyznawanych wartości, opartych na sile i nierespektowaniu praw słabszych. Sojusz z Rosją przez Stany Zjednoczone - tego nawet Dmowski i zastępy jego duchowych spadkobierców nie wymyślili.
Dmowski zmarł w styczniu 1939 roku (po półrocznym pobycie w majątku Lutosławskich w Drozdowie pod Łomżą), ale ostatni okres życia, lata 1934-1938, spędził w mieszkaniu przy ulicy Smolnej w Warszawie, słynącej z dawnego uroku, który mimo wojennych zniszczeń udało się zachować. Ulica Smolna, przy której stoją cudem ocalałe monumentalne kamienice z końca XIX i początku XX wieku, sukcesywnie odnawiane i przywracane do dawnej świetności (choć powstawać też zaczęły nowe, już mniej udane), znajdująca się w prestiżowej lokalizacji, w samym centrum miasta, miała wielu znanych mieszkańców, między innymi tłumacza i eseistę Tadeusza Boya-Żeleńskiego czy Stanisława Wojciechowskiego, prezydenta Rzeczpospolitej w latach 1922-1926. Wojciechowski mieszkał w kamienicy pod numerem 16 i - jak wspominają mieszkańcy - właśnie stąd w grudniu 1922 roku pojechał okazałą karetą na Zamek Królewski, gdzie został zaprzysiężony. Założyciel Narodowej Demokracji, wówczas znacznie bardziej wpływowy, mieszkał w sąsiedniej kamienicy, na którą wychodziły okna lokum Wojciechowskiego, pod numerem 14. Zajmował dwa z pięciu pokojów mieszkania przyjaciół, państwa Niklewiczów, którzy wspaniałomyślnie mu je udostępnili po tym, jak problemy finansowe zmusiły go do sprzedaży majątku w Wielkopolsce - przejętego po pierwszej wojnie światowej po niemieckim właścicielu - i przeprowadzki do stolicy. Choć Dmowski uchodzi za jednego z ojców naszej niepodległości i do dziś odwołują się do niego wszyscy najważniejsi ludzie prawicy, mało kto wiąże z nim ulicę Smolną. Ktoś, kto nie wiedział, że Dmowski tam mieszkał, mijając ową kamienicę, także się tego nie dowie. Na fasadzie nie ma ani tablicy pamiątkowej, ani żadnej wzmianki, co w sumie można zrozumieć - kto by chciał oglądać pod oknami gości w czarnych bryczesach odpalających race? Gdyby nie rządy PiS-u, Dmowski miałby w stolicy jedynie rondo w samym centrum nazwane jego imieniem jeszcze w roku 1995. To właśnie stamtąd każdego roku, w Święto Niepodległości, rusza marsz zdominowany przez narodowców, z udziałem neofaszystów, którzy w drodze ku Stadionowi Narodowemu mijają Smolną równoległymi Alejami Jerozolimskimi. Co znamienne, za pierwszych rządów PiS-u powstał w Warszawie jedynie Pomnik Dmowskiego, wzniesiony w 2006 roku niedaleko siedziby premiera. Co prawda z poparciem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale głównie dzięki składkom narodowców.
W latach 2015-2023 PiS energicznie zaczął nadrabiać zaległości w tej kwestii. Dmowski dostał patronat nad Dworcem Warszawa Wschodnia (uroczystość odsłonięcia tablicy uświetnił Antoni Macierewicz), a Andrzej Duda uhonorował Dmowskiego Orderem Orła Białego na 100-lecie odzyskania niepodległości. A żeby każdy Polak pamiętał o Dmowskim, nawet gdy los rzuci go na obczyznę, od 2018 roku na stronie 13. paszportów widnieje jego wizerunek i krótki biogram, w którym Dmowski przedstawiony jest jako "mąż stanu".
Jednak z tym upamiętnianiem Dmowskiego stolica nie jest taka skora do działania, jak by się mogło wydawać. Na przykład główny przeciwnik polityczny Dmowskiego Józef Piłsudski, poza historycznym placem i dwoma pomnikami, nie tylko doczekał się zrekonstruowanego gabinetu w Belwederze i efektownego muzeum (w Sulejówku pod Warszawą), lecz także upamiętniony jest bodaj pod każdym z warszawskich adresów, które zajmował.
Z tym mieszkaniem Dmowskiego przy Smolnej wiąże się więcej zaskakujących faktów. Budynek zaprojektował architekt żydowskiego pochodzenia, i to w stylu berlińskiego modernizmu. Tuż po wojnie po drugiej stronie ulicy wybudowano główną siedzibę partii komunistycznej. Dmowski szczerze jej nienawidził, ale wielu jego ideowych spadkobierców darzyło ją później zaskakującą sympatią.
Ja na pewno poczułem zaciekawienie, a przede wszystkim nieodpartą chęć odwiedzenia Smolnej 14. Bywałem tam wcześniej raz czy dwa razy, wiedziałem, że mieści się w niej Hotel Chopin, zaglądałem do funkcjonującej tam kawiarni. Pamiętałem zachowane na elewacji ślady ostatniej wojny - fragment muru posiekanego odłamkami. Ale gdy przechodziłem czy przejeżdżałem tamtędy dziesiątki razy w ciągu roku, nigdy nie przyszło mi do głowy, że w tej pięknej kamienicy kiedykolwiek mieszkał Dmowski. Tak jak nie wiedziałem, że w tej samej kamienicy, ale już w latach sześćdziesiątych, po raz pierwszy wystawiono słynną sztukę Cisi i gęgacze Janusza Szpotańskiego, będącą pamfletem na rządy Władysława Gomułki, które narodowcy tak chwalili. Sam Szpotański za swoją satyrę trafił za kratki.
Dawne mieszkanie przywódcy endecji to położony na czwartym piętrze stylowo urządzony apartament do wynajęcia o nazwie "Queen", w którym dawnego właściciela pamiętają jedynie wewnętrzne drzwi łączące pokoje w amfiladzie. Na klatce schodowej są jeszcze schody wyłożone marmurem i poręcze z czasów dawnego lokatora. I to wszystko. Hotel prowadzony jest przez Jarosława Chołodeckiego - członka dawnej "Solidarności" i opozycjonistę z czasów PRL-u, a także prezesa Stowarzyszenia Smolna - mającego niemały udział w budowaniu obecnego wizerunku tej okolicy. Jak na ironię Chołodecki jako emigrant, który po stanie wojennym wyjechał do USA i osiadł w Chicago, zetknął się tam z niektórymi bohaterami tej książki, spadkobiercami ideologii narodowej działającymi na rękę Rosji. Ale o tym później. Tak czy inaczej Dmowski tablicy przy Smolnej nie ma, nie ma też już powołanego przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego za rządów PiS-u Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego. Po czterech latach i po zmianie władzy nazwę placówki zmieniono na Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza. Nic też nie zostało z idei zbudowania Muzeum Dmowskiego, gdy kierownictwo Instytutu Dmowskiego rządowe pieniądze zamiast na muzeum wydało na siedzibę, ale swoją własną.
Gdy w 2020 roku ogłaszano zamiar budowy muzeum oraz uruchomienia instytutu, wybitny historyk profesor Piotr Osęka postawił w "Newsweeku" pytanie: "Która z myśli Dmowskiego będzie szczególnie promowana w muzeum, kiedy już powstanie?". Do tego celnie zauważył, że "dorobek Dmowskiego jest w dzisiejszej Polsce tyleż ceniony, co mało znany"7. Pamiętamy głównie rolę, jaką odegrał podczas konferencji w Wersalu, gdzie obok Ignacego Jana Paderewskiego reprezentował Polskę i na tyle skutecznie walczył o polskie interesy, że zasłużył na miano jednego z "ojców niepodległości". Niektórzy - jak na przykład profesor Norman Davies - uważają jednak, że na wyrost, bo już wtedy jego antysemityzm był na Zachodzie odbierany źle i przeszkadzał w załatwianiu spraw. Innymi słowy - gdyby nie obsesje Dmowskiego, być może udałoby się Polsce osiągnąć w Paryżu więcej. O ironio, w znaczącej części kosztem Niemiec8.
Niektórzy historycy obwiniają przedstawicieli endecji, którzy dominowali w składzie polskiej delegacji na rokowania pokojowe w Rydze (1920-1921), kończące wojnę polsko-bolszewicką, o to, że w imię idei państwa narodowego zgodzili się na oddanie Rosji Mińska i terenów wokół miasta jako niedostatecznie polskich oraz odpuścili utworzenie niepodległej Ukrainy, którą uważali za zagrożenie. Zgodzili się, by zamiast połączonych sojuszem z Polską władz Ukraińskiej Republiki Ludowej przy stole rokowań zasiedli przedstawiciele sowieckiej Ukrainy. Negocjacje w Rydze są ciekawe z jeszcze jednego powodu - w rokowaniach zakończonych traktatem pokojowym brał udział między innymi działacz ruchu ludowego Władysław Kiernik, którego wnuk Adam pojawi się jeszcze w tej książce.
Może z powodu niedostatecznej znajomości tego, co głosił i pisał Dmowski, wiele osób przechodzi dziś obojętnie obok jego potęgującego się kultu po prawej stronie polskiej sceny politycznej i tak nieliczni zdają sobie sprawę z zagrożenia, które to niesie. Także w kontekście rosnącego w siłę ekstremizmu oraz postaw prorosyjskich.
W relacjach międzynarodowych dla Dmowskiego liczyła się jedynie siła: "Kalkulując rachunki zysków i strat, [państwa] wchodzą w wojskowe sojusze, zawierają porozumienia i podpisują układy. Wszelka współpraca ma jednak charakter doraźny i obliczona jest na pokonanie wspólnego przeciwnika"9. Dla Dmowskiego najważniejsi przeciwnicy to Niemcy, Żydzi i masoni. To właśnie ich uważał za największe zagrożenie, podczas gdy w Rosji dostrzegał sojusznika i szansę dla przyszłości Polski. Mimo krytycznego spojrzenia na to państwo ("jest organizacją wyjątkową, opartą na cynizmie, przewrotności i zimnym okrucieństwie, organizacją tak w swych podstawach niemoralną, że historia nie zna drugiego równego przykładu"10) przekonywał, że stanowi ono dla nas mniejsze zagrożenie niż silniejsze gospodarczo Niemcy, które mają większy potencjał i zakusy na ziemie znajdujące się na wschodzie, czyli ziemie polskie. Jak pisał biograf Dmowskiego, profesor Krzysztof Kawalec, orientując się na Rosję, Dmowski z powodów czysto strategicznych "wiązał się z państwem, którego nienawidził, oraz z ludźmi, którymi pogardzał"11. W 1908 roku w książce Niemcy, Rosja i kwestia polska12 lider Narodowej Demokracji ogłosił, że Polska powinna się opowiedzieć po stronie Rosji, bo to daje nam większą szansę na zjednoczenie ziem rozdartych zaborami. Pogląd ten pojawił się w kontekście rosnącego napięcia między zaborcami i coraz bardziej realnej wizji wybuchu wojny, w której Niemcy, Rosja i Austro-Węgry stanęłyby po przeciwnych stronach. Co ciekawe, niejako tłumacząc antypolską zapiekłość władz rosyjskich, chętnie wskazywał tych ich reprezentantów, którzy mieli niemieckie pochodzenie.
Kulminacją takiej postawy była deklaracja złożona jedenaście dni po wybuchu pierwszej wojny światowej przez endeckiego polityka, a zarazem posła do carskiej Dumy i przyjaciela Dmowskiego - Wiktora Jarońskiego. W swoim stanowisku przyjętym przez lidera endecji z nieskrywaną radością ("nigdy w życiu żaden nasz krok polityczny tak mię nie ucieszył"13) Jaroński na nadzwyczajnym posiedzeniu Dumy ogłosił: "my, Polacy, w uczuciach swych, w sympatiach dla Słowian musimy stanowić jedno. Skłania nas do tego nie tylko słuszna sprawa, o którą ujęła się Rosja, ale i rozum polityczny. Wszechświatowe znaczenie chwili obecnej musi usunąć na plan dalszy wszelkie porachunki między nami". Na koniec zaś wyraził nadzieję: "daj Boże, by Słowiańszczyzna pod przewodem Rosji odparła Teutonów, jak odparła ich przed pięciu wiekami Polska i Litwa pod Grunwaldem"14.
Jak pisał historyk specjalizujący się w dziejach XIX-wiecznej Polski i Europy profesor Maciej Janowski, "do końca XIX w. [polscy - przyp. G.R.] zwolennicy współpracy z Rosją, zarówno konserwatywni, jak i liberalni, sądzili, że w Rosji będą wzrastać siły liberalne i na fali ogólnego zbliżenia Rosji do Zachodu oraz coraz większej tolerancji uda się uzyskać koncesje dla Polski - więcej wolności w Rosji oznacza więcej wolności dla Polski"15. Do tego też czasu - jak zauważa Janowski - w polskich elitach dominował pogląd, że naszym największym wrogiem jest Rosja. Dmowski z tym stanowiskiem zerwał: w przeciwieństwie do Józefa Piłsudskiego, który niezachwianie uważał Rosję za największego wroga i zagrożenie, Dmowski postawił na carat, nie oczekując liberalizacji ani otwartości, lecz licząc na to, że dzięki współpracy Polacy poprawią swoją pozycję w imperium. Do tego zaciekle wojował z lewicą, której czołową siłą była Polska Partia Socjalistyczna późniejszego "ojca polskiej niepodległości", czyli Piłsudskiego stawiającego na sojusz z Austro-Węgrami, a więc z tym zaborcą, który dał Polakom najwięcej wolności. Ponadto zagrożeniem dla Polski była też według Dmowskiego Ukraina, którą uważał za "potężny" projekt austriacko-niemiecki, wymierzony w Polskę oraz w Rosję16. W napływie Żydów do Polski też zresztą widział niemiecką rękę. I Żydów, i Niemców winił za triumf komunizmu w Rosji, w którym zresztą dostrzegał dowód na kryzys i rozkład cywilizacji europejskiej.
Miłość do Rosji w jego przypadku przygasła wraz z sukcesem bolszewickiej rewolucji, ale nie umarła całkowicie. Początkowo on i jego ideowi towarzysze uważali, że triumf komunizmu w Rosji jest przejściowy, że - jak podkreślał bliski środowisku PiS-u historyk międzywojnia profesor Przemysław Waingertner - albo w końcu zwycięży Rosja biała, albo powrócą rządy carów, a wtedy możliwe będzie zawarcie sojuszu przeciwko Niemcom17. Potem, gdy te nadzieje prysły, a ZSRR pod rządami Stalina nastawiony był mniej ideologicznie, narodowcy z Dmowskim doszli do przekonania, że będzie można z Moskwą podjąć jakiś rodzaj współpracy, przede wszystkim gospodarczej18.
Wraz z sukcesami Mussoliniego we Włoszech i Hitlera w Niemczech Dmowski przychylniej zaczął patrzeć także w stronę faszyzmu i nazizmu, a więc i w kierunku tak nielubianego wcześniej zachodniego sąsiada, licząc na to, że powstrzyma Żydów i - oczywiście - masonów. Mimo uznania dla hitleryzmu nie wyzbył się przekonania, że Niemcy wciąż głoszą program "polityki zaborczej, pochodu na wschód", choć ze względu na "zmianę warunków dziejowych" uznawał to "dążenie coraz mniej realnym". Co ciekawe, choć pisał te słowa na początku lat trzydziestych, to w niezmienionej formie pojawiły się one we wznowionej zaledwie rok przed wybuchem wojny książce Przewrót19. Co innego Rosja sowiecka - ta według Dmowskiego zajęta była Azją, nie spoglądała na Europę i w ogóle wyzbyła się myśli o sojuszu z Niemcami20. Na marginesie - tego typu poglądy nienajlepiej świadczą o przenikliwości umysłu założyciela endecji, którą tak wychwalają jego wyznawcy. Swoją drogą Dmowskiemu bardzo się podobała idea rządów dyktatorskich, odrzucał koncepcję praw człowieka i demokrację parlamentarną, które - jak pisał Piotr Osęka - uważał za "lichą komedię" i "wymysł masonerii"21.
Nigdy nie umarła w nim nienawiść do Żydów, która z antysemityzmu przekształciła się z czasem w niemal żydożerstwo. W swej ostatniej opublikowanej za życia książce Przewrót, której kolejne wydanie ukazało się w roku 1938, oskarżał Żydów o wszelkie zło, które Polskę spotkało22. Rozbiory? "Gdyby Polska nie miała tylu Żydów, nigdy by nie było rozbiorów, i gdyby nie Żydzi, polityka pruska nigdy by nie święciła swych wielkich triumfów na wschodzie". Rozkład państwa polskiego? "Oni byli w XVIII stuleciu głównymi agentami do demoralizowania Sejmu Rzeczypospolitej, do przekupywania posłów, oni byli faktorami i szpiegami Prusaków, a później jedną z podpór rządów pruskich w zabranych ziemiach polskich. W końcu wszyscy oni na tych ziemiach głośno uznali się za Niemców i ofiarowali swe współdziałanie w robocie germanizacyjnej, bezczelniejsi w niej nieraz od samych Niemców"23. Żydzi byli według Dmowskiego potężni, germanizowali nas nawet pod zaborem rosyjskim, "byli awangardą niemczyzny na ziemiach polskich, należących do Austrii i do Rosji"24. A pewnie by i rusyfikowali, bo oferowali caratowi swoje usługi, jednak nic z tego nie wyszło, gdyż rząd rosyjski jako jedyny z zaborców ich "usługi odtrącał"25. Taka rzekomo była natura Żydów od głębokiej starożytności - oferować swoje usługi silniejszym przeciwko słabszym i podbitym. A tak w ogóle to Żydzi zawsze Żydami zostaną, bo "trwale zachowują swą odrębność nawet wtedy, gdy się formalnie asymilują. Zbyt się różnią od Europejczyków, żeby się mogli na nich przerobić, zresztą przerabiać się nie chcą". Dlatego "choćby Żydzi moralnie byli aniołami, a umysłowo geniuszami, choćby byli ludźmi o wiele wyższego od nas gatunku, sam fakt ich istnienia wśród nas i ich bliskiego udziału w naszym życiu jest dla społeczeństwa naszego zabójczy i trzeba się ich pozbyć"26. Z uznaniem odnosił się do polityki Trzeciej Rzeszy wobec Żydów. "Hitlerowcy rozumieją, że chcąc zorganizować Niemcy na podstawach narodowych, muszą zniszczyć pozycję Żydów i ich wpływ na społeczeństwo niemieckie"27. Idee ostatecznego rozwiązania i czystości rasowej zyskały - trzeba przyznać - ważnego sympatyka w osobie lokatora ze Smolnej 14.
Warto zauważyć, że u Dmowskiego antysemityzm z czasem jeszcze się pogłębiał. Gdy porównuje się jego słowa z programem endecji z początku XX wieku, która kazała traktować zasymilowanych Żydów jak Polaków, widać to szczególnie wyraźnie. U schyłku życia niemal każdy spisek wpisywał w ten sam schemat: Niemcy, podporządkowani im Żydzi oraz wolnomularstwo, postrzegane jako wewnętrzna agentura tych ostatnich. Bo przecież "cała polityka zewnętrzna Niemiec oparta jest od dawna na zagranicznych związkach masońskich; w szczególności zaś pruska polityka wschodnia, rozbiory Polski, organizacja niemczyzny w zabranych prowincjach i intrygowanie w innych dzielnicach polskich, próby zagarnięcia nowych ziem polskich podczas wojny światowej i pozyskania dla tego celu Polaków, wreszcie mącenie w odbudowanym państwie polskim - wszystko to było i jest oparte na robocie lóż masońskich"28.
Jednocześnie Dmowski uważał, że Żydzi stoją za masonerią, która bierze udział w ogólnoświatowym spisku kontrolującym ludzkość29. Brzmi to jak niemalże wprost wydobyte ze spreparowanej przez carskie służby książki Protokoły mędrców Syjonu, bliskie jest też teorii spiskowych trumpistowskiego ruchu MAGA, który głosi istnienie takiego spisku, choć wspomina nie o Żydach i masonach, ale o globalistach i bankierach.
Dmowski równie mocno jak obecni prawicowi ekstremiści nienawidził liberalizmu, stawiając go na równi z komunizmem jako "dwa konary jednego pnia mającego zgniłe korzenie i skazanego na uschnięcie"30. Wpisywało się to w jego pogląd o "wielkim kryzysie naszej cywilizacji", w tym kryzysie moralnym31. Żydowskie fobie ojca polskiego nacjonalizmu doskonale się wpisywały w propagandowe działania władz rosyjskich, a potem radzieckich, które grały sprawą Żydów według zasady "dziel i rządź". Spreparowane na zamówienie Ochrany, carskiej policji politycznej, protoplasty KGB, wspomniane Protokoły mędrców Syjonu są tego najlepszym przykładem. Wydana na początku XX wieku publikacja oskarżała Żydów o spisek zawiązany, by przejąć panowanie nad światem. Tak naprawdę jej celem było zrzucenie odpowiedzialności na społeczność żydowską za niepowodzenia władz carskich. Rosja nigdy nie żywiła do Żydów cieplejszych uczuć, uważając ich za element niepewny i zagrażający, co skutkowało dyskryminacją, a w drastycznych przypadkach - pogromami32.
W późniejszych latach książka wykorzystywana była również przez radzieckie służby, które zleciły jej tłumaczenie, by wzmacniać postawy antysemickie w krajach arabskich. Antysemityzm do dziś jest narzędziem rosyjskich służb do siania chaosu, pogłębiania podziałów i podważania wiarygodności innych państw. W krajach muzułmańskich został wykorzystany do stworzenia hydry terroryzmu pod skrzydłami Moskwy33. Z drugiej strony bolszewicka Rosja i ZSRR - jak to mają w przewrotnym i cynicznym zwyczaju - chętnie korzystały z działań Żydów i osób pochodzenia żydowskiego, zachęcanych hasłami równości i internacjonalizmu, szansami wyjścia poza środowisko czy schronienia przed antysemityzmem (co często okazywało się złudne). Przy czym, gdy po utworzeniu Izraela okazało się, że młodemu państwu żydowskiemu bliżej do USA i Zachodu niż do ZSRR, Moskwa rozpoczęła akcję propagandową prowadzoną pod hasłem walki z "międzynarodowym syjonizmem" - celowo użyto tego określenia, by odrzucać oskarżenia o antysemityzm - który definiowano jako spisek USA i Izraela zawiązany w celu zniszczenia socjalizmu. Warto zauważyć, że narracja ta rozpleniła się również w Polsce, w Marcu '68.
Władze ZSRR i jego służby wywiadowcze dostrzegły w antysemityzmie ogromny potencjał do wykorzystania w działaniach wywrotowych. Kremlowi udało się nawet wypromować pogląd, jakoby syjonizm był tak naprawdę ideologią rasistowską, głoszącą wyższość Żydów nad innymi narodami, a stąd i faszystowską, co wpisywało się w klasyczny mechanizm propagandowy odwracania roli sprawcy i ofiary. W 1975 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło nawet specjalną rezolucję w tej kwestii (anulowaną dopiero w 1991 roku, dziesięć dni przed upadkiem ZSRR).
Częścią tej propagandowej papki były też oskarżenia o zmowę Żydów z nazistami zawiązaną, by zbudować państwo żydowskie w Palestynie, dokonać wewnętrznej czystki, ale też wymordować Słowian, a potem przekierować tę zbrodniczą machinę między innymi na świat arabski. Warto zwrócić uwagę zarówno na to, że Żydów łączono z nazistami, jak i na to, że radziecka propaganda do kręgu "międzynarodowego syjonizmu" włączyła Republikę Federalną Niemiec, którą prezentowała jako spadkobiercę Trzeciej Rzeszy. Doszło do tego, że w 1985 roku oficjalna kremlowska agencja TASS w jednej ze swoich anglojęzycznych publikacji ogłosiła: "syjonistyczni przywódcy są odpowiedzialni za śmierć tysięcy Żydów unicestwionych przez nazistów. To właśnie syjoniści wspierali nazistowskich rzeźników przez pomaganie im w tworzeniu list skazanych mieszkańców gett, eskortowali ich do miejsc eksterminacji i przekonywali ich, by poddali się rzeźnikom"34. Kłamstwo o żydowskim spisku nie umarło wraz z upadkiem ZSRR i jest powtarzane do dziś. W lutym 2018 roku ówczesny premier Mateusz Morawiecki wywołał międzynarodowy skandal, gdy podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, odpowiadając na pytania izraelskiego dziennikarza, mówił w kontekście Holocaustu, że byli niemieccy, ale i polscy oraz żydowscy sprawcy35. Z drugiej strony KGB - mimo nieufności wobec Żydów - rekrutowało ich do pracy wywiadowczej (podobnie zresztą było w Polsce). Szczególnie - jak to miało w zwyczaju - wykorzystywało fale żydowskiej emigracji z ZSRR do Izraela, by dać swym agentom lepsze przykrycie i utrudnić przeciwnikowi rozpoznanie.
Przypisy
Wprowadzenie
1 Michał Protaziuk, X [online], 17 listopada 2025, <https://x.com/michalprotaziuk/status/1990536856312897984> [dostęp 18 listopada 2025 r.].
2 Donata Subbotko, Gen. Piotr Pytel: Rosja już tu jest. Jej największym sukcesem w Polsce jest PiS, wyborcza.pl [online], 9 września 2022, <https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,28885495,najwiekszym-sukcesem-rosji-w-polsce-jest-pis.html> [dostęp 18 listopada 2025 r.].
3 Por. Aneta Dawidowicz, Narodowa Demokracja wobec idei kryzysu cywilizacji zachodniej, "Cywilizacja i Polityka" 2011, nr 9, s. 80-91.
4 Por. Program Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego z roku 1903 (październikowy), Śląska Biblioteka Cyfrowa [online], <https://sbc.org.pl/dlibra/publication/100979/edition/96421/program-stronnictwa-demokratyczno-narodowego-z-roku-1903-pazdziernikowy> [dostęp 7 sierpnia 2026 r.].
5 Por. Kamil Borkowski, Roman Dmowski o Ukrainie - profetyczna projekcja realizmu politycznego, "Polityka i Społeczeństwo" 2024, [T.] 22, nr 1, s. 74.
6 Piotr Zaremba, Zaremba: Kaczyński to nowy Dmowski? Endeckie myślenie okazuje się przydatne na wojnie z UE, dziennik.pl [online], 11 stycznia 2019, <https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/588991,kaczynski-dmowski-andruszkiewicz-pis-endecja.html> [dostęp 19 listopada 2025 r.].
7 Krzysztof Tarka, Polityczny rusofil antykomunista, pamięć.pl [online], <https://polska1918-89.pl/pdf/polityczny-rusofi-i-antykomunista,6432.pdf> [dostęp 7 sierpnia 2026 r.].
8 Por. Robert Żurek, Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. List biskupów, który zmienił Europę, tygodnikpowszechny.pl [online], 12 listopada 2025, <https://www.tygodnikpowszechny.pl/przebaczamy-i-prosimy-o-przebaczenie-list-biskupow-ktory-zmienil-europe-192171> [dostęp 22 listopada 2025 r.].
9 Czesław Miłosz, Wiersze wszystkie, Kraków 2011, s. 405.
10 Por. Udział Stanów Zjednoczonych i Polonii amerykańskiej w walce o odzyskanie niepodległości Polski. Rozmowa z dr. Zbigniewem Kwietniem z Ośrodka Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, wszechnica.org.pl [online], 15 sierpnia 2018, <https://wszechnica.org.pl/wyklad/udzial-stanow-zjednoczonych-i-polonii-amerykanskiej-w-walce-odzyskanie-niepodleglosci-polski/> [dostęp 19 listopada 2025 r.].
Rozdział I. W cieniu Dmowskiego, pod rękę z Rosją
1 Krasnodębski w Republice: zagrożenie z Zachodu jest większe jak ze Wschodu, tvrepublika.pl [online], 24 sierpnia 2022, <https://tvrepublika.pl/Polska/Krasnodebski-w-Republice-zagrozenie-z-Zachodu-jest-wieksze-jak-ze-Wschodu-wideo/141367#goog_rewarded> [dostęp 17 listopada 2022 r.].
2 Tamże.
3 Zdzisław Krasnodębski, Co i jak zagraża suwerenności Polski, deliberatio.pl [online], 25 kwietnia 2024, <https://deliberatio.eu/pl/analizy/co-i-jak-zagraza-suwerennosci-polski> [dostęp 20 maja 2026 r.].
4 Tamże.
5 Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, X [online], 11 listopada 2025, <https://x.com/BBN_PL/status/1988177883991347644?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1988177883991347644%7Ctwgr%5Ee18804366290daaff7239076c0fd741a031a1e2e%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwpolityce.pl%2Fpolityka%2F745449-cenckiewicz-oddal-hold-dmowskiemu-ojcu-niepodleglosci> [dostęp 7 sierpnia 2026 r.].
6 Karol Nawrocki, Facebook [online], 2 stycznia 2025, <https://www.facebook.com/PrezydentNawrocki/videos/pamiętajmy-o-romanie-dmowskim-architekcie-wolnej-polski-/951831223538298/> [dostęp 7 sierpnia 2026 r.].
7 Piotr Osęka, Dmowski uważał, że istnieje jeden wróg wspólny dla wszystkich europejskich ludów - Żydzi. Czy minister Gliński opowie to w muzeum jego imienia?, newsweek.pl [online], 23 lutego 2020, <https://www.newsweek.pl/historia/dmowski-na-tropie-zydow-i-masonow-instytut-dziedzictwa-mysli-narodowej-piotra/pjz13wx> [dostęp 15 grudnia 2025 r.].
8 Por. John Connelly, Roman Dmowski, szkodnik stulecia, wyborcza.pl [online], 13 grudnia 2021, <https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,27580191,roman-dmowski-szkodnik-stulecia.html> [dostęp 29 grudnia 2025 r.].
9 Piotr Osęka, Dmowski uważał, że istnieje jeden wróg wspólny..., dz. cyt.
10 Roman Dmowski, Obecny stan Rosji w perspektywie historycznej, "Przegląd Wszechpolski" 1905, nr 2, s. 111, [cyt. za:] Krzysztof Kawalec, Roman Dmowski: biografia, Poznań 2016, s. 155.
11 Krzysztof Kawalec, Roman Dmowski: biografia..., dz. cyt., s. 193.
12 Roman Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestia polska, Cyfrowa Biblioteka Myśli Narodowej [online], <https://cbmn.pl/uploads/ebooks/Roman%20Dmowski%20-%20Niemcy,%20Rosja%20i%20kwestia%20polska.pdf> [dostęp 7 sierpnia 2026 r.].
13 Wojciech Muszyński, Polityka polska u progu wojny, Przystanek Historia [online], 1 listopada 2019, <https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/roman-dmowski/61242,Polityka-polska-u-progu-wojny.html> [dostęp 17 listopada 2025 r.].
14 Tamże.
15 Maciej Janowski, Roman Dmowski postawił na Rosję, bo uważał, że nie będzie szkodzić Polsce bardziej niż Niemcy, wyborcza.pl [online], 8 września 2023, <https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,30163495,roman-dmowski-postawil-na-rosje-bo-uwazal-ze-nie-bedzie.html> [dostęp 17 listopada 2025 r.].
16 Kamil Borkowski, Roman Dmowski o Ukrainie - profetyczna projekcja realizmu politycznego, "Polityka i Społeczeństwo" 2024, 1(22), s. 74.
17 Por. Prof. P. Waingertner: hasłem polskiej delegacji w Rydze w marcu 1921 r. stała się budowa państwa jednolitego narodowo, dzieje.pl [online], 18 marca 2021, <https://niepodlegla.dzieje.pl/artykul/prof-p-waingertner-haslem-polskiej-delegacji-w-rydze-w-marcu-1921-r-stala-sie-budowa> [dostęp 15 grudnia 2025 r.].
18 Tamże.
19 Roman Dmowski, Przewrót, Częstochowa 1938, s. 234-235.
20 Por. tamże, s. 109, 142.
21 Piotr Osęka, Dmowski uważał, że istnieje jeden wróg wspólny..., dz. cyt.
22 Roman Dmowski, Przewrót, dz. cyt.
23 Tamże, s. 236.
24 Tamże.
25 Tamże, s. 237.
26 Tamże, s. 270.
27 Tamże, s. 235.
28 Tamże, s. 235.
29 Piotr Osęka, Dmowski uważał, że istnieje jeden wróg wspólny..., dz. cyt.
30 Roman Dmowski, Przewrót, dz. cyt., s. 240.
31 Tamże, s. 239.
32 Por. Marta Grzywacz, Drakońskie prawa i fale pogromów. Rosja była dla Żydów strefą prześladowań, newsweek.pl [online], 9 listopada 2024, <https://www.newsweek.pl/historia/zydzi-w-carskiej-rosji-carowie-uwazali-zydow-za-zagrozenie/6v96d2s> [dostęp 17 grudnia 2025 r.].
33 Por. Ion Pacepa, Ronald Rychlak, Dezinformacja: były szef wywiadu ujawnia metody dławienia wolności, zwalczania religii i wspierania terroryzmu, Gliwice 2015.
34 Izabella Tabarovsky, Radziecki antysyjonizm i współczesny antysemityzm lewicy, studioopinii.pl [online], 18 maja 2019, <https://studioopinii.pl/archiwa/192912/4> [dostęp 17 grudnia 2025 r.].
35 Łukasz Woźnicki, Netanjahu: Oburzające słowa Morawieckiego. Polski premier wywołał nowy konflikt z Izraelem, wyborcza.pl [online], 17 lutego 2018, <https://wyborcza.pl/7,75399,23037295,natanyahu-oburzajace-slowa-morawieckiego-polski-premier-wywolal.html#s=S.embed_link-K.C-B.1-L.1.zw> [dostęp 19 grudnia 2025 r.].