Rozdział 5
Szkło hartowane
Wyprostowana Ga-eun siedziała w pokoju konsultacyjnym Archiwum Snów na krześle w kolorze pudrowego różu, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Te chwilę później się otworzyły.
- Ga-eun!
Twarze Yeo-reum i Ga-eun rozjaśniła radość z ponownego spotkania pod dwóch tygodniach rozłąki.
- Jak się masz? Wszystko w porządku u ciebie?
Yeo-reum usiadła naprzeciwko Ga-eun z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Tak.
- Sprawy układają się po twojej myśli? Jak się czujesz? Nadal chodzisz do szpitala na konsultacje? - Uradowana ze spotkania Yeo-reum zasypała Ga-eun lawiną pytań.
- Nadal mam jedną sesję terapii w tygodniu. Czuję się już dobrze - odpowiadała cicho i skrupulatnie Ga-eun, a potem zaczęła skubać paznokcie i wyszeptała:
- I... wróciły też wspomnienia.
- Naprawdę?
Ga-eun spojrzała w oczy Yeo-reum, które zrobiły się okrągłe z zaciekawienia, i przytaknęła głową. Gdy uśmiechnęła się lekko, w obu jej policzkach pojawiły się małe dołeczki, które za chwilkę znowu zniknęły.
- Ach.
Ga-eun najwyraźniej coś sobie przypomniała i wyjęła komórkę z białej ekologicznej torby, którą trzymała na kolanach. Następnie kilka razy stuknęła palcem w ekran, po czym obróciła telefon i podała go Yeo-reum.
- Proszę zerknąć.
- O rety! Wygrałaś go! - wykrzyknęła Yeo-reum, gdy wzięła telefon i zobaczyła voucher na "darmowy sen w Archiwum Snów". - Sama aplikowałaś? Konkurencja musiała być ogromna.
- Zgadza się. Po każdym kliknięciu musiałam czekać pięć minut, strona się zawieszała! Ledwo zdążyłam ze zgłoszeniem i oczywiście myślałam, że się nie uda. Ale przedwczoraj wstałam i zobaczyłam wiadomość o wygranej. Tak się zdziwiłam! Nadal to dla mnie jak sen.
Być może w odpowiedzi na opowieść Ga-eun o wygranej twarz Yeo-reum rozjaśnił ciepły uśmiech.
- Gratuluję wygranej! Dobrze cię znowu widzieć. Poczekaj chwilkę, zaraz dam ci kwestionariusz.
- Ja...
- Tak?
Ręka Yeo-reum, która sięgała do szafki po kwestionariusz, zatrzymała się.
- Czy zamiast nagrywać mój nowy sen... Mogłabym obejrzeć ten zapisany wcześniej?
- Chciałabyś zmienić scenariusz programu naszej loterii?
Ga-eun zawahała się przez chwilę, po czym skinęła głową.
- Jeśli to możliwe, to właśnie tak bym chciała.
- Oczywiście, że to możliwe.
Dłonie Yeo-reum z paznokciami pomalowanymi na kolor forsycji bez wahania otworzyły drugą szufladę.
Dla klientów powracających do Archiwum Snów, którzy wygrają darmowy voucher, przygotowano ofertę nowego nagrania lub ponownego odtworzenia wcześniej zapisanego snu. Oczywiście zdecydowanie więcej osób wybiera nowe nagranie - nie chcą wykorzystywać swojej z trudem zdobytej wejściówki na oglądanie snu, który już widzieli. Jednak jest też wielu klientów wracających do Archiwum, aby ponownie zobaczyć sen, który wywarł na nich szczególne wrażenie.
Są to głównie przypadki snów o członkach rodziny wezwanych przez Niebo, sny o otaczających nas ludziach czy zwierzętach, o osobach, za którymi tęsknimy lub które lubimy, sny wyraźnie przedstawiające sceny ze szczęśliwej przeszłości oraz przekazujące ważne wiadomości, takie jak sny prorocze. Chociaż Ga-eun nigdy podczas swojego miesięcznego pobytu w Archiwum Snów nie obejrzała żadnego ze swoich wyśnionych nagrań, proces rekrutacji był taki sam jak w przypadku innych klientów.
- Serio uważasz, że tak będzie dobrze? - zapytała Yeo-reum, wysuwając w stronę Ga-eun podanie o ponowne obejrzenie snu.
Yeo-reum troszkę się martwiła, wiedząc, co zawiera nagranie.
- To nie była łatwa decyzja. Mama także się sprzeciwiała. Ale...- Ga-eun przygryzła dolną wargę i kontynuowała: - Jeśli dobrze się temu nie przyjrzę, mój umysł osiądzie tam, w tamtym miejscu, i nie będę w stanie zrobić kroku naprzód. Ciągle myślę też o tym, co pani mi wcześniej powiedziała.
- O tym, co powiedziałam?
- Tak, to były pani słowa. O tym, że muszę być w stanie stawić czoła mojemu bólowi i utulić siebie tak, abym mogła stać się twarda jak hartowane szkło, którego nie da się tak łatwo rozbić - powiedziała Ga-eun ze spokojnym, poważnym wyrazem twarzy.
Słowa Ga-eun zalały wielką falą serce Yeo-reum. Jej brwi uniosły się lekko, a na twarzy pojawiły się dziwne emocje. Była zaskoczona. Myślała, że Ga-eun jest jeszcze zbyt młoda i zajmie jej trochę czasu, zanim zrozumie, co Yeo-reum jej wtedy powiedziała. Po tym wszystkim, przez co przeszła, przy utracie pamięci, wciąż będąc w szoku... Jak to możliwe, że te słowa tak do niej przemówiły? Ale Ga-eun była mądra. Nie odbierała słów Yeo-reum wyłącznie jako gestów pocieszenia i sympatii. Nawet w mroku jaskini nigdy nie straciła z oczu tlącego się w oddali światełka. Stawienie czoła własnemu bólowi nie jest łatwe, nawet dla dorosłych. To wydawało się niesamowite. Yeo-reum była z niej dumna.
- Dobry pomysł - powiedziała Yeo-reum z życzliwym uśmiechem. - Chodźmy cię zaktualizować do poziomu szkła hartowanego! - dodała.
Po zakończeniu rejestracji Yeo-reum zabrała Ga-eun prosto do sali projekcyjnej. Dziewczyna, która wchodziła tu po raz pierwszy, powoli rozejrzała się dokoła, jakby z ciekawością, i powiedziała:
- Wow, to wygląda jak prawdziwe kino.
- Całkiem spoko, co? Usiądź sobie i odpocznij chwilę. Skoczę na moment do biura i zaraz wracam.
- Jasne.
Po chwili Yeo-reum wróciła do sali projekcyjnej z maleńkim urządzeniem w prawej ręce, na którym widniał napis "Ga-eun". Było to nagranie jej snu z ostatniego dnia, kluczowa wskazówka do rozwiązania sprawy.
- Gotowa?
- Tak.
Yeo-reum podłączyła pendrive do dolnej części ekranu i usiadła obok Ga-eun, a miękki, skórzany fotel delikatnie otulił jej ciało.
- Nie denerwuj się, spróbuj się zrelaksować.
To jednak Yeo-reum denerwowała się bardziej. Przed oczami ponownie stanął jej dzień, kiedy sama zasiadła w tej sali, by zmierzyć się ze swoją bolesną przeszłością. Gdy była już blisko zatracenia się we własnych wspomnieniach, usłyszała trzask urządzenia i nagranie zaczęło się odtwarzać. Zerknęła kątem oka i z ulgą spostrzegła, że na twarzy Ga-eun wciąż malował się spokój. Przełknęła głośno ślinę i wyprostowała się.
Im dłużej trwał film, tym mocniej Ga-eun się wierciła. W jej spokojnych wcześniej oczach pojawił się niepokój, a usta zaczęły drżeć. Coś płynęło ze środka i rosło szybko jak żabi skrzek, aż w końcu zawisło w kąciku oka. Ga-eun przygryzła mocno wargę, by się nie rozkleić, ale jej wysiłek nie na wiele się zdał. Duża, walcząca chwilę z grawitacją łza opadła ciężko, a twarz dziewczyny w jednej chwili wykrzywił grymas. Jej drobne ramiona napędzane intensywnymi emocjami zaczęły mocniej dygotać. Siedząca obok niej Yeo-reum w jednej chwili wyciągnęła ręce i przytuliła ją. W mroku sali projekcyjnej, w ramionach Yeo-reum, Ga-eun rozszlochała się na dobre.
- Proszę... - Ga-eun dygotała jak mokre pisklę, a Yeo-reum podała jej chusteczkę i cierpliwie czekała, aż dziewczyna się uspokoi.
W cichej sali projekcyjnej, w której zakończył się seans, przez chwilę słychać było jedynie odgłosy pociągania nosem. Potem Ga-eun wzięła głęboki wdech i wypuszczając pomalutku powietrze, uspokoiła rozedrgany oddech.
- Wszystko w porządku?
- Tak. Ten płacz przyniósł mi niespodziewaną ulgę - odpowiedziała Ga-eun, ocierając chusteczką resztki łez.
- I jak po projekcji?
- Hmm... Odczuwam i złość, i smutek, i zażenowanie... Mam tak mieszane uczucia... Z drugiej strony czułam się trochę dziwnie.
- Dlaczego?
- Czułam się tak, jakby osoba na nagraniu nie była mną, jakby to był ktoś inny. Mimo że to oczywiście byłam ja. To znaczy chodzi o to, że...
Ga-eun zmarszczyła lekko brwi, jakby miała trudności z wyjaśnieniem tego, co czuje.
- Wiem, co masz na myśli, kiedyś doświadczyłam tego samego - powiedziała Yeo-reum z uśmiechem. - Tak to wygląda, kiedy się troszkę odsuniesz i popatrzysz z dystansu. Wiesz, że to jesteś ty, a jednocześ-nie czujesz się tak, jakbyś nie była tą osobą. Ta słabość i poczucie bezradności, zastanawianie się, co jest z tą osobą nie tak, frustracja i niechęć do patrzenia na nią, a z drugiej strony chęć przytulenia jej w tym cierpieniu.
- Właśnie tak, podobnie to czułam.
- A potem, kiedy to już minie... Potem... widzi się siebie. Nie siebie zatrzymaną w filmie czy siebie z przeszłości, ale siebie z "tu i teraz".
Ga-eun, z przekrwionymi oczami, niepewnie przytaknęła głową.
- Tak...
Yeo-reum zamyśliła się przez chwilę, szukając metafory, którą dziewczyna mogłaby łatwiej zrozumieć. Wtedy przyszła jej do głowy dobra analogia.
- Wiem! Pomyśl o sobie z przeszłości w nagraniu jak o swoim dziecku. Przecież nawet dzieci, które zawsze są grzeczne, czasami bywają denerwujące. Ale czy to oznacza, że można je porzucić? No nie. Trzeba to przyjąć i żyć dalej - najlepiej, jak się da. To samo dotyczy rodziców. To, że twoje dziecko jest smutne i przeżywa trudności, nie rujnuje ci życia. Jeśli będziesz mocniej się starać i dawać przykład, to dzieci pójdą w twoje ślady i wejdą na drogę pozytywnych zmian. Ze wspomnieniami jest podobnie. Nie ma na świecie nikogo, kto miałby wyłącznie dobre wspomnienia. Z tymi złymi człowiek mierzy się nieustannie, przez co łatwo może stracić panowanie nad sobą i zacząć biadolić. A tu zamiast tego warto, kiedy te złe wspomnienia napłyną, po prostu mocno wtedy siebie przytulić, mówiąc: "O rety! No tak, to musiało być bolesne...".
Ga-eun milczała.
- Wystarczy, że ty z "tu i teraz" będziesz w "tu i teraz" żyła "tym, tu życiem". Życiem, które jest tylko twoje i które możesz kształtować na nowo. Ga-eun, przestańmy już tkwić w miejscu i chodźmy naprzód.
Ga-eun bez słów przytaknęła skinieniem głowy, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, sugerujący, że szczerość Yeo-reum ją poruszyła. W mocno przesuszonym, ciemnym ogrodzie jej serca po cichutku rozkwitał promienny kwiat.