Astrologia. Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu - Kathleen Sears

Kup ebooka

39.90 zł
33.12 zł (32,72 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZ­DZIAŁ 1

HI­STO­RIA ASTRO­LO­GII

Pierw­szy czło­wiek sta­nął w po­zy­cji wy­pro­sto­wa­nej, spoj­rzał w górę i za­czął się za­sta­na­wiać.

Czym są ja­sne punkty świa­tła, które świecą na noc­nym nie­bie? Czy to ognie pło­nące da­leko w roz­le­głej ciem­no­ści? Czy to bo­go­wie? A może coś jesz­cze in­nego, nie­zna­nego?

W dzi­siej­szym, do­brze oświe­tlo­nym, zur­ba­ni­zo­wa­nym świe­cie trudno jest so­bie uświa­do­mić, jak wy­glą­dało nocne niebo oczami na­szych przod­ków. Dziś, gdy w ciem­no­ściach pa­trzy się w górę, wi­dać kilka gwiazd i pla­net. Na te­re­nach wiej­skich da się zo­ba­czyć tro­chę wię­cej. Za po­mocą pro­stego te­le­skopu można może do­strzec słabe świa­tło Drogi Mlecz­nej i kilka naj­bar­dziej od­le­głych pla­net na­szego układu, ta­kich jak Jo­wisz i Sa­turn. Wy­obraźmy so­bie jed­nak ży­cie w świe­cie nie­mal po­zba­wio­nym sztucz­nego świa­tła, gdzie je­dy­nym źró­dłem oświe­tle­nia w nocy by­łoby ogni­sko. Roz­iskrzony gwiaz­dami nie­bo­skłon mu­siał wy­da­wać się nie­wia­ry­god­nym cu­dem, poza za­się­giem czło­wieka, rów­nie na­ma­cal­nym i nie­ru­cho­mym jak zie­mia pod nim.

A jed­nak... gdy nasi przod­ko­wie pa­trzyli w gwiazdy, do­strze­gli, że nie są one nie­ru­chome. Po­ru­szają się w ryt­mie, który można było śle­dzić i prze­wi­dy­wać. W okre­ślo­nym cza­sie i w okre­ślo­nych po­rach roku te same grupy gwiazd po­ja­wiały się w tych sa­mych miej­scach. Jed­nak wśród tej re­gu­lar­no­ści nie­które gwiazdy wy­da­wały się po­ru­szać w inny spo­sób. Po­nad trzy ty­siące lat temu sta­ro­żytni Grecy na­zwali je pla­ne­tes, czyli "wę­drow­cami". Były to pla­nety - z nich sta­ro­żytni znali tylko te, które można było zo­ba­czyć go­łym okiem: Mer­ku­rego, We­nus, Marsa, Jo­wi­sza i Sa­turna.

W miarę upływu wie­ków spo­rzą­dzano wy­kresy biegu pla­net. Wie­rzono, że cy­kle nie­bie­skie mogą być je­dy­nie dzie­łem bo­gów, a skoro bo­go­wie kon­tro­lują losy lu­dzi, to na­tu­ralne było prze­ko­na­nie, że pla­nety i gwiazdy także mają rów­nież wpływ na ludz­kie sprawy. Pla­ne­tom przy­pi­sano imiona bo­gów. Rzy­mia­nie na­zwali czer­woną pla­netę Mars na cześć boga wojny. Z ko­lei naj­ja­śniej­szemu punk­towi na noc­nym nie­bie nadali imię bo­gini mi­ło­ści - We­nus (co, jak się oka­zuje, było po­waż­nym błę­dem, gdyż - jak wy­ka­zały współ­cze­sne ob­ser­wa­cje i sondy ko­smiczne - We­nus to ab­so­lut­nie pa­skudne miej­sce).

Ewo­lu­cja ludz­kiego ro­zu­mie­nia nieba sta­nowi ko­lebkę astro­lo­gii - teo­rii, która sięga od świata sta­ro­żyt­nego aż do na­szych cza­sów.

Ty­tuł ory­gi­nału: Astro­logy 101: From Sun Si­gns to Moon Si­gns,Your Gu­ide to Astro­logy
Co­py­ri­ght ? 2016 by Si­mon & Schu­s­ter, Inc. Pu­bli­shed by ar­ran­ge­ment with Adams Me­dia, an Im­print of Si­mon & Schu­s­ter, Inc., 1230 Ave­nue of the Ame­ri­cas, New York, NY 10020, USA ? Co­py­ri­ght for the Po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Zwier­cia­dło Sp. z o.o., War­szawa 2023
W pu­bli­ka­cji wy­ko­rzy­stano frag­ment książki: The Eve­ry­thing? Astro­logy Book, 2nd Edi­tion by Jenni Ko­sa­rin, co­py­ri­ght ? 2005 by F+W Me­dia, Inc., ISBN 10: 1-59337-373-2; ISBN 13: 1-59337-373-3
Tłu­ma­cze­nie: Agata Trzciń­ska-Hil­de­brandt/Qu­endi Lan­gu­age Se­rvi­ces
Re­dak­cja: Anna Sta­wiń­ska/Qu­endi Lan­gu­age Se­rvi­ces
Ko­rekta: Ka­ro­lina Ma­li­now­ska/Qu­endi Lan­gu­age Se­rvi­ces
Kon­sul­ta­cja z za­kresu astro­lo­gii: Anna Waw­rzycka-Atach
Skład, ła­ma­nie, ad­ap­ta­cja ilu­stra­cji: Syl­wia Kusz, Ma­graf sp.j., Byd­goszcz
Ilu­stra­cje we wnę­trzu: iStock­photo.com
Ilu­stra­cje okład­kowe: raw­pi­xel.com
Pro­jekt okładki: Eliza Luty
Re­dak­tor ini­cju­jąca: Blanka Woś­ko­wiak
Dy­rek­tor pro­duk­cji: Ro­bert Je­żew­ski
Wy­daw­nic­two nie po­nosi żad­nej od­po­wie­dzial­no­ści wo­bec osób lub pod­mio­tów za ja­kie­kol­wiek ewen­tu­alne szkody wy­ni­kłe bez­po­śred­nio lub po­śred­nio z wy­ko­rzy­sta­nia, za­sto­so­wa­nia lub in­ter­pre­ta­cji in­for­ma­cji za­war­tych w książce. Wiele spo­śród ozna­czeń sto­so­wa­nych przez pro­du­cen­tów i sprze­daw­ców w celu wy­róż­nie­nia swo­ich pro­duk­tów ma sta­tus zna­ków han­dlo­wych. Ozna­cze­nia, co do któ­rych wy­daw­nic­two miało świa­do­mość, iż sta­no­wią znaki han­dlowe, są za­pi­sy­wane w ni­niej­szej pu­bli­ka­cji wielką li­terą.
Wszel­kie prawa za­strze­żone. Re­pro­du­ko­wa­nie, ko­pio­wa­nie w urzą­dze­niach prze­twa­rza­nia da­nych, od­twa­rza­nie, w ja­kiej­kol­wiek for­mie oraz wy­ko­rzy­sty­wa­nie w wy­stą­pie­niach pu­blicz­nych tylko za wy­łącz­nym ze­zwo­le­niem wła­ści­ciela praw au­tor­skich
Wy­da­nie I, 2023
ISBN: 978-83-8132-522-6
Wy­daw­nic­two Zwier­cia­dło Sp. z o.o. ul. Wi­dok 8, 00-023 War­szawa tel. 22 312 37 12
Dział han­dlowy: han­dlowy@gru­pa­zwier­cia­dlo.pl
Kon­wer­sja: eLi­tera s.c.

PO­CZĄTKI ASTRO­LO­GII

Od Ba­bi­lonu do sta­ro­żyt­nej Gre­cji

U pod­staw astro­lo­gii leżą trzy rze­czy - wy­obraź­nia, ob­ser­wa­cja i ma­te­ma­tyka. Dwie pierw­sze były wy­star­cza­jąco roz­po­wszech­nione w świe­cie sta­ro­żyt­nym. Trze­cia roz­wi­jała się stop­niowo.

Około 2000 r. p.n.e. w me­zo­po­tam­skim mie­ście-pań­stwie Ba­bi­lon ka­płani co­raz wpraw­niej od­czy­ty­wali przy­szłość na różne spo­soby: po­przez ob­ser­wa­cję lotu pta­ków, ana­lizę wnętrz­no­ści ofia­ro­wa­nych zwie­rząt czy ru­chu gwiazd i in­nych ciał nie­bie­skich. W XVII w. p.n.e. spo­rzą­dzili roz­bu­do­wane ta­blice z wy­kre­sami tych cy­kli - pierw­sze znane nam do­ku­menty astro­lo­giczne.

TA­BLICZKA WE­NUS

Ta­blica We­nus z cza­sów króla Ammi-sa­duqi re­je­struje ob­ser­wa­cje do­ty­czące ru­chu pla­nety We­nus. Zo­stała na­pi­sana pi­smem kli­no­wym, sty­lem pi­sma wcze­snej Me­zo­po­ta­mii, i zo­stała praw­do­po­dob­nie stwo­rzona około VII-VIII wieku p.n.e. Był to naj­wy­raź­niej do­ku­ment o pew­nym zna­cze­niu, po­nie­waż na­dal ist­nieje wiele jego ko­pii (choć czę­sto w for­mie frag­men­ta­rycz­nej). Jak się wy­daje, ce­lem ob­ser­wa­cji We­nus było do­ko­na­nie prze­po­wiedni do­ty­czą­cych pa­no­wa­nia róż­nych wład­ców, w tym Ammi-sa­duqi, od któ­rego po­cho­dzi na­zwa ta­bliczki.

Prze­po­wied­nie astro­lo­giczne udo­sko­na­lano przez ko­lejne ty­siąc lat, a w VIII wieku p.n.e. bi­blio­teki w Ba­bi­lo­nie za­wie­rały po­nad 7000 astro­lo­gicz­nych prze­po­wiedni, do któ­rych wra­cali ka­płani. Były one znane jako Enuma Anu En­lil. Ba­bi­loń­czycy mieli znaczną prze­wagę nad in­nymi współ­cze­snymi cy­wi­li­za­cjami w gro­ma­dze­niu tego ma­te­riału, po­nie­waż ich ro­zu­mie­nie ma­te­ma­tyki było naj­bar­dziej za­awan­so­wane w sta­ro­żyt­nym świe­cie. Do 500 roku p.n.e. opra­co­wali zo­diak.

TRA­DY­CJA HER­ME­TYCZNA

Ba­bi­loń­ska wie­dza zo­dia­kalna do­tarła do Egiptu, gdzie zo­stała po­łą­czona i za­sy­mi­lo­wana z egip­skimi tra­dy­cjami mi­stycz­nymi i re­li­gij­nymi. W VI i VII wieku przed na­szą erą prze­ni­kała się rów­nież z wie­rze­niami grec­kimi. Jed­nym z naj­waż­niej­szych pro­duk­tów tego po­łą­cze­nia było po­wsta­nie tak zwa­nej tra­dy­cji her­me­tycz­nej. Grecki bóg Her­mes, po­sła­niec bo­gów, miał rów­nież ce­chy wielu in­nych bo­gów, w tym egip­skiego Thota. W nie­ja­sny spo­sób Her­mes zy­skał przy­do­mek tri­sme­gi­stos, co ozna­cza, że okre­ślano go trzema przy­miot­ni­kami, z któ­rych część była zwią­zana z Tho­tem. W końcu na­zwano go Her­me­sem Tri­sme­gi­stu­sem, co można prze­tłu­ma­czyć jako Her­mes Po Trzy­kroć Chwa­lony. W dal­szej ko­lej­no­ści po­wstał duży zbiór pism z nim zwią­za­nych, znany jako pi­sma her­me­tyczne. Obej­mo­wał on sze­reg waż­nych do­ku­men­tów astro­lo­gicz­nych, które za­wie­rały i łą­czyły ze sobą grec­kie, ba­bi­loń­skie i egip­skie od­kry­cia astro­lo­giczne.

ASTRO­LO­GIA HEL­LE­NI­STYCZNA

Więk­szość ele­men­tów, które dziś ko­ja­rzymy z astro­lo­gią, po­wstała przed II wie­kiem p.n.e.

- Ho­ro­skop, czyli ko­smo­gram uro­dze­niowy, pre­zen­to­wał po­zy­cje gwiazd w mo­men­cie na­ro­dzin.

- Słońce, Księ­życ i znane pla­nety były usta­wione na tle koła zo­diaku.

- Znaki zo­diaku wzno­szące się po­nad ho­ry­zont w mo­men­cie na­ro­dzin uzna­wano za Ascen­dent.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki