Dla mojej córki Weroniki, która także włożyła swój wkład w tworzenie ilustracji.
Baba Jaga Honoratka z nosem wielkim jak kartofel, z dwiema brodawkami na nosie siała postrach w miasteczku Ciasteczkowym.
Ale nikt z miastka nie wiedział, że ani straszna nie była ani dobrze czarować nie umiała...
Mieszkała w zamku na szczycie Góry Białogóry z wieżyczkami sięgającymi mlecznych chmur.
- Och, co ja przygotuję na przyjęcie dla sióstr mych i kuzynek, kocie Puszku? Co roku każda z nas organizuje spotkanie u siebie w zamczysku, w tym roku przypada moja kolej. - Zamartwiała się.
- Szukam i szukam przepisów w księdze zaklętej mojej mamci Hogaty i nic nie mogę znaleźć.
- Wiesz, że moje siostry są najstraszniejszymi i najbardziej znanymi Baba Jagami na całym świecie! Tylko co ja na to poradzę, że jedynie ja jestem inna. Nie lubię czarów, pamiętasz kocie, ostatnio chciałam zaczarować żabę, żeby umiała latać i sama wystrzeliłam pod sam sufit i spadłam na podłogę i jeszcze przygniotłam ci ogon, eh, co ze mnie za wiedźma! - mówiła jak oszalała.
- Miauu - odpowiedział Puszek po czym ziewnął i położył się na parapecie.
Honoratka przerzucała dalej strony księgi, zwaliła ze stołu konfiturę malinową, strąciła sok z wilczych jagód. Przewróciła się na rozlanym mleku po czym prędko wstała i znowu westchnęła.
- Ech. Niezdara ze mnie a na dodatek nie znajdę w tych przepisach chyba nic odpowiedniego.
Puk, puk.
- O, a któż to do nas się wybiera kocie, słucham? -krzyknęła:
- wejdź proszę!
Mała Weronka o włosach rudo-brązowych i oczach dużych jak okrągła czekoladka wbiegła do środka i mówi, Honcia, Honcia mam coś dla Ciebie!
- O co tu taki bałagan? -zapytała.
- Ach Żabelko. - nie zdążyła dokończyć Honorata, bo dziewczynka jej przerwała.
- Mama kazała mi przynieść nową odmianę malin do twojego pysznego ciasta do malinowej burzy. Musisz spróbować, proszę, proszę!
- Och dziękuję Ci Weronka, ale teraz jestem strasznie zajęta.
- Ale jak przyszłaś to włóż do spiżarni malinki i chodź pomóż mi napisać zaproszenia. A ja posprzątam ten bałagan. -rzekła Jaga.
Mała Weronka usiadła do stołu na zagracanego przez różowy lukier, kolorowe bezy, powidła, wzięła z szafki pazurze pióro i zajęła się ozdabianiem i wypisywaniem zaproszeń na sobotę do Baby Jagi Honoraty.