Barbieland. Historia nieautoryzowana - Tarpley Hitt

Kup ebooka

55.90 zł
45.28 zł (55,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
.

WSTĘP

Prawdziwy dom Barbie, siedziba Mattel, Inc., znajduje się w nieciekawym parku biznesowym w mieście El Segundo w Kalifornii. Miejsce to zostało tak nazwane ponad sto lat temu, kiedy wprowadziła się tam firma Standard Oil, by otworzyć swoją drugą rafinerię: el segundo oznacza właśnie "drugi". Rafineria ta, obecnie zarządzana przez Chevron, przoduje za to w innych dziedzinach, na przykład w zanieczyszczaniu wody1. Od czasu do czasu wybuchają w niej pożary i zajmuje prawie trzecią część miasta.

Kampus Mattela położony jest trzy kilometry od rafinerii i wygląda podobnie zachęcająco. Starbucks znajduje się w części prywatnej, ogólnodostępne są jedynie hol i sklep z zabawkami na parterze. Teren patrolują ochroniarze - dbają o to, żeby odwiedzający się nie wałęsali. Panuje tu atmosfera jak w bazie wojskowej, co ma sens: trzy przecznice dalej znajduje się baza lotnicza Los Angeles Air Force. Dom Barbie z trzech stron otaczają przedsiębiorcy z branży militarnej: Boeing od północy, Raytheon od południa, Northrop Grumman i Lockheed Martin od wschodu. El Segundo nazywa siebie "światową stolicą przemysłu lotniczo-kosmicznego" i w tej stolicy robi się coraz tłoczniej. Inwestorzy w rodzaju Petera Thiela uczynili z "Gundo", jak je nazywają, mekkę dla start-upów z ambicjami rodem z science fiction, w rodzaju produkcji leków w kosmosie2. To miasto było domem rodzinnym Chrisa McCandlessa, nomadycznego poszukiwacza przygód, którego fatalny eksperyment polegający na życiu w dziczy stał się inspiracją dla powstania książki Wszystko za życie. Rodzice Chrisa pracowali w przemyśle lotniczym; przechadzając się po okolicy, nietrudno zrozumieć, dlaczego chłopak chciał stąd wyjechać.

Wybrałam się tam w pogodny kwietniowy dzień, minęłam pierwszy budynek Mattela przy szerokiej Alei East Mariposa. Tutejsza architektura jest niska i betonowa, wygląda na zamieszkoodporną i być może tak właśnie jest; ochroniarz powiedział mi, że Mattel Inc. Handler Team Center należy do najlepiej chronionych budynków: mieści się w nim dział badań i rozwoju. Ulicę dalej przejechałam obok głównej siedziby; jej piętnaście pięter górowało nad pobliskimi magazynami. Moim celem był trzeci budynek, jeszcze jedną ulicę dalej, płaska konstrukcja z lustrzanymi oknami na końcu nieoznakowanego podjazdu. Zaparkowałam obok kilku sedanów i minivanów oraz jednego jasnoróżowego Chevroleta Corvette. Premiera filmu o Barbie miała się odbyć za trzy miesiące, kampania reklamowa trwała od roku. Corvette stał odgrodzony liną pod tekturową ramą sceny, gdzie z różowej ścianki sponsorskiej uśmiechała się dwuwymiarowa Margot Robbie. Pozostałe auta należały zapewne do osób oficjalnie zaproszonych na dzisiejsze wydarzenie. Mnie nie zaproszono.

Wejścia pilnował ochroniarz w eleganckiej białej koszuli. Przedstawiłam się jako Ann, co nie było zupełnie nieprawdą. Ann to jedno z wielu moich imion, efekt uboczny posiadania rodziców z Południa, należących do Kościoła episkopalnego i lubujących się w długich ciągach imion, dziedziczonych po babkach i praciotkach. Cały dowcip, jak lubili mawiać rodzice, polegał na tym, że chcieli zapewnić mi "backup normalności" na wypadek, gdyby to imię, którego wszyscy używali, okazało się nazbyt osobliwe. W tym przypadku, jak myślałam, chyba tak się właśnie stało. Przed przyjazdem tutaj wielokrotnie próbowałam się skontaktować z Mattelem, ale za każdym razem chłodno mnie odrzucano. "Proszę pamiętać, że nie możemy uczestniczyć w projektach, które nie są licencjonowane" - napisała rzeczniczka. "Wszelkie wykorzystanie własności intelektualnej firmy Mattel bez licencji, w tym między innymi logo i znaków towarowych, jest [sic!] wzbronione i należy jasno zaznaczyć, że ten produkt nie ma powiązania z Mattelem i nie został przez firmę autoryzowany"3. Nie chcieli ze mną rozmawiać nawet byli pracownicy, osoby, które odeszły z firmy dziesiątki lat temu. Większość moich telefonów, mejli i wiadomości na LinkedInie trafiała w próżnię, a odbiorcy byli albo zbyt wystraszeni, albo zbyt obojętni, by odpowiedzieć. Z kolei wielu z tych byłych pracowników, którzy zareagowali, zrobiło to wyłącznie pod warunkiem zachowania anonimowości, powołując się na wiążące warunki rozwiązania umowy albo widmo odwetu. Od panującej w firmie atmosfery utajnienia sama zaczęłam popadać w paranoję. Wyobrażałam sobie, że umieścili moje zbyt osobliwe imię na jakiejś czarnej liście albo że stworzyli tabliczki z moją twarzą przekreśloną czerwonym markerem, jak to się robi ze zdjęciami sklepowych złodziei, przyłapanych przez kamery przemysłowe. Moja mania wielkości okazała się nieco przesadzona: ochroniarz zaprowadził mnie do lekko klimatyzowanego holu i zostawił, nakazując zaczekać przy stanowisku recepcjonistki. Nie przypominało to próby przeniknięcia do CIA, raczej wejście do ekskluzywnego lokalu bez rezerwacji.

A przy tym moje obawy nie były całkowicie wyssane z palca. Sąsiadowanie z producentami zabawek dla sektora bezpieczeństwa narodowego było nie tylko zbiegiem nieruchomości, lecz także naturalnym efektem ubocznym bycia korporacją, która zawsze budziła skojarzenia z przemysłem obronnym. ("Karabin M-16 jest oparty na tym, co stworzył Mattel"4, powiedział kiedyś rzecznik Pentagonu w rozmowie z "Timesem"). Założyciele firmy, Ruth i Elliot Handlerowie, sprzedali jeden z pierwszych produktów firmie Douglas Aircraft, a swoje zakłady zaprojektowali w latach pięćdziesiątych z myślą o obronności. Podobnie jak Pentagon, świat zabawek jest ściśle tajny, panuje w nim obsesja na punkcie zagrożenia szpiegostwem i potencjalnego wykradania tajemnic. Na targach zabawek wielu producentów umieszcza swoje przedpremierowe kolekcje w prywatnych salonach wystawowych, zezwalając na wstęp do nich tylko wybranym osobom i zapewniając milczenie dzięki embargu, umowom o zachowaniu poufności czy plakatom z surowym, prawniczym językiem. Mattel stosuje wyjątkowo agresywną politykę: firma od dziesięcioleci prowadzi prywatny salon wystawowy, restrykcyjnie ograniczając liczbę osób mających do niego wstęp, i ma na swoim koncie setki, a może nawet tysiące pozwów i działań prawnych przeciwko domniemanym naruszycielom praw Barbie, począwszy od chipsów Barbie-Que Nicki Minaj po sklep z odzieżą skórzaną i lateksową w Calgary w Kanadzie, nazwany Barbie's Shop (właścicielka miała na imię Barbara).

Nawet jednak te środki ostrożności nie zawsze były w stanie uchronić przed kradzieżą. Intensywne kontrolowanie konkurencji doprowadziło do trwającego dwie dekady procesu sądowego, który rozpoczął się w 2000 roku. Mattel, prosto z biura w El Segundo, oskarżył konkurenta o kradzież lalki wartej miliard dolarów - która stała się największym od dziesięcioleci zagrożeniem dla Barbie. Jednocześnie konkurent ujawnił dowody na to, że w tym samym obiekcie Mattel od dawna prowadził działalność szpiegowską. Jak wynikało z pozwu, przez co najmniej czternaście lat koncern wysyłał członków swojego zespołu Market Intelligence do salonów wystawienniczych konkurencji w celu kradzieży tajemnic handlowych5: pracownicy podawali się za nabywców z fikcyjnych sklepów i zbierali informacje o produktach niewypuszczonych jeszcze na rynek. "Używała fałszywej wizytówki sklepu, który nie istniał", przyznał w czasie procesu prawnik Mattela, mówiąc o jednym ze szpiegów6. Dlatego nie czułam się jakoś szczególnie źle, robiąc to samo.

- Jest pani na liście? - spytała recepcjonistka.

Odpowiedziałam, że tak, co było kłamstwem, i że pracuję dla pewnego magazynu, co było prawdą. Kobieta zapisała to i z kimś się skontaktowała. Hol, wypełniony torbami i teczkami, śmieciami zostawionymi przez różnych gości i kilkoma luźnymi taśmami, prowadził do większej sali, odgrodzonej czarnymi ściankami. Potrafiłam sobie wyobrazić, co się za nimi kryje: w tym budynku znajdowała się prywatna galeria koncernu, a w niej wciąż trzymane w tajemnicy zabawki na nadchodzący sezon. Od lat firma ograniczała swoją obecność na głównych targach, wyglądało na to, że nawet pojawienie się na salonach wystawowych dla najważniejszych producentów zabawek w Nowym Jorku, Norymberdze i Hongkongu, na które wstęp mieli tylko zaproszeni goście, uważano za zbyt ryzykowne. Mattel zdecydował się na własne prezentacje, które organizowano z coraz większym rozmachem również wtedy, gdy koncern wycofał się z targów ogólnodostępnych. W tym roku firma nie zamierzała pojawiać się nawet na targach nowojorskich, urządziła prywatną wystawę w tej właśnie galerii, za ściankami.

Czekałam przy recepcji, patrząc, jak dyrektorzy bez problemu przechodzą dalej, aż w końcu na twarzy recepcjonistki i ochroniarza zobaczyłam znajome miny - zaciśnięte usta niewzruszonych "bramkarzy" - i ręka, która spoczęła na moim łokciu, pokierowała mnie w stronę wyjścia. Całe to utajnienie uważałam za głupie i jednocześnie zgodne z tym, czego się spodziewałam po firmie, której pozew odrzucono kiedyś z powodu "braku poczucia humoru"7. Wiele ze swoich miliardów koncern zarobił na Barbie, o której atrakcyjności w połowie stanowi schludny wizerunek. W życiu Barbie brak konfliktów, jej dom jest nieskazitelny. W pudełku nie ma bałaganu, każdy dodatek znajduje się na swoim miejscu, poza pudełkiem tego bałaganu jest jeszcze mniej. Barbie nie ma teraz rodziców, teściów, ciągłej historii; Mattel już dawno wyciął wszelkie szczegóły biograficzne, zostawiając jej tylko nazwisko. Ta warta miliardy dolarów lalka jest nie tyle postacią, ile szablonem, zbiorem znaczników przypisanych do pustej formy.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Spis treści

Karta redakcyjna Motto I Wstęp 1. Hazardzistka 2. Król 3. Lilli 4. Paragony 5. Pan Masowa Motywacja 6. Boże Narodzenie w lipcu 7. Barbie kontra Barbie II Wstęp 8. Playboy 9. Opiekunka 10. Francie 11. Operacja Bootstrap 12. Dyrektorzy 13. Przecieki 14. Strajk III Wstęp 15. Wrogie przejęcia 16. Kolekcjonerzy 17. Cykl Buddenbrooków 18. Pani prezydent Barbie 19. Seks, śmierć i pozwy 20. Władca twojej domeny IV Wstęp 21. Dom w płomieniach 22. Dwaj wielcy Kahunowie 23. Bratz Brief 24. Nocny rajd Epilog. Ostateczność Podziękowania Przypisy

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

5 9 11 12 13 14 15 356

PRZYPISY

I. Wstęp

1 Oil's Unchecked Outfalls. Water Pollution from Refineries and EPA's Failure to Enforce the Clean Water Act, Environmental Integrity Project, 26.01.2023. ?

2 Margaux MacColl, Rockets, God and Peter Thiel. 36 Hours in the Gundo, Tech's Latest Startup Haven, "The Information", 5.04.2024. ?

3 Wymiana mejli z Carmyn Cosey, 10.01.2023. ?

4 William L. Hamilton, Toymakers Study Troops and Vice Versa, "The New York Times", 30.03.2003. ?

5 Mattel przeciwko MGA, sprawa nr 2:04-cv-09049-DOC-RNB, dok. 10323, transkrypt, 28.03.2011. ?

6 Carter Bryant przeciwko Mattel, sprawa nr 2:04-cv-09049-DOC-RNB, dok. 10449, 8.04.2011. ?

7 Judge Says No to Mattel's Effort to Stop Artist's Photographic Critiques of Barbie, ACLU of Southern California, 25.09.2000. ?

.