Streszczenie
(...) Żyjemy w czasach upadku autorytetów i rosnącej niechęci do ludzi nauki. Przejawia się to w coraz większej akceptacji zabobonów, stereotypów i uprzedzeń. Dochodzi do tego, że niektórzy z dumą prezentują publicznie rasistowskie, seksistowskie czy homofobiczne poglądy. Odpowiedzią na te niepokojące trendy powinna być edukacja społeczeństwa, a także bezwzględne solidaryzowanie się z pokrzywdzonymi (...)
Joanna Mizielińska
Przedstawiona Państwu publikacja zawiera wyniki przeprowadzonych badań w zakresie postaw społecznych oraz opinii wobec zjawiska bezdomności i osób bezdomnych. Książka, prócz szerokiego spektrum analiz statystycznych, w swym zakresie metodycznym ujmuje część teoretyczną, w której zostały przedstawione aspekty budowania postaw przez media i informacje przez nie przekazywane. Głównym zadaniem prezentowanej pracy jest pokazanie, jakie są społeczne postawy oraz wiedza społeczna na temat szczególnej i najbardziej skrajnej formy wykluczenia społecznego, czyli bezdomności. Celem pracy jest także unaocznienie, jak kształtuje się społeczna postawa wobec bezdomności i jaki wpływ na postawy społeczne mają elementy stygmatów, stereotypów i uprzedzeń. Założeniem publikacji było zarówno pokazanie tych elementów, jak i wskazanie rekomendacji do przyszłych działań w zakresie informacji i wiedzy na temat bezdomności kreowanych przez media codzienne, takie jak telewizja czy internet.
Jak podkreśla zacytowana na wstępie Profesor Joanna Mizielińska, opieranie swojego widzenia świata na etykietowaniu, stereotypach i uprzedzeniach doprowadza wprost do obojętności, która z kolei może prowadzić do zachowań wrogich nie tylko wobec osób będących podmiotem badań w niniejszym opracowaniu, ale wobec wszystkich. Patrząc na współczesne przekazy medialne, nietrudno odnieść wrażenie, że budowane przez nie postawy oparte są na antagonizmach, niedomówieniach i półprawdach.
Pierwsza, teoretyczna, część opracowania uzupełniona jest szerokim opisem wyników analiz statystycznych, poprzedzonych z kolei przedstawieniem zastosowanej w książce metodologii. Uwzględnia ona przede wszystkim szeroko zakrojone badanie ankietowe, ale z oczywistych względów przyjmuje także triangulację metod obserwacyjnych i analizy dokumentów. W przypadku wykonanej analizy pozyskanych danych każde z pytań zamieszczonych w ankiecie badawczej przedstawiono w formie tabeli liczności dla szerokiego zobrazowania zarówno grupy badanej, jak i samych wyników. W analizie zastosowano także korelacje wybranych zmiennych. Umożliwia to porównania wydających się ważnymi zmiennych metryczkowych ze szczegółowymi pytaniami ankiety.
W konkluzji przeprowadzonego badania, analizy i opisu teoretycznego wysublimowano rekomendacje dla instytucji oraz wnioski dla społeczeństwa (być może zastosowano tu zbyt patetyczne i górnolotne określenie). Wnioskiem opracowania jest wzmożenie edukacji społecznej w zakresie zjawiska bezdomności i osób bezdomnych mające z założenia zmienić obraz bezdomności.
Przeprowadzone badanie i konkluzje skłaniają nie tylko do tego zakresu kształtowania jakości informacji o problemach społecznych edukowania bezdomnych, lecz wszystkich problemów dotyczących marginalizacji i wykluczenia (grup zmarginalizowanych i wykluczonych oraz tych, które zagrożone są tymi procesami), gdyż wobec każdego ze współczesnych problemów społecznych najbardziej negatywne jest postrzeganie bezdomności i osób w kryzysie bezdomności przez społeczeństwo, które uważa, iż wykluczenie, wyuczona bezradność, "wyuczone cwaniactwo" to przede wszystkim problem i wina osób bezdomnych, wykluczonych i zmarginalizowanych, a społeczeństwo powinno się od nich odżegnywać. Najlepszą tego egzemplifikacją jest pytanie dotyczące penalizacji bezdomności (włóczęgostwa). Odpowiedzi na nie mówią same za siebie.
Istotnym, jeśli nie najistotniejszym, elementem przedstawionego materiału jest fakt wpływu mediów na kształtowanie postaw i opinii. Dla dużej części społeczeństwa wiedza na temat problemów społecznych występujących na ulicach tego samego miasta jest zapośredniczona bardzo często przez zniekształcony przekaz medialny płynący z telewizji, internetu, mediów społecznościowych, tym bardziej że (niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie) dzisiaj media społecznościowe na całym świecie mają dominującą pozycję nie tylko opiniotwórczą, ale także cenzurują treści zgodnie ze swoją polityką. Dlatego jest bardzo ważne, by ludzką krzywdę, marginalizację, wykluczenie nagłaśniać i objaśniać za pomocą różnych kanałów komunikacji i wszelkiego rodzaju mediów.
Mocno podkreślony w opracowaniu jest także zakres funkcjonowania w relacjach społecznych plotki, czyli z socjologicznego punktu widzenia elementu informacji, często traktowanej jako wiedza. Jest to ta część społecznej interakcji, która w sposób niewymuszony, nieformalny niesie ze sobą największy ciężar odpowiedzialności za budowanie postaw i opinii. To w trakcie kontaktu opartego na stwierdzeniach "ja widziałem", "ja usłyszałem", "a wiesz...?" tworzy się społeczne widzenie świata.
Publikacja prezentowana Czytelnikowi prócz próby pokazania, jaka jest rzeczywistość, przedstawia także empiryczno-teoretyczny zapis idei społecznej solidarności i zrozumienia, w której zadaniem nadrzędnym i najważniejszym jest, by nie być obojętnym.
Roland Dobrzeniecki-Łukasiewicz
Abstract
(...) We are living in times of the collapse of authority and of respect for scholars. This is illustrated by the growing popularity of superstitions, stereotypes, and prejudices. Things have reached a point where some exhibit pride of their racist, sexist, and homophobic views. These worrying trends should be countered with education and an absolute solidarity with persecuted minorities. (...).
The present publication contains the results of research conducted in the field of social attitudes and opinions towards homelessness and the homeless. Aside from a wide spectrum of statistical analyses, the book proposes a theoretical contribution to methodology, concerning the moulding of social attitudes with the help of the media and the information that they can provide.
As Professor Joanna Mizielińska stresses in the above quotation, a world-view based on labels, stereotypes, and prejudices leads directly to indifference, which, in turn, may lead to hostile behaviour - not only towards the people who are the subject of this study, but towards everyone. Looking at today's media messages, one finds that attitudes they build are based on antagonism, insinuations, and half-truths.
The first, theoretical part of the study is supplemented by a broad description of the results of statistical analyses, preceded by an overview of the methodology used in the book, which primarily involves an extensive survey, but for obvious reasons also adopts a triangulation of observational methods and document analysis. For the analysis of the data obtained, each of the questions used in the survey is presented in the form of a table of counts for a broad account of both the study group and the results themselves. Correlations of selected variables are also applied in the analysis to take into account comparisons of seemingly important metric variables with specific questions.
The conclusion to the research, analysis, and theoretical overview is a sublimation - however pretentious the term - of recommendations for institutions and conclusions concerning the society. This somewhat antiquated phrasing is meant to communicate that the conclusion of the study is an intensification of social education in the field of homelessness and the homeless, whose aim is to change the image of homelessness.
However, the study and its conclusions are not limited in their scope only to the ways of affecting the quality of information about social problems of the homeless, but encompass all problems of marginalisation and exclusion, because today, every social problem is evidently negatively perceived by the society. From its perspective, exclusion, learned helplessness, "learned cunning" is first of all the problem and the fault of the homeless, the excluded, and the marginalised, and the society should dissociate itself from them. The best exemplification of this is found in the applied question on the criminalisation of homelessness (vagrancy). The results of the introduction of this question to the survey speak volumes.
An important, if not the most important aspect of the material presented is the fact that the media influences the formation of attitudes and opinions. For a broad section of society, knowledge of social problems in the streets of their cities is very often mediated through distorted media messages on the TV screen, the Internet, social media - all the more so because, whether we like it or not, social media today have a dominant position all over the world, not only in opinion-forming, but also in censoring content according to their politics. Therefore, it is very important that human injustice, marginalisation, and exclusion are publicised, explained, and clarified through various communication channels and media of all kinds.
The study also emphasises to a great degree the extent to which gossip plays a part in social relations - from a sociological point of view, an element of information often treated as knowledge. It is that part of social interaction which, in an unforced, informal way, carries the greatest burden of responsibility for the construction of attitudes and opinions. It is in the course of contact based on statements such as I saw..., I heard..., did you know...? that social perception of the world is formed.
The present publication not only attempts to show how things are, but also presents an empirical and theoretical account of the significance of social solidarity, reciprocity, and understanding, in which the primary and most important task is not to be indifferent.
Roland Dobrzeniecki-Łukasiewicz
Przedmowa
Bezdomność stanowi istotny problem współczesnych społeczeństw na całym świecie, niezależnie od ich stopnia rozwoju. Niepokojące jest to, że prawie dwa miliardy osób żyje w skrajnych warunkach, a skala bezdomności stale rośnie. Jak pokazują statystyki, w Europie bezdomność dotyczy ponad 4,1 miliona osób, a należy podkreślić, że są to jedynie szacunki. Ostatnie badania metodą spisową (Ogólnopolskie badanie bezdomności realizowane przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej) wskazują, iż w Polsce jest ponad 30 tysięcy osób bezdomnych. Jak jednak podkreślają podmioty pozainstytucjonalne, takie jak stowarzyszenia czy fundacje zajmujące się osobami w kryzysie bezdomności, dane te są w dużym stopniu niedoszacowane (nawet o kilkaset tysięcy).
Zjawisko bezdomności nie ma jednej uniwersalnej definicji, a pojmowanie go jest uzależnione od kultury oraz poziomu cywilizacyjnego danego rejonu świata. Dość powiedzieć, że w niektórych krajach Europy bezdomność jeszcze ciągle utożsamia się z włóczęgostwem, żebractwem i jest penalizowana.
Równie istotne w tym kontekście wydaje się obrazowanie bezdomności i osób bezdomnych przez ogólnie pojęte media (telewizję, internet). Autor ukazuje za pośrednictwem przeprowadzonych badań wiedzę oraz postawy społeczeństwa polskiego w zakresie tej problematyki. Obraz ten w sposób istotny kształtuje postawy społeczne wobec problemu bezdomności. Pod tym względem przyczynia się do wytwarzania grupowej niechęci, stereotypów i etykietowania. Warunkuje tym samym język dyskursu, który odpowiedzialny jest za działania, a działanie to nie może być kształtowane przez świadomość określoną na podstawie mitów, stereotypów czy wręcz archaicznego wnioskowania z pominięciem wiedzy, a w konsekwencji, w skrajnych przypadkach, może prowadzić do zachowań patologicznych i kryminalnych.
Przedstawione w książce postawy, a zwłaszcza stan wiedzy społeczeństwa nie są optymistyczne. Wiedza społeczna na temat problemu, według przeprowadzonych badań, jest niewielka, a postawy społeczne wobec wykluczonych są negatywne, łącznie z uznaniem konieczności penalizacji bezdomności. W kontekście tak ogromnego problemu społecznego przeprowadzona przez Autora analiza postaw społecznych ma zasadnicze znaczenie. Pozytywne postawy oraz wiedza mogą wesprzeć realizowane programy społeczne, a przede wszystkim uczulić społeczeństwo na ten problem.
Zwracam przy tym uwagę na mające - jak sądzę - niebagatelne znaczenie dla procesu poznawczego przekazywanie prawdziwych informacji, które stanowią podstawę zapobiegania deformacjom postaw wobec tak skrajnej formy wykluczenia.
Książka doktora Rolanda Dobrzenieckiego-Łukasiewicza pt. Bezdomność i bezdomni w opinii społeczeństwa polskiego jest publikacją niezwykle społecznie ważną i aktualną. Zawiera szczegóły kształtowania postaw społecznych, jednocześnie obrazując wiedzę na ten temat. Istotnym elementem podnoszonym w pracy jest wpływ nierzetelnych informacji na opinię społeczną oraz na kwestie kształtowania polityki społecznej, chociażby w zakresie akceptacji przez społeczeństwo działań mogących wywołać społeczne niezadowolenie, na przykład w zakresie szeroko opisywanego projektu housing first.
Przedstawiona czytelnikom książka stanowi dojrzałe studium teoretyczno-empiryczne o wieloaspektowym charakterze z zakresu socjologii, prawa, antropologii kulturowej, filozofii pedagogicznej, pedagogiki kultury i kryminologii. Niniejsza publikacja, wykorzystując metodologię nauk społeczno-humanistycznych, w sposób kompleksowy diagnozuje źródła kształtowania się świadomości i wiedzy społeczeństwa polskiego w zakresie zjawiska makrostrukturalnego, jakim jest bezdomność, oraz problematykę mikrostrukturalną w odniesieniu do ocen, sądów i wyobrażeń na temat osób bezdomnych.
Zastosowane w badaniu analizy statystyczne, podkreślające charakter socjologiczny opracowania, w sposób bardzo ciekawy przeprowadzają działania w zakresie zastosowania matrycy hermeneutycznej z wykorzystaniem empiryzmu oraz wieloletnich międzynarodowych badań dotyczących zjawiska bezdomności. Autor zastosował rozbudowany aparat pojęciowy, definicyjny i dowodowy w ramach głównego nurtu dociekań wspartego na gnozeologii, uwzględniając jednocześnie aspekt rozumienia racjonalnego.
Książka przedstawia otaczającą nas rzeczywistość oraz indywidualizm zachowania i postawy zorganizowanego społeczeństwa, które odzwierciedlają esencjonalność wspólnotowo-kulturową względem tego zjawiska.
Nie można także nie zauważyć, że Autor publikacji jest zwolennikiem dualnego weryfikowania wiarygodności wysuwanych twierdzeń i tez. Dopuszcza w swych rozważaniach orientację ontologiczną opartą na metodzie idealizacji. Na poziomie myśli oraz logicznego wnioskowania w pracy wyraźnie przejawiają się wątki racjonalno-aksjologiczne.
Należy też podkreślić, że Autor jest wieloletnim badaczem problemu bezdomności nie tylko w Polsce, ale także w Unii Europejskiej. Przedstawiona czytelnikom książka jest kontynuacją analiz problemu bezdomności i wykluczenia, dotyczy także perspektywy widzenia bezdomności przez - jak określa Autor - społeczeństwo "domne".
Publikacja pt. Bezdomność i bezdomni w opinii społeczeństwa polskiego stanowi koherencyjną całość. Jest to pozycja ważna i potrzebna, ponieważ wpisuje się w naukowy nurt rozważań dotyczących problematyki polityki społecznej kreowanej także przez pryzmat społecznego uznania, aprobaty i postaw.
Analizy i rozważania Autora doprowadziły więc do słusznych rekomendacji w zakresie poszerzania wiedzy na temat bezdomności zarówno na płaszczyźnie instytucjonalnej, jak i medialnej, z wykorzystaniem najnowszych technologii informacyjnych oraz platform internetowych. Dzisiejszy świat jest stechnicyzowany, poddany presji mediów. Informacje z tych źródeł często mają charakter nieprawdziwy, mylny i głęboko deformujący społeczne postrzeganie rzeczywistości, budują także wzajemne antagonizmy i stereotypy. Książka ma przede wszystkim na celu przekazywanie prawdziwych informacji na temat problemu bezdomności, a nie stereotypów, uprzedzeń i dyskryminacji.
Doktor Roland Dobrzeniecki-Łukasiewicz umiejętnie łączy zainteresowania naukowe dotyczące osób w kryzysie bezdomności, scalając zagadnienie wykluczenia społecznego, reintegracji i destygmatyzacji z praktyką zawodową, co znajduje odzwierciedlenie w prezentowanej Czytelnikowi książce.
Publikacja jest wartościową i znaczącą pozycją w danym zakresie przedmiotowym, a Czytelnicy odnajdą w niej przemyślaną formę interdyscyplinarnych badań wraz z uwagami natury filozoficznej abstrahującymi i antycypującymi w sposób zdecydowany w kierunku przyszłości zarówno społecznego widzenia bezdomności i osób bezdomnych, jak i odnoszące się do problemu prawidłowego kształtowania postaw wobec problemów społecznych oraz zagadnień instytucjonalnego radzenia sobie z tym zjawiskiem w kontekście analizy postaw społecznych.
Brunon Hołyst
Prolog
""Menel, brudas, śmierdziel" usłyszałem zza placów kpiący złośliwy i złowrogi głos. Dobiegł mnie jak uderzenie znienacka pałką. Instynktownie skuliłem się w sobie i mocno trzymając swoje reklamówki, spojrzałem w tył. Nade mną w pozycji zwycięzcy stało kilku młodych ludzi sprawiających wrażenie rozbawionych całą sytuacją. Schyliłem głowę i powróciłem do swojej pozycji żebrzącego. Siedziałem już od kilku godzin w centrum miasta, zdobywając środki do życia. Mężczyźni pastwiący się słownie nade mną na szczęście odeszli po kilku chwilach, znudzeni najwidoczniej moją obojętnością"[1].
W wielogodzinnych obserwacjach z pozycji siedzącego na ziemi często spotykałem się ze wzrokiem przechodzących mimo przechodniów. W bardzo niewielu przypadkach wzrok wyrażał litość lub zadumę. Częściej były to obojętność bądź obrzydzenie.
Podobny eksperyment przeprowadzony w jednym z miast podczas pielgrzymki pokazał także zimną twarz innych bezdomnych lub udających bezdomnych, wykorzystujących czas i miejsce do zbierania datków. Była to twarz "biznesmenów" dbających o swoje interesy i pilnujących niejako "wykupionych miejsc" - najlepszych do zbierania jałmużny. Także twarze i oczy pątników podczas pielgrzymki nie miały "anielskiego wyrazu", a raczej widać w nich było pośpiech, dezaprobatę i coś, co można by uznać za pobłażliwość połączoną z przekonaniem o niestosowności zachowania żebrzących w takim miejscu. Choć przecież od wieków miejsca święte to także mekka dla potrzebujących, głównie tych, którzy żyją dzięki jałmużnie.
Kilkanaście lat spędzonych na obserwacji i badaniach środowiska beneficjentów noclegowni, ogrzewalni oraz tych, którzy świadczą pomoc potrzebującym, nauczyło mnie sceptycyzmu czy wątpliwości co do deklaracji jednej i drugiej strony. O ile osoby bezdomne dość często bardzo świadomie przeinaczają rzeczywistość i historię własnego życia, by otrzymać jakieś wsparcie - i to zachowanie jestem w stanie zrozumieć - o tyle zawsze dziwiło mnie postępowanie instytucji lub pojedynczych ludzi (z kilkoma się spotkałem), którzy swoją działalność oraz ideę funkcjonowania budują nie tyle na pomocy drugiej osobie, będącej w potrzebie, ale raczej na partykularnym interesie. Funkcjonuje to na zasadzie: są bezdomni, nasza praca ma sens i jesteśmy my. Nie ma bezdomnych, nie ma nas, zatem bezdomni być muszą.
Wyolbrzymiane niekiedy problemy z bezdomnością i naciągane tragedie osób bezdomnych mają na celu jedynie podkreślenie wagi działania określonych instytucji. Podobnie rzecz się przedstawia z ludźmi otrzymującymi granty od różnych podmiotów na badania osób bezdomnych. Mechanizm takiego przedsięwzięcia wygląda następująco: jest grant, no to działamy, kiedy grant się skończy, najczęściej wielką fetą w postaci ogólnopolskiej konferencji, kończy się też zainteresowanie badaczy problemem. Wykonało się badanie (zastanawia jego jakość), przedstawiło się określone rekomendacje i koniec pracy. Z wynikami takich badań nie robi się zupełnie nic, a sami badacze przechodzą do następnego problemu, który z ich punktu widzenia jest ciekawy i aktualny społecznie. A gdzie rekomendacje z badań? Gdzie wskazówki dla instytucji? Gdzie rzetelna diagnoza i wdrożone prerogatywy dla instytucji, fundacji, podmiotów wsparcia?
Jeśli wnioski i rekomendacje z realizowanych badań nie są wdrażane, nie mają sensu. Stanowią jedynie źródło informacji dla kolejnych badaczy lub prowadzących lokalne działania, które z reguły są wymaganymi przez ustawę przedsięwzięciami nieprzekładającymi się na rzeczywistą pomoc. To tylko statystyczny wskaźnik, że coś w danym zakresie funkcjonowania administracji państwowej jest realizowane. Nie znam żadnego powiatu czy gminy, które tworząc program pracy z osobami bezdomnymi, wdrożyłyby go w pełni do systemowych działań.
Zdaję sobie sprawę z faktu, iż powyższą wypowiedzią wsadzam kij w mrowisko. Robię to z premedytacją, ale nie sposób pomijać pewnych sytuacji i zdarzeń. W opracowaniu szeroko wspomniano o braku chęci wykorzystania materiałów i informacji zdobytych dzięki podejmowanym badaniom nad problematyką bezdomności. W "konsumpcji" efektów badań widzę problem największy, jakim jest brak zainteresowania instytucji państwowych, a także innych ośrodków, pobadawczymi rekomendacjami, co przekłada się na zaniechanie działań administracji państwowej w celu poprawy sytuacji. Pomijam tu Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińską Fundację Praw Człowieka, których działania, należy docenić, mimo ich niewielkiego wpływu na zmianę rzeczywistości[2].
Od wielu lat podkreślam nie tylko w swoich badaniach, ale także w realizowanych wspólnie z różnymi stowarzyszeniami projektach wsparcia dla osób w kryzysie bezdomności, potrzebę tworzenia nie samych ośrodków wsparcia, ale też bardzo ważnych mobilnych miejsc, gdzie osoby bezdomne mogłyby się wykąpać, odświeżyć, pozostawić bez lęku garderobę lub też ją wymienić. Nie zauważyłem żadnego ruchu w tym zakresie. Te i wiele innych spraw pozostaje wciąż niezałatwionych.
Wstęp
Zdarzenie opisane w prologu zaistniało podczas badań realizowanych w jednym z większych miast Polski. Badanie polegało na wcieleniu się w rolę osoby bezdomnej i zbieraniu datków do kubka. Podobne badanie realizowałem także w Berlinie w 2015 roku. Kiedy wracałem któregoś dnia z pracy (pracowałem na budowie, wykonując jednocześnie badania polskich emigrantów zarobkowych w ramach projektu badawczego przedstawionego później na konferencji TRAPEZ w Warszawie), zauważyłem pod jednym ze sklepów żebrzących ludzi. Okazało się, że są Polakami od kilku lat przebywającymi w Berlinie. Byli bezdomni, a środki do życia zdobywali, żebrząc, zbierając surowce wtórne (butelki, puszki), korzystając z "wystawek" i śmietników. Podczas rozmowy dowiedziałem się, iż potrafią oni zebrać dziennie ponad 40 euro - to więcej niż wówczas zarabiałem na budowie. Postanowiłem, iż na parę dni zostanę osobą bezdomną i w jakimś miejscu będę żebrał, a pozostały czas poświęcę na zbieranie butelek i puszek. Doświadczenia tych trzech dni okazały się znamienne. Mój dochód to około 80 euro samych datków do kubeczka, ponadto znalazłem na ulicach blisko 25 plastikowych butelek (wymiana jednej butelki to 0,25 euro. Dla porównania dodam, że najtańszy chleb kosztuje prawie tyle samo. Zatem za jedną butelkę można mieć bochenek chleba pozwalający na przeżycie jednego dnia we względnym nasyceniu). Jednocześnie w żadnym przypadku podczas tego doświadczenia w Berlinie nie odczułem niechęci czy wrogości ze strony innych osób, może z pominięciem incydentu z innymi bezdomnymi, którym zabrałem "miejsce pracy". W przeciwieństwie do sytuacji z Polski, gdzie stale spotykałem się z niechęcią, przede wszystkim innych bezdomnych.
Te doświadczenia - na poły eksperymentalne, na poły będące obserwacją ukrytą, niejawną - skłoniły mnie do powzięcia decyzji o sprawdzeniu postaw i opinii Polaków na temat bezdomności i osób w kryzysie bezdomności. Decyzja podjęta została także w efekcie wielu rozmów przeprowadzonych z ludźmi na temat bezdomnych i bezdomności, w których najczęściej przewijała się opinia, iż bezdomni to cwaniaki i nieroby, a ich bezdomność jest kwestią wyboru łatwego, bezproblemowego życia. Pomijam w tym miejscu własne doświadczenia badawcze zawarte między innymi w książce pt. "Poławiacze pereł", czyli eurobezdomność w nowych warunkach społeczno-ekonomicznych[3].
Ponieważ badania za pomocą obserwacji uczestniczącej niejawnej stanowiły dla mnie zawsze podstawę i niejako przesłankę ku poszerzonym metodom ilościowym, postanowiłem zweryfikować własne doświadczenia, używając metody wywiadu kwestionariuszowego dla wyodrębnienia wiedzy na temat bezdomności i opinii, jaką mają osoby niebezdomne na temat tych, którzy w społecznym obrazie stanowią najczęściej margines, są wykluczeni z ogólnego obiegu, a już na pewno są niewidzialni, choć obecni i funkcjonujący w przestrzeni społecznej. Swoją codzienność dzielą na czas zdobywania środków do życia, czas poszukiwania schronienia na noc i czas, który, jak sądzę, nie jest bezmyślnym, zadaniowym przebywaniem w określonym środowisku, ale stanowi przestrzeń głębokich przemyśleń. O czym myślą osoby bezdomne, kiedy nie "pracują"? To pytanie wydaje się bardzo ciekawe i trzeba je zweryfikować za pomocą zupełnie innego badania.
Przesłanką podjętych badań było częste występowanie w opinii publicznej nieadekwatnego do rzeczywistości obrazu osób bezdomnych. Jako badacz problemu bezdomności spotykałem się często z krzywdzącymi, archaicznymi i stygmatyzującymi wyobrażeniami osób bezdomnych. Jak pisze Leszek Stankiewicz w pracy Zrozumieć bezdomność, osoby posiadające domy tworzą portret osoby bezdomnej na podstawie własnych, często pobieżnych, obserwacji, krótkich wzmianek w prasie i telewizji czy opinii innych[4]. Ponieważ społeczeństwo ogranicza kontakty z osobami bezdomnymi lub ich unika, wszelkie informacje o życiu tej grupy opiera na funkcjonującym stereotypie, który osobę bezdomną kojarzy z nieprzyjemnym zapachem, pustymi butelkami po alkoholu, niechęcią do pracy, cwaniactwem i żebractwem. Nie sposób z częścią tych ocen się nie zgodzić, nie należy jednak ich generalizować, ponieważ nie wszyscy bezdomni przebywają na ulicach i w środkach transportu, odstraszając innych swoim wyglądem i zapachem, nie wszyscy załatwiają się pod siebie, sypiają pod mostem, na ławkach w parku czy na dworcu.
Czynnikiem sprawczym podjęcia badań nad tym problemem były także realizowane na przestrzeni kilkunastu lat badania dotyczące bezdomności emigracyjnej oraz transgranicznej. W wyniku tych badań wyodrębniłem grupę migrujących bezdomnych oraz tych, którzy stali się bezdomni w wyniku utraty pracy na emigracji. Grupy te tworzą do dziś specyficzne enklawy osób wykorzystujących system wsparcia instytucjonalnego jako źródła utrzymania.
Takie enklawy bezdomności są także w Polsce - należący do nich nie chcą zmienić swojego statusu bezdomności i odmawiają innego wsparcia poza oczekiwanym. Najczęściej osoby te zaliczane są właśnie do grupy, którą wspomniany Leszek Stankiewicz opisał jako stereotyp w postrzeganiu społecznym: to ludzie, którzy wybrali wolność i odmienny sposób życia, niezwiązany z przestrzeganiem podstawowych norm i wartości społecznych, inaczej mówiąc wybrali bezdomność[5].
Obraz bezdomnego jest budowany przez wspomniane wcześniej media, ale najczęściej powstaje na podstawie bezpośrednich obserwacji poczynionych w drodze z domu do pracy i z powrotem, czy w parku podczas spaceru. Tym samym bezdomny najczęściej kojarzony jest z osobą proszącą o pieniądze, którą od razu posądzamy o alkoholizm, wygodnictwo i brak chęci do pracy. Ludzie bezdomni to "cuchnące nieroby okupujące dworce", "zdegenerowani alkoholicy", "osoby zajmujące się zbieractwem, żebractwem i działalnością przestępczą", "wybierający bezdomność jako sposób na życie". Ocena nasza nie wynika jedynie z niechęci wobec tych osób, ale przede wszystkim z braku wiedzy na ich temat. Jako osoby niebezdomne nie chodzimy po noclegowniach, ogrzewalniach czy ośrodkach dla bezdomnych. Nie czytamy naukowych opracowań dotyczących tej problematyki. Choć podkreślić należy, że nie było dotychczas szerszych badań związanych z "widzeniem bezdomnych" przez osoby niebezdomne. Jedynym przykładem mogą być badania zespołu pod kierownictwem Katarzyny Grzeszkiewicz-Radulskiej zrealizowane z zespołem badawczym studentów Uniwersytetu Łódzkiego pt. Postawy łodzian wobec bezdomnych[6]. Poza tym przykładem odnaleźć można kilka mniejszych opracowań środowiskowych związanych z postawami określonych grup społecznych, najczęściej uczniów lub studentów. Można zatem uznać, że i te krzywdzące opinie na temat bezdomności mają charakter potoczny bez możliwości uogólniania naukowego.
Środowisko osób bezdomnych często wskazuje na fakt widzenia ich grupy w zupełnie innym świetle niż ma to swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości[7]. Z moich eksploracji badawczych wynikało bowiem, iż percepcja bezdomności przez osoby niebezdomne kształtowana jest przez dwa czynniki.
Pierwszy to wiedza zaczerpnięta z ogólnodostępnych mediów, takich jak: radio, telewizja, internet. Informacje pozyskane w ten sposób przedstawiają głównie bezdomność jako brud, biedę, zamieszkiwanie na ulicy lub w wybranych przestrzeniach miast, choroby, smród i okupowanie miejsc w publicznych środkach transportu oraz na chodnikach lub w parkach. W informacjach tych często mamy przekaz, w którym osoby bezdomne przedstawia się jako stale pijane (częstokroć bezdomni w tych przekazach to alkoholicy i narkomani), odmawiające instytucjonalnego wsparcia, niechcące podjąć terapii odwykowej oraz odmawiające pracy, uznające swoją bezdomność jako "dopust boży", obwiniające za sytuację, w jakiej się znalazły, wszystkich dookoła, a nie siebie samych.
Drugi to własne doświadczenia i wiedza potoczna społeczeństwa zdobyta najczęściej przez indywidualną obserwację otaczającej rzeczywistości i prywatne bezpośrednie kontakty (w przestrzeni publicznej - ulica, tramwaj, park, autobus itp.) z osobami traktowanymi jako bezdomne. To także stereotypy i etykiety nadawane bezdomnym i kolportowane we własnym środowisku. Twórcy badań dotyczących uprzedzeń kładą nacisk na kwestie kontaktu międzygrupowego jako najbardziej skutecznego narzędzia redukowania uprzedzeń (spotkanie członków różnych grup społecznych twarzą w twarz)[8]. Najbardziej efektywną formą kontaktu bezpośredniego jest przyjaźń międzygrupowa - zapewniająca częsty, pozytywny kontakt z osobami należącymi do innej grupy społecznej[9].
W przypadku badań nad tak charakterystyczną problematyką trudno stosować wspomnianą powyżej metodę zanurzeniową. Jednakże można zastosować metody poznawcze, które mogą mieć takie samo przełożenie na postawę wobec określonego zagadnienia. Jak już niejednokrotnie podkreślałem, wiedza na temat danej problematyki eliminuje uprzedzenia, przesądy i mity. W tym przypadku do kontaktu oczywiście dochodzi, ale jak pokazałem, jest on z góry określony płaszczyzną uprzedzeń i dystansu. Podkreślają to także psycholodzy. Zwrócili oni uwagę, że wiedza na temat międzygrupowych kontaktów osób bliskich lub członków tej samej grupy społecznej może mieć pozytywny wpływ na postawy (kontakt rozszerzony) i być alternatywą dla kontaktu bezpośredniego[10].
Bardzo ważne jest także znaczenie efektów kontaktu rozszerzonego, takiego jak bycie świadkiem kontaktu międzygrupowego pokazanego przez mass media i literaturę, czy po prostu obserwowanie podobnych interakcji (kontakt zapośredniczony)[11]. Tu oczywiście położony musi być nacisk na jakość i prawdziwość informacji przekazywanych przez media. Tym bardziej że, jak wskazują medioznawcy, informacje medialne mają ogromny wpływ na postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości. Nie ma dziś wątpliwości, że media masowe i multimedia silnie oddziałują na społeczeństwo, tym samym wytwarzana jest sytuacja, w której kontrolując przepływ i rozpowszechnianie informacji, mamy możliwość wpływać na zachowania i postawy. Ma to charakter (zastosuję tu spiskową teorię dziejów) działań socjotechnicznych stosowanych przez twórców programów telewizyjnych i radiowych w urabianiu świadomości jednostek i grup społecznych. To oczywiście bardzo daleko idąca teza, jednakże nie można zaprzeczyć, że pewien zakres informacji jest bardzo schematyczny, stereotypowy i krzywdzący. Odbiorca masowego przekazu jest przekonany o swej niezależności, sądzi, że zna świat i rządzące nim zasady. Tymczasem zaczynamy myśleć i żyć według podsuniętych przez media wzorców. Wynika to z prostego mechanizmu polegającego na tym, iż jednolity przekaz kształtowany przez wszystkie media uprawdopodobnia pokazywany obraz lub informacje. Zatem stwierdzenie, że media elektroniczne stworzyły świat nienaturalny ma pewne uzasadnienie, tym bardziej że zaczyna on dominować nad światem rzeczywistym. Nie podlega dyskusji, że media (szczególnie w obecnej sytuacji) stale wypierają inne, tradycyjne formy komunikacji międzyludzkiej, osłabiają je i są źródłem fałszywej oceny rzeczywistości, wykluczenia i braku równowagi społecznej. Nabywanie umiejętności selektywnej absorpcji danych z mediów jest obecnie konieczne, by móc widzieć świat taki, jakim on jest, a nie zmanipulowany "matriksem". Umberto Eco stwierdził w jednej ze swych książek, że w przyszłym społeczeństwie najniższą klasę stanowić będą ci, którzy nie potrafią posługiwać się komputerem, a telewizję traktują jako jedyne, prawdziwe źródło informacji. Dlatego szczególnego znaczenia nabiera edukacja dzieci, młodzieży, a także ludzi dorosłych. Edukacja, która wyposaży w wiedzę i umiejętności twórczego myślenia. Z tym wiąże się także dostępność do urozmaiconych źródeł informacji tak, by móc wyrobić sobie, na podstawie wielu argumentów, swoje zdanie.
1Problem społeczny - bezdomność w teorii i praktyce
Ostanie dekady w Europie i na świecie obfitowały w wiele zdarzeń wpływających na jakość życia społeczeństw. Załamanie się rynków w 2008 roku, spowodowane spekulacjami bankowymi, pandemia oraz najstraszniejszy w tym ciągu zdarzeń konflikt wojenny wywołany przez Rosję w Ukrainie to czynniki generujące wiele problemów, również bezdomność. Niespełna dekada wystarczyła, by w Europie zanotowano siedemdziesięcioprocentowy wzrost bezdomności. Wydawałoby się, że takiej skali nie sposób nie zauważyć nie tylko instytucjonalnie, ale także społecznie - tymczasem tak nie jest. Co do zasady oczywiście zwiększane są środki na programy mieszkalne i środki celowe, między innymi na mieszkalnictwo socjalne i komunalne, także na remonty (nie w Polsce) i na wsparcie dla osób w kryzysie. Wprowadzane są także reformy strukturalne mające służyć zwalczaniu nierówności społecznych. Można jednak odnieść wrażenie, że nie są one odpowiednio kierowane. Prócz problemów z bezdomnością jako określonym stanem czy procesem zderzamy się także z rosnącym problemem zagrożenia bezdomnością kolejnych grup społecznych. Unia Europejska próbuje jako jeden organizm zmierzyć się z problemem bezdomności w ramach europejskiej platformy zwalczania bezdomności. Ma się to stać między innymi dzięki podpisanej w Göteborgu deklaracji ustanawiającej zasady i prawa niezbędne dla tworzenia sprawiedliwych i sprawnie funkcjonujących rynków pracy oraz systemów opieki społecznej w XXI wieku. Co istotne w kontekście pracy nad bezdomnością, ale także w kontekście niniejszej pracy, podkreśla się w tym programie wzajemne uczenie się, wymianę doświadczeń i pomysłów. Podkreślam uczenie się, gdyż bez tego każde działanie musi być skazane na niepowodzenie. Podam banalny, acz bardzo jaskrawy przykład: jeśli z braku wiedzy zaczniemy gasić pożar benzyną, to efekty będą raczej opłakane.
Obecna sytuacja gospodarcza, ekonomiczna i polityczna zapewne zwiększa poziom bezdomności będącej jedną z najpoważniejszych form ubóstwa i deprywacji. Osoby bezdomne często padają ofiarami przemocy, przestępstw oraz stygmatyzacji społecznej - do kwestii tej odniosę się w dalszej części pracy. Co istotne, zmienia się także profil populacji bezdomnych w Europie, pojawia się coraz więcej dzieci, migrantów, mniejszości, kobiet i rodzin. Szczególnie w kontekście migracji i uchodźstwa problem ten już dzisiaj zauważa się na ulicach polskich miast.
Jak wspomniałem, dotychczas bezdomność nie była zjawiskiem najczęściej wskazywanym jako najważniejszy problem społeczny wymagający pilnego rozwiązania. W większości przypadków badania podają błędne wskazania ilościowe (błędy metodologiczne) bezdomności w Polsce, a tym samym niewłaściwie oceniają dynamikę rozwoju zjawiska bezdomności w naszym kraju. Georg Simmel w książce Socjologia podkreśla:
"(...) oglądając z bliska pewną dziedzinę ludzkiej egzystencji, dostrzegamy każdą jednostkę osobno, gdy jednak przyjmiemy bardziej oddalony punkt obserwacji, poszczególne jednostki znikają, otrzymujemy obraz "społeczeństwa", charakteryzujący się własnymi formami i zabarwieniem. Obraz ten może być uznany bądź kwestionowany, ale w żadnym razie nie może być uznany za mniej słuszny niż ten, w którym poszczególne części wyraźnie się wyodrębniają (...)"[12].
W opisie problemów społecznych znaczenie ma występowanie zjawisk dysfunkcyjnych i dezorganizujących życie zbiorowe. Oczywiście w ogólnym ujęciu widać skalę zagadnienia, co jednak nie umniejsza indywidualnych tragedii życiowych jako jednostkowych sytuacji składających się na kłopot nas wszystkich. Czy zatem będziemy rozpatrywać kwestie narkomanii, alkoholizmu, czy właśnie bezdomności, to nie zmienia to faktu, że każda z tych bolączek jest istotna z punktu widzenia polityki społecznej, i że należy je rozwiązywać, a przynajmniej minimalizować ich zakres i wpływ na dysfunkcyjność ogółu.
Bezdomność sama w sobie ma charakter patologii społecznej i jako taka stanowi problem społeczny, który jest wykładnią pozostałych zjawisk zaliczanych do patologicznych, wiąże się też się z negatywnymi zachowaniami wątpliwymi prawnie, moralnie, a także zdrowotnie i etycznie. W bezdomności kumulują się zachowania błędne, destrukcyjne i autodestrukcyjne, nacechowane osobowością dotkniętej nią osoby.
Bezdomność zawiera w sobie codzienność egzystencji i podejście do życia jako płaszczyzn niegodnych człowieka. Chociaż, jak wykazałem w swoich wcześniejszych opracowaniach, częstokroć osoby bezdomne tworzą wokół siebie i dla siebie środowisko, które będzie ich uczłowieczać. Nada ich schronieniu wartość domu, ciepła, czasem namiastkę rodziny stworzoną dzięki współpracy osób bezdomnych[13].
Maksymilian Pacholski i Andrzej Słaboń w Słowniku pojęć socjologicznych definiują problem społeczny jako uciążliwe dla znacznej części społeczeństwa zjawisko wymagające przeciwdziałania[14]. Z kolei Słownik socjologii i nauk społecznych podaje, iż problemy społeczne to ogólny termin stosowany do wielu sytuacji i zachowań uważanych za przejaw dezorganizacji społecznej (o tym trochę dalej), której rozwiązaniem powinna zająć się inżynieria społeczna. W słowniku podkreślono, iż w złożonych strukturach społecznych występuje złożoność niebezpieczeństw i jednocześnie ocen sytuacji dotyczących problemów społecznych i możliwości ich rozwiązania[15].
Problem bezdomności jest w tym przypadku zjawiskiem, które mobilizuje podmioty społeczne i instytucjonalne do maksymalizacji działań pomocowych i normalizujących. Normalizujących w tym znaczeniu, że działania te powinny prowadzić do kształtowania relacji społecznych na poziomie równości praw i szans. Wydaje się to istotne tym bardziej że, jak podaje Ilona Tymoszuk, zjawisko bezdomności jest oceniane przez daną zbiorowość jako zagrażające, niebezpieczne i konieczne do wyeliminowania[16].
Na potrzeby badań ankietowych w niniejszym opracowaniu, tak jak i w innym badaniu, które zrealizowałem, posłużyłem się metodą analizy dokumentów w zakresie analizy fotografii[17]. Istotne wydaje się tu także podejście Iwony Kudlińskiej, która podkreśla, iż problem społeczny jest zjawiskiem angażującym emocjonalnie i intelektualnie szerszą zbiorowość, poza tym wywołuje społeczne przekonanie i gotowość do podejmowania działań zbiorowych mających na celu zwalczanie, a przynajmniej ograniczanie zasięgu i skutków problemu społecznego[18]. Tym bardziej że, jak podaje Piotr Sztompka, "(...) wszelkie obiekty społeczne skali makro istnieją tylko o tyle i tylko dopóty, o ile i dopóki jacyś ludzie w jakichś społecznych relacjach podejmują jakieś działania (...)". Dalej autor, za Ervingiem Goffmanem, pisze, że "(...) ludzie zawsze żyją i działają w otoczeniu innych, w jakichś relacjach z innymi - realnych wyobrażonych, wirtualnych"[19]. Cytowany przez Sztompkę Goffman twierdzi:"Jest faktem naszej ludzkiej natury, że nasze życie codzienne upływa w bezpośredniej obecności innych ludzi". Uzasadnia to stwierdzenie, że potrzebne w tym przypadku jest wspólne działanie, by ukonstytuować wspólnotę i jedność społeczeństwa[20].
Na przykład solidarność społeczna, będąca w praktyce realizacją działań zmierzających do otoczenia szczególną troską osób bezdomnych, które - jak każda inna grupa społeczna - mają prawo oczekiwać wsparcia ze strony innych, gdyż na przykład znalazły się w sytuacji dramatycznej, niosącej zagrożenie trwałości bezpieczeństwa czy utraty godności. Jeśli oczywiście założymy, że osoba bezdomna będzie oczekiwać wsparcia. Solidarność z bezdomnymi wydaje się być postawą szczególnie trudną. Wymaga uporania się z wątpliwościami dotyczącymi przyczyny konkretnej bezdomności, a także z niepewnością co do skuteczności udzielanej pomocy. Solidarność społeczna to także konieczność wyzbycia się poczucia obrzydzenia, niechęci, moralnego potępienia, często nabrania empatycznego spojrzenia i myślenia o osobach bezdomnych. Mamy tu więc dwie płaszczyzny: grupę bezdomnych i grupę społecznych relacji z osobami niebezdomnymi.
W tej materii podejście do bezdomności z punktu widzenia problemu społecznego jest w wysokim stopniu istotne. Zakładając bowiem, że nawet jeśli społeczne "widzenie" bezdomności ma charakter adekwatny do zjawiska i społeczeństwo dostrzega konieczność naprawy tego stanu rzeczy, ale jego stosunek do osób znajdujących się w sytuacji bezdomności jest negatywny, możemy oczekiwać ze strony społecznej dużego nacisku na instytucje państwa, by zaradziły problemowi, ale działanie samego społeczeństwa pozostanie nieadekwatne lub nie zaistnieje. Tym samym nawet najlepsze strategie instytucji państwowych i organizacji pozarządowych trafią w pustkę społeczną, a osoby bezdomne będą pozbawione możliwości reintegracji społecznej. Można jako przykład podać sytuację osoby bezdomnej, która dzięki działaniom instytucji wychodzi z bezdomności i chce pracować, a trafia na mur niechęci ze strony pracodawców mających negatywny stosunek do osób bezdomnych i uważających je za nierobów, złodziei czy kombinatorów. Istotnym elementem jest zatem kształtowanie postrzegania osób bezdomnych przez społeczeństwo, a więc zdejmowanie z nich odium stygmatu czy etykietowania. Tym bardziej że w spektrum bezdomności znajduje się wiele innych, odbiegających od norm społecznych, zjawisk i procesów uważanych powszechnie za negatywne, które Irena Pospiszyl zalicza do problemów społecznych, czyli uzależnienia takie jak alkoholizm, narkomania czy prostytucja[21]. Złożenie powyższych charakterystyk w jeden mianownik, a tak są postrzegane osoby bezdomne, kumuluje negatywny stosunek do nich[22]. Jak podaje Georg Simmel: "Obcy jest nam bliski o tyle, o ile odczuwamy wspólne nam i jemu podobieństwa cech narodowych, społecznych czy ogólnoludzkich"[23]. Fragment ten podkreśla wagę wspólnoty istnienia i wspólnoty rozwiązywania problemów, bez wyrzucania na margines czy wykluczania.
Opisywany problem społeczny rozpatruję w dwóch kontekstach. Pierwszy to kontekst szeroki, w którym podejmuję omówienie zjawisk mogących w przyszłości stanowić przedmiot zainteresowania socjologii lub innych nauk społecznych. Drugie podejście - węższe - dotyczy problemów powstających w wyniku zjawisk, które są przedmiotem ogólnego zainteresowania społeczeństwa. W tym znaczeniu ujmowane są zjawiska i zachowania niezgodne z normami przyjętymi przez ogół, które można pokonać wspólnymi siłami[24].
Istotne jest, aby wskazać jawny rodzaj problemów społecznych, gdyż forma problemów ukrytych ma mniejsze znaczenie (oczywiście dotyczy to badań społecznych prowadzonych na potrzeby niniejszego opracowania). Trudno bowiem pytać respondentów o zagadnienia, z których raczej nie zdają sobie sprawy, a już tym bardziej nie mają świadomości ich występowania. W tym przypadku mówimy o problemie, który "jest widoczny" dla całego społeczeństwa i w tej czy innej formie je dotyka, chociażby przez przekazy medialne. Uznaje się, że to zjawisko jest negatywne, wpływa bowiem na dezorganizację społeczną powodowaną przez zachowania odbiegające od wzorców społecznych, na przykład alkoholizm, przestępczość, narkomanię czy właśnie bezdomność.
Zagadnienie problemu społecznego ma charakter interdyscyplinarny i zajmują się nim zarówno socjologowie, jak i psychologowie, poświęcone są mu także badania z zakresu medycyny czy pedagogiki.
Wspomniany wyżej Georg Simmel podkreśla, iż nawet jeśli poszczególnymi problemami zajmują się wyspecjalizowane dziedziny nauki, to i tak ich wspólnym elementem - punktem styczności - byłoby pojęcie "społeczeństwa", a tym samym, w rozumieniu Simmela, socjologia jako nauka mogłoby udzielić swoistego azylu pojęciu społeczeństwa (umieścić je w swoim zakresie analiz naukowych). "Simmelowskie pojęcie socjologii daje bowiem rękojmię tej dziedzinie nauki jako głównej w opisie problematyki społecznej, a tym samym problemów społecznych"[25].
Można tu z powodzeniem odnieść się także do podwalin socjologii, czyli dzieł Augusta Comte'a, który jako twórca socjologii pozytywnej podkreślał jej główną funkcję - naukowe wytwarzanie samowiedzy społecznej, dzięki której społeczeństwo mogło lepiej zarządzać samo sobą i ulepszać ustrój życia zbiorowego. Comte widział socjologię jako społeczny rozum, mogący wspiąć się na najwyższy, naukowy poziom poznawania. Dzięki temu może ona dostarczać ludzkiej zbiorowości zrozumienia wiążącego się ze społecznym sposobem istnienia zasad, prawideł, mechanizmów trwania. Dla funkcjonowania społeczeństwa konstytutywna jest świadomość bycia powiązanymi, poczucie przynależności do działającego wspólnie jednego organizmu. Charakter i treść świadomości zależy przede wszystkim od tego, kto i jak ją wytwarza oraz podtrzymuje.
Mamy tu więc zarówno ideę wspólnotową, jak i naukową bazę analizy społecznej. Oczywiście należy podkreślić, że żadne źródło informacji nie zapewni idealnego, obiektywnego obrazu problemu społecznego, stąd konieczność (w diagnozowaniu i rozwiązywaniu problemów społecznych) interdyscyplinarnej współpracy z zakresu informacji i metod. Zatem wyraźnie interdyscyplinarny charakter tego zjawiska wykracza poza ramy konwencjonalnie zdefiniowanej nauki.
Socjologia, jako podstawowa dziedzina, przedstawia wiele konkurencyjnych stanowisk odnoszących się do problemów społecznych. Interesujące podejście pokazuje Izabela Kazimierczak-Kałużna. Opiera się ona na stwierdzeniu Ronalda Marisa, podkreślającego, że problemy społeczne można omawiać z perspektywy obiektywistycznej, nazywanej zewnętrzną, kładąc nacisk na obiektywny kształt i charakter zjawiska rodzącego dany problem. Można także dokonać tego w sposób subiektywistyczny, pozwalający wyodrębnić reakcje ludzi wobec konkretnej sytuacji, w jakiej się znajdują. Jak twierdzi Janusz Sztumski, "problemy społeczne są faktami społecznymi, to znaczy istnieją obiektywnie"[26]. Jednak, w moim mniemaniu, stanowią składową indywidualnych, grupowych, a w końcu społecznych reakcji na określone zjawisko. W tym przypadku termin społeczeństwo używany jest jako podmiot różnego rodzaju twierdzeń traktujących je jako jeden organizm, chociaż na poziomie teoretycznym istotny jest indywidualizm w wymiarze ontologicznym, gdzie spotykamy się z odniesieniem traktującym społeczeństwo jako złożenie jednostkowych działań. Ujmowanie społeczeństwa jako organizmu powstałego z połączenia jednostek - za sprawą relacji opartych na artefaktach w postaci rytuałów, norm, zasad funkcjonowania - pozwala na złączenie indywidualnych postaw na rzecz wspólnego interesu. Można w tym miejscu odnieść się do Hobbesowskiej idei umowy społecznej jako aktu umożliwiającego wyjście ze stanu natury. Opiera się ona na założeniu, że żyjące w stanie natury wolne jednostki dobrowolnie ułożyły się między sobą, aby razem stworzyć społeczeństwo oraz system władzy przez przeniesienie ich indywidualnych praw na wspólnego suwerena gwarantującego ogólną ochronę[27].
Ta sama autorka nadmienia, za Elżbietą Hałas, że problemy społeczne muszą być "najpierw społecznie rozpoznane i podzielane przez ludzi, aby mogły zaistnieć, i w ten sposób publiczna definicja sytuacji decyduje o wyłonieniu się problemu społecznego"[28]. Prawidłowe widzenie danego problemu jest istotą funkcjonowania właściwego wsparcia nie tylko instytucjonalnego, ale także ogólnospołecznego. Tym bardziej że procesy wsparcia nie odbywają się w stanie wyizolowanym, wręcz przeciwnie, muszą zachodzić w otwartych przestrzeniach społecznych. Earl Babbie odnosi się szerzej do kwestii problemu społecznego, spoglądając na to globalnie, czyli z perspektywy dziania się ich w różnych miejscach świata[29]. Mimo że niektóre problemy występują tylko w konkretnych krajach, mają naturę globalną. Rozumiem to w ten sposób, że nawet jeśli określone problemy odnajdujemy w wyodrębnionej przestrzeni społecznej, to ich działanie odczuwamy w sposób globalny.
Przez realizację działań minimalizujących nie tylko skalę występowania problemów społecznych, ale także działań zmierzających ku temu, rozumiemy prawidłowe zdiagnozowanie problematyki i wprowadzenie adekwatnych, systemowych procesów, które nie będą utrwalały sytuacji, lecz ją zniwelują. Programy rozwiązywania problemów społecznych muszą posługiwać się ideą pomocniczości i praktyczności w odniesieniu do konkretnych zjawisk. Zasada pomocniczości powinna być rozumiana w całej swej złożoności, która polega na tym, że umacnianie uprawnień obywateli i ich wspólnot nie oznacza rezygnacji z działań władzy publicznej na szczeblu ponadlokalnym, lecz przeciwnie, wymaga tego rodzaju zabiegów, jeżeli rozwiązanie problemów przez organy szczebla podstawowego nie jest możliwe[30], będzie zwiększał swą zdolność wykonywania zadań publicznych przez jednostki terytorialne[31]. Nie może bowiem zaistnieć sytuacja, w której na przykład nadmierna rola wsparcia rzeczowego doprowadzi do rozrostu potrzeb środowiska wspieranego oraz roszczeniowości. W środowiskach marginalizowanych można zauważyć pewną prawidłowość: występuje tam wiele zachowań patologicznych, a działania instytucjonalne pogłębiają jedynie grupę beneficjentów na zasadzie dziedziczenia bezradności. Takie sytuacje można obserwować na przykład wśród osób otrzymujących wsparcie opieki społecznej. Społeczeństwo potrafi obserwować i analizować to, co jest mu dane. Jeżeli zauważa nierównowagę między nakładami (w postaci pracy) na wspólne dobro, a skalą korzystania z takich samych (równych) form wsparcia, to jego naturalnym odruchem będzie dążenie do zmarginalizowania takiego środowiska i niechęć do udzielania pomocy oraz do współpracy w zakresie reintegracji społecznej. Pamiętać więc należy, jak podkreślał Kazimierz Frieske, że marginalizujące efekty ekskluzji nasilają się zawsze wtedy, kiedy maleje pula zasobów do podziału między członków wspólnoty, na przykład społecznej. Im zasoby są mniejsze, tym ostrzejsze stają się kryteria konwencjonalnej "normalności", a co za tym idzie - mniejsza skłonność do pomocy ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji[32].
Strategia rozwiązywania problemów społecznych powinna być więc wyrazem zintegrowanego planowania społecznego, którego celem jest identyfikacja problemów, barier i zagrożeń oraz wskazanie możliwości wykorzystania wszelkich szans tkwiących w potencjale ludzkim i materialnym[33].
Poszukiwanie skutecznych możliwości rozwiązywania problemów społecznych musi uwzględniać fakt, iż nie występują one pojedynczo, a powstanie jednego powoduje ujawnienie wielu innych, lub też funkcjonują one komplementarnie i pierwotne podejście do problemu bezdomności musi uwzględniać zmiany w zakresie innych zagadnień (chorób psychicznych, alkoholizmu, narkomanii itp.). Dlatego też, planując sposoby rozwiązywania problemów społecznych, należy uwzględnić wielokierunkowe i kompleksowe programy oddziaływania zarówno na skutki bezdomności, jak również na jej źródło.
Istotne jest więc stworzenie możliwości współpracy pomiędzy różnymi podmiotami działającymi w obszarze polityki społecznej (o czym szerzej w dalszej części opracowania).
Analizując problem społeczny bezdomności, należy uwypuklić istotną kwestię, jaką jest brak wiedzy na temat rzeczywistej liczby osób bezdomnych, którą na podstawie różnych źródeł określa się od 30 do nawet 300 tysięcy. Jedynym miarodajnym źródłem wiedzy w tym zakresie jest liczba osób, którym formalnie udzielona została pomoc przez ośrodki pomocy społecznej. Liczba ta ulega okresowym zmianom, oscylując wokół 30 tysięcy. Innym źródłem informacji na ten temat jest prowadzone cyklicznie liczenie osób bezdomnych (co do samego działania mam pewne wątpliwości). Nigdy jednak nie da się ocenić rzeczywistej skali tego zjawiska, chociażby ze względu na takie elementy, jak: brak odpowiednich narzędzi pomiaru, niedoskonałe definiowanie problemu oraz swoiście rozumiane poczucie wolności u samych bezdomnych, którzy nie chcą poddać się "statystycznej analizie danych".
Gros osób faktycznie pozbawionych dachu nad głową nie oczekuje żadnej formy wsparcia, nie korzysta z instytucji go udzielających, nie prosi ani o rzeczową, ani duchową pomoc. Grupa tych osób może być (jeśli zostanie zliczona) jedynie statystyczną daną, ale nie stanie się materiałem, z którym mogłaby pracować ogólnie ujęta polityka wsparcia. Problem może także stanowić deklaratywność w odniesieniu do statusu bezdomnego. Nie wszyscy zgłaszający się po pomoc żywnościową i medyczną i deklarujący się jako bezdomni są też sprawdzani pod kątem trwania w stanie bezdomności, co również zawyża statystyki.
Syntetyczne opracowania z dziedziny polityki społecznej podkreślają narastające tempo zjawiska, wykraczanie jego zasięgu poza grupy i środowiska tradycyjnie kojarzone z bezdomnością, a problem ten staje się coraz poważniejszy. Z obserwacji bezdomności wynika, że obecnie, biorąc pod uwagę różną literaturę, a także doświadczenia programów pomocowych oraz wykonywane badania w środowisku osób bezdomnych, nie można określić dokładnych danych ilościowych. Odmienne są także dane na temat zmian w strukturze środowiska osób bezdomnych dotyczących wieku, płci, wykształcenia (ważne w sytuacji działań reintegrujących na rynku pracy). Instytucje pomocowe z różnych powodów nie są w stanie w dostatecznym stopniu zaspokoić potrzeb wszystkich bezdomnych. Dlatego też konieczne wydaje się ciągłe monitorowanie zjawiska po to, by rozpoznawać ciągle zmieniającą się sytuację w tej dziedzinie (być na bieżąco), a przede wszystkim zapewniać środki finansowe, ewentualnie w miarę potrzeby je zwiększać, a także trzeba otworzyć ludziom oczy na problem i wzbudzić w nich poczucie współdecydowania i potrzebę reintegracji.
Podkreślić należy, że w każdym z modeli polityki społecznej to człowiek jako jednostka jest w pierwszej kolejności odpowiedzialny za występowanie problemów społecznych. Jednak odpowiedzialność za zaspokajanie najważniejszych potrzeb przejmuje państwo (model konserwatywno-korporacyjny), zmuszając na przykład wszystkich pracujących, aby się ubezpieczali. W modelu korporacyjnym ważną rolę pełni także zasada pomocniczości, zgodnie z którą problemy społeczne powinny być rozwiązywane na możliwie najniższym szczeblu, w ramach grup, do których należy dana jednostka. Państwo nie powinno tych grup zastępować, a tylko je wspierać. Zatem bardzo ważna jest przynależność każdej osoby co najmniej do jednej grupy i zdolność członków grup do wzajemnej pomocy. Głównym zadaniem państwa jest zatem zapewnienie odpowiednich warunków funkcjonowania tych grup i pomoc tym spośród nich, które są niewydolne. Natomiast zadaniem polityki społecznej jest przede wszystkim udzielanie wsparcia tym osobom, które nie znalazły dla siebie miejsca w żadnej ze wspólnot. Tym samym - czy to będzie rodzina, czy zakład pracy - są to grupy, które w ramach własnych możliwości powinny realizować swoje zadania (jeśli są dysfunkcyjne, mogą starać się o wsparcie państwa).
W przypadku dysfunkcji całej grupy, a przypomnę, że bezdomni przynależą tylko do jednej grupy i ona de facto jest dysfunkcyjna, rolą państwa jest wsparcie w osiągnieciu "sprawności społecznej" poszczególnych jej członków. Prawo do godziwego standardu życia przysługuje każdemu obywatelowi bez dyskryminujących warunków wstępnych[34]. Michael Lavalette oraz Alan Pratt stwierdzają za Gilem oraz Titmussem, że głównym przedmiotem zainteresowania polityki społecznej jest teoria dostępności zasobów umożliwiających zachowanie ludzi przy życiu i poprawę jego jakości. Idąc dalej, autorzy określają mianem polityki społecznej szczególnego rodzaju organizację ludzką, działającą w warunkach niedoboru, nazywaną zwyczajowo systemem usług publicznych lub systemem socjalnym[35]. Mówiąc o polityce społecznej, autorzy odnoszą się do następującej tezy:
"W zakresie funkcjonujących problemów społecznych i potrzeb oddajemy jedynie głos naszym osobistym uprzedzeniom, wartościom i powierzchownym opiniom. Opinie takie mogą być lepiej lub gorzej uzasadnione, czy też lepiej lub gorzej wyartykułowane, kiedy jednak wykraczamy poza twardą i sztywną logikę teorii dóbr publicznych, nie pozostaje nic innego tylko osobiste preferencje i zwyczaje"[36].
Warto przytoczyć tu ciekawe podejście prezentowane przez Richarda Titmussa, a zawarte w cytowanej pozycji, mówiące, że żyjemy w państwach opiekuńczych, w których zaspokojenie podstawowych potrzeb większości populacji jest celem nadrzędnym. To stosunkowo stare podejście (Titmuss skonstruował swoje teorie w 1976 roku) wydaje się być wyjątkowo aktualne, szczególnie w obecnej rzeczywistości gospodarczej i politycznej Polski. Odnieść można wrażenie, że państwo opiekuńcze nabiera obecnie marksistowskich "rumieńców" systemu kapitalistycznego (w moim pojęciu te dwa elementy wzajemnie się wykluczają), a tym samym sama polityka społeczna nastręcza problemów przez występowanie sprzeczności społeczeństw klasowych i daremności prób kontrolowania sił wolnego rynku. Można odnieść wrażenie, że uważane przez autorów za dość wiekowe podejście do problemu polityki społecznej ma dziś jakże aktualny charakter - bardziej polityczny niż społeczny - a tym samym każda z teorii polityki społecznej umiejscowiona była w kontekście tej lub innej opcji politycznej i poglądów. Pomijając już same kwestie teoretyczne polityki społecznej, uwypuklić należy podejście Briana Lunda i teorię sprawiedliwości Johna Rawlsa, która podkreśla kooperacyjny system społeczny, umożliwiający wszystkim lepszy byt niż każdy mógłby osiągnąć na własną rękę[37]. Odnosząc powyższe do problematyki niniejszego opracowania, należałoby zbudować określoną wiedzę społeczną na temat statusów (pozycji) poszczególnych grup społecznych w celu prawidłowego dysponowania wsparciem w taki sposób, by zachować świadomość funkcjonowania sprawiedliwości społecznej, aby żadna ze stron kooperacyjnych nie czuła się poszkodowana lub wyzyskiwana. Działania związane z wiedzą powinny obejmować nie tylko bezdomnych, ale także podmioty wymienione jako główni beneficjenci polityki społecznej, czyli rodziny, grupy wykluczone. Działania te, jak nadmienia Rawls, dotyczyłyby praw i swobód obywatelskich, a także szans i zdolności, dochodu, bogactwa oraz poczucia własnej wartości.
Kwestia sprawiedliwości była przedmiotem zainteresowania od wieków filozofów, socjologów i praktyków pracy socjalnej. Sprawiedliwość dla Sokratesa stała się zaletą moralną. Filozof podkreślał, że wiedzieć, co znaczy "sprawiedliwość" czy "dzielność", to właśnie być dzielnym oraz sprawiedliwym. Na tym polegają rozum i wartość człowieka[38]. Z kolei Adam Smith stwierdził, że:
"Dla istnienia społeczności jest mniej istotne czynienie dobra aniżeli sprawiedliwość. Społeczność może przetrwać, gdy zabraknie dobroczynności, choć nie będzie to dla niej najpomyślniejszy stan; jednakże przewaga niesprawiedliwości musi całkowicie je zniszczyć"[39].
Kategoria sprawiedliwości jest uniwersalna, odpowiada wszystkim czasom i warunkom, choć bywa różnie rozumiana przez społeczeństwo. Współcześnie w wielu sytuacjach odwołujemy się intuicyjnie do sprawiedliwości jako normy moralnej, mając na myśli najczęściej zaprzeczenie niesprawiedliwości. Jednocześnie kładziemy nacisk na problem powstawania ryzyka konfliktu dotyczącego tego, w jaki sposób rozdzielane są owoce współpracy społecznej. W moim przekonaniu, w sytuacji wsparcia osób będących w potrzebie (w tym przypadku bezdomnych) jako społeczeństwo patrzymy przez pryzmat własnego wkładu pracy we wspólne dobro, traktując osoby niedające z siebie niczego jako wykorzystujące system socjalny. Perspektywa ta oparta jest w większości przypadków na funkcjonujących stereotypach i etykietach osób bezdomnych. John Rawls podkreśla, iż ważnym elementem jest stworzenie pryncypiów determinujących określony podział dóbr. Zasady sprawiedliwości społecznej dostarczają reguł, na których opiera się prawidłowa dystrybucja korzyści i kosztów kooperacji społecznej[40].
Problematyka świadomości społecznej (budowania wiedzy) stanowi także główny przedmiot zainteresowań instytucji zajmujących się sondowaniem opinii publicznej. Obok OBOP i CBOS dziś taką rolę pełni także telewizja, która nie tylko kształtuje postawy, ale także je monitoruje.
Istotny, choć niezbyt aktualny z powodu upływu lat, jest raport stworzony w Polskiej Akademii Nauk, w którym podkreślona została świadomość społeczna.
"Świadomość społeczna oznacza całokształt czy zespół idei, wartości, postaw, poglądów, przekonań i opinii wspólnych dla całych grup społecznych, określających sposób myślenia danego społeczeństwa, zinstytucjonalizowanych i utrwalonych w historycznie ukształtowanych formach życia zbiorowego"[41].
Wprawdzie nie sposób uznać konstatacji i wniosków wynikających z doraźnych zwiadów socjologicznych za w pełni miarodajne, jednakże mogą one służyć za pożyteczny barometr nastrojów społecznych i postaw przydatny do kształtowania na przykład polityki społecznej, informacyjnej czy socjalnej. Jak podkreślono w raporcie:
"Istotne i niezmienne jest, że świadomość społeczna ujmowana w wymiarze globalnym stanowi konglomerat wielorakich, występujących z różną i zmienną w czasie intensywnością i częstotliwością postaw i poglądów, które zazębiają się i wzajemnie przenikają, tworząc gąszcz stosunków międzyludzkich trudnych do posegregowania"[42].
Nie zmienia to jednak faktu, że monitorowanie i jednoczesne kształtowanie wspólnej świadomości stanowi nieodzowny czynnik spajający społeczeństwo. Pozwala zarazem na eliminowanie zagrożeń związanych z dyskryminacją, wyalienowaniem czy marginalizowaniem grup współistniejących w jednym organizmie narodowym. Pojęcie świadomości rozumiem tu nie tylko jako wspólnie wyznawane wartości narodu, kultury czy społeczeństwa, ale także świadomość i wspólną wiedzę dotyczącą zróżnicowania grup społecznych, nierówności, wartości humanitarnych czy pracy na rzecz wyrównania szans. Świadomość społeczna w tym względzie jest ideą wiedzy opartej na faktach, nie na stereotypach i etykietach, w myśl Baconowskiej idei empiryzmu, który w Novum organum zarzucił filozofii starożytnej i średniowiecznej utratę bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością, wzywając jednocześnie do nawiązania bezpośredniej styczności z rzeczami, przez oparcie wszystkich twierdzeń o rzeczywistości na doświadczeniu[43]. Francis Bacon podkreśla, że żadne przypuszczenia nie zastąpią odkryć i wiedzy:
"Zagłębiać się w naturę tego właśnie prawdziwego świata i przeprowadzić niejako jego sekcję (...) tej pracy badania i zwiedzania świata nie można zastąpić ani wyrównać przez żadne genialne rozważania czy rozumowania, nawet gdyby się złączyły talenty wszystkich ludzi"[44].
W zakresie tych działań niepoślednią rolę pełni także tworzenie więzi społecznej stanowiącej istotny zasób społeczny, będący ważnym składnikiem kapitału podmiotowości. Jak mówi pedagogika społeczna, należy traktować relację podmiot-społeczeństwo jako zasadę organizującą myślenie pedagogiczno-społeczne. W jej w świetle człowiek może stać się człowiekiem jedynie w ludzkiej wspólnocie, a ludzka wspólnota uzasadnia istnienie idei człowieczeństwa[45].
Społeczeństwo zdolne przekształcać się w organizm posiadający siły spajające, kooperacyjne, stwarzające szanse kontaktów i wymiany, umożliwia kształtowanie się więzi. Indywidualne zasoby oparte na wiedzy uruchamiają ogromne pokłady życzliwości, sympatii, współczucia i gotowości do pomocy.
Ważnym aspektem jest w tym przypadku także nasza kulturowość jako zbiór rozpowszechnionych i uznawanych wzorców powinnościowych, reguł dotyczących kontaktów i odnoszenia się do innych. Piotr Sztompka wskazuje też na występowanie imponderabiliów transformacji, które według mnie w ostatnich czasach znacznie osłabły w wyniku doświadczeń historycznych Polaków i nie do końca prawidłowego przejścia z polityki socjalistycznej na kapitalistyczną, a które obejmują nastroje społeczne (ciągle podgrzewane politycznie), samopoczucie zbiorowe, morale, przyzwyczajenia, resentymenty, frustracje, masowe rozczarowanie, entuzjazm i tym podobne. Obserwując współczesne społeczeństwo, odnoszę wrażenie, że obecnie funkcjonuje wiele negatywnych postaw związanych właśnie z nierównomiernością rozdziału dóbr, brakiem sprawiedliwości społecznej. Tym samym wyostrzają się negatywne postawy wzajemne o skrajnym zabarwieniu wobec tych, których obwiniamy o interesowność, nieróbstwo, cynizm, wykorzystywanie systemu wsparcia socjalnego. Sztompka podkreśla, że w wyniku szybkich zmian społecznych pozytywne imponderabilia przechodzą kryzys szczególnie w zakresie lojalności, zaufania czy solidarności[46].
Tworzenie pozytywnej siły społecznej odnosi się w tym miejscu, jeśli się weźmie pod uwagę zmianę społeczną, do zakresu oddziaływania pracy socjalnej. Jak pisze Barbara Smolińska-Theiss, powołując się na Helenę Radlińską, pracę socjalną budować należy na pozytywnym widzeniu człowieka i otaczającej go rzeczywistości, dostrzegać jednocześnie potencjał rozwojowy jednostek, grup i środowisk. Przemiany społeczno-gospodarczo-polityczne wytworzyły nowe warunki budowy służb socjalnych i ochrony socjalnej realizowanej w ramach polityki społecznej rozwijającej się de facto w kręgu pracy socjalnej[47]. Praca socjalna została zdefiniowana w ustawie o pomocy społecznej, wprowadzającej podstawowe instytucje pomocy społecznej i pracy socjalnej, jako pomoc jednostkom i rodzinom. Pomijam tu zawiłości definicyjne i paradygmatyczne samej pracy socjalnej, które zostały uformowane na podstawie idei Thomasa Kuhna, skupiającej się na jej interdyscyplinarności[48]. Pracę socjalną należy w tym miejscu potraktować jako podsystem posiadający funkcję integracyjną, inkluzyjną i normalizującą w społeczeństwie, a podejmowane działania obejmują system świadczeń i usług skierowanych na ochronę oraz wspieranie rozwoju jednostki oraz osób wymagających wsparcia. I nie ma tu (w moim przekonaniu) znaczenia, czy będzie to dziecko czy osoba dorosła zagubiona i wykluczona w systemie świadczeń społecznych[49]. Bezdomność jest w tym przypadku jednym z powodów korzystania ze świadczeń pomocy społecznej.
To otwarte podejście do pracy socjalnej wymuszone zostaje przez jej niedoskonałą definicję. Istotne są też formy działań w ramach pracy socjalnej, w których mieści się ratownictwo, czyli pomoc doraźna. Dochodzi do niej w sytuacji, gdy potrzebne są natychmiastowe działanie, interwencja nakierowana na niesienie ratunku, bez względu na to, kogo się ratuje.
W tym przypadku obok wsparcia ofiar katastrof naturalnych polegającego na zapewnieniu im schronienia organizuje się także noclegownie dla osób bezdomnych. Istotna w rozważaniach nad problematyką polityki społecznej i pracy socjalnej wydaje się także być rola społeczności lokalnej. Osoby bezdomne przebywają przecież w określonych przestrzeniach i nie są to jedynie miejsca (czy niemiejsca) znajdujące się w centrach miast. Częstokroć osoby bezdomne przebywają na klatkach schodowych w blokowiskach, na osiedlach w określonych dzielnicach. Są to miejsca, w których wymagane jest uwrażliwienie społeczności lokalnej. Dzięki integracji takich społeczności można nie tylko monitorować liczbę osób potrzebujących pomocy, ale także w sposób istotny wspomagać działania lokalnych instytucji wsparcia przez monitorowanie sytuacji i interwencję w sytuacjach zagrożenia. Społeczność lokalna może stać się także istotnym podmiotem sąsiedzkiej pomocy. Choć pamiętać należy, że praca w środowisku lokalnym wymaga otwartości, pozytywnego nastawienia oraz umiejętności wyrażania celów i wartości, a nie każdego na to stać[50].
Paul Henderson i David Thomas nadmieniają, powołując się na Yvette Smalle, że "(...) praca w społeczności lokalnej dotyczy umożliwienia zwykłym ludziom tego, aby stali się aktywnymi w swoich dzielnicach"[51]. Niezmiernie ciekawe, w kontekście niniejszych rozważań, jest podanie przykładu odwiedzin Ziemi przez osobę z Marsa, która znajduje się nagle na chodniku jednego z miast i zatrzymuje przechodniów, aby odkryć znaczenie czynności prowadzenia samochodu. Można zamiast przybysza z Marsa postawić osobę bezdomną, która w relacjach społecznych jest kimś takim "z daleka", a jej pojawienie się w przestrzeni społecznej nie zostaje zauważone, jeśli oczywiście nie budzi akurat negatywnych odczuć. Najczęściej jednak jej nie zauważamy, mijamy obojętnie. Praca w społecznościach lokalnych jest tym działaniem, które ma zbudzić zainteresowanie "osób przechodzących mimo", tak by zauważyły innych i jednocześnie "udzieliły informacji". Ta metafora, dość ogólna, zmierza do wskazania wagi współuczestnictwa i włączania wszystkich członków społeczeństwa do wspólnej wiedzy i solidarnej współpracy.
Przypisy
[1] Fragment dziennika badań jakościowych realizowanych w 2017 roku, więcej informacji w dalszej części opracowania.
[2] Patrz: Rzecznik Praw Obywatelskich wobec programu Housing first oraz pismo Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z 20 stycznia 2016, nr 125/2016/API do Minister Rodziny i Polityki Społecznej.
[3] R. Łukasiewicz. "Poławiacze pereł", czyli eurobezdomność w nowych warunkach społeczno-ekonomicznych, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie, Warszawa 2016.
[4] L. Stankiewicz, Zrozumieć bezdomność, Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego 2006, s. 94; patrz także: R. Łukasiewicz, "Poławiacze pereł"..., op. cit.
[5] R. Łukasiewicz, "Poławiacze pereł"..., op. cit.
[6] Postawy łodzian wobec bezdomnych, https://dokumen.tips/documents/postawy-lodzian-wobec-bezdomnych.html?page=1 (dostęp: 18.02.2018).
[7] R. Łukasiewicz, Społeczne widzenie bezdomności [w:] Ecce Homo i o nim interdyscyplinarnie, red. P. Szczepańczyk, Wydawnictwo Diecezji Siedleckiej Unitas, Siedlce 2016, s. 26-46.
[8] G. Allport, The nature of prejudice, Addison-Wesley Publishing Company, Cambridge Mass 1954.
[9] T. F. Pettigrew, Generalized intergroup contact effects on prejudice, "Personality and Social Psychology Bulletin" 1997, Vol. 23, s. 173-185.
[10] S. C. Wright, A. Aron, T. McLaughlin-Volpe, S. A. Ropp, The extended contact effect: Knowledge of cross-group friendships and prejudice, "Journal of Personality and Social Psychology" 1997, Vol. 73, s.73-90.
[11] A. Mazziotta, A. Mummendey, A. S. C. Wright, Vicarious intergroup contact effects: Applying socialcognitive theory to intergroup contact research, "Group Processes & Intergroup Relations" 2011, Vol. 14, s. 255-274.
[12] G. Simmel Socjologia, PWN, Warszawa 1975, s. 33-50.
[13] W pracach dotyczących funkcjonowania osób bezdomnych i ich środowiska odnosiłem się często do problematyki "zamieszkiwania" osób bezdomnych, miejsc ich pobytu, aranżacji przestrzeni, a także tworzenia zamkniętych enklaw bezdomności, do których wstęp mają jedynie osoby, które "wkupiły" się w dane środowisko.
[14] M. Pacholski, A. Słaboń, Słownik pojęć socjologicznych, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego, Kraków 2010.
[15] Słownik socjologii i nauk społecznych, red. G. Marshall, PWN 2008. s. 257.
[16] I. Tymoszuk, http://www.eduteka.pl/doc/problem-spoleczny (dostęp: 01.05.2018), patrz także: Poradnik. Diagnoza społeczna, http://poradnik.ngo.pl/diagnoza-spoleczna (dostęp: 02.04.2018).
[17] W przypadku tych badań wykorzystałem eksperyment: zwróciłem się do określonej grupy osób, aby zrobiły zdjęcia osobie lub osobom bezdomnym. Analiza zebranych zdjęć także pozwoliła na poznanie, jak ludzie widzą osoby bezdomne. Badanie zostało przeprowadzone w tym samym czasie co badania ankietowe. Badanie to stanowi odrębną pracę naukową.
[18] I. Kudlińska, Socjologia a praktyka rozwiązywania problemów społecznych - między naukowymi a nieformalnymi teoriami problemów społecznych, "Acta Universitatis Lodziensis, Folia Sociologica", 2014, nr 50.
[19] Ta wirtualność wyobrażeń ma istotne znaczenie w moim opracowaniu, a także w opracowaniu badań z zakresu analizy fotografii bezdomności w ramach projektu badawczego pt. Społeczne widzenie bezdomności.
[20] P. Sztompka, Kapitał społeczny teoria przestrzeni międzyludzkiej, Znak, Kraków 2016, s. 259.
[21] I. Pospiszyl, Patologie społeczne, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008.
[22] Ma to istotne znaczenie w kontekście teorii obcego, innego, wroga, o czym pisałem w opracowaniu pod tytułem Bezdomność emigranta w koncepcji innego, obcego, [w:] Zbiór prac naukowych, Rivne 2014 s. 161-167.
[23] G. Simmel, Socjologia..., op. cit., s. 511.
[24] J. Sztumski, Wstęp do metod i technik badań społecznych, Katowice 2010, s. 47.
[25] G. Simmel, Socjologia..., op. cit., s. 3-6.
[26] I. Kazimierczak-Kałużna, Ubóstwo jako problem społeczny kwestie terminologiczne i ustalenia empiryczne, "Kultura i Społeczeństwo" 2008, nr 1, s. 3.
[27] Słownik filozofii, red. A. Aduszkiewicz, Świat Książki, Warszawa 2004, s. 518.
[28] I. Kazimierczak-Kałużna, Ubóstwo..., op. cit.
[29] E. Babbie, Istota socjologii, WN PWN, Warszawa 2007, s. 153-154.
[30] OTK ZU 2003, seria A, nr 2 (55), poz. 11. s. 36.
[31] Ibidem, s. 47-48.
[32] K. Frieske, O potrzebie de-instytucjonalizacji bezdomności, "Polityka Społeczna" 2001, nr 1.
[33] Opracowanie i realizacja powiatowej strategii rozwiązywania problemów społecznych wynika z art. 19 ust. 1 Ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz.U. nr 64, poz. 593 z późn. zm.) Dz.U. z 2023 poz. 901.
[34] Polityka publiczna wobec ubóstwa i wykluczenia społecznego, red. R. Szarfenberg, C. Żołędowski, M. Theiss, Elipsa, Warszawa 2010, s. 76.
[35] M. Lavalette, A. Pratt, Polityka społeczna teorie, pojęcia, problemy, Difin, Warszawa 2010, s.18.
[36] Ibidem, s. 19.
[37] B. Lund, Sprawiedliwość rozdzielcza a polityka społeczna, [w:] M. Lavalette, A. Pratt, Polityka społeczna..., op. cit. s.157.
[38] Platon, Uczta. Eutyfron. Obrona Sokratesa. Kriton. Fedon, PWN, Warszawa 1982, s. 22-23.
[39] A. Smith, Teoria uczuć moralnych, PWN, Warszawa 1989, s. 17.
[40] B. Lund, Sprawiedliwość rozdzielcza a polityka społeczna, [w:] M. Lavalette, A. Pratt, Polityka społeczna..., op. cit., s. 157.
[41] Nowoczesny kształt Polski: dylematy rozwoju na progu XXI wieku:. raport prognostyczny, Polska Akademia Nauk, Wrocław 1989, s. 47.
[42] Ibidem, s. 48.
[43] F. Bacon, Novum organum, PWN, Warszawa 1995, s. 7 (XXI).
[44] Bacon oczywiście nie jest tu jedynym orędownikiem empiryzmu, należy także podkreślić rolę Arystotelesa czy Leonarda da Vinci. F. Bacon, Wielka odnowa. Plan dzieła, PWN Warszawa 1995, s. 126.
[45] J. Piekarski, Warunki uczestnictwa społecznego pytanie o perspektywę pedagogiki społecznej, [w:] Pedagogika społeczna tradycje i współczesne konteksty, red. W. Theiss, M. Winiarski, Wema, Warszawa 2006 s. 80; patrz także: D. Urbaniak-Zając, Pedagogika społeczna w Niemczech. Stanowiska teoretyczne i problemy praktyki, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2003.
[46] P. Sztompka, Kulturowe imponderabilia szybkich zmian społecznych: zaufanie, lojalność, solidarność, [w:] Imponderabilia wielkiej zmiany. Mentalność, wartości i więzi społeczne czasów transformacji, red. P. Sztompka, PWN, Warszawa 1999, s. 265-269.
[47] B. Smolińska-Theiss, Siła i bezsilność pracy socjalnej, [w:] Pedagogika społeczna..., op. cit., s. 215-218.
[48] T. S. Kuhn, Struktura rewolucji naukowych, Aletheia, Warszawa 2001, s. 10-17, 304-310.
[49] A. Radziewicz-Winnicki, Pedagogika społeczna, Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008, s. 80.
[50] P. Henderson, D. N. Thomas, Umiejętności pomocne w pracy ze społecznością, Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, Warszawa 2013, s. 55. Publikacja w ramach projektu Standardy w pomocy.
[51] Ibidem, s. 55.