Biała księga pandemii koronawirusa: Fakty i dane ukrywane przed opinią publiczną. W oparciu o publikacje naukowe - dr n. med. Piotr Witczak, dr Marek Sobolewski

Kup ebooka

0.00 zł

-
Proszę czekać

1. WSTĘP

Na­uka po­lega na pod­wa­ża­niu wszyst­kiego, co można pod­wa­żyć, bo tylko dzięki temu można wy­kryć to, czego pod­wa­żyć się nie da.

prof. Ta­de­usz Ko­tar­biń­ski, fi­lo­zof, lo­gik, etyk

Po pro­stu nie można już dłu­żej wie­rzyć w wiele opu­bli­ko­wa­nych ba­dań kli­nicz­nych ani po­le­gać na osą­dzie za­ufa­nych le­ka­rzy lub au­to­ry­ta­tyw­nych re­ko­men­da­cjach me­dycz­nych.

Mar­cia An­gell, były re­dak­tor na­czelny na­uko­wego, pre­sti­żo­wego pi­sma me­dycz­nego "The New En­gland Jo­ur­nal of Me­di­cine"

Wykreowane pandemie świńskiej grypy i COVID-19

Od­da­jemy do Pań­stwa rąk Białą księgę pan­de­mii ko­ro­na­wi­rusa, w któ­rej, w opar­ciu o setki ar­ty­ku­łów na­uko­wych (w więk­szo­ści opu­bli­ko­wa­nych w re­cen­zo­wa­nych cza­so­pi­smach na­uko­wych), zo­stały omó­wione naj­bar­dziej istotne kwe­stie zwią­zane z wiel­kim kry­zy­sem zdro­wotno-po­li­tyczno-eko­no­micz­nym, jaki ma miej­sce od marca 2020 roku do dzi­siaj, a któ­rego fa­talne skutki będą od­czu­wane przez co naj­mniej dzie­się­cio­le­cia. Uwzględ­nione w niej zo­stały ta­kie za­gad­nie­nia jak:

Dia­gno­styka CO­VID-19, czyli te­sty mo­le­ku­larne oparte o łań­cu­chową re­ak­cję po­li­me­razy (ang. PCR).

Lock­down, funk­cjo­no­wa­nie ochrony zdro­wia w okre­sie pan­de­mii CO­VID-19 i wia­ry­god­ność ofi­cjal­nych sta­ty­styk "z CO­VID" i "na CO­VID".

Za­my­ka­nie szkół w okre­sie "pan­de­mii CO­VID-19".

De­zyn­fek­cja po­wierzchni, dy­stan­so­wa­nie spo­łeczne, ba­da­nia prze­sie­wowe, po­miar tem­pe­ra­tury i re­stryk­cje zwią­zane z po­dró­żo­wa­niem w okre­sie "pan­de­mii CO­VID-19".

Ma­ski.

Szcze­pie­nia prze­ciw CO­VID-19.

Skutki praw­nych dzia­łań pod­ję­tych przez pań­stwowe, pry­watne osoby prawne oraz jed­nostki or­ga­ni­za­cyjne w celu za­po­bie­ga­nia CO­VID-19.

11 marca 2020 roku Świa­towa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia (WHO), fi­nan­so­wana w ok. 75% z pry­wat­nych fun­du­szy1, ogło­siła, co dzi­siaj już nie ulega wąt­pli­wo­ści, pa­trząc z na­uko­wego punktu wi­dze­nia, fał­szywą pan­de­mię ko­ro­na­wi­rusa. Nie po raz pierw­szy zresztą, jak się po­tem oka­zało, al­bo­wiem już w maju 2009 roku WHO za­de­kla­ro­wało, co pod­wa­żyły póź­niej­sze prace na­ukowe, fał­szywą pan­de­mię świń­skiej grypy. Obie te "pan­de­mie" cha­rak­te­ry­zują się współ­czyn­ni­kiem śmier­tel­no­ści (tzw. IFR)2 na po­zio­mie se­zo­no­wej grypy, a za­tem w ich przy­padku nie może być mowy o ja­kiej­kol­wiek pan­de­mii w sen­sie jej kla­sycz­nej de­fi­ni­cji, czyli zwięk­szo­nej (w po­rów­na­niu do po­przed­nich lat) liczby cięż­kich za­cho­ro­wań czy zgo­nów.

W wy­wia­dzie z 19 kwiet­nia 2020 r. (za­miesz­czo­nym rów­nież w I to­mie Fał­szy­wej pan­de­mii. Kry­tyki na­ukow­ców i le­ka­rzy, a za­tem do­stęp­nym dla pol­skiego czy­tel­nika nie­ko­rzy­sta­ją­cego z li­te­ra­tury na­uko­wej w ję­zyku an­giel­skim już w po­ło­wie lipca 2020 roku) prof. med. John Io­an­ni­dis, epi­de­mio­log i bio­sta­ty­styk, je­den z naj­czę­ściej cy­to­wa­nych na­ukow­ców świata, stwier­dził:

Na­sze dane su­ge­rują, że CO­VID-19 od­zna­cza się śmier­tel­no­ścią [IFR - przyp. red.], która mie­ści się w gra­ni­cach se­zo­no­wej grypy.

Wnio­sek ten sfor­mu­ło­wał na pod­sta­wie da­nych z hrab­stwa Santa Clara, opu­bli­ko­wa­nych już 17 kwiet­nia 2020 r., z któ­rych wy­ni­kało, że śmier­tel­ność z po­wodu CO­VID-19 wy­nio­sła za­le­d­wie 0,12-0,2%3. Zna­mienne, że w ofi­cjal­nym biu­le­ty­nie WHO4 ze stycz­nia 2021 roku uka­zała się pu­bli­ka­cja Io­an­ni­disa, w któ­rej prze­ana­li­zo­wał on zgony zwią­zane z ko­ro­na­wi­ru­sem, do któ­rych do­szło w róż­nych miej­scach na świe­cie. Z jego usta­leń wy­ni­kało wów­czas, że uśred­niona, glo­balna śmier­tel­ność z po­wodu wi­rusa SARS-CoV-2 się­gała tylko 0,23%. Po­mimo tak opty­mi­stycz­nego re­zul­tatu ba­dań nie od­wo­łano pan­de­mii. 26 marca 2021 r. uka­zał się ko­lejny ar­ty­kuł prof. Io­an­ni­disa ana­li­zu­jący tę samą kwe­stię, w któ­rym au­tor wska­zał, że wskaź­nik śmier­tel­no­ści wy­niósł jesz­cze mniej, bo za­le­d­wie 0,15%5.

A za­tem już na po­czątku tzw. pan­de­mii było wia­domo, że mamy do czy­nie­nia z wiel­kim oszu­stwem na świa­tową skalę. Gdyby tylko chciano kie­ro­wać się rze­tel­nymi ba­da­niami, to mu­siano by od­wo­łać fał­szywy alarm i uspo­koić spo­łe­czeń­stwa ca­łego świata. Jed­nak przez ko­lejne dwa lata nic ta­kiego nie miało miej­sca, po­mimo ogromu na­pły­wa­ją­cych da­nych po­twier­dza­ją­cych pier­wotne usta­le­nia.

Przy oka­zji ana­li­zo­wa­nia wskaź­nika śmier­tel­no­ści warto so­bie uświa­do­mić, że skoro jest on na po­zio­mie se­zo­no­wej grypy, to tym sa­mym ko­ro­na­wi­rus nie mógł do­pro­wa­dzić do po­nad 200 tys. nad­mia­ro­wych zgo­nów w Pol­sce w okre­sie ok. dwóch lat trwa­nia "pan­de­mii", li­cząc od marca 2020 roku. Zo­stało to też po­twier­dzone przez ana­lizy sta­ty­styczne6 dr. Marka So­bo­lew­skiego, który wy­ka­zał, że zgony po­nad­nor­ma­tywne sil­nie ko­re­lują z re­duk­cją ho­spi­ta­li­za­cji, na­to­miast nie za­cho­dzi taki zwią­zek mię­dzy nimi a tzw. zgo­nami co­vi­do­wymi. Po­nadto są kraje, gdzie nie było w ogóle nad­mia­ro­wych zgo­nów (a na­wet były ujemne!), przy czym na­leży tu wy­klu­czyć moż­li­wość, że spo­łe­czeń­stwa po­szcze­gól­nych państw na tyle róż­nią się mię­dzy sobą, że w jed­nym (tak jak w Pol­sce) ko­ro­na­wi­rus spo­wo­do­wał po­grom, a w in­nych w ogóle nie za­zna­czył swo­jej obec­no­ści w sta­ty­sty­kach. Je­śli cho­dzi o ilość nad­mia­ro­wych zgo­nów, to je­ste­śmy w ści­słej czo­łówce na świe­cie, co ozna­cza, że wy­bra­li­śmy jedną z naj­gor­szych stra­te­gii. Naj­lep­szą by­łoby tzw. nic­nie­ro­bie­nie, tzn. nic po­nad to, co w po­przed­nich la­tach.

W cza­sie cha­osu i za­wi­ro­wań to­wa­rzy­szą­cych "pan­de­mii" śmier­tel­ność z po­wodu da­nego pa­to­genu jest prze­sza­co­wy­wana. Bar­dzo do­brze wi­dać to na hi­sto­rycz­nym już przy­kła­dzie wspo­mnia­nej "pan­de­mii" świń­skiej grypy. Od­dajmy głos sta­ty­sty­kowi, Ja­so­nowi Oke i prof. med., Car­lowi He­ne­gha­nowi z pre­sti­żo­wego ośrodka me­dy­cyny opar­tej na do­wo­dach (ang. The Cen­tre for Evi­dence-Ba­sed Me­di­cine), pra­cow­ni­kom Uni­wer­sy­tetu w Oxfor­dzie pi­szą­cym na ła­mach CEBM:

Pod­czas świń­skiej grypy śmier­tel­ność (IFR) wy­nio­sła osta­tecz­nie 0,02%, pię­cio­krot­nie mniej niż naj­niż­sze osza­co­wa­nie na jej po­czątku (naj­niż­szy sza­cu­nek IFR w ciągu pierw­szych dzie­się­ciu ty­go­dni od po­czątku tej grypy wy­no­sił 0,1%)7.

Tym sa­mym po­twier­dzili oni wy­żej wspo­mniane osza­co­wa­nia Johna Io­an­nidsa:

Bio­rąc pod uwagę do­świad­cze­nie hi­sto­ryczne, trendy do­ty­czące da­nych, zwięk­szoną liczbę in­fek­cji w naj­więk­szych po­pu­la­cjach i po­ten­cjalny wpływ błęd­nej kla­sy­fi­ka­cji zgo­nów, przy­pusz­czalny sza­cu­nek IFR dla CO­VID-19 sy­tu­uje się gdzieś po­mię­dzy 0,1% a 0,35%8.

Świń­ska grypa była jedną z naj­ła­god­niej­szych fal grypy w hi­sto­rii, a po­mimo tego zo­stała ogło­szona pan­de­mią przez WHO. Czy po­trzeba wię­cej do­wo­dów na to, że nie mo­żemy ufać tej or­ga­ni­za­cji? Skoro WHO wsz­częło fał­szywy alarm w maju 2009 roku, to czy nie mo­gło uczy­nić tego po raz ko­lejny w marcu 2020? Ko­rup­cja w WHO jest fak­tem. W ar­ty­kule o zna­mien­nym ty­tule Dla­czego ko­rup­cja w Świa­to­wej Or­ga­ni­za­cji Zdro­wia jest naj­więk­szym za­gro­że­niem dla zdro­wia pu­blicz­nego w na­szych cza­sach? au­to­rzy wska­zują, że za­le­ce­nia WHO są sprzeczne z me­dy­cyną opartą na do­wo­dach (EBM):

W śro­do­wi­sku na­uko­wym pa­nuje po­wszechne prze­ko­na­nie, że me­ta­ana­lizy są do­kład­niej­sze niż po­je­dyn­cze ba­da­nia, zaś nie­za­leżne ba­da­nia bar­dziej godne za­ufa­nia niż te, które po­cho­dzą od firm [far­ma­ceu­tycz­nych]. Dla­tego zro­zu­miałe jest, że prze­glądy Co­chrane, tj. me­ta­ana­lizy oparte na ry­go­ry­stycz­nym pro­to­kole i nie­za­leż­nym au­tor­stwie, mają naj­wyż­szą ja­kość [wia­ry­god­ność - przyp. red.] w ba­da­niach me­dycz­nych. Stąd godne po­ża­ło­wa­nia jest to, że prze­glądy Co­chrane oka­zują się sprzeczne z in­for­ma­cjami i za­le­ce­niami Świa­to­wej Or­ga­ni­za­cji Zdro­wia (WHO). Sze­reg le­ków i szcze­pio­nek za­le­ca­nych przez WHO, a zwłasz­cza le­ków sto­so­wa­nych w psy­chia­trii, w prze­glą­dach Co­chrane uznano za szko­dliwe i bez zna­czą­cego efektu kli­nicz­nego. Ze względu na to, że za­le­ce­nia te są prze­strze­gane przez wiele osób w pań­stwach człon­kow­skich, pro­wa­dzi do tego, że pa­cjenci otrzy­mują nie­wła­ściwe leki, a wielu z nich ma po­ważne skutki uboczne z po­wodu tych le­karstw. [...] Dla­tego uwa­żamy, że za­le­ce­nia WHO do­ty­czące me­dy­cyny, w tym "li­sty pod­sta­wo­wych le­ków" oraz in­nych ich po­chod­nych, są stron­ni­cze i nie­wia­ry­godne jako źró­dło rze­tel­nych in­for­ma­cji w me­dy­cy­nie9.

Zmiana definicji pandemii

Z po­wodu kon­fliktu in­te­re­sów i przy współ­pracy sko­rum­po­wa­nych na­ukow­ców WHO zmie­niło de­fi­ni­cję pan­de­mii, tak aby móc ją z ła­two­ścią ogła­szać, by prze­my­sły far­ma­ceu­tyczny i bio­tech­no­lo­giczny mo­gły za­ra­biać na nie­po­trzeb­nych pro­duk­tach ta­kich jak np. pre­pa­raty ge­ne­tyczne, które nie są kla­sycz­nymi szcze­pion­kami prze­ciw CO­VID-19, czy też wcze­śniej na szcze­pion­kach prze­ciw świń­skiej gry­pie oraz ma­so­wych te­stach. Bar­dzo do­brze wy­ja­śnił tę kwe­stię w wy­wia­dzie te­le­wi­zyj­nym dr Tom Jef­fer­son, bry­tyj­ski epi­de­mio­log, zwią­zany z Cen­trum Me­dy­cyny Opar­tej na Do­wo­dach w Oxfor­dzie:

Na­kre­śli! Pan ob­raz tej cho­roby jako grypy, która nie jest aż tak po­ważna, jak się o niej po­wszech­nie mówi. Tym­cza­sem WHO twier­dzi coś in­nego i na­zywa to zja­wi­sko pan­de­mią. Co Pan po­wie o na­zy­wa­niu tej grypy pan­de­mią?To trafna uwaga. Ja już nie ro­zu­miem, czym wła­ści­wie jest pan­de­mia. Po­wo­dem tego jest to, że w 2003 roku WHO zde­fi­nio­wało pan­de­mię grypy w na­stę­pu­jący spo­sób: "Pan­de­mia grypy wy­stę­puje wtedy, gdy po­ja­wia się nowy wi­rus grypy, na który ludz­kość nie ma od­por­no­ści, skut­ku­jący wy­bu­chem kilku jed­no­cze­snych epi­de­mii na ca­łym świe­cie, któ­rym to­wa­rzy­szy ogromna liczba zgo­nów i za­cho­ro­wań". Jed­nak w maju 2009 roku de­fi­ni­cja ta zo­stała za­mie­niona na inną, w myśl któ­rej pan­de­mia grypy może wy­stą­pić wtedy, gdy po­jawi się nowy wi­rus grypy, na który ludz­kość nie jest uod­por­niona. In­nymi słowy, z wcze­śniej­szej de­fi­ni­cji usu­nięto frag­ment mó­wiący o rów­no­cze­snym wy­bu­chu epi­de­mii w róż­nych re­gio­nach świata, wy­so­kiej za­cho­ro­wal­no­ści, tj. bar­dzo du­żej licz­bie ostrych przy­pad­ków, oraz o ogrom­nej śmier­tel­no­ści. Obo­wią­zu­jąca dziś de­fi­ni­cja pan­de­mii bar­dzo do­brze pa­suje do opisu se­zo­no­wej grypy. Za­tem już nie ro­zu­miem, jaka jest róż­nica mię­dzy nimi.

Kto zy­skuje na tej zmia­nie de­fi­ni­cji pan­de­mii?Ta nowa de­fi­ni­cja ob­niża próg i po­zwala ogło­sić w obec­nym cza­sie pan­de­mię oraz prze­dłuża jej trwa­nie. Oczy­wi­ście sprzyja to tym, któ­rzy mają ja­kieś pro­dukty do sprze­da­nia, w tym także ba­da­nia. Pa­mię­tajmy rów­nież o me­diach i prze­my­śle far­ma­ceu­tycz­nym10.

Warto też uświa­do­mić so­bie, że ter­min "pan­de­mia" jest kwe­stią de­fi­ni­cji, a nie pra­wem na­tury, które jest nie­na­ru­szalne i nie­mo­dy­fi­ko­walne przez czło­wieka, jak na przy­kład prawo gra­wi­ta­cji New­tona czy teo­ria względ­no­ści Ein­ste­ina. Prawa od­kry­wamy, a de­fi­ni­cje two­rzymy, cza­sami pod grupy in­te­resu, jak ma to miej­sce w przy­padku de­fi­ni­cji pan­de­mii. Zresztą, je­śli mie­li­by­śmy mó­wić o pan­de­mii ko­ro­na­wi­rusa, to po­win­ni­śmy też w prze­szło­ści kon­se­kwent­nie mó­wić np. o pan­de­mii grypy.

Testy PCR, które nie wykrywają zakażenia

Mi­ni­ster­stwo Zdro­wia i usłużne mu me­dia stra­szyły do nie­dawna co­dzien­nie Po­la­ków tzw. liczbą za­ka­żeń SARS-CoV-2, ba­zu­jąc na ba­da­niach wy­ma­zów z no­so­gar­dzieli me­todą PCR, czyli łań­cu­cho­wej re­ak­cji po­li­me­razy (ang. po­ly­me­rase chain re­ac­tion). Pro­blem w tym, że tą tech­niką sto­so­waną na ma­sową skalę w la­bo­ra­to­riach dia­gno­stycz­nych w Pol­sce i na świe­cie nie da się po­twier­dzić za­ka­że­nia ko­ro­na­wi­ru­sem!

Le­karka in­ter­nistka pra­cu­jąca w miej­sco­wym Cen­trum Me­dycz­nym zma­gała się z prze­wle­kłym kasz­lem, który nie­po­koił za­równo ją, jak i jej współ­pra­cow­ni­ków. W po­ło­wie kwiet­nia po­do­bne ob­jawy, tj. ka­szel, go­rączka i trud­no­ści w od­dy­cha­niu za­ob­ser­wo­wano u po­zo­sta­łych pra­cow­ni­ków pla­cówki. Wkrótce po­tem bli­sko 1000 pra­cow­ni­ków szpi­tala zo­stało pod­da­nych te­stom i od­su­nię­tych od pracy do mo­mentu uzy­ska­nia ne­ga­tyw­nych wy­ni­ków. Wśród te­sto­wa­nych u 142 osób, w tym u wspo­mnia­nej in­ter­nistki, stwier­dzono po­ważną cho­robę dróg od­de­cho­wych. Szpi­tal pre­wen­cyj­nie za­mknięto i ogło­szono epi­de­mię. Wdro­żono środki bez­pie­czeń­stwa. Za­in­fe­ko­wani zo­stali od­su­nięci od pracy na kilka mie­sięcy na pod­sta­wie wy­ni­ków te­stów PCR, które wska­zy­wały na obec­ność nie­bez­piecz­nego pa­to­genu. Po­dob­nie po­czą­tek tej epi­de­mii wy­glą­dał w in­nych mia­stach.

Ta hi­sto­ria nie do­ty­czy jed­nak ani CO­VID-19, ani ko­ro­na­wi­rusa, ani na­wet roku 2020 czy póź­niej­szych lat. Opi­sana po­wy­żej sy­tu­acja miała miej­sce w Dart­mo­uth oraz w Bo­sto­nie prze­szło 15 lat temu (w 2007 roku). Po 8 mie­sią­cach od wy­ko­na­nia te­stów PCR szpi­tal przy­znał, że był to fał­szywy alarm. Pra­cow­nicy cier­pieli na zwy­kłe prze­zię­bie­nie, które na pod­sta­wie te­stów PCR zo­stało błęd­nie za­kwa­li­fi­ko­wane jako cho­roba spo­wo­do­wana groź­nym pa­to­ge­nem - pa­łeczką krztu­śca. Zda­rze­nie to zo­stało opi­sane po­tem w "The New York Ti­mes" w ar­ty­kule pod jakże zna­mien­nym ty­tu­łem: Wiara w szybki test pro­wa­dzi do epi­de­mii, któ­rej nie było11 jako prze­stroga przed zbyt­nim po­le­ga­niem na te­stach mo­le­ku­lar­nych. Nie­stety, w 2020 r. za­po­mniano o tym ostrze­że­niu i na pod­sta­wie nie­wia­ry­god­nych me­to­dycz­nie te­stów za­mknięto go­spo­darki więk­szo­ści kra­jów, a z lu­dzi uczy­niono nie­wol­ni­ków, ła­miąc ich pod­sta­wowe prawa.

In­fek­cja, czyli za­ka­że­nie jest to wnik­nię­cie ja­kie­goś pa­to­genu (za­razka), a więc np. ko­ro­na­wi­rusa, do or­ga­ni­zmu, a mó­wiąc bar­dziej pre­cy­zyj­nie do ko­mó­rek, i na­mna­ża­nie się. In­nymi słowy, aby do­szło do za­ka­że­nia, nie wy­star­czy, żeby wi­rus wnik­nął do or­ga­ni­zmu (mó­wimy wtedy o obec­no­ści wi­rusa bądź ko­lo­ni­za­cji). Wa­run­kiem ko­niecz­nym za­ka­że­nia jest pro­ces na­mna­ża­nia się. Te­sty PCR mogą je­dy­nie stwier­dzić OBEC­NOŚĆ ma­te­riału ge­ne­tycz­nego w wy­ma­zie z no­so­gar­dzieli (czyli wy­łącz­nie na po­wierzchni błon ślu­zo­wych), który może, ale nie musi na­le­żeć do SARS-CoV-2. Co wię­cej, te­sty te nie są w sta­nie na­wet stwier­dzić obec­no­ści ca­łego wi­rusa, po­nie­waż w za­sto­so­wa­nej pro­ce­du­rze po­wie­lane są je­dy­nie frag­menty o dłu­go­ści ok. 100-500 nu­kle­oty­dów. Po­wie­la­nie po­lega na uzy­ska­niu bar­dzo du­żej liczby ko­pii (na­wet 1 mi­liona) do­kład­nie tego sa­mego frag­mentu ma­te­riału ge­ne­tycz­nego.

Nu­kle­otyd to pod­sta­wowa, mała cząstka, którą za­wie­rają za­równo wi­rusy, jak i ludzki ma­te­riał ge­ne­tyczny (DNA). Ko­ro­na­wi­rus ma około 30 tys. nu­kle­oty­dów, zaś wy­maz z no­so­gar­dzieli jest mie­sza­niną róż­nych ma­te­ria­łów ge­ne­tycz­nych, w tym po­cho­dzą­cych od czło­wieka oraz róż­nego ro­dzaju wi­ru­sów i bak­te­rii. Nie mamy za­tem do czy­nie­nia z czy­stym ma­te­ria­łem ge­ne­tycz­nym ko­ro­na­wi­rusa (o ile się on tam znaj­duje), który mo­gli­by­śmy po­wie­lić do dal­szej ana­lizy, ale "kłę­bo­wi­skiem" ca­łej masy róż­nych nici DNA i RNA (ko­ro­na­wi­rus składa z RNA). Aby po­wie­lić ma­te­riał ge­ne­tyczny do dal­szej dia­gno­styki, sto­suje się tzw. star­tery, które są tak za­pro­jek­to­wane, żeby wy­kryć frag­ment (wspo­mniane 100-500 nu­kle­oty­dów) ko­ro­na­wi­rusa i go po­wie­lić. Jed­nak z po­wodu tego, że po­brany od czło­wieka wy­maz za­wiera całą masę wspo­mnia­nych róż­nego po­cho­dze­nia frag­men­tów ma­te­riału ge­ne­tycz­nego, które mogą być po­do­bne do frag­men­tów ko­ro­na­wi­rusa, za po­mocą me­tody PCR można rów­nież po­wie­lić frag­menty, które nie na­leżą do SARS-CoV-2 (w tym frag­menty spo­krew­nio­nych fi­lo­ge­ne­tycz­nie ko­ro­na­wi­ru­sów!)12.

I tak też się dzieje, co po­twier­dziło ame­ry­kań­skie Cen­trum Kon­troli i Pre­wen­cji Cho­rób (ang. CDC - agen­cja rządu fe­de­ral­nego Sta­nów Zjed­no­czo­nych wcho­dząca w skład De­par­ta­mentu Zdro­wia i Opieki Spo­łecz­nej), które, spraw­dza­jąc wia­ry­god­ność tej me­tody, okre­śliło, że spo­śród po­zy­tyw­nych wy­ni­ków te­stów (w ta­kim przy­padku na­sze Mi­ni­ster­stwo Zdro­wia ogła­sza, że dana osoba jest za­ka­żona) aż 65 proc. było fał­szy­wie po­zy­tyw­nych, czyli de facto ci lu­dzie nie mieli ko­ro­na­wi­rusa! CDC, żeby okre­ślić, czy fak­tycz­nie obecny był tam cały wi­rus, a nie je­dy­nie jego frag­ment, użyła tzw. me­tody se­kwen­cjo­no­wa­nia, któ­rej nie sto­suje się ru­ty­nowo w dia­gno­styce. Dla­tego też te­stami PCR nie można po­twier­dzić obec­no­ści ca­łego wi­rusa, pod­czas gdy do spo­wo­do­wa­nia ewen­tu­al­nego za­ka­że­nia nie­zbędny jest cały, ak­tywny wi­rus. A zresztą, na­wet gdyby do­szło do za­ka­że­nia, to i tak więk­szość tych osób nie bę­dzie miała ob­ja­wów albo będą one skąpe. Nie na­leży bo­wiem my­lić za­ka­że­nia z za­cho­ro­wa­niem, które w spo­sób ko­nie­czny zwią­zane jest z ob­ja­wami. Po­zy­tywny wy­nik te­stu uzy­skany z no­so­gar­dzieli, na­wet po­twier­dzony przez se­kwen­cjo­no­wa­nie (czego się nie robi pod­czas ru­ty­no­wego wy­ko­ny­wa­nia te­stów PCR), nie po­twier­dza in­fek­cji w or­ga­ni­zmie. Po­nadto trzeba by jesz­cze prze­pro­wa­dzać dia­gno­stykę róż­ni­cową, żeby wy­klu­czyć inne wi­rusy i bak­te­rie, które po­wo­dują ta­kie same ob­jawy jak te przy­pi­sy­wane CO­VID-19. Tego oczy­wi­ście w prak­tyce się nie robi. Dla­tego stra­sze­nie "za­ka­że­niami" i utoż­sa­mia­nie ich z za­cho­ro­wa­niami to jedna wielka ma­ni­pu­la­cja w tej dez­orien­tu­ją­cej nar­ra­cji mó­wią­cej o "pan­de­mii" ko­ro­na­wi­rusa.

Sto­so­wa­nie te­stu, który nie dość, że nie wy­krywa za­ka­że­nia, to jesz­cze do­dat­kowo wpro­wa­dza w błąd co do rze­czy­wi­stej liczby przy­pad­ków (i to na­wet nie w kwe­stii za­ka­że­nia, ale wy­łącz­nie OBEC­NO­ŚCI ma­te­riału ge­ne­tycz­nego ko­ro­na­wi­rusa na bło­nach ślu­zo­wych, w szcze­gól­no­ści zaś w dia­gno­styce prze­sie­wo­wej osób bez­ob­ja­wo­wych)13, jest skan­da­lem i skut­kiem ko­rup­cji in­sty­tu­cjo­nal­nej. Te­sty PCR wy­kry­wa­jące SARS-CoV-2 są je­dy­nie ol­brzy­mim mar­no­wa­niem pie­nię­dzy po­dat­nika, a za­ra­zem na­rzę­dziem słu­żą­cym do wzbu­dza­nia u niego ni­czym nie­uza­sad­nio­nego lęku. Nie dość, że oby­wa­tel za nie płaci (za­równo w po­staci po­dat­ków, jak i z wła­snej kie­szeni), to jesz­cze jest stra­szony i za­my­kany w aresz­cie do­mo­wym na tzw. kwa­ran­tan­nie. Oczy­wi­ście ko­rzy­stają na tym pro­du­ku­jące je firmy oraz pro­du­cenci bar­dzo kosz­tow­nych urzą­dzeń i od­czyn­ni­ków do ich prze­pro­wa­dza­nia.

Medycyna oparta na dowodach

Mamy dziś do czy­nie­nia z "po­to­pem" pu­bli­ka­cji na­uko­wych do­ty­czą­cych obec­nej sy­tu­acji ze względu na to, że te­mat jest "go­rący" oraz że przy­zna­wane są granty na ba­da­nia zwią­zane z "pan­de­mią" ko­ro­na­wi­rusa. Nie dość, że ar­ty­ku­łów na­uko­wych jest bar­dzo dużo, to jesz­cze są one róż­nej ja­ko­ści, a ich re­zul­taty czę­sto są sprzeczne ze sobą, jak to ma miej­sce na przy­kład w przy­padku sku­tecz­no­ści ma­sek. Dla­tego bar­dzo ważne jest, aby umieć roz­róż­niać, które z nich są bar­dziej wia­ry­godne, które mniej, a które na­leży od­rzu­cić, je­śli są sprzeczne z ba­da­niami wyż­szej ja­ko­ści. Tymi za­gad­nie­niami zaj­muje się tzw. me­dy­cyna oparta na do­wo­dach (na­uko­wych)14, w któ­rej na­czelną rolę od­grywa szcze­gólny ro­dzaj ba­dań - ran­do­mi­zo­wane kon­tro­lo­wane ba­da­nie kli­niczne (ang. ran­do­mi­sed con­trol­led trial - RCT) bę­dące ba­da­niem naj­wyż­szej ja­ko­ści, naj­bar­dziej obiek­tyw­nym i naj­bar­dziej wia­ry­god­nym spo­śród wszyst­kich zna­nych na­uce, zwa­nym też zło­tym stan­dar­dem dla pod­kre­śle­nia jego rangi i wia­ry­god­no­ści w oce­nie efek­tyw­no­ści da­nej in­ter­wen­cji me­dycz­nej, np. kon­kret­nego leku, szcze­pionki czy no­sze­nia ma­sek15.

Je­śli coś jest "naj­bar­dziej wia­ry­godne", to nie­jako au­to­ma­tycz­nie na­suwa się kon­klu­zja, że mu­szą też ist­nieć inne, mniej godne za­ufa­nia ba­da­nia. Wbrew po­zo­rom i po­wszech­nemu mnie­ma­niu naj­mniej prze­ko­ny­wa­jące w tzw. hie­rar­chii wia­ry­god­no­ści do­wo­dów na­uko­wych są opi­nie eks­per­tów (też rzą­do­wych). Mniej wia­ry­godne od nich są już tylko opi­nie po­li­ty­ków i la­ików, któ­rych w za­sa­dzie nie po­winno się w ogóle brać pod uwagę.

Bar­dziej wia­ry­godne niż ran­do­mi­zo­wane kon­tro­lo­wane ba­da­nie kli­niczne może być już tylko wię­cej ta­kich ba­dań (im wię­cej, tym le­piej) prze­pro­wa­dza­nych przez różne ze­społy ba­da­czy roz­sia­nych po ca­łym świe­cie. Uzy­sku­jemy wów­czas więk­szą próbkę prze­ba­da­nych osób i, co się z tym ści­śle wiąże, więk­szą moc sta­ty­styczną, a tym sa­mym wnio­ski do­ty­czące ja­kieś in­ter­wen­cji me­dycz­nej są jesz­cze bar­dziej so­lidne i bliż­sze prawdy. Ana­lizy da­nych, które biorą pod uwagę zbiory ba­dań, zwane są prze­glą­dami sys­te­ma­tycz­nymi i me­ta­ana­li­zami. Za­równo te po­ję­cia, jak i za­rys pod­staw me­dy­cyny opar­tej na do­wo­dach zo­stały przed­sta­wione w Anek­sie nr 3 do ni­niej­szej książki.

Rów­nież je­śli cho­dzi o ba­da­nia zwią­zane z obecną "pan­de­mią", na­leży zwró­cić uwagę na to, że ist­nieją też me­ta­ana­lizy łą­czące ba­da­nia ran­do­mi­zo­wane i ob­ser­wa­cyjne (czyli o niż­szej wia­ry­god­no­ści), które są mniej wia­ry­godne niż te bio­rące pod uwagę wy­łącz­nie RCT'y.

Iluzja medycyny opartej na dowodach

Ist­nieje też nie­stety mroczna strona me­dy­cyny - w szcze­gól­no­ści do­ty­cząca ba­dań i pu­bli­ka­cji na­uko­wych, które są kre­owane i fał­szo­wane przez kon­cerny far­ma­ceu­tyczne. Pa­mię­tajmy, że gra to­czy się o mi­liardy do­la­rów, które Big Pharma za­ra­bia na po­zy­tyw­nie oce­nio­nych pro­duk­tach w re­cen­zo­wa­nych cza­so­pi­smach na­uko­wych. Z tego względu nie mo­żemy ufać każ­demu ar­ty­ku­łowi na­uko­wemu, choćby był pu­bli­ko­wany w re­no­mo­wa­nym cza­so­pi­śmie. Zwraca na to uwagę m.in. Le­emon McHenry, współ­au­tor książki The Il­lu­sion of Evi­dence Ba­sed Me­di­cine16 oraz eme­ry­to­wany pro­fe­sor fi­lo­zo­fii i bio­etyki na Ka­li­for­nij­skim Uni­wer­sy­te­cie Sta­no­wym, a za­ra­zem kon­sul­tant prawny w kan­ce­la­rii Baum He­dlund Ari­stei & Gold­man17 w Los An­ge­les w Ka­li­for­nii. Jego wnio­ski wpra­wiają wręcz w osłu­pie­nie:

[...] prze­mysł far­ma­ceu­tyczny two­rzy wszyst­kie te ar­ty­kuły me­dyczne po­za­ku­li­sowo w ce­lach mar­ke­tin­go­wych. By­łem tym zdu­miony, gdyż mia­łem wiel­kie za­ufa­nie do prasy me­dycz­nej i pu­bli­ko­wa­nych tam in­for­ma­cji. Po­my­śla­łem o ca­łej li­te­ra­tu­rze na­uko­wej. Do­tych­czas są­dzi­łem, że cza­so­pi­sma me­dyczne mu­szą speł­niać bar­dzo su­rowe wy­mogi, by mo­gły ucho­dzić za wia­ry­godne. Tym­cza­sem oka­zało się, że jest od­wrot­nie. Obec­nie je­stem głę­boko prze­ko­nany, że więk­szość cza­so­pism me­dycz­nych nie po­winna być uzna­wa­nych za na­ukowe. Wy­nika to nie tylko z po­wodu pro­blemu z gho­stw­ri­te­rami18 pi­szą­cymi ar­ty­kuły pod go­tową tezę, ale rów­nież z tego, że sys­tem re­cen­zo­wa­nia jest bar­dzo słaby. Dla­tego też nie mo­żemy mieć za­ufa­nia do niego i do stanu ak­tu­al­nej li­te­ra­tury me­dycz­nej19.

Dru­gim pro­ble­mem, na który zwraca uwagę McHenry, jest fa­bry­ko­wa­nie czy też wy­my­śla­nie cho­rób (ang. di­se­ase mon­ge­ring) przez prze­mysł far­ma­ceu­tyczny ce­lem czer­pa­nia z tego ko­rzy­ści fi­nan­so­wych, jak to obec­nie ma miej­sce w przy­padku pre­pa­ra­tów ge­ne­tycz­nych prze­ciw CO­VID-19, a wcze­śniej w od­nie­sie­niu do szcze­pio­nek prze­ciw świń­skiej gry­pie. To oczy­wi­ście tylko przy­kłady. McHenry w na­stę­pu­jący spo­sób wy­ja­śnia istotę my­śle­nia i mo­delu biz­ne­so­wego osób za­rzą­dza­ją­cych w Big Phar­mie:

Pa­mię­tam wy­po­wiedź pew­nego me­ne­dżera z branży far­ma­ceu­tycz­nej, a wła­ści­wie dy­rek­tora ge­ne­ral­nego, chyba z firmy Merck, który, za­sta­na­wia­jąc się nad swoją ka­rierą, nad tym, co mógłby w niej ulep­szyć, do­szedł do wnio­sku, że głów­nym pro­ble­mem firmy było to, że do­tych­czas sprze­da­wali leki wy­łącz­nie oso­bom cho­rym, w związku z czym po­winni za­cząć ich do­star­czać także lu­dziom zdro­wym, po­nie­waż w ten spo­sób znacz­nie roz­sze­rzy­liby za­kres swo­jego od­dzia­ły­wa­nia i mo­gliby zwie­lo­krot­nić sprze­daż, roz­cią­gnąć ją, ni­czym gumę ba­lo­nową, na inne ob­szary20.

Co w ta­kim ra­zie mo­żemy zro­bić, żeby zmie­nić tak fa­talny i sko­rum­po­wany spo­sób prze­pro­wa­dza­nia ba­dań pro­duk­tów lecz­ni­czych? Z pew­no­ścią po­win­ni­śmy pro­te­sto­wać i dą­żyć do tego, aby prze­mysł far­ma­ceu­tyczny nie mógł uczest­ni­czyć w ba­da­niach swo­ich pro­duk­tów. Już od za­ra­nia dzie­jów zda­wano so­bie sprawę, że nikt nie może być sę­dzią we wła­snej spra­wie. Na­leży rów­nież wy­eli­mi­no­wać moż­li­wość fi­nan­so­wa­nia przez firmy far­ma­ceu­tyczne ba­dań swo­ich pro­duk­tów lecz­ni­czych na uni­wer­sy­te­tach lub w pań­stwo­wych jed­nost­kach me­dycz­nych, bo pro­wa­dzi to do ko­rup­cji zgod­nie z za­sadą, że kto płaci, ten wy­maga. A traci na tym pa­cjent, gdyż prze­kłada się to bez­po­śred­nio na jego zdro­wie i ży­cie. To ten sam pa­cjent, który płaci po­datki na pań­stwowe agen­cje i uni­wer­sy­tety me­dyczne, żeby za jego pie­nią­dze rze­tel­nie (nie­za­leż­nie) okre­ślono sto­su­nek ry­zyka do ko­rzy­ści zwią­za­nych ze sto­so­wa­niem da­nego leku. McHenry tak pod­su­mo­wuje istotę tego pro­blemu i daje pro­po­zy­cję uzdro­wie­nia ko­rup­cyj­nego sys­temu:

[...] przede wszyst­kim mu­simy cał­ko­wi­cie wy­eli­mi­no­wać kon­cerny far­ma­ceu­tyczne z pro­cesu ba­da­nia przez nie ich wła­snych pro­duk­tów. Ja­kim cu­dem do­pro­wa­dzi­li­śmy do tego, że ufamy pro­du­cen­tom, któ­rzy prze­pro­wa­dzają ba­da­nia swo­ich wła­snych le­ków? Oli­gar­chia kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych wła­ści­wie za­własz­czyła de­mo­kra­cję i in­sty­tu­cje de­mo­kra­tyczne, do któ­rych na­leży kon­trola nad me­cha­ni­zmami gwa­ran­tu­ją­cymi rów­no­wagę w tym sys­te­mie oraz od któ­rych za­leży in­te­gral­ność na­ukowa. Kto za­tem za­dba o rze­tel­ność na­uki? 21.

O fa­bry­ko­wa­niu cho­rób, zja­wi­sku opi­sa­nym już sze­rzej w li­te­ra­tu­rze na­uko­wej, a więc nie­przy­na­le­żą­cym do ka­te­go­rii tzw. teo­rii spi­sko­wych, pi­szą rów­nież pol­scy so­cjo­lo­go­wie me­dy­cyny, w tym dr Ur­szula i dr An­drzej Do­mań­scy:

Trzeci spo­sób wy­ja­śnia­nia mo­ral­nej pa­niki to mo­del grup in­te­resu. W tym przy­padku wska­zuje się na to, że nie­kiedy, na­wet wbrew za­mie­rze­niom elit, okre­ślone grupy in­te­resu są w sta­nie wy­kre­ować okre­ślony pro­blem spo­łeczny. [...] Przy­ję­cie so­cjo­lo­gicz­nej in­ter­pre­ta­cji, w któ­rej pro­blemy zdro­wotne są roz­pa­try­wane także jako kon­strukt lub wy­twór spo­łecz­nej in­ter­pre­ta­cji, su­ge­ruje, że cho­robę można świa­do­mie wy­kre­ować i po­wo­łać do ży­cia w jej spo­łecz­nej re­cep­cji. I nie jest to lo­gika my­śle­nia spi­sko­wego. Ist­nieją bo­wiem so­cjo­lo­giczne ba­da­nia, które wska­zują, że świa­dome i ce­lowe po­wo­ły­wa­nie do ży­cia okre­ślo­nych prze­ko­nań zdro­wot­nych jest re­al­nym wy­mia­rem dzia­łal­no­ści "prze­my­słu zdro­wia"22.

Ur­szula i An­drzej Do­mań­scy zwra­cają także uwagę na to, że je­den z pierw­szych przy­pad­ków kre­owa­nia no­wych cho­rób miał miej­sce w la­tach dwu­dzie­stych XX wieku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, kiedy to "pro­du­cent środka od­ka­ża­ją­cego wy­pro­mo­wał nową do­le­gli­wość, tj. ha­li­tozę (cuch­nący od­dech), chcąc dzięki temu za­ro­bić na sprze­daży swego pro­duktu jako środka słu­żą­cego do od­ka­ża­nia jamy ust­nej"23.

Medycyna jako narzędzie kontroli społecznej, czyli o biopolityce, biowładzy, medykalizacji, farmaceutykalizacji i genetyzacji

Oprócz ści­śle na­ukowo-me­dycz­nego aspektu tzw. pan­de­mii ko­ro­na­wi­rusa, któ­rym zaj­mują się na­ukowcy bie­gli w me­dy­cy­nie czy sta­ty­styce, Do­mań­scy opi­sują rów­nież wy­miar spo­łeczno-kul­tu­rowy tego zja­wi­ska, które na­leży roz­pa­try­wać w kon­tek­ście ta­kich pro­ce­sów jak na przy­kład se­ku­la­ry­za­cja współ­cze­snych spo­łe­czeństw, w któ­rych na­uka ma szcze­gólne zna­cze­nie, a me­dy­cyna zaj­muje miej­sce przy­na­leżne daw­niej sys­te­mom wie­rzeń re­li­gij­nych. Zdro­wie ucho­dzi w nich za cen­tralną war­tość, co pro­wa­dzi do tzw. me­dy­ka­li­za­cji spo­łe­czeństw:

Ter­min ten służy do pod­kre­śle­nia eks­pan­sji per­spek­tywy me­dycz­nej na ko­lejne ob­szary ży­cia trak­to­wane do­tych­czas jako nie­me­dyczne. Jako pro­blem me­dyczny roz­pa­truje się dziś: po­czę­cie, na­ro­dziny, edu­ka­cję, pracę, wy­po­czy­nek, po­si­łek, od­dy­cha­nie, sta­rze­nie, umie­ra­nie i śmierć. Me­dy­ka­li­za­cja to też spo­sób my­śle­nia, war­to­ścio­wa­nia i po­szu­ki­wa­nia roz­wią­zań pro­ble­mów ży­cia co­dzien­nego na grun­cie me­dy­cyny. [...] Me­dy­ka­li­za­cję na­leży roz­pa­try­wać jako po­datny grunt dla spo­łecz­nej ak­cep­ta­cji bio­me­dycz­nej nar­ra­cji, jaka to­wa­rzy­szy współ­cze­snym pan­de­miom24.

Spo­łe­czeń­stwo pol­skie nie od dziś jest pod sil­nym wpły­wem firm far­ma­ceu­tycz­nych, co można za­ob­ser­wo­wać, oglą­da­jąc re­klamy te­le­wi­zyjne, które w du­żej czę­ści po­świę­cone są le­kom i su­ple­men­tom. Nie dziwi za­tem otwar­tość Po­la­ków na me­dy­ka­menty i "szcze­pionki", a pro­du­cen­tów te­le­wi­zyj­nych na pie­nią­dze pły­nące od Big Pharmy, z czym w pa­rze idzie brak kry­tycz­nego po­dej­ścia do pre­pa­ra­tów ge­ne­tycz­nych prze­ciw CO­VID-19 w ich pro­gra­mach. Jak mówi przy­sło­wie, "nie kąsa się ręki, która karmi" i to w do­datku re­gu­lar­nie. Na­wet w Te­le­wi­zji Pol­skiej do­to­wa­nej hoj­nie przez rząd z pie­nię­dzy po­dat­ni­ków nie ma miej­sca na nie­za­leżne pro­gramy ta­kie jak "Warto roz­ma­wiać" Jana Po­spie­szal­skiego, który znik­nął z an­teny po za­pro­sze­niu do niego osób kry­tycz­nych wo­bec ofi­cjal­nej nar­ra­cji do­ty­czą­cej tzw. pan­de­mii. Z pew­no­ścią warto roz­ma­wiać, ale czy wolno?

Wspo­mniana otwar­tość na pro­dukty prze­my­słu far­ma­ceu­tycz­nego okre­ślana jest w li­te­ra­tu­rze na­uko­wej mia­nem far­ma­ceu­ty­ka­li­za­cji spo­łe­czeń­stwa. Jak za­uwa­żają Do­mań­scy:

[...] ta­bletki są dziś trak­to­wane jako spo­sób na wszel­kie kło­poty i pro­blemy. Nie służą je­dy­nie do le­cze­nia cho­rób, ale peł­nią także funk­cję "do­pa­la­czy" oraz środ­ków po­moc­nych w za­ra­dze­niu ta­kim pro­ble­mom spo­łecz­nym jak: smu­tek, zmę­cze­nie, nie­śmia­łość, ża­łoba czy brak kon­cen­tra­cji25.

Jed­nak far­ma­ceu­ty­ka­li­za­cja staje się już po­woli passe, je­śli cho­dzi o obecną "pan­de­mię". Nad­cho­dzi czas na ge­ne­ty­za­cję:

Tra­dy­cyjne me­tody dia­gno­zo­wa­nia i le­cze­nia (ta­bletki) oka­zują się nie­wy­star­cza­jące i nie dość no­wo­cze­sne. Ge­ne­ty­za­cję dia­gnozy SARS-CoV-2 (te­sty PCR) i prak­tyki te­ra­peu­tycz­nej (szcze­pionki mRNA) nie na­leży łą­czyć je­dy­nie z po­stę­pem me­dycz­nym, gdyż, jak prze­ko­nuje Abby Lip­p­man (fun­da­torka kon­cep­cji ge­ne­ty­za­cji), in­ter­pre­ta­cję uwa­run­ko­wań cho­rób i ko­niecz­nych te­ra­pii na­leży roz­wa­żać w ka­te­go­riach de­cy­zji po­li­tycz­nych, które mają zwią­zek z ak­tu­alną po­li­tyką, pry­wat­nymi prze­ko­na­niami oraz in­te­re­sami i ide­olo­giami (za­wo­do­wymi i eko­no­micz­nymi) po­szcze­gól­nych grup, ba­da­czy, pla­có­wek na­uko­wych i po­li­ty­ków26.

A za­tem, jak su­ge­rują au­to­rzy tej wy­po­wie­dzi, tzw. pan­de­mia to nie za­gad­nie­nie wy­łącz­nie me­dyczne, ale jak naj­bar­dziej po­li­tyczne i glo­balne, po­nie­waż ce­lem tych dzia­łań jest wy­szcze­pie­nie ca­łej po­pu­la­cji, wszyst­kich miesz­kań­ców Ziemi. Jak się oka­zuje, już w 1976 roku Mi­chael Fo­ucault za­uwa­żył, że na­sza cy­wi­li­za­cja jest epoką bio­wła­dzy i bio­po­li­tyki, czyli to, co wy­czu­wamy dziś nie­jako in­tu­icyj­nie, zo­stało opi­sane już dawno temu:

[...] wła­dza w prze­szło­ści ko­ja­rzona była ze sto­so­wa­niem bez­po­śred­niego przy­musu. W no­wo­cze­snych spo­łe­czeń­stwach można za­ob­ser­wo­wać roz­wój pro­fe­sjo­nal­nych grup (np. psy­chia­trzy, spe­cja­li­ści od zdro­wia pu­blicz­nego, pra­cow­nicy me­diów), któ­rych ce­lem jest spra­wo­wa­nie kon­troli nad spo­łe­czeń­stwem. Współ­cze­śnie wła­dza ucieka się do bar­dziej sub­tel­nych i wy­ra­fi­no­wa­nych me­tod od­dzia­ły­wa­nia na za­cho­wa­nie czło­wieka. Ozna­cza to, że jed­nostki uwew­nętrz­niają (za­czy­nają przyj­mo­wać i trak­to­wać jako wła­sne) mo­dele okre­ślo­nych za­cho­wań pro­mo­wane przez me­dia jako na­ukowe i ak­cep­tują, naj­czę­ściej nie do końca świa­do­mie, od­gór­nie na­rzu­cane normy. No­wo­cze­sne spo­łe­czeń­stwo jest [dziś] ad­mi­ni­stro­wane przez pro­fe­sjo­na­li­stów, któ­rzy de­fi­niują okre­ślone stan­dardy. Po­dob­nie na pod­sta­wie ad­mi­ni­stra­cyj­nej de­cy­zji za­pada wy­rok: "zdrowy", "chory", "sza­lony", "kry­mi­na­li­sta", "de­wiant". Wie­dza (na­uka) w uję­ciu Fo­ucaulta trak­to­wana jest jako na­rzę­dzie spra­wo­wa­nia wła­dzy. Obec­nie jedna z jej dzie­dzin, tj. me­dy­cyna służy do re­gu­la­cji i kon­tro­lo­wa­nia ludz­kich za­cho­wań27.

Międzynarodowy traktat antypandemiczny WHO

W tym kon­tek­ście nie­trudno zro­zu­mieć pro­jekt zgło­szony przez Świa­tową Or­ga­ni­za­cję Zdro­wia (WHO), któ­rego ce­lem jest za­rzą­dza­nie przy­szłymi pan­de­miami w ra­mach umowy mię­dzy­na­ro­do­wej. Już w marcu 2021 roku przy­wódcy wielu kra­jów oraz dy­rek­tor ge­ne­ralny WHO - Te­dros Ad­ha­nom Ghe­brey­esus28 wy­sto­so­wali wspólny apel, w któ­rym po­stu­lo­wali stwo­rze­nie mię­dzy­na­ro­do­wego trak­tatu an­ty­pan­de­micz­nego, który za­wie­rał zna­mienne prze­sła­nie:

Ko­lejne pan­de­mie i ko­lejne po­ważne za­gro­że­nia zdro­wotne są nie­unik­nione. To kwe­stia nie tego czy, ale kiedy. Mu­simy być wszy­scy le­piej przy­go­to­wani na to, by prze­wi­dy­wać pan­de­mie, za­po­bie­gać im, wy­kry­wać je i oce­niać oraz sku­tecz­nie, w wy­soce sko­or­dy­no­wany spo­sób, na nie re­ago­wać. Na­szym zda­niem kraje po­winny współ­pra­co­wać na rzecz no­wego mię­dzy­na­ro­do­wego trak­tatu o go­to­wo­ści i re­ago­wa­niu na pan­de­mie29.

To ozna­cza, że WHO z dużą dozą praw­do­po­do­bień­stwa ogłosi ko­lejną, sfa­bry­ko­waną pan­de­mię, jak to już miało miej­sce w przy­padku świń­skiej grypy i CO­VID-19. Tym ra­zem jed­nak za­rzą­dza­nie kry­zy­sem nie bę­dzie (je­śli pro­jekt zo­sta­nie przy­jęty) od­by­wać się tak jak do tej pory, tj. w ra­mach mniej lub bar­dziej su­we­ren­nych de­cy­zji po­szcze­gól­nych państw, ale w spo­sób glo­balny. Po­li­ty­kom może to być na rękę, po­nie­waż wów­czas zrzucą od­po­wie­dzial­ność za swoje de­cy­zje na WHO jako or­gan eks­per­cki. Pro­blem jed­nak tkwi w tym, czy mo­żemy ufać in­sty­tu­cji, która skom­pro­mi­to­wała się już dwu­krot­nie, je­śli cho­dzi o tzw. pan­de­mie? Czy mo­żemy ufać or­ga­ni­za­cji, która otrzy­muje około 75% fi­nan­so­wa­nia od pry­wat­nych pod­mio­tów, w tym od prze­my­słu far­ma­ceu­tycz­nego? Od­po­wiedź na to py­ta­nie musi być zde­cy­do­wa­nie ne­ga­tywna. Po­win­ni­śmy ze­rwać współ­pracę z pod­mio­tem, który jest in­sty­tu­cjo­nal­nie sko­rum­po­wany i sta­nowi in­stru­ment do za­ra­bia­nia pie­nię­dzy przez Big Pharmę.

"Zostań w domu", czyli rzecz o tzw. lockdownach i zamykaniu drzwi szpitali przed chorymi

Ma­sowe za­my­ka­nie lu­dzi w aresz­tach do­mo­wych bez wy­roku sądu było nie tylko bez­prawne i go­dziło w pod­sta­wowe prawa wol­nego czło­wieka, ale rów­nież nie­sku­teczne. Jesz­cze do 2019 roku Świa­towa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia nie re­ko­men­do­wała nad­zwy­czaj­nych środ­ków sto­so­wa­nych wo­bec spo­łe­czeństw (kwa­ran­tanna osób z kon­taktu, za­my­ka­nie gra­nic, scre­ening ce­lem stwier­dze­nia "za­ka­że­nia" przy wjeź­dzie/wy­jeź­dzie) w celu prze­ciw­dzia­ła­nia trans­mi­sji grypy - głów­nie ze względu na ich nie­wielki wpływ na prze­bieg jej roz­prze­strze­nia­nia i do­tkliwe skutki uboczne ta­kie jak ze­rwa­nie łań­cu­chów do­staw czy nie­po­koje spo­łeczne. Czy od 2020 roku mie­li­śmy wy­syp ba­dań na­uko­wych, które do­wo­dzi­łyby, że lock­do­wny są jed­nak ko­rzystne i sku­teczne? Żadną miarą. De­cy­zje o "za­mro­że­niu" ży­cia zo­stały pod­jęte na po­zio­mie wy­łącz­nie po­li­tycz­nym, a ba­zo­wały, przy­naj­mniej ofi­cjal­nie, na wręcz astro­no­micz­nie prze­sza­co­wa­nej licz­bie zgo­nów z po­wodu SARS-CoV-2 uzy­ska­nej na pod­sta­wie sy­mu­la­cji kom­pu­te­ro­wych, a nie do­świad­czal­nych ba­dań epi­de­mio­lo­gicz­nych. Przy­po­mnijmy, że ra­port Im­pe­rial Col­lege prze­wi­dy­wał 510 tys. zgo­nów, je­śli lock­down nie zo­sta­nie wpro­wa­dzony, co jest liczbą ab­sur­dal­nie wy­soką i cał­ko­wi­cie sprzeczną z da­nymi eks­pe­ry­men­tal­nymi do­ty­czą­cymi wspo­mnia­nego wskaź­nika IFR. Nie­stety nasz rząd rów­nież po­sił­kuje się mo­de­lami i sy­mu­la­cjami kom­pu­te­ro­wymi, a jak stwier­dził prof. med. Jo­han Gie­secke, kra­jowy epi­de­mio­log Szwe­cji peł­niący tę funk­cję przez 20 lat:

[...] wszyst­kie mo­dele do­ty­czące roz­prze­strze­nia­nia się cho­rób za­kaź­nych - wiele zna­nych osób je wy­ko­nuje - są do­bre do na­ucza­nia, ale rzadko uka­zują prawdę30.

Dane na­ukowe wyż­szej ja­ko­ści wska­zują na nie­wielką lub żadną sku­tecz­ność lock­do­wnu przy ogrom­nej skali ka­ta­stro­fal­nych skut­ków ubocz­nych. Już w lipcu 2020 roku na ła­mach pre­sti­żo­wego cza­so­pi­sma "The Lan­cet" nie wy­ka­zano ko­re­la­cji mię­dzy na­tych­mia­sto­wym, peł­nym lock­dow­nem i po­wszechną ru­ty­nową dia­gno­styką a śmier­tel­no­ścią zwią­zaną z CO­VID-19. We­dług wnio­sków pły­ną­cych z naj­bar­dziej ak­tu­al­nego (maj 2022 roku) prze­glądu sys­te­ma­tycz­nego (me­ta­ana­liza 22 do­nie­sień na­uko­wych) ba­dań oce­nia­ją­cych sku­tecz­ność lock­do­wnu sto­so­wa­nie izo­lu­ją­cych spo­łecz­nie in­ter­wen­cji nie­far­ma­ceu­tycz­nych (po­le­ga­ją­cych na re­zy­gna­cji z kon­tak­tów mię­dzy ludźmi, tzw. lock­dow­nów, kwa­ran­tann, te­sto­wa­nia, śle­dze­nia kon­tak­tów, no­sze­nia ma­sek i wszel­kich in­nych ob­ostrzeń; ang. Com­mu­nity non phar­ma­ceu­ti­cal in­te­rven­tions - cNPI) na­leży od­rzu­cić jako in­stru­ment po­li­tyki prze­ciw­pan­de­micz­nej.

Inne dane rów­nież wska­zują na to, że ry­go­ry­stycz­ność środ­ków usta­no­wio­nych w celu zwal­cza­nia pan­de­mii, w tym lock­do­wnu, wy­daje się nie mieć związku ze śmier­tel­no­ścią, zaś roz­wój "epi­de­mii" w pań­stwach z ła­god­nymi re­stryk­cjami ta­kimi jak Szwe­cja i Ko­rea Po­łu­dniowa był po­do­bny jak w kra­jach, w któ­rych wdro­żono lock­down. Do­dat­kowo stra­te­gia "zo­stań w domu" pro­wa­dzi do wzro­stu śmier­tel­no­ści po­nad­nor­ma­tyw­nej (nie­zwią­za­nej z pa­to­ge­nem) bez­po­śred­nio po wpro­wa­dze­niu jej w ży­cie.

Wśród skut­ków ubocz­nych lock­do­wnu naj­czę­ściej wy­mie­nia się wzrost bez­ro­bo­cia, wzrost liczby ban­kru­tu­ją­cych firm, po­gor­sze­nie stanu psy­chicz­nego, spa­dek po­ziomu ży­cia, nad­mierną kon­sump­cję le­ków i uży­wek, po­gor­sze­nie opieki me­dycz­nej pa­cjen­tów "nie­co­vi­do­wych" oraz wzrost nie­do­ży­wie­nia i śmierci gło­do­wej w kra­jach roz­wi­ja­ją­cych się. Ana­liza wpływu spo­wol­nie­nia go­spo­dar­czego w 2020 r. na śmier­tel­ność dzieci po­ni­żej 5 roku ży­cia w 129 kra­jach wy­ka­zała, że skutki eko­no­miczne stra­te­gii anty-co­vid mo­gły do­pro­wa­dzić do mi­ni­mum 280 tys. do­dat­ko­wych zgo­nów dzieci w tej gru­pie wie­ko­wej, głów­nie w Afryce. W Pol­sce z po­wodu lock­do­wnu szpi­tali dla pa­cjen­tów nie­co­vi­do­wych, czyli re­duk­cji ho­spi­ta­li­za­cji (aż o 2,8 mln w 2020 roku w po­rów­na­niu do 2019) w okre­sie "pan­de­mii" (ostat­nich dwóch lat), wy­stą­piło po­nad 200 tys. nad­mia­ro­wych zgo­nów, które nie są - jak utrzy­muje rzą­dowa nar­ra­cja - zgo­nami co­vi­do­wymi.

Wspo­mniany prof. John Io­an­ni­dis w swoim ar­ty­kule do­ty­czą­cym glo­bal­nych skut­ków krótko- i dłu­go­ter­mi­no­wych zwią­za­nych z "pan­de­mią" ko­ro­na­wi­rusa sfor­mu­ło­wał na­stę­pu­jący wnio­sek: "Bio­rąc pod uwagę różne pro­gnozy, nad­mia­rowe zgony z po­wodu ob­ostrzeń będą za­pewne dużo więk­sze niż zgony z po­wodu CO­VID-19"31. Na­to­miast Or­ga­ni­za­cja Na­ro­dów Zjed­no­czo­nych ds. Wy­ży­wie­nia i Rol­nic­twa (FAO) biła w tym cza­sie na alarm, że "w 2020 roku, ze względu na eko­no­miczne skutki wi­rusa CO­VID-19, może zo­stać od­no­to­wany dra­ma­tyczny (re­kor­dowy) wzrost liczby ofiar braku żyw­no­ści o [ko­lejne] 130 mi­lio­nów32". Na­suwa się za­tem py­ta­nie, ile było ofiar głodu w 2021 roku i ile bę­dzie ich w ko­lej­nych la­tach z po­wodu sztucz­nie wy­kre­owa­nej pan­de­mii?

Wiele osób w Pol­sce nie otrzy­mało na czas wła­ści­wego wcze­snego le­cze­nia, a pa­cjen­tom po­wszech­nie re­ko­men­do­wano sto­so­wa­nie stan­dar­do­wych, do­stęp­nych bez re­cepty le­ków prze­ciw­za­pal­nych oraz cze­ka­nie za­miast sko­rzy­sta­nia z opła­ca­nej przez nich służby zdro­wia. Do­piero gdy się im po­gor­szy, mieli wzy­wać po­go­to­wie. Czyżby za­sada, że pro­fi­lak­tyka oraz wdra­ża­nie le­cze­nia moż­li­wie jak naj­wcze­śniej była już nie­zgodna z ak­tu­alną wie­dzą me­dyczną? Pa­cjenci z in­fek­cjami gór­nych dróg od­de­cho­wych tra­fiali zbyt późno i w dużo gor­szym sta­nie do sys­temu opieki zdro­wot­nej, niż miało to miej­sce przed pan­de­mią, a przy­po­mnijmy, że łó­żek wtedy nie bra­ko­wało.

Po­nadto nie uzna­wano, a wręcz dys­kre­dy­to­wano nie­dro­gie i znane od lat leki o po­ten­cjale te­ra­peu­tycz­nym w le­cze­niu CO­VID-19 ta­kie jak iwer­mek­tyna czy aman­ta­dyna, na­to­miast pro­mo­wano i sto­so­wano za­re­je­stro­wany w le­cze­niu CO­VID-19 kosz­towny rem­de­si­wir o kon­tro­wer­syj­nej sku­tecz­no­ści i bez­pie­czeń­stwie 33 34.

Mi­ni­ster­stwo zdro­wia nie pro­mo­wało po­staw proz­dro­wot­nych, a lu­dzi "za­my­kano w do­mach", ogra­ni­cza­jąc im ak­tyw­ność fi­zyczną i eks­po­zy­cję na pro­mie­nie sło­neczne. Tym­cza­sem su­ple­men­ta­cja wi­ta­miną D, uzu­peł­nia­nie nie­do­bo­rów mi­kro­ele­men­tów (np. cynk, se­len), wła­ściwa dieta i ak­tyw­ność fi­zyczna mogą zmniej­szyć ry­zyko za­ka­że­nia i po­waż­nego prze­biegu CO­VID-19. Za­mknięto też lasy, cho­ciaż w tym sa­mym cza­sie w Niem­czech za­le­cano ko­rzy­sta­nie z nich. Je­dy­nym "zba­wie­niem" miało być sie­dze­nie w domu w ocze­ki­wa­niu na po­ja­wie­nie się ma­gicz­nej szcze­pionki.

"Moż­liwe, że lock­down zo­sta­nie uznany za jedną z naj­więk­szych po­ra­żek po­li­tyki czasu po­koju we współ­cze­snej hi­sto­rii". Taki oto wnio­sek sfor­mu­ło­wali au­to­rzy ana­lizy (prze­pro­wa­dzo­nej dla Ka­nady) do­ty­czą­cej sto­sunku kosz­tów do ko­rzy­ści w kon­tek­ście m.in. zdro­wia pu­blicz­nego, go­spo­darki, eko­no­mii i aspek­tów psy­cho­spo­łecz­nych w per­spek­ty­wie krótko-, śred­nio- i dłu­go­ter­mi­no­wej. Mu­simy do­ma­gać się, żeby nasi po­li­tycy i tzw. eks­perci rzą­dowi wzięli so­bie tę kon­klu­zję do serca, prze­pro­sili spo­łe­czeń­stwo i po­nie­śli od­po­wie­dzial­ność za nie­uza­sad­nione na­ukowo dzia­ła­nia.

Zamykanie szkół

Za­kaz uczest­ni­cze­nia dzieci i mło­dzieży w za­ję­ciach lek­cyj­nych, jak każda zresztą re­stryk­cja rzą­dowa, był zu­peł­nie nie­uza­sad­niony przede wszyst­kim ze względu na brak, czego ni­gdy dość przy­po­mi­nać, sy­tu­acji nad­zwy­czaj­nej (śmier­tel­ność wi­rusa dla ca­łej po­pu­la­cji była na po­zio­mie se­zo­no­wej grypy). Rząd za­mknął szkoły, nie ma­jąc po­par­cia w ba­da­niach na­uko­wych, które by uza­sad­niały to dzia­ła­nie, pod­czas gdy cię­żar do­wodu ko­rzy­ści prze­wyż­sza­ją­cej ry­zyko spo­czywa za­wsze na tym, kto chce wpro­wa­dzić w ży­cie dane dzia­ła­nie. De­cy­zja była za­tem po­li­tyczna, a nie na­ukowa. Tym­cza­sem choć w Szwe­cji szkoły nie zo­stały za­mknięte i nie wpro­wa­dzono też na­kazu no­sze­nia nie­sku­tecz­nych ma­sek, to pań­stwo to może po­szczy­cić się o wiele mniej­szą liczbą zgo­nów nad­mia­ro­wych niż Pol­ska! Po­nadto w Szwe­cji ilość zgo­nów dzieci w wieku 1-16 lat była po­do­bna do ilo­ści zgo­nów z okresu na 4 mie­siące przed i po po­ja­wie­niu się CO­VID-19, zaś wskaź­niki przy­jęć na­uczy­cieli na od­działy in­ten­syw­nej te­ra­pii były po­rów­ny­walne z tymi dla in­nych za­wo­dów35. Za­tem nic nad­zwy­czaj­nego się nie działo.

Po­nadto w gru­pie wie­ko­wej obej­mu­ją­cej dzieci i mło­dzież ry­zyko zgonu, ho­spi­ta­li­za­cji, cięż­kiego prze­biegu i po­wi­kłań zwią­za­nych z CO­VID-19 są zni­kome, a za­tem dzieci i mło­dzież nie wy­ma­gały żad­nej szcze­gól­nej ochrony.

Nie ma też do­wo­dów wy­so­kiej ja­ko­ści do­ty­czą­cych tego, czy i na ile za­mknię­cie szkół przy­czy­nia się do niż­szej trans­mi­sji wi­rusa w spo­łe­czeń­stwie, w tym wśród grup ry­zyka. Z pew­no­ścią jed­nak wiemy, że za­my­ka­nie pla­có­wek szkol­nych pro­wa­dzi do ka­ta­stro­fal­nych skut­ków u dzieci i mło­dzieży (psy­chicz­nych, spo­łecz­nych, edu­ka­cyj­nych, zdro­wot­nych, a na­wet do utraty lat ży­cia)36 oraz do ab­sen­cji za­wo­do­wej ro­dzi­ców, co z ko­lei ge­ne­ruje ko­lejne ne­ga­tywne kon­se­kwen­cje dla wszyst­kich. Straty z po­wodu za­mknię­cia pla­có­wek szkol­nych znacz­nie prze­wyż­szają po­ten­cjalne ko­rzy­ści. A ta­jem­nicą po­li­szy­nela jest, że ja­kość na­ucza­nia w pu­blicz­nych szko­łach już przed pan­de­mią po­zo­sta­wiała wiele do ży­cze­nia i była ni­ska.

Je­śli ko­ro­na­wi­rus, po­dob­nie jak wi­rus grypy, sta­nowi za­gro­że­nie dla okre­ślo­nych grup ry­zyka, to przede wszyst­kim ich człon­ko­wie po­winni się chro­nić. Na­leży w tym miej­scu pod­kre­ślić, że to kon­kretna osoba z grupy ry­zyka po­winna de­cy­do­wać o tym, czy chce się w ten spo­sób za­bez­pie­czyć czy też woli pod­jąć ry­zyko za­ra­że­nia i zgonu, de­cy­du­jąc się na przy­kład na kon­takt z wnu­kami. Przy­mus ochrony ko­go­kol­wiek jest nie do za­ak­cep­to­wa­nia od strony etycz­nej oraz go­dzi w pod­sta­wowe prawo do wol­no­ści oso­bi­stej i wol­no­ści po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji co do swo­jego zdro­wia i ży­cia, jak to miało miej­sce w przy­padku za­kazu od­wie­dzin cho­rych w szpi­ta­lach czy do­mach opieki. Przy­mus ochrony świad­czy o to­ta­li­tar­nych za­pę­dach rzą­dzą­cych.

Dezynfekcja powierzchni, dystansowanie społeczne, badania przesiewowe temperatury i restrykcje związane z podróżowaniem

Ko­ro­na­wi­rusy na­leżą do wi­ru­sów układu od­de­cho­wego, które roz­prze­strze­niają się drogą ae­ro­zo­lową, czyli po­przez wdy­cha­nie wi­ru­sów znaj­du­ją­cych w ma­łych kro­pel­kach skła­da­ją­cych się z wody i śliny, wy­dy­cha­nych przez osobę chorą. Część kro­pli jest na tyle mała, że przy od­po­wied­nio ni­skiej wil­got­no­ści po­wie­trza może długo się w nim uno­sić, co zwięk­sza praw­do­po­do­bień­stwo za­ka­że­nia.

Nie dziwi więc, że ba­da­nia po­ka­zują (co było wia­dome już przed tzw. pan­de­mią), że ry­zyko za­ka­że­nia się przez po­wierzch­nie jest po­mi­jal­nie małe i dla­tego ich od­ka­ża­nie oraz de­zyn­fek­cja rąk i no­sze­nie spe­cjal­nych kom­bi­ne­zo­nów przez per­so­nel me­dyczny nie mają w tym przy­padku naj­mniej­szego sensu. W związku z tym sto­so­wa­nie tego typu środ­ków ochrony na­leży uznać za za­bieg ce­lowy, słu­żący je­dy­nie temu, by wy­wo­łać u lu­dzi lęk i ule­głość. Jed­no­cze­śnie, pa­trząc od strony fi­nan­so­wej, to mar­no­tra­wie­nie pu­blicz­nych i pry­wat­nych środ­ków, a za­ra­zem lu­kra­tywny biz­nes dla nie­któ­rych śro­do­wisk.

Za­cho­wa­nie dy­stansu fi­zycz­nego, co na­le­żało do pod­sta­wo­wej wie­dzy me­dycz­nej przed okre­sem "pan­de­mii", zmniej­sza ry­zyko in­fek­cji i po­winno być sto­so­wane, jak w przy­padku grypy, przez osoby z grup ry­zyka, które ze względu na swój zły stan zdro­wia mogą ciężko za­cho­ro­wać lub na­wet umrzeć. Na­leży jed­nak po­now­nie pod­kre­ślić, że z etycz­nego punktu wi­dze­nia za­cho­wa­nie dy­stansu na­leży do oso­bi­stej de­cy­zji kon­kret­nej osoby, która w wol­no­ści może chcieć pod­jąć ta­kie ry­zyko ze względu na wła­sne prio­ry­tety. Dla­tego zmu­sza­nie do dy­stan­so­wa­nia się ca­łego spo­łe­czeń­stwa z po­wodu zni­ko­mego dla więk­szo­ści po­pu­la­cji ry­zyka cho­roby lub zgonu z po­wodu SARS-CoV-2 i w sy­tu­acji, kiedy przez więk­szą więk­szość czasu nie za­ka­żamy37 (czło­wiek zdrowy nie za­raża, co było stan­dar­dową wie­dzą me­dyczną do czasu "pan­de­mii") jest cał­ko­wi­cie nie­pro­por­cjo­na­lne i nie­do­pusz­czalne, bio­rąc pod uwagę spo­łeczną na­turę czło­wieka, psy­chiczne ne­ga­tywne skutki uboczne izo­lo­wa­nia się, etykę, wol­ność oso­bi­stą i pod­sta­wowe prawa czło­wieka, które nie mogą być na­ru­szane z po­wodu nie­wiel­kiego za­gro­że­nia.

Ra­do­sna twór­czość po­li­ty­ków i usłuż­nych im eks­per­tów rzą­do­wych spra­wiła, że wpro­wa­dzono prze­sie­wowe po­miary tem­pe­ra­tury ce­lem wy­kry­cia osób z in­fek­cją SARS-CoV-2. Oka­zało się to ko­lej­nym pseu­do­nau­ko­wym, ma­ją­cym na celu wy­wo­ła­nie lęku na­rzę­dziem pan­de­mii stra­chu. Go­rączka jest sła­bym czyn­ni­kiem róż­ni­cu­ją­cym obec­ność lub brak za­ka­że­nia SARS-CoV-2, a sto­so­wa­nie le­ków prze­ciw­go­rącz­ko­wych może ma­sko­wać ob­jawy. Sys­te­ma­tyczny prze­gląd ba­dań do­ty­czą­cych prak­tyk prze­sie­wo­wych przy wcho­dze­niu i wy­cho­dze­niu z róż­nych po­miesz­czeń (np. kwe­stio­na­riu­sze ob­ja­wów, po­miar tem­pe­ra­tury ciała) już pod­czas po­przed­nich epi­de­mii: grypy A(H1N1), wi­rusa Ebola i ze­społu ostrej nie­wy­dol­no­ści od­de­cho­wej (SARS) wy­ka­zał wy­jąt­kowo ni­ską uży­tecz­ność lub nie­przy­dat­ność w róż­ni­co­wa­niu za­ka­żo­nych od nie­za­in­fe­ko­wa­nych. Po­dob­nie, co nie dziwi, oka­zało się pod­czas ba­dań do­ty­czą­cych CO­VID-19.

Na­leży pod­kre­ślić, że za­my­ka­nie mię­dzy­na­ro­do­wych gra­nic lą­do­wych lub wy­ma­ga­nie po­sia­da­nia ne­ga­tyw­nego wy­niku te­stu RT-PCR w przy­padku wjazdu do kra­jów, w któ­rych SARS-CoV-2 już jest sze­roko roz­po­wszech­niony (na­wet w wa­run­kach ni­skiego roz­po­wszech­nie­nia dla więk­szo­ści po­pu­la­cji SARS-CoV-2 nie sta­nowi istot­nego za­gro­że­nia) oraz ru­ty­nowe kwa­ran­tanny nie mają uza­sad­nie­nia za­równo z per­spek­tywy epi­de­mio­lo­gicz­nej (brak lub nie­wielka sku­tecz­ność), jak i z punktu wi­dze­nia praw czło­wieka.

Maski

Do mo­mentu ogło­sze­nia przez Świa­tową Or­ga­ni­za­cję Zdro­wia "pan­de­mii" ko­ro­na­wi­rusa i uzna­nia jej przez po­li­ty­ków za wiel­kie za­gro­że­nie, w śro­do­wi­sku eks­per­tów me­dycz­nych po­wszech­nie było wia­domo, że ma­ski nie chro­nią przed wi­ru­sami układu od­de­cho­wego. Ta­kiego zda­nia był na przy­kład mi­ni­ster zdro­wia, prof. Łu­kasz Szu­mow­ski, który 26 lu­tego 2020 roku (a więc jesz­cze przed ogło­sze­niem "pan­de­mii") w wy­wia­dzie dla ra­dia RMF FM oznaj­mił: "One [ma­ski - przyp. red.] nie po­ma­gają, nie za­bez­pie­czają przed wi­ru­sem, nie za­bez­pie­czają przed za­cho­ro­wa­niem. Na­prawdę nie po­ma­gają"38. To stwier­dze­nie Szu­mow­skiego opiera się na naj­bar­dziej wia­ry­god­nych ba­da­niach, ja­kie zna opi­sana wy­żej me­dy­cyna oparta na do­wo­dach, czyli ran­do­mi­zo­wa­nych kon­tro­lo­wa­nych ba­da­niach kli­nicz­nych, z któ­rych wy­nika, że ma­ski są nie­sku­teczne (lub ich sku­tecz­ność jest na tyle mała, że na­uka nie wy­ka­zuje jed­no­znacz­nie tego efektu) jako ochrona przed za­ka­że­niami wi­ru­sami układu od­de­cho­wego, w tym ko­ro­na­wi­ru­sami. Nie ma też zna­cze­nia, czy uży­wamy ma­sek wła­snej ro­boty, czyli tzw. ma­te­ria­ło­wych (spo­łecz­no­ścio­wych), chi­rur­gicz­nych czy typu N95 (od­po­wied­nik FFP2). Nie ma mię­dzy nimi żad­nej róż­nicy w kwe­stii ochrony czy też re­duk­cji ry­zyka za­ka­że­nia się wspo­mnia­nymi wi­ru­sami.

Przed "pan­de­mią" ko­ro­na­wi­rusa żadne or­ga­ni­za­cje zaj­mu­jące się zdro­wiem i cho­ro­bami za­kaź­nymi, ta­kie jak WHO (Świa­towa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia), ECDC (Eu­ro­pej­skie Cen­trum ds. Za­po­bie­ga­nia i Kon­troli Cho­rób), CDC (Cen­tra Pre­wen­cji i Kon­troli Cho­rób w USA) czy RKI (In­sty­tut Ro­berta Ko­cha) nie za­le­cały no­sze­nia ma­sek przez całe spo­łecz­no­ści w miej­scach pu­blicz­nych. Do­piero po wy­bu­chu "pan­de­mii" za­le­ce­nia tych or­ga­ni­za­cji zmie­niły się na prze­ciwne, ale były to de­cy­zje czy­sto po­li­tyczne, a nie na­ukowe. Wy­ka­zała to w swoim na­uko­wym ar­ty­kule prof. med. In­ges Kap­p­stein, spe­cja­listka w za­kre­sie mi­kro­bio­lo­gii, wi­ru­so­lo­gii i epi­de­mio­lo­gii za­ka­żeń oraz hi­gieny i me­dy­cyny śro­do­wi­sko­wej:

Nikt: ani RKI, ani WHO, ECDC czy CDC, nie przed­sta­wił da­nych na­uko­wych na te­mat po­zy­tyw­nych efek­tów sku­tecz­no­ści ma­se­czek w miej­scach pu­blicz­nych (w sen­sie zmniej­szo­nej "szyb­ko­ści roz­prze­strze­nia­nia się CO­VID-19 w po­pu­la­cji"), po­nie­waż ta­kie dane nie ist­nieją. Po­dob­nie ak­tu­ali­za­cja prze­glądu Co­chrane'a w ża­den spo­sób nie prze­ma­wia za sto­so­wa­niem ma­sek w prze­strzeni pu­blicz­nej. Po­twier­dzają to dwa ko­lejne prze­glądy od­po­wied­niej li­te­ra­tury z kwiet­nia 2020 roku. To samo od­nosi się do ba­da­nia prze­pro­wa­dzo­nego w Hong­kongu kilka lat temu.[...] Na­leży za­uwa­żyć, że wbrew na­ukowo usta­no­wio­nym stan­dar­dom me­dy­cyny opar­tej na do­wo­dach, wszyst­kie kra­jowe i mię­dzy­na­ro­dowe or­ga­ni­za­cje dzia­ła­jące na rzecz zdro­wia pu­blicz­nego wy­dały opi­nię - o du­żej do­nio­sło­ści - o ko­niecz­no­ści no­sze­nia ma­sek w miej­scach pu­blicz­nych, opartą wy­łącz­nie na tzw. prze­ko­nu­ją­cych prze­my­śle­niach39.

Co wię­cej, uczona do­cho­dzi do wnio­sku, że no­sze­nie ma­sek w miej­scach pu­blicz­nych "po­ten­cjal­nie od­nosi prze­ciwny sku­tek", czyli liczba za­ra­żeń może wzro­snąć! Na­leży tu po­now­nie przy­po­mnieć, że cię­żar do­wodu spo­czywa na twier­dzą­cym, a za­tem eks­perci i po­li­tycy na­ka­zu­jący ich sto­so­wa­nie po­winni uza­sad­nić taki przy­mus ba­da­niami wy­so­kiej ja­ko­ści (czego oczy­wi­ście nie uczy­nili), zwłasz­cza że do­ty­czy to ca­łych spo­łe­czeństw, co ozna­cza, że po­ten­cjalne skutki uboczne mogą przy­brać dużą skalę.

Po­nadto ba­da­nia wska­zują na istotne kli­nicz­nie nie­po­żą­dane skutki me­dyczne no­sze­nia ma­sek ta­kie jak ze­spół wy­czer­pa­nia wy­wo­ła­nego ma­ską (Mask-In­du­ced Exhau­stion Syn­drome; MIES), od­chy­le­nia od normy pa­ra­me­trów fi­zjo­lo­gicz­nych (np. wzrost stę­że­nia dwu­tlenku wę­gla we krwi, wzrost ci­śnie­nia krwi) czy wdy­cha­nie tok­sycz­nych związ­ków po­cho­dzą­cych z ma­te­ria­łów uży­tych do ich pro­duk­cji.

Z ko­lei ba­da­nia prze­pro­wa­dzone pod ką­tem psy­cho­lo­gicz­nym w Niem­czech wy­ka­zały, że:

[...] prze­wa­ża­jąca więk­szość re­spon­den­tów ba­da­nia była wy­raź­nie po­bu­dzona psy­chicz­nie i psy­cho­we­ge­ta­tywne i wska­zy­wała, że do­świad­cza cier­pie­nia z po­wodu utraty sa­mo­sku­tecz­no­ści, po­czu­cia spraw­stwa i wpływu na swoje ży­cie. Sam obo­wią­zek za­sła­nia­nia ust i nosa był przez nich od­bie­rany jako coś nie­współ­mier­nego, jako wy­raz bez­praw­nej in­ge­ren­cji, w kon­se­kwen­cji czego wielu z nich zna­la­zło się na gra­nicy traumy40.

Z faktu, że ma­ski nie są w ogóle sku­teczne w kwe­stii ochrony przed za­ka­że­niem się wi­ru­sami układu od­de­cho­wego, nie wy­nika, że ich no­sze­nie nie jest sen­sowne, na przy­kład pod­czas ope­ra­cji. Jak stwier­dza dr med. Jim Me­ehan:

Je­stem chi­rur­giem, który wy­ko­nał po­nad 10 000 za­bie­gów chi­rur­gicz­nych, no­sząc ma­skę chi­rur­giczną. [...] Za­ło­że­nie, że no­sze­nie ma­sek przez chi­rur­gów sta­nowi do­wód na to, że "ma­ski mu­szą dzia­łać ko­rzyst­nie w po­wstrzy­my­wa­niu trans­mi­sji wi­rusa" jest błę­dem lo­gicz­nym, który za­kla­sy­fi­ko­wał­bym jako ar­gu­ment fał­szy­wej rów­no­waż­no­ści lub po­rów­ny­wa­nie "ja­błek do po­ma­rań­czy".[...] chi­rur­dzy rze­czy­wi­ście no­szą ma­ski, aby za­po­biec za­ka­że­niu pola ope­ra­cyj­nego oraz od­sło­nię­tych tka­nek we­wnętrz­nych pa­cjenta tym, co może wy­do­stać się na ze­wnątrz z ich dróg od­de­cho­wych. [...] Je­śli chi­rurg byłby chory, a zwłasz­cza na in­fek­cję wi­ru­sową, nie prze­pro­wa­dzałby ope­ra­cji, bo wie, że jego ma­ska chi­rur­giczna NIE po­wstrzyma wi­rusa41.

Ist­nieje wpraw­dzie cały sze­reg ba­dań nie­bę­dą­cych ran­do­mi­zo­wa­nymi ba­da­niami kli­nicz­nymi, które wska­zują na sku­tecz­ność ma­sek, ale zgod­nie z me­dy­cyną opartą na do­wo­dach na­leży je od­rzu­cić jako błędne, je­śli są sprzeczne z bar­dziej wia­ry­god­nymi ba­da­niami.

Na­kaz no­sze­nia ma­sek to ko­lejny ele­ment wy­wo­ły­wa­nia stra­chu wśród oby­wa­teli i wi­do­czny znak cią­gle przy­po­mi­na­jący ca­łemu spo­łe­czeń­stwu o "pan­de­mii", o któ­rej ina­czej szybko by za­po­mnieli, ba­zu­jąc na wła­snym do­świad­cze­niu i per­cep­cji rze­czy­wi­sto­ści.

Preparaty genetyczne przeciwko COVID-19

Na­leży za­uwa­żyć, że dys­ku­sja o szcze­pion­kach, ja­kich­kol­wiek, a w szcze­gól­no­ści ich kry­tyka jest nie­ak­cep­to­walna przez ma­in­stre­amowe me­dia i rzą­do­wych eks­per­tów me­dycz­nych. Z ja­kichś wzglę­dów szcze­pionki są "świę­tymi kro­wami", o któ­rych można wy­po­wia­dać się tylko w su­per­la­ty­wach. Ta­kie po­dej­ście z pew­no­ścią jest an­ty­nau­kowe, po­nie­waż "na­uka po­lega na pod­wa­ża­niu wszyst­kiego, co można pod­wa­żyć, bo tylko dzięki temu można wy­kryć to, czego pod­wa­żyć się nie da" (prof. Ta­de­usz Ko­tar­biń­ski). Ozna­cza to, że je­śli ist­nieją prze­słanki do kry­tyki czy po­zwa­la­jące na za­kwe­stio­no­wa­nie czy­ichś tez do­ty­czą­cych ja­kichś pro­duk­tów lub le­ków, to obo­wiąz­kiem na­ukowca jest tak po­stą­pić. Dzia­ła­nie prze­ciwne, a za­tem nie­do­pusz­cza­nie opo­nen­tów do głosu, brak ak­cep­ta­cji dla kwe­stio­no­wa­nia ogól­nie przy­ję­tego sta­no­wi­ska, utrzy­my­wa­nie, że kry­tyka szcze­pio­nek to igra­nie z ludz­kim zdro­wiem i ży­ciem, gdyż znie­chęca do szcze­pień, jest nie­godne uczo­nego (an­ty­nau­kowe) i bez­myślne.

Jest tak dla­tego, po­nie­waż osoby nie­ak­cep­tu­jące ne­go­wa­nia sku­tecz­no­ści szcze­pio­nek za­kła­dają, być może nie­świa­do­mie, że teza o więk­szej ko­rzy­ści ze szcze­pie­nia w sto­sunku do ry­zyka nie wy­maga kry­tycz­nej dys­ku­sji, lecz po­winna być ak­cep­to­wana a priori, co jest nie­prawdą i błę­dem. Nie ma bo­wiem w na­uce in­nej drogi do­cie­ra­nia do prawdy jak ba­da­nia, ich in­ter­pre­ta­cja i kry­tyczna ana­liza. Na­uka to w du­żej mie­rze kry­tyka, pod­wa­ża­nie ogól­nie przy­ję­tych twier­dzeń i po­wąt­pie­wa­nie, a nie do­gma­ty­zo­wa­nie i czy­nie­nie z niej bożka.

Co do szcze­pio­nek (ja­kich­kol­wiek), po­dob­nie jak wo­bec każ­dego in­nego wy­robu me­dycz­nego, można po­sta­wić trzy pod­sta­wowe py­ta­nia: czy są za­sadne (po­trzebne), sku­teczne i bez­pieczne. W przy­padku fał­szy­wej pan­de­mii świń­skiej grypy szcze­pionki zo­stały wy­pro­du­ko­wane po­mimo bar­dzo ni­skiego wskaź­nika śmier­tel­no­ści IFR na po­zio­mie 0,02% i za­apli­ko­wane miesz­kań­com nie­któ­rych kra­jów. Przy tak ni­skim wskaź­niku zgo­nów i zni­ko­mym od­setku osób ho­spi­ta­li­zo­wa­nych oraz sto­sun­kowo ni­skiej i krót­ko­trwa­łej ich sku­tecz­no­ści (jak ma to rów­nież miej­sce w przy­padku szcze­pio­nek na "zwy­kłą" grypę) jest prak­tycz­nie pewne, że ry­zyko i nie­po­żą­dane od­czyny po­szcze­pienne prze­wyż­szą po­ten­cjalne ko­rzy­ści. Nie ma więc wąt­pli­wo­ści, że te szcze­pionki zo­stały sprze­dane pań­stwom nie z po­wodu ich za­sad­no­ści (po­trzeby), ale wy­łącz­nie ze względu na zysk firm far­ma­ceu­tycz­nych. Do­brze wy­ja­śnił tę kwe­stię prof. med. Su­cha­rit Bhakdi, na­uko­wiec i le­karz, wy­bitny spe­cja­li­sta w dzie­dzi­nie mi­kro­bio­lo­gii i epi­de­mio­lo­gii cho­rób za­kaź­nych, który przez 22 lata był dy­rek­to­rem In­sty­tutu Mi­kro­bio­lo­gii Me­dycz­nej i Hi­gieny na Uni­wer­sy­te­cie w Mo­gun­cji w Niem­czech, au­tor kil­ku­set pu­bli­ka­cji na­uko­wych i je­den z naj­czę­ściej cy­to­wa­nych na­ukow­ców w dzie­dzi­nie me­dy­cyny w Niem­czech. Stwier­dził on m.in., że:

Nie­po­żą­dane cięż­kie po­wi­kła­nia [nar­ko­lep­sja - przyp. tłum.] po szcze­pionce na świń­ską grypę wy­stą­piły kilka mie­sięcy póź­niej i były brze­mienne w skutki. Głów­nie w przy­padku dzieci i mło­dzieży. Czę­sto­tli­wość ich wy­stę­po­wa­nia wy­no­siła 1 na 10 000. Być może ktoś po­wie: "Je­śli ura­to­wa­li­śmy 10 000 ist­nień i po­świę­ci­li­śmy jedno zdro­wie, to niech tak bę­dzie". Jed­na­kże spo­śród tych 10 000 mło­dych osób i dzieci nikt nie umarł na świń­ską grypę42.

Na nar­ko­lep­się (nie­ule­czalną cho­robę) bę­dącą skut­kiem apli­ka­cji szcze­pionki Pan­dem­rix za­pa­dło w Eu­ro­pie aż 1300 osób43, a za­tem straty gi­gan­tycz­nie prze­wyż­szyły ewen­tu­alne ko­rzy­ści. Szcze­pionki prze­ciw świń­skiej gry­pie oka­zały się nie­bez­pieczne, nie­sku­teczne i nie­po­trzebne. Pol­ska zresztą ich nie za­ku­piła, za co była póź­niej chwa­lona przez za­gra­nicz­nych eks­per­tów:

Pol­ska słusz­nie nie za­ku­piła szcze­pio­nek prze­ciwko gry­pie A/H1N1, nie ule­ga­jąc w tej kwe­stii pre­sji firm far­ma­ceu­tycz­nych - pod­kre­ślali człon­ko­wie Ko­mi­sji ds. Spo­łecz­nych, Zdro­wia i Ro­dziny Zgro­ma­dze­nia Par­la­men­tar­nego Rady Eu­ropy (ZPRE).Mi­ni­ster Ko­pacz miała ab­so­lut­nie ra­cję, że wy­stą­piła prze­ciw po­stę­po­wa­niu kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych - po­wie­dział PAP Flynn. Jego zda­niem, inne rządy eu­ro­pej­skie wy­dały nie­po­trzeb­nie mi­liony euro na te szcze­pionki, gdyż - jak po­wie­dział - skala epi­de­mii była wy­ol­brzy­miona.Także inny obecny na sali eks­pert me­dyczny, były pre­zes Fran­cu­skiego Czer­wo­nego Krzyża, prof. Marc Gen­ti­lini po­wie­dział na kon­fe­ren­cji pra­so­wej, że w spra­wie walki z grypą A/H1N1 Pol­ska może słu­żyć za naj­lep­szy wzór.Ko­mi­sja ds. Spo­łecz­nych, Zdro­wia i Ro­dziny ZPRE pra­cuje nad koń­co­wym ra­por­tem, ma­ją­cym wy­ja­śnić po­stę­po­wa­nie Świa­to­wej Or­ga­ni­za­cji Zdro­wia (WHO) i rzą­dów państw wo­bec za­cho­ro­wań na grypę A/H1N1"44.

Przede wszyst­kim "szcze­pionki" prze­ciw CO­VID-19 nie są tra­dy­cyj­nymi szcze­pion­kami, z ja­kimi mie­li­śmy wcze­śniej do czy­nie­nia, ale ba­zują na cał­kiem in­nej za­sa­dzie dzia­ła­nia:

[...] szcze­pionką nie jest sub­stan­cja, która nie za­wiera an­ty­ge­nów zdol­nych do łą­cze­nia się z prze­ciw­cia­łami. Więk­szość "szcze­pio­nek" prze­ciw SARS-CoV-2 nie za­wiera an­ty­ge­nów, a je­dy­nie in­struk­cję do ich wy­two­rze­nia, więc nie można ich na­zwać szcze­pion­kami. Za­równo mRNA, jak i kon­strukty w "szcze­pion­kach" wek­to­ro­wych nie są an­ty­ge­nami. Za­miast wpro­wa­dzić ten kon­strukt do bio­re­ak­tora, np. droż­dży, wpro­wa­dza się go do na­szych ko­mó­rek. Tym ra­zem to my mamy być bio­re­ak­to­rami45 (prof. Kor­ne­lia Po­lok, ge­ne­tyk).

Cho­ciaż kon­cep­cja szcze­pio­nek mRNA po­ja­wiła się już w 1990 roku, to ni­gdy ta tech­no­lo­gia nie była sto­so­wana na ma­sową skalę prze­ciw wi­ru­som układu od­de­cho­wego u lu­dzi. Przed wpro­wa­dze­niem ma­so­wych pro­gra­mów szcze­pień prze­ciw CO­VID-19 na­ukowcy wy­ra­żali swoje obawy wo­bec sku­tecz­no­ści i bez­pie­czeń­stwa tych pre­pa­ra­tów na pod­sta­wie do­tych­cza­so­wych do­świad­czeń z pa­to­fi­zjo­lo­gią za­ka­żeń ko­ro­na­wi­ru­so­wych i tech­no­lo­gią szcze­pień mRNA.

Nie ulega za­tem wąt­pli­wo­ści, że z na­uko­wego punktu wi­dze­nia mamy do czy­nie­nia z wiel­kim, glo­bal­nym eks­pe­ry­men­tem me­dycz­nym. Teza ta bu­dzi kon­tro­wer­sje, ale dla na­ukowca po­winna być oczy­wi­sta: do­póki zbie­ramy dane do­ty­czące ja­kie­go­kol­wiek ba­da­nia, do­póki je­ste­śmy w jego trak­cie i nie znamy (bo nie mo­żemy) skut­ków śred­nio- i dłu­go­ter­mi­no­wych, do­póki nie zo­stały wy­ja­śnione lub wy­klu­czone nie­po­żą­dane od­czyny po­szcze­pienne, do­póty mamy do czy­nie­nia z eks­pe­ry­men­tem, bez względu na ewen­tu­alne, sprzeczne z tym po­glą­dem, de­fi­ni­cje prawne czy usta­wowe. Sza­cuje się, że opra­co­wa­nie no­wej szcze­pionki zaj­muje śred­nio około od 8 do 12 lat.

Wstępne wy­niki ba­dań kli­nicz­nych były obie­cu­jące i wska­zy­wały na wy­soką (67-95%) względną sku­tecz­ność szcze­pień prze­ciw CO­VID-19 w ochro­nie przed za­cho­ro­wa­niem. Opi­nii pu­blicz­nej nie in­for­mo­wano jed­nak o re­la­tyw­nie ni­skiej sku­tecz­no­ści bez­względ­nej na po­zio­mie 1-2% (obej­muje całą szcze­pioną po­pu­la­cję). Nie­stety naj­lep­sze do­stępne obec­nie dane (z ba­dań ran­do­mi­zo­wa­nych) są me­to­do­lo­gicz­nie i ja­ko­ściowo wąt­pli­wie oraz nie od­po­wia­dają na naj­waż­niej­sze py­ta­nia w za­kre­sie sku­tecz­no­ści oma­wia­nych pre­pa­ra­tów, a ba­da­nia ob­ser­wa­cyjne (które wska­zują na wy­soką sku­tecz­ność szcze­pień w ochro­nie przed cięż­kim prze­bie­giem i zgo­nem co­vid, ale stoją znacz­nie ni­żej w hie­rar­chii do­wo­dów na­uko­wych i nie oce­niały zgo­nów z ja­kiej­kol­wiek przy­czyny, czyli su­ma­rycz­nej liczby zgo­nów) mogą za­wy­żać ich sku­tecz­ność z uwagi na sze­reg czyn­ni­ków za­kłó­ca­ją­cych, np. de­fi­ni­cję osoby za­szcze­pio­nej obej­mu­jącą osoby do­piero 14 dni po przy­ję­ciu dru­giej dawki. Tym­cza­sem więk­szość po­ten­cjal­nych cięż­kich po­wi­kłań (zgo­nów i ho­spi­ta­li­za­cji) na sku­tek re­ak­cji po­szcze­pien­nych na­stę­puje wła­śnie w tym cza­sie46, co, zgod­nie z tą de­fi­ni­cją, zo­staje przy­pi­sane w sta­ty­sty­kach i ba­da­niach ob­ser­wa­cyj­nych do osób nie­zasz­cze­pio­nych, tym sa­mym za­wy­ża­jąc sku­tecz­ność tych pre­pa­ra­tów.

Po­mimo wad ba­dań z ran­do­mi­za­cją żadne z nich nie wy­ka­zało, że szcze­pionki prze­ciwko CO­VID-19 re­du­kują ry­zyko zgonu ogó­łem (czyli bio­rąc pod uwagę su­ma­ryczną liczbę zgo­nów bez względu na przy­czynę) oraz zwią­za­nego z CO­VID-19, pod­czas gdy, jak już to wcze­śniej za­uwa­żono, cię­żar udo­wod­nie­nia sku­tecz­no­ści spo­czywa na tych, któ­rzy dany pro­dukt za­le­cają czy na­ka­zują. Jed­nak ta za­sada nie ma ra­cji bytu w przy­padku sprze­daży pro­duk­tów przy­no­szą­cych mi­liar­dowe zy­ski kon­cer­nom far­ma­ceu­tycz­nym. Po­nadto ba­da­nia wy­ka­zują, że szcze­pionki prze­ciw CO­VID-19 nie ha­mują trans­mi­sji wi­rusa, co było jed­nym z (przed­wcze­snych i nie­po­par­tych do­wo­dami) czczych ar­gu­men­tów prze­ma­wia­ją­cych za ich sto­so­wa­niem.

Je­śli zaś cho­dzi o aspekt bez­pie­czeń­stwa, to pre­pa­raty ge­ne­tyczne prze­ciw CO­VID-19 po­wo­dują bez­pre­ce­den­sową liczbę nie­po­żą­da­nych od­czy­nów po­szcze­pien­nych, włącz­nie ze zgo­nami, które tra­fiają po­tem do re­je­strów ta­kich jak VA­ERS, WHO czy Vi­giAc­cess, przy czym sza­cuje się, że zgła­sza­nych jest za­le­d­wie ok. 1% nie­po­żą­da­nych od­czy­nów po­szcze­pien­nych. Z dru­giej strony zwią­zek przy­czy­nowo-skut­kowy mię­dzy zgła­sza­nym do re­je­stru zda­rze­niem a szcze­pie­niem nie jest po­twier­dzony (nie­za­leżne ana­lizy su­ge­rują jed­nak, że na­wet w 80% przy­pad­ków to wła­śnie szcze­pionka prze­ciw CO­VID-19 mo­gła być czyn­ni­kiem pro­wa­dzą­cym do śmierci).

Na alar­mu­jącą skalę po­wi­kłań po­szcze­pien­nych wska­zują rów­nież ta­kie źró­dła jak upu­blicz­niony de­cy­zją sądu ra­port firmy Pfi­zer prze­ka­zany do FDA, do­ty­czący nad­zoru nad bez­pie­czeń­stwem far­ma­ko­te­ra­pii po wpro­wa­dze­niu pre­pa­ratu do ob­rotu, czy też dane z De­fense Me­di­cal Epi­de­mio­logy Da­ta­base oraz list otwarty dr. Tessa Law­riego (dy­rek­tor firmy The Evi­dence-Ba­sed Me­di­cine Con­sul­tancy Ltd), a także apel 84 na­ukow­ców i le­ka­rzy zrze­szo­nych w gru­pie He­alth Ad­vi­sory & Re­co­very Team oraz wy­niki ba­dań hi­sto­pa­to­lo­gicz­nych Arne Bur­khardta czy też nie­za­leżne ana­lizy ra­por­tu­jące ko­re­la­cje mię­dzy nad­mia­rową śmier­tel­no­ścią a pro­gra­mami szcze­pień.

W li­te­ra­tu­rze na­uko­wej udo­ku­men­to­wa­nych jest wiele skut­ków ubocz­nych szcze­pień prze­ciw CO­VID-19 ta­kich jak: cho­roby neu­ro­lo­giczne, au­to­im­mu­no­lo­giczne, zda­rze­nia ser­cowo-na­czy­niowe, wzmoc­nie­nie in­fek­cji za­leżne od prze­ciw­ciał, za­ka­że­nia pół­pa­ś­cem, re­ak­cje ana­fi­lak­tyczne, zmiany skórne, pro­gre­sja raka, udar, za­bu­rze­nia mie­siącz­ko­wa­nia i wresz­cie zgony. Szcze­gól­nie nie­po­ko­jące są wy­so­kie wskaź­niki przy­pad­ków za­pa­le­nia mię­śnia ser­co­wego po szcze­pie­niu wśród na­sto­lat­ków płci mę­skiej, czyli w gru­pie o bar­dzo ni­skim ry­zyku cięż­kiego prze­biegu in­fek­cji SARS-CoV-2. Bra­kuje też prze­ko­nu­ją­cych da­nych o bez­pie­czeń­stwie tych pre­pa­ra­tów dla ko­biet w ciąży i kar­mią­cych, a jed­nak są one za­le­cane przez rządy po­szcze­gól­nych państw wy­żej wy­mie­nio­nym gru­pom pa­cjen­tów.

Bio­rąc to wszystko pod uwagę, szcze­pie­nia prze­ciw CO­VID-19 po­winny zo­stać wstrzy­mane w try­bie na­tych­mia­sto­wym. Jesz­cze przed wpro­wa­dze­niem szcze­pio­nek na ry­nek do­sad­nie przed ich skut­kami prze­strze­gał m.in. prof. Ste­fan Hoc­kertz, na­uko­wiec, im­mu­no­log i tok­sy­ko­log, były dy­rek­tor i pro­fe­sor In­sty­tutu Eks­pe­ry­men­tal­nej i Kli­nicz­nej Tok­sy­ko­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie Me­dycz­nym w Ham­burg-Ep­pen­dorf, po­sia­da­jący 30-let­nie do­świad­cze­nie w za­kre­sie szcze­pio­nek:

Miej­sce tej szcze­pionki jest do­kład­nie tam, gdzie szcze­pionka prze­ciwko świń­skiej gry­pie wy­lą­do­wała lata temu: na śmiet­niku47.

Pre­pa­raty te ze względu na ich eks­pe­ry­men­talny cha­rak­ter oraz (znane i nie­znane jesz­cze) skutki uboczne nie po­winny być w ogóle do­pusz­czone do ob­rotu w Pol­sce, zwłasz­cza w skali ma­so­wej, nie wspo­mi­na­jąc już o przy­mu­sza­niu do ich sto­so­wa­nia. Agen­cje pań­stwowe po­wo­łane do spraw­dza­nia pro­duk­tów lecz­ni­czych, ma­jąc do tego od­po­wied­nie kom­pe­ten­cje, nie do­pusz­czają nie­któ­rych le­ków do ob­rotu, a tym sa­mym nie dają pa­cjen­tom moż­li­wo­ści wy­boru sko­rzy­sta­nia z nich. Dla­tego po­gląd, że każdy po­wi­nien mieć prawo wy­boru nie­spraw­dzo­nych i szko­dli­wych pro­duk­tów (w tym przy­padku szcze­pio­nek prze­ciw CO­VID-19), jest nie­uza­sad­niony.

Rzą­dzą­cym i eks­per­tom nie cho­dziło zresztą o uar­gu­men­to­wane (na­ukowo) prze­ko­na­nie opi­nii pu­blicz­nej co do ko­rzy­ści pły­ną­cych z przy­ję­cia pre­pa­ra­tów prze­ciw CO­VID-19, co do­bit­nie wy­ra­ził Główny In­spek­tor Sa­ni­tarny, Ja­ro­sław Pin­kas:

Być może bę­dziemy mieli także szcze­pionkę. [...] Po pro­stu, zwy­czaj­nie wy­ge­ne­ru­jemy za­po­trze­bo­wa­nie, emo­cjo­na­lne za­po­trze­bo­wa­nie, taki stan du­cha, że chcę to mieć, po­nie­waż jest to dla mnie nie­zwy­kle ważne48.

Perspektywa prawna

Stan du­cha można też kre­ować przez od­po­wied­nią kon­struk­cję prawa i jego eg­ze­ku­cję, czego do­świad­czy­li­śmy ostat­nio na wła­snej skó­rze. Ży­jemy obec­nie w Pol­sce (w za­sa­dzie do­ty­czy to ca­łego świata) w okre­sie tzw. po­zy­ty­wi­zmu praw­nego. Prawo na­tu­ralne ba­zuje bo­wiem na na­tu­rze czło­wieka, czyli na od­kry­tych w niej pra­wach. Po­dob­nie, ba­da­jąc mar­twą na­turę (co jest do­meną nauk szcze­gó­ło­wych) je­dy­nie od­kry­wamy prawa nią rzą­dzące, ale ich nie wy­my­ślamy i nie kreu­jemy. Nie prze­gło­so­wu­jemy ich też de­mo­kra­tycz­nie więk­szo­ścią gło­sów. By­łoby to ab­sur­dem.

Prawo sta­no­wione przez czło­wieka ma oczy­wi­ście swoje na­leżne mu miej­sce, ale je­dy­nie jako do­okre­śle­nie prawa na­tu­ral­nego i nie po­winno ni­gdy być z nim sprzeczne, bo wów­czas mamy do czy­nie­nia z bez-pra­wiem lub anty-pra­wem, a za­tem gwał­tem i prze­mocą na ludz­kiej na­tu­rze.

Ta­kim bez­pra­wiem jest na­rzu­ca­nie ca­łym spo­łe­czeń­stwom za­sad, które po­zba­wiają je pod­sta­wo­wych praw wy­ni­ka­ją­cych z przy­ro­dzo­nej god­no­ści każ­dego czło­wieka, a po­nadto ob­li­gują do pod­ję­cia czyn­no­ści, które są nie­zgodne z rze­tel­nymi i wia­ry­god­nymi ba­da­niami na­uko­wymi, które, choćby w przy­bli­że­niu, mó­wią nam, jaka jest rze­czy­wi­stość i gdzie leży prawda.

Dla­tego two­rze­nie prawa, które wy­mu­sza, sprzecz­nie z do­stępną wie­dzą, dia­gno­stykę przy po­mocy te­stów PCR, a także wpro­wa­dza­nie lock­dow­nów po­wo­du­ją­cych wzrost liczby nad­mia­ro­wych zgo­nów, przy­mu­sza­nie do szcze­pień ła­mią­cych za­sadę de­cy­do­wa­nia o wła­snym ciele, za­kaz od­wie­dza­nia bli­skich (w tym swo­ich dzieci!), a tym sa­mym po­dej­mo­wa­nia su­we­ren­nych de­cy­zji i ry­zyka przez pa­cjen­tów oraz za­my­ka­nie drzwi szpi­tali przed cho­rymi ma­ją­cymi inne przy­pa­dło­ści niż "co­vi­dowe" (i to po­mimo wol­nych łó­żek), a także no­sze­nie nie­sku­tecz­nych i wy­wo­łu­ją­cych skutki uboczne ma­sek, areszt do­mowy bez wy­roku są­do­wego i wo­bec braku do­wo­dów na jego sku­tecz­ność oraz po­mi­ja­nie na­uko­wych do­nie­sień o ma­łym za­gro­że­niu, tj. na po­zio­mie se­zo­no­wej grypy, jest przede wszyst­kim bez­prawne na grun­cie prawa na­tu­ral­nego, a za­ra­zem sta­nowi gwałt na ro­zu­mie. Na­wet gdyby za­gro­że­nie było rze­czy­wi­ste, to pod­jęte środki i tak mu­szą być pro­por­cjo­na­lne do za­gro­że­nia, a nie mak­sy­ma­li­styczne.

Do tego wszyst­kiego do­cho­dzą bez­prawne dzia­ła­nia i roz­po­rzą­dze­nia wdra­żane w ra­mach stanu nad­zwy­czaj­nego, ja­kim miała być rze­komo "epi­de­mia", choć, o iro­nio, stanu nad­zwy­czaj­nego nie ogło­szono...

Dla myślących samodzielnie

Je­śli Świa­towa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia ogło­siła fał­szywą pan­de­mię świń­skiej grypy, to czy i na ja­kiej pod­sta­wie mo­żemy wy­klu­czyć, że nie po­stą­piła tak samo w przy­padku SARS-CoV-2?

Je­śli WHO za­le­cało nie­po­trzebne, nie­sku­teczne i nie­bez­pieczne szcze­pionki prze­ciw świń­skiej gry­pie, to czy i na ja­kiej pod­sta­wie można wy­klu­czyć, że nie po­stą­piło tak po raz ko­lejny?

O Fundacji Ordo Medicus

Fun­da­cja Ordo Me­di­cus jest nie­za­leżną i apo­li­tyczną or­ga­ni­za­cją zrze­sza­jącą le­ka­rzy i na­ukow­ców dzia­ła­ją­cych na rzecz zdro­wia, wol­no­ści, prawdy oraz nie­za­leż­nej na­uki, która po­wstała w opo­zy­cji do ab­sur­dal­nych i an­ty­nau­ko­wych dzia­łań rzą­dzą­cych i tzw. rzą­do­wych eks­per­tów w związku z tzw. pan­de­mią CO­VID-19.

Już od ze­szłego roku działa też Ko­mi­sja Śled­cza Ordo Me­di­cus ds. Pan­de­mii, któ­rej ce­lem jest szcze­gó­łowe wy­ja­śnie­nie róż­nych jej aspek­tów. Zdo­byta przez nas wie­dza służy praw­ni­kom do pro­wa­dze­nia spraw w izbach le­kar­skich i są­dach. Do­ty­czy to zwłasz­cza tych le­ka­rzy, któ­rzy mają od­wagę mieć wła­sne zda­nie w tej kwe­stii, ale rów­nież zwy­kłych oby­wa­teli.

Dru­gim ce­lem Ko­mi­sji jest edu­ko­wa­nie spo­łe­czeń­stwa i do­star­cza­nie mu wie­dzy po­cho­dzą­cej od nie­za­leż­nych eks­per­tów. Wszyst­kie po­sie­dze­nia Ko­mi­sji są trans­mi­to­wane na żywo, a linki do nich wraz z opi­sami za­miesz­czone na na­szej stro­nie: www.or­do­me­di­cus.org/ca­te­gory/po­sie­dze­nia.

Or­ga­ni­zo­wa­li­śmy także kon­fe­ren­cje mó­wiące o kon­se­kwen­cjach szcze­pień dzieci prze­ciw CO­VID-19 i wpły­wie re­stryk­cji rzą­do­wych na funk­cjo­no­wa­nie służby zdro­wia w la­tach 2020-2021 oraz wy­da­wa­li­śmy oświad­cze­nia (pod któ­rymi pod­pi­sało się wielu le­ka­rzy i na­ukow­ców) i uza­sad­nie­nia me­dyczno-na­ukowe do­ty­czące tych za­gad­nień. Na na­sze za­pro­sze­nie przy­je­chał do Pol­ski dr med. Wol­fgang Wo­darg, z któ­rym zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy trzy spo­tka­nia i który wziął rów­nież udział w po­sie­dze­niu Ko­mi­sji Śled­czej. Warto za­po­znać się z jego uni­ka­tową wie­dzą. Wszyst­kie ma­te­riały są do­stępne na na­szej stro­nie.

Do tej pory wy­da­li­śmy trzy książki: Pan­de­mię zde­ma­sko­waną prof. Su­cha­rita Bhak­diego i prof. Ka­riny Re­iss, Fał­szywe pan­de­mie. Ar­gu­menty prze­ciwko rzą­dom stra­chu dr. Wol­fganga Wo­darga, a także opra­co­wany przez mnie 5 tom Fał­szy­wej pan­de­mii. Kry­tyki na­ukow­ców i le­ka­rzy wraz z do­łą­czo­nym do niego zna­ko­mi­tym fil­mem za­ty­tu­ło­wa­nym: "Czy ufać WHO?". Wkrótce wy­damy ko­lejną pracę do­ty­czącą m.in. za­leż­no­ści mię­dzy au­ty­zmem a szcze­pie­niami pt. Jak za­koń­czyć epi­de­mię au­ty­zmu? Zwią­zek au­ty­zmu ze szcze­pion­kami. Je­śli środki na to po­zwolą, to chcie­li­by­śmy za­pro­sić do Pol­ski jej au­tora i sze­rzej za­jąć się tym za­gad­nie­niem. Wszyst­kie książki można na­być w na­szej księ­garni www.or­do­me­di­cus.org/sklep/, do czego ser­decz­nie za­chę­cam, po­nie­waż wspo­maga to na­sze dzia­ła­nia.

W związku z po­wyż­szymi kosz­tow­nymi dzia­ła­niami za­chę­cam do re­gu­lar­nego wspie­ra­nia na­szej Fun­da­cji: www.or­do­me­di­cus.org/wspie­ram/, która działa wy­łącz­nie dzięki da­ro­wi­znom (można od­li­czyć je od po­datku) i wspo­mnia­nej sprze­daży ksią­żek. Chcemy za­cho­wać pełną nie­za­leż­ność i dla­tego nie ko­rzy­stamy ze środ­ków pu­blicz­nych i gran­tów.

Chcie­li­by­śmy po­dej­mo­wać ważne pu­blicz­nie, po­strze­gane jako trudne i kon­tro­wer­syjne, te­maty zwią­zane z ży­ciem i zdro­wiem, za­pra­szać wy­bit­nych spe­cja­li­stów, w tym rów­nież z za­gra­nicy, a także pro­wa­dzić dzia­łal­ność wy­daw­ni­czą. Warto wspie­rać na­szą Fun­da­cję, bo, mamy taką na­dzieję, bę­dzie się to prze­kła­dać na po­lep­sze­nie ja­ko­ści zdro­wia i ży­cia nas sa­mych.

Ży­czę owoc­nej lek­tury!

Dr Ma­riusz Bło­cho­wiakinfo@or­do­me­di­cus.org

Pre­zes Fun­da­cji Ordo Me­di­cus - zrze­sze­nia le­ka­rzy i na­ukow­ców na rzecz zdro­wia, wol­no­ści, prawdy i nie­za­leż­nej na­uki. Prze­wod­ni­czy apo­li­tycz­nej, spo­łecz­nej i nie­za­leż­nej Ko­mi­sji Śled­czej ds. Pan­de­mii.Opra­co­wał i opa­trzył wstę­pem 5 to­mów książki "Fał­szywa pan­de­mia. Kry­tyka na­ukow­ców i le­ka­rzy".Dok­tor fi­zyki, pra­co­wał na­ukowo w In­sty­tu­cie Maxa Plancka w Mo­gun­cji oraz w in­sty­tu­cie ba­daw­czym SIN­TEF w Nor­we­gii.In­te­re­suje się me­to­do­lo­gią i fi­lo­zo­fią na­uki oraz re­la­cją mię­dzy wiarą a na­uką.

2. O AUTORACH

Lek. Pa­weł Ba­siu­kie­wicz, spe­cja­li­sta cho­rób we­wnętrz­nych, kar­dio­log, elek­tro­kar­dio­log. Kie­row­nik od­działu CO­VID w okre­sie od paź­dzier­nika 2020 do czerwca 2021 roku. Au­tor i współ­au­tor ra­por­tów: Ani jed­nej łzy - ochrona zdro­wia w pan­de­mii, wyd. WEI oraz Ogra­ni­cze­nia praw i wol­no­ści wpro­wa­dzone w Pol­sce w związku z epi­de­mią CO­VID-19. Część druga - aspekty zdro­wotne, wyd. na­ukowe Ordo Iu­ris.

 

R. pr. Ka­ta­rzyna Tar­nawa-Gwóźdź, zaj­muje się spra­wami z za­kresu prawa cy­wil­nego i sze­roko ro­zu­mia­nego prawa go­spo­dar­czego. Od czasu wpro­wa­dze­nia stanu epi­de­mii czyn­nie prze­ciw­sta­wia się ogra­ni­cze­niom praw i wol­no­ści oby­wa­tel­skich. W 2002 r. ukoń­czyła stu­dia praw­ni­cze na Wy­dziale Prawa i Ad­mi­ni­stra­cji Uni­wer­sy­tetu Ślą­skiego w Ka­to­wi­cach, zaś w 2004 r. Stu­dia Po­dy­plo­mowe na kie­runku "Prawo Po­dat­kowe" w Szkole Głów­nej Han­dlo­wej w War­sza­wie, a na­stęp­nie od­była roczną prak­tykę w Kan­ce­la­rii Rad­cow­skiej spe­cja­li­zu­ją­cej się w pra­wie upa­dło­ścio­wym i na­praw­czym.

Pro­wa­dzi dzia­łal­ność w ra­mach Kan­ce­la­rii J&Z Ad­wo­kaci i Rad­co­wie prawni w Biel­sku-Bia­łej. Od 2005 r. współ­pra­cuje z Kan­ce­la­rią Ma­rek Płonka i Part­ne­rzy. Od po­nad 2 lat wspiera Po­la­ków w obro­nie praw i wol­no­ści oby­wa­tel­skich w związku z wpro­wa­dza­nymi re­stryk­cjami i na­ka­zami oko­ło­pan­de­micz­nymi.

 

Dr n. med. Do­rota Sien­kie­wicz, spe­cja­li­sta cho­rób dzieci i re­ha­bi­li­ta­cji me­dycz­nej. Wie­lo­letni pra­cow­nik dy­dak­tyczny i na­ukowy Uni­wer­sy­tetu Me­dycz­nego w Bia­łym­stoku (UMB); asy­stent w Kli­nice Cho­rób Dzieci UMB, Kli­nice Neu­ro­lo­gii i Re­ha­bi­li­ta­cji Dzie­cię­cej UMB, a na­stęp­nie Kli­nice Re­ha­bi­li­ta­cji Dzie­cię­cej z Ośrod­kiem Wcze­snej Po­mocy Dzie­ciom Upo­śle­dzo­nym "Dać Szansę" UMB. Au­torka m.in. ar­ty­kułu: Neu­ro­lo­gie ad­verse events fol­lo­wing vac­ci­na­tion 2012 w Pro­gres in He­alth Scien­ces. Pre­zes Pol­skiego Sto­wa­rzy­sze­nia Nie­za­leż­nych Le­ka­rzy i Na­ukow­ców.

 

Dr Ma­rek So­bo­lew­ski, pra­cow­nik Za­kładu Me­tod Ilo­ścio­wych na Wy­dziale Za­rzą­dza­nia Po­li­tech­niki Rze­szow­skiej. Ty­tuł dok­tora nauk eko­no­micz­nych uzy­skał na Wy­dziale Za­rzą­dza­nia Aka­de­mii Eko­no­micz­nej w Kra­ko­wie na pod­sta­wie roz­prawy na te­mat za­sto­so­wa­nia wy­bra­nych mo­deli de­cy­zyj­nych w eko­no­micz­nej oce­nie pro­gra­mów zdro­wot­nych.

Zaj­muje się na­ukowo prak­tycz­nym za­sto­so­wa­niem me­tod sta­ty­stycz­nych do ana­lizy da­nych me­dycz­nych i prze­strzen­nych, czyli mię­dzy­na­ro­do­wych, re­gio­nal­nych lub po­wia­to­wych da­nych do­ty­czą­cych de­mo­gra­fii i po­ziomu ży­cia.

Współ­au­tor po­nad 100 ar­ty­ku­łów na­uko­wych do­ty­czą­cych w znacz­nej czę­ści ana­lizy da­nych z za­kresu me­dy­cyny i ochrony zdro­wia, z czego po­nad 20 opu­bli­ko­wano w re­no­mo­wa­nych cza­so­pi­smach sta­ty­stycz­nych, po­sia­da­ją­cych Im­pact Fac­tor. In­deks Hir­scha dr. So­bo­lew­skiego wy­nosi 12.

Te­ma­tyka prac ba­daw­czych w ra­mach dzia­łal­no­ści na­uko­wej oraz opra­co­wań wy­ko­ny­wa­nych dla firm far­ma­ceu­tycz­nych i pla­có­wek ochrony zdro­wia to mię­dzy in­nymi:

- ana­lizy far­ma­ko­eko­no­miczne le­ków pod ką­tem efek­tyw­no­ści i kosz­tów wpi­sa­nia ich na li­stę re­fun­da­cyjną;

- ana­lizy bio­rów­no­waż­no­ści le­ków ge­ne­rycz­nych;

- mo­del de­cy­zyjny dla kosz­tów i efek­tyw­no­ści wpro­wa­dze­nia obo­wiąz­ko­wych szcze­pień prze­ciwko ospie wietrz­nej;

- ana­liza sku­tecz­no­ści me­tod re­ha­bi­li­ta­cyj­nych dla cho­rych po uda­rze mó­zgu;

- ana­liza wy­stę­po­wa­nia oty­ło­ści wśród dzieci na Ukra­inie (opra­co­wa­nie pierw­szych w tym kraju sia­tek cen­ty­lo­wych wzro­stu, masy ciała i wskaź­nika masy ciała (BMI, ang. Body Mass In­dex);

- udział w opra­co­wa­niu nie­in­wa­zyj­nego te­stu dia­gno­stycz­nego wspo­ma­ga­ją­cego wy­kry­wa­nie au­to­im­mu­no­lo­gicz­nego za­pa­le­nia wą­troby (AIH) - pu­bli­ka­cja uwzględ­niona w re­ko­men­da­cjach Eu­ro­pean As­so­cia­tion for the Study of the Li­ver;

- ana­liza wa­run­ków pracy pie­lę­gnia­rek pod ką­tem wy­pa­le­nia za­wo­do­wego;

- ocena wpływu do­le­gli­wo­ści zwią­za­nych z łusz­czycą na ogólną ja­kość ży­cia;

- ana­liza sku­tecz­no­ści dia­gno­styki i le­cze­nia cho­rób au­to­im­mu­no­lo­gicz­nych, no­wo­two­ro­wych, neu­ro­lo­gicz­nych, kar­dio­lo­gicz­nych i wielu in­nych.

 

Dr n. med. Piotr Wit­czak, bio­log me­dyczny (spe­cjal­ność: im­mu­no­lo­gia), au­tor 15 pu­bli­ka­cji na­uko­wych z dzie­dziny bio­lo­gii/im­mu­no­lo­gii ko­mór­ko­wej. W la­tach 2013-2015 peł­nił funk­cję kie­row­nika pro­jektu ba­daw­czego Od­po­wiedź ma­sto­cy­tów na sty­mu­la­cję syn­te­tycz­nymi ana­lo­gami ge­no­mów wi­ru­so­wych (li­gandy TLR3 i TLR7) na Uni­wer­sy­te­cie Me­dycz­nym w Ło­dzi. Ka­rierę za­wo­dową kon­ty­nu­ował jako ana­li­tyk tech­no­lo­gii me­dycz­nych w Agen­cji Oceny Tech­no­lo­gii Me­dycz­nych i Ta­ry­fi­ka­cji (AOT­MiT) w War­sza­wie. Zaj­mo­wał się far­ma­ko­eko­no­miką, pro­wa­dził wy­kłady z Evi­dence-ba­sed Me­di­cine (me­dy­cyna oparta na do­wo­dach na­uko­wych). Był współ­ko­or­dy­na­to­rem me­ry­to­rycz­nym pro­jektu Ra­cjo­na­lne de­cy­zje w sys­te­mie ochro­nie zdro­wia ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem re­gio­nal­nej po­li­tyki zdro­wot­nej re­ali­zo­wa­nym przez AOT­MiT.

WHO jest w 80% fi­nan­so­wana z pie­nię­dzy spon­so­rów. Nie za­wsze po­cho­dzą one tylko od prze­my­słu far­ma­ceu­tycz­nego. Znaczna ich część obej­muje wkład fi­nan­sowy róż­nych fun­da­cji, na przy­kład Billa i Me­lindy Ga­te­sów. To naj­więk­sza fun­da­cja do­tu­jąca WHO, która wpływa na jej prace, choć pie­nią­dze po­cho­dzą tez od spon­so­rów z po­szcze­gól­nych państw. Je­śli ja­kieś pań­stwo prze­ka­zuje WHO pie­nią­dze na kon­kretny cel, to na ogół ma w tym okre­ślone in­te­resy. Rzadko kiedy mają one coś wspól­nego ze zdro­wiem. Czę­sto są to ra­czej in­te­resy go­spo­dar­cze. To gry gan­gów i po­li­tycz­nych gang­ste­rów, któ­rzy wpły­wają na WHO po­przez prze­mysł.

Dr med. Wol­fgang Wo­darg,in­ter­ni­sta, pul­mo­no­log,ini­cja­tor ko­mi­sji śled­czej do­ty­czą­cej roli WHO w ogło­sze­niu fal­szy­wej pan­de­mii Świń­skiej grypy

Mó­wiąc wprost, prze­mysł far­ma­ceu­tyczny two­rzy wszyst­kie te ar­ty­kuły me­dyczne po­za­ku­li­sowo w ce­lach mar­ke­tin­go­wych. By­lem tym zdu­miony, gdyż mia­łem wów­czas wiel­kie za­ufa­nie do prasy me­dycz­nej i pu­bli­ko­wa­nych tam in­for­ma­cji. Po­my­śla­łem o ca­łej li­te­ra­tu­rze na­uko­wej. Do­tych­czas sa­dzi­łem, że cza­so­pi­sma me­dyczne mu­szą speł­niać bar­dzo su­rowe wy­mogi, by mo­gły ucho­dzić za wia­ry­godne. Tym­cza­sem oka­zało się, że jest od­wrot­nie. Obec­nie je­stem głę­boko prze­ko­nany, że więk­szość cza­so­pism me­dycz­nych nie po­winno być uzna­wa­nych za na­ukowe. Wy­nika to nie tylko z po­wodu pro­blemu z gho­stw­ri­te­rami pi­szą­cymi ar­ty­kuły pod go­tową tezę, ale rów­nież z tego, że sys­tem re­cen­zo­wa­nia jest bar­dzo słaby. Dla­tego nie mo­żemy mieć za­ufa­nia do niego i do stanu ak­tu­al­nej li­te­ra­tury me­dycz­nej.

Prof. Le­emon McHenry,bio­etyk, au­tor książki "Ilu­zja me­dy­cyny opar­tej na do­wo­dach"

[...] sys­tem prze­my­słowy czer­pie pro­fity z za­gro­żeń, które sam pro­du­kuje, pod­czas gdy [...] zmie­nia­jące się de­fi­ni­cje ry­zyka po­zwa­lają two­rzyć zu­peł­nie nowe po­trzeby, a co za tym idzie, nowe rynki zbytu. [...] W przy­padku kre­owa­nia cho­rób kon­cerny ko­rzy­stają z na­stę­pu­ją­cych tech­nik: 1. Kla­sy­fi­ko­wa­nie na­tu­ral­nych pro­ce­sów jako me­dyczne. 2. Przed­sta­wia­nie ła­god­nych symp­to­mów jako zwia­stu­nów groź­nych cho­rób. 3. Przed­sta­wia­nie oso­bi­stych i spo­łecz­nych pro­ble­mów jako pro­ble­mów me­dycz­nych. 4. Utoż­sa­mia­nie ry­zyka z cho­robą. 5. Przed­sta­wia­nie da­nych sta­ty­stycz­nych w taki spo­sób, aby zmak­sy­ma­li­zo­wać skalę pro­blemu me­dycz­nego.

Dr Ur­szula i An­drzej Do­mań­scy, so­cjo­lo­go­wie me­dy­cyny

Film do­ku­men­talny "Czy ufać WHO" re­je­struje pro­ces po­szu­ki­wa­nia przez re­ży­sera od­po­wie­dzi na py­ta­nie, co kryje się za al­tru­istyczną fa­sada naj­więk­szej na świe­cie or­ga­ni­za­cji zaj­mu­ją­cej się zdro­wiem pu­blicz­nym. To, co od­krywa, to alar­mu­jący ob­raz ko­rup­cji i braku trans­pa­rent­no­ści. Ten mocny, śled­czy film do­ku­men­talny rzuca świa­tło na to, jak lobby far­ma­ceu­tyczne zin­fil­tro­wało WHO i sta­wia py­ta­nie, czy ta­kiej or­ga­ni­za­cji można ufać w kwe­stii trosz­cze­nia się o zdro­wie pu­bliczne.

Ku­pu­jąc w skle­pie Fun­da­cji Ordo Me­di­cus, wspie­rasz na­sze dzia­ła­nia:

www.or­do­me­di­cus.org/sklep

3. DIAGNOSTYKA "COVID-19"Opra­co­wa­nie: dr n. med. Piotr Wit­czak,dr n. med. Do­rota Sien­kie­wicz

Streszczenie

PCR (Po­ly­me­rase Chain Re­ac­tion), czyli re­ak­cja łań­cu­chowa po­li­me­razy - jest to re­ak­cja na­mna­ża­nia DNA wy­ko­rzy­sty­wana w me­to­dach dia­gno­stycz­nych, ba­da­niach na­uko­wych, me­dy­cy­nie i me­dy­cy­nie są­do­wej. Me­toda zo­stała opra­co­wana w 1983 r. przez Ka­rego Mul­lisa. Po­lega na mul­ti­pli­ka­cji wy­bra­nego frag­mentu DNA po­przez cy­kliczne pod­grze­wa­nie i ozię­bia­nie od­po­wied­nio przy­go­to­wa­nego roz­tworu en­zy­mów, nu­kle­oty­dów, star­te­rów (pri­me­rów) oraz ba­da­nego DNA.

W przy­padku te­stu PCR uży­wa­nego do dia­gno­styki la­bo­ra­to­ryj­nej w wy­kry­wa­niu obec­no­ści ko­ro­na­wi­rusa szu­kamy RNA wi­rusa. Re­ak­cja za­cho­dzi nieco ina­czej, nie­mniej jed­nak sama za­sada po­zo­staje ta sama - nosi wów­czas na­zwę RT-qPCR (od ang. re­verse-trans­crip­tion po­ly­me­rase chain re­ac­tion lub re­verse-trans­crip­tase po­ly­me­rase chain re­ac­tion - re­ak­cja łań­cu­chowa po­li­me­razy z od­wrotną trans­kryp­tazą). Od zwy­kłego te­stu PCR re­ak­cja za­cho­dząca w przy­padku te­stu RT-qPCR różni się za­sad­ni­czo tym, że na sa­mym po­czątku łań­cuch RNA musi ulec prze­pi­sa­niu ("od­wrot­nej trans­kryp­cji") do kom­ple­men­tar­nej nici DNA (cDNA). Da­lej re­ak­cja za­cho­dzi tak samo. W ni­niej­szym opra­co­wa­niu dla uprosz­cze­nia prze­waż­nie sto­so­wany bę­dzie tylko ter­min "test PCR".

We­dług ofi­cjal­nej nar­ra­cji me­toda PCR jest zło­tym stan­dar­dem wy­kry­wa­nia SARS-CoV-2, ale to ho­do­wla ko­mór­kowa jest pre­fe­ro­waną me­todą iden­ty­fi­ka­cji wi­ru­sów (i to ona po­winna być zło­tym stan­dar­dem). Wy­kry­cie wi­ru­so­wego RNA za po­śred­nic­twem me­tody RT-PCR może nie wska­zy­wać na za­kaź­ność za­in­fe­ko­wa­nej osoby lub do­wo­dzić, że wi­rus jest czyn­ni­kiem wy­wo­łu­ją­cym ob­jawy kli­niczne. Po­nadto ten test nie może wy­klu­czyć cho­rób wy­wo­ła­nych przez inne pa­to­geny bak­te­ryjne lub wi­ru­sowe.

Ty­powy ciężki prze­bieg CO­VID-19 pro­wa­dzący do zgonu ob­ja­wia się za­pa­le­niem płuc i nie­wy­dol­no­ścią od­de­chową. Pod wzglę­dem ob­ja­wów kli­nicz­nych i wy­ni­ków ba­dań la­bo­ra­to­ryj­nych (po­ziom bia­łych krwi­nek, lim­fo­cy­tów, pro­kal­cy­to­niny, białka C-re­ak­tyw­nego, kre­aty­niny, współ­czyn­nika fil­tra­cji kłę­busz­ko­wej, D-di­me­rów i tro­po­niny) za­ka­że­nie dróg od­de­cho­wych jest nie­od­róż­nialne mię­dzy pa­cjen­tami z po­zy­tyw­nym i ne­ga­tyw­nym wy­ni­kiem te­stu PCR na pod­sta­wie wy­mazu z no­so­gar­dzieli. Więk­szość przy­pad­ków za­pa­le­nia płuc ma nie­znaną etio­lo­gię, zaś w przy­pad­kach, w któ­rych udaje się zi­den­ty­fi­ko­wać czyn­nik za­kaźny, wy­krywa się sze­reg róż­nych bak­te­rii i wi­ru­sów. Tym­cza­sem w prak­tyce kli­nicz­nej nie­zmien­nie do­mi­no­wało po­dej­ście: "Je­śli coś wy­gląda jak CO­VID-19, to praw­do­po­dob­nie jest to CO­VID-19, więc trak­tuj to jak CO­VID-19".

Po­wszech­nie sto­so­wany w dia­gno­styce SARS-CoV-2 test RT-qPCR zo­stał wpro­wa­dzony na pod­sta­wie pu­bli­ka­cji [Cor­man 2020] pod ko­niec stycz­nia 2020 roku. Nie­za­leżna kry­tyczna re­cen­zja [Bor­ger 2020] tej pu­bli­ka­cji opra­co­wana przez 22 ba­da­czy z In­ter­na­tio­nal Con­sor­tium of Scien­ti­sts in Life Scien­ces (IC­SLS) wy­ka­zała 10 głów­nych błę­dów na­uko­wych na po­zio­mie mo­le­ku­lar­nym i me­to­do­lo­gicz­nym, które czy­nią test PCR do wy­kry­wa­nia wi­rusa SARS-CoV-2 bez­u­ży­tecz­nym; we wnio­skach re­ko­men­do­wano wy­co­fa­nie ar­ty­kułu [Cor­man 2020]. Nie ma mię­dzy­na­ro­do­wych stan­dar­dów dla te­stów PCR, a wy­niki mogą się róż­nić po­mię­dzy la­bo­ra­to­riami. Przed wpro­wa­dze­niem te­stów qPCR na ma­sową skalę wy­niki na­le­żało skon­fron­to­wać z ho­do­wlą wi­rusa oraz sko­re­lo­wać z ob­ja­wami, czego nie zro­biono. Ar­bi­tral­nie okrzyk­nięto me­todę PCR "zło­tym stan­dar­dem" dla za­ka­żeń ko­ro­na­wi­ru­sem. Po­dob­nie sto­so­wane w dia­gno­styce CO­VID-19 te­sty an­ty­ge­nowe były sze­roko kry­ty­ko­wane, w szcze­gól­no­ści w kon­tek­ście te­sto­wa­nia osób bez­ob­ja­wo­wych.

W po­przed­nich epi­de­miach (SARS-CoV-1, H1N1, MERS-CoV, Ebola, Zika) zde­fi­nio­wa­nie przy­padku cho­roby wy­ma­gało po­twier­dze­nia wy­stę­po­wa­nia jej ob­ja­wów. Or­gany ds. zdro­wia wy­ra­żały wów­czas obawy, że fał­szy­wie do­dat­nie wy­niki te­stów opar­tych na PCR mogą za­szko­dzić za­równo ba­da­nym, jak i zdol­no­ści agen­cji do mo­ni­to­ro­wa­nia epi­de­mii. Za­le­cano, aby te­sty oparte na PCR zo­stały ogra­ni­czone do osób z wy­so­kim praw­do­po­do­bień­stwem za­ka­że­nia (tych z ob­ja­wami i/lub istotną eks­po­zy­cją na pa­to­gen). Do tego czę­sto wy­ma­gano po­twier­dze­nia po­zy­tyw­nych wy­ni­ków przez drugi, nie­za­leżny test.

Wie­lo­krotne na­mna­ża­nie kwa­sów nu­kle­ino­wych spra­wia, że te­sty oparte na PCR są bar­dzo czule, a także bar­dzo wraż­liwe na nie­wiel­kie po­ziomy za­nie­czysz­cze­nia, które mogą da­wać fał­szy­wie po­zy­tywne wy­niki. Ana­lizy wy­ka­zały, że war­to­ści progu cy­klu (Ct)49 dla wy­niku po­zy­tyw­nego w sto­so­wa­nych po­wszech­nie te­stach wa­hały się od 30 do 45. Gdy sto­suje się próg 35 cy­kli lub wyż­szy (a tak działo się w więk­szo­ści la­bo­ra­to­riów w Eu­ro­pie i USA), praw­do­po­do­bień­stwo, że dana osoba jest za­ra­żona, jest mniej­sze niż 3%, a praw­do­po­do­bień­stwo, że wy­nik jest fał­szy­wie po­zy­tywny, wy­nosi 97%. Śla­dowe ilo­ści kwa­sów nu­kle­ino­wych mogą po­cho­dzić z "ży­wego" za­kaź­nego wi­rusa lub frag­men­tów RNA z po­przed­niej in­fek­cji, które mogą po­zo­sta­wać w or­ga­ni­zmie i da­wać po­zy­tywny wy­nik te­stu na­wet przez 90 dni po za­ka­że­niu.

Fał­szy­wie po­zy­tywne wy­niki stają się pro­ble­mem, gdy osoby z po­zy­tyw­nym wy­ni­kiem te­stu lub ci, któ­rzy mieli z nimi kon­takt, mu­szą się nie­po­trzeb­nie izo­lo­wać. Na­wet przy wy­so­kiej 99% spe­cy­ficz­no­ści50 te­stu PCR w przy­padku 10 mi­lio­nów te­stów dzien­nie wy­ge­ne­ruje się wiele ty­sięcy fał­szy­wie po­zy­tyw­nych wy­ni­ków, po­wo­du­jąc nie­po­trzebną, ale wy­mu­szoną praw­nie izo­la­cję tych osób i ich kon­tak­tów, co może mieć po­ten­cjal­nie szko­dliwe kon­se­kwen­cje dla go­spo­darki i zdro­wia pu­blicz­nego. Od­se­tek fał­szy­wie do­dat­nich wy­ni­ków wśród bez­ob­ja­wo­wych pa­cjen­tów sięga 70% (za­równo w przy­padku RT-PCR, jak i szyb­kich te­stów an­ty­ge­no­wych).

Wiele osób, które nie są za­kaźne (i mało praw­do­po­do­bne, że będą), otrzy­muje po­zy­tywne wy­niki te­stów i wraz z tymi, z któ­rymi miały kon­takt, są zmu­szane do nie­po­trzeb­nej izo­la­cji. Sto­so­wa­nie PCR do ba­dań prze­sie­wo­wych po­pu­la­cji (te­sto­wa­nia osób bez­ob­ja­wo­wych - przyp. au­tora) - na­wet przy niż­szej war­to­ści Ct dla wy­niku po­zy­tyw­nego - nie jest uza­sad­nione epi­de­mio­lo­gicz­nie. Bi­lans kosz­tów i szkód w sto­sunku do po­ten­cjal­nych ko­rzy­ści nie zo­stał osza­co­wany. Dia­gno­styka pa­cjenta po­winna obej­mo­wać ocenę miana (ilo­ści) wi­rusa, prze­ciw­ciał oraz szcze­gó­łową ana­lizę kli­niczną (w tym ba­da­nie róż­ni­cowe na obec­ność in­nych pa­to­ge­nów) i ob­ser­wa­cję. Na­leży też wy­ka­zać za­kaź­ność po­przez in­oku­la­cję51 li­nii ko­mór­ko­wych. Mi­kro­sko­pia elek­tro­nowa, se­kwen­cjo­no­wa­nie ca­łego ge­nomu i ana­liza fi­lo­ge­ne­tyczna mogą pro­wa­dzić do wnio­sków o moż­li­wej re­in­fek­cji lub wy­niku fał­szy­wie po­zy­tyw­nym (brak re­in­fek­cji).

Bio­rąc pod uwagę (1) wady na po­zio­mie mo­le­ku­lar­nym i me­to­do­lo­gicz­nym po­wszech­nie sto­so­wa­nych te­stów dia­gno­stycz­nych w kie­runku CO­VID-19, (2) ma­sowe prze­sie­wowe te­sto­wa­nie po­pu­la­cji, (3) mno­gość czyn­ni­ków za­kaź­nych pro­wa­dzą­cych do za­pa­le­nia płuc i nie­wy­dol­no­ści od­de­cho­wej cha­rak­te­ry­stycz­nych dla CO­VID-19, (4) nie­od­róż­nialne ob­jawy i wy­niki ba­dań kli­nicz­nych (m.in. mor­fo­lo­gia, CRP, d-di­mery) dla CO­VID-19 i in­nych gry­po­po­dob­nych in­fek­cji gór­nych dróg od­de­cho­wych , (5) brak dia­gno­styki róż­ni­cu­ją­cej, (6) w więk­szo­ści przy­pad­ków nie­znaną etio­lo­gię za­pa­le­nia płuc, na­leży uznać, że ra­por­to­wana w sta­ty­sty­kach za­cho­ro­wal­ność i śmier­tel­ność zwią­zana z "CO­VID-19" jest zna­cząco za­wy­żona.

Ofi­cjalne dane GUS i Mi­ni­ster­stwa Zdro­wia (MZ) po­twier­dzają, że w Pol­sce w okre­sie "pan­de­mii CO­VID-19" nie było nad­zwy­czaj­nej sy­tu­acji epi­de­mio­lo­gicz­nej. Su­ma­ryczna liczba przy­pad­ków grypy w 2020 r. oraz za­ka­żeń SARS-CoV-2 wy­no­siła 4,43 mln i była nie­malże iden­tyczna ze śred­nią wie­lo­let­nią za­cho­ro­wań na grypę. Śred­nia dzienna zgo­nów "na" CO­VID-19 w Pol­sce to 3,3 przy nor­mie dzien­nej wy­no­szą­cej 1250 zgo­nów, w tym ok. 200 na cho­roby układu od­de­cho­wego i prze­zię­bie­niowe. W szczy­to­wym mo­men­cie, to jest ok. 22 kwiet­nia 2020, od­no­to­wano ok. 25 zgo­nów dzien­nie "na" i "z" CO­VID-19. Post fac­tum Mi­ni­ster­stwo Zdro­wia po­dało, że spo­śród tych 25 zgo­nów ok. 18% tej liczby sta­no­wiły zgony "na" CO­VID-19, czyli za­le­d­wie ok. 4-5 zgo­nów. Do­bowe apo­geum się­gało tylko 40 zgo­nów.

W 2020 roku w po­rów­na­niu z 2019 było ok. 14 mln mniej oso­bodni ho­spi­ta­li­za­cji, ok. 150 tys. mniej roz­po­zna­nych za­pa­leń płuc, ok. 0,5 mln mniej pa­cjen­tów z RTG, 10 tys. mniej re­spi­ra­to­ro­te­ra­pii/wen­ty­la­cji me­cha­nicz­nej, 0,5 tys. mniej dia­gnoz Ze­społu Ostrej Nie­wy­dol­no­ści Od­de­cho­wej (ARDS), zaś liczba przy­pad­ków "nie­wy­dol­no­ści od­de­cho­wej" zmniej­szyła się o ok. 11 tys. Praw­do­po­dob­nie główną przy­czyną nad­mia­ro­wej śmier­tel­no­ści w okre­sie pan­de­mii CO­VID-19 była nie­współ­mierna do za­gro­że­nia re­or­ga­ni­za­cja ochrony zdro­wia, która prze­ło­żyła się na opóź­niony i ogra­ni­czony do­stęp do opieki me­dycz­nej.

Po­nadto wielu cho­rych za­ła­mało się psy­chicz­nie na sku­tek wy­mu­szo­nej izo­la­cji oraz agre­syw­nej, wzbu­dza­ją­cej lęk pro­pa­gandy pro­wa­dzo­nej w me­diach. Ne­ga­tywne in­for­ma­cje wie­lo­krot­nie po­wta­rzane za po­śred­nic­twem środ­ków ma­so­wego prze­kazu de­struk­tyw­nie wpły­nęły na ich zdro­wie, wy­wo­łu­jąc efekt no­cebo52 i ma­sową hi­ste­rię. W prze­szło­ści miały miej­sce epi­de­mie, które ofi­cjal­nie uznano za fał­szywe, na przy­kład epi­de­mia krztu­śca w Dart­mo­uth-Hitch­cock Me­di­cal Cen­ter w New Hamp­shire czy pan­de­mia "świń­skiej grypy" w 2009 r.

W 2006 r. pod wpły­wem por­tu­gal­skiego se­rialu pt. Straw­ber­ries with Su­gar u tam­tej­szej mło­dzieży ujaw­niły się symp­tomy przy­po­mi­na­jące aler­gię o pod­łożu psy­cho­gen­nym. Z ko­lei we wrze­śniu 2018 r. pod­czas lotu 203 Emi­ra­tes nie­któ­rzy pa­sa­że­ro­wie tej li­nii mieli ob­jawy gry­po­po­do­bne. Po­zo­stali, któ­rzy je za­uwa­żyli, rów­nież za­częli źle się czuć, w kon­se­kwen­cji czego wy­bu­chła pa­nika, która osią­gnęła taki po­ziom, że po do­tar­ciu do No­wego Jorku wszy­scy zo­stali pod­dani kwa­ran­tan­nie. Prze­pro­wa­dzone póź­niej do­cho­dze­nie wy­ka­zało, że tylko kilku pa­sa­że­rów fak­tycz­nie miało se­zo­nową grypę lub prze­zię­bie­nie.

Z uwagi na po­wyż­sze, oma­wia­jąc wszel­kie za­gad­nie­nia zwią­zane z "pan­de­mią CO­VID-19" na­leży in­ter­pre­to­wać "przy­pa­dek CO­VID-19" jako do­datni wy­nik te­stu, który w sze­ro­kim za­kre­sie rze­czy­wi­stych sce­na­riu­szy może nie mieć związku z SARS- -CoV-2 czy ja­ką­kol­wiek inną cho­robą.

Pod­su­mo­wu­jąc, po­li­tyka ma­so­wego prze­sie­wo­wego te­sto­wa­nia po­pu­la­cji na "CO­VID-19" była nie­za­sadna, a po­nadto spo­wo­do­wała ne­ga­tywne skutki zdro­wotne i eko­no­miczne, które prze­wyż­szają ja­kie­kol­wiek ko­rzy­ści. Duża liczba przy­pad­ków i zgo­nów co­vi­do­wych w okre­sie "pan­de­mii CO­VID-19" w Pol­sce była głów­nie skut­kiem ma­so­wej, prze­sie­wo­wej i wa­dli­wej dia­gno­styki, ogra­ni­czo­nego i opóź­nio­nego do­stępu do opieki me­dycz­nej, braku pro­mo­cji po­staw proz­dro­wot­nych i wła­ści­wego le­cze­nia ob­ja­wów "CO­VID-19"/cho­rób współ­ist­nie­ją­cych oraz ma­so­wej hi­ste­rii.

 

Zapraszamy na stronę i do sklepuFundacji Ordo Medicus, działającej pro bono na rzeczzdrowia, wolności, prawdy i niezależnej nauki.

www.or­do­me­di­cus.org

PODPISY POPARCIA

prof. zw. dr hab. n. farm. Ma­ria Ha­lina Bo­raw­ska

prof. zw. dr hab. n. med. An­drzej Fry­dry­chow­ski

prof. zw. dr hab. n. med. Ma­ria E. So­ba­niec-Ło­tow­ska

prof. zw. dr hab. n. med. Kry­styna Li­siecka-Opalko, czło­nek za­rządu PSN­LiN

prof. dr hab. med. Ry­szard Rut­kow­ski

prof. dr hab. Ja­kub Z. Li­chań­ski

dr hab. n. med. An­drzej M. Bu­gaj

dr hab. Ma­rek Szcze­pa­niec

dr hab. n. med. Jo­anna Ścieszka, in­ter­ni­sta

dr n. med. Ma­rek Bła­że­jak, spe­cja­li­sta chi­rur­gii ura­zo­wej i or­to­pe­dycz­nej

dr n. med. Wła­dy­sław Kacz­mar­ski, le­karz spe­cja­li­sta II stop­nia mi­kro­bio­lo­gii i se­ro­lo­gii

dr Mi­chał Le­wan­dow­ski

dr n. med. Zbi­gniew Mar­tyka

dr inż. Ra­fał Pą­zik

dr n. med. Do­rota Sien­kie­wicz

dr med. Ka­ta­rzyna Bross-Wal­der­do­rff (LMU Mo­na­chium), le­karz, czło­nek PSN­LiN

dr n. med. Piotr Wit­czak

lek. Pa­weł Ba­siu­kie­wicz

lek. dent. Mag­da­lena Ram­ska-Cop

lek. To­masz Dmo­chow­ski, spe­cja­li­sta po­łoż­nik i gi­ne­ko­log

lek. Ma­rek Fich­tel, eme­ry­ti­wany ra­dio­log

lek. Ewe­lina Gier­szew­ska, spe­cja­li­sta cho­rób we­wnętrz­nych, czło­nek PSN­LiN

lek. Anna Mar­ty­now­ska

lek. Piotr Ru­bas

lek. Mag­da­lena Rusz­czyń­ska, czło­nek PSN­LiN

lek. Ja­dwiga Ry­chlicka, spe­cja­li­sta cho­rób płuc, aler­go­log, czło­nek PSN­LiN

lek. Piotr Woj­cie­chow­ski

r. pr. Jo­anna Bo­tiuk

r. pr. Wanda Wi­śniow­ska-Bo­tiuk

r. pr. Mi­chał Cierż­nicki

r. pr. Ka­ta­rzyna Tar­nawa-Gwóźdź

r. pr. Ja­kub Ja­siń­ski

adw. Mi­chał Ko­wa­lik

r. pr. Re­nata Sta­siń­ska-Ma­te­jek

adw. Pa­tryk Po­ni­kiew­ski

adw. Anna Ry­kow­ska

adw. Ar­ka­diusz Te­tela

adw. Kon­rad Wo­zi­kow­ski

adw. Sta­ni­sław Za­po­toczny

Ro­mu­ald Bart­ko­wicz, dzien­ni­karz

An­drzej T. Ję­drze­jew­ski, ar­chi­tekt