Błękitna planeta O tym, jak Rudaski słodziły deszcz i inne opowiadania. Część 2 - Małgorzata Strękowska-Zaremba

Kup ebooka

29.90 zł
24.82 zł (20,93 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nowy strój dla Ziemi

Li­ski Ru­da­ski roz­po­częły dzień od od­wie­dzin żabki Zuzi. Chciały po­dzie­lić się z nią ważną no­winą.

- Wiesz, Zu­ziu, że na­sza pla­neta jest wy­jąt­kowa? - spy­tał li­sek Lu.

- I nie­zwy­kła! Na­sza bab­cia tak po­wie­działa! - do­dał jego bra­ci­szek, Li.

Żabka wła­śnie prze­glą­dała się w je­zio­rze. Miała na so­bie piękny czer­wony ko­stium ką­pie­lowy.

- Ja też je­stem wy­jąt­kowa - rze­kła z prze­ko­na­niem. Za­ło­żyła czer­wony ka­pe­lusz z zie­loną wstążką i uśmiech­nęła się do swego od­bi­cia w wo­dzie.

- Ty? Dla­czego? - zdzi­wiły się li­ski.

- Wi­dzie­li­ście ja­kieś inne żaby w Zie­lo­nej Do­li­nie, które no­szą czer­wone ko­stiumy ką­pie­lowe i ka­pe­lu­sze z wstąż­kami? Na pewno nie wi­dzie­li­ście. Dla­tego ja je­stem wy­jąt­kowa! - upie­rała się Zu­zia.

- Zie­mia jest pla­netą, nie żabą - zwró­cił jej uwagę Ru­da­sek Lu. - Tylko na niej mo­żemy żyć. Dla­tego mu­simy o nią dbać. Wszy­scy, na­wet żaba w czer­wo­nym ko­stiu­mie ką­pie­lo­wym!

Zu­zia zmarsz­czyła zie­lony żabi no­sek.

- Opie­ko­wa­łam się ki­jan­kami w przed­szkolu, ale pla­netą jesz­cze nie. Czy jest przed­szkole dla pla­net? - spy­tała.

- Ni­gdy nie sły­sza­łem o przed­szkolu dla pla­net - zmar­twił się Ru­da­sek Li.

- Trudno. My­ślę, że na po­czą­tek trzeba Zie­mię ubrać. Jest wy­jąt­kowa, więc po­winna ład­nie wy­glą­dać. Uszy­jemy jej czer­woną su­kienkę w białe groszki - za­pro­po­no­wała żabka.

- Su­kienkę? Może wo­la­łaby spodnie - za­uwa­żył Lu.

- Zie­mia jest kulą! Trudno bę­dzie ją ubrać - stwier­dził Li.

- W ta­kim ra­zie uszy­jemy jej po­kro­wiec - po­wie­dział Lu.

Żabce nie bar­dzo się to spodo­bało.

- Ale musi być czer­wony! - za­zna­czyła.

Wsko­czyła w za­ro­śla i po chwili była już z po­wro­tem. W łap­kach trzy­mała czer­wony koc.

- Uszy­jemy go z mo­jego ko­cyka - po­in­for­mo­wała Ru­da­ski.

Koc był wpraw­dzie więk­szy od żabki, ale mniej­szy od pla­nety Ziemi.

- Za mały. Zie­mia jest prze­cież ogromna - za­uwa­żył Ru­da­sek Li.

Jego bra­ci­szek tylko po­tarł rudy no­sek.

- Wiem! - wy­krzyk­nął. - Weź­miemy za­słony z okien! Są dłu­gie i sze­ro­kie. Na pewno bę­dzie z nich wielki po­kro­wiec.

- Za­słony są żółte w nie­bie­skie kwiatki. Ja wolę czer­wony ko­lor. Mam czer­woną po­le­waczkę i czer­woną ło­patkę, i czer­wone grabki, i czer­wony ko­stium - wy­li­czała żabka.

- Nie ma­rudź, Zuźka! Naj­waż­niej­sze, żeby Ziemi było ład­nie w na­szym po­krowcu! - po­wie­dział Ru­da­sek Lu.

I po­pę­dził do domu.

Bab­cia Le­oka­dia po­szła w od­wie­dziny do pani Mar­chewki, więc nikt nie prze­szka­dzał Ru­da­skom w ich pracy. Li­ski zdjęły ko­lo­rowe za­słony z okien. Wy­nio­sły je na po­lanę. I roz­ło­żyły na ziemi. Tym­cza­sem żabka po­bie­gła po igły i nici.

Li z za­chwy­tem przy­glą­dał się nie­bie­skim kwia­tom na żół­tych za­sło­nach.

- Śliczne. Ziemi bę­dzie w nich ład­nie - stwier­dził za­do­wo­lony.

- I bę­dzie jej cie­pło! Nie do­sta­nie ka­taru! - cie­szył się Lu. - Dzi­wię się, że do­tąd nikt nie za­dbał o na­szą pla­netę. Ale my to na­pra­wimy. O, bie­gnie Zu­zia!

Zdy­szana żabka na­wle­kła igły. I za­raz trójka przy­ja­ciół przy­stą­piła do szy­cia po­krowca dla pla­nety Ziemi.

Za­jęte pracą Ru­da­ski nie za­uwa­żyły kawki Czar­nulki, która wła­śnie prze­la­ty­wała po­nad po­laną.

- A to co? Dla­czego zie­lona po­lana jest żółta w nie­bie­skie kwiatki? - za­kra­kała zdzi­wiona kawka. Zo­ba­czyła rude ogonki i do­my­śliła się, że to Ru­da­ski tak od­mie­niły po­lanę. - Znowu ma­lu­je­cie Zie­mię? To za­bro­nione! - ostrze­gła.

- Nie ma­lu­jemy! Szy­jemy dla Ziemi ładne i cie­płe ubra­nie - od­po­wie­dział Li.

- Rety! Prze­cież to za­słony babci Le­oka­dii! Do­sta­nie­cie burę! - wy­krzyk­nęła Czar­nulka. I od­le­ciała, kra­cząc coś nie­zro­zu­miale.

Li­ski z żabką Zu­zią pra­co­wały da­lej. Do­piero bab­cia Le­oka­dia prze­rwała wiel­kie szy­cie wiel­kiego po­krowca dla wiel­kiej pla­nety. Bab­cia wra­cała wła­śnie do domu. Gdy prze­cho­dziła obok po­lany, aż prze­tarła oku­lary ze zdu­mie­nia. Zo­ba­czyła swoje piękne żółte za­słony, żabkę Zu­zię i dwa rude li­ski.

- Moje za­słony! - wes­tchnęła bab­cia.

Li­sek Lu wy­ja­śnił, dla­czego za­słony zna­la­zły się na po­la­nie.

- Zie­mia nie po­trze­buje ani spodni, ani su­kienki, ani na­wet po­krowca - po­wie­działa bab­cia i na­ka­zała li­skom od­nieść za­słony do domu.

*

Wie­czo­rem, po ko­la­cji, wy­tłu­ma­czyła Ru­da­skom, dla­czego Ziemi nie­po­trzebny jest strój, na­wet naj­pięk­niej­szy.

- Na­sza pla­neta ma już strój. Bar­dzo piękny: zie­lone lasy, ko­lo­rowe kwiaty, błę­kitne oce­any, biały śnieg i żółty pia­sek pu­styni. Mu­si­cie tylko dbać, żeby ten ubiór Ziemi był za­wsze czy­sty i nie­znisz­czony.

- Ale czy Ziemi nie jest zimno? - spy­tał Li.

- Na pewno nie zmar­z­nie. Ogrzewa ją słońce i otula po­wie­trze. Nie­stety, w po­wie­trzu jest co­raz wię­cej za­nie­czysz­czeń, które szko­dzą i nam, i Ziemi - wes­tchnęła bab­cia.

Co­py­ri­ght ? by Mał­go­rzata Strę­kow­ska-Za­remba, 2024

Co­py­ri­ght ? by Vir­tu­alo, 2024

Redakcja: Magdalena Gonta-Biernat / To Się Wyda

Ko­rekta: Alek­san­dra Wroń­ska / To Się Wyda

Skład i ła­ma­nie: Ga­briel Gonta / To Się Wyda

Pro­jekt okładki: Mał­go­rzata Dra­bina / Yel­low Room

Wydanie I

War­szawa 2024

ISBN 978-83-272-8876-9

Książka jest objęta ochroną prawa autorskiego. Wszelkie udostępnianie osobom trzecim, upowszechnianie i upublicznianie, kopiowanie oraz przetwarzanie jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Virtualo Sp. z o.o.

ul. Mar­szał­kow­ska 104/122

00-017 War­szawa

www.vir­tu­alo.pl

Chcesz wy­dać książkę lub au­dio­book? Wejdź na vir­tu­alo.eu lub na­pisz do nas na ad­res: re­dak­cja@vir­tu­alo.pl.

Zobacz nas na