Nowy strój dla Ziemi
Liski Rudaski rozpoczęły dzień od odwiedzin żabki Zuzi. Chciały podzielić się z nią ważną nowiną.
- Wiesz, Zuziu, że nasza planeta jest wyjątkowa? - spytał lisek Lu.
- I niezwykła! Nasza babcia tak powiedziała! - dodał jego braciszek, Li.
Żabka właśnie przeglądała się w jeziorze. Miała na sobie piękny czerwony kostium kąpielowy.
- Ja też jestem wyjątkowa - rzekła z przekonaniem. Założyła czerwony kapelusz z zieloną wstążką i uśmiechnęła się do swego odbicia w wodzie.
- Ty? Dlaczego? - zdziwiły się liski.
- Widzieliście jakieś inne żaby w Zielonej Dolinie, które noszą czerwone kostiumy kąpielowe i kapelusze z wstążkami? Na pewno nie widzieliście. Dlatego ja jestem wyjątkowa! - upierała się Zuzia.
- Ziemia jest planetą, nie żabą - zwrócił jej uwagę Rudasek Lu. - Tylko na niej możemy żyć. Dlatego musimy o nią dbać. Wszyscy, nawet żaba w czerwonym kostiumie kąpielowym!
Zuzia zmarszczyła zielony żabi nosek.
- Opiekowałam się kijankami w przedszkolu, ale planetą jeszcze nie. Czy jest przedszkole dla planet? - spytała.
- Nigdy nie słyszałem o przedszkolu dla planet - zmartwił się Rudasek Li.
- Trudno. Myślę, że na początek trzeba Ziemię ubrać. Jest wyjątkowa, więc powinna ładnie wyglądać. Uszyjemy jej czerwoną sukienkę w białe groszki - zaproponowała żabka.
- Sukienkę? Może wolałaby spodnie - zauważył Lu.
- Ziemia jest kulą! Trudno będzie ją ubrać - stwierdził Li.
- W takim razie uszyjemy jej pokrowiec - powiedział Lu.
Żabce nie bardzo się to spodobało.
- Ale musi być czerwony! - zaznaczyła.
Wskoczyła w zarośla i po chwili była już z powrotem. W łapkach trzymała czerwony koc.
- Uszyjemy go z mojego kocyka - poinformowała Rudaski.
Koc był wprawdzie większy od żabki, ale mniejszy od planety Ziemi.
- Za mały. Ziemia jest przecież ogromna - zauważył Rudasek Li.
Jego braciszek tylko potarł rudy nosek.
- Wiem! - wykrzyknął. - Weźmiemy zasłony z okien! Są długie i szerokie. Na pewno będzie z nich wielki pokrowiec.
- Zasłony są żółte w niebieskie kwiatki. Ja wolę czerwony kolor. Mam czerwoną polewaczkę i czerwoną łopatkę, i czerwone grabki, i czerwony kostium - wyliczała żabka.
- Nie marudź, Zuźka! Najważniejsze, żeby Ziemi było ładnie w naszym pokrowcu! - powiedział Rudasek Lu.
I popędził do domu.
Babcia Leokadia poszła w odwiedziny do pani Marchewki, więc nikt nie przeszkadzał Rudaskom w ich pracy. Liski zdjęły kolorowe zasłony z okien. Wyniosły je na polanę. I rozłożyły na ziemi. Tymczasem żabka pobiegła po igły i nici.
Li z zachwytem przyglądał się niebieskim kwiatom na żółtych zasłonach.
- Śliczne. Ziemi będzie w nich ładnie - stwierdził zadowolony.
- I będzie jej ciepło! Nie dostanie kataru! - cieszył się Lu. - Dziwię się, że dotąd nikt nie zadbał o naszą planetę. Ale my to naprawimy. O, biegnie Zuzia!
Zdyszana żabka nawlekła igły. I zaraz trójka przyjaciół przystąpiła do szycia pokrowca dla planety Ziemi.
Zajęte pracą Rudaski nie zauważyły kawki Czarnulki, która właśnie przelatywała ponad polaną.
- A to co? Dlaczego zielona polana jest żółta w niebieskie kwiatki? - zakrakała zdziwiona kawka. Zobaczyła rude ogonki i domyśliła się, że to Rudaski tak odmieniły polanę. - Znowu malujecie Ziemię? To zabronione! - ostrzegła.
- Nie malujemy! Szyjemy dla Ziemi ładne i ciepłe ubranie - odpowiedział Li.
- Rety! Przecież to zasłony babci Leokadii! Dostaniecie burę! - wykrzyknęła Czarnulka. I odleciała, kracząc coś niezrozumiale.
Liski z żabką Zuzią pracowały dalej. Dopiero babcia Leokadia przerwała wielkie szycie wielkiego pokrowca dla wielkiej planety. Babcia wracała właśnie do domu. Gdy przechodziła obok polany, aż przetarła okulary ze zdumienia. Zobaczyła swoje piękne żółte zasłony, żabkę Zuzię i dwa rude liski.
- Moje zasłony! - westchnęła babcia.
Lisek Lu wyjaśnił, dlaczego zasłony znalazły się na polanie.
- Ziemia nie potrzebuje ani spodni, ani sukienki, ani nawet pokrowca - powiedziała babcia i nakazała liskom odnieść zasłony do domu.
*
Wieczorem, po kolacji, wytłumaczyła Rudaskom, dlaczego Ziemi niepotrzebny jest strój, nawet najpiękniejszy.
- Nasza planeta ma już strój. Bardzo piękny: zielone lasy, kolorowe kwiaty, błękitne oceany, biały śnieg i żółty piasek pustyni. Musicie tylko dbać, żeby ten ubiór Ziemi był zawsze czysty i niezniszczony.
- Ale czy Ziemi nie jest zimno? - spytał Li.
- Na pewno nie zmarznie. Ogrzewa ją słońce i otula powietrze. Niestety, w powietrzu jest coraz więcej zanieczyszczeń, które szkodzą i nam, i Ziemi - westchnęła babcia.