Bóg Śmierci Wymierzenie Kary - Karath Lee

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

34. Obóz bandytów

- Prawdopodobnie został pojmany - powiedział, wpatrując się w jej oczy z wyrazem politowania. Dostrzegł w nich głęboką rozpacz. - Słyszałem, że Zleceniodawczyni bardzo zależy na twoim bracie, dlatego zapewne nic mu nie zrobili. Nie masz się czym martwić...

- Pojmany! - wrzasnęła, chwytając go za dłoń. - Proszę, pomóż mi go uwolnić!

- Przykro mi, nie mam na to czasu - odpowiedział, próbując się wyrwać, ale ona trzymała jego rękę z całych sił. Spojrzał na Lili, która skinęła głową, dając mu znak, że dobrze postępuje, odmawiając dziewczynie pomocy.

- Błagam cię, daj mi swoją siłę. Sama nie dam rady go uwolnić - wyznała, a z jej oczu zaczęły płynąć strumienie łez.

Khlaris wzbudziła w nim żal przez swoją bezradność. Od zawsze nie mógł znieść widoku płaczących dziewcząt, które działały na niego wzruszająco. Kiedy na nią patrzył, miał pewność, że nie zdoła jej odmówić. Drugim powodem, dla którego postanowił jej pomóc, była jego głęboka nienawiść do złoczyńców. Może wynikało to z własnych traumatycznych doświadczeń, gdy sam padł ofiarą bandyty...

Zrozumiał, co musi zrobić. Czuł, że ci ludzie nie zasługują na życie. Postanowił ich po prostu zabić.

"Tak, Mistrzu, zróbmy to..." - Talia podsycała jego nienawiść do banitów.

- Mogłeś mnie wcale nie ratować! - wykrzyknęła w przypływie rozpaczy, wypuszczając chłopaka z uścisku.

Schowała głowę między kolana i zaczęła głośno szlochać. Bez Ignisa jej życie straciło sens... Dlatego postanowiła sięgnąć po wszelkie dostępne środki, nawet stosując podstęp, aby osiągnąć swój cel. Tego widoku nie mógł znieść, ale obawiał się reakcji swoich towarzyszek.

- Ta decyzja nie należy tylko do mnie, ale nie martw się, postaram się pomóc w uratowaniu twojego brata - powiedział po chwili milczenia, delikatnie kładąc rękę na jej ramieniu.

- Czy Mistrz naprawdę jest gotów zaryzykować dla obcej osoby? - zapytała Lili, wpatrując się w niego pełna emocji. - Obiecał mi to, Mistrz!

- Lili, wiesz, że nie mogę jej zostawić samej... - przekonywał ją, nie mając większych trudności. Dobrze znała jego charakter i była świadoma, że nie miała szans, by odwieść Galgarta od podjętej decyzji, bo był niezwykle uparty.

- Rozumiem - odpowiedziała ze smutkiem w głosie, czując ból w sercu z powodu tego, że chłopak nie doceniał złożonej obietnicy. To raniło ją głęboko.

***

W międzyczasie Amelia nieustannie toczyła walkę z goblinami. Jej szczurza rodzina z każdym momentem stawała się coraz potężniejsza, zdobywając nowe umiejętności i poziomy podczas eliminacji wrogów. Sprawiła prawdziwą rzeź - wokół niej walały się ciała pokonanych przeciwników. Powoli zaczynała zbliżać się do jaskini, w której kryły się potwory.

Trudności w walce z goblinami narastały z każdą chwilą. Wkrótce na horyzoncie pojawili się strażnicy gniazda, doświadczeni i doskonale wyszkoleni wojownicy. Dziewczyna musiała zatem z całych sił unikać ich ciosów. W jej sercu tlił się również głęboki ból spowodowany utratą najsilniejszego potomka, który został pozostawiony pod opieką Mistrza dla jego bezpieczeństwa.

Musiało wydarzyć się coś naprawdę strasznego... - pomyślała Amelia, decydując się na wycofanie z pola walki. - Inaczej Mistrz by mi odpowiedział...

Amelia nie miała pojęcia, że chłopak był całkowicie zaabsorbowany rozmową z Sylphią, a później z Khlaris. Dziewczyna dała swoim dzieciom znak do odwrotu, nie zapominając o zabraniu ciał poległych. Rodzina szczurów szybko wycofała się z pola bitwy, ciągnąc za sobą truchła zabitych goblinów. Ich zwłoki nie mogły zostać zmarnowane, ponieważ staną się pożywieniem dla kolejnego pokolenia szczurów.

Gobliny przez długi czas goniły swoich przeciwników, jednak nie były w stanie ich dogonić. Amelia otwierała magiczny portal do ich krainy, co znacznie ułatwiało im ucieczkę. Wszystkie napotkane ciała były wrzucane do portalu, a dziewczyna pędziła w kierunku miejsc, gdzie leżało najwięcej zwłok. Biegła na sam początek krwawej ścieżki, ryzykując swoją wolność, ponieważ chciała wypróbować jedną ze swoich nowych zdolności.

Po morderczym biegu w końcu dotarła do początku swojej ścieżki, w miejsce, gdzie wszystko się zaczęło. To tam spoczywało najwięcej ciał Goblinów, które zaatakowały ją w grupie. Udało jej się nawet zgubić pościg - przynajmniej tak to wyglądało, gdyż dowódca podjął decyzję o odwrocie. Postanowił darować życie sprawczyni, która odebrała życie niemal połowie jego pobratymców. Nie mógł sobie pozwolić na dalsze osłabianie swojego ludu w tej nierównej walce.