Wstęp. Jego Wysokość Borsuk
Wstęp
Jego Wysokość
Borsuk
Borsuk był bardzo ważną osobistością i choć wizytowano go rzadko,
odczuwało się jego niewidzialny wpływ na wszystkich.
Kenneth Grahame, O czym szumią wierzby
Borsuk to prawdziwy król. Zaraz, królem puszczy jest przecież żubr albo
wilk, ale borsuk? Jak się jednak okazuje, borsuki mają wiele wspólnego z królami i innymi koronowanym głowami. Umiejscowienie ich siedzib - nor -
jest starannie wybierane w terenie - często mieszczą się one na
pagórkach lub wzgórzach. Nory mają liczne komnaty, do których wiodą
wąskie korytarze. Są zamieszkiwane przez setki lat, rozbudowywane i dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Czy to nie przywodzi na myśl
pałaców i zamków ludzkich władców? Borsuk jest panem swojego podziemnego
królestwa.
Borsuk to też jedno ze zwierząt prowadzących głównie nocny tryb życia.
Ze swojej kryjówki wychodzi tuż przed zmrokiem, wraca do niej przed
świtem. Można więc go nazwać królem nocy.
Ciemności wypełniają też świat książek poświęconych borsukom, które
ukazały się w języku polskim. Oprócz starszych monografii przyrodniczych
autorstwa Piotra Sumińskiego czy ostatniej napisanej przez Przemysława
Kurka i Łukasza Piechnika mamy jeszcze garść artykułów naukowych. Ktoś
powie, że nie powinniśmy się porównywać do Wielkiej Brytanii - lidera,
jeżeli chodzi o liczbę wydanych książek o borsukach. Tam jednak borsuk
to zwierzę narodowe, chronione krajowym prawem, które przeszło długą
ścieżkę od bycia ofiarą ludzi do uzyskania statusu ich ulubieńca. Nie
ulega wątpliwości, że borsuk zasługuje na niejedną książkę. Mamy
nadzieję, że nasza skutecznie przyczyni się do popularyzacji wiedzy o tym niezwykłym gatunku.
Postanowiliśmy napisać tę opowieść razem, jako współautorzy. Z jednej
strony ekspert, ekolog, badacz ssaków. Z drugiej publicysta, miłośnik
przyrody, a przede wszystkim łosi, borsuków i wombatów. Nasze różne
doświadczenia i perspektywy sprawiły, że borsuk doczekał się swojej
drugiej książki po polsku, która nie jest monografią
przyrodniczo-łowiecką. Oczywiście nie zapominamy o Tarmosi - bo borsuk
stał się również bohaterem książki dla dzieci napisanej przez Tomasza
Samojlika.
Zabieramy cię na wyprawę do świata borsuków. Wspólnie odwiedzimy Puszczę
Białowieską, Karpaty, lasy nad jeziorem Wigry, Puszczę Kampinoską i kilka innych zakątków naszego kraju, gdzie spotkamy te wspaniałe
zwierzęta. Chcemy, aby ta książka pomogła dostrzec w borsuku wszystko,
co często nam umyka, gdy nasz bohater kryje się w mroku nocy, a w dzień
w swoim podziemnym królestwie.
Ta opowieść powstawała przez kilka lat, ale cieszymy się, że razem z nami poznasz zwierzę, które z pewnością zasługuje na szczególną uwagę.
Niestety wciąż nie jest chronione polskim prawem, co sprawia, że los
borsuków w Polsce jest niepewny. Może po przeczytaniu naszej książki i ty dołączysz do grona miłośników tego gatunku?
Paweł i Rafał
Opowieść pierwsza. Niedźwiedź to miniaturowy? A może wielka łasica?
Opowieść pierwsza
Niedźwiedź to miniaturowy?
A może wielka łasica?
Borsuk zjawi się tu któregoś dnia.
Zawsze się od czasu do czasu pojawia;
wówczas cię przedstawię.
Kenneth Grahame, O czym szumią wierzby
Borsuk jest zwierzęciem wyjątkowym pod wieloma względami, a jego wygląd
nie przypomina żadnego innego ssaka drapieżnego. Znakomity szwedzki
przyrodnik Karol Linneusz, twórca podstaw nowoczesnej taksonomii, w swoim dziele Systema Naturae z 1758 roku zaliczył borsuka do rodziny
niedźwiedzi. Nazwał go nawet Ursus meles, co dosłownie oznacza
'miodowego niedźwiedzia'. Skąd ta nazwa? Według Linneusza borsuki,
podobnie jak niedźwiedzie, zdradzały upodobanie do miodu, co po części
jest prawdą. Spójrzmy jednak na punkt widzenia Linneusza. Czyż borsukowi
z jego długim futrem, krótkim ogonem, masywnymi łapami zakończonymi
długimi pazurami, stopochodnością i związanym z tym kołyszącym chodem,
ale też zapadaniem w sen zimowy nie jest bliżej do niedźwiedzia niż do
zwinnej kuny, smukłej łasicy czy królowej rzek, wydry, z rodziny
łasicowatych, do której cztery lata po Linneuszu zaliczył go francuski
przyrodnik i filozof Mathurin Jacques Brisson?
Ubarwienie borsuka ma odstraszać intruzów.
To, co łączy borsuka z innymi łasicowatymi, to podobne uzębienie, para
gruczołów przyodbytowych wytwarzających wydzielinę, która sprawia, że
mają dość mocny, charakterystyczny zapach, oraz wydłużony kształt ciała
i krótkie nogi nadające ich ruchom charakterystyczne sinusoidalne
falowanie. Te ostatnie cechy sprawiają, że przedstawiciele ich rodziny w toku ewolucji stali się wyspecjalizowanymi wspinaczami jak kuny,
pływakami jak wydry i norki, łowcami gryzoni w ich norach jak łasice i gronostaje czy mieszkańcami nor - jak borsuki.
Łapy borsuka to narzędzia do kopania.
Jeszcze do lat 90. ubiegłego wieku uważano, że w całej Eurazji występuje
jeden gatunek borsuka. Wyróżniano co prawda kilka podgatunków, jednak
dopiero zaawansowane badania filogenetyczne i morfologiczne pozwoliły
wyróżnić trzy gatunki borsuków: europejskiego, azjatyckiego i japońskiego. Różnią się one pod względem genetycznym, ale widoczne są
też różnice w przebiegu i wyglądzie pasów na głowie oraz odcieniu
ubarwienia, kształcie kości prącia1 i uzębieniu. Granicą
rozdzielającą zasięgi borsuka europejskiego i azjatyckiego jest Wołga.
Borsuk japoński występuje na Wyspach Japońskich i jest najmniejszy z trzech gatunków borsuków żyjących w Eurazji.
To, co zwraca szczególną uwagę w wyglądzie borsuka, to kontrastujące
ubarwienie jego głowy. Dwa czarne pasy na białym tle, biegnące od szyi
przez uszy do nosa. To dość nietypowe w świecie zwierząt, bo najczęściej
są one ubarwione jednolicie, więc nie mają tak wyraźnych wzorów.
Naukowcy od dawna się zastanawiają, czemu służy takie umaszczenie. Czy
pasy na głowie borsuka spełniają taką samą funkcję jak u zebry? W wypadku prawdopodobnie najsławniejszego pasiastego zwierzęcia udało się
to jednak odkryć. Od dawna sądzono, że paskowanie zebr jest strategią
obrony przed dokuczliwymi owadami. Chyba każdy z nas widział kiedyś roje
różnej maści gzów, jusznic i much krążących latem nad koniem czy krową.
Dzieje się tak dlatego, że duże ciemne obiekty przyciągają te owady. Aby
sprawdzić, jak działają pasy, pomalowano w ten sposób kilka krów i obserwowano, czy to spowoduje, że będą one przyciągać mniej owadów.
Okazało się, że na pasiastych krowach siadało prawie dwukrotnie mniej
owadów niż na ich jednokolorowych koleżankach. Ale czy ochrona przed
dokuczliwymi owadami ma jakieś znaczenie dla borsuków? Wszak większość
czasu spędzają one w norach i są aktywne głównie w nocy, a więc nie mają
praktycznie do czynienia z gzami i innymi tego typu owadami. Przyczyna
ich ubarwienia musi być więc inna.
Naukowcy zastanawiali się, czy pasy nie mają znaczenia w rozpoznawaniu
się borsuków i ich komunikacji. Pomocne okazało się porównanie z innymi
drapieżnikami oraz zwierzętami, które również mają pasy lub inne wzory
na ciele. Jaskrawe, często kontrastowe ubarwienie jest charakterystyczne
dla zwierząt, które dysponują bronią w postaci trucizny, żądła bądź
innymi środkami służącymi do obrony i zdobywania pokarmu. Wszyscy znamy
osy, szerszenie czy jadowite węże. Takie ubarwienie jest dobrze widoczne
dla potencjalnych wrogów i stanowi sygnał, że lepiej unikać wyraziście
ubarwionych zwierząt. Ostrzegawcze ubarwienie fachowo jest nazywane
ubarwieniem aposematycznym2. Borsuki nie wydzielają
jednak żadnej trucizny ani nie żądlą. Ale ich średniego rozmiaru kuzyni,
jak skunksy czy zorille, które mogą padać ofiarą większych drapieżników,
wykorzystują owo aposematyczne ubarwienie, aby ostrzegać o swoim
agresywnym zachowaniu czy wydzielaniu nieprzyjemnego zapachu.
Jednym ze spokrewnionych z borsukiem ssaków drapieżnych, znanym ze swej
bojowej postawy, jest ratel, zwany tez miodożerem, występujący z Afryce
Środkowej i Azji Południowej. Potrafi on obronić się przed znacznie
większymi drapieżnikami. O jego potencjale obronnym informuje
kontrastowe ubarwienie: srebrzysty płaszcz na głowie i grzbiecie oraz
czarno ubarwiona reszta ciała. Wysunięto nawet hipotezę, że ubarwienie
młodych gepardów, które często padają ofiarą innych drapieżników,
ewoluowało tak, aby upodobnić je właśnie do miodożerów. Zapewnia im to
pewien rodzaj ochrony, ponieważ niewiele zwierząt znających agresywność
rateli odważy się je zaatakować. Porównanie ubarwienia młodych gepardów
i rateli pokazuje, że są one niemal identyczne. To tak zwana mimikra
batesowska (od nazwiska Henry'ego Waltera Batesa, który to zjawisko
opisał), czyli upodobnianie się gatunków bezbronnych do form mających
narządy obronne lub przejawiających takie zachowania.
Ale wróćmy do naszych borsuków. One również potrafią być bardzo
agresywne. W internecie można znaleźć nagrania z fotopułapek pokazujące
borsuka broniącego się skutecznie przed całą grupą wilków. Nie odwraca
się on od przeciwników, przeciwnie - eksponuje paskowaną głowę.
Dodatkowo stroszy sierść i unosi ogon, dzięki czemu wygląda na o wiele
większego, niż jest w rzeczywistości. Całkiem niedawno fotopułapka
Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży udokumentowała taką
interakcję - na zdjęciach widać wilka, który omija bojowo nastroszonego
borsuka. Barwy wojenne skutecznie zniechęcają przeciwników, zwłaszcza że
borsuki potrafią boleśnie ugryźć, wbijając w ciało wroga swoje masywne
zęby. Taka ochrona przydaje się szczególnie ze względu na fakt, że nory
borsuków są dość często odwiedzane prze duże drapieżniki: wilki i rysie.
Wilk z respektem mijający borsuka.
Gdy borsuk wychodzi z nory, najpierw w jej wylocie pojawia się podłużna
głowa. Zwierzę węszy i rozgląda się dookoła. Dobrze widoczne kontrastowe
paski mają za zadanie odstraszyć potencjalnych wrogów. Czy ta broń jest
skuteczna? Wiele wskazuje, że tak, bo borsuki dość rzadko padają ofiarą
innych drapieżników. W Puszczy Białowieskiej znaleźliśmy 130 ofiar
wilków i 170 zwierząt zabitych przez rysie. Nie było wśród nich
borsuków, choć oprócz ssaków kopytnych znajdowaliśmy zające, jenoty,
ptaki i inne zwierzęta. Co prawda w odchodach wilków i rysiów zdarzają
się śladowe szczątki borsuków, ale może to stanowić konsekwencję
zjadania borsuczej padliny.
Odstraszający charakter ma zapewne kontrastujące z otoczeniem srebrzyste
ubarwienie borsuczego grzbietu. Borsuki są aktywne głównie w nocy i nie
potrzebują maskujących kolorów, które upodabniają zwierzęta do
otoczenia, co możemy zaobserwować w wypadku rysia, który musi podkradać
się niepostrzeżenie do swoich ofiar czy ukrywać się w gąszczu lasu
podczas odpoczynku. Borsucza strategia jest dokładnie odwrotna. Chcą być
dobrze widoczne, rozpoznawalne. Ich ubarwienia nie da się pomylić z ubarwieniem innych zwierząt. Zapewne chodzi o to, by potencjalni intruzi
wiedzieli, z kim mają do czynienia.
Ten wyjątkowy wygląd sprawił, że futro borsuka stało się elementem
ozdobnym. W XVIII i XIX wieku w Puszczy Białowieskiej wśród tamtejszych
strażników zapanowała moda, aby swoje torby przyozdabiać skórą borsuka.
Futra upolowanych drapieżników, takich jak lisy, borsuki, kuny czy
wydry, stawały się własnością polujących, ale o ile pozostałe
spieniężano, to "skóry borsucze nie pojawiały się w sprzedaży, gdyż
żaden z mieszkających w lesie chłopów, niezależnie od tego, czy był
myśliwym, czy też nie, zarówno na polu, jak i w lesie nie pojawiał się
bez swojej borsuczej torby"3. Zostało to nawet uwidocznione na
rycinie z początku XIX stulecia.
Nie tylko futro, lecz także same włosy borsuka są dość wyjątkowe. To nie
jest miękka sierść, która ma zapewnić ciepło w czasie zimnych dni i nocy, jak u innych drapieżników, ale raczej sztywna szczecina,
przypominająca nieco okrywę włosową dzika. Borsuki mają oczywiście włosy
puchowe, tak samo jak inne zwierzęta, ale to sztywne włosy ościste
nadają ich futru określony charakter. Zresztą szczeciniastość tych
włosów można uznać za przekleństwo borsuków - to ze względu na tę cechę
na nie polowano. Zanim do powszechnego użycia weszły elektryczne lub
ręczne golarki, mężczyźni powszechnie używali pędzli, mydeł lub pianek
do golenia oraz brzytwy. Najbardziej cenione pędzle robiono właśnie z sierści borsuka. Ciągle zresztą można takie pędzle kupić, choć za
całkiem sporą kwotę. W niektórych krajach, między innymi na Wyspach
Brytyjskich, wytwarzanie takich narzędzi z włosia borsuka zostało
zakazane. Ale sierść tego zwierzęcia służy też do produkcji pędzli do
malowania oraz pędzelków do japońskiej i chińskiej kaligrafii. Na
szczęście cenione włosie borsuka jest coraz częściej zastępowane włosami
z tworzyw sztucznych.
To, co rzuca się w oczy, gdy się patrzy na borsuka, to jego masywne
przednie łapy zwieńczone zaskakująco dużymi pazurami. Nie powinno to
dziwić u zwierzęcia, które większość swojego życia spędza w norach.
Tworzenie dziesiątek metrów rozległych korytarzy i ich coroczne
odnawianie to praca dla wytrawnego kopacza. W rzeczywistości większość
aspektów życia borsuków jest związana z kopaniem, grzebaniem,
rozdrapywaniem i wszelkimi odmianami tych czynności. Aby zapewnić sobie
schronienie, miejsce odpoczynku, rozrodu, ale też snu zimowego, borsuki
muszą kopać. Wydrążyć nową norę lub co rok odnawiać starą. Niektóre
korytarze i komory się zapadają, inne są pełne pasożytów do tego
stopnia, że nie da się już ich zamieszkiwać, w jeszcze innych znajdują
są zwłoki członka rodziny. Nora wymaga więc ciągłej pracy. Szerokie łapy
umożliwiają zbieranie i wciąganie suchych liści, trawy i mchu, które
służą do wyścielania komór w norze. To zapewnia izolację od gruntu,
szczególnie zimą. Borsuki zagarniają ten materiał łapami i cofając się,
wciągają ściółkę pod ziemię. Ta praktyka jest nazywana włóczeniem.
Zdobywanie pokarmu przez te drapieżniki również jest związane z kopaniem. Pazury i łopatowate kończyny przednie umożliwiają grzebanie w ziemi, ale też rozdrapywanie i rozdzieranie spróchniałego drewna. Nawet
borsucza toaleta i znakowanie granic terytorium wiążą się z kopaniem -
odchody borsuków lądują zazwyczaj w wygrzebanych przez nie dołkach,
które są również znakami granicznymi informującymi inne osobniki tego
gatunku o tym, że teren jest już zajęty. Te charakterystyczne borsucze
latryny można znaleźć wczesną wiosną i jesienią w pobliżu nor, a w okresie letnim, kiedy borsuki penetrują swoje terytoria, zazwyczaj przy
drogach, często wyznaczających granice obszarów zasiedlonych przez
poszczególne grupy rodzinne tych zwierząt.
Opisując borsuka, nie można pominąć różnic masy ciała między
przedstawicielami tego gatunku żyjącymi w różnych strefach klimatycznych
oraz wahań ich wagi w cyklu rocznym. Masa ciała różni się też nieco u samców i samic, co wskazuje na niewielki dymorfizm płciowy. W całym
swoim zasięgu wiosną i wczesnym latem samce borsuka ważą średnio 9,5, a samice 8,6 kilograma. Zmienia się to nieliniowo wraz z szerokością
geograficzną. Nieliniowo, bo nie ma tu zastosowania tak zwana reguła
Bergmanna, która mówi, że zwierzęta stałocieplne jednego gatunku są tym
większe, im chłodniejszy jest klimat. Gdyby tak było, masa ciała
borsuków w Europie powinna wzrastać z południa na północ - ale tak nie
jest. Największe borsuki żyją w strefie umiarkowanej, a więc w Europie
Środkowej, i ważą średnio 10,2 kilograma. Znacznie mniejsze zamieszkują
strefę śródziemnomorską - średnio 7,8 kilograma - i Skandynawię - 7,9
kilograma.
Różnice w wadze zwierząt wynikają z dostępności pokarmu. W centrum
swojego zasięgu, gdzie klimat jest dość łagodny - lata nie są upalne, a zimy zbyt mroźne - borsuki mają najszerszą niszę pokarmową, a więc
przyjmują najbardziej zróżnicowany pokarm, co oznacza większą dostępność
pożywienia, szczególnie w okresach, kiedy jest go mniej. Na południu
jest mniej pokarmu podczas gorących i suchych okresów letnich, na
północy zaś w czasie długich i śnieżnych zim. To przekłada się na
rozmiary i masę ciała borsuków. Na obszarach południowych, gdzie
środowisko jest ubogie w preferowany przez borsuki pokarm, selekcja
naturalna faworyzuje mniejsze osobniki, które potrzebują mniej
pożywienia, aby osiągnąć dorosłość. Na północy okres wegetacyjny jest
krótki, a borsuki zapadają w kilkumiesięczny sen zimowy. Ponieważ
borsuki rosną w pierwszym roku życia, w Skandynawii ten okres rozwoju
trwa zaledwie kilka miesięcy, bo borsuki rodzą się później i zapadają w sen zimowy wcześniej niż w Europie Środkowej, co nie pozwala im osiągnąć
rozmiarów odpowiadających ich kuzynom z centrum zasięgu. W związku z tym, że żerowanie borsuków polega głównie na kopaniu, populacje północne
od późnej jesieni do wczesnej wiosny zmagają się z twardym, zamarzniętym
gruntem, a na południu ograniczeniem dla kopania jest twarda i sucha
gleba latem. To powoduje, że znaczna część energii jest zużywana na
zdobywanie pokarmu i przetrwanie, nie zaś zwiększenie rozmiarów ciała.
Najbardziej znamienne dla borsuków są jednak sezonowe zmiany masy ciała
związane z gromadzeniem zapasów tłuszczu na okres zimowy, który te
zwierzęta przesypiają. W Puszczy Białowieskiej wiosną borsuki ważyły
średnio niewiele ponad 10 kilogramów, późnym latem i jesienią następował
natomiast wzrost masy ich ciała do poziomu około 19 kilogramów.
Najcięższy borsuk, z jakim mieliśmy do czynienia, ważył 20 kilogramów!
Taka waga i zgromadzone zapasy tłuszczu to gwarancja przetrwania zimy,
która w warunkach Puszczy Białowieskiej mogła trwać nawet cztery
miesiące. Najniższa temperatura, jaką pamiętam ze swojego 30-letniego
pobytu w tej puszczy, to minus 34 stopnie Celsjusza. W czasie zimy
borsuki traciły aż 9 kilogramów, czyli 46 procent jesiennej masy ciała.
Jak się później okazało, białowieskie borsuki, które żyły na jednym z polskich biegunów zimna, nie są pod tym względem rekordzistami. Przegląd
literatury na temat zmian masy ciała borsuków wykazał, że magazynowanie
tłuszczu w dużym stopniu zależy od klimatu, to jest od średniej
temperatury w najzimniejszym miesiącu, czyli w styczniu. W regionach o ciepłym klimacie, na południu i zachodzie Europy, masa ciała zwierząt
wzrastała sezonowo o 25-27 procent, a na północnym wschodzie, w europejskiej części Rosji, gdzie borsuki zapadały w sen zimowy trwający
nawet pół roku, aż o 117 procent - choć nie osiągały tam imponującej
wagi. Jak już wcześniej wspomniałem, na północy drapieżniki te są o wiele mniejsze niż w centrum Europy. Tam, gdzie sezon wegetacyjny jest
zbyt krótki, aby zgromadzić odpowiednie zapasy tłuszczu i przeżyć długi
okres niedostępności pokarmu i długiego snu zimowego, borsuki po prostu
nie występują.
Zmiany klimatu i coraz łagodniejsze zimy wpływają zapewne na długość snu
zimowego borsuków i wielkość gromadzonych przez nie zapasów tłuszczu.
Może się jednak okazać, że to pułapka. Jeśli nagle zdarzy się mroźna i długa zima, to wiele zwierząt, szczególnie młodocianych osobników,
przystosowanych do łagodniejszych warunków, nie przeżyje. Zmiany klimatu
i nieprzewidywalność warunków zimą rozregulowują naturalny rytm życia
borsuków i wielu innych zwierząt, co w niektórych przypadkach może
prowadzić nawet do ich śmierci.
Opowieść druga. Nieuchwytny jak borsuk
Opowieść druga
Nieuchwytny jak borsuk
Kochany, stary Borsuk. Jego nikt nie zaczepi.
Kenneth Grahame, O czym szumią wierzby
Poznawanie tajemnic życia borsuków jest niezwykle trudne. Prowadzą one
dość skryty tryb życia, przez większość dnia ukrywając się w norach. Są
aktywne jedynie nocą. Zazwyczaj rzadko spotykamy borsuki podczas
terenowych wędrówek. Można je podglądać tylko, kiedy wieczorami wychodzą
ze swoich nor na żerowanie.
Borsuk jest jednym z 12 ssaków drapieżnych żyjących w Puszczy
Białowieskiej. Umyka przed dużymi drapieżnikami - wilkiem i rysiem -
choć rzadko pada ich ofiarą. Konkuruje z dwoma innymi drapieżnikami
średniej wielkości użytkującymi nory - lisem i jenotem. Żyje obok kilku
innych, jak kuna domowa i kuna leśna, wydra, tchórz, norka amerykańska,
gronostaj i łasica, z którymi ma mniej wspólnego, choć należy do tej
samej rodziny łasicowatych.
Borsuk z obrożą telemetryczną.
Ostrożność po wyjściu z nory.
Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku moi starsi koledzy rozpoczęli
kompleksowe badania wymienionych wyżej gatunków. Prace te zaowocowały
dziesiątkami publikacji, w tym napisaną przez kierujących badaniami
Bogumiłę i Włodzimierza Jędrzejewskich monografię na temat ssaków
drapieżnych Puszczy Białowieskiej. Książki i artykuły z tego okresu są
źródłem ogromnej wiedzy, która była kluczowa dla ochrony niektórych
zwierząt z tej grupy, szczególnie wilków i rysiów. Swoją karierę w zespole badającym te gatunki rozpocząłem na początku lat 90. w projekcie
rysiowym, ale kilka lat później przypadło mi w udziale zbadanie trzech
gatunków: borsuka, lisa i jenota, które, jak przypuszczaliśmy, miały
wiele ze sobą wspólnego. Na podstawie tych obserwacji powstał mój
doktorat na temat borsuka, a badania nad jenotem były drugimi, po
fińskich, dotyczącymi tego gatunku, które wykonano w Europie.
Rafał podczas zakładania obroży telemetrycznej borsukowi.
Metody badawcze, które wtedy stosowano, obejmowały zbieranie odchodów w celu poznania diety borsuków i pobieranie próbek gleby, które pomagało
określić dostępność dżdżownic, czyli podstawowego pokarmu tych
drapieżników, ale przede wszystkim telemetrię, której byliśmy
prekursorami w Polsce. By założyć zwierzęciu obrożę z nadajnikiem
radiotelemetrycznym, trzeba je najpierw odłowić. W wypadku borsuków
miało to być stosunkowo proste - wcześniej przeczytałem wiele publikacji
o borsukach na Wyspach Brytyjskich, gdzie drapieżniki te masowo
odławiano do pułapek klatkowych.
Pierwsze próby odłowu podjąłem właśnie z kilkunastoma ochotnikami z Anglii, których do Białowieży razem z paroma klatkami do odłowu
przywiózł mój późniejszy długoletni współpracownik i przyjaciel Simon
Roper. W ciągu dnia sprawdzaliśmy ustawione przy norach borsuczych
pułapki, wieczorami prowadziliśmy tam obserwacje. Jako przynętę
stosowaliśmy to, co działało w warunkach angielskich, czyli orzeszki
ziemne. Po kilku dniach bezskutecznych prób odłowu uznaliśmy, że
białowieskie borsuki nie znają smaku orzeszków, więc czas na polskie
przysmaki, a więc dżem malinowy z płatkami owsianymi, miód, a nawet
szynkę. Okazało się, że przynęty te dość szybko znikały z klatek,
podbierane przez gryzonie, sójki, a nawet osy i szerszenie, którym
szczególnie zasmakowały plastry wędliny. Po dwóch tygodniach bez żadnych
rezultatów Anglicy wrócili do domu, a ja zostałem z problemem: jak
złapać borsuki z Puszczy Białowieskiej? Okazały się one tak odmienne od
prawie "udomowionych" brytyjskich kuzynów, i to nie tylko w podatności
na złapanie, ale jak się potem okazało, także pod względem zachowania i ekologii. Ukuliśmy wtedy nawet termin: "pierwotne borsuki z pierwotnego
lasu".
Węch to ważny zmysł borsuków.
Charakterystyczny trop borsuka.
Po nieudanych próbach schwytania borsuków udałem się na Wyspy
Brytyjskie, które są mekką studiów nad tym gatunkiem, aby poznać
metodykę badań, spotkać czołowych naukowców i zdobyć doświadczenie.
Pierwsze kroki skierowałem do stacji badawczej w Woodchester Park w zachodniej Anglii, gdzie od 20 lat obserwacje prowadził współautor
znanej borsuczej monografii - Chris Cheeseman. Po przyjeździe na
miejsce, zakwaterowaniu w pokojach gościnnych nad typowym angielskim
pubem i spróbowaniu piwa z browaru, który w swoim logo miał oczywiście
borsuka, następnego ranka zostałem zabrany na sprawdzenie pułapek przy
norach.
Jakież było moje zdumienie, gdy zobaczyłem, że w połowie pułapek
stojących przy każdej ze sprawdzanych nor tkwi borsuk. To wskazywało
również na to, że borsucze klany na Wyspach Brytyjskich liczyły wiele
osobników. Po załadowaniu pułapek z drapieżnikami do samochodu
terenowego pojechaliśmy do stacji badawczej. Tam moje zdziwienie
sięgnęło zenitu, bo zobaczyłem taśmę do badania borsuków. Tak, taśmę -
kolejne osobniki transportowano bowiem od stanowiska do stanowiska,
gdzie współpracownicy Chrisa poddawali je określonym procedurom.
Cały cykl zaczynał się od podania borsukom środków usypiających. Potem
sprawdzano indywidualny numer wytatuowany na podbrzuszu zwierzęcia lub
go nadawano, jeśli dany osobnik został odłowiony po raz pierwszy.
Następnie za pomocą metalowych szczotek sczesywano ze zwierząt pasożyty
zewnętrzne do worków foliowych. Po ważeniu i mierzeniu następowały
oględziny zewnętrzne w poszukiwaniu ran, bo angielskie borsuki w zatłoczonych norach dość często kąsają się i drapią. Potem pobierano
krew z żyły jarzmowej na szyi do różnego rodzaju testów, również
związanych z badaniem na obecność gruźlicy bydlęcej - borsuki są jednym
z jej rezerwuarów na Wyspach Brytyjskich. Stanowią przez to zagrożenie
dla stad zwierząt hodowlanych, gdyż zazwyczaj poszukiwały dżdżownic
właśnie na pastwiskach. Cały proces kończył się podaniem do odbytu
specyfiku wywołującego defekację w celu pozyskania borsuczych odchodów
do dalszych badań, między innymi nad dietą i pasożytami tych
drapieżników. Po wszystkim borsuki były pozostawiane do wybudzenia i odwożone do odpowiedniej nory.
Drugim miejscem, które odwiedziłem podczas tamtej wizyty, był
Uniwersytet Oksfordzki, gdzie pod kierownictwem profesora Davida
Macdonalda - słynnego badacza drapieżników - prowadzi się obserwacje
borsuków zasiedlających nie mniej słynne Wytham Woods. Borsucze nory
znajdują się tam na obrzeżach lasu, a terytoria są rozmieszczone wokół
nich i obejmują także tereny otwarte.
Żadna z tych wizyt nie przybliżyła mnie jednak do tego, jak odławiać
borsuki w Puszczy Białowieskiej. Należało zastosować inną metodę - tu
pomocne okazały się pułapki chwytające za łapę, które stosowaliśmy do
odłowu rysiów. Ustawiliśmy je w pewnej odległości od nor, na widocznych
ścieżkach, którymi borsuki zazwyczaj wędrowały w głąb lasu. Na rezultaty
nie trzeba było długo czekać, bo już następnego wieczora sygnał
odbierany drogą radiową z systemu alarmowego, w który wyposażyliśmy
każdą pułapkę, wskazywał, że coś się złapało. Nora, z której dochodził
sygnał, znajdowała się niedaleko Białowieży, więc dość szybko dotarliśmy
na miejsce. Prawie skakaliśmy ze szczęścia, gdy w pułapce zobaczyliśmy
obiekt naszych badań. Tym razem był to borsuk, choć czasem okazywało
się, że z borsuczych ścieżek korzystają również inne zwierzęta. Nie było
problemu, gdy schwytaliśmy jenota lub lisa, bo tym drapieżnikom też
zakładaliśmy obroże telemetryczne. Gorzej, gdy w pułapce utkwił dzik.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki