1 Bóg, źródło rodziny
Rodzina ukazuje jeden z aspektów obrazu Boga. Mówi nam o Jego naturze, ponieważ on sam jest wspólnotą osób pozostających w relacji, darzących się miłością i wzajemną czcią, wykonujących pracę zespołową, a to także powołanie rodziny. Każda z osób Trójcy Świętej posiada boską pozycję, ich funkcje jednak są różne.
Ojciec posłał Syna (J 6,57), miłuje Go i wszystko dał w Jego ręce (3,35). Ukazuje Mu wszystko, co sam czyni (5,20). Syn czyni wszystko to, co widzi, że czyni Ojciec, nic sam od siebie uczynić nie może (5,19; 8,28). Mówi to, czego nauczył go Ojciec (8,28). Ojciec pociąga ludzi ku Synowi (6,44), oddaje ich Synowi (6,37). Nikt nie może przyjść do Syna, jeśli nie jest mu to dane od Ojca (6,65) i nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przez Syna (14,6). Każdy, kto słyszy Ojca i pozwala Mu się uczyć, przychodzi do Syna (6,45). Syn otrzymuje polecenie od Ojca (10,18), poddaje się Mu (Mat 26,39), a mimo to Syn i Ojciec są jednym (J 10,30). Ojciec jest w Synu, a Syn w Ojcu (10,38). Znając Syna, znamy i Ojca (14,7 i 9). Wszystko, co ma Ojciec, należy do Syna (16,15). Syn wyszedł od Ojca i do Ojca wraca (16,28). Ojciec objawia chwałę Syna, aby również Syn objawił chwałę Ojca (17,1). Podobnie Ojciec posyła Ducha w imieniu Syna (14,26), jak również Syn posyła Ducha od Ojca, aby świadczył o Synu (15,26).
Fragmenty te pokazują, że w tajemnicy Trójcy Świętej mieszczą się zarówno różne funkcje, jak i Jedność i niezwykła różnorodność. Boska Trójca była miłością, zanim powstał świat (J 17,24) i od samego początku wykonuje ona zespołową pracę. Najpierw była relacja, a potem działanie. Relacja zrodziła działanie. W 1 rozdziale Księgi Rodzaju widzimy, że Bóg stworzył niebo i ziemię, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód, a w 1 Liście Jan przypomina nam, że Słowo (Jezus) było wówczas u Boga.
Analogia ma oczywiście pewne granice, ponieważ Trójca i rodzina ludzka znajdują się na różnych płaszczyznach. Byty osobowe członków rodziny ziemskiej funkcjonują oddzielnie, Bóg natomiast jest jednością. Jest jeden w trzech osobach, a kiedy działa - działają trzy osoby, każda wykonuje swoją część w jedności. Żadna z osób nie pozostaje na uboczu. Nie tak jest w małżeństwie i rodzinie. Możemy bez trudu wyobrazić sobie Guy bez Joële i Joële bez Guy. Natomiast nie możemy pojąć Syna bez Ojca ani Ojca bez Syna.
Możemy spotkać się z Joële, nie spotykając się z Guy, ale nie możemy spotkać się z Synem, nie spotykając się jednocześnie z Ojcem i z Duchem Świętym, gdyż spotkanie to będzie miało miejsce za pośrednictwem Ducha. Kiedy Guy się czymś zajmuje, Joële niekoniecznie bierze w tym udział. Nie wpadnijmy również w pułapkę tryteizmu, według którego trzy Osoby Boskie są trzema odrębnymi bytami, podobnie jak troje ludzi należących do jednej rodziny. Pozostańmy przy tym, że rodzina odzwierciedla jeden z aspektów Boga.
Wszystkie rodziny pochodzą od Boga
W Liście Pawła do Efezjan 3,15 dowiadujemy się, że wszystkie rodziny na niebie i na ziemi biorą swoją nazwę od Boga Ojca. Z niego bierze początek rodzina jako taka, jak i każda z naszych rodzin osobno. Nawet jeśli okoliczności, w jakich niektóre rodziny powstały, nie są zgodne z Jego planem, Bóg chciał, aby one zaistniały.
Bóg mówi "tak" rodzinie, mówi "tak" każdej rodzinie. Rodzina wywodzi się z Boga, pochodzi prosto z Jego serca i myśli. Jak każda osoba, Kościół czy naród, rodziny mają swoje własne przeznaczenie, namaszczenie, dziedzictwo oraz obietnice.
Natura Trójcy ukazuje nam Boga pozostającego w relacji. Pragnie On, aby rodzina, wezwana do odzwierciedlania Jego obrazu, który jest wspólnotą reprezentujących Go osób, była jak On organizmem osób pozostających w relacji. Jakość relacji jest bazą, na której będą mogły być budowane poszczególne aspekty rodziny. Kształtowanie się dziecka opiera się na relacjach. Przyjaźń, współpraca i kreatywność odgrywają w nim dużą rolę. Bóg nie umieścił Adama w sali lekcyjnej, gdzie głosiłby mu kazania, ale w ogrodzie, po którym mogli razem spacerować i nad którym powierzył Adamowi pieczę.
Wspólnota pozostająca w jedności odzwierciedla naturę Boga. Najpierw poprzez małżonków, którzy stają się jednym ciałem, później poprzez rodzinę wezwaną do tego, aby tworzyć zwartą drużynę, dom, a w końcu poprzez Kościół - rodzinę Bożą (jedno ciało, czy jak w Dziejach Apostolskich 4,32 jedno serce i jedna dusza... wszystko mieli wspólne). Jest to jedność w różnorodności, różnorodność w jedności. Bóg stwarza na swoje podobieństwo i odbija się w każdej grupie, która żyje tą jednością w różnorodności i pozostaje z Nim w relacji.
Stworzenie rodziny
Stworzenie rodziny zaczyna się od stworzenia człowieka. Potem Bóg stwarza małżeństwo. W Księdze Rodzaju 1,27 czytamy: I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. Fragment ten zawiera w sobie następujące informacje:
- Małżeństwo i rodzina należą do porządku stwórczego. Nie są więc zależne ani od kultury, ani panującej mody, ani też od opinii publicznej. W dzisiejszych czasach bierze górę przekonanie, że to kultura definiuje, czym są małżeństwo i rodzina oraz że wraz z przeobrażaniem się społeczeństwa one również ewoluują. A jednak obraz Boga się nie zmienia. U Niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia (Jk 1,17). Małżeństwo homoseksualne nie odzwierciedla obrazu Boga, chociażby pod względem różnorodności i zdolności prokreacji. To nie do społeczeństwa należy osąd, czym są małżeństwo i rodzina. Mamy tu do czynienia z koncepcją człowieka, który, abstrahując od planu Bożego, pragnie budować małżeństwo i rodzinę na swój własny obraz, według swojej własnej mądrości. - Stworzenie rodziny poprzedza upadek, nie jest więc konsekwencją upadku. Staje to w opozycji do wielu żartów na temat małżeństwa. Upadek pociągnie jednak za sobą konsekwencje: bolesny poród, dominację mężczyzny... Małżeństwo i rodzina poprzedzają prawo, poprzedzają nawet Kościół. Jest to pierwszy wybrany przez Boga sposób doświadczania wspólnoty, relacji oraz tworzenia i ustanawiania Jego Kościoła. - Odnajdujemy tutaj osoby boskie pozostające we wzajemnej relacji w imieniu Boga Elohim, które to imię jest liczbą mnogą. W wersecie poprzedzającym Bóg mówi tak: Uczyńmy człowieka..., pokazując w ten sposób po raz kolejny wspólne podejmowanie decyzji oraz komunikację między poszczególnymi osobami Trójcy. - Słowo "obraz" pochodzi od hebrajskiego tematu słowotwórczego oznaczającego "cień". Ciekawe jest zatem spostrzeżenie, że bycie na obraz Boga oznacza bycie cieniem rzeczywistości niebiańskich (Hbr 8,5). Ów obraz Boga odnosi się najpierw do małżeństwa: Bóg stworzył człowieka na swój obraz [...] jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich (Rdz 1,27). Zarówno małżeństwo, jak i rodzina odzwierciedlają coś niebiańskiego, boską tajemnicę. Wspólnota złożona z osób tak ze sobą zjednoczonych, że tworzą one jedno ciało, przekazuje obraz Boga, cień niebiańskich rzeczywistości. W naszej zachodniej kulturze stawiającej przede wszystkim na indywidualizm, musimy się tego podejścia nauczyć na nowo. Ja (Guy) nie mogę sam odzwierciedlać obrazu Boga, nie mogę go również odzwierciedlać z osobami podobnymi do mnie. To w różnorodności, która jednak pozostaje w jedności, kryje się Jego obraz. - Jest to wiersz! Widzimy to w sposobie, w jaki werset 27 został napisany. Nie jest to zwykłe stwierdzenie faktów, ale tak, jakby po przedstawieniu różnych etapów stworzenia Bóg pozwolił mówić swojemu sercu i swoim emocjom. Poezja jest językiem serca! - Bóg ich błogosławi. W opisie stworzenia człowiek jest jedynym bytem, który Bóg pobłogosławił zaraz po powołaniu go do życia.
Misja rodziny
Czytając dalej, w 1 rozdziale Księgi Rodzaju widzimy, że Bóg ma plan oraz misję - najpierw dla pary małżeńskiej, a następnie dla rodziny. Spójrzmy na werset 26: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.
- Widzimy, że Bóg stworzył człowieka, aby ten dominował i rządził. Od zawsze planem Boga było stworzenie wspólnoty osób, która rządziłaby razem z Nim (2 Tm 2,12; Ap 5,10; 20,6; 22,5). Czasownik "panować" może mieć wydźwięk negatywny, podczas gdy po hebrajsku określa on misję człowieka, czynność, do której jest on powołany, poczynając od uprawiania i doglądania ogrodu (Rdz 2,15). Słowo "uprawiać" pochodzi od hebrajskiego słowa abad (pracować, służyć, aranżować, uprawiać, aby był owoc). Człowiek wezwany jest do uprawiania swojego ogrodu, służenia mu, troszczenia się o niego, tak aby ten wydawał jak najwięcej owocu i był źródłem błogosławieństwa. "Doglądać" natomiast pochodzi od hebrajskiego shamar (ochraniać, zabezpieczać, pilnować, otaczać murem ochronnym), co oznacza, że na zewnątrz czai się wróg, a człowiek powinien pilnować, by nie dostał się do środka. Człowiek powołany do królowania na ziemi zaczyna od panowania w ogrodzie. Jego panowanie nie jest dominujące ani kontrolujące, nie zadusza ogrodu, którego bogactwa nie służą egoistycznemu zaspakajaniu jego własnych potrzeb i pragnień. Panowanie, do którego powołany jest człowiek na obraz królowania Chrystusa, charakteryzuje duch posługi - służenie i uprawianie, tak aby przynosiło owoce to, co poddane jest pod jego autorytet - oraz ochrona przed wrogiem. Od samego stworzenia świata Bóg dąży do zbudowania swojego królestwa. Ogród Eden nie jest tylko rajem utraconym. Jest on pierwowzorem królestwa Boga na ziemi. Adam i Ewa będą mieli dzieci, które powiększą ogród, aby z kolei ich dzieci powiększyły go jeszcze bardziej. I tak, pokolenie za pokoleniem, ogród stopniowo pokryje całą ziemię. Taki był plan Boga od zarania dziejów. Jezus podkreślił znaczenie królestwa Bożego, najpierw zachęcając nas do szukania go na pierwszym miejscu (Mt 6,33), a kończąc na idei w Apokalipsie Jana, że jesteśmy powołani do panowania wraz z Chrystusem (5,10; 20,6; 22,5). - Fragment ten podkreśla również współpracę Boga z człowiekiem: Bóg stwarza życie, a człowiek rozwija jego potencjał. Spójrzmy na drzewo. Może ono samo z siebie rosnąć i przynosić owoce, jeżeli jednak człowiek umiejętnie i w odpowiednim momencie przytnie jego gałęzie, owoc będzie obfitszy. Podobnie jest z naszymi dziećmi. Nie możemy ich sobie wybrać, mimo prób manipulacji genetycznych, ale stopniowo odkrywamy to, kim są, co Bóg w każdym z nich umieścił według swojej woli. Następnie, wychowując je i towarzysząc im, przyczyniamy się do tego, że rozwijają własny potencjał. Bóg powierzył człowiekowi część swojej pracy, a kiedy On i człowiek pracują w harmonii, potencjał dzieła jest zwielokrotniony! Podkreślmy to raz jeszcze: nie chodzi o człowieka w pojęciu jednostkowym, ale o człowieka, który jest częścią wspólnoty, grupy osób, najpierw małżeństwa, a następnie rodziny. Jeśli w starszych wersjach tłumaczenia użyta jest liczba pojedyncza, tłumaczenie Nouvelle Bible Second podaje: Uczyńmy ludzi na nasz obraz, podobnych do nas, aby panowali. W jedności jest autorytet. Liczba mnoga wprowadza nas tu w proroczą wizję ostatecznego powołania Kościoła, ciała wspólnotowego Jezusa Chrystusa, aby razem z nim królował (Ap 22,5). - Powyższy fragment niewątpliwie wskazuje na naszą odpowiedzialność względem ziemi oraz naszego najbliższego otoczenia (panowanie według zasad Chrystusa nie polega na bezmyślnym nadużywaniu zasobów naturalnych i niszczeniu naszej planety, ale na postępowaniu jak usługujący i troskliwy zarządca, ponieważ ziemia należy do Pana wraz ze wszystkim, co w sobie zawiera. Jesteśmy jedynie Jego pracownikami, a nasze panowanie ma być cieniem i obrazem Jego panowania), Jego przekaz w naszym rozumieniu wykracza jednak poza świat materialny. Pełzające po ziemi płazy, do których należy wąż, mogą tu obrazować siły zła. To również nad nimi człowiek "wspólnotowy" ma sprawować władzę.
Spójrzmy teraz na początek wersetu 28: I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną. Werset ten pokazuje nam misję, którą Pan zleca człowiekowi, poczynając od małżeństwa i rodziny:
- Rozradzajcie się: Statystycznie 45% mieszkańców ziemi to osoby poniżej 25 r.ż. W krajach zachodnioeuropejskich będzie to jedynie 18%. W Europie społeczeństwo się starzeje, a wymiana pokoleniowa jest niewystarczająca. Aby była ona zapewniona, musiałoby rodzić się 2,1 dzieci na 1000 mieszkańców rocznie, a tak nie dzieje się w większości krajów (1,4 w krajach Unii Europejskiej w 1997 roku). Różne są przyczyny takiego stanu rzeczy: praca zawodowa kobiet, regulacja płodności w krajach zachodnich oraz jej spadek w krajach wschodnich, coraz mniejsza liczba zawieranych małżeństw, wzrost liczby rozwodów itd. W Niemczech 40% pracowników uniwersyteckich rezygnuje z posiadania dzieci. Według zajmującego się historią islamu Bernarda Lewisa, jeśli ewolucja nadal będzie szła w tym kierunku, za sto lat Europa stanie się kontynentem muzułmańskim! Płodność jest oznaką życia, a życie nadal pozostaje owocem Bożego błogosławieństwa. Bóg nakazuje małżonkom: "Napełniajcie ziemię wokół siebie!". Potencjał życia zawiera się w jedności oraz różnorodności. Jak mogliśmy zauważyć, para homoseksualna nie może mieć dzieci w sposób naturalny. Grupa czy Kościół, gdzie wszyscy ludzie są do siebie podobni, gdzie nie ma różnorodności, "umrze" prędzej czy później. - Rozmnażajcie się: Życie pociąga za sobą reprodukcję. Wzrost liczebny jest oznaką królestwa Bożego. Przypowieść o siewcy uczy nas, że jedno ziarno wydało owoc stukrotny, inne sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny (Mt 13,8), jeżeli padło na dobrą ziemię. - Napełniajcie ziemię: Od samego początku Bóg daje człowiekowi wizję skierowaną na zewnątrz. Nie chodzi bowiem tylko o zaludnienie ziemi potomstwem, ale - i przede wszystkim - o napełnienie jej na obraz Boży. - Czyńcie ją sobie poddaną: Odnajdujemy tu aspekt panowania poruszony już w wersie 26.
Możemy zatem streścić pełnomocnictwo dane przez Boga człowiekowi i jego rodzinie w 1 rozdziale Księgi Rodzaju w ten oto sposób: Królujcie (usługujcie, uprawiajcie, chrońcie) ze mną i zapełniajcie ziemię na mój obraz i podobieństwo. To czyniąc, rozsiewajcie życie oraz błogosławieństwo! To jest wizja Bożego królestwa.
Bóg wyposaża pierwszą parę małżeńską w życie, błogosławieństwo, powołanie oraz autorytet. Podczas gdy rozmnażając się, stawała się rodziną, jej nadrzędnym zadaniem było podjąć misję zleconą jej przez Boga.
Po Adamie: Noe i Abraham
Po potopie wraz z ocalałą rodziną Noego, Bóg ma okazję zacząć wszystko od nowa. Daje zatem Noemu to samo polecenie, które wcześniej dał Adamowi: I pobłogosławił Bóg Noego i synów jego, i powiedział do nich: Rozradzajcie się i rozmnażajcie, i napełniajcie ziemię (Rdz 9,1) oraz: Wy zaś rozradzajcie się i rozmnażajcie! Niech zaroi się od was ziemia i niech was będzie dużo na niej! (Rdz 9,7). Ten sam nakaz odnajdujemy w rozdziale 12,1-3: I rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę. A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi. W wersecie 18,18 natomiast czytamy: Wszak z Abrama na pewno wywodzić się będzie wielki i potężny naród, i przez niego będą błogosławione wszystkie narody ziemi.
Nakaz, o którym mowa, ma zasięg światowy, a rodzina jest w jego centrum. Bóg pragnie błogosławić wszystkim rodzinom oraz wszystkim narodom żyjącym na ziemi. Uczyni to, posługując się jednym człowiekiem i jego rodziną. Wzywa Abrama do porzucenia położonego w Ur chaldejskim (wysoko rozwiniętym mieście) domu swojego ojca. Terach, ojciec Abrama, opuścił go już wcześniej, po śmierci jednego ze swoich synów, Harana. Cała rodzina osiedliła się wówczas w mieście Haran. W Księdze Rodzaju 11,31 czytamy: I wziął Terach syna swego Abrama i wnuka swego Lota, syna Harana, i synową swoją Saraj, żonę syna swego Abrama, i wyszedł z nimi z Ur chaldejskiego, aby udać się do ziemi Kanaan. Gdy przybyli do Haranu, zamieszkali tam. Aby móc w pełni wkroczyć w Boży plan, trzeba zacząć od "opuszczenia miasta swojego ojca". Ojciec Abrama rozpoczął ten proces, ale zatrzymał się w połowie drogi. Podobnie my, jeżeli chcemy wejść do ziemi dla nas przygotowanej, posiąść obietnice i wkroczyć na drogę powołania naszej rodziny, musimy zacząć od opuszczenia domu naszego ziemskiego ojca. Nie oznacza to wyprowadzki z dala od rodziców oraz zerwania z nimi stosunków, ale poddanie naszego dziedzictwa planowi Bożemu oraz położenie rodzinnych fundamentów nie w Ur chaldejskim czy Haranie, ale w Ziemi Obiecanej.
Innym aspektem powołania Abrahama jest to, że Bóg pragnie pobłogosławić jemu samemu, ale także uczynić go źródłem błogosławieństwa dla ludzi jako jednostek, małżeństw, wspólnot wierzących, narodów... i rodzin. Bóg pragnie im błogosławić i z nich uczynić źródła błogosławieństwa. Oznacza to, że nie będziemy prawdziwie błogosławieni tak długo, jak długo sami nie staniemy się źródłem błogosławieństwa. Wiele służb rodzinie w Kościołach pragnie widzieć rodziny pobłogosławione i szczęśliwe i na tym poprzestaje. Kto jednak będzie je uczył i zachęcał do tego, aby stawały się źródłem błogosławieństwa i emanowały obrazem Boga?
W rzeczywistości język hebrajski idzie jeszcze dalej, ponieważ dosłownie mówi: "będziesz (albo: bądź więc) błogosławieństwem". Abraham nie jest wezwany do błogosławienia tylko dlatego, że sam jest źródłem błogosławieństwa, ale sam z siebie ma być błogosławieństwem. Zobrazujmy to na przykładzie historii uzdrowionej przez Jezusa kobiety z krwotokiem (Mk 5,25-34). Jezus nie pobłogosławił tej kobiety, nie był źródłem błogosławieństwa, ale był bezpośrednim błogosławieństwem, którego ta kobieta potrzebowała.
W Księdze Rodzaju 18,19 Bóg podkreśla, że obietnice, które dał Abrahamowi, wypełnią się, jeżeli i on spełni pewne warunki. Warunki bezpośrednio związane z jego inwestycją we własną rodzinę: Wybrałem go bowiem, aby nakazał synom swoim i domowi swemu po sobie strzec drogi Pana, aby zachowywali sprawiedliwość i prawo, tak iżby Pan mógł wypełnić względem Abrahama to, co o nim powiedział. Życie, błogosławieństwo, powołanie, rządy i obietnice Boże stoją ponad pokoleniami i mają przechodzić z jednego pokolenia na drugie. Potrzeba było nie jednego, ale wielu pokoleń, aby wypełniła się obietnica dana Abrahamowi. Oto jeszcze jedno pojęcie niepasujące do obecnego społeczeństwa fast foodu. Przez miejsce, które przyznamy rodzinie (priorytetowe czy nie), przyczyni się ona do pomnożenia albo pomniejszenia Bożego panowania. Jakie są Boże obietnice dla naszej rodziny? A dla mojego osobistego życia? Bóg wybrał nas, abyśmy uczyli swoje dzieci chodzenia u Jego boku. To w ten właśnie sposób doświadczymy wypełnienia się obietnic Bożych najpierw w naszym pokoleniu, a następnie pomnożonych w pokoleniach, które przyjdą po nas. W przeciwnym bowiem razie ryzykujemy, że staniemy się pokoleniem Jozuego, które podbiło Ziemię Obiecaną, dokonało dla Pana wielkich czynów, a jednak Biblia mówi, że nastało po nich inne pokolenie, które nie znało Pana ani tego, co on uczynił dla Izraela (Sdz 2,10). Pokolenie Jozuego, chociaż pełne zapału i walczące dla Boga, podkopało fundamenty domu, który samo budowało, nie inwestując w kolejne pokolenie, nie "zabierając go ze sobą".
Nakaz dany Abrahamowi powtarza się w Księdze Rodzaju 26,4-5 i tym razem skierowany jest do jego syna Izaaka: Rozmnożę potomstwo twoje jak gwiazdy na niebie i dam potomstwu twemu wszystkie te kraje, a wszystkie narody ziemi będą błogosławione przez potomstwo twoje, dlatego, że Abraham był posłuszny głosowi mojemu i strzegł tego, co mu poleciłem, przykazań moich, przepisów moich i praw moich.
Ten sam nakaz skierowany jest do jego wnuka Jakuba w Księdze Rodzaju 28,14: Potomstwo twoje będzie liczne jak proch ziemi i rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, i na północ, i na południe, i będą błogosławione w tobie i w potomstwie twoim wszystkie plemiona ziemi. Powołanie Boże nie zmienia się wraz z wymarciem jednego pokolenia, a rodzina powinna być miejscem przekazywania pałeczki.
A jak jest w Nowym Testamencie?
W Ewangelii Mateusza 28,19 Jezus posyła swoich uczniów, nakazując im: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody. Pojawia się znowu kwestia światowej misji oraz wizja Bożych rządów. Ale przecież - powiecie mi - Jezus nie wspomina tutaj o rodzinie. W jaki jednak sposób czynić uczniami narody, jeśli nie zacznie się od pojedynczych osób, małżeństw i rodzin, które następnie dotkną całe społeczeństwa? Oprócz tego model królestwa, które Jezus przekazał uczniom przez trzy spędzone wspólnie lata, opiera się na duchowej rodzinie, na wspólnocie uczniów podążających za swoim nauczycielem. Pan przyszedł tworzyć nową rodzinę, rodzinę duchową, Kościół, który stoi ponad więzami krwi, rodzinę dla tych, którzy pozbawieni są tej ziemskiej i która wypełnia posłannictwo z 1 rozdziałuKsięgi Rodzaju.
Wewnątrz Kościoła rodziny fizyczne nie straciły swojego pierwotnego powołania, którym jest odzwierciedlanie obrazu Stwórcy i bycie błogosławieństwem dla wszystkich narodów, poczynając od swoich sąsiadów. Jesteśmy bowiem - przez wiarę - spadkobiercami obietnic i nakazu danego Abrahamowi, które to on sam odziedziczył po Abrahamie i po Noem. W Liście Pawła do Galacjan 3,29 czytamy: A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy. Ta obietnica błogosławieństwa, wizja zarówno na poziomie rodziny, jak i planety Ziemi, zostały nam dane na nowo w Chrystusie, przekazane każdej rodzinie!
Owa wizja rodziny pozostaje w sercu Nowego Przymierza, nawet jeśli nie jest tak akcentowana jak w Starym. Widzimy, że wspólnoty kościelne spotykają się w domach - czyli w rodzinach.
Znane są nam rodziny Korneliusza, Lidii, Kryspa, strażnika więziennego z Filippi, Stefanasa, Cezara, Nimfasa, Onezyfora, Filemona, Pryscylli i Akwili. Dowiadujemy się, że Korneliusz był pobożny i bogobojny wraz z całym domem swoim (Dz 10,2a), a strażnik więzienny z Filippi, który przyjął Pawła i Sylasa pod swój dach w środku nocy, aby obmyć ich rany, [...] zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy. I wprowadził ich do swego domu, zastawił stół i weselił się wraz z całym swoim domem, że uwierzył w Boga (Dz 16,33-34). Widzimy, jak Filip, diakon i ewangelista, wraz ze swoimi czterema prorokującymi córkami przyjmują Pawła do swojego domu. Słyszymy o wpływie matki i babki Tymoteusza na jego wiarę itd.
Zwiastowano Jezusa i nauczano o Nim jako Chrystusie codziennie zarówno w świątyniach, jak i po domach - w rodzinach (Dz 5,42). Zbawienie obiecane zostało całym rodzinom, choć oczywiście nadal konieczna jest osobista decyzja poszczególnych jej członków. Ilustrują to następujące wersety: A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom (Dz 16,31) oraz Poślij ludzi do Joppy i sprowadź Szymona, którego nazywają Piotrem, a on powie ci słowa, przez które będziesz zbawiony, ty i cały twój dom (Dz 11,13-14). Ach, jak dobrze jest móc oprzeć się w modlitwie na takich obietnicach!
Sam Jezus starał się mieć wpływ na całe rodziny. W Ewangelii Jana 4,53 ojciec uzdrowionego dziecka uwierzył wraz z całą swoją rodziną. W Ewangelii Mateusza 8,14 Jezus wszedł do domu Piotra i uzdrowił jego gorączkującą teściową. W Ewangelii Marka 5,19 odprawił człowieka uwolnionego od demonów, nakazując mu: Idź do domu swego, do swoich i oznajmij im, jak wielkie rzeczy Pan ci uczynił i jak się nad tobą zmiłował.
Jezus posyłał swoich uczniów, aby głosili Ewangelię całym rodzinom. W Ewangelii Mateusza 10,12 powiedział do nich: A wchodząc w dom, pozdrówcie go. I nie chodzi tu oczywiście o pozdrawianie budynków, ale rodzin je zamieszkujących! Kiedy uczniowie dwójkami docierali do jakiegoś miejsca, próbowali najpierw nawiązać kontakt z "człowiekiem pokoju" i jego rodziną, która to miała następnie stanowić bazę misjonarską dla całego regionu. Dzisiaj wiele organizacji misjonarskich stosuje podobną metodę.
Od zarania dziejów Bóg pragnie zbudować swoje królestwo, a rodzina odgrywa po dziś dzień główną rolę w Jego planie. Choć rola ta nie jest już tak przeważająca, jak to było w Starym Testamencie, to nadal, jak zobaczymy w kolejnych rozdziałach, zajmuje wyjątkowe miejsce w rozrastaniu się królestwa. Aby nasze rodziny mogły odzwierciedlać życie i zasady działania królestwa Bożego, muszą stać się dla nas priorytetem oraz źródłem błogosławieństwa ku jego wzrostowi. Królestwo jest Bożym priorytetem od samego początku, a rodzina wpisuje się weń na dwóch płaszczyznach:
1. Królestwo w rodzinie: życie na zasadach Bożego królestwa w naszych rodzinach. 2. Rodzina w królestwie: bycie rodziną w służbie królestwu.
Ewangelia Mateusza 6,33 przypomina nam, żebyśmy szukali najpierw królestwa Bożego. Dotyczy to również naszych rodzin. Królestwo Boże to sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. To również poszukiwanie Bożego panowania i chwały w każdej dziedzinie życia. A wszystko inne będzie nam dodane. "Ojcze nasz, który jesteś w niebie, przyjdź królestwo twoje! Niech ono przyjdzie do naszych rodzin i niech przyjdzie przez nie! Niech w nich i przez nie dzieje się Twoja wola na niebie i na ziemi. Amen!"
Pogłębione rozważania
W małżeństwie
- W jaki sposób nasze małżeństwo odzwierciedla obraz Boga? - Jak wygląda komunikacja między nami, wspólna praca i nasza wspólna wizja? - Czy jesteśmy źródłem błogosławieństw nie tylko w pojedynkę, ale również jako małżeństwo i rodzina? W jaki sposób? - Czy każde z nas "opuściło dom swojego ojca"? Księga Rodzaju 2,24 przypomina nam, że zanim "złączymy się", musimy "opuścić". W którym miejscu tego procesu jesteśmy?
W rodzinie
- Jakie są obietnice Boga dla naszej rodziny? - Co oznacza, że mamy się nawzajem szanować i wywyższać? Jak możemy to praktykować na co dzień? - W jaki sposób możemy przeorganizować swoją codzienność, tak aby inwestować w relacje, które będą miały znaczenie? - Czym jest dla nas Boża misja dla rodziny i jak możemy się z nią zidentyfikować?
W Kościele
- W jaki sposób jako Kościół możemy błogosławić małżeństwa i rodziny - tak jak Bóg pobłogosławił stworzenie - oraz wyposażać je i wspierać w ich misji? - Zróbmy listę rodzin należących do naszej wspólnoty, znajdźmy mocne punkty każdej z nich i podbudujmy je przed całym Kościołem. Zachęćmy je do wzrostu w wymiarze królestwa Bożego mimo ich ewentualnych słabości. - W jaki sposób do tej pory inwestowaliśmy w nasze rodziny? Jak konkretnie możemy to zmienić, jeśli inwestowaliśmy niewystarczająco? - Jakie są największe wyzwania, które przeszkadzają rodzinom należącym do naszej wspólnoty żyć według ich osobistego powołania? Co możemy zrobić, aby im pomóc stawić czoła przeciwnościom?