Wstęp
1 Jerzy Sosnkowski, ok. 1926
Kim był Jerzy Sosnkowski? W warszawskim środowisku architektonicznym okresu międzywojennego nazywano go po prostu "bratem generała" - od razu było wiadomo, o kogo chodzi1. Jeszcze do niedawna nie można było o nim znaleźć prawie żadnych wiadomości, a jego biogram zamykał się co najwyżej w kilkunastu zdaniach, za to od początku poszukiwań co jakiś czas natrafiałem na tajemnicze wersje jego życiorysu, coraz to nowe, zaskakujące aktywności artystyczne i nie tylko. Przy tym zastanawiający jest brak jakichkolwiek informacji o młodszym bracie w tekstach samego generała Kazimierza Sosnkowskiego, jak również w niezliczonych książkach i opracowaniach naukowych na jego temat. Podobnie we wspomnieniach siostry Stanisławy (po mężu Wierusz-Kowalskiej) czy generałowej Jadwigi Sosnkowskiej nie znajdziemy o szwagrze i bracie ani słowa. Nie dziwi zatem kompletny brak wzmianek o Jerzym we wspomnieniach bliższych i dalszych członków rodziny2, którzy nie pamiętali praktycznie niczego poza tym, że żył i był ekscentrykiem3. Znika nawet z pisanych po wojnie wspomnień ludzi, którzy musieli go znać i spotykać się z nim niejednokrotnie prywatnie i zawodowo, jak choćby Stanisława Strumpha-Wojtkiewicza, wieloletniego współpracownika "Kuriera Warszawskiego" (razem odbyli wspólny reporterski lot do Kopenhagi) czy bliskich kolegów z okresu studiów i pierwszych działań artystycznych w latach dwudziestych: Mariana Walentynowicza, Tadeusza Gronowskiego, Bohdana Pniewskiego - w tekstach i opracowaniach z nimi związanych w ogóle nie istnieje taka postać. Jest obecny w barwnej relacji prof. Zygmunta Kamińskiego o pierwszej wycieczce Związku Słuchaczów Architektury w 1920 roku, ale to właściwie wyjątek.
Jerzy Sosnkowski wśród pisarzy powojennych ma bodaj najbogatszą naturę, najbujniejszy temperament i najwięcej uzdolnień w rozmaitych kierunkach. Jest architektem z zawodu, doskonałym rysownikiem, w głowie pali mu się mnóstwo pomysłów plastycznych, a jednocześnie pociąga go ku sobie nieprzepartym urokiem lotnictwo i również nieprzepartym urokiem literatura.
Zdzisław Dębicki, Bosman Finta ("Kurier Warszawski", 1927)
Skąd zatem wzięło się zainteresowanie postacią architekta, który, mimo że był bardzo solidnym fachowcem, nie miał okazji zrealizować zbyt wielu projektów architektonicznych? W moim wypadku (a ta postać intryguje jeszcze kilku badaczy) wszystko zaczęło się oczywiście od słynnego kina Atlantic - perły przedwojennego modernizmu zaprojektowanej przez Jerzego Sosnkowskiego razem z Juliuszem Żórawskim, jednym z najwybitniejszych twórców architektury polskiej XX wieku. W czasie pracy nad monografią Żórawskiego (czyli od początku lat dziewięćdziesiątych) ciągle napotykałem nazwiska wybitnych architektów z kręgu jego współpracowników, którzy w dużej mierze byli zapomniani w okresie powojennym albo wręcz nierozpoznani, a zdecydowanie warci przypomnienia, jak choćby Zbigniew Puget, Zygmunt hr. Plater-Zyberk, Tadeusz Miazek, Wacław Weker, Janusz Alchimowicz, Jerzy Mokrzyński, Janusz Warunkiewicz, Stanisław Kolendo, Stanisław Fiszer, Zbigniew Ihnatowicz, Kazimierz Pigułowski oraz najbardziej zagadkowy - Jerzy Sosnkowski. Ponieważ na szersze opisanie ich dorobku i skomplikowanych, czasem tragicznych losów zabrakło miejsca w książce Juliusz Żórawski - przerwane dzieło modernizmu, starałem się rozwijać ten temat przy okazji kolejnych prezentacji i wykładów w Warszawie czy w Gdyni (w ramach Weekendu Architektury), a także popularyzować te postaci i ich twórczość architektoniczną w mediach społecznościowych4. Kolejna książka, a nawet film dokumentalny miały być poświęcone życiu i twórczości architekta Zygmunta hr. Plater-Zyberka, lecz życie czasem pisze zaskakujące scenariusze.
Jerzy Sosnkowski istotnie okazał się postacią niezwykle barwną i nietuzinkową, wyróżniającą się nawet w gronie wybitnych indywidualności architektonicznych i artystycznych dwudziestolecia, a przy tym fascynującą i dosyć tajemniczą. Im więcej pojawiało się biograficznych zagadek i labiryntów, im więcej objawiał różnorodnych talentów, tym bliższa i bardziej interesująca wydawała mi się ta nieoczywista postać. W skali środowiska architektonicznego można by go właściwie porównać - z racji temperamentu i fantazji - do "pierwszego ułana II Rzeczypospolitej", Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego.
Oczywiście nie sposób pominąć tu narzucających się nieustannie porównań z utalentowanym i zasłużonym dla polskiej historii bratem, o którym Juliusz Kaden-Bandrowski pisał już w 1915 roku: "Podpułkownik Sosnkowski jest s?wietnym typem inteligenta polskiego. Talent do sztuk pie?knych, zamiłowanie do klasycznego kierunku mys?li, estetyzm, znajomos?c? wielu zagadnien? filozofii wspo?łczesnej, che?c? rados?ci z?ycia w najgłe?bszym sensie tego słowa - wszystko to wtapia Sosnkowski w swa? two?rczos?c? wojskowa?"5.
Mimo wielu podobieństw na polu intelektualnym i artystycznym właśnie cechy charakteru odróżniały Jerzego od poważnego i odpowiedzialnego generała Kazimierza Sosnkowskiego (1885-1969), który był postacią wielkiego formatu, można powiedzieć "pomnikową": z wielkimi zasługami dla tworzenia wojska polskiego, prawą ręką komendanta Józefa Piłsudskiego, a później jedną z najważniejszych osób w II Rzeczypospolitej, w dłuższej zaś perspektywie - jedną z najwybitniejszych postaci polskiej polityki XX wieku. Przy tym wszystkim generał był inteligentem w pełnym wymiarze tego słowa. Od najmłodszych lat przejawiał duże zdolności i wrażliwość artystyczną. Był niezwykle oczytany, znał biegle kilka języków: grekę, łacinę, rosyjski, włoski, francuski, niemiecki, angielski i hiszpański, dobrze grał na fortepianie, rysował, pisał wiersze, a w wolnych chwilach dla przyjemności tłumaczył literaturę (m.in. Williama Szekspira, Charles'a Baudelaire'a, Michaiła Lermontowa, Johanna Wolfganga Goethego) oraz - podobnie jak Jerzy - studiował architekturę. W okresie dwudziestolecia generał wspierał różne inicjatywy kulturalne i społeczne, jak choćby utworzenie międzynarodowego ośrodka muzycznego w Żelazowej Woli (był prezesem Komitetu Dni Chopinowskich6) czy patronat nad wystawą marynistyczną w Zachęcie. Był zapalonym i doskonałym szachistą, członkiem Komitetu Honorowego olimpiady szachowej7, fascynował się także myślistwem, był bowiem doskonałym strzelcem i długoletnim prezesem Związku Łowieckiego8 (jego słynne polowanie z hitlerowskim marszałkiem Göeringiem w Puszczy Białowieskiej będzie miało pewne znaczenie w tej historii). Znakomicie pisał, o czym świadczy jego Wybór pism wydany w 2009 roku przez Ossolineum9. Na potrzeby tej monografii nie będę oczywiście szczegółowo relacjonował ogromnej liczby prac naukowych poświęconych generałowi10, ograniczę się jedynie do przytaczania i omawiania faktów czy zdarzeń niezbędnych dla odtworzenia biografii jego młodszego brata lub rzucających światło na ich skomplikowane, nieoczywiste relacje rodzinne i osobiste.
Jerzy Sosnkowski podobnie jak starszy o osiem lat Kazimierz znał kilka języków (francuski, niemiecki, rosyjski), był obdarzony wieloma talentami artystycznymi, a przy tym muzykalny, oczytany, przejawiał szerokie zainteresowania w wielu dziedzinach. Z zawodu architekt, z zamiłowaniem uprawiał literaturę i publicystykę, był także grafikiem i ilustratorem, scenografem teatralnym i filmowym, projektował meble, neony... Wielki entuzjasta nowoczesności w każdym jej przejawie, zarówno architektonicznym, jak i szerzej - cywilizacyjnym. Jego pasją były podróże lotnicze, automobilizm, radio, reklama - można widzieć w nim wzorcowego przedstawiciela nowej generacji artystów, piewców nowego świata, z ufnością patrzących w przyszłość. Podobnie jak Kazimierzowi przez całe dorosłe życie bliskie mu były idee legionowe i niepodległościowe, a po odzyskaniu upragnionej niepodległości - modernizacyjne i propaństwowe. Jak się wydaje, po 1926 roku stał się zwolennikiem sanacji, jednak w odróżnieniu od Kazimierza, dla którego polityka i sprawy państwowe pozostały najważniejszą dziedziną działalności, Jerzy spełniał się w zupełnie innych obszarach, natomiast polityka jako taka nie miała chyba dla niego zbyt wielkiego znaczenia.
Książka ta nie jest typową monografią kolejnego polskiego architekta modernisty (jakich na szczęście ukazuje się u nas coraz więcej), bowiem ograniczenie działalności Jerzego Sosnkowskiego jedynie do architektury byłoby stanowczo niewystarczające. Z pewnością jest to biografia człowieka i artysty, który na cały otaczający go świat patrzył okiem architekta i chciał ten świat kształtować, opisywać i modernizować za pomocą wszelkich talentów, jakimi hojnie obdarzyła go natura. Jego różnorodna artystyczna ekspresja i swoisty życiowy ekscentryzm, a przy tym literacka autokreacja składają się na portret na tyle barwny i nietuzinkowy, że wydało mi się interesujące, a nawet niezbędne wchodzić momentami w sfery życia osobistego i psychologicznego architekta chyba dalej, niż jest to przyjęte w monografiach naukowych. Zresztą najważniejszym zadaniem była tutaj rekonstrukcja życiorysu oraz zbadanie i opracowanie niezwykle zróżnicowanej twórczości Sosnkowskiego. Oparłem się na szeroko zakrojonych kwerendach w gazetach, czasopismach, archiwach, wspomnieniach i pamiętnikach, ponieważ dotychczasowe wiadomości o architekcie - zwłaszcza na początkowym etapie badań - były szczątkowe i enigmatyczne, z reguły bazujące na przedwojennym haśle biograficznym opracowanym przez Stanisława Łozę11. W ostatnich latach twórczość literacką Jerzego Sosnkowskiego wnikliwie analizuje Emiliano Ranocchi, a niedawno prof. Małgorzata Rozbicka w artykule o pierwszych generacjach absolwentów Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej (WAPW) stworzyła pełniejszy portret biograficzny architekta. Sporo bardzo interesujących nowych tropów - aczkolwiek niepublikowanych - odnalazł także biograf gen. Kazimierza Sosnkowskiego, prof. Jerzy Kirszak. Niezwykle ważne było również odnalezienie i opracowanie ogromnej liczby zupełnie zapomnianych publikacji architekta - w tym około 180 felietonów architektonicznych, artykułów i reportaży oraz kilkudziesięciu opowiadań. Wiele faktów udało się zresztą zrekonstruować właśnie na podstawie wątków autobiograficznych zawartych w tych tekstach. Dzięki temu można było także podjąć próbę stworzenia szkicowego portretu psychologicznego artysty. Praca nad biografią Sosnkowskiego była na tyle fascynująca i nietypowa, że starałem się także w miarę możliwości opisać proces rozszyfrowywania kolejnych meandrów życiorysu architekta (pełnego mylnych i często wzajemnie się wykluczających tropów), a przede wszystkim to, w jaki sposób udało mi się odtworzyć jego zagmatwane losy okupacyjne i powojenne oraz ustalić miejsce i datę jego śmierci, które również były owiane mgłą tajemnicy (jeszcze do niedawna określano jedynie, że nastąpiła po 1945 roku).
Jerzy Sosnkowski urodził się w Warszawie, w kamienicy przy ul. Rymarskiej, najprawdopodobniej 20 października 1893 roku12. Pochodził ze szlachty podlaskiej herbu Godziemba, z rodu o głębokich tradycjach patriotycznych i ziemiańskich. W domu rodzinnym kultywowano pamięć stryjecznego dziada Ignacego (1790-1856), oficera wojsk Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego, uczestnika kampanii napoleońskich i powstania listopadowego. Ojcem Jerzego był Józef Bogdan Sosnkowski (1832-1895) il. 3, inżynier chemik, urzędnik warszawskiej probierni, z zamiłowania kompozytor amator (przez pewien czas nawet dyrektor Towarzystwa Muzycznego w Warszawie), osoba podobno niezmiernie towarzyska. Matka, Zofia z Drabińskich (1858-1938), córka właściciela folwarku Gintowce w powiecie telszowskim na Żmudzi, była działaczką niepodległościową walczącą o szkołę polską. Bardzo wcześnie owdowiała (była czwartą żoną Józefa), lecz dzięki swemu uporowi i twardemu charakterowi praktycznie sama wychowywała czwórkę dzieci - Kazimierza, Stanisławę, Wandę i najmłodszego Jerzego - i miała na nie wielki wpływ13 il. 4. Rodzinę Sosnkowskich dopełniało dużo starsze rodzeństwo przyrodnie z poprzednich małżeństw Józefa: bracia Ignacy, Tadeusz, Henryk oraz siostra Józefa. Osierocony przez ojca w wieku zaledwie dwóch lat Jerzy był bardzo związany z matką i szanował jej zdanie przez całe swoje życie, czemu chyba najpełniej dał wyraz w napisanym wiele lat później felietonie Nie pluj w swoje własne gniazdo (1930): "Moja matka, istota najmądrzejsza pod słońcem, samo serce i sama dusza - kochana matka moja mawiała często, że najohydniejszym brzydactwem i najniższą podłością jest plucie w swoje własne gniazdo. Zapamiętałem to dobrze, bo pamiętam wszystko, co mi kiedykolwiek mówiła!"14.
3 Józef Sosnkowski (ojciec Jerzego)
Niestety nie zachowały się dokumenty ani wspomnienia na temat dzieciństwa Jerzego. W 1896 roku jego starszy brat podjął naukę w męskim V Gimnazjum Filologicznym, które mieściło się u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Pięknej w Warszawie (oczywiście z językiem wykładowym rosyjskim, bowiem szkolnictwo na terenie zaboru było ówcześnie całkowicie zrusyfikowane). Wedle wspomnień szkolnego kolegi, późniejszego słynnego filozofa Władysława Tatarkiewicza, Kazimierz był klasowym prymusem15. Z powodu konspiracyjnej działalności patriotycznej i związanych z tym problemów z dyrekcją szkoły w 1903 roku przeniósł się do Petersburga, gdzie po roku nauki zdał maturę ze złotym medalem tamtejszego XII Gimnazjum Klasycznego16. Latem 1904 roku powrócił na okres wakacyjny do Warszawy, w sam środek przedrewolucyjnej atmosfery, jaka wytworzyła się w Kongresówce po niepowodzeniach Rosji carskiej w wojnie z Japonią. Kazimierz postanowił pozostać na miejscu i tu kontynuować naukę - zdał egzamin konkursowy na Wydział Architektury Warszawskiego Instytutu Politechnicznego. Z miejsca wstąpił do nielegalnego Zjednoczenia akademickiego, aktywnie uczestniczył w zebraniach i wiecach studenckich. 13 listopada 1904 roku wziął udział w słynnej krwawej manifestacji na placu Grzybowskim, pod której wrażeniem włączył się czynnie w konspiracyjną działalność Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), od tego momentu rozpoczęła się również jego wielka fascynacja postacią Józefa Piłsudskiego. Po latach tak wspominał tamten okres i kształtowanie się swoich poglądów społecznych i politycznych: "Fala rewolucyjna ogarnęła Królestwo, przyszedł strajk szkolny, Politechnikę zamknięto. Myśl o Piłsudskim nie dawała mi spokoju; wiedziałem, że mogę go spotkać w szeregach PPS. Wespół z kilkoma kolegami wstąpiłem do partii. Szczerze mówiąc, obce mi były społeczne i filozoficzne idee socjalizmu. Marksizm, materializm dziejowy, teorie nadwartości nie przemawiały do mej wyobraźni. Zapewne - humanitarne założenia haseł socjalistycznych oddziaływały silnie na moją młodą wrażliwość; w gruncie rzeczy jednak - socjalizm, partia, pociągały mnie jako jedyna wówczas siła, która organizowała z bronią w ręku walkę o Niepodległość. Symbolem tej walki stał się dla mnie Piłsudski; w nim przeczuwałem Wodza nowego okresu bojów o Polskę"17.
4 Zofia z Drabińskich Sosnkowska (matka Jerzego) z wnuczką Wandą Wierusz-Kowalską, 1909
5 Jerzy Sosnkowski, legitymacja Szkoły Politechnicznej we Lwowie, 1913
Kiedy na początku roku 1905 wybuchł strajk szkolny w całym Królestwie Kongresowym (żądano m.in. nauczania w języku polskim), uczeń II Rządowego Gimnazjum Filologicznego męskiego w Warszawie18, niespełna dwunastoletni Jerzy Sosnkowski wziął w nim udział. Na ten zbiorowy akt buntu władze carskie odpowiedziały represjami, w wyniku których zamknięto szkoły średnie i wyższe.
Po przerwaniu studiów architektonicznych Kazimierz Sosnkowski całkowicie poświęcił się intensywnej działalności konspiracyjnej i wkrótce, zagrożony aresztowaniem, uciekł do Galicji. Warto w tym miejscu odnotować, że czasie rewolucji 1905 roku mieszkanie Zofii Sosnkowskiej w kamienicy przy ul. Złotej było miejscem konspiracji niepodległościowej oraz kryjówką bojowców PPS19. Wiele lat później, w 1931 roku, w kwestionariuszu Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (MWRiOP) Jerzy z dumą umieścił w swoim życiorysie informację, że będąc uczniem drugiej i trzeciej klasy gimnazjum, brał udział w tych burzliwych wydarzeniach jako "roznosiciel proklamacji" rewolucyjnych20. W grudniu 1905 roku szwagier Jerzego, Adam Wierusz-Kowalski, został aresztowany "za redagowanie socjalistycznej gazety dla rosyjskich żołnierzy warszawskiego garnizonu" i osadzony na Pawiaku, a po kilku miesiącach zesłany na Syberię. W zesłaniu dobrowolnie towarzyszyły mu żona Stanisława i jej matka Zofia Sosnkowska (Stanisława pomogła mu później w zorganizowaniu ucieczki i przedostaniu się do Lwowa)21.
6 Kazimierz Sosnkowski (brat Jerzego), 1915
Burzliwe wydarzenia lat 1905-1906 spowodowały pewne ustępstwa dla Polaków na terenie Królestwa Kongresowego, m.in. zezwolono na nauczanie w języku polskim w prywatnych szkołach polskich - taki właśnie charakter miała Szkoła Handlowa Artura Jeżewskiego, w której Jerzy kontynuował naukę i zdał maturę w czerwcu 1913 roku. Stopnie miał dosyć przeciętne, na przykład języki francuski i niemiecki - dostateczny, rosyjski - dobry, algebra, arytmetyka, geometria, fizyka - dobry, historia, geografia - dostateczny, ale co znamienne, z języka polskiego oraz rysunku i kaligrafii otrzymał oceny celujące22.
Już w szkole średniej Jerzy zaczął uczestniczyć w życiu artystycznym stolicy: w lutym 1913 roku wziął udział w I Wystawie Niezależnych zorganizowanej w Salonie Artystycznym "Sztuka" przy ul. Nowy Świat 22. Wśród ponad 300 dzieł kilkudziesięciu młodych, w większości anonimowych artystów znalazła się praca Sosnkowskiego Ma petite (nr 221)23; nie wiadomo, jak wyglądała, ponieważ nie opublikowano jej w katalogu wystawy.
Jak to było ładnie, kiedy do Lublina!
Na czele ułanów wjechał pan Belina.
Edward Słoński, Pan Belina (motto Czerwonych wyłogów Jerzego Sosnkowskiego)
7 Szlak bojowy beliniaków, opracowanie z 1933 roku
8 Ułani 1 pułku I Brygady Legionów Polskich
Z egzaminem dojrzałości w ręku Jerzy podążył śladami brata do Lwowa, stolicy habsburskiej Galicji Wschodniej, a zarazem ośrodka emigracji politycznej po rozruchach rewolucyjnych. Kazimierz Sosnkowski (ówcześnie prawa ręka Józefa Piłsudskiego), który odgrywał jedną z pierwszoplanowych ról w ruchu niepodległościowym w tym mieście, wspominał po latach: "Tropiony i ścigany przez carską ochranę, zmuszony do opuszczenia terytorium ówczesnego Królestwa, znalazłem się we Lwowie u schyłku 1907 roku, po upadku rewolucji, by kontynuować studia, rozpoczęte jeszcze na Politechnice Warszawskiej, a przerwane przez burzliwe wypadki 1904-1906 i mój udział w wysiłkach Organizacji Bojowej PPS. Już w lecie 1908 r. założyłem tajny Związek Walki Czynnej, dokoła którego w parę lat później nawarstwiły się jawne szeregi Związku Strzeleckiego. Od początków istnienia ZWC Józef Piłsudski otoczył opieką młodą organizację, a wkrótce objął komendę nad związkowcami. Lwów pozostał przez cały czas, aż do wybuchu wojny światowej, centralą polskich organizacji wojskowych, których sieć stopniowo pokrywała całą Małopolskę, zabór rosyjski, centra polskie w Rosji oraz liczne kraje Europy środkowej i zachodniej. Ośrodkiem zaś - rzec można matecznikiem - odradzającej się wojskowości polskiej była Politechnika Lwowska i jej młodzież"24. Na tejże uczelni jesienią 1913 roku Kazimierz rozpoczął ostatni rok studiów architektonicznych, razem z młodszym bratem, który zapisał się na pierwszy rok na tym wydziale25 il. 5 (ostatecznie do lata 1914 roku Kazimierz zaliczył wszystkie egzaminy i złożył wszelkie wymagane projekty, ale dyplomu architekta z powodu wybuchu wojny światowej i swojej późniejszej działalności już nigdy nie uzyskał).
Jeszcze przed rozpoczęciem roku akademickiego, w sierpniu 1913 roku, Jerzy Sosnkowski wstąpił do Związku Strzeleckiego i służył w stopniu szeregowca, a później kaprala "w kompanii ob. Kordjana"26. Na pierwszym, intensywnym roku studiów (to właśnie wtedy poznał Edmunda Johna, swego przyszłego współpracownika i kolegę27) aktywnie uczestniczył także w życiu towarzyskim, a zarazem konspiracyjnym Lwowa, które toczyło się m.in. w słynnej kawiarni Sans-Souci przy ul. Sykstuskiej 15. Stałym bywalcem i mentorem młodzieży patriotycznej był tam nie kto inny jak Józef Piłsudski ze swoim nieodłącznym Szefem, jak nazywał Kazimierza Sosnkowskiego. Można sobie tylko wyobrazić, jak dumny i zapatrzony w swojego brata musiał być w tym okresie Jerzy, skoro po latach wybitny piłsudczyk i redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Bogusław Miedziński, tak charakteryzował Kazimierza z czasów lwowskich: "Ten dwudziestokilkuletni student architektury był już człowiekiem o pełnej dojrzałości intelektualnej, uderzających zdolnościach politycznych, umiejącym w dodatku świetnie, niezbicie logicznie i jasno formułować swoje myśli. Miał on przy tym wręcz wyjątkowy talent organizacyjny i pęd do wyciągania konsekwencji praktycznych i wcielania w życie raz powziętych koncepcji. Pod tym względem zdaniem moim górował nad Józefem Piłsudskim i był jego znakomitym dopełnieniem"28.
W bitwy idę bez strachu - bez troski, wesoły,
Nie myśląc o niczym - ciesząc się poezją
żołnierskiego rzemiosła, z wiarą nieprzemożną,
Że jeśli mam zginąć - to zatratą swoją
coś okupię, coś sprawię.
Jerzy Sosnkowski, Wigilia ("Jednodniówka Akademicka", 1917)
Po zakończeniu roku akademickiego, latem 1914 roku, Jerzy wyjechał na wakacje do swojej siostry Wandy (po mężu Chołocińskiej) do majątku pod Sandomierzem, gdzie zastał go wybuch I wojny światowej. Owe pamiętne dni i swoje perypetie drobiazgowo i z przymrużeniem oka będzie wspominał wiele lat później w autobiograficznej noweli Tańczące sztandary (1939): "Po maturze, wyjechawszy do Lwowa na politechnikę, ujrzałem żołnierzy przyszłej Rzeczypospolitej w Związkach Walki Czynnej, w Strzelcu i pokrewnych organizacjach. Wstąpiłem do Strzelca lwowskiego pierwej, niż zapisałem się na wykłady. Ten rok 1913-1914 - rok formalnej szkoły wojskowej, z karabinem, z orzełkiem, błyskawicą. Z zielonym podoficerskim sznurkiem na ferie pojechałem do siostry, która jako żona obywatela ziemskiego mieszkała w majątku o dwa kilometry pod Sandomierzem. W przeddzień wyjazdu - żegnając się z towarzyszami w historycznej kawiarni Sans-Souci - nie przeczuwaliśmy tak bliskiego wybuchu sytuacji, o której każdy z nas marzył"29.
9 Jerzy Sosnkowski, okładka książki Czerwone wyłogi. Szkice i obrazki, 1917
Jak czytamy dalej, kilka dni po pospiesznym wycofaniu się wojsk rosyjskich Jerzy organizuje pluton bojowy 40 konnych, zwołanych przez niego z okolicznych dworów i umundurowanych ze składek obywatelskich. Oddział uzbrojony w zdobyczne "karabiny rosyjskiej straży pogranicznej" był przez niego dowodzony i wyćwiczony dzięki doświadczeniu ze służby w Związku Strzeleckim. Po wkroczeniu wojsk austriackich do Sandomierza (w anegdotycznej formie Sosnkowski opisał w opowiadaniu rywalizację o to, który ze sztandarów - austriacki czy polski, strzelecki - będzie wisiał wyżej na wieży ratuszowej podczas prezentacji oddziału przed c.k. generałem) udał się do Krakowa, by zgłosić pluton do dyspozycji formowanych tam wojsk polskich. Z powodu zawieruchy wojennej nie powrócił już do swego oddziału, natomiast 2 października 1914 roku w Krakowie zaciągnął się do słynnego 1 Pułku Ułanów Legionów Polskich dowodzonych przez Władysława Belinę-Prażmowskiego (przez pułk beliniaków przewinęło się wiele ważnych postaci późniejszej II RP, jak choćby słynny Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Gustaw Orlicz-Dreszer czy pisarze Wacław Sieroszewski i Andrzej Strug)30. Sosnkowski służył w 3 plutonie 1 szwadronu dowodzonym przez ppor. Antoniego "Zdzisława" Jabłońskiego (najmłodszego z siedmiu uczestników legendarnego pierwszego patrolu Legionów Piłsudskiego w sierpniu 1914 roku).
W stopniu kaprala ułanów brał udział w operacjach wojsk austriackich na froncie rosyjskim na Lubelszczyźnie i Wołyniu, m.in. w zajęciu Lublina (30 lipca 1915), bitwach pod Jastkowem (sierpień 1915), Bidzinami, Wysokiem Litewskiem (sierpień 1915), Ożarowem, Maćkowem, Maniewiczami, we wsi Obłapy w lasach wołyńskich pod Kowlem, w boju pod Kowalikami (sierpień 1915), gdzie - jak podkreślał po latach w jednym z życiorysów dla władz wojskowych - "miałem sposobność, jako jeździec przy sztabie, wysłany z meldunkiem przez brata mojego gen. Sosnkowskiego, ówczesnego szefa sztabu, jechać [nieczytelne] w pełnym obstrzale, po naszej linii tyralierskiej na oczach całego sztabu". Wspominał również udział w szeregu pomniejszych potyczek, patroli etc.31
Z powodu ciężkiej choroby (informacja pojawia się w rękopisie jednego z życiorysów wojskowych Jerzego z lipca 1930 roku, niestety nie udało się rozszyfrować jej nazwy32) został w listopadzie 1915 roku zwolniony na rekonwalescencję, którą odbywał w majątku siostry Wandy w Jaźwinach (Sandomierskie)33. Zastanawiające, że mimo informacji zamieszczonych przez niego w dokumentach wojskowych i MWRiOP, świadczących o jego udziale w wyżej wymienionych bojach, nazwisko Jerzego Sosnkowskiego nie pojawia się w monografii ułanów Beliny ani w żadnej z licznych publikacji na temat tej formacji34. Równie zagadkowe, że we wspomnieniach niezwykle podobnego charakterem hulaki i oryginała - słynnego Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego, który brał udział choćby w bitwach pod Bidzinami, Wysokiem Litewskiem czy pod Kowlem - nie znajdziemy śladu po bracie generała35. Być może w stosunkowo krótkim czasie służby po prostu nie wyróżnił się on niczym szczególnym... być może...
Najprawdopodobniej jeszcze podczas rekonwalescencji Jerzy rozpoczął pisanie nowel legionowych, które złożyły się później na zbiór Czerwone wyłogi. Szkice i obrazki, wydany na przełomie lat 1916 i 1917 nakładem Księgarni Wincentego Jakowickiego w Warszawie, z okładką zaprojektowaną przez autora36 il. 9. Zatrzymajmy się na chwilę przy debiucie literackim Sosnkowskiego, z wielu względów bowiem jest niezmiernie interesujący. Wzorowany był ewidentnie na opublikowanym w lipcu 1915 roku zbiorze szkiców literackich Piłsudczycy Juliusza Kadena-Bandrowskiego, który jak wiadomo był adiutantem Józefa Piłsudskiego, kronikarzem Legionów i w dużej mierze współtwórcą późniejszej ich legendy (tytułowe określenie przylgnęło na zawsze do formacji politycznej związanej z przyszłym Naczelnikiem Państwa). Tekst bogato ilustrowany świetnymi zdjęciami, pisany na bieżąco jako szkice reportażowe ze szlaku bojowego i niepozbawiony charakteru propagandowego (Kaden-Bandrowski był oficerem werbunkowym I Brygady), zawiera portrety kilkunastu najznaczniejszych piłsudczyków z Komendantem na czele. Znalazł się tu także spory fragment o ułanach Beliny. Co ciekawe, pisarz zadedykował cały tom niezwykle przez siebie cenionemu "Szefowi Sztabu I Brygady Podpułkownikowi Kazimierzowi Sosnkowskiemu", którego scharakteryzował następująco: "Któż by przypuścił, że ten surowy, wysoki, pysznie zbudowany oficer, pamiętający w przeciągu długiego czasu każdą minutę wydanego rozkazu, nazwę każdej miejscowości, rozmieszczenie każdego plutonu w czasie walki, że ten tak surowy szef sztabu jest zamiłowanym wielbicielem sztuk pięknych. Kocha muzykę, lubi szarówką dopaść fortepianu na jakiejś kwaterze i grać Szumana, Szopena, obchodzą go jak najżywiej nowe szkoły malarskie, a literaturę rozumie, jakby się miłości słowa uczył we Francji"37.
10 Tadeusz Gronowski, rysunek do noweli Wojciecha Stpiczyńskiego w "Jednodniówce Akademickiej", 1917
Wracając do Czerwonych wyłogów - już sam podtytuł Szkice i obrazki dobrze oddaje charakter tego zbioru. Są to bowiem bardzo zgrabne literacko, lekkim piórem spisane impresje (można by powiedzieć "fabularyzowane obrazki") ze szlaku bojowego beliniaków, ujęte w dziewięć nowel zawierających portrety barwnych postaci szeregowych ułanów. W przeciwieństwie do Piłsudczyków nie znajdziemy tu słynnych oficerów I Brygady, za to łatwo możemy rozszyfrować konkretne zdarzenia, w których uczestniczył Sosnkowski podczas służby, np. wkroczenie legionistów do Lublina (W Lublinie) czy bój pod Wysokiem Litewskiem (List pożegnalny). Całość ma oczywiście charakter patriotyczny i wymowę ideową zbliżoną do utworu Kadena-Bandrowskiego. Zastanawiające jest jednak, może nieco zbyt ostentacyjne, zadedykowanie książki "Kolegom i Towarzyszom, podoficerom i szeregowcom 3 plutonu 1 szwadronu I-go pułku ułanów Beliny", czyli najbliższym towarzyszom doli i niedoli wojennej, z pominięciem oficerów i przywódców legionowych. Zważywszy, że książka została podpisana nazwiskiem Godziemba-Sosnkowski (zresztą jedyny raz w ten sposób sygnował swój utwór), można odnieść wrażenie, że Jerzy koniecznie chciał się odróżnić od zasłużonego brata. Być może to przypadek...
Wabliwie przegina śnieżyste bioderka.
Skrzydła elfa, włos złoty - i figlarna minka...
Z siwego pasemka, świetlista jak skierka
Wywija się, jawi - księżna Nikotynka,
W zawrotnym tańcu rozkoszy jad toczy
Rozpina sny ciche - nawija marzenia
Siatkę upojeń zawleka na oczy
Myśl smutną - cudem złudy opromienia...
...a za chwilę ...podmuchem jednym oburzona
rozpływa się w powietrzu...
...i kona.
Jerzy Sosnkowski, Księżna Nikotynka ("Jednodniówka Akademicka" 1917)
11 Jerzy Sosnkowski, strona tytułowa "Jednodniówki Akademickiej", 1917
12 Tadeusz Gronowski, rysunki do noweli Jerzego Sosnkowskiego Sen o potędze w "Jednodniówce Akademickiej", 1917
W marcu 1916 roku Sosnkowski przeniósł się do Warszawy (zamieszkał przy ul. Książęcej 7/5), aby kontynuować studia na niedawno uruchomionym na nowo za zgodą niemieckich władz okupacyjnych Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej (letni semestr na wyższych uczelniach rozpoczynał się 1 kwietnia)38 il. 2. Mimo trwania wojny, dzięki nietuzinkowej kadrze profesorskiej i programowi, w którym umiejętnie połączono naukę wiedzy inżynieryjno-technicznej z możliwością szerokiego rozwoju artystycznego i humanistycznego, nowa uczelnia przyciągała wiele ciekawych indywidualności, wszechstronnie uzdolnionych młodych ludzi pierwszej generacji warszawskiej szkoły architektury. Ogromne zasługi dla rozwijania pasji artystycznych przyszłych architektów miał zwłaszcza prof. Zygmunt Kamiński, znakomity pedagog, malarz i grafik, który nie tylko dbał o najwyższy poziom nauczania rysunku odręcznego, lecz był także inicjatorem studenckich wycieczek naukowych w Polsce i za granicą organizowanych wraz ze Związkiem Słuchaczów Architektury (ZSA) przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego. Ponadto ZSA przez swoją działalność wydawniczą, organizację konkursów i wystaw oraz dodatkowych wykładów fachowych ułatwiał młodzieży akademickiej wczesne wejście w profesjonalny obieg zawodowy. Tę pierwszą generację Kamiński trafnie opisał słowami: "W jednej ręce miecz, w drugiej ołówek - oto jak można by najlepiej scharakteryzować obecnego studenta"39. Wśród ówczesnych kolegów z braci studenckiej, którzy podobnie jak Jerzy Sosnkowski, łączyli różnorodne talenty i entuzjazm dla edukacji z potrzebą spełnienia patriotycznego obowiązku w wojnie światowej i kolejnych wojnach w odrodzonej Polsce, byli zarówno wybitni później architekci, m.in. Bohdan Pniewski, Jerzy Gelbard, Stanisław Brukalski, Wilhelm Henneberg, jak i artyści, którzy co prawda nie spełnili się w wyuczonym zawodzie, za to wkrótce zrobili kariery jako graficy, ilustratorzy czy twórcy reklam - przede wszystkim Tadeusz Gronowski, Marian Walentynowicz, Jan Mucharski, Edmund John40. Artystyczną atmosferę panującą w tych pionierskich czasach na WAPW prof. Kamiński podsumował po wielu latach słowami: "Wówczas wierzyliśmy, że architektura jest przede wszystkim sztuką"41.
13 Jerzy Sosnkowski, Tadeusz Gronowski, projekty znaczków, konkurs na marki pocztowe Królestwa Polskiego, 1917, u góry: stan szlachecki (60 fen.), u dołu: stan mieszczański (40 fen.)
14 Jerzy Sosnkowski, Tadeusz Gronowski, projekt znaczka, konkurs na marki pocztowe Królestwa Polskiego, 1917, stan chłopski (10 fen.)
15 Jerzy Sosnkowski, Tadeusz Gronowski, projekt znaczka, konkurs na marki pocztowe Królestwa Polskiego, 1917, stan królewski (1 marka)
Sosnkowski rzucił się w wir bogatego życia akademickiego, artystycznego, a także towarzyskiego... i szybko okazało się, że jest postacią niezwykle barwną i nietuzinkową. Na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. W listopadzie 1916 roku na walnym zebraniu ZSA został wybrany sekretarzem związku42. Wydaje się niemal pewne, że latem tego roku brał udział w pierwszej większej wycieczce akademickiej WAPW do Kazimierza Dolnego pod kierunkiem profesorów Zygmunta Kamińskiego, Rudolfa Świerczyńskiego, Apoloniusza Nieniewskiego, Kazimierza Skórewicza i Edwarda Wittiga, a później, w grudniu tego roku, w wystawie prezentującej plon działalności ZSA, w gmachu Wydziału Architektury przy ul. Koszykowej 5543.
16 Jerzy Sosnkowski, Bohdan Pniewski, projekty znaczków, konkurs na marki pocztowe Królestwa Polskiego, 1917
Wraz z pierwszym znaczącym osiągnięciem literackim (wspomniany debiutancki zbiór nowel Czerwone wyłogi, wydany na przełomie 1916 i 1917 roku) pojawiły się sukcesy plastyczne. W styczniu 1917 roku rozstrzygnięto konkurs na projekt znaczka korporacyjnego dla Stowarzyszenia Kobiet Polskich z siedzibą przy ul. Chmielnej 10 w Warszawie. Spośród 26 nadesłanych prac sąd konkursowy przyznał pierwszą nagrodę studentowi WAPW Jerzemu Sosnkowskiemu (nr 7, godło "Jur"), drugą - Zdzisławowi Starowiczowi (nr 10, godło "Młot"), trzecią - zakładowi grawerskiemu Antoniego Laubsztajna (nr 9, godło "trzy trójkąty")44.
W maju 1917 roku ogłoszono wyniki konkursu plastycznego Rady Głównej Opiekuńczej (RGO), przeprowadzonego za pośrednictwem ZSA, na projekt biletu loterii klasycznej. "Fakt zwrócenia się RGO do zrzeszenia akademickiego w celu "zdobycia oryginalnego, swojskiego i artystycznego rysunku", jak wyraził się w liście zarząd RGO, świadczy pochlebnie o poziomie Związku Słuchaczów Architektury" - podkreślano w "Kurierze Warszawskim"45. Sąd konkursowy, w którego składzie byli m.in. Rudolf Świerczyński i Tadeusz Tołwiński, z racji wysokiego poziomu artystycznego kilkunastu nadesłanych prac postanowił przyznać trzy równorzędne nagrody pierwsze: Bohdanowi Pniewskiemu, Maksymilianowi Goldbergowi oraz Nikodemowi Romanusowi. Drugą nagrodę uzyskał Henryk Oderfeld, natomiast zaszczytną wzmianką uhonorowano prace Jerzego Sosnkowskiego, Tadeusza Gronowskiego, Lucjana Korngolda i Jana Ogórkiewicza46. Wszyscy nagrodzeni byli studentami WAPW.
W czerwcu 1917 roku rozstrzygnięto konkurs na projekt dyplomu dla Związku Floriańskiego (straży pożarnej), którego sędziami byli m.in. dwaj profesorowie WAPW: Zygmunt Kamiński oraz znany rzeźbiarz Edward Wittig, a także architekt Konstanty Jakimowicz. Spośród jedenastu nadesłanych prac stojących "na wysokim poziomie artystycznym" nagrodzono cztery: I nagroda - zespół Jerzy Sosnkowski i Bohdan Pniewski (150 mk, godło "Han"), II - Jan Ogórkiewicz (100 mk, godło "Skarszew"), III - zespół Jerzy Sosnkowski, Jerzy Gelbard i Bohdan Pniewski (50 mk, godło "M'Am"), IV - Tadeusz Gronowski (50 mk, godło "Prus"). Jak podkreślano, wszyscy nagrodzeni byli studentami architektury Politechniki Warszawskiej47. Wzmianka ta jest o tyle istotna, że zapraszanie do konkursów studentów WAPW zamiast "zawodowych artystów" było z początku krytykowane, wywołało nawet polemikę prasową między "Kurierem Polskim" a "Myślą Niepodległą", na której skorzystali młodzi adepci architektury, zdobywający w kolejnych miesiącach i latach nagrody w wielu konkursach oraz powszechne uznanie w środowisku48. Podwójny sukces Sosnkowskiego i atmosfera wokół tego wydarzenia zostały utrwalone także w formie literackiej przez Wojciecha Stpiczyńskiego (studenta architektury, późniejszego redaktora naczelnego "Głosu Prawdy" i "Kuriera Porannego") w nowelce Nastroje49, opublikowanej na gorąco w lipcu 1917 roku w "Jednodniówce Akademickiej": "Zwycięzcy wczorajszego konkursu, którzy z pogardliwym hasłem "M'am"... mieli jednocześnie rywali w... i pieniądze w kieszeni, ubolewali właśnie razem z autorem bajkowego artykułu gazeciarskiego nad mrącymi z głodu "zawodowymi malarzami", którym chleb odbierają... studenci architektury"50. Stpiczyński charakteryzuje w tym tekście Jerzego jako wszechstronnie uzdolnionego birbanta: "Jest poeta, literat, malarz, diabli zresztą wiedzą kto - Jurek, "robiąc fason" zblazowaną gębą...". I dalej: "I oto Jurek, który jak się okazuje, czuje nie tylko niekłamane zdolności w kierunku baletu (o baletnicach ze względu na przyzwoitość nie wspominam), rzuca świetny pomysł [...]". Widzimy go akurat w czasie, gdy opija z kolegami architektami wygrany konkurs w słynnej, odwiedzanej przez warszawską cyganerię cukierni Udziałowa na rogu Alej Jerozolimskich i Nowego Światu. Scena została uwieczniona także na ilustracji autorstwa Tadeusza Gronowskiego il. 10.
17 Jerzy Sosnkowski, okładka jednodniówki "Akademikowi Żołnierzowi", 1919
18 Jerzy Sosnkowski, winieta artykułu w "Tygodniku Ilustrowanym", 1920
"Jednodniówka Akademicka", okolicznościowe wydawnictwo Politechniki Warszawskiej zapełnione tekstami studentów, niezliczonymi reklamami najprzeróżniejszych firm warszawskich i ozdobione pięknymi autolitografiami Gronowskiego, Pniewskiego, Henneberga i Sosnkowskiego wykonanymi w słynnym Zakładzie Artystyczno-Litograficznym Kazimierza Główczewskiego, jest znakomitym świadectwem aktywności Jerzego. Wystąpił w tak wielu rolach, że - można powiedzieć - zdominował tę publikację51. Był bowiem jednym z jej redaktorów (obok Wilhelma Henneberga, Tadeusza Ocioszyńskiego oraz Tadeusza [?] Drega), zaprojektował stronę tytułową il. 11, a przede wszystkim zamieścił w niej kilka różnorodnych prób literackich: nowelę Sen o potędze (fantazja architektoniczna) z ilustracjami Gronowskiego il. 12, fragment sztuki teatralnej o tematyce legionowej Wigilia oraz nieco dekadenckie wiersze: Księżna Nikotynka, Dzwon i cykl Z erotyków52 (co ciekawe, jedna z części tego cyklu pt. Nie kocham cię przecie... została opublikowana w 1920 roku w zbiorze Cztery pieśni jako tekst piosenki z zapisem nutowym do muzyki Aleksandra Piotrowskiego, nakładem znanego warszawskiego wydawnictwa muzycznego Bronisława Rudzkiego53).
19 Jerzy Sosnkowski, Schody w Arturshofie w Gdańsku, 1920
20 Jerzy Sosnkowski, Wieża Łabędzia w Gdańsku, 1920
21 Jerzy Sosnkowski, rysunki z Gdańska, 1920
22 Jerzy Sosnkowski, winietka z inicjałami autora, 1920
1 Na podstawie rozmów z Janem Żórawskim, Jerzym Mokrzyńskim i Niną Chełmicką-Żórawską (pocz. lat 90. XX wieku); zob. także Dariusz Błaszczyk, Juliusz Żórawski - przerwane dzieło modernizmu, Salix Alba, Warszawa 2010; Zygmunt Kamiński, Dzieje życia w pogoni za sztuką, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1975, s. 658-659.
2 Poza odnalezionym przez prof. Jerzego Kirszaka maszynopisem o dziejach rodzinnych autorstwa Stefana Sosnkowskiego (1968), ale o tym piszę w innym miejscu.
3 Na ten temat udało mi się przeprowadzić rozmowę telefoniczną z ostatnim żyjącym synem generała, panem Piotrem Sosnkowskim z Kanady, dzięki panu Andrzejowi Kalitowiczowi z Warszawy, który swego czasu był opiekunem generałowej Jadwigi Sosnkowskiej i zajmował się sprawami rodziny na terenie Polski.
4 Juliusz Żórawski, https://www.facebook.com/profile.php?id=100082582380352; Krąg//Jerzy Sosnkowski, https://www.facebook.com/media/set/?set=a.444981532230519&type=3 (dostęp 6 lipca 2023).
5 Juliusz Kaden-Bandrowski, Piłsudczycy, Naczelny Komitet Narodowy, Oświęcim 1915, s. 10.
6 Jan Maklakiewicz, Żelazowa Wola - pamiątką narodową. Piękna akcja Komitetu Dni Chopinowskich, "Kurier Poranny" 1935, nr 24 (1 września), s. 10; Woj. Rom., Żelazowa Wola dawniej i dziś, "Kurier Warszawski" 1932, nr 286 (16 października), s. 15-16.
7 Generał Sosnkowski jako szachista, "Kurier Poranny" 1935, nr 240 (30 sierpnia), s. 11; ppłk. Marian Steifer, Rycerska gra. Wywiad z gen. dyw. K. Sosnkowskim z okazji olimpiady szachowej, "Polska Zbrojna" 1935, nr 239 (31 sierpnia), s. 2; Gen. K. Sosnkowski protektorem międzynarodowego turnieju szachowego, "Gazeta Polska" 1937, nr 106 (8 kwietnia), s. 2.
8 Zob. Stanisław Babiński, Kazimierz Sosnkowski: myśl - praca - walka. Przyczynki do monografii, Veritas, London 1988, s. 283.
9 Kazimierz Sosnkowski, Wybór pism, wyb. i oprac. Jerzy Kirszak, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2009.
10 Szerzej o gen. Sosnkowskim w ostatnich latach pisali m.in. Jerzy Kirszak, Generał Kazimierz Sosnkowski 1885-1969, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2012; Stanisław Babiński, Kazimierz Sosnkowski: myśl - praca - walka..., op. cit.; Adam Szymański, Zapomniany bohater. Nieznane kulisy życia generała Kazimierza Sosnkowskiego, Novae Res, Gdynia 2014; Lech Wyszczelski, Generał Kazimierz Sosnkowski, Bellona, Warszawa 2010; Ireneusz Wojewódzki, Kazimierz Sosnkowski podczas II wojny światowej. Książę niezłomny czy Hamlet w mundurze?, Narodowe Centrum Kultury, Warszawa 2009; Kazimierz Sosnkowski. Żołnierz, humanista, mąż stanu - w 120. rocznicę urodzin, red. Tomasz Głowiński, Jerzy Kirszak, Gajt, Wrocław 2005; Maria Pestkowska, Kazimierz Sosnkowski, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1995.
11 Czy wiesz kto to jest? Uzupełnienia i sprostowania, red. Stanisław Łoza, Drukarnia Wydawnicza, Warszawa 1939, s. 287.
12 Dotychczas najczęściej pojawiała się data 23 października 1894, za: Czy wiesz kto to jest..., op. cit., s. 287; zob. Centralne Archiwum Wojskowe (CAW), Akta personalne i odznaczeniowe, karty ewidencyjne, sygn. 13 454, 2202, 306, KN 12 maja 1931. Data 20 października 1893 widnieje natomiast na odpisie aktu urodzenia, zaświadczeniu Szkoły Handlowej Artura Jeżewskiego w Warszawie, dyplomie Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej (archiwum akt studentów Politechniki Warszawskiej [PW], Akta osobowe nr 2523) oraz na wniosku o przyjęcie na członka Polskiego Związku byłych Więźniów Politycznych w Anglii z 1947 roku (Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie [IPMS], kol. 184/13). Sporadycznie w różnych dokumentach pojawiają się także daty 19, 20, 24 października 1894.
13 Zob. Andrzej A. Zięba, Sosnkowski Kazimierz, w: Polski słownik biograficzny, t. XL, z. 4, Polska Akademia Nauk, Warszawa 2001, s. 524; Jerzy Kirszak, Krzysztof Polechoński, Wstęp, w: Kazimierz Sosnkowski, Wybór pism, op. cit., s. IX; Stefan Sosnkowski, O rodzie Sosnkowskich spisał, co wiedział w roku 1968, mps, w zbiorach prof. Jerzego Kirszaka.
14 Jerzy Sosnkowski, "Nie pluj w swoje własne gniazdo", "Kurier Warszawski" 1930, nr 209 (2 sierpnia), s. 6.
15 Władysław Tatarkiewicz, Dzienniki. Lata 1944-1960, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty 2019, s. 27.
16 Jerzy Kirszak, Krzysztof Polechoński, Wstęp, op. cit., s. X.
17 Konrad Wrzos, Generał Kazimierz Sosnkowski o swej 30-letniej współpracy z Marsz. Piłsudskim, "Ilustrowany Kurier Codzienny" 1935, nr 255 (14 września), s. 1-3.
18 W życiorysie złożonym w 1916 roku na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej (WAPW) Sosnkowski podaje adres przy ul. Złotej, podczas gdy w rzeczywistości II gimnazjum męskie miało siedzibę przy ul. Nowolipki 11; zob. archiwum akt studentów PW, Akta osobowe nr 2523.
19 W niepublikowanych wspomnieniach Stanisławy Wierusz-Kowalskiej (w zbiorach prof. Jerzego Kirszaka) zachowała się dramatyczna relacja o tym, jak Kazimierzowi cudem udało się uniknąć aresztowania w mieszkaniu matki; zob. Jerzy Kirszak, Krzysztof Polechoński, Wstęp, op. cit., s. XII, przyp. 7.
20 Archiwum Akt Nowych, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (AAN, MWRiOP), teczka 7063, kwestionariusze dotyczące artystów plastyków 1929-1936.
21 Zob. Manifestacyjny pogrzeb śp. Zofii z Drabińskich Sosnkowskiej, "Kurier Polski" 1939, nr 4 (4 stycznia), s. 2; Stefan Mazanek, Kowalski Adam, w: Polski słownik biograficzny, t. XL, z. 4, Polska Akademia Nauk, Warszawa 2001, s. 535; (PAT), Za trumną śp. Zofii z Drabińskich Sosnkowskiej, "Gazeta Polska" 1939, nr 4 (4 stycznia), s. 2.
22 Archiwum akt studentów PW, Akta osobowe nr 2523, Zaświadczenie maturalne ze Szkoły Handlowej Artura Jeżewskiego.
23 I Wystawa Niezależnych, kat. wyst., Warszawa 1913, s. 20. Wystawa była wzorowana na podobnej w charakterze I Wystawie Niezależnych zorganizowanej w Krakowie w maju-czerwcu 1911 roku (w katalogu przedrukowano zresztą wstęp napisany dla tamtej wystawy przez Włodzimierza Tetmajera).
24 Kazimierz Sosnkowski, W stulecie Politechniki Lwowskiej (Kanada, grudzień 1944), w: idem, Wybór pism, op. cit., s. 180-181.
25 W teczce studenckiej Jerzego Sosnkowskiego na Politechnice Warszawskiej zachowały się niektóre dokumenty z Politechniki Lwowskiej, w tym indeks ze zdjęciem i karta immatrykulacji z datą 29 października 1913 roku; archiwum akt studentów PW, Akta osobowe nr 2523.
26 CAW, Akta personalne i odznaczeniowe, Jerzy Sosnkowski, sygn. 306, życiorys.
27 Co ciekawe, Edmund John rozpoczął studia architektoniczne we Lwowie razem z Sosnkowskim w 1913 roku, kontynuowali je w Warszawie od roku 1916; zob. John Edmund, "Samoloty w Lotnictwie Polskim", http://www.samolotypolskie.pl/samoloty/772/126/John-Edmund (dostęp 6 lipca 2023).
28 Bogusław Miedziński, Wspomnienia, cz. 4, "Zeszyty Historyczne" (Paryż) 1976, nr 36, s. 127, cyt. za: Jerzy Kirszak, Krzysztof Polechoński, Wstęp, op. cit., s. XXIII.
29 Jerzy Sosnkowski, Tańczące sztandary, "Kurier Warszawski" 1939, nr 215 (6 sierpnia), s. 10-12; CAW, Akta personalne i odznaczeniowe, Jerzy Sosnkowski, sygn. 306.
30 Co ciekawe, w formacji tej miał służyć także prof. Zygmunt Kamiński, ale uruchomienie WAPW spowodowało zmianę jego planów. Po latach wspominał, że miał już nawet gotowy pełny mundur beliniaka, który ostatecznie przekazał udającemu się na front koledze malarzowi; zob. Zygmunt Kamiński, Wspomnienia o Wydziale Architektury, w: Warszawska Szkoła Architektury 1915-1965. 50-lecie Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, red. Jan Zachwatowicz, PWN, Warszawa 1967, s. 11.
31 CAW, Akta personalne i odznaczeniowe, Jerzy Sosnkowski, sygn. 306, życiorysy; AAN, MWRiOP, teczka 7063, kwestionariusze dotyczące artystów plastyków 1929-1936.
32 Ibidem. Najprawdopodobniej chodziło o cholerynę, jak nazywano kiedyś bardzo silne zatrucie np. salmonellą, lub przypadek cholery, która występowała w tym okresie m.in. na ziemi lubelskiej.
33 Archiwum akt studentów PW, Akta osobowe nr 2523, Curriculum vitae.
34 Zob. przypis 31 oraz np. Piotr Hubiak, Belina i jego ułani, Fundacja Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego, Kraków 2003; Janusz Żuławski, Rodowód i organizacja 1 pułku ułanów Leg. Pol. im. Józefa Piłsudskiego, "Przegląd Kawaleryjski" 1933, nr 7, s. 3-31.
35 Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Wymarsz i inne wspomnienia, Biblioteka "Więzi", Warszawa 1992.
36 Jerzy Godziemba-Sosnkowski, Czerwone wyłogi. Szkice i obrazki, Księgarnia W. Jakowickiego, Warszawa 1917. Tekst został zatwierdzony do druku przez niemiecki cesarski wydział prasowy w Warszawie 11 grudnia 1916 roku, książka ukazała się na wigilię, choć jako rok wydania widnieje tam data 1917; Wiadomości bieżące. Z miasta. Z ruchu wydawniczego, "Kurier Warszawski" 1916, nr 355 (23 grudnia), s. 5.
37 Juliusz Kaden-Bandrowski, Piłsudczycy, op. cit., s. 10. Warto wspomnieć także jego powieść polityczną z kluczem Generał Barcz, Ignis, Warszawa 1923 (postaci tytułowej przypisywano cechy komendanta, a jeszcze bardziej jego szefa sztabu, czyli Kazimierza Sosnkowskiego) oraz - w kontekście ułanów Beliny - stylizowaną na dziennik powieść Andrzeja Struga Odznaka za wierną służbę, Ignis, Warszawa 1921.
38 Program wskrzeszonej uczelni został opracowany przez specjalną Komisję Koła Architektów, w której składzie byli m.in. Rudolf Świerczyński, Tadeusz Tołwiński, Romuald Gutt, Zygmunt Kamiński, i opublikowany jesienią 1915 roku; zob. Warszawska Szkoła Architektury 1915-1965..., op. cit., s. 10-11; Wydział Architektury na Politechnice w Warszawie. Program, Warszawa 1915.
39 Zygmunt Kamiński, Wydział Architektury na Politechnice Warszawskiej, "Tygodnik Ilustrowany" 1920, nr 14, s. 274-278. Sam Kamiński również miał podobne doświadczenia frontowe, bowiem w 1920 roku został wysłany przez Armię Ochotniczą na front do Małopolski Wschodniej jako wojenny korespondent-rysownik; zob. idem, Listy z frontu. Z dziejów walk 12-tej Dywizji Piechoty, "Tygodnik Ilustrowany" 1920, nr 41, s. 780-718; idem, Listy z frontu. Dwanaście dni przy Kwaterze Głównej, "Tygodnik Ilustrowany" 1920, nr 48, s. 887-888.
40 Szerzej na temat pionierskiego okresu WAPW i doświadczeń wojskowych tychże architektów zob. Małgorzata Rozbicka, Studia i kariery wybranych adeptów warszawskiej szkoły architektury z lat 1915-1939 - przyczynki i dopełnienia w świetle materiałów archiwalnych ze zbiorów naukowych Zakładu Architektury Polskiej Wydziału Architektury i Działu Ewidencji Studentów Politechniki Warszawskiej, "Studia do Dziejów Architektury i Urbanistyki w Polsce" 2020, t. 3, s. 181-234. Ponadto o fenomenie adeptów WAPW jako twórców przedwojennej szkoły plakatu zob. Dorota Parszewska, Architektura plakatu. Graficy-architekci z kręgu Politechniki Warszawskiej w latach 1919-1939, kat. wyst., Muzeum Plakatu w Wilanowie, Muzeum Narodowe w Warszawie, Warszawa 2005; natomiast o architektach - twórcach grafiki użytkowej i reklamy zob. np. Piotr Rypson, Nie gęsi. Polskie projektowanie graficzne 1919-1949, Karakter, Kraków 2011.
41 Zygmunt Kamiński, Dzieje życia..., op. cit.
42 Wiadomości bieżące. Z miasta. Związek Słuchaczów Architektury, "Kurier Warszawski" 1916, nr 324 (22 listopada), s. 5.
43 W pierwszych wycieczkach ZSA do Czerwińska i Kazimierza, a następnie w wystawie w gmachu WAPW brali praktycznie udział wszyscy ówcześni studenci architektury, lecz w relacjach prasowych nie zostali wymienieni z nazwiska; zob. Wiadomości bieżące. Z miasta. Wycieczka stud. architektury, "Kurier Warszawski" 1916, nr 209 (30 lipca), s. 4; Wiadomości bieżące. Z miasta. Wystawa Związku sł. architektury, "Kurier Warszawski" 1916, nr 341 (9 grudnia), s. 2-3.
44 Konkurs został ogłoszony 5 grudnia 1916 roku. Nagrodzone prace znane są jedynie ze wzmianki prasowej. Sąd konkursowy: M. Papieska, L. Kotarbińska, Z. Plewińska, F. Wuśniewska, Z. Sędzimirówna, M. Stawowska, Z. Dobrzańska, F. Łopieński; zob. Wiadomości bieżące. Z miasta. Konkurs na znaczek korporacyjny, "Kurier Warszawski" 1916, nr 337 (5 grudnia), s. 3; Wiadomości bieżące. Z miasta. Konkursy, "Kurier Warszawski" 1917, nr 11 (11 stycznia), s. 2.
45 Wiadomości bieżące. Z miasta. Konkurs na bilet loterii, "Kurier Warszawski" 1917, nr 106 (18 kwietnia), s. 2.
46 Wiadomości bieżące. Z miasta. Konkurs na bilet loteryjny, "Kurier Warszawski" 1917, nr 143 (25 maja), s. 3. Do reprodukcji na biletach loteryjnych RGO został wybrany projekt Pniewskiego.
47 Projekty są znane tylko ze wzmianek prasowych. Wystawa prac konkursowych odbyła się w siedzibie Polskiego Klubu Artystycznego w gmachu hotelu Polonia; zob. Wiadomości bieżące. Z miasta. Konkurs na dyplom dla Związku Floriańskiego, "Kurier Warszawski" 1917, nr 160 (12 czerwca), s. 1; Konkurs artystyczny na dyplom. Kronika, "Nowa Gazeta" 1917 nr 220 (7 maja), s. 2; Rozstrzygnięcie konkursu na dyplom dla "Związku Floriańskiego". Kronika, "Nowa Gazeta" 1917, nr 285 (14 czerwca), s. 2.
48 Czy nie ma pan innego zmartwienia?, "Myśl Niepodległa" 1917, nr 384 (30 czerwca), s. 416-417; Wiadomości bieżące. Z miasta. Zrzeszenia akademickie, "Kurier Warszawski" 1917, nr 167 (19 czerwca), s. 3; Wiadomości bieżące. Z miasta. Zrzeszenia akademickie, "Kurier Warszawski" 1917, nr 334 (3 grudnia), s. 3.
49 Co ciekawe, Wojciech Stpiczyński (1896-1936), radykalny piłsudczyk, członek POW, działacz akademickiego ruchu niepodległościowego - późniejszy redaktor naczelny "Głosu Prawdy" i "Kuriera Porannego" - został chwilę po publikacji noweli, 24 lipca 1917 roku, aresztowany pod zarzutem planowania zamachu na gubernatora gen. Hansa von Beselera (m.in. z Walerym Sławkiem).
50 Wojciech Stpiczyński, Nastroje (obrazek), "Jednodniówka Akademicka" (Warszawa), 1917, red. Jerzy Sosnkowski, T. Dreg, Tadeusz Ocioszyński, Wacław Henneberg, s. 4-6.
51 W bardzo pochlebnej recenzji "Jednodniówki" Akademickiej w "Kurierze Warszawskim", podpisanej K-d, Jerzy Sosnkowski jest zdecydowanie wyróżniony pośród wszystkich autorów, wspomniany jest także jego legionowy debiut Czerwone wyłogi; zob. Wiadomości bieżące. Z miasta. Z ruchu wydawniczego, "Kurier Warszawski" 1917, nr 226 (17 sierpnia), s. 3.
52 W kwietniu 1918 roku "Jednodniówkę Akademicką" wznowiono dokładnie w takiej samej formie jak rok wcześniej.
53 Aleksander Piotrowski, Jerzy Sosnkowski, Nie kocham cię przecie..., w: Cztery pieśni, Wydawnictwo Bronisław Rudzki, Warszawa 1920. Przypomnijmy w tym miejscu, że Jerzy podobnie jak Kazimierz był bardzo muzykalny, choć muzykę uprawiał jedynie amatorsko, dla zabawy.