Bruno Schulz idzie do szkoły. Biografia tematyczna - Katarzyna Warska

Kup ebooka

64.00 zł
51.20 zł (39,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Biografia naznaczona szkołą

Biografia jako zobowiązanie

W historii literatury są biografie, które należy odzyskać. Dziedzictwo wymaga troski i zaangażowania, jak pisał w Widmach Marksa Jacques Derrida: "spuścizna nie jest nigdy czymś danym, jest zawsze zadaniem"1. Podjąć się tego zadania - to znaczy dać się uwikłać w cudze życie i poświęcić część własnego. Oczekiwania, aby opracować biografię danej osoby, zgłasza się podczas konferencji, na kartach książek i łamach czasopism, mówi się o tym w środowisku, ale bynajmniej nie ocena stanu badań świadczy o randze obowiązku ani nawet o samym jego istnieniu. Pisanie biografii bowiem ma uzasadnienie moralne - jak gdyby historia sama domagała się opowiedzenia z powodu swojej wagi. Nie tyle doprasza się o nią wspólnota czytelnicza, ile, należąc do tej wspólnoty, trudno nie dostrzec braku i nie mieć poczucia, że każda chwila zwłoki pozwala na dalsze destrukcyjne działanie czasu. Do takich koniecznych narracji należy biografia Brunona Schulza.

Szoa pozbawiło go życia w dwojakim sensie: 19 listopada 1942 roku został zamordowany na ulicach Drohobycza, lecz proces zaprzepaszczania jego biografii zaczął się wcześniej i trwał dłużej. Zginęły dokumenty życia Schulza, rozproszone do granicy zauważalności, strawione przez wojenne pożary i spalone w piecach przez nowych gospodarzy domów, których poprzednich mieszkańców chciano jak najszybciej wymazać z pamięci tak indywidualnej, jak zbiorowej2. Zginęło wielu świadków tego życia, którzy nie tylko nie mogli swoimi wspomnieniami wypełniać luk biograficznej opowieści, lecz także sami pozostawili dotkliwą pustkę, domagającą się dyskursywnego wypełnienia.

Co najmniej od 1947 roku - od początku działalności Jerzego Ficowskiego - trwa proces odwrotny: odzyskiwania tego, co utracone3. Nieocenioną rolę pierwszego biografa Schulza scharakteryzował Stanisław Barańczak: "Skrupulatnie zszywając w książkową całość wszystko, cokolwiek dało się odnaleźć w powojennych zgliszczach, ten, kto w wypadku Schulza był Maxem Brodem - jego niezmordowany biograf i edytor Jerzy Ficowski - przeciwstawił się nie ostatniej woli pisarza, ale woli Holocaustu. I głównie temu aktowi oporu wobec czegoś, czego nie da się odwrócić, zawdzięczamy dzisiaj to, że możemy spoglądać w twarz Brunona Schulza. Nie tylko w jego literacki autoportret pośrednio odbity na stronicach dwóch zbiorów opowiadań, jakie publikował za życia, ale także w twarz rozumianą dosłownie: niedającą się zapomnieć ludzką twarz patrzącą na nas z kart tej książki"4.

Ficowski po tym, gdy w 1942 roku jego list nie dotarł do Schulza, nigdy nie odżałował straty - inkorporował swojego nieocalonego, stał się kryptą5. Teatrolożka Joanna Godlewska z podziwem, choć uszczypliwie, nazwała go szaleńcem i maniakiem. Po słownik psychiatryczny sięgnął też publicysta i tłumacz Zbigniew Florczak, diagnozując u poety manię prześladowczą6. Ficowski, gdy kreślił swój schulzowski projekt - obok literackiego, translatorskiego, cyganologicznego i wojtkiewiczowskiego - zarzekał się, że u źródeł jego motywacji leży estetyczny zachwyt. A jednak wszystkie jego teksty o Schulzu podszyte są melancholią7. Przez ponad pół wieku napisał setki, a może i tysiące listów, odbył dziesiątki (setki?) spotkań, przetrząsnął parę mieszkań od piwnic po strychy, a nawet wraz z archeologami przekopał całe podwórko przy ulicy Kościuszki 46 w Łodzi. Starał się skonstruować spójną i pełną narrację o życiu Schulza oraz ustalić jedyną wersję jego śmierci, aby ten mógł umrzeć do końca. Zadanie to okazało się niemożliwe do zrealizowania, nie doszło do scalenia, co nie znaczy, że efekty nie są imponujące. Biografia zawsze jest zadaniem otwartym: z jednej strony nie da się opowiedzieć wszystkiego, przeszłość zawsze pozostaje tajemnicą, z drugiej - opowieść jest uwikłana w swoje tu i teraz i z czasem się zdezaktualizuje.

Prędko sprzymierzeńcami Ficowskiego stali się ci, którzy sami wiele utracili, ale którym udało się przetrwać. Jedni - Józefina Szelińska, Tadeusz Lubowiecki (Izydor Friedman) czy Michał Chajes - pozostali "ukrytymi świadkami", jak nazwał ich Jerzy Kandziora, monografista Ficowskiego8. Inni - a wśród nich Izabela Czermakowa (Izabella Hermanowa) i Andrzej Chciuk - mimo niesprzyjających okoliczności historycznych publikowali swoje teksty jeszcze przed Ficowskim, dając początek tworzonej przez kilka pokoleń strudze ocalającej literatury wspomnieniowej o Schulzu9. Wykorzystawszy relację Chajesa, pierwszy powojenny szkic biograficzny ogłosiła związana z Żydowskim Instytutem Historycznym Ernestyna Podhorizer-Zajkin. Podkreśliła wspólnotową stratę, jaką przyniosła śmierć Schulza: "Tak zginął, jako zabawka dwóch morderców - utalentowany artysta, który pięknem swego talentu mógł długo jeszcze darzyć świat"10. Na własną rękę działał po wojnie Artur Sandauer, który miewał okresy "niechęci do biograficznych dociekań", ale przy tym nie tylko brał bardzo istotny udział w popularyzacji Schulza po wojnie, lecz także pokusił się o genetystyczną z ducha interpretację jego twórczości oraz o wyznaczenie przecięć swojej i Schulzowskiej biografii11.

Z czasem w sprawę odzyskiwania życia Schulza angażowało się coraz więcej osób, wymienię dla przykładu: Jerzego Jarzębskiego, Małgorzatę Kitowską-Łysiak, Wierę i Igora Menioków, Władysława Panasa, Stanisława Rośka, Branislavę Stojanović. Zaakceptowali założycielski etos i przyjęli, jak pisze Ficowski, zobowiązanie albo, jak woli Rosiek, wyzwanie12. Pozwolili, aby nawiedziło ich Schulzowskie widmo, a nawet oddali się mu we władanie: nie wiadomo, czy skalę ich oddania mierzyć w latach, zapisanych stronicach czy może osobach zaproszonych przez nich do stołu, pod którym - jak w Księdze - trzymamy się wszyscy tajnie za ręce.

Kanadyjski pisarz i wykładowca o polsko-żydowskich korzeniach Norman Ravvin rozpoznał paradygmat śmierci Schulza jako przeciwstawny pozytywnemu i niosącemu nadzieję obrazowi Anne Frank i zaprotestował wobec redukowania Schulza do figury Zagłady. Zainteresowanie jego śmiercią nazwał obsesją13. Równie krytycznie polonista David Goldfarb ocenił dotychczasowe literackie przetworzenia biografii Schulza jako z gruntu nieschulzowskie: "Wpływ Schulza jest o wiele głębiej odczuwalny w pracach dramaturga i artysty Tadeusza Kantora i jugosłowiańskiego prozaika Danila Kiša, którzy wcielili Schulzowskie figury i ikony w swoją twórczość, zamiast rozwodzić się nad Brunonem Schulzem jako człowiekiem"14. I Ravvin, i Goldfarb podali przykład Davida Grossmana, który, jakby nie uwierzywszy w śmierć Schulza w Drohobyczu, snuł wizję jego ucieczki z getta i przemiany w łososia w wodach Bałtyku15. Slavoj Žižek, czytając Lacana i Lacanem, w Patrząc z ukosa wskazał na liczne powroty żywych trupów, które nie zostały należycie pochowane. Jako ofiara Szoa Schulz jest modelowym przykładem takiego zmarłego. Stanowi wcielenie czystego popędu, gdyż jego bezwarunkowe żądanie nie wiąże się z pragnieniem16. Jak określiła to historyczka sztuki Carol Zemel, "jest on tylko jeszcze jednym symbolem żydowskiej nostalgii: kolejnym duchem czy zjawą"17. Ciągle wraca jako bohater cudzych narracji, opowiadanych za niego - tak naukowych i popularnonaukowych, jak fikcjonalnych18.

W tej żałobnej opowieści jest miejsce na element konsolacyjny: nadejdzie Mesjasz. Naprawi choć część błędów historii, zbawi schulzologię. Ma swoich proroków: Sandauera i Feiwela Schreiera, którzy pamiętali urywki mesjańskiej fabuły19. Wszyscy czekają, aż Schulz powróci jako narrator własnej opowieści. Cynthia Ozick pozwoliła więc Larsowi Andemeningowi, bohaterowi Mesjasza ze Sztokholmu, aby nie tylko zobaczył ducha Schulza, swojego rzekomego ojca, ale też znalazł i spalił rękopis Mesjasza20. I nawet jeśli historia literatury przechowuje spory katalog zaginionych dzieł, przypadek Schulza zdaje się wyjątkowy. Koincydencja tytułu i kontekstu zakrawa na drwinę z czytelników albo chłodną kalkulację - fundowanie cegiełki pod swoją pośmiertną legendę literacką. Jakby Schulz wpisał ideę mesjanistyczną w swoją recepcję, dał nadzieję na interpretacyjną rewolucję, a przy tym zmusił do ciągłych poszukiwań i wprowadził atmosferę nieustannego oczekiwania. W istocie owa idea mesjańska w schulzologii nie może być niczym innym jak okrutnym szyderstwem historii. "Los jest równie bezlitosny w swoich kaprysach jak śmieszny" - westchnął w kontekście Schulza Tadeusz Breza21.

Biografia z ułamków

Przeciwstawić się złemu losowi, wywiązać się z obowiązku to szukać pozostałych z Zagłady okruchów, które upływający czas zacierał w pamięci ocalałych i które w archiwach państwowych i prywatnych kurz pokrywa coraz grubszą warstwą22. "Tak tedy będziemy zbierali te aluzje, te ziemskie przybliżenia, te stacje i etapy po drogach naszego życia, jak ułamki potłuczonego zwierciadła. Będziemy zbierali po kawałku to, co jest jedno i niepodzielne, naszą wielką epokę, genialną epokę naszego życia"23 - profesjonaliści i profesjonalistki oraz miłośnicy i miłośniczki z całego świata powtarzają kolejny bon mot z Księgi jak słowa roty24. Okruchy, ułamki, kawałki, drobiny - schulzologia jest łapczywa, oczekuje kolejnych wielkich znalezisk, ale w istocie żywi się resztkami. Czeka na wszystkie te kwity z pralni i terminy spotkań, o które pytał Michel Foucault, próbując zdefiniować dzieło25. "Przecież każdy szczegół dotyczący tak wielkiego twórcy zasługuje na pietyzm i uwagę" - stwierdził z przekonaniem Ficowski i w tym duchu działał przez lata26. Izba Pamięci Brunona Schulza w Drohobyczu pieczołowicie przechowuje okołoschulzowskie pamiątki: w gablocie leżą list Dyrekcji Lasów Państwowych do Rajmunda Jarosza, wieloletniego burmistrza Drohobycza i właściciela uzdrowiska Truskawiec, oraz pudełeczko z apteki Gorgoniusza Tobiaszka przy Rynku, a na ścianie wiszą okucia drzwi z Floriańskiej 10 (dziś Jurija Drohobycza 12, wcześniej Bednarska 12)27. Jako twórcy i twórczynie "Kalendarza życia, twórczości i recepcji Brunona Schulza" (schulzforum.pl) staramy się zrekonstruować każdy z przeszło osiemnastu tysięcy Schulzowskich dni, najchętniej co do godziny. Rosiek, spiritus movens kalendarzowego przedsięwzięcia, przyjął nadrzędną zasadę działania za Kroniką życia i twórczości Mickiewicza. Jest nią brak selekcji zdarzeń28.

Już Szelińską, niegdyś narzeczoną Schulza, irytowało postępowanie Ficowskiego:

"Mam natomiast osobiste zastrzeżenia wobec zbyt daleko posuniętego szperactwa, które niewiele daje, nie pogłębia wiedzy o autorze. (Tak mało tego rodzaju poszukiwań w opracowaniu twórczości np. Dąbrowskiej, Iwaszkiewicza, S.I. Witkiewicza czy Nałkowskiej).

Czemu służy to tropienie osób, imion i nazwisk niewiele mówiących, ludzi występujących przelotnie w korespondencji czy w grafikach (Pilpel, Laura). Czemu służą te niesłychanie drobiazgowe daty metrykalne, daty urodzin, dni, miesięcy, nawet i godzin (godzina śmierci ojca) np. bratanków Sch. Koleje ich życia, nie mówiąc już o imieniu i nazwisku obrzezacza czy akuszerki!!

Nie odczuwam potrzeby tego zbyt daleko posuniętego szperactwa i wydaje mi się, że wyszczególnianie tych śladów tropienia w biografii poety winno raczej znaleźć się w przypisach. Czy ta cała faktografia i przyczynkarstwo posuwa wiedzę o autorze? Czy to ważne, że Henrietta czy Hendel, córka Berla i Małki (dane o obrzezaczu i akuszerce) - po co te domysły. Ber czy Bruno, zwłaszcza, że to tylko drobiazgowa i zbędna supozycja, Regina czy Ginia, Izrael Baruch - Izydor, data urodzenia Feliksa Lachowicza itp.

Nawet nie uważam za niezbędne sprostowania odnośnie do losów Bienstocka, Hildy Berger, Pleśniewicza i in., zwłaszcza że odnosiło się prawie tylko do "jakości" śmierci"29.

Zdanie Szelińskiej można postrzegać jako odwrotną niż u Ficowskiego reakcję na stratę. Dociekania biograficzne, opierając się naturalnej pracy czasu, nie pozwalają zabliźnić się ranom, a być może narażają żyjących na konsekwencje odpomnienia z ich biografii kwestii, które ani za życia Szelińskiej, ani później niestety nie odeszły do lamusa historii. Szelińska dobrze wiedziała też, co wtedy, w 1984 roku, sądziło o biografistyce wielu literaturoznawców, a choć pogląd badaczy znacznie się do dziś zmienił, jej zastrzeżenia pozostają przecież w mocy.

Temu, co na gruncie schulzologii ma solidne fundamenty i długą tradycję, najbardziej dziwią się postronni. Być może gotowi są uznać kolejny drobiazgowy tekst za objaw pauperyzacji humanistyki albo dodatkowy argument na rzecz tezy o nadprodukcji miernych doktoratów i nadużywanie papieru w dobie ekologicznej katastrofy. Mogą gromić podobnie jak Justyna Sobolewska - najzupełniej słusznie - Agnieszkę Kosińską za Miłosza w Krakowie: "W rezultacie ta monumentalna historia codzienności na 750 stronach pokazuje, że z zawartości szuflady i nieistotnych dialogów nie można stworzyć portretu, bo po prostu nic z tego nie wynika"30. Może nikogo spoza wąskiego środowiska nie interesuje, ani jak nazywała się akuszerka odbierająca poród Henrietty Schulz, ani o której Schulz wysiadł z pociągu w Paryżu31.

Tak określona schulzologia znajdzie jednak co najmniej dwóch patronów. Pierwszym byłby Walter Benjamin ze swoją słynną pochwałą z trzeciej tezy historiozoficznej: "Kronikarz, który snuje opowieści o zdarzeniach, nie odróżniając wielkich od małych, oddaje sprawiedliwość prawdzie, że niczego, co się kiedykolwiek zdarzyło, nie należy spisywać na straty"32. Drugim patronem zaś można by ogłosić Paula Ric?ura. Może owe schulzologiczne ułamki zwierciadła, choćby najdrobniejsze, to ric?urowskie odpadki, osobliwości, niemożliwe do włączenia do systemu, pozornie bezsensowne, lecz warunkowane przez rozmaite struktury wyższego rzędu: epokę, środowisko, klasę etc. Dla Ric?ura są one cząstkową całością, historią. Chociaż jednocześnie znoszą historię33.

Wspominany przez Kosińską Miłosz ze swoim długim i spełnionym życiem, obszernym i dobrze zachowanym archiwum jako bohater biografii jest przeciwieństwem Schulza. "Uniknął sowieckich, litewskich i polskich kul, które krzyżowały się nad jego głową w krwawych początkach stulecia, wywózki na Wschód i łagru, obozu koncentracyjnego (choć był już przez Niemców aresztowany), zgubienia duszy i zaprzedania pióra w latach stalinowskich. Stworzył dzieło przerastające rangą bodaj wszystko, co w minionym stuleciu wydała z siebie polska literatura. [...] Osiągnął wszystko, zdawał się, jak powiedziano o nim w młodości, "pieszczochem losu"" - gorzko charakteryzował Andrzej Franaszek we wstępie do opasłej biografii Miłosza34. W późniejszym komentarzu wspominał swoją pracę: "korzystanie z artykułów lub listów Czesława Miłosza przypomina ewangeliczną przypowieść o łowieniu ryb, gdy sieć biografa zda się nieledwie pękać od zdarzeń, sądów, informacji"35. Natomiast Ewa Kuryluk rozpoznała działający w recepcji Schulza mechanizm, któremu zresztą sama się nie oparła: "Tragiczna śmierć autora przydaje [...] znaczenia dziełom sztuki, zmienia ich recepcję. Można się spierać o to, czy to dobrze, czy to źle. Wiadomo, że tak właśnie jest"36. Innej schulzologii nie będzie.

Biografia tematyczna

Tu zrzucam żałobne szaty. Nie było mi w nich do twarzy. Męczy mnie i dziwi schulzologia zbyt poważna, napuszona i obrażalska, zapominająca, że Schulz sam siebie traktował cum grano salis. Obawiam się, że nie umiem rozmawiać z jego widmem. Moja perspektywa i mój język bywają od niego dalekie. Jeśli - jak to określiła Szelińska - nic, co ludzkie, nie było Schulzowi bliskie, to sprzeniewierzam się jego wizji świata i samego siebie37. Wskazuję na wszystko to, co ludzkie, potoczne, codzienne, rutynowe i materialne, na co Schulz najchętniej nie zwracał uwagi, co zapalczywie ignorował albo co było dla niego udręką, owo "robactwo pospolitych trosk" z listu do przyjaciółki, Romany Halpern38. Sprowadzam Schulza na ziemię, sprawiam, że staje się trywialny. Prawdopodobnie nadużywam gościnności na terytorium jego życia. Często nie o Schulza mi już chodzi, lecz o sprawę, o innych, którzy zawitali w jego biografii. On sam nieraz złości mnie, rozczarowuje i niepokoi, wprawia w niemoc, która nie zawsze jest niemocą tylko badawczą czy pisarską. Wbrew wnikliwym hermeneutom dzieła Schulza odzieram go z dostojeństwa wielkiego pisarza, którym bez wątpienia był. Nie uznaję Brunona Wielkiego.

Poetykę tytułu zawdzięczam Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi39. Jego wyznania wiary z późnego okresu działalności poetyckiej budzą moje niedowierzanie, ale już eseistyczne szarże - pełen podziw. Jako biograf przeprowadził w Polsce rewolucję. Skonstruował silny podmiot piszący, który manifestuje się w tekście biografii, swobodnie przechodzi od archiwalnego szczegółu, drobiazgu czy resztki do wielostopniowego domniemania. Olga Masiuk odczytała postawę Rymkiewicza jako poety efeba, który musi przełamać dominację prekursora - Adama Mickiewicza40. Rymkiewicz nie został Mickiewiczem, a jeśli jest moim prekursorem, już wiem, że nie zostanę Rymkiewiczem. Podobnie jak on, a w schulzologii Jan Gondowicz, mam słabość do anegdot, choć nie trafiam na równie barwne, oraz insynuacji, choć brak mi Rymkiewiczowego czy Gondowiczowego rozmachu. Jeśli raz po raz piszę o sobie, robię wycieczki autotematyczne, to po to, by dla dobra sprawy odsłonić miękkie podbrzusze swojego kształtującego się warsztatu, ujawnić źródła słownika później wnuczki, ale też trochę niezdarnej kuzynki, córki i siostry tych, którzy zajmują się Schulzem, biografią i literaturą w ogóle. (A Rymkiewicz i Harold Bloom zostają uwięzieni w ramach tego akapitu. Tu kończy się ich ekspansja).

Mój Schulz nie umiera. Jest to chronologicznie niemożliwe. Opowieść kończy się wcześniej. Kluczowy biografem zostaje pominięty, co ma niebagatelne konsekwencje: nie ma hagiografii bez śmierci bohatera.

Zazwyczaj biografia odsłania przed czytelnikiem wszystkie fazy życia osoby, którą prezentuje. Opowiada losy od narodzin do śmierci, a wcale nierzadko uwzględnia historię rodową i dzieje pośmiertne ciała czy akty pamięci po zmarłym. Ten model biografii będę nazywać całościowym, a w jego skrajnej odmianie - totalnym, gdy mamy do czynienia z historią wielowątkową, wielowymiarową i bardzo szczegółową. Inny model - selektywny - przewiduje dobór wydarzeń ze względu na wybrany aspekt egzystencji bohatera albo koncentruje się na danej fazie jego życia. Skupia się na problemowych, przestrzennych albo czasowych wycinkach losu, uznanych z jakiegoś powodu za ważne, ale bynajmniej nie ogranicza się do szkicu. Model ten realizują wszelkiego rodzaju biografie tematyczne41.

Takie publikacje jak Regiony wielkiej herezji Jerzego Ficowskiego, Schulz pod kluczem Wiesława Budzyńskiego, Bruno. Epoka genialna Anny Kaszuby-Dębskiej i Bruno Schulz. An Artist, a Murder, and the Hijacking of History (Bruno Schulz. Artysta, morderstwo i zawłaszczanie historii) Benjamina Balinta, a w jakimś sensie także należące do gatunku biograficznego dwa teksty Jerzego Jarzębskiego: Schulz z serii "A to Polska właśnie" i wstęp do wydania w serii "Biblioteka Narodowa", są z założenia całościowe42. Przyświecały im cele: ogarnięcia wszystkiego, co do tej pory znane (Ficowski, Jarzębski, Kaszuba-Dębska), uzupełnienia dotychczasowego stanu wiedzy o nowe elementy, zasadniczo pochodzące ze wszystkich faz i obszarów życia (Budzyński), albo uprzystępnienia sylwetki Schulza, choćby kosztem redukcji szczegółów (Balint). Biografie te są oczywiście do pewnego stopnia sprofilowane zgodnie z zainteresowaniami i profesją autorów: Ficowskiego - poety i etnografa amatora; Budzyńskiego - konserwatywnego dziennikarza, specjalizującego się w reportażu historycznym; Kaszuby-Dębskiej - historyczki sztuki i artystki feministki; Jarzębskiego - literaturoznawcy i krytyka; oraz Balinta - amerykańsko-izraelskiego dziennikarza i literaturoznawcy. Prezentowane wydarzenia nie zostały jednak poddane żadnej pryncypialnej selekcji tematycznej.

Model selektywny w schulzowskiej biografistyce reprezentują: poprzednia książka Kaszuby-Dębskiej Kobiety i Schulz oraz Uczniowie Schulza Budzyńskiego i poniekąd jego Miasto Schulza, a także publikacja ukraińskich historyków Widomyj i newidomyj Bruno Schulz (Znany i nieznany Bruno Schulz). W herstory Kaszuby-Dębskiej Schulz pozostaje ośrodkiem narracji, a postaci kobiece emancypują się tylko do pewnego stopnia43. Budzyński przeszedł od ogółu do szczegółu. W Uczniach Schulza spojrzał na losy pisarza przez pryzmat relacji jego byłych podopiecznych. Przy okazji opowiedział ich historię44. Dalej jeszcze od Schulza oddalił się we - wcześniejszym niż Uczniowie - Mieście Schulza, które troszczy się o bohatera głównie w tytule. Tu pisarz stał się właściwie pretekstem do opowieści o mieszkańcach Drohobycza45. Relacje biograficzne Schulza z rodzinnym miastem wyjaśnili historycy Bohdan Łazorak, Leonid Tymoszenko, Łesia Chomycz i Igor Czawa46. W ich pracach Schulz stał się częścią środowiska pedagogicznego, żydowskiego i artystycznego Drohobycza. Węższy zakres mają teksty, których nie można nazwać biografiami, ale które przejawiają biograficzny charakter: Paola Caneppelego, zajmującego się okresem wiedeńskim, Łesi Chomycz - okupacją sowiecką, Tymoteusza Skiby - relacją z Gombrowiczem, Aleksandry Skrzypczyk - biografią akustyczną, Stanisława Rośka - pobytem w Paryżu47.

Dotychczasowe biografie o całościowych ambicjach ukazują, jak trudno stworzyć spójną narrację o życiu Schulza. Są okresy i postaci, o których niewiele wiadomo. Ficowski przyznawał się do klęski: "Jego biografia, której ułamki zbierałem przez pół wieku, w dużej części zapadła w niepamięć wraz z tymi wszystkimi bliskimi, przyjaciółmi, powiernikami, sprzymierzeńcami, braćmi w sztuce... Tylko fragmenty udało się odnaleźć"48. Jarzębski wtórował: "Bruno Schulz nie był pisarzem, o którym łatwo byłoby napisać książkę skomponowaną według modelu "życie i twórczość". To, co o jego życiu wiemy, nie nadaje się na romantyczną fabułę. [...] Biografia Schulza zaiste nie jest tematem na dłuższą narrację"49. Dlatego autorzy zazwyczaj wybierali układ problemowy, nie chronologiczny. Zgodnie z konwencją Jarzębski chronologicznie ułożył wstęp do wydania w "Bibliotece Narodowej". Pozostałymi biografiami rządzi porządek tematyczny i nawet jeśli w poszczególnych partiach opowieść odzwierciedla przebieg życia Schulza, to układ całości jest raczej gwieździsty niż linearny. Na przykład Ficowski uporządkował Regiony według tematów literackich, choć zasadniczo zgodnie z biegiem życia Schulza. Okolice składają się już tylko z przyczynków50. We wstępie do Schulza pod kluczem Budzyński rozpoczął opowieść od 1936 roku. Pierwszy rozdział zaś poświęcił śmierci, do której powrócił jeszcze w rozdziale "Zawiadowca gabinetu rysunkowego". Jarzębski w Schulzu dwukrotnie sprowadził bohatera na świat, a to dlatego, że pierwsze narodziny otwierają krótką biografię Drohobycza, a dopiero drugie - biografię bohatera51. Kaszuba-Dębska w Brunonie. Epoce genialnej wyszła od zdarzeń paryskich. Balint tworzy klamrę kompozycyjną - punkt wyjścia i dojścia stanowią malowidła ścienne z tak zwanej willi Landaua. Dopiero od drugiego rozdziału wydarzenia toczą się z reguły chronologicznie.

Czasem próba napisania biografii całościowej spełza na biografii selektywnej. Maria Janion i Maria Żmigrodzka planowały kompletne biografie Zygmunta Krasińskiego i Elizy Orzeszkowej, ale udało im się wydać początkowe tomy o znamiennych podtytułach: Zygmunt Krasiński - debiut i dojrzałość oraz Orzeszkowa. Młodość pozytywizmu52. Selektywny model na pierwszy rzut oka wydaje się łatwiejszy w realizacji. Jakby wystarczyło napisać jedynie fragment biografii, więc tylko trochę się przy tym napracować. Przeczą temu na przykład dwie tematyczne biografie Andrzejewskiego autorstwa Anny Synoradzkiej-Demadre: Andrzejewski i Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii prywatnej53. Trudno je nazwać skromnymi i niewątpliwie stoi za nimi tytaniczna praca. Jaskrawe przykłady imponujących biografii selektywnych stanowią również prace francuskiego literaturoznawcy Alaina Buisine'a: Proust, samedi 27 novembre 1909 (Proust, sobota 27 listopada 1909), opowiadająca jeden dzień z życia Prousta, czy Paul Verlaine. Histoire d'un corps (Paul Verlaine. Historia ciała), czyli biografia cielesna, korpografia, Paula Verlaine'a54.

Wybór modelu selektywnego czyni zadanie, jakim jest odzyskanie biografii, pracą zespołową55. Zwykliśmy łączyć biografię z intymną relacją jeden na jeden, z zajęciem pola, autorskim głosem, który albo woła na puszczy, albo musi zagłuszyć poprzedników. Dzięki zwielokrotnionemu modelowi selektywnemu biografia staje się polifoniczna. Wykorzystuje predyspozycje i specjalistyczną wiedzę autorów. Daje możliwość precyzyjnego określenia miejsca, z którego piszą, i zrywa z obłudą ideologicznej przejrzystości, jednocześnie nie sprowadzając całej bogatej biografii do wspólnego mianownika. Pozwala na pogłębioną problematyzację, częstsze przybliżenia, eksponowanie szczegółu.

Dziś, aby wyznaczyć obszar tematyczny dla biografii selektywnej, sięgnęlibyśmy na przykład po kategorie: przestrzenne - na podstawie biogeograficznej koncepcji Małgorzaty Czermińskiej i Elżbiety Rybickiej; genderowe - zgodnie ze wskazaniami Agnieszki Gajewskiej i Ingi Iwasiów; psychoanalityczne - w myśl ustaleń Agnieszki Sobolewskiej, i tak dalej56. Ponieważ metody badawcze podlegają nieustannym negocjacjom, żadna ich lista nie może być ani ostateczna, ani wyczerpująca. Równocześnie każdy potencjalny bohater biografii dysponuje własnym zestawem najważniejszych biografemów i w pewnym sensie sam narzuca najefektywniejsze dla swojego przypadku perspektywy metodologiczne. Nie istnieje więc uniwersalny repertuar biografii tematycznych, które należałoby napisać.

Biografia naznaczona szkołą

Rosiek, gdy wyliczał najpopularniejsze schulzowskie biografemy, jako pierwszy wskazał następujący: "genialny twórca (samouk) pracuje jako skromny nauczyciel rysunków w prowincjonalnym miasteczku"57. Pisarze mają swoje peryfrazy: "poeta czarnoleski", "lirnik mazowiecki", "smutny szatan". Schulz jest "nauczycielem z Drohobycza". Przez większość życia szkoła była jego codziennością. Został uczniem, gdy miał sześć lat, maturę zdał, mając osiemnaście. Pracę nauczycielską podjął w wieku lat trzydziestu dwóch, a przestał uczyć mniej niż rok przed śmiercią. Pomiędzy okresami szkolnymi zostaje czternaście lat przerwy. Tym samym szkoła jest jednym z głównych miejsc, w których przebywał, jednym z głównych środowisk, z którymi miał do czynienia. Biografia Schulza jest naznaczona szkołą.

Każda biografia składa się po trosze z biografii innych osób. W tym wypadku obecność bohaterów pobocznych intensyfikuje się z powodu niedomiaru głównego bohatera58. Takie postaci, jak szkolni koledzy i nauczyciele Schulza, jego współpracownicy, szefowie, poznani dzięki szkole znajomi, a przede wszystkim uczennice i uczniowie, zadomowiły się w biografii pisarza. Nie chodzi tu bynajmniej o wzmiankę, lecz o całe stronice, a w wypadku Uczniów Schulza Budzyńskiego - o sporą część książki. Jednocześnie trudno mówić o gościnności: narracja o Schulzu zawłaszcza i funkcjonalizuje indywidualny los związanych z nim ludzi, sprowadza do tego, co istotne z perspektywy wielkiego twórcy. Szelińska pozostała "narzeczoną Schulza" nawet dla swojej biografki59. I nawet jeśli Magdalenie Kicińskiej rzeczywiście udało się wyciągnąć Stefanię Wilczyńską z cienia Janusza Korczaka60, to nadal działa prawo sformułowane przez Annę Nasiłowską: "Zasadą ukrytą gatunku pozostaje [...] znane nazwisko postaci, której dotyczy. Największy kunszt biografa nie wykreuje postaci, jeśli nie była ona już wcześniej rozpoznawalna, można co najwyżej doczepić do celebryty/-tki żonę, męża, przyjaciółkę, mecenasa"61.

Okresy uczniowski i nauczycielski w życiu Schulza łączy miejsce-instytucja - Cesarsko-Królewskie Gimnazjum im. Franciszka Józefa, późniejsze Państwowe Gimnazjum im. Króla Władysława Jagiełły w Drohobyczu, ale przede wszystkim sama szkoła jako taka - aparat ideologiczny państwa. Pozwala jak w soczewce zobaczyć relacje władzy. "Szkoła i społeczeństwo stale symbolizują się wzajemnie i reprodukują bez końca założenie nierówności", stwierdził Jacques Ranci?re w zgodzie z tezą Reprodukcji Pierre'a Bourdieu i Jeana-Claude'a Passerona, wyjaśniając koncepcję nauczyciela, który nie wie62. Pisać o szkole znaczy tyle, co przyglądać się relacjom społecznym. Wąski na pierwszy rzut oka temat zyskuje w optyce socjologicznoliterackiej funkcję synekdochy.

System szkolny warunkował życie Schulza w obu okresach: edukacyjnym i zawodowym. Nie tylko, jak w wypadku większości z nas, determinował sposób postrzegania świata zgodnie z jawnym i ukrytym programem nauczania, ale też czynił trybikiem w machinie ideologizującej. Kształtował habitus Schulza; dawał możliwości rozwoju, ale kłócił się z twórczością, ograniczał swobodę; wyznaczał status społeczny, a później też ekonomiczny; definiował sporą część relacji międzyludzkich; stawiał w roli zarówno dominującego, jak i zdominowanego; i tak dalej63.

Zgodnie ze słynnym przykazaniem Fredrica Jamesona "Zawsze uhistoryczniaj!", otwierającym The Political Unconscious, szkoła uhistorycznia biografię Schulza64. Nie wyrywając biografii pisarza i artysty z gleby historii literatury i historii sztuki - w której wyrastają biografie twórcze, lokujące bohatera wobec innych autorów jego czasu, obowiązujących konwencji czy modeli recepcyjnych - szkoła zakorzenia ją również w historii społecznej, historii politycznej, historii oświaty i wychowania. Ukontekstawia egotyczną opowieść. Łączy wrażliwość na jednostkowy głos ze słuchaniem i opisywaniem otoczenia. Aparaturę należy od razu nastroić tak, ażeby uchwycić nie tylko "gwar dziejów, zgiełk historii", lecz także "głuchy pomruk" w ich tle: szept zakonspirowanej młodzieży promienistej w Galicji oraz brzęk monety uderzającej o dno puszki podczas zbiórki funduszy na Ligę Obrony Przeciwpowietrznej i Przeciwgazowej w Drugiej Rzeczpospolitej65.

Szkoła tworzy być może jedyny obszar biografii Schulza, w którym nie trzeba opierać się na domniemaniach. Co prawda z czasów uczniowskich wiele należy jeszcze zrekonstruować, ale nawet jeśli nie ocalało tyle źródeł bezpośrednio dotyczących Schulza, ile byśmy sobie życzyli, pozostało sporo dokumentów życia społecznego. W wypadku kariery nauczycielskiej zaś sytuacja jest więcej niż komfortowa. Można by znów powtórzyć za Brezą: "To wprost trudne do wiary, że los, zniszczywszy, jak mogłoby się zdawać, wszystko, jednocześnie tyle oszczędził"66.

Może nienawidzić biurokracji tylko ten, kto nigdy nie pisał biografii. Agata Tuszyńska, biografka Szelińskiej, wygłosiła apologię: "Błogosławiona biurokracja, personalne i księgowe, urzędnicza skrupulatność i takież konieczności. Człowiek widziany przez dowody na jego pospolite istnienie, miejsca zatrudnienia, podwyżki, prośby o urlop, zwolnienia lekarskie, przegrupowania i tym podobne dolegliwości"67. Szczęśliwie oświata wiąże się z ogromną biurokracją - wytwarza wielki zbiór dokumentów, często niepotrzebnych tu i teraz, ale przygotowanych na wypadek kontroli albo badań statystycznych. Pisze o każdym uczniu i pracowniku swoją beznamiętną opowieść o sprecyzowanym celu: pozwolić na prześledzenie rozwoju jednostki i porównywanie jej z inną68. Na szkolną biurokrację w badaniach nad biografią Schulza poleca zwrócić uwagę Rosiek: "należy poddać ponownej lekturze znane już dokumenty, które - jak choćby dwie teczki personalne Schulza nauczyciela - nie zostały dotąd w pełni wykorzystane przez schulzologów"69.

Archiwalia, o których pisze Rosiek, są znane, a jednak rzadko ktoś ich dotyka, zapewne z powodu kłopotów ze znalezieniem właściwej formuły opisu: monotonne, skończenie nudne w swojej drobiazgowości, powtarzalności i surowym języku zabijają najszczerszy zapał, a oparcie się na nich grozi narracyjną katastrofą. Bohater powstały z tej biurokratycznej papier mâché wypada blado, sztucznie. Ożywczą moc mają dopiero materiały wspomnieniowe - znów zarówno o samym Schulzu (a tych jest tak niewiele), jak i z nim bezpośrednio niezwiązane, opisujące realia epoki i środowiska. Nieraz nie pozostaje nic innego, jak postawić hipotezę, przytoczyć analogię, odtworzyć kontekst, wyliczyć możliwości i mieć nadzieję, że to wystarczy, ażeby w szary, jakby kafkowski świat wnieść trochę Schulzowskich barw.

Perspektywa szkolna pozwala dostrzec fenomen "powrotu do szkoły", na który sam Schulz zwrócił uwagę w opowiadaniu Emeryt (a Witold Gombrowicz w Ferdydurke). Życie i dzieło (i plastyczne, i literackie) przeplatają się tu jak dwie osobne nitki. Nie wyrokuję o faktach biograficznych na podstawie twórczości. Nie stawiam sobie za cel tropienia wątków autobiograficznych, choć czasem włączam się w już toczące się dyskusje. Uważam, że życie i dzieło dobrze się wzajemnie oświetlają, że pozostają w ścisłej relacji. Nieraz przydają mi się Schulzowskie metafory, ponieważ trafnie nazywają różne aspekty biografii. Zgadzam się z Pawłem Tomczokiem, który odświeża, naturalnie co jakiś czas powracający, problem autobiografizmu pisarza, ale podczas gdy Tomczok każe patrzeć nie na biografię dziecięcą, lecz na sytuację Schulza z czasu, gdy pisał opowiadania - proponuję dla bezpieczeństwa spoglądać to w jedną, to w drugą stronę: twórczej teraźniejszości oraz determinującej ją przeszłości70. Tam, gdzie temat szkolny wprost pojawia się w dziele, poddaję go mikrointerpretacji w kontekście biograficznym, ale skalą z pewnością rozczaruję i Michała Pawła Markowskiego, i Krzysztofa Stalę, domagających się całościowych odczytań. Oprócz dzieła Schulza uruchamiam też inne konteksty literackie, udając, że jak zdolniejszym koleżankom i kolegom wszystko mi się ze wszystkim kojarzy, że potrafię dokonywać błyskotliwych porównań albo chociaż zapobiegliwie zawsze mam na podorędziu którąś z klasycznych formuł w rodzaju Proustowskiej magdalenki albo Miłoszowego zniewolonego umysłu. Przede wszystkim próbuję dać jak najbogatszy, jak najżywszy i jak najpełniejszy obraz spraw, na których mi zależy, i dlatego szukam wsparcia, gdzie tylko mogę.

Piszę edukacyjną i zawodową biografię Brunona Schulza.

Dzieciństwo w biografii pisarza

Prawda (?) o bohaterze

Kim i jaka była ta osoba? co jej się przydarzyło? - pytają biografki i biografowie. Ich podstawową motywacją, aby podjąć się rekonstrukcji czyjegoś życia, wyrażaną czy to w wywiadach, czy to we fragmentach autotematycznych, jest ukazanie tak zwanej prawdy o bohaterce lub bohaterze. Przynajmniej od czasu, gdy biografia utraciła swoją pierwotną moralizatorsko-pedagogiczną funkcję. Na prawdę powołują się również biografowie Brunona Schulza. Dla przykładu, Anna Kaszuba-Dębska zadeklarowała we wstępie do Brunona. Epoki genialnej: "Moją intencją jest opowiedzenie w takim stopniu, w jakim pozwalają na to obecne źródła, historii prawdziwej"71. Podobnie w wywiadzie przeprowadzonym przez Polinę Justovą Kaszuba-Dębska wyjaśniła powody, dla których podjęła się pisania: "przede wszystkim brakowało mi całościowej biografii, której dominantą byłaby prawda, może bolesna, ale prawda, a nie mityczna poetycka opowieść"72. Ostatnie określenie ("mityczna poetycka opowieść") odnosi się zapewne do Regionów wielkiej herezji Jerzego Ficowskiego, któremu można zarzucić, że przyjmując rolę biografa, pozostał poetą, ale nie brak dobrej woli. Ficowski żałował: "Ci, którzy usiłują rekonstruować zatarte biografie, są szczególnie narażeni na niebezpieczeństwo mimowolnego odstępstwa od prawdy. Raz popełniony błąd ma zwyczaj zapuszczać korzenie i owocować, podczas gdy wielokrotne próby errat często nie są w stanie go wyeliminować. [...] W tym zakresie sam nie jestem bez winy"73.

Po lekcji dwudziestowiecznej historiografii trudno wierzyć, by cel zdefiniowany jako uchwycenie prawdy o tym, co się wydarzyło w przeszłości, był osiągalny. Powodów do sceptycyzmu można wypisać całą listę, choć da się je ująć w pojęciach konstruktywizmu i narratywności. Sama reprezentacja zarażona jest niemocą. Nie odsyła do niczego poza sobą samą, ze swej istoty zakłada nieobecność tego, co ma przedstawiać74. Żadna obiektywna wizja historii nie jest dostępna poznawczo, co wynika z charakteru przeszłości, która jest tylko konstruktem (historię piszą zwycięzcy; składają się na nią fakty, a nie zdarzenia i tak dalej)75. Wszystko, co pozostaje po bohaterze biografii, nosi piętno - kreacji, przypadku, zacierającej się pamięci. Natomiast biograf jest tak uwikłany w język, którym się posługuje, że jego biografia niewiele różni się od powieści. Dlatego Hayden White stwierdził: "każdy zapis jest epizodem konfliktu między poetyckimi przedstawieniami prawdopodobnych wersji przeszłości"76. Odwołanie do poezji, a nie do powieści, jest może tym celniejsze, że za pomocą słów biograf konstruuje swoją własną wersję opowieści o bohaterze, w której nie tylko pisze o tym, o kim pierwotnie zamierzał, lecz także o sobie samym - niepodobna bowiem uniknąć w biografii elementów autobiografii. Stanisław Rosiek, pisząc tym razem o badaniach nad Mickiewiczem, a nie nad Schulzem, określił jako banalną prawdę to, "że studiowanie czyjejś biografii - zwłaszcza biografii wielkiej - rzadko bywa bezinteresowne, że biograf wnosi siebie samego, swoje horyzonty, swoją moralność. I wedle niej kroi wizerunek swego bohatera"77.

Nie ma biografii, która nie osuwałaby się w inny gatunek, nie nosiła znamion dodatkowej, celowej czy wkradającej się, konwencji literackiej. White - rozwijając model Northropa Frye'a - wyznaczył cztery wzorce fabularne pisarstwa historycznego: tragedię, komedię, satyrę i romans78. Literaturoznawcy, analizując biografie autora Sklepów cynamonowych, szukają nawet szczegółowszych odpowiedzi. Jerzy Kandziora wiedział, że w kontekście Ficowskiego należy "przywołać tradycję wielkiej powieści realistycznej, której autor Regionów wielkiej herezji był admiratorem"79. Jakub Orzeszek dostrzegł w tekstach Ficowskiego efekt żałoby po zmarłym Schulzu i tak rozpatrywane Regiony wielkiej herezji są tyle biografią, ile elegią80. Marcin Romanowski natomiast uznał Schulza pod kluczem Budzyńskiego za biografię reportażową, która stawia pamięć ponad historią81.

Postmodernizm uporał się ze swoim nihilizmem. Narracja znów nabrała sił. Anna Nasiłowska ogłosiła najpierw zwrot biograficzny, a później - mrugając do nas okiem - nawet anty-antybiograficzny82. Jerzy Madejski zobaczył w postawach biografów metodologiczną naiwność: "Daje się z niej [współczesnej biografistyki literackiej] wydobyć przeświadczenie, że życie może być rzeczywiście przedstawione. Że, inaczej niż w innych działach polonistycznego piśmiennictwa, cudza biografia daje się zamknąć w ramach literaturoznawczej (i innej) narracji. Tak jakby biografistyki nie dotyczył kryzys przedstawienia"83. Zgadzam się i nie zgadzam z Madejskim. Są w biografistyce naiwniacy, na których inni nie zostawiają suchej nitki albo o których przez grzeczność czy z dobroci serca wolą milczeć, aż ucichną marketingowe tuby wydawców (celowo pominę przypisy). Są też szlachetnie naiwni, zatroskani, uważni na każdy ruch - Madejski kilkoro zresztą wymienia. Don Kichoci historii literatury. Nie będę im mówić, w jaką prawdę wierzą lub nie wierzą, ale na pewno wierzą w biografię84.

Jakaś, choćby bardzo cienka, nić łączy "realne" wydarzenia z opowieścią biografa - niechby to była tylko jego dobra wola. Philippe Lejeune zapewnił: "Bez wątpienia prawda jest nieosiągalna, szczególnie gdy dotyczy życia ludzkiego, ale pragnienie jej zdobycia określa pole dyskursu i aktów poznawczych, pewien typ relacji ludzkich, bynajmniej nie iluzorycznych"85. Konstruktywizm nie może zwalniać z odpowiedzialności. Biografowi pozostaje do spełnienia wyrażona przez Paula Ric?ura potrzeba snucia narracji. Mimo że prawda wciąż i wciąż wymyka się opowiadającemu, nieobojętna etycznie narracja (bo dla Ric?ura "nie ma opowieści obojętnej etycznie"86) nadal jest ważnym narzędziem (czy raczej działaniem), za pomocą którego możemy poznawać siebie innego i innego drugiego - tego-który-jest-sobą87. Anna Legeżyńska szukała odpowiedzi w sobie: "Być może chodzi o uczciwość pojmowaną jako zgodność opisu z doświadczeniem biografa? Mieści się w nim zarówno przetworzenie dokumentów, jak też empatia [...]. Ale także praca wyobraźni. Wydaje mi się, że pisanie biografii - niezależnie od wariantu gatunkowego - przede wszystkim jest (posługując się formułą Kazimierza Wyki, mówiącego tak o poezji) rzeczą wyobraźni, potem empatii"88. Podążanie tą nieesencjalną drogą deklaruje również (albo: nawet) Hanna Kirchner: "Czy ten dystans pozwala mi dotrzeć do Nałkowskiej "prawdziwej", pozbawionej masek i kostiumów, odartej z zasłon samozłudy? Założenie jest nieprawidłowe. Bieg życia pisarki, zapis jej doświadczenia wewnętrznego potwierdzają wiedzę o człowieku, jakiej dopracowała się w swoim dziele, i jej ona także dotyczy. To właśnie próbuję w tej książce uwidocznić - że "prawdziwy" jest człowiek w całości swoich najbardziej nawet sprzecznych pierwiastków. Günter Grass nie bez przyczyny sięgnął w swojej autobiografii po metaforę obierania cebuli. Ona bowiem jest tylko jednością warstw, do ostatniego płatka"89.

Przyjmuję zatem, że wartością jest sama próba docierania do prawdy, zbliżanie się do niej, bez składania czczych obietnic. A także - zgadzając się tym samym z Frankiem Ankersmitem - że mimo wszystko nastąpiły jakieś zdarzenia, do których poznania pomimo nieuchronności klęski biograf jako badacz przeszłości nieustannie i wytrwale dąży90. Była wojna w Zatoce91. Prawdą w biografii nie nazywam wtedy tego, co się wydarzyło, będzie nią prawda obrazu - jak w metaforze Ankersmita, który widzi historyka jako artystę malarza oddającego ogólny klimat sceny92. Anna Pekaniec, komentując poglądy na temat biografistyki wyrażane przez Virginię Woolf, napisała o "oddawaniu sprawiedliwości życiu przedstawianego bohatera" i "układaniu z wielu rozsypanych elementów obrazu najbliższego temu, co się w jakiejś zakładanej rzeczywistości ludzkiego losu w istocie wydarzyło"93. Przyjęcie choćby słabej, Ankersmitowskiej koncepcji prawdy nie zwalnia biografa ze zobowiązań, które ma względem swego bohatera, a w każdym razie - jak to stwierdziłam wyżej - sami biografowie czują ten ciężar na swoich barkach. Wiedzą, że ich decyzje dotyczące doboru materiału i sposobów jego prezentacji mają swoje moralne konsekwencje. Podpisują pakt referencyjny, nazwijmy go zgodnie z tradycją paktem biograficznym, który chroni czytelnika dającego wiarę opowieści i przyjmującego zasady narzucane przez autora i tekst. Bez tej umowy odbiorca stałby na z góry przegranej pozycji94. Podobnie przegrany byłby zapewne sam bohater biografii, nawet jeśli na własnej skórze najczęściej nie odczułby skutków biograficznej dezynwoltury. Reprezentacja, mimo że zastępuje oryginał, dąży do tego, by mu dorównać95.

Całość i wykluczenie

Każda biografia rozumiana jako życie bohatera ma aspekt jakościowy - nadawany post factum sens, ale jest on tylko częścią owej prawdy, którą można rozpatrywać również w wymiarze ilościowym. Narodziny i śmierć wyznaczają początek i koniec osi czasu, na której da się wskazać uchwytną liczbę punktów (zdarzeń) i odcinków (okresów, faz życia). Na mocy zobowiązania wobec bohatera i czytelnika zdarzenia oznaczone na tej osi apelują do biografa o reprezentację w jego opowieści. To, co się wydarzyło, powinno zostać opowiedziane. Plan opowieści i plan życia powinny być zbieżne. Andrzej Franaszek, biograf Zbigniewa Herberta i Czesława Miłosza, przyznał: "raz poznane informacje nawołują, by je przytoczyć"96. Podobnie określiła swoje zadanie biografka Virginii Woolf, Hermione Lee: "biograf powinien możliwie jak najsumienniej zrelacjonować bądź zrekonstruować wszelkie dostępne informacje i interpretacje"97.

Nie można tych słów traktować dosłownie. Powinności, by opowiedzieć wszystko, nie da się wypełnić: jest to technicznie niemożliwe, ale też strategicznie niepotrzebne. Nie wszystko dla nas (zarówno biografów, jak i czytelników) jest równie ważne i interesujące. W tym sensie każda biografia całościowa ma wymiar selektywny, jest cząstką, wycinkiem, epizodem. Michał Paweł Markowski pisał na ten temat: "Jako narracja na temat życia, biografia jest sztuką wykluczeń, wyborów i pominięć"98. Za Rolandem Barthes'em powiedziałabym, że biograf opowiada to, co konieczne, by rozwinąć fabułę, bez zbędnych szumów. Nie da się i nie ma potrzeby opowiedzieć wszystkiego, poziom kako-grafii byłby zbyt duży99.

Biograf celowo skupia uwagę odbiorcy na tych, a nie innych wydarzeniach. Dobierając je, może kierować się różnymi pobudkami: intuicją, głosem samego bohatera, który uważał jakieś wydarzenie za ważące na swoim życiu, tradycją w badaniach nad danym bohaterem, własną hierarchią wartości i/lub obowiązującą konwencją pisania biografii. Na przykład Sylwia Chwedorczuk podążała za współczesną, mającą etyczne pobudki potrzebą odsłaniania wcześniej tabuizowanej relacji homoseksualnej między Anną Kowalską a Marią Dąbrowską100; podobną motywację miał Radosław Romaniuk w analizach życia i twórczości Jarosława Iwaszkiewicza. Gdy choroba afektywna dwubiegunowa przestała być tematem tabu, jej przebieg u Herberta opisał Franaszek. Artur Domosławski rozdziałem "O miłości i innych demonach" w biografii Kapuściński non-fiction ściągnął na siebie proces z powództwa rodziny Ryszarda Kapuścińskiego. Tak postawił pytanie o granicę prywatnego i publicznego, a także etycznego i nieetycznego w biografistyce101. Motywacje biografa mogą być zupełnie indywidualne, jak w wypadku Anny Synoradzkiej-Demadre, która, aby naprawić swój błąd z poprzedniej książki, świadomie włączyła do biografii prywatnej Jerzego Andrzejewskiego rozdział obszernie wyjaśniający genezę Robinsona warszawskiego, choć rozsadzał konstrukcję całości102.

W dotychczasowych biografiach Schulza najważniejsza wydaje się jego śmierć. Jest wydarzeniem założycielskim dla Regionów wielkiej herezji103; otwiera Schulza pod kluczem; zostaje rozpisana na wiele wersji w Brunonie. Epoce genialnej; wyjaśnia kształt wstępu do wydania w "Bibliotece Narodowej"; w opowieści Benjamina Balinta przezwycięża ją sława ostatniego dzieła, malowideł ściennych z tak zwanej willi Landaua. Jako czytelnicy biografii Schulza długie chwile spędzamy na rogu drohobyckich ulic Mickiewicza i Czackiego i nieraz tam powracamy. Może tylko Jarzębski w Schulzu traktuje śmierć pisarza jak inne wydarzenia i w zgodzie z popularnonaukową konwencją serii "A to Polska właśnie", w której życiorysy bohaterów zostają zunifikowane.

Rytm i biograficzna narratologia

Biograf, oddając bieg życia bohatera za pomocą materii językowej, używa chwytów znanych z innych rodzajów narracji, choćby chwytów powieściowych. White wyliczył niektóre z nich: "Wydarzenia przekształcane są w opowieść przez przemilczenie lub podporządkowanie niektórych z nich innym, które z kolei wysuwają się na plan pierwszy poprzez nadanie im określonej charakterystyki, powtarzalność motywów, zmienność tonacji i punktu widzenia, alternatywne strategie opisu i inne tym podobne zabiegi - krótko mówiąc, dzięki technikom, służącym zazwyczaj fabularyzacji powieści lub dramatu"104.

Tradycyjnie - na co zwrócił uwagę Paul Murray Kendall - przed biografem stoi wyzwanie, aby snując opowieść, naśladować rytm życia swego bohatera, polegający na tajemniczym poczuciu naturalności105. Tak więc tempo biografii powinno odpowiadać tempu życia. Lecz jak uchwycić ów naturalny rytm, skoro niepodobna przeliczyć godzin/dni/miesięcy/lat na wyrazy/zdania/akapity? Mieke Bal stwierdziła z ufnością: "jesteśmy w stanie oszacować prędkość, z jaką rozmaite wydarzenia są nam przedstawiane"106. Chodzi o "miarę prędkości prezentacji", jak to ujęła Bal107 (wcześniej Ric?ur, referując pogląd Güntera Müllera, wskazał na relację między czasem opowiadanym a czasem opowiadania)108. Śmiała deklaracja Bal zachęca mnie do dalszych rozważań.

Na planie opowieści niewielka reprezentacja wydarzeń realizuje się między innymi poprzez przyspieszenia tempa akcji. Natomiast duża reprezentacja - poprzez jego spowolnienia. Nie interesuje nas tu zachowanie zasady chronologii. Istotna jest przestrzeń wyznaczona przez Ric?ura: "Odchylenia w zakresie tempa można umieścić w przedziale między maksymalnym spowolnieniem, którym jest p a u z a, a maksymalnym przyspieszeniem, którym jest e l i p s a"109. Bal dookreśliła drugi z tych punktów granicznych: gdy pewnemu odcinkowi czasu obejmowanemu przez fabułę nie poświęca się absolutnie żadnej uwagi, czas fabuły (time of fabula) jest nieskończenie dłuższy niż czas opowieści (story-time)110.

W niektórych biografiach rzeczywiście odczuwamy Kendallowską ułudę naturalnego biegu życia, w innych - z przyjemnością gramy w grę z czasem. Według Kandziory Ficowski wzorował się na powieści realistycznej i dlatego niwelował luki i pęknięcia w biografii Schulza111. Nowoczesna biografia chętnie zaburza "naturalny" bieg czasu - nie tylko w imię atrakcyjności czy oryginalności, lecz także by sprawnie sterować uwagą czytelnika i nadawać wydarzeniom określone sensy, a także odsłaniać skomplikowany charakter rzeczywistości. Ze względu na atrakcyjność tematu Kaszuba-Dębska zabiera więc czytelnika na długą wycieczkę do Paryża, w którym Schulz spędził trzy tygodnie, dłuższą w jej opowieści od kilkuletniego pobytu w Wiedniu. Wszelkie manipulacje w biografii pisarza wydają się zgoła schulzowskie - autorzy dopisują w kalendarzu trzynasty miesiąc i podążają bocznymi odnogami czasu.

Biograf może jednym zdaniem opowiedzieć sto lat albo też przez kilka akapitów drobiazgowo referować to, co wydarzyło się w ułamku sekundy. W taki sposób Ficowski opowiedział zdarzenia pierwszej wojny światowej, w których uczestniczył jego bohater: "Ale nadeszły wakacje i rozpoczęła się pierwsza wojna światowa. Kiedy wybuchła, część rodziny w obawie przed zbliżającym się frontem wyjechała do Wiednia. Pogorszenie się stanu zdrowia ojca zmusiło do rychłego powrotu, tym bardziej że i Bruno niedomagał. [...] Kiedy w 1915 roku ojciec zmarł, było to dla Brunona tragicznym i ostatecznym końcem szczęśliwej epoki życia, zaginionej bezpowrotnie po tamtej stronie pierwszej wojny światowej, epoki, której wskrzeszenia, mitologicznej rekonstrukcji miał się podjąć w swej twórczości. [...] Bruno kontemplował w rozgoryczeniu swoje sieroctwo: bez ojca, bez domu swego dzieciństwa, bez rezultatów swych niedawnych aspiracji, z którymi musiał się pożegnać, porzucając studia. Próbował jeszcze podjąć je na nowo, kontynuując naukę architektury na uczelni wiedeńskiej pod koniec wojny, w latach 1917-1918, ale zbliżający się upadek monarchii, rozruchy rewolucyjne w Wiedniu, zamęt wojenny i widoki na odzyskanie niepodległości Polski sprawiły, że studia porzucił raz jeszcze - tym razem już definitywnie - i powrócił do domu"112. Powyższy tekst to niecałe 150 słów. Jarzębski w Schulzu napisał jeszcze krócej i właściwie optymistycznie: "niebawem jednak wybuchła wojna i na dobre przerwała jego karierę jako przyszłego architekta. Rodzina Schulzów wyjechała do Wiednia, aby uniknąć skutków rosyjskiej ofensywy. Bruno korzystał, ile mógł, z tego pobytu w jednej ze stolic ówczesnej sztuki i literatury, uczęszczał nawet przez parę miesięcy na zajęcia w wiedeńskiej politechnice, bywał też częstym gościem w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, żadnych jednak formalnych studiów nie ukończył. Schulzowie wrócili do Drohobycza już w roku 1915 - i w tym samym roku zmarł po długiej chorobie stary Jakub Schulz"113. Oba te fragmenty warto porównać z 62 wpisami dziennymi Joanny Sass z "Kalendarza życia, twórczości i recepcji Brunona Schulza" (schulzforum.pl) lub jej artykułem Kronika uchodźcy, opublikowanym w dziesiątym numerze czasopisma "Schulz/Forum"114. Stąd rozpoznanie Stanisława Rośka, oparte - jak sądzę - na myśli White'a, że biografia i kalendarz leżą na przeciwległych biegunach historiografii: "Kalendaria nie są ideo-logiczne. Kalendaria są chrono-logiczne. Jedyna władza, którą uznają, to czas i jego nieubłagana linearność, sekwencyjność, następowanie po sobie kolejnych dni i lat. Żadnych równoległości, bocznych odnóg, niespodziewanych powrotów. W kalendariach obowiązuje tradycyjna temporalność"115.

Prawda dzieciństwa

Mieke Bal, pisząc o relacjach czasowych w dziewiętnastowiecznej powieści, zwróciła uwagę na dysproporcje między realizacjami motywów dzieciństwa i pierwszej miłości: "Weźmy za przykład historię całego życia, tak często spotykaną w literaturze XIX wieku. Na fabułę składają się narodziny bohatera, jego dzieciństwo, dojrzewanie, służba wojskowa, pierwsza miłość, ambicje społeczne, stopniowe niedołężnienie oraz śmierć. Można określić liczbę stron przeznaczoną na każdy z tych etapów. To proste ćwiczenie często pokazuje, że niektórym z nich poświęca się więcej uwagi niż innym. Na przykład dzieciństwo jest zazwyczaj szybko streszczane, podczas gdy o "pierwszej miłości" pisze się o wiele bardziej szczegółowo"116. Ten sam mechanizm niejednokrotnie działał i nadal działa w wypadku biografii pisarzy. Dzieciństwo podlega mechanizmom skracania. Jeśli rutyna życia dorosłego pisarza mało kogo interesuje, cóż dopiero powiedzieć o codzienności dziecka? Kto zabawę w chowanego z przyjaciółmi z dzieciństwa potraktuje równie poważnie jak wymianę listów z innymi wybitnymi literatami? Do bagatelizacji przyznała się Anna Arno, biografka Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Konstantego Jeleńskiego i Pauli Modersohn-Becker: "Dla biografa pierwsze dwadzieścia lat życia bohatera to właściwie jeden rozdział, dużo tu gdybania, historia miasta, z którego pochodził, dzieje rodziny. Ale już dwadzieścia lat między czterdziestką a sześćdziesiątką albo między sześćdziesiątką a osiemdziesiątką, to jest potężna praca"117. Spróbujmy zniuansować ten obraz.

Stosunek do dzieciństwa w biografistyce można by prześledzić w czasie - tak jak na ogólnym poziomie kultury Zachodu zrobił to Philippe Ari?s. Bez wątpienia analizowane przez francuskiego historyka mentalności kulturowe klisze uwidaczniają się tu. Długo dzieciństwo wydaje się użyteczne w biografii pisarza tylko wtedy, gdy biograf odkryje w nim jakieś wydarzenie formacyjne albo utracony raj. "Geniusz daje się poznać już w dzieciństwie" - jak stwierdził Michel Foucault118. Można by też powiedzieć, że dzieciństwo daje się poznać tylko wtedy, gdy objawił się w nim geniusz. Jak zrelacjonował holenderski psychiatra Jan Hendrik Van Den Berg: "Niemiec [Hans Heinrich] Muchow [...] stwierdza, że w żadnej badanej przez niego biografii czy autobiografii nie ma mowy o zjawiskach psychicznych, które charakteryzują wiek dojrzewania albo Flegeljahre"119. Była połowa xx wieku.

Analizując biografie, można również zaobserwować różnice w zależności od przyjętej przez autora konwencji. W tym wypadku pokuszę się o wykonanie "prostego ćwiczenia" zaproponowanego przez Bal.

Dzieciństwo jest raczej pobieżnie omawiane w monografiach typu życie i twórczość, takich jak kanoniczne wstępy do edycji w "Bibliotece Narodowej". Przyjrzyjmy się kilkunastu wydaniom utworów międzywojennych. Józef Wróbel wspomniał właściwie tylko o tym, że Adolf Rudnicki spędził dzieciństwo na dworze rabina Szulima Dawida Ungera. Wyjaśnił powody swojej oszczędności: "O tym, jak wyglądało dzieciństwo i wczesna młodość Rudnickiego niewiele można powiedzieć"120. Włodzimierz Maciąg napisał o dorastającej Marii Dąbrowskiej raptem kilka zdań, skupiając się na jej rodzicach121. Michał Głowiński we wstępie do Wierszy wybranych Juliana Tuwima poświęcił dzieciństwu jeden akapit, bardzo ogólnie wskazując na pierwsze doświadczenia życiowe jako inspirację dla późniejszej twórczości poety122. Podobnie dla Krzysztofa Dybciaka, w jednym akapicie ujmującego dzieciństwo Kazimierza Wierzyńskiego, a także dla Bogusława Farona, który zamknął dzieciństwo Zbigniewa Uniłowskiego w dwóch akapitach, zasadnicze znaczenie ma biografia twórcza bohatera i wpływające na niego wydarzenia historyczne123. Cztery akapity - niecałe półtorej strony w stosunku do czterdziestu jeden stron opowieści o całym życiu - zajęło Mirosławowi Wójcikowi opowiedzenie dzieciństwa Emila Zegadłowicza124. Andrzej Zawada poświęcił dzieciństwu Iwaszkiewicza pięć akapitów - niecałe trzy strony na dwadzieścia jeden stron całego segmentu biograficznego125. Pięć długich akapitów na przeszło trzech stronach objęła snuta przez Edwarda Balcerzana opowieść o dzieciństwie Brunona Jasieńskiego126. Trzy akapity o dzieciństwie Bolesława Leśmiana znajdziemy też w opracowaniu autorstwa Jacka Trznadla127; nie więcej na temat dzieciństwa Tytusa Czyżewskiego we wstępie Alicji Baluch128. Sześć akapitów na dwóch stronach w stosunku do czterdziestu dwóch stron życia i twórczości, traktowanych łącznie, poświęciła Ewa Wiegandtowa dzieciństwu Józefa Wittlina129; Ewa Głębicka zaś - siedem akapitów na sześciu stronach w bardzo rozległym wstępie do Nocy i dni Dąbrowskiej130.

Kilkuakapitowy wynik przekraczają noty o pisarzach, których ojcowie sami byli znanymi twórcami. W tym wypadku bowiem daje się wykazać konieczny związek między pierwszą fazą życia a dziełem. Włodzimierz Bolecki we wstępie do Pożegnania jesieni rozpisał dzieciństwo Witkacego na czternaście akapitów - prawie sześć stron, z których stronę zajmuje opowieść o chrzcie - z trzydziestu jeden stron "Informacji biograficznych"131. Natomiast Jan Błoński dzieciństwu Witkacego poświęcił jedenaście akapitów zajmujących cztery i pół strony na dwadzieścia sześć stron całego życiorysu132. Opracowany przez Włodzimierza Wójcika wstęp do Granicy pozwalałby podważyć tezę o marginalizacji dzieciństwa w "Bibliotece Narodowej" dzięki jedenastu akapitom o pierwszych kilkunastu latach życia Nałkowskiej wobec osiemnastu akapitów całej opowieści. Już sam tytuł "Środowisko rodzinne" wskazuje jednak na to, że być może nie dorastająca dziewczynka jest w tym fragmencie najważniejsza. Jakkolwiek w części poświęconej literaturze nie brakuje w tekście Wójcika młodzieńczych lektur Nałkowskiej ani jej debiutu w wieku lat czternastu133. We wstępie Wiegandtowej do Romansu Teresy Hennert poznajemy zaś Nałkowską nastoletnią, autorkę i bohaterkę swoich Dzienników, pensjonarkę i początkującą pisarkę. Temat tej opowieści, na którą składa się dwadzieścia pięć akapitów, trudno nazwać dzieciństwem; mowa jest raczej o wczesnej dojrzałości i jej rodzinno-społecznych okolicznościach134.

Franaszek w biografii Herberta zadeklarował: "Dzieciństwo artysty przyciąga naszą uwagę, bo nawet zdając sobie sprawę z iluzoryczności tych prób, chcielibyśmy zobaczyć, jakie warunki, spotkania genów, wychowawcze wpływy go ukształtowały, by nie powiedzieć: pozwoliły mu się narodzić"135. I rzeczywiście, dwudziestopierwszowieczne biografie totalne dalece wykraczają poza wzorce wskazane przez Arno. Na przykład Romaniuk w biografii Iwaszkiewicza w czterech rozdziałach na przeszło stu stronach szczegółowo zanalizował relacje rodzinne, klimat dzieciństwa, zetknięcia z kulturą i sztuką, edukację, rozrywki, wychowanie i socjalizację, podróże, śmierć ojca, przeprowadzki do Warszawy, Elizawetgradu i Kijowa, pierwsze przebłyski talentu literackiego, udzielanie korepetycji niewiele młodszym uczniom, relacje z rówieśnikami, rodzący się (homo)erotyzm i dramaty egzystencjalne136. Podobnie Suchanow, która jeszcze szerzej i jeszcze szczegółowiej zarysowała tło dorastania Gombrowicza, poświęcając mu dwa rozdziały i niemal dwieście stron. Interesowały ją tak higiena mamki, poglądy matki, dziecięca przyjaźń i pierwsza miłość, jak edukacja domowa i szkolna, obycie kulturalne, klimat polityczny czy wielka historia137.

Autorzy opowieści adresowanych do dzieci dokonują przewartościowania: ukazują bohaterów właśnie takimi, jakimi mogli być, zanim stali się dorośli. Na przykład w pierwotnie publikowanej w Hiszpanii serii "Mali WIELCY" (Little People, big dreams), autorstwa Marii Isabel Sánchez-Vegary, bohaterami są ikony popkultury, w tym pisarki i pisarze: Astrid Lindgren, Agatha Christie, Hans Christian Andersen138. Poznajemy bohaterów, gdy są dziećmi i dopiero marzą o robieniu tego, co uda im się osiągnąć w przyszłości. W taki czy inny sposób już przejawia się ich talent. Potem oczywiście dorastają i przeżywają kolejne przygody, ale najpierw mają wydać się bliscy dzieciom, swoim odbiorcom. Podobnie postępuje Jakub Skworz w powieści, w której rodzeństwo Ola i Eryk pod przewodnictwem dziadka poznają rozdział po rozdziale biografię Adama Mickiewicza od czasu, gdy jako sześcioletni chłopiec mieszka z rodziną w dworku w Nowogródku; jego brat Franciszek ratuje ojca podczas pożaru, który Adam opisze wierszem; ojciec jednak choruje i umiera i tak dalej aż do ślubu Mickiewicza z Celiną Szymanowską139.

Dziecko jest ojcem człowieka

W naszym indywidualnym doświadczeniu dzieciństwo wydaje się nieproporcjonalnie długie. Żyjemy teraźniejszością, tu i teraz. "Każda godzina szkolna stanowiła rodzaj Oceanu Atlantyckiego, który należało przebyć z męstwem samozaparcia w sercu, od dzwonka do dzwonka upływały najeżone niebezpieczeństwami wieczności, cóż dopiero mówić o wakacjach, które stanowiły rodzaj epok między czerwcem a wrześniem. O tej niewiarygodnej dla mnie właściwie teraz rozległości trwania godzin czy dni opowiadam, jak gdybym to tylko od kogoś zasłyszał, a nie jakbym sam tego doświadczył - nie potrafię sobie tego ani uzmysłowić, ani wyobrazić" - uchwycił mechanizm Stanisław Lem140. Dorosły człowiek nie jest już w stanie tak doświadczać czasu.

Dzieciństwo można uznać za najważniejszy okres w życiu człowieka. Od swego zarania twierdzi tak psychoanaliza. Zacytujmy na przykład słowa jej ojca, Sigmunda Freuda, z niedokończonego Zarysu psychoanalizy: "doświadczenie psychoanalityczne przekonało nas o całkowitej słuszności często wypowiadanego stwierdzenia - psychologicznie rzecz biorąc - dziecko jest ojcem człowieka dorosłego, a przeżycia z pierwszych lat mają niedościgłe znaczenie dla całego jego późniejszego życia"141, co paradoksalnie jest odwróceniem radosnej myśli Williama Wordswortha: "Dziecko jest ojcem człowieka"142. Tym tropem poszli na przykład: Suchanow, analizując relacje Gombrowicza z matką, oraz Reiner Stach, który podjął znany temat relacji Franza Kafki z ojcem143. Dziś dzieciństwo jest istotne także dla innych niż psychoanalityczne odłamów psychologii rozwojowej, która cieszy się coraz większym zainteresowaniem licznej grupy osób, zwłaszcza rodziców. Wiemy to na pewno: nasze funkcjonowanie jako dorosłych zależy od doświadczeń z dzieciństwa.

Ze względów etycznych etap dzieciństwa dowartościowują children i childhood studies, kolejny z ruchów upominający się o upodmiotawianie wykluczonego. Karolina Szymborska relacjonowała i postulowała: badacze spod znaku children studies rozpoznają, że nasza kultura jest adultocentryczna. Najwyższy czas zwrócić uwagę ku dzieciom i dzieciństwu144. Nawet jeśli same w sobie children studies mają ograniczone możliwości bezpośredniego oddziaływania na biografistykę, to wyrastają z ponowoczesnego sposobu pojmowania człowieka i kultury, a jego głośne echo wyraźnie słychać na polu współczesnej polskiej biografistyki.

Dzieciństwo to konstrukt, na który składają się podobnie jak w późniejszych fazach życia: płeć, pochodzenie etniczne, klasa społeczna i tak dalej. Gra uprzywilejowań i wykluczeń toczy się od naszych narodzin, a jej efekty najdotkliwsze są może właśnie w dzieciństwie. Wykluczenie ze wspólnoty jest dla dziecka dramatem. Jak opisał Piotr Matywiecki, Tuwimowi - figurze polskiego Żyda - od dziecka wyobcowanemu nie tylko przez żydowskość, lecz także znamię na twarzy (które zresztą Sandauer odczytywał jako żydowskie naznaczenie), z powodu nieprzyjemności doznanych w dzieciństwie pozostał uraz na całe życie145.

Miejsca, w których spędziliśmy dzieciństwo, budują naszą tożsamość. Zostajemy w nich, gdyż czujemy się zakorzenieni albo ugrzęźliśmy (Przemysław Czapliński napisałby, że zostaliśmy zlokalizowanymi)146. Możemy utracić je w wyniku migracji, opuścić i nostalgicznie do nich wracać albo celowo omijać szerokim łukiem. Z rzadka się nam śnią albo przez całe życie regularnie nas nawiedzają. Są to na przykład dom rodzinny, główna ulica, otaczające krajobrazy, sklepy z upragnionymi towarami, szkoła, miejsca zabaw, ale też miejsca pracy: pastwisko, zakład rzemieślniczy, a nawet fabryka. Geografia była kluczowa dla Suchanow - autorka biografii Gombrowicza precyzyjnie wyznaczyła więc między innymi miejsca jego dzieciństwa: dwór w Małoszycach, kamienicę przy Służewskiej w Warszawie, snobistyczne sąsiedztwo i katolickie gimnazjum imienia Świętego Stanisława Kostki.

Dzieciństwo jest również okresem socjalizacji, gdy - jeszcze nieskrępowani, niewinni, ciągle dziwiący się światu - interioryzujemy obowiązujące wokół nas zasady. Intensywnie formuje się nasz habitus. Dużą rolę odgrywa tu szkoła - izolujące nas od reszty społeczeństwa miejsce zorganizowanego nauczania. Jej podstawowym celem jest kształtowanie uczniów: przez wiedzę, którą zdobywamy, system wartości, który przyjmujemy, autorytety, które nas inspirują, rówieśników, z którymi się zaprzyjaźniamy, i tak dalej. W ramach efektów ubocznych, choć od zawsze nieskutecznie stara się je niwelować, szkoła oddziałuje też negatywnie: przez oprawców, którzy nas gnębią, nauczycieli ignorantów, którzy zabijają ciekawość świata, system opresji, który wytwarza ślepe posłuszeństwo. Szkoła organizuje czas w skali dnia, tygodnia i roku, wymusza strój i pozawerbalny sposób ekspresji, reguluje higienę i profilaktykę zdrowotną - jest całą osobną rzeczywistością. I tak jak biografia dorosłego może być na przykład biografią twórczą, intelektualną czy polityczną - biografia dziecka niech będzie biografią edukacyjną147.

Powrót do dzieciństwa

W wypadku biografii Schulza opowieść o dzieciństwie narzuca się sama w wariancie zmitologizowanym, w którym szkoła przyjmuje rolę marginesową. Do dzieciństwa odsyła nas jakoby śniony w wieku siedmiu lat sen o kastracji, relacjonowany Stefanowi Szumanowi w liście z 24 lipca 1932 roku148. Wielu literaturoznawców interpretowało sztukę Schulza przez pryzmat tego wyznania, które należy uznać za istotne niezależnie, czy sen rzeczywiście się Schulzowi przyśnił, czy został przez niego wymyślony na potrzeby autokreacji149. Nie uniknę w tym miejscu truizmu: Schulz swoje dzieciństwo opisał i zmitologizował w wielu opowiadaniach. I to tak sugestywnie, że właściwie stało się ono synonimem dzieciństwa jako tematu literackiego, co potwierdzają szkolne podręczniki do języka polskiego oraz tematy maturalne, które są łatwo dostrzegalnymi wskaźnikami kanoniczności. Autobiografizm opowiadań Schulza narzuca się do tego stopnia, że w ich interpretacji trudno nie potknąć się o biografię pisarza. Nie sugeruję, by należało naiwnie rozpatrywać prozę jako źródło wiedzy biograficznej (co łatwo przychodzi niektórym biografom Schulza). Jednak trudno podważyć słowa Jarzębskiego ze wstępu do Sklepów cynamonowych, wydanych w ramach Dzieł zebranych: "To dość oczywiste, że Schulz utożsamia się ze swoim bohaterem, Józefem. Ale to utożsamienie ma szczególny charakter, bo w roli bohatera Schulz niejako projektuje siebie w różnych chwilach życia: jest dzieckiem, młodzieńcem, a nawet starcem stojącym nad grobem. Dokonuje więc przeglądu swego życia, oglądając je z różnych perspektyw i próbując mu nadać rozmaite sensy"150.

Dlatego Ficowski obszernie napisał o dzieciństwie w Regionach wielkiej herezji, które - rozpatrywane w swojej ostatniej wersji z Regionów wielkiej herezji i okolic - zawierają jedenaście stron tekstu z ilustracjami na temat pierwszego okresu biografii i kolejne dziesięć o twórczości jako powtórzonym dzieciństwie151. Ficowski zaczął chronologicznie - od narodzin Schulza. Opowiedział o ówczesnym Drohobyczu, rodzinie, rodzicach), żydowskości, relacjach z rówieśnikami, szkole, pierwszych przejawach talentu artystycznego i literackiego, fizjonomii i cechach psychicznych - aż po studia i pierwszą wojnę światową. W swoim oglądzie dzieciństwa Ficowski chciał podążać za Schulzem: "Najaktywniejszy duchowo stosunek do otaczającej rzeczywistości daje dzieciństwo: każdemu odbiorowi wrażeń, każdemu doznaniu towarzyszy akt kreatorski wyobraźni, na każdym kroku rodzą się mity etiologiczne. Jest to powtarzający się na wstępie każdej indywidualnej biografii prapoczątek, stworzenie świata. Rzeczywistość, zaznawana po raz pierwszy, nieusystematyzowana doświadczeniem, nieobciążona żadną wiedzą o jej prawidłach i strukturze, podporządkowuje się nowym asocjacjom, przybiera proponowane jej kształty, ożywa zapłodniona dynamizującym widzeniem. Tam właśnie, w owej mitotwórczej sferze, jest źródło i meta dzieła Brunona Schulza, i jego programu artystycznego"152.

Wiesław Budzyński w Schulzu pod kluczem, przeskakując z tematu na temat, o dzieciństwie wspominał tylko przy okazji. Schulz jest u niego od razu dorosły, by nie powiedzieć: od razu martwy. Pominięcie dzieciństwa oczywiście łatwo wytłumaczyć: dzieciństwo było wtedy tematem zagospodarowanym przez Ficowskiego. Ponadto niewiele o nim wiedzieli informatorzy Budzyńskiego, w większości znacznie młodsi od Schulza.

We wstępie do wydania w "Bibliotece Narodowej", przygotowanym przez Jarzębskiego, dzieciństwo Schulza jest proporcjonalne do innych faz życia. Obejmuje pięć akapitów (dwie strony), w stosunku do trzynastu i pół strony całej części biograficznej. Za pierwsze lata dzieciństwa starcza opowieść o ówczesnym Drohobyczu. Potem następuje etap szkolny: Schulz ujawnia talent artystyczny, cierpi wyobcowanie wśród rówieśników, zdradza predylekcję do masochizmu. Po czasie względnie spokojnym komplikuje się sytuacja rodzinna Schulzów. Bohater idzie na studia153. Opowieść o dzieciństwie w Schulzu z serii "A to Polska właśnie" wygląda właściwie podobnie, choć cała książka jest znacznie obszerniejsza niż wstęp do Opowiadań. Jarzębski skupia się na dobrych wynikach w nauce swojego bohatera154.

Kaszuba-Dębska w książce Kobiety i Schulz sportretowała matkę Schulza, Henriettę (Hendel) de domo Kuhmerker, a przy okazji pokrótce wspomniała o dzieciństwie przyszłego pisarza155. W Brunonie. Epoce genialnej starała się już jak najobszerniej odtworzyć pierwszą fazę życia Schulza, lecz wyraźnie brakowało jej materiałów. W omówionej przez Kaszubę-Dębską szkole ludowej panowała bieda, a niesubordynowani uczniowie harcowali na ulicach, zakłócając spokój drohobyczan. Potem Schulz zdawał egzaminy. Dostał psa. Poszedł do gimnazjum - to dla niego wspaniały okres w życiu: miał świetne wyniki w nauce i dobre relacje z kolegami, mógł rozwijać swoją wielką pasję - rysowanie, co naturalnie zainteresowało Kaszubę-Dębską jako historyczkę sztuki156.

Balint podążył śladem Ficowskiego. Ponieważ nie dysponował wieloma faktami z początków życia Schulza, w opowieści o doświadczeniach dzieciństwa posiłkował się fragmentami opowiadań. Nakreślił też galicyjski kontekst społeczno--kulturowy, żeby pokazać, skąd wziął się Schulz, co go kształtowało i do jakich europejskich twórców można by go porównać. Okres gimnazjalny streścił w trzech akapitach157.

Gdy przyjrzeć się temu bliżej, tylko Kaszuba-Dębska rzeczywiście ukazała czytelnikowi pierwsze lata życia Schulza. Okres ten w Brunonie ciągnie się wręcz niemiłosiernie - nie tyle z powodu drobiazgowej opowieści o wydarzeniach z życia bohatera, ile z powodu obszernych cytatów ze źródeł. Perspektywa Kaszuby-Dębskiej wyostrza się w zestawieniu z Balintem. On również poświęcił wiele miejsca okresowi do 1902 roku. Nie interesowało go jednak dziecko, lecz otoczenie, w jakim dorastało. Świat kilkuletniego Schulza nie jest tu nawet światem dorosłych, a wielkim światem. U Ficowskiego czas od narodzin do egzaminów przed pierwszą klasą gimnazjum mija w mgnieniu oka, zasadniczo budują go opisy relacji z matką. U Jarzębskiego ten okres w ogóle nie istnieje. Niewielką reprezentację zyskał też okres późniejszy. Kiedy badacz pisze: "Należał do najlepszych, najpilniejszych uczniów drohobyckiego gimnazjum realnego im. Cesarza Franciszka Józefa [...]. Uczył się tam od roku 1902, a maturę zdał w 1910 r. z wyróżnieniem - potem wybrał się studiować architekturę na Politechnice Lwowskiej"158, to streszcza nam osiem lat życia, do których już nie powróci. Jak analizowała Bal, chwytem, który pozwala na takie manipulacje czasem, jest pseudoelipsa, czyli rodzaj ministreszczenia159. W ten sposób na przykład kilkanaście lat życia otrzymuje swoją reprezentację w tekście w postaci jednego akapitu, a rok wchodzenia w dorosłość, wraz z juweniliami, zajmuje kilkanaście stron.

Zaburzenie chronologii przez narracyjny powrót do okresu dzieciństwa już po ukazaniu dorosłego Schulza projektuje na niego jako dziecko przyszłe cechy, sukcesy, problemy. Nie pozwala rozwijać się osobowości postaci w swoim tempie. Nie ma małego Schulza, bo czytelnik nie zapomina tego, co uprzednio przeczytał: o Paryżu, o śmierci. Doświadczenia z dzieciństwa stają się jakby wspomnieniami dorosłego.

-

W uszczypliwościach wobec dotychczasowych biografów nie przelicytuję Janusza Rudnickiego recenzującego Regiony wielkiej herezji: "Piramida schodkowa, na której szczycie [Ficowski] umieścił Schulza, wygląda, biorąc ją od dołu, tak: Dlaczego już w szkole położona była między Schulzem a kolegami tama broniąca te dwie strony od koleżeńskich poufałości? Bo koledzy napełnieni byli "jakimś zabobonnym szacunkiem". Dlaczego koledzy napełnieni byli jakimś zabobonnym szacunkiem? Bo "emanowało z Schulza coś, co się nie mogło pomieścić w jego wątłym ciele". Co się nie mogło pomieścić w jego wątłym ciele i siłą rzeczy z niego emanowało? "Niezwykła osobowość Schulza, jego wyróżniająca się indywidualność duchowa""160. Od pierwszego wydania Regionów minęło już ponad pół wieku. Od tamtej pory nie zaszła rewolucja w oglądzie dzieciństwa Schulza z perspektywy biograficznej. Proponuję poszukać rozwiązania poprzez biografię tematyczną, a ściślej: edukacyjną, która może objąć niemal całe świadome dzieciństwo bohatera. Czy tak odnajdę prawdę o dzieciństwie Schulza? Niestety wątpię - ale jak pisał Markowski, biografia jest "gatunkiem moralnym, nie dlatego, że przestrzega moralnych reguł, lecz dlatego, że pozwala nam lepiej zrozumieć innych ludzi. A przez to samych siebie"161.

1 J. Derrida, Widma Marksa. Stan długu, praca żałoby i nowa Międzynarodówka, przeł. T. Załuski, Warszawa 2016, s. 192.

2 Zob. J. Ficowski, Zguby i znaleziska, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia, Sejny 2002, s. 202-203.

3 Zob. Tenże, Przypomnienie Brunona Schulza, "Życie Literackie" 1956, nr 6, s. 6-7; tenże, Znalazłem autentyk. Zamiast wstępu, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 12-14.

4 S. Barańczak, Twarz Brunona Schulza, [w:] Bruno Schulz. In memoriam: 1892-1942, pod red. M. Kitowskiej-Łysiak, Lublin 1992, s. 25-26. Zob. też T. Breza, Jak pojawili się Witold i Bruno, [w:] tegoż, Nelly. O kolegach i o sobie, Warszawa 1983, s. 361-362. W szkicu zatytułowanym Powstają legendy Schulz przedstawia sugestywny obraz: twarze umarłych Polaków nawarstwiają się i układają w oblicze kraju. Po drugiej wojnie światowej to twarze zamordowanych Żydów, w tym Schulza, układały się w oblicze Polski, lecz długo spowijała je ciemność.

5 Psychoanalitycy tworzą niezrównane metafory, tym bardziej plastyczne, im silniej ich autorzy zastrzegają, że nie są one metaforami. Zob. N. Abraham, M. Torok, The Wolf Man's Magic Word, Minneapolis 1986. Por. J. Derrida, Fora. "Kanciaste" słowa Nicolasa Abrahama i Márii Török, przeł. B. Brzezicka, "Teksty Drugie" 2016, nr 2, s. 122-168.

6 J. Godlewska, W Schulzlandii, [w:] Wcielenia Jerzego Ficowskiego. Według recenzji, szkiców i rozmów z lat 1956-2007, wybrał, oprac. i wstępem opatrzył P. Sommer, Sejny 2010, s. 466; Z. Florczak, Okolice Brunona Schulza, [w:] Wcielenia Jerzego Ficowskiego, s. 469.

7 Zob. J. Ficowski, Znalazłem autentyk, s. 12; J. Orzeszek, Schulz i żałoba. O drugim ciele pisarza, "Schulz/Forum" 2019, nr 14, s. 168-170.

8 J. Kandziora, Ukryci świadkowie, czyli co pozostało (w książce Ficowskiego i w realnym świecie) po dwóch kolegach Brunona Schulza, "Schulz/Forum" 2016, nr 7, s. 215-227. Zob. Bruno Schulz w oczach świadków. Listy, wspomnienia i relacje z archiwum Jerzego Ficowskiego, zebrał, oprac., wstępem i przypisami opatrzył J. Kandziora, transkrypcja listów: zespół Pracowni Schulzowskiej Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego pod opieką S. Rośka i M. Ogonowskiej, oprac. językowe: M. Ogonowska, Gdańsk 2022.

9 Zob. Felicja [I. Czermakowa], Listy do Felicji. Odpowiedź, "Nowiny Literackie" 1947, nr 25, s. 7; A. Chciuk, Drohobyckie czasy, "Dziś i Jutro" 1948, nr 12, s. 4-5.

10 E. Podhorizer-Zajkin, Pamięci Brunona Schulza, literata i artysty malarza, "Opinia" 1949, nr 50, s. 20. Zob. J. Orzeszek, Projekt księgi umarłych, "Schulz/Forum" 2018, nr 11, s. 143-152.

11 Zob. np. A. Sandauer, Rzeczywistość zdegradowana (Rzecz o Brunonie Schulzu), [w:] B. Schulz, Sklepy cynamonowe. Sanatorium pod Klepsydrą. Kometa, Kraków 1957; A. Sandauer, Wojna o Schulza, "Współczesność" 1965, nr 5, s. 3; tenże, Ich dwóch i ja jeden (Wspomnienie o Brunonie Schulzu i Witoldzie Gombrowiczu), "Kultura" 1969, nr 45, s. 3; tenże, Listy do Brunona Schulza, "Kultura" 1976, nr 16, s. 3.

12 Zob. J. Ficowski, Zguby i znaleziska, s. 194; S. Rosiek, Biografia Schulza jako wyzwanie (rzucone historii), [w:] tegoż, Odcięcie. Szkice wokół Brunona Schulza, Gdańsk 2021, s. 17-27. Por. A. Nasiłowska, Przełom anty-antybiograficzny, "Nowa Dekada Krakowska" 2018, nr 2/3, s. 10.

13 Zob. N. Ravvin, Veneration and Desecration: The Afterlife of Bruno Schulz, [w:] Bruno Schulz: New Readings, New Meanings / Nouvelles lectures, nouvelles significations, published under the direction of / publié sous la direction de S. Latek, Montreal-Cracow 2009, s. 55-66.

14 "The influence of Schulz is much more profoundly felt in the works of Polish dramatist/artist Tadeusz Kantor and the Yugoslavian prosaist Danilo Kis who have incorporated Schulz's figures and icons into their own creation, rather than dwelling on the trope of Bruno Schulz, the man" (D.A. Goldfarb, A Living Schulz: "Noc wielkiego sezonu" ("The Night of the Great Season"), "Prooftexts" 1994, Vol. 14, No. 1, s. 27).

15 Zob. D. Grosman, Patrz pod: Miłość, przeł. M. Sommer, Warszawa 2014.

16 Zob. S. Žižek, Patrząc z ukosa. Do Lacana przez kulturę popularną, przeł. J. Margański, Warszawa 2003, s. 39-43.

17 C. Zemel, "My, Żydzi polscy...": tożsamości artystyczne Brunona Schulza, przeł. M. Wawrzyńczak, [w:] Polak, Żyd, artysta. Tożsamość a awangarda, red. J. Suchan, współpraca nauk. K. Szymaniak, Łódź 2010, s. 154.

18 Aleksander Fiut zauważył, że przyczyną tego stanu rzeczy jest autobiograficzny charakter prozy Schulza, w której tkwi potencjał przekucia życia pisarza w opowieść, nawet poza jego własnym dziełem. Zob. A. Fiut, Schulz jako bohater literacki, [w:] W ułamkach zwierciadła... Bruno Schulz w 110 rocznicę urodzin i 60 rocznicę śmierci, pod red. M. Kitowskiej-Łysiak i W. Panasa, Lublin 2003, s. 499. Por. A. Molisak, Bruno Schulz jako bohater literacki, [w:] Drohobycz wielokulturowy, red. M. Dąbrowski i W. Meniok, Warszawa 2005, s. 92-104; oraz pracę zbiorową Бруно Шульц як літературний герой - Шульцівські інспірації та інтерпретації. Літературні та наукові нотатки IV Міжнародного Фестивалю Бруно Шульца в Дрогобичі, Дрогобич 2010 = Bruno Schulz jako bohater literacki - Schulzowskie inspiracje i interpretacje. Notatki literackie i naukowe IV Międzynarodowego Festiwalu Schulza w Drohobyczu = Bruno Schulz as a Literary Hero - Schulz Inspirations and Interpretations. Literary and Academic Writings of the IV International Bruno Schulz Festival in Drohobych.

19 Zob. R. Pietrzak, Świat Brunona Schulza. Spotkanie z prof. dr. Arturem Sandauerem, "Trybuna Ludu" 1982, nr 281, s. 6; J. Ficowski, Pan profesor, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 120.

20 Zob. C. Ozick, Mesjasz ze Sztokholmu, tłum. Joteł, Poznań 1994.

21 T. Breza, Jak pojawili się Witold i Bruno, s. 362. Zob. też. J. Ficowski, W oczekiwaniu na Mesjasza, "Polityka" 1992, nr 46, s. 8.

22 Dla Carolyn Steedman kurz nie skrywa historii, lecz jest historią. Brytyjska historyczka w swoich rozważaniach nad archiwum przypomniała poetycką wizję Jules'a Micheleta: "Te papiery i pergaminy, przez tak długi czas porzucone, pragnęły tylko zostać z powrotem wyciągnięte na światło dzienne; nie były to jednak tylko papiery, ale spisane życiorysy ludzi, prowincji i narodów. [...] Wszystko tu żyło i dobywało głosu, i otaczało autora tych słów niczym armia przemawiająca setką języków. Wdychając ich kurz, zobaczyłem, jak powstają z grobowca, tu głowa, gdzie indziej ręka, jak na Sądzie Ostatecznym Michała Anioła czy w danse macabre" (cyt. za: J. Bornat, P. Thompson, Historia według Julesa Micheleta i Leopolda von Rankego, https://histmag.org/Historia-wedlug-Julesa-Micheleta-i-Leopolda-von-Rankego-23453; dostęp: 11.11.2024). Według Steedman Michelet odkrył, że może przemawiać w imieniu zmarłych i interpretować to, czego sami nie rozumieli, właśnie dzięki oddychaniu archiwalnym kurzem. W referowanej przez nią interpretacji Rolanda Barthes' a Michelet inkorporował historię, żywił się nią i od niej chorował. W tym duchu Steedman zdiagnozowała u Micheleta gorączkę archiwum. Podobną diagnozę można by postawić niektórym schulzologom. W tym wypadku choroba okazuje się zaraźliwa. Zob. C. Steedman, Dust. The Archive and Cultural History, New Brunswick, NJ 2011, s. 161, 166-167; R. Barthes, Michelet par lui-m?me, Paris [1954], s. 18-19. Por. J. Derrida, Gorączka archiwum. Impresja freudowska, przeł. J. Momro, Warszawa 2016.

23 B. Schulz, Księga, [w:] tegoż, Opowiadania. Wybór esejów i listów, oprac. J. Jarzębski, wyd. 2 przejrzane i uzupełnione, Wrocław 1998, s. 119.

24 Ficowski strawestował powyższy cytat w Okolicach sklepów cynamonowych, kierując swój apel "do czytelników o pomoc w poszukiwaniu dalszych odłamków tego wizerunku, który uległ rozbiciu i częściowo zaginął" (J. Ficowski, Rewindykacje z niebytu i niepamięci, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 144). Zob. też W ułamkach zwierciadła...

25 Zob. M. Foucault, Kim jest autor?, przeł. M.P. Markowski, [w:] tegoż, Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane, wybrał i oprac. T. Komendant, przeł. B. Banasiak, T. Komendant, M. Kwietniewska, A. Lewańska, M.P. Markowski, P. Pieniążek, posłowie M.P. Markowski, Warszawa 1999, s. 203.

26 J. Ficowski, Znalazłem autentyk, s. 14.

27 Zob. W. Meniok, Muzeum Pokój Brunona Schulza w Drohobyczu. Kilka uwag o genealogii miejsca = В. Меньок, Музей Кімната Бруно Шульца в Дрогобичі. Кілька зауваг про генеалогію місця, "Acta Schulziana" 2018, nr 3, s. 10-27; G. Józefczuk, Opowieści gabinetu osobliwości = Ґ. Юзефчук, Розповіді "кабінету курйозів", "Acta Schulziana" 2018, nr 3, s. 52-83.

28 Zob. S. Rosiek, Biografia Schulza jako wyzwanie (rzucone historii), s. 75.

29 List Józefiny Szelińskiej do Jerzego Ficowskiego z 16 maja 1984, [w:] Korespondencja Józefiny Szelińskiej i Jerzego Ficowskiego z lat 1948-1990, wstęp i red. A. Tuszyńska, Gdańsk 2021, s. 142.

30 J. Sobolewska, Daleko od Miłosza. Recenzja książki: Agnieszka Kosińska, "Miłosz w Krakowie", "Polityka" 2015, nr 26, s. 74.

31 Zob. np. A. Kaszuba-Dębska, Kobiety i Schulz, Gdańsk 2016, s. 313; S. Rosiek, Schulz w Paryżu, "Schulz/Forum" 2021, nr 17-18, s. 206.

32 W. Benjamin, O pojęciu historii, przekł. K. Krzemieniowej, [w:] tegoż, Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty, wybór i oprac. H. Orłowski, [tłum. K. Krzemieniowa, H. Orłowski, J. Sikorski], Poznań 1996, s. 414.

33 Zob. P. Ric?ur, Historyczność a historia filozofii, przeł. S. Cichowicz, [w:] Drogi współczesnej filozofii, wybrał i wstępem opatrzył M.J. Siemek, Warszawa 1978, s. 243-263, zwłaszcza s. 247 i nast.

34 A. Franaszek, Wstęp, [w:] tegoż, Miłosz. Biografia, Kraków 2011, s. 10.

35 Tenże, Przed tajemnicą, "Teksty Drugie" 2019, nr 1, s. 243.

36 Zob. Białe plamy w schulzologii, pod red. M. Kitowskiej-Łysiak, Lublin 2010, s. 237.

37 List Józefiny Szelińskiej do Jerzego Ficowskiego z 20 lutego 1965, [w:] Korespondencja Józefiny Szelińskiej i Jerzego Ficowskiego..., s. 33.

38 List Brunona Schulza do Romany Halpern z 29 października 1938, [w:] B. Schulz, Dzieła zebrane, t. 5: Księga listów, zebrał i przygotował do druku J. Ficowski, uzupełnił S. Danecki, Gdańsk 2016, s. 183.

39 Zob. np. J.M. Rymkiewicz, Adam Mickiewicz odjeżdża na żółtym rowerze, Warszawa 2018; oraz: tenże, Aleksander Fredro jest w złym humorze, Warszawa 1977; tenże, Juliusz Słowacki pyta o godzinę, Warszawa 1982.

40 Zob. O. Masiuk, Mickiewiczowski "tekst życia w eseistyce Jarosława Marka Rymkiewicza. Lektura biografii romantycznego poety w cyklu opowieści "Jak bajeczne żurawie", rozprawa doktorska napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Andrzeja Zieniewicza, Warszawa 2016 [maszynopis], passim.

41 Zob. A. Całek, Biografia naukowa. Od koncepcji do narracji: interdyscyplinarność, teorie, metody badawcze, Kraków 2013, s. 64-65. Por. A. Nasiłowska, Porządki w bibliotece, "Teksty Drugie" 2019, nr 1, s. 9.

42 Zob. J. Ficowski, Regiony wielkiej herezji i okolice; W. Budzyński, Schulz pod kluczem, wyd. 2 uzupełnione, Warszawa 2013; A. Kaszuba-Dębska, Bruno. Epoka genialna, Kraków 2020; B. Balint, Bruno Schulz. An Artist, a Murder, and the Hijacking of History, New York 2023; J. Jarzębski, Schulz, Wrocław 1999; tenże, Wstęp, [w:] B. Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów.

43 Podobną drogę jak Kaszuba-Dębska - od biografii selektywnej do całościowej - pokonała Klementyna Suchanow, która najpierw przygotowała Argentyńskie przygody Gombrowicza, a następnie całościową, dwutomową biografię zatytułowaną Gombrowicz. Ja, geniusz. Zob. K. Suchanow, Argentyńskie przygody Gombrowicza, Kraków 2005; taż, Gombrowicz. Ja, geniusz, t. 1-2, Wołowiec 2017. Joanna Kuciel-Frydryszak wykonała kolejny krok - przeszła od indywidualnych biografii pisarzy do portretów zbiorowych w swoich reportażach historycznych. Zob. J. Kuciel-Frydryszak, Słonimski. Heretyk na ambonie, Warszawa 2012; taż, Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie, Warszawa 2017; taż, Służące do wszystkiego, Warszawa 2018; taż, Chłopki. Opowieść o naszych babkach, Warszawa 2023.

44 Zob. W. Budzyński, Uczniowie Schulza, Warszawa 2011.

45 Zob. tenże, Miasto Schulza, Warszawa 2005.

46 B. Łazorak, Ł. Tymoszenko, Ł. Chomycz, I. Czawa, Widomyj i newidomyj Bruno Schulz (sociokulturnyj portret Drohobycza), Drohobycz 2016 [Б. Лазорак, Л. Тимошенко, Л. Хомич, І. Чава, Відомий і невідомий Бруно Шульц (соціокультурний портрет Дрогобича), Дрогобич 2016].

47 Zob. P. Caneppele, Bruno Schulz w Wiedniu, [w:] W ułamkach zwierciadła..., s. 533-546; Ł. Chomycz, Bruno Schulz podczas sowieckiej okupacji Drohobycza, przeł. M. Wilczyński, "Schulz/Forum" 2017, nr 10, s. 56-84; T. Skiba, Witold Gombrowicz i Bruno Schulz. Biografie równoległe, "Schulz/Forum" 2021, nr 16, s. 45-97; A. Skrzypczyk, Bruno Schulz i muzyka. Próba biografii akustycznej pisarza, "Teksty Drugie" 2022, nr 2, s. 329-343; S. Rosiek, Schulz w Paryżu, "Schulz/Forum" 2021, nr 17/18, s. 201-272.

48 J. Ficowski, W poszukiwaniu partnera kongenialnego, [w:] Czytanie Schulza. Materiały międzynarodowej sesji naukowej "Bruno Schulz - w stulecie urodzin i pięćdziesięciolecie śmierci". Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, Krakow, 8-10 czerwca 1992, pod red. J. Jarzębskiego, Kraków 1994, s. 28.

49 J. Jarzębski, Schulz, s. 6.

50 Zob. tenże, Krytyk miłujący, [w:] Wcielenia Jerzego Ficowskiego, s. 492.

51 Zob. tenże, Schulz, s. 7 i 28.

52 Zob. M. Janion, Zygmunt Krasiński - debiut i dojrzałość, Warszawa 1962; M. Żmigrodzka, Orzeszkowa. Młodość pozytywizmu, Warszawa 1965.

53 Zob. A. Synoradzka-Demadre, Andrzejewski, Kraków 1997; taż, Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii prywatnej, Warszawa 2016.

54 Zob. A. Buisine, Proust, samedi 27 novembre 1909, Paris 1991; tenże, Paul Verlaine. Histoire d'un corps, Paris 1995. Biografie selektywne wybierają również tropiciele sensacji, autorzy opowieści tabloidowych. Zob. np. I. Kienzler, Mickiewicz. Miłości i romanse, Warszawa 2021; C. Rollyson, Ostatnie dni Sylvii Plath, przeł. M. Rychlik, Warszawa 2021.

55 Zgadzam się z przekonaniem Rośka: "Odzyskiwanie biografii Schulza powinno być dziełem zbiorowym". S. Rosiek, O projekcie, https://schulzforum.pl/pl/strona/o-projekcie (dostęp: 12.10.2022).

56 Zob. M. Czermińska, Miejsca autobiograficzne. Propozycja w ramach geopoetyki, "Teksty Drugie" 2011, nr 5; taż, Przestrzenne odniesienia czasowych faz biografii, [w:] Przestrzenie geo(bio)graficzne w literaturze, pod red. E. Konon?czuk i E. Sidoruk, Białystok 2015, s. 11-39; E. Rybicka, Auto/bio/geo/grafie, "Białostockie Studia Literaturoznawcze" 2013, nr 4, s. 7-23; A. Gajewska, Zwrot biograficzny krytyki feministycznej, [w:] 20 lat literatury polskiej 1989-2009. Idee, ideologie, metodologie, red. I. Iwasiów, A. Galant, Szczecin 2008, s. 97-109; I. Iwasiów, "Niosło ją to, że stała u boku". O genderowym modelowaniu biografii artystek, "Autobiografia. Literatura. Kultura. Media" 2015, nr 2 (5), s. 63-74; A. Więckiewicz [Sobolewska], Analityk jako pisarz i biograf. Psychograficzna twórczość Izydora Sadgera a psychoanaliza literatury, "Teksty Drugie" 2019, nr 1, s. 402-420.

57 Zob. S. Rosiek, Biografia Schulza jako wyzwanie (rzucone historii), s. 73.

58 Zob. J. Ficowski, Okolice sklepów cynamonowych, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 106-107.

59 A. Tuszyńska, Narzeczona Schulza, Kraków 2015.

60 M. Kicińska, Pani Stefa, Wołowiec 2015.

61 A. Nasiłowska, Porządki w bibliotece, s. 11.

62 J. Ranci?re, O nauczycielach, którzy nie wiedzą, [przeł. P. Laskowski], Warszawa 2020, s. 31. Zob. P. Bourdieu, J.-C. Passeron, Reprodukcja. Elementy teorii systemu nauczania, przeł. E. Neyman, wstęp i red. naukowa A. Kłoskowska, Warszawa 1990.

63 Zob. P. Bourdieu, Zmysł praktyczny, przeł. M. Falski, Kraków 2008.

64 F. Jameson, The Political Unconscious: narrative as a socially symbolic act, 2nd. ed., London - New York 2002, s. IX.

65 Zob. B. Schulz, Dzwony Bazylei, [w:] tegoż, Dzieła zebrane, t. 7: Szkice krytyczne, koncepcja edytorska W. Bolecki, komentarze i przypisy M. Wójcik, oprac. językowe P. Sitkiewicz, Gdańsk 2017, s. 26; S. Rosiek, Schulz poza czasem, [w:] tegoż, Odcięcie, s. 240-264.

66 List Tadeusza Brezy do Jerzego Ficowskiego z 3 września 1967, [w:] Bruno Schulz w oczach świadków, s. 28.

67 A. Tuszyńska, J[...], Juna, Józefina, "Schulz/Forum" 2014, nr 4, s. 44.

68 Zob. M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Warszawa 2009, s. 180-187.

69 S. Rosiek, Biografia Schulza jako wyzwanie (rzucone historii), s. 73.

70 Zob. P. Tomczok, Ojciec, brat i nauczyciel prac ręcznych, [w:] Przed i po. Bruno Schulz, pod red. J. Olejniczaka, Kraków - Nowy Sącz 2018, s. 130-131.

71 A. Kaszuba-Dębska, Bruno. Epoka genialna, Kraków 2020, s. 9.

72 P. Justova, Anna Kaszuba-Dębska: Schulz czytany na nowo [wywiad], https://culture.pl/pl/artykul/anna-kaszuba-debska-schulz-czytany-na-nowo-wywiad-0 (dostęp: 24.01.2021).

73 J. Ficowski, Gra pomyłek, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia, Sejny 2002, s. 145.

74 Zob. np. M.P. Markowski, Pragnienie obecności. Filozofie reprezentacji od Platona do Kartezjusza, Gdańsk 1999; tenże, O reprezentacji, [w:] Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy badawcze, red. M.P. Markowski, R. Nycz, wyd. 2, Kraków 2012, s. 287-333.

75 Zob. np. H. White, Zdarzenie historyczne, przeł. R. Borysławski, [w:] tegoż, Proza historyczna, pod red. E. Domańskiej, Kraków 2009, s. 251 i nast.

76 H. White, Tekst historiograficzny jako artefakt literacki, przeł. M. Wilczyński, [w:] tegoż, Poetyka pisarstwa historycznego, pod red. E. Domańskiej i M. Wilczyńskiego, Kraków 2000, s. 105.

77 S. Rosiek, Mickiewicz (po śmierci). Studia i szkice nekrograficzne, Gdańsk 2013, s. 10.

78 H. White, Tekst historiograficzny jako artefakt literacki, s. 68-87. Zob. też N. Frye, Anatomia krytyki, przeł. M. Bokiniec, Gdańsk 2012.

79 J. Kandziora, Jerzy Ficowski o Schulzu - między rekonstrukcja? a retoryka?. (Refleksje nad "Regionami wielkiej herezji"), "Schulz/Forum" 2013, nr 3, s. 58.

80 J. Orzeszek, Schulz i żałoba. O drugim ciele pisarza, "Schulz/Forum" 2019, nr 14, s. 168-185.

81 Zob. M. Romanowski, Biografia reportażowa w epoce upamiętnienia. O "Schulzu pod kluczem" Wiesława Budzyńskiego, "Jednak Książki. Gdańskie czasopismo humanistyczne" 2016, nr 5, s. 42.

82 Zob. A. Nasiłowska, Zwrot biograficzny, http://www.dwutygodnik.com/artykul/553-biografie-zwrot-biogra-ficzny.html (dostęp: 30.10.2022); taż, Przełom anty-antybiograficzny, "Nowa Dekada Krakowska" 2018, nr 2/3, s. 8-11.

83 Zob. J. Madejski, Do(ty)kanie osoby. Współczesna biografistyka literacka, [w:] tegoż, Praktykowanie autobiografii. Przyczynki do literatury dokumentu osobistego i biografistyki, Szczecin 2017, s. 224.

84 Por. L. Marzec, Papiery po Iłłakowiczównie. Archiwum jako przedmiot badań, Warszawa 2022, rozdz. "Zwrot archiwalny? Zwrot biograficzny?".

85 P. Lejeune, Czy można zdefiniować autobiografię?, przeł. R. Lubas-Bartoszyńska, [w:] tegoż, Wariacje na temat pewnego paktu. O autobiografii, Kraków 2007, s. 5.

86 P. Ric?ur, O sobie samym jako innym, przeł. B. Chełstowski, naukowo opracowała i wstępem poprzedziła M. Kowalska, Warszawa 2018, s. 191-192.

87 Zob. tamże, zwłaszcza rozdz. "Badanie VI. Ten-który-jest-sobą i tożsamość narracyjna".

88 A. Legez?yn?ska, Biografistyka jako hermeneutyczne wyzwanie, "Teksty Drugie" 2019, nr 6, s. 25-26.

89 H. Kirchner, Nałkowska albo życie pisane, wyd. 2, Warszawa 2011, s. 9. Podkreślenie - H. K.

90 Zob. np. F. Ankersmit, Sześć tez o narratywistycznej filozofii historii, przeł. E. Domańska, [w:] tegoż, Narracja, reprezentacja, doświadczenie. Studia z teorii historiografii, pod red. i ze wstępem E. Domańskiej, Kraków 2004.

91 Odpowiedź udzielona Jeanowi Baudrillardowi przypomina nieco słowa narratora Księgi o genialnej epoce: "Możeśmy ją w diminucyjnym zapędzie, sterroryzowani nieobjętością transcendentu - zbyt ograniczyli, zakwestionowali i zachwiali. Gdyż mimo wszystkich zastrzeżeń: ona była" (B. Schulz, Księga, [w:] tegoż, Opowiadania. Wybór esejów i listów, oprac. J. Jarzębski, wyd. 2 przejrzane i uzupełnione, Wrocław 1998, s. 119).

92 Zob. F. Ankersmit, Zwrot lingwistyczny: teoria literatury a teoria historii, przeł. M. Zapędowska, [w:] tegoż, Narracja, reprezentacja, doświadczenie, s. 88 i nast.

93 A. Pekaniec, Bio-grafia. Pytania i odpowiedzi, "Nowa Dekada Krakowska" 2018, nr 2/3, s. 5-6.

94 Termin "pakt biograficzny", niejednokrotnie wykorzystywany w badaniach biograficznych, został oczywiście ukuty na zasadzie analogii do paktu autobiograficznego Philippe'a Lejeune'a.

95 Zob. F. Ankersmit, Pochwała subiektywnos?ci, przeł. T. Sikora, "Er(r)go. Teoria-literatura-kultura" 2001, nr 2 (3), s. 21.

96 A. Franaszek, Postscriptum, [w:] tegoż, Herbert. Biografia, t. 2: Pan Cogito, Kraków 2018, s. 381.

97 H. Lee, Biomitografowie, czyli życiorysy Virginii Woolf, przeł. J. Mikos, "Literatura na Świecie" 1999, nr 7/8, s. 349.

98 M.P. Markowski, Cień biografa. Życie odkrywane, "Tygodnik Powszechny. Katolickie pismo społeczno-kulturalne" 2010, nr 17, dodatek. Podobnie, przeciwstawiając ją kronice, charakteryzuje biografię Roman Loth: "na plan pierwszy [biografia] wysuwa fakty uczestniczące w kształtowaniu ogólnej koncepcji bohatera, inne wzmiankując marginesowo lub eliminując całkowicie" (R. Loth, Z problemów biograficznej kroniki literackiej, [w:] Stan i perspektywy rozwoju biografistyki polskiej. Materiały z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej przez Instytut Historii Uniwersytetu Opolskiego w dniach 23-25 września 1997 r., pod red. L. Kuberskiego, Opole 1998, s. 20).

99 Zob. R. Barthes, S/Z, przeł. M.P. Markowski, M. Gołębiewska, Warszawa 1999.

100 Tyle że w sumie Chwedorczuk odtwarza w swojej narracji dominację Dąbrowskiej nad Kowalską. Całe szczęście patrzy na życie poetki przez pryzmat innej kobiety. Gdyby ogłosiła jako biografię opowieść w istocie poświęconą relacji kobiety z bardziej wpływowym mężczyzną, pewnie poważnie naraziłaby się liberalnej krytyce. Inna rzecz, że głos męża Kowalskiej, Jerzego Kowalskiego, również bywa u Chwedorczuk bardziej słyszalny od głosu głównej bohaterki. Zob. S. Chwedorczuk, Kowalska. Ta od Dąbrowskiej, Warszawa 2020; Kowalska przeżyła z autorką "Nocy i dni" 22 lata i stworzyła z nią nierozerwalny związek [z S. Chwedorczuk rozmawia J. Wiśniowska], https://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/kowalska-ta-od-dabrowskiej-sylwia-chwedorczuk-rozmowa/ (dostęp: 5.04.2023). Por. A. Pekaniec, Biografia księżycowa? "Kowalska. Ta od Dąbrowskiej" Sylwii Chwedorczuk, "Zagadnienia Rodzajów Literackich" 2021, nr 2, s. 81-97.

101 A. Domosławski, Kapuściński non-fiction, Warszawa 2010.

102 Zob. A. Synoradzka-Demadre, Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii prywatnej, Warszawa 2016, s. 13, oraz rozdz. III: "Zanim powstał Pianista Romana Polańskiego - Robinson warszawski (1945-1950)".

103 J. Orzeszek, Schulz i żałoba. O drugim ciele pisarza, s. 168-185. Por. H. Lee, Biomitografowie, czyli życiorysy Virginii Woolf, s. 344 i nast.

104 H. White, Tekst historiograficzny jako artefakt literacki, przeł. M. Wilczyński, [w:] tegoż, Poetyka pisarstwa historycznego, pod red. E. Domańskiej, M. Wilczyńskiego, Kraków 2010, s. 83.

105 Zob. A. Całek, Biografia naukowa. Od koncepcji do narracji: interdyscyplinarność, teorie, metody badawcze, Kraków 2013, s. 30. Por. P.M. Kendall, Art of biography, London 1965, s. 15.

106 M. Bal, Narratologia. Wprowadzenie do teorii narracji, przeł. E. Krzempek i in., Kraków 2009, s. 101. Por. P. Ric?ur, Czas i opowieść, przeł. J. Jakubowski, t. 2: Konfiguracja w opowieści fikcyjnej, Kraków 2008, rozdz. "Gry z czasem".

107 M. Bal, Narratologia, s. 101.

108 P. Ric?ur, Czas i opowieść, s. 127 i nast.

109 Tamże, s. 137.

110 M. Bal, Narratologia, s. 102.

111 Zob. J. Kandziora, Poeta w labiryncie historii. Studia o pisarskich rolach Jerzego Ficowskiego, Gdańsk 2016, s. 222.

112 J. Ficowski, Bruno, syn Jakuba, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 26-27.

113 J. Jarzębski, Schulz, s. 31-32.

114 J. Sass, Kronika uchodźcy, "Schulz/Forum" 2017, nr 10, s. 22-40.

115 S. Rosiek, Biografia Schulza jako wyzwanie (rzucone historii), [w:] tegoż, Odcięcie. Szkice wokół Brunona Schulza, Gdańsk 2021, s. 22. Zob. też H. White, Znaczenie narracyjności dla przedstawiania rzeczywistości, przeł. M. Wilczyński, [w:] tegoż, Poetyka pisarstwa historycznego, s. 141 i nast.

116 M. Bal, Narratologia, s. 102.

117 Biografia. O atrakcyjności gatunku i jego pułapkach, w rozmowie uczestniczyli: A. Arno, A. Czabanowska-Wróbel, G. Kubica-Heller, M. Szumna, M. Urbanowski, T. Walas i M. Wyka, moderowała A. Pekaniec, "Nowa Dekada Literacka" 2018, nr 2/3, s. 39.

118 Zob. M. Foucault, Ojcowskie "nie", przeł. M.P. Markowski, [w:] tegoż, Szaleństwo i literatura. Powiedziane, napisane, wybrał i oprac. T. Komendant, przeł. B. Banasiak, T. Komendant, M. Kwietniewska, A. Lewańska, M.P. Markowski, P. Pieniążek, posłowie M.P. Markowski, Warszawa 1999, s. 18.

119 J.H. Van Den Berg, [Dziecko stało się dzieckiem], przeł. M. Ochab, [w:] Dzieci, wybór, oprac. i red. M. Janion i S. Chwin, t. II, Gdańsk 1988, s. 239.

120 J. Wróbel, Wstęp, [w:] A. Rudnicki, Opowiadania wybrane, oprac. J. Wróbel, Wrocław 2009, s. VI.

121 W. Maciąg, Wstęp, [w:] M. Dąbrowska, Opowiadania, oprac. W. Maciąg, Wrocław 1972, s. III-XV.

122 M. Głowiński, Wstęp, [w:] J. Tuwim, Wiersze wybrane, oprac. M. Głowiński, wyd. 3 zmienione, Wrocław 1973, s. III-IX.

123 B. Faron, Wstęp, [w:] Z. Uniłowski, Wspólny pokój i inne utwory, oprac. B. Faron, Wrocław 1976, s. III-XVII.

124 M. Wójcik, Wstęp, [w:] E. Zegadłowicz, Zmory. Kronika z zamierzchłej przeszłości, oprac. M. Wójcik, Wrocław 2006, s. VII-XLVIII.

125 A. Zawada, Wstęp, [w:] J. Iwaszkiewicz, Opowiadania wybrane, oprac. A. Zawada, Wrocław 2001, s. V-XXI.

126 E. Balcerzan, Wstęp, [w:] B. Jasieński, Utwory poetyckie, manifesty, szkice, oprac. E. Balcerzan, Wrocław 1972, s. III-XXVIII.

127 J. Trznadel, Wstęp, [w:] B. Leśmian, Poezje wybrane, oprac. J. Trznadel, wyd. 1 elektroniczne, na podstawie wyd. 3 rozszerzonego (1991), Wrocław 2019, epub.

128 A. Baluch, Wstęp, [w:] T. Czyżewski, Poezje i próby dramatyczne, oprac. A. Baluch, Wrocław 1992, s. V-XXII.

129 E. Wiegandtowa, Wstęp, [w:] J. Wittlin, Sól ziemi, oprac. E. Wiegandtowa, Wrocław 1991, s. VI-XLII.

130 E. Głębicka, Wstęp, [w:] M. Dąbrowska, Noce i dnie, t. I-II, wstęp i oprac. E. Głębicka, Wrocław 2021, s. V-LXI.

131 W. Bolecki, Wstęp, [w:] S.I. Witkiewicz, Pożegnanie jesieni, wstęp i oprac. W. Bolecki, Wrocław 2017, s. V-XI.

132 J. Błoński, Wstęp, [w:] S.I. Witkiewicz, Wybór dramatów, wyboru dokonał i wstępem poprzedził J. Błoński, tekst i przypisy oprac. M. Kwaśny, wyd. 2 poprawione, Wrocław 1983, s. V-XXIX.

133 W. Wójcik, Wstęp, [w:] Z. Nałkowska, Granica, oprac. W. Wójcik, Wrocław 1971, s. III-XIV.

134 E. Wiegandtowa, Wstęp, [w:] Z. Nałkowska, Romans Teresy Hennert, Wrocław 2001, s. V-XIV.

135 A. Franaszek, Herbert. Biografia, t. 1: Niepokój, Kraków 2018, s. 66-67.

136 R. Romaniuk, Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza, t. 1, Warszawa 2012, rozdz. "Domy i ludzie", "Wyspa Tymoszówka", "Stracone pokolenie", "Strona Byszew".

137 K. Suchanow, Gombrowicz. Ja, geniusz, t. 1, Wołowiec 2017, rozdz. "Małoszyce", "Służewska 3".

138 M.I. Sánchez-Vegara, Astrid Lindgren, il. L. Hunter, [tłum. z jęz. ang. J. Tokarczyk], Warszawa 2021; taż, Agatha Christie, il. E. Munsó, [tłum. z jęz. ang. J. Tokarczyk], Warszawa 2021; taż, Hans Christian Andersen, il. M. Lee-Mackie, [tłum. z jęz. ang. J. Tokarczyk], Warszawa 2021.

139 J. Skworz, Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz, Poznań 2017.

140 S. Lem, Wysoki Zamek, Kraków 2020, s. 43-44.

141 Z. Freud, Zarys psychoanalizy, [w:] tegoż, Poza zasadą przyjemności, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1975, s. 196.

142 Zob. np. W. Wordsworth, Oda o przeczuciach nieśmiertelności ze wspomnień wczesnego dzieciństwa, przeł. S. Kryński, [w:] Dzieci, wybór, oprac. i red. M. Janion i S. Chwin, t. I, Gdańsk 1988, s. 7.

143 Zob. R. Stach, Kafka. Wczesne lata. 1883-1911, przeł. R. Wojnakowski, Warszawa 2021, rozdz. "Myśli o Freudzie".

144 K. Szymborska, Children studies jako perspektywa metodologiczna. Współczesne tendencje w badaniach nad dzieckiem, "Teksty Drugie" 2016, nr 1, s. 189-205. Por. taż, Po stronie dziecka. Perspektywa children studies, Białystok 2020, zwłaszcza rozdz. "Dziecko w interdyscyplinarnym dialogu children studies" i "Epilog. Jakie children studies?".

145 P. Matywiecki, Twarz Tuwima, wyd. 2, Warszawa 2015, s. 138-142.

146 P. Czapliński, Kontury mobilności, [w:] Poetyka migracji. Doświadczenie granic w literaturze polskiej przełomu XX i XXI wieku, pod red. P. Czaplin?skiego, R. Makarskiej, M. Tomczok, Katowice 2013, s. 19.

147 Małgorzatę Szumną zainteresował punkt, w którym edukacyjna biografia Jana Błońskiego przemienia się w biografię intelektualną. Nastoletni uczeń Jaś staje się Błońskim krytykiem. Zob. M. Szumna, Portret krytyka z czasów młodości. O kształtowaniu się tożsamości krytycznej Jana Błońskiego, "Teksty Drugie" 2017, nr 5, s. 70-87.

148 List Brunona Schulza do Stefana Szumana z 24 lipca 1932, [w:] B. Schulz, Dzieła zebrane, t. 5: Księga listów, zebrał i przygotował do druku J. Ficowski, uzupełnił S. Danecki, Gdańsk 2016, s. 36.

149 Zob. np. T. Olchanowski, Jungowska interpretacja mitu ojca w prozie Brunona Schulza, Białystok 2001, s. 73-76; M. Zaleski, Masochista na Cyterze, "Teksty Drugie" 2005, nr 3, s. 184-203; W. Owczarski, Miejsca wspólne, miejsca własne. O wyobraźni Leśmiana, Schulza i Kantora, Gdańsk 2006; M.P. Markowski, Powszechna rozwiązłość. Schulz, egzystencja, literatura, Kraków 2012, s. 79; S. Rosiek, Odcięcie. Siedem fragmentów, [w:] tegoż, Odcięcie, s. 151-188; F. Szałasek, Erros Schulza, "Schulz/Forum" 2016, nr 7, s. 75-90; S. Lindskog, Subwersja seksualności. Komentarz o różnicy seksualnej i męskości u Brunona Schulza w kontekście nowoczesnej heteroseksualności, [w:] Przed i po. Bruno Schulz, pod red. J. Olejniczaka, Kraków 2018, s. 92-94.

150 J. Jarzębski, Sklepy bławatne i sklepy cynamonowe, [w:] B. Schulz, Dzieła zebrane, t. 2: Sklepy cynamonowe, wstęp i oprac. J. Jarzębski, dodatek krytyczny S. Rosiek, oprac. językowe M. Ogonowska, Gdańsk 2019, s. 23.

151 J. Ficowski, Bruno, syn Jakuba, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 17-28; tenże, Księga, czyli powrotne dzieciństwo, [w:] tegoż, Regiony wielkiej herezji i okolice, s. 29-38.

152 Tamże, s. 35.

153 J. Jarzębski, Wstęp, [w:] B. Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów, s. IX-X.

154 Tenże, Schulz, Wrocław 1999, s. 29-31.

155 A. Kaszuba-Dębska, Kobiety i Schulz, Gdańsk 2016, s. 313-314.

156 Taż, Bruno. Epoka genialna, s. 150.

157 B. Balint, Bruno Schulz. An Artist, a Murder, and the Hijacking of History, New York 2023, rozdz. 2: "The republic of dreams".

158 J. Jarzębski, Schulz, s. 31.

159 M. Bal, Narratologia, s. 103-104.

160 J. Rudnicki, List z Hamburga (8), "Twórczość" 1992, nr 10, s. 86.

161 M.P. Markowski, Cień biografa.