Wojna galijska - tytuł wykuty na zawsze w naszych wspomnieniach, budzący nostalgię za czasami szkolnymi, uśmiechami kolegów z klasy i postaciami nauczycieli. Niemało z nas ma takie skojarzenie. To dzieło było towarzyszem czasów młodzieńczych dla wszystkich pokoleń XX wieku. A nie zawsze są to radosne wspomnienia: sprawdziany z łaciny oparte na fragmentach z tego tekstu prześladowały nas tak długo, że mogliśmy go znienawidzić. Jasne, napisał go ten wielki Cezar. Jasne, opowiada o wielkiej wojnie, ale czy to jest właściwie genetivus singularis, czy nominativus pluralis?
Jak w takich okolicznościach zrozumieć sens wybitnego dzieła? Staje się ono zimne i nieciekawe. Sprowadza się w gruncie rzeczy do pliczku wręczanych uczniom kartkówek; ci, ze względu na swój wiek, nie potrafią się skupić i tracą szansę na podróż do fascynującego, nieistniejącego już świata, który skonfrontowany z naszym pozwala nam lepiej zrozumieć także dzisiejszą epokę, bo ukazuje wartości nieprzemijające, o których nie należy nigdy zapominać.
Wśród tamtych uczniów byłem i ja. Nie chcę niczego wyrzucać moim nauczycielom. To były inne czasy, styl nauczania był surowszy niż dziś, a oni nie mieli z nami otwartej relacji. Trzeba było się nauczyć i kropka. Zatem książka, kupiona w antykwariacie, po maturze trafiła na półkę. Książek się nie wyrzuca. I to prawda. Są prawdziwymi przyjaciółmi. Cezar w pewnym sensie przez cały czas na mnie czekał. I - jak w powieści - moja ręka zaczęła go szukać i odnalazła piętnaście lat później.
Kiedy zacząłem robić telewizyjne reportaże o Pompejach, "odkryte" przeze mnie rzymskie społeczeństwo zaczęło mnie intrygować swoją zaskakującą aktualnością. Wtedy, zaciekawiony i żądny coraz obszerniejszej wiedzy, sięgnąłem po ten stary tom. I... świat się przede mną otworzył!
Linijka po linijce odsłaniał się przede mną prawdziwy duch Wojny galijskiej, którego zupełnie nie wyczułem w szkole. Opowieść pełna przygód, dojmująca, fascynująca. Idealny scenariusz popularnego serialu na którejś z platform streamingowych, którego odcinki byłyby podzielone na aż dziewięć sezonów (od 58 do 50 roku przed Chrystusem).
Ale to dopiero początek.
Czytając tę książkę, człowiek oczywiście dowiaduje się po trochu o historii, polityce, technikach wojskowych. Ale naprawdę fascynująca jest tu antropologia nieistniejących już ludów, geografia miejsc widzianych po raz pierwszy przez Rzymianina, wiedza przyrodnicza. To niepowtarzalna wyprawa do starożytności, rozświetlana opisami, których nie spodziewalibyśmy się po wojskowym i polityku.
I których nie oczekiwalibyśmy znaleźć w dziele, owszem, uważanym za fundament naszej kultury klasycznej, jednak napisanym w zupełnie innym celu: to był zbiór raportów z wojny wysyłanych do Senatu. Który na koniec stał się podstawą do szkolnych kartkówek. A Wojna galijska zasługuje na dużo więcej.
Zawsze chciałem opowiedzieć i pokazać tę NIGDY niebraną pod uwagę stronę dzieła Juliusza Cezara. To bilet na niesamowitą podróż, wyjątkową przygodę z przeszłością.
Podobał się wam Gladiator Ridleya Scotta albo serial Gra o tron? Oglądaliście przed snem części sagi Gwiezdne wojny? Lubicie zwycięską, pewną siebie postać Jamesa Bonda? Przedstawiam wam więc rzeczywistą wersję tego, co mogło się wam wydawać tylko fantazją rodem z Hollywood. Bowiem Wojna galijska to także lasy, które, jak wierzą ludzie, są zamieszkiwane przez istoty z mitologii; legiony staczające wielkie bitwy; intrygi pałacowe; galijskie sanktuaria z pozbawionymi czaszek szkieletami; marsze przez śniegi; zdrady ze strony zaufanych kompanów; zasadzki; bitwy flot na oceanie. Kto by przypuszczał, że to wszystko można tam znaleźć?
Wszystko kręci się wokół głównego bohatera o niespotykanych talentach, który zdaje się wymyślony przez Iana Fleminga: Juliusza Cezara. Charyzmatyczny, heroiczny, zdeterminowany, niestrudzony, ale także surowy i nieubłagany, ze swoją "licencją na zabijanie" stawia czoło losowi, posługując się rozumem jak Ulisses w Odysei. Ci dwaj są do siebie bardzo podobni. Obaj prowadzą swoich ludzi, mierząc się z nieznanym za pomocą rozumowania i sprytu. Cezar wyjdzie cało z wielu nieprawdopodobnych sytuacji. Nie zapominajmy, że prawdziwym imieniem Ulissesa jest Odyseusz, co znaczy po grecku "ten, który nienawidzi", i również Cezar kilkakrotnie przejdzie "na ciemną stronę" historii, dokonując do dziś budzących grozę rzezi.
Ale jest to także mężczyzna zdolny do miłości: kocha namiętnie i podobnie porywczo zdradza, jest kochany i zdradzany. Jest narzeczonym, mężem, ojcem, kochankiem, wdowcem. Heteroseksualnym, biseksualnym... Naprawdę, widać w nim człowieka o tysiącu twarzy.
Aby dodać kontekst do opowieści Cezara, wyjaśniłem też co nieco z jego życia osobistego i prywatnego (czy nawet intymnego), co pomaga nam zrozumieć jego stany ducha w różnych momentach. To Cezar, którego ludzkiej twarzy nie znaliśmy. Będziecie mu towarzyszyć w życiu codziennym, obserwować jego niepokoje, lęki (tonął w długach), rozczarowania, radości.
Nie było więc łatwo być Cezarem. Trzeba było prowadzić jednocześnie dwie wojny: jedną w Galii z Galami i Germanami, drugą na odległość, przeciwko politycznym wrogom w Rzymie. Mieście, w którym panowała atmosfera podobna do tej z Chicago w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku, gdzie przestępstwa, egzekucje i ekspedycje karne były na porządku dziennym.
Wojna galijska jest ważna, bo właśnie wtedy Cezar okazuje się - i staje - tym budzącym strach wodzem, którego znamy. Dlatego ta książka pozwala jak gdyby sfotografować moment, w którym podbija wieczność.
Jego dzieło to wielki fresk tej decydującej epoki, na którym widać jej licznych bohaterów. Na kartach książki spotkacie Cycerona, Kleopatrę, Marka Antoniusza, Kalpurnię - łagodną żonę Cezara, Julię - jego nieszczęsną córkę, i dalej: Pompejusza, Krassusa, Witruwiusza, Katullusa... dowiecie się także, kim jest tak opiewana Lesbia.
Tę książkę chciałem napisać od trzydziestu lat. Również dlatego, że wchodząc do księgarni, zdacie sobie sprawę, iż nie istnieją monografie o Wojnie galijskiej. Znajdziecie świetne książki o Juliuszu Cezarze, napisane przez wielkich historyków i ważnych ekspertów - jest tam mowa o wojnach w Galii, ale tylko w części tekstu. Bardzo rzadko zdarza się książka, która, na niewielu stronach, traktuje o kampanii galijskiej, ale niestety w sposób niepełny, czasem wręcz powieściowy. Bardzo atrakcyjne bywają komiksy znanych rysowników, które oddają patos wielu momentów tej wojny.
Ale nie o tym chciałbym poczytać. Chciałbym książki, która wyjaśniłaby mi CAŁĄ Wojnę galijską w sposób naukowy, archeologiczny, antropologiczny, historyczny. Która poszerzyłaby fabułę o dodatkowe opisy i ciekawostki dotyczące miejsc, plemion, bitew, bohaterów wydarzeń, oddając faktyczny rozmach przedsięwzięcia Juliusza Cezara. Opowiadając także o intrygach, które snuto w tym czasie w Rzymie, bym mógł dobrze pojąć kontekst historyczny. Która wyjaśniałaby, w jakim kierunku zmierzała wówczas historia. Wreszcie książkę, która przedstawiłaby interpretacje kilku niedawnych odkryć archeologicznych.
Spróbowałem więc sam napisać tekst, który chciałbym znaleźć w księgarni. Nigdy by mi się to nie udało bez pomocy grupy kompetentnych ekspertów, historyków i archeologów, dzięki którym mogłem odkryć mnóstwo niesamowitych historycznych i ludzkich smaczków - teraz możecie przeczytać o nich w książce.
Zaczniemy od tego, jak naprawdę wyglądał Cezar, jaką miał twarz. Dzięki rekonstrukcjom przeprowadzonym przez AI spróbowaliśmy przywrócić życie jego oczom, scenom bitewnym, życiu codziennemu legionistów. Stworzyć ruchome obrazy. Obrazy, które "zniknęły w czasie, jak łzy w deszczu", ale teraz będziemy mogli je zobaczyć. I pojąć je lepiej właśnie w tamtym momencie.
Bo okazuje się, że zdobycie Galii następuje w decydującym momencie historii, pod koniec istnienia Republiki, kiedy instytucje powoli konają, a Cezar żegluje po wzburzonym morzu. To wszystko doprowadzi do wojen domowych, do przejęcia przez Cezara władzy w Rzymie i wreszcie do jego dramatycznej śmierci. Potem, stopniowo, otworzą się drzwi dla Cesarstwa. Jak by się to wszystko potoczyło, gdyby nie było Cezara?
To faktycznie on jako pierwszy nadał kształt Europie, w której żyjemy, z centrami jej kultury. Jako pierwszy udał się do Brytanii, przekroczył Ren. To on zdobył Galię i - co najistotniejsze - wpłynął na jej kształt już po wojnie, rozpoczynając romanizację tego terenu. To zasadniczo on położył fundamenty pod geografię i historię wszystkich kolejnych wieków. Jest to więc również moment fundacyjny dla Europy, jaką znamy dziś, dla jej instytucji, jej granic i jej geopolityki, która jest aspektem decydującym w naszych kruchych czasach.
Macie w ręku antywojenną książkę o wojnie. Tylko widząc i doświadczając, co się dzieje, kiedy wszystko jest stracone, a wokół tylko śmierć, zgliszcza, utrata bliskich, żałoba, można pojąć, czym jest pokój. To przecież pokolenie, które przeżyło horror dyktatur i apokalipsę drugiej wojny światowej, zachowało przez całe osiemdziesiąt lat pokój w Europie Zachodniej. Coś takiego nigdy wcześniej nie miało miejsca. Teraz, kiedy to pokolenie powoli nas opuszcza, nieprzypadkowo znów zaczynają wiać wichry wojny, co wcześniej było nie do pomyślenia. Przypomnienie, czym naprawdę jest wojna, jest bardzo ważne. To jeden z celów tej książki.
O tym arcydziele starożytności powiedziano wiele. Ale jest pewien aspekt, który łatwo przeoczyć. Wojna galijska jest wyjątkową książką historyczną, ponieważ, kiedy ją czytacie, naprawdę przemawia do was... Juliusz Cezar. Dyktował swoje opisy i raporty sekretarzowi, który zapisywał każde jego słowo; w związku z tym w kontakcie z dziełem naprawdę "słyszycie" jego zarejestrowany głos. A wielkim bohaterom historii nieczęsto się to zdarza.
A nam się wydawało, że to po prostu źródło kartkówek z łaciny. Widzicie, co straciliśmy?
Teraz nadszedł czas, by odkryć tę niesamowitą sagę z przeszłości.
Zróbcie to, co ja: wyobraźcie sobie, że dosiadacie konia u boku Cezara. Zepnijcie go ostrogami i ruszajmy z kopyta. Zaczyna się przygoda Wojny galijskiej.
Alberto Cesare Alessandro Angela