Choroba Kolbego - Karol Samsel

Kup ebooka

30.00 zł
24.90 zł (24,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

NIEPOKARANÓW

1

Markiz Maksymilian Kolbe. Jego najbardziej znana

Maksyma głosi, że radykalne Dobro pogłębia Ślady

Radykalnego zła. Maksym Markizylian - Kolbein?

Tego roku Ostatnie Zimowe Seminarium poświęcę

Związkom Jego Istnienia z Dobieństwem: Kolbein

2

Dobieniec, i kto by na to wpadł? Philippe Maxence

twierdzi, że odległość między dobieństwem a praw-

dopodobieństwem - da się przeliczyć: w Kolbikach.

Wierzyć mu? Zachęcać własnych magistrantów, by

udali się na seminaria, z historii matematyki? - Nie

3

jestem pewien, nie wolno mi uczyć prawa Kolbego

przed jego ostateczną ewaluacją. Na Boga. Pracuję

przecież w Warszawie, a nie w Woli Paryskiej. Na

odległość jednego kolbika odsuwając się od podań

i Interpelacji, jaką dasz mi Gwarancję, Zosiu, że -

4

nie mylisz Izraeliki z Islamiką? Judaiki z Jezuiką?

Sporą? Nie dałbym Ci wiary. Bo gdybym zasypał

Uniwersytet Warszawski przez pomyłkę islamika-

mi, nie ocaliłoby mnie nawet niedoszykowane, do

dzisiaj, prawo Kolbego. Uniwersytet w Jenie, "Je-

5

no, wyjmij mi z tych oczu". Markiz Maksymilian

aż do dzisiaj nazywany bywa Alfredem Hitchcoc-

kiem języka wartości, Stanleyem Kubrickiem reli-

gii. Nazywa go tak loża, do której jednak nie przy-

należę, ale w której, incognito, wizytuję. "Nur ein

6

Kolbe?", pytają w wejściu, aby sprawdzić Gościa.

"Kolbein", odpowiadam odruchowo. Niemal zaw-

sze. "Uniwersytet Warszawski jako Uczelnia Nie-

pokalanej", pamiętam sprzed lat tytuł podobnego

Licencjatu. Cóż za nonsens? Rektorem musiałaby

7

zostać Dziewica. Uniwersytet Warszawski raczej

jest pierwszym miesiącem Roku duszy Stefana

Georgego. Kolbe przychodzi dopiero: w Drugim

Miesiącu - jako oferta Drugiej Przestrzeni: "gdy

Cię pocałuje - policz, czy masz wszystkie zęby"

8

(tak wyzłośliwiają się na jego temat studenci z

uczelni prywatnych, choćby i z salonu wszech-

nauk "Gdy zachód szarzeje": "Kolbein nie sza-

rzeje", odpowiadam im szybko, każę im się ro-

zebrać i rozpruwam im głowy latającą szpadą).

9

Uchwały - publikacje i prapublikacje Uniwer-

syteckiego "Monitora". Obawiam się, że Usta-

wę o długości Wiersza Frauenlob podpisałem

przez pomyłkę nazwiskiem Kolbe i adnotacją:

"Jezu języka, ufam tobie". Stworzyłem niniej-

10

szym przez nierozwagę zarządzenie o konsek-

wencjach modlitewnych - każdy lingwista po-

wie ci, że nie język kłamcy spoczywa w ciele

prawdomównego, ale odwrotnie - ciało (a ra-

czej: wiele ciał wielu ludzi prawdomównych)

11?

spoczywa w jednym języku kłamcy. Nazywa-

my to chorobą Kolbego: "niepokorowiskiem"

mowy, Alzheimerem kaznodziejstwa, komp-

*

leksem Edypa

poetów.

NIEPOKORA

1

Nie dasz wiary, czym się Zająłem. Uważnie przyg-

lądam się Ciału biskupa łomżyńskiego. O ile tylko

się nie Mylę, to Mikołaj Sasinowski, mądry brunet

(świadczy o tym m.in. Ciemny Szampon Nieba: w

każdym jego Odbiciu: tak zwany Niemęski Epilog

2

Burzy). W materii bezrozumnych przesądów: Cia-

ło katolika daje równie wiele Możliwości, co: Cia-

ło protestanta, a nawet co: Ciało żyda. Powód jest

prosty: nie bez głębszego zrozumienia Papieskie i

Biskupie Ciała traktowane są w pewnym sensie -

3

jako Sabotaż Genetyczny, dziecinny Szantaż Reli-

gii Naturalnych. W katolicyzmie istnieje wszakże

tylko jeden Przykaz - spuścić Słuch do Miednicy

Wszelkiego Dźwięku, nawet jeżeli cała przewlek-

ła historia miałaby się zakończyć Plaskiem spada-

4

jących na dno studni - Po-śladków. Ten Plask nie

daje mi spać w nocy. Za dnia: ostatecznie określa

moje kryzysy twórcze, zanieczyszczając Muzykę

Drugiej Przestrzeni. Nic dziwnego, że w niedługi

czas później muszę szamotać się z - fatamorganą:

5

delikatne Stopy Mikołaja Sasinowskiego przypo-

minają mi Ręce - ale nie tyle samej Kaliny Jędru-

sik, co kalin matronalnych, półżydowskich - Goł-

dy Tencer, być może? I cóż w tym, tak naprawdę,

dziwnego, skoro ciało Katolika to - Ozimina rasy

6

ludzkiej, pora roku zero, Ciało zaś: Gołdy Tencer

(czy Kaliny Jędrusik) to pora roku ujemna, praw-

dziwe kabalarstwo, istny mezalians liczb: na Wy-

ciągnięcie Ręki. Do czego zmierzam? Chyba (na-

de wszystko) do tego, że nawet - najokazalszego

7

owocu nie da się dostrzec - w gęstych a ciężkich

plonach? Krótko mówiąc - Mszę w Notre Dame:

Poranną: mogła dziś nad ranem odprawiać Sama

Jędrusik, i tak cztery piąte Kościoła dojrzy przed

ołtarzem... francuskiego Sasinowskiego - i Nap-

8

rostuje resztę. Powiem to: otwarcie. Pisząc, chcę

widzieć Jędrusik przed swoim ołtarzem. Natural-

nie, jak każdy - szukam nauczycielki i mistrzyni,

pomimo wszystko, najbardziej liczą się dla mnie

jednak: Święte Wyrazicielki Liturgii Samotności.

9

Wyrazicielki. Liturgii. Samotności - podkreślam,

tak? Nie - Bachantki (żeby nie było - Nieporozu-

mień ani Nieporosumień). To jasne - mogę także

czuwać nad ciałem Sasinowskiego, a następnie -

napisać łomżyńsko-warszawskie Finnegan's Wa-

10

ke: zostałem stworzony także do prostego Minist-

ranctwa i - przemijającej urody elementarnej pos-

ługi. Nie mylmy jednak pojęć, ocalałem poprowa-

dzony po śladach nielicznej Reszty, przymuszony

zostawić Większość: za swoimi wąskimi plecami.

11

Jeśli kiedykolwiek zbuduję parafię, muszę pamię-

tać, że buduję na skałokruszu i skałoczepach - do

pewnego stopnia tak niepewnie, jak pastor Tomas

Ericsson - z Gości Wieczerzy Pańskiej Bergmana.

Zaprawdę powiadam Wam - bielszy się stanę nad

12?

najjaśniejszy Szampon Najciemniejszej Królowej

Nieba i Ziemi, nieważne, czy nazywać ją - Gołdą

*

Tencer, czy: miko-

łajemsasinowskim.