Choroby serca i układu krążenia. Choroby serca i układu krążenia - Maria Treben

-
Proszę czekać

Zapobieganie chorobom serca i układu krążenia

Ta zasada jest znana nie­mal wszyst­kim, jed­nak nie­stety rzadko kiedy bywa prze­strze­gana. Więk­szość z nas ocze­kuje od swego orga­ni­zmu bez­błęd­nego funk­cjo­no­wa­nia przy jed­no­cze­snym zno­sze­niu wiel­kich obcią­żeń, rów­no­cze­śnie spo­dzie­wa­jąc się, że siły witalne i odpor­no­ściowe orga­ni­zmu są wręcz nie­wy­czer­palne. Bar­dzo ryzy­kuje ten, kto uległ temu błęd­nemu prze­ko­na­niu. Nie można bowiem bez­kar­nie pro­wa­dzić gospo­darki rabun­ko­wej w sto­sunku do wła­snego orga­ni­zmu. Nasze ciało potrze­buje pie­lę­gna­cji i opieki, wystar­cza­ją­cego wytre­no­wa­nia oraz odpo­wied­niej ilo­ści przerw na odpo­czy­nek i rege­ne­ra­cję.

Oczy­wi­ście trudno w jed­no­znaczny i prze­ko­nu­jący spo­sób wyka­zać sku­tecz­ność zapo­bie­ga­nia cho­ro­bom. Gdy kogoś omi­nie nie­mal obo­wiąz­kowy wio­senny katar, chęt­niej uzna­jemy to za szczę­śliwy zbieg oko­licz­no­ści, niż przyj­mu­jemy, że udało mu się unik­nąć infek­cji dzięki regu­lar­nemu har­to­wa­niu orga­ni­zmu. Zamiast zapo­bie­gać roz­wo­jowi cho­rób, czę­ściej przyj­mu­jemy postawę wycze­ku­jącą i podej­mu­jemy lecze­nie dopiero wtedy, gdy zdążą się już roz­wi­nąć.

Prze­strze­ga­nia zasad pro­fi­lak­tyki nie da się nikomu naka­zać, można ją jedy­nie gorąco zale­cać. Doty­czy to szcze­gól­nie osób żyją­cych w wiel­kich mia­stach, naj­bar­dziej nara­żo­nych na stres i cho­roby cywi­li­za­cyjne.

Pamię­tajmy przy tym, że Bóg stwo­rzył odpo­wied­nie ziele na każdą cho­robę. Naszym zada­niem pozo­staje jedy­nie zadać sobie odro­binę trudu, aby wła­ści­wie sko­rzy­stać z Jego darów.

Hartowanie ciała

W celu zacho­wa­nia zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia trudno wska­zać coś waż­niej­szego niż kąpiele: w wodzie, słońcu i świe­żym powie­trzu. W ten spo­sób har­tu­jemy całe ciało i zmniej­szamy jego podat­ność na róż­nego rodzaju infek­cje oraz scho­rze­nia. Szcze­gólną rolę w har­to­wa­niu orga­ni­zmu odgrywa zimna woda, ponie­waż nie tylko zna­ko­mi­cie pobu­dza serce i układ krą­że­nia, lecz także wyraź­nie popra­wia ukrwie­nie skóry oraz tkanki pod­skór­nej.

Przy sto­so­wa­niu har­to­wa­nia się zimną wodą należy jed­nak prze­strze­gać kilku pod­sta­wo­wych zasad.

Przed zasto­so­wa­niem zabiegu całe ciało musi być cie­płe, zabiegi poranne naj­le­piej prze­pro­wa­dzać tuż po wyj­ściu z roz­grza­nej pościeli, zaś przed zabie­gami wie­czor­nymi całe ciało należy roz­grzać krót­kim, ale ener­gicz­nym spa­ce­rem. Tem­pe­ra­tura powie­trza w łazience lub innym pomiesz­cze­niu, w któ­rym wyko­ny­wać będziemy zabieg, powinna być umiar­ko­wana, zde­cy­do­wa­nie odczu­wana jako przy­jemna. Okna muszą być zamknięte, by nie dopu­ścić do powsta­nia prze­ciągu. Po prze­pro­wa­dze­niu zabiegu ciało musi mieć moż­li­wość szyb­kiego, ponow­nego roz­grza­nia się. Jeżeli tylko mamy taką moż­li­wość, na kil­ka­na­ście minut (do pół godziny) wra­camy do cie­płego łóżka.

Przy sto­so­wa­niu wszel­kich zabie­gów słu­żą­cych har­to­wa­niu całego ciała i wzmac­nia­niu układu odpor­no­ścio­wego, jak zresztą we wszyst­kim, należy zacho­wać umiar. W prze­ciw­nym razie orga­nizm zbyt mocno przy­zwy­czai się do okre­ślo­nych bodź­ców i prze­sta­nie reago­wać na nie we wła­ściwy spo­sób. Nie warto więc nie­ustan­nie korzy­stać z tych samych metod har­to­wa­nia, lecz raczej je zmie­niać i dosto­so­wy­wać na przy­kład do pory roku.

Zimne obmywania

Jeśli dzień będziemy roz­po­czy­nać i koń­czyć obmy­wa­niem całego ciała zimną wodą, już po krót­kim cza­sie wyraź­nie wzmoc­nimy odpor­ność i zmniej­szymy podat­ność na infek­cje gry­powe, prze­zię­bie­nia, a także na uciąż­liwe reago­wa­nie orga­ni­zmu na zmiany pogody.

Do wyko­na­nia zabiegu naj­le­piej użyć gąbki kąpie­lo­wej dobrze nasiąk­nię­tej zimną wodą. Obmy­wa­nie roz­po­czy­namy od pra­wej stopy, potem prze­cho­dzimy do obu nóg, zawsze pro­wa­dząc ruch od pra­wej strony ku lewej. Następ­nie obmy­wamy brzuch, ramiona i plecy, a szcze­gólną uwagę poświę­camy oko­licy serca, którą prze­cie­ramy dwu- lub trzy­krot­nie koli­stym ruchem. Gdy po zakoń­cze­niu zabiegu wytrzemy ciało dość szorst­kim ręcz­ni­kiem fro­to­wym, szybko pojawi się przy­jemne uczu­cie cie­pła. Taki spo­sób postę­po­wa­nia pomaga utrzy­mać cie­płe i suche dło­nie oraz stopy, a zara­zem sprzyja zacho­wa­niu rów­no­wagi fizycz­nej i psy­chicz­nej.

Wyko­na­nie tego zabiegu wie­czo­rem, tuż przed snem, sprzyja zdro­wemu i głę­bo­kiemu wypo­czyn­kowi.

Szczotkowanie skóry

Zabieg naj­le­piej wyko­ny­wać raz dzien­nie, naj­le­piej rano. Suchą skórę nacie­ramy szczotką z natu­ral­nego wło­sia, pro­wa­dząc ruchy od pra­wej strony w kie­runku serca. Podob­nie jak przy obmy­wa­niu zimną wodą, zaczy­namy od stóp i stop­niowo prze­su­wamy się ku bar­kom. Do szczot­ko­wa­nia ple­ców przyda się szczotka z nieco dłuż­szą rączką. Plecy szczot­ku­jemy od krę­go­słupa na zewnątrz, ku bokom, nato­miast brzuch masu­jemy ruchami koli­stymi, zgod­nymi z ruchem wska­zó­wek zegara. Nie należy przy tym zbyt mocno doci­skać szczotki -?skóra powinna wyraź­nie się zaró­żo­wić, ale nie zaczer­wie­nić.

Po zabiegu bie­rzemy cie­pły prysz­nic, aby spłu­kać złusz­czone dro­binki mar­twego naskórka. Szczot­ko­wa­nie skóry przy­nosi korzy­ści nie tylko dla zdro­wia. Pobu­dza ukrwie­nie skóry i tkanki pod­skór­nej, a przez to pośred­nio odciąża także układ krą­że­nia oraz narządy wewnętrzne. Rów­no­cze­śnie wyraź­nie popra­wia wygląd skóry, która staje się gład­sza, bar­dziej miękka, a zara­zem jędrna i sprę­ży­sta.

Zabiegi hydroterapeutyczne

Ciało czło­wieka pokrywa skóra o powierzchni około dwóch metrów kwa­dra­to­wych, w obrę­bie któ­rej znaj­duje się mniej wię­cej 300 000 recep­to­rów zimna i 25 000 recep­to­rów cie­pła. Wszyst­kie te punkty reagują na pole­wa­nie wodą oraz inne zabiegi hydro­te­ra­peu­tyczne zale­cane przez pastora Kne­ippa.

Zabiegi wyko­ny­wane według zale­ceń Kne­ippa można pole­cić wła­ści­wie każ­demu, a szcze­gól­nie miesz­kań­com dużych miast, któ­rzy nie­ustan­nie żyją w pośpie­chu i stre­sie. Hydro­te­ra­pia nie tylko har­tuje całe ciało, mię­dzy innymi przez pobu­dza­nie ukrwie­nia tka­nek i poprawę prze­miany mate­rii, lecz także korzyst­nie wpływa na samo­po­czu­cie oraz uła­twia szyb­sze roz­ła­do­wa­nie napię­cia i stresu.

Nie każdy jed­nak chce albo może pozwo­lić sobie na kura­cję kne­ip­pow­ską w sana­to­rium, pro­wa­dzoną pod okiem wykwa­li­fi­ko­wa­nych mistrzów kąpie­lo­wych. Taki pobyt -?raz w roku lub raz na dwa lata -?nie­wąt­pli­wie bar­dzo dobrze wpływa na ogólny stan zdro­wia, jed­nak więk­szość pro­stych zabie­gów można z równą sku­tecz­no­ścią wyko­ny­wać w domu, przy uży­ciu naj­prost­szego wypo­sa­że­nia. Do prze­pro­wa­dze­nia kura­cji kne­ip­pow­skiej wystar­czą bowiem umy­walka, wanna z węży­kiem do pole­wa­nia, dwa wyso­kie do kolan wia­dra oraz ter­mo­metr kąpie­lowy.

Zimna kąpiel rąk

Do wyko­na­nia zabiegu potrzebna jest umy­walka napeł­niona wodą do poziomu umoż­li­wia­ją­cego zanu­rze­nie rąk do połowy przed­ra­mion. Zabieg należy prze­pro­wa­dzać w cie­płym pomiesz­cze­niu, przy uprzed­nio roz­grza­nym orga­ni­zmie. Nie powi­nien być wyko­ny­wany w przy­padku odczu­wa­nia zimna lub wychło­dze­nia.

Ręce zanu­rzamy powoli i stop­niowo -?naj­pierw czubki pal­ców, potem dłoń, przed­ra­mię i ramię do połowy. Naj­pierw wkła­damy do wody prawą rękę, a następ­nie lewą.

Zanu­rzone ręce utrzy­mu­jemy w wodzie tak długo, aż wystąpi reak­cja: albo uczu­cie sil­nego ścią­ga­nia się skóry, albo uczu­cie cie­pła połą­czone z deli­kat­nym zaró­żo­wie­niem się naskórka. Reak­cja nastę­puje zwy­kle po 20-30 sekun­dach.

Po zabiegu na mokre ręce zakła­damy koszulę z dłu­gim ręka­wem i roz­grze­wamy je macha­niem.

Ciepła kąpiel rąk

Przy cie­płej kąpieli rąk postę­pu­jemy podob­nie jak przy kąpieli zim­nej, z tą róż­nicą, że zabieg powi­nien trwać od dzie­się­ciu do dwu­na­stu minut, a tem­pe­ra­tura wody powinna wyno­sić około 38 °C. Do cie­płej kąpieli można doda­wać zioła, czego nie zaleca się przy kąpieli zim­nej. Po zakoń­cze­niu zabiegu dodat­kowo spłu­ku­jemy ręce zimną wodą.

Przemienna kąpiel rąk

Prze­mienną kąpiel rąk zaleca się przede wszyst­kim przy nie do końca okre­ślo­nych dole­gli­wo­ściach serca i układu krą­że­nia. Przy­go­to­wu­jemy dwa naczy­nia: jedno z wodą o tem­pe­ra­tu­rze 38 °C, dru­gie z wodą zimną, ewen­tu­al­nie let­nią. Powinny być one na tyle głę­bo­kie, aby można było bez trudu zanu­rzyć ręce aż do połowy ramion. Obie ręce wkła­damy jed­no­cze­śnie naj­pierw do cie­płej wody, wyko­nu­jąc ruch dość szybki, ale rów­no­mierny. Po pię­ciu minu­tach prze­no­simy je na dzie­sięć sekund do zim­nej wody, a następ­nie ponow­nie zanu­rzamy na trzy minuty w wodzie cie­płej. Cały zabieg koń­czymy jesz­cze jed­nym, dzie­się­cio­se­kun­do­wym zanu­rze­niem rąk w zim­nej wodzie. Ręcz­ni­kiem osu­szamy tylko dło­nie, nato­miast przed­ra­miona i ramiona pozo­sta­wiamy do wyschnię­cia w ruchu.

Stopniowa kąpiel rąk

Kąpiel rąk w wodzie o stop­niowo pod­no­szo­nej tem­pe­ra­tu­rze działa sil­nie roz­luź­nia­jąco i roz­kur­czowo. Tego rodzaju zabiegi zaleca się zwłasz­cza przy skur­czach w oko­licy serca, osła­bie­niu mię­śnia ser­co­wego oraz jako uzu­peł­nie­nie tera­pii poza­wa­ło­wej. Taka forma kąpieli sta­nowi rów­nież cenny śro­dek pro­fi­lak­tyczny i wspo­ma­ga­jący lecze­nie dusz­nicy bole­snej (angina pec­to­ris).

Mocze­nie rąk w coraz cie­plej­szej wodzie pro­wa­dzi do roz­sze­rze­nia naczyń krwio­no­śnych, a tym samym zwięk­sza ukrwie­nie obwo­dowe. W efek­cie tkanki zostają lepiej zaopa­trzone w krew, ciśnie­nie tęt­ni­cze może się obni­żyć, a mię­sień ser­cowy ulega odcią­że­niu.

Zabieg roz­po­czy­namy od pra­wej ręki zanu­rza­jąc ją powoli w wodzie o tem­pe­ra­tu­rze od 34 do 36 °C. Następ­nie przez dole­wa­nie bar­dzo gorą­cej wody pod­no­simy tem­pe­ra­turę (w ciągu 20-30 minut) do 39-41 °C. Zabieg natych­miast prze­ry­wamy w wypadku sil­nego bicia serca lub gdy spły­niemy potem. W żad­nym wypadku nie można dopu­ścić, by w trak­cie zabiegu woda ule­gła ponow­nemu wyzię­bie­niu, gdyż ryzyko ponow­nego skur­czu naczy­nio­wego jest wtedy bar­dzo duże.

Zabieg jest bar­dzo męczący, toteż po jego prze­pro­wa­dze­niu warto przy­naj­mniej na pół godziny poło­żyć się i odpo­cząć.

Okłady

Okłady dzielą się gene­ral­nie na zimne i cie­płe, przy czym w scho­rze­niach serca i krą­że­nia sto­suje się głów­nie okłady zimne. Rze­czą wspólną dla wszyst­kich okła­dów jest ich struk­tura, skła­dają się bowiem z trzech warstw: z war­stwy wewnętrz­nej, bez­po­śred­nio przy­le­ga­ją­cej do skóry - zwy­kle jest to kawa­łek płótna lnia­nego, poście­lo­wego lub po pro­stu ręcz­nik, z war­stwy pośred­niej z poro­wa­tego mate­riału przy­kry­wa­ją­cego wła­ściwy okład oraz z war­stwy zewnętrz­nej -?mate­riału, któ­rego zada­niem jest izo­la­cja cieplna, do tego celu naj­le­piej uży­wać weł­nia­nej chu­sty. W żad­nym wypadku nie wolno sto­so­wać mate­ria­łów wodosz­czel­nych. Zewnętrzna war­stwa nie powinna doty­kać do ciała, podob­nie war­stwa wewnętrzna w żad­nym wypadku nie powinna być odsło­nięta.

Okłady naj­le­piej sto­so­wać pacjen­towi leżą­cemu w łóżku, co zabez­pie­czy go przed mar­z­nię­ciem, przede wszyst­kim stopy muszą być suche i cie­płe. Jeśli pacjent mar­z­nie przed zało­że­niem okładu, koniecz­nie trzeba go roz­grzać, na przy­kład poda­jąc gorącą her­batę z sokiem mali­no­wym lub sto­su­jąc kąpiel w wodzie o nara­sta­ją­cej tem­pe­ra­tu­rze. Dopiero po roz­grza­niu można przy­ło­żyć mokry okład (dość dobrze wyżęty). Okład powi­nien dość ści­sło przy­le­gać do skóry, nie może wywo­ły­wać jed­nak nie­przy­jem­nego uczu­cia cia­snoty i w żad­nym wypadku nie powi­nien utrud­niać krą­że­nia.

W trak­cie okładu nie wolno pacjenta zosta­wiać samego, na wypa­dek gdyby doszło do nie­spo­dzie­wa­nych kom­pli­ka­cji. Okłady trwają zwy­kle około pół­to­rej godziny, okłady zimne naj­dłu­żej godzinę. Gdy war­stwa wewnętrzna okładu roz­grzeje się, musimy ją wymie­nić, podob­nie przy cie­płym okła­dzie, gdy się wyziębi. Po zdję­ciu okładu skórę sta­ran­nie wycie­ramy, a pacjent przez co naj­mniej godzinę pozo­staje w łóżku.

Okład na piersi

Na okład piersi potrze­bu­jemy: na war­stwę wewnętrzną płótno z suro­wego lnu, na war­stwę pośred­nią rów­nież płótno lniane (poro­wate, tzn. grubo tkane) oraz cie­płą chu­stę weł­nianą na izo­la­cję cieplną. Okład przy­kła­dany na piersi powi­nien zakry­wać je cał­ko­wi­cie, od oboj­czy­ków aż do pasa, ramiona nie powinny być zakryte.

Zwy­kle na piersi sto­suje się zimne okłady. Ich tem­pe­ra­turę dobiera się w zależ­no­ści od tego, jak pacjent znosi zimno. Weł­nianą izo­la­cję przed utratą wła­ści­wej tem­pe­ra­tury dobrze jest uprzed­nio roz­grzać w łóżku.

Okład na łydki

Odpo­wied­niej wiel­ko­ści lniane płótno lub ręcz­nik (mniej wię­cej 80 x 80 cm) moczymy do połowy w zim­nej wodzie i wyży­mamy. Zmo­czoną połowę przy­kła­damy bez­po­śred­nio do łydki i przy­kry­wamy suchą połową. Nakry­wamy weł­nianą chu­stą.

Inną, rów­nie sku­teczną metodą okła­dów na łydkę, jest zanu­rze­nie dłu­gich, baweł­nia­nych pod­ko­la­nó­wek w wodzie z dodat­kiem octu. Po wyżę­ciu zakła­damy je na nogi, a na wierzch nacią­gamy grube, dłu­gie weł­niane skar­pety.

Okład na lędźwie

Potrzebne do tego płótna muszą mieć wiel­kość 180 x 80 cen­ty­me­trów. Może to być duży ręcz­nik kąpie­lowy lub nie­wiel­kie prze­ście­ra­dło, które skła­damy w pół i połowę zanu­rzamy w wodzie. Po wyżę­ciu przy­kła­damy je do lędźwi i przy­kry­wamy stroną nie­zmo­czoną. Reszta dokład­nie jak przy okła­dach na piersi, tyle że okład powi­nien się­gać mniej wię­cej od połowy ud aż powy­żej pępka.

Okład na serce

Przy sto­so­wa­niu okła­dów na oko­licę serca moczymy połowę nie­wiel­kiego ręcz­nika, wyży­mamy i skła­damy w ten spo­sób, by zmo­czona powłoka przy­le­gała bez­po­śred­nio do skóry, a sucha je przy­kry­wała. Wiel­kość okładu powinna umoż­li­wiać przy­kry­cie lewej strony piersi, jest to zwy­kle kwa­drat o boku 15 cen­ty­me­trów.

Sto­so­wa­nie okła­dów w oko­licy serca warto wcze­śniej skon­sul­to­wać z leka­rzem, ponie­waż nie­wła­ści­wie dobrana metoda może przy­nieść wię­cej szkody niż pożytku. Przy­kła­dowo, przy­ło­że­nie zim­nego kom­presu w przy­padku skur­czu mię­śnia ser­co­wego może nie tylko nie zła­go­dzić dole­gli­wo­ści, ale nawet je nasi­lić.

Zioła

Babka lancetowata

Liście babki lan­ce­to­wa­tej, zwłasz­cza te zbie­rane w cza­sie kwit­nie­nia rośliny, zawie­rają garb­niki, fla­wo­no­idy, wie­lo­cu­kry i gli­ko­zydy. Wyciągi z babki lan­ce­to­wa­tej sto­suje się jako łagodne syropy wykrztu­śne, nada­jące się zwłasz­cza do lecze­nia upo­rczy­wego kaszlu u dzieci.

Medy­cyna natu­ralna "od zawsze" uży­wała świe­żych liści oraz mia­zgi z liści babki lan­ce­to­wa­tej (ale i zwy­kłej), jako sku­tecz­nych okła­dów na wszel­kie rany i ska­le­cze­nia. Także te źle gojące się i trudne do lecze­nia, otwarte rany wyni­ka­jące z nie­do­władu krą­że­nia, np. odle­żyny itp.

Barwinek pospolity

W kwit­ną­cych pędach bar­winka zawarte są dość duże ilo­ści alka­lo­idów i sub­stan­cji garb­ni­ko­wych. Napar oraz wyciągi z bar­winka pospo­li­tego służą obni­ża­niu ciśnie­nia krwi oraz znacz­nemu obni­że­niu poziomu cukru we krwi.

Ziele to wolno sto­so­wać jedy­nie w ści­słej kon­sul­ta­cji z leka­rzem, który ustali dokładną dawkę, alka­lo­idy zawarte w bar­winku są bowiem tok­syczne.

Chmiel zwyczajny

Do celów lecz­ni­czych sto­suje się szyszki, zarówno chmielu zwy­czaj­nego jak i upraw­nego, które zawie­rają ole­jek ete­ryczny, garb­niki oraz żywicę. Wpraw­dzie roślina ta głów­nie sto­so­wana jest do pro­duk­cji piwa, nie należy jed­nak lek­ce­wa­żyć jej wła­ści­wo­ści lecz­ni­czych. Napar oraz wyciągi z chmielu sto­so­wane są w nad­po­bu­dli­wo­ści ner­wo­wej i sek­su­al­nej oraz w lecze­niu bez­sen­no­ści, zwłasz­cza wyni­ka­ją­cej z prze­mę­cze­nia, zarówno fizycz­nego jak i psy­chicz­nego.

Cykoria podróżnik

Kwit­nące pędy oraz korze­nie zawie­rają naj­więk­sze ilo­ści gory­czek oraz inu­liny. Napary z cyko­rii naj­czę­ściej są sto­so­wane przy scho­rze­niach dróg żół­cio­wych oraz zabu­rze­niach tra­wien­nych. Cyko­ria jest zio­łem czę­sto wystę­pu­ją­cym w mie­szan­kach zale­ca­nych prze­ciwko zabu­rze­niom prze­miany mate­rii, rów­nież przy miaż­dżycy.

Czosnek niedźwiedzi

Świeże listki oraz doj­rzałe cebule tej rośliny zawie­rają ole­jek ete­ryczny oraz liczne enzymy. Czo­snek niedź­wie­dzi, podob­nie jak czo­snek zwy­czajny, obniża ciśnie­nie krwi oraz działa prze­ciw­miaż­dży­cowo. Oczysz­cza krew ze szko­dli­wych pro­duk­tów prze­miany mate­rii nie dopusz­cza­jąc do ich odkła­da­nia się na wewnętrz­nej powierzchni naczyń krwio­no­śnych. Czo­snek niedź­wie­dzi traci wszyst­kie cenne wła­ści­wo­ści po usu­sze­niu. Poza sezo­nem jest sto­so­wany w for­mie alko­ho­lo­wego wyciągu.

Dymnica pospolita

Dym­nica pospo­lita jest rośliną, w któ­rej kwit­ną­cych pędach zawarte są dość duże ilo­ści tok­sycz­nych alka­lo­idów, gory­czek oraz garb­ni­ków. Ziele to naj­czę­ściej bywa uży­wane jako skład­nik mie­sza­nek zio­ło­wych sto­so­wa­nych przy ner­wi­cach, rów­nież serca. Nie­któ­rzy przy­pi­sują jej korzystny wpływ na krą­że­nie obwo­dowe.

Przy kom­po­no­wa­niu jakich­kol­wiek mie­sza­nek z udzia­łem dym­nicy nie wolno zapo­mi­nać, że więk­sze jej stę­że­nie działa tok­sycz­nie, pora­ża­jąc mię­dzy innymi układ odde­chowy.

Dziurawiec

Jest bar­dzo powszech­nie sto­so­waną rośliną lecz­ni­czą, głów­nie ze względu na wszech­stronne zasto­so­wa­nie. W wierz­choł­kach jego pędów -?zwłasz­cza zbie­ra­nych w okre­sie kwit­nie­nia -?zawarte są liczne garb­niki, fla­wo­no­idy oraz ole­jek ete­ryczny. Ścią­ga­jące i prze­ciw­za­palne wła­sno­ści dziu­rawca spra­wiają, że jest on rów­nie chęt­nie sto­so­wany zewnętrz­nie, jak i wewnętrz­nie.

W scho­rze­niach serca i układu krą­że­nia dziu­ra­wiec bywa wyko­rzy­sty­wany w lecze­niu ner­wicy serca oraz przy zmia­nach cho­ro­bo­wych, powsta­ją­cych na powierzchni tka­nek w wyniku znacz­nie osła­bio­nego krą­że­nia.

Fiołek wonny

Cała roślina, a zwłasz­cza jej część pod­ziemna, zawiera w sobie ole­jek ete­ryczny, sapo­niny i gli­ko­zydy. Napar oraz wyciągi z fiołka sto­so­wane są bar­dzo sze­roko, mię­dzy innymi w lecze­niu scho­rzeń na tle zabu­rzeń prze­miany mate­rii: miaż­dżycy, cukrzycy, a także zapa­le­niu żył.

Napar działa moczo­pęd­nie wypłu­ku­jąc z orga­ni­zmu szko­dliwe pro­dukty prze­miany mate­rii i oczysz­cza­jąc krew.

Glistnik -?jaskółcze ziele

W kwit­ną­cych pędach oraz korze­niu tej rośliny znaj­dziemy tok­syczne alka­lo­idy o skła­dzie che­micz­nym nieco podob­nym do opium oraz garb­niki i kwasy orga­niczne. Czyn­nymi skład­ni­kami są jed­nak przede wszyst­kim alka­lo­idy, dzia­ła­jące wybit­nie prze­ciw­za­pal­nie i bak­te­rio­bój­czo.

Napar oraz wyciąg i świeży sok z glist­nika działa roz­kur­czowo i uspo­ka­ja­jąco.

Glist­nik, jako roślina tru­jąca, nie powi­nien być sto­so­wany bez kon­sul­ta­cji lekar­skiej.

Głóg

Dobro­czynny wpływ naparu i alko­ho­lo­wego wyciągu z głogu był powszech­nie znany "od zawsze". Zawarte w jago­dach i kwia­tach, a także w pew­nym stop­niu w liściach głogu sub­stan­cje aktywne: fla­wo­no­idy, kwasy orga­niczne oraz wita­mina C dzia­łają uspo­ka­ja­jąco na czyn­ność mię­śnia ser­co­wego, zwięk­sza­jąc siłę jego skur­czów i zwal­nia­jąc nieco czę­sto­tli­wość.

Napar oraz nalewka jest sto­so­wana w więk­szo­ści scho­rzeń serca i krą­że­nia, od ner­wic poprzez aryt­mię i łomo­ta­nie serca aż po daleko zaawan­so­waną miaż­dżycę.

Ze względu na cał­ko­wity brak dzia­łań ubocz­nych nalewka z głogu zale­cana jest w nie­wy­dol­no­ści krą­że­nia na tle star­czym.

Hyzop lekarski

Dziś jest rośliną nieco zapo­mnianą, a jesz­cze przed nie­wielu laty był powszech­nie upra­wiany w ogro­dach. Czubki pędów hyzopu lekar­skiego zawie­rają duże ilo­ści olejku ete­rycz­nego, fla­wo­no­idów oraz gory­czek. Napar z tej rośliny sto­so­wany jest do zmniej­sze­nia wydzie­la­nia potu. Zja­wi­sko to nie­kiedy wystę­puje na tle ner­wi­co­wym lub w związku ze złym ukrwie­niem tka­nek.

Jasnota biała

Napar z jasnoty bia­łej oraz z bar­dzo podob­nej kuzynki -jasnoty żół­tej działa wybit­nie prze­ciw­za­pal­nie oraz usuwa z orga­ni­zmu szko­dliwe pro­dukty pro­cesu prze­miany mate­rii.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki