Choroby żołądka i jelit. Choroby żołądka i jelit - Maria Treben

-
Proszę czekać

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Zasadę tę zna nie­mal każdy, jed­nak nie­wielu sto­suje ją w prak­tyce. Wielu ludzi ocze­kuje od swo­jego układu tra­wien­nego, że będzie funk­cjo­no­wał bez zarzutu, mimo nie­mal nie­ogra­ni­czo­nych obcią­żeń, jak gdyby jego zdol­no­ści do samo­re­gu­la­cji były nie­wy­czer­pane. Nic bar­dziej myl­nego. Cały orga­nizm, a wraz z nim układ tra­wienny, wymaga tro­ski, wła­ści­wej pie­lę­gna­cji oraz stop­nio­wego przy­sto­so­wy­wa­nia do zmien­nych obcią­żeń. Potrze­buje także odpo­wied­niej ilo­ści czasu na odpo­czy­nek i rege­ne­ra­cję. Prę­dzej czy póź­niej nad­mierne eks­plo­ato­wa­nie orga­nizmu daje o sobie znać, czę­sto w bole­sny spo­sób. Z dru­giej strony trudno jed­no­znacz­nie udo­wod­nić sku­tecz­ność dzia­łań pro­fi­lak­tycz­nych, ponie­waż ich efekty nie zawsze są od razu widoczne. Jeśli kogoś omi­nie sezo­nowe prze­zię­bie­nie, zwy­kle mówimy, że miał szczę­ście. Nie­wielu zasta­na­wia się, czy nie było to wyni­kiem dobrze funk­cjo­nu­ją­cego orga­nizmu, wzmoc­nio­nego odpo­wied­nim sty­lem życia i pro­fi­lak­tyką. Podob­nie czę­sto można usły­szeć: "Dla­czego mam sto­so­wać kura­cję jemio­łową, skoro moje ciśnie­nie jest pra­wi­dłowe?". Do dzia­łań pro­fi­lak­tycz­nych nie można nikogo zmu­sić -?można jedy­nie gorąco je zale­cać. Każdy sam decy­duje, jak bar­dzo zależy mu na zacho­wa­niu zdro­wia, spraw­no­ści i dobrego samo­po­czu­cia rów­nież w pode­szłym wieku. Nie­za­leż­nie od pod­ję­tych decy­zji warto pamię­tać, że Bóg ofe­ruje wiele środ­ków sprzy­ja­ją­cych zacho­wa­niu zdro­wia, a od nas wymaga jedy­nie sys­te­ma­tycz­no­ści i odro­biny wysiłku w ich roz­sąd­nym wyko­rzy­sty­wa­niu.

Hartowanie ciała

Dla zdro­wia i dobrego samo­po­czu­cia nie­zwy­kle ważne są regu­larny kon­takt ze słoń­cem, świe­żym powie­trzem i wodą. Taka natu­ralna forma har­to­wa­nia wzmac­nia orga­nizm i zwięk­sza jego odpor­ność. Szcze­gól­nie korzyst­nie działa zimna woda, która pobu­dza pracę serca i układu krą­że­nia. Przy har­to­wa­niu się zimną wodą obo­wią­zują trzy zasad­ni­cze reguły:

Przed zasto­so­wa­niem zim­nej wody należy upew­nić się, że orga­nizm jest dobrze roz­grzany. Rano zabieg naj­le­piej wyko­nać zaraz po wsta­niu z cie­płego łóżka, nato­miast wie­czo­rem po krót­kim ener­gicz­nym spa­ce­rze lub kilku pro­stych ćwi­cze­niach gim­na­stycz­nych, które pod­niosą tem­pe­ra­turę ciała; Pomiesz­cze­nie, w któ­rym wyko­nu­jemy zabieg, powinno mieć przy­jemną tem­pe­ra­turę sprzy­ja­jącą odprę­że­niu. Należy rów­nież zadbać o zamknięte okna, aby unik­nąć prze­cią­gów, które mogłyby wychło­dzić orga­nizm i obni­żyć kom­fort pod­czas zabiegu; Po zasto­so­wa­niu zim­nej wody orga­nizm powi­nien mieć moż­li­wość szyb­kiego odzy­ska­nia cie­pła. Naj­le­piej, jeśli po zabiegu można na kilka minut poło­żyć się w dobrze nagrza­nym łóżku, co uła­twi ponowne roz­grza­nie ciała.

Przy sto­so­wa­niu zabie­gów har­tu­ją­cych nie wolno oczy­wi­ście prze­sa­dzić, gdyż nasze ciało nie zare­aguje w pożą­dany spo­sób na bodźce, jeśli się do nich zbyt­nio przy­zwy­czai. Nie powinno się więc stale sto­so­wać wszyst­kich moż­li­wo­ści har­to­wa­nia, lecz zmie­niać je, w zależ­no­ści na przy­kład, od pory roku czy innych oko­licz­no­ści.

Kąpiel rąk

Napeł­nij umy­walkę lub mied­nicę zimną wodą i zanurz obie ręce aż po pachy na 20-30 sekund. Następ­nie wyj­mij je, strzą­śnij wodę i osusz ener­gicz­nymi wyma­chami. Gdy ręce wyschną, prze­bierz się do snu i połóż się do łóżka.

Przy­jemne uczu­cie świe­żo­ści szybko roz­cho­dzi się po ciele, łagod­nie pobu­dza­jąc, a zara­zem uspo­ka­ja­jąc orga­nizm. Kąpiel rąk nie tylko wspo­maga har­to­wa­nie, lecz także sprzyja wyci­sze­niu i uła­twia zasy­pia­nie, zapew­nia­jąc głę­boki, spo­kojny sen.

Zimne omywania

Regu­larne obmy­wa­nie całego ciała zimną wodą -?rano i wie­czo­rem - sku­tecz­nie har­tuje orga­nizm, zwięk­sza odpor­ność na infek­cje, prze­zię­bie­nia oraz zmiany pogody. Do zabiegu naj­le­piej użyć mięk­kiej gąbki dobrze nasą­czo­nej zimną wodą. Obmy­wa­nie roz­po­czy­namy od pra­wej nogi, pro­wa­dząc ruch od stopy do pachwiny, następ­nie myjemy lewą nogę, a potem -?od pra­wej do lewej strony -?brzuch, ręce i plecy. Oko­licę serca obmy­wamy deli­kat­nie, wyko­nu­jąc dwa lub trzy okrężne ruchy. Zabieg należy prze­pro­wa­dzić spraw­nie, a po jego zakoń­cze­niu ener­gicz­nie wytrzeć ciało szorst­kim ręcz­ni­kiem frotte, aby pobu­dzić krą­że­nie i przy­wró­cić uczu­cie cie­pła. Sto­so­wane dwa razy dzien­nie obmy­wa­nie pomaga utrzy­mać cie­płe i suche dło­nie oraz stopy, wspiera odpor­ność, popra­wia samo­po­czu­cie i uła­twia zasy­pia­nie.

Dreptanie w wodzie

Zimą napeł­niamy wannę wodą do wyso­ko­ści łydek, nato­miast latem taki zabieg można wyko­nać w czy­stym stru­mie­niu. Cho­dzimy w wodzie jak bocian -?jedna noga pozo­staje zanu­rzona, pod­czas gdy drugą uno­simy wysoko. Nogi zmie­niamy płyn­nie i spo­koj­nie, dba­jąc o utrzy­ma­nie rów­no­wagi, szcze­gól­nie pod­czas bro­dze­nia w nur­cie gór­skiego stru­mie­nia.

Jed­no­mi­nu­towe bro­dze­nie cał­ko­wi­cie wystar­cza. Po zabiegu na mokre, otrzą­śnięte tylko z wody stopy zakła­damy cie­płe skar­pety i roz­grze­wamy się krót­kim, ale szyb­kim mar­szem.

Szczotkowanie skóry

Zabieg naj­le­piej wyko­ny­wać codzien­nie rano, uży­wa­jąc śred­nio twar­dej szczotki z natu­ral­nego wło­sia. Skórę szczot­ku­jemy na sucho, pro­wa­dząc ruchy od pra­wej strony ciała w kie­runku serca oraz od dołu ku górze. W celu wyszczot­ko­wa­nia ple­ców musimy popro­sić o pomoc członka rodziny lub spra­wić sobie szczo­teczkę na dłuż­szej ręko­je­ści. Plecy szczot­ku­jemy zawsze od krę­go­słupa na boki, a brzuch koli­stymi ruchami, zgod­nie z ruchem wska­zó­wek zegara poczy­na­jąc od dołu po pra­wej stro­nie. Nacisk szczo­teczki nie może być zbyt silny, skóra powinna się tylko lekko zaczer­wie­nić. Po szczot­ko­wa­niu wcho­dzimy na moment pod prysz­nic, by spłu­kać z sie­bie zeszczot­ko­wane łuseczki naskórka.

Szczot­ko­wa­nie skóry na sucho pobu­dza krą­że­nie, pomaga usu­wać zro­go­wa­ciały naskó­rek i zapo­biega gro­ma­dze­niu się zanie­czysz­czeń. Regu­lar­nie wyko­ny­wane wspiera dobrą kon­dy­cję skóry, dla­tego sta­nowi cenny ele­ment natu­ral­nej pie­lę­gna­cji.

Bieganie po rosie

Jeśli mamy wła­sny ogród lub miesz­kamy w pobliżu tere­nów zie­lo­nych, warto w majowe poranki przejść się lub krótko pobie­gać boso po tra­wie pokry­tej rosą. To wła­śnie w maju warunki są naj­ko­rzyst­niej­sze -?słońce zdąży już deli­kat­nie ogrzać zie­mię, a jed­no­cze­śnie poranna rosa utrzy­muje się na źdźbłach trawy.

Bose bie­ga­nie nie tylko sprzyja szyb­szej cyr­ku­la­cji krwi, ale i w ogól­nie dobro­czynny spo­sób wpływa na nasze zdro­wie. Całe ciało powinno być wypro­sto­wane, głowa nawet nieco odrzu­cona do tyłu. Bieg po rosie powi­nien trwać około dzie­się­ciu minut.

Po powro­cie do domu opłucz stopy cie­płą wodą i jesz­cze lekko wil­gotne załóż skar­petki. Cho­dze­nie lub bie­ga­nie boso po rosie pobu­dza krą­że­nie, dzięki czemu pomaga zapo­bie­gać uczu­ciu zim­nych i wil­got­nych stóp. Taki począ­tek dnia korzyst­nie wpływa rów­nież na samo­po­czu­cie -?poranne słońce, błę­kit nieba i śpiew pta­ków sprzy­jają wyci­sze­niu, popra­wiają nastrój i wzmac­niają odpor­ność na stres.

Bieganie po śniegu

Rano ubierz się cie­pło i prze­bie­gnij boso po świe­żym śniegu. Taki zabieg jest prze­zna­czony dla osób już czę­ściowo zahar­to­wa­nych, naj­le­piej po wcze­śniej­szym przy­zwy­cza­je­niu orga­ni­zmu do cho­dze­nia lub bie­ga­nia po rosie. Bie­gnij ener­gicz­nie, aby utrzy­mać cie­pło ciała -?nie prze­chodź w marsz. Począt­kowo wystar­czy około minuty, a nawet po nabra­niu wprawy nie należy prze­kra­czać trzech minut. Pod­czas biegu wdy­chaj powie­trze nosem, a wydy­chaj ustami. Po powro­cie do domu opłucz stopy cie­płą wodą i na jesz­cze wil­gotne załóż skar­petki. Bie­ga­nie po śniegu har­tuje orga­nizm, pobu­dza krą­że­nie, dotle­nia i sprzyja wewnętrz­nej rów­no­wa­dze. Ze względu na sil­niej­sze dzia­ła­nie zimna efekty są jesz­cze wyraź­niej­sze niż pod­czas bie­ga­nia po poran­nej rosie.

Układ trawienny

Spo­sób odży­wia­nia ma znacz­nie więk­szy wpływ na zdro­wie, niż powszech­nie się uważa. Błędy die­te­tyczne naj­czę­ściej odbi­jają się na funk­cjo­no­wa­niu układu tra­wien­nego, pro­wa­dząc do róż­nych dole­gli­wo­ści i scho­rzeń. Coraz wię­cej osób skarży się na bóle żołądka oraz inne pro­blemy gastryczne. Dole­gli­wo­ści te nie tylko obni­żają kom­fort codzien­nego życia, lecz także, jeśli utrzy­mują się przez dłuż­szy czas, mogą sprzy­jać roz­wo­jowi poważ­niej­szych cho­rób. Nie powinno to dzi­wić, gdy przyj­rzymy się współ­cze­snym nawy­kom żywie­nio­wym. W naszej kul­tu­rze czę­sto jemy zbyt dużo, zbyt tłu­sto i w pośpie­chu. Kolej­nym szko­dli­wym czyn­ni­kiem jest brak ruchu, który, zwłasz­cza po jedze­niu, wspo­ma­gałby pro­cesy tra­wienne. Sie­dzący tryb życia spo­wal­nia pracę układu tra­wien­nego, dla­tego osoby spę­dza­jące więk­szość dnia przy biurku powinny uni­kać prze­ja­da­nia się. Nad­miar jedze­nia oraz spo­ży­wa­nie posił­ków w pośpie­chu sprzy­jają zapar­ciom i innym dole­gli­wo­ściom tra­wien­nym. Aby ich unik­nąć, warto dokład­nie prze­żu­wać każdy kęs -?dobrze roz­drob­niony i wymie­szany ze śliną pokarm jest łatwiej tra­wiony i lepiej przy­swa­jany. Korzyst­niej jest także jeść czę­ściej, ale mniej­sze por­cje, dzięki czemu układ tra­wienny nie jest nad­mier­nie obcią­żony. Warto rów­nież wybie­rać lek­ko­strawne pro­dukty, takie jak warzywa, peł­no­ziar­ni­ste pie­czywo, fer­men­to­wane prze­twory mleczne i chude mięso, które są łatwiej tra­wione niż potrawy bogate w tłusz­cze i cięż­ko­strawne pro­dukty pocho­dze­nia zwie­rzę­cego. Kon­se­kwentne sto­so­wa­nie lek­kiej diety odciąża żołą­dek i wspiera pra­wi­dłowy prze­bieg pro­ce­sów tra­wiennych.

Mimo to wiele osób wciąż lek­ce­waży zna­cze­nie pra­wi­dło­wego odży­wia­nia. Warto pamię­tać, że tra­wie­nie jest zło­żo­nym pro­ce­sem, wyma­ga­ją­cym har­mo­nij­nej współ­pracy wszyst­kich narzą­dów układu pokar­mo­wego. Każdy z nich pełni istotną funk­cję, a zabu­rze­nie pracy choćby jed­nego może nega­tyw­nie wpły­nąć na funk­cjo­no­wa­nie całego układu tra­wien­nego.

Jama ustna

Pro­ces tra­wie­nia roz­po­czyna się już w jamie ust­nej. Pokarm jest roz­drab­niany przez zęby, nawil­żany śliną i for­mo­wany w kęsy, które następ­nie przez gar­dło tra­fiają do prze­łyku. Ślina nie tylko uła­twia poły­ka­nie, lecz także zawiera enzymy roz­po­czynające tra­wie­nie, przede wszyst­kim skrobi i innych węglo­wo­da­nów. Ważną rolę odgrywa rów­nież język, który pomaga for­mo­wać i prze­su­wać kęsy do gar­dła, a dzięki kub­kom sma­ko­wym roz­po­znaje smaki: słodki, słony, kwa­śny i gorzki. Infor­ma­cje sma­kowe prze­ka­zy­wane do mózgu przy­go­to­wują układ pokar­mowy do tra­wie­nia okre­ślo­nych skład­ni­ków oraz regu­lują wydzie­la­nie soków żołąd­ko­wych. Smaczny posi­łek pobu­dza ape­tyt i sprzyja inten­syw­niej­szemu wydzie­la­niu soków tra­wien­nych.

PokrzywaUrtica urens

Bez wąt­pie­nia każdy zawarł już kie­dyś przy­krą zna­jo­mość z tą rośliną. Jed­nak to wła­śnie sub­stan­cje, które wstrzy­kuje nam pokrzywa przy dotknię­ciu -?ace­tyl­cho­lina i hista­mina -?czy­nią z niej cenną lecz­ni­czą roślinę. Pokrzywa w kom­plek­sowy spo­sób pobu­dza prze­mianę mate­rii całego orga­ni­zmu, dzia­ła­jąc jed­no­cze­śnie dobro­czyn­nie na naj­róż­niej­sze dole­gli­wo­ści. Zwal­cza roz­wol­nie­nie i tamuje krwa­wie­nie, oczysz­cza krew i zmniej­sza dokucz­liwe wydzie­la­nie się śluzu z nosa w cza­sie kataru. Wszy­scy cier­piący na reu­ma­tyzm, gościec, kamie­nie ner­kowe, pro­statę i cho­ro­bliwe wstrzy­my­wa­nie moczu powinni wio­sną prze­pro­wa­dzać kura­cje pokrzy­wowe. Po krzywa zawiera wiele wita­miny C, sub­stan­cji mine­ral­nych (żelazo, magnez) oraz moczo­pęd­nie dzia­ła­jące związki che­miczne. Można ją spo­ży­wać goto­waną, tak jak szpi­nak, lub w for­mie dodatku do zup. Rów­nie sku­tecz­nie działa napar z suszu.

Roślina ta wystę­puje nie­mal wszę­dzie. Do zbie­ra­nia zakła­damy gumowe ręka­wice lub bar­dzo ostroż­nie pod­ci­namy pędy tuż nad zie­mią. Kwit­nie od czerwca do paź­dzier­nika i zaleca się zbie­rać rośliny rosnące z dala od uczęsz­cza­nych dróg oraz tere­nów sztucz­nie nawo­żo­nych lub opry­ski­wa­nych środ­kami ochrony roślin.

Pokrzywa

Przełyk

Prze­łyk to umię­śniony prze­wód o dłu­go­ści około 25-30 cen­ty­me­trów, wyście­lony błoną ślu­zową, który łączy gar­dło z żołąd­kiem, prze­bie­ga­jąc przez klatkę pier­siową i prze­ponę. Jego górny odci­nek jest wraż­liwy na dotyk i tem­pe­ra­turę, nato­miast dolny w pra­wi­dło­wych warun­kach nie wywo­łuje żad­nych odczuć. Dzięki ryt­micz­nym skur­czom mię­śni, zwa­nym ruchami pery­stal­tycz­nymi, prze­łyk spraw­nie prze­suwa pokarm do żołądka.

Żołądek

Żołą­dek jest wor­ko­wa­tym odcin­kiem prze­wodu pokar­mo­wego o pojem­no­ści około 1-2 litrów, poło­żo­nym w lewej gór­nej czę­ści jamy brzusz­nej, tuż pod prze­poną. Wyróż­nia się w nim wpust, do któ­rego ucho­dzi prze­łyk, dno żołądka, trzon oraz część odźwier­ni­kową zakoń­czoną odźwier­ni­kiem, sta­no­wią­cym połą­cze­nie z dwu­nast­nicą. Naj­waż­niej­szą rolę w pro­ce­sie tra­wie­nia odgrywa trzon żołądka. Znaj­du­jące się w jego bło­nie ślu­zo­wej gru­czoły wydzie­lają sok żołąd­kowy, zawie­ra­jący śluz, kwas solny oraz pep­synę -?enzym odpo­wie­dzialny za tra­wie­nie bia­łek.

Ściany żołądka wyko­nują ryt­miczne skur­cze, które mie­szają pokarm z sokiem żołąd­ko­wym, two­rząc papkę pokar­mową, a następ­nie stop­niowo prze­su­wają ją do dwu­nast­nicy. Czas pozo­sta­wa­nia pokarmu w żołądku zależy przede wszyst­kim od jego składu. Potrawy tłu­ste i cięż­ko­strawne, takie jak pie­czona wie­przo­wina czy gęś, mogą pozo­sta­wać w nim nawet przez kilka godzin, nato­miast lek­ko­strawne posiłki, na przy­kład sałatki lub fer­men­to­wane prze­twory mleczne, opusz­czają żołą­dek już po około 30-60 minu­tach.

Dwunastnica

Dwu­nast­nica to pierw­szy odci­nek jelita cien­kiego. Jej nazwa pocho­dzi od dłu­go­ści, odpo­wia­da­ją­cej w przy­bli­że­niu dwu­na­stu sze­ro­ko­ściom palca. To wła­śnie do dwu­nast­nicy ucho­dzą prze­wody dopro­wa­dza­jące żółć z wątroby oraz sok trzust­kowy z trzustki, które uczest­ni­czą w dal­szym tra­wie­niu pokarmu. Jej począt­kowa część, zwana opuszką dwu­nast­nicy, jest miej­scem, w któ­rym naj­czę­ściej roz­wi­jają się wrzody dwu­nast­nicy.

Trzustka

Trzustka należy do naj­waż­niej­szych narzą­dów układu pokar­mo­wego. Każ­dego dnia wytwa­rza około 1,5 litra soku trzust­ko­wego, boga­tego w enzymy nie­zbędne do tra­wie­nia węglo­wo­da­nów, tłusz­czów i bia­łek.

Pęcherzyk żółciowy

Pęche­rzyk żół­ciowy maga­zy­nuje żółć wytwa­rzaną przez wątrobę. Żółć spływa z wątroby prze­wo­dami żół­ciowymi do pęche­rzyka, gdzie jest gro­ma­dzona i zagęsz­czana dzięki wchła­nia­niu czę­ści wody przez jego ściany. W rezul­ta­cie jej stę­że­nie może być nawet dzie­się­cio­krot­nie wyż­sze niż żółci pro­du­ko­wa­nej bez­po­śred­nio przez wątrobę. Pod­czas tra­wie­nia, zwłasz­cza po spo­ży­ciu tłu­stego posiłku, pęche­rzyk kur­czy się i uwal­nia żółć do dwu­nast­nicy. Jest to nie­zbędne, ponie­waż wątroba pro­du­kuje żółć nie­prze­rwa­nie, nie­za­leż­nie od aktu­al­nych potrzeb orga­ni­zmu. Skład­niki żółci odgry­wają klu­czową rolę w tra­wie­niu tłusz­czów oraz wchła­nia­niu wita­min roz­pusz­czal­nych w tłusz­czach.

Jelito cienkie

Jelito cien­kie jest naj­dłuż­szym odcin­kiem prze­wodu pokar­mo­wego -?mie­rzy około 6-7 metrów. Mimo nie­wiel­kiej śred­nicy jego powierzch­nia wchła­nia­nia sięga około 200 m? dzięki licz­nym kosm­kom jeli­to­wym i pokry­wa­ją­cym je mikrokosm­kom. To wła­śnie tutaj koń­czy się tra­wie­nie, a skład­niki odżyw­cze są wchła­niane do krwi i limfy. Nie­stra­wione resztki pokarmu prze­cho­dzą następ­nie przez zastawkę kręt­ni­czo-kąt­ni­czą do jelita gru­bego, która jed­no­cze­śnie zapo­biega cofa­niu się jego tre­ści.

W pra­wi­dło­wych warun­kach więk­szość skład­ni­ków odżyw­czych jest wchła­niana już w począt­ko­wym odcinku jelita cien­kiego. Pozo­stała część sta­nowi rezerwę czyn­no­ściową, zapew­nia­jąc sprawne wchła­nia­nie także wtedy, gdy frag­ment jelita nie funk­cjo­nuje pra­wi­dłowo.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki