Cienie nie znikają - Filip Krawczyk

Kup ebooka

46.16 zł
38.31 zł (46,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZDZIAŁ 3

Decyzja

Poranek był ponury, a Londyn wciąż spływał deszczem, jakby samo miasto próbowało zrozumieć ciężar ostatnich dni. Leo wstał wcześniej niż zwykle, z ciężkim sercem i głową pełną myśli. Przeszedł kilka razy przez mieszkanie ojca, dotykając przedmiotów, które były już teraz tylko wspomnieniami: zegara, książek, starych fotografii. Każdy drobiazg przypominał mu, że dotychczasowe życie się skończyło.

W końcu stanął przed lustrem. Twarz w nim była napięta, oczy nieco zapadnięte, a w spojrzeniu mieszkała determinacja. Długo milczał, jakby przeglądał się nie tylko w lustrze, ale i w linii życia ojca, w tym, co zostawił i czego nie zdążył powiedzieć.

Rozpoczął dzień spokojnie, lecz z głową pełną myśli. Zaparzył herbatę, zapalił papierosa jak to robił jego ojciec. Wyszedł na ponure ulice Londynu. Przechadzając się ulicami spotykał ludzi którzy składali mu kondolencje. - Leo odpowiadał jednym słowem - dziękuję. Nic więcej nie wydobywało się z jego ust.

Mijał zmęczone, zapracowane twarze. Każdy wyglądał tak samo. Po porannym spacerze i ochłonięciu Leo wrócił do mieszkania ojca. Zdjął przemoczone ubrania i założył ubrania ojca. Suche i czyste.

Leo wiedział, że nie może już dłużej odkładać decyzji. Musiał iść swoją drogą, nawet jeśli była pełna niebezpieczeństw. Postanowił coś zmienić. Na przykładzie sprawy ojca, chciał rozwiązywać niewyjaśnione zaginięcia, zabójstwa - uważał, że zna się na tym dobrze, w końcu po notatkach ojca potrafił trafić do celu. Wyszedł z mieszkania i skierował się w stronę komisariatu, który pamiętał jeszcze z czasów, gdy jako młody człowiek marzył o pracy w policji. Wtedy jeszcze nie wiedział, że nie jest to tylko marzenie a konieczność.

Leo stał przed komisariatem, dłonie wciąż lekko drżały. Zwykłe drzwi, zwykły budynek, a jednak w tej chwili wydawały się bramą do całkiem nowego życia - życia, które sam sobie wybrał. Dotychczasowe dni wypełniały wspomnienia i listy ojca, ale teraz trzeba było zrobić pierwszy krok.

Wziął głęboki oddech i wszedł do środka. Za biurkiem recepcji siedziała młoda policjantka, która spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem.

- Dzień dobry - powiedział Leo, starając się, by głos brzmiał pewnie, choć serce waliło mu jak młot. - Chcę... chcę wstąpić do policji.

Policjantka uniosła brew.

- Pan Smith? - zapytała ostrożnie. - Nie słyszałam, żeby pan wcześniej tu pracował.

- Nigdy - przyznał Leo. - Ale... muszę to zrobić. To jedyny sposób, żeby legalnie zająć się sprawą mojego ojca. Zginął w wypadku, ale ja wiem, że było coś więcej. Chcę... muszę dowiedzieć się prawdy.

W jej oczach pojawiło się ciche zrozumienie, ale też cień wątpliwości. Zawołała kogoś z przełożonych. Leo poczuł, jak adrenalina miesza się ze strachem. W tej chwili każdy ruch, każdy oddech był decyzją, która mogła zmienić całe jego życie.

Gdy stanął przed biurkiem komendanta, poczuł dziwne połączenie misji i lęku. Wiedział, że musi się dostać do policji, ale bał się że sobie nie poradzi - w jednym momencie jego pewność siebie zmalała, wręcz zanikła. Już nie był tak pewny siebie jak dziesięć minut wcześniej.

Jest już za późno - pomyślał - jestem już u komendanta i złożę te papiery, zostanę policjantem!

- Nigdy pan tu nie pracował - powiedział spokojnie komendant. - A sprawa pana ojca... to prywatna sprawa. Nie mogę pana w nią angażować.

Leo spojrzał mu w oczy. Nie było tu miejsca na lęk ani na kompromisy.

- Wiem - powiedział spokojnie, choć w głosie brzmiała determinacja. - Ale jeśli chcę odkryć prawdę, muszę zacząć od początku. Od policji. Od legalnego dostępu do dokumentów, raportów, informacji. Nie mogę inaczej.