Cierpienia Anioła - Anna Mielec
Kup ebooka
15.60 zł
12.95 zł
(13,26 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Anioł Cierpienia
Jestem Aniołem Cierpienia,
zawieszonym pomiędzy
dobrem a złem.
Przynoszę jedynie
smutek, żal i zwątpienie.
Lepiej dla Ciebie będzie,
gdy mnie nie spotkasz...
Droga, którą idę, jest kręta,
pełna goryczy i piętna.
Jeśli ją pokonam,
dotrę do nieba bram,
jednak bliżej do piekła mam...
Szczęście - ja to słowo znam
jedynie na papierze...
Miłość - to tylko ból i cierpienie...
Radość - to jedynie uśmiech, co krótko trwa.
Zamiast tego tkwi we mnie
pustka, lęk i rozpacz.
Czy dotrwam do końca?
Czy uda mi się zmienić coś
na swej drodze?
Nie chcę, żebyś mnie poznawał.
Chcę jedynie, abyś wiedział,
że ja to Anioł Cierpienia.
Ból istnienia
Znów czuję ten ból,
który przeszywa mi serce...
Chcę, aby przestało bić!
I powstrzymuję swe ręce...
Łatwo jest przestać żyć.
Trudniej jest trwać i walczyć.
Nie mam już nadziei, by tak dalej trwać!
Czy nie lepiej byłoby się zabić?
Wówczas nie będę już czuła tego bólu...
To najgorsze, co czuję...
Ból serca, ból istnienia
on mnie zniechęca...
zmusza do smutku i cierpienia...
To niczego nie rozwiąże,
to do niczego nie prowadzi...
Nie powinnam się poddawać!
Muszę walczyć!
Lecz nie wiem, po co mam żyć...,
skoro tyle osób ranię...
I wyrwę me serce.
I już nie będzie mnie bolało...
I już nie zabije więcej...
I przestanę czuć...
I zasnę na wieki...
I tak jak żyłam,
zostanę bez serca...
zimna jak lód.
Śmierć w oczach Anny
Mój umysł znowu pociął
Na kawałki moją twarz.
Odrąbał moją głowę.
W Serce wsadził nóż.
Wszędzie widać krew!
Tak bardzo mi jest źle.
Tak bardzo nienawidzę,
Że na tej ziemi tkwię.
Tak trudno się uwolnić
Od życia i cierpienia,
Chęci poczucia miłości.
Tak bardzo mi źle z tym widokiem,
Kto znajdzie moje zwłoki.
Współczuję wam tego widoku
Tyle zostało po człowieku,
Tyle zostanie po nas.
Smutek i żal, zwątpienie.
A przecież, każdy chce, żebyś
Był szczęśliwy, jednak od śmierci
Nie da się uciec, w końcu dopada
Każdego z nas. Czy nie warto
Żyć dla tych paru chwil szczęścia?
Miłość to ból i cierpienie.
Pamiętaj. To wyrzeczenia.
Tylko Ty decydujesz o tym,
Czy popadasz w obłęd,
Czy dalej przy życiu trwasz.
Nie bój się tego, co boli,
Tylko strach może Cię pokonać.
Nadzieja umiera ostatnia.
Las moim grobem
Pójdę do lasu, ostatni raz.
Ujrzę jego piękno w realu.
Zobaczę zieleń drzew,
prześwitujące promienie słońca.
Pod stopami zachrzęści topniejący śnieg,
poczuję powiew zimnego wiatru.
Usłyszę radosny śpiew ptaków.
Właśnie zbliża się wiosna,
wszystko budzi się do życia,
Zaraz drzewa wypuszczą pąki.
A ja wręcz przeciwnie, umieram.
Zaraz poczuję, co to śmierć...
Weźmie mnie w swoje ramiona
i skończę jak powalone grzmotem drzewo.
Wystarczy nóż, by odebrać sobie życie.
Lecz wciąż odwagi mi brak, wciąż się waham.
Ale teraz to już ostatni raz będzie,
wiem to, dam radę to zrobić.
A ostatnie, co ujrzę, to ten mój kochany las.
Pochowam w nim siebie, pochowam tu swoje serce.
Po raz ostatni ujrzę tego świata piękno,
nim zamknę na zawsze swe zakrwawione powieki.
A dusza ma rozpocznie wędrówkę ku niebu,
A ciało me zostanie martwe na ziemi...
I zostanę w moim kochanym lesie na wieki.
Dusza cierpiąca z miłości
Znów dusza pękła na kawałki.
Marzenia o kimś legły w gruzach.
To tylko sny, które niespełnione
zostaną już do końca życia...
A Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy,
ile mogłeś dla mnie znaczyć!
To nic, że byłoby trudno, przecież
zawsze jakoś znoszę przeciwności losu.
Jakoś dałam radę przeżyć te 7 lat,
ale obawiam się, że kolejnych nie dam rady.
Tak! Postawiłam na szali wszystko, co miałam.
Wszystko skreśliłam dla Ciebie!!!
A Ty nawet nie raczysz się odezwać!
Czy naprawdę nie znaczyłam dla Ciebie nic?
Czy znów dałam się omamić byle komu?
Czy te parę chwil nic dla Ciebie nie znaczyło?
Ok. Muszę podążać własną krętą drogą.
Żałuję, że się bardziej nie postarałeś o mnie.
Żałuję, że musimy tak to zakończyć.
Żegnaj. Choć trudno zabić mi to uczucie.
Lepiej dla mnie, że je zakopię już teraz.
Mój ból
I kolejny raz ból ściska me serce.
Próbuję krzyczeć, lecz nikt tego nie słyszy...
Moja dusza chce stąd uciec
gdzieś, gdzie będzie lepiej...
Jeden czyn dzieli mnie od śmierci...
Chcę sięgnąć po żyletkę.
Może ona uśmierzy ten ból?
Nienawidzę dnia, w którym przyszłam
na ten zimny nieludzki świat...
Znów chcę upaść, poddać się...
Moje życie składa się na ten ból serca...
Są dni, kiedy go nie czuję...
Ale rzadko się zdarzają...
Zagubiona w czasie,
chciałabym się z wami pożegnać,
na zawsze, ostatni raz...
Czy zniosę ten ból?
Przyrzekłam, że się nie poddam...
Nie chcę mieć dwóch żyć na sumieniu...
Ale ten ból mnie wykańcza,
powoli od środka...
Już go mam dość!
Chcę, żeby zniknął, a nie znika.
I tylko czekam, aż minie...
A potem znów do mnie przyjdzie,
niczym wąż wpełźnie do mego serca
niepostrzeżenie i będzie je rozsadzał
z nową większą siłą...
A ja znów, będę musiała nabrać sił,
aby go pokonać... i żyć nadal.