Clepsydra nr 2/2020. Naukowe czasopismo historyczne - Michał Gniadek-Zieliński

Kup ebooka

19.99 zł
16.59 zł (16,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

RADA NAUKOWA / ADVISORY BOARD

dr hab. Jerzy Pysiak, dr hab. Urszula Kosińska, dr hab. Piotr Szlanta, dr hab. Paweł Skibiński, dr Rafał Tichy

REDAKCJA / EDITORIAL BOARD

Redaktor naczelny: Michał Gniadek-Zieliński

Zastępca redaktora naczelnego: Julia Borczyńska

Sekretarz redakcji: Weronika Kulczewska

Redaktorzy prowadzący działów: vacat (Konwersatorium), Jan Czempiński (Miscellanea), Grzegorz Garbuz (Recenzje), Kacper Gęsior (Novae), Konrad Rokicki (Translatorium)

Dział reklamy: Albert Byrski, kontakt: [email protected]

Dział współpracy z zagranicą / International relations:

Weronika Kulczewska (w j. angielskim / in English), kontakt: [email protected]

Grzegorz Garbuz (w j. rosyjskim / in Russian), kontakt: [email protected]

Recenzenci numeru

Agnieszka Bartoszewicz ( 0000-0002-5282-2933), Piotr Ugniewski ( 0000-0002-0805-4412)

Małgorzata Karpińska ( 0000-0002-9374-3561), Michał Leśniewski ( 0000-0003-3647-6281)

Stanisław Grzesik ( 0000-0001-7887-6895), Tomasz Krzemiński ( 0000-0002-2682-2681)

Pełna lista recenzentów (także tekstów nieopublikowanych) C! za rok kalendarzowy publikowana jest w grudniu danego roku na stronie: www.clepsydra.edu.pl

Korekta: Joanna Bieńko, Kamila Borczyńska, Julia Nowakowska, Szymon Antosik, Przemysław Gradek

Skład: Global Scientific Platform, studio poligraficzne PanDawer

Projekt okładki: Jacek Loks

Czasopismo ukazuje się we współpracy ze Studenckim Klubem Międzyepokowych Badań Historycznych oraz Wydziałem Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Copyright ? by Global Scientific Platform sp. z o.o. 2020

? All right reserved. No part of this book may be reproduced, stored in a retrieval system, or transmitted, in any form or by any means without the prior permission of the publisher, Wydawnictwo Naukowe Sub Lupa. All informations about publishing ethics of C! editors can be found on the website www.clepsydra.edu.pl.

? Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub odtwarzanie fragmentów tej publikacji w mediach każdego rodzaju wymaga pisemnego zezwolenia wydawcy, Wydawnictwa Naukowego Sub Lupa. Wszystkie informacje odnośnie do etyki wydawniczej redakcji C! znajdują się na stronie www.clepsydra.edu.pl.

ISSN 2658-2201 Nakład: 230 egz.

Adres redakcji:

Instytut Historyczny UW

ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, 00-927 Warszawa

skr. 113, pokój 208

e-mail: [email protected]

Wydawca:

Wydawnictwo Naukowe Sub Lupa

www.sublupa.pl

e-mail: [email protected]

Publikacja dotowana ze środków Wydziału Historii UW oraz Samorządu Studentów UW.

MISCELLANEA

scripsit

Jan Czempiński

ODKRYCIA

Nie moglibyśmy podzielić się z Czytelnikiem nowym numerem "Clepsydry", gdybyśmy nie podzielali z nim systemu znaków, który ludzkość niegdyś wynalazła i rozwinęła. Dlatego poniższy przegląd wydarzeń z obszaru nauk historycznych wypada rozpocząć od odkrycia, które rzuca nowe światło na jego początki.

Pod koniec 2020 r. François Desset, archeolog z Laboratoire Archéorient w Lyonie i wykładowca Uniwersytetu w Teheranie, oznajmił, że po ponad 10-letnich badaniach udało mu się odczytać linearne pismo elamickie. Używane przed 4400 laty na terenie dzisiejszego Iranu, a nierozszyfrowane od odkrycia w 1901 r., pozostaje ono - obok hieroglifów i wczesnego pisma klinowego - najstarszym systemem pisma na świecie. Kluczem do sukcesu okazało się porównanie tekstów zapisanych na srebrnych wazach grobowych z przełomu II i III tys. p.n.e. W rozmowie z magazynem "Sciences et Avenir" Francuz zdradził, że dzięki temu mógł stwierdzić, że mezopotamskie pismo protoklinowe nie było systemem-matką dla irańskiego pisma protoelamickiego, a istniały one równolegle jako systemy siostrzane. Poza implikacjami językoznawczymi odkrycie dostarcza nowych źródeł na temat królestwa Elam, którego nazwa zaczerpnięta została z tekstów mezopotamskich, podczas gdy - jak przekonuje Desset - sami mieszkańcy Wyżyny Irańskiej nazywali swoje ziemie "Hatamti".

Miniony rok obfitował także w sukcesy polskiej archeologii - i to nie tylko na szczeblu krajowym. Międzynarodowy stan wiedzy odmieniła dr inż. arch. Anna Kubicka, odkrywczyni drugiego systemu miar, którym Inkowie posłużyli się przy rozplanowaniu budynków w Machu Picchu. Poza tym warto wspomnieć, że badacze z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego weszli w skład międzynarodowego zespołu, który w syberyjskiej Dolinie Królów natrafił na grób scytyjskiego wojownika sprzed 2,5 tys. lat. Podobnie wydatowano inny ślad po obecności Scytów: zdobioną uprząż końską z brązu, odnalezioną tym razem na terenie dzisiejszej Polski. Odkrycia dokonał we wrześniu 2020 r. członek Grupy Historyczno-Eksploracyjnej WELES, Arkadiusz Kurij, który z pomocą wykrywacza metalu i pracowników Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków (WUOZ) wydobył na światło dzienne "pierwsze tego typu znalezisko na obszarze Środkowo-Wschodniej Europy", jak orzekł dr hab. Jacek Gackowski z Instytutu Archeologii UMK w opracowaniu dla toruńskiego WUOZ.

W zeszłym roku współpraca między służbami i badaczami zaowocowała także odkryciem na "większą" skalę. Znaleziono... miasto. Lokalizację średniowiecznego Sławoborza (niem. Stolzenberg) archeolodzy z Fundacji Relicta ustalili dzięki inwentaryzacji przygotowanej przez pracowników Nadleśnictwa Świdwin i mapom ze strony geoportal.gov.pl. Warto też odnotować postęp prac na stanowiskach znanych od dłuższego czasu. Szczególne znaczenie miały nowe odkrycia na terenie średniowiecznej osady w Poniatach Wielkich i na jaćwieskim cmentarzysku w Krukówku. Kolejnym dowodem na korzyści ze współpracy ponad profesjami (i epokami) jest fakt, że to członkowie stowarzyszenia "Jaćwież" odnaleźli w połowie zeszłego roku ponad 650 XVII-wiecznych monet na budowie w Ełku. Czekamy teraz na rewanż nowożytników!

PROJEKTY BADAWCZE

Nowości płyną nie tylko z wnętrza ziemi, na powierzchni naukowcy również nie próżnowali. Jako że w przypadku historyków najczęściej oznacza to eksplorację stanowisk bibliotecznych, to należy w pierwszym rzędzie przywołać dorobek biblioteki dla nich kluczowej, tj. Biblioteki Narodowej. Pierwszorzędność jej ostatnich projektów nie wymaga zresztą specjalnej obrony. Wątpliwości nie powinni mieć badacze panowania Zygmunta Starego, którym Biblioteka może od niedawna zaproponować trzyczęściowy katalog Teki Górskiego, obejmujący niemal 4500 dokumentów kancelarii królewskiej z okresu podkanclerstwa Piotra Tomickiego.

Tych, którzy zajmują się raczej kolejnym Zygmuntem na polskim tronie, powinna ucieszyć digitalizacja królewskiej biblioteki (160 pozycji) w POLONIE. A kto pragnie wyjrzeć poza kancelarię czy bibliotekę i lepiej uzmysłowić sobie, jak pod koniec XVI w. wyobrażano sobie świat, temu poleca się zapoznać ze Speculum orbis terrae (Zwierciadło kręgu ziemskiego). Bogato zdobiony atlas geograficzny z 1593 r., poddany konserwacji w stołecznym Muzeum Narodowym, pod koniec zeszłego roku udostępniono w Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej.

Pozostając przy starodrukach, należy wspomnieć o opublikowanym na początku bieżącego roku dwutomowym katalogu inkunabułów Biblioteki Narodowej. O randze przedsięwzięcia świadczy, że publikację katalogu kolekcji ponad tysiąca XV-wiecznych druków - pochodzących m.in. z Biblioteki Ordynacji Zamojskiej i Biblioteki Tarnowskich w Dzikowie - dokonano w języku angielskim i we współpracy z niemieckimi naukowcami.

Ci ostatni sami mieli okazję zakończyć niedawno projekt o dużym znaczeniu nie tylko dla nich samych. Z oddanej do powszechnego użytku cyfrowej platformy Handschriftenportal, oferującej skany średniowiecznych rękopisów ze zbiorów kilku niemieckich bibliotek, z pewnością skorzysta także międzynarodowy odbiorca.

Gdy poprzedni numer C! trafił już do druku, zakończył się bardzo ważny projekt "Na styku kultur i narodów. Galicyjskie miasta i miasteczka w józefińskim katastrze gruntowym", realizowany przez Instytut Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego i Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie. Wyniki są prawdziwie imponujące: 7 tomów monografii Galicyjskie miasta i miasteczka w katastrze z końca XVIII wieku (w j. polskim i ukraińskim), monografia anglojęzyczna At the Meeting Point of Cultures and Nations. Galician Towns and Small Towns in the Josephinian Cadastral Survey. A Collection of Studies i 48 tomów materiałów źródłowych dostępnych online w Repozytorium Cyfrowym Biblioteki Narodowej to prawdziwy skarb dla pasjonatów wschodniej Galicji końca XVIII wieku. Zawdzięczają go oni polsko-ukraińskiej, nie pierwszy raz tu przywoływanej, współpracy.

Jeszcze w 2019 r. zakończył się też po blisko sześciu latach prowadzony na Uniwersytecie Warszawskim projekt "Clavis scriptorum et operum Medii Aevi Poloniae", na którego efekty trzeba było jednak czekać rok, aż wreszcie we wrześniu 2020 r. ujrzała światło dzienne Encyklopedia polskiego piśmiennictwa średniowiecznego, zawierająca informacje nie tylko na temat dzieł zachowanych do naszych czasów, ale także tych bezpowrotnie straconych. Wydawnictwo jest w całości dostępne online.

Tymczasem na UW startuje właśnie bardzo ciekawie zapowiadający się projekt poświęcony wcześniejszemu średniowieczu, organizowany we współpracy z Uniwersytetem w Oslo. Więcej o nim w jednym z wywiadów w tym numerze C!.

WYSTAWY

Znaczenie kooperacji w środowisku historyków stało się jeszcze ważniejsze w czasach pandemii. Postawiła ona przed trudnymi wyzwaniami nie tylko jednostki, ale i tworzone przez nie instytucje, a przede wszystkim muzea. To one musiały na nowo wymyślić formę współpracy ze swoimi gośćmi. Nie mogąc swobodnie zapraszać ich w swoje progi, wiele przestawiło się na zdalne funkcjonowanie. Wystawy przeniosły do sieci także warszawskie placówki, udostępniając publice wcale pokaźną ofertę.

Taką z pewnością może pochwalić się Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Bezpłatnie można skorzystać z wideooprowadzania po wystawie "Tu Muranów" (zaplanowanej do 22 marca br.), zagłębiając się w historię rewiru od wieku XVIII do czasów współczesnych. Niektóre wydarzenia towarzyszące, takie jak spacer miejski po dawnych Nalewkach czy spotkanie z twórcami ekspozycji, także trafiły na stronę internetową Muzeum. Stamtąd również możemy rozpocząć wirtualne zwiedzanie innych wystaw poświęconych stołecznej historii żydowskiej: "Warszawa, Warsze. Dawna żydowska Warszawa" czy "Dobry adres. Historie ukrywania Żydów w okupowanej Warszawie".

W witrynie POLIN dostępne są ponadto rozmowy z naukowcami zrealizowane w ramach zainicjowanego w styczniu programu "Dziedzictwo". Cykl spotkań, na które zaproszono m.in. historyka Dariusza Stolę czy filozofa Andrzeja Ledera, miał poprzedzać otwarcie galerii "Dziedzictwo" - nowego elementu wystawy stałej. Otwarcie Galerii, prezentującej 26 sylwetek polskich Żydów o wybitnym dorobku kulturowym, planowano pierwotnie jeszcze na styczeń. Za to w dalszej perspektywie czasowej, w maju br., POLIN przewiduje wernisaż obrazów Wilhelma Sasnala, utytułowanego współczesnego artysty, który podejmuje tematykę Zagłady i pamięci o niej.

W maju dobiegać będzie końca inna wystawa z obszaru dziedzictwa żydowskiego. Mam na myśli ekspozycję "Henryk Streng/Marek Włodarski i modernizm żydowsko-polski", organizowaną przez Muzeum nad Wisłą w trybie online od 5 lutego br. Zapowiedź kuratorów jest bardzo obiecująca:

Zamiast odniesień do awangardy francuskiej, wystawa uwidacznia lokalne adaptacje modernizmu. Zza fasadowego socrealizmu wydobywa szerokie spektrum sztuki zaangażowanej społecznie w postaci faktorealizmu lat 30. oraz nowoczesnej sztuki socjalistycznej z przełomu lat 40. i 50. W miejsce wykluczającej, bo zbyt jednorodnej wizji kultury polskiej, podkreśla złożoną tożsamość, w której mieści się polsko-żydowsko-ukraiński tygiel kulturowy wieloetnicznego Lwowa. Stawia wreszcie w centrum uwagi graniczne doświadczenia wojenne, które odcisnęły się w artefaktach obozowych, obiektach artystycznych oraz ingerencjach w dzieła sztuki.

Gdy sytuacja epidemiczna w stolicy pozwoli na pełne otwarcie placówek kulturalnych, warto wybrać się w odwiedziny do Muzeum Woli przy ul. Srebrnej. Do 21 marca zobaczymy tam ekspozycję "Przemiany. Krajobraz Woli po 1989 roku", ukazującą to, jak zmieniał się krajobraz tej części Warszawy w najnowszej historii. Transformacja industrialnej niegdyś dzielnicy może wydawać się unikalna, ale autorzy przekonują, że "Wola jak w soczewce skupia zjawiska przemian w krajobrazie, które nastąpiły po 1989 r., nie tylko w Warszawie, ale w wielu polskich miastach", wskazując na budowlaną "wolną amerykankę" lat dziewięćdziesiątych. W programie towarzyszącym znalazły się wielotematyczne debaty, wykłady i spacery.

Kto ma ochotę na tematykę pozawarszawską i znacznie dawniejszą, powinien rozważyć wizytę w gnieźnieńskim Muzeum Początków Państwa Polskiego, które oferuje wystawę "Archeologia wysp. Wyspy na peryferiach monarchii wczesnopiastowskiej". Opowiada ona o siedmiu wyspach regionu bałtyckiego, gdzie w okresie od VIII do XII w. działały osady lub ośrodki kultu. Wśród ok. 400 prezentowanych zbiorów znajdziemy pozostałości drewnianych konstrukcji budowlanych i różnorodne przedmioty użytku codziennego (broń, ozdoby, narzędzia, ceramikę). Wystawa ukazuje rezultaty badań kolejnych ekspedycji archeologicznych prowadzonych przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Czekając na jej ponowne udostępnienie zwiedzającym, można zapoznać się z uruchomionym niedawno przez Muzeum portalem www.wczesnesredniowiecze.pl, na którym publikowane są krótkie artykuły badaczy zajmujących się tematyką wychodzącą poza samych Piastów.

Komu bliższy jest przełom XIX i XX stulecia albo po prostu górskie wędrówki, tego mogą zainteresować obrazy Leona Wyczółkowskiego wystawione pod hasłem "Z Tatrami w tle" w zakopiańskim Muzeum Karola Szymanowskiego do 21 sierpnia br. Wśród prac znanego malarza znajdziemy tak górskie pejzaże, jak i portrety bywalców zyskującego na popularności w epoce Młodej Polski Zakopanego, np. Jana Kasprowicza.

Z oferty muzeów zagranicznych warto wspomnieć o wystawie Deutsches Historisches Museum, zatytułowanej "Von Luther zu Twitter. Medien und politische Őffentlichkeit". Instalacja udostępniona do 11 kwietnia 2021 r. porusza problematykę mediów komunikacyjnych od XVI-wiecznego druku przez gazety w wieku XIX, radio i telewizję w XX, aż do współczesnych mediów społecznościowych. Autorzy zastrzegają, że zależało im na ukazaniu znaczenia mediów w kontekście represyjnego i emancypacyjnego wpływu na opinię publiczną. Zwiedzanie online dostępne za opłatą.

KONFERENCJE

Na poprzedni rok zaplanowane było wydarzenie o wielkiej randze w środowisku historyków: XXIII Międzynarodowy Kongres Nauk Historycznych. Z przyczyn wiadomych Kongres przełożono i jeśli dynamicznie rozwijająca się sytuacja epidemiczna ponownie nie stanie na przeszkodzie, to wydarzenie - po raz drugi w historii w Polsce (pierwszy raz w naszym kraju wydarzenie gościło w Warszawie w 1933 r.) - odbędzie się w dniach 22-28 sierpnia 2021 r. w Poznaniu. W ramach Kongresu zaplanowano 70 paneli, sesję posterową dla studentów II i III stopnia (dla najlepszych posterów przewidziana jest nagroda Shandong University Young Historian Award - 10 000 dolarów do podziału), Research Forum (nowa inicjatywa mająca na celu wspierać współpracę między instytutami badawczymi a uczonymi) czy Międzynarodowe Targi Książki Historycznej. Przyznana zostanie także International ICHS History Prize dla historyka, który wyróżnił się znacznym wkładem w rozwój dyscypliny. W Kongresie (ceremonii otwarcia i zamknięcia, wszystkich sesjach i wydarzeniach towarzyszących) udział mogą wziąć pracownicy naukowi, studenci, nauczyciele i osoby związane zawodowo z tematyką wydarzenia. Wystarczy zarejestrować się online - do 31 marca br. po niższej cenie. Organizatorzy wydarzenia zapowiadają (stan na koniec stycznia), że odbędzie się ono w tradycyjnej formie.

Tego optymizmu nie znajdziemy u organizatorów większości konferencji naukowych zaplanowanych na najbliższe miesiące. Wyróżniająca się pośród nich międzynarodowym zasięgiem doroczna konferencja Memory Studies Association pt. "Convergences", choć ma odbyć się na Uniwersytecie Warszawskim w dniach 5-9 lipca 2021 roku, to w trybie całkowicie zdalnym. Nie obniża to rangi wydarzenia, wśród potwierdzonych panelistów znaleźli się m.in. Iwan Krastew, Michael Rothberg czy Marek Cichocki.

Mniejszym zasięgiem organizacyjnym, ale równie szeroką perspektywą badawczą, odznacza się kilka nadchodzących konferencji międzyepokowych. Zacznę od tegorocznej propozycji Studenckiego Klubu Międzyepokowych Badań Historycznych, koła naukowego działającego w ramach Wydziału Historii UW, które od kilku lat regularnie organizuje sesje międzyepokowe. W tym roku SKMBH ogłosiło nabór zgłoszeń do Ogólnopolskiej Interdyscyplinarnej Sesji Naukowej pt. "Quid est veritas? Mity od starożytności do czasów współczesnych". Organizatorzy sugerują prelegentom szeroką definicję mitu i jego roli na przestrzeni dziejów. Zgłoszenia przyjmowane są do 11 marca, a termin konferencji ustalono na 24-26 marca 2021 roku.

Na dni 22-23 kwietnia br. na Uniwersytecie Łódzkim przewidziana jest sesja o podobnie szerokim wachlarzu problemowym, choć ograniczonym geograficznie: "Rzym a Półwysep Iberyjski. Różnorodność relacji od starożytności po współczesność III". Zgłoszenia do 28 lutego.

Dwa dni wcześniej mija termin wysyłania abstraktów na inną konferencję międzyepokową, o węższym jednak profilu tematycznym. VII Ogólnopolska Konferencja Naukowa "Cultura Animi" przygotowywana przez Koło Naukowe Historyków Uniwersytetu Opolskiego odbędzie się 12 marca br. pod hasłem "Między rzeczywistością a metafizyką: Kult, Człowiek, Miejsce", skupiając się na roli kultu religijnego w życiu człowieka w różnych okresach historycznych.

Do jednej epoki ograniczy się inna sesja podnosząca wątek religijny, zatytułowana "Sunt superis sua iura ? Państwo a kulty religijne w starożytności". Zaplanowana na 20 marca 2021 roku (abstrakty do 10 lutego), odbędzie się w ramach studencko-doktoranckich XIII Krakowskich Spotkań Starożytniczych, tym razem w formie zdalnej. Kolejnej chronologicznie epoce poświęcona będzie za to studencko-doktorancka "2nd International Conference On Byzantine Studies and Eastern Middle Ages", zapowiedziana przez brazylijski Uniwersytet w Sao Paulo na 23-25 marca 2021 roku (zgłoszenia do 7 marca).

Ciekawe spotkanie naukowe szykuje Zakład Literatury Dawnej, Edytorstwa i Nauk Pomocniczych Instytutu Filologii Polskiej i Logopedii Uniwersytetu Łódzkiego przy udziale Koła Naukowego Literatury i Kultury Staropolskiej, zapraszając w dniach 19-20 kwietnia 2021 r. na zdalną konferencję "Radość. W kręgu staropolskiego doświadczenia radości i śmiechu" (zgłoszenia do 14 marca). Organizatorzy w opisie wydarzenie położyli nacisk na interdyscyplinarne podejście, a jako cezurę czasową wskazali koniec XVIII wieku.

Ten moment historyczny stanowi za to chronologiczny punkt wyjścia dla ogłoszonej pod auspicjami Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego ogólnopolskiej sesji "Pamięć o epoce napoleońskiej dawniej i dziś. Konferencja naukowa w dwusetną rocznicę śmierci Napoleona Bonaparte (1821-2021)". Zgłoszenia należy wysyłać do 21 marca, konferencja - na chwilę obecną w trybie tradycyjnym - przewidziana jest na 14-15 maja 2021 roku.

Wyłącznie XX stuleciu, a konkretniej jego wycinkowi, poświęcona będzie międzynarodowa konferencja "Communist Parties in the Soviet Bloc in 1956-1968. From destalinization to economic reforms" współorganizowana przez IPN i jego odpowiedniki w państwach Grupy Wyszehradzkiej. Autorzy zaplanowanej w Bratysławie na wrzesień 2021 r. konferencji zapraszają do wysyłania abstraktów razem z naukowym CV do 30 kwietnia br.

STYPENDIA I KONKURSY

Tymczasem otwierają się kolejne terminy składania wniosków o stypendia i finansowanie projektów badawczych w ramach konkursów Narodowego Centrum Nauki. Zespoły badawcze współpracujące z naukowcami z Austrii, Czech, Słowenii, Szwajcarii bądź Niemiec mogą aplikować o fundusze z Weave-UNISONO, a polsko-chińskie projekty liczyć na wsparcie z programu Sheng II (deadline do 15 marca 2021 r.). Poza tym od 23 lutego do 15 czerwca 2021 r. przyjmowane są wnioski w konkursie DIOSCURI 4 (tworzenie centrów doskonałości naukowej); od 15 marca do 15 czerwca w konkursach: OPUS 21 (projekty badawcze wszystkich naukowców) i PRELUDIUM 20 (dedykowany osobom nieposiadającym stopnia doktora); od 4 maja do 30 września aktywny będzie nabór do programu MINIATURA 5 (dofinansowanie pojedynczych działań naukowych), a między 15 czerwca a 15 września 2021 r. - SONATA BIS 11 i MAESTRO 13.

Warto też zapoznać się z aktualną ofertą stypendiów na studia lub wyjazdy naukowe. Z krajowych propozycji uwagę zwraca PASIFIC, program stypendialny Polskiej Akademii Nauk. W ramach niego 50 naukowców (ze stopniem doktorskim lub równoważnym doświadczeniem) dowolnej narodowości ma szansę na sfinansowanie rocznego lub dwuletniego stażu podoktorskiego w wybranym przez siebie instytucie PAN. Poza środkami na badania mogą oni liczyć na miesięczne wynagrodzenie w wysokości ok. 2,5 tys. euro. Wnioski należy wysyłać od 15 marca do 30 czerwca 2021 roku.

Zainteresowani podróżą za granicę również nie mogą narzekać na brak ofert. Wyjazd do Chin umożliwia stypendium doktoranckie na Xi'an Jiaotong-Liverpool University (w formie opłaty czesnego lub stypendium miesięcznego na okres 3 lat spędzonych jako asystent naukowy lub dydaktyczny; termin składania wniosków upływa 15 kwietnia 2021 r.) bądź stypendium rządu chińskiego dla studentów i naukowców z UE, obejmujące studia i kurs językowy (zgłoszenia do 5 marca br. do Misji Chińskiej Republiki Ludowej do Unii Europejskiej w Brukseli, a więc należy je wysłać z wyprzedzeniem).

Także rząd francuski zaprasza polskich studentów do skorzystania z możliwości pomocy finansowej przy zdobyciu, jednocześnie we Francji i Polsce, stopnia doktora (typu cotutelle lub codirection we wszystkich dziedzinach). Stypendium wynosi 1415 euro netto na każdy miesiąc we Francji, organizatorzy przewidują, że pobyty trwać będą od 1 do 4 miesięcy rocznie przez okres 3 lat. Termin aplikacji to 1 maja 2021 roku.

Warto odnotować propozycję stypendialną z drugiej strony kanału La Manche. Skierowane do studentów z niepełnosprawnościami stypendia Snowdon Masters obejmują czesne i w większości koszty utrzymania na studiach magisterskich w Wielkiej Brytanii. Wnioski należy przesyłać do południa 6 kwietnia 2021 roku.

Wsparcie finansowe można otrzymać także na wyjazd do Niemiec. Obecnie oferuje je choćby Instytut Historii Europejskiej im. Leibniza w Moguncji. O stypendium, skierowane do doktorantów zajmujących się przede wszystkim historią Europy, religią i historyczną teologią, przyznawane w wysokości 1350 euro miesięcznie na okres 6-12 miesięcy, można ubiegać się do 15 lutego 2021 roku. Nauczycielom akademickim zaś dedykowany jest inny niemiecki program stypendialny - DAAD. Do 30 kwietnia br. można aplikować o dofinansowanie na trwający od 1 do 3 miesięcy pobyt badawczy na uniwersytecie lub w pozauczelnianej instytucji naukowej za Odrą.

Zainteresowani bardziej kierunkiem wschodnim mogą skorzystać z programu stypendialnego posiadającego długie tradycje estońskiego Uniwersytetu w Tartu. Dofinansowanie obejmuje czesne na wybranym z listy prowadzonych po angielsku kierunku studiów na poziomie licencjackim lub magisterskim (nabór trwa odpowiednio do 15 kwietnia i 15 marca 2021 roku). Można ubiegać się także o dodatkowe stypendium pokrywające koszty utrzymania.

RZECZ KRÓTKA O HISTORIII ZNACZENIU OGRÓDKÓW DZIAŁKOWYCH W POLSCE

scripsit

Konrad Rokicki

[ 0000-0003-0081-0073]

Uniwersytet Warszawski

Do dziś pamiętam, jak w pierwszych latach trzeciego tysiąclecia udawałem się wraz z moimi dziadkami na przedmieścia niewielkiej miejscowości przy granicy z Niemcami. Tam, po znojach podróży, można było oddać się kilku godzinom relaksu z dala od miejskiego gwaru, patrząc na piękne rośliny, jedząc produkty wydane przez ziemię (głównie owoce, np. jabłka) i kosząc z dziadkiem trawnik.

Zespół ogródków działkowych, w którym mieściła się działka moich dziadków, był zawsze pełen ludzi. Na swoich użytkach pracowały i odpoczywały osoby w najróżniejszym wieku, zaś ich ogródki niekiedy znacząco różniły się od siebie. Niektóre były przygotowane pod uprawę warzyw, inne miały cieszyć oko bogactwem różnokolorowej flory ozdobnej.

Na drugim końcu miasta, ale - rzecz jasna - też z dala od jakiegokolwiek ruchu, ulokowana była działka mojej drugiej babci. Z tego areału zapamiętałem ogórki, którymi - ilekroć się tam pojawiłem - byłem częstowany. W głowie utrwaliły mi się słowa babci, gdy, chcąc namówić mnie do zjedzenia ogórka, mówiła: "Zjedz. Dobry - własnej produkcji!".

Podejrzewam, że ogródki działkowe są znanym każdemu z nas - w mniejszym lub większym stopniu - elementem życia społecznego w Polsce. Miejsce odpoczynku niewymagającego przesadnie dalekiego wyjazdu czy zbyt dużych środków weń włożonych. Miejsce pozwalające na względnie szybkie spędzenie czasu wolnego, które nie wymaga "wyrwania" się z pewnej rutyny życia codziennego. Wreszcie miejsce spotkań o różnym charakterze (rodzinnym, koleżeńskim), miejsce realizacji hobby polegającego na projektowaniu przestrzeni. Co ma również znaczenie, choć z pewnością dziś mniejsze niż w przeszłości, działki to również pomocniczy element w zakresie wyżywienia gospodarstwa domowego.

Skąd jednak wzięły się one w Polsce? Co spowodowało ich dość dużą popularność? Czy za istnieniem tych podmiejskich parceli kryła się jakaś głębsza idea? W tym tekście postaram się udzielić odpowiedzi na te pytania. Pytania - zdaje się - interesujące, szczególnie w kontekście zamykania ostatnimi czasy ogródków działkowych w licznych miastach celem wykorzystania tego areału do rozbudowy infrastruktury miejskiej1.

Tytułem wstępu trzeba zaznaczyć, że z badaniem historii ruchu działkowego w Polsce jest kilka problemów. Odnoszą się one w szczególności do lat powojennych. Przede wszystkich liczba źródeł z tego okresu (powiązana z gigantycznym rozwojem ruchu działkowego od lat czterdziestych), niszowych i rozsianych po najróżniejszych archiwach zarówno na poziomie narodowym, jak i lokalnym (archiwa stowarzyszeń, archiwa prywatne), czyni bardzo trudnym całościowe i dokładne opracowanie tematu z podziałem na wszystkie części naszego kraju2. Stąd też zastosowałem selekcję źródłową i wybrałem, moim zdaniem, najważniejsze teksty, które pokazują pewne trendy i pozwalają wyznaczyć ogólną historię ruchu działkowego w Polsce lub też w niektórych przypadkach dookreślić kontekst historyczny. Jest to o tyle zasadne, że celem tego tekstu jest przybliżenie czytelnikowi najważniejszych elementów ewolucji polskiego działkownictwa z jednoczesnym podkreśleniem znaczenia tego procesu w najnowszej historii Polski.

Na początku rozważań warto przywołać aktualnie obowiązującą w Polsce definicję ustawową działki. Według Ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych, ilekroć mowa o działce, "należy przez to rozumieć podstawową jednostkę przestrzenną rodzinnego ogrodu działkowego, której powierzchnia nie może przekraczać 500 m2, służącą zaspokajaniu potrzeb działkowca i jego rodziny w zakresie prowadzenia upraw ogrodniczych, wypoczynku i rekreacji"3. Preambuła tego aktu prawnego wskazuje ponadto, iż ustawodawca docenił pozytywną rolę ogrodnictwa działkowego

będącego dziedziną życia społecznego, przyczyniającą się do zaspokajania socjalnych, wypoczynkowych i rekreacyjnych potrzeb społeczeństwa, a zwłaszcza rodzin z dziećmi, emerytów, rencistów i niepełnosprawnych, poprzez kształtowanie warunków dla prowadzenia aktywnego i zdrowego trybu życia oraz ochrony środowiska i przyrody"4. Pozytywne aspekty istnienia działkownictwa w Polsce podkreślone w ustawie wydają się dość oczywiste, choć - co postaram się wykazać - są charakterystyczne dla całego ruchu działkowego od początku jego istnienia.

Niemieckie ogródki służyły głównie celom towarzyskim i rekreacyjnym, w dużo mniejszym stopniu były dodatkiem do gospodarki domowej.

Na kiedy możemy wyznaczyć początki ruchu działkowego? Polskie międzywojenne źródła odnoszące się do historii działkownictwa podkreślają dysproporcję w rozwoju towarzystw działkowych na przełomie wieków XIX i XX na terenach poszczególnych zaborów. Zwraca się uwagę na to, iż, nie licząc wyjątków (tu np. warszawskie Towarzystwo Ogrodów Robotniczych, które powstało w 1907 r.)5, ruch działkowy dominował na terenie zaboru pruskiego, gdzie zresztą przez długie lata prym wiedli Niemcy. Według autora Historii ogrodów działkowych w Polsce, owe niemieckie ogródki służyły głównie celom towarzyskim i rekreacyjnym, w dużo mniejszym stopniu były dodatkiem do gospodarki domowej6.

Popularności towarzystw działkowych w Niemczech można zaś upatrywać w rozwoju idei tzw. Schrebergarten, która została opracowana w połowie XIX w. przez Moritza Schrebera. Schreber był lekarzem ortopedą, który w latach czterdziestych XIX w. został dyrektorem sanatorium w Lipsku i który, co wiemy m.in. na podstawie jego prac7 oraz wspomnień syna8, stawiał duży nacisk na ćwiczenia i aktywność fizyczną. We wstępie do swojej najbardziej znanej pracy, Gimnastyki leczniczej pokojowej, pisał:

Człowiek jest istotą dwoistą, złożoną ze ściśle z sobą powiązanych organizacyi: duchowej i cielesnej; zupełny rozwój i zupełne zużytkowanie sił w obu tych kierunkach jest jego zadaniem. Duchowo bezczynny, cieleśnie leniwy napróżno pożąda życia rozkoszy życiowych. [...] Brak ruchu, bezczynność w zakresie działalności duchowej i cielesnej, wytwarza przytępienie w funkcyach narządów, sprowadza zaburzenia w ich ustroju, doprowadza do zmian chorobowych9.

Schreber był przy tym, co można wywnioskować z jego dalszych rozważań, które przedstawił we wstępie do swojej książki, krytykiem pewnych aspektów nowoczesnej miejskiej cywilizacji. Zwracał m.in. uwagę na pożyteczność uprawiania gimnastyki na świeżym powietrzu10, o co w warunkach dużych miast było trudno, a co podnosili również jemu współcześni. Dla przykładu, cytując korespondencję zagraniczną "Gazety Codziennej" z 1859 r.,

Dzięki fabrykom miasto [...] rośnie w ludność tak raptownie, że za nim żadne słowniki geograficzne zdążyć nie mogą [...]. Trudno spotkać miasto więcej zakopcone, zasmolone [...]. Że tu już nikt dla swojej przyjemności nie mieszka, za to prawie ręczyć możemy11.

Zdaje się, że obawy Schrebera i autora powyższej wypowiedzi wpisują się w pewien trend z połowy XIX w., krytykujący "niezdrową" cywilizację miejską. Co ciekawe, do grona tychże sceptyków można zaliczyć niektóre grupy uważane wówczas i dziś za "liberalne"12.

Schreber znalazł odpowiedź na palące problemy z tym związane. Miały być nimi specjalnie wygrodzone niewielkie ogródki, w których całe rodziny (m.in. żyjących w złych warunkach fabrykantów) miały oddać się relaksowi na łonie natury i ćwiczeniom poprawiającym kondycję fizyczną13. Częste przebywanie na terenie tych ogródków miało też pomagać w osiągnięciu ukojenia psychicznego i łagodzić stres. Pierwszy większy Schreberplatz powstał w 1865 roku (już po śmierci pomysłodawcy)14 w Lipsku i do końca XIX w. koncepcja powstawania takich miejsc zdążyła rozprzestrzenić się po różnych częściach Niemiec. Jakkolwiek we wcześniejszej historii można dość łatwo zauważyć różne formy małego gospodarowania (np. zagród), które są bezpośrednimi poprzedniczkami przedstawionych wyżej ogródków działkowych, to - zdaniem Władysława Lubawego - historię ruchu działkowego należy liczyć od momentu, kiedy pojawiła się za nim idea rozwoju duchowo-fizycznego, dlatego też za taki poczytuje on czasy działalności Schrebera. Co więcej, samo słowo Schrebergarten jest obecne do dziś w języku niemieckim, co może świadczyć o wpływie XIX-wiecznej myśli na współczesny ruch działkowy w tym kraju.

Jak już wspomniano, działki na ziemiach zaboru pruskiego były wykorzystywane początkowo przez ludność niemiecką. Jednakże już pod koniec XIX w. - w 1897 r. - w Grudziądzu powstał ogród "Kąpiele Słoneczne" w ramach Towarzystwa Naturalnego Sposobu Życia. Ich założycielem i pierwszym właścicielem był dr Jan Jalkowski. Miejsce założone na wykupionym przezeń od magistratury gruncie nie miało jednak pierwotnie na celu bycia prywatnymi ogródkami, jak mogłoby się zdawać. Był to kompleks kilku ogrodów o charakterze rekreacyjnym, gdzie znajdowało się m.in. boisko, wanny do kąpieli słonecznych, pola, na których ludzie uprawiali gimnastykę. Wszystko za - jak opisywała Magdalena Madejewska, której dziadkowie byli aktywnymi działaczami tej wspólnoty - drobną opłatą15.

Można przyjąć, iż w następnych latach część terenu przeorganizowano na prywatne ogródki i taki model zaczął stawać się normą, z czasem rozpowszechniającą się także na pozostałych ziemiach polskich. W 1902 r. w Warszawie powstał, powiększający się w ciągu kilku kolejnych lat, zespół ogrodów działkowych założonych m.in. z inicjatywy społeczniczki ze stolicy, Kazimiery Proczkówny. Celem tej instytucji było udostępnianie wytyczonych działek ubogim i bezdomnym. Miał to być sposób "zaradzania nędzy bez dawania jałmużny"16. W ciągu następnych pięciu lat powstały również polskie ogródki działkowe m.in. w Poznaniu, Gnieźnie, Bydgoszczy i Toruniu17. W 1909 r. zaczęły pojawiać się także w Katowicach18.

W tym samym roku wspomniane już Towarzystwo Ogrodów Robotniczych (stanowiące efekt ewolucji ogródków Proczkówny - została ona uznana za współzałożyciela TOR) wydało swój statut. Warto mu się przyjrzeć, by dowiedzieć się nieco o funkcjonowaniu organizacji.

Uwzględnione w statucie cele stowarzyszenia w większym stopniu - w porównaniu do Schreberowskich origines - kładły akcent na sprawy gospodarcze. Już pierwszym wyodrębnionym zadaniem Towarzystwa było "dopomaganie rodzinom niezamożnym do polepszenia ich bytu materialnego przez oddawanie im do użytku ogrodów owocowych, warzywnych lub kwiatowych"19. Inny wyrażony wprost cel natury gospodarczej stanowiło "podniesienie produkcyi krajowej przez uprawianie i zasadzanie warzywami, owocami i roślinami placów i gruntów stojących odłogiem"20.

Towarzystwo realizowało swoje założenia poprzez nabywanie na własność lub w dzierżawę gruntów, które następnie były udostępniane w użytkowanie jego członkom. Jako oficjalnie zarejestrowane w 1909 r. stowarzyszenie miało osobowość prawną i z tego tytułu mogło także urządzać grunty i organizować różne wydarzenia (np. koncerty lub kursy ogrodnicze dla członków), które miały propagować idee ruchu działkowego i polepszać stosunki wewnętrzne w nim panujące.

Budżet TOR stanowiły składki członkowskie, przychody ze wspomnianych wydarzeń, dochody z kapitałów i nieruchomości własnych, a także wszelakie darowizny i spadki. Statut przewidywał dwa organy władzy nad Towarzystwem, tj. 12-osobowy Zarząd oraz Zebranie Ogólne. Interesującym przepisem jest fragment paragrafu szesnastego statutu, który nakładał na Zarząd obowiązek rozpowszechnienia informacji o planowanym Zebraniu Ogólnym (to gremium spotykało się przynajmniej raz w roku) w warszawskiej prasie. Należy też podkreślić, że członkiem Towarzystwa mogła być każda pełnoletnia osoba, niezależnie od płci i stanu majątkowego. Wyjątek od tej reguły dotyczył m.in. pozostających w służbie wojskowej21. Co również ciekawe, jakakolwiek praca na terenie ogródków działkowych w niedziele i dni świąteczne (za wyjątkiem szczególnie uzasadnionych wyjątków) była wzbroniona.

W trakcie I wojny światowej gminy miejskie niektórych miast, które znajdowały się pod kontrolą państw centralnych (w tym Warszawy, Krakowa, Kalisza etc.) oddawały w dzierżawę (często nawet bezpłatnie) niewielkie zagonki na hodowlę warzyw. Dotyczyło to także niektórych mniejszych miast22. Zdaniem Marii Chmieleńskiej, autorki eseju o ogródkach działkowych w Polsce (wydany nakładem Ministerstwa Opieki Społecznej w 1933 r.), owe zagonki mogłyby być podstawą utworzenia ogrodów działkowych, jednak - w wyniku zaangażowania ludności w sprawę niepodległościową - tak się nie stało23.

Rozwój ruchu działkowego na ziemiach polskich nastąpił już w pierwszych latach istnienia II Rzeczypospolitej. Władysław Lubawy podkreślił w swoich rozważaniach kilka powodów takiego stanu rzeczy, do których zaliczył m.in. ciężkie warunki mieszkaniowe w czasach powojennych w dużych miastach, potrzebę wspomagania gospodarstw domowych wskutek szerokiego bezrobocia spowodowanego wojną24, a także polskim ustawodawstwem, które wprowadziło ośmiogodzinny dzień pracy 25 (a co za tym idzie - zwiększyło nieco wymiar czasu wolnego zatrudnionych26). W tym okresie zaczęły powstawać rozmaite towarzystwa ogródków działkowych.

W 1927 r. miało miejsce wydarzenie niezwykle ważne dla polskiego działkownictwa. Wtedy bowiem (dokładnie 3 lipca) powstał w Poznaniu - z inicjatywy Naczelnika Wojewódzkiego Wydziału Pracy i Opieki Społecznej w Poznaniu Stefana Wilczyńskiego, a także Władysława Marcińca i Władysława Lubawego - Związek Towarzystw Ogrodów Działkowych Rzeczypospolitej Polskiej27. Organizacja miała ambicje - na co wskazuje sama jej nazwa - by zjednoczyć działkowców i rozszerzyć ideę ruchu działkowego na całą Polskę. Cel dość ambitny - szczególnie, jeśli zwrócić uwagę na to, iż w 1919 r. "tereny zajęte na ogrody działkowe"28 znajdowały się tylko na obszarach województw (lub też późniejszych województw) poznańskiego, śląskiego, pomorskiego i na terenie m.st. Warszawy. Trzeba jednocześnie podkreślić, że 84% tego obszaru (21 z 25 zespołów ogródków) znajdowało się na terenie województw poznańskiego (13) i śląskiego (8)29.

Rozwój ruchu działkowego na ziemiach polskich nastąpił już w pierwszych latach istnienia II Rzeczypospolitej.

ZTOD zrzeszał wspomniane towarzystwa oraz niektóre instytucje społeczne i samorządowe (np. magistraty miast). Zajmował się także prowadzeniem akcji propagandowych (konferencje, spotkania z władzami, ulotki w gazecie, ogłoszenia w radiu) oraz pomocą w samoorganizacji kolejnych towarzystw. Trzeba przyznać, iż idea działkownictwa, zapewne głównie dzięki pracom stowarzyszenia, spotkała się z pewnym zainteresowaniem ze strony organów samorządu terytorialnego, Kościoła (członkiem pierwszego zarządu ZTOD był przyszły biskup poznański, Walenty Dymek)30, a także władz centralnych Rzeczypospolitej. Ministerstwo Opieki Społecznej zaangażowało się w promocję oraz dofinansowanie ruchu działkowego. Od powstania Związku ministerstwo udzielało corocznych subwencji na rozwój ogródków działkowych (z czego większość miała być przekazywana do ZTOD), które w latach 1928-1932 wyniosły w sumie 125 190 zł31. Rozwój tej aktywności został określony jako ważna sfera działalności społeczno-opiekuńczej resortu, co wynikało z powagi problemu walki z bezrobociem. Władza popierała powstawanie tej "zdrowej instytucji" także poprzez wydzielanie terenu państwowego na działki, dostarczanie potrzebnych dóbr (np. nasion) oraz wywieranie odpowiedniego wpływu na samorządy32. Związki działkowców były ponadto wspierane przez powołany w 1933 r.33 Fundusz Pracy, który był organem mocno związanym z rządem (Prezes FP był osobą nominowaną przez Prezesa Rady Ministrów). Fundusz udzielał wsparcia finansowego dla tych związków, w których działki były przekazywane na rzecz bezrobotnych. Było ono skierowane nie tylko na wykup ziemi i zorganizowanie samych ogródków, ale także na np. utrzymanie bibliotek przy działkach dla bezrobotnych34.

Związek Towarzystw Ogrodów Działkowych był także od 1928 r. aktywnym członkiem Międzynarodowego Związku Towarzystw Ogrodów Działkowych (z siedzibą w Brukseli). Delegacje polskich działkowców brały udział w kilku zjazdach międzynarodowych, m.in. w latach 1933 i 1935.

Przez dekadę działalności ZTOD i za sprawą wsparcia ze strony różnych podmiotów, ruch działkowniczy znacznie się w Polsce rozwinął. Od roku 1936 ogrody działkowe znajdowały się już we wszystkich województwach Rzeczypospolitej, zaś rok później w każdym z nich - za wyjątkiem tarnopolskiego - znajdowało się 4 lub więcej grup ogrodów działkowych. W 1937 r. w Polsce było 48 209 działek (o łącznej powierzchni 2704,68 ha) zrzeszonych w 421 ogrodach. Dla porównania w 1928 r. w naszym kraju istniały 6344 działki (o powierzchni 238,01 ha) skupione w 51 ogrodach, a w 1932 r. istniało ich 14 142 (łącznie 689,49 ha) w 135 ogrodach35. Można więc powiedzieć, że rozwój ruchu ogródków działkowych był szczególnie dynamiczny od lat 1932-1933, kiedy stał się szczególnym obiektem zainteresowania ze strony władz.

Trzeba jednocześnie podkreślić, że pomimo owego rozwoju dalej zauważalna była dysproporcja w rozłożeniu terytorialnym działek, co wynikało z jednej strony z naturalnych dysproporcji ludnościowych i urbanizacyjnych między województwami "Polski A" i "Polski B", z drugiej strony - z tradycji działkownictwa w zachodnich częściach kraju. I tak najwięcej działek i ogrodów działkowych znajdowało się w Poznańskiem i Śląskiem, potem zaś w Warszawskiem i Pomorskiem.

Należy zastanowić się nad powodem, dla którego Schreberowska idea ogródków działkowych zyskała tak duże poparcie ze strony polskich władz różnego szczebla, a także znalazła dość duże grono odbiorców (zważywszy, że w 1934 r. było ponad 17 tys. działkowców na niespełna 19 tys. działek, można podejrzewać, że liczba ta w 1937 r. wynosiła ok. 45-50 tys. osób, do których należy siłą rzeczy dołączyć także ich rodziny i zapewne niekiedy także znajomych)36.

Rola działek jako instytucji społecznie pożytecznej stała się w tym okresie przedmiotem kilku, z reguły krótkich, opracowań. Dotyczyły one m.in. powiązania działkownictwa z redukcją bezrobocia37, a także omówienia projektu ustawy o ogródkach działkowych (która ostatecznie nie weszła w życie przed wojną)38. Chciałbym jednak pochylić się tutaj nad dwiema pracami o najbardziej ogólnym charakterze, które jednocześnie dość dobrze obrazują ogólne profity płynące z rozwoju ruchu działkowego. Ruchu, który został swego czasu poparty nawet przez Prymasa Polski, abp. Augusta Hlonda, który w liście z błogosławieństwem skierowanym do redakcji "Ogródka Działkowego" (organu prasowego ZTOD) nazwał ideę ogrodów działkowych mianem "pięknej"39.

Owe teksty to Ogródki działkowe jako zagadnienie społeczne autorstwa Stefana Wilczyńskiego40 oraz Ogródki działkowe jako czynnik profilaktyczny i społeczny dr. Mariana Stawińskiego41. Zestawienie o tyle interesujące, że są to prace z zupełnie różnych okresów rozwoju działkownictwa w naszym kraju (ta pierwsza z 1927 r., ta druga zaś z 1938 r.). Jednocześnie porównanie fragmentów tych tekstów dość dobrze pokazuje liczne cechy wspólne, charakterystyczne zarówno dla polskiego ruchu działkowego, jak i dla tradycji Schreberowskiej.

I tak np. w pracach Stawińskiego zauważalny jest pewien swego rodzaju kult pracy na świeżym powietrzu, będącej niejako remedium na liczne problemy tego świata, do których można zaliczyć znieczulicę społeczną (autor zwraca na nią uwagę w kontekście wojny domowej w Hiszpanii i ówczesnych czystek w Związku Sowieckim)42. Praca bowiem

[...] jest właściwością każdej istoty żyjącej - mówi dr Józef Zieliński w swej książce o higienie pracy43. Praca istnieć musi dla podtrzymania życia i szczęścia organizmu, nie powinna przecież być karą lub ciężarem, lecz wyładowaniem sił fizycznych i umysłowych i źródłem radości i dobrobytu. Ludzie, którzy są pozbawieni tego dobrodziejstwa, czują się jakby wyrzuceni poza nawias życia44.

Nie jest więc zaskakujące, że Stefan Wilczyński już na wstępie do swoich rozważań podkreśla znaczenie pracy i ochrony ludzi pracy przez państwo polskie w formie art. 102 Konstytucji marcowej45.

Praca na świeżym powietrzu miała - zdaniem Stawińskiego - wyprowadzać ludzi ze zgubnych zwyczajów charakterystycznych dla wszystkich ludzi mieszkających w miastach:

Prawie każdy z nas ma jakieś indywidualne zainteresowania, uzdolnienia i ulubione zajęcia - czy to artystyczne - społeczne, czy też sportowe - poza tym są też i nałogowe. Do tych ostatnich zaliczyć należy: wysiadywanie w dusznych kawiarniach i handelkach, hazard, bilard i alkohol. Bardzo rozpowszechnionym jest przekonanie, że rozrywkę i wypoczynek można znaleźć tylko poza granicami pracy. Jest to mniemanie bardzo mylne! O ileż milsze i zdrowsze jest spędzenie wolnego czasu na uprawie kwiatów i warzyw, aniżeli korzystanie z przyjemności i podniet dostarczanych przez knajpę i ulicę46.

Działki miały być przeznaczone dla każdego, niezależnie od wieku i zajęcia. Stawiński pisze, że na działkach

Dziecko rozwija się i rośnie prawidłowo, dorosły utrzymuje się w formie. Robotnik lub pracownik umysłowy znajdzie doskonałe lekarstwo na zmęczenie, pochylając się nad zagonem lub rabatą kwiatową. Praca przy ziemi wywiera kojący wpływ na podrażnione nerwy, odrywa myśli od codziennych trosk i kłopotów, a oddalenie od gwaru i hałasu miasta - daje wypoczynek47.

Praca i odpoczynek w ogródku miały dawać młodzieży szacunek do natury, kultury fizycznej i życia rodzinnego.

Co więcej, autor opracowania wyszedł z założenia, iż działki mogą stanowić skuteczne narzędzie ochrony dzieci przed zagrożeniami życia miejskiego, szczególnie niebezpiecznymi dla młodych osób w wieku dojrzewania. Praca i odpoczynek w ogródku miały dawać młodzieży szacunek do natury, kultury fizycznej i życia rodzinnego48. Ten sam problem porusza też Wilczyński, według którego

[s]twierdzono, że już w pierwszych tygodniach pobytu dzieci na boiskach49 schodzi z nich bladość twarzy, która rychło pokrywa się rumieńcem, waga dzieci wzrasta, zwiększa się również wzrost i wymiary klatki piersiowej, a poza tem, dzięki należytej opiece ze strony wychowawców, dzieci szlachetnieją, strząsając z siebie zgubne wpływy ulicy, na które przedtem były narażone50.

Stawiński zwracał uwagę na najdrobniejsze szczegóły przy swojej ocenie ogródków działkowych. W jego analizie ich zbawczej roli dla bezrobotnych kluczowe znaczenie miało położenie działek na przedmieściach, ponieważ ich użytkownicy nie muszą się włóczyć po mieście i oglądać wystaw sklepowych, które niezdrowo pobudzają apetyt51. Dodatkową zaletą ogródków miała być ich rola w zakresie profilaktyki chorób. Autor stwierdził, iż świeże powietrze, słońce i aktywna praca pozwalają znacząco zmniejszyć ryzyko zachorowania na gruźlicę - chorobę, która w 1938 r. dotknęła prawie pół miliona ludzi i na którą zmarło ponad 60 tys. z nich52.

Niedziela w berlińskim ogródku działkowym (sierpień, 1948 r.)

Z podobnego powodu Wilczyński postulował współpracę pomiędzy społecznikami a Kasami Chorych. Widział on działki jako formę opieki "podnoszącą materjalnie i moralnie szerokie warstwy ludności zamieszkałej w miastach"53. Podkreślał zdrowotne profity funkcjonowania ogrodów działkowych, porównując człowieka do rośliny:

Jak rośliny w sklepie nie mają należytej barwy, są mdłe, rachityczne, tak i człowiek, pozbawiony przez dłuższy czas słońca uderza bladością wskutek braku krwi, zapada łatwiej na rozmaite choroby, zwłaszcza na gruźlicę, okazuje słabość fizyczną i niewytrzymałość w pracy54.

Kult pracy i zbawienna społecznie rola natury, zauważalne w obydwu przytaczanych tekstach, są - zdaje się - podstawowymi elementami filozofii stojącej za czołowymi polskimi działkowcami w okresie II RP. Efekty, jakie rzekomo miała przynieść popularyzacja tego ruchu, były pożądane przez instytucje władzy, gdyż świadczyłyby o rozwoju społecznym kraju. Sami działkowcy z największych towarzystw podkreślali swoje przywiązanie do niego, co dość dobrze obrazują słowa hymnu działkowców pt. "Zielona Rzeczpospolita", którego słowa stworzyła w 1935 r. Zofia Drwęska-Doeringowa. Hymn zresztą po dzień dzisiejszy jest oficjalną pieśnią Polskiego Związku Działkowców:

W radosnych blaskach wiosny rozkwitaNasza Zielona Rzeczpospolita,Dobro ludzkości w hymnie swym śpiewa,Sztandar jej dumnie powiewa,W swoich szeregach ma ludzi ze staliWierni jej wszyscy są wielcy i maliSkłada jej każdy daninę ze swej pracyWszyscy poddani dla niej jednacyHołdem działkowców swoich okrytaWiwat Zielona Rzeczpospolita!"55.

Gdyby porównać liczbę ogródków działkowych na terenie Polski z 1937 r. (tj. niespełna 50 tys.) do liczby analogicznych parcel w Niemczech i Wielkiej Brytanii w 1925 r. (szacunki te zostały zaprezentowane w pracy Wilczyńskiego), polski ruch działkowców wydawałby się dość ubogi. Ciężko jest bowiem porównywać niespełna 50 tysięcy działek z 1,5 miliona w Niemczech, czy 1,2 miliona na Wyspach56. Trzeba wszak podkreślić, że wydaje się to zrozumiałe - nie tylko ze względu na liczbę ludności, wskaźnik urbanizacji i ogólny charakter gospodarki kraju, ale także z powodu dość późnego rozwoju ruchu działkowego na ziemiach Rzeczypospolitej. Ponadto dość szybki wzrost liczby ogrodów w ciągu lat trzydziestych pokazywał, że przyszłość polskiego działkownictwa może być świetlana. II wojna światowa przyniosła jednak nową rzeczywistość.

W ciężkich latach 1939-1945, podobnie zresztą jak w przypadku pierwszej wojny światowej, działki stały się ważnym punktem na mapach polskich miast. Wobec pauperyzacji ludności w czasie okupacji, były miejscem kluczowym, w którym można było pozyskać dodatkową żywność. Ponieważ Niemcy nie byli zasadniczo zainteresowani funkcjonowaniem ogródków w większych miastach Generalnej Guberni, w części z nich udało się utrzymać funkcjonowanie towarzystw działkowych. Nie znaczy to jednak, że w miejscowościach, w których upadły towarzystwa działkowe, nie korzystano z tych gruntów - tak było w przypadku Łodzi, gdzie nie doszło do podtrzymania działalności Związku Towarzystwa Ogrodów i Osiedli Działkowych, a gdzie działki użytkowano do końca wojny57. Dobrym przykładem ogrodu, który również zachował swoje istnienie, jest warszawski ROD "Rakowiec", gdzie niedługo po ustaniu działań wojennych w Warszawie w 1939 r. doszło do wyboru nowego zarządu z Włodzimierzem Romanowskim na czele58. W Krakowie towarzystwa działkowe przetrwały jako Stowarzyszenia Polskiego Związku Ogrodników Działkowców59, 60.

Przykład "Rakowca" jest interesujący z jeszcze jednego powodu. Ogródki ze względu na znikome zainteresowanie Niemców oraz duży poziom zadrzewienia i zakrzewienia mogły stanowić miejsce działalności konspiracji. Działka nr 101 w "Rakowcu" (której właścicielem był Wacław Leśkiewicz ps. "Fred", żołnierz Zgrupowania Pułku Baszta) była magazynem Armii Krajowej, w którym na krótko przed wybuchem powstania warszawskiego znajdowało się ponad 20 sztuk broni palnej i ok. 200 granatów. "Fred" dostarczał na nią karabiny, udając inwalidę ze sztywną nogą (noga była usztywniona przymocowaną doń bronią). Schowek, który Leśkiewicz stworzył ze swoim ojcem, znajdował się w wykopanym pod altanką dole, przykrytym później skrzynią61.

Dla tych, którzy znaleźli się na działkach w trakcie działań zbrojnych (np. gdy mowa o "Rakowcu" w trakcie powstania warszawskiego), stały się one swoistym - wobec braku możliwości powrotu do swoich domów - miejscem zamieszkania62. Niekiedy ogródki działkowe, szczególnie gdy znajdowały się w miejscach znaczenia strategicznego, były obiektem długotrwałych walk - przykładem był ROD "Park Dolny", który stanowił ważny obszar zamknięty na użytek niemieckich wojsk. Liczne próby odbicia tego terenu w trakcie powstania warszawskiego miały miejsce do końca września, kiedy doszło do kapitulacji Żoliborza63.

Po ustaniu okupacji i zakończeniu wojny, której efektami były gigantyczne zniszczenia w wielu miastach, ogródki działkowe ponownie stały się obiektem zainteresowania władzy - tym razem ludowej. Bowiem jednym z celów funkcjonowania działek, poza funkcją rekreacyjno-społeczną, było zaspokojenie potrzeb gospodarstwa domowego. W omawianym okresie ten cel zyskał zdecydowanie pierwszorzędne znaczenie. Wynikało to przede wszystkim z fatalnej sytuacji w gospodarce, która dodatkowo w najbliższej perspektywie miała się nie polepszać. Władysław Gomułka, w 1945 r. I Sekretarz KC PPR, przedstawił na majowym posiedzeniu Komitetu Centralnego ogólną sytuację gospodarczą, której poziom uznał za katastrofalny i wykazał liczne braki wraz z podstawowymi problemami funkcjonowania Polski oraz PPR64. Stan pogłowia bydła był na bardzo niskim poziomie, a próba jego podniesienia (np. poprzez zastosowanie okresów ochronnych dla sztuk młodniackich) była powiązana z groźbą głodu. W niektórych rejonach kraju liczba koni osiągała 10% stanu przedwojennego. W wielu częściach Polski zasiewy były bądź niemożliwe (m.in. ze względu na zaminowanie i zniszczenie przez inne działania wojenne), bądź możliwe tylko z pomocą wojska65.

W czasach Polski Ludowej doszło do uregulowania kwestii ogródków działkowych.

Powzięto zatem odpowiednie rozwiązania - także na gruncie prawnym. W przeciwieństwie bowiem do okresu II RP, kiedy to działalność działkowców nie była bezpośrednio uporządkowana ustawowo (ZTOD działał w ramach ówczesnego prawa o stowarzyszeniach), w czasach Polski Ludowej doszło do uregulowania kwestii ogródków działkowych. Regulację prawną tejże stanowił w latach 1946-1949 Dekret Rady Ministrów z 25 czerwca 1946 r. o ogrodach działkowych66, zastąpiony następnie przez ustawę z 9 marca 1949 r. o pracowniczych ogrodach działkowych67. Obydwa akty są w swej materii dosyć podobne i - co ciekawe - bardzo kompleksowo określają kompetencje poszczególnych organów w zakresie funkcjonowania działek. Warto im się jednak nieco przyjrzeć, bowiem wykazują pewne charakterystyczne dla epoki różnice.

Celem ogródków działkowych jest spożytkowanie wolnego czasu ludzi pracy umysłowej i fizycznej oraz ich rodzin przez umożliwienie im zajęcia w zdrowotnych warunkach na działce ziemi i ułatwienie uzyskania tą drogą płodów ogrodniczych dla zaspokojenia własnych potrzeb i podniesienia w ten sposób swego poziomu zdrowotnego i gospodarczego68.

Cel istnienia ogródków działkowych zaznaczony w dekrecie z 1946 r. zdaje się być dość oczywistym, choć końcówka przepisu dotycząca gospodarczego znaczenia działki wskazywała na nadzieje, jakie pokładano w takiej formie użytkowania ziemi. Definicja przyjęta w ustawie z 1949 r. różniła się od powyższej tylko nieznacznie.

Ogródki działkowe były odtąd organizowane przez organy gminy, które mogły - w przypadku braku na ich terenie ziem, które można oddać pod działki - posłużyć się np. wywłaszczeniem ziemi. A trzeba przyznać, że zapotrzebowanie na tę formę gospodarowania musiało być duże. Gminy bowiem były zobowiązane je organizować w miejscach, w których ponad 20% osób mieszkało w skupiskach mieszkalnych bez dostępu do jakiegokolwiek ogrodu. Następnie samorządy miały przekazywać ziemię w dzierżawę towarzystwom działkowym, które później poddzierżawiły ziemię swoim członkom69. Dodać należy, że poza gminami do tworzenia, wyposażenia i wydzierżawiania działek zobowiązane były również zakłady pracy zatrudniające powyżej 200 pracowników.

Można przyjąć na podstawie analizy przepisów dekretu, że - jakkolwiek działki na każdym etapie powstawania były organizowane przez organy państwowe - proces zarządzania tego typu ogrodami był oddolny i, patrząc na statuty odrodzonych towarzystw, które często przyjmowały swoje przedwojenne odpowiedniki, dość demokratyczny. Trzeba mieć jednocześnie na uwadze, że dekret powstał w charakterystycznym okresie powojennej historii Polski, gdzie PPR nie była jeszcze partią w pełni rządzącą krajem, a co za tym idzie - wpływ stalinizmu na funkcjonowanie państwa nie był jeszcze tak duży jak po wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1947 roku70.

Organy samorządu już niedługo po ukształtowaniu się władztwa polskiego na swoich terenach opracowywały potrzebne uchwały i wydzielały tereny pod działki. Przykładem tego były działania Miejskiej Rady Narodowej w Zgorzelcu, gdzie grunty pod ogródki wydzielono w latach 1946-194771.

Zauważalnym jest, że na tym etapie także związki działkowców zaczęły się prędko reorganizować. Na Śląsku już w marcu 1945 r. powstał Okręgowy ZTOD. Co więcej, już kilka miesięcy później śląskie towarzystwo zaczęło wydawać - wespół z Wojewódzkim Związkiem Samopomocy Chłopskiej - czasopismo "Zagroda Chłopska. Ogród Działkowy". Również przedwojenny związek centralny zaczął się reorganizować w tym okresie. Prawdopodobnie duże znaczenie miał przy tym fakt, że premier Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, Edward Osóbka-Morawski, był (po dr. Stawińskim) w czasie II wojny światowej prezesem związku centralnego72. Brał zresztą udział w VII Wszechpolskim Kongresie Delegatów Centralnego Związku Towarzystw Ogrodów i Osiedli Działkowych RP, który miał miejsce w Zabrzu w sierpniu 1946 r., a rok później, już po ustąpieniu z funkcji kierownika rządu, sam stanął na czele polskiego ruchu działkowego73.

Rzeczywistość została dość znacznie zmieniona przez ustawę z 1949 roku. Samo użycie terminu "pracownicze ogrody działkowe" może wskazywać na pewną ewolucję tej instytucji i podporządkowanie jej sferze ideologicznej. Podstawowym przykładem tej zmiany jest zmiana warunków, które musi spełnić użytkownik działki. W przeciwieństwie bowiem do wcześniejszych regulacji, gdzie działki mogli użytkować tylko ludzie nie posiadający własnych gruntów i zajmujący się pracą na działce dla potrzeb własnych, według nowej ustawy

[p]racownicze ogrody działkowe mogą być użytkowane przez pracowników, zatrudnionych na podstawie umowy o pracę lub stosunku służbowego, osoby pobierające z tytułu takiego stosunku bądź innego szczególnego tytułu zaopatrzenie z ubezpieczenia społecznego, z funduszów Skarbu Państwa bądź z innych funduszów publicznych oraz przez osoby korzystające ze świadczeń społecznych74.

Działki stały się więc narzędziem ludzi pracy. Jak wspomniałem wcześniej, ustawowa definicja celów istnienia pracowniczych ogrodów działkowych (POD) nie odbiegała od swojej poprzedniczki, a zatem działki dalej miały służyć jako dodatkowe źródło utrzymania gospodarstwa domowego. Charakterystyczne jest to, że ich rola jako sposobu na zwalczanie bezrobocia - zadania, jakby nie patrzeć, kluczowego z perspektywy organów państwa w czasach II RP - jakby całkowicie zniknęła z przestrzeni publicznej. Jest to najprawdopodobniej spowodowane ogólną filozofią polityczną Polski Ludowej, w której - jako że to kraj ludzi pracy - bezrobocie po prostu nie istniało75. Dla przykładu, Bolesław Bierut w 1952 r. w trakcie dyskusji nad przyjęciem Konstytucji PRL chełpił się, iż samo przyjęcie prawa i obowiązku pracy powoduje strukturalny zanik bezrobocia76. Stąd zapewne silny akcent i uzależnienie użytkowania działek od istnienia stosunku pracy.

Zasady dotyczące tworzenia ogrodów działkowych i przygotowywania potrzebnej infrastruktury nie zmieniły się zasadniczo od wydania poprzedniego aktu prawnego. Dalej obowiązek organizowania tych gruntów należał do gmin (później rad narodowych odpowiedniego stopnia) i zakładów pracy. Ponadto zachowano obowiązujące dotychczas poziomy procentowe (np. obowiązek tworzenia ogrodów przy min. 20% mieszkańców osiedla bez dostępu do tego typu terenu)77. Najważniejsze zmiany dotyczą organizacji towarzystw działkowców i pełnienia nadzoru nad ogrodami. Od 1949 r. aż do 1981 r., kiedy powstał Polski Związek Działkowców78, zarząd nad działkami sprawowało Zrzeszenie Pracowniczych Związków Zawodowych (od 1949 r. Zrzeszenie Związków Zawodowych), to jest ogólnopolska struktura związków zawodowych - zasadniczo ta sama, która będzie wielokrotnie poddawana krytyce ze strony robotników i dla której alternatywą stanie się "Solidarność". Dotychczasowe towarzystwa grupujące działkowców uległy likwidacji, zaś ich majątek został przejęty - bez konieczności wypełniania dotychczasowych zobowiązań wobec właścicieli gruntu (tj. gmin i zakładów pracy) - przez ZPZZ79. Można więc powiedzieć, że ówczesna ewolucja prawa polskiego dotyczącego ruchu działkowego jest dobrym przykładem stalinowskiego centralizmu i podporządkowania licznych sfer działalności publicznej najważniejszym organom państwa.

Warto zastanowić się nad wpływem polskiego działkownictwa na rozwój gospodarstwa domowego w okresie PRL. Dość znane i zauważalne (np. w Internecie) są wprawdzie liczne opowieści i felietony związane z przeobrażaniem się tego ruchu w tamtym czasie, które dotyczą nie tylko sposobów na zagospodarowanie działek80, ale także ogólnego fenomenu ich użytkowania81.

Owo "minirolnictwo" było charakterystycznym elementem codzienności PRL. W gospodarce niedoborów sposobność wykorzystywania własnego kawałka ziemi na potrzeby gospodarstwa domowego była eksploatowana wręcz do granic możliwości82. Ten stan rzeczy zaczął się zmieniać od lat dziewięćdziesiątych, choć początkowo - zważywszy na trudności gospodarcze okresu transformacji - dość powoli. W okresie komunizmu prowadzenie działek wyłącznie w celach estetyczno-wypoczynkowych było zaś zjawiskiem mniejszościowym, a czasami nawet budzącym zdziwienie. Potwierdza to opracowanie Eugeniusza Nowaka dotyczące historii ROD "Olszynka" w Warszawie:

W latach 80-tych minionego stulecia w Ogrodzie pojawiła się moda na zakładanie trawników oraz sadzenie drzew i krzewów ozdobnych. Prekursorem tego ruchu był Pan Czesław. Ku zdziwieniu konserwatywnej części społeczności ogrodowej, z jego działki zniknęły grządki warzywne, a wiele drzew i krzewów owocowych zostało zastąpionych przez wiecznie zielone jałowce, cyprysy, bukszpany, jodły oraz - oczko w głowie Pana Czesława - przepięknie kwitnące magnolie. Te ostatnie stały się bardzo znane. W okresie ich kwitnienia przychodziły je oglądać wycieczki z pobliskiego przedszkola, szkoły podstawowej, a także inni mieszkańcy pobliskiego osiedla83.

Eugeniusz Dyrda, działkowiec z Rybnika, powiedział w wywiadzie udzielonym portalowi rybnik.naszemiasto.pl, że

[w] sklepach nie było nic, dlatego działkowicze hodowali króliki i kury. Zezwalały na to przepisy. Ale niektórzy faktycznie szli dalej. Zdarzył się na naszych ogrodach przypadek, że przez dwa lata jeden działkowiec hodował nawet świnie. Było ciche przyzwolenie na to84.

Zdaje się, że te zdania nie były odosobnione. Wagę ogrodów działkowych podkreślają także niektóre badania statystyczne pod względem gospodarczym. Jako przykład można przywołać projekt Budżety domowe rodzin posiadających ogródki działkowe, który został opracowany przez Departament Statystyki Budżetów Rodzinnych GUS w 1971 r., a który obejmował dane z roku 196985. Są to wprawdzie badania cząstkowe, bo obejmują tylko gospodarstwa domowe pracowników zatrudnionych w gospodarce uspołecznionej (z wyłączeniem rolnictwa i leśnictwa)86, ale i tak, jak się zdaje, doprowadzają one do dość ciekawych wniosków. Przeprowadzono je na reprezentatywnej grupie 870 gospodarstw domowych, na którą składały się m.in. gospodarstwa o zróżnicowanych przychodach rocznych i różnej liczbie członków. Dodatkowo uwzględniono - jako swoisty wariant szczegółowy - podział gospodarstw na te gospodarowane przez "głowy rodziny" będące pracownikami fizycznymi z jednej strony, a z drugiej - umysłowymi.

Po pierwsze, nawet pod koniec lat sześćdziesiątych (a więc w sytuacji nieporównywalnej z pierwszymi latami po zakończeniu II wojny światowej) przychody z ogródków działkowych87 wynosiły nawet do kilkunastu procent ogólnych rocznych przychodów gospodarstwa domowego (gdzie główny wkład wnosiła pensja jednego bądź kilku członków gospodarstwa)88. Po drugie, poziom rocznego spożycia poszczególnych artykułów żywnościowych był mniej zróżnicowany procentowo pomiędzy gospodarstwami najbiedniejszymi i najbogatszymi w przypadku produktów rolnych, które najczęściej produkowano na działkach (m.in. ziemniaki, kapusta, niektóre owoce) niż w przypadku pozostałych produktów (w tym mięs, masła etc.)89. Już na podstawie tych dwóch przesłanek można przyjąć, że produkty pochodzące z działek stanowiły ważny wkład w stan gospodarstwa domowego. Można również podejrzewać, że w szczególnie kryzysowych okresach (np. w trakcie krachu gospodarczego w latach osiemdziesiątych) ich znaczenie było jeszcze większe.

Warto dodać, że działki mogły pełnić również nadzwyczajną - podobnie jak w czasach II wojny światowej - rolę. Bywały bowiem miejscami działalności grup opozycyjnych w czasach PRL. Rzecz jasna, ich głównym celem nadal pozostawało wykorzystanie w sferze gospodarstwa domowego i sferze relaksacyjnej. Elżbieta Zaremba, autorka pracy nt. historii ogrodu "Sady Żoliborskie" w Warszawie, pisała:

W okresie stanu wojennego, działalności Solidarności i KOR-u Ogród stał się miejscem, w którym niejednokrotnie przechowywano nielegalne materiały i gdzie spotykali się działacze opozycji. Nie uniknął zatem rewizji ze strony ówczesnych SB. Zwłaszcza działka nr 113 Jacka Kuronia narażona była na częste kontrole, a nawet na konfiskatę "bibuł" i opieczętowanie altanki90.

W 1981 r. doszło do zastąpienia starej ustawy o działkach nową91. Istotną różnicą w stosunku do poprzedniego aktu było ustanowienie nowego organu prowadzącego działalność prawną ogrodów działkowych. Był to istniejący do dzisiaj Polski Związek Działkowców92. Powstanie PZD stało się o tyle znaczące, że było to - w przeciwieństwie do CRZZ - raczej społeczne stowarzyszenie i zarządca działek niż organ nadzoru. Fakt, że będące monopolistą (do 2014 r., kiedy weszła w życie obowiązująca do dziś ustawa), ale jednocześnie pozostające otwarte dla każdego zainteresowanego, który nabył (lub posiadał w chwili wejścia w życie ustawy) działkę - a zatem stanowiące pewne odejście od twardej, stalinowskiej centralizacji i kultu pracy.

Ponadto utworzono specjalny Fundusz Rozwoju Pracowniczych Ogrodów Działkowy, którego dysponentem był PZD. Był on wspierany m.in. przez centralne fundusze, dotacje z budżetu państwa oraz związki zawodowe93.

Praca w ogródku działkowym przy ul. Odyńca w Warszawie (1980 r.)

Według danych zgromadzonych przez okręgi Polskiego Związku Działkowców w 2005 r. w Polsce istniały 5184 pracownicze ogrody działkowe94 (a więc liczba działek jest - zważywszy na starsze przepisy dotyczące formowania ogrodów działkowych95 - zapewne kilkudziesięciokrotnie większa) obejmujące w sumie 43 646,7 hektara96. Jest to zatem wielokrotnie więcej niż pod koniec II Rzeczypospolitej, a można podejrzewać, że liczba działek przed 1989 r. była jeszcze większa. Na wstępie do opracowania PZD, z którego pochodzą powyższe dane, stwierdzono, że w Polsce jest ok. milion działek (niestety brak tu dokładnych danych), a zatem liczbę działkowców można oszacować na więcej, może nawet ok. 2 milionów osób97. A zatem ruch działkowy w latach 1937-2005 przeżył gigantyczny rozwój i stał się zjawiskiem masowym, pozostającym znaczącą sferą aktywności polskiego społeczeństwa.

Przyjęcie aktualnie obowiązującej ustawy z roku 2013 było efektem kontrowersji, jakie niosło za sobą podtrzymanie specjalnego statusu PZD w analogicznej ustawie z 2005 roku. Zgodnie z nią bowiem PZD dalej miał monopol na zakładanie ogrodów działkowych, zaś działkowicze musieli ex definitione należeć do tego towarzystwa98. Przepisy ustawy były kilkakrotnie uznane za niekonstytucyjne przez Trybunał Konstytucyjny (ostatni raz w 2012 r.)99, zaś nowa ustawa rozwiązała większość dotychczasowych problemów. Według niej "ROD prowadzony jest przez jedno stowarzyszenie ogrodowe"100. Ustawa nie zakładała przy tym szczególnej roli żadnego ze stowarzyszeń, wprowadzając pełen pluralizm w tej materii. Stowarzyszenia ogrodowe funkcjonują według obecnie obowiązującego (od 1989 r.) prawa o stowarzyszeniach, zaś Polski Związek Działkowców dokonał - w obliczu wejścia w życie nowej ustawy - zmiany organizacyjnej i zarejestrował się jako takie właśnie stowarzyszenie.

Powyższe przemyślenia stanowią pewien zarys historii działkownictwa na ziemiach polskich, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii prawnych i społecznego znaczenia istnienia ogródków działkowych w różnych okresach. Na tej podstawie można wskazać kilka wniosków:

1) przez cały okres istnienia ogródków działkowych w Polsce pełniły one niezmiennie funkcje wypoczynkową i gospodarczą, jednakże z różnym rozłożeniem akcentów. I tak przed I wojną światową zwracano uwagę przede wszystkim na sferę wypoczynkową i rekreacyjną (co ma też pewnie duże znaczenie dzisiaj, w obliczu dobrobytu nieporównywalnego z dawnymi czasami), zaś w obliczu wojen światowych i przez niemal cały okres Polski Ludowej ważniejszym zadaniem działek zdawało się być generowanie żywności na potrzeby gospodarstwa domowego;

2) w całym omawianym okresie nie straciła na znaczeniu funkcja działek jako czynnika sprzyjającego odpoczynkowi psychicznemu człowieka. Jednocześnie (niejako w przeciwwadze dla kultury miejskiej w okresie industrializacji) do II wojny światowej wierzono w zbawczą wręcz rolę ogródków działkowych w procesie wychowania młodzieży i zapobiegania bezrobociu. Z tego ostatniego zrezygnowano wobec nowej rzeczywistości politycznej w komunistycznej Polsce;

3) ruch działkowy przeszedł drogę od dość niszowego ruchu dobrowolnych stowarzyszeń (które z czasem zaczęły być wspierane przez państwo) do uregulowanej prawnie, centralnie nadzorowanej i zarządzanej oraz liczącej się gałęzi gospodarki międzyludzkiej, by następnie powrócić do (tym razem już uregulowanego) ruchu stowarzyszeniowego.

To wszystko jest jednak tylko ułamkiem, niewielkim wycinkiem wiedzy, która kryje się w dokumentach wewnętrznych towarzystw działkowych oraz (a nawet przede wszystkim) we wspomnieniach milionów działkowców żyjących i działających w ostatnich 120 latach (jeślibyśmy spojrzeli na grudziądzkie "Kąpiele Słoneczne") historii polskiego działkownictwa. Jest to sfera, której warto się przyjrzeć. Tym bardziej że ROD i ich poprzednicy utrwalili się w pamięci pokoleń, w tym także mojego - choć urodziłem się już kilka lat po okresie największej świetności działek w historii Polski. Pewnym symbolem wspomnianej pamięci jest współczesna opinia Heleny i Jerzego Micielskich z Aleksandrowa Łódzkiego na temat "idei" działek:

Ideą posiadania działki była chęć urządzenia kawałka ziemi i stworzenia na nim przyjaznego miejsca wypoczynku, a także smakowania własnych nowalijek. Działka to miejsce szczególne. Jest ono naszą enklawą, otoczoną życzliwymi sąsiadami. Pozdrawiamy się z uśmiechem, czujemy się swojsko i bezpiecznie. Możemy jednak liczyć na własną odrębność. Posiadanie działki w Ogrodzie daje komfort odpoczynku w dowolnym czasie i miejscu, odpoczynku w ciszy i w otoczeniu zieleni. Urocze są spacery w okresie zimowym. Cichy zaśnieżony Ogród, oszronione drzewa, żywe choinki pod czapami śniegu - mamy to na zawołanie101.

PRZYPISY

1 Dla przykładu zob. mk, Wrocław likwiduje ogródki działkowe. Mamy listę działek do zamknięcia, https://gazetawroclawska.pl/wroclaw-likwiduje-ogrodki-dzialkowe-mamy-liste-dzialek-do-zamkniecia/ar/c1-14588601 [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.]; S. Zięba, Będą nowe ogródki za działki zlikwidowane pod Nową Bulońską, https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Beda-nowe-ogrodki-za-dzialki-zlikwidowane-pod-Nowa-Bulonska-n138958.html [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.]; D. Smaga, Blokowiska zamiast grządek? Mieszkańcy obawiają się likwidacji ogródków działkowych, https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/blokowiska-zamiast-grzadek-mieszkancy-ponikwody-obawiaja-sie-likwidacjiogrodkow-dzialkowych,n,1000245054.html, [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.].

2 Podobne przemyślenia zawarł w swoim tekście Łukasz Netczuk. Zob. Ł. Netczuk, Historia ogrodnictwa i ruchu działkowego na ziemiach polskich. Zarys problematyki badań i studiów źródłowych, https://bydgoszcz.pzd.pl/aktualnosci/strona/historia-ogrodnictwa-i-ruchu-dzialkowego-na-ziemiach-polskich-zarys-problematyki-badan-i-studiow-zrodlowych-30-06-2016.html, [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.].

3 Ustawa z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz.U. 2014 poz. 40), art. 2 pkt 2.

4 Tamże.

5 M. Chmieleńska, Ogrody działkowe w Polsce. Les jardins ouvriers en Pologne. Workingmen's gardens in Poland, Warszawa 1933, s. 5-6.

6 W. Lubawy, Historia ogrodów działkowych w Polsce. Wydanie II jubileuszowe z okazji dziesięciolecia Związku Towarzystw Ogrodów Działkowych, Przydomowych, Małych Osiedli i Hodowli Drobnego Inwentarza Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 1939, s. 10.

7 Dla przykładu M. Schreber, Gimnastyka lecznicza pokojowa, czyli zasady ćwiczeń gimnastycznych bezprzyrządów i pomocy wykonywanych dla każdego wieku, tłum. R. Radziwiłłowicz, Warszawa 1909.

8 Daniel Paul Schreber (1842-1911) był autorem wspomnień z czasów pobytu w zakładzie leczniczym, w ramach których zwracał uwagę na charakter i praktyki wychowawczo-lecznicze autorstwa swojego ojca. Zob. D. P. Schreber, Pamiętniki nerwowo chorego wraz z suplementami i aneksem dotyczącym kwestii, w jakich warunkach osobę uznaną za psychicznie chorą można trzymać w zakładzie leczniczym wbrew jej zadeklarowanej woli, Kraków 2006, s. 104.

9 M. Schreber, dz. cyt., s. 8.

10 Tamże, s. 44.

11 T. Kizwalter, "Nowatorstwo i rutyny". Społeczeństwo Królestwa Polskiego wobec procesów modernizacyjnych (1840-1863), Warszawa 1991, s. 32.

12 Część środowisk uznanych przez Macieja Janowskiego za "liberalne" upatrywało głównego źródła rozwoju - w warunkach polskich - na wsi, co było spowodowane zacofaniem regionu oraz zgubnym wpływem miast dla kultury polskiej. Do tego grona można zaliczyć klemensowczyków powiązanych z Andrzejem Zamoyskim. Zob. M. Janowski, Polska myśl liberalna do 1918 r., Kraków 1998, s. 98.

13 K. Neumann, Kleingärten und Kleingärtner im Wandel der Zeit. Vom Armengarten zum stadtkulturellen Reichtum eines Landes [w:] Abschlussbroschure Internationales des Office International, Berlin 2013, s. 20.

14 Schreber zmarł w 1861 r.

15 Jak powstawały ogrody działkowe?: prace konkursowe, red. K. Kowalska, Warszawa 2011, s. 15; zob. Historia ogrodu, https://kapielesloneczne.pl.tl/Historia-Ogrodu.htm, [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.].

16 B. J. Gawryszewska, Ogrody Warszawy i tożsamość miejsc [w:] Miejskie gry w zielone. Materiały sesji naukowej "Zieleń miejska (w Warszawie). Inspiracje, analizy, paralele". Uniwersytet Warszawski, Warszawa 9 maja 2012 r., Warszawa 2012, s. 4-5.

17 W. Lubawy, dz. cyt., s. 10.

18 W. Nałęcz-Gostomski, Dzieje i rozwój Wielkich Katowic jako ośrodka górnośląskiego przemysłu i stolicy autonomicznego Województwa Śląskiego, Katowice 1926, s. 209.

19 Statut Towarzystwa Ogrodów Robotniczych, Warszawa 1909, § 1 pkt. a.

20 Tamże, § 1 pkt. b.

21 Tamże, § 8.

22 Takie decyzje były konieczne, zważywszy na ciężką sytuację wojenną. Dla przykładu w Turku (przed wojną część guberni kaliskiej), pomimo istnienia tego typu ogródków, żołnierze niemieccy konfiskowali liczne plony na potrzeby utrzymania wojska. Zob. L. L. Kruszyński, Miasto Turek i okolica podczas okupacji niemieckiej 1914-1918 [w:] Leon Lubomir Kruszyński. Zbiór prac, red. B. Stachowiak, Turek 2007, s. 109-120.

23 M. Chmieleńska, dz. cyt., s. 6.

24 Jakkolwiek bezrobocie w czasach II RP było zjawiskiem stałym, to można wskazać kilka szczególnie krytycznych okresów, m.in. pierwsze miesiące po wojnie, a także recesję gospodarczą z lat 1924-1926. Szerzej na ten temat zob. A. Jarosz-Nojszewska, Bezrobocie w Polsce w latach 1918-2018, "Kwartalnik Kolegium Ekonomiczno-Społecznego. Studia i prace" nr 3 (2018), s. 101-119.

25 W. Lubawy, dz. cyt., s. 10-11.

26 Dekret o 8-mio godzinnym dniu pracy (Dz.U. 1918 nr 17, poz. 42).

27 Tamże, s. 11; Zjazd poświęcony sprawom ogródków działkowych, "Kronika Miasta Poznania - kwartalnik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania - Organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania", 1927, nr 3, t. 5, s. 300-302.

28 Jest to pojęcie mocno niedookreślone. Podejrzewam, że może tu chodzić raczej o ilość spółdzielni, choć można również przyjąć, że były to jakieś jednolite obszary gruntowe, wydzielone na podstawie jakichś kryteriów od reszty. Niestety brak jest danych na ten temat.

29 M. Chmieleńska, dz. cyt., s. 10.

30 W. Lubawy, dz. cyt., s. 14.

31 M. Chmieleńska, dz. cyt., s. 11.

32 Polityka społeczna Państwa Polskiego 1918-1935, wstęp Jaszczot W., Paciorkowski J., Warszawa 1935, s. 312, 315.

33 Ustawa z dnia 16 marca 1933 r. o Funduszu Pracy (Dz.U. 1933 nr 22, poz. 163).

34 W. Lubawy, dz. cyt., s. 31.

35 Tamże, s. 36.

36 Polityka społeczna..., Warszawa 1935, s. 315.

37 T. Grunwald, Ogrody działkowe a bezrobocie, "Ogrody i Osiedla Działkowe", 1939, nr 10, s. 5-7.

38 Ogródki działkowe a kultura miast, "Przegląd Tygodniowy, 1929, nr 2, s. 27-30.

39 W. Lubawy, dz. cyt., s. 22.

40 S. Wilczyński, Ogródki działkowe jako zagadnienie społeczne, Poznań 1927.

41 M. Stawiński, Ogródki działkowe jako czynnik profilaktyczny i społeczny, Warszawa 1938.

42 Tamże, s. 4.

43 Zapewne mowa tu o Higjenie pracy wydanej w 1929 r. (już po śmierci Zielińskiego).

44 M. Stawiński, dz. cyt., s. 6.

45 S. Wilczyński, dz. cyt., s. 3.

46 M. Stawiński, dz. cyt., 9.

47 Tamże, s. 14.

48 Tamże, s. 10.

49 Budowa boisk i placów zabaw na terenie ogrodów działkowych była kolejnym elementem współpracy - jak w przypadku wspominanych bibliotek - z Funduszem Pracy i organami samorządowymi.

50 S. Wilczyński, dz. cyt., s. 14.

51 M. Stawiński, dz. cyt., s. 8.

52 W takim wypadku większość przypadków gruźlicy musiała mieć miejsce wśród ludności wiejskiej i mieszkańców niewielkich miast, skoro wg danych GUS w roku 1937 r. zmarło na nią ponad 5 tys. osób w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Jednocześnie wsie nie były, z przyczyn oczywistych, obiektem zainteresowania działkowców. Zob. Mały rocznik statystyczny 1938, Warszawa 1938, s. 292.

53 S. Wilczyński, dz. cyt., s. 4.

54 Tamże, s. 11.

55 W. Lubawy, dz. cyt., s. 90.

56 S. Wilczyński, dz. cyt., s. 8.

57 R. Szkup, Użytkowanie rodzinnych ogródków działkowych (ROD) przez społeczność wielkomiejską. Przykład Łodzi, Łódź 2013, s. 36-37.

58 R.O.D. "Rakowiec". Historia, Warszawa 2004 (przedruk wydania z 1987 r. autorstwa M. Koreywo z drobnymi zmianami), s. 8.

59 E. Błachut, Kraków. Ogrody dawniej i dziś, "Zielona Rzeczpospolita", jesień 2017, s. 8.

60 E. Nietubyć, S. Zawadka, Ogrody Warszawskie w czasie wojny, okupacji i Powstania Warszawskiego. Lata 1939-1945, "Biuletyn Informacyjny Polskiego Związku Działkowców", 2008, nr 187, s. 41-42.

61 R.O.D. "Rakowiec"..., s. 8-9.

62 Tamże, s. 10.

63 R. Rutkowski i in., Proste historie. Dokumentacja złożona do konkursu na kuratorski projekt wystawy w Pawilonie Polskim na 15. Międzynarodowej Wystawie Architektury w Wenecji w 2016 r., s. 4.

64 Protokół obrad KC PPR w maju 1945 roku, red. A. Kochański, Warszawa 1992, s. 7-10.

65 Ludowe Wojsko Polskie i Armia Czerwona brały w tym okresie udział w pracach polowych mających na celu poprawę sytuacji gospodarczej. Zob. tamże, s. 8.

66 Dekret Rady Ministrów z 25 czerwca 1946 r. o ogrodach działkowych (Dz.U. 1946 nr 34 poz. 208).

67 Ustawa z dnia 9 marca 1949 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Dz.U. 1949 nr 18, poz. 117).

68 Dz.U. 1946 nr 34, poz. 208, art. 1.

69 Tamże, art. 5-12.

70 Tekstem dobrze ukazującym zmiany w polityce PPR po 1947 r. jest M. Łatyński, Nie paść na kolana. Szkice o polskiej polityce lat czterdziestych, Wrocław 2002, s. 785-831.

71 AP Bolesławiec, 86/37/0/-/1.

72 J. Kowalski, Czasopisma działkowe do roku 1949, "Kwartalnik Historii Prasy Polskiej", 1988, nr 27/3, s. 114-116.

73 Tamże, s. 116; P. i H., Pokłosie Zjazdu w Częstochowie, "Działkowiec Polski", 1947, nr 9, s. 106.

74 Dz.U. 1949 nr 18, poz. 117, art. 1 ust. 3.

75 Zob. K. Rokicki, Przedstawiciele polskiego środowiska naukowego o prawach i obowiązkach obywatela w Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej - analiza dyskusji z lat 1952-1953 na podstawie wybranych źródeł [w:] Dyskusje konstytucyjne. Od przeszłości ku przyszłości, red. T. Mroziuk i in., Warszawa 2019, s. 61-82.

76 B. Bierut, O Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Warszawa 1956, s. 30-34.

77 Dz.U. 1949 nr 18, poz. 117, art. 4-5.

78 Dz.U. 1918 nr 12, poz. 58.

79 Dz.U. 1949 nr 18, poz. 117, art. 12-13.

80 Dla przykładu: Działkomania, czyli "Działka i ja" - jak to się robiło w PRL-u, http://www.ogrodyewy.pl/dzialkomania/, [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.].

81 Dla przykładu fragment "Leksykonu PRL" emitowanego przez Telewizję Polską. Zob. Leksykon PRL: Działki pracownicze, czyli korzystny relaks, https://vod.tvp.pl/video/leksykon-prl,dzialki-pracownicze-czyli-korzystny-relaks,881065, [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.].

82 A. Pawlikowska-Piechotka, Tradycja ogrodów działkowych w Polsce, Gdynia 2010, s. 70-72.

83 Jak powstawały..., s. 31.

84 A. Król, Ogrody działkowe w Rybniku w chudych latach PRL dostarczały żywności. Rybniczanie w plebiscycie, https://rybnik.naszemiasto.pl/ogrody-dzialkowe-w-rybniku-w-chudych-latach-prl-dostarczaly/ar/c8-3802456, [dostęp internetowy: 1 VIII 2020 r.].

85 Budżety domowe rodzin posiadających ogródki działkowe 1969, przedm. Z. Samsel, Warszawa 1971.

86 Tamże, s. 2.

87 Rozumiane jako szacunkowa wartość dóbr hodowanych na działkach.

88 Budżety domowe..., s. 20-21.

89 Tamże, s. 26-27.

90 Jak powstawały..., s. 51.

91 Ustawa z dnia 6 maja 1981 r. o pracowniczych ogrodach działkowych (Dz.U. 1981 nr 12, poz. 58).

92 Tamże, art. 24.

93 Tamże, art. 15.

94 Rodzinne Ogrody Działkowe pojawiły się w miejsce Pracowniczych Ogrodów Działkowych w lipcu 2005 r., kiedy weszła w życie nowa ustawa o ROD (Dz.U. 2005 nr 169, poz. 1419).

95 W regulacjach dotyczących warunków powstania ogrodu działkowego uwzględniano, że musi on obejmować co najmniej kilkadziesiąt działek (np. w 2005 r. takie minimum stanowiło 50 działek). Zob. Dz.U. 2005 nr 169, poz. 1419, art. 13 ust. 2; Dz.U. nr 18, poz. 117, art. 8; Dz.U. 1946 nr 34, poz. 208. art. 11 ust. 2.

96 Działkowcy, których ogrody nie są przewidziane w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, "Biuletyn Informacyjny KR PZD", nr 11/2006, s. 53-54.

97 Wstęp, tamże s. 1.

98 O. Kuc, Ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych. Komentarz, https://sip.lex.pl/komentarze-i-publikacje/komentarze/ustawa-o-rodzinnych-ogrodach-dzialkowych-komentarz-587661681, [dostęp internetowy: 2 VIII 2020 r.].

99 Zob. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 lipca 2012 r., sygn. K 8/10.

100 Ustawa z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowych (Dz.U. 2014, poz. 40, art. 11).

101 Jak powstawały..., s. 164.

ABSTRACTUM

Id quod hac commentatione praecipue petitur, historia brevis est eorum quos "hortulos assignatos" dicimus et quidem qui in Polonia coluntur. A primo illo tempore, quo Graudenti anno 1897 primus ille, ROD nominatus, conditus erat, ut cives Poloni pluris plurisque eos faciebant, sic hi plus plusque valebant in oeconomia Polonica augenda - quam vim videre erat usque ad communismi exitum anno 1989. Hortuli illi, quamquam in principio ad animos recreandos erant instituti, annis vertentibus etiam atque etiam plus in oeconomia Poloniae valebant. Praecipui autem momenti facti sunt post finitum bellum mundanum secundum, cum cibaria magis magisque peterentur in terra bello vastata. Adhuc eorum hominum, qui hortulos illos colunt, ut aestimat Societas Hortulanorum Polonica, milia sunt supra vicies centena (et, quod non est praetereundum, tempore communismi hic numerus etiam maior fuit). In commentatione fontes antiqui selecti, leges, rerum gestarum commentarii a sociis Societatis supra nominatae afferuntur atque proprio auctoris commentario augentur.

SUMMARY

The main purpose of the article is to present and summarize the history of community gardens in Poland. Since the creation of the first so-called ROD in Grudziądz in 1897, their role in Polish society and economy has grown - and this process was noticeable till the fall of communism in 1989. Although they had originally been formed for recreational reasons, their impact on the economy grew over time. Community gardens were the most important after WW2, because of an increasing demand for food products in the ruined country. Even today, there are, according to the analysis of the Polish Allotment Gardens Association, probably more than 2 million users of the allotment gardens (significantly, during the communist era that number was even higher). This article includes the analysis of some older scientific sources, legal acts, and memoirs of the allotment association members.

Keywords: Allotment gardens, Poland, 20th century, food economy, agriculture, recreation

Краткое содержание

Задачей статьи является попытка представить и подвести итоги истории садовых участков (польск. Rodzinne Ogródki Działkowe - ROD) в Польше. С времен основания первых ROD в Грудзёндзе в 1897 году увеличивалось их значение в польской экономике и обществе. Этот процесс можно было наблюдать до падения коммунизма в 1989 году. Хотя первоначально они возникали как место отдыха, их влияние на экономику постоянно усиливалось. После второй мировой войны они достигли величайшего значения из-за растущей потребности в пище в разоренной стране. Сегодня по оценкам существует около двух миллионов садовых участков.

Ключевые слова: садовые участки, Польша, 20 век, продовольственная экономика, сельское хозяйство, отдых

Konrad Rokicki - student IV roku historii i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Zainteresowania badawcze: polska nauka prawna w XX w., dzieje prawnopolityczne państw socjalistycznych, Dolny Śląsk po II wojnie światowej, historia społeczna PRL; e-mail: [email protected].