Corner - Legendarna Jaskinia - Aleksandra Tasak

Kup ebooka

29.49 zł
24.48 zł (25,07 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 2

O świcie Xevertus zbudził ludzi i oznajmił im, że mają chwilę, aby przygotować się do dalszej wędrówki. W przeciągu trzydziestu minut wszyscy byli gotowi ruszać. Szeptali między sobą o niedogodnościach tej wyprawy i o ciągle nieznajomym im celu. Czasem przychodziły im do głów myśli, iż idą na śmierć. Niektórzy już nawet się z tym pogodzili.

Już mieli iść dalej, kiedy usłyszeli znany ludziom pracującym wcześniej w lesie dźwięk - spadające drzewa. Drwale zaczęli krzyczeć, żeby uciekać i rozglądali się w koło. Pierwszy potężny konar uderzył o ziemię tuż przez tłumem, o włos omijając Xevertusa, a po chwili drugi nawet z większą mocą za nimi. Poszkodowanych nie było, ale wszyscy panikowali. Oczywiście ich pseudo przewodnik nie widział sensu, w próbie opanowania tego chaosu. Jedynie przywołał do porządku, znajdujących się najbliżej niego przestępców.

Nagle wszyscy umilkli. Z głębi puszczy doszedł ich niepokojący, złowrogi szmer. Byli tak sparaliżowani strachem, że nie odważyli się ruszać. Oddychali szybko i powierzchownie, w oczach niektórych pojawiły się łzy. Ich ciała drżały. Po dłuższej chwili usłyszeli miękkie kroki, z każdą sekundą coraz głośniejsze, co oznaczało, że cokolwiek zmierzało w ich stronę, zaraz stanie z nimi twarzą w twarz.

Xevertus wyszedł przed tłum, któremu kazał stać w jednej, zwartej grupie. Ludzie byli mu posłuszni, bo wiedzieli, że jako jedyny jest pewien, tego co robi, chociaż nie zawsze był. Próbował wypatrzeć pomiędzy drzewami jakiś ruch, ale wtem szelest ustał i nastąpiła cisza, trwająca na tyle długo, aby mógł stwierdzić, że tak naprawdę jego drużyna jest już bezpieczna.

- Cokolwiek to było - przemówił - odeszło. Musimy ruszać.

I już zmierzał ku grupce, kiedy zawiał wiatr i odczuwający swoimi nadludzkimi zmysłami Xevertus, poczuł w powietrzu zapach gnijącego mięsa. Odwrócił się szybko, żeby spojrzeć w las, lecz po tym ruchu wszystko działo się bardzo szybko. Tłum za nim cofnął się panicznie i niektórzy odstąpili od reszty. Mężczyzna zamiast zobaczyć stare drzewa i krzaki, ujrzał olbrzymią paszczę pełną ostrych kłów, zmierzającą do jego twarzy. Odruchowo wystawił dłonie przed siebie w geście obrony i ułamek sekundy później poczuł twarde, rzadkie futro, rosnące na cienkiej skórze, która opinała kości zwierzęcia.

Darmowy fragment