Cud uważności. Prosty podręcznik medytacji - Thich Nhat Hanh

Kup ebooka

34.99 zł
26.94 zł (19,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wczo­raj odwie­dził mnie Allen z synem Joeyem. Jak ten chło­piec szybko rośnie! Ma już sie­dem lat i płyn­nie mówi po fran­cu­sku i angiel­sku. Mówi nawet slan­giem, któ­rego nauczył się na ulicy. Tutej­sze metody wycho­waw­cze róż­nią się bar­dzo od spo­sobu, w jaki wycho­wu­jemy dzieci w moim kraju. Tutaj rodzice wie­rzą, że "wol­ność jest nie­zbędna dla pra­wi­dło­wego roz­woju dziecka". W ciągu dwóch godzin naszego spo­tka­nia Allen cały czas musiał obser­wo­wać syna, gdy ten bawił się, krzy­czał i cią­gle nam prze­ry­wał, tak że wła­ści­wie nie mogli­śmy poroz­ma­wiać. Dałem chłopcu kilka ilu­stro­wa­nych ksią­że­czek dla dzieci, zajął się nimi przez krótką chwilę, po czym odrzu­cił i znów zaczął nam prze­szka­dzać. On po pro­stu domaga się, by nie­ustan­nie zwra­cano na niego uwagę.

Póź­niej Joey ubrał się i wybiegł, by poba­wić się z synem sąsiada. Spy­ta­łem Allena: "Czy łatwo jest żyć w rodzi­nie?". Allen nie odpo­wie­dział wprost.

Przy­znał, że w ciągu ostat­nich kilku tygo­dni od naro­dzin Any nie mógł spo­koj­nie prze­spać dłuż­szej chwili, bo Sue budzi go w nocy. Sama jest zbyt zmę­czona, więc prosi, by spraw­dzał, czy Ana oddy­cha. "Wstaję, przy­glą­dam się dziecku, po czym znów zasy­piam. Cza­sami ten rytuał powta­rza się dwa lub trzy razy w ciągu nocy".

Spy­ta­łem też: "Czy życie w rodzi­nie jest łatwiej­sze od życia w samot­no­ści?". Allen rów­nież nie odpo­wie­dział. Zro­zu­mia­łem. Zada­łem mu inne pyta­nie: "Wielu ludzi sądzi, że jeśli masz rodzinę, to czu­jesz się mniej samotny i bez­piecz­niej­szy. Czy to prawda?". Allen poki­wał głową, ale ja zro­zu­mia­łem...

Po chwili zaczął: "Odkry­łem spo­sób, by mieć wię­cej czasu dla sie­bie. W prze­szło­ści zwy­kłem patrzeć na czas, jak gdyby był podzie­lony na czę­ści. Jedna część była zare­zer­wo­wana dla Joeya, inna -?dla Sue, jesz­cze inna - na różne prace domowe. Dopiero pozo­stały czas trak­to­wa­łem jako swój - mogłem czy­tać, pisać, zaj­mo­wać się pracą badaw­czą, pójść na spa­cer.

Teraz sta­ram się już nie dzie­lić czasu na czę­ści. Uwa­żam czas Joeya i Sue za swój czas. Kiedy poma­gam Joey­owi w lek­cjach, szu­kam spo­so­bów, by trak­to­wać jego czas jako swój. Gdy wspól­nie z nim roz­wią­zuję zada­nia, dzielę z nim chwilę i sta­ram się wzbu­dzić w sobie zain­te­re­so­wa­nie tym, co w danym momen­cie robimy. Czas poświę­cony synowi staje się moim cza­sem. To samo dzieje się w sto­sunku do Sue. Muszę powie­dzieć, że teraz mam nie­ogra­ni­czoną ilość czasu dla sie­bie!".

Allen uśmie­chał się, kiedy to mówił. Byłem zasko­czony. Wie­dzia­łem, że nie nauczył się tego z ksią­żek. Odkrył to w codzien­nym życiu.

Podstawowy trening

Ponad trzy­dzie­ści lat temu, gdy prze­kro­czy­łem próg klasz­toru, mnisi wrę­czyli mi małą ksią­żeczkę The Essen­tial Disci­pline for Daily Use (Pod­sta­wowy tre­ning na co dzień), napi­saną przez bud­dyj­skiego mni­cha Doc The z klasz­toru Bao Son, i powie­dzieli, żebym nauczył się jej na pamięć. Była to cienka ksią­żeczka. Nie miała wię­cej niż czter­dzie­ści stron, lecz zawie­rała wszyst­kie zale­ce­nia Doc The, które sto­so­wał do prze­bu­dze­nia umy­słu pod­czas wyko­ny­wa­nia róż­nych czyn­no­ści. Kiedy budził się rano, pierw­szą jego myślą było: "Przed chwilą się obu­dzi­łem, mam nadzieję, że wszy­scy ludzie dojdą do wiel­kiej świa­do­mo­ści i będą widzieć z dosko­nałą jasno­ścią". Kiedy mył ręce, myślał: "Kiedy myję ręce, mam nadzieję, że wszy­scy ludzie będą mieli czy­ste ręce, gotowe do przy­ję­cia rze­czy­wi­sto­ści". Na ksią­żeczkę skła­dają się tylko tego rodzaju sen­ten­cje. Celem ich jest pomoc począt­ku­ją­cym w prak­tyce medy­ta­cji, tak by umieli utrzy­mać peł­nię świa­do­mo­ści. Mistrz zen Doc The pomógł nam, mło­dym nowi­cju­szom, we względ­nie łatwy spo­sób prak­ty­ko­wać wszystko to, o czym naucza Sutra Peł­nej Świa­do­mo­ści. Zawsze gdy wkła­dasz szatę, zmy­wasz naczy­nia, idziesz do łazienki, skła­dasz matę, nosisz wia­dra z wodą czy myjesz zęby, możesz powta­rzać jedną z sen­ten­cji Doc The, by utrzy­mać roz­sze­rzoną świa­do­mość1.

Sutra Peł­nej Świa­do­mo­ści powiada: "Gdy prak­ty­ku­jący medy­ta­cję cho­dzi, musi być świa­dom, że cho­dzi. Kiedy sie­dzi, musi być świa­dom, że sie­dzi. Kiedy leży, musi być świa­domy, że leży... Nie­za­leż­nie od pozy­cji, jaką przyj­muje jego ciało, prak­ty­ku­jący musi być jej świa­dom. Tak prak­ty­ku­jąc, żyje w bez­po­śred­niej i nie­ustan­nej świa­domości ciała...". Jed­nakże uprzy­tom­nie­nie sobie pozy­cji ciała nie wystar­cza. Musimy być świa­domi każ­dego odde­chu, każ­dego ruchu, każ­dej myśli i uczu­cia - wszyst­kiego, co ma z nami jaki­kol­wiek zwią­zek.

O czym mówi Sutra2? Jak zna­leźć czas na ćwi­cze­nie kon­cen­tra­cji? Jeśli spę­dzamy cały dzień na prak­ty­ko­wa­niu, czy star­czy nam czasu na budo­wa­nie alter­na­tyw­nego spo­łe­czeń­stwa? W jaki spo­sób Allen godzi pracę, odra­bia­nie lek­cji z Joeyem i pra­nie pie­luch Any z prak­tyką peł­nej Uwagi?