Czas przeszły dokonany. Stulecie moich rodziców - Barbara Dyduch

Kup ebooka

23.00 zł
16.24 zł (15,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Bliski czas odległy

Do napisania tych wspomnień skłoniła mnie rodzina. Zwykle potrzeba taka wyłaniała się regularnie w trakcie naszych spotkań, kiedy to wspominaliśmy dziadków, rodziców i nas samych, przywołując z pamięci wydarzenia, anegdoty i zwykle zabawne epizody z dawnych lat. Wtedy też wychodziło na jaw, że pamiętam znacznie więcej niż inni, z racji swojego starszeństwa i niezwykle żywej pamięci. I w końcu padła propozycja: napisz, bo znasz fakty i wydarzenia, o których my nie mamy pojęcia. Więc u genezy miało to być ujęcie nieco krotochwilne, bo pomysł zrodził się z anegdot.

Zabierałam się za to pisarstwo jakoś bez zapału. No bo co znowu takiego zabawnego jest w tym, że najmłodszy brat Piotruś, posłany przez dziadka po piwo, kupił ciemne, jako że jasnego nie lubił, i w dodatku wypił połowę po drodze, nim doszedł do domu. Albo co znowu niezwykłego, że łakomczuch Janek, mój młodszy brat przepadający za słodyczami, poobgryzał mamie torty imieninowe z zemsty, że nie mógł ich spróbować, a przy gościach zamknięty w pokoju obok dramatycznym szeptem pytał co chwila: "- Już?!", co znaczyło: czy mama wreszcie serwuje te torty, bo on do późnych godzin nie będzie czekać na swój przydział!

Albo jak zirytowana mama krzyknęła do awanturującego się, zawsze niezależnego Janka: "- Milcz, jak do mnie mówisz!!!".

Jedne wspomnienia przywoływały kolejne, ale jakoś do pisania nie skłaniały. Anegdota jest nieco hermetyczna, wyczerpuje się sama wraz z zakończeniem. Za to słyszałam: "- No piszesz, czy nie piszesz, w końcu co już napisałaś?". A tu nic! Aż do momentu, kiedy otwarłam przygotowane z niezwykłą starannością przez ojca archiwum rodzinne oraz archiwum zawierające dokumentację jego twórczości.

Zawartość owego znaleziska uświadomiła mi spoczywający na mnie obowiązek opracowania tych zasobów, ukazujących życie rodziców i dzieje twórczości ojca rzeźbiarza, malarza, ceramika i medaliera. Przygotowanie archiwum nie było przypadkowe. Bogactwo dokumentów i dokumentacja twórczości ojca z dziedziny sztuki stanowiła materiał oryginalny i fascynujący. I tak zaczęła się po latach moja podróż z rodzicami w przestrzeni i czasie.

Dokumenty zaskakiwały. Wyłania się z nich historia w całej swojej surowości. Zdumiewała ilość poświadczeń nieskazitelnej polskości rodziców, zwłaszcza ojca, związana z rodzajem oporu wobec władz pruskich w Poznańskiem. W tej perspektywie ukazywało się też bohaterstwo walki o wolność braci ojca i ojca matki, dziadka Ludyni, Ślązaka, znaczone Krzyżami Walecznych. I jak żywe zabrzmiało przesłanie dziadka Szczepana Jakubowskiego: "- Uczcie się, chłopcy, strzelać, bo będziecie walczyć za ojczyznę!". Broń - wisiała na ścianie.

I w końcu wpisane w czas dokonania rodziców i ich życie w momencie historii naznaczonej komuną, ale i przełomem ideologicznym zgotowanym przez los.

Wszystko to usunęło w cień rozbawiające anegdoty i dało świadectwo prawdzie, co usilnie starałam się ukazać, snując wspomnienia odtwarzające fakty i losy w historię uwikłanych rodziców. Czy mi się to udało? Chciałabym. Chciałabym też ukazać prawdę o nich samych i ich niełatwym życiu.

Wszelako tekst niniejszych wspomnień poświęconych moim rodzicom zanurzony jest w zwykłej codzienności, która jednak stawiała ich wobec trudnych zadań i zmuszała do podjęcia trudnych decyzji. Bohaterami są tu: Marta i Stefan Jakubowscy, okazjonalnie pojawiamy się my - ich dzieci: Barbara, Jan i Piotr, Piotrusiem zwany jako najmłodszy. Przywołane zostały wnuki: Marek - syn Barbary i Krzysztofa, Łukasz i Marcin - synowie Piotra i Lidii, a także prawnuki Karolina i Mateusz - dzieci Marka i Magdaleny oraz Kamila i Miłosz - dzieci Marcina i Anny.

Nieco więcej uwagi poświęciłam rodzinnym związkom rodziców, zakładając, iż miały one kształtujący wpływ na ich osobowość.

Tekst obejmuje ponad sto lat - od narodzin ojca w 1905 roku po odejście mamy w roku 1990. Poszerzają ten dystans czasowy odwołania do życiorysów naszych dziadków z poprzedniego stulecia. Czas jest tu także niewątpliwie ukrytym bohaterem, obdarzonym potężną siłą sprawczą.

Zasiadałam do pisania bez obaw, jednak z czasem rodziło się coraz większe poczucie odpowiedzialności i niepokoju za kształtowany obraz, gdzie bohaterami byli ci, którzy nie mogli już wyrazić swojego zdania ani oceny. Ostateczną ocenę tego kształtu zapisu dziejów rodziców i rodziny pozostawiam moim bliskim.