Czas syntezy. Klasycy śląskiej sztuki - mgr Marek Kuś, Agnieszka Hoenszer, Zuzanna Sokołowska
Kup ebooka
4.27 zł
3.54 zł
(3,63 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Zuzanna Sokołowska
GĘSTOŚĆ OBRAZÓW
Janusz Zagrodzki w swoim tekście "Katowicki
Underground. Od Strzemińskiego do Bellmera" trafnie zauważa, że
dla większości mieszkańców Polski Katowice i Śląsk są jeszcze ciągle
czymś na kształt kosmicznej, czarnej dziury, egzemplifikującej
nierozwiązane problemy egzystencjalne i ekonomiczne, wynikające z politycznego i gospodarczego załamania PRL, a także nieudolności władz III Rzeczpospolitej [1].
Jednakże, jak zauważa autor, Katowice posiadają również zupełnie inną
historię, wypełnioną działaniami śląskich artystów, którzy odcisnęli
swoje trwałe piętno w historii polskiej sztuki. Na lata 1953-1989
przypada intensywny okres rozwoju alternatywnego ruchu śląskiej
sztuki, będącego buntem przeciwko otaczającej rzeczywistości -
okres wypełniony niezliczonymi obrazami, manifestami, a nawet
rozprawami filozoficznymi, odwołującymi się do zupełnie innych
wartości, niż socjalistyczne [2].
Aktywnymi twórcami rozprawiającymi się z przygnębiająco szarym i bezrefleksyjnym światem byli bez wątpienia Krystian Burda, Andrzej S. Kowalski, Zenon Moskwa, Ludwik Poniewiera, Tomasz Struk, Andrzej
Szewczyk i Andrzej Urbanowicz, których prace prezentowane są w ramach
wystawy "Czas syntezy. Klasycy sztuki śląskiej". Artyści
nieustannie rozwijali swoje działania poza konwencjonalne definicje
sztuki, stwarzając nowy, niezwykle charakterystyczny język własnej
twórczości, otwierający drogę ku niezależnej kulturze. Wydawać by się
mogło, że geneza działań śląskich artystów tkwi bezpośrednio w historii. Andrzej S. Kowalski, którego życiorys i artystyczną drogę
naznaczyła II wojna światowa, komunizm i stalinizm, niejednokrotnie w swojej twórczości odwoływał się do politycznych wydarzeń, snując
malarską narrację na temat ludzkiej kondycji, uwikłanej w splot
historycznych okoliczności. Krystian Burda po okresie
socrealistycznej pustki w sztuce, starał się nadać swojemu malarstwu
cechy abstrakcyjne, wychwytując ulotne, pozornie trudne do
dostrzeżenia drgania otaczającej rzeczywistości. Tymczasem Ludwik
Poniewiera, obserwując zmiany zachodzące w miejskiej tkance Śląska,
starał się je zapisywać w postaci mrocznych, przejmujących obrazów. A Andrzej Urbanowicz, nie odnajdując bezpiecznego punktu odniesienia w racjonalnym podejściu do świata, odwoływał się do duchowej sfery
ludzkiego życia, którą starał się interpretować za pomocą barwnych
obrazów. Podobnie działo się w przypadku Tomasza Struka, Andrzeja
Szewczyka i Zenona Moskwy, którzy próbowali uchwycić syntezę pomiędzy
zmiennością materii, pamięcią i historycznymi paradoksami ludzkiego
życia.
Darmowy fragment