Miłostki
Na miłostki nie mam czasu
Moja młodość przeminie hen
Zanim zdążę posmakować
Czym prawdziwa miłość jest
Nie chcę żyć uczuciem wątłym
Co na chwilę zachwyci mnie
Wyrzuciłem z głowy romanse
Dziś wieczności w miłości chcę
Mądre gwiazdy zdradźcie, proszę
Czy długie uczucie pisane mi
Samotne serce bije bezsensem
W zaklętej konstelacji pragnie żyć
Jeśli uczucia mnie zawiodą
Jutro przywitam nowy dzień
Spróbuję, całkiem odważnie
Odnaleźć prawdę, w którą wierzę
Na miłostki nie mam zdrowia
Dla urody rozmyślam o miłości
Nacieram skronie cierpliwością
I z pustych obietnic sobie drwię
Ach, czemu znów mi się śniłeś
Chodzisz za mną jak gończy pies
Gdziekolwiek spojrzę, jesteś
Nie umiem przed Tobą uciec
Po długich dniach konsultacji
Rozum pozwolił sercu wyznać
To Ciebie gwiazdy mi przypisały
Zostań ze mną
Wyrzućmy za próg miłostki
Zbudujmy dom na ciekawości
I dajmy sobie życia wieczność
A gdy przyjdzie po nas śmierć
Obiecuję najczulej pożegnać Cię
Spojrzę Ci w oczy
Zyskam pewność
Że miłością szczerą
Nie miłostką
Kochałeś
Kochałeś mnie
Mężczyzna z aparatem
Do mojej kawiarni
W wytartej koszuli
Przyszedł znienacka
Mężczyzna z aparatem
Podszedł do starej lady
Uśmiechnął się nieśmiało
Nietutejszym akcentem
Spytał mnie o rozarium
Poszliśmy na spacer
Pierwszy, potem drugi
On uczył się nowych miejsc
Mi zakręciło się w głowie
Dziwne roztargnienie
Zaplątywało mi palce
Kolejne dni w pracy niosły
Stos stłuczonych filiżanek
Jak wyznać mu uczucia?
Jak przełamać strach?
Wiem, że jest jedyny
Serce, zamilcz!
Chore, nic już nie wiesz
Przychodził codziennie
Tuż przed zamknięciem
Pokazywał mi fotografie
Zostawiał w sercu niepokój
Nie pamiętam momentu
W którym coś zaiskrzyło
Inaczej na mnie spojrzał
Z bólem i pragnieniem
Spędziliśmy kilka nocy
Które wciąż pozostają żywe
Przeklnij mnie, gwiazdo Wenus
Zamień w ciernistą różę
Tak minął cały czerwiec
I sen mój dobiegł końca
Ponury widok za oknem
Czas zgasił wszystkie kwiaty
Bałagan, wielki bałagan
Załamuję ręce nad losem
Wyciągam pożółkły notatnik
Spisuję wszystkie straty
Mężczyzna z aparatem
Wyjechał któregoś dnia
Pewnie nikt go nie pamięta
A ja przez pamięć boleję
Wiedział, że go kocham
Mimo to przepadł
Może był jedyny
Serce, zamilcz!
Chore, całe marniejesz
Papierowi
Jeszcze będzie nam dobrze
Obudzimy się bez szarej mgły
Poczujemy ciepły blask Słońca
Ktoś poprowadzi nas do tańca
Jeszcze deszcz zmysły nasyci
Spojrzymy bez lęku na burzę
Niech głośno w sercach wybrzmi
Że jeszcze potrafimy pięknie żyć
Postrzępieni
Trzymamy się mocno!
Żywa iskra w nas się tli!
I choć spalamy się codziennie
Jesteśmy stworzeni, by kochać
Jeszcze zostawimy sprawy bolesne
Świat nas do tańca zakręci
Jeszcze poznamy nowe kolory
Podążymy młodo za czerwcem
Bez ograniczeń sięgniemy nieba
Poczujemy na skórze utracone lata
Jeszcze ktoś nas obdarzy szansą
Pożegnamy tych, którzy odeszli
Otworzymy drzwi, swoje pożyjemy
Spojrzymy na koniec z uśmiechem
Ludzcy
Nie chcemy umierać!
Tyle mamy do zrobienia
Kiedyś spalimy się przepięknie
Zostanie na Ziemi cichy ślad
Póki nas pamiętają, przeżyjemy
Bóg nas do tańca zakręci