Dwadzieścia pięć powodów, dla których kocham(y) Marię Cz. (czyli wstęp)
Na początek podzielę się myślami związanymi z tym, dlaczego szanujemy panią Marię. Zarazem będzie to lista powodów, dla których napisałem tę książkę. Otóż:
1. Wzbogaciła język o zwroty i bon moty, które na stałe weszły do polszczyzny. Przykłady? Proszę bardzo: "osobisty narzeczony", "serwus - jestem nerwus", "dzień dobry, jestem z Kobry", "niestety, oczywiście", "nienachalna z urody", "poszłabym w to jak Mańka w zboże", "młoda i ładna (choć bez przepychu)", "kochliwa nie byłam z natury (choć od mężczyzn nie stroniłam)", "brzydki jak majonez", "uroda przemija, a brzydota zostaje", "prawdziwej miłości nie zaszkodzi nawet małżeństwo", "dziecko-piernik", "przez sport do kalectwa", "głupoty to moja specjalność", "papierosy trzymają mnie przy życiu", "młodość musi się wyszumieć, starość wypalić".
2. Bezinteresownie kochała zwierzęta, ze szczególnym uwzględnieniem psów ze schroniska. Były na pierwszym miejscu, bywało, że nawet przed mężem.
3. Miała odwagę (graniczącą czasem z szaleństwem, szczególnie w Polsce) wypowiadania się na niewygodne i kontrowersyjne tematy.
4. Nie miała instynktu posiadania, czuła całkowitą awersję do gromadzenia dóbr materialnych zarówno tych dotyczących przeszłości (pamiątki rodzinne), jak i czasu obecnego (dary ze spotkań z czytelnikami). Wręcz ochoczo pozbywała się przymusowych upominków, które nieoczekiwanie "spadały" na nią od bliżej nieznanych (i znanych) osób.
5. Była całkowicie bezkompromisowa w piętnowaniu głupstw wygadywanych przez polityków wszystkich opcji i celebrytów wszelkiej maści.
6. Pozostała bezgranicznie wierna swym upodobaniom kulinarnym i nikotynowym wbrew wszelkim modom na zdrową żywność i nachalnej nagonce nawołującej do rzucenia palenia.
7. Nie poddawała się kultowi wiecznej młodości jako zwolenniczka bycia piękną bez ingerencji chirurga medycyny estetycznej.
8. Wspierała rodzimą gospodarkę - kiedy wszyscy dookoła wyjeżdżali na Seszele lub Galapagos, ona swe ciężko zarobione pieniądze zostawiała w kraju (dokładniej: w Warszawie), reperując w ten sposób budżet państwa.
9. Była lokalną patriotką - do szczęścia wystarczało jej poruszanie się po własnej dzielnicy, nie była ciekawa, jak sprawuje rządy wójt sąsiedniej gminy.
10. Dbała o środowisko - z powodu ograniczonego do ostatecznego minimum pobytu na łonie natury nie pozostawiała - jak większość ludzkiej populacji - śladów swojej obecności w postaci plastikowych kubków po kawie i niedopałków papierosów.
11. Przywiązana do języka polskiego, odczuwała całkowity brak potrzeby uczenia się obcych dialektów.
12. Ignorowała nowinki techniczne (internet i telefon komórkowy), co prowadziło do umocnienia więzów międzyludzkich (wolała kontakt osobisty niż komunikację "przez urządzenia").
13. Zrezygnowała z poruszania się i przemieszczania pojazdami jednośladowymi (rower, motocykl) przez co poprawiała bezpieczeństwo pieszych spacerujących chodnikiem i przechodzących po pasach.
14. Nie przypisywała sobie przyjaźni z osobami powszechnie zasłużonymi dla kultury (już nieżyjącymi i niemogącymi zaprzeczyć) i przyznawała, że mimo iż często przebywali w jej towarzystwie, to byli tylko znajomymi. Mówiła o ZNAJOMOŚCI z Agnieszką Osiecką. Niczym więcej.
15. Publicznie uwierzytelniała talenty znajomej/znajomego (stosowała do: Osiecka, Kofta), czyli wręcz nieprzyzwoicie często powtarzała w mediach: "Zdolny(-a) był(a)!".
16. Zadawała kłam obiegowej opinii o osobach parających się zawodowo pisaniem - że to nie natchnienie jest motywacją ich działań artystycznych, tylko niezapłacone rachunki.
17. Dysponowała nieograniczoną imaginacją, która, jak się okazało, wyprowadziła ją na manowce: wyobrażała sobie kiedyś życie bez pisania i czytania. Za te bluźnierstwa została skazana na czytanie i pisanie do końca życia. I to w sensie dosłownym.
18. Stosowała jasne kryteria w doborze partnera życiowego: uzdolniony (np. muzycznie, ale kolekcji nagród Grammy nie musi posiadać), nieodstraszający swym widokiem (w myśl zasady "mężczyzna nie musi być brzydki"), dobrze ubrany (minimum pięćdziesiąt marynarek w ciasnej szafie).
19. Używała rękoczynów w celach poprawienia humoru mężowi - w przypadku podejrzenia Karolaka o posiadanie niewiasty w każdym porcie daje się obwinionemu kuksańca, czego efektem są połamane żebra i ogólna radość poszkodowanego, gdyż oskarżenie było niesłuszne.
20. Osiągnęła absolutne mistrzostwo w stosowaniu absurdalnych skojarzeń słownych i posługiwaniu się nimi w swojej twórczości - ku zadowoleniu odbiorców.
21. Do perwersji opanowała sokratejskie podejście do ironii jako środka obnażającego głupotę antagonisty. Przejawiało się to tym, że Maria często "grała", iż czegoś nie rozumie i nie ma na dany temat nic do powiedzenia. Dawało to przeciwnikowi możliwość swobodnej prezentacji poglądów, co powodowało, że ów nieszczęśnik prezentował jak w amoku swoje racje. Wtedy Czubaszek jednym "niewinnym" słowem prezentowanym z punktu widzenia "ostatniej naiwnej" ośmieszała obłudę i hipokryzję rywala.
22. Przywróciła należne miejsce w hierarchii częściom anatomicznym człowieka przez zdefiniowanie ich czynności, dla których zostały stworzone, a w ciągu procesu ewolucji błędnie stosowane. Jeżeli ktoś myśli, że nogi są do chodzenia, biegania, wspinania się po górskich szlakach - to jest w błędzie. Nogi są od tego, aby były ładne i się podobały. I tak dalej. I tym podobnie. Wszystkiego używamy nie tak, jak należy!
23. Carpe diem - żyła chwilą, dniem dzisiejszym, nie rozpamiętywała "wczoraj" i nie planowała "jutra".
24. Miała wielkie zasługi w słowotwórstwie - przykład: nikt nie potrafiłby tak nazwać banalnej czynności, jaką jest zaśnięcie w fotelu, jak ona przez nazwanie jej "drzemaniem na skrętka fotelowego".
25. Przeżyła całe życie na własnych warunkach i zasadach w otoczeniu ludzi, których ceniła, za cenę wygórowaną, ale możliwą do uiszczenia.
Mógłbym tak dłużej. Ale najważniejsze wyczerpałem. Zapraszam na spotkanie z bohaterką.