Swojski dusiciel
Spotkanie z Gerwazym w końcu doszło do skutku. Piątek zaprosił bociana do leśniczówki Klechdy, żeby w bezpiecznym miejscu, z dala od brutalnego kuzyna, opowiedział o swoich przygodach na Czarnym Lądzie.
- No dalej, Gerwazy, zapodaj jakąś straszną historię! - poprosił Ogryzek. - Wiesz, taką, żebyśmy po jej usłyszeniu bali się pójść w nocy do kuchni przekąsić małe co nieco!
- Tak! Tak! - zgodziła się dziwożona Zuzanna. - Poprosimy o horror!
Bocian zaklekotał.
- Czy mówiłem wam już o pytonie?
- Pytong? A co to za jeden? - spytał szczurek.
- Wąż, ale naprawdę olbrzymi! Długi jak stąd do tamtego drzewa - bocian wskazał dziobem odległą o pięćdziesiąt metrów brzozę. - Jest tak silny i żarłoczny, że na śniadanie z łatwością może zjeść słonia i dwa młode nosorożce!
- O rany! - mruknął wilkołak Alfred. - To ile taki wąż może wypić mleka?
- Zaczynam się bać! - przyznała bardzo zadowolona Zuzanna.
Tylko leśniczy Piątek uśmiechnął się pod nosem.
- Mów dalej - poprosił Maurycy.
- Pyton to prawdziwy dusiciel - Gerwazy z lubością kontynuował straszną opowieść. - Oplata swoje ofiary, łamie im wszystkie kości, a potem połyka bez gryzienia!
Jego słuchacze spojrzeli po sobie z niedowierzaniem.
- Nie używa noża i widelca? - zdziwiła się dziwożona.
- Kolego, bujać to my, ale nie nas! - Ogryzek znacząco przymrużył oko.
- Nie wierzycie mi?! - oburzył się Gerwazy. - W takim razie nic tu po mnie! - zatrzepotał wielkimi skrzydłami i odleciał.
- I po co te nerwy? - wzruszył ramionami szczurek. - Przecież każdy wie, że to tylko bajki. Żaden pytong nie istnieje!
- Muszę cię wyprowadzić z błędu - zaskoczył go leśniczy. - Pyton to gatunek węża... Chociaż nie jest ani tak wielki, ani tak żarłoczny, jak opowiadał nasz poczciwy bocian.
- Naprawdę? - zdziwił się Maurycy. - Jak to dobrze, że podobnych stworzeń nie ma u nas w dolinie!
- I ty także nie masz racji! - roześmiał się Piątek. - Przecież wasz stary znajomy wąż Eskupala mieszka u mnie w kompostowniku!
- Nasz Apollin to dusiciel?! - zaniepokoili się goście.
- A jakże - odparł leśniczy. - Jest niezwykle rzadki, choć można go spotkać blisko ludzkich zabudowań, na przykład w zapuszczonym sadzie albo kompostowniku właśnie.
Ogryzek głośno przełknął ślinę.
- Lubię Apollina - mruknął - ale od dzisiaj będą omijał go z daleka!
Dalsza część książki dostępna w wersjipełnej