Dlaczego on, ona mnie nie słucha - komunikacja z dzieckiem bez krzyku - Samuel Kaine
Kup ebooka
12.12 zł
10.06 zł
(12,12 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Rozdział 1: Wstęp - Dlaczego warto zmienić sposób komunikacji?
Czasem krzyk to nasz nawyk, nie potrzeba
Niech pierwszy rzuci pilotem od telewizora ten rodzic, który nigdy nie krzyczał na swoje dziecko. ?
Nie? Tak myślałem.
Prawda jest taka, że krzyk jest najczęściej wynikiem bezsilności, a nie złej woli.
Bo ile razy można powtarzać: "Posprzątaj zabawki!", "Nie bij siostry!", "Nie wciskaj kota do pralki!" - zanim człowiek straci cierpliwość?
Krzyk jest szybki, głośny i daje złudne poczucie kontroli. Ale działa jak taśma klejąca na przeciekającą rurę - na chwilę jest spokój, potem znowu cieknie.
W tej książce pokażemy Ci, jak zamienić krzyk na komunikację, która naprawdę działa. Bez grożenia, bez straszenia i bez poczucia winy po fakcie.
Krótka historia na start
(imiona i szczegóły zmienione)
Anna i jej syn Kuba
Anna zawsze była spokojna. Do czasu, aż Kuba skończył 5 lat.
- "Kuba, proszę, nie rozlewaj zupy na dywan" - mówiła delikatnie.
- "Ale ja tylko sprawdzam, czy ona się rusza jak morze!" - odpowiadał syn z uśmiechem.
Trzeciego dnia z rzędu, kiedy zupa znów trafiła na dywan, Anna po prostu krzyknęła:
- "KUBA!!! ILE RAZY MAM MÓWIĆ?!"
Kuba zamarł, spuścił głowę i... już nie bawił się zupą. Sukces? Na chwilę. Następnego dnia znalazła go z kubkiem mleka na kanapie.
Anna czuła, że traci kontakt ze swoim synem - i że krzyk zaczyna wchodzić jej w nawyk.
Dopiero kiedy poznała zasadę komunikacji w stylu "powiedz, co widzisz + czego potrzebujesz + dlaczego to ważne", zaczęło się coś zmieniać:
- "Kuba, widzę, że chlapiesz zupą. Potrzebuję, żeby jedzenie zostało w misce, bo dywan jest trudny do czyszczenia. Możesz zrobić tę falę w wannie podczas kąpieli?"
Kuba pokiwał głową. I co najlepsze - to zadziałało.
Rozdział 2: Dlaczego dzieci nas nie słuchają?
Czy one naprawdę nas nie słyszą?
Masz wrażenie, że mówisz do ściany? Że Twoje dziecko jest jak w innym wymiarze, kiedy prosisz je, żeby posprzątało zabawki albo wyłączyło tablet?
Spokojnie, to nie złośliwość (no... zazwyczaj ?). Dzieci słyszą nas, ale często po prostu... nie odbierają naszego komunikatu tak, jak chcemy.
Dlaczego tak się dzieje?
- Ich mózg jest w innym trybie.
- Kiedy dziecko jest pochłonięte zabawą, jego uwaga jest w pełni na tym, co robi. Słowa rodzica wpadają w jedno ucho, a wypadają drugim. Nie dlatego, że jest nieposłuszne - po prostu jego priorytety są inne.
- Ton głosu i forma komunikatu.
- Jeśli codziennie brzmi to tak: "Ile razy mam powtarzać?!", dziecko przestaje reagować, bo jego mózg automatycznie ustawia filtr: "to znowu to samo".
- Brak poczucia wpływu.
- Dzieci często buntują się, kiedy mają poczucie, że nie mają żadnego wyboru. To wtedy pojawia się to magiczne "NIE!", które czasem doprowadza rodziców do szału.
- Emocje są silniejsze niż słowa.
- Jeśli dziecko jest zdenerwowane, przestraszone albo bardzo podekscytowane, logika i spokojne tłumaczenia rodzica po prostu się nie przebijają.
Nie chodzi więc o to, że dziecko chce Cię ignorować. Ono zwykle potrzebuje komunikatu dostosowanego do swojego świata.
A to oznacza, że zamiast "Nie rozumiesz, co mówię?!" warto czasem zapytać: "Jak mogę to powiedzieć, żebyś mnie usłyszał?".
Krótka historia
Paweł i jego córka Zosia
Paweł był przekonany, że jego córka go prowokuje.
- "Zosiu, posprzątaj swoje klocki" - mówił.
- "Za chwilę!" - słyszał w odpowiedzi.
Pięć minut później - klocki dalej na dywanie. Kolejne: "Ile razy mam powtarzać?!".
Paweł czuł się ignorowany, a Zosia obrażona.
Podczas spotkania z psychologiem dowiedział się, że Zosia po prostu nie czuje, że ma nad czymś kontrolę. Spróbował innego podejścia:
- "Zosiu, wolisz posprzątać klocki teraz czy za 10 minut, jak skończysz zabawę?"
- "Za 10 minut!" - odpowiedziała z uśmiechem.
Dziesięć minut później klocki były w pudełku.