Najlepsze przyjaciółki
- Będzie mi ciebie brakowało - mówię. Głos więźnie mi w gardle, jakby je ścisnęła wielka niewidzialna dłoń.
Stoimy z Fridą w przymierzalni, przyjaciółka właśnie mierzy bikini... ech, przestałam już się orientować, które z kolei... w czasie, gdy moja mama jest zajęta robieniem zakupów. To dlatego, że Frida szykuje się na wyjazd wakacyjny i wylatuje już dziś wieczorem.
Frida patrzy na moje odbicie w lustrze, jej usta wykrzywiają się jak do płaczu.
- Mnie też będzie ciebie bardzo brakowało. - Odwraca głowę i się obraca. Już trzeci raz mierzy ten turkusowy kostium. Jest drogi, ale dostała od mamy wystarczająco dużo pieniędzy.
- Nie, wcale nie będzie - odpowiadam, pokazując jej język. - Czeka cię fantastyczna zabawa i zapomnisz o mnie.
- Ej, ty głuptaku, pewnie, że nie. - Frida przewraca oczami. - To tylko tydzień.
- A właśnie, że zapomnisz. Na pewno znajdziesz sobie mnóstwo nowych przyjaciół. Będą ciągle krążyć wokół ciebie.
Frida wykrzywia twarz. - Jak muchy wokół psiej kupy.
Ale ja wiem, że to prawda. Frida jest typem osoby, którą każdy lubi. Zawsze miła i nigdy się z nikim nie kłóci. Poza tym nie jest nieśmiała, tak jak ja. Potrafi rozmawiać z każdym.
Natomiast ja często nie wiem, co powiedzieć.
Frida patrzy na mnie wielkimi, brązowymi oczami, które przyjmują błagalny wyraz. - Pomóż mi! Który mam wybrać?
Teraz moja kolej. By przewrócić oczami. Obie wiemy, jak to się skończy. Wybierze ten turkusowy, bo jest najładniejszy. Ale podczas zakupów trzeba najpierw wszystko przymierzyć. Także i to niesamowicie obciachowe babcine bikini z majtkami sięgającymi aż po pępek, które Frida wzięła jako pierwsze. Ugh!
- Uważasz, że jest ładny? - pyta.
Uśmiecham się szeroko. - Ładny?! Ty jesteś fantastycznie ładna! - Tak jest naprawdę. Frida ma długie, proste, czarne włosy i ciemną skórę. Nigdy nie jest blada jak ja. Przypominam białą larwę. Mało brakuje, żebym nie zaczęła świecić w ciemnościach jak neon.
- Super duper, w takim razie biorę go! - Śmiejąc się, obraca się przed lustrem na wszystkie strony.
Czuję ukłucie żalu. Widzę, że Frida cieszy się na wyjazd. Mimo że trochę próbuje to ukryć, kiedy jest ze mną.
Frida płaci i wychodzimy ze sklepu. Powietrze jest chłodne, ale świeci słońce. Niedługo zacznie naprawdę porządnie przygrzewać i wtedy nadejdzie lato. Przyjaciółka ściska mnie za rękę i opiera głowę o moje ramię. Frida nie jest zbyt wysoka, więc moje ramię stanowi idealną poduszkę dla jej głowy.