Niczego w życiu nie należy się bać,
należy to tylko zrozumieć.
Maria Skłodowska-Curie
Słowa naszej najznamienitszej rodaczki dotykają istoty nauki. Traktują o radzeniu sobie ze złożonością otaczającego nas świata i wnikaniu w jego prawa. Przywołaną maksymę można odnieść niemal dokładnie do tego, czym dzięki odkryciom Skłodowskiej stała się walka z rakiem. Od lęku do zrozumienia i śmielszych poszukiwań metody walki. Od nieuchronności złych rokowań do - w coraz większej liczbie przypadków - wyleczalności lub nadania chorobie nowotworowej statusu choroby przewlekłej. Taką drogę przeszła światowa, a wraz z nią polska onkologia.
Kiedy w czerwcu 1925 roku odbyła się uroczystość wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę Instytutu Radowego w Warszawie przy ulicy Wawelskiej, zebrani na uroczystości najwyżsi dostojnicy państwowi z Prezydentem Rzeczypospolitej Stanisławem Wojciechowskim, Prezesem Rady Ministrów Władysławem Grabskim, marszałkami Sejmu i Senatu, licznie zaproszonymi gośćmi mogli usłyszeć: "Wolą Społeczeństwa powołany jest Instytut ten nie tylko do badań samodzielnych i krzewienia w Polsce nauki o ciałach promieniotwórczych, ale i do walki z rakiem - jedną z najcięższych chorób, będących klęską całej Ludzkości".
Wiele lat, zdarzeń, starań licznych osób poprzedziło rozpoczęcie budowy Instytutu Radowego. Podwaliny walki z rakiem jako pierwsze w Polsce położyło założone w 1584 roku przez Piotra Skargę Bractwo Miłosierdzia Bogurodzicy. Objęło ono swoją opieką funkcjonujący w Warszawie przy ulicy Mostowej szpital dla chorych na nowotwory.
Ale dopiero XX wiek przyniósł sformalizowane i celowane działania na rzecz walki z rakiem. 6 lutego 1906 roku staraniem doktora Józefa Jaworskiego Warszawskie Towarzystwo Lekarskie powołało Komitet w Celu Badania i Leczenia Choroby Zwanej Rakiem. W 1912 roku powstał plan stworzenia w Warszawie Zakładu do Badań nad Rakiem. Do idei tej powrócono dopiero po zakończeniu I wojny światowej. "Polska niepodległa powinna mieć swój instytut radowy" - te słowa Marii Skłodowskiej-Curie, wypowiedziane w czasie spotkania z Polonią w Chicago w roku 1921, a powtórzone podczas pobytu uczonej w Warszawie w tym samym roku, stały się bezpośrednim impulsem do podjęcia intensywnych działań.
W 25. rocznicę odkrycia radu, w roku 1923, Polski Komitet do Zwalczania Raka zwrócił się do polskiego społeczeństwa z apelem o zbiórkę pieniędzy na Dar Narodowy dla Marii Skłodowskiej-Curie - czyli na Instytut Radowy. Rozpoczęła się ogólnonarodowa zbiórka. Przybrała ona różne formy. Jedną z nich była emisja znaczka pocztowego; miał on wartość zaledwie 10 groszy, ale sprzedano tych znaczków 1,5 miliona sztuk. Do uruchomienia Instytutu potrzebny był rad. Zbiórka na jego zakup odbywała się wśród Polonii amerykańskiej. W 1929 roku Prezydent Stanów Zjednoczonych Herbert Hoover przekazał Marii Skłodowskiej-Curie czek na zakup 1 grama radu. Wreszcie 29 maja 1932 roku jako piąty w Europie powstał w Warszawie Instytut Radowy.
Historia Instytutu została wielokrotnie opisana i przywołana nie tylko na kartach wspomnień jego byłych pracowników, lecz także w wielu opracowaniach dotyczących czy to historii medycyny, czy historii Warszawy, czy wreszcie tragicznych losów warszawskiej dzielnicy Ochota (gdzie znajduje się Instytut) w czasie II wojny światowej, a szczególnie podczas Powstania Warszawskiego. Przywołajmy dla porządku najważniejsze fakty.
Od początku istnienia Instytut Radowy był ośrodkiem leczniczym i badawczym. Już w styczniu 1932 roku, przed oficjalnym otwarciem, w Instytucie rozpoczęła się praca kliniczna. Pierwszym dyrektorem Instytutu została siostra Marii Skłodowskiej-Curie, Bronisława Dłuska, lekarz z wykształcenia. W późniejszym okresie przez 24 lata Instytutowi szefował doktor Franciszek Łukaszczyk, twórca polskiej radioterapii i radiologii, inicjator badań klinicznych. Postacią wybitną, związaną z Instytutem od 1932 do 1970 roku, był doktor Józef Laskowski, twórca polskiej szkoły patologii onkologicznej, który połączył diagnostykę z kliniką.
W 1941 roku do wymienionych oraz innych jeszcze znakomitych postaci dołączył młody chirurg Tadeusz Koszarowski. W trudnych warunkach okupacji stawał do najtrudniejszych zabiegów w sali operacyjnej Instytutu Radowego obok samego doktora Leona Manteuffla.
Swoje trudne, dramatyczne losy podczas II wojny światowej opisał sam profesor Koszarowski w książce Urywki wspomnień. Przypadek, a właściwie splot okoliczności - zaangażowanie na polecenie przełożonego z Armii Krajowej w tworzenie na terenie fabryki Wedla na warszawskiej Pradze ambulatorium na potrzeby przygotowywanego zbrojnego zrywu przeciwko Niemcom - spowodował, że straszne dni Powstania Warszawskiego Tadeusz Koszarowski przeżył po prawej stronie Wisły.
Grabieże, rozstrzeliwania i gwałty, jakie stały się udziałem mieszkańców dzielnicy Ochota podczas tak zwanej Rzezi Ochoty w pierwszych trzech tygodniach sierpnia 1944 roku, nie ominęły również załogi i pacjentów, a także samego budynku Instytutu Radowego. Część osób oddziały RONA (Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej - Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armija) wymordowały w bestialski sposób w samym szpitalu. Pozostałych, którzy schronili się w piwnicach i kominach budynku, po podpaleniu szpitala przepędzono pod eskortą do obozu przejściowego na ochockim Zieleniaku. 19 sierpnia wszyscy zostali zabici strzałem w tył głowy.
Podjęta przez doktora Tadeusza Koszarowskiego na 3 lata przed Powstaniem Warszawskim popołudniowa praca w Instytucie Radowym przerodziła się po wojnie w trwały związek. Doktor Koszarowski utworzył w Instytucie Oddział Chirurgiczny, przekształcony następnie w Klinikę Chirurgii, którą kierował do 1973 roku. Od 1952 roku przez 20 lat był wicedyrektorem Instytutu, a w latach 1972-1985 jego naczelnym dyrektorem.
Jeśli przyjąć, że rozwój onkologii rozpoczął się na dobre po II wojnie światowej, nie będzie żadną przesadą określenie profesora Tadeusza Koszarowskiego mianem ojca polskiej onkologii. Jego zasługi dla rozwoju tej dziedziny nauki - ale także praktyki klinicznej - zostały uwiecznione w licznych wspomnieniach i pozycjach biograficznych. Sformułowana przez niego definicja onkologii ("Onkologia jest to nauka o etiologii, patologii, epidemiologii, zapobieganiu i wczesnym wykrywaniu nowotworów złośliwych, skojarzonym leczeniu chorych na raka, opiece nad nieuleczalnie chorymi oraz organizacji walki z rakiem" - za artykułem Zbigniewa Wronkowskiego Profesor Tadeusz Koszarowski - twórca polskiej myśli onkologicznej, ze szczególnym uwzględnieniem epidemiologii i organizacji walki z rakiem, zamieszczonym w "Nowotworach. Journal of Oncology" w numerze 52 z roku 2002) stanowi najkrótsze, a jednocześnie najpełniejsze określenie tej dziedziny medycyny.
Profesor Koszarowski był nauczycielem kilku pokoleń lekarzy. Głęboki humanizm, jaki służył za fundament jego postawy życiowej, charakteryzował tego wyjątkowego człowieka także w życiu zawodowym. Holistyczne podejście do pacjenta, sytuowanie go w centrum procesu terapeutycznego, szacunek dla jego indywidualnych potrzeb i problemów - to wartości, jakimi zawsze się kierował i jakie ponadto potrafił skutecznie zaszczepić swoim uczniom oraz współpracownikom. W trakcie pożegnalnego wykładu, wygłoszonego 25 stycznia 1986 roku w Instytucie Onkologii imienia Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, podkreślając "tradycje rzetelnej pracy badawczej, fachowej i postaw humanistycznych" panujących w Instytucie, zwrócił się z prośbą do swoich następców: "przekażcie te wartości naukowe, lekarskie, etyczno-deontologiczne i ogólnoludzkie następnym pokoleniom."
Charyzmatyczna postać profesora Tadeusza Koszarowskiego wycisnęła pozytywne piętno na zawodowym życiu wielu wybitnych dzisiaj przedstawicieli polskiej onkologii. Profesor wywarł wpływ nie tylko na zawodowe losy młodszych kolegów, lecz także często na ich indywidualne wybory dotyczące sfery prywatnej, jak choćby wybór miejsca zamieszkania. Autorytet, jakim cieszył się profesor Koszarowski, i tym samym siła oddziaływania przezeń na innych, są podkreślane jako niekwestionowane atrybuty przez wszystkich, którzy wspominają profesora. Kiedy prześledzimy zawodowe ścieżki choćby małej części osób z tej grupy, kiedy popatrzymy, jak oni sami wypełniają obowiązki swej arcytrudnej profesji, śmiało możemy powiedzieć: oni wszyscy od Niego. Nawet jeśli nie wyszli bezpośrednio z kuźni profesora, to wszyscy służą na co dzień tym wartościom, które zaszczepił on w polskiej medycynie, a w szczególności polskiej onkologii.
Nie jest to książka o historii rozwoju polskiej onkologii. Nie jest to książka o organizacji bądź strukturze dziedziny będącej obecnie ważnym elementem życia społecznego. Zebraliśmy tu jednostkowe historie współczesnych polskich onkologów, opowiedziane przez samych bohaterów. Pokazali oni swoje drogi do onkologii - która była i pozostaje domeną innowacji oraz fascynujących zmagań z odwiecznym wrogiem ludzkości - chorobą nowotworową.
Opowieści rodziły się w nagrywanych rozmowach onkologów z autorką. Zostały one spisane, powściągliwie zredagowane i wreszcie zautoryzowane. Wierzymy, że litera tych zapisów oddaje ducha rozmów - za które niniejszym autorka wyraża wdzięczność.