Druga wielka księga seryjnych morderców. Nowe 150 profili - Jack Rosewood, Rebecca Lo

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Na świe­cie żyje ponad sie­dem miliar­dów ludzi, nic zatem dziw­nego, że tra­fiają się wśród nas osoby z pro­ble­mami, mający skłon­no­ści do agre­syw­nych zacho­wań. Nie­za­leż­nie od tego, czy pod­nieca ich bycie w cen­trum uwagi i znę­ca­nie się nad słab­szymi, czy raczej wolą drę­czyć innych, pozo­sta­jąc w cie­niu, ludzie tego rodzaju sta­no­wią zagro­że­nie dla oto­cze­nia. Wielu z nich prę­dzej czy póź­niej z powodu swo­jego postę­po­wa­nia wcho­dzi w kon­flikt z pra­wem.

Warto zdać sobie sprawę, że ist­nieje zasad­ni­cza róż­nica mię­dzy osobą, która zabija kogoś w zło­ści, bo nie radzi sobie ze swo­imi pro­ble­mami, a taką, która odbiera życie nie­win­nym ofia­rom kie­ro­wana jakimś cho­ro­bli­wym impul­sem, który przej­muje nad nią kon­trolę.

To wła­śnie ten drugi typ może wpi­sy­wać się w defi­ni­cję seryj­nego mor­dercy. Wbrew temu, czego nauczyła nas tele­wi­zja, seryjni mor­dercy to nie­ko­niecz­nie psy­cho­paci czy spo­łeczne wyrzutki. W wielu przy­pad­kach to zwy­czajni ludzie, z któ­rymi możemy miesz­kać po sąsiedzku - witają się z nami co rano z uśmie­chem albo spo­ty­kamy ich na spa­ce­rze z psem. Wiemy, że trudno w to uwie­rzyć, ale zda­rza się, że to nasz wujek, kuzyn albo nia­nia opie­ku­jąca się naszym dziec­kiem. Histo­ria zna nie­skoń­cze­nie wiele przy­pad­ków nie­bez­piecz­nych osob­ni­ków żyją­cych bez­kar­nie pośród nas.

Mimo że - jak pod­po­wia­dają roz­są­dek i instynkt samo­za­cho­waw­czy - powin­ni­śmy reago­wać na nich stra­chem, z jakie­goś powodu seryjni mor­dercy budzą nasze zacie­ka­wie­nie. Dla­czego tak się dzieje?

Zda­niem eks­per­tów ist­nieje parę powo­dów owej fascy­na­cji:

W każ­dej chwili sami możemy stać się ofiarą ataku - seryjni mor­dercy, nie­za­leż­nie od kry­te­riów doboru ofiar (przy­na­leż­ność etniczna, kolor skóry, płeć, zawód), czę­sto ata­kują przy­pad­kowe osoby. Dla wielu z nas to sygnał, że zawsze możemy zostać zamor­do­wani przez jakie­goś zwy­rod­nialca. Kto wie, może nawet znamy kogoś, kto ledwo uszedł z życiem z kon­fron­ta­cji z mor­dercą. To tacy sami ludzie jak my - choć mają na sumie­niu strasz­liwe czyny, seryjni mor­dercy też byli kie­dyś dziećmi, cho­dzili do szkoły i doj­rze­wali. Jasne, możemy nie­na­wi­dzić ich za zbrod­nie, któ­rych się dopu­ścili, ale to nie ozna­cza, że nie możemy odno­sić się do nich z empa­tią. Zamiast postrze­gać ich jako potwory w ludz­kiej skó­rze, powin­ni­śmy pamię­tać, że to męż­czyźni i kobiety w róż­nym wieku, o odmien­nych moty­wa­cjach, choćby po to, by móc w spo­sób obiek­tywny oce­nić ich dzia­ła­nia. Chcemy zro­zu­mieć kosz­mar - nie­za­leż­nie od tego, czy lubimy seryj­nych mor­der­ców, czy też nie, pochła­niamy poświę­cone im tre­ści, ponie­waż inte­re­suje nas, dla­czego i w jaki kon­kret­nie spo­sób popeł­nili zbrod­nie. Kiedy ktoś pozba­wia życia kil­ka­dzie­siąt nie­win­nych ofiar, coś każe nam szu­kać dla tego dzia­ła­nia logicz­nego wytłu­ma­cze­nia. Z pomocą przy­cho­dzi lek­tura ksią­żek takich jak ta, oglą­da­nie fil­mów doku­men­tal­nych i słu­cha­nie wywia­dów. Kie­ruje nami nie tylko cie­ka­wość, ale też nauka. Liczymy, że w ten spo­sób uchro­nimy się przed ata­kiem - ofiary seryj­nych mor­der­ców, kiedy wpa­dają im w ręce, nie robią tego z wła­snej woli. W więk­szo­ści przy­pad­ków do ostat­niej chwili nie są świa­dome gro­żą­cego im nie­bez­pie­czeń­stwa. Wielu czy­tel­ni­ków ksią­żek true crime sięga po nie z pro­stego powodu: mają nadzieję dowie­dzieć się z nich, jak roz­po­znać poten­cjal­nego seryj­nego mor­dercę, by zdo­łać go powstrzy­mać przed skrzyw­dze­niem innych albo samemu unik­nąć śmierci.

Nie­za­leż­nie od tego, jak tłu­ma­czymy sobie fascy­na­cję, jaką budzą w nas seryjni mor­dercy, to wła­śnie owa cie­ka­wość każe czy­tel­ni­kom się­gać po tego rodzaju lite­ra­turę, a nam two­rzyć pokaźne tomy pre­zen­tu­jące pro­file seryj­nych mor­der­ców z USA i całego świata - chcemy dostar­czyć wam kom­pen­dium wie­dzy na temat tych śmier­tel­nie nie­bez­piecz­nych i nie­prze­wi­dy­wal­nych ludzi.

Co znajdziecie w drugim tomie Wielkiej księgi seryjnych morderców?

Kon­wen­cja true crime czę­sto bywa igno­ro­wana i nie­do­ce­niana. Uważa się, że to rodzaj lite­ra­tury słu­żący zaspo­ka­ja­niu cho­ro­bli­wej cie­ka­wo­ści. Zda­rza się, że kiedy przy­zna­jemy się do fascy­na­cji tego typu tre­ściami, nara­żamy się na kry­tykę ze strony naszych przy­ja­ciół czy człon­ków rodziny. Uwa­żamy, że takie reak­cje są bar­dzo nie w porządku.

Niniej­sza książka nie sta­nowi jedy­nie zbioru opo­wie­ści o zbrod­niach popeł­nio­nych przez chore jed­nostki, które pozba­wiają życia innych ludzi dla zabawy. Uwa­żamy, że ma ona do zaofe­ro­wa­nia coś, cze­goś próżno szu­kać w lite­ra­tu­rze tego typu: znaj­dzie­cie w niej kom­plek­sową wie­dzę na temat mor­der­ców roz­sia­nych po całym świe­cie. Zgro­ma­dze­nie tych infor­ma­cji na wła­sną rękę byłoby nie­zwy­kle trudne i wyma­ga­łoby wie­lo­mie­sięcz­nej pracy.

Można by uznać, że nasza książka jest niczym kom­pen­dium wie­dzy che­micz­nej dla miło­śnika nauki albo dzieło histo­ryczne dla stu­denta antro­po­lo­gii. Tom, który trzy­ma­cie w ręku, sta­nowi kon­ty­nu­ację best­sel­le­ro­wej książki naszego autor­stwa: Wiel­kiej księgi seryj­nych mor­der­ców. To tekst o cha­rak­te­rze edu­ka­cyj­nym napi­sany z myślą o entu­zja­stach true crime, któ­rzy pra­gną pogłę­bić swoją wie­dzę.

Nie­za­leż­nie od tego, czy pra­cu­je­cie w poli­cji i zależy wam na zapo­zna­niu się z pre­ce­den­sami dla trud­nej sprawy, którą aktu­al­nie się zaj­mu­je­cie; jeste­ście stu­den­tami i szu­ka­cie infor­ma­cji na temat jed­nego albo kilku mor­der­ców opi­sa­nych na kar­tach tej książki, ponie­waż przy­da­dzą wam się do napi­sa­nia pracy zali­cze­nio­wej; a może po pro­stu lubi­cie czy­tać o takich osob­ni­kach, bo spra­wia wam to frajdę - w każ­dym z tych przy­pad­ków ta książka jest dla was.

Poszcze­gólne roz­działy mają ujed­no­li­cony układ, tak by uła­twić wam korzy­sta­nie z książki.

Spis tre­ści - znaj­dzie­cie tu wykaz wszyst­kich osób w porządku alfa­be­tycz­nym. Pod­sta­wowe infor­ma­cje na temat mor­dercy - data uro­dze­nia, pseu­do­nimy/przy­domki, słowa klu­cze, liczba ofiar, okres dzia­łal­no­ści, data aresz­to­wa­nia, pre­fe­ro­wane ofiary, metoda zabi­ja­nia, loka­li­za­cja prze­stępstw, sta­tus. Kon­tekst - mor­derca to ktoś wię­cej niż sprawca. W tej sek­cji tłu­ma­czymy, jak wyglą­dało jego życie rodzinne i dzie­ciń­stwo oraz co popchnęło go do zabi­ja­nia. Mor­der­stwa - główna sek­cja każ­dego z roz­dzia­łów, w któ­rej przed­sta­wione są wszyst­kie zbrod­ni­cze czyny sprawcy. Opi­su­jemy w niej, co mor­derca zro­bił każ­dej ze swo­ich ofiar. Pro­ces - znaj­dzie­cie tu dokładne infor­ma­cje na temat tego, co się działo od momentu, gdy sprawca zbrodni został skuty kaj­dan­kami, aż do wyda­nia wyroku. Kon­se­kwen­cje - mor­derca może na­dal pozo­sta­wać przy życiu, za kra­tami lub na wol­no­ści. Przy­glą­damy się, czy jego histo­ria dobie­gła już końca, czy może czeka go coś jesz­cze. Cie­ka­wostki - pre­zen­tu­jemy tu wszel­kie cie­kawe fakty na temat mor­dercy, a także zamiesz­czamy listę ksią­żek, fil­mów czy seriali tele­wi­zyj­nych zain­spi­ro­wa­nych jego zbrod­niami.

Jak być może zdą­ży­li­ście już zauwa­żyć, niniej­sza książka sta­nowi nie­oce­nione źró­dło szcze­gó­ło­wej wie­dzy na temat każ­dego z opi­sa­nych w niej 150 zbrod­nia­rzy.

Zachę­camy, żeby­ście korzy­stali z niej tak, jak wam wygod­niej - może­cie się­gać do poje­dyn­czych roz­dzia­łów czy sek­cji. Nie ma powodu, byście poszcze­gólne czę­ści czy­tali w okre­ślo­nej kolej­no­ści.

Uwagi końcowe

Nie ma zna­cze­nia, jaki cel wam przy­świe­cał, kiedy kupo­wa­li­ście tę książkę - wło­ży­li­śmy wiele wysiłku, by zagwa­ran­to­wać, że zawiera moż­li­wie naj­bar­dziej szcze­gó­łowe i odpo­wia­da­jące praw­dzie infor­ma­cje. Będzie nam miło, jeśli zawartą w niej wie­dzę potrak­tu­je­cie jako punkt wyj­ścia do wła­snych poszu­ki­wań.

Nie bój­cie się samo­dziel­nie prze­szu­ki­wać inter­netu w ramach wła­snych badań. I się­gać po nasze kolejne książki, z któ­rych dowie­cie się o okry­tych naj­więk­szą nie­sławą mor­der­cach w histo­rii ludz­ko­ści.

Jeśli dotych­czas nie czy­ta­li­ście pierw­szego tomu Wiel­kiej księgi seryj­nych mor­der­ców, zaj­rzyj­cie na naszą stronę inter­ne­tową i już dziś zamów­cie egzem­plarz!

Teraz nie pozo­staje nam już nic innego, jak tylko zapro­sić was do zapo­zna­nia się z histo­riami 150 seryj­nych mor­der­ców, które nie zmie­ściły się w poprzed­nim tomie.

Życzymy fascy­nu­ją­cej lek­tury dru­giej odsłony Wiel­kiej księgi seryj­nych mor­der­ców!

Juana Barraza

DATA URO­DZE­NIA: 27 grud­nia 1957 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­der­czyni Sta­ru­szek (La Mata­vie­ji­tas), Cicha Dama

SŁOWA KLU­CZE: rabunki

LICZBA OFIAR: 42-48

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1998-2006 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 25 stycz­nia 2006 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: star­sze kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: dusze­nie rękami i przez zadzierz­gnię­cie, pobi­cie, bicie tępym narzę­dziem, dźga­nie nożem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Mek­syk (Mek­syk)

STA­TUS: ska­zana na 759 lat wię­zie­nia 31 marca 2008 r.

Kontekst

Bar­raza uro­dziła się w mie­ście Epa­zoy­ucan w pro­win­cji Hidalgo, na pół­noc od mia­sta Mek­syk. Jej dzie­ciń­stwo było kosz­ma­rem: matka alko­ho­liczka sprze­dała ją obcemu męż­czyź­nie za 3 piwa, a ten wie­lo­krot­nie ją gwał­cił. W końcu zaszła w ciążę i uro­dziła chłopca. Łącz­nie docze­kała się 4 dzieci; naj­star­szego syna stra­ciła, gdy został zabity pod­czas napadu.

Bar­raza została zawod­niczką wre­stlingu, wystę­po­wała pod pseu­do­ni­mem "La Dama del Silen­cio" (Cicha Dama). Szcze­gól­nie inte­re­so­wała ją mek­sy­kań­ska odmiana wre­stlingu o nazwie lucha libre, któ­rej zawod­nicy wystę­pują w maskach. W pew­nym momen­cie Bar­raza odkryła inne spo­soby zarob­ko­wa­nia i porzu­ciła ring.

Morderstwa

Kiedy w Mek­syku zaczęto mor­do­wać star­sze kobiety, poli­cja przy­pusz­czała, że sprawcą jest męż­czy­zna. Pro­fi­le­rzy widzieli w nim spryt­nego, inte­li­gent­nego, ostroż­nego faceta, potra­fią­cego zaskar­bić sobie zaufa­nie ofiar. Krą­żyła nawet teo­ria, jakoby mor­derca odgry­wał rolę urzęd­nika admi­ni­stra­cji publicz­nej, być może uda­ją­cego, że pro­wa­dzi zapisy do pro­gramu opieki spo­łecz­nej.

Podobno jakiś świa­dek zeznał, że mor­derca był prze­brany za kobietę. Po jed­nym z mor­derstw widziano, jak osoba w czer­wo­nej bluzce opusz­cza dom denatki. Prze­łom w docho­dze­niu nastą­pił 25 stycz­nia 2006 r., gdy zatrzy­mano podej­rza­nego, który ucie­kał z domu ostat­niej ofiary z serii, Any Marii de Los Reyes Alfaro. 82-let­nia Alfaro została udu­szona za pomocą ste­to­skopu.

Kiedy oka­zało się, że podej­rzany jest kobietą, zarówno wła­dze, jak i opi­nia publiczna były wstrzą­śnięte. Zezna­jący wcze­śniej świad­ko­wie opi­sy­wali mor­dercę jako kobietę o męskim wyglą­dzie, co skło­niło poli­cję do poszu­ki­wa­nia męż­czy­zny w dam­skim prze­bra­niu. Nikt nie podej­rze­wał, że odpo­wie­dzial­ność za tak bru­talne mor­der­stwa może pono­sić kobieta.

Ana­liza dak­ty­lo­sko­pijna pozwo­liła powią­zać Bar­razę z 10 mor­der­stwami. Z cza­sem liczba przy­pi­sy­wa­nych jej zabójstw się­gnęła 40. Kobieta przy­znała się do jedy­nie 4 z nich, nato­miast wyparła się wszyst­kich pozo­sta­łych.

Proces

Pro­ces Bar­razy roz­po­czął się wio­sną 2008 r. Pro­ku­ra­tor utrzy­my­wał, że zamor­do­wała 40 osób, jed­nak oskar­żona odrzu­ciła te sza­cunki. W trak­cie prze­słu­cha­nia wyznała, że kie­ro­wał nią głę­boko zako­rze­niony uraz do matki. Zabi­ja­nie i rabo­wa­nie kobiet w pode­szłym wieku trak­to­wała jako zemstę na niej.

Konsekwencje

W dniu 31 marca 2008 r. została uznana winną 16 zarzu­tów mor­der­stwa i rabunku, a także winną w kolej­nych 11 przy­pad­kach mor­der­stwa. Sąd ska­zał ją na 759 lat wię­zie­nia. W Mek­syku tego typu wyroki naj­czę­ściej ozna­czają odby­wa­nie sze­regu kar jed­no­cze­śnie, przy czym mak­sy­malna dłu­gość pobytu w wię­zie­niu wynosi 60 lat. Bar­raza naj­praw­do­po­dob­niej zdąży odbyć pełną karę przed śmier­cią.

Ciekawostki

"Patrzy­łam na nie i goto­wało się we mnie ze zło­ści. A już w ogóle nie mogłam znieść, kiedy zadzie­rały nosa albo uwa­żały, że pie­nią­dze dają im prawo do pomia­ta­nia mną" - powie­działa Bar­raza. Histo­rii Juany Bar­razy poświę­cony był odci­nek serialu tele­wi­zyj­nego nakrę­co­nego na początku pierw­szej dekady XXI w., Mujer casos de la Vida Real. Odci­nek nosi tytuł Mag­gie, Pen­sio­nada, a w rolę Bar­razy wciela się mek­sy­kań­ska aktorka Leti­cia Per­di­gón. Bar­raza jest wspo­mniana w serialu doku­men­tal­nym Instinto Ase­sino z 2010 r., w odcinku zaty­tu­ło­wa­nym La Mata­vie­ji­tas. Serial tele­wi­zyjny Deadly Women przy­wo­łuje postać Bar­razy w odcinku Pay­back. Fabuła odcinka serialu tele­wi­zyj­nego Zabój­cze umy­sły, zaty­tu­ło­wa­nego Machi­smo, jest w pew­nej czę­ści inspi­ro­wana histo­rią Bar­razy.

Herb Baumeister

DATA URO­DZE­NIA: 7 kwiet­nia 1947 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Herb, Dusi­ciel z Auto­strady I-70

SŁOWA KLU­CZE: mor­derca moty­wo­wany sek­su­al­nie

LICZBA OFIAR: 8-16

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1980-1996 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: nie­za­trzy­many

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: homo­sek­su­ali­ści

METODA ZABI­JA­NIA: udu­sze­nie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Indiana, Ohio (USA)

STA­TUS: popeł­nił samo­bój­stwo, żeby unik­nąć aresz­to­wa­nia, 3 lipca 1996 r. w Onta­rio w Kana­dzie

Kontekst

Bau­me­ister był naj­star­szym z 4 dzieci Her­berta i Eli­za­beth, miesz­kań­ców India­na­po­lis w sta­nie Indiana. Miał nor­malne dzie­ciń­stwo, jed­nak kiedy wszedł w okres doj­rze­wa­nia, w jego zacho­wa­niu dała się zauwa­żyć gwał­towna zmiana. Został przy­ła­pany w szkole, kiedy odda­wał mocz na biurko nauczy­cielki. Krą­żyły pogło­ski, jakoby miał w zwy­czaju bawić się tru­chłami zwie­rząt. Mimo że w wieku nasto­let­nim zdia­gno­zo­wano u niego schi­zo­fre­nię, nie pod­jął lecze­nia [doku­men­ta­cja doty­cząca dia­gnozy jest szcząt­kowa i bada­cze pod­cho­dzą do tematu ostroż­nie - przyp. red.].

Jako doro­sły imał się róż­nych prac, jed­nak w żad­nej nie zaba­wił długo. Wyka­zy­wał się nie­na­ganną etyką pracy, ale jego zacho­wa­nie z cza­sem coraz bar­dziej odbie­gało od normy. Mimo to w listo­pa­dzie 1971 r. poślu­bił Julianę Saiter. Para docze­kała się 3 dzieci. Jak zeznała potem Juliana, w ciągu 25 lat mał­żeń­stwa zale­d­wie 6 razy upra­wiali seks. W latach 70. ojciec Bau­me­istera zgło­sił go na oddział psy­chia­tryczny.

Morderstwa

Na początku lat 90. w India­na­po­lis i oko­li­cach zaczęli ginąć homo­sek­su­ali­ści. Ofiary odzna­czały się podob­nym wzro­stem, wagą i wie­kiem. W 1992 r. na poli­cję zgło­sił się Tony Har­ris, który utrzy­my­wał, że klient w barze dla gejów zabił jego przy­ja­ciela, a także pró­bo­wał zabić jego samego. Miało do tego dojść pod­czas aktu sek­su­al­nego z pod­du­sza­niem. Męż­czy­zna, o któ­rym mówił, przed­sta­wił się jako "Brian Smart".

W sierp­niu 1995 r. Har­ris zoba­czył "Briana Smarta" ponow­nie; tym razem zdo­łał zapi­sać numer reje­stra­cyjny jego samo­chodu i prze­ka­zał go poli­cji. W ten spo­sób śled­czy bez trudu usta­lili toż­sa­mość "Smarta", który w rze­czy­wi­sto­ści nazy­wał się Bau­me­ister. Zło­żyli mu wizytę i poin­for­mo­wali, że jest podej­rzany w spra­wach zagi­nię­cia męż­czyzn. Kiedy powie­dzieli, że chcie­liby prze­szu­kać dom, Bau­me­ister i jego żona odmó­wili wpusz­cze­nia ich do środka.

W czerwcu 1996 r. Juliana, prze­ra­żona waha­niem nastro­jów męża, zło­żyła pozew o roz­wód. Następ­nie zezwo­liła poli­cji na prze­szu­ka­nie domu. Ich posia­dłość o nazwie Fox Hol­low Farm miała powierzch­nię 7 hek­ta­rów. Poli­cja prze­pro­wa­dziła prze­szu­ka­nie, pod­czas gdy Bau­me­ister bawił na waka­cjach. W wyniku rewi­zji zabez­pie­czono szczątki 11 męż­czyzn; udało się usta­lić toż­sa­mość 8 z nich. Oto oni: John Bayer (20 lat), Allen Bro­us­sard (28 lat), Roger Goodlet (33 lata), Richard Hamil­ton (20 lat), Ste­ven Hale (26 lat), Jef­frey Jones (31 lat), Michael Keirn (46 lat), Manuel Resen­dez (31 lat).

Proces

Bau­me­ister, dowie­dziaw­szy się, że wysta­wiono za nim list goń­czy, zbiegł i udał się do Onta­rio w Kana­dzie. Tam poszedł do Pinery Pro­vin­cial Park i ode­brał sobie życie strza­łem w głowę. W pozo­sta­wio­nym liście tłu­ma­czył, że powo­dem, dla któ­rego popeł­nia samo­bój­stwo, są pro­blemy finan­sowe oraz mał­żeń­skie. Nie wspo­mniał ani sło­wem o zwło­kach pocho­wa­nych na pose­sji.

Konsekwencje

Oprócz ciał ofiar zna­le­zio­nych na Fox Hol­low Farm poli­cja podej­rze­wała Bau­me­istera o zamor­do­wa­nie kolej­nych 9 męż­czyzn. Ich ciała zna­le­ziono na tere­nach wiej­skich wzdłuż auto­strady mię­dzy­sta­no­wej 70, na odcinku mię­dzy India­na­po­lis i Colum­bus w sta­nie Ohio. Do tych mor­derstw doszło w latach 80.

Ciekawostki

Miej­sce zbrodni popeł­nia­nych przez Bau­me­istera było chęt­nie odwie­dzane przez bada­czy zja­wisk para­nor­mal­nych. Bau­me­ister zawsze spra­wiał pro­blemy w szkole i prze­szka­dzał nauczy­cie­lom, przez co w końcu zain­te­re­so­wali się nim leka­rze, któ­rzy zaczęli podej­rze­wać schi­zo­fre­nię. Kiedy pra­co­wał w urzę­dzie komu­ni­ka­cji (ang. State Bureau of Motor Vehic­les), oddał mocz na list do bur­mi­strza. Incy­dent dopro­wa­dził do jego zwol­nie­nia; jakiś czas potem wyszło na jaw, że wcze­śniej oddał też mocz na biurko prze­ło­żo­nego.

Bazgracz (The Doodler)

DATA URO­DZE­NIA: nie­znana

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Czarny Bazgracz, Bazgracz, Mor­derca-Pla­styk

SŁOWA KLU­CZE: homo­sek­su­ali­ści, przed zabi­ciem wyko­ny­wał szkice swo­ich ofiar

LICZBA OFIAR: 5-14

OKRES DZIA­ŁA­NIA: sty­czeń 1974 - wrze­sień 1975 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: nie­za­trzy­many

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: homo­sek­su­alni męż­czyźni

METODA ZABI­JA­NIA: dźgnię­cie nożem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Kali­for­nia (USA)

STA­TUS: nie­znany

Kontekst

Pod przy­dom­kiem Bazgracz kryje się seryjny mor­derca, któ­rego toż­sa­mość na­dal pozo­staje tajem­nicą. Sza­cuje się, że w okre­sie od stycz­nia 1974 do wrze­śnia 1975 r. z jego ręki zgi­nęło 14 męż­czyzn, a 3 kolej­nych padło ofiarą napa­ści. Wszy­scy wywo­dzili się ze spo­łecz­no­ści gejow­skiej San Fran­ci­sco. Pseu­do­nim Doodler na­dali mu śled­czy, któ­rzy podej­rze­wali, że przed zabi­ciem ofiar wyko­ny­wał ich rysunki.

Morderstwa

Doodler mor­do­wał swoje ofiary, ata­ku­jąc je ostrym narzę­dziem z przodu albo od tyłu. Poli­cja podej­rze­wała, że do mor­dów docho­dziło nie­da­leko miejsc, w któ­rych znaj­do­wano potem ciała.

Gerald Cava­naugh Przyj­muje się, że pierw­szą ofiarą Doodlera był Gerald Earl Cava­naugh (49 lat). Zgi­nął od cio­sów nożem, a jego zwłoki zna­le­ziono o świ­cie 27 stycz­nia 1974 r. na plaży Ocean Beach w San Fran­ci­sco. Autop­sja wyka­zała, że był przy­tomny w momen­cie, gdy zadano śmier­telny cios. Rany na ciele wska­zy­wały, że bro­nił się przed śmier­cią. Począt­kowo nie dało się usta­lić jego toż­sa­mo­ści, lekarz medy­cyny sądo­wej ozna­czył go jako "N.N. nr 7". Joseph "Jae" Ste­vens W dniu 25 czerwca 1974 r. ciało Jose­pha Ste­vensa (27 lat) zna­la­zła kobieta spa­ce­ru­jąca brze­giem Jeziora Sprec­kels w San Fran­ci­sco. Detek­tywi uwa­żali, że Ste­vens, być może z wła­snej woli, wybrał się nad jezioro wspól­nie z mor­dercą. Klaus Chri­st­mann Na zwłoki Chri­st­manna 7 lipca 1974 r. natknęła się kobieta wypro­wa­dza­jąca psa na spa­cer. Zgi­nął śmier­cią gwał­tow­niej­szą od wcze­śniej­szych ofiar - napast­nik zadał wię­cej cio­sów nożem, a także wiele razy pod­ci­nał ofie­rze gar­dło. Fre­de­rick Capin Ciało Fre­de­ricka Capina (32 lata) zna­le­ziono 12 maja 1975 r. w San Fran­ci­sco. Został ugo­dzony nożem, cios uszko­dził tęt­nicę i męż­czy­zna wykrwa­wił się na śmierć. Śled­czy odkryli ślady na pia­chu wska­zu­jące, że sprawca zmie­nił poło­że­nie zwłok, wlo­kąc je po ziemi w miej­sce odda­lone o około 7 metrów. Harald Gul­l­berg Zwłoki Gul­l­berga (66 lat), gdy je zna­le­ziono w Lin­coln Park 4 czerwca 1975 r., leżały tam już od 2 tygo­dni i znaj­do­wały się w sta­nie daleko posu­nię­tego roz­kładu. Przyj­muje się, że była to ostat­nia ofiara Doodlera. Dopóki nie udało się usta­lić toż­sa­mo­ści zabi­tego, był on iden­ty­fi­ko­wany jako "N.N. nr 81".

Proces

Poli­cja ujęła podej­rza­nego i go prze­słu­chała, jed­nak nie dało mu się posta­wić zarzu­tów, ponie­waż ofiary, które prze­żyły napaść, nie chciały zezna­wać. Powstrzy­my­wała je obawa, że na pro­ce­sie wyszłoby na jaw, iż są homo­sek­su­ali­stami. Jedna z nich przed­sta­wiła się jako dyplo­mata, inna była powszech­nie znaną oso­bi­sto­ścią ze świata roz­rywki. Detek­tywi mieli gra­ni­czące z pew­no­ścią podej­rze­nie, że prze­słu­chi­wany podej­rzany to Doodler, jed­nak nie dys­po­no­wali wystar­cza­ją­cym mate­ria­łem dowo­do­wym, by posta­wić mu zarzuty. Per­so­na­lia podej­rza­nego ni­gdy nie zostały podane do publicz­nej wia­do­mo­ści.

Konsekwencje

W maju 2018 r. sprawa Doodlera pozo­sta­wała na­dal nie­roz­wią­zana, śledz­two trwało. Postępy w dzie­dzi­nie tech­no­lo­gii ana­lizy DNA pozwa­lają mieć nadzieję, że będzie można ponow­nie zba­dać dostępny mate­riał dowo­dowy. W lutym 2019 r. poli­cja wyzna­czyła nagrodę w wyso­ko­ści 100 tysięcy dola­rów za pomoc w uję­ciu mor­dercy.

Ciekawostki

W okre­sie gdy docho­dziło do mor­derstw, akty­wi­sta Harvey Milk, wal­czący o prawa homo­sek­su­ali­stów, ze zro­zu­mie­niem wypo­wie­dział się o ofia­rach, które nie zde­cy­do­wały się na roz­mowę z poli­cją: "Dosko­nale rozu­miem ich ostroż­ność. Wiem, z jak wielką pre­sją spo­łeczną muszą się na co dzień zma­gać". Według sza­cun­ków zale­d­wie około 25% homo­sek­su­al­nych męż­czyzn żyją­cych w San Fran­ci­sco otwar­cie przy­zna­wało się do swo­jej orien­ta­cji, a przed zgło­sze­niem się na poli­cję mogła ich powstrzy­my­wać obawa, że ucier­pią na tym ich rela­cje rodzinne i przy­ja­ciel­skie, a także życie zawo­dowe. W lutym 2019 r. bry­tyj­ski pro­du­cent fil­mowy z firmy Ugly Duc­kling Films ogło­sił, że pla­nuje nakrę­cić serial tele­wi­zyjny opo­wia­da­jący o Doodle­rze. Za sce­na­riusz ma być odpo­wie­dzialny Ryan J. Brown.

Levi Bellfield

DATA URO­DZE­NIA: 17 maja 1968 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­derca z Przy­stanku Auto­bu­so­wego, Levi Rab­betts, Yusuf Rahim

SŁOWA KLU­CZE: śle­dził ofiary, sady­sta

LICZBA OFIAR: 3+

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 2002-2004 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 22 listo­pada 2004 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: dziew­czynki i młode kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: ude­rze­nie młot­kiem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Lon­dyn, Anglia (Wielka Bry­ta­nia)

STA­TUS: ska­zany na doży­wo­cie 26 lutego 2008 r., z zale­ce­niem, by ni­gdy nie wyszedł na wol­ność

Kontekst

Bel­l­field uro­dził się w Isle­worth, w regio­nie admi­ni­stra­cyj­nym Wielki Lon­dyn, w domu Jose­pha i Jean. Joseph zmarł na bia­łaczkę w wielu 52 lat, kiedy Levi był 10-lat­kiem. Razem z 4 rodzeń­stwa zamiesz­kali wtedy na osie­dlu komu­nal­nym w połu­dniowo-zachod­nim Lon­dynie. Wszystko wska­zuje na to, że reszta dzie­ciń­stwa upły­nęła mu spo­koj­nie.

Doro­sły Bel­l­field spło­dził 11 dzieci z 3 kobie­tami. W 1981 r. dostał pierw­szy wyrok, za napad rabun­kowy. W 1990 r. miał już na kon­cie napaść na poli­cjanta, a także sze­reg wykro­czeń dro­go­wych i wyrok za kra­dzież. Do 2002 r. spę­dził już nie­mal rok za krat­kami i zdą­żył zebrać w sumie 9 wyro­ków.

Zara­biał, zakła­da­jąc blo­kady na koła źle zapar­ko­wa­nych samo­cho­dów. Inte­res pro­wa­dził w West Dray­ton w zachod­niej czę­ści Lon­dynu. Miesz­kał tam w okre­sie, gdy doszło do mor­derstw.

Morderstwa

Pierw­sza ofiara, Amanda Jane "Milly" Dowler, w momen­cie zagi­nię­cia miała zale­d­wie 13 lat. Ostatni raz była widziana 21 marca 2002 r., gdy opusz­czała sta­cję kole­jową Wal­ton-on-Tha­mes. Pół roku póź­niej jej zwłoki zna­le­ziono w Yate­ley Heath Woods.

W lutym 2003 r. do szpi­tala, z ranami głowy po ude­rze­niu tępym narzę­dziem, tra­fiła 19-let­nia Mar­sha Louise McDon­nell. Dwa dni póź­niej zmarła. Do napa­ści doszło w lon­dyń­skiej dziel­nicy Hamp­ton, nie­da­leko jej domu, po tym jak wysia­dła z auto­busu, który przy­wiózł ją z King­ston upon Tha­mes. Sześć dni po mor­der­stwie Bel­l­field sprze­dał samo­chód za 1/4 ceny, jaką zapła­cił za niego zale­d­wie 5 mie­sięcy wcze­śniej.

Nie­do­szłą ofiarą Bel­l­fielda była Kate She­edy, 18-latka, która została zaata­ko­wana 28 maja 2004 r. w prze­my­sło­wej czę­ści Isle­worth. Prze­cho­dziła na drugą stronę ulicy, gdy potrą­cił ją prze­jeż­dża­jący samo­chód. Mimo licz­nych obra­żeń prze­żyła i spę­dziła tygo­dnie w szpi­talu.

Ostat­nia ofiara, o któ­rej wiemy, to Amélie Dela­grange, 22-let­nia stu­dentka z Fran­cji, odwie­dza­jąca Anglię. W dniu 19 sierp­nia 2004 r. zna­le­ziono ją w Twic­ken­ham Green z poważ­nymi obra­że­niami głowy. Zabrana do szpi­tala, zmarła jesz­cze tej samej nocy.

Proces

Poli­cja pod­dała Bel­l­fielda obser­wa­cji i po jakimś cza­sie usta­liła, że ma w zwy­czaju krę­cić się samo­cho­dem po oko­licy i zaga­dy­wać dziew­czyny na przy­stan­kach auto­bu­so­wych. Uznany za podej­rza­nego w spra­wie zamor­do­wa­nia Dela­grange, 22 listo­pada 2004 r. został aresz­to­wany. Trzy dni póź­niej posta­wiono mu zarzut gwałtu na 3 kobie­tach w zachod­nim Lon­dy­nie i Sur­rey. Dnia 9 grud­nia 2004 r. doszedł kolejny zarzut - o napaść na kobietę w Twic­ken­ham, któ­rej miał się dopu­ścić lata wcze­śniej. Sąd zade­cy­do­wał o dal­szym zatrzy­ma­niu Bel­l­fielda w aresz­cie.

W dniu 2 marca 2006 r. Bel­l­field został ofi­cjal­nie oskar­żony o zamor­do­wa­nie Dela­grange, usi­ło­wa­nie zabój­stwa Kate She­edy, a także usi­ło­wa­nie zabój­stwa i spo­wo­do­wa­nie cięż­kiego uszczerbku na zdro­wiu innej kobiety, Irmy Dra­go­shi. Dnia 25 maja został oskar­żony o zamor­do­wa­nie McDon­nell.

Dodat­kowo Bel­l­field był oskar­żony o porwa­nie i zamor­do­wa­nie Dowler, a także usi­ło­wa­nie porwa­nia innej dziew­czyny, 12-let­niej Rachel Cow­les, do któ­rego doszło 20 marca 2002 r. Nie przy­znał się do zamor­do­wa­nia Dowler i odmó­wił zło­że­nia oświad­cze­nia w sądzie.

Kolejny zarzut upro­wa­dze­nia i bez­praw­nego pozba­wie­nia wol­no­ści doty­czył napa­ści na Annę-Marię Ren­nie, któ­rej się dopu­ścił 14 paź­dzier­nika 2001 r.

Konsekwencje

Dnia 25 lutego 2008 r. sąd uznał go win­nym zabi­cia McDon­nell i Dela­grange, a także usi­ło­wa­nia zabi­cia She­edy. Bel­l­fielda ska­zano na karę doży­wot­niego wię­zie­nia, ze wska­za­niem, że ni­gdy nie powi­nien zostać wypusz­czony na wol­ność. Za zamor­do­wa­nie Dowler otrzy­mał iden­tyczny wyrok, z tym samym zastrze­że­niem.

Poli­cja podej­rze­wała, że Bel­l­field ma na kon­cie sze­reg innych mor­derstw i napa­ści na kobiety, łącz­nie z zabi­ciem Patsy Mor­ris, jego sym­pa­tii z dzie­ciń­stwa, która zgi­nęła w 1980 r. w wieku 14 lat.

Na początku 2015 r. Bel­l­field przy­znał się, że odpo­wiada za zamor­do­wa­nie kobiet w paru do tej pory nie­roz­wią­za­nych spra­wach. Wsz­częto śledz­two, jed­nak nie udało się powią­zać ich z Bel­l­fieldem i w 2016 r. zapa­dła decy­zja o zakoń­cze­niu dzia­łań docho­dze­nio­wych.

W 2016 r. Bel­l­field przy­znał się do zabi­cia Dowler, ale potem wyco­fał te zezna­nia.

Ciekawostki

W dniu 30 stycz­nia 2009 r. pre­mierę miał repor­taż My Dad the Serial Kil­ler, w któ­rym wystę­pują dzieci i żona Bel­l­fielda. Bel­l­field poja­wił się rów­nież w pro­gra­mie tele­wi­zyj­nym Bri­tain's Most Evil Kil­lers, nada­wa­nym od 2017 r.

Manuel Octavio Bermúdez

DATA URO­DZE­NIA: 15 paź­dzier­nika 1961 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: El Mon­struo de los Ca?aduzales (Potwór z pól trzci­no­wych)

SŁOWA KLU­CZE: gwałt, dzieci

LICZBA OFIAR: 21-50 lub wię­cej

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1999-2003 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 18 lipca 2003 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: dzieci

METODA ZABI­JA­NIA: ofiary gwał­cił i dusił, cza­sami robił zastrzyk ze środ­kiem wywo­łu­ją­cym wiot­cze­nie mię­śni

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Valle del Cauca (Kolum­bia)

STA­TUS: ska­zany na 40 lat pozba­wie­nia wol­no­ści. Zgi­nął 17 paź­dzier­nika 2024 r., zaata­ko­wany pod­czas trans­portu do innego zakładu kar­nego

Kontekst

Manuel Octa­vio Bermúdez uro­dził się w 1961 r. w Tru­jillo, w kolum­bij­skim regio­nie Valle del Cauca. Jego życie przy­brało tra­giczny obrót, gdy został osie­ro­cony i adop­to­wany przez kobietę, która się nad nim znę­cała. Zacho­wały się raporty poli­cyjne, z któ­rych wynika, że zrzu­ciła go kie­dyś z bal­konu. Upa­dek spo­wo­do­wał zła­ma­nia kości dłoni i stopy; te ostat­nie spra­wiły, że Manuel przez resztę życia miał kuleć. Po tym incy­den­cie został adop­to­wany przez inną rodzinę, żyjącą w Pal­mi­rze, ale jak się szybko oka­zało, tra­fił z desz­czu pod rynnę. Nowi rodzice byli alko­ho­li­kami, a ojciec miał skłon­no­ści do prze­mocy.

Morderstwa

W okre­sie od 1999 do 2003 r. Bermúdez zgwał­cił i zabił co naj­mniej 21 dzieci w kilku mia­stach na tere­nie regionu Valle del Cauca. Ofiary zwa­biał na pole, obie­cu­jąc zapłatę za pomoc w zbie­ra­niu kuku­ry­dzy, i tam je ata­ko­wał. Zda­rzało się, że robił im zastrzyk ze środ­kiem powo­du­ją­cym zwiot­cze­nie mię­śni, tak że nie mogły ucie­kać. Następ­nie gwał­cił je i dusił. Oto jego ofiary, o któ­rych wiemy:

6 kwiet­nia 1999 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono zwłoki 10-let­niego chłopca. Nie udało się usta­lić jego toż­sa­mo­ści. 17 wrze­śnia 1999 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono ciało innego chłopca, rów­nież 10-latka. 5 maja 2000 r. w gospo­dar­stwie Casca­jal de Pal­mira zna­le­ziono szkie­let dziecka. 30 grud­nia 2001 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono zwłoki 11-let­niego Javiera Sáncheza Fernándeza. Chło­piec zagi­nął 2 dni wcze­śniej. 14 lutego 2002 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono ciało kolej­nego dziecka, jed­nak nie udało się go ziden­ty­fi­ko­wać. 1 kwiet­nia 2002 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono zwłoki José Éverta Sini­sterra, 13-latka. 9 kwiet­nia 2002 r. szczątki kolej­nego dziecka odkryto na far­mie Casca­jal. 27 lipca 2002 r. w Tuluá zna­le­ziono ciało 12-let­niego Edwina Andrésa Péreza. 3 grud­nia 2002 r. we wsi Agu­ac­lara de Pal­mira zna­le­ziono szczątki Migu­ela Ángela Arce, 11-latka. Chło­piec zagi­nął mie­siąc wcze­śniej. 13 grud­nia 2002 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono zwłoki Nahúna Can­delo. 15 stycz­nia 2003 r. w Pal­mi­rze zna­le­ziono ciało Car­losa Alfonso Fajardo Mor­cillo. 25 stycz­nia 2003 r. na far­mie Casca­jal odkryto szczątki 9-let­niego Cri­stiana Fabiána Tor­resa. Zagi­nął 10 grud­nia 2002 r. 19 kwiet­nia 2003 r. w Yotoco zna­le­ziono ciało 12-let­niego José Migu­ela Figu­eroa. 16 maja 2003 r. w Pra­de­rze odkryto szczątki kolej­nego dziecka o nie­usta­lo­nej toż­sa­mo­ści. 26 maja 2003 r. w Pra­de­rze zna­le­ziono ciało 13-let­niego Jorge Enri­que Rodrígueza. 11 czerwca 2003 r. na dro­dze do Tablón w gmi­nie Pra­dera odkryto ciało Luisa Car­losa Gálveza.

Proces

Bermúdeza ziden­ty­fi­ko­wała matka Luisa Car­losa Gálveza, która zeznała, że to z nim po raz ostatni widziała syna przed jego znik­nię­ciem. Bermúdez został aresz­to­wany 18 lipca 2003 r. W jego miesz­ka­niu zna­le­ziono wycinki pra­sowe poświę­cone mor­der­stwom, lido­ka­inę, strzy­kawki, a także zega­rek, który Luis nosił przed zagi­nię­ciem.

Konsekwencje

Po tra­fie­niu do aresztu Bermúdez przy­znał się do zamor­do­wa­nia 21 dzieci (z czego zna­le­ziono 17). Dnia 20 marca 2004 r. sąd uznał go win­nym zarzu­ca­nych czy­nów i ska­zał na 40 lat wię­zie­nia. Wła­dze podej­rze­wały, że z jego ręki mogło zgi­nąć ponad 50 dzieci.

Dnia 17 paź­dzier­nika 2024 r. zgi­nął pod­czas trans­portu do innego wię­zie­nia na tere­nie regionu Cauca, gdy jego kon­wój został zaata­ko­wany przez bojówkę o nazwie Disi­den­cias de las FARC-EP.

Ciekawostki

Bermúdez pra­co­wał jako sprze­dawca lodów, co pozwa­lało mu wybie­rać przy­szłe ofiary. Naj­dłuż­szy moż­liwy wyrok wię­zie­nia w kolum­bij­skim kodek­sie kar­nym to 40 lat.

Donato Bilancia

DATA URO­DZE­NIA: 10 lipca 1951 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Wal­ter, Potwór z Ligu­rii

SŁOWA KLU­CZE: rabu­nek, zemsta, hazard

LICZBA OFIAR: 17

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1997-1998 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 6 maja 1998 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: różne

METODA ZABI­JA­NIA: zastrze­le­nie z rewol­weru kali­ber 9 mm (.38)

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Wło­chy

STA­TUS: 12 kwiet­nia 2000 r. ska­zany na 13 kar doży­wot­niego wię­zie­nia, bez moż­li­wo­ści ubie­ga­nia się o zwol­nie­nie warun­kowe. Zmarł w zakła­dzie kar­nym 17 grud­nia 2020 r.

Kontekst

Bilan­cia uro­dził się w 1951 r. w Poten­zie, mie­ście we wło­skim regio­nie Basi­li­cata. Miał około 5 lat, gdy rodzina prze­pro­wa­dziła się na pół­noc Włoch, naj­pierw do Pie­montu, potem do Genui w Ligu­rii. Aż do 12. roku życia doku­czało mu mocze­nie nocne; matka, chcąc go upo­ko­rzyć, wysta­wiała mokry mate­rac na bal­kon, gdzie mogli go zoba­czyć sąsie­dzi. Ciotka chłopca rów­nież go krzyw­dziła - kiedy szy­ko­wała go do snu, miała w zwy­czaju ścią­gać mu majtki w obec­no­ści krew­nych i stroić sobie żarty z jego penisa, który był słabo roz­wi­nięty.

W wieku 14 lat Bilan­cia zaczął nazy­wać się Wal­te­rem. Rzu­cił szkołę i przez pewien czas imał się róż­nych prac, dopóki nie tra­fił do aresztu po kra­dzieży sku­tera oraz samo­chodu dostaw­czego roz­wo­żą­cego sło­dy­cze. Był wów­czas na­dal nie­letni. Jakiś czas póź­niej, w 1974 r., został aresz­to­wany za posia­da­nie broni pal­nej bez zezwo­le­nia.

Przez pewien czas prze­by­wał na oddziale psy­chia­trycz­nym miej­sco­wego szpi­tala, jed­nak zdo­łał z niego uciec. Zatrzy­many przez poli­cję, został oskar­żony o napad rabun­kowy. Spę­dził 18 mie­sięcy za krat­kami - ale jego przy­goda z sys­te­mem peni­ten­cjar­nym dopiero się zaczy­nała. Tra­fiał jesz­cze wie­lo­krot­nie do wię­zie­nia, zarówno we Wło­szech, jak i Fran­cji, za napad oraz napad z bro­nią w ręku. Mimo to aż do 47. roku życia ani razu nie został aresz­to­wany ani oskar­żony z powodu jakie­go­kol­wiek bru­tal­nego prze­stęp­stwa.

Morderstwa

Bilan­cia był nało­go­wym hazar­dzi­stą. Pierw­sze mor­der­stwo popeł­nił w paź­dzier­niku 1997 r., gdy uznał, że gra w karty, do któ­rej namó­wił go zna­jomy, była usta­wiona. Udu­sił go, po tym jak prze­grał około 185 tysięcy lirów. Począt­kowo śmierć tę tłu­ma­czono zawa­łem.

Kolej­nymi ofia­rami byli męż­czy­zna, który zor­ga­ni­zo­wał feralną par­tię, oraz jego żona. Bilan­cia zastrze­lił oboje, po czym zabrał zawar­tość ich sejfu. Jak póź­niej zeznał, te pierw­sze mor­der­stwa pozwo­liły mu zasma­ko­wać w zabi­ja­niu. Ciał nie pró­bo­wał ukryć - pozo­sta­wił je w miej­scu, gdzie mogły zostać łatwo zna­le­zione.

Jesz­cze tego samego mie­siąca zabił kolejne 2 osoby. Jedną z ofiar był jubi­ler - Bilan­cia śle­dził go z zamia­rem rabunku, gdy męż­czy­zna po pracy udał się do domu. Kiedy jubi­ler dotarł do celu, Bilan­cia zmie­nił plany - zastrze­lił męż­czy­znę i jego żonę, gdy ta zaczęła krzy­czeć. Zanim uciekł, opróż­nił ich sejf z biżu­te­rii.

Następny był męż­czy­zna trud­niący się wymianą walut. Bilan­cia zabił go pod­czas napadu rabun­ko­wego. Dwa mie­siące póź­niej zamor­do­wał stróża noc­nego. Jak twier­dził, zro­bił to tylko dla­tego, że czło­wiek ten budził jego nie­chęć. Wkrótce z jego ręki zgi­nęły 2 pro­sty­tutki: Rosjanka i Albanka. Po nich zastrze­lił i obra­bo­wał innego cink­cia­rza.

W marcu 1998 r. Bilan­cia trzy­mał na muszce pro­sty­tutkę, która robiła mu fel­la­tio. Kiedy w akcie prze­szko­dziło 2 stró­żów noc­nych, zastrze­lił obu, a potem oddał strzał rów­nież do kobiety. Prze­żyła atak i podała poli­cji ryso­pis sprawcy. Nie­długo potem Bilan­cia pozba­wił życia kolejne 2 pro­sty­tutki: Ukra­inkę i Nige­ryjkę. Napadł i obra­bo­wał jesz­cze jedną, jed­nak osta­tecz­nie daro­wał jej życie.

Dnia 12 kwiet­nia 1998 r. wsiadł do pociągu rela­cji Genua-Wene­cja z zamia­rem zabi­cia kogoś [śle­dził donie­sie­nia medialne i co jakiś czas zmie­niał modus ope­randi, by zmy­lić poli­cję - przyp. red.]. Jego uwagę przy­cią­gnęła podró­żu­jąca samot­nie młoda kobieta. Poszedł za nią do toa­lety i tam zabił ją strza­łem w głowę. Sześć dni póź­niej powtó­rzył ten sam sce­na­riusz [pomię­dzy mor­der­stwami w pociągu, 14 kwiet­nia, zabił na dro­dze pro­sty­tutkę - przyp. red.]: jego ofiarą znów padła młoda kobieta w pociągu. Rów­nież za nią poszedł do toa­lety, gdzie ją zastrze­lił. Po fak­cie pod­nie­cony jej czarną bie­li­zną mastur­bo­wał się, po czym użył bie­li­zny do star­cia nasie­nia.

Jego ostat­nią ofiarą był pra­cow­nik sta­cji paliw. Po zabi­ciu go Bilan­cia zatan­ko­wał do pełna i ukradł pie­nią­dze z kasy.

Ofiary Bilan­cii to m.in.: Gior­gio Cen­ta­naro (58 lat); Mau­ri­zio Parenti; Carla Scotto; Bruno Solari; Maria Luigia Pitto; Luciano Marro; Gian­gior­gio Canu (52 lata), Bode­jana Alme­rina; Ljud­mila Zub­skova; Enzo Gorni; Mas­si­mi­liano Garillo; Can­dido Rand?; Eve­lyn Esohe Endo­ghaye (27 lat); Eli­sa­betta Zop­petti (32 lata); Mema Val­bona; Maria Angela Rubino; i Giu­seppe Mileto (51 lat).

Proces

Bilan­cia stał się głów­nym podej­rza­nym w śledz­twie doty­czą­cym zamor­do­wa­nia jed­nej z pro­sty­tu­tek po tym, jak świa­dek prze­ka­zał poli­cji dokładny opis jego samo­chodu. Widział on, jak ofiara wsiada do niego przed śmier­cią. Stróże prawa przez kilka dni śle­dzili Bilan­cię. Z wyrzu­co­nego kubka po kawie i nie­do­pał­ków pobrali jego mate­riał DNA. Ana­liza dowio­dła, że DNA pokrywa się z tym zabez­pie­czo­nym w miej­scach, w któ­rych doszło do czę­ści mor­derstw.

Został aresz­to­wany 6 maja 1998 r. w swoim domu. Ponad tydzień póź­niej przy­znał się do zarzu­ca­nych mu czy­nów. Sam akt przy­zna­wa­nia się zajął 2 dni: w tym cza­sie spo­rzą­dził 17 wykre­sów, które miały pomóc poli­cji w dogłęb­nym zro­zu­mie­niu, jak doszło do poszcze­gól­nych zbrodni.

Pro­ces Bilan­cii trwał 11 mie­sięcy. Wresz­cie, 12 kwiet­nia 2000 r., sąd uznał go win­nym zarzu­ca­nych czy­nów.

Konsekwencje

Usły­szał wyrok 13 kar doży­wot­niego wię­zie­nia, i dodat­kowo 20 lat za usi­ło­wa­nie zabój­stwa. Sędzia zastrzegł, że ska­zany ni­gdy nie powi­nien odzy­skać wol­no­ści.

Donato Bilan­cia zmarł za krat­kami 17 grud­nia 2020 r. na sku­tek kom­pli­ka­cji po zaka­że­niu COVID-19.

Ciekawostki

Straż­nicy wię­zienni opi­sy­wali zacho­wa­nie Bilan­cii jako wzo­rowe. W trak­cie odby­wa­nia kary zdo­był dyplom z księ­go­wo­ści, a także stu­dio­wał tury­stykę. W 2017 r. uzy­skał zgodę na tym­cza­sowe opusz­cze­nie zakładu kar­nego, by odwie­dzić groby rodzi­ców.

Jake Bird

DATA URO­DZE­NIA: 14 grud­nia 1901 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­derca z sie­kierą z Tacomy

SŁOWA KLU­CZE: gwałt, rabu­nek

LICZBA OFIAR: 11-46

OKRES DZIA­ŁA­NIA: lata 30. XX w. - 1947 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 30 paź­dzier­nika 1947 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: ofiary napa­dów rabun­ko­wych, głów­nie kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: zaka­to­wa­nie sie­kierą, dźgnię­cia nożem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: kilka sta­nów ame­ry­kań­skich

STA­TUS: stra­cony przez powie­sze­nie w sta­no­wym zakła­dzie kar­nym Washing­ton State Peni­ten­tiary w Walla Walla 15 lipca 1949 r.

Kontekst

Bird uro­dził się na tere­nie Luizjany, jed­nak nie pamię­tał, gdzie dokład­nie. Pra­co­wał jako robot­nik na kolei, odpo­wie­dzialny za ukła­da­nie i kon­ser­wa­cję torów. Doro­bił się pokaź­nej kar­to­teki i za krat­kami spę­dził łącz­nie 31 lat. Jego prze­stęp­stwa przed pierw­szym mor­der­stwem obej­mo­wały mię­dzy innymi usi­ło­wa­nie zabój­stwa i napad.

Morderstwa

W dniu 30 paź­dzier­nika 1947 r. we wcze­snych godzi­nach poran­nych patrol poli­cji odpo­wie­dział na zgło­sze­nie o krzy­kach kobiety. Kiedy mun­du­rowi zbli­żyli się do budynku, z tyl­nych drzwi wypadł męż­czy­zna. Poko­nał bie­giem podwó­rze, po czym sta­ra­no­wał płot. Funk­cjo­na­riu­sze pod­jęli pogoń. Ści­gany poko­nał jesz­cze kilka pło­tów, powstrzy­mało go dopiero wyso­kie ogro­dze­nie z dru­cia­nej siatki, któ­rego nie zdo­łał sfor­so­wać. Przy­party do muru przez poli­cjan­tów, zaata­ko­wał ich nożem. Jed­nego dźgnął w plecy, dru­giego ranił w dłoń.

Pechowo dla zbiega jeden z mun­du­ro­wych wcze­śniej zawo­dowo parał się bok­sem. Wymie­rzył mu silny cios w szczękę i popra­wił kop­nia­kiem w kro­cze. W domu, do któ­rego pier­wot­nie zostali wezwani, poli­cjanci zna­leźli zwłoki 2 zamor­do­wa­nych miesz­ka­nek: 53-let­niej Ber­thy Kludt oraz jej 17-let­niej córki, Beverly June Kludt. Obie zgi­nęły od licz­nych cio­sów w głowę sie­kierą. Narzę­dzie zbrodni na­dal leżało na pod­ło­dze w kuchni.

Proces

Męż­czy­zną, któ­rego poli­cjanci gonili po podwó­rzach, był Bird. Po tym jak tra­fił do miej­skiego aresztu, przy­znał się do zamor­do­wa­nia obu kobiet. Utrzy­my­wał jed­nak, że wła­mał się do domu jedy­nie w celach rabun­ko­wych. Kiedy został nakryty przez Ber­thę, pró­bo­wał sal­wo­wać się ucieczką. Dopiero gdy kobieta sta­rała się go powstrzy­mać, ude­rzył ją sie­kierą. Krzyki obu­dziły June, która przy­bie­gła pomóc matce. Wów­czas, jak opo­wia­dał, zabił też ją. Jakiś czas póź­niej detek­tywi usta­lili, że Bird pró­bo­wał zgwał­cić Ber­thę, zanim została zamor­do­wana.

W dniu 31 paź­dzier­nika 1947 r. ofi­cjal­nie posta­wiono mu zarzut, jed­nak doty­czył on pozba­wie­nia życia jedy­nie Ber­thy. Pro­ku­ra­tor chciał udo­wod­nić, że było to zabój­stwo z pre­me­dy­ta­cją, bo wów­czas Bird kwa­li­fi­ko­wałby się do kary śmierci. Oskar­żony nie przy­znał się do zarzu­ca­nego mu czynu i pozo­stał w aresz­cie bez moż­li­wo­ści wyj­ścia na wol­ność za kau­cją.

Pro­ces Birda był nad­zwy­czaj krótki - roz­po­czął się 24 listo­pada 1947 r. i zakoń­czył już dwa i pół dnia póź­niej. Zgro­ma­dzony mate­riał dowo­dowy oka­zał się jed­no­znaczny: na odzieży Birda zna­le­ziono tkankę mózgową oraz krew obu kobiet, poza tym na sie­kie­rze i w domu znaj­do­wały się jego odci­ski pal­ców. Adwo­kat Birda pró­bo­wał skło­nić sędziego, by uznał za nie­ważne pod­pi­sane wła­sno­ręcz­nie przez Birda przy­zna­nie się do winy, argu­men­tu­jąc, że zostało spo­rzą­dzone pod przy­mu­sem. Sędzia nie przy­chy­lił się do opi­nii obrony.

Obrady ławy przy­się­głych trwały 35 minut. Wer­dykt był jed­no­myślny: winny mor­der­stwa pierw­szego stop­nia. Przy­się­gli reko­men­do­wali naj­wyż­szy wymiar kary.

Konsekwencje

Sędzia zgo­dził się z wer­dyk­tem ławy przy­się­głych i ska­zał Birda na śmierć przez powie­sze­nie.

Aby odwlec moment egze­ku­cji, Bird oświad­czył, że może dopo­móc w roz­wi­kła­niu zaga­dek co naj­mniej 44 mor­derstw, któ­rych doko­nał lub do któ­rych przy­ło­żył rękę. Guber­na­tor stanu Waszyng­ton zgo­dził się na zawie­sze­nie wyko­na­nia kary na 60 dni. W tym cza­sie Bird był prze­słu­chi­wany przez detek­ty­wów z całego kraju. Spo­śród 44 mor­derstw, do któ­rych rze­komo zamie­rzał się przy­znać, udało się powią­zać go jedy­nie z 11. Posia­dał jed­nak roz­le­głą wie­dzę na temat pozo­sta­łych mor­derstw, co czy­niło go głów­nym podej­rza­nym.

Bird przy­znał się do zabi­ja­nia głów­nie kobiet w Illi­nois, Nebra­sce, Kan­sas, Ken­tucky, Okla­ho­mie, Ohio, Dako­cie Połu­dnio­wej, na Flo­ry­dzie, w Michi­gan, Wiscon­sin, Waszyng­to­nie i Iowa.

W trak­cie 60-dnio­wego zawie­sze­nia wyko­na­nia kary Bird odwo­łał się od wyroku, doma­ga­jąc się powtó­rze­nia pro­cesu. Sąd nie przy­stał na jego prośbę. Wyrok śmierci przez powie­sze­nie wyko­nano 15 lipca 1949 r., stra­cony został pocho­wany w nie­ozna­czo­nym gro­bie na wię­zien­nym cmen­ta­rzu.

Ciekawostki

Bird był 7. stra­co­nym Afro­ame­ry­ka­ni­nem od momentu usta­no­wie­nia kary śmierci w 1904 r., któ­rego egze­ku­cję prze­pro­wa­dzono w sta­nie Waszyng­ton. Po ogło­sze­niu wyroku Bird przez 20 minut wygła­szał swoje ostat­nie oświad­cze­nie. Prze­ko­ny­wał, że adwo­kaci obrony nie dzia­łali w jego inte­re­sie i że nie miał szansy samemu się repre­zen­to­wać. Wypo­wie­dział też nastę­pu­jące słowa: "Na was wszyst­kich, któ­rzy przy­ło­ży­li­ście rękę do tego wyroku, rzu­cam klą­twę Jake'a Birda. Zapa­mię­taj­cie, umrze­cie przede mną". W ciągu 12 mie­sięcy po ogło­sze­niu wyroku [wyrok i jego wyko­na­nie dzie­liły pra­wie 2 lata - przyp. red.] zmarło 5 osób zaan­ga­żo­wa­nych w pro­ces Birda. Zda­niem wielu komen­ta­to­rów był to sku­tek rzu­co­nej na nich klą­twy. Pię­ciu męż­czyzn zaan­ga­żo­wa­nych w pro­ces Birda, któ­rzy zmarli w ciągu roku po tym, jak rzu­cił "klą­twę", to: Edward D. Hodge, sędzia sądu wyż­szej instan­cji hrab­stwa Pierce, 69 lat, zmarł 1 stycz­nia 1948 r. Joseph E. Kar­pach, zastępca sze­ryfa hrab­stwa Pierce, 46 lat, zmarł 5 kwiet­nia 1948 r. Geo­rge L. Har­ri­gan, pro­to­ko­lant sądowy, 69 lat, zmarł 11 czerwca 1948 r. Sher­man W. Lyons, komi­sarz poli­cji w Taco­mie, 46 lat, zmarł 28 paź­dzier­nika 1948 r. James W. Sel­den, obrońca Birda, 76 lat, zmarł 26 listo­pada 1948 r. Wszy­scy ponoć umarli na zawał; szó­sty męż­czy­zna [Arthur A. Ste­ward, straż­nik z celi śmierci - przyp. red.], umarł z powodu zapa­le­nia płuc 2 mie­siące przed egze­ku­cją Birda.

David i Catherine Birnie

David Bir­nie

DATA URO­DZE­NIA: 16 lutego 1951 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­dercy z Domu przy Moor­ho­use Street

SŁOWA KLU­CZE: gwałt

LICZBA OFIAR: 4

OKRES DZIA­ŁA­NIA: paź­dzier­nik-listo­pad 1986 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 10 listo­pada 1986 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: młode kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: udu­sze­nie, pchnię­cie nożem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Fre­man­tle, Austra­lia Zachod­nia (Austra­lia)

STA­TUS: w 1987 r. ska­zany na 4 kary doży­wo­cia, odby­wane jedna po dru­giej. 7 paź­dzier­nika 2005 r. popeł­nił samo­bój­stwo, wie­sza­jąc się w celi

Cathe­rine Bir­nie

DATA URO­DZE­NIA: 23 maja 1951 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­dercy z domu przy Moor­ho­use Street

SŁOWA KLU­CZE: gwałt

LICZBA OFIAR: 4

OKRES DZIA­ŁA­NIA: paź­dzier­nik-listo­pad 1986 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 10 listo­pada 1986 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: młode kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: udu­sze­nie, pchnię­cie nożem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Fre­man­tle, Austra­lia Zachod­nia (Austra­lia)

STA­TUS: ska­zana na 4 kary doży­wo­cia

Kontekst

David Birnie

Naj­star­szy z piątki rodzeń­stwa, wycho­wał się w Wat­tle Grove, na wschód od austra­lij­skiego Perth. Według rela­cji sąsia­dów rodzina Bir­nie była dys­funk­cyjna - na porządku dzien­nym były nad­uży­wa­nie alko­holu, roz­wią­złość sek­su­alna i kazi­rodz­two. W domu pano­wały brud i nie­ład, a dzieci nie mogły liczyć na cie­pły posi­łek.

Ojciec Bir­niego był niskim, nie­atrak­cyj­nym męż­czy­zną, a matka wul­garną kobietą chęt­nie odda­jącą się nie­przy­zwo­itym zacho­wa­niom; przy­kła­dowo miała w zwy­czaju świad­czyć usługi sek­su­alne tak­sów­ka­rzom w zamian za pod­wie­zie­nie. Na początku lat 60. pań­stwo Bir­nie prze­pro­wa­dzili się na inne przed­mie­ście i tam David poznał Cathe­rine. W wieku 15 lat rzu­cił szkołę i zatrud­nił się na torze wyści­go­wym Ascot jako dżo­kej-prak­ty­kant. Ujeż­dżane przez niego konie czę­sto drę­czyły kon­tu­zje. W tym cza­sie David roz­sma­ko­wał się w eks­hi­bi­cjo­ni­zmie. Pew­nego dnia nagi, z poń­czo­chą nacią­gniętą na głowę, wdarł się do pokoju kobiety w pode­szłym wieku, u któ­rej wynaj­mo­wał stan­cję. Usi­ło­wał ją zgwał­cić, lecz bez powo­dze­nia.

Był ska­zy­wany za roz­ma­ite prze­stęp­stwa i co jakiś czas tra­fiał za kraty. Jako doro­sły uza­leż­nił się od por­no­gra­fii i seksu. W wieku dwu­dzie­stu paru lat oże­nił się; para miała dziecko. Zwią­zek roz­padł się po jakimś cza­sie i wtedy ścieżki jego i Cathe­rine ponow­nie się prze­cięły. Pod koniec lat 80. para zasta­na­wiała się, w jaki spo­sób wcie­lić w życie swoje sek­su­alne fan­ta­zje, w któ­rych czo­łowe miej­sce zaj­mo­wały gwałt i mord.

Catherine Birnie

Uro­dzona w 1951 r., miała 2 lata, kiedy jej matka zmarła przy kolej­nym poro­dzie; nowo­ro­dek zmarł 2 dni póź­niej. Ojciec Cathe­rine nie mógł sam zaopie­ko­wać się dziec­kiem i posłał ją wtedy do dziad­ków. Kiedy dziew­czynka miała 10 lat, doszło do sporu o prawo do dal­szej opieki. Osta­tecz­nie Cathe­rine wró­ciła do ojca. W wieku 12 lat poznała Bir­niego, a 2 lata póź­niej byli już parą. Wkrótce popa­dła w pierw­sze pro­blemy z pra­wem; ojciec zorien­to­wał się wtedy, że chło­pak ma na nią zły wpływ, i pró­bo­wał zmu­sić ją do zerwa­nia zna­jo­mo­ści.

Jako nasto­latka Cathe­rine tra­fiła do wię­zie­nia i to dało jej moż­li­wość uwol­nie­nia się od Bir­niego. Za namową kura­tora sądo­wego najęła się do pracy u pań­stwa McLau­gh­lin w cha­rak­te­rze pomocy domo­wej. W dniu swo­ich 21. uro­dzin wyszła za mąż za Donalda McLau­gh­lina. Para docze­kała się 7 dzieci. Pier­wo­rodny syn zgi­nął potrą­cony przez samo­chód jesz­cze jako nie­mowlę.

W 1985 r. Cathe­rine porzu­ciła męża i dzieci, po czym wró­ciła do Bir­niego. Mimo że ni­gdy nie zale­ga­li­zo­wali swo­jego związku, przy­brała jego nazwi­sko.

Morderstwa

W ciągu 5 tygo­dni para upro­wa­dziła 5 kobiet w wieku 15-31 lat. Tylko jedna z nich zdo­łała uciec, pozo­stałe zostały zgwał­cone i zamor­do­wane. Poli­cja dotarła do pory­wa­czy dzięki infor­ma­cjom prze­ka­za­nym przez kobietę, która ucie­kła.

Ofiary:

Mary Neil­son W momen­cie porwa­nia miała 22 lata i stu­dio­wała psy­cho­lo­gię. Pra­co­wała na pół etatu w deli­ka­te­sach. Bir­niego, zatrud­nio­nego w skle­pie z czę­ściami zamien­nymi do samo­cho­dów, poznała, kiedy szu­kała opon do swo­jego auta. Męż­czy­zna zosta­wił jej swój numer tele­fonu. W dniu 6 paź­dzier­nika 1986 r. Neil­son odwie­dziła go w domu z zamia­rem zakupu opon. Kiedy weszła do środka, Bir­nie zakne­blo­wał ją i łań­cu­chem przy­wią­zał do łóżka. Cathe­rine przy­glą­dała się z boku, pod­czas gdy jej part­ner gwał­cił Mary. Następ­nie para zawio­zła upro­wa­dzoną do Parku Naro­do­wego Gle­ne­agles nie­da­leko Albany High­way i tam Neil­son ponow­nie została zgwał­cona. Bła­gała, by daro­wali jej życie, jed­nak osta­tecz­nie Bir­nie udu­sił ją za pomocą nylo­no­wego sznurka. Kiedy była już mar­twa, dźgnął ją nożem w prze­ko­na­niu, że w ten spo­sób przy­spie­szy pro­ces roz­kładu ciała. Na koniec zako­pali ją w płyt­kim gro­bie. Susan­nah Candy Dwa tygo­dnie po zamor­do­wa­niu Neil­son mał­żeń­stwo Bir­nie porwali Candy, 15-let­nią dziew­czynę, która łapała stopa przy Stir­ling High­way w Cla­re­mont. Kiedy tylko wsia­dła do ich auta, Bir­nie przy­ło­żył jej nóż do gar­dła i zwią­zał ręce. Para zawio­zła ją do swo­jego domu w Wil­la­gee, gdzie została zmu­szona do napi­sa­nia listów do rodziny, w któ­rych prze­ko­ny­wała, że wszystko u niej dobrze. Następ­nie pory­wa­cze ją zakne­blo­wali i przy­wią­zali łań­cu­chem do łóżka. Bir­nie zgwał­cił dziew­czynę, w pew­nym momen­cie dołą­czyła do niego Cathe­rine. Kiedy pró­bo­wali udu­sić porwaną za pomocą nylo­no­wego sznurka, Candy wpa­dła w szał. Zmu­sili ją wtedy do połknię­cia table­tek ze środ­kiem nasen­nym. Kiedy ofiara zapa­dła w sen, Bir­nie zwró­cił się do swo­jej part­nerki z oso­bli­wym żąda­niem: jeżeli naprawdę go kocha, ma tego dowieść, dusząc dziew­czynę. Cathe­rine nie wahała się ani chwili. Na oczach Bir­niego zaci­snęła sznur na szyi porwa­nej i nie pusz­czała, dopóki ofiara nie prze­stała oddy­chać. Zwłoki zamor­do­wa­nej zako­pali następ­nie na tere­nie Parku Naro­do­wego Gle­ne­agles nie­da­leko ciała Neil­son. Noelene Pat­ter­son Pat­ter­son (31 lat) wra­cała samo­cho­dem z pracy do domu, gdy skoń­czyło jej się paliwo. Stało się to na Can­ning High­way i to tam zatrzy­mała auto prze­jeż­dża­ją­cego mał­żeń­stwa Bir­nie pro­sząc ich o pomoc. Kiedy tylko wsia­dła do ich wozu, poczuła ostrze noża na szyi. Została zwią­zana i zawie­ziona do domu pory­wa­czy przy Moor­ho­use Street. Bir­nie zakne­blo­wał ją i przy­wią­zał łań­cu­chem do łóżka, po czym wie­lo­krot­nie zgwał­cił. Począt­kowo para zamie­rzała zabić porwaną tej samej nocy, jed­nak Bir­nie zmie­nił zda­nie i posta­no­wił zacho­wać ją przy życiu nieco dłu­żej. Po 3 dniach w gło­wie Cathe­rine zalę­gła się myśl, że jej part­ner zaczyna się nie­bez­piecz­nie przy­wią­zy­wać do Pat­ter­son. Posta­wiła mu wtedy ulti­ma­tum: albo zabije porwaną, albo sama to zrobi. Osta­tecz­nie Bir­nie zmu­sił Pat­ter­son do zaży­cia środ­ków nasen­nych i ją udu­sił. Zwłoki para zako­pała w lesie, jed­nak z dala od gro­bów wcze­śniej zabi­tych kobiet. Denise Brown Brown (21 lat) została porwana 5 listo­pada, gdy cze­kała na przy­stanku auto­bu­so­wym. Para zapro­po­no­wała jej pod­wózkę, na co kobieta chęt­nie się zgo­dziła. Kiedy tylko zajęła miej­sce na tyl­nym fotelu, zagro­żono jej nożem. Powtó­rzyła się sytu­acja z poprzed­nimi ofia­rami - ona rów­nież została przy­wią­zana łań­cu­chem do łóżka i zgwał­cona przez Bir­niego. Następ­nego dnia pory­wa­cze zawieźli ją do malow­ni­czego lasu sosno­wego Wan­ne­roo. Pod­czas ocze­ki­wa­nia na zachód słońca, Bir­nie ponow­nie zgwał­cił Brown w samo­cho­dzie. Następ­nie została zgwał­cona jesz­cze raz, po czym para wywle­kła ją z auta. Męż­czy­zna wbił jej nóż w szyję. Prze­ko­nani, że porwana nie żyje, umie­ścili jej ciało w płyt­kim gro­bie. Tyle że Brown wcale nie była mar­twa - nagle usia­dła. Wtedy Bir­nie dwu­krot­nie ude­rzył ją w głowę sie­kierą. Kate Moir Jedyną upro­wa­dzoną, która zdo­łała uciec opraw­com, była 17-let­nia Kate Moir. Ona rów­nież zgo­dziła się na pod­wózkę i pod groźbą śmierci została zabrana do domu pory­wa­czy. Tam została zmu­szona do tań­cze­nia dla ich roz­rywki oraz spa­nia z nimi w jed­nym łóżku, przy­kuta kaj­dan­kami do Bir­niego. Oprawcy kazali jej zadzwo­nić do rodzi­ców i uprze­dzić, że nie wróci na noc do domu i spę­dzi ją u kole­żanki. Ran­kiem naza­jutrz Bir­nie poszedł do pracy, a Cathe­rine doga­dy­wała się z dile­rem w progu domo­stwa. Moir, która w prze­ci­wień­stwie do wcze­śniej­szych ofiar nie była przy­wią­zana łań­cu­chem do łóżka, zdo­łała wtedy uciec przez okno. Zaczęła się dobi­jać do drzwi sąsied­niego domu, jed­nak bez powo­dze­nia. Pobie­gła więc drogą, po jakimś cza­sie wpa­dła do sklepu i poin­for­mo­wała wła­ści­ciela, że została zgwał­cona. Kiedy na miej­scu zja­wiła się poli­cja, Moir opo­wie­działa, co ją spo­tkało. Z początku stróże prawa nie dawali wiary jej sło­wom. Ich podej­ście zmie­niło się jed­nak, gdy dziew­czyna zasy­pała ich szcze­gó­łami zaj­ścia, podała dokładny adres i numer tele­fonu pory­wa­czy. Jak się oka­zało, zosta­wiła w domu wyko­nany wła­sno­ręcz­nie rysu­nek, który miał być dowo­dem, że fak­tycz­nie tam prze­by­wała. Kiedy poli­cjanci udali się pod wska­zany adres, rze­czy­wi­ście odna­leźli w domu rysu­nek dziew­czyny, a także potwier­dze­nie wszyst­kich poda­nych przez nią szcze­gó­łów. David i Cathe­rine Bir­nie zostali aresz­to­wani. Co prawda na początku wszyst­kiego się wypie­rali, prze­ko­nu­jąc, że doszło do sto­sunku za obo­pólną zgodą, jed­nak osta­tecz­nie przy­znali się do upro­wa­dze­nia Moir.

Proces

W trak­cie pro­cesu Bir­nie przy­znał się do zarzu­ca­nego mu zamor­do­wa­nia 4 osób, a także do powią­za­nych z każ­dym z tych przy­pad­ków zarzu­tów gwałtu i upro­wa­dze­nia. Sąd ska­zał go na 4 kary doży­wot­niego wię­zie­nia.

Cathe­rine rów­nież została uznana winną i ska­zana na 4 doży­wo­cia. Sędzia zde­cy­do­wał, że oboje będą mogli ubie­gać się o zwol­nie­nie warun­kowe dopiero po odby­ciu 20 lat wię­zie­nia.

Konsekwencje

Na początku Bir­nie tra­fił do wię­zie­nia Fre­man­tle Pri­son o zaostrzo­nym rygo­rze, jed­nak ponie­waż gro­ziły mu ataki ze strony innych osa­dzo­nych, ze wzglę­dów bez­pie­czeń­stwa został umiesz­czony w izo­latce. Jakiś czas póź­niej prze­nie­siono go do celi śmierci, w któ­rej pozo­stał do 1990 r., kiedy to zakład karny zakoń­czył dzia­łal­ność. W trak­cie odsiadki David i Cathe­rine wymie­nili mię­dzy sobą ponad 2600 listów; była to jedyna forma kon­taktu, do jakiej mieli prawo.

Dnia 7 paź­dzier­nika 2005 r. Bir­niego zna­le­ziono mar­twego w celi. Jak się oka­zało, powie­sił się na kawałku sznurka zawią­za­nego na kratce otworu wen­ty­la­cyj­nego. W momen­cie śmierci miał 54 lata.

Cathe­rine pod­jęła pracę w wię­zien­nej biblio­tece. W 2007 r. ubie­gała się o zwol­nie­nie warun­kowe, jed­nak bez powo­dze­nia. Zgod­nie z pra­wem mogła ponow­nie sta­rać się o zwol­nie­nie w 2010 r., lecz pod wpły­wem próśb ze strony rodzin ofiar pro­ku­ra­tor gene­ralna Chri­stian Por­ter zade­cy­do­wała, że ska­zana resztę życia spę­dzi za kra­tami.

W 2016 r. osa­dzona ponow­nie sta­rała się o zwol­nie­nie warun­kowe, jed­nak i tym razem sąd odrzu­cił jej wnio­sek.

Ciekawostki

David został posą­dzony o gwałt, któ­rego miał się dopu­ścić w wię­zie­niu, jed­nak nie wystą­piono na drogę sądową. W grud­niu 2018 r. poja­wiła się oferta wynajmu domu przy Moor­ho­use Street, w któ­rym doszło do zbrodni. Syn Cathe­rine, Peter, stwier­dził, że jego matka "ni­gdy nie powinna wyjść na wol­ność". Po śmierci Davida przez ponad mie­siąc nikt nie zgła­szał się po jego ciało. W rezul­ta­cie zasto­so­wano wobec niego pro­ce­durę, któ­rej pod­le­gają osoby bez majątku - został skre­mo­wany na koszt podat­nika.

Wayne Boden

DATA URO­DZE­NIA: 1948 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Gwał­ci­ciel-Wam­pir

SŁOWA KLU­CZE: gwałt, sadyzm sek­su­alny

LICZBA OFIAR: 4

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1969-1971 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 19 maja 1971 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: młode kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: udu­sze­nie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Mont­real, Quebec, Cal­gary, Alberta (Kanada)

STA­TUS: 16 lutego 1972 r. ska­zany na 43 doży­wo­cia. Zmarł w wię­zie­niu 27 marca 2006 r.

Kontekst

Boden uro­dził się w 1948 r. w Dun­das, w kana­dyj­skiej pro­win­cji Onta­rio. Nie­wiele wia­domo o jego dzie­ciń­stwie i okre­sie doj­rze­wa­nia. Podobno był mało­mów­nym chłop­cem, w szkole grał w fut­bol. W latach 1969-1971 gwał­cił i mor­do­wał kobiety. Przy­do­mek zawdzię­czał zwy­cza­jowi gry­zie­nia piersi swo­ich ofiar.

Morderstwa

Pierw­szą znaną ofiarą Bodena była 20-let­nia Shir­ley Audette. Jej zwłoki odna­le­ziono 3 paź­dzier­nika 1969 r. za blo­kiem miesz­kal­nym w Mont­re­alu w pro­win­cji Quebec. Ciało było w pełni ubrane, lecz autop­sja wyka­zała, że kobieta została zgwał­cona, a na jej pier­siach wid­niały ślady po ugry­zie­niach. Przy­czyną śmierci było udu­sze­nie. Pod paznok­ciami nie wykryto śla­dów skóry ani krwi, co pozwa­lało się domy­ślać, że nie sta­wiała oporu. Jak się oka­zało, Bodem miesz­kał po sąsiedzku z Audette i jej chło­pa­kiem.

Kolejną ofiarą Bodena była Marielle Archam­bault, rów­nież 20-let­nia. W dniu 23 listo­pada po pracy udała się w nie­znane miej­sce w towa­rzy­stwie męż­czy­zny, któ­rego przed­sta­wiła swoim kole­żan­kom jako "Billa". Z ich zeznań wyni­kało, że Marielle była w świet­nym nastroju. Następ­nego dnia rano, kiedy nie poja­wiła się w pracy, jej szef wybrał się do jej domu, żeby spraw­dzić, czy wszystko z nią w porządku. Z pomocą wła­ści­cielki wynaj­mo­wa­nego przez nią miesz­ka­nia dostał się do środka - tam odkrył zwłoki Marielle na tap­cza­nie. Była ubrana, a w pokoju pano­wał porzą­dek - wszystko wska­zy­wało na to, że nie doszło do walki. Sek­cja zwłok dowio­dła, że ona rów­nież - tak samo jak Audette - została zgwał­cona i pogry­ziona. W miesz­ka­niu zna­le­ziono zdję­cie męż­czy­zny, któ­rego kole­żanki z pracy ziden­ty­fi­ko­wały jako "Billa". Mimo to poli­cja nie zdo­łała go namie­rzyć.

Dnia 16 stycz­nia 1970 r. chło­pak Michelle, Jean Way, wybrał się do niej z zamia­rem zabra­nia jej na randkę. Zapu­kał do drzwi miesz­ka­nia, jed­nak nikt nie odpo­wia­dał. Posta­no­wił, że wróci za jakiś czas i spró­buje ponow­nie. Pod­czas swo­jej dru­giej wizyty zorien­to­wał się, że drzwi nie są zamknięte na klucz. Wszedł do środka i jego oczom uka­zał się maka­bryczny widok - nagie zwłoki 24-let­niej Way leżące na łóżku. Poli­cja podej­rze­wała, że kiedy chło­pak pierw­szy raz pukał do drzwi, Boden na­dal znaj­do­wał się w miesz­ka­niu. Praw­do­po­dob­nie wów­czas uciekł i dla­tego nie zdą­żył zre­ali­zo­wać swo­jego modus ope­randi, to zna­czy pogryźć, a następ­nie ubrać ofiary.

Eli­za­beth Anne Por­te­ous, 33-let­nia nauczy­cielka z Cal­gary w kana­dyj­skiej pro­win­cji Alberta, ran­kiem 18 maja 1971 r. nie sta­wiła się w pracy. Prze­dzwo­niono do dozorcy w bloku, w któ­rym miesz­kała, a ten zna­lazł jej zwłoki leżące na pod­ło­dze w sypialni. Jak się oka­zało, Por­te­ous została zgwał­cona, sprawca pogryzł jej piersi, a na koniec ją udu­sił. Miesz­ka­nie nosiło ślady walki, nie­da­leko ciała denatki zna­le­ziono zła­maną spinkę do man­kietu. Śledz­two wyka­zało, że w nocy, gdy jak zakła­dano zgi­nęła, widziano ją w nie­bie­skim Mer­ce­de­sie-Ben­zie. Świad­ko­wie zapa­mię­tali naklejkę na tyl­nej szy­bie. Przy­ja­ciółka Por­te­ous zeznała, że przed śmier­cią spo­ty­kała się z męż­czy­zną o imie­niu "Billy".

Proces

Naza­jutrz po zna­le­zie­niu zwłok Por­te­ous poli­cja zauwa­żyła nie­bie­skiego Mer­ce­desa nie­opo­dal miej­sca, w któ­rym doszło do zbrodni. Pół godziny póź­niej aresz­to­wano Bodena, kiedy wró­cił do wozu. Przy­znał, że spo­ty­kał się z Por­te­ous i dotrzy­my­wał jej towa­rzy­stwa w nocy, gdy zgi­nęła. Jak zeznał, wcze­śniej żył w Mont­re­alu, skąd prze­niósł się w zeszłym roku. Kiedy zapre­zen­to­wano mu spinkę do man­kietu, stwier­dził, że należy do niego. Mimo to utrzy­my­wał, że gdy roz­sta­wał się z Por­te­ous feral­nej nocy, kobie­cie nic nie dole­gało.

Poli­cja porów­nała twarz Bodena z twa­rzą męż­czy­zny na foto­gra­fii zna­le­zio­nej w miesz­ka­niu denatki. Ponie­waż dopa­trzono się podo­bień­stwa, uznano go za podej­rza­nego w spra­wie zamor­do­wa­nia Por­te­ous i zapa­dła decy­zja o jego aresz­to­wa­niu.

O ana­lizę śla­dów po ugry­zie­niach popro­szono miej­sco­wego orto­dontę Gor­dona Swanna. Lekarz zba­dał rany na ciele Por­te­ous i zesta­wił je z pro­fi­lem zębów Bodena. Jako że kana­dyj­ska lite­ra­tura doty­cząca porów­ny­wa­nia śla­dów ugry­zień była skąpa, Swann posta­no­wił skon­tak­to­wać się z FBI. Ame­ry­kań­scy agenci z kolei podali mu namiary na czło­wieka w Anglii będą­cego spe­cja­li­stą w dzie­dzi­nie odon­to­lo­gii sądo­wej.

Po uzy­ska­niu infor­ma­cji, na któ­rych mu zale­żało, Swann przy­go­to­wał ana­lizę porów­naw­czą, w któ­rej ziden­ty­fi­ko­wał 29 punk­tów wspól­nych mię­dzy uzę­bie­niem Bodena a śla­dami po ugry­zie­niach na ciele ofiary.

Mate­riał dowo­dowy przy­go­to­wany przez Swanna ode­grał klu­czową rolę w prze­ko­na­niu przy­się­głych o winie Bodena w zamor­do­wa­niu Por­te­ous. Sąd ska­zał go na karę doży­wot­niego wię­zie­nia.

Następ­nie Boden został prze­wie­ziony do Mont­re­alu, by tam być sądzo­nym w spra­wie zamor­do­wa­nia Audette, Archam­bault oraz Way. Został uznany win­nym wszyst­kich 3 zbrodni i ska­zany na 3 kolejne kary doży­wot­niego pozba­wie­nia wol­no­ści.

Konsekwencje

W 1977 r. z jakie­goś powodu Bode­nowi przy­znano prawo do korzy­sta­nia z karty kre­dy­to­wej Ame­ri­can Express. Wyko­rzy­stał ją do ucieczki przy oka­zji jed­no­dnio­wej prze­pustki z wię­zie­nia. Został ujęty już 36 godzin póź­niej pod­czas lun­chu w restau­ra­cji. Incy­dent dopro­wa­dził do dys­cy­pli­nar­nego upo­mnie­nia 3 straż­ni­ków wię­zien­nych. Ame­ri­can Express wsz­częło wewnętrzne docho­dze­nie, które miało zna­leźć odpo­wiedź na pyta­nie, jak to moż­liwe, że więź­niowi wydano kartę kre­dy­tową.

Dnia 27 marca 2006 r. Boden zmarł na raka skóry.

Ciekawostki

Przez pewien czas Boden pra­co­wał jako model. Był lubiany, a wręcz podzi­wiany, przez nauczy­cieli i kole­gów ze szkoły. Jego ucieczka z wię­zie­nia dopro­wa­dziła do zmiany w prze­pi­sach regu­lu­ją­cych prze­pustki dla prze­stęp­ców uzna­nych za nie­bez­piecz­nych. Boden tłu­ma­czył, że uciekł z wię­zie­nia, ponie­waż sys­tem przez ponad 13 lat igno­ro­wał zgła­szane przez niego skargi.

Gary Ray Bowles

DATA URO­DZE­NIA: 25 stycz­nia 1962 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­derca z I-95

SŁOWA KLU­CZE: napady, homo­sek­su­ali­ści

LICZBA OFIAR: 6

OKRES DZIA­ŁA­NIA: marzec-listo­pad 1994 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 22 listo­pada 1994 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: homo­sek­su­ali­ści

METODA ZABI­JA­NIA: cios tępym narzę­dziem, udu­sze­nie oraz/lub zastrze­le­nie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Mary­land, Geo­r­gia, Flo­ryda (USA)

STA­TUS: 6 wrze­śnia 1996 r. ska­zany na karę śmierci przez sąd na Flo­ry­dzie; 7 wrze­śnia 1999 r. ponow­nie ska­zany. Stra­cony 22 sierp­nia 2019 r.

Kontekst

Bow­les wycho­wy­wał się w trud­nych warun­kach. Jego ojciec, pra­cu­jący w kopalni, zmarł na pylicę węglową, a matka jesz­cze kil­ka­krot­nie wycho­dziła za mąż. Drugi z ojczy­mów chłopca był skłon­nym do agre­sji alko­ho­li­kiem, który regu­lar­nie wyła­do­wy­wał złość na całej rodzi­nie. Kiedy Bow­les miał 13 lat, w końcu zaczął się bro­nić, na tyle sku­tecz­nie, że mocno potur­bo­wał męż­czy­znę. Nie­długo potem uciekł z domu, nie mogąc się pogo­dzić z postawą matki, akcep­tu­ją­cej życie z agre­syw­nym mężem. Przez kilka kolej­nych lat wiódł żywot bez­dom­nego, zara­bia­jąc na ulicy jako męska pro­sty­tutka.

W 1982 r. tra­fił do aresztu po tym, jak pobił swoją ówcze­sną dziew­czynę. Sąd uznał go win­nym napa­ści i pobi­cia, po czym ska­zał na 6 lat wię­zie­nia. Bow­les wyszedł na wol­ność w 1991 r. i wkrótce znowu został aresz­to­wany w związku z kra­dzieżą port­mo­netki kobie­cie w pode­szłym wieku. Ska­zany na 4 lata wię­zie­nia, odzy­skał wol­ność po 2 latach odsiadki.

Morderstwa

W dniu 15 marca 1994 r. poli­cja w Day­tona Beach została wezwana do domu 59-let­niego Johna Hardy'ego Robertsa. Męż­czy­zna został zamor­do­wany ze szcze­gól­nym okru­cień­stwem. Ciało denata zna­le­ziono na pod­ło­dze w salo­nie. Sprawca wci­snął mu do ust dywa­nik. Głowa nosiła ślady ura­zów. Roberts zgi­nął od udu­sze­nia. Stan pokoju wska­zy­wał, że ofiara zacie­kle się bro­niła - na ścia­nach i sprzę­tach wid­niały ślady krwi. W wyniku szar­pa­niny uszko­dzona została szklana lampa. Wkrótce poli­cja usta­liła, że sprawca ukradł samo­chód i port­fel ofiary, a w nim karty kre­dy­towe i gotówkę.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

John Bodkin Adams

DATA URO­DZE­NIA: 21 stycz­nia 1899 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Dok­tor Śmierć

SŁOWA KLU­CZE: lekarz, zabi­jał z chci­wo­ści

LICZBA OFIAR: praw­do­po­dob­nie 163+

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1935-1956 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 19 grud­nia 1956 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: pacjentki w pode­szłym wieku

METODA ZABI­JA­NIA: otru­cie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: East­bo­urne, hrab­stwo East Sus­sex, Anglia (Wielka Bry­ta­nia)

STA­TUS: unie­win­niony 15 kwiet­nia 1957 r. Zmarł 4 lipca 1983 r.

Kontekst

Adams uro­dził się w 1899 r. w Ulste­rze (Irlan­dia). Jego rodzice, ludzie bar­dzo reli­gijni, nale­żeli do braci ply­muc­kich [wspól­noty chrze­ści­jań­skiej w nur­cie pro­te­stan­ty­zmu, powsta­łej w Wiel­kiej Bry­ta­nii w XIX w. - przyp. tłum.]. Adams do końca życia pozo­sta­wał człon­kiem tego zgro­ma­dze­nia. Jego ojciec, z zawodu zegar­mistrz, dzia­łał także jako kazno­dzieja w miej­sco­wym zbo­rze; zmarł w 1914 r. z powodu udaru. Adams miał młod­szego brata, Wil­liama, który zmarł w 1918 r. w trak­cie pan­de­mii grypy hisz­panki.

Przez parę lat uczył się w szkole dla chłop­ców Cole­ra­ine Aca­de­mi­cal Insti­tu­tion, następ­nie stu­dio­wał na Queen's Uni­ver­sity Bel­fast. Nauczy­ciele wspo­mi­nali go jako odludka i "guz­drałę". Dyplom uzy­skał w 1921 r. i wkrótce dostał pro­po­zy­cję stażu w kli­nice Bri­stol Royal Infir­mary, gdzie pra­co­wał pod okiem chi­rurga Arthura Ren­dle Shorta. Chi­rur­gia nie przy­pa­dła do gustu mło­demu adep­towi medy­cyny i po roku pracy w kli­nice apli­ko­wał do chrze­ści­jań­skiego szpi­tala w East­bo­urne w hrab­stwie Sus­sex, który aku­rat poszu­ki­wał spe­cja­li­sty medy­cyny ogól­nej.

W poło­wie lat 30. XX w. dzia­ła­nia Adamsa zaczęły przy­cią­gać uwagę i budzić podej­rze­nia. W 1935 r. jedna z jego pacjen­tek, nie­jaka Matilda Whit­ton, zapi­sała mu w testa­men­cie 7385 fun­tów. Jako że w tam­tych cza­sach była to spora suma, rodzina zmar­łej pró­bo­wała pod­wa­żyć ostat­nią wolę denatki. Sprawa tra­fiła do sądu, ten jed­nak uznał, że zapis w testa­men­cie jest wią­żący.

W 1941 r. Adams został ane­ste­zjo­lo­giem i roz­po­czął pracę w miej­sco­wym szpi­talu. Na prak­tyce bywał w nim tylko raz w tygo­dniu. Szybko doro­bił się tam opi­nii par­ta­cza - krą­żyły histo­rie, jakoby w trak­cie ope­ra­cji się posi­lał, liczył pie­nią­dze albo przy­sy­piał. Zda­rzały się sytu­acje, gdy myliły mu się prze­wody dopro­wa­dza­jące gazy ane­ste­tyczne. W rezul­ta­cie bywało, że pacjenci nagle robili się sini albo wybu­dzali się w trak­cie ope­ra­cji.

Pomimo tych kon­tro­wer­sji kariera Adamsa roz­wi­jała się cał­kiem dobrze i jako lekarz doro­bił się spo­rego majątku. Dopiero w 1956 r. na poli­cję wpły­nęło zgło­sze­nie o jego podej­rza­nym zacho­wa­niu. Zło­żyła je Leslie Hen­son, któ­rej przy­ja­ciółka Ger­trude Hul­lett nie­ocze­ki­wa­nie zmarła, będąc pod opieką Adamsa. Ane­ste­zjo­log zdą­żył do tego czasu zostać spad­ko­biercą w 132 testa­men­tach, a liczne śmierci jego pacjen­tek stały się tema­tem plo­tek.

Morderstwa

Śledz­two powie­rzono zespo­łowi docho­dze­nio­wemu Poli­cji Metro­po­li­tal­nej, który przy­stą­pił do pracy 17 sierp­nia 1956 r. Do sprawy przy­dzie­lono dwóch detek­ty­wów: nad­in­spek­tora Her­berta Han­nama (ze Sco­tland Yardu) oraz sier­żanta Char­lesa Hewetta. Pano­wie posta­no­wili, że sku­pią się jedy­nie na zgo­nach w latach 1946-1956 r. Jak się oka­zało, w tym okre­sie Adams wysta­wił 310 aktów zgonu, z czego aż 163 poli­cjanci uznali za podej­rzane. W trak­cie docho­dze­nia prze­słu­chano pie­lę­gniarki, które brały udział w lecze­niu pacjen­tów. Nie­które z nich zeznały, że Adams poda­wał pod­opiecz­nym "spe­cjalny zastrzyk" bez infor­mo­wa­nia pie­lę­gnia­rek o tym, co wła­ści­wie znaj­do­wało się w strzy­kawce. Na jaw wyszło rów­nież, że lekarz pro­sił je o opusz­cze­nie sali przed wyko­na­niem zastrzyku.

W dniu 24 listo­pada 1956 r. poli­cja prze­szu­kała dom Adamsa, spo­dzie­wa­jąc się, że męż­czy­zna prze­cho­wuje nie­bez­pieczne leki w rodzaju mor­finy, hero­iny czy pety­dyny. Kiedy mun­du­rowi poin­for­mo­wali leka­rza, czego szu­kają, ten oświad­czył, że nie posiada żad­nych tego rodzaju medy­ka­men­tów. Zapy­tany o rejestr apli­ko­wa­nych pacjen­tom leków, odparł, że nie pro­wa­dzi go od 1949 r.

W trak­cie prze­szu­ka­nia domu poli­cjanci zauwa­żyli, że Adams - sądząc, że nikt nie patrzy - dys­kret­nie wyj­muje z kre­densu dwa przed­mioty. Kiedy został popro­szony o ich oka­za­nie, z kie­szeni wycią­gnął dwie butelki mor­finy. Utrzy­my­wał, że są prze­zna­czone dla dwojga jego pacjen­tów. Po wery­fi­ka­cji w aptece oka­zało się, że jed­nej z osób wska­za­nych przez Adamsa ni­gdy nie prze­pi­sano mor­finy.

Ofiary:

Edith Alice Mor­rell Dnia 24 czerwca 1948 r. zamożna wdowa Edith Alice Mor­rell miała udar, w wyniku któ­rego doznała czę­ścio­wego para­liżu. Ponie­waż aku­rat odwie­dzała swo­jego syna w Che­shire, została przy­jęta do pobli­skiego szpi­tala. Adams, będący jej leka­rzem pierw­szego kon­taktu, odwie­dził ją 26 czerwca. Następ­nie 5 lipca pani Mor­rell została prze­nie­siona do East­bo­urne, 9 lipca Adams zaczął poda­wać jej mor­finę, a 21 lipca do zastrzyku dodał hero­inę. Mor­rell zmarła 13 listo­pada 1950 r., w wieku 81 lat. Wypeł­nia­jąc akt zgonu, jako przy­czynę śmierci Adams wpi­sał "udar". Nazwi­sko leka­rza zna­la­zło się w testa­men­cie pani Mor­rell, jed­nak zostało z niego wykre­ślone 13 wrze­śnia 1950 r. Mimo to po jej śmierci syn denatki prze­ka­zał leka­rzowi nale­żący do matki samo­chód marki Rolls-Royce oraz szka­tułę ze srebr­nymi sztuć­cami. Jak się oka­zało, Adams przy­własz­czył sobie rów­nież lampę zmar­łej, a także wysta­wił rachu­nek opie­wa­jący na 1674 funty, co miało być należ­no­ścią za 1100 rze­komo zre­ali­zo­wa­nych wizyt lekar­skich. Póź­niej poli­cja usta­liła, że tak naprawdę odbył 321 wizyt. Ger­trude Hul­lett Inną pacjentką Adamsa była Ger­trude Hul­lett, która zmarła 23 lipca 1956 r. w wieku zale­d­wie 50 lat. Jej mąż zmarł parę mie­sięcy wcze­śniej i od tam­tej pory kobieta pogrą­żona była w głę­bo­kiej depre­sji. Adams prze­pi­sał jej feno­bar­bi­tal sodu i bar­bi­tal sodu, środki uspo­ka­ja­jące i nasenne. Jak utrzy­my­wał, począt­kowo pani Hul­lett przyj­mo­wała każ­dego ranka po jed­nej tabletce każ­dego z 2 spe­cy­fi­ków. Z cza­sem zmniej­szył dawkę, z począt­kowo 2 table­tek po 7,5 grana do 2 table­tek po 5 gra­nów [gran to dawna jed­nostka miary uży­wana w kra­jach anglo­sa­skich, równa 0,065 grama - przyp. tłum.]. Dnia 17 lipca Adams otrzy­mał od pani Hul­lett czek na tysiąc fun­tów, rze­komo mający pokryć koszt zakupu auta obie­ca­nego mu przez zmar­łego męża kobiety. Dwa dni póź­niej oka­zało się, że pani Hul­lett przedaw­ko­wała i zapa­dła w śpiączkę. Pod nie­obec­ność Adamsa prze­ba­dał ją inny lekarz, który doszedł do wnio­sku, że praw­do­po­dob­nie doznała krwo­toku śród­mó­zgo­wego. Naza­jutrz Adams skon­tak­to­wał się z koro­ne­rem w celu umó­wie­nia pry­wat­nej sek­cji zwłok, mimo że pani Hul­lett na­dal żyła. Wkrótce u kobiety roz­wi­nęło się odoskrze­lowe zapa­le­nie płuc, które 23 lipca dopro­wa­dziło do śmierci. Bada­nie próbki moczu pobra­nej 21 lipca wyka­zało w jej orga­ni­zmie obec­ność bar­bi­talu w stę­że­niu dwu­krot­nie prze­kra­cza­ją­cym dawkę śmier­telną. Na 5 dni przed rze­komo przy­pad­ko­wym przedaw­ko­wa­niem pani Hul­lett zmie­niła zapis w testa­men­cie, pozo­sta­wia­jąc Adam­sowi Rolls-Royce'a Silver Dawn war­tego około 2900 fun­tów.

Domniemane ofiary

Agnes Pike była pacjentką Adamsa w sierp­niu 1939 r., kiedy to jej radcy prawni zaczęli wyra­żać zanie­po­ko­je­nie ilo­ścią leków nasen­nych, które przyj­mo­wała z jego pole­ce­nia. Gdy opiekę nad nią prze­jął inny lekarz, nie potra­fił dopa­trzyć się u niej żad­nej cho­roby ani scho­rze­nia. Kobieta wysła­wiała się nie­skład­nie i była pod sil­nym dzia­ła­niem leków. W trak­cie jed­nego z badań Adams zro­bił jej zastrzyk z mor­finy. Spy­tany o powód, wyja­śnił, że podał jej lek na wypa­dek, gdyby zaczęła prze­ja­wiać agre­sywne zacho­wa­nie. Wyna­jęty przez rodzinę medyk odniósł wra­że­nie, że jego poprzed­nik sta­rał się izo­lo­wać kobietę od rodziny, zabra­nia­jąc odwie­dza­nia cho­rej. Oddana pod opiekę nowego leka­rza, pani Pike wkrótce odzy­skała zdol­ność logicz­nego myśle­nia i była w sta­nie o sie­bie zadbać.

Emily Louise Mor­ti­mer zmarła 24 grud­nia 1946 r. w wieku 75 lat. Po śmierci Adams wyniósł z jej pokoju zega­rek i butelkę brandy. Jak się oka­zało, otrzy­mał też w spadku po pani Mor­ti­mer pie­nią­dze w postaci udzia­łów, z któ­rych dywi­dendy do 1957 r. wynio­sły 1950 fun­tów.

Dnia 23 lutego 1950 r. w wieku 76 lat zmarła inna pacjentka Adamsa, Amy Ware. Podob­nie jak w przy­padku pani Pike, rodzi­nie kobiety nie wolno było jej odwie­dzać. W testa­men­cie pani Ware pozo­sta­wiła Adam­sowi tysiąc fun­tów, choć w doku­men­ta­cji wyma­ga­nej do kre­ma­cji lekarz podał infor­ma­cję, jakoby nie był jej spad­ko­biercą.

Ana­belle Kil­gour (89 lat) zmarła 28 grud­nia 1950 r. W lipcu tego roku doznała udaru i od tej pory znaj­do­wała się pod opieką Adamsa. Po tym, jak podał jej środki nasenne, zapa­dła w śpiączkę i 5 dni póź­niej zmarła. W testa­men­cie pani Kil­gour zapi­sała mu zega­rek i 200 fun­tów.

Inną swoją pacjentkę Julię Brad­num Adams nakło­nił do sprze­daży domu i zapi­sa­nia uzy­ska­nych w ten spo­sób środ­ków w testa­men­cie oso­bie, którą sama wskaże. W trak­cie lecze­nia widziano, że Adams czę­sto trzy­mał ją za rękę. W przeded­niu śmierci pani Brad­num była w zna­ko­mi­tej for­mie i krzą­tała się po domu. Rano w dniu jej śmierci Adams został wezwany do cho­rej po tym, jak poin­for­mo­wano go, że nie czuje się naj­le­piej. Podał jej nie­znaną sub­stan­cję w for­mie zastrzyku i oświad­czył, że za 3 minuty umrze. Julia Brad­num zmarła 11 maja 1952 r., zapi­saw­szy Adam­sowi w testa­men­cie 661 fun­tów. W akcie zgonu jako przy­czynę śmierci Adams wpi­sał krwo­tok śród­mó­zgowy, jed­nak gdy ciało eks­hu­mo­wano i pod­dano autop­sji, nie zna­le­ziono śla­dów potwier­dza­ją­cych takie roz­po­zna­nie.

Na początku listo­pada 1952 r. Julia Tho­mas, 72-let­nia kobieta, była leczona przez Adamsa na depre­sję. Dnia 19 listo­pada lekarz podał jej leki uspo­ka­ja­jące, twier­dząc, że ran­kiem następ­nego dnia poczuje się lepiej. Naza­jutrz, po poda­niu jej kolej­nych table­tek, kobieta zapa­dła w śpiączkę. Adams 21 listo­pada poin­for­mo­wał kucharkę pani Tho­mas, że ta obie­cała mu maszynę do pisa­nia w spadku i że zamie­rza ją zabrać, mimo że kobieta na­dal żyła. Zgon nastą­pił ran­kiem kolej­nego dnia we wcze­snych godzi­nach poran­nych.

Inną pacjentką Adamsa, która zmarła w nie­ja­snych oko­licz­no­ściach, była 86-let­nia Hilda Neil Mil­ler. Miesz­kała w pen­sjo­na­cie ze swoją sio­strą Clarą, która zeznała, że zda­rzało jej się widzieć, jak odwie­dza­jący je Adams ukrad­kiem zabie­rał różne przed­mioty z pokoju i cho­wał do kie­szeni. Obie sio­stry zostały odcięte od kon­tak­tów z krew­nymi. Kiedy Hilda zmarła 15 stycz­nia 1953 r., Adams oso­bi­ście zor­ga­ni­zo­wał cere­mo­nię pogrze­bową i pochó­wek.

Dnia 22 lutego 1954 r. zmarła rów­nież sio­stra Hildy, Clara, mająca 87 lat. Zaj­mu­jąca się nią pie­lę­gniarka zeznała potem, że pew­nego wyjąt­kowo mroź­nego dnia weszła do pokoju Clary i zoba­czyła, że kobieta leży na łóżku nie­przy­kryta, z wysoko zadartą koszulą nocną. Przez otwarte na oścież okno do pomiesz­cze­nia wpa­dało lodo­wate powie­trze. Jak potem usta­lono, zmarła na odoskrze­lowe zapa­le­nie płuc. Adams otrzy­mał w spadku po niej 1275 fun­tów i dodat­kowo poli­czył 700 fun­tów za swoje usługi. I znowu, podob­nie jak wcze­śniej w przy­padku jej sio­stry, sam zajął się orga­ni­za­cją pogrzebu.

James Downs był szwa­grem wcze­śniej­szej pacjentki Adamsa, Amy Ware. Zmarł 30 maja 1955 r., w wieku 87 lat, rów­nież będąc pod jego opieką. Na 4 mie­siące przed śmier­cią zła­mał nogę w kostce, po czym został przy­jęty do domu spo­koj­nej sta­ro­ści. Adams prze­pi­sał męż­czyź­nie śro­dek uspo­ka­ja­jący z domieszką mor­finy, po któ­rym panu Down­sowi zaczęła szwan­ko­wać pamięć. Dnia 7 kwiet­nia Adams pole­cił pie­lę­gniarce, żeby podała cho­remu tabletkę, mającą "popra­wić funk­cjo­no­wa­nie mózgu". Dwie godziny póź­niej w pokoju cho­rego zja­wił się adwo­kat z zamia­rem zmiany zapisu w testa­men­cie Downsa. Adams poin­for­mo­wał praw­nika, że zgod­nie z wolą cho­rego sam ma odzie­dzi­czyć po nim tysiąc fun­tów. Kiedy do ostat­niej woli wpro­wa­dzono odpo­wiedni zapis, do pokoju zapro­szono innego leka­rza, by potwier­dził, że męż­czy­zna jest w pełni władz umy­sło­wych. Po śmierci Downsa Adams wysta­wił rachu­nek jego spad­ko­bier­com opie­wa­jący na 216 fun­tów.

Alfred John Hul­lett, mąż Ger­trude Hul­lett, zmarł 14 marca 1956 r. w wieku 71 lat. W testa­men­cie zapi­sał Adam­sowi 500 fun­tów.

Ostatni podej­rzany przy­pa­dek doty­czy Annie Sharpe, wła­ści­cielki pen­sjo­natu, w któ­rym miesz­kały Hilda i Clara Neil Mil­ler przed śmier­cią. Zda­niem Adamsa pani Sharpe zmarła nagle 15 listo­pada 1956 r., a przy­czyną śmierci był nowo­twór jamy otrzew­nej. Dia­gnozę taką posta­wił na 5 dni przed zgo­nem i prze­pi­sał wtedy mor­finę i pety­dynę. Zwłoki bar­dzo szybko pod­dano kre­ma­cji, praw­do­po­dob­nie po to, by nie dało się prze­pro­wa­dzić docho­dze­nia w spra­wie jej śmierci.

Proces

Adams został aresz­to­wany 24 listo­pada 1956 r. Posta­wiono mu 13 zarzu­tów, mię­dzy innymi poda­wa­nie nie­praw­dzi­wych infor­ma­cji w doku­men­tach kre­ma­cyj­nych. Został zwol­niony za kau­cją na czas docho­dze­nia. W dniu 19 grud­nia 1956 r. został ponow­nie aresz­to­wany i for­mal­nie oskar­żony o mor­der­stwo Edith Alice Mor­rell.

Detek­tyw Han­nam był prze­ko­nany, że dys­po­nuje wystar­cza­ją­cym mate­ria­łem dowo­do­wym, by posta­wić leka­rza przed sądem pod zarzu­tem zamor­do­wa­nia Mor­rell, Clary Neil Mil­ler, Ger­trude Hul­lett i Julii Brad­num. Mimo to Adams został oskar­żony o zamor­do­wa­nie tylko jed­nej osoby, pani Mor­rell. Infor­ma­cje doty­czące śmierci pozo­sta­łych kobiet, a także męża pani Hul­lett, mogły nato­miast zostać wyko­rzy­stane w sądzie do udo­wod­nie­nia "wzorca" wśród zgo­nów osób leczo­nych przez Adamsa.

Wysłu­cha­nie przy­go­to­waw­cze roz­po­częło się 14 stycz­nia 1957 r. i dobie­gło końca 24 stycz­nia. Po obra­dach, które trwały zale­d­wie 5 minut, przy­się­gli zade­cy­do­wali, że Adams sta­nie przed sądem.

Pro­ces roz­po­czął się 18 marca 1957 r. W przy­padku udo­wod­nie­nia zarzu­ca­nych mu win Adam­sowi gro­ziła kara śmierci. Pro­ces trwał 17 dni, co czy­niło go naj­dłuż­szym pro­ce­sem w dzie­jach Wiel­kiej Bry­ta­nii. Zakoń­czył się 9 kwiet­nia 1957 r. Po obra­dach trwa­ją­cych 44 minuty ława przy­się­głych uznała, że Adams nie jest winny zamor­do­wa­nia pani Mor­rell.

Konsekwencje

Pro­ces Adamsa sta­nowi prze­ło­mowy moment dla angiel­skiego sys­temu kar­nego, ponie­waż przy­niósł potwier­dze­nie tzw. zasady podwój­nego skutku w pra­wie medycz­nym. Zgod­nie z wyro­kiem sądu lekarz poda­jący leki prze­ciw­bó­lowe w dużych daw­kach (tak jak uczy­nił to Adams w przy­padku pani Mor­rell) w ramach opieki palia­tyw­nej nie jest winny mor­der­stwa, nawet jeżeli poda­jąc taki lek, nie­umyśl­nie dopro­wa­dził do skró­ce­nia życia pacjenta.

Przy­pa­dek Adamsa był o tyle pro­ble­ma­tyczny, że dzia­ła­nie leka­rza ewi­dent­nie podyk­to­wane było pobud­kami finan­so­wymi. Rodziło to kolejne pyta­nia zwią­zane z etyką lekar­ską, w świe­tle któ­rej należy roz­pa­try­wać wspo­mnianą wyżej prawną ochronę leka­rzy świad­czą­cych opiekę palia­tywną.

Po pro­ce­sie Adams zakoń­czył pracę dla Natio­nal Health Service. Wkrótce musiał kolejny raz sta­nąć przed sądem: cią­żyło na nim 8 zarzu­tów fał­szo­wa­nia recept, 4 zarzuty udzie­la­nia nie­praw­dzi­wych infor­ma­cji w doku­men­tach kre­ma­cyj­nych, a także 3 inne zarzuty na mocy Ustawy o nie­bez­piecz­nych lekach [Dan­ge­rous Drugs Act] z 1951 r. Sąd uznał go win­nym zarzu­ca­nych czy­nów, wyzna­czył karę w wyso­ko­ści 2400 fun­tów i naka­zał pokry­cie opłat pro­ce­so­wych w wyso­ko­ści 457 fun­tów. Adams stra­cił prawo prze­pi­sy­wa­nia nie­bez­piecz­nych leków, a 27 listo­pada został wykre­ślony z ofi­cjal­nego reje­stru leka­rzy.

W dniu 22 listo­pada 1961 r. przy­wró­cono mu prawo do świad­cze­nia usług w cha­rak­te­rze inter­ni­sty, dzięki czemu powró­cił do lecze­nia w East­bo­urne. W lipcu odzy­skał prawo do prze­pi­sy­wa­nia nie­bez­piecz­nych leków.

W 1983 r., 30 czerwca, upadł i uszko­dził kość bio­drową. Pod­czas pobytu w szpi­talu naba­wił się infek­cji dróg odde­cho­wych i zmarł 4 lipca na sku­tek zatrzy­ma­nia akcji serca. Zgro­ma­dził pokaźny mają­tek o war­to­ści 402 970 fun­tów i do samego końca pobie­rał środki prze­ka­zane mu w testa­men­tach przez jego byłych pacjen­tów.

Ciekawostki

W 1986 r. powstał tele­wi­zyjny film doku­men­talny The Good Doctor Bod­kin Adams. W roli tytu­ło­wej wystą­pił Timo­thy West. Na wizyty lekar­skie Adams uda­wał się swoim Rolls-Royce'em. Sie­dział z tyłu, a samo­chód pro­wa­dził szo­fer. Miał wielką sła­bość do pra­li­nek Vio­let Cre­ams, które stale zama­wiał w Char­bon­nel et Wal­ker, bry­tyj­skim przed­się­bior­stwie pro­du­ku­ją­cym cze­ko­ladki. W sierp­niu 1962 r. Adams ubie­gał się o wizę tury­styczną do Ame­ryki. Wnio­sek został odrzu­cony ze względu na cią­żące na nim wyroki.

Howard Allen

DATA URO­DZE­NIA: 10 lutego 1949 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: brak

SŁOWA KLU­CZE: pod­pa­le­nia, napady

LICZBA OFIAR: 3+

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1974, 1987 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 4 sierp­nia 1987 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: star­sze kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: dźgnię­cie nożem, pobi­cie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: hrab­stwo Marion, Indiana (USA)

STA­TUS: zmarł w wię­zie­niu 5 czerwca 2020 r.

Kontekst

W sierp­niu 1974 r. Allen wdarł się do cudzego domu w celach rabun­ko­wych. W trak­cie napadu pobił 85-let­nią miesz­kankę Opal Cooper, która na sku­tek obra­żeń zmarła. Został aresz­to­wany, uznany za win­nego zabój­stwa i ska­zany na 21 lat odsiadki w wię­zie­niu sta­no­wym z moż­li­wo­ścią ubie­ga­nia się o zwol­nie­nie warun­kowe po 2 latach. Zwol­niony warun­kowo w stycz­niu 1985 r., powró­cił do India­na­po­lis, gdzie pod­jął pracę w myjni samo­cho­do­wej. Wkrótce zaczął roz­glą­dać się za kolej­nymi ofia­rami.

Morderstwa

W dniu 18 maja 1987 r. Allen wła­mał się do domu 87-let­niej Laverne Hale, praw­do­po­dob­nie z zamia­rem rabun­ko­wym, i pobił kobietę. Hale co prawda prze­żyła napaść, jed­nak osta­tecz­nie 29 maja zmarła na sku­tek odnie­sio­nych obra­żeń.

Do kolej­nego wła­ma­nia doszło 2 czerwca. Dom odda­lony był zale­d­wie 5 kwar­ta­łów od miej­sca zamiesz­ka­nia Laverne Hale. W momen­cie gdy sprawca wdarł się na teren pose­sji, jej miesz­ka­niec - star­szy męż­czy­zna - prze­by­wał poza domem. Sfru­stro­wany Allen przed opusz­cze­niem pose­sji wznie­cił pożar.

Jego następną ofiarą była Erne­stine Grif­fin (73 lata). Allen wła­mał się do jej domu w India­na­po­lis 14 lipca i zadał jej 8 cio­sów dużym nożem rzeź­nic­kim. Następ­nie wie­lo­krot­nie ude­rzał ją w głowę toste­rem. Jego zdo­by­cze z tego napadu były nader skromne - ogra­ni­czyły się do apa­ratu foto­gra­ficz­nego i około 15 dola­rów.

Proces

Poli­cja aresz­to­wała Allena 4 sierp­nia 1987 r., po tym jak został ziden­ty­fi­ko­wany przez świad­ków ataku z 18 maja. Posta­wiono mu zarzuty wła­ma­nia, bez­praw­nego pozba­wie­nia wol­no­ści i pobi­cia. Kiedy powią­zano go z innymi wła­ma­niami i ata­kami, do listy zarzu­tów dodano ten doty­czący wła­ma­nia i pod­pa­le­nia domu 2 czerwca, a także zamor­do­wa­nia Erne­stine Grif­fin.

Poli­cja zaczęła podej­rze­wać, że Allen jest odpo­wie­dzialny za śmierć Laverne Hale, po tym jak usta­lono, że miesz­kali po sąsiedzku. Jego modus ope­randi w spra­wach, które mu przy­pi­sy­wano, pokry­wał się z mor­der­stwem Hale. W dodatku, jak się oka­zało, Allen miesz­kał dosłow­nie naprze­ciw niej.

Z cza­sem Allen stał się podej­rza­nym w kolej­nych 11 spra­wach - we wszyst­kich tych przy­pad­kach ofiara została napad­nięta i obra­bo­wana. Wszyst­kie napa­ści miały miej­sce w tej samej oko­licy. Allen dał się poznać poli­cji jako prze­stępca, który dzia­łał kon­se­kwent­nie na tere­nie India­na­po­lis.

Sta­nął przed sądem i w 1988 r. został uznany win­nym pobi­cia i wła­ma­nia z 18 maja, a także pona­wia­nych dzia­łań prze­stęp­czych. Sędzia ska­zał go na 88 lat wię­zie­nia.

Dnia 11 czerwca 1988 r. został uznany win­nym zamor­do­wa­nia i obra­bo­wa­nia Erne­stine Grif­fin. Za tę zbrod­nię ława przy­się­głych reko­men­do­wała karę śmierci.

Konsekwencje

Za zamor­do­wa­nie Erne­stine Grif­fin Allen został ska­zany na naj­wyż­szy wymiar kary i umiesz­czony w celi śmierci. Wie­lo­krot­nie odwo­ły­wał się od wyroku, powo­łu­jąc się na pro­blemy z jego repre­zen­ta­cją prawną pod­czas pro­cesu oraz fakt, że kobieta nale­żąca do ławy przy­się­głych miała na kon­cie wykro­cze­nia dro­gowe, mimo że utrzy­my­wała, jakoby ni­gdy nie miała żad­nych zatar­gów z pra­wem.

Allen spę­dził w celi śmierci łącz­nie bli­sko 25 lat, ocze­ku­jąc na orze­cze­nie sądu okrę­go­wego w spra­wie wnio­sku o uza­sad­nie­nie nakazu zatrzy­ma­nia (ang. writ of habeas cor­pus). Osta­tecz­nie, po licz­nych ape­la­cjach ze względu na stan psy­chiczny osa­dzo­nego, w 2012 r. wyrok zamie­niono z kary śmierci na 50 lat wię­zie­nia. Zgod­nie z nim Allen miałby wyjść na wol­ność w 2035 r.

Sprawa ta poka­zuje, jak ewo­lu­owało podej­ście wymiaru spra­wie­dli­wo­ści do kwe­stii nie­peł­no­spraw­no­ści inte­lek­tu­al­nej w spra­wach o mor­der­stwo, w któ­rych oskar­żo­nemu grozi kara śmierci. Sta­nowi ona ilu­stra­cję tego, że o pro­filu mor­dercy decy­dują rów­nież czyn­niki spo­łeczno-roz­wo­jowe, i zadaje kłam popu­lar­nemu wyobra­że­niu o mor­dercy dzia­ła­ją­cym zawsze z racjo­nal­nych pobu­dek.

Allen zmarł w zakła­dzie kar­nym Wabash Val­ley Cor­rec­tio­nal Faci­lity 5 czerwca 2020 r.

Ciekawostki

Zezna­jący na pro­ce­sie człon­ko­wie rodziny Allena prze­ko­ny­wali, że jego matka nad­uży­wała alko­holu w week­endy i czę­sto zda­rzało jej się na kilka dni zni­kać z domu. Z ich słów wyni­kało, że Allen i rodzeń­stwo widy­wani byli przed barem, gdy bła­gali wcho­dzą­cych do środka bywal­ców, żeby zabrali pie­nią­dze matce i im prze­ka­zali, bo wtedy mogliby sobie kupić coś do jedze­nia.

Lowell Amos

DATA URO­DZE­NIA: 4 stycz­nia 1943 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: brak

SŁOWA KLU­CZE: zabi­jał dla pie­nię­dzy z ubez­pie­cze­nia, tru­cie

LICZBA OFIAR: 4

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1979-1994 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 1994 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: jego matka i 3 żony

METODA ZABI­JA­NIA: otru­cie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Detroit, Michi­gan (USA)

STA­TUS: 24 paź­dzier­nika 1996 r. ska­zany na doży­wo­cie bez moż­li­wo­ści ubie­ga­nia się o zwol­nie­nie warun­kowe. Zmarł w wię­zie­niu 5 stycz­nia 2022 r.

Kontekst

Amos uro­dził się i spę­dził dzie­ciń­stwo w Ander­son, w sta­nie Indiana, sto­sun­kowo nie­wiel­kim mie­ście z popu­la­cją około 55 tysięcy osób. Co czwarty miesz­ka­niec Ander­son zatrud­niony był w miej­sco­wych zakła­dach Gene­ral Motors. Amos pra­co­wał tam jako kie­row­nik zakładu.

Po decy­zji o zaan­ga­żo­wa­niu się w poli­tykę w stycz­niu 1979 r. kan­dy­do­wał w wybo­rach na bur­mi­strza, ale już parę dni póź­niej zgło­sił na poli­cję zna­le­zie­nie w domu zwłok swo­jej żony Saun­dry (36 lat).

Morderstwa

Poli­cji zeznał, że zna­lazł ciało Saun­dry w łazience. Jego zda­niem żona zażyła środki uspo­ka­ja­jące i zmie­szała je z alko­ho­lem. Miało to dopro­wa­dzić do upadku, w trak­cie któ­rego zra­niła się w głowę. Koro­ner nie zdo­łał okre­ślić przy­czyny zgonu. Po śmierci żony Amos otrzy­mał pie­nią­dze z jej ubez­pie­cze­nia na życie w wyso­ko­ści 350 tysięcy dola­rów.

Nie­długo potem poślu­bił Caro­lyn i wyku­pił kilka polis na jej życie opie­wa­ją­cych na duże sumy. Fakt ten był zarze­wiem wielu kłótni. Caro­lyn zażą­dała, by anu­lo­wał polisy, ale Amos nie chciał o tym sły­szeć. W 1988 r. żona kazała mu się wynieść z domu.

Zamiesz­kał wtedy u swo­jej matki. Parę tygo­dni po przy­ję­ciu syna pod swój dach kobieta w try­bie pil­nym została prze­wie­ziona do szpi­tala. Leka­rze stwier­dzili u niej "otę­pie­nie", ponie­waż jed­nak nie potra­fili wska­zać żad­nego kon­kret­nego powodu dla tego stanu, została wypi­sana i wró­ciła do domu. Parę dni póź­niej zmarła.

Amos prze­dzwo­nił wtedy do Caro­lyn i wytłu­ma­czył, co się stało. Kiedy zja­wiła się na miej­scu, mąż pospiesz­nie pako­wał swoje rze­czy do samo­chodu. Na pyta­nie, co się dzieje, odparł, że nie chce, aby ktoś się dowie­dział, że miesz­kał z matką. Ze względu na zaawan­so­wany wiek zmar­łej nie prze­pro­wa­dzono sek­cji zwłok. Uznano, że śmierć nastą­piła z przy­czyn natu­ral­nych. Amos odzie­dzi­czył po niej ponad milion dola­rów.

Caro­lyn zgo­dziła się przy­jąć go ponow­nie pod swój dach. Dzie­więć mie­sięcy póź­niej zna­le­ziono ją mar­twą w łazience. Jak zezna­wał Amos, poszedł do łazienki, żeby zanieść żonie kie­li­szek wina. Zauwa­żył wtedy, że używa suszarki, sto­jąc nie­bez­piecz­nie bli­sko wanny peł­nej wody. Kiedy wró­cił jakiś czas póź­niej, już nie żyła. Jak stwier­dził, uznał wtedy, że śmier­tel­nie pora­ził ją prąd. Mimo to ni­gdy nie usta­lono przy­czyny śmierci. Kie­li­szek do wina, który rze­komo jej zaniósł, zna­le­ziono czy­sty w zmy­warce, a nie w łazience. Po śmierci żony ubez­pie­czy­ciel wypła­cił Amo­sowi 800 tysięcy dola­rów.

W grud­niu 1994 r. Amos ze swoją nową mał­żonką Robertą udali się na fir­mowe przy­ję­cie w Athe­neum Hotel w Detroit. Około godziny 4.30 rano wró­cili do swo­jego pokoju hote­lo­wego. Cztery godziny póź­niej Amos, nie­zwy­kle poru­szony, prze­dzwo­nił do kolegi z pracy, Berta Crab­tree. Kiedy Bert razem z innym gościem, Danie­lem Por­ca­sim, poszli do pokoju Amosa, usły­szeli, że zda­rzył się wypa­dek i Roberta nie żyje. Amos oświad­czył, że chce posprzą­tać przed przy­jaz­dem poli­cji, i popro­sił Por­ca­siego o poży­cze­nie mu płasz­cza. Kiedy ran­kiem Por­casi wra­cał autem do domu, w kie­szeni zwró­co­nego ubra­nia wyma­cał nie­wielki fute­rał z czar­nej skóry. W środku znaj­do­wała się strzy­kawka bez igły oraz szmatka nasą­czona jakimś cuch­ną­cym pły­nem.

Jakiś czas póź­niej Amos ponow­nie zabrał płaszcz, a kiedy go zwró­cił, fute­rał z zawar­to­ścią znik­nął bez śladu. W trak­cie prze­słu­cha­nia Amos zeznał, że wspól­nie z Robertą zaży­wali koka­inę pod­czas upra­wia­nia seksu. Jak utrzy­my­wał, kiedy zasy­piał, żona znów przyj­mo­wała nar­ko­tyk. Stwier­dził, że nie mogła wcią­gać proszku nosem z powodu cho­rych zatok, dla­tego użyła innej metody: dopo­chwo­wej. Kiedy się obu­dził - prze­ko­ny­wał dalej - Roberta już nie żyła.

Poli­cja odna­la­zła ślady koka­iny na pościeli, w tym na czę­ści prze­ście­ra­dła wsu­nię­tej pod mate­rac. Sek­cja zwłok ujaw­niła stę­że­nie nar­ko­tyku pięt­na­sto­krot­nie prze­kra­cza­jące śmier­telną dawkę; jego ślady znaj­do­wały się także w wagi­nie. Ponie­waż ciało kobiety z zewnątrz było od nich wolne, poli­cja podej­rze­wała, że Amos umył ją przed przy­by­ciem stró­żów prawa. Potwier­dzały to ślady kosme­ty­ków na poduszce i pościeli, mimo że twarz kobiety była pozba­wiona maki­jażu.

Poli­cja co prawda nie posia­dała wystar­cza­ją­cych dowo­dów, by posta­wić Amo­sowi zarzuty, lecz mimo to sprawa wydała się podej­rzana. Posta­no­wiono przyj­rzeć się prze­szło­ści męż­czy­zny i pod­dać go obser­wa­cji. Dwa dni po śmierci żony Amos spo­tkał się z dwiema kobie­tami. Cała trójka zja­dła kola­cję, raczyła się alko­ho­lem za łączną sumę tysiąca dola­rów, po czym upra­wiała seks. Kiedy o mor­der­stwie Roberty dowie­działa się opi­nia publiczna, na poli­cję zgło­siło się kilka innych kobiet utrzy­mu­ją­cych, że Amos im rów­nież poda­wał nar­ko­tyki przed sek­sem.

Proces

Po prze­ana­li­zo­wa­niu prze­szło­ści podej­rza­nego poli­cja odkryła nie­po­ko­jący wzo­rzec: kolejne part­nerki Amosa umie­rały, a on pobie­rał pie­nią­dze z ich polis na życie. Zapa­dła wów­czas decy­zja o aresz­to­wa­niu go pod zarzu­tem zamor­do­wa­nia Roberty. Amos miał pecha, ponie­waż jakiś czas wcze­śniej w Michi­gan zmie­niło się prawo - w myśl nowych zapi­sów pro­ku­ra­tor mógł pre­zen­to­wać w trak­cie pro­cesu wcze­śniejsze czyny pod­sąd­nego.

Co prawda Amos nie miał się wzbo­ga­cić na śmierci Roberty, jed­nak pro­ku­ra­tor prze­ko­ny­wał, że mał­żeń­stwo i tak ska­zane było na porażkę: Roberta kupiła dom z myślą o sobie, a w roz­mo­wach z bli­skimi twier­dziła, że chce się pozbyć Amosa.

Według pro­ku­ra­tury Amos zabił mał­żonkę, ponie­waż nie mógł znieść odrzu­ce­nia z jej strony. Kie­li­szek wina, który jej zaniósł - zarzu­cano mu - miał zawie­rać roz­pusz­czone środki uspo­ka­ja­jące. Kiedy kobieta pod ich wpły­wem stra­ciła przy­tom­ność, mąż wpro­wa­dził do jej waginy koka­inę roz­pusz­czoną w wodzie. Na koniec miał udu­sić żonę poduszką, co tłu­ma­czy­łoby, skąd na poszewce wzięły się ślady kosme­ty­ków.

W dniu 4 listo­pada 1996 r. sąd wydał wyrok uzna­jący Amosa win­nym zabój­stwa z pre­me­dy­ta­cją oraz zabój­stwa przy uży­ciu tru­ci­zny.

Konsekwencje

Amos został ska­zany na doży­wo­cie bez moż­li­wo­ści ubie­ga­nia się o zwol­nie­nie warun­kowe. Zmarł w wię­zie­niu 5 stycz­nia 2022 r.

Ni­gdy nie udo­wod­niono mu zamor­do­wa­nia pozo­sta­łych ofiar.

Ciekawostki

Histo­rii Amosa poświę­cony jest film fabu­larny Black Wido­wer z 2006 r. Nie­któ­rzy zapi­sy­wali jego imię przez jedno "l" na końcu: "Lowel".

Aniołowie Śmierci

DATA URO­DZE­NIA: nie­znana

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­der­stwa Zebra

SŁOWA KLU­CZE: gwałt, ćwiar­to­wa­nie, cha­otyczne dzia­ła­nie, rów­no­cze­śnie pod­po­rząd­ko­wane reali­za­cji misji

LICZBA OFIAR: 15+

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1973-1974 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 1974 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: przy­pad­kowe, seria zabójstw

METODA ZABI­JA­NIA: zastrze­le­nie, roz­człon­ko­wa­nie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Kali­for­nia (USA)

STA­TUS: doży­wot­nie wię­zie­nie. JCX Simon, Manuel Moore i Jes­sie Lee Cooks zmarli w wię­zie­niu. Green na­dal odbywa karę

Kontekst

Pod nazwą Anio­ło­wie Śmierci skrywa się grupa czar­no­skó­rych muzuł­ma­nów, odpo­wie­dzialna za serię mor­derstw popeł­nio­nych w San Fran­ci­sco. Łącz­nie mieli oni na sumie­niu co naj­mniej 15 osób, a usi­ło­wali zabić kolejne 8. Wszyst­kie ofiary były białe. Zda­niem czę­ści bada­czy grupa mogła odpo­wia­dać aż za 73 mor­derstwa.

Sprawa była nazy­wana Mor­der­stwami Zebra ze względu na spe­cjalną dłu­gość fal radio­wych przy­dzie­loną zaj­mu­ją­cemu się nią zespo­łowi detek­ty­wów. Anio­ło­wie Śmierci wpa­dli w ręce poli­cji w 1974 r. i sta­nęli przed sądem za swoje zbrod­nie.

Morderstwa

W dniu 20 paź­dzier­nika 1973 r. Richard Hague i jego żona Quita wybrali się na spa­cer nie­da­leko swo­jego domu w Tele­graph Hill. W trak­cie prze­chadzki zostali zaata­ko­wani przez grupę czar­no­skó­rych męż­czyzn i zawle­czeni do fur­go­netki. Tam dwóch z napast­ni­ków zaczęło obma­cy­wać Quitę. Następ­nie jeden z męż­czyzn zaczął siec ją maczetą z taką siłą, że nie­mal odrą­bał jej głowę. Richard rów­nież został pora­niony tą samą bro­nią. Parę porzu­cono na pobo­czu drogi. Quita zmarła, jej mąż cudem zdo­łał prze­żyć.

Dnia 30 paź­dzier­nika Fran­ces Rose pod­jeż­dżała do bramy Uni­ver­sity of Cali­for­nia Exten­sion [pla­cówka kształ­ce­nia usta­wicz­nego dzia­ła­jąca przy Uni­ver­sity of Cali­for­nia - przyp. tłum.], gdy nagle drogę zaszedł jej jakiś męż­czy­zna. Zażą­dał, by go pod­wio­zła. Kiedy odmó­wiła, otwo­rzył ogień. Rose odnio­sła wiele ran postrza­ło­wych.

Robert Sto­eck­mann został zaata­ko­wany 9 listo­pada, jed­nak zdo­łał ode­brać pisto­let napast­ni­kowi. Jakiś czas póź­niej poli­cja aresz­to­wała Leroya Doctora, który sta­nął przed sądem za napaść z uży­ciem nie­bez­piecz­nego narzę­dzia.

W dniu 25 listo­pada napad­nięto Sale­ema Era­kata, wła­ści­ciela sklepu spo­żyw­czego. Napast­nik zastrze­lił go w łazience na zaple­czu. Następ­nie 11 grud­nia jego los podzie­lił Paul Dan­cik - mor­derca oddał 3 strzały w klatkę pier­siową, kiedy męż­czy­zna wszedł do budki tele­fo­nicz­nej.

Dwa dni póź­niej Art Agnos, bur­mistrz San Fran­ci­sco, był na spo­tka­niu w Potrero Hill, dziel­nicy zamiesz­ka­nej w dużej mie­rze przez czar­no­skó­rych. Po skoń­czo­nym spo­tka­niu, kiedy gawę­dził z dwiema kobie­tami na chod­niku, ktoś otwo­rzył do niego ogień, strze­la­jąc mu dwu­krot­nie w plecy. Pomimo cięż­kich obra­żeń zdo­łał prze­żyć.

Wie­czo­rem tego samego dnia, 13 grud­nia, ktoś zaata­ko­wał Mariettę DiGi­ro­lamo. Kobieta szła Divi­sa­dero Street, gdy wtem ktoś wepchnął ją do bramy mija­nego budynku. Napast­nik strze­lił jej 2 razy w pierś - impet spra­wił, że DiGi­ro­lamo obró­ciła się o 180 stopni. Wtedy mor­derca naci­snął spust po raz trzeci, strze­la­jąc jej w plecy. Kobieta zmarła na miej­scu.

W dniu 20 grud­nia stu­dentka została postrze­lona nie­da­leko swo­jego miesz­ka­nia. W ataku brało udział 2 męż­czyzn. Co prawda prze­żyła, ale jedna z kul uszko­dziła jej krę­go­słup. Tej samej nocy ktoś zastrze­lił dozorcę Ila­rio Ber­tuc­cio, kiedy wra­cał po pracy do domu. Napast­nik oddał 4 strzały, raniąc go w pierś i ramię. Męż­czy­zna zmarł nie­mal natych­miast.

Następ­nie 22 grud­nia kolejne 2 osoby stra­ciły życie, w odstę­pie zale­d­wie paru minut. Neal Moy­ni­han prze­cho­dził obok Civic Cen­ter, kiedy wyprze­dził go jakiś męż­czy­zna. Nie­zna­jomy odwró­cił się i zaczął strze­lać, tra­fia­jąc w serce, szyję i twarz. Sześć minut póź­niej praw­do­po­dob­nie ten sam sprawca oddał 4 strzały do Mil­dred Hosler, która cze­kała na przy­stanku auto­bu­so­wym. Dnia 24 grud­nia od strza­łów zgi­nął nie­zi­den­ty­fi­ko­wany męż­czy­zna.

Po krót­kiej prze­rwie 28 stycz­nia 1974 r. Anio­ło­wie Śmierci z powro­tem wyru­szyli na krwawe łowy. Tana Smith zgi­nęła od kul, kiedy uda­wała się do sklepu tek­styl­nego. Vin­cent Wol­lin stra­cił życie, gdy wra­cał do domu. Johna Bam­bica ktoś zastrze­lił, kiedy zbie­rał butelki i puszki. Kolejną ofiarę, gospo­dy­nię Jane Holly, mor­dercy dopa­dli w pralni publicz­nej. Roxanne McMil­lian zgi­nęła od kul, gdy nio­sła zakupy z samo­chodu do domu. Jako jedyna ze wszyst­kich zaata­ko­wa­nych tej nocy prze­żyła, jed­nak resztę swo­ich dni miała spę­dzić na wózku inwa­lidz­kim.

W dniu 1 kwiet­nia 1974 r. Tom Rain­wa­ter i Linda Story, oboje nale­żący do Armii Zba­wie­nia, zostali napad­nięci, gdy uda­wali się na May­fair Mar­ket. Rain­wa­ter zmarł od odnie­sio­nych ran, Story prze­żyła. Mimo że poli­cja nie­mal natych­miast zja­wiła się na miej­scu zda­rze­nia, nie zdo­łała ująć sprawcy. Ana­liza bali­styczna pozwo­liła powią­zać ataki z innymi Mor­der­stwami Zebra.

Trzy­na­ście dni póź­niej postrze­lono kolejne 2 osoby. Ward Ander­son i Terry White cze­kali na przy­stanku auto­bu­so­wym, kiedy pod­szedł do nich czar­no­skóry męż­czy­zna i znie­nacka otwo­rzył ogień. Na szczę­ście oboje uszli z życiem.

Wie­czo­rem 16 kwiet­nia Nel­son T. Shields IV wybrał się do sklepu w dziel­nicy Ingle­side po odbiór zaku­pio­nego dywanu. Kiedy otwo­rzył bagaż­nik, żeby zro­bić w nim miej­sce, ktoś zaszedł go od tyłu i oddał sze­reg strza­łów. Świa­dek zeznał, że widział ucie­ka­ją­cego czar­no­skó­rego męż­czy­znę. I znowu łuski zna­le­zione na miej­scu zbrodni paso­wały do broni, któ­rej uży­wano we wcze­śniej­szych Mor­der­stwach Zebra.

Proces

Poli­cja wyzna­czyła nagrodę w wyso­ko­ści 30 tysięcy dola­rów za infor­ma­cję pozwa­la­jącą ująć osoby sto­jące za serią mor­dów. Kiedy w tele­wi­zji poka­zano por­trety pamię­ciowe podej­rza­nych, na info­li­nię poli­cyjną zgło­sił się Anthony Har­ris, zatrud­niony w fir­mie trans­por­to­wej Black Self-Help Moving and Sto­rage Com­pany. Stwier­dził, że jest jed­nym z męż­czyzn uka­za­nych na rysun­kach, i zgo­dził się spo­tkać z poli­cją w umó­wio­nym miej­scu na par­kingu. Jak zeznał, posia­dał szcze­gó­łową wie­dzę na temat nie­któ­rych mor­derstw, ponie­waż był przy nich obecny. Zastrzegł jed­nak, że sam nikogo nie zabił.

To od Har­risa poli­cja dowie­działa się po raz pierw­szy o ist­nie­niu Anio­łów Śmierci [sprawcy sami się tak nazy­wali - przyp. red.]. Męż­czy­zna wspo­mniał rów­nież o mor­der­stwie, o któ­rym nie roz­pi­sy­wała się prasa - doty­czyło bez­dom­nego, który został zaszlach­to­wany, a jego zwłoki wrzu­cono do wody w zatoce. Poli­cja dała wiarę jego sło­wom, ponie­waż 24 grud­nia w Ocean Beach na plaży zna­le­ziono przy­nie­siony przez fale tułów męż­czy­zny.

Har­ris podzie­lił się z poli­cją nazwi­skami, datami i miej­scami, w któ­rych doko­nano zbrodni, a także innymi szcze­gó­łami. Wydano nakazy aresz­to­wa­nia. Za pomoc w pro­wa­dze­niu docho­dze­nia Har­ris uzy­skał nie­ty­kal­ność. Zarówno on, jak i jego kon­ku­bina oraz dziecko otrzy­mali nową toż­sa­mość.

W dniu 1 maja 1974 r. prze­pro­wa­dzono rów­no­cze­śnie w 2 miej­scach obławy, w wyniku któ­rych aresz­to­wano Larry'ego Cra­iga Gre­ena oraz JCX Simona. Pozo­sta­łych podej­rza­nych zatrzy­mano w pla­cówce Black Self-Help Moving and Sto­rage. Łącz­nie organy ści­ga­nia ujęły 7 męż­czyzn, z czego 4 zwol­niono ze względu na brak dowo­dów.

Gaże adwo­ka­tów mają­cych repre­zen­to­wać człon­ków Anio­łów Śmierci opła­cił Naród Islamu [ruch spo­łeczno-reli­gijny popu­larny wśród Afro­ame­ry­ka­nów, gło­szący rady­kalne idee czar­nego nacjo­na­li­zmu - przyp. tłum.]. Doty­czyło to wszyst­kich zatrzy­ma­nych z wyjąt­kiem Jes­siego Lee Cooksa, który przy­znał się do winy.

Pro­ces roz­po­czął się 3 marca 1975 r. Zezna­nia Har­risa oraz dowody w postaci narzę­dzi zbrodni prze­są­dziły o uzna­niu oskar­żo­nych win­nymi zarzu­ca­nych im czy­nów.

Konsekwencje

Pro­ces Anio­łów Śmierci, w trak­cie któ­rego powo­łano 108 świad­ków i spo­rzą­dzono liczący 8 tysięcy stron pro­to­kół pro­ce­sowy, prze­szedł do histo­rii sądow­nic­twa w Kali­for­nii jako naj­dłuż­szy. Sąd uznał win­nymi 4 męż­czyzn: Larry'ego Gre­ena, JCX Simona, Manu­ela Moore'a oraz Jes­siego Lee Cooksa, i ska­zał ich na śmierć.

Ciekawostki

W dniu 12 marca 2015 r. Simon został zna­le­ziony nie­przy­tomny w swo­jej celi. Stwier­dzono zgon, przy­czyna śmierci pozo­staje nie­znana. Moore zmarł w wię­zie­niu 15 listo­pada 2017 r. Cooks podzie­lił jego los 30 czerwca 2021 r. Green jako jedyny z grupy pozo­staje przy życiu. Wie­lo­krot­nie ubie­gał się o zwol­nie­nie warun­kowe, ostatni raz sąd odrzu­cił jego wnio­sek 31 lipca 2024 r. Ide­olo­gia wyzna­wana przez człon­ków grupy oraz ich spo­sób dzia­ła­nia były bar­dzo zbli­żone do tych prze­ja­wia­nych przez Johna Allena Muham­mada, rów­nież odpo­wie­dzial­nego za serię zabójstw.

Benjamin Atkins

DATA URO­DZE­NIA: 26 sierp­nia 1968 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Mor­derca z Woodward Cor­ri­dor (auto­strada M-1 w sta­nie Michi­gan)

SŁOWA KLU­CZE: gwałt, bez­domny, nar­ko­man

LICZBA OFIAR: 11

OKRES DZIA­ŁA­NIA: gru­dzień 1991 - sier­pień 1992 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 21 sierp­nia 1992 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: pro­sty­tutki i nar­ko­manki

METODA ZABI­JA­NIA: udu­sze­nie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Detroit, Michi­gan (USA)

STA­TUS: 11 maja 1994 r. ska­zany na 11 kar doży­wo­cia. Zmarł w wię­zie­niu 17 wrze­śnia 1997 r.

Kontekst

Uro­dzony 26 sierp­nia 1968 r. Atkins miał wyjąt­kowo trudne dzie­ciń­stwo. Wycho­wy­wał się w Detroit, w sta­nie Michi­gan, pod opieką matki alko­ho­liczki i hero­inistki, trud­nią­cej się pro­sty­tu­cją. W okre­sach gdy nie mógł z nią miesz­kać, tra­fiał do pla­có­wek opie­kuń­czych pomocy spo­łecz­nej. Przez całe dzie­ciń­stwo doświad­czał prze­mocy sek­su­al­nej, fizycz­nej i psy­chicz­nej.

Morderstwa

Na prze­strzeni 9 mie­sięcy Atkins zabił 11 kobiet, w więk­szo­ści pro­sty­tu­tek i nar­ko­ma­nek. Wiele z jego ofiar znaj­do­wano w opusz­czo­nych rude­rach i nie­dzia­ła­ją­cych mote­lach. Oto one:

14 grud­nia 1991 r. - Deb­bie Ann Fri­day (30 lat); udu­szona w High­land Park 30 grud­nia 1991 r. - Ber­tha Jean Mason (26 lat); udu­szona w Detroit 3 stycz­nia 1992 r. - Patri­cia Can­non Geo­rge (36 lat); udu­szona w Detroit 25 stycz­nia 1992 r. - Vic­kie Tru­elove (39 lat); udu­szona w Detroit 17 lutego 1992 r. - Vale­rie Chalk (34 lata); udu­szona, zwłoki zna­le­zione w Mon­te­rey Motel na tere­nie High­land Park 17 lutego 1992 r. - Juanita Hardy (23 lata); udu­szona, zwłoki zna­le­zione w Mon­te­rey Motel na tere­nie High­land Park 17 lutego 1992 r. - kobieta ziden­ty­fi­ko­wana w 2024 r., ano­ni­mowa na prośbę rodziny 9 kwiet­nia 1992 r. - Brenda Mit­chell (38 lat); udu­szona w High­land Park 15 kwiet­nia 1992 r. - Vicki Beasley-Brown (43 lata); udu­szona w High­land Park 15 czerwca 1992 r. - Joanne O'Rourke (40 lat); udu­szona w High­land Park 21 sierp­nia 1992 r. - Oci­nena Way­mer (22 lata); udu­szona w High­land Park

W miarę jak ofiar przy­by­wało, utwo­rzono grupę zada­niową wyzna­czoną do uję­cia mor­dercy. W docho­dze­niu nie­zwy­kle pomocna oka­zała się kobieta, która prze­żyła atak i ziden­ty­fi­ko­wała napast­nika jako "Tony'ego". Z jej pomocą poli­cja namie­rzyła Atkinsa i aresz­to­wała go 21 sierp­nia 1992 r.

Proces

Kiedy w trak­cie prze­słu­cha­nia zapy­tano Atkinsa, co wie o mor­der­stwach, zapew­niał, że nie ma z nimi nic wspól­nego. Utrzy­my­wał, jakoby był homo­sek­su­ali­stą i kobiety go nie pocią­gały. Prze­słu­cha­niu przy­glą­dał się z boku sier­żant Ronald San­ders, detek­tyw z wydziału zabójstw. Popro­sił o moż­li­wość poroz­ma­wia­nia z Atkin­sem, licząc, że zdoła spro­wo­ko­wać go do przy­zna­nia się do winy.

San­ders powie­dział podej­rza­nemu, że ma świa­do­mość, iż w jego życiu bra­ko­wało figury ojca. Wspo­mniał rów­nież, że sam ma syna będą­cego rówie­śni­kiem Atkinsa. Sier­żant nakła­niał prze­słu­chi­wa­nego, by wyrzu­cił z sie­bie, co leży mu na sercu. O dziwo taka stra­te­gia poskut­ko­wała - Atkins przy­znał się do zamor­do­wa­nia kobiet, łącz­nie z jedną, o któ­rej śmierci poli­cja dotych­czas nie wie­działa. Jak wyja­śnił, zabi­jał je z obawy, że mogłyby obcią­żyć go w sądzie [ponadto dzia­łał z nie­na­wi­ści do pro­sty­tu­tek - przyp. red.].

W trak­cie roz­prawy przy­dzie­lony mu obrońca sta­rał się prze­ko­nać przy­się­głych, że na Atkinsa wpły­wały trudne śro­do­wi­sko, w któ­rym dora­stał, i obo­jętne spo­łe­czeń­stwo. Ława przy­się­głych mimo to uznała go win­nym. Zastępca sze­ryfa, obecny na sali roz­praw w dniu, w któ­rym sędzia wyda­wał wyrok, zauwa­żył, że Atkinsa bar­dziej inte­re­so­wało, czy dosta­nie papie­rosa, niż zasą­dzana mu kara.

Konsekwencje

Uznany win­nym zamor­do­wa­nia 11 kobiet, Atkins został ska­zany na 11 kar doży­wot­niego wię­zie­nia. Jak się jed­nak oka­zało, dane mu było odbyć jedy­nie nie­wielką część kary. Był zaka­żony wiru­sem HIV i 17 wrze­śnia 1997 r. zmarł na sku­tek infek­cji.

Ciekawostki

Matka porzu­ciła go, gdy miał 2 lata. Praw­do­po­dob­nie w wieku 10 lat został zgwał­cony przez pra­cow­nika opieki socjal­nej, kiedy żył w pla­cówce opie­kuń­czej w Detroit. Jego matka upra­wiała seks z klien­tami w samo­cho­dzie, pod­czas gdy Atkins sie­dział na tyl­nym sie­dze­niu.

Rozpruwacz z Atlanty

DATA URO­DZE­NIA: nie­znana

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Roz­pru­wacz z Atlanty

SŁOWA KLU­CZE: kobiety (czarno- i ciem­no­skóre), oka­le­cza­nie

LICZBA OFIAR: 15-21

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1911 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: ni­gdy nie został ujęty

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: Afro­ame­ry­kanki i Mulatki

METODA ZABI­JA­NIA: dźgnię­cie nożem, pobi­cie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Atlanta, USA

STA­TUS: nie­znany

Kontekst

Przez cały 1911 r. i część 1912 Atlantą wstrzą­sała seria mor­derstw, któ­rych ofia­rami padały Afro­ame­ry­kanki i Mulatki. Opi­nia publiczna bez końca dowia­dy­wała się o kolej­nych odnaj­dy­wa­nych zwło­kach. Wszyst­kie ciała były maka­brycz­nie oka­le­czone. W końcu poli­cja aresz­to­wała grupę 6 męż­czyzn i posta­wiła im zarzuty zamor­do­wa­nia niektó­rych z ofiar, jed­nak tylko jeden z nich został uznany win­nym, w dodatku od samego początku ist­niały mocne prze­słanki za tym, że zatrzy­mani nie mieli z mor­derstwami nic wspól­nego.

Ni­gdy nie udało się ziden­ty­fi­ko­wać sprawcy - sprawa do dziś pozo­staje nie­roz­wią­zana. Poli­cja przyj­muje, że mogło być łącz­nie 21 ofiar, jed­nak nie­moż­liwe jest udo­wod­nie­nie, że za wszyst­kie mor­der­stwa odpo­wiada ta sama osoba.

Morderstwa

Dnia 27 maja 1911 r. Belle Wal­ker, Afro­ame­ry­kanka pra­cu­jąca jako kucharka, nie wró­ciła do domu po zakoń­cze­niu pracy. Naza­jutrz jej sio­stra odna­la­zła ciało zale­d­wie 20 metrów od domu. Napast­nik pode­rżnął Belle gar­dło. Dnia 15 czerwca zna­le­ziono zwłoki Addie Watts, kolej­nej czar­no­skó­rej kobiety, z takimi samymi obra­że­niami. Sytu­acja powtó­rzyła się 27 czerwca - tym razem ofiarą była Liz­zie Wat­kins, rów­nież zabita w ten sam spo­sób.

W dniu 1 lipca 1911 r. 20-let­nia Emma Lou Sharpe cze­kała w domu na matkę, która poszła po zakupy spo­żyw­cze. Kiedy kobieta nie wra­cała, córka posta­no­wiła, że wyj­dzie i jej poszuka. Zaszła do sklepu spo­żyw­czego, w któ­rym poin­for­mo­wano ją, że tego dnia nie widziano w nim jej matki. W dro­dze powrot­nej do domu zacze­pił ją wysoki czar­no­skóry męż­czy­zna, pyta­jąc, jak się czuje. Emma Lou odparła, że dobrze, po czym spró­bo­wała go wymi­nąć.

Nie­zna­jomy nie pozwo­lił jej na to, zagra­dza­jąc przej­ście. Powie­dział, żeby się nie bała, bo jak stwier­dził: "nie krzyw­dzi dziew­cząt takich jak ona". Chwilę potem, bez żad­nego ostrze­że­nia, wbił jej nóż w plecy. Emma Lou zdo­łała odbiec kawa­łek i zawo­łać o pomoc. Jak się wkrótce prze­ko­nała, jej matka leżała nie­opo­dal mar­twa. Mor­derca pode­rżnął ofie­rze gar­dło z taką siłą, że głowa była nie­mal oddzie­lona od szyi.

W dniu 11 lipca uwagę paru robot­ni­ków przy­kuła duża kałuża krwi na dro­dze. Po chwili spo­strze­gli, że ślady ukła­dają się w szlak wio­dący w bok. Kiedy nim podą­żyli, jakieś 10 metrów dalej odna­leźli płytki rów. Spo­czy­wały w nim zwłoki Sadie Hol­ley, kobiety zatrud­nio­nej w pobli­skiej pralni. Rów­nież jej głowa była nie­mal cał­ko­wi­cie odcięta od szyi.

Kolejną ofiarą była Mary Ann Dun­can. Jej ciało 31 sierp­nia zna­le­ziono na torach w Blan­town, na zacho­dzie Atlanty. Była boso i miała pode­rżnięte gar­dło.

Dnia 10 listo­pada w zaułku ktoś natknął się na zwłoki Min­nie Wise. Także na sto­pach tej kobiety bra­ko­wało butów, miała pode­rżnięte gar­dło i obcięty palec. Miej­scowe gazety opi­sały ją jako "ładną młodą Mulatkę".

Zimą 1912 r. znaj­do­wano kolejne ciała, wszyst­kie noszące te same obra­że­nia. Jedno z nich nale­żało do 19-let­niej Mulatki - porzu­cono je w zaro­ślach, gar­dło nosiło ślad po dźgnię­ciu nożem. Na wio­snę z rzeki Chat­ta­ho­ochee wyło­wiono zwłoki 15-let­niej Mulatki. Ciało było zma­sa­kro­wane, ta dziew­czyna rów­nież miała pode­rżnięte gar­dło.

W marcu 1913 r. odna­le­ziono zwłoki następ­nej ofiary, Laury Smith, mło­dej Mulatki pra­cu­ją­cej jako słu­żąca. Napast­nik uśmier­cił ją cię­ciem w szyję.

Proces

Nie­spełna dobę po odkry­ciu zwłok Sadie Hol­ley aresz­to­wano Henry'ego Huffa, 27-let­niego pra­cow­nika fizycz­nego. Męż­czy­zna był widziany z denatką tej samej nocy, gdy zgi­nęła. W dodatku, zda­niem poli­cji, w momen­cie zatrzy­ma­nia Huff miał zakrwa­wione ubra­nie i zadra­pa­nia na ramio­nach.

Wkrótce w ręce orga­nów ści­ga­nia wpadł kolejny podej­rzany, Todd Hen­der­son. Według świadka to on dotrzy­my­wał towa­rzy­stwa Hol­ley w nocy jej śmierci. Po tym jak Emma Lou Sharpe prze­żyła atak mor­dercy, została prze­wie­ziona na poste­ru­nek w nadziei, że zdoła ziden­ty­fi­ko­wać zatrzy­ma­nego. Jak zeznała, była abso­lut­nie prze­ko­nana, że Hen­der­son to męż­czy­zna, który dźgnął ją nożem. Podej­rze­nia poli­cji wzbu­dziło rów­nież zacho­wa­nie Hen­der­sona, który wypie­rał się, jakoby posia­dał brzy­twę albo scy­zo­ryk. Jak się potem oka­zało, w rze­czy­wi­sto­ści zaniósł brzy­twę do zakładu fry­zjer­skiego, żeby ją tam naostrzyć.

Inny męż­czy­zna aresz­to­wany w związku z jed­nym z mor­derstw, John Daniel, został oskar­żony o jego popeł­nie­nie. W dniu 9 sierp­nia 1913 r. jemu oraz Henry'emu Huf­fowi posta­wiono zarzut zamor­do­wa­nia jed­nej z ofiar. Tylko Huff został ofi­cjal­nie oskar­żony o zabi­cie Hol­ley. Brak infor­ma­cji, o zabi­cie któ­rej z kobiet oskar­żono Daniela.

Poli­cja tym­cza­sem aresz­to­wała kolej­nych podej­rza­nych, bez wyjątku czar­no­skó­rych męż­czyzn. Wśród nich był Char­lie Owens, uznany win­nym jed­nego z mor­derstw, acz­kol­wiek nie wska­zano któ­rego. Sąd ska­zał go na karę doży­wot­niego pozba­wie­nia wol­no­ści.

Huff został unie­win­niony.

Dnia 10 sierp­nia 1912 r. w ręce poli­cji wpadł Henry Brown, znany rów­nież jako Law­ton Brown. Zarzu­cano mu zamor­do­wa­nie Evy Flo­rence, która zgi­nęła w listo­pa­dzie rok wcze­śniej. Mał­żonka Browna zeznała, że gdy mąż wra­cał w sobotę do domu, zawsze miał zakrwa­wione ubra­nie. Kiedy Brown podzie­lił się z poli­cją szcze­gó­ło­wymi infor­ma­cjami na temat nie­któ­rych z mor­derstw, stróże prawa byli pewni, że zatrzy­mali wła­ści­wego czło­wieka.

Pro­ces Browna w spra­wie o zamor­do­wa­nie Flo­rence roz­po­czął się w paź­dzier­niku 1912 r. Zezna­jący czar­no­skóry męż­czy­zna, nie­jaki John Ruther­ford, utrzy­my­wał, że w trak­cie prze­słu­cha­nia Browna poli­cja nie docho­wała stan­dar­dów. Twier­dził, że męż­czy­zna był przy­wią­zany do krze­sła i bity po gło­wie. Jak utrzy­my­wał, znę­ca­nie się fizyczne nad zatrzy­ma­nym dobie­gło końca, dopiero gdy przy­znał się do winy. Ława przy­się­głych uznała, że pod­dany takim meto­dom wydo­by­wa­nia zeznań czło­wiek może przy­znać się do wszyst­kiego. Dnia 18 paź­dzier­nika Brown został unie­win­niony.

Konsekwencje

Ofi­cjal­nie Roz­pru­wa­czowi z Atlanty przy­pi­suje się 20 mor­derstw, jed­nak na tym histo­ria się nie koń­czy - w póź­niej­szych latach prasa chęt­nie roz­pi­sy­wała się o czy­nach tajem­ni­czego zbrod­nia­rza. W 1914 r., 3 lata po tym, jak odkryto pierw­sze ciała, stra­żacy zaczęli znaj­do­wać liściki przy­cze­pione do pale­nisk w całej Atlan­cie. Ich autor obie­cy­wał, że będzie zabi­jał Afro­ame­ry­kanki włó­czące się po uli­cach po zmroku.

Poli­cja wyzna­czyła nagrodę za infor­ma­cję mogącą dopo­móc w zatrzy­ma­niu Roz­pru­wa­cza, lecz nikt się nie zgło­sił.

Niska pozy­cja spo­łeczna ofiar wraz z typo­wymi dla ame­ry­kań­skiego Połu­dnia głę­boko zako­rze­nio­nymi rasi­stow­skimi uprze­dze­niami spra­wiły, że poli­cja nie spie­szyła się ze śledz­twem. Fakt, że aresz­to­wano wielu czar­no­skó­rych męż­czyzn, nie zgro­ma­dziw­szy wystar­cza­ją­cego mate­riału dowo­do­wego, naj­le­piej dowo­dzi porażki sys­temu w docho­dze­niu spra­wie­dli­wo­ści dla wyklu­czo­nych spo­łecz­nie ofiar.

Ciekawostki

Nie­któ­rym ofia­rom sprawca zdej­mo­wał ze stóp buty. W paru przy­pad­kach znaj­do­wano je w nie­du­żej odle­gło­ści od ciała, ale czę­ści ni­gdy nie udało się odna­leźć. Jedna z gazet opi­su­ją­cych mor­der­stwa w kpią­cym tonie dono­siła, że "kobiece pan­to­fle nie padły ofiarą mole­sto­wa­nia". W pra­so­wych rela­cjach na temat ofiar Roz­pru­wa­cza posłu­gi­wano się prze­sta­rza­łym i obraź­li­wym okre­śle­niem "octo­roon", ozna­cza­ją­cym osobę, któ­rej jeden z pra­dziad­ków był czar­no­skóry.

Joseph D. Ball

DATA URO­DZE­NIA: 7 stycz­nia 1896 r.

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Joe Ball, Rzeź­nik z Elmen­dorf, Czło­wiek Ali­ga­tor

SŁOWA KLU­CZE: ciała ofiar rzu­cał na pożar­cie ali­ga­to­rom

LICZBA OFIAR: 2+

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1936-1938 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: nie powio­dło się

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: młode kobiety

METODA ZABI­JA­NIA: zastrze­le­nie

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: Elmen­dorf, hrab­stwo Bexar, Tek­sas (USA)

STA­TUS: zastrze­lił się pod­czas próby aresz­to­wa­nia 24 wrze­śnia 1938 r.

Kontekst

Już jako dziecko Ball był typem samot­nika. Naj­chęt­niej spę­dzał czas poza domem, włó­cząc się po oko­licy i łowiąc ryby. W póź­niej­szym wieku roz­wi­nęła się u niego fascy­na­cja bro­nią palną. Od tej pory kilka godzin każ­dego tygo­dnia poświę­cał tre­nin­gom strze­lec­kim.

Po tym jak 6 kwiet­nia 1917 r. USA przy­stą­piły do I wojny świa­to­wej, Ball zacią­gnął się do woj­ska i został wysłany do Europy, gdzie wal­czył na fron­cie. Po zakoń­cze­niu dzia­łań wojen­nych, w 1919 r., został hono­rowo zwol­niony ze służby i powró­cił do swo­jego rodzin­nego Elmen­dorf. Roz­po­czął pracę u boku ojca, ale nie wytrzy­mał w niej długo.

W USA pano­wała pro­hi­bi­cja i Ball - widząc, jak duży jest w spo­łe­czeń­stwie popyt na nie­le­galny alko­hol - zajął się prze­my­tem. Jeź­dził po oko­licy swoim For­dem Model A i sprze­da­wał whi­sky pro­sto z beczki. Osta­tecz­nie po znie­sie­niu pro­hi­bi­cji otwo­rzył knajpę i najął do pracy Cli­ftona Whe­elera, mło­dego czar­no­skó­rego męż­czy­znę.

Lokal przy­cią­gał klien­telę nie tylko naj­praw­dziw­szymi żywymi ali­ga­to­rami, ale też obsługą w postaci nie­zwy­kle atrak­cyj­nych mło­dych dziew­cząt. Nie zaba­wiały one długo w roli kel­ne­rek; Ball mawiał, że to dla nich doryw­cza praca, spo­sób na szyb­kie zaro­bie­nie paru dola­rów.

W 1934 r. poznał Min­nie Got­thardt, pseu­do­nim "Big Min­nie". Kobieta poma­gała mu w pro­wa­dze­niu baru, przez 3 lata byli też parą. W końcu Bal­lowi wpa­dła w oko młoda kel­nerka Dolo­res "Buddy" Goodwin. Ponoć kie­dyś rzu­cił w nią butelką, co kobieta przy­pła­ciła ranami twa­rzy i szyi, po któ­rych zostały jej bli­zny. Mimo to się w nim zako­chała.

Ball roman­so­wał teraz z dwiema kobie­tami, a lada moment na scenę miała wkro­czyć trze­cia. Nowo zatrud­niona kel­nerka, w któ­rej się zako­chał, nazy­wała się Hazel "Schat­zie" Brown i miała 22 lata. Lawi­ro­wa­nie mię­dzy trzema kobie­tami było spo­rym wyzwa­niem. Nagle, latem 1937 r., Min­nie zni­kła bez śladu. Kiedy zanie­po­ko­jona rodzina kobiety spy­tała Balla, co się z nią stało, wyja­śnił, że uro­dziła czar­no­skóre dziecko i wyje­chała z mia­sta.

Parę mie­sięcy póź­niej Ball i Dolo­res wzięli ślub. Jak zeznała kobieta, Ball poin­for­mo­wał ją, że zabił Min­nie strza­łem w głowę, a zwłoki zako­pał w pia­chu na miej­sco­wej plaży. Dolo­res mu nie uwie­rzyła i wię­cej nie poru­szali tego tematu.

Dolo­res prze­pa­dła w kwiet­niu 1938 r., a wkrótce bez śladu znik­nęła rów­nież Hazel.

Morderstwa

W poło­wie 1938 r. rodzina Min­nie pod­jęła poszu­ki­wa­nia - zwró­ciła się do biura sze­ryfa hrab­stwa Bexar z prośbą o wsz­czę­cie docho­dze­nia w spra­wie zagi­nię­cia. Ball był kil­ku­krot­nie prze­słu­chi­wany, jed­nak poli­cja nie zna­la­zła dowo­dów mogą­cych wska­zy­wać, że doszło do prze­stęp­stwa, więc osta­tecz­nie został skre­ślony z listy podej­rza­nych.

Parę mie­sięcy póź­niej na poli­cję zgło­sili się rodzice Julii Tur­ner, 23-let­niej kobiety. Twier­dzili oni, że córka zagi­nęła po zatrud­nie­niu się w lokalu Balla. Kolejny raz został wezwany na prze­słu­cha­nie. Jak zeznał, Tur­ner zma­gała się z pro­ble­mami oso­bi­stymi i zre­zy­gno­wała z pracy. Pod­czas prze­szu­ka­nia w jej miesz­ka­niu usta­lono, że na­dal znaj­dują się tam wszyst­kie jej rze­czy oso­bi­ste. W trak­cie ponow­nej roz­mowy z poli­cją Ball zeznał, że poży­czył Julii pewną sumę, ponie­waż była w fatal­nym sta­nie: nie chciała wra­cać do domu z powodu pro­ble­mów ze współ­lo­ka­torką.

Jakiś czas póź­niej zagi­nęły dwie kolejne pra­cow­nice lokalu i w obu tych spra­wach Ball był znowu prze­słu­chi­wany. Wresz­cie 23 wrze­śnia 1938 r. na poli­cję zgło­sił się czło­wiek, który miał do opo­wie­dze­nia zadzi­wia­jącą histo­rię. Z jego słów wyni­kało, że kie­dyś miesz­kał po sąsiedzku z Bal­lem i na wła­sne oczy widział, jak Ball odci­nał płaty mięsa z ludz­kiego ciała i rzu­cał je ali­ga­to­rom. Inny męż­czy­zna, który zgło­sił się na poli­cję, zeznał, że zna­lazł beczkę, którą Ball miał zosta­wić za sto­dołą jego sio­stry. Beczka podobno wydzie­lała okropny smród.

Kiedy poli­cja udała się we wska­zane miej­sce, oka­zało się, że beczki już tam nie ma. Sio­stra męż­czy­zny potwier­dziła przed­sta­wioną przez niego wer­sję. Stróże prawa uznali wtedy, że pora jesz­cze raz zło­żyć wizytę Bal­lowi.

Proces

Do baru udało się dwóch zastęp­ców z biura sze­ryfa. Poin­for­mo­wali oni Balla, że musi udać się z nimi na prze­słu­cha­nie. Męż­czy­zna spy­tał, czy w takim razie może przed wyj­ściem zamknąć lokal, na co poli­cjanci się zgo­dzili. Kiedy cze­kali, Ball dusz­kiem osu­szył kufel piwa, po czym pod­szedł do kasy i otwo­rzył szu­fladkę - na jej dnie spo­czy­wał rewol­wer kali­ber 11,43 mm (ang. .45). Naj­pierw wymie­rzył w poli­cjan­tów, ale już po chwili przy­ło­żył wylot lufy do klatki pier­sio­wej. Nim zdą­żyli go powstrzy­mać, naci­snął spust.

Po śmierci Balla grun­tow­nie prze­szu­kano teren lokalu. Nie­da­leko stawu, w któ­rym żyły ali­ga­tory, zna­le­ziono zgniłe mięso i sie­kierę, a na jej ostrzu włosy i zaschniętą krew. Śled­czy uznali, że męż­czy­zna ćwiar­to­wał zwłoki i kar­mił nimi gady.

Poli­cja prze­słu­chała Whe­elera. Z początku młody męż­czy­zna zaprze­czał, jakoby wie­dział cokol­wiek o oko­licz­no­ściach zagi­nię­cia kobiet. Jakiś czas póź­niej zmie­nił wer­sję i przy­znał, że wie to i owo.

Zda­niem Whe­elera, Hazel Brown zwią­zała się z innym męż­czy­zną i pla­no­wała roz­stać się z Bal­lem. Ten, dowie­dziaw­szy się o roman­sie, wpadł w szał i ją zabił. Śled­czy, nie mając pew­no­ści, czy dawać wiarę tej histo­rii, popro­sili Whe­elera, żeby wska­zał miej­sce, w któ­rym zako­pano jej zwłoki.

Następ­nego dnia Whe­eler zapro­wa­dził ich na brzeg Rzeki San Anto­nio, jakieś 5 kilo­me­trów za mia­stem. Zaczął kopać w piasz­czy­stej gle­bie, aż po paru minu­tach w dole uka­zała się krew i spod ziemi wydo­był się przy­pra­wia­jący o mdło­ści fetor. Whe­eler odsło­nił 2 nogi, 2 ramiona i tułów. Głowa, jak stwier­dził, została spa­lona w ogni­sku nie­opo­dal. We wska­za­nym miej­scu poli­cjanci fak­tycz­nie zna­leźli ślady po pale­ni­sku, a w nim zęby, kawałki czaszki i kość żuchwy. Jak dowio­dła ana­liza, wszyst­kie szczątki nale­żały do Hazel Brown.

Whe­eler zeznał, że Ball zmu­sił go do wyko­pa­nia grobu i opróż­nie­nia do niego beczki, w któ­rej wcze­śniej znaj­do­wały się szczątki Hazel Brown. Była to ta sama beczka, która miała stać za sto­dołą, a któ­rej poli­cja nie zdo­łała zna­leźć. Jak utrzy­my­wał Whe­eler, z początku odmó­wił poma­ga­nia Bal­lowi przy ćwiar­to­wa­niu ciała, jed­nak koniec koń­ców pra­co­dawca go do tego zmu­sił.

Potem poin­for­mo­wał poli­cję, że Ball wywiózł Min­nie do mia­sta Ingle­side, na brzegu zatoki Cor­pus Chri­sti w Tek­sa­sie, tam zna­lazł odludne miej­sce i strze­lił jej w głowę. Zda­niem Whe­elera, Ball zamor­do­wał ją, ponie­waż była w ciąży, a uwa­żał, że dziecko skom­pli­ko­wa­łoby jego rela­cje z pozo­sta­łymi kobie­tami. Śled­czy udali się we wska­zane miej­sce i 14 paź­dzier­nika 1938 r., za pomocą kopa­rek i wyna­ję­tych robot­ni­ków, rze­czy­wi­ście udało się odna­leźć zwłoki zamor­do­wa­nej.

Whe­eler twier­dził, że nic mu nie wia­domo na temat innych zagi­nio­nych kobiet.

Został oskar­żony o pomoc w pozby­wa­niu się zwłok. W 1939 r. przy­znał się do winy.

Konsekwencje

Whe­eler został ska­zany na jedy­nie 2 lata wię­zie­nia. Zaraz po wyj­ściu na wol­ność otwo­rzył swój bar. Jed­nakże nie­ustanne naga­by­wa­nie ze strony dzien­ni­ka­rzy i miej­sco­wych zmu­siło go w końcu do wynie­sie­nia się z oko­licy.

Dolo­res odna­la­zła się w Kali­for­nii, cała i zdrowa. Jak się oka­zało, po pro­stu porzu­ciła Tek­sas, by roz­po­cząć nowe życie. Inna z zagi­nio­nych kobiet odna­la­zła się w Pho­enix w Ari­zo­nie.

Zgniłe mięso zna­le­zione nie­opo­dal stawu z ali­ga­to­rami oka­zało się mię­sem zwie­rzę­cym, a nie ludz­kim. Ten przy­pa­dek wymow­nie poka­zuje, jak maka­bryczne, lecz nie­zwe­ry­fi­ko­wane twier­dze­nia, pod­chwy­cone i wyol­brzy­mione przez szu­ka­jące sen­sa­cji media, mogą oto­czyć mor­dercę aurą sławy, mimo że w rze­czy­wi­sto­ści metody, jakimi się posłu­gi­wał (zastrze­le­nie i pogrze­ba­nie zwłok), były zupeł­nie zwy­czajne.

Ciekawostki

Rola ali­ga­to­rów w całej spra­wie przy­nio­sła jej medialny roz­głos i stała się przed­mio­tem żar­tów wśród miej­sco­wych. Histo­ria Balla była inspi­ra­cją dla filmu Zje­dzeni żyw­cem w reży­se­rii Tobe'a Hoopera. Ball cza­sem dokar­miał swoje ali­ga­tory psami i kotami, które pod­rzu­cał im jako spe­cjalny sma­ko­łyk. Wiele lat póź­niej ujaw­niła się trze­cia mał­żonka Balla. Tłu­ma­czyła, że ucie­kła po tym, jak zorien­to­wała się, że mąż mógł mieć na kon­cie zamor­do­wa­nie czte­rech kobiet. Ali­ga­tory z hodowli Balla osta­tecz­nie zna­la­zły nowy dom w San Anto­nio Zoo.

Velma Barfield

DATA URO­DZE­NIA: 23 paź­dzier­nika 1932 r. [według nie­któ­rych źró­deł 29 - przyp. red.]

PSEU­DO­NIMY/PRZY­DOMKI: Nia­nia z Celi Śmierci

SŁOWA KLU­CZE: tru­ci­cielka

LICZBA OFIAR: 5-7

OKRES DZIA­ŁA­NIA: 1969-1978 r.

DATA ARESZ­TO­WA­NIA: 13 maja 1978 r.

PRE­FE­RO­WANE OFIARY: mężo­wie, narze­czeni, a także bio­lo­giczna matka

METODA ZABI­JA­NIA: otru­cie arsze­ni­kiem

LOKA­LI­ZA­CJA PRZE­STĘPSTW: hrab­stwo Robe­son, Karo­lina Pół­nocna (USA)

STA­TUS: stra­cona przez zastrzyk 2 listo­pada 1984 r. w Karo­li­nie Pół­noc­nej

Kontekst

Bar­field (z domu Bul­lard) uro­dziła się w Karo­li­nie Połu­dnio­wej, jed­nak dzie­ciń­stwo upły­nęło jej w Fay­et­te­ville w Karo­li­nie Pół­noc­nej. Ojciec praw­do­po­dob­nie sto­so­wał wobec niej prze­moc fizyczną, a matka nie zro­biła nic, by chro­nić dziecko. W 1949 r. Bar­field ucie­kła z domu i poślu­biła Tho­masa Burke'a. Po uro­dze­niu dru­giego dziecka pod­dała się zabie­gowi histe­rek­to­mii (usu­nię­cia macicy). W jego następ­stwie naba­wiła się chro­nicz­nego bólu ple­ców. Zaczęła przyj­mo­wać leki prze­ciw­bó­lowe, od któ­rych w końcu się uza­leż­niła.

Morderstwa

Pijań­stwo Burke'a oraz chro­niczne dole­gli­wo­ści bólowe Bar­field pro­wa­dziły do czę­stych kłótni mał­żeń­skich. Bar­field 4 kwiet­nia 1969 r. zabrała dzieci i wyszła z domu, zosta­wia­jąc w nim pija­nego do nie­przy­tom­no­ści męża. Kiedy wró­ciła, odkryła, że dom spło­nął. Burke nie prze­żył pożaru. Bar­field kupiła wów­czas nowy dom, ale parę mie­sięcy póź­niej i ten poszedł z dymem. Tym razem nie­ru­cho­mość była ubez­pie­czona, dzięki czemu kobieta nie stra­ciła pie­nię­dzy.

W 1970 r. poznała i poślu­biła Jen­ningsa Bar­fielda, wdowca. Nie­spełna rok po tym, jak się poznali, 22 marca 1971 r. Jen­nings zmarł z powodu nie­wy­dol­no­ści serca.

Bar­field zamiesz­kała wtedy ze swoją matką, Lil­lian Bul­lard. W 1974 r. pani Bul­lard zacho­ro­wała: doku­czały jej wymioty, bie­gunka i mdło­ści. Objawy ustą­piły po paru dniach, jed­nak powró­ciły w Boże Naro­dze­nie. Tym razem nie odzy­skała pełni sił - została przy­jęta do szpi­tala 30 grud­nia 1974 r., a parę godzin póź­niej już nie żyła.

W 1976 r. Bar­field zaczęła się opie­ko­wać parą w pode­szłym wieku: Mont­go­me­rym i Dol­lie Edwards. Dnia 29 stycz­nia 1977 r. męż­czy­zna zmarł po krót­kiej cho­ro­bie, a 1 marca - zale­d­wie mie­siąc z okła­dem po nim - zmarła Dol­lie; jej śmierć poprze­dziły te same objawy co u męża. Bar­field zamiesz­kała wtedy u kolej­nej klientki, 76-let­niej Record Lee. Kobieta była po zła­ma­niu nogi i potrze­bo­wała pomocy. Mąż Lee, John Henry, zacho­ro­wał 4 czerwca 1977 r. i wkrótce zmarł. Przed zgo­nem wystą­piły u niego wymioty, bie­gunka i bóle w pod­brzu­szu oraz piersi.

Kolejną ofiarą był Row­land Stu­art Tay­lor, krewny Dol­lie, z któ­rym Bar­field była w związku. Kobieta wypi­sy­wała fał­szywe czeki na jego nazwi­sko, a kiedy prze­stra­szyła się, że jej pro­ce­der w końcu wyj­dzie na jaw, do her­baty i piwa part­nera dosy­pała tru­ci­zny w postaci trutki na szczury. Tay­lor zmarł 3 lutego 1978 r., sek­cja zwłok wyka­zała w orga­ni­zmie ślady arsze­niku. Bar­field została aresz­to­wana pod zarzu­tem mor­der­stwa. Mimo że przy­znała się do wszyst­kich mor­derstw, została ska­zana tylko za zabi­cie Tay­lora.

Proces

Sąd uznał ją winną zamor­do­wa­nia Tay­lora i ska­zał na śmierć. Ponie­waż w tam­tym cza­sie zakłady karne w Karo­li­nie Pół­noc­nej nie dys­po­no­wały celą śmierci dla kobiet, prze­trzy­my­wana była w czę­ści wię­zie­nia prze­zna­czo­nej dla więź­niów cho­rych psy­chicz­nie i tych stwa­rza­ją­cych ryzyko ucieczki.

Konsekwencje

W ocze­ki­wa­niu na egze­ku­cję Bar­field prze­żyła nawró­ce­nie reli­gijne, a w ostat­nich latach życia gło­siła wiarę chrze­ści­jań­ską współ­o­sa­dzo­nym. Jej gor­li­wość kazała obro­nie sta­rać się o zmianę wyroku na doży­wot­nie wię­zie­nie. Poza tym pro­fe­sor psy­chia­trii, powo­łany na bie­głego, dowo­dził, że kobieta cierpi na zabu­rze­nie dyso­cja­cyjne toż­sa­mo­ści (oso­bo­wość mnoga) i że za zbrod­nie odpo­wiada druga z miesz­ka­ją­cych w jej ciele oso­bo­wo­ści, "Billy".

Sąd odrzu­cił ape­la­cję i zade­cy­do­wał, że nie będzie roz­pa­try­wał kolej­nych. Bar­field została stra­cona 2 listo­pada 1984 r.

Ciekawostki

Bar­field była pierw­szą stra­coną kobietą po tym, jak w 1976 r. przy­wró­cono karę śmierci. Była rów­nież pierw­szą od 1962 r. kobietą pod­daną egze­ku­cji. Egze­ku­cja Bar­field była pierw­szą w histo­rii, w któ­rej kobie­cie podano zastrzyk z tru­ci­zną. Ostat­nie oświad­cze­nie ska­za­nej brzmiało: "Wiem, że z mojego powodu ucier­piało wiele osób, człon­ko­wie rodzin ofiar, i za to prze­pra­szam. Chcę też podzię­ko­wać wszyst­kim, któ­rzy wspie­rali mnie przez ostat­nie 6 lat". Na ostatni posi­łek ska­zana zaży­czyła sobie chrupki Che­etos i Coca-Colę. Pocho­wano ją obok Tho­masa Burke'a, jej pierw­szego męża. Wnuk Jen­ningsa z jego pierw­szego mał­żeń­stwa, Jona­than Byrd, napi­sał pio­senkę pt. Velma, poświę­coną mor­der­stwom popeł­nio­nym przez Bar­field.