Słowo wstępne
Drogi Czytelniku!
Wiesz, że są dwa światy. Bieda i bogactwo.
Bieda, musi pokonać bardzo trudny bieg z przeszkodami, żeby dogonić bogactwo.
Każdy, chciałby ukończyć, ten bieg.
To, co postanowiłam opisać w tej książce, jest jak najbardziej prawdziwe i wzięte z życia.
Nie przytaczam tutaj, żadnych przykładów, zaczerpniętych z innych książek, od innych autorów.
Sytuacje w tej książce, są przeżyte albo przeze mnie, albo moich znajomych. Tych prawdziwych. Nie ma żadnej fantazji lub nierealnych teorii.
Podałam ci wiele życiorysów różnych ludzi. Zrobiłam to po to, żeby twój umysł zrobił się elastyczny i żebyś potrafił znaleźć swoje, szczęśliwe miejsce na ziemi.
Wiesz, Ja jestem praktyk.
Nie lubię, samej teorii.
Sama teoria, nie sprawdza się.
Dlatego, minęlibyśmy się z celem, jaki chcemy wspólnie osiągnąć.
A naszym celem, jest poprawa, naszej drogi życiowej.
Prawda?
Czy miałaś kiedyś taki moment w swoim życiu, że prześladowała Cię myśl: czy Ja podążam, właściwą drogą?
Ta myśl, to podsumowanie Twojego, dotychczasowego życia. To pytanie, przebija wszystkie, mniej ważne pytania.
Jak odpowiesz, na to pytanie w Twoim przypadku?
Czy jesteś zadowolona z swojej, obranej drogi życiowej?
Czy wolisz w ogóle o niej, nie wspominać, bo jest Cię wstyd?
Dlaczego? Bo od razu, nasuwa Ci się odpowiedź.
Jaka, Ja byłam głupia, że wybrałam taką drogę życiową.
Nie mam się, czym pochwalić. I odsuwasz tą natrętną myśl, żeby Ci dała święty spokój.
A może należysz do ludzi, którzy mają się czym pochwalić? Ty, jesteś bardzo dumny z tego, że wybrałeś tą właściwą, drogę życiową.
Często większość, nie rozumie Twojego mistrzostwa. Jednak Ci, którzy wiedzą, że trafiłeś w sedno, podziwiają Twoje decyzje.
Dlatego, uchyl rąbka tajemnicy i podziel się z innymi, oszczędzając im zawodu i zmartwień z powodu swoich, niepowodzeń życiowych.
Co trzeba wiedzieć, żeby być bogatym?
Bo, żeby być biednym, to nie trzeba nic wiedzieć.
Porównaj start życiowy, Gerdy i Joe.
Zobacz, jaka jest kolosalna różnica.
Joe, ma wszystko podane na tacy.
A Gerda?
Gerda musi, walczyć od dnia narodzin, praktycznie o wszystko. Zaczyna się od jedzenia, a kończy na innych wyzwaniach, jak: wykształcenie, pieniądze, środowisko.
Gerda, urodziła się w biednej rodzinie.
I zobacz, co Ją czeka. Zobacz, jakie musi pokonać trudności od punktu 1 do 14.
1. Czy istnieje życie pozagrobowe?
Zobacz, jakie ważne jest, gdzie się urodzisz w jakiej szerokości geograficznej i w jakiej rodzinie, oraz w jakim czasie.
Czy jest to pokój, czy czas wojny. A jeśli czas wojny, to wtedy, przejdziesz piekło.
A rodzina?
Jakie to jest ważne u jakich ludzi, przyjdziesz na ten, świat.
Przecież my tego, nie wybieramy.
Kiedy człowiek, zastanowi się nad tym wszystkim, to jest oczywiste, że sami o tym, nie decydujemy.
Nie wiem, czy wierzysz w życie poza grobowe? Bo Ja, wierzę.
Ja jestem przekonana, że istnieją inne cywilizacje.
Ale Ty, nie sądzisz, chyba że jesteśmy tylko sami w Wszechświecie?
Nie będziemy się, aż tak głęboko zgłębiać, bo to jest, inny temat.
Jednak, mimo woli, temat ten, sam wchodzi w nasze myśli. Widzisz, takich Gerd i Joe, są tysiące. Żadne z nich, nie wybierało, sobie losu.
To przecież, nie zależało od nich. A zobacz, jak rożne, jest ich życie.
Znam bardzo wiele, losów ludzkich w kraju i za granicą. Każdy z tych ludzi, napisał inną historie, swojego życia.
Kiedy, ogarniesz to wszystko całościowo, to jest jedno, co łączy ich wszystkich. Jak myślisz, co?
Każdy z nich, jeśli tylko chce, może kształtować, swoją ścieżką życiową w miarę, swoich możliwości.
To, nie jest tak, że nic, nie może zrobić z swoim losem. Jednak, jeśli tylko chce, to może zmieniać, swoje życie.
Tylko, zastanawia mnie jedno, dlaczego jeden, musi ciężko pracować, na tą zmianę, a drugi, ma już wszystko gotowe, podane na tacy?
I podobno, każda DUSZA, ma do wykonania, pewną ilość, swoich zadań.
I dotąd je wykonuje, kiedy portfel zadań, zostanie wykonany.
Tak mówią Ci, którzy wierzą w reinkarnację i inne religie.
Chociaż Chrześcijaństwo, też wyraźnie mówi, że trzeba wykonać wolę Bożą.
Czyli w naszym przypadku Gerda, byłaby młodą Duszą, która ma jeszcze wiele do przepracowania, gdyż urodziła się w biedzie.
I jej zeszyt życiowy, kryje w sobie rożne zadania, do wykonania.
A DUSZA Joe, jest starą DUSZĄ, która już swoje zrobiła, dlatego urodził się w bogatej rodzinie.
Tak by to wyglądało, według dogmatów religijnych.
Dlatego, Dusza Joe, wybrała bogatych i dobrych rodziców i teraz, może sobie już, trochę poleniuchować.
Cóż, kto wie? Te najbardziej proste rozwiązania, często są najwłaściwsze. Może i tak jest?
No bo, zobacz. Co są winne, biedne, małe dzieci, które urodziły się w kraju, gdzie jest wojna?
Jakby to, zależało od nich, to na pewno wybrałyby, inny kraj.
A jak już jesteśmy, przy temacie życia, poza grobowego, to powiem Ci, co opowiedziała mi raz pewna kobieta, która od zawsze, zajmuję się ezoterykom.
Kiedy, już wysłuchałam Jej opowieści o śnie, jaki miała, to było, nad czym myśleć.
Nie wiem, może dla Ciebie, wyda się to mało ważne, ale jednak. Posłuchaj.
Widzi, że jest młodą dziewczyną, a jak mi to opowiadała, to była już w mocno, dojrzałym wieku.
Jest ubrana w białą, powiewną sukieneczkę.
Porusza się w ten sposób, że unosi się metr, nad ziemią w dziwnie, lekki sposób. Nawet, nie odczuwa tego.
Jest w cudownym nastroju. Płynie, po prostu płynie. W środku, rozpiera Ją ciekawość, poznawania wszystkiego wokół.
Czuje, ile jest różnych, ciekawych tematów, które chciałaby poznać.
Nagle, jakby wpływa lub bardzo lekko wchodzi do pewnego budynku. I własnym oczom, nie wierzy, co widzi.
Jest zrobione, bardzo wąskie przejście, ogrodzone płotkiem. Czuje, że ten płotek, to coś więcej niż drzewo, z którego był zrobiony.
Nie wie, skąd wie, ale czuje i wie, że przez to wąskie przejście, mogą przejść, tylko dobre dusze.
Dla złych dusz, to przejście, jest za wąskie.
Ona, mogła przejść i była tego świadoma, że może przejść.
Kiedy weszła w to wąskie przejście, to nagle przed oczyma, stanęło Jej, całe życie. Wszystkie wydarzenia. Te dobre i te złe.
Wewnętrzny głos, podsumował Ją jako człowieka. Poczuła dreszcz mocy, na całym, swoim ciele.
Na końcu przejścia, był wykopany, bardzo duży dół. Dół ten, prawie po same brzegi, był wypełniony nagimi, ciałami ludzkimi, które wiły się w boleściach.
Moja znajoma, nazwijmy Ją A3, wiedziała, że to są dusze, które cierpią za swoje, złe uczynki.
Był to, odrażający widok. Ciała leżały, jedno na drugim i wiły się w mękach.
Nagle A3, ogarnął wielki, ale to bardzo wielki strach, czy może powrócić i wyjść z tego miejsca.
Odwróciła się i zaczęła, iść w odwrotną stronę, żeby opuścić to miejsce.
Jakież poczuła szczęście, kiedy zmieściła się w tym, wąskim przejściu i oddaliła się od tego, złego budynku.
Powiedziała mi, że poczuła taki strach, którego, jeszcze nigdy nie odczuła, podczas swojego, życia ziemskiego.
I znowu, popłynęła w nieznane. Znowu ogarnęło Ją szczęście, że może robić, co tylko chce i iść, gdzie chce.
Nikt Jej niczego, nie zabrania i nic, nie nakazuje.
Mówiła mi, że dla dobrej duszy w tamtej przestrzeni panuje, niesłychane szczęście.
Kto tego, nie przeżył, to nie jest w stanie, zrozumieć.
Moja A3, powiedziała, że bardzo głęboko wierzy w życie, poza grobowe. I ten głupi, kto wierzy, tylko w żołądek i pieniądze.
Powiedziała również, że w tamtym wymiarze, ani razu, nie przyszły Jej na myśl, pieniądze.
Pieniądze, mają swoją wartość, tylko tutaj, na Ziemi.
A tam, idzie się boso, w białej szacie i bez grosza.
Po tej rozmowie, chwilę nic, nie mówiłyśmy.
Każda z nas się, zamyśliła.
Cóż, trudno tu mówić o jakiejś fantazji. Ta osoba, była bardzo konkretna i zrównoważona.
Miała też, bardzo dużą intuicję.
Przekonało się o tym, wiele ludzi.
Potrafiło się Jej wyśnić, na kilka dni przed, co ma się, gdzieś wydarzyć.
Wszystko, sprawdzało się, co do joty.
I widzisz, to jest pytanie, na które ludzie, przez tyle tysięcy lat, szukają odpowiedzi.
Wierzący - mają odpowiedź. Życie, poza grobowe istnieje.
Natomiast, nie wierzący, chyba nie chcą nic wiedzieć, bo wierzą tylko w brzuch i kasę - albo jest to pytanie dla nich, za trudne.
Podejrzewam, że chyba to drugie. Jednak, każdy z nas umiera. Wierzący, czy nie wierzący.
Rozejrzyj się wokół, ile jest na świecie miliarderów, jednak nikt, nie potrafi zapewnić sobie, nieśmiertelności.
Byli wielcy władcy, w Azji w Europie i każdy, chciał być nieśmiertelny.
Niestety, na próżno. Nie pomogła władza, złoto i wielkie wpływy.
To jest, jedyna sprawiedliwość na tym świecie. Tam łapówek i złota, nie biorą.
Idziesz boso i marnej koszulinie. Jedynym, Twoim bogactwem, to są dobre uczynki.
I to, jest prawdziwe bogactwo. Sama, nie raz się przekonałaś, że zrobienie, dobrego uczynku, też nie przychodzi tak łatwo. Ciemna, diabelska energia, trzyma na tym swoją, długą rękę.
A jednak to dobre uczynki, są złotem, dla naszej Duszy....
3. Odziedziczone myślenie, wyniesione z biednej rodziny
Jakie myślenie o życiu, egzystencji, będzie miał biedny człowiek?
Jak myślisz?
Czy, będzie pragnął, czegoś więcej niż może osiągnąć w biedzie?
Cóż, może i będzie sobie marzył, że jest bogaty i ma dużo pieniędzy, ale tylko we śnie.
Jak się przebudzi, to momentalnie wróci, do rzeczywistości. Jest przekonany, iż jest przypisany, do takiego życia, a nie innego. I nie jest w stanie, nic więcej osiągnąć.
Kasia i Zygmunt, pracowali oboje w małym, gospodarstwie rolnym. Mieli czworo dzieci. Żyli pobożnie, uczciwie.
Jak się im żyło, jeśli chodzi o sytuacje finansową? Cóż, bieda aż piszczała.
Młodsze dzieci, chodziły w ubraniach starszych.
Mowy nie ma, żeby młodszemu dziecku kupiono, jakieś nowe ubranie.
Zaraz, nasuwało się pytanie: za co?
Zygmunt, pracował w fabryce w pobliskim miasteczku. Ciężko pracował, przy wyrobie elementów budowlanych.
Kierownik, traktował takich ludzi, jak on, jak podludzi. Patrzył, na nich z góry i lekceważąco. On sam, również nie pochodził z bogatej rodziny.
Przyjechał gdzieś tam z głębi Polski z jednym kuferkiem i tyle. A, że skończył studia, to dostał dobrą prace i zmienił swój stosunek do prostych, zwykłych ludzi.
Zapomniał skąd pochodził. W myśl zasady, że biada, jak się zrobi pan z dziada!
Kiedy nadchodziły święta, trzeba było mu zanieść, pół świnki albo cielaka. W zależności, jakie miał w danym roku, życzenie.
Zapytasz, po co?
Cóż, po to, żeby się utrzymać w pracy i zarobić, te parę groszy. Bo w tamtej okolicy, było pełno małych wiosek, a tylko jedno, nieduże miasteczko.
Każdy z pracowników, pracował w zakładzie państwowym i w swoim, małym gospodarstwie rolnym.
Nazywano ich, chłoporobotnikami. Zygmunt, nie był w stanie utrzymać swojej rodziny z tego, małego gospodarstwa rolnego.
Wszystkie prace, były wykonywane ręcznie.
W domu, bieda. Dom stary, trzeba było pomyśleć o budowie, nowego domu.
Tylko, za co? Trudno, zaczął budować domek sposobem gospodarczym. Dużo prac wykonywał sam, wraz z żoną i dziećmi.
Zaczęło brakować, na życie. Dzieci rosły i wypadałoby pomyśleć, o ich wykształceniu.
Niestety, brakło na to pieniędzy.
Trzeba przyznać, że dzieci były bardzo zdolne i dobrze się uczyły w szkole. Cóż z tego, skoro nie mogły się kształcić.
Musiały powielić los, swoich rodziców. Kiedy przyszedł ich czas, pozakładały rodziny. Ich towarzysze życia, również pochodzili z biednych rodzin.
Wiadomo, że chłopak z bogatej rodziny, wykształcony, nie ożeni się z biedną, prostą dziewczyną ze wsi lub pochodzącą z biedoty miejskiej.
Może być najładniejsza, nic z tego. Jest nawet przysłowie, które mówi, że: za wysokie progi, na lisie nogi.
Smutne, ale prawdziwe.
Zygmunt, też pochodził z biednej rodziny.
To małe gospodarstwo, które odziedziczył po swoich rodzicach, nie było w stanie zapewnić mu, dostatniego życia.
Kasia, jego żona, była cudzoziemką. Siedziała cicho, jak mysz pod miotłą.
Pochodziła z bardzo bogatej rodziny, ale wszystko, zabrała II Wojna Światowa. Ona, nie miała nawet takiego, małego gospodarstwa.
Nieraz w czasie kłótni małżeńskiej, Zygmunt jej wymawiał. Niestety, był to wielki nie takt z jego strony.
Ja myślę, że jeśli już ktoś zwiąże się z kimś, a przed ślubem rozważy wszystkie za i przeciw, to potem nie powinien mieć już żadnych wątpliwości.
A Ty, jak myślisz? Chyba, podobnie, jak Ja.
Ogólnie, nie był z niego zły człowiek, tylko były momenty, że nie umiał zapanować, nad swoimi emocjami.
A jak, to się nazywa?
4. Inteligencja emocjonalna
To jest, bardzo ważna cecha charakteru. Niektórzy ludzie, nawet nie zdają sobie z tego sprawy. I co, dzieje się z rodziną Zygmunta?
Cóż, bieda powiela, biedę.
Powiedzmy, że mądry, inteligentny człowiek, stanąłby z boku i ocenia w tej chwili, sytuacje rodziny Zygmunta.
Gdzie, jest sedno sprawy? Dlaczego bieda i bieda?
Widzisz dlatego, że Zygmunt był prostym, niewykształconym człowiekiem. Nie miał, elastycznego umysłu, żeby umieć się znaleźć w każdej sytuacji.
Na przykład, kto mu kazał siedzieć na wsi, zabitej dechami, gdzie dzieci miały daleko do szkoły?
Sam też, jeździł kilkanaście kilometrów na rowerze, do pracy.
Dlaczego, nie przeniósł się z tamtego miejsca, gdzie wszyscy klepali biedę, łącznie z jego rodzicami i dziadkami?
Niestety, jego to przerosło. Jego umysł, nie sięgał tak wysoko.
Na pewno w mieście lub bliżej dużego miasta, byłoby lżej, jego dzieciom i jemu z żoną.
Pracowali wszyscy jak woły, żeby wybudować domek. I cóż z tego, jak zaniedbali wykształcenie swoich dzieci.
Jest takie mądre powiedzenie, że: jakie myśli, taki człowiek.
Myślenie Zygmunta, nie było myśleniem ludzi bogatych, elastycznych.
Efektem tego, było powielanie biedy z pokolenia, na pokolenie.
Dzieci, nie mając przykładu z domu, postąpiły podobnie. Ciekawe, czy dzieci Zygmunta, zadbają o wykształcenie swoich dzieci i wnuków Zygmunta?
Obawiam się, że nie.
Zauważ, że biedni ludzie mało czytają, nie poszerzają wiedzy. Nie mają jakiejś swojej dziedziny, w której, są dobrzy.
Marnują czas na głupie, bezsensowne gadaniny. Bezsensowne, bo nie mając wiedzy z jakiejkolwiek dziedziny, to co mądrego, mogą mówić?
O tym, że sąsiadka, zdradza swojego męża albo że sąsiad spod dziesiątki, znowu przyszedł pijany i robił awanturę, do rana.
Popatrz na mężczyzn, takich prostych nie wykształconych, ile czasu niektórzy tracą, na picie piwa i opowiadanie kawałów o seksie.
Na inne tematy, nie rozmawiają, bo nic więcej nie wiedzą. Zgroza. To jak, taki człowiek ma być bogaty?
On, nie ma żadnych zainteresowań. Żadnego celu, do którego by dążył.
Z reguły co myślą, to powiedzą na głos, a to powoduje, niepotrzebne, dodatkowe kłótnie.
I tak, mija dzień za dniem.
Jak są pod wpływem alkoholu, to czują się najszczęśliwsi na świecie. Po co mają sobie zawracać głowę, jakimiś planami, celami.
Im tak, jest dobrze. Ich dzieci, będą podobnie żyć. No, może trafi się jakiś wyjątek, a reszta taka sama.
Kiedy ludzie na odpowiednim poziomie, trafią niechcący w takie środowisko, to szybko się wyprowadzają i zmieniają, swoje miejsce zamieszkania.
Oni dobrze wiedzą, że mieszkając w sąsiedztwie z takimi ludźmi, zawsze coś tam, do nich przejdzie. Znam autentyczny przykład z życia, kiedy młode małżeństwo ludzi wykształconych wprowadziło się do wieżowca.
Nie wiedzieli, że za ścianą ich sąsiad, często robi awantury i przyjeżdża Policja. A na klatce w każdą sobotę wieczorem, wysiadują jacyś goście zakropieni alkoholem czy narkotykami.
Małżeństwo to pomieszkało w tym wielkim wieżowcu pół roku i szybko się wyprowadzili na lepsze osiedle.
Woleli, nie ryzykować.
A, jeszcze jedno. W biednych środowiskach kobieta, nie ma wiele do powiedzenia.
A właściwie to co ma mówić, skoro jest biedna, jak mysz kościelna, jest zmuszona do bycia posłuszną. Musi być sterowana. Nie ma wiedzy i pieniędzy. Jej umysł nie jest na tyle światły, żeby potrafiła prowadzić samodzielne i niezależne życie.
Musi słuchać męża. Nie ważne, że on też jest tępy, nieraz bardziej od niej, ale musi słuchać i koniec. Gdzie pójdzie?
Do następnego takiego, samego?
Stać ją na swoje, niezależne mieszkanie? Na dodatek z reguły ma, jedno, dwoje dzieci albo więcej.
Musi siedzieć w tej gehennie, przez całe, swoje życie.
Ona, też nic specjalnego, nie nauczy swoich dzieci. Bo raz, że sama nie ma wykształcenia i klepie biedę, a dwa, przez tyle lat prania mózgu, jakie robił jej mąż, też się uwsteczniła.
Bywa, że nawet ciężko jej sklecić poprawnie zdanie, jak znajdzie się gdzieś w miejscu publicznym.
Oczywiście, przez całe, swoje życie nie przeczytała ani jednej książki. Nie ma takiej potrzeby.
A po co, mi to, odpowie. Szkoda na to czasu.
Lepiej oglądać telewizje lub prowadzić jałowe rozmowy z koleżanką na podobnym poziomie. Albo zająć się gotowaniem. I, tak w kółko.
Pomyśl, Droga Czytelniczko, Czytelniku, czy to, nie jest, zaklęty krąg?
Co jest powodem takiego stanu rzeczy? Cóż, wiemy, że o naszym postępowaniu, a tym samym życiu, w dużej mierze decyduje nasza świadomość. Mówi się nawet, że jakie myśli, taki człowiek. Prawda?
Oj, niełatwo jest, wyjść z takiego kręgu.
Zmienić myślenie takich ludzi, to wielka, gigantyczna praca, wymagająca czasu.
Dlatego, jak jesteś w dużym mieście, to są różne dzielnice. Te dla bogaczy i te, dla biedaków.
A, żeby było śmieszniej, to większość biedaków, jest dlatego biednych, że nie tylko umysł, nie chce pracować, ale również rączki.
Tak, rączki. Jemu, nie śpieszy się do pracy, olewa to. Najchętniej, to by w ogóle, nie pracował.
I tak dostanie, zasiłek socjalny od Państwa, który wyżywi, jego naście dzieci.
A bogaty, pracuje głową i rękoma. Realizuje, swoje cele, spełnia marzenia. I z reguły z dobrej woli, daje na biednych. Ale ten bogaty, ma inną świadomość. On wie, że jak będzie postępować tak, jak biedny, to podzieli jego los.
Oczywiście mówię o uczciwych ludziach, którzy są bogaci.
5. Mniej mów, a więcej czyń
Tą przypadłość, można często zauważyć. Ktoś, kto nie ma pojęcia o czymś, to zwykle tylko dużo mówi, a nic nie robi.
Może i chciałby coś osiągnąć, ale niestety, brak wiadomości, konkretnej wiedzy.
Dlatego, będzie stał w miejscu. Może godzinami, rozmawiać o tym temacie, robić najróżniejsze przewidywania i na tym, temat się kończy.
Ty, też na pewno zauważyłaś, że są ludzie, którzy obiecują góry, lasy - ale tylko słownie. Jak przyjdzie do realizacji, to nic z tego, nie wychodzi.
Podobnie, jak w miłości. Mężczyzna naobiecuje kobiecie, złote gruszki na wierzbie, a w rzeczywistości, to nie ma na autobus. Albo w ogóle jej nie kocha, tylko patrzy wykorzystać, psychicznie i fizycznie.
Taka jest, gorzka prawda.
To gołosłowne obiecywanie, można zauważyć w każdej, dziedzinie życia.
Mężczyzna, który nie dotrzymuje słowa, to nie mężczyzna, tylko pajac.
Postępując w ten sposób, nie zdobędzie sobie u nikogo autorytetu. Będziesz traktowany, wśród poważnych ludzi, jak piąte koło u wozu.
Nie masz pojęcia, jak to przeszkadza w każdej, karierze zawodowej. W życiu osobistym, również. Człowiek, który nie potrafi dotrzymać słowa, jest zerem. Nie można na nim polegać.
Nikt, nie chce tracić czasu, dla bajkopisarza.
Czym jest spowodowane, takie właśnie zachowanie?
Na pewno słabością charakteru, brakiem wyobraźni, że kogoś skrzywdzimy. I na pewno, cynizmem.
Ten ktoś, nie przejmuje się naszym losem, tylko opowiada bajki, żeby być chociaż chwilowo na topie.
Byłam raz w pewnym, towarzystwie. Przyszedł tam, taki sobie Andrzej.
Na wygląd, elegancki mężczyzna. Przede wszystkim, to na pierwszy rzut oka, rzucała się jego nieprzeciętna uroda. Umiał też pięknie mówić i był duszą towarzystwa.
Jak zwykle zawsze był otoczony, różnymi kobietami. I co naiwniejsza, to słuchała go z dużym zainteresowaniem.
Rozmawiał, na każdy temat. Na wszystkim się znał i tak dalej. Inteligentny człowiek, od razu zauważyłby, że tematy były poruszane, dość powierzchownie.
Jak się potem okazało, to ten wieczór był dla niego jedynym, prawdziwym sukcesem.
Mój znajomy, który go dobrze znał, to powiedział: wiesz, wolę nic o nim nie mówić, ale jak zauważyłaś, że któraś z kobiet jest nim za bardzo oczarowana - to przestrzec ją delikatnie.
Dlaczego, pytam?
Naciąga tylko, naiwnych ludzi na pożyczki, a szczególnie, zauroczone kobiety.
Każdy biznes jaki założył, to mu padł. Tkwi, po uszy w długach. I zawsze jest samotny, bo kto by z nim wytrzymał, mimo że jest bardzo przystojny.
Znajomy, mówi do mnie. Kobieto, on groszem nie śmierdzi.
Jedyne co ma, to ten piękny garnitur, jeszcze nie wiadomo czy nie jest pożyczony.
No, tak został podsumowany, nasz piękny, przystojny pan. Cóż, bywa też i tak.
Widzisz, prawdziwi handlowcy, którzy się znają i ufają sobie, to są w stanie dać towar nawet bez pieniędzy.
Bo, ufają sobie. Wiedzą, że dla każdego z nich słowo jest droższe, od pieniędzy.
6. Brak głównego celu
Chcący coś osiągnąć, trzeba mieć główny cel, do którego będziemy ciągle dążyć.
Najważniejsze, na naszej trudnej drodze dążenia do celu, jest pokonywanie po drodze różnych, drobnych trudności.
Przypomnij sobie ze szkoły, że chcący dojść z punktu A do punktu B, trzeba po drodze pokonać różne, nieprzewidziane nieraz trudności. To nie jest tak, że droga od punktu A do punktu B, jest prosta i bez kamieni, które musimy obejść. Nie, byłoby za łatwo. Dlatego, nie wszyscy potrafią dość z punktu A do punktu B. I nie wszyscy osiągają obrany cel.
Sama, sam wiesz, że tak jest.
Niektórzy położyli się bezradnie na tej drodze, nie umieli pokonać tych trudności.
Nasz cel, czeka na nas dalej i macha ręką, chodź, chodź... Niestety, nie wszyscy potrafią pokonać trudności. Głównym wrogiem to jest "słomiany zapał" i brak systematyczności. Żeby osiągnąć nasz cel musimy stawić czoła różnym, czasem nie przewidzianym przedsięwzięciom.
No dobrze, tak jest, jeśli ten cel już mamy.
A co z tymi ludźmi, którzy nawet, nie zdążyli wyznaczyć sobie, głównego celu?
Błądzą gdzieś tam po omacku, odbijają się od ściany do ściany i nie wiedzą co dalej.
Jeśli nie umiesz, wyznaczyć sobie konkretnego celu, to nie ma o czym w ogóle rozmawiać.
To tak, jakbyś zamknął oczy i szedł przed siebie, nie widząc i nie wiedząc, gdzie idziesz.
Ten błąd popełnia duża, ilość ludzi.
Oczywiście, takich ludzi, którzy mają swój cel, jest o wiele mniej. Tacy ludzie są świadomi, czego pragną. Są spragnieni wiedzy. Ciągle się dokształcają, niezależnie od wieku.
Na przykład znam kobietę, która dopiero na emeryturze nauczyła się mówić po angielsku. Nie marnowała wolnego czasu. A jej koleżanki rozmawiają tylko o chorobach.
Nie wiedzą o tym, że o czym myślisz to, to przyciągasz. Znowu odezwał się zaklęty krąg. A z czego powstaje zaklęty krąg?
Z niewiedzy, niestety. I tak się kręci to wielkie, tajemnicze koło.
Ludzie, którzy potrafią przeciąć zaklęty krąg, dochodzą do górnej półki.
Oni, zmieniają świat.
Przykład prosto z życia wzięty.
Małgosia i Jurek, pochodzili oboje z biednych rodzin. Pracowali w zakładach przemysłowych w dużym mieście. Był jakiś tam dochód, na przeżycie.
Już parę lat, nie mogli się zdecydować czy zacząć budować swój domek poza miastem, czy nie.
Ciułali, ciułali, ale nie szli do przodu.
Jurek, miał w pracy szefa, który go polubił za to, że był słowny i nie rzucał słów na wiatr. Pewnego razu, Jurek zwierzył mu się, że nie może ruszyć z miejsca, bo nie wie, czy dobrną do swojego celu.
Jednak, ten domek za miastem, śnił mu się, po nocach. Małgosi też.
Szef, jak szef- konkretny chłop.
Powiedział: bierz się za robotę, a jak utkniesz, gdzieś po drodze i nie będziesz wiedział, co zrobić, to Ja Ci pomogę, Przyjacielu.
I tego, potrzebował Jurek. Wziął się, za budowę domku.
Kiedy, podczas budowy, wynikły jakieś trudności, szef zawsze Jurka wsparł i wykrzesał z niego siły.
Jurek mówi, że swojemu szefowi zawdzięcza o wiele więcej niż swojej rodzinie.
Jego rodzina, jest słabej woli i żadne z jego rodzeństwa, nie podjęło konkretnej decyzji, żeby poprawić swój status społeczny.
Wszyscy, klepią biedę i liczą na cud. Mieszkają w starych, zawilgłych kamienicach. Na porządne mieszkanie w nowym budownictwie, nie jest ich stać.
Na co liczą? Tego, nie wiadomo. Jednak, jak przyjdzie weekend to cały stół zastawiony, niczym na weselu.
Na pierwszym miejscu zawsze stoi magiczne
"pół litra". Na to zawsze, muszą się znaleźć pieniądze. I wszyscy, liczą na cud.
A cudu niestety, nie będzie!
Jest takie, stare przysłowie, że: najpierw, pokłoń się rozumowi, a dopiero potem uruchamiaj ręce.
Z moich obserwacji wiem, że jest bardzo dużo takich ludzi, którzy liczą nie wiadomo na co. Mają pretensje do całego świata, tylko nie do siebie. I nie robią nic, żeby zmienić swoje życie. Egzystują według starych, utartych schematów a czas ucieka.
Kiedy powiesz mu, żeby się dokształcił, pogłębił swoją wiedzę na jakiś temat, to jesteś wrogiem. Nie powiem, że każdy musi skończyć studia i być magistrem. Nie. Niech zaglądnie do mądrych książek i ma jakąś wiedzę i potrafi coś robić.
Tyle i tylko tyle.
7. Brak zainteresowań
Są ludzie, którzy w ogóle, nie mają zainteresowań.
Dziwne, prawda? Jak można, niczym się nie interesować?
Jak żyć, nie mając żadnych zainteresowań? Smutne, ale prawdziwe.
Tacy ludzie, żyją z dnia na dzień. Jeśli pracują w jakiejś pracy, która nie wymaga wiele myślenia, to żyją sobie od piętnastego, do piętnastego lub trzydziestego, każdego miesiąca.
Inaczej mówiąc od wypłaty, do wypłaty.
Jak wygląda, ich życie w tym czasie? Zwyczajnie, bezmyślnie. Nic, nie czytają. Tylko oglądają bezmyślnie mało przydatne dla nich programy, filmy o zabijaniu, morderstwach, gwałtach. O wszystkim tym, co ciągnie ich w dół i niczego nie uczy. Kobiety, może w tym wypadku, czynią lepiej, bo oglądają różne romanse, które nie wpływają tak niekorzystnie na psychikę, jak filmy o zabijaniu.
Zobacz sam, jak zachowuje się rodzina, w której nikt nie ma żadnych zainteresowań, oprócz jednego ich dziecka, uzdolnionego muzycznie.
Stenia i jej mąż Bartek, pracują w fabryce na taśmie.
Na pewno jest to ciężka, wyczerpująca praca, w dodatku na trzy zmiany.
Ich córka, kończy podstawówkę i nie ma żadnych zainteresowań. Bardzo słabo się uczy. Ani matka, ani ojciec nie interesuje się tym, że córka ledwo przechodzi z klasy do klasy.
I jak skończy tą podstawówkę, to będzie wielki sukces dla całej rodziny.
Jej młodszy brat, Marcin, chodzi do piątej klasy i jest uzdolniony muzycznie.
Nikt go do niczego nie zmuszał, żeby poszedł do szkoły muzycznej, sam chciał. Zresztą nikt z reszty rodziny, nie ma słuchu.
Marcin ma świetny słuch, jest wrażliwy.
Z nich wszystkich, tylko on się rozwija. Muzyka, dla niego jest wszystkim.
W szkole podstawowej uczy się średnio, ale daleko lepiej, od swojej siostry.
W szkole muzycznej, należy do lepszych uczniów.
W domu zastanawiają się po kim to odziedziczył, bo jest całkiem inny.
A jego rodzice?
Cóż żadne z nich nie przeczytało nigdy, żadnej książki.
Jedyną lekturą to jest jakaś gazeta, gdzie jest dużo na temat, gdzie kogo zabili, udusili, powiesili, gdzie spadło drzewo, gdzie doszło do zabójstwa. Na tym koniec.
Telewizor u nich gra, prawie dwadzieścia cztery godziny. Jak tylko otworzą oczy, nie śpią to już gra telewizor i na okrągło, miesza im w głowie.
Nigdy, żadne z nich nie zastanowiło się nad tym, co dalej w jakim iść kierunku.
Mieszkają w bloku, ledwo ich stać zapłacić czynsz. Reszta, idzie na życie. Jakie życie?
Jak jest po wypłacie, to hulaj dusza, piekło gore.
Jest wódeczka, jest towarzystwo, stół się ugina. Kupuje się wtedy wszystko. Czy potrzebne, czy niepotrzebne, byle koszyk w markecie był pełny.
Nic nie jest zorganizowane, przemyślane.
Jadą, gdzieś w lecie to żyją ponad stan, a potem przez cały rok, spłacają dług. I tak, życie leci.
Mają takie przysłowie, że: byle do przodu.
Nie wiem, ale wydaje mi się, że oprócz jedzenia i picia, trzeba też pomyśleć o jakimś pokarmie, dla naszego umysłu.
Kiedyś, ktoś z znajomych będąc u nich na domowej popijawie, zapytał: kochani, a co myślicie dalej robić, oprócz tej taśmy?
Taśmy, bo oboje pracują w zakładzie produkcyjnym, na taśmie.
Wiecie, taśma dzisiaj jest, a jutro może jej nie być. A czym się interesujecie?
Zamiast odpowiedzi na temat, usłyszał odpowiedź:
wiesz co, lepiej napij się, a nie zadawaj głupich pytań.
A Ty, to kim jesteś filozofie?
Co się czepiasz? Nawracasz nas, jakbyś był świadkiem Jehowy. I, temat się urwał. Znajomy, rzeczywiście wypił kielicha, posiedział jeszcze chwile i poszedł do domu.
Nic nie odpowiedział, ale stwierdził, że to nie jest dla niego towarzystwo.
Na dodatek nasłuchał się tyle rożnych przekleństw, że to mu wystarczyło na cały rok.
Bartek, jak zwykle tak się napił wódeczki, że zasnął. Ze stołu nie sprzątnięto, bo nie miał kto. Stenia też poszła spać, bo jutro do pracy na szóstą rano.
Cały bałagan, został do jutra.
Dzieci, żyją swoim życiem, Nikt się nimi wiele, nie interesuje.
Może ich córka uczyłaby się lepiej, jakby ktokolwiek zaglądnął do jej do zeszytów albo pomógł rozwiązać, zadanie z matematyki. Kto wie?
I tak u nich, życie płynie. Zresztą Stenia, jest zdania, że: na co córce wielkie nauki, niech skończy szkołę podstawową i może zawodówkę. Wyjdzie za mąż, to niech się mąż o nią martwi.
Koniec, kropka. I tak to, wygląda.
Nawet, nie zdajemy sobie sprawy, oczywiście nie wszyscy, jak ważne jest zwrócenie uwagi na swoje dziecko w jakim kierunku, wykazuje swoje zainteresowania.
Już w przedszkolu da się zauważyć, że jeden maluch jest bardziej zainteresowany taką zabawą, a nie inną.
Dziecko, które zaczyna szkołę podstawową i jego rodzice, nie interesują się nim, jakie ma uzdolnienia, zainteresowania - to z biegiem czasu, te uzdolnienia zanikają, bo nie są rozwijane.
Zauważ, że chcący być w przyszłości, dobrym muzykiem, to trzeba ćwiczyć, już od najmłodszych lat.
I tak, jest w każdej dziedzinie.
Każdy talent, wymaga rozwijania i pogłębiania go. Jednak, kiedy rodzice, nie interesują się niczym, oprócz pracy, żeby przeżyć i zwykłych, domowych popijaw, to ich dziecko i jego talent - nigdy nie dojdą do właściwego miejsca.
Brak zainteresowania, to wielkie kalectwo umysłowe.
Są ludzie, którzy wystartowali z wielkiej biedy z małych wiosek, gdzie diabeł dobranoc powiedział i osiągnęli więcej, niż Ci, którzy urodzili się i mieszkają w centrum, dużych miast. Ile jest, takich ludzi, którzy urodzili się w dużym mieście. Wszędzie blisko szkoły, uczelnie otwarte.
I cóż z tego, skoro oni, nie są tym zainteresowani!
Ich interesuje tylko, gdzie kogo oszukać, jak dużo zarobić i się nie narobić, gdzie jechać na wczasy lub, gdzie iść na rozrywkę do białego rana, oczywiście na czyj koszt. Dlatego w dużych miastach, też są dzielnice biedy.
Nie, nie żałuj tych ludzi. W większości, to zastarzałe nieroby, którzy brzydzą się pracą. Na dodatek w swoim życiu, nie przeczytali żadnej książki.
Dużo z nich jest uzależnionych, od różnych nałogów. A więzienie dla nich, to coś normalnego. Niestety, smutne, ale prawdziwe.
10. Uleganie manipulacji innych
Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaki to jest ważny temat.
Kiedy ulegniesz manipulacji innych osób, jesteś zgubiony.
Oczywiście, mówimy tutaj o złej manipulacji. Kiedy, osoby o ciemnych energiach i złych umysłach, narzucają nam swoją wolę.
Nie bierzemy pod uwagę pozytywnych wpływów, dobrych ludzi czy rodziców.
Oni chcą nas wychować, na porządnych ludzi.
Jest nawet taka wiedza, która nazywa się neurolingwistyczne programowanie.
Wiedza ta uczy, jak można manipulować ludźmi. Szczególnie psycholodzy, są w tym specjalistami.
Powiedzmy, że robią to w dobrej intencji.
Bo inaczej to, lepiej nie myśleć.
Tą wiedzę stosują rożne firmy, które walczą o klientów, żeby mieć zbyt na swoje towary. Szkolą swoich pracowników.
Mistrzami manipulacji, są też nasi księża.
Babcia emerytka, potrafi wyciągnąć ostatni grosz i dać, na tacę. Cóż, tak to już jest.
W pracy też manipuluje nami na przykład szef lub złośliwa koleżanka. Z szefem jest trochę trudniej. Jeśli mu się postawimy, to nie jest wesoło.
Można usłyszeć, sakramentalne słowa: jak Ci się, nie podoba, to mam za Ciebie dziesięciu.
A różne piramidy finansowe, to co to jest, nie manipulacja? Wszyscy, idą z torbami a kasę zbierają ci, którzy są na samej górze. Manipulacje można zobaczyć, na każdym kroku.
A odbicie męża swojej koleżance, to nie manipulacja? Jeszcze, jaka podła. Znam taki przykład, że dwie kobiety, przyjaźniły się z sobą, od szkoły podstawowej a potem, kiedy założyły rodziny to, ta kochana koleżanka odbiła jej męża. Jakie świństwo! W głowie się nie mieści. Cóż w tym wypadku, nie można winić tylko koleżanki.
A banki, nie manipulują nami? Na przykład, udzielają kredytu, a procent jest ruchomy albo kredyt jest w obcej walucie. Ta idzie w górę, a nam kredytu przybywa, zamiast ubywać.
A jak, jest w małżeństwie?
Jeśli jeden z małżonków, ma silniejszą i egoistyczną osobowość, to będzie nami obracał, jak kartoflem, przy obieraniu z łupiny.
Musimy robić to, co nam każe. Jeśli nie, to da nam tak popalić, że mamy podbite oko, albo trzeba z domu, uciekać. Oczywiście to są już patologie.
Jednak manipulacja może być również wśród ludzi bardzo inteligentnych i stosowana w białych rękawiczkach. Przemyślana i z premedytacją.
Manipulacja, jest na każdym kroku. Niestety, ale tak jest. Na każdym szczeblu drabiny społecznej, możesz spotkać się z manipulacją
Dlatego żyjąc w środowisku biedy i niedostatku, to ciągle musimy ulegać manipulacji mocniejszego.
Możemy nawet dobrze wiedzieć, że działamy przeciw własnej woli, jednak nie mamy nic do powiedzenia.
Możemy na przykład, stracić pracę, zostać odrzuconą przez męża i tak dalej.
Dlaczego, nie możemy się sprzeciwić?
Bo te osoby, które nami manipulują, są w danym środowisku na silniejszej pozycji niż my. A my z powody brak kreatywności i zaradności życiowej musimy jej ulegać.
Jesteśmy w takim, zaklętym kręgu.
Kto nam pomoże? Rodzice, którzy również żyją w nędzy i czekają na pomoc, od nas?
Jest nawet, takie mądre przysłowie, które pewnie też, powstało w środowisku biedy, że: kto nie ma miedzi, to w domu siedzi.
Tak, siedzi, bo nie stać go, na żadne wyjazdy, rozstania i zmienianie, miejsca zamieszkania.
Na to stać, ale bogatych. Oni, nie mają ograniczeń.
Fakt jest, że manipulacja w dobrym celu, dla dobra rodziny, czy najbliższej osoby, to jest, wielka sztuka.
Tacy ludzie, wiedzą, jak pociągać za sznurki, żeby osiągnąć cel.
A teraz, podam Ci prawdziwy przykład z życia, jak mądra matka, manipulowała swoim synem, żeby skończył medycynę.
Bartek, był wychowywany przez matkę. Ojciec, nie żył już dawno. Tak, jakoś się złożyło.
Matka pracowała jako pielęgniarka. Była lubiana w pracy, gdyż ludzie sami, do niej lgnęli.
Jak mogła tak się starała, nauczyć swojego syna, że życie, to nie wczasy. I żeby przeżyć, to trzeba ciężko pracować, bo żaden z nich, nie pochodzi z rodziny milionerów.
Bartek, nie był, łatwym dzieckiem. Miał skłonności, do nieciekawych kolegów.
Raz nawet, przyszła Policja do domu, bo zadał się z kolegą, który kradł, radia samochodowe.
Gosia, jego matka, zareagowała natychmiast i zrobiła wywiad, co to za kolega, kiedy się z nim widuje i tak dalej.
Potem bacznie śledziła, każdy ruch syna.
Wiedziała, że coś trzeba pomyśleć, żeby wyszły mu z głowy, głupoty.
I co wymyśliła?
Powiedziała mój synu, jestem chora, nie mam siły, brać dyżurów po nocach w szpitalu. I Ty musisz, przejąć ciężar, utrzymania rodziny.
Bartek, był właśnie w maturalnej klasie i nie przykładał się, bardzo do nauki. Jednak, matkę bardzo kochał.
Powiedziała mu, że jej znajoma, załatwi mu na czas wakacji, a może i roku prace w Anglii, musi podrobić, budżet rodzinny.
Bartek, zgodził się. Było mu trochę smutno, że nie pójdzie, na studia, jak inni koledzy, tylko musi zasuwać w czarnej robocie, żeby mogli, jakoś żyć.
Po maturze, którą zdał całkiem nie źle, pojechał do pracy.
Gosia, trochę się obawiała o niego, jak sobie poradzi. Jednak, postanowiła, że musi się zahartować, a nie zadawać się z elementami, na granicy prawa.
Bartek, pojechał i podjął prace.
Gosia, odwiedzała go i widziała, że chłopak, wziął sobie do serca sytuacje i ciężko pracuje.
Posyła też, pieniądze matce, niby na życie.
Gosia, te wszystkie jego, zarobione pieniądze, odkładała.
I grosz po groszu, przez 14 miesięcy, trochę się tego, nazbierało.
Kiedy, był za granicą, Gosia jak do niego przyjeżdżała, to za każdym razem, tak niby mimochodem, wspominała o studiach.
Wiesz, musisz tak ciężko pracować. A może dałbyś radę, wybrać się na porządne studia, na medycynę.
Wyszlibyśmy z tej biedy, założyłbyś rodzinę i tak dalej.
Bartek, słuchał, słuchał, aż w końcu jego Podświadomość, widocznie to przepracowała i zgodził się, że po przyjeździe do Polski, będzie startował, na medycynę.
Wziął się za naukę, złożył papiery.
Uczył się, ile tylko mógł.
Dopiero teraz, na obczyźnie zrozumiał, co jest wart człowiek, bez wykształcenia.
Pomiatają nim, jak miotłą, a jak coś się odezwie, to wynocha.
Zresztą w swoim kraju, jest podobnie. Wiedział już, co to znaczy ciężka, czarna praca u kogoś.
Nauczył się też, sam gotować. To nie u mamusi, gdzie zawsze lodówka, była pełna i nie obchodziły go, żadne zakupy czy gotowanie.
Pomyślał sobie, trudno, straciłem rok, ale nie straciłem całego życia. Przede mną jeszcze, całe życie, jak sobie go ułożę, to tak, będę miał.
Jest nawet, takie mądre przysłowie, że: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.
Poszedł zdawać, na medycynę i zdał. Miał wykute wszystko, na blachę. Poczuł się, najszczęśliwszym człowiekiem, na świecie.
Teraz minął rok, jak skończył medycynę.
Nawet, nie wiedział, że pieniądze, które posyłał matce, to ona odkładała na bok, żeby potem zwrócić mu je w czasie studiów.
Potem powiedziała, że pieniądze, dostał od dziadków.
Gosia, jest szczęśliwa, że udało się jej odciągnąć Bartka, od złego towarzystwa.
Teraz, jest wykształconym, mądrym człowiekiem i ma narzeczoną o podobnych, horyzontach myślowych.
Widzisz, czasem manipulacja w dobrych intencjach, jest wskazana.
Jednak, większość ludzi, którzy mają na nas jakiś wpływ, robi to w złym celu, żeby mieć z tego, jakąś korzyść.
I pamiętaj, że takich ludzi, jest bardzo wiele.
8. Słaba wola
Jeśli masz słabą wolę i chwiejesz się, jak gałązka na wietrze, raz w tą, a raz w inną stronę, to do niczego nie dojdziesz.
Możesz być nawet inteligentny i wykształcony. Cóż z tego, jak nie umiesz podjąć, konkretnej decyzji. Chwiejesz się i chwiejesz.
Każdy jest w stanie, zmienić Twoją decyzję, bo się na to zgodzisz. Ludzie, zaraz Cię wyczują.
Zorientują się, że często zmieniasz zdanie, więc, nie będą cenić, Twojego zdania. Takiemu człowiekowi, naprawdę, nie jest dobrze w życiu, gdyż nie jest w stanie osiągnąć żadnego celu.
Zawsze, gdzieś po drodze, zmieni zdanie i skręci z swojej właściwej drogi, która ma go doprowadzić do sukcesu.
Edward, pracował jako fachowiec, a konkretnie elektryk. Zatrudnił się zaraz, po szkole. Kiedy dojeżdżał do pracy autobusem, to nasłuchał się od swoich kolegów, jak to jest dobrze w Niemczech i jak dużo, można tam zarobić.
A ponieważ był wpływowy, nie miał silnej woli, to za namową jednego z kolegów, rzucił pracę i pojechał z nim do tych Niemiec.
I co? Jak mu się tam wiodło?
Otóż, wbrew opowieściom kolegi, nie było znowu tak łatwo. Złoto na drodze, nie leżało. Pierwszy raz zatrudnili się na czarno, żeby więcej zarobić.
Oszukali ich i zarobili o połowę mniej.
Przyjechali do Polski i za pieniądze żony, Edward pojechał jeszcze raz, ale tym razem legalnie.
Pracował dużo, ale musiał się utrzymać, opłacić mieszkanie i zostało mu tyle, co zarabiał w Polsce.
Zwolnili się z kolegą i poszli pracować, do innej firmy. Tam przy przyjęciu, oferowali mieszkanie.
Okazało się, że mieszkaniem tym, były zwykłe przyczepy campingowe. W upalny dzień, można było tam zwariować, a kiedy było chłodniej, to było niesamowite zimno.
Takie mieszkanie zaoferowała im, niemiecka firma. Znowu, zwolnili się i poszli szukać, lepszego chleba.
Czas mijał i tak błąkali się, już trzy lata.
W końcu, przyjęli się do konkretnej fabryki samochodowej, ale po sześciu miesiącach, podziękowali im, bo była redukcja etatów.
Lepsze miejsca pracy, były dla swoich rodaków.
Znowu przyjechali, na Święta Bożego Narodzenia z zwolnieniem z pracy.
Te pieniądze, co zarobili na czysto, to nie przekraczały regularnych zarobków, jakie mieli w kraju.
A gdzie, rozłąka z rodziną. I znowu, od początku, szukali pracy.
Upłynęło w ten sposób, piętnaście lat.
Koledzy Edwarda z dawnej pracy, zaczęli już powoli, przebąkiwać o wcześniejszej emeryturze, ci którzy pracowali na kopalniach.
A Edward ciągle zaczynał, od początku. Na dodatek połowa jego pracy, to była praca na czarno, żeby więcej zarobić, a o emeryturze wtedy nie myślał.
I co u niego, słychać?
Nic, on ciągle zaczyna od początku, a jego koledzy już zaczęli przechodzić na zasłużoną, emeryturę górniczą.
Edwardowi, powoli zaczyna szwankować zdrowie, bo w rzeczywistości, to dość się już natyrał, najeździł. Jest zniszczony, niezadowolony.
Żona, też ma dość, bo nigdy go prawie, nie ma w domu. Co to, za rodzina, pyta?
Inni ludzie, żyją sobie razem i jakoś to życie, leci wspólnie.
To fakt. Edwardowi, nie udało się ani w pracy, ani w rodzinie. Tak, czy inaczej, nie umiał się odnaleźć w Niemczech.
Zawsze, zaczynał od początku.
Dlaczego? Nie miał, silnej woli. Dawał się zmanipulować.
Jeśli, dotrwałby w swoim zakładzie pracy to jego życie, byłoby inne. Nie żyłby, jak cierpiętnik pracujący w Niemczech, raz legalnie, raz na czarno.
Rodzina też nie musiałaby egzystować prawie, jak rozbita.
Bo do domu, przyjeżdżał co dwa miesiące.
Niestety, ale dzieci pragną ojca. Jego żona, zawsze chodziła smutna, brak było uśmiechu na jej twarzy.
Co było przyczyną, takiego stanu rzeczy u Edwarda?
Oczywiście, że słaba wola. Nie umiał oprzeć się, namowom innych. Nie umiał też, utrzymać się w Niemczech.
Najwyraźniej z powodu słabej woli, nie potrafił walczyć o swoje. Dlatego, wycierano nim kąty.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zniszczył również siebie, gdyż ciągle zaczynał, od początku.
Powstaje pytanie, dokąd będzie zaczynał od początku? Trudno powiedzieć, aż starczy mu sił.
Jest nawet, takie stare przysłowie, że: dokąd będziesz szukać, swojego miejsca na Ziemi?
No tak, mądre pytanie. Patrząc na życie, to niektórzy nigdy nie są w stanie znaleźć swojego miejsca na ziemi i zawsze towarzyszy im niezadowolenie i smutek. Czy tak trudno, konkretnie poukładać klocki życiowe, jeśli wiemy czego chcemy?
13. Kiedy jesteś sam, potrzebny jest MENTOR
Cóż, nie każdemu jest dane, czy nie każdy potrafi, znaleźć sobie tą prawdziwą, drugą połówkę.
Kto szybciej rozwiąże problem, singiel, czy dobre małżeństwo?
Oczywiście, że małżeństwo, szybciej przerobi temat, bo jest ich Dwoje.
A singiel?
Na pewno, będzie mu trudniej. Nie mówię tutaj o jakichś, bardzo wybitnych jednostkach. Ale o zwyczajnych, ludziach.
Zresztą, jest udowodnione, że mąż, który ma mądrą i inteligentną żonę, to dalej zachodzi w karierze zawodowej, niż osoba samotna. Dlaczego?
Bo mąż, ma wsparcie od swojej, mądrej żony.
Często, Ci wybitni mężowie stanu, swoje sukcesy, zawdzięczają swoim, mądrym żonom.
O czym oczywiście nikt, nie wie. Mądra żona, potrafi wesprzeć męża w rożnych, trudnych momentach życia. Nie zawsze, jest różowo. I właśnie, te słabe momenty, decydują całościowo o sukcesie.
W takich momentach, wie się z kim człowiek, jest związany.
Przysłowie mówi, że: prawdziwych przyjaciół, poznaje się w biedzie.
Ale, bywa też tak, że głupia żona, potrafi doprowadzić męża, do ruiny. I to bardzo szybko, bo wszystko o nim, wie. Niestety, ale istnieje, też odwrotność, tego tematu.
Widzisz, podałam już w tej książce, że dobre małżeństwa, świetnie sobie radzą i nie potrzebują, niczyich rad.
Mentor i wykonawca, znajduje się w ich osobach. To jest wielkie szczęście, kiedy tak jest.
Cóż, ale singlem też się, nie raz jest. Czasem krócej, czasem dłużej. Kogo ma się poradzić, taka osoba?
Nie każdy znajomy, jest życzliwy i kompetentny.
A życie, wymaga podjęcia, konkretnych decyzji.
I co?
Zdecydowanie, potrzebny jest mądry MENTOR.
Mając MENTORA, unikniesz różnych porażek i potknięć życiowych.
Oszczędź sobie, rozczarowań i smutnych chwil.
Kto może, spełnić taką rolę?
Na przykład, ktoś kto ma już doświadczenie życiowe.
I to, co Ty teraz, dopiero rozgryzasz, on stary wyga, już dawno, ten temat przerobił.
Albo, dobry specjalista, na przykład psycholog, coach.
Kogoś z takich ludzi, musisz sobie wybrać, żeby iść do przodu, nie błądzić.
Tylko znowu bądź czujny, żebyś się nie dał zmanipulować. To musi, być ktoś uczciwy i całkiem, bezstronny. Coach, powinien Cię naprowadzić, na właściwą drogę w wyniku własnych doświadczeń, przemyśleń i decyzji.
On, nie może Ci kazać, zrób to, czy tamto. Ty sam, decydujesz. Sam zmieniasz, swoją drogę życiową.
Sam, decydujesz co chcesz robić. I to jest tylko, Twoja decyzja. Jednak, Coach w wyniku stawianych pytań, pomaga Ci obrać właściwy, kierunek rozwoju.
Po co masz, od nowa wynajdywać koło, jeśli możesz przez Mentora, zostać naprowadzony, na sprawdzoną już drogę rozwoju.
Nawet, nie zdajesz sobie z tego sprawy, jakie to jest ważne, żeby mieć mądrego MENTORA.
Po co masz wynajdywać koło, od nowa?
Pewna wiedza, jest już wiele razy sprawdzona i czeka tylko, na zastosowanie.
Twój Mentor, Ci Ją przekaże.
Powie i wskaże, jakich błędów masz unikać, na swojej drodze zawodowej, życiowej.
Zobacz, o ile, będzie Ci łatwiej, to wszystko ogarnąć.
Dobry MENTOR, człowiek, od którego nauczysz się, potrzebnej Ci wiedzy, to twoje światło w tunelu.
Właśnie ludzie z bogatych rodzin, jak nasz Joe, mają swojego, mądrego Mentora.
Dzięki temu, unikają wielu, trudności życiowych.
Wiesz, że mądra rada, jest nieoceniona. A to masz zapewnione, od swojego Mentora.
A teraz, przekonaj się, jak można paść ofiarą, różnych samozwańczych Guru w Internecie, nie mając swojego, mądrego Mentora.
Moja znajoma, uczyła się marketingu internetowego.
Powiedzmy, że miała na imię A6.
Kiedy zaczynała, to nic na ten temat, nie było jej wiadomo. Po prostu osoba, całkiem surowa.
Wymagała kompletnego, oszlifowania w tym kierunku.
W Internecie, jest tyle wiadomości i tyle samozwańczych "GURU", że nie wiadomo, kogo słuchać.
Doszło do tego, że w pewnym momencie, miała mętlik w głowie.
Każdy GURU, obiecywał miliony, jak się przystąpi do jego biznesu. Jednak nadmieniał, że chcący wejść w jego cudowny biznes, to trzeba wpłacić, pewną sumę pieniędzy.
A to za spotkanie, a to za szkolenie i tak w kółko.
Kiedy już wpłaciła, to szkolenie było tak ułożone, że nie można było się połapać o co chodzi.
Wtedy GURU wyjaśniał, że wszystkie szczegóły i tajemnice zawodowe, są podane w następnym szkoleniu.
Oj, ale to następne szkolenie, było jeszcze droższe, od tego pierwszego.
Albo kazano jej się zapisać, do marketingu sieciowego.
Na wstępie, musiała wykupić, jakiś tam pakiet, za wcale, nie małe pieniądze.
Potem, uczęszczała na wiele szkoleń z których wyszła głupsza, jak poszła.
Na jednym z nich dowiedziała się, że jak zostanie Liderem grupy, to dopiero, będzie zarabiać. Liderem grupy.
Bo Ci wszyscy pozostali, co nie są liderami, to nie zarabiają. Dopiero będąc wyżej, można zarabiać.
Dziwne. Bo jak, jesteś na początku, to tylko płacisz i wzbogacasz, tego Lidera grupy.
Chciało mi się, bardzo śmiać i byłam zdziwiona, jak jeden z Liderów grupy, powiedział, że:
jest taka metoda, za pomocą której można znaleźć nie skończoną ilość ludzi, do swojego biznesu marketingowego. Ciekawa byłam bardzo, co to za metoda? Tą metodę, nazwał techniką laserową.
Polega ona tym, że: odrzucasz wszystkich, swoich znajomych z Facebooka, tych dawnych i tych nowych, jeśli nie przystąpią do Twojego biznesu o nazwie, marketing sieciowy.
Stwierdził mądry Guru, że: na co Ci tacy znajomi? Z nich, nie masz żadnych korzyści!
Oj, robi mi się niedobrze. Pożal się Boże z takim Guru i Liderem grupy.
Starała się i to bardzo. Moja znajoma A6, była to osoba, która już z nie jednego pieca, chleb jadła.
Kiedy miała jakieś pytania, to nie mogła się dodzwonić, do głównego GURU i znowu została, na lodzie.
Aż wreszcie, na którymś z szkoleń, dowiedziała się, że 95% ludzi w marketingu, to tak zwane mięso armatnie, jeśli nie trafisz, na uczciwego GURU.
Nasza Pani A6, właśnie trafiła, na takiego GURU (podszywającego się pod prawdziwego Guru).
Na początku płaciła co miesiąc, za jakieś pakiety, które trzymała w schowku, przed swoim mężem, żeby się, nie ośmieszyć.
W końcu zrozumiała, że niestety, ona też została mięsem armatnim. Zarabiał, ale GURU.
I co? Postanowiła pójść całkiem, inną drogą. Znalazła kogoś mądrego, uczciwego.
Wiedza, która została jej przekazana przez mądrego MENTORA - zaprocentowała.
Nasza A6, zrozumiała sedno sprawy i nie daje już się manipulować, różnym ludziom działającym na granicy prawa.
Owszem, teraz pracuje jako marketingowiec, ale trzyma się jednej osoby, bo wie, że jest uczciwa.
Jest oczywiste, że tej wiedzy, nie otrzymała za darmo, jednak jest to wiedza, za którą było warto, zapłacić.
A6, już wie, że teraz sama, może być MENTOREM, dla osoby która błądzi, po różnych, samozwańczych ekspertach z Bożej łaski.
Zauważ, jak trzeba być ostrożnym, żeby nie tracić swoich pieniędzy, na różnych naciągaczy.
I jeszcze raz podkreślę, że jeśli pochodzisz ze środowiska ludzi wykształconych, to jest Ci o wiele łatwiej znaleźć, kogoś kompetentnego, niż startować samemu, bez żadnego doświadczenia w Internecie.
Mimo, że możesz mieć najlepsze chęci, to na pewno chociaż raz, będziesz zrobiony w balona. I Twoja kieszeń, zostanie niepotrzebnie opróżniona
Jednak, Ty sam o tym decydujesz, że chcesz iść, właśnie w tym kierunku.
14. Co może z Tobą zrobić, złe środowisko?
Niestety, ale Gerda, urodziła się w takiej rodzinie i w takim środowisku, że wszystkie te trudności, o których mówiliśmy dotychczas, musiała pokonać.
Wychodziło Jej to, raz lepiej, raz gorzej.
Jednak, okazało się, że to wcale, nie jest słaba osobowość, bo na razie, to ze wszystkim, sobie poradziła.
Urodziła się i żyła w złym, środowisku.
Jednak, Jej silny charakter, obronił Ją przed wpływem, manipulacji złych ludzi.
Jak alkohol, puste myślenie i głupia bezczynność, która, nie prowadzi do niczego, dobrego.
Wiadomo, gdzie wszyscy piją i mają tępe umysły, to ciężko ma ten ktoś, kto jest inny i odstaje, od tej, ciemnej rzeczywistości.
Gerda, to wszystko, pokonała sama.
Od dziecka, była już inna.
Przede wszystkim, to nauka przychodziła jej, bardzo łatwo. W szkole, uczyła się bardzo dobrze. Na dodatek, była pracowita.
I szkołę średnią, kończyła praktycznie, już za swoje pieniądze, pomieszkując u obcych, życzliwych ludzi.
Bardzo dużo, zawdzięczała swojej, mądrej nauczycielce.
Właśnie w tym czasie, jej nauczycielka, Pani Klug była jej, Mentorem życia.
Znała rodziców Gerdy, znała środowisko w jakim przebywa. Znała też jej możliwości, jeśli chodzi o naukę.
Dlatego, wiedziała jakie kroki poczynić, żeby Gerda się, nie zmarnowała.
Tym bardziej, że była posłuszną i inteligentną dziewczynką.
Dobrze wiemy, że nie pomoże, nawet najlepszy MENTOR, jeśli ktoś nie chce, wejść na tą, lepszą drogę życia.
Gerda, miała zdolności do języków. Jej doskonała pamięć, nigdy Ją nie zawodziła.
Gerda, kończąc studia językowe - znała już biegle, pięć języków obcych.
Już wiedziała, że przekroczyła ten wyższy próg, który nie jest dany, każdemu przekroczyć.
Wymaga to, wiedzy i pracy.
Powiem Ci tylko tyle, że sprawdziła się w swoim biznesie.
Na dodatek, przysłowie mówi, że: z jakim przystajesz, takim się stajesz.
Gerda, poznała i wyszła za mąż, za równie mądrego i wykształconego człowieka.
Obecnie, jej życie, jest diametralnie inne niż kiedyś było.
Kiedy, zaczniemy analizować życie Gerdy, to do sukcesu, jaki osiągnęła, doprowadziła Ją mrówcza praca, nad sobą i współpraca z mądrą osobą, Mentorem - jej nauczycielką.
Ileż to razy, namawiano Gerdę na picie wódki, na wagary, żeby nie szła do szkoły, mówiąc: ty głupia, życie jest jedno, nie marnuj go.
Swatano Ją, niezliczoną ilość razy z kimś tam z ciemnego środowiska.
Pieniądze, które w pocie czoła, zarabiała już w średniej szkole, przy opiece nad dziećmi, sprzątaniu i innych pracach domowymi - nie rzadko Jej, ukradziono.
Pomimo tych trudności, nie załamała się. Zawsze, miała wsparcie u swojej, kochanej nauczycielki, MENTORA.
Powiesz, no tak, ale takich twardych ludzi, jest bardzo mało. Owszem, masz racje, mało.
Dlatego, tak nielicznym, udaje się wydostać z tej ciemnej strony, jaką jest bieda.
I przedostać się, do normalnego świata, gdzie człowiek, nie jest upodlany, ogłupiany.
Zwyciężają tylko jednostki, najsilniejsze psychicznie. Do takich, należała Gerda.
A teraz, zobacz z jakiego miejsca, wystartował w swoje życie, bogaty Joe.
Będziesz mogła porównać, możliwości bogatego Joe z możliwościami biednej Gerdy.
Sama widzisz, że inny świat. Dlatego, nie ma się co dziwić, że nieraz zastanawiamy się, nad porządkiem tego świata.
Dlaczego, jedni startują z tego miejsca, a inni z innego?
I właśnie w takich chwilach, nasuwa Ci się myśl, że jest takie coś, jak LOS człowieka.
Chcący ten Los, trochę naprostować i przegiąć, na lepszą stronę, trzeba się wiele napracować. A są też tacy, którym się to, nie uda. Mimo, że poświęcili całe swoje życie, na przechylenie swojego LOSU, na drugą stronę.