-Powódź, powódź! - wołał Dziamdziorek. - Woda zalewa nasz dom! Wstawaj, bracie skrzacie!
Mamrotek otworzył jedno oko i spytał:
-Gdzie ja jestem?
-W naszej zimowej norze - odparł Dziamdziorek. - Szybko wstawaj, Mamrotku, uciekajmy, woda, wszędzie woda!
-Racja - przytaknął Mamrotek, kiedy zimna kropelka spadła mu na nos - mamy przeciek.
-Zaleje nas, jak nic nas zaleje i utoniemy - rozpaczał Dziamdziorek, biegając po całej norce. - Trzeba stąd uciekać. Ratuj się, kto może!
-Uciekać?... - spytał Mamrotek po dłuższej chwili. Usiadł na stosie liści i tarł piąstkami zaspane oczy. - Dokąd?
-Przed siebie, w dal, najlepiej w cały świat! - wykrzykiwał Dziamdziorek. - Musimy się stąd wynosić.
-Aha - powiedział Mamrotek, z zaciekawieniem obserwując strużkę wody, która powolutku wkradała się do ich zimowej norki. - Dziamdziorku, idzie wiosna.
-Idzie?... Gna pełną parą! Zaraz nas stąd wypłucze.
Tymczasem Mamrotek przeciągnął się, nucąc:
Stopniały śniegi,
wezbrały wody,
a ja nie jestem
już taki młody,
jak w zeszłym roku...
-Zbieraj się, uciekajmy! - nawoływał Dziamdziorek. - Wyraźnie słyszę chlupotanie.
Skakał przy tym z jednej grudki ziemi na drugą, one zaś miękły pod naporem coraz śmielej wdzierającej się wody.
-Racja - zgodził się z bratem skrzatem Mamrotek - zdaje się, że słyszałem jedno chlupnięcie.
-Prędzej, prędzej, Mamrotku, bo nie zdążymy! - wykrzykiwał Dziamdziorek.
-Tylko nie zapomnij zabrać złotego guzika wujka Franka - ziewnął Mamrotek. - Ten guzik zawsze do czegoś nam się przydał.
Dziamdziorek miotał się po całej norce w poszukiwaniu złotego guzika wujka Franka, a Mamrotek opowiadał rozespanym głosem:
-Właśnie śniłem coś pięknego, ogromnego... Dziamdziorku, to chyba był cały świat?
-Na pewno nie - oświadczył z przekonaniem Dziamdziorek - ogromny świat nie przyśni się komuś nie większemu od wiewiórki.
-Wielkolud - zamruczał Mamrotek, wygarniając z włosów zeschłe liście - raptem wyższy o pół głowy. Za to ja jestem starszy od ciebie, mój braciszku. Starszy i... bardziej śpiący.
-Wstawaj, leniu, wstawaj! - wrzeszczał Dziamdziorek. - Słyszysz groźne bulgotanie?!
-No dobrze już, dobrze - marudził Mamrotek. - Tylko nie szarp mnie zanadto! Ręce mi powyrywasz. Nie takie bulgotania się słyszało...
Dziamdziorek znalazł złoty guzik ukryty pod muszelką, schował go do plecaka i pchając przed sobą zaspanego Mamrotka, z trudem posuwał się w górę nory. Wreszcie obaj wystawili głowy spod korzenia starego jesionu.
*
-Roztopy, potworne roztopy! - jęknął Mamrotek. - Że też tym śniegom chce się roztapiać na wiosnę.
Ledwo wskoczyli na nagrzany słońcem kamień, już struga błota wdarła się do ich zimowego mieszkania.
-Czemu świat wciąż się zmienia i zmienia? - narzekał Mamrotek. - Raz zimno, raz ciepło, raz sucho, raz mokro, raz ciemno, raz jasno... Raz wiosna przychodzi, raz zima odchodzi. Dziamdziorku, czy nie mogłoby być zawsze tak samo?
-Nie wiem... - Dziamdziorek podrapał się po głowie. - Jeżeli jest tak, jak jest, pewno nie może być inaczej. Ruszaj, przejdziemy groblą wokół kaczej sadzawki.
-Chciałbym jeszcze trochę pospać - dąsał się Mamrotek - spania nigdy nie jest za dużo...
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.