Dziewica Orleańska. Tragedia romantyczna w pięciu aktach z prologiem - Fryderyk Schiller

Kup ebooka

24.90 zł
19.92 zł (12,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Spis treści

OSOBY

PROLOG

SCENA I

SCENA II

SCENA III

SCENA IV

AKT PIERWSZY

SCENA I

SCENA II

SCENA III

SCENA IV

SCENA V

SCENA VI

SCENA VII

SCENA VIII

SCENA IX

SCENA X

SCENA XI

AKT DRUGI

SCENA I

SCENA II

SCENA III

SCENA IV

SCENA V

SCENA VI

SCENA VII

SCENA VIII

SCENA IX

SCENA X

AKT TRZECI

SCENA I

SCENA II

SCENA III

SCENA IV

SCENA V

SCENA VI

SCENA VII

SCENA VIII

SCENA IX

SCENA X

SCENA XI

AKT CZWARTY

SCENA I

SCENA II

SCENA III

SCENA IV

SCENA V

SCENA VI

SCENA VII

SCENA VIII

SCENA IX

SCENA X

SCENA XI

SCENA XII

SCENA XIII

AKT PIĄTY

SCENA I

SCENA II

SCENA III

SCENA IV

SCENA V

SCENA VI

SCENA VII

SCENA VIII

SCENA IX

SCENA X

SCENA XI

SCENA XII

SCENA XIII

SCENA XIV

?

SCENA I

Teobald D'Arc, jego trzy córki, trzej pasterze

TEOBALD

Tak jest, sąsiedzi, dziś jeszcze się zwiemy

Synami wolnej, francuskiej ojczyzny;

Dziś jeszcze swoim nazywać możemy

Kraj ten, krwią ojców i znojem ich żyzny.

Ale któż zgadnie, jakich jutro panów

Znosić nam przyjdzie? Zewsząd od Loary,

Tratując końmi plony naszych łanów,

Anglik zwycięskie potrząsa sztandary.

Niewierny Paryż czci go śród swych progów

I Dagoberta, dotąd nieskażoną,

Świętą, odwieczną, rycerską koroną

Wieńczy niemowlę z pokolenia wrogów.

A król nasz prawy - o, hańbo i wstydzie! -

Wnuk królów naszych, Pański pomazaniec,

Lud swój o wsparcie próżno błagać idzie,

W państwach swych własnych błądzi, jak wygnaniec.

A przeciw niemu, wpośród krwi i gruzów,

Najbliższy z krewnych, najpierwszy z Francuzów,

Ha! własna matka - potwór pełen zgrozy! -

Nieprzyjacielskie prowadzi obozy.

Wioski i miasta jedną wielką łuną

Świecą ich drodze; a dym i popioły,

Kłębiąc się na kształt czarnej chmury, suną,

Ćmiąc kirem niebo i kraj nasz wesoły.

- A więc, sąsiedzi, zgodnie z wolą nieba

Dziś zabezpieczyć chcę i przedsięwziąłem

Los córek moich, bo dziś to im trzeba

Męża obrońcy; a dzielona społem

Miłość pomaga znieść wspólną niedolę.

do pierwszego z pasterzy

Zbliż się, Stefanie! Wiem, że kochasz Annę.

Z pastwiskiem mojem graniczy twe pole;

Wzrośliście razem: przywiązanie ranne

Szczęśliwe wróży stadło.

do drugiego Klaudianie!

Cóż to? Drżysz cały i mojej Anieli

Twarz, widzę, zbladła. Skąd to nieufanie?

Zaliż myślicie, że ojciec rozdzieli,

Co Bóg połączył dlatego, że łanu,

Że skarbu nie masz równego jej wianu?

Któż dziś ma skarby? - Dom, stodoła, trzody,

Są pastwą ognia lub pierwszego wroga;

Ale dłoń męża, śmiała na przygody,

Ale pierś męża, co nie zna, co trwoga,

To skarb, co żadnej nie boi się szkody,

To puklerz lepszy niż zamki i grody!

ANIELA

Ojcze!

KLAUDIAN

Anielo!

ANIELA

ściskając Joannę

Siostro moja droga!

 

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.