Od Autora
Książka ta powstała z jednego, uporczywego pytania: ile naprawdę kosztuje to, co oddajemy za darmo?
Herbert Simon napisał w 1971 roku, że bogactwo informacji tworzy ubóstwo uwagi.
Od tamtego czasu świat zmienił się nie do poznania, a mechanizm, który dostrzegł, stał się fundamentem największych fortun i jednocześnie źródłem cichego bankructwa milionów ludzi.
Nie bankructwa finansowego.
Bankructwa uwagi.
Przez lata obserwowałem, jak ten rynek rośnie.
Widziałem, jak platformy uczą się przewidywać nasze zachowania lepiej niż my sami.
Widziałem, jak czas, który kiedyś należał do nas, staje się towarem wycenianym w ułamkach sekundy i sprzedawanym w pakietach.
Widziałem też, jak ludzie - inteligentni, pracowici, świadomi - tracą coś, czego nie potrafią nawet nazwać, dopóki nie zauważą, że ich życie stało się płaskie.
Ta książka nie jest moralizowaniem.
Nie jest kolejnym poradnikiem o produktywności ani wezwaniem do digitalnego detoksu.
Jest próbą precyzyjnej analizy ekonomicznej.
Traktuję uwagę tak, jak ekonomiści traktują kapitał, pracę czy ziemię: jako zasób ograniczony, mierzalny, posiadający wartość i podlegający wymianie.
Z tą różnicą, że w tym przypadku większość uczestników rynku nie wie, że w ogóle handluje.
Chciałem zrozumieć trzy rzeczy.
Po pierwsze - czym właściwie jest uwaga jako waluta i dlaczego jest bardziej nieodnawialna niż czas.
Po drugie - jak działa rynek, który został zbudowany, żeby tę walutę od nas przejąć: kto na nim zarabia, jakie mechanizmy stosuje, jakie monopole powstały.
Po trzecie - co się dzieje, gdy ktoś przestaje oddawać uwagę za darmo i zaczyna nią dysponować świadomie.
Pisałem tę książkę dla tych, którzy czują, że coś im ucieka, ale nie zawsze potrafią wskazać co.
Dla tych, którzy intuicyjnie wiedzą, że każda sekunda spędzona na platformie jest transakcją, nawet jeśli druga strona nigdy nie wystawia faktury.
Dla tych, którzy chcą zobaczyć strukturę systemu, a nie tylko jego objawy.
Nie obiecuję, że po lekturze automatycznie odzyskacie uwagę.
Obiecuję tylko jedno: zobaczycie cenę.
A kiedy zobaczycie cenę, decyzja o tym, czy dalej płacić, będzie już tylko Wasza.
Marcin Kosta