Rozdział 2
Gdy tylko ochrona powiadomiła mnie, że w klubie pojawiła się Everleigh, poczułem irytację. Mieliśmy umowę, cholerne porozumienie, które pozwalało nam unikać niekomfortowych sytuacji. I dziś był mój dzień. Mój, nie jej. Zerknąłem do biura ochrony, by pokazali mi na kamerach, gdzie siedzi Everleigh, bym szybko mógł ją namierzyć i sprawić, że zniknie. Gdy Paxton, jeden z nowych pracowników, pokazał mi, gdzie znajduje się moja kuzynka, parsknąłem śmiechem.
- Co się stało, szefie?
- Nic, nic - odpowiedziałem. - Wracaj do pracy.
Nie lubiłem zwracać pracownikom uwagi na błędy przy innych. To tylko demotywowało, a ja wolałem budować silną ekipę, z którą mogłem rozwijać biznes. Podszedłem pod bar i zagadałem do nieznajomej. Od razu było widać, że w Desire pojawiła się po raz pierwszy, choć doceniałem jej starania, by wyglądać na wyluzowaną. Była śliczna, z wielkimi oczami, z których biła taka niewinność, z ustami stworzonymi do nieprzyzwoitych rzeczy. Chciałem ją posiąść, ale musiałem najpierw dowiedzieć się, kim jest i w co pogrywa. Zaprowadziłem ją do pokoju, w którym najczęściej znikała Everleigh, i czekałem na jej reakcję.
- Coś nie w porządku, panno Everleigh?
Stłumione jęki rozchodziły się po pomieszczeniu, wywołując rumieniec na twarzy nieznajomej kobiety. Spojrzałem za lustro weneckie ukazujące sypialnię, w której spełniały się najskrytsze pragnienia. Jedna kobieta i trzech mężczyzn oddawali się przyjemności. Jeden z nich leżał na plecach, a piękna, szczupła dziewczyna dosiadała go, wyginając się i dając drugiemu mężczyźnie idealny dostęp do kształtnego tyłka. Trzeci z mężczyzn właśnie dochodził z cichym jękiem w jej ustach. Seks grupowy - to właśnie kryło się za drugimi drzwiami w tym korytarzu. Pragnienie wielu, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, jednak w społeczeństwie nadal temat tabu, powód do wstydu. Ale nie tutaj, nie w Desire. W tym miejscu najskrytsze erotyczne pragnienia stawały się rzeczywistością, bez oceniania, bez wstydu.
- Posuń się, chcę wyjść - stwierdziła, gdy oderwałem wzrok od sceny za lustrem i zagrodziłem drogę nieznajomej.
- Kim jesteś? - zapytałem prosto z mostu.
Nie byłem w nastroju na tego typu gierki i podchody, chciałem wyjaśnić sytuację i móc skorzystać z mojego ulubionego pokoju. Pragnąłem poczuć ciepło kobiecego ciała, zatopić się w rozkoszy i oderwać od rzeczywistości.
- Everleigh Knox - odpowiedziała, unosząc dumnie podbródek.
- Gdybyś była Everleigh Knox, byłabyś totalnie podniecona sytuacją zza lustra. Cholera, pewnie byłabyś już na tym łóżku razem z nimi - rzuciłem chłodnym tonem, patrząc jej prosto w oczy. - Więc zapytam ostatni raz: kim ty, do cholery, jesteś?
Widziałem, że chce uciec, doskonale rozpoznałem moment, w którym panika zaczęła przejmować kontrolę nad jej rozsądnym myśleniem. Widziałem i podnieciło mnie to o wiele bardziej niż seks grupowy zza lustra.
- Kim jesteś, nieznajoma? - powtórzyłem pytanie, przybliżając się do niej coraz bardziej, aż w końcu oparła się plecami o ścianę.
Górowałem nad nią, choć miała na stopach szpilki, więc musiała podnieść podbródek, by móc spojrzeć mi w oczy.
- Nie lubię czekać na odpowiedź. Powiedz mi, kim jesteś i jak się tu dostałaś.
- Sam mówiłeś, że tajemnica jest podniecająca. Ja nie znam ciebie, ty nie znasz mnie...
Musiałem przyznać, że jednak podobała mi się ta jej gra, więc zamiast odpowiedzieć słowami, zrobiłem to ustami. Zawłaszczyłem jej wargi, całując je gwałtownie, niemal brutalnie. Próbowała objąć mnie ramionami, ale nie miałem zamiaru jej na to pozwolić. Złapałem jej dłonie i unieruchomiłem nad jej głową, w pełni kontrolując jej ciało. Uwielbiałem kontrolę i nigdy jej nie oddawałem nieznajomym.
- Będę do ciebie mówić "Ever" - zadecydowałem, odrywając usta od jej warg.
Kobieta parsknęła pod nosem, jakby nie podobało jej się imię, które dla niej wymyśliłem. Nie żeby to miało jakieś znaczenie.
- To ja będę na ciebie mówić "Damon" - odpowiedziała, wyrywając dłonie z mojego uścisku i rozpinając moją koszulę.
Odsunąłem się od dziewczyny i zrobiłem kilka kroków do drzwi, by przekręcić zamek. Choć nie miałem nic przeciwko patrzeniu na seks innych, nie podobało mi się, gdy ktoś obcy mi się przyglądał. To było dziwne, bo cały ten klub należał do mnie...
- A niby dlaczego "Damon"? - zapytałem, podchodząc do niej z powrotem i rozpinając jej sukienkę.
Nim odpowiedziała, stała przede mną w czarnej, koronkowej bieliźnie, która była dość skromna jak na kobietę przychodzącą do Desire. Ever zaczerwieniła się pod wpływem mojego spojrzenia. Rozważałem nawet zmianę zdania i wypuszczenie jej z klubu. Wtedy jednak mnie zaskoczyła i usiadła w wyzywającej pozie na kanapie, która stała na środku pokoju.
- Ostatnia szansa na ucieczkę. - Postanowiłem zachować się jak dżentelmen i dać jej szansę na zmianę zdania.
- Boisz się? Wiesz, to nie ujmuje męskości, jeśli teraz stchórzysz i wyjdziesz - prowokowała mnie.
Uznałem, że pokażę jej, do czego może wykorzystać te swoje pełne, seksowne usta. Ściągnąłem koszulę, po niej rozpiąłem spodnie, pod którymi nie miałem bielizny, i przybliżyłem się do nieznajomej. Nie miałem pojęcia, czy zrobiła to celowo, czy nie, jednak gdy oblizała wargi, wpatrując się w mojego członka, z trudem zapanowałem nad odruchem zerwania z niej bielizny i zatopienia się w jej rozkosznym ciele. Zza lustra dobiegały jęki i odgłosy ciała odbijającego się od ciało, jednak nic nie było tak seksowne, jak kobieta na kanapie przede mną.
- Rozłóż nogi, Ever, chcę cię skosztować - powiedziałem, opadając na kolana przed kanapą.
Z odrobiną wahania kobieta zrobiła to, o co poprosiłem, więc odsunąłem stojące mi na przeszkodzie majtki i przejechałem językiem po cipce, zlizując jej podniecenie. Gdy musnąłem łechtaczkę, niemal podskoczyła na ten lekki dotyk. Objąłem dłońmi jej biodra, przytrzymując Ever w miejscu, by móc ucztować na jej ciele. Kobieta wsunęła dłonie w moje włosy, dociskając moją twarz do swojej cipki. Lizałem i przygryzałem, posyłając ją coraz bliżej orgazmu.
- Więcej - wyjęczała, mocniej chwytając moje włosy.
Oderwałem się od niej i zdjąłem spodnie, tylko w jeden sposób mogłem dać jej i sobie więcej przyjemności... Chciałem, by doszła z moim fiutem głęboko w niej. Z misy na stoliku wyjąłem prezerwatywę i szybkim ruchem ją założyłem. Podniosłem Ever z kanapy, odwróciłem ją i delikatnie pchnąłem, by podparła się ramionami na oparciu, dzięki czemu miałem spektakularny widok na jej tyłek.
Ever zajęczała głośno, gdy jednym ruchem wsunąłem się w cipkę. Była tak ciasna, że przez chwilę się nie ruszałem, by rozkoszować się tym, jak mnie otulała. W końcu zacząłem poruszać biodrami, wchodząc coraz mocniej w jej ciało. Dłońmi trzymałem biodra kobiety, odciskając na jej ciele ich odbicie.
- Kurwa, tak, tak - krzyczała coraz głośniej.
Poruszałem biodrami coraz szybciej, jednocześnie starając się utrzymać Ever w miejscu. Wiedziałem, że jest blisko, jednak gdy poczułem jej orgazm, zaskoczył mnie tak bardzo, że nie zdołałem powstrzymać swojego i podążyłem za nią ku spełnieniu. Prawie zmiotło mnie ono z nóg, jednak nie było tu miejsca na przytulanki. Wysunąłem się z Ever i pozbyłem prezerwatywy.
- Wszystko w porządku? - zapytałem ubierającą się kobietę.
- Nawet lepiej, dziękuję.
Włożyłem ubrania i chciałem zaproponować Ever, że odwiozę ją do domu, jednak ona zdążyła już otworzyć drzwi.
- Jeszcze raz dziękuję - powiedziała i zostawiła mnie samego.
Nawet nie zauważyłem, kiedy grupa zza weneckiego lustra opuściła pokój, tak bardzo byłem zajęty nieznajomą kobietą. Wyszedłem więc i ja, od razu kierując się do pokoju ochrony...