Na długiej osi historii między biegunami tyranii i chaosu wolność w cywilizacji zachodniej zajęła wyjątkowo ważne miejsce. W znacznym stopniu tę cywilizację stworzyła. Cywilizacja zachodnia, cywilizacja europejska, a może najtrafniej: cywilizacja łacińska dała Europie pozycję w historii zupełnie wyjątkową i nieporównywalną z historyczną przygodą jakiegokolwiek innego regionu świata. Europejska sztuka, kultura, prawo, gospodarka, nauka, a w konsekwencji i polityka odcisnęły nieodwracalny ślad na obliczu całego świata.
Jesteśmy dziś świadkami przyspieszonych przemian cywilizacyjnych. Korzeni tych przemian możemy szukać w odleglejszej przeszłości, ale bez wątpienia to nowa wizja wolności, jaką zaproponowało oświecenie, wpływała najsilniej przez ostatnie 200 lat i nadal wpływa na bieg historii. Dawna wolność służebna ustąpiła miejsca nowemu pojęciu wolności, wolności absolutyzowanej coraz bardziej, a polityczny, demokratyczny wymiar tej wolności w coraz większym stopniu uniezależnia ją od moralnych zasad wyznawanych w poprzednich stuleciach. Ryzyko, jakie stąd wynika, było i jest dostrzegane przez obserwatorów ludzkiej sceny - przed blisko 200 laty Alexis de Tocqueville zarzucił demokracji obalanie wszelkich autorytetów i kult miernoty; przed stu laty książę Eustachy Sanguszko mówił o nieustannym uświadamianiu ludowi jego rzekomych krzywd i rzekomych praw, a nieco później Ortega y Gasset zauważył, iż demokracja zmienia społeczeństwo w masę, która jak rozkapryszone dziecko uważa, że mu się wszystko należy. Najważniejsze jest niewątpliwie ostrzeżenie papieża Jana Pawła II - demokracja bez wartości staje się totalitarna.
Usunięcie Boga z centrum dzisiejszego świata i umieszczenie na jego miejscu człowieka można śmiało nazwać rewolucją antykopernikańską.
Kształt przyszłej cywilizacji zależeć będzie od tego, jakie będzie nasze rozumienie wolności, zależeć będzie od tego, co uratujemy z dotychczasowego dorobku i co przekażemy następnym pokoleniom.
EUROPA
Koniec Rzymu starożytnego, obalenie ostatniego cesarza - rok 476. Budowa Europy przez Germanów
Wroku 476 Odoaker, wódz germańskiego ludu Herulów w służbie rzymskiej, obalił ostatniego rzymskiego cesarza Zachodu, małoletniego Romulusa Augustulusa. Cztery lata później, w roku 480, odesłał insygnia cesarskie do Konstantynopola, oświadczając że "Cesarstwo Rzymskie posiada tylko jednego władcę w osobie cesarza rezydującego nad Bosforem"1. Zarówno historycy, jak i czytelnicy lubią klarowną chronologię, a w konsekwencji symboliczne daty. Dlatego po dziś dzień uznajemy rok 476 - upadek Rzymu - za wielką cezurę historyczną, a nawet cywilizacyjną. Jednak dla mieszkańców ziem zachodnich Cesarstwa nie była to wyraźna data graniczna, gdyż nękane od stu lat niekończącymi się najazdami i konfliktami z barbarzyńcami Imperium Romanum i tak przestało już istnieć w świadomości jego mieszkańców jako realne, sprawujące władzę i wypełniające swe obowiązki państwo. Niemniej zarówno dla Rzymian, jak i dla zwycięskich Germanów Rzym - jako idea - był wieczny, stanowiąc jedyną wyobrażalną rzeczywistość polityczną, cywilizacyjną, prawną, kulturalną, a nawet geograficzną. Rzym mógł mieć kłopoty, dzielić się przejściowo na imperium Zachodu i Wschodu, ale zawsze pozostawał wzorem i ideałem, wiecznym Rzymem - Roma aeterna. Dlatego właśnie germański król Herulów Odoaker, choć posiadał pełnię władzy nad Italią i został obwołany przez wojsko jej królem, zwrócił się do cesarza w Konstantynopolu o nominację na cesarskiego namiestnika Italii. Było to nie tylko uznanie siły cesarskiej, lecz przede wszystkim uznanie, że w każdej sytuacji to właśnie cesarz rzymski, choć urzędujący w dalekim Konstantynopolu, jest formalnie jedynym źródłem władzy na całym obszarze Imperium, nawet wtedy gdy realna władza dostała się w ręce wodzów zwycięskich wojsk barbarzyńskich - jeżeli chcieli oni być kimś więcej niż barbarzyńcami, musieli uzyskać cesarską legitymizację. To dlatego w tym samym czasie zwycięski król Franków Chlodwig, władca większości Galii i znacznej części Germanii, po chrzcie w Reims w roku 496, zwrócił się do cesarza rzymskiego w Konstantynopolu z prośbą o nominację na konsula i patrycjusza rzymskiego2. Przeświadczenie, że jedynym źródłem legalnej władzy jest cesarz, było tak silne, że 300 lat później, kiedy kolejny król Franków Karol Wielki, decydując się pod naciskiem papieża Leona III sięgnąć po ten tytuł na Zachodzie i koronować się w Rzymie w Boże Narodzenie roku 800, a mając daleko posunięte wątpliwości co do legalności tego kroku i nie chcąc uchodzić za uzurpatora, ogłosił się odnowicielem Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie. To była legenda niosąca wielką siłę. Choć w późniejszych wiekach, gdy korona cesarska znajdowała się w rękach kolejnych dynastii niemieckich, a jej depozytariusze przestali z czasem rościć sobie prawa do władzy nad światem, mieli wedle protokołu miejsce przed innymi monarchami. Z kolei ich pierworodni synowie nosili tytuł króla Rzymian aż do roku 1806, kiedy to cesarz Francuzów Napoleon zmusił ostatniego władcę tytułującego się cesarzem rzymskim, Franciszka II, do rezygnacji z tytułu i przyjęcia w zamian dziwacznego tytułu cesarza austriackiego. Później zresztą Napoleon nadał swojemu synowi tytuł króla Rzymu. O sile idei Rzymu świadczy również, że jeszcze na początku XX wieku każdy wykształcony Europejczyk czytał, pisał, a nierzadko i mówił po łacinie. Zawarte w roku 1957 traktaty konstytuujące przyszłą Unię Europejską podpisano nie gdzie indziej, jak właśnie w dawnej stolicy Imperium. Przez wieki, aż do dzisiaj, Rzym pozostaje stolicą chrześcijaństwa, a jego biskup głową Kościoła. A więc nadal - Roma aeterna!
To właśnie na fundamentach - bo o nich raczej niż o gruzach winniśmy mówić - starożytnego Rzymu geniusz germański budował potęgę Europy, przed którą otwierała się jedyna w historii, niepowtarzalna kariera. Z fenomenu Europy skorzystał i nadal korzysta cały świat.
Przez cały okres świetności Rzymu Germanie stanowili główne zagrożenie na północy i wschodzie Imperium. Gdy Juliusz Cezar podbijał Galię w latach 58-51 przed Chrystusem, zajął też ziemie Germanów na lewym brzegu Renu i zepchnął ich na prawy brzeg rzeki. W 98 roku Tacyt w swoim słynnym dziele Germania wymienił 50 plemion germańskich. Pomimo legendarnej klęski poniesionej przez rzymskie legiony w roku 9 w Lesie Teutoburskim z rąk słynnego wodza Germanów Arminiusza, Rzymianie byli w stanie przez niemal 400 lat utrzymywać swój słynny limes na linii Renu i Dunaju, wytrzymując stały germański napór.
Wiek IV odmienił bardzo wiele. Z centralnej Azji ruszyła nawała Hunów i napierając ze wschodu, spowodowała ruchy ludności na ogromną skalę. Wschodni Germanie ruszyli na zachód, napierając najpierw na wschodnie prowincje Cesarstwa. W roku 378 w bitwie pod Adrianopolem śmierć poniósł cesarz Walens, a w wyniku druzgocącej klęski Rzym musiał zgodzić się na osiedlenie zwycięskich Wizygotów w charakterze sojuszników na swych terenach wschodnich. Już wcześniej jednak zdarzały się prośby barbarzyńców o zgodę na osiedlenie w granicach Cesarstwa. W ich wyniku w roku 297 i 355 Frankowie osiedlili się w północno-wschodniej Galii. Jednak w roku 378 po raz pierwszy zgoda Rzymu została wymuszona. Osłabienie Cesarstwa doprowadziło wreszcie w roku 395 do ostatecznego podziału na Cesarstwo Wschodnie ze stolicą w Konstantynopolu i Cesarstwo Zachodnie, którego stolicą w roku 408 stała się Rawenna. Zmiany te miały też charakter symboliczny i zwiastowały początek nieuchronnego końca Rzymu w dotychczasowym kształcie politycznym. W latach 405/406 Rzymianie ewakuowali limes na Renie. Z kolei w roku 410 Rzym został złupiony przez Germanów. Do końca V wieku różne plemiona germańskie stopniowo opanowały wszystkie zachodnie prowincje Cesarstwa. Najpierw Wandalowie i Alanowie, przeszedłszy przez Hiszpanię, zajęli północną Afrykę aż po Kartaginę, Baleary, Sardynię i Korsykę. Wizygoci ze Swenami opanowali południową Galię - Akwitanię, później Hiszpanię, a Frankowie i Burgundowie Galię. W połowie V wieku Sasowie podbili Brytanię. I wreszcie Odoaker ze swoimi Herulami objął we władanie Italię. Pod koniec V wieku sytuacja we wszystkich zachodnich prowincjach się ustabilizowała, z wyjątkiem niespokojnej Italii, gdzie z pomocą Konstantynopola władzę w imieniu Imperium objął król Ostrogotów Teodoryk. W połowie VI wieku ofensywa cesarza Justyniana Wielkiego przywróciła przejściowo południową Hiszpanię, Italię i śródziemnomorską Afrykę do Konstantynopola, by wkrótce utracić północne Włochy - dzisiejszą Lombardię - na rzecz Longobardów, zachowując we Włoszech tak zwany egzarchat Rawenny ze stolicą tamże, a zdobycze hiszpańskie z kolei na powrót utracić na rzecz Wizygotów. Jedynie Afrykę Północną zachował Konstantynopol w swej władzy aż do najazdu arabskiego w roku 698, kiedy to Kartagina wpadła w ręce muzułmanów. Wieki VI i VII były więc okresem, gdy tereny całego Cesarstwa Zachodniego znajdowały się już we władzy politycznej Germanów, z przejściowymi stratami na rzecz Cesarstwa Wschodniego. Był to okres, w którym koegzystencja Rzymian i barbarzyńców, na terenach przez nich zajętych, przechodziła w fazę symbiozy, w wyniku której ukształtować się miała cywilizacja łacińska jako cywilizacja jednolitego już społeczeństwa europejskiego.
Mauzoleum Teodoryka w Rawennie, VI wiek
Te dwa wieki to prawdopodobnie najważniejszy okres w dziejach Europy. Przez 200 lat mogło się wydarzyć wszystko, ale zdarzyło się właśnie to, co stało się fundamentem wielkiej przyszłości Europy. Cesarstwo Zachodnie upadło nie tylko dlatego, że zniszczyli je Germanie, którzy naciskali na jego granice od czterech wieków, ale z przyczyn, których nikt nigdy do końca przekonująco nie wyjaśnił. Bardzo ogólnie można powiedzieć, że władza cesarska Rzymu, Rawenny czy Konstantynopola nie miała już prowincjom niczego do zaproponowania oprócz wielkiej legendy, legitymizacji i rosnących podatków3. Nie była w stanie zaoferować ani ochrony granic, ani skutecznej administracji, od której przecież prócz obrony zależały także wymiar sprawiedliwości, szkolnictwo, budowa dróg czy akweduktów. Tymczasem Germanie, czyli barbarzyńcy, których najpierw pokonywano, potem aprobowano, gdy prosili o zgodę na osiedlenie się, a z którymi w końcu, gdy już nawet o pozwolenie nie pytali, się pogodzono, zapewnili wiele z tego, czego nie potrafił zapewnić Rzym - przede wszystkim stabilizację. W gruncie rzeczy zatem nie zniszczyli oni Rzymu, ale go uratowali. Choć przyczynili się do upadku jego politycznej potęgi, to uratowali z rzymskiego dorobku to, co uratować się dało4. Ład rzymski trwał nadal.
Tereny dawnego Imperium Rzymskiego około roku 500
Jakie zatem wartości nieśli ze sobą Germanie? Przede wszystkim po upadku limesu granice Rzymu - ale już w wersji "germańsko-rzymskiej" - objęły nowe obszary, rdzennie germańskie. Gdy nowe państwa przekroczyły Ren i Dunaj, Germania stała się po raz pierwszy w historii składnikiem zorganizowanego państwa, a nie jedynie obszarem plemiennych "przepychanek". Królestwo Chlodwiga (466-511) sięgnęło na północy blisko ujścia Łaby. Z kolei jego prawnuk Chlotar II (584-628) objął we władanie cały kraj Turyngów, sięgając niemal środkowej Łaby, uzależniając od siebie Bawarię aż po Salzburg. Na południu królestwo Franków rozciągało się po Morze Śródziemne i Alpy. W ten sposób cywilizowana germańsko-rzymsko-łacińska Europa zrobiła pierwszy krok. Następne miały należeć kolejno do Karola Wielkiego, niemieckich Ottonów, słowiańskich Piastów, węgierskich Arpadów i Skandynawów aż po Islandię.
Germanie nieśli ze sobą istotne składniki ładu politycznego i społecznego oraz niezwykły talent państwowotwórczy, który objawił się natychmiast po załamaniu się centralnej władzy rzymskiej. Dopóki byli poza limesem, dopóty stanowili tylko plemiona. Kiedy osiedlali się na terenie Imperium w IV i V wieku, byli tylko luźnymi społecznościami. Jednak gdy tylko zabrakło centralnej władzy rzymskiej, potrafili natychmiast ją zastąpić. Jest to tym bardziej zdumiewające, że stanowili oni zdecydowaną mniejszość na zajmowanych obszarach. Dla przykładu Wandalowie w Afryce stanowili między 2 a 3% ludności, Wizygoci w Hiszpanii między 5 a 7%, tyle samo, co Ostrogoci Teodoryka, a następnie Longobardowie w Italii. Najwięcej, bo około 23% ludności, stanowili Frankowie w północnej i północno-wschodniej Galii. Wystąpić zatem musiał swoisty i przedziwny paraliż miejscowej ludności rzymskiej, noszący znamiona zupełnej kapitulacji politycznej. Powstała próżnia, którą wypełnił germański geniusz. W ciągu jednego pokolenia Germanie przyjęli chrzest i utworzyli sprawne państwa. Wykazali się przy tym wielką zdolnością harmonijnego współżycia, różniąc się od Rzymian niemal wszystkim - językiem, obyczajami, a nawet religią, gdyż z wyjątkiem Franków przyjęli chrześcijaństwo wschodnich misjonarzy herezji ariańskiej jeszcze przed przekroczeniem limesu. Mimo to ustanowili dla siebie prawa nienaruszające praw rzymskich obowiązujących Rzymian, a jedynie wprowadzili podległość Rzymian prawom germańskim, gdy byli z nimi w sporze. Respektowali wolność wyznania katolików i sami stopniowo przechodzili na katolicyzm. Germanie uznawali - choć tylko teoretycznie - zwierzchność Cesarstwa Wschodniego, czyli Bizancjum, jako jedynego Cesarstwa Rzymskiego. Przez cały V i VI wiek uznawali i utrzymywali rzymskie szkolnictwo. To wszystko zapewniało ich królestwom względną stabilizację, a w dalszej perspektywie doprowadziło do powstania jednolitej cywilizacji i jednolitego społeczeństwa. Warto zwrócić uwagę, że polityki tej nie zastosowali Wandalowie w swoim afrykańskim państwie. W konsekwencji ich państwo legło w gruzach pod ciosami armii bizantyjskiego wodza Belizariusza w roku 533, a więc niecałe 100 lat od swego powstania, po przybyciu Wandalów do Afryki w roku 439.
Co jeszcze nieśli ze sobą Germanie? Przede wszystkim wolność obywatelską. Tylko na wojnie obowiązywało Germanów absolutne posłuszeństwo dowódcy. W czasie pokoju to wiec - prawzór europejskiego parlamentaryzmu - był władzą najwyższą. Wolni wojownicy związani byli ze sobą i wodzem specyficznym koleżeństwem, potwierdzonym przysięgą5. Charakterystyczny dla Germanów był silny instynkt jasno sprecyzowanego prawa. Prawo to, najpierw ustne, po osiedleniu się Germanów na terenie dawnego Cesarstwa zostało spisane. Owe spisane prawa to między innymi Lex Romana Visigothorum, spisane za Alaryka II w królestwie Wizygotów w roku 506, w królestwie Franków Lex Salica, spisane w latach 507-511, Edictum Theodorici Teodoryka z lat 493-526, Codex Revisus wizygockiego króla Leowigilda, spisany za jego panowania w latach 567-586, prawa Wandalów spisane w końcu V wieku oraz Edictum Rotharis Longobardów z roku 643. Siła tradycji była u Germanów jednak tak wielka, że na wiecach, nawet po spisaniu praw, były one recytowane ustnie przez upoważnionych urzędników6. Z rzymskiej perspektywy Goci, Burgundowie, Frankowie i Longobardowie nie zniszczyli Rzymu, ale go ustrzegli 7.
Historyk rzymski Tacyt, autor napisanej w 98 roku Germanii, zwraca uwagę na germańskie rozróżnienie między władzą cywilną a wojskową: "do berła wynosi rodowitość, do buławy męstwo"8. Tacyt podkreśla, że kary egzekwowali u Germanów kapłani, gdyż były one wymierzane w imię sprawiedliwości wyższej, nie ludzkiej9. Stąd łatwość symbiozy prawa germańskiego z boską tradycją chrześcijańskiego Dekalogu. Pisarz zaznaczył również, że Germanie w przeciwieństwie do innych barbarzyńców nie znają wielożeństwa. To wszystko ułatwiało asymilację wśród chrześcijan Cesarstwa. "Z drużynniczego wzoru wywodzi się frankijski wasalat" - podstawa systemu feudalnego, pisze profesor Karol Modzelewski10. Ten wzór odcisnął swoje piętno na całej historii Europy na następne ponad 1000 lat. Również monarchia elekcyjna w obrębie dynastii to wkład Germanów, choć początkowo nie u wszystkich Germanów obowiązywała.
Na szczególną uwagę zasługuje państwo wizygockie w Hiszpanii, a konkretnie ich królestwo toledańskie. Hiszpania została zajęta przez germańskich Alanów, Swewów i Wandalów w 409 roku. Ci następnie byli stopniowo wypierani przez Wizygotów, którzy od roku 418 mieli swoje państwo ze stolicą w Tuluzie, a od połowy V wieku w hiszpańskim Toledo. Luzytania, czyli mniej więcej obszar dzisiejszej Portugalii, początkowo podlegała Swewom, ale w roku 585 została przyłączona do królestwa wizygockiego. Mimo że władcy wizygoccy byli arianami, Kościół katolicki rozwijał się w Hiszpanii dynamicznie. Już w V wieku Hiszpania pokryta była siecią wiejskich parafii. W ramach 5 prowincji kościelnych funkcjonowało 77 biskupstw. Wreszcie w roku 587 katolicyzm przyjął król Rekkared (panujący w latach 586-601) wraz z dworem, a metropolita Toledo Julian uzyskał w 681 roku tytuł prymasa.
Zabytek architektury wizygockiej w Hiszpanii, Venta de Ba?os, VII wiek
Pod rządami wizygockimi rozwijały się sztuka, architektura, literatura i teologia, ale co niezwykle ważne - wytworzyła się bardzo szczególna konstytucja ustroju państwowego. Od końca V wieku kształtowała się specyficzna rola synodów, jako przedstawicielstwa społeczeństwa wobec monarchy. Synody składały się z biskupów oraz możnych świeckich i decydowały zarówno o sprawach Kościoła, jak i państwa. Szczególną rolę odegrał słynny IV synod obradujący w Toledo w roku 633 pod przewodnictwem Izydora biskupa Sewilli. Ten pierwszy europejski parlament określił wyraźnie procedurę wyboru i prerogatywy władcy. I tak władca miał być wybierany przez zgromadzenie możnych wraz z biskupami. Ustalono, że w sprawach "gardłowych" król nie mógł sądzić jednoosobowo, a postępowania sądowe musiały być jawne. W myśl postanowień synodu biskupów wybierał kler, a zatwierdzał metropolita, przy czym król nie miał w tym zakresie formalnie żadnych uprawnień. Wreszcie - wyprzedzając o 500 lat Jana z Salisbury, a o 600 lat św. Tomasza z Akwinu - synod toledański postanowił, że "król jest prawowity tylko wtedy, kiedy rządzi sprawiedliwie". Z kolei "król źle postępujący pozbawia się godności i władzy", jednak poddanym zabrania się rebelii, spisków i zamachów, a przysięga na wierność królowi obowiązuje bezwzględnie11.
Kolejny synod, XII z 681 roku, doprowadził do ogłoszenia przez króla Erwiga (680-687) nowego zbioru praw ograniczającego karę śmierci, oślepienia i zakres stosowania tortur. Natomiast XIII synod z roku 683 postanawiał, że nie wolno więzić, pozbawiać majątku i stanowisk przed wniesieniem oficjalnego oskarżenia przed sąd składający się z biskupów i możnych12 - a więc zasada habeas corpus. Rozwiązania te wprowadzono 532 lata przed angielską Magna Charta Libertatum z 1215 roku i 750 lat przed przywilejem krakowskim z roku 1433.
W roku 672 panowanie rozpoczął król Wamba. Prawdopodobnie był on pierwszym monarchą, a w każdym razie pierwszym, o którego koronacji mamy szczegółową relację na piśmie, którego owa koronacja miała charakter sakralny, gdyż w nawiązaniu do starotestamentalnych wzorów namaszczania królów judzkich była połączona z uroczystym namaszczeniem, które teraz w chrześcijaństwie zapewniało szczególną opiekę Ducha Świętego dla namaszczonego-pomazańca. Przy okazji koronacji Wamby określono warunki ważności objęcia tronu: wola Boża, namaszczenie, elekcja, wola ludu13. Następne namaszczenie odbyło się przy koronacji Pepina Krótkiego, króla Franków, przez papieża w roku 754 i odtąd stało się nieodłącznym elementem koronacji w tradycji europejskiej. Oczywiście rozwiązania ustrojowe nie wzięły się znikąd i były najdalej wówczas zaawansowaną konsekwencją "obywatelskości" drużynniczych tradycji germańskich, nie pozostając również bez konsekwencji - jedne przyjmowane wprost, jak nadanie sakralnego charakteru królewskich koronacji, inne będąc tylko wzorem łagodzącym obyczaje. Chrześcijaństwo skłaniało do stanowienia praw "bezpieczniejszych" dla przeciwników. Obserwacja losów pokonanych wrogów w wizygockiej Hiszpanii w VI wieku wyraźnie wskazuje na łagodzenie obyczajów14.
Postrzymska Europa Zachodnia była jednym wielkim tyglem, w którym przepływ idei i wzorów był bardzo szybki - toczone wojny, zawierane małżeństwa międzydynastyczne, a przede wszystkim wspólnota religii chrześcijańskiej zapewniały szybkie przenoszenie idei. Elity germańskie, początkowo w części ariańskie, kolejno przechodziły do jedności z Rzymem, aż do początku VII wieku, kiedy to ostatni germańscy arianie przeszli ostatecznie na katolicyzm15.
W roku 711 triumfujący już w Afryce Północnej muzułmanie przekroczyli cieśninę i w bitwie pod Xeres de la Frontera, nad rzeką Gaudelete, pokonali armię królestwa Wizygotów, już wtedy zwanego Hiszpanią. Poległ ostatni król, Roderyk, a w ciągu kilku lat muzułmanie opanowali całą niemal Hiszpanię. Witani entuzjastycznie przez Żydów wyznawcy Mahometa16 założyli nową prowincję Andaluzję, której nazwa pochodzi od nazwy plemiennej Wandalów17. Upadło królestwo, którego uzasadniona legenda przyniosła siłę do obrony i do przeżycia północnohiszpańskim niezawisłym prowincjom - Asturii, Geronie, Tarragonie - a po kilku wiekach dała w czasie rekonkwisty moralną siłę do pokonania muzułmańskich najeźdźców i zbudowania jednego z najwspanialszych królestw Europy, które pozostawiło ślad na dziejach świata.
Irlandia - św. Patryk - kuźnia kadr Kościoła od V do IX wieku
Jednym z najniezwyklejszych "wątków", a zarazem mających ogromne znaczenie dla Europy, zarówno Europy chrześcijańskiej, Europy intelektualnej, jak i Europy politycznej wieków od V do IX, była historia Irlandii. Kraj ten był prawdziwą kuźnią kadr Kościoła Europy Zachodniej - kadr, które tworzyły strukturę ówczesnego społeczeństwa. Te granice chronologiczne można doprecyzować, przywołując rok 432 jako czas przybycia św. Patryka do Irlandii, oraz rok 875, w którym zakonnicy opuścili klasztor Lindisfarne po kolejnym straszliwym spustoszeniu Irlandii przez Normanów. Irlandia leżała poza zasięgiem Cesarstwa Rzymskiego i jego wpływów. Była jedynym krajem Zachodu, w którym zachowała się celtycka większość społeczeństwa, zresztą po dziś dzień. Irlandia weszła do kręgu cywilizacji rzymskiego Zachodu - nie będąc wcześniej częścią imperium - już po upadku politycznej roli Rzymu, lecz weszła, by odegrać, niemal od razu, ogromną rolę. Tak jak upadek rzymskiego limesu na wschodzie poszerzył granice tej cywilizacji o kraje rdzennie germańskie, które znalazły się w obrębie królestwa Franków za Chlodwiga, jako tereny pod "uprawę cywilizacji", tak Irlandia, zachowując całkowitą polityczną niezależność od ówczesnych królestw germańskich na terenach dawnego Cesarstwa Zachodniego, stała się bardzo prędko jednym z najważniejszych ognisk cywilizacji promieniujących na cały Zachód, a szczególnie na Germanię, Galię, Italię i dzisiejszą Szwajcarię, ale w pewnym stopniu również na tereny słowiańskie. Fundatorem jej świetności był św. Patryk. Ten jeden z najwybitniejszych Europejczyków czasu średniowiecza, urodzony w Bretanii lub Szkocji około 389 roku, porwany jako jeniec i niewolnik do Irlandii, stał się jej apostołem. W 431 roku rozpoczął swoją działalność misyjną, a w roku następnym został biskupem w pogańskiej - do jego czasów - Irlandii. "Patryk działał niestrudzenie - chrzcił, bierzmował, odprawiał msze, dbał o rodzime duchowieństwo, zdając sobie sprawę, że na dalekiej wyspie nie można opierać Kościoła na klerze sprowadzanym z Galii"18. Założył prawdopodobnie biskupstwo-opactwo w Armagh - późniejszą i aż po dziś dzień stolicę prymasów Irlandii, zakładał klasztory19. Święty patron Irlandii zmarł w roku 462, zostawiając okrzepnięte struktury Kościoła ze świetnymi kadrami. Najwybitniejszymi jego następcami byli między innymi św. Brygida (452-524), św. Kolumban Starszy (521-597) i św. Kolumban Młodszy (543-615). Kościół w Irlandii działał w specyficznych warunkach, funkcjonując poza obszarem kościelnej administracji rzymskiej, dostosowywał się do administracji irlandzkiej. Ta z kolei opierała się na podziale kraju na ponad 150 małych królestw, z walczącymi ze sobą bezustannie władcami. W tej sytuacji trzeba było połączyć w jedno diecezję i parafię. Stało się to możliwe z pomocą ogromnej liczby klasztorów, których opaci byli jednocześnie biskupami i proboszczami.
Kościół irlandzki, zwany iroszkockim, po utrwaleniu własnych struktur, rozpoczął szeroko zakrojoną działalność misyjną, najpierw w Szkocji, potem w Walii i Kornwalii, czyli na terenach podobnie jak Irlandia celtyckich, a następnie w Anglii i na kontynencie. Na terenie państwa Franków mnisi irlandzcy (iroszkoccy) założyli, pod zwierzchnictwem Kolumbana Młodszego zwanego odnowicielem Kościoła w Galii, około 200 klasztorów, między innymi w Annegray i Fontaine-l?s-Luxeuil. Misję szwajcarską prowadził uczeń Kolumbana Młodszego Gall, mnich z Luxeuil, który założył klasztor zwany od jego imienia Sankt Gallen. Misje iroszkockie, zwane germańskimi, objęły Frankonię, Turyngię, Alemanię, Szwabię i Bawarię. Prowadzono również misję italską - klasztory w Bobio, Bregencji - oraz misję słowiańską w Chorwacji i na Morawach.
Kościół irlandzki charakteryzował się pewnymi odmiennościami wobec ustalonych reguł rzymskich - między innymi datą obchodzenia Wielkanocy - a także odmiennością reguł zakonnych wobec obowiązującej na kontynencie reguły benedyktyńskiej. Powodowało to pewne napięcia, które szczęśliwie zostały ostatecznie zażegnane. Mnisi iroszkoccy założyli biskupstwa na nawracanych obszarach niemieckich, między innymi w Salzburgu, Würzburgu czy Ratyzbonie20. Wielkie skryptoria w klasztorach irlandzkich ratowały - poprzez sprawne i wierne kopiowanie - najcenniejsze zabytki piśmiennictwa wieków poprzednich, a także zajmowały się na ogromną skalę "produkcją" ksiąg, na użytek swych misji kontynentalnych.
Wysoko aż po samo niebo
Obsypane kwiatami
Wyrosło wielkie życia drzewo
Nad morzami, lądami
W gałęziach drzewa ptaków stada
Śpiewają pieśń prawdziwą
I owoc słodki ciepło spada
Na ziemię sprawiedliwą
Tu nie ma deszczów ze sztormami
Tu nikt o lecie nie śni
Trzepoce każdy ptak skrzydłami
Niby tysiącem pieśni
Miodopój. Wybór wierszy irlandzkich VI-XII w., tłum. E. Bryll, M. Goraj, Warszawa 1978
Księga z Kells, ok. 800 rok
Wielcy intelektualiści przełomu epok - św. Augustyn i św. Benedykt, Boecjusz, Kasjodor, papież św. Grzegorz Wielki, Izydor z Sewilli
Schyłkowi centralnej władzy politycznej na Zachodzie towarzyszyło pojawienie się nadzwyczajnych postaci, których wpływ na życie intelektualne i społeczne sobie współczesnych, a następnie kolejnych pokoleń, aż do naszych czasów, jest niezaprzeczalny. Najpierw był to św. Augustyn (354-430), największy filozoficzny autorytet chrześcijański przed XIII wiekiem, a więc do czasów św. Tomasza z Akwinu. Augustyn nawrócony - pod wpływem swej matki, św. Moniki - przez biskupa Mediolanu św. Ambrożego, jest autorem dzieł, z których najważniejsze to Dialogi filozoficzne, O prawdziwej religii, Państwo Boże i Wyznania. I co ciekawe z punktu widzenia historii literatury, Augustyn pierwszy nadał swym Wyznaniom charakter autobiografii. Opierając warsztat na fundamencie filozofii platońskiej i neoplatońskiej, stworzył system filozofii chrześcijańskiej, który głosił, że wszystkie realnie istniejące rzeczy mają w umyśle Boga swe odwieczne pierwowzory. Tak więc istnienie świata jest uczestnictwem w istnieniu Boga - światem rządzi Opatrzność Boga, a wszystko jest dziełem i odblaskiem Bożej myśli. Człowiek jest zależny od Boga, a Bóg wymaga od człowieka uległości wobec swej woli, wyrażanej za pośrednictwem Kościoła. Święty Augustyn wyniósł filozofię chrześcijańską na taki poziom, że nie dało się już z chrześcijaństwem polemizować przy użyciu argumentów filozofów przedchrześcijańskich21.
Kolejną wybitną postacią epoki był św. Benedykt z Nursji (około 480-547), twórca zachodniego monastycyzmu. Założone przez niego klasztory, pierwszy w roku 529 na Monte Cassino, w których początkowa reguła z roku 535 kładła nacisk na modlitwę i pracę - zarówno fizyczną, jak i umysłową - były bez wątpienia jednym z filarów budowy cywilizacji europejskiej. Dały również początek wszystkim późniejszym zakonom zachodnioeuropejskim - bezpośrednio, jak choćby w przypadku cystersów, lub jako przykład i wzór do naśladowania, jak w przypadku franciszkanów czy dominikanów. Klasztory benedyktyńskie szerzyły zarówno kulturę umysłową, jak i postęp gospodarczy. Będąc ośrodkami nauki i oświaty, przechowywały tak w sensie fizycznym, jak intelektualnym spuściznę myśli starożytnej. Benedyktyni mieli specyficzną regułę, przewidującą pełną samodzielność dla każdego klasztoru-opactwa, na którego czele stał opat, równy rangą biskupowi, a więc wyjęty spod miejscowej władzy kościelnej. Benedyktyni ściśle współpracowali z mnichami iroszkockimi w dziele chrystianizacji Szwajcarii i Germanii. Do najsłynniejszych opactw benedyktyńskich należały - oprócz Monte Cassino - Citeaux, skąd wyszli cystersi, i Cluny. W Niemczech w VIII wieku istniało 60 opactw, między innymi w Fuldzie, Reichenau i Nowej Korbei. Choć benedyktyni istnieją po dziś dzień, to ich świetność - a w pewnym sensie zakonny monopol - trwała do XII wieku.
Wielkim pisarzem, filozofem, teologiem i politykiem był Boecjusz Seweryn z Pawii (około 480-524), który pracując na dworze króla Ostrogotów Teodoryka Wielkiego w Rawennie, dokonał między innymi twórczej kompilacji dzieł starożytnej filozofii, a także podstawowych traktatów z dziedziny arytmetyki, geometrii i astronomii, tłumacząc dzieła greckie na łacinę. To na jego pracach opierała się w znacznym stopniu późniejsza wiedza średniowieczna. Oczekując w więzieniu w Pawii na wykonanie wyroku, wydanego przez króla Teodoryka za domniemaną zdradę, przepojony stoickim spokojem napisał słynne De consolatione philosophiae (O pocieszeniu, jakie daje filozofia)22. Wielkim historykiem epoki był Flawiusz Kasjodor (około 490-575), również dostojnik dworu Teodoryka, autor De artibus et disciplinis liberalium - wykładu o siedmiu sztukach wyzwolonych, które było podstawą nauczania w szkołach średniowiecznych, a także autor historii Gotów Historia Gothorum oraz Chronica - historii świata do 519 roku23. Na uwagę zasługuje sławny - dzięki swej pięknej łacinie - poeta VI wieku Wenancjusz Fortunat, autor Opera poetica24. Uważany za ojca historiografii francuskiej św. Grzegorz z Tours (538-594), biskup Tours, wsławił się między innymi autorstwem Historia Francorum25. Do grona wybitnych nie sposób nie zaliczyć św. Grzegorza Wielkiego (540-604), papieża, jednego z nielicznych papieży o takim przydomku, historyka, autora biografii świętych, moralisty, autora Regulae pastoralia i Moralia - dzieł traktujących o moralności i mistyce. Święty Grzegorz Wielki dał świadectwo znajomości psychologii człowieka, a tworząc Registri epistolari, pozostawił jedną z największych - jeśli nie największą - spuściznę epistolarną starożytności26.
Jednym z największych intelektualistów średniowiecza był św. Izydor z Sewilli (około 560-636), teolog, historyk, doktor Kościoła - autor między innymi Historia Gothorum, Vandalorum, Sueborum - dziejów tych ludów germańskich, które miały bezpośredni związek z Hiszpanią lub, jak Wizygoci, ją zbudowały, a także autor historii świata do roku 61527. I wreszcie św. Beda Czcigodny (około 673-735), Anglik, teolog, historyk Kościoła, który był pierwszym kronikarzem stosującym chronologię, przyjmując jako daty wyjściowe stworzenie świata i narodzenie Chrystusa. Beda Czcigodny, uważany za ojca angielskiej historiografii, jest autorem między innymi Historia ecclesiastica gentis Anglorum, zawierającej dzieje Brytanii od podbojów Cezara do roku 732. W dziele De natura rerum Beda opowiada się za kulistym kształtem ziemi28. Żyjący w VI wieku Jordanes Got w swej historii Gotów De origine actibusque Gothorum zawarł wiele cennych informacji, między innymi o Słowianach, jednocześnie nazywając Skandynawię, ojczyznę Germanów, "kuźnią ludów" ("officina gentium"). Pisząc po łacinie - na zlecenie papieża Wirgiliusza - jest, przez swą osobę i dzieło, symbolem symbiozy i syntezy wielkich tradycji - rzymskiej i germańskiej29.
Z oczywistych powodów z okresu od VI do VIII wieku nie mamy zachowanych tak wielu zabytków, jak z epok późniejszych. Niemniej wśród najświetniejszych, istniejących do dziś, świadectw tamtych czasów są na przykład budowle Rawenny z V i VI wieku: kościoły Sant'Apollinare in Classe, Sant'Apollinare Nuovo, San Vitale, baptysteria ariańskie i katolickie, mauzoleum Teodoryka, niezachowany, ale pokazany na mozaice pałac Teodoryka czy mauzoleum Galli Placydii, kościoły wizygockie w Hiszpanii, zabytki sztuki złotniczej - jak korona króla Longobardów Autarisa (540-590) czy kielich Tassila z VIII wieku.
Bazylika Sant'Apollinare Nuovo w Rawennie, VI wiek
Trzej Królowie, mozaika, bazylika Sant'Apollinare Nuovo, Rawenna, VI wiek
Na uwagę zasługują jedne z najwspanialszych miniatur w dziejach iluminatorstwa europejskiego - iluminacje irlandzkie czy angielskie z VII i VIII wieku, takie jak Księga z Kells. Wówczas to wprowadzono książki w miejsce starożytnych zwojów oraz nadano księgom charakter liturgiczny i religijny, a "to, co wydarzyło się w kulturze Europy Zachodniej w VII i VIII wieku, jest bardzo interesujące i ma wielkie znaczenie"30. Większość wielkich i wspaniałych katedr francuskich, zachodnioniemieckich czy hiszpańskich stanęła na miejscu katedr zbudowanych w wiekach VI-VIII, które ludziom późniejszego średniowiecza wydawały się zbyt skromne. Dlatego te oryginalne budowle są obecnie bardzo rzadkie i odnajdujemy je najczęściej jako krypty kościołów dziś nad nimi stojących, jak na przykład pochodząca z VI-VII wieku krypta pod kościołem Saint Denis w Paryżu, która może dać nam wyobrażenie o rozmachu budowli czasów merowińskich. Stoi natomiast do dziś baptysterium św. Jana w Poitiers z VI wieku.
Krypta pod kościołem Saint Denis, VI-VII wiek
Od śmierci Chlodwiga w 511 roku do koronacji Karola Wielkiego w 800 roku - Merowingowie i Karolingowie
Chlodwig, aż do rewolucji francuskiej uważany za założyciela Francji i jej pierwszego króla (później był to pogląd jedynie monarchistycznej prawicy), zmarł w roku 511. W skład jego królestwa wchodziły terytoria dzisiejszej Francji, ale bez Burgundii, przyłączonej dopiero przez jego następców, za to ze znacznymi obszarami po prawej stronie Renu aż po ujście Łaby, wraz z Bawarią, pozostającą w luźnym związku z państwem Franków. Po śmierci Chlodwiga państwo uległo podziałom między jego potomków. Dodatkowo rozczłonkowanie państwa nasiliło się na skutek tak zwanych immunitetów. Trudności administracyjne powodowały bowiem, że władcy udzielili szczególnych uprawnień - zwanych immunitetami - miejscowym możnym świeckim i kościelnym. Uprawnienia te polegały na cedowaniu na nich uprawnień władczych aż do zakazu wstępu na ich terytoria urzędnikom królewskim31. Przygotowywało to grunt pod przyszłą budowę czysto już feudalnej piramidy.
Dynastia Merowingów stopniowo słabła, tym bardziej że przez kilka pokoleń nie wydała żadnych wybitniejszych jednostek. Tymczasem na dworze merowińskim istniała dziedziczna de facto funkcja najwyższego dostojnika, tak zwanego majordoma, który był kimś w rodzaju kanclerza czy też dzisiejszego premiera. Funkcja ta znalazła się w pewnym momencie w rękach majordoma Pepina z Heristalu (635-714), któremu udało się zjednoczyć trzy duże prowincje państwa Merowingów - północno-zachodnią zwaną wówczas Neustrią, północno-wschodnią zwaną Austrazją i Burgundię. Poza zasięgiem królestwa pozostała na południowym zachodzie Akwitania i na południowym wschodzie Prowansja. Przy współpracy z Kościołem i "armią" zakonnych misjonarzy, głównie irlandzkich, Pepinowi udało się powiązać terytoria w jeden spójny organizm32.
Po Pepinie z Heristalu rządy nad państwem Franków objął - ciągle jeszcze jako majordom - jego syn Karol Młot (687 lub 688-741). Karol Młot przeszedł do historii jako pogromca Arabów w bitwie pod Poitiers w 732 roku, gdzie załamała się muzułmańska ofensywa na Zachodzie. Karol Młot, przyłączając Akwitanię i Prowansję, zbudował podstawy terytorialne pod imperium swego wnuka Karola Wielkiego. Jego syn Pepin Krótki (714-768) poczynił dalsze istotne kroki dla wzmocnienia swojego państwa i rodu - wspierał energicznie akcję misyjną na wschód od Renu, zakładał klasztory. Wiązał w ten sposób odległe prowincje z władzą centralną, a w końcu zwrócił się do papieża Zachariasza o uznanie swojego faktycznego panowania za władzę monarszą. Definitywne odsunięcie marionetkowych de facto Merowingów nastąpiło w roku 751, kiedy złożono z tronu Childeryka III, a zgromadzenie możnych w Soissons przekazało koronę Pepinowi. W roku 754 Pepin Krótki uzyskał zgodę papieża na sakrę królewską dla całego swego rodu. Oznaczało to połączenie starej tradycji germańskiej monarchii elekcyjnej w obrębie rodu królewskiego z istotnym novum, mającym wywoływać w przyszłości wiele nieporozumień, jakim była zgoda papieża. Dalszym ciągiem "układu" między Pepinem a papieżem była pomoc dla głowy Kościoła w obliczu zagrożenia ciągłymi atakami władców longobardzkich - to jest królów Lombardii - tytułujących się królami Italii. Pepin Krótki wyprawił się do Włoch, rozgromił Longobardów, zwrócił środkowe Włochy papieżowi Stefanowi II i dołączył ziemie egzarchatu Rawenny, czyli bizantyjskiej enklawy wokół miasta. Tak powstało Państwo Kościelne, zwane Patrimonium Sancti Petri, które zostało skonfiskowane na rzecz Włoch ponad 1100 lat później, w roku 1871. Pepin Krótki umarł w roku 768, zostawiając swemu synowi Karolowi zjednoczone na nowo państwo Franków, dobrze zorganizowaną monarchię, opartą na dynastii, której panowanie miało mocną podstawę prawną. Terytorium państwa dalej się powiększało w stosunku do obszaru, nad którym panował Chlodwig - założyciel monarchii frankijskiej sprzed blisko trzech wieków.
Równolegle z misjami iroszkockimi na początku VI wieku postępowała ponowna chrystianiazacja Anglii, prowadzona przez benedyktyna Augustyna, zwanego apostołem Anglii, znanego dzisiaj jako św. Augustyn z Canterbury, który zmarł w roku 604 jako arcybiskup Canterbury. Sto lat później podobną pracę apostolską na terenie Niemiec prowadził św. Bonifacy (około 672-754). Powstała wówczas sieć parafii, opactw, biskupstw - między innymi Freisingu, Ratyzbony, Pasawy, Eichstät, Erfurtu i Fuldy33.
Karol, zwany później Wielkim, urodził się w roku 742. Po śmierci jego ojca Pepina Krótkiego sprawa sukcesji nie była oczywista, Karol bowiem urodził się przed ślubem swoich rodziców, Pepina i Bertrady, a miał rodzonego brata Karlomana, urodzonego w 751 roku. Zatem, choć brat Karola był od niego młodszy, jednakże urodził się po ślubie Pepina i Bertrady, a więc bez skazy nieślubnego urodzenia Karola. W związku z tym spacyfikowani wcześniej przez Pepina wrogowie jedności królestwa Franków, licząc na konflikt między braćmi, żywili nadzieję na rozbicie państwa. Jednakże Karloman umarł trzy lata po ojcu, a tym samym - tak ważne dla przyszłości Europy - wielkie panowanie Karola nie napotykało już żadnych przeszkód sukcesyjnych.
Połączenie wielkich talentów militarnych z ogromnymi zdolnościami dyplomatycznymi sprawiło, że wszystkie wojny, które podejmował Karol, były zwycięskie. Pacyfikacja łupieżczych Sasów, podbój ich terytoriów oraz przesiedlenie części z nich w głąb terytorium państwa, a następnie ich ochrzczenie pozwoliło powiększyć obszar kraju aż do dolnej Łaby i dalej na północ aż do jej ujścia. Pokonanie buntowniczych Bawarów, a następnie rozprawa z chanatem awarskim podporządkowały państwu Franków ziemie nad górnym i środkowym Dunajem, to jest Bawarię, dzisiejszą Austrię i Panonię - część późniejszych Węgier. Odepchnięcie Arabów na południe od Pirenejów pozwoliło stworzyć marchię hiszpańską, jako stosunkowo wąski pas od Pampeluny po Barcelonę i Gironę. Pokonanie, w obronie papieża, stale knujących przeciw Rzymowi Longobardów doprowadziło do objęcia przez Karola całych północnych Włoch aż po Rzym i przyjęcie przez niego tytułu króla Longobardów. Karol Wielki usprawnił administrację, ustalając hrabstwa na terenach od dawna należących do państwa, a marchie (margrabstwa) na terenach nowo przyłączonych i szczególnie narażonych na ataki zewnętrzne. W ten sposób powołano między innymi marchię hiszpańską, duńską czy awarską. Hrabiowie i margrabiowie byli odwoływalnymi urzędnikami, wynagradzanymi dochodami z dóbr oddanych do ich dyspozycji na czas pełnienia urzędu. Karol zdublował administrację, dzieląc całe państwo na okręgi - zwane missatica - podlegające okresowym kontrolom specjalnych urzędników, missi dominici, działających w parach: jeden świecki i jeden duchowny. Do ich zadań należało między innymi przyjmowanie skarg od ludności. Władza sądownicza należała do hrabiego, sądzącego wraz ze zgromadzeniem wszystkich ludzi wolnych danego hrabstwa, którzy mieli obowiązek trzy razy w roku zbierać się w tym celu. W okresie między zwołanymi zebraniami ludzi wolnych reprezentowali ławnicy34. Od ich wyroku można się było odwołać do króla lub inspektorów królewskich missi dominici. Tradycja instancyjności postępowania, jako fundament wymiaru sprawiedliwości i administracji, trwa w Europie po dziś dzień. Strukturę administracyjną państwa uzupełniała sieć 189 biskupstw i 500 opactw, sprawujących faktyczną władzę na swoim terenie, choć również podlegających kontroli królewskich inspektorów.
To, co najważniejsze dla samego króla Karola oraz ówczesnej i późniejszej Europy, wydarzyło się w Boże Narodzenie roku 800. W owym czasie papież Leon III szukał opieki wobec niebezpieczeństw grożących ze wszystkich stron, między innymi ze strony buntujących się Longobardów, roszczącego sobie prawa do części Państwa Kościelnego Konstantynopola czy też nękających Włochy kolejnymi najazdami Arabów. Jeszcze w roku 846 doszło do złupienia Rzymu przez Arabów. Wreszcie niepokój papieża budziła agresywna arystokracja rzymska. Biskup Rzymu zaczął zatem upatrywać wsparcia w potędze Karola, opartej na rzeczywistej władzy, jaką ten sprawował nad niemal całym dawnym Zachodnim Cesarstwem Rzymskim (jedynie bez Brytanii i większości Hiszpanii), a powiększonym o ogromne tereny Germanii. Papież dokonał zatem aktu koronacji cesarskiej Karola w czasie porannej mszy św. 25 grudnia 800 roku, czyli w trakcie obchodów Bożego Narodzenia. Jak utrzymuje nadworny biograf Karola Einhard: "[Karol] nie byłby wszedł do Kościoła (Bazyliki św. Piotra), gdyby wcześniej znał zamiary papieża". Tak czy inaczej Karol koronę cesarską przyjął wraz z formułą: "Karol, najjaśniejszy August, koronowany przez Boga [...], rządzący Cesarstwem Rzymskim z łaski Boga"35. Obiekcje Karola wynikały przede wszystkim stąd, że w Bizancjum (Konstantynopolu) urzędował cesarz rzymski - jedyne źródło władzy świata chrześcijańskiego. Przyjęcie tytułu cesarza rzymskiego było zatem nie tylko stwierdzeniem, że świat chrześcijański ma dwóch równorzędnych władców, ale również oznaczało, że istnieje Cesarstwo Zachodnie, jako oddzielne państwo podległe wyłącznie cesarzowi w Rzymie. To z kolei oznaczało, że wszyscy mieszkańcy Zachodu mają wspólnego władcę, uświęconego przez Boga koroną cesarską, co budowało poczucie jedności europejskiej wielu ludów Zachodu różnych języków i pochodzenia. Jedność ta, nawet po zakwestionowaniu w przyszłości władzy cesarskiej poza granicami państw pod ich bezpośrednią kontrolą, będzie trwała jako Res Publica Christiana w tożsamościowej świadomości ludów europejskich. To dlatego wielu współczesnych Europejczyków widzi w cesarzu Karolu Wielkim fundatora i patrona dzisiejszej wspólnej tożsamości europejskiej. Konstantynopol, nie mając wyjścia, uznał Karola za cesarza Zachodu w roku 812. Po koronacji nastał okres względnego pokoju zwany pax Carolina. Cesarz polecił spisać prawa ludów swojego imperium, przy czym ludom podbitym pozostawiał ich prawa, zmieniając je wyłącznie w przypadku, gdy kolidowały z prawem państwowym lub etyką chrześcijańską36. Cesarz nakazał spisywać tak zwane kapitularze i ordonanse oddzielne dla każdego regionu i ludu. Powstał zatem Kapitularz z Herstalu o reorganizacji państwa, De villis o administracji dobrami królewskimi czy De literis colendis o reformie nauczania.
Koronacja cesarska miała jeszcze jeden ciekawy aspekt, który pojawił się zarówno wcześniej, w czasie koronacji królewskiej Pepina Krótkiego w 754 roku, jak i znacznie później, bo w roku 1804 przy koronacji Napoleona. Powstawało pytanie, czy jeżeli koronowany przyjmuje koronę z rąk papieża, choć działającego w imieniu Boga, oznacza to, że papież - względnie Kościół - jest ponad władzą monarszą względnie państwową? I choć od czasu sporu o inwestyturę w XI wieku problem ten został w praktyce rozstrzygnięty, to jednak był on tak dalece żywotny, iż musimy tu przypomnieć, że gdy papież Pius VII chciał nałożyć Napoleonowi koronę na głowę, ten nieoczekiwanie wyjął ją z rąk biskupa Rzymu i nałożył ją sobie na głowę samodzielnie! I również Napoleon nie zabiegałby o koronę cesarską, gdyby 1004 lata wcześniej papież Leon III nie włożył jej na głowę Karola!
Karol wymagał, by przy wszystkich opactwach i biskupstwach funkcjonowały szkoły. Wykładano w nich siedem sztuk wyzwolonych, do których zaliczały się: gramatyka, retoryka, dialektyka, arytmetyka, geometria, muzyka, astrologia. Najbardziej znanymi - jak dziś byśmy powiedzieli - intelektualistami u boku Karola Wielkiego byli jego nadworny historyk Einhard (770-840), autor Vita Caroli Magni, teolog, poeta i nauczyciel Alkuin (około 730-804), nadworny poeta Teodulf, poeta Walahfrid Strabo, a także posługujący się łaciną i językiem germańskim (niemieckim) pisarz, teolog, nauczyciel oraz historyk Hraban Maur (784-856).
Przy opactwach istniały skryptoria, w których przepisywane teksty ozdabiano wspaniałymi ilustracjami, jak na przykład Złoty Psałterz z Sankt Gallen. Pozostały także wspaniałe zabytki architektury, jak zachowana niemal bez zmian Kaplica Pałacowa w Akwizgranie czy monumentalny portal-brama z salą królewską w Lorsch, a także nieco późniejsza, bo z lat 820-822, rotunda w kościele św. Michała w Fuldzie. Karola Wielkiego cechował pokaźny wzrost (192 centymetry) oraz szczupła sylwetka. Imponował współczesnym pod każdym względem. Czy Karol Wielki był Niemcem, Francuzem, czy może Włochem? Był Frankiem, a Frankowie byli plemieniem germańskim. Był Karol następcą Chlodwiga króla Franków, koronowanego w Reims, który uczynił swą stolicą Paryż. Król Karol obrał sobie za stolicę Akwizgran, po niemiecku Aachen, po francusku Aix-la-Chapelle, w którym został pochowany. Był wreszcie Karol królem Longobardów i cesarzem Zachodu koronowanym w Rzymie, a jego wspaniały pomnik stoi przed katedrą Notre Dame w Paryżu. I jeszcze, co w tym kontekście niezwykle ważne - mówił językiem Franków, rodzajem germańskiego narzecza, i rozumiał zepsutą, ludową łacinę, którą mówiła znaczna część jego poddanych, zamieszkujących dawne terytoria rzymskie.
Imperium Karola Wielkiego około roku 800
Dodajmy, że Karol Wielki panował między innymi nad obszarem sześciu przyszłych państw założycielskich Unii Europejskiej - Francji, Włoch, Niemiec Zachodnich, Belgii, Holandii i Luksemburga - 1150 lat przed jej powstaniem.
Pomnik Karola Wielkiego w Paryżu
Od imperium Karola Wielkiego po narodziny Francji, Niemiec i "państw środka" - od Niderlandów po Italię - traktat w Verdun w 843 roku. Początek feudalnej piramidy, najazdy Węgrów, Normanów, muzułmanów
Po śmierci Karola Wielkiego w 814 roku, a następnie jego syna Ludwika Pobożnego w 840 roku, jego następcom mogło się wydawać, że dzieło Karola legło w gruzach. Nic bardziej mylnego! Dorobek okresu jego panowania, zwanego później renesansem karolińskim, nie zniknął wraz ze śmiercią cesarza. Odnowienie nauk, sztuk, a może przede wszystkim edukacji promieniującej z jego słynnej Schola Palatina miało trwały charakter. Przede wszystkim jednak dzieło narzucone niejako Karolowi przez papieża Leona III - odnowienie cesarstwa - miało znaczenie decydujące dla całej późniejszej historii Europy. Mieszkańcy ogromnych terenów - ponad miliona kilometrów kwadratowych - od Fryzji po Monte Cassino, od ujścia Łaby po ujście Ebro i od Bretanii po Panonię, obszarów ucywilizowanych przez Franków, przekraczających dalece rzymski limes, uświadomili sobie, że choć mówią różnymi językami i mają różne korzenie, wszyscy są Europejczykami i obywatelami Cesarstwa Zachodniego oraz chrześcijanami, których najwyższym autorytetem i władcą duchowym jest papież w Rzymie. Swoją drogą określenie "Europa" zagościło na dobre właśnie w czasach karolińskich.
Po Karolu koronę cesarską objął jego syn Ludwik Pobożny (778-840), koronowany w 813 roku przez ojca i ponownie przez papieża. Ta podwójna koronacja stworzyła specyficzną - choć przez każdego tłumaczoną po swojemu - doktrynę pochodzenia władzy cesarskiej: decyduje koronacja papieska czy wola cesarza-poprzednika? Ludwik Pobożny w 817 roku w dokumencie Ordinatio Imperii (Urządzenie Cesarstwa) przewidywał przekazanie władzy cesarskiej synowi Lotarowi z podporządkowaniem mu młodszych braci, Ludwika Niemieckiego i Karola Łysego. Ta niejasna sytuacja hierarchii władzy między braćmi doprowadziła do długotrwałych wojen, zakończonych traktatem w Verdun w 843 roku, który zadecydował o politycznym podziale ziem cesarstwa. Podziale najtrwalszym w dziejach, gdyż z małymi zmianami trwającym po dziś dzień. Powstały wówczas trzy państwa. Pas środkowy składający się z Italii, Burgundii, Lotaryngii i Niderlandów otrzymał Lotar I, zachowując tytuł cesarski. Ludwik zwany Niemieckim otrzymał Germanię, a Karol Łysy późniejszą Francję.
Jeżeli mówimy o datach nie tyle granicznych, co symbolicznych, to złożenie z tronu Romulusa Augustulusa w 476 roku, chrzest Chlodwiga w 496 roku w Reims, bitwa pod Poitiers w 732 roku, koronacja cesarska Karola Wielkiego w 800 roku i traktat w Verdun w 843 roku są dla Europy postrzymskiej pierwszego tysiąclecia bez wątpienia najważniejsze. Traktat w Verdun został poprzedzony tak zwaną przysięgą strasburską z roku 842, kiedy to w czasie spotkania bracia Karol i Ludwik ustalili wspólną politykę wobec trzeciego brata - Lotara - oraz określili przyszły podział państwa. Po ustaleniach wystąpili wobec rycerstwa, przedstawiając swój projekt i aby zostali dobrze zrozumiani, ustalili, że przyszły władca Francji Karol Łysy przemówi po niemiecku, a przyszły władca Niemiec Ludwik przemówi po francusku. Teksty tych przysiąg są uważane za pierwsze oficjalne dokumenty w językach francuskim i niemieckim37. Germanie poza limesem mówili naturalnie różnymi odmianami języków germańskich, stanowiąc tam zwartą grupę etniczną, natomiast na terenach postrzymskich stanowili kilku lub maksymalnie dwudziestokilkuprocentową mniejszość, dlatego też podstawowym językiem do VIII wieku38 pozostała tam łacina. Jednakże dominacja Germanów wśród warstw wyższych powodowała stopniowe zniekształcanie mówionej łaciny używanej przez lud, tak że począwszy od VIII wieku, wyodrębniły się poszczególne języki romańskie, czego przysięga strasburska stała się formalnym potwierdzeniem. Na terenach postrzymskich języki germańskie opanowały jedynie wąski pas wzdłuż zachodniego brzegu Renu i południowego brzegu Dunaju, a więc część północną Niderlandów, Lotaryngię, po części Anglię, część Szwajcarii i Bawarię. Natomiast w pozostałych krajach postrzymskich literatura była łacińska. Poza dawnym limesem występowała literatura germańska, na przykład Ewangelie niemieckie39, a w celtyckiej Irlandii bardzo obfita poezja celtycka40. Podobnie w Anglii, gdzie aż do najazdu normandzkiego w 1066 roku, który narzucił łacinę, językiem urzędowym i literackim był staroangielski, a król Alfred (848-899) życzył sobie, by młodzież uczyła się go w szkołach, zanim najzdolniejsi przejdą do nauki łaciny41.
Po traktacie w Verdun, mimo że formalnie trzy państwa podzielone między braci nadal pozostawały częściami wspólnego cesarstwa, decentralizacja była nieunikniona. Wiązało się to w istotny sposób z utrwalaniem się systemu feudalnego. Aparat administracyjny z czasów Karola Wielkiego, utrzymujący się jeszcze za czasów Ludwika Pobożnego, okazał się nie do utrzymania za czasów wnuków Karola. Następowała tak zwana feudalizacja urzędów - dotychczasowi hrabiowie, czyli prowincjonalni urzędnicy wysokiego szczebla, w drugiej połowie IX wieku stali się urzędnikami dożywotnimi. Coraz częściej urzędy stawały się dziedziczne, aczkolwiek sami urzędnicy nie zostawali właścicielami zarządzanego terytorium42. Równolegle istniały tereny we władaniu możnowładców, często mających korzenie sięgające czasów rzymskich, a także takie, którymi władali drobniejsi właściciele. Jednakże stopniowo różnice tytułów władania się zacierały, a całość struktury władania ziemią zmieniała się w system lenny, czyli, od pojawiającego się wówczas słowa feudum - lenno, w system feudalny z typową piramidą: od drobnego rolnika przez rycerza (barona), hrabiego, z czasem księcia (po drodze czasami margrabiego) aż po króla względnie cesarza. W roku 843 Karol Łysy oświadczył, że obowiązki króla i wasali są wzajemne, co stanowiło istotny element struktury społeczeństwa europejskiego. Na tej drabinie senior wasala był wasalem swego seniora, i tak od szczebla najniższego po szczebel najwyższy. Zawarcie umowy lennej było bardzo uroczyste, a ceremonia polegająca na klęczeniu wasala przed seniorem, z dłońmi włożonymi w jego dłonie w czasie składania przysięgi wierności, kończyła się podniesieniem z klęczek wasala przez seniora i wzajemnym pocałunkiem oznaczającym równość mimo zależności. Wasal był zobowiązany do pomocy (auxilium) i rady (consilium), a senior do opieki43.
Pierwsza połowa wieku X to postępujące rozdrobnienie Europy postkarolińskiej. IX wiek to niszczące najazdy Normanów, sięgające od północy po Burgundię, które ustały po osiedleniu się tego ludu nad dolnym biegiem Sekwany, na terytoriach nadanych im przez króla Francji Karola Prostaka w 911 roku. Również w tym czasie nastąpiły straszliwe najazdy Węgrów, którzy pustoszyli Niemcy i Francję, docierając w roku 937 aż do francuskiego Orleanu. Ostatecznie Węgrzy zostali pokonani na Lechowym Polu (Lechfelde) w roku 955 przez króla niemieckiego Ottona I. Również w pierwszej połowie X wieku trwała ciągła ofensywa muzułmanów, którzy przejściowo opanowali południowe wybrzeże Francji, a podbiwszy Sycylię w roku 827, opanowali ją na 200 lat. Anglia z kolei była ciągle najeżdżana przez Anglów, Sasów, Duńczyków i Normanów, a Irlandia niszczona najazdami wikingów, szczególnie w latach 795-875.
W połowie X wieku mieliśmy już w Europie podstawy, choć nadal tylko podstawy, przyszłej wielkości Europy. Były to: utrwalony system feudalny oparty na wzajemnej, dobrowolnej lojalności, Kościół pod silną presją władzy świeckiej, ale stale broniący swej niezależności i budujący obok wspomnienia po Cesarstwie Rzymskim i tradycji karolińskiej silne poczucie wspólnoty całego Zachodu. Równolegle do administracji feudalnej funkcjonowała niezwykle sprawna administracja kościelna z siecią diecezji, opactw i parafii, stanowiących najniższy szczebel administracji kościelnej, a na ogół również państwowej. Miasta stanowiły w tym czasie raczej wspomnienie po czasach rzymskich, pełniąc najczęściej funkcję centrów administracji kościelnej jako siedziby biskupstw czy też mając na swoim terenie siedzibę administracji państwowej - na ogół zamek feudała. Podstawą ówczesnej gospodarki było słabo rozwinięte rolnictwo. W połowie X wieku Europa nie wytrzymywała konkurencji ani z Bizancjum, ani z kwitnącymi kalifatami w Bagdadzie, Damaszku czy Kordobie. Jest zatem wielką zagadką historii - choć wielu historyków pewnie sądzi, że nie dla nich - co się takiego wydarzyło, że w drugiej połowie X wieku Europa zaczyna swój wspaniały pochód, by w XI i XII wieku zostawić wyraźnie w tyle swoich konkurentów i w końcu od XVI wieku rządzić niemal całym globem, a w XX wieku wraz ze swoją amerykańską córką narzucić swoje wzorce całemu światu. Nam pozostaje raczej opis podstaw tego sukcesu niż rozszyfrowanie racji przeznaczenia.
Rewolucja roku 1000 - przyspieszenie gospodarcze i "włączenie" do starej Europy nowych państw, od Węgier po Islandię - wyróżniająca się pozycja Polski i Węgier
Około roku 1000, z tolerancją co najmniej 50 lat wstecz i w przód, wynaleziono lub przynajmniej zastosowano na wielką skalę wynalazki techniczne, które dały rezultaty całkowicie porównywalne z efektami rewolucji przemysłowej, która odmieniła Europę i świat w latach 1750-1900. A mianowicie wprowadzono do użytku siodło ze strzemionami, podkowy, chomąto, obijanie kół metalową obręczą, wprowadzono głęboką orkę ciężkim żelaznym pługiem, bronę, dzięki czemu wydajność pracy konia wzrosła według różnych obliczeń między piętnasto- a dwudziestopięciokrotnie, w konsekwencji ułatwiono komunikację, poprawiono transport, co dało początki handlowi towarami ciężkimi i większymi objętościowo. Przede wszystkim rozpoczęła się wymiana handlowa produktów rolnych oraz rud metali. Wynalazek taczki usprawnił pracę w gospodarstwie, a także w istotny sposób na budowach. Nieco później wynaleziono kosę, a wraz z przejęciem cyfr arabskich swoje prawdziwe zastosowanie znalazło wówczas liczydło. Wynalezienie zegara z ciężarkami usprawniło gospodarkę czasem pracy, a wynalezienie ruchomego żagla, pozwalającego na płynięcie pod wiatr, można porównać jedynie z późniejszą o osiem wieków zamianą żaglowców na parowce.
Formowanie się świata chrześcijańskiego (XI-XII wiek)
Słynny jest ustęp z dzieła burgundzkiego kronikarza Raula Glabera: "Kiedy zbliżał się rok trzeci po roku tysiącznym, ujrzano, jak na całej ziemi bez mała, zaś osobliwie w Italii i w Galii, odbudowuje się gmachy kościołów; choć większość z nich, zbudowana całkiem dobrze, zgoła tego nie potrzebowała, istne współzawodnictwo pchało każdą gminę chrześcijańską, by mieć kościół wspanialszy niż u sąsiadów. Rzekłby ktoś, że sama ziemia otrząsnęła się, by zrzucić z siebie starzyznę, i przywdziewała wszędzie biały płaszcz kościołów. Wtedy to wszystkie bez mała kościoły w siedzibach biskupich, kościoły klasztorne, poświęcone świętym wszelakiego rodzaju, a nawet i kapliczki wiejskie zostały przez wiernych odbudowane jeszcze piękniejsze".
Taka była najjaskrawsza oznaka zewnętrzna rozkwitu świata chrześcijańskiego, którą da się zaobserwować około roku tysiącznego.
J. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, Warszawa 1970, s. 70
Przykład notacji neumatycznej
Z kolei zastosowanie młynów na wodę i wiatraków jest porównywalne jedynie z wynalezieniem silników parowego, spalinowego i elektrycznego razem wziętych. Dzięki wiatrakom rozpoczęto między innymi pierwsze osuszanie polderów, najpierw w Niderlandach, a później na innych nadmorskich obszarach Europy. Wielkim wynalazkiem było szczepienie drzew owocowych. Wynaleziono wówczas szyb kominowy, mydło i zastosowano w oknach szyby ze szkła. Ogromny ruch budowlany w XI wieku nabrał jeszcze większego rozmachu w wieku XII, kiedy to rozpoczęto na ogromną skalę budowę miast, katedr, opactw, klasztorów i kościołów w całej Europie, w oknach świątyń pojawiły się kolorowe witraże, a wynalezione w X wieku neumy - pierwowzór zapisów nutowych - pozwalające na utrwalenie kompozycji muzycznych przygotowały grunt pod przyszły rozwój muzyki, nieznany w żadnej innej cywilizacji. Ten swoisty boom budowlany osiągnął apogeum w Europie Zachodniej w XIII wieku, a w Europie Środkowej 100 lat później. Tę rewolucję początków drugiego tysiąclecia dobrze oddają szacunki Grzegorza i Anny Wójtowiczów - europejski PKB na osobę miałby wynosić według nich w roku 1000 - 590 dolarów, a w roku 1250 - 970 dolarów, według wartości dolara z roku 200744.
Trudno porównywać rozmach gospodarczy z rozmachem politycznym, ale to, co stało się z Europą łacińską w drugiej połowie X wieku, jest chyba jeszcze bardziej niezwykłe niż ogromna dynamika ekonomicznego wzrostu. W roku 966 Polska przyjęła chrzest z Rzymu, a w roku 968 ustanowiono biskupstwo w Poznaniu. Podobnie w 985 roku chrzest przyjął Stefan - władca Węgier, a same Węgry przyjęły chrzest w roku 997. Ruś Kijowska przyjęła chrzest z Bizancjum w roku 988. Czechy były już schrystianizowane wcześniej, ale otrzymały biskupstwo w roku 973. Istotnym elementem niezależności było posiadanie arcybiskupstwa, które gwarantowało niezależność Kościoła na terenie swojego państwa i podporządkowanie go wprost Rzymowi. Dawało to również państwu bez porównania silniejszą pozycję wobec roszczeń władzy cesarskiej. Polska otrzymała własne arcybiskupstwo w Gnieźnie w roku 1000, Węgry w roku 1001 w Esztergomie, a Czechy dopiero w roku 1364, co o tyle nie dziwi, że pozostawały one częścią królestwa Niemiec, a zatem cesarstwa. I chociaż zarówno wobec Polski, jak i Węgier cesarz rościł sobie prawo do "cesarskiego" zwierzchnictwa, podobnie jak wobec pozostałych państw Europy łacińskiej, zwierzchnictwo to jednak nie było uznawane przez władców królestw chrześcijańskich, to w wypadku Czech będących wprost i bezpośrednio częścią cesarstwa sytuacja była od strony formalnej zupełnie inna.
W tym samym czasie do świata chrześcijaństwa łacińskiego weszły Dania, gdy w roku 965 chrzest przyjął król Harald Sinozęby, Norwegia zapewne w roku 994 za panowania Olafa I Tryggvasona oraz Szwecja w roku 1008, za czasów króla Olafa III - chociaż data ta nie jest całkiem pewna i być może nastąpiło to nieco później. Na ogół państwa te przyjmowały chrzest w wyniku decyzji władcy, z poparciem jego otoczenia. Inaczej stało się w Islandii, która nie była monarchią, a rządy sprawował parlament - wiec zwany Althing, który zadecydował w roku 1000, że religią państwową jest chrześcijaństwo przyjęte z Rzymu, przez jakiś czas pozostawiając Islandczykom wolność indywidualnych praktyk pogańskich. Tą metodą podjęta przez Islandczyków decyzja jest chlubą europejskiej demokracji. Te cztery państwa skandynawskie jeszcze długo nie posiadały jednak swych arcybiskupstw, podlegając arcybiskupstwu Bremy-Hamburga, które od IX wieku miało uprawnienie jurysdykcyjne na całą normańską północ45. Największy sukces państw "młodszej Europy", które weszły wówczas do kręgu cywilizacji zachodniej, odniosły Polska i Węgry, gdyż jako jedyne uzyskały stolice arcybiskupie. Ten wielki okres przełomu tysiącleci profesor Robert Moore nazwał trafnie pierwszą europejską rewolucją46. Warto też zwrócić uwagę, że spośród ludów słowiańskich to Polacy (Polanie) byli jedynymi, którzy wykazali trwałe zdolności państwowotwórcze w kręgu rzymskim. Czechy pozostawały częścią królestwa niemieckiego i jedną z prowincji cesarstwa od czasu, gdy w roku 929 książę Wacław I Święty uznał zwierzchnictwo Henryka Ptasznika, króla niemieckiego. Dziedziczny, osobisty tytuł królewski otrzymali "na stałe" władcy Czech dopiero w roku 1198, kiedy zostali zaliczeni do grona elektorów. Czechy formalnie więc nie zostały królestwem, tym bardziej że do roku 1344 Praga pod względem kościelnym podlegała arcybiskupstwu w Moguncji, a dopiero cesarz Karol IV doprowadził do awansu Pragi na metropolię zależną wprost od Rzymu. W gruncie rzeczy Czechy stały się suwerennym państwem po raz pierwszy w swych dziejach dopiero w roku 1918. Podobnie Słowacja, która od X wieku była częścią Węgier, jako tak zwane Górne Węgry, a po I wojnie światowej na mocy postanowień traktatu wersalskiego stała się częścią Czechosłowacji, pełną suwerenność uzyskując dopiero po jej rozpadzie w roku 1993. Ruś Kijowska, chociaż założona przez Normanów, a konkretnie przez następców wojownika normańskiego Ruryka (zm. 879), księcia Nowogrodu Wielkiego i jego drużynę, po przyjęciu chrześcijaństwa z Bizancjum "wypadła" z kręgu zachodniego i stała się z czasem częścią kręgu cywilizacji bizantyjskiej. Serbia również przyjęła chrześcijaństwo z Bizancjum około 874 roku, przejściowo uznała zwierzchnictwo bizantyjskie, a następnie węgierskie, aby w roku 1217 uzyskać niepodległość, którą utraciła w roku 1389 na rzecz Turcji, po klęsce na Kosowym Polu. Pełną niepodległość odzyskała Serbia dopiero w wyniku decyzji kongresu berlińskiego w roku 1878. Słowenia zawsze pozostawała w kręgu państw niemieckich - w VIII wieku Bawarów, potem frankońskich Karolingów, od X wieku pod władzą królów Niemiec, później w rękach dynastii habsburskiej. Po I wojnie światowej Słowenia stała się częścią Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, przemianowanego w roku 1929 na Jugosławię. Z kolei Chorwacja, balansująca na granicy wpływów bizantyjskich i rzymskich, ostatecznie stała się krajem katolickim, a pierwszym uznanym przez Rzym królem był Tomisław (910-930). Jednakże w roku 1102 Chorwacja znalazła się formalnie w unii personalnej z Węgrami i stała się ich prowincją o znacznej samodzielności. W 1918 roku została częścią Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców. Bułgaria natomiast została utworzona przez Protobułgarów - lud pochodzenia tureckiego, który w roku 679 podbił miejscowych Słowian i stworzył bardzo silne państwo. W 864 roku przyjęło ono chrześcijaństwo obrządku wschodniego. Tak więc jedynymi Słowianami, którzy potrafili stworzyć silne i w konsekwencji trwałe państwo należące do cywilizacji zachodniej, byli Polanie X wieku, których kraj od około 1000 roku zaczął nazywać się Polską.
Około roku 1000 mapa łacińskiej Europy wyglądała podobnie jak dziś. Odnajdziemy na niej wszystkie te królestwa, które obecnie - częściej już jako republiki - stanowią Europę. Na tej mapie Europy chrześcijaństwa zachodniego roku 1000 pozostawała skaza południowych Włoch pod władzą Bizancjum, Sycylii od IX wieku opanowanej przez muzułmanów oraz Hiszpanii, której jedynie północna część z królestwem Asturii obroniła się przed inwazją arabską. W przypadku Hiszpanii jednak powolna rekonkwista rokowała już nadzieję na oswobodzenie.
Cesarz, papież, społeczeństwo - granice władzy - kształtowanie się zasad cywilizacji łacińskiej, literatura i sztuka, nowe zakony, uniwersytety
Południowe Włochy i Sycylia stały się terenem jednej z największych przygód polityczno-rycerskich średniowiecznej Europy. Zapewne w roku 999 grupa 40 normandzkich pielgrzymów rycerzy dopomogła księciu Salerno Gaimarowi w obronie miasta atakowanego przez muzułmanów. Wydarzenie to stanowiło początek interwencji normandzkiej na tym terenie. Zachęceni przykładem rodaków rycerze z Normandii zaangażowali się w oswobodzenie południowych Włoch i Sycylii. W ciągu następnych 100 lat, aż do zwycięskiej bitwy pod Noto w 1091 roku, Normanowie wyswobodzili południowe Włochy z rąk Bizantyjczyków oraz Sycylię z rąk muzułmanów i stali się władcami uwolnionych ziem. Kluczową rolę w całym procesie odegrali bracia de Hauteville - dwunastu synów Tankreda de Hauteville (dzisiejsze Hauteville le Guichard w Normandii). Oni sami, ich synowie i wnukowie, niezwykle dzielni rycerze, zostali władcami księstw południowowłoskich i założycielami królewskiej dynastii sycylijskiej, z których najbardziej znani byli Robert Guiscard, Roger I, a później Roger II - król Sycylii - oraz Boemund, w czasie wypraw krzyżowych książę Antiochii. Wielkim dziełem Normanów był podbój Anglii w wyniku zwycięskiej bitwy pod Hastings w 1066 roku, pod wodzą Wilhelma zwanego Zwycięskim. Wszędzie, gdzie w tym czasie zjawiali się Normanowie, wykazywali nadzwyczajne talenty wojskowe i administracyjne - po objęciu władzy potrafili zjednywać sobie miejscową ludność, co było tym ważniejsze, że zawsze stanowili bardzo nieliczną mniejszość. Organizowali sprawną administrację opartą na konstrukcji feudalnej, wspierali bardzo mocno Kościół, zakładali klasztory - byli wcieleniem państwowotwórczych cech germańskich. Tak więc XI wiek w pewnym stopniu zorganizował mapę polityczną Europy na dobre47.
Europa około roku 1025 - główne państwa Europy łacińskiej są już ukształtowane
Ta trwała konsolidacja organizmów politycznych łączyła się nie tylko z gwałtownym przyspieszeniem gospodarczym, ale także ze stabilizacją struktur społecznych. Stara germańska zasada elekcji władcy spośród głównego rodu, o której pisał Tacyt w swej Germanii w roku 98, stopniowo ewoluowała w monarchię dziedziczną, a elekcja występowała jedynie w przypadku braku bezpośredniego spadkobiercy. Obejściem elekcji była koronacja syna panującego jeszcze za jego życia, czyli vivente rege. Pierwszy w ten sposób koronował swego siedmioletniego syna Filipa król Francji Henryk I (1031-1060)48. Jego następcy powtórzyli ten manewr sześć razy z rzędu - gdy już możni z faktyczną dziedzicznością tronu się pogodzili, można było z tego wybiegu zrezygnować. Również lenna stały się w XI wieku dziedziczne, co de facto oznaczało, że ziemia stała się prywatną własnością, a to miało ogromne znaczenie dla umacniania pozycji poddanych. Na marginesie warto sobie uświadomić, że w Rosji prywatna własność ziemi budzi sprzeciwy jeszcze w XXI wieku, a Duma wyraziła zgodę na swobodny obrót ziemią dopiero w 2002 roku.
Konrad II (1024-1039) potwierdza dziedziczny charakter lenn
Nakazujemy i zarządzamy:
Żaden rycerz na służbie biskupa, opata, ksieni, margrabiego, hrabiego bądź innej osoby, posiadający lenno z naszych dóbr publicznych lub z własności Kościoła, albo ten, kto lenno posiadał - nawet jeśli teraz niesłusznie je utracił - o ile jest bądź to naszym wasalem, bądź też wasalem naszych wasali, nie może utracić swojego lenna, jeśli nie zostały mu udowodnione w sposób pewny przewinienia według praw ustanowionych przez naszych poprzedników i nie został osądzony przez równych mu stanem. [...] Ponadto nakazujemy, aby, jeśli rycerz wyższy bądź niższy opuści ziemski padół, dziedziczył po nim lenno jego syn. Gdyby zaś rycerz nie miał syna, lecz pozostawił syna swego syna, niech ten ostatni ma takie same prawa do lenna.
Historia Europy, red. F. Delouche, Warszawa 1995, s. 135
W XI wieku, a dokładnie w roku 1054, nastąpiło ostateczne zerwanie łączności kościelnej Konstantynopola z Rzymem. Nie do przyjęcia była jedność Kościoła rzymskiego zdobywającego sobie skutecznie niezależność od władzy świeckiej z Kościołem bizantyjskim, którego oficjalnym najwyższym władcą był noszący tytuł "równego apostołom" cesarz Wschodu, zwołujący sobory i rozstrzygający spory teologiczne. Jeszcze za czasów papieża Mikołaja II (1058-1061) przyjęta została na synodzie rzymskim w roku 1059 zasada, że papież jest wybierany przez kardynałów bez jakiejkolwiek ingerencji władzy świeckiej. Odsuwało to wszelkie formalne pretensje królów niemieckich, względnie cesarzy, a także arystokracji rzymskiej, której dotychczasowa praktyka wyboru przez "lud rzymski" miała często decydujący wpływ na elekcję papieża.
W stosunkach między władcami a Kościołem zawsze wrażliwym punktem był tak zwany spór o inwestyturę, czyli o ostateczną decyzję, kto nominuje biskupów - władca świecki czy Kościół. Finał tego sporu ostatecznie uwolnił Kościół rzymski od zależności od władzy świeckiej, przede wszystkim cesarskiej. Papież Grzegorz VII zadecydował, że biskupi będą mianowani przez władzę kościelną - kapitułę. Władca świecki mógł mieć jedynie ograniczony wpływ na tytuł posiadania przez biskupów dóbr ziemskich, będących lennami królewskimi, względnie cesarskimi. Ten ograniczony wpływ władzy świeckiej na nominacje kościelne przetrwał aż do naszych czasów, gdy nawet w PRL-u Kościół przedstawiał władzy świeckiej kandydatów przed ostateczną nominacją. Władza świecka miała wówczas prawo oprotestować kandydata. We współczesnej Polsce pewną - choć bardzo ograniczoną i bierną - formą wpływu państwa na obsadę funkcji kościelnych i kształtowania struktur Kościoła jest konkordat, który wymaga, by biskupami mogli być mianowani jedynie Polacy, a diecezje nie mogą przekraczać granic Polski. Wywalczona przez Kościół niezależność, której towarzyszyły dramatyczne okoliczności, takie jak ekskomunika cesarza Henryka IV, nałożona przez papieża Grzegorza VII, która zmusiła cesarza do kilkudniowego (od 25 do 28 stycznia 1077) błagania o jej zdjęcie, w pokutnym worze pod bramą zamku Canossa, w którym przebywał papież, miała fundamentalne znaczenie dla całej konstrukcji władzy w Europie łacińskiej, dla funkcjonowania społeczeństwa oraz dla szeroko rozumianych struktur władzy społecznej. Tymczasem w Cesarstwie Wschodnim następowała stopniowa stagnacja we wszystkich dziedzinach życia kulturalnego, społecznego, gospodarczego49. Absolutna, niepodlegająca żadnym ocenom moralnym władza cesarza wschodniego pokazała swoje oblicze, gdy cesarz Bazyli II w 1014 roku, wziąwszy do niewoli 14 tysięcy Bułgarów, oślepił wszystkich, jedynie co setnemu zostawiając jedno oko, aby mógł doprowadzić ślepych towarzyszy do ojczyzny. Bazyli II otrzymał przydomek Bułgarobójca, a zbrodnia, której się dopuścił, nie miała równych w Europie łacińskiej do czasu rewolucji francuskiej 1789 roku i jej zbrodni w Wandei.
W XI wieku szybki rozwój funkcjonujących na wysokim poziomie szkół katedralnych stworzył podstawy do powstania i rozwoju uniwersytetów. Swą sławę ugruntowywały takie ośrodki, jak szkoła w Chartres, szkoła na Wzgórzu Świętej Genowefy w Paryżu, szkoła w Oksfordzie czy szkoła w Bolonii.
Na wielką skalę rozwinął się ruch pielgrzymkowy do Jerozolimy, Rzymu i Santiago de Compostela50. Przyjmuje się, że do Santiago de Compostela przybywało rocznie około 500 tysięcy pielgrzymów.
W XI wieku nastąpił na Zachodzie szybki rozwój miast i wsi, w obu wypadkach autonomicznych wobec feudałów i zorganizowanych na zasadach wspólnotowych51. Od X wieku następował zanik niewolnictwa, które od dawna traciło na znaczeniu, głównie pod wpływem Kościoła52, a już od V wieku mającego charakter marginalny. Stosując rozróżnienie na państwa niewolnicze i państwa, w których niewolnictwo występowało, ale bez decydującego znaczenia dla gospodarki53, należy podkreślić, że był to ten drugi wypadek - niewolników na ogół sprzedawali władcy słowiańscy pośrednikom żydowskim, ci z kolei zbywali ich do państw arabskich. Handel niewolnikami potępiał między innymi św. Wojciech54.
Niezwykle doniosłe dla całej struktury politycznej europejskiej było stanowisko papieża Grzegorza VII, zawarte w liście do króla Węgier z 23 marca 1075 roku, podkreślające, że królestwa są wolne i nie podlegają innemu władcy aniżeli poprzez braterską podległość Kościołowi rzymskiemu55. Było to potwierdzeniem istniejącego stanu rzeczy, sformułowanego już w 987 roku przy wyborze Hugona Capeta na króla Francji, ale jeszcze długo nieakceptowanego przez cesarzy Zachodu, roszczących sobie prawa do władzy nad całym chrześcijańskim Zachodem. Pewnie też dlatego przysięgły wróg papieża cesarz Henryk IV mianował w roku 1085 swego lennika, księcia czeskiego Wratysława królem, choć jedynie z tytułem osobistym, to jest bez królestwa i bez praw dla następców. Chciał pokazać, że jako cesarz ma lennika z tytułem królewskim. Nadrzędnej władzy cesarza nad całym światem chrześcijańskim bronili jeszcze co prawda różni pisarze polityczni na usługach cesarstwa, jak choćby nadworny teolog cesarza Ludwika IV Bawarskiego Marsyliusz z Padwy (1275-1343), ale nie miało to już żadnego praktycznego znaczenia.
Około roku 1000 została sformułowana zasada podziału społeczeństwa na trzy stany: ludzie modlitwy, czyli oratores, rycerze, czyli bellatores, oraz ludzie pracy, czyli laboratores. W początkach XI wieku definicję trójpodziału sformułował biskup Adalberon z Laon56.
W roku 1095 podczas synodu w Clermont papież Urban II wezwał rycerstwo chrześcijańskie do wyzwolenia Jerozolimy. Pierwsza wyprawa krzyżowa oraz wyzwolenie Jerozolimy w 1099 roku stało się kamieniem węgielnym wielkiego mitu rycerstwa chrześcijańskiego, mitu żywego po dziś dzień w pojęciu "honoru żołnierskiego", zawartego w haśle "Bóg, Honor, Ojczyzna".
Wiek XII przyniósł ważne prace teoretyczne, dotyczące istoty funkcjonowania państwa. Jan z Salisbury (około 1120-1180) konstatował konieczność współpracy władzy cywilnej i Kościoła w pierwszym od wieków w Europie dziele o sprawowaniu władzy zatytułowanym Policraticus. Oddzielał on osobę władcy od władzy, kształtując wówczas tak ważną w Europie separację pojęć korony jako państwa i króla-władcy jako osoby. Stąd wzięło się określenie "dwóch ciał króla" - z jednej strony depozytariusza władzy i urzędu, czyli ciała, które nie umiera (vide późniejsze francuskie "le roi est mort, vive le roi"), z drugiej zwykłej, śmiertelnej i grzesznej osoby władcy. Również zasada, że poddani mają prawo usunąć, a nawet zabić władcę nieprzestrzegającego prawa (tyranobójstwo), jest ogromnym dorobkiem myśli politycznej tego czasu. Król, choć uświęcony sakrą - namaszczeniem - nie był bezkarny. Jan z Salisbury opisał społeczeństwo jako żywy organizm na wzór ciała ludzkiego, w którym wszystkie członki są sobie wzajemnie potrzebne i wszystkie mają swoje prawa i obowiązki57. Nieco wcześniej św. Anzelm z Canterbury (1033-1109) w swym dziele Cur Deus homo (Dlaczego Bóg stał się człowiekiem) podkreślał istotne znaczenie natury ziemskiej człowieka i ludzkiego rozumu, co stanowiło bardziej optymistyczną oceną natury ludzkiej niż dotąd, gdy powszechna była dość pesymistyczna jej wizja, prezentowana choćby przez św. Augustyna58.
Wieki XI, XII i XIII to czas nieprawdopodobnego rozwoju życia zakonnego, i to w zupełnie nowych i wszechstronnych formach, nieznanych chrześcijaństwu wschodniemu. Tak jak historia cywilizacji zachodniej wyglądałaby inaczej, gdyby nie benedyktyni, których świetność dobiegła kresu w XI wieku, tak też cywilizacja następnych wieków jest nie do pomyślenia bez tych wielkich mnichów benedyktyńskich, którzy usamodzielniwszy się i zreformowawszy, a właściwie odnowiwszy regułę benedyktyńską, powołali nowy, niezwykle prężny zakon cysterski. Święty Robert, początkowo opat benedyktyński w Molesme, opuścił wbrew woli przełożonych swój macierzysty klasztor i w Citeaux (łac. Cistercium) założył w roku 1098 nową siedzibę. Jeden z jego następców, szlachetnego pochodzenia, św. Bernard (1090-1153), wstąpił do zakonu wraz z 30 szlachetnie urodzonymi krewnymi i przyjaciółmi. Połączenie pociągającej reguły i szczytnych celów stworzyło coś, co można śmiało nazwać modą - w najlepszym tego słowa znaczeniu - na bycie cystersem. Do celów czysto religijnych doszły cele gospodarcze - cystersi stali się dla ówczesnych społeczeństw nosicielami najnowszej wiedzy rolniczej, rzemieślniczej i, szerzej, gospodarczej. Stali się symbolem gospodarności i podnoszenia zamożności całych regionów, w których się osiedlali. Zakon był bardzo silnie scentralizowany. Na czele stała kapituła, zbierająca się raz do roku w Citeaux, której podlegały filie, mające z kolei swoje filie itd. Raz do roku każdy opat musiał wziąć udział w kapitule generalnej. W dobie Europy jeszcze niezurbanizowanej cystersi, osiedlający się poza ośrodkami miejskimi, otrzymujący często na pustkowiach nadania lasów i nieużytków, nieśli ówczesne know-how, zarówno na stare, jak i nowo zagospodarowane tereny, również w Europie Środkowej. Odnowienie starej zasady św. Benedykta - "módl się i pracuj" (łac. ora et labora) - dało nadspodziewane rezultaty. Powołani do życia w 1098 roku cystersi mieli w 1134 roku 70 opactw, w 1153 roku już 350, pod koniec XII wieku 525, a pod koniec XIII stulecia 700 opactw - od Hiszpanii po Szwecję, od Irlandii po Polskę i od Sycylii po Niderlandy.
Wieki XI, XII i XIII to prawdziwa eksplozja kultury, przede wszystkim literatury, architektury, ale także sztuk plastycznych. To czas, gdy w całym blasku ukazała się kultura zbudowana już w całkowicie nowej, nie bezpośrednio postrzymskiej cywilizacji. Była to nie tylko kwestia wspólnoty chrześcijańskiej, która dalece przekroczyła rzymskie granice polityczne czy etniczne, ale również wspólnej kultury, zawierającej całkowicie nowe elementy wyrazu artystycznego i intelektualnego, w której wspomnienie starożytnego Rzymu przestało być jedynym wzorcem do naśladowania, a stało się tylko jednym z wielu składników nowej, wspólnej tożsamości europejskiej. W XI wieku powstają słynne poematy, między innymi Pieśń o Rolandzie, nieustraszonym rycerzu cesarza Karola Wielkiego, dowódcy tylnej straży cesarskiej, ginącym bohatersko w roku 778 w wąwozie Roncesvalles. Pod koniec XI wieku trubadurzy i truwerzy śpiewali pieśni miłosne na feudalnych "dworach miłości". W roku 1139 powstał przewodnik z radami dla pielgrzymujących do Santiago de Compostela, a około roku 1145 Cantar del mio Cid (Pieśń o Cydzie) - ideale rycerza, postaci autentycznej, żyjącej w latach 1030-1099, wsławionej w walkach z Maurami w Hiszpanii. Utwory te były pisane, recytowane i śpiewane w językach narodowych.
W 1147 roku Geoffrey z Monmouth przywołuje w swej kronice na wpół legendarną postać walijskiego króla Celtów Artura, żyjącego na przełomie V i VI wieku, walczącego z germańskim najazdem. Stało się to początkiem ogromnej liczby pieśni, poematów i legend literackich o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu, symbolizującego równość zasiadających wokół niego, wśród których król był pierwszym, choć równym - primus inter pares. Wśród rycerzy byli dzielny Lancelot, cnotliwy Galahad, wzór dworskich manier Gawain, Tristan - przyszły platoniczny, choć nie we wszystkich wersjach, kochanek Izoldy, od której w czasie snu oddzielał się mieczem, gwarantem zachowania czystości pary kochanków. Wymienieni, wraz z doradcą króla - czarownikiem Merlinem - oraz innymi towarzyszami, tworzyli grupę 150 rycerzy Okrągłego Stołu. Najdzielniejszym z dzielnych był król Artur - posiadacz sławnego miecza Excalibura. Żoną Artura była piękna, choć niewierna królowa Ginewra. Siedzibą króla i miejscem spotkań przy Okrągłym Stole był zamek Camelot. Kronika Geoffreya stała się źródłem ogromnej liczby dzieł w całej ówczesnej Europie od Hiszpanii po Polskę. Dzieła te wprowadzają do literatury europejskiej wątki, które pozostaną w niej na zawsze: miłość, honor, władza, walka z przeciwnościami, dążenie do najszczytniejszych celów, miłosierdzie wobec bliźnich - słowem ideały chrześcijańskie i rycerskie. To wówczas narodziła się literatura europejska i jej trwające przez długie wieki ideały. Około 1160 roku powstała Pieśń o Nibelungach, w roku 1182 Chrétien de Troyes napisał poemat o Parsifalu, rycerzu Króla Artura, Le roman de estoire don Graal - historię Graala - kielicha, do którego Józef z Arymatei miał zebrać krew płynącą z przebitego boku Chrystusa. Kielich, który w wieczór przed męką służył Chrystusowi przemieniającemu wino w swoją krew w czasie Ostatniej Wieczerzy. Parsifal - rycerz Okrągłego Stołu Króla Artura, poszukujący świętego Graala - symbolizuje wszystkich dążących do prawdy i doskonałości. Literatura europejska, a w końcu i film zajmują się tematami arturiańskimi po dziś dzień. Wówczas to zrodziła się słynna Roman de la Rose (Opowieść o Róży) - kunsztowna opowieść alegoryczna, kodeks dworskiej miłości i opis obyczajów, autorstwa Guillaume'a de Lorris i Jeana de Meunga.
Pojedynek Lancelota z Tarquinem, fragment malowideł ściennych w wieży siedlęcińskiej, XIV wiek
Architektura XII i XIII wieku - architektura gotycka - to styl, który świadomie zerwał z wiernością tradycji rzymskiej. Zupełnie nowa koncepcja budowania, przenosząca ciężar konstrukcji z równomiernego rozłożenia na całą płaszczyznę ściany na wybrane elementy wertykalne, dawała zupełnie nowe możliwości kształtowania przestrzeni. To właśnie wieki XII, XIII i XIV stały się świadkiem nieprawdopodobnej ekspansji gotyku w całej Europie łacińskiej. Gotyk stał się wyznacznikiem europejskości. Można powiedzieć, że tam gdzie był gotyk i wieże gotyckich katedr, tam była Europa - od Irlandii po Wilno i Lwów, od Normandii po Sycylię. Opactwo Saint Denis, w dzisiejszym kształcie zbudowane przez opata Sugera około 1140 roku, katedry w Angers (około 1150), w Senlis (1150-1191), w Reims (w dzisiejszym swym kształcie z drugiej połowy XII wieku), w Sens (po 1140), w Soissons (1180-1190), Notre Dame w Paryżu (od 1163 do początku XIII wieku), w Chartres (około 1194) - i wiele, wiele innych - to tylko przykłady z Francji, która liczyła 40 tysięcy parafii, a więc 40 tysięcy kościołów, plus katedry, kościoły klasztorne i kaplice. Wspaniałe kościoły gotyckie powstawały również od końca XII wieku w takich ośrodkach, jak w Hiszpanii i Portugalii - Alcobaça, Burgos, León i wiele innych, w Anglii - między innymi Salisbury, Winchester, Wells, nieco później w Niemczech - Marburg, Trewir, Naumburg, Merseburg, Kolonia i w wielu innych miastach kontynentu, aż po Skandynawię. Z reguły architektura była uzupełniana wspaniałą rzeźbą i witrażami.
Katedra w Amiens, XIII wiek
Wiek XII to również poszerzenie Europy katolickiej o księstwa Słowian połabskich, których stopniowe przejmowanie zakończyło się ostatecznie krótko po połowie XII wieku, a następnie podbicie Prusów i Bałtów przez Krzyżaków i kawalerów mieczowych w ciągu XIII wieku. Niezwykle ważnym w tym czasie wydarzeniem było zepchnięcie Arabów w Hiszpanii na południe i ograniczenie ich władztwa do kalifatu Kordoby, po zwycięskiej bitwie pod Las Navas de Tolosa w 1212 roku oraz następujących kolejno zwycięstwach.
Kościół w Heddal, Norwegia, około 1250, fot. T.W. Lange
Wieki XII i XIII były silnie naznaczone wyprawami krzyżowymi - między innymi założeniem przez IV wyprawę krzyżową w 1204 roku Cesarstwa Łacińskiego w Konstantynopolu na wezwanie jednej ze skłóconych frakcji dworskich Cesarstwa Bizantyjskiego. W roku 1244 nastąpiła ostateczna utrata Jerozolimy, zdobytej przez muzułmanów.
Wiek XIII był też świadkiem żywiołowego rozwoju życia zakonnego. W 1216 roku nastąpiło zatwierdzenie zakonu dominikanów, a w roku 1221 franciszkanów. Zakony te zostały założone przez dwóch niezwykłych ludzi. Dominikanów założył hiszpański kapłan św. Dominik Guzmán (1171-1221), wspaniały kaznodzieja, który nadał powołanemu przez siebie zakonowi zachowany do dzisiaj charakter kaznodziejski, z kazaniami na wysokim poziomie intelektualnym, wsparty przestrzeganiem zasady ubóstwa. Z kolei św. Franciszek (około 1181-1226) był przykładem ubóstwa idącego w parze z prostym kaznodziejstwem, przystępnym dla ludu. Święty Franciszek podkreślający wspólnotę człowieka i natury jest uważany niemal za prekursora współczesnej ochrony środowiska. Dominikanie zaangażowani w ówczesne szkolnictwo okazali się niezbędni w szybko rozwijającym się życiu miejskim gwałtownie urbanizującej się Europy i już w 1221 roku liczyli 70 konwentów, w 1256 roku mieli w swoich szeregach 7 tysięcy zakonników, a w 1310 roku 600 klasztorów. Błyskawiczny rozwój był również udziałem franciszkanów. Mający w momencie powstania w 1221 roku 5 tysięcy braci, a w roku 1270 800 klasztorów, na początku XIV wieku zakon liczył już 35 tysięcy zakonników i 1442 klasztory w 34 prowincjach. O ile benedyktyni i cystersi byli zakonami związanymi ze społeczeństwami jeszcze raczej wiejskimi, nadto wyposażeni w dobra ziemskie, o tyle dominikanie i franciszkanie oraz ich błyskawiczny rozwój wiązał się z szybką urbanizacją ówczesnej Europy. Prowadząc działalność w miastach, swój byt opierali nie na dobrach wiejskich, ale na darowiznach i kwestach, stąd określenie ich mianem zakonów żebraczych.
Wraz z prowadzeniem wypraw krzyżowych powstał fenomen zakonów rycerskich, powołanych do walki z niewiernymi. Pierwszym, założonym w Jerozolimie około roku 1100, był Suwerenny Zakon Rycerski św. Jana Jerozolimskiego, zwany później Maltańskim. Zakon Maltański przez 700 lat walczył z muzułmanami i opiekował się chorymi w basenie Morza Śródziemnego. Prowadził te działania najpierw w Ziemi Świętej, następnie kolejno na Cyprze, na Rodos i w końcu na Malcie, gdzie kolejno przenoszono siedziby zakonu. Właśnie na Malcie zakon został zaatakowany przez wojska Napoleona Bonapartego i po raz pierwszy znalazł się w konflikcie zbrojnym z wojskami wywodzącymi się z kraju chrześcijańskiego. Ostatecznie uległ w roku 1798 i przeniósł się na kontynent, ograniczając swoją działalność do opieki nad chorymi, którą prowadzi zresztą po dziś dzień.
W roku 1190 założony został w Ziemi Świętej rycerski Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, dobrze nam znany pod nazwą Krzyżaków. Początkowo walczył z niewiernymi w Palestynie. Później, mając siedzibę w Wenecji, próbował zainstalować się na Węgrzech, by walczyć z pogańskimi Połowcami. Wreszcie od roku 1226, sprowadzony przez Konrada Mazowieckiego, walczył z pogańskimi Prusami i pogańską Litwą. Po chrzcie Litwy w 1386 roku Krzyżacy utracili swoją dotychczasową moralną legitymację rycerzy walczących z poganami, a w konsekwencji zanikał ich autentycznie religijny charakter. Sekularyzacja, połączona z przejściem na protestantyzm ostatniego wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna, i złożenie w roku 1525 hołdu Polsce stanowiły niesławny koniec tego zakonu, który sprzeniewierzył się swemu pierwotnemu powołaniu. W szczątkowej formie gałąź katolicka zakonu przetrwała do dziś, głównie w Austrii59.
Jeździec bamberski, archikatedra św. Piotra i św. Jerzego w Bambergu, początek XIII wieku
W 1118 lub 1119 roku w Jerozolimie powstał trzeci z wielkich zakonów rycerskich - Bractwo Rycerskie przy Świątyni Króla Salomona, czyli słynni templariusze. Zakon powołano do walki z niewiernymi i opieki nad chorymi i pielgrzymami. Dzięki wielkim nadaniom w całej Europie Rycerze Świątyni zgromadzili wielkie bogactwa. Templariusze stali się wkrótce bankierami królów i sprzeniewierzyli się de facto swojemu pierwotnemu powołaniu. Zakon został rozwiązany przez papieża Klemensa V w roku 1312, pod - być może niesprawiedliwymi - zarzutami herezji i rozpusty. Dobra zakonne zostały skonfiskowane przez monarchów, a wielki mistrz Jakub de Molay w okrutny sposób stracony w 1314 roku w Paryżu, na rozkaz króla Francji Filipa Pięknego. De Molay zaprzeczył przed śmiercią wszystkim stawianym zarzutom.
Castel del Monte, Apulia, XIII wiek
Znaczną, ale tylko lokalną rolę odegrał w Hiszpanii znany zakon rycerski z Calatravy - Milites Sancti Jacobi de Calatravie, walczący z pogańskimi Maurami. Założony w roku 1158 w Calatrava, w południowo-zachodniej Hiszpanii, w 1808 roku został zsekularyzowany i wywłaszczony z licznych dóbr.
Fenomenem zapoczątkowanym w XII wieku, który wywarł ogromny - można nawet powiedzieć, że decydujący - wpływ na rozwój Europy, były uniwersytety, czyli Universitas Magistrorum et Scolarium - wspólnota Profesorów i Studentów. Fenomen ten był nieznany nigdzie i nigdy przedtem, a przetrwał do naszych czasów. Uniwersytetami były wyższe uczelnie zakładane przez władców lub papieży, ale zawsze za zgodą i pod protektoratem tych ostatnich, niezależne od lokalnych władz świeckich i kościelnych, mające prawo nadawania stopni naukowych uznawanych w całym świecie chrześcijaństwa zachodniego. W szybko rozwijającej się Europie uniwersytety zaspokajały potrzeby edukacyjne i badawcze. Powstawały na bazie dotychczasowych szkół katedralnych i miejskich. I tak w ciągu XII wieku w Paryżu z połączenia Szkoły Katedralnej, Szkoły Świętej Genowefy i Szkoły Świętego Wiktora powstała późniejsza Sorbona. Ze względu na autorytet, jakim cieszyła się tamtejsza teologia, uniwersytet paryski był nazywany kluczem do chrześcijaństwa. W Bolonii uniwersytet powstał na bazie istniejącej od XI wieku słynnej szkoły prawniczej. W Salerno utworzono uniwersytet słynący z wysokiego poziomu nauczania medycyny. Około 1167 roku powstał też pierwszy uniwersytet angielski w Oksfordzie, a następnie w 1209 roku w Cambridge. Kolejne uniwersytety powstawały w Padwie w 1222 roku, w Neapolu w roku 1224, w Tuluzie w 1229 roku, a następnie w Montpellier w 1230 roku, Sienie w 1240 roku, Salamance w Hiszpanii w 1254 roku, w Coimbrze w Portugalii w 1290 roku. Do końca XIII wieku działało około 15, a do końca XIV wieku około 30 uniwersytetów, w tym założone w Pradze w 1348 roku, w Krakowie w 1364 roku, w Wiedniu w roku 1365 oraz w Kolonii w roku 1388. Wspólnota uniwersytecka wzorowana była do pewnego stopnia na wspólnotach zakonnych, a także miejskich - wybór władz należał do całej wspólnoty. We Włoszech rektora wybierali studenci, a na północ od Alp studenci wraz z profesorami.
Niezwykle ważnym elementem wielkiego dzieła uniwersytetów średniowiecznych był ich międzynarodowy charakter, nadany przez protektorat papieża, jako wspólnego autorytetu całej katolickiej Europy. Międzynarodowy charakter uczelni tworzyły również wspólny język wykładowy, czyli łacina, oraz międzynarodowa kadra profesorska, której uznawane w całej Europie stopnie naukowe dawały prawo wykładania na każdym uniwersytecie. Tym, co dla mentalności europejskiej miało ogromne znaczenie, było związane najściślej z "ideą uniwersytecką" przeświadczenie, że wiedza, odkrycia naukowe, ciekawość świata są czymś najbardziej godnym człowieka, więcej - są obowiązkiem człowieka i chrześcijanina.
Wbrew pokutującemu do dziś stereotypowi, że średniowiecze było wiekiem ciemnoty, to w tej epoce, zwłaszcza w wiekach XI, XII, XIII, położono fundamenty pod naukowe osiągnięcia nowożytności dzięki - jak to ujął wielki brytyjski historyk i filozof chrześcijański Christopher Dawson - "ufności w możliwości rozumu i wierze w racjonalność wszechświata, bez której nauka byłaby niemożliwa". Przełomem było odzyskanie po tysiącu lat - głównie dzięki myślicielom, tłumaczom i uczonym arabskim - kontaktu z dziedzictwem greckim i hellenistycznym. Uczyło ono, czym jest metoda naukowa, i stawiania zagadnień metafizycznych.
A. Szostkiewicz, P. Walewski, Kościół i medycyna, "Polityka.pl" - Nauka 14.02.2008
Wszystkie [uniwersytety] mają te same korzenie. Są nimi: średniowiecze, miasto i chrześcijaństwo. Uniwersytety były otwarte dla ludzi z różnych warstw społecznych, stanów, zawodów i narodowości praktycznie do XIX wieku, gdy porzucono średniowieczną ideę powszechności i masowego charakteru uniwersytetu, a uczelnie stały otworem już tylko dla osób uprzywilejowanych stanowo, wyznaniowo, politycznie i majątkowo.
U. Dąbrowska, Ucz się jak w średniowieczu, "Gazeta Wyborcza", 4.04.2014
Najwybitniejszymi umysłami tych czasów byli między innymi św. Albert Wielki (około 1193-1280), niemiecki dominikanin, profesor uniwersytetu paryskiego, filozof, teolog, przyrodnik, i św. Tomasz z Akwinu (około 1225-1274), Włoch, dominikanin, profesor uniwersytetów w Paryżu i Neapolu. Szczególnie ten ostatni odegrał i odgrywa po dziś dzień ogromną rolę, jako największy obok św. Augustyna mędrzec, filozof i doktor Kościoła. Święty Tomasz, posługując się narzędziami filozofii starożytnej, a przede wszystkim filozofii Arystotelesa, objaśnił nie tylko chrześcijański świat duchowy, lecz także cały świat otaczający człowieka w sposób, który pozostaje aktualny po dziś dzień, zarówno w zakresie prawd wiary, jak i w obszarze moralnych oraz społecznych obowiązków człowieka. Jego Suma teologiczna nigdy nie straciła na aktualności, a określenie trzech warunków prowadzenia wojny sprawiedliwej - prawowity rząd, godziwa intencja i realne szanse na zwycięstwo - również ciągle są aktualne.
Wielka koniunktura gospodarcza lat 1000-1300 doprowadziła do ogromnego wzrostu demograficznego. Liczba ludności Europy Zachodniej wzrosła w tym czasie ponaddwukrotnie, z około 20-25 milionów do 50-55 milionów. Francja liczyła w roku 1300 około 14 milionów mieszkańców, Anglia około 3 milionów, Włochy 8 milionów, a Niemcy 10 milionów. W okresie tych trzech stuleci nastąpił gwałtowny rozwój sieci miast. Przyjmuje się, że około roku 1000 w Europie było 100 miast, a w roku 1300 już między 4 a 5 tysiącami. W północnych Włoszech i we Flandrii ludność miejska wyniosła około 25% całości populacji, w całej Europie Zachodniej 10%. W roku 1300 Paryż i Mediolan liczyły po blisko 200 tysięcy mieszkańców, Florencja i Wenecja po 100 tysięcy, a Neapol, Palermo, Genua, Piza, Grenada, Gandawa i Londyn po 50 tysięcy mieszkańców60. Przywołany Mediolan miał w roku 1288 200 kościołów, 10 szpitali, 300 piekarń, 440 rzeźników, 1000 szynków, 150 oberży oraz 40 kopistów manuskryptów61. W roku 1300 istniało w Europie 120 tysięcy parafii, z czego w samej Francji 40 tysięcy62, przy czym niemal każda parafia prowadziła szkołę. Przeciętny parafianin nie miał zatem do kościoła dalej niż 2 do 3 kilometrów. Szacuje się, że około 10% ludności potrafiło czytać i pisać, a że umiejętność tę posiadali głównie mężczyźni, można przyjąć, że zdolność czytania i pisania posiadło 20% mężczyzn. W konsekwencji zatem każda rodzina miała przynajmniej w sąsiedztwie - jeżeli nie we własnym domu - kogoś posiadającego tę umiejętność.
Co w średniowieczu najpiękniejszego?
- Że to są narodziny dzisiejszego dnia. Jak byśmy podziwiali dziecko, które dopiero co się urodziło. Nie możemy używać terminu "mroki średniowiecza", mroki to są teraz, tu, w tym momencie. No, była inkwizycja, a co, teraz nie mamy?
Jestem Polakiem, znaczy jestem coś wart, z prof. H. Samsonowiczem rozmawia D. Subbotko, "Gazeta Wyborcza" 11-12.06.2016
W roku 1215 papież Innocenty III zwołał Sobór Laterański IV, który zobowiązał wiernych do corocznej indywidualnej spowiedzi oraz komunii świętej. Sobór zajął stanowisko wobec nakładania podatków przez władców, uznając, że nie można nakładać podatków bez zgody przedstawicieli grup opodatkowywanych. Rozwiązanie takie funkcjonowało później w Anglii jako zasada "no taxation without representation".
Walka z herezjami, inkwizycja, cywilizacja łacińska - cywilizacja średniowieczna
Początek wieku XIII jest świadkiem stopniowego instytucjonalizowania walki z herezjami - inkwizycji. Najpierw Sobór Laterański IV w roku 1215 zajął się sprawą walki z herezją. Formalne sądy duchowne do walki z herezją powołał w roku 1229 synod w Tuluzie. Stanowiło to wielkie osiągnięcie nie tylko religijne, lecz przede wszystkim prawnicze. Był to milowy krok na drodze rozwoju procedury karnej. Inkwizycja katolicka stała się ofiarą bezpardonowej walki z Kościołem katolickim w wiekach późniejszych. Profesor Paweł Kras pisze w "Polityce - Pomocniku Historycznym": "Jak wykazał amerykański mediewista Edward Peters, mit inkwizycji został powołany do życia w dobie reformacji [przez protestantów]. Powstające od lat dwudziestych XVI wieku antykościelne pamflety z jednej strony ukazywały inkwizytorów jako bezdusznych oprawców ślepo wykonujących polecenia papieża, a z drugiej ich ofiary jako męczenników za wiarę, których jedyna wina polegała na odważnym głoszeniu słowa bożego. Taki obraz był utrwalany za pomocą tekstów polemicznych, histograficznych, a także rozpowszechniany przez masowo kolportowane drzeworyty. Mit ze swojej natury tworzy obraz zniekształcony, jednowymiarowy, łatwiejszy do przyswojenia przez odbiorcę i w prosty sposób wyjaśniający rzeczywistość, do której się odnosi". I dalej: "Można zaryzykować stwierdzenie, że [inkwizycja] stanowiła bardziej humanitarną wersję brutalnej średniowiecznej jurysprudencji". Pisze też Kras: "Procedura inkwizycyjna stanowiła znaczny przełom w tym sensie, że wymuszała uzyskanie niezbitego dowodu winy podejrzanego albo poprzez jego własne przyznanie się [...], albo na podstawie obciążających go zeznań przynajmniej dwóch wiarygodnych świadków [...]. Zeznania obciążające przyjmowano wyłącznie od osób cieszących się odpowiednim statusem społecznym i dobrą opinią w danej społeczności. Nie przyjmowano donosów i oskarżeń od osób, które były wrogo nastawione do oskarżonego i mogły kierować się nienawiścią albo zemstą. Każda osoba stająca przed sądem inkwizycyjnym miała prawo wskazania swoich wrogów, a ich zeznania były wykluczane z dalszego postępowania [...]. Zachowane protokoły potwierdzają, że tortury stosowano, choć w ograniczonym zakresie [tylko raz w czasie całej procedury i nie dłużej niż przez piętnaście minut, w obecności lekarza bez uszczerbku na zdrowiu - M.L.] [...]. Bazując na prawie kanonicznym, inkwizytorzy mogli sięgać wyłącznie po kary kościelne [...] modlitwy, posty, jałmużny [...]. Jedynie w stosunku do tych osób, którym dowiedziono herezji, a które nie chciały pojednać się z Kościołem lub też powróciły do błędów wcześniej już odpokutowanych, sądy kościelne stosowały najsurowsze kary (choć zdarzały się odstępstwa) wyłączenia z Kościoła. [...] Sąd kościelny miał obowiązek przekazania każdego ekskomunikowanego heretyka w ręce właściwego organu świeckiego [...] [co było] jednoznacznym z karą śmierci [...]. Gdyby inkwizytorów nie wspierało ramię świeckie, żaden heretyk nie mógłby być stracony"63. Pisze też inny historyk Marcin Makowski, także w "Polityce - Pomocniku Historycznym": "[W Hiszpanii] w procesie inkwizycyjnym dopuszczano stosowanie tortur, ale nie można ich było powtarzać więcej niż raz [...]. W sumie jednak hiszpańska inkwizycja stosowała ten środek zdecydowanie rzadziej niż ówczesne sądownictwo cywilne"64. Inkwizycja wprowadziła dwuinstancyjność - prawo odwołania się do papieża oraz prawo do obrońcy - adwokata. Bezpośrednią przyczyną wprowadzenia inkwizycji była konieczność walki z XIII-wieczną odmianą starej herezji manichejskiej w postaci bogomilów, skopców, waldensów i albigensów, szczególnie szerzącej się w północnych Włoszech i południowej Francji. Podział świata na zły świat materii i dobry świat ducha odrzucający w skrajnej postaci seks i w konsekwencji małżeństwo, względnie - w wersji skopców - wymóg kastracji po spłodzeniu pierwszego syna - zagrażał nie tylko bezpośrednio funkcjonowaniu społeczeństwa, lecz wprost jego egzystencji.
Zagrożeniem było pojawienie się sekt waldensów, katarów czy albigensów. W uporządkowanej wizji wszechświata, gdzie wszelka władza pochodzi od Boga, sekty były niebezpieczeństwem dla całego dotychczasowego porządku społecznego. Odrzucenie religii władcy oznaczało bowiem odrzucenie samego władcy. Waldensi, pierwszy spośród "aspołecznych" ruchów średniowiecza, wziął swoją nazwę od Piotra Waldo, rzemieślnika z Lyonu.
Katarzy (od greckiego słowa "katharsis" - oczyszczony, czysty; stąd słowo kacerze na określenie sekt) słynęli z niezwykle wymagających nakazów moralnych. Uważali siebie za małą grupę "czystych", którzy jako nieliczni dostąpią zbawienia. Byli oni grupą manichejską, czyli uważającą wszystko, co związane z ziemią, ciałem, materią, za domenę szatana. Mogło się to przejawiać w dwojaki sposób, przez całkowitą abstynencję od seksu, alkoholu, pokarmów mięsnych, bądź odwrotnie - przez rozwiązłość w tych dziedzinach, jako że nie mają one znaczenia dla ludzi prawdziwie duchowych. Negowali potrzebę istnienia wszelkich instytucji, podkreślali konieczność indywidualnego i radykalnego nawrócenia, opowiadali się także za dopuszczeniem kobiet do sprawowania funkcji kapłańskich i negowali znaczenie tradycji w interpretacji Biblii. Na południu Francji nazywani byli albigensami.
G. Polak, Św. Dominik - pies Pański, "Gazeta Wyborcza" 9.2012, Żywoty świętych, z. 2
Wieki XIII i XIV były świadkami dynamicznego rozwoju obrotu pieniądzem. We włoskich miastach utworzono pierwsze banki i upowszechniono użycie weksli w obrocie bankowym. Instytucja banku (od włoskiego słowa "banca": ława) zrewolucjonizowała ówczesny rynek finansowy65. Już w Sumie teologicznej św. Tomasza widzimy stopniową zmianę w jednoznacznie do tej pory negatywnym podejściu do pożyczania na procent. Choć lichwa w czystej postaci nadal była piętnowana, Tomasz uznał, że można obciążyć kredytobiorcę choćby utraconymi przez kredytodawcę zyskami. Tak więc i wilk był syty, i owca cała, a obrót pieniędzmi zyskał na dynamice66.
Wynalazek kołowrotka pod koniec XIII wieku zrewolucjonizował tkactwo i rynek wełny67.
Wiek XIII był świadkiem kolejnego etapu kształtowania się parlamentaryzmu europejskiego. Nie sposób tu nie przypomnieć początków parlamentaryzmu hiszpańskiego VI i VII wieku, z jego wizygockimi synodami, plemion germańskich z ich wiecami czy różnorakimi radami królewskimi o rozmaitej strukturze i kompetencjach, obsadzanymi w wyniku nominacji lub z tytułu piastowanych urzędów. Wszystkie te instytucje poprzedziły parlamenty takie, jakie znamy dzisiaj, czyli ciała prawodawcze o określonych kompetencjach decyzyjnych, pochodzące z powszechnego wyboru społecznego. Pierwsze, dalekie jeszcze od dzisiejszych standardów, parlamenty narodziły się właśnie w średniowiecznej Europie. Zwykle bezpośrednią przyczyną powoływania tak rozumianych parlamentów była niezgoda społeczna na nakładanie nowych podatków przez władcę, bez zgody poddanych. W 1215 roku król Anglii Jan bez Ziemi nadał Wielką Kartę Swobód (Magna Charta Libertatum), która ograniczała prawo monarchy do nakładania podatków. Bezpośrednią konsekwencją tego aktu było powołanie w 1265 roku pierwszego angielskiego parlamentu, składającego się z przedstawicieli szlachty i miast. Co ważne, członkowie parlamentu pochodzili z wyboru, a nie z królewskiej nominacji. W XV wieku parlament angielski uzyskał prawo inicjatywy ustawodawczej. W 1302 roku zostały zwołane po raz pierwszy przez króla Francji Filipa IV Pięknego Stany Generalne, składające się z przedstawicieli trzech stanów: duchowieństwa, rycerstwa i miast. Początkowo Stany Generalne zwoływano jedynie dla wyrażenia zgody na podatki nadzwyczajne. W 1188 roku Kortezy, czyli sejm, zostały zwołane w północnohiszpańskim Królestwie Leónu. W XIII wieku powstały Kortezy Generalne w Kastylii, w których zasiadali również przedstawiciele miast. W krajach niemieckich historia landtagów, czyli parlamentów krajowych, składających się z prałatów, przedstawicieli rycerstwa i miast, a czasem - jak we Fryzji i Tyrolu - również z chłopów, sięga także XIII wieku. W krajach skandynawskich tradycja wieców lokalnych, czyli tingów lub tagów, krajowych, czyli altingów lub landtagów, sięga niekiedy czasów przedpaństwowych. Jednak za pierwszy formalny parlament duński uważa się zwoływane co roku - od roku 1282 - przedstawicielstwo wszystkich stanów zwane Danehof. Pierwszy szwedzki Riksdag, jako przedstawicielstwo duchowieństwa, rycerstwa i miast, zwołany został w roku 1359.
Symbolicznymi postaciami dla kulminacji średniowiecza, które jednocześnie miały wywrzeć ogromny wpływ na dalsze dzieje kultury europejskiej, byli dwaj geniusze - Dante i Giotto. Tak jak najwspanialszymi osiągnięciami architektury są XII-wieczne katedry francuskie, angielskie czy nieco późniejsze niemieckie i jak największy i najtrwalszy wpływ po benedyktynach i cystersach miały w życiu duchowym Europy XIII-wieczne zakony św. Franciszka i św. Dominika, tak właśnie dzieła Dantego w literaturze i Giotta w malarstwie stanowią jedne z największych osiągnięć ludzkości. Dante Alighieri (ur. 1265 we Florencji, zm. 1321 w Rawennie) był autorem wielu dzieł poetyckich, a przede wszystkim nieśmiertelnej La Commedia zwanej przez potomnych Divina. Boska komedia to liczący 100 pieśni poemat, który w wędrówce poety przez Piekło, Czyściec i Raj ukazuje wzloty i upadki człowieka i ludzkości, uczucia i znaczenie miłości do rodzaju ludzkiego, do kobiety - w osobie ukochanej Dantego Beatrycze - a przede wszystkim do Boga. Z ogromnym rozmachem swej wędrówki przez trzy krainy zaświatów, prowadzony najpierw przez starożytnego poetę rzymskiego Wergiliusza, a później przez ukochaną Beatrycze, poeta prezentuje osoby i ich losy zarówno z przeszłości, jak i sobie współczesne i nie krępując się, umieszcza swych bohaterów w miejscu wiecznego potępienia, wiecznej szczęśliwości lub przejściowego cierpienia dla odkupienia przewin. Dante odwołuje się zarówno do starożytnej pogańskiej filozofii Arystotelesa, jak i filozofii św. Tomasza z Akwinu.
Nel mezzo del cammin di nostra vita
mi ritrovai per una selva oscura,
ché la diritta via era smarrita.
A l'alta fantasía gui mancó possa;
ma giá volgeva il mio disio e'lvelle,
si come rota ch'igualmente é mossa,
l'amor che move il sole e l'altre stelle.
W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.
Dalej fantazja moja nie nadąży.
A już wtórzyła pragnieniu i woli
Jak koło, które w parze z kołem krąży,
Miłość, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy.
Dante Alighieri, Boska komedia, tłum. E. Porębowicz Cywilizacja u progu trzeciego tysiąclecia, red. M. Libicki, Poznań 2003.
Boska komedia była czytana i komentowana z ambon kościołów, a hymn do Matki Boskiej z Pieśni XXXIII Raju włączono do katolickiej liturgii. Ten średniowieczny poeta wszech czasów nie miał też żadnych oporów, aby Chrystusa nazwać Boskim Jowiszem (Czyściec, Pieśń VI, wiersz 118).
Tak jak żaden z wielkich poetów Europy nie mógł przejść obojętnie obok dzieła Dantego, tak w jakimś stopniu dorobek malarski Europy opiera się na dziele Giotta - wielkiej indywidualności szczytowego okresu średniowiecza, którego notabene Dante umieścił w Czyśćcu. Giotto (ur. około 1266 w Colle di Vespignano, zm. 1337 we Florencji) tworzył freski, a także mozaiki i obrazy tablicowe, działał we Florencji, w Padwie, Neapolu, Asyżu, Rzymie, Bolonii, a prawdopodobnie także na dworze papieskim w Awinionie. Słynne są jego freski z życia św. Franciszka w Asyżu, a także sceny z życia Matki Boskiej, Chrystusa i Sąd Ostateczny w Padwie. Giotto zerwał z tradycją malarstwa bizantyjskiego, obowiązującą w Italii od VI wieku, i słynnych mozaik z czasów justyniańskich w kościołach i baptysteriach w Rawennie, czyli malarstwa, które całkowicie zastygło w określonym kształcie. Takie malarstwo było uważane w Bizancjum za doskonałe z punktu widzenia zaspokajania potrzeb religijnych, nie mając żadnych innych aspiracji, jak tylko być doskonałym "znakiem" wiary i symbolem prawd religijnych, ograniczonym do podstawowych haseł na swój sposób metafizycznych, ze świata pozaziemskiego. Takiego traktowania religii i prawd wiary, jako dzielących świat na boski i ludzki, nie akceptował Kościół zachodniego chrześcijaństwa. Giotto, tak jak żyjący zaledwie dwa lub trzy pokolenia wcześniej jego bohater - św. Franciszek - oraz współczesny mu Dante czy niemal współczesny mu św. Tomasz z Akwinu, widzieli, podobnie jak św. Anzelm z Canterbury, Boga, który chciał być człowiekiem i był nim w osobie swojego Syna. Widzieli Boga, który z kolei stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Bóg był zatem blisko człowieka, a człowiek blisko Boga. Obraz Giotta zrywał więc z hieratycznym obrazem bizantyzmu - płaskie tło stawało się przestrzenią i zyskało głębię, sylwetka stawała się ciałem i bryłą, a oblicze twarzą i znakiem konkretnej osoby. Malarstwo Europy łacińskiej opisywało święte zdarzenie, malarstwo bizantyjskie - prawosławne było jego znakiem-symbolem.
Giotto di Bondone, Pokłon Trzech Króli
W okresie od XII do początku XIV wieku społeczeństwo i państwo osiągnęły pewną doskonałość. Wielki historyk francuski Le Goff nazywa ten okres apogeum chrześcijaństwa i pisze, że "wówczas urodziła się Europa"68. Z kolei profesor Kłoczowski pierwsze wieki drugiego tysiąclecia określa jako przełom i w nich właśnie upatruje początków nowego społeczeństwa i narodzin europejskiego humanizmu69. Profesor Samsonowicz stwierdza jednoznacznie, że "korzenie współczesności tkwią w średniowieczu"70. Régine Pernoud uważa, że pozycja kobiety w "czasach katedr" była nieporównanie wyższa niż kiedykolwiek przedtem i potem, aż do XIX wieku włącznie. Również dzisiaj ten wzór jest godny przypomnienia71. Robert Moore, dla oddania swego podziwu, okres od 970 do 1215 roku nazywa pierwszą rewolucją europejską72. A profesor Bronisław Geremek pisze: "Struktury polityczne Europy biorą swój początek z procesów formowania się państw narodowych w IX-XI wieku. Całe następne tysiąclecie europejskie kontynuuje ukształtowane wówczas podziały, utrzymując narody i państwa na pierwszym planie więzi zbiorowych"73. Na czym zatem polegał ten europejski sukces? Jaka była "metoda życia zbiorowego" - by użyć definicji cywilizacji wielkiego historiozofa Feliksa Konecznego (1862-1949), autora między innymi dzieła O wielości cywilizacji? Przede wszystkim społeczeństwo dojrzałego średniowiecza było zbiorowością samorządnych wspólnot o autonomii dziś trudnej do wyobrażenia. Wspólnot, które stykały się i przenikały w bardzo wielu płaszczyznach, współzależnych, lecz suwerennych, ale o wyraźnie podzielonych kompetencjach. Wspólnoty te można określić według dzisiejszych pojęć wspólnotami subsydiarności - czyli pomocniczości74. I tak wspólnota wiejska rządziła się sama, z własnym sądownictwem chłopów ławników pod przewodnictwem sołtysa (ewentualnie wójta) z możliwością odwołania się do sądu pana (feudała), należąc do parafii lub stanowiąc parafię, która była de facto najniższym szczeblem administracji państwowej. Wieś miała oczywiście obowiązek określonych świadczeń, również wobec miejscowego feudała, ale nie istniała w tym czasie ani pańszczyzna, ani poddaństwo.
Wspólnota miejska cieszyła się w Europie średniowiecznej niemal całkowitą niezależnością w ramach otrzymanych przywilejów, których żaden władca nie mógł cofnąć, chyba że w ramach kary za zdradę. Miasta tworzyły większe wspólnoty, przekraczające często granice państwowe, jak na przykład potężna Hanza, łącząca miasta w obrębie różnych państw niemieckich, a czasem spoza nich. Przykłady takie znajdujemy jednak także poza granicami Niemiec. Liga Lombardzka - związek miast lombardzkich - w roku 1175 pokonała cesarza Fryderyka Barbarossę pod Lenano. Związek miast północnowłoskich został pokonany z kolei pod Cortenuova w 1237 roku przez cesarza Fryderyka II. W sławne Nieszpory Sycylijskie w 1282 roku mieszczanie Palermo rozpoczęli powstanie przeciwko Karolowi I Andegaweńskiemu i jego francuskim wojskom, doprowadzając do zmiany dynastii panującej na Sycylii i w Neapolu. W 1302 roku miasta flandryjskie pokonały pod Courtrai w bitwie "złotych ostróg" rycerstwo francuskie.
Władzę państwową stanowili oczywiście feudałowie, mający swoich suwerenów z najwyższym suwerenem, czyli królem, względnie cesarzem na czele, będącym najwyższą instancją sądową. Władza tych ostatnich była silna tylko w jednej dziedzinie - polityce zagranicznej, chociaż i tu miała swoje ograniczenia, między innymi finansowe, gdyż polityka zagraniczna wymagała wojska, a często prowadzenia wojny. Wszystko to kosztowało, potrzebne więc były pieniądze, a tym samym podatki. Na nałożenie danin potrzebna była zgoda poddanych. Tym samym rosła rola sejmów (parlamentów), a w konsekwencji wzmagała się kontrola władzy, osłabiając stopniowo tę ostatnią. Władza w miastach była wybieralna - burmistrzowie, rady miejskie i własna władza sądownicza. Wspólnotami wewnątrzmiejskimi były cechy i gildie, również z wybieralnymi władzami. Władze autonomicznych uniwersytetów także pochodziły z wyborów - w tym przypadku profesorów i studentów. Niezwykle silne były również różne bractwa religijne, z własnymi wybieralnymi władzami, własnymi świętami i kaplicami fundowanymi w miejskich kościołach parafialnych. Ten rodzaj władzy miał charakter horyzontalny.
O ile władzę pochodzącą od króla przez kolejne szczeble feudalne możemy określić jako wertykalną, o tyle istniała również druga władza wertykalna - była to władza duchowna - władza Kościoła, której najwyższym ośrodkiem był Rzym i która poprzez diecezje schodziła aż do najniższego szczebla parafii, czyli de facto do każdego mieszkańca ówczesnej Europy. Ale była też inna władza duchowna, której strukturę możemy określić zarazem jako wertykalną i horyzontalną - były to zakony. Pionierzy zachodniego życia zakonnego - benedyktyni - nie mieli swojej centrali. Każdy klasztor był zupełnie samodzielny. Opata wybierano dożywotnio z uprawnieniami biskupa niezależnego od księcia czy miejscowego ordynariusza. Cystersi funkcjonowali pod rządami wybieranej kapituły, a franciszkanie i dominikanie wybierali w każdym klasztorze lokalną władzę na krótkie kadencje. W przeciwieństwie do benedyktynów cystersi, dominikanie i franciszkanie mieli silną władzę centralną, choć naturalnie również wybieralną. Wszystkie zakony były wyłączone spod bezpośredniej władzy lokalnego biskupa. Według dzisiejszych pojęć strukturę społeczną i kierującą nią władzę moglibyśmy określić jako rozproszoną, ale w żadnym wypadku nie jako odległą czy abstrakcyjną. Każdy ówczesny Europejczyk miał bezpośredni wpływ na władzę, a władza była "bliska obywatelowi", gdyż była obok niego. Czy zatem człowiek był wieśniakiem, mieszczaninem, rycerzem, czy duchownym, zawsze był obywatelem. Dlatego też córka wieśniaków Joanna d'Arc mogła dowodzić wojskiem Karola VII pod Orleanem, a Katarzyna Sieneńska, córka farbiarza, zdolna była nakłonić papieża Grzegorza XI do powrotu z Awinionu do Rzymu w 1377 roku.
W dawnych społeczeństwach stanowych było możliwe stosowanie prawa innego niż ogólnopaństwowe dla grup nienależących do większości. Były to często grupy narodowości innej niż narodowość "narodu-gospodarza", a więc na przykład w Polsce - Niemcy, Żydzi, Holendrzy, Ormianie, Włosi; mogli to być także wyznawcy innej religii niż religia narodu - gospodarza, na przykład w Polsce dla protestantów, prawosławnych czy żydów. Te prawa stanowe dotyczyły wewnętrznych problemów określonej grupy, ale gdy przekraczały granice danej grupy - przy sporach z innymi "stanami" - stosowano już prawo ogólnopaństwowe! (Czy dziś to możliwe? Może tak. Prawo europejskie dla Europejczyków, szariat dla muzułmanów!) Jeżeli kiedykolwiek istniało w Europie prawdziwe społeczeństwo obywatelskie, to było to społeczeństwo ukształtowane ostatecznie między XI i XIII wiekiem. Ustanowiony przez to społeczeństwo porządek opierał się na własności ziemi, braku poddaństwa, wyborze władz z wyjątkiem króla (kontrolowanego przynajmniej w zakresie podatków przez wybieralny parlament) i zależnych od niego wasali. To właśnie, wraz z niezależną pozycją Kościoła, tworzyło harmonię nieznaną nigdy przedtem i nie zawsze potem. Możemy nazwać ten stan wolnością zharmonizowaną z porządkiem. Jakie były przyczyny, którym zawdzięczamy ten jedyny w swoim rodzaju fenomen średniowiecznego społeczeństwa obywatelskiego? Dodajmy - społeczeństwa, które stworzyło tak silne państwa, przed którymi wkrótce otworem stanął cały świat. Społeczeństwa, w którym rozkwitła najwspanialsza i najwszechstronniejsza kultura, nauka, gospodarka i które aż do XX wieku cechowała nieprawdopodobna dynamika. Bo to właśnie temu "kręgowi cywilizacyjnemu przypadła rola wyjątkowa - tworzenia świata, rozszerzenia jego zasięgu i w końcu przeniesienia na wszystkie kontynenty europejskiego modelu kulturowego, narzucenia na pewien czas władzy politycznej i dominacji gospodarczej" - pisze Kłoczowski75. Przyczyn można szukać wciąż głębiej i głębiej, ale niemal pewne jest to, iż źródłem sukcesu było połączenie germańskiego "zdyscyplinowanego indywidualizmu" z chrześcijańskim Rzymem, który z kolei był już w tym momencie swoistą syntezą nauki Chrystusa, greckiej filozofii i rzymskiego prawa. To była najwspanialsza mieszanka w dziejach! Przyszłość miała to potwierdzić w stu procentach.
Czas zatem scharakteryzować głębiej to społeczeństwo, które tyle osiągnęło i tyle jeszcze miało przed sobą. Czas scharakteryzować cywilizację, która wówczas już całkowicie dojrzała. Pora wreszcie, aby tę cywilizację nazwać oraz nakreślić jej kontekst historyczny, prawny, socjologiczny, a także wskazać obszar, jaki wówczas objęła. Nie pomogą nam w tym najbardziej znani historiozofowie. Nie pomoże nam Arnold Toynbee (1880-1975), który nigdy nie wypracował definicji cywilizacji. Nie przyda nam się również Oswald Spengler (1880-1936) ze swoim "przyrodniczym" określeniem cywilizacji przez analogie z cyklem narodzin, życia i śmierci, którego nie potwierdziła historia. Przecież cywilizacja żydowska ma już blisko 4 tysiące lat i trzyma się dobrze, turańska liczy 1000 lat, a bizantyjska 1500 i w swej dzisiejszej wersji podbija Europę. Z kolei cywilizacja arabska jest zapewne u progu swych największych sukcesów. Nieprzydatny jest również Samuel Huntington (1927-2008) ze swoim Zderzeniem cywilizacji, który utożsamia każdą cywilizację z religią jej ludów i nie potrafi wskazać żadnego innego wyróżnika, ani Francis Fukuyama (ur. 1952), któremu jeszcze w 1989 roku wydawało się, że cały świat stanie się niebawem jakimś demokratyczno-nihilistycznym potworkiem bez duchowych wartości. Ten ostatni ze swej naiwnej wiary wyłożonej w swym Końcu historii przynajmniej się wycofał. Sięgnąć musimy za to do niemal zapomnianego geniusza historiozofii Feliksa Konecznego. Koneczny, profesor Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie, jest autorem fundamentalnych dzieł dotyczących historii cywilizacji i ich uszeregowania według swej definicji jako "metody życia zbiorowego" różnej w każdej cywilizacji. Jest autorem między innymi takich dzieł, jak O wielości cywilizacji, Prawa dziejowe, O ład w historii, Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej, Cywilizacja żydowska, Cywilizacja bizantyjska. Przypomnijmy zatem za mistrzem - cywilizacja to metoda życia zbiorowego. Koniec i kropka. Każda cywilizacja ma inną metodę życia zbiorowego, dla każdej cywilizacji (z wyjątkiem cywilizacji turańskiej) religia jest niezwykle ważna, ale nie każda cywilizacja jest cywilizacją identyczną z religią.
Feliks Koneczny (1862-1949)
Tak rozumianymi cywilizacjami religijnymi (sakralnymi) są - spośród dziś nas interesujących - jedynie dwie, czyli żydowska oraz arabska. Pierwsza oparta na Biblii, Torze i Talmudzie, a więc na prawie szczegółowo objawionym przez Boga, a interpretowanym przez religijnych przełożonych, czyli rabinów, cieszących się wielkim autorytetem religijno-społeczno-politycznym, ale nieposiadających dawniej bezpośredniego władztwa politycznego z powodu braku suwerennego terytorium, a obecnie z powodu powołania świeckiego państwa Izrael. Druga to cywilizacja arabska, oparta całkowicie na prawie szczegółowym objawionym przez Boga, to znaczy na Koranie, interpretowanym przez religijnych przełożonych, imamów, z rządami kalifów łączących władzę religijną i polityczną. Dwie są natomiast cywilizacje chrześcijańskie, w których choć religia odgrywała bardzo istotną rolę, nie były jednak cywilizacjami sakralnymi. Cywilizacja chrześcijaństwa zachodniego, a więc cywilizacja łacińska, oraz cywilizacja bizantyjska, czyli cywilizacja chrześcijaństwa wschodniego. W cywilizacji łacińskiej, czyli "naszej", religia katolicka była wspólna dla całego Zachodu do czasów reformacji, zapoczątkowanej w roku 1517 przez Marcina Lutra, który ogłosił w Wittenberdze swoje słynne 95 tez. Kościół rzymski miał ogromne znaczenie, był jednak jak gdyby obok władzy państwowej. Raz przy lepszej, a raz gorszej współpracy, nie zgłaszał pretensji do sformalizowanego udziału w rządach. Władze z kolei nie posiadały sformalizowanego prawa do mieszania się w sprawy religii. W cywilizacji bizantyjskiej z kolei świecki władca, czyli cesarz, był najwyższym przełożonym Kościoła - Cerkwi. Bizantyjski władca, jako "równy apostołom wikariusz Boga na ziemi", miał głos decydujący nie tylko w zarządzaniu Kościołem, ale również przy rozstrzyganiu sporów religijnych, posiadając prawo zwoływania soborów. W cywilizacji tej panowała całkowita przewaga władzy świeckiej nad religijną - cezaropapizm w czystej postaci. Cywilizacja łacińska była metodą życia zbiorowego społeczeństw chrześcijaństwa zachodniego, a więc świata katolickiego do czasów reformacji, a później również krajów protestanckich. Te drugie co prawda w większym lub mniejszym stopniu ulegały wpływom bizantynizmu, poprzez uzyskanie znacznej przewagi władzy politycznej nad Kościołami - władcy protestanccy byli głowami Kościołów protestanckich w swych państwach. Mimo to jednak do pewnego momentu nie zatraciły one innych, immamentnych cech cywilizacji łacińskiej.
Obie cywilizacje chrześcijańskie, tworząc prawo, nie odwoływały się wprost do nakazów Boga. Tworzenie prawa bowiem już od czasów greckich i rzymskich należało do władzy świeckiej. Kościół wymagał jedynie, by było ono zgodne z etyką chrześcijańską. Jest zresztą charakterystyczne dla poglądów społecznych na etykę w cywilizacji zachodniej, że są one w kilku wypadkach - między innymi dotyczących pojęcia honoru - rozbieżne z nakazami moralności chrześcijańskiej. Społeczeństwa w "naszej" cywilizacji aprobowały, a czasem domagały się pojedynków w obronie honoru, pojedynków, które bywały w pewnych epokach zmorą, a zawsze były zwalczane przez Kościół. Tymczasem najsurowiej przez Kościół potępiane samobójstwa są w cywilizacji łacińskiej dopuszczane jako jedyne wyjście honorowe z niehonorowej sytuacji. Również poglądy społeczne na sprawy erotyki były swobodniejsze niż sądy Kościoła. Już literatura w okresie średniowiecza dostarcza wielu przykładów tej rozbieżności - choćby tak często występująca miłość, wcale nie potępiana i nie zawsze platoniczna - rycerzy do zamężnych dam. Również zemsta jako "obowiązek honorowy" (szekspirowscy Montecchi-Capuletti) była jak najsurowiej potępiana przez Kościół, jako fundamentalne naruszenie przykazania miłości. Zresztą szerzej rzecz traktując, trzeba pamiętać, że bardzo długo - czasami jeszcze do XIII wieku - panował w wielu krajach naszej cywilizacji pogląd, że sądy są po to, by bronić wdów i sierot, ewentualnie biednych, a mężczyźni powinni sprawiedliwości dochodzić sami. I tu właśnie rozmijała się etyka chrześcijańska z etyką świecką, a czasami prywatnym interesem. Kościół zawsze się temu przeciwstawiał i żądał od władców, by to oni wydawali wyroki w imię sprawiedliwości, a nie zostawiali dochodzenia jej na własną rękę poddanym, w imię niegodnej chrześcijanina zemsty. Ten pogląd Kościoła umacniał pozycję władcy jako najwyższego sędziego, rozsądzającego spory w imię prawdy, a więc w imię Boga. Sobór Laterański III w roku 1179 potępił turnieje rycerskie - doskonalenie własnych umiejętności jest rzeczą godziwą, ale sportowa chęć wywyższania się nad innych nie jest właściwa. Mimo tych nauk społeczeństwo ani z turniejami, ani z ich kontynuacjami, czyli zawodami sportowymi, nie rozstało się nigdy.
Cywilizacja bizantyjska to metoda życia zbiorowego państw prawosławnych, do upadku Konstantynopola w roku 1453 całego Cesarstwa Wschodniego, a potem przede wszystkim państw ruskich. Co charakterystyczne - tu kolejny przytyk do Huntingtona - przepaść cywilizacyjna między krajami katolickimi a prawosławnymi jest znacznie głębsza, mimo niemal identycznej wiary, aniżeli między krajami katolickimi a protestanckimi, mimo fundamentalnych różnic teologicznych. Wydaje się też, że od połowy XIX wieku do cywilizacji łacińskiej da się zaliczyć Rumunię i Grecję, chociaż są to kraje prawosławne. Tak więc przynależność religijna nie przesądza o przynależności do cywilizacji łacińskiej, choć przesądza na przykład o przynależności do cywilizacji żydowskiej czy arabskiej.
Istnieje jeszcze jedna cywilizacja, która pojawiła się na wschodnim horyzoncie Europy w XIII wieku, gdy obie cywilizacje chrześcijańskie, a także - istotne wszak dla Europy - cywilizacje arabska i żydowska były już całkowicie dojrzałe i wykrystalizowane. To cywilizacja azjatycka, zwana również mongolską, czy też - jak najtrafniej określił ją Koneczny - cywilizacją turańską. Tak więc obok dwóch cywilizacji sakralnych, żydowskiej i arabskiej, oraz dwóch cywilizacji - nazwijmy je świeckimi - łacińskiej i bizantyjskiej mamy na obrzeżach Europy cywilizację turańską. Musimy się nią zająć, gdyż od XIII wieku przez najazd Mongołów Europa, szczególnie Środkowa, weszła z ludami tej cywilizacji w bezpośredni spór polityczny, a w pewnym sensie również ideowy. Jeżeli podjąć próbę uszeregowania poszczególnych cywilizacji według ich zdolności do tworzenia społeczeństwa ludzi wolnych, społeczeństwa obywatelskiego, to niewątpliwie cywilizacja turańska jest najniższą spośród wszystkich, którymi się zajmujemy. Wytworzyła się ona wśród ludów Niziny Turańskiej i objęła pierwotnie narody Azji Środkowej, od Mongolii przez Turkmenistan, Uzbekistan, Kazachstan po Kirgistan. Ostatecznie w drodze podbojów, dokonywanych przez Czyngis-chana (około 1155-1227) i jego następców, podporządkowała sobie część krajów dawnej Rusi Kijowskiej oraz Księstwo Moskiewskie. W formie niemal doskonałej objawiła się na Kozaczyźnie, a wraz z Tatarami krymskimi trwale objęła sąsiedztwo ludów cywilizacji bizantyjskiej i łacińskiej. Cywilizacja turańska odcisnęła piętno na wschodnioeuropejskim prawosławiu, a jej wpływ zahamowało najpierw Królestwo Polskie, a następnie Rzeczpospolita Obojga Narodów. Należy podkreślić, że cywilizacja turańska nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek religią. W bitwie pod Legnicą w 1241 roku, po stronie tatarsko-mongolskiej powiewały chorągwie muzułmańskie, a także chrześcijańskie, bardzo szeroko rozpowszechnionego na terenach turańskich chrześcijaństwa nestoriańskiego, niemającego już wówczas żadnych związków nie tylko z Rzymem, ale nawet z Konstantynopolem. W cywilizacji turańskiej społeczeństwo jest rodzajem obozu wojskowego, zawsze gotowego do wojny. Władca jest wodzem, którego nie wiąże żaden kodeks moralny ani żaden system etyczny, a jego wola jest prawem czy raczej - powinniśmy powiedzieć - czymś w rodzaju regulaminu wojskowego. W państwach turańskich nie było żadnych zrzeszeń niższego rzędu, a o żadnym przedstawicielstwie rządzonych nie mogło być mowy. Religia poddanych nie obchodziła władcy, dla którego jedynie istotne było ich ślepe posłuszeństwo. Tak więc metodą życia zbiorowego turańszczyzny był - i nadal jest - wymuszany terrorem posłuch.
Podsumowując, mamy zatem do czynienia w Europie z panowaniem lub wpływami pięciu cywilizacji. Porządkując wartości istotne dla życia społecznego, wymieńmy zjawiska, względnie zasady w nich obowiązujące.
Trzy filary cywilizacji [chrześcijańskiej] stały się filarami polskiej tożsamości i kultury.
Pierwszym z nich była i jest grecka filozofia, czyli umiłowanie mądrości. A wiec prymat obiektywnej prawdy. Precyzyjne narzędzia poznawania i analizowania rzeczywistości. Niewzruszone do dzisiaj podwaliny rozwoju wszelkich nauk.
Drugim filarem była i jest rzymska myśl prawna i ustrojowa. Idea rządów prawa. Koncepcja republiki, czyli państwa, które jest dobrem wspólnym rządzących nim obywateli. To także etos obywatelski - etos przywilejów, z którymi wiążą się też powinności.
[...]
Trzecim filarem był i jest rdzeń myśli chrześcijańskiej: Stary i Nowy Testament, Dekalog i Ewangelia. To nowa, rewolucyjna wizja ludzkości jako rodziny, jako wspólnoty braci i sióstr równych wobec Ojca oraz Jego moralnego prawa. To również wezwanie do pokoju, do żalu za popełnione zło i do wybaczania doznanych krzywd. Nakaz przedkładania osoby ludzkiej ponad rzeczy, ponad przyziemne korzyści i chęć posiadania. Ochrona słabszych, wezwanie do solidarnej pomocy potrzebującym i genialna zasada pomocniczości. To uznanie godności kobiet i zróżnicowanego wkładu, jaki wnoszą w życie społeczeństw. Idea władzy i przełożeństwa jako służby oraz przekonanie, że również władcy podlegają osądowi moralnemu. Chrześcijaństwo to także unikalna koncepcja rozdziału sacrum i profanum, tego, co boskie, i tego, co cesarskie. Idea autonomii, ale i współpracy władzy świeckiej i władzy duchownej. To także instytucje uniwersytetu i szkoły ludowej, szpitala i sierocińca. To nowa wizja etyki wojskowej, medycznej, gospodarczej. A wreszcie - wyżyny kunsztu i geniuszu, na które wznieśli się zainspirowani chrześcijaństwem artyści: plastycy, architekci, muzycy i poeci.
Zatem nikogo nie powinien dziwić fakt, że jedynie w obrębie tej cywilizacji pojawiły się też idee i zjawiska takie, jak koncepcja praw człowieka - przyrodzonych i niezbywalnych, konstytucjonalizm, demokratyczne państwo prawa, powszechne prawo międzynarodowe, ruch robotniczy i emancypacyjny, nowoczesny etos debaty publicznej. Wszystkie one korzeniami tkwią głęboko w dziedzictwie chrześcijańskim [...].
Orędzie Prezydenta RP Andrzeja Dudy z 14.04.2016 roku wygłoszone przed Zgromadzeniem Narodowym z okazji jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski
W cywilizacji łacińskiej prawo ma źródła świeckie i winno być zgodne z etyką chrześcijańską, która jest powszechna, a więc tak samo obowiązuje wszystkich, również władcę i państwo. Władza publiczna jest ograniczona prawem i zasadami oraz poddana kontroli przez organa reprezentujące społeczeństwo. Fundamentem jest wolność osobista, a więc niewolnictwo jest niedopuszczalne (choć niestety od "wieku humanistów" pojawia się wobec Murzynów w koloniach). Małżeństwo ma charakter monogamiczny, dożywotni i nierozerwalny, a rodzina stanowi podstawę organizacji społecznej. Fundamentem ustroju gospodarczego jest własność indywidualna, a społeczeństwo oparte jest na zrzeszeniach rozmaitej rangi i o najróżniejszych celach, których wzajemne relacje reguluje zasada pomocniczości, a więc niezbywalnych praw i obowiązków poszczególnych zrzeszeń społecznych, których nie wolno przejmować przez zrzeszenia wyższego rzędu kosztem zrzeszeń niższego rzędu - zasada przedstawiona precyzyjnie przez św. Tomasza z Akwinu. Wymiar sprawiedliwości powierzony jest organom publicznym, a władza administracji państwowej jest ograniczona. W cywilizacji łacińskiej władca chce być przez podwładnych kochany.
W cywilizacji bizantyjskiej-prawosławnej prawo również ma źródła świeckie i winno być zgodne z etyką chrześcijańską, która obowiązuje poddanych, ale już w znacznie mniejszym stopniu władcę - najwyżej jako osobę prywatną, ale nie jako panującego. W cywilizacji bizantyjskiej etyka i prawo w ogóle nie obowiązują państwa. Władza publiczna jest niczym nieograniczona, niepoddana kontroli. Brak jest reprezentacji poddanych. Wolność osobista jest ograniczona, a niewolnictwo dopuszczalne. Małżeństwo ma charakter monogamiczny i co do zasady jest dożywotnie, choć rozwody są, zupełnie wyjątkowo, dopuszczalne. Rodzina jest podstawowym podmiotem społeczeństwa. Własność indywidualna jest bardzo ograniczona - na przykład w Rosji własność ziemi dla szlachty ustanowiono dopiero w XVIII wieku, i to niepełną, a dla chłopów nigdy. Jak wspominaliśmy, po dziś dzień własność indywidualna ziemi w Rosji jest kwestionowana, choć od 2002 roku dopuszczalna. Wolność zrzeszeń nie istnieje - w Bizancjum funkcjonowało jedynie ograniczone prawo związków o charakterze sportowym, na przykład zwolenników drużyn wyścigów rydwanów. Wymiar sprawiedliwości jest powierzony organom publicznym. Panuje wszechwładza administracji państwowej. W cywilizacji bizantyjskiej władca nie potrzebuje sympatii poddanych, wystarczy mu ich posłuszeństwo.
W cywilizacji żydowskiej prawo świeckie nie istnieje. Jedyne prawo to zespół norm religijnych. Etyka jest inna wobec swoich, a inna wobec obcych, czyli tak zwanych gojów. Władza znajduje się w rękach przedstawicieli religijnych - rabinów i ciał rabinackich. Istnieje wolność osobista, a niewolnictwo dopuszczalne jest w stosunku do obcych. Małżeństwa są monogamiczne, choć niekoniecznie dożywotnie. Poligamia jest dopuszczalna w wyjątkowych wypadkach. Rodzina stanowi podstawowy element życia społecznego. Wymiar sprawiedliwości powierzony jest organizacjom religijnym.
W cywilizacji arabskiej prawo świeckie również nie istnieje. Wyłączność ma prawo religijne. Etyka ma charakter czysto religijny i obowiązuje co do zasady wszystkich, z pewnymi ograniczeniami wobec obcych. Władza publiczna jest identyczna z władza religijną - sprawują ją kalifowie. Istnieje wolność osobista, ale uznaje się niewolnictwo. Ze względu na wielożeństwo rodzina nie ma znaczenia, liczy się ród. Wymiar sprawiedliwości spoczywa w rękach władzy religijnej.
Cywilizację turańską odróżnia od innych między innymi brak prawa. Znaczenie ma jedynie doraźny dyktat władcy. Brak zasad etycznych. Główną zasadą jest ślepe posłuszeństwo wobec władcy, który jest właścicielem państwa - poddani są dla władcy, a nie władca dla poddanych. Brak wolności osobistej. Niewolnictwo jest aprobowane. Model rodzinny cechuje poligamiczność związków. Brak własności indywidualnej oraz jakichkolwiek zrzeszeń. Wymiar sprawiedliwości zależy każdorazowo od doraźnej woli władcy. W cywilizacji turańskiej poddani mają się go bać.
Oczywiście poszczególne narody czy organizmy polityczne podlegały wpływom różnych cywilizacji, ale tylko w ograniczonym zakresie. Dla przykładu Rosja, należąca w zasadzie do cywilizacji bizantyjskiej, podlegała silnym wpływom turańszczyzny. I tak po klęsce floty pod Cuszimą w 1905 roku car powiedział krytykom: "Cóż was to obchodzi, przecież to moja flota". Z kolei Żydzi, którzy mają dzisiaj swoje państwo, również musieli zmienić stosunek na przykład do modelu wymiaru sprawiedliwości. W państwach arabskich inaczej - ale tylko w szczegółach i, jak się wydaje, do czasu - wygląda sytuacja w krajach rządzonych przez prozachodnich dyktatorów, a inaczej w krajach rządzonych przez bractwa muzułmańskie.
Takie były - i w znacznym stopniu ciągle jeszcze są - metody życia zbiorowego państw i narodów poszczególnych cywilizacji. Te różnice w metodach życia zbiorowego niosły ze sobą konkretne konsekwencje polityczne, społeczne, gospodarcze i kulturalne. Cywilizacja łacińska, całkowicie ukształtowana w okresie dojrzałego średniowiecza, w wiekach od XI do XIII zetknęła się z pozostałymi, również całkowicie wykształconymi cywilizacjami. Można powiedzieć, że właśnie wówczas po raz pierwszy rozpoczęła się trwająca po dziś dzień rywalizacja pomiędzy pięcioma cywilizacjami, które wszystkie wystąpiły wówczas w niemal czystym kształcie. I tak na wschodzie cywilizacja łacińska musiała dać odpór bizantynizmowi i turańszczyźnie, a na południu od Ziemi Świętej po Hiszpanię islamowi. Wewnątrz musiała współżyć z cywilizacją żydowską, co było najłatwiejsze ze względu na brak politycznej reprezentacji państwowej tej cywilizacji i politycznych aspiracji jej ludu, a nadto z uwagi na jej programowe ograniczenie do narodu żydowskiego, co skutkowało brakiem zarówno agresji typu wojennego, jak i tendencji do nawracania. Cechy cywilizacji łacińskiej jako "metody życia zbiorowego" predestynowały ją do największych sukcesów, jakie odniosły kraje jej kręgu we wszelkich dziedzinach życia ludzkiego, dystansując przy tym narody wszystkich pozostałych cywilizacji. Obowiązek ciągłego doskonalenia się, poszukiwania prawdy, aprobata dla życia doczesnego i świata fizycznego, uznanie dla pracy fizycznej (niemal wszyscy apostołowie byli pracownikami fizycznymi, a Jezus synem cieśli) otworzyły przed Europejczykami cywilizacji łacińskiej świat we wszystkich jego aspektach. Niewątpliwie to wówczas społeczeństwo obywatelskie zaistniało w stanie klasycznym76.
Wieki XIII, XIV i XV były okresem zbierania plonów dotychczasowego dorobku. Dalszy rozwój gospodarczy objął całą Europę łacińską, która wówczas opanowywała coraz większe przestrzenie, przesuwając swoje wpływy daleko na wschód i północny wschód, głównie dzięki politycznej ekspansji Polski, a dzięki ekspansji Węgier na wschód i południe w kierunku Mołdawii i Bałkanów - hamowanych przez Moskwę i Turcję. Ta ekspansja polityczna była wsparta przez gospodarczą - głównie pokojową - ekspansję kolonistów niemieckich, którzy na ogromne obszary ziem polskich, ruskich i węgierskich nieśli najnowsze rozwiązania techniczne i prawne, a przede wszystkim organizacyjne. Pierwsi koloniści niemieccy, tak zwani sasi (nie w sensie etnicznym), dotarli do węgierskiego Siedmiogrodu pod koniec XII wieku. Natomiast wiek XIII to okres, w którym na prawie niemieckim powstawały setki i tysiące miast, od Zatoki Botnickiej po ziemię lwowską, od Siedmiogrodu i Słowacji po Pomorze Szczecińskie i Słowenię. Również chłopi niemieccy, podobnie jak niemieccy mieszczanie pożądani przez władców i panów słowiańskich, wprowadzili nowoczesne rolnictwo, prawo i organizację. Wydaje się, że siłę woli przekutą w ekspansję tych kolonistów można porównać jedynie z siłą woli i ekspansją anglosaskich kolonizatorów, podporządkowujących sobie Amerykę w XVIII i XIX wieku. Aby zdać sobie sprawę z witalności i gospodarczej skuteczności ludzi tych czasów, warto sobie uświadomić, że kiedy w 1253 roku niemiecki zasadźca wójt Tomasz z Gubina ulokował na pustkowiu lewego brzegu Warty nowy Poznań, już 50 lat później stało w tym miejscu miasto otoczone podwójnym murem z 36 wieżami i basztami, z farą i ratuszem, a także klasztorami.
Nieco ponad 70 lat po bitwie pod Grunwaldem, kiedy Strasburg był wolnym miastem Rzeszy, w inne rejony Niemiec i Skandynawii wyeksportowano z Alzacji 60 milionów litrów wina, dwukrotnie więcej niż obecnie. Tak jak Katedra Najświętszej Marii Panny w Strasburgu już nigdy nie będzie najwyższym budynkiem świata (choć była nim przez prawie 250 lat), tak rekord eksportu z 1481 roku raczej nigdy nie będzie wyrównany.
W. Gogoliński, Na zachód od Renu, "Rzeczpospolita", dodatek "Plus Minus" 10-11.01.2015
Warto wejść na wieżę katedry wrocławskiej i spojrzeć na średniowieczną szachownicę ulic z kilkunastoma ogromnymi kościołami, zbudowanymi w ciągu XIV wieku, wyłącznie własną siłą gospodarki tego miasta.
Pomyślnie rozwijała się sytuacja polityczna w Hiszpanii, w której główną rolę odgrywały dwa królestwa - Kastylia i Aragonia ze stolicą w wyzwolonym przez Alfonsa VI w 1085 roku Toledo. Nie bez znaczenia było również Królestwo Leónu oraz hrabstwo Portugalii, utworzone w roku 1097 z terenów wokół miasta Porto, odbitych z rąk muzułmanów. Hrabstwo przemieniono w 1139 roku w królestwo ze stolicą w wyzwolonej w 1147 roku Lizbonie. Muzułmanie byli stopniowo spychani na południe, a rekonkwista czyniła systematyczne postępy.
Anglia, Francja, Niemcy, Włochy i Europa Środkowo-Wschodnia, wojna stuletnia, Joanna d'Arc - 16-latka, która uratowała Francję
Pod względem politycznym wiek XIV był czasem kilku ważnych sporów. Najpierw w roku 1309 król Francji Filip IV Piękny zmusił papieża Klemensa V do zamieszkania w Awinionie, co dało początek tak zwanej niewoli awiniońskiej papieża. Nie jest to całkiem ścisłe określenie, bo Awinion był posiadłością królów Neapolu z francuskiej dynastii Andegawenów. Byli oni wasalami papiestwa, a ponadto w roku 1348 papież wykupił Awinion z ich rąk. Niemniej otoczony ze wszystkich stron przez Francuzów musiał się z nimi bardziej liczyć niż w Rzymie. Najdobitniej ujawniło się to, gdy w roku 1312 Ojciec Święty został de facto zmuszony przez Filipa Pięknego do kasaty templariuszy, przy dość wątpliwych wobec nich zarzutach. W gruncie rzeczy chodziło o zagarnięcie przez Filipa ogromnych dóbr zakonu. Niezależnie od wszystkiego pobyt papieży w Awinionie budził zgorszenie chrześcijańskiej Europy, a także niezadowolenie władców niemieckich, których wpływ na papiestwo był w czasach awiniońskich siłą rzeczy ograniczony. Wobec zgorszenia Europy dwie wielkie święte tych czasów - św. Brygida Szwedzka i św. Katarzyna Sieneńska - nieustannie i natarczywie napominały kolejnych papieży, aby przenieśli się na powrót do Rzymu. Do obu cieszących się ogromnym autorytetem niewiast dołączył znany już powszechnie poeta Petrarka, a politycznego wsparcia udzielił cesarz Karol IV. W konsekwencji papież Urban V (1362-1370) wbrew woli dworu francuskiego pojechał do Rzymu, a na stałe osiadł tam w roku 1377 jego następca Grzegorz XI. Warto zwrócić uwagę, jak wielkie znaczenie miały głosy świeckie wyrażające opinię publiczną, a nie tylko "profesjonalne" głosy kręgów kościelnych czy politycznych.
Od połowy wieku XIV stosunki polityczne Europy Zachodniej zdominował konflikt angielsko-francuski, który z różnym natężeniem działań militarnych trwał 100 lat - stąd przeszedł do historii pod nazwą wojny stuletniej. Po ostatecznym podbiciu w roku 1284 przez Edwarda I składającej się z licznych państewek Walii, dla zachowania pozorów niezależności, Edward nadał ją swemu synowi jako lenno, zapewniwszy wcześniej Walijczyków, że otrzymają władcę niemówiącego po angielsku, którym okazał się - wtedy jeszcze jako niemowlę - następca tronu angielskiego. Po rezygnacji z podbicia Szkocji przez Edwarda II, po serii wojen w latach 1307-1327 uwagę angielską przyciągnął problem posiadłości na terytorium Francji, będących angielskimi lennami królów Francji. W rezultacie komplikacji wynikających z krzyżowania się praw dziedziczenia z prawami feudalnymi królowie angielscy byli nominalnie wasalami królów francuskich z tytułu ziem posiadanych we Francji (lub ziem, do których zgłaszali pretensje). Były to ogromne tereny na południowym zachodzie Francji - Gaskonia i Akwitania - oraz na północnym wschodzie część Flandrii wokół Calais oraz część Artois wokół Montreuil. W roku 1340 rozpoczęły się działania floty, a w roku 1346 ofensywa angielska na wielką skalę, zwieńczona jednym z najsłynniejszych zwycięstw angielskich w historii - pod Crécy 26 sierpnia 1346 roku.
Sytuacja Francji stawała się coraz trudniejsza, tym bardziej że Stany Generalne reprezentujące wszystkie trzy stany - a więc duchowieństwo, szlachtę i mieszczan - odmawiały uchwalenia koniecznych podatków. Wówczas to Étienne Marcel - paryski mieszczanin - zmusił króla w 1357 roku do nadania mieszczaństwu Paryża ogromnych przywilejów. Sytuacja pod koniec wieku stawała się coraz korzystniejsza dla Anglików, zwłaszcza że Burgundia, której książętami byli wówczas członkowie młodszej linii królów Francji, poparła roszczenia angielskie, a Stany Generalne północnej Francji również zaczęły się przechylać na stronę angielską. Było to tym "łatwiejsze", że Anglicy z czasem przestali jedynie domagać się większych praw jako lennicy, a zaczęli rościć sobie prawo wprost do korony francuskiej. I tak w roku 1422 królem Francji został ogłoszony Anglik Henryk VI. Z drugiej jednak strony ze swych praw nie zrezygnował francuski pretendent, późniejszy Karol VII, z którym wiąże się historia jednej z najsławniejszych kobiet w dziejach Europy. Otóż podczas oblężenia Orleanu przez Anglików w roku 1428 w obozie Karola VII zjawiła się prosta dziewczyna z chłopskiej rodziny, licząca 16 lat i z trudem potrafiąca się podpisać. Była to Joanna d'Arc, która zakomunikowała królowi, że Bóg głosami świętych nakazał jej wyswobodzenie Francji spod obcego panowania. Osobiście poprowadziła wojska na odsiecz Orleanowi, doprowadzając do odstąpienia Anglików. Następnie zmusiła króla do uroczystej koronacji w Reims - tradycyjnym miejscu koronacji królów francuskich od czasów Chlodwiga. Wystąpienie Joanny d'Arc nadało wojnie Francuzów z Anglikami z jednej strony charakter religijny - wola boża wyrażona za jej pośrednictwem, a z drugiej narodowy - wezwanie, by uwolnić Francję od obcych. Zwycięstwo pod Orleanem, koronacja Karola VII oraz kolejne zwycięstwa militarne doprowadziły do przejścia na stronę królewską dotychczasowych sojuszników Anglii - w tym najważniejszych - Burgundczyków, a także miast oraz stanów północnej Francji. W roku 1453 wojna stuletnia się zakończyła, a w rękach Anglików pozostało już tylko Calais, co wobec 30% terytorium Francji, które znajdowało się w ich rękach jeszcze 100 lat wcześniej i niemal całego kraju 25 lat wcześniej, nie mogło już mieć znaczenia. Niestety już wcześniej, na skutek intryg niektórych kół dworu francuskiego i dwuznacznej postawy samego Karola VII, Joanna d'Arc znalazła się w rękach Anglików. Ci z pomocą francuskiego biskupa Pierre'a Cauchona skazali ją na śmierć pod zarzutem czarów, za których dowód miały służyć jej olśniewające sukcesy. Joanna spłonęła na stosie 30 maja 1431 roku. Całkowicie oczyszczona z wszelkich zarzutów już w roku 1457 przez papieża Kaliksta III, została beatyfikowana w roku 1909, a kanonizowana w roku 1920. Obecnie jest oficjalną patronką Francji.
Bardzo specyficzna była sytuacja Niemiec. Na ogół mamy tendencję, by traktować ten obszar jako polityczną całość. Tymczasem w gruncie rzeczy im więcej czasu upływało od epoki Karola Wielkiego i jego cesarskiej koronacji w roku 800, a potem śmierci w roku 814, tym bardziej jedność Niemców stawała się coraz większą fikcją. Traktat z Verdun z roku 843, dzieląc imperium między trzech wnuków Karola Wielkiego, a synów Ludwika Pobożnego ustanawiając władcami wschodniej części podzielonego imperium karolińskiego Ludwika Niemieckiego, stworzył Niemcy. I chociaż spadkobiercami Karola Wielkiego byli jego trzej wnukowie - Karol Łysy, władca Francji, Lotar - władca centralnych dzielnic od Niderlandów po północne Włochy i właśnie Ludwik Niemiec, to jednak idea cesarska została przecież politycznie złączona z następcami władców niemieckich. Formalnie Niemcy były królestwem, ale to ich dynaści aspirowali do władzy nad całym Zachodem, najpierw dynastia ottońska, potem salicka, a następnie Hohenstaufowie. Bardzo prędko okazało się jednak, że powtórzenie i realizacja idei karolińskiej jest nierealna, a cesarstwo nie sięgnie dalej niż władza królów niemieckich, poszerzona o iluzoryczne zwierzchnictwo nad północnymi Włochami. I to jedynie wtedy, gdy królom niemieckim udało się koronować na królów Italii - a de facto królów Lombardii, wkładając na głowę słynną koronę królów lombardzkich (również nad południową Burgundią - późniejsze Franche-Comté).
Poza tym obszarem politycznym cesarze żadnej władzy politycznej nie mieli i stąd ukuto doktrynę, że są oni władcami świata (Zachodu) de iure, de facto zaś jedynie tam, gdzie ich władza faktycznie sięga. Jednakże i na obszarze królestwa Niemiec władza królów stawała się dość iluzoryczna. O ile poszczególne państwa niemieckie były rządzone przez władców dziedzicznych - margrabiów, książąt, hrabiów, palatynów czy elektorów bardzo sprawnie, podobnie jak liczne wolne miasta noszące tytuł miast cesarskich, o tyle władza centralna przestawała dobrze funkcjonować. Przejściowo udało się podnieść prestiż centralnej władzy cesarzowi Fryderykowi I Barbarossie (1150-1190), ale zaangażowanie w sprawy panowania we Włoszech, kontynuowane przez jego następców Henryka VI (panował jako cesarz w latach 1190-1197) i Fryderyka II (panował jako cesarz w latach 1220-1250), doprowadziło niemal do zupełnego upadku władzy centralnej w Niemczech.
Specyfiką niemiecką był ustrój ni to państwa, ni to królestwa, ni to cesarstwa. W gruncie rzeczy była to federacja setek państewek, w tym wolnych miast. Tak więc rzeczywiście określenie "Rzesza" jest właściwe, aczkolwiek dalece niewyczerpujące charakterystyki tych - jakbyśmy to powiedzieli - ludów niemieckich, gdyż o jednym "ludzie niemieckim", a tym bardziej narodzie mówić nie można. Jedynym w swoim rodzaju fenomenem europejskim była konieczność odbycia w Rzymie koronacji na cesarza rzymskiego, by mieć autorytet w swoim własnym kraju. Poszczególni lokalni władcy otrzymali przywileje, które robiły z nich de facto suwerenów: bicie monety, pobieranie ceł, pełna władza sądownicza. Korona królewska w Niemczech nie była dziedziczna, a króla wybierali elektorzy. Skład elektorski został ustalony ostatecznie w drugiej połowie XIII wieku i stanowili go trzej arcybiskupi: Moguncji, Kolonii i Trewiru, palatyn reński, król czeski (tytularny, gdyż Czechy nie były królestwem), książę saski i margrabia brandenburski - razem siedmiu elektorów. W ich interesie był wybór jak najsłabszego kandydata, który nie zagrażałby ich niezależności. Wybierano więc władców "drugiej kategorii" - Rudolfa hrabiego Habsburga, Adolfa hrabiego Nassau czy Henryka hrabiego Luksemburga, a także zupełnie egzotycznych - Ryszarda księcia Kornwalii, który w Niemczech niemal nie przebywał, czy Alfonsa X króla Kastylii, który w Niemczech nie był ani razu - obu wybrano zresztą równocześnie w roku 1257.
Na jakiś czas pozycję cesarza wzmocnił Karol IV (1316-1378). Pozycja ta jak zwykle zależała od siły własnej władcy w jego krajach dziedzicznych. Szansę dał wybór margrabiego Moraw i króla czeskiego Karola - władcy Luksemburga. Wstępem do tronu cesarskiego był tron króla niemieckiego, następnie koronacja w Mediolanie na króla Italii, a w końcu koronacja cesarska w Rzymie. Osobiste zdolności Karola, dobre stosunki z papiestwem i własne dziedzictwo dały mu pozycję, której nie udało się osiągnąć jego następcom, a szczególnie słabym władcom, jakimi byli kolejno jego synowie - Wacław i Zygmunt Luksemburscy. W roku 1437 na króla wybrany został Albrecht II Habsburg, a korona niemiecka pozostawała w rękach Habsburgów - z krótkimi przerwami - aż do zrzeczenia się przez nich tytułu cesarzy rzymskich w roku 1806, a władzy cesarzy austriackich w roku 1918. Nigdy już więcej nie udało się żadnemu władcy niemieckiemu rozciągnąć faktycznej władzy nad ogromnymi przestrzeniami Rzeszy, aczkolwiek wszędzie w Niemczech uznawano ich prymat, czasami autorytet, a na pewno pierwsze miejsce w sensie jednak już tylko protokolarnym. Ogromny rozwój gospodarczy w Europie, szczególnie w Niemczech w XIII wieku, a także - choć już nie tak szybki - w XIV wieku, budując potęgę niezależnych miast oraz siłę lokalnych władców, sprzyjał osłabieniu władzy centralnej królów niemieckich.
Bardzo specyficzna była sytuacja i konstrukcja władzy we Włoszech. Teoretycznie Włochy na północ od Rzymu były Królestwem Italii, a królem był władca Niemiec, czyli król niemiecki i ewentualnie cesarz w jednej osobie. Król niemiecki w drodze do Rzymu po diadem cesarski koronował się w Mediolanie na króla Italii słynną żelazną koroną królów lombardzkich. Tak postąpili między innymi Henryk VII w 1311 roku, Ludwik Bawarski w 1327 roku i Karol IV w 1355 roku. W praktyce władca niemiecki nie miał we Włoszech żadnej władzy, a co najważniejsze i symptomatyczne, nie był w stanie nałożyć podatków. Rozdawał tytuły, chętnie przez włoskich władców przyjmowane, ale były one jedynie potwierdzeniem pozycji zdobytych przez nich samych. Dla Włochów ta niemiecka obecność była tylko elementem w rozgrywce niezależnych państw, państw-miast między sobą, a także z papiestwem, będącym realną siłą, z którą włoskie państewka i miasta musiały się liczyć, a w sporze z którą "argument niemiecki" był użyteczny. Przez całe późne średniowiecze Włosi w tych rozgrywkach dzielili się na zwolenników władców niemieckich zwanych gibelinami oraz zwolenników papieskich zwanych gwelfami. Włochy północne były zdominowane przez trzy potęgi - Wenecję, Florencję i Mediolan. Początkowo były one "czystymi" republikami, z czasem jednak wielkie rody mieszczańskie przejęły w nich władzę dyktatorską, jak Medici we Florencji, którzy z czasem stali się wielkimi książętami Toskanii, czy Visconti, a po nich Sforzowie w Mediolanie. Wenecja - od swoich początków pod koniec VII wieku aż do podboju napoleońskiego i przejęcia przez Austrię w roku 1797 - pozostawała republiką rządzoną przez wybieranych dożywotnio dożów.
W środkowych Włoszech wokół Rzymu istniało Państwo Kościelne, na ogół bez większego potencjału gospodarczego, ale o ogromnym znaczeniu politycznym, jako zaplecze terytorialne papieskiego Rzymu. Nawet gdy przez blisko 80 lat papieże rezydowali w Awinionie, dawało ono względne bezpieczeństwo następcom św. Piotra, a także zabezpieczenie najsłynniejszego, obok Jerozolimy i Santiago de Compostela, miejsca pielgrzymkowego. Jednak nie z terytorium, a z siły oddziaływania moralnego brała się ogromna siła polityczna papiestwa. Dlatego właśnie by móc utrzymać tę siłę polityczną, własne terytorium było papieżom niezbędne. Sytuacja chrześcijaństwa wschodniego, a także zachodniego do czasu przeniesienia stolicy z Rzymu do Konstantynopola w IV wieku, była dla Kościoła zachodniego memento. Dlatego też już od wczesnego średniowiecza Kościół prowadził taką politykę, aby nikt nie uzyskał zupełnej przewagi na Półwyspie Apenińskim oraz by nigdy cesarze nie zdominowali papieskiego Rzymu. To dzięki tej niezależności Kościoła żaden władca Europy łacińskiej nie mógł stać się tyranem, gdyż zawsze i na każdym szczeblu władza świecka miała kaganiec władzy duchowej - od proboszcza na wsi, przez biskupa, po arcybiskupów czy prymasów królestwa, a źródłem tej władzy był papieski Rzym. Dzięki temu społeczeństwa europejskie nie pozostawały osamotnione wobec ewentualnych zakusów władzy świeckiej. Dlatego też w ogóle społeczeństwo obywatelskie istniało. Na południu Włoch po Bizantyjczykach, po muzułmanach i Normanach na Sycylii, po niemieckich Hohenstaufach i francuskich Andegawenach wygnanych z Sycylii przez bunt mieszkańców Palermo - słynne Nieszpory Sycylijskie w 1282 roku - rządy na Sycylii przeszły do hiszpańskiej dynastii aragońskiej, a w Neapolu pozostały przy francuskich Andegawenach.
Specyfiką chrześcijaństwa zachodniego było niezwykle silnie pulsujące życie religijne, przybierające coraz to nowe formy. Te różnorodne rodzaje religijności wyrażały się różnorakimi formami kontaktu na linii Bóg-człowiek. Jakkolwiek wielką mistyczką, wizjonerką i pisarką epoki była benedyktynka Hildegarda z Bingen (zm. 1179), to jednak rozkwit mistycyzmu - jako formy zindywidualizowanej religijności - nastąpił później i jest łączony w sposób szczególny z osobą Mistrza Eckharta (około 1260-około 1328), wielkiego dominikańskiego teologa, urodzonego w Hochheim, zakonnika w Erfurcie, studenta i wykładowcy paryskiej Sorbony, profesora Studium Generalnego w Strasburgu, następnie w Kolonii, przełożonego czeskiej, a także saskiej prowincji dominikańskiej, zmarłego zapewne w Awinionie. Jego curriculum vitae jest obrazem prawdziwego człowieka średniowiecza, którego - niezależnie od wszystkich podziałów politycznych - prawdziwą ojczyzną była europejska ResPublica Christiana. Przesłaniem jego dzieła było przede wszystkim to, że doskonałość chrześcijańską i prawdziwe zjednoczenie z Bogiem, poprzez wejście na drogę mistycyzmu, może osiągnąć każdy wierny i nie jest do tego niezbędne życie zakonne. Niezależnie od pewnych sporów, w które popadł z Kościołem, Mistrz Eckhart wywarł znaczny wpływ na religijność swoich czasów oraz następnych pokoleń. W tym czasie wyróżniły się również w sposób szczególny święte niewiasty - mistyczki, takie jak św. Brygida Szwedzka (ur. w Finstad w Szwecji w roku 1302, zm. w Rzymie w roku 1373), która pod wpływem objawienia ganiła postępowanie papieża Klemensa VI i domagała się jego powrotu do Rzymu. Kolejną mistyczką była św. Katarzyna Sieneńska (1347-1380), tercjarka dominikańska, również stanowczo domagająca się powrotu papieża do Rzymu. Pod wpływem nowego typu indywidualnej religijności rozwijały się szybko istniejące już dawniej pobożne stowarzyszenia świeckie kobiet, tak zwanych beginek, i mężczyzn, tak zwanych begardów. Były to luźne, niezhierarchizowane wspólnoty osób pobożnych, bezżennych, żyjących według przyjętych statutów, których członkowie nie składali ślubów i mogli je opuścić, aby na przykład założyć rodzinę.
Po żywiołowym rozwoju gospodarczym wieków od XI do XIII Europa Zachodnia rozwijała się w wieku XIV nieco wolniej. Szczególnie w drugiej połowie tego wieku sytuacja uległa radykalnemu pogorszeniu w związku ze straszliwą epidemią czarnej ospy, zwanej czarną śmiercią, która wybuchła w 1348 roku i w ciągu dwóch lat spowodowała śmierć około 30% mieszkańców Europy Zachodniej. Zaraza nie dotarła do Europy Środkowo-Wschodniej, której rozwój w XIV wieku był równie imponujący, jak Europy Zachodniej 100 lat wcześniej. Europa Środkowo-Wschodnia, od Zatoki Fińskiej po Adriatyk, w pierwszych wiekach po roku tysięcznym, była urządzona głównie przez pogańską Litwę, Królestwo Polskie (nawet w okresie rozbicia dzielnicowego istniało to pojęcie), Ruś Kijowską, tereny na południu podporządkowały sobie niezwykle ekspansywne Węgry, które prócz Siedmiogrodu mniej lub bardziej uzależniły od siebie do początku XIV wieku Chorwację i Dalmację, Mołdawię, Wołoszczyznę, Bośnię i Serbię. W ramach tych kluczowych potęg rozgrywały się spory o granice i wpływy. Od XIII wieku rozszerzały się wpływy niemieckie na Północy wzdłuż Bałtyku, zarówno poprzez zakładane biskupstwa, jak i podboje zakonów rycerskich. Oczywiście cały czas rozgrywającym było tu także cesarstwo. Niezwykle istotnym czynnikiem był najazd mongolski, zatrzymany mimo zwycięstw Mongołów nad wojskami polskimi i sprzymierzonymi niemieckimi na Legnickim Polu 9 kwietnia 1241 roku, a nad wojskami węgierskimi pod Mohi 11 kwietnia 1241 roku. Konsekwencją była zupełna likwidacja, podzielonej już i tak na wiele księstw, Rusi Kijowskiej i jej podporządkowanie częściowo Mongołom, a wkrótce też Litwie. Najazd mongolski zintensyfikował niemiecką kolonizację spustoszonych ziem polskich i węgierskich. Wiek XV przyniósł całej Europie szybki wzrost zamożności, szczególnie dzięki szybkiemu rozwojowi miast. W latach 1300-1450 wartość realna płacy pracowników najemnych wzrosła dwukrotnie, a liczona w żywności jeszcze znaczniej77.
Rozwój gospodarczy owocował niezwykłym przyspieszeniem rozwoju sztuki, a szczególnie sztuk plastycznych. Na zupełnie nową drogę weszły włoskie malarstwo i rzeźba. Szczególnym przykładem jest Florencja, gdzie tworzyli między innymi malarze Masaccio, Botticelli, Fra Angelico, bracia Pollaiuolo, Uccello, rzeźbiarze Ghiberti czy Donatello oraz architekci Bruneleschi czy Alberti. Sztuki plastyczne nawiązywały do realizmu starożytności, ponad konwencję średniowieczną - początek dał temu procesowi Giotto di Bondone (1267-1337). W tym czasie sztuki plastyczne na północ od Alp w pewnym sensie doprowadzały do perfekcji tak silną tam tradycję średniowiecza. To wówczas geniusz Niderlandów objawił się w malarstwie braci van Eycków, Rogiera van der Weydena, Petrusa Christusa, Hansa Memlinga czy też francuskich - mistrza Piéty z Awinionu i burgundzkich mistrzów słynnych godzinek. W Niemczech tworzyli tacy geniusze, jak Stefan Lochner, Mathias Grünewald czy Michael Pacher oraz rzeźbiarz Veit (Wit) Stwosz. Jednak, jak miała pokazać przyszłość, to nowa propozycja włoska stała się drogą sztuki europejskiej, a nie - mimo całego swego mistrzostwa - północny finał długich wieków sztuki średniowiecznej.
Wieki XIV i XV były świadkami niezwykle istotnych dla całej Europy wydarzeń. Na jej wschodnich krańcach po Mongołach przyszło zagrożenie tureckie. Turcy, napłynąwszy z Azji Środkowej, po zdominowaniu arabskiego Bliskiego Wschodu, będąc tej samej co Arabowie religii, stopniowo marginalizowali Cesarstwo Bizantyjskie. I choć sam Konstantynopol zostawili sobie na deser, to po podboju Azji Mniejszej zajęli się podbojem Bałkanów. W bitwie pod Maricą pokonali w 1371 roku wojska Ligi Chrześcijańskiej, składające się z Węgrów, Serbów i Bułgarów oraz Wołochów, a w 1389 zadali klęskę Bułgarom i Serbom - podporządkowując sobie Bałkany - na Kosowym Polu. W 1444 roku pokonali pod Warną Węgrów, dowodzonych przez króla węgierskiego i polskiego Władysława III, zwanego później Warneńczykiem. W 1453 roku zdobyli w końcu Konstantynopol, co oznaczało kres państwa, które zachowywało ciągłość tradycji starożytnego Cesarstwa Rzymskiego jako jego wschodniej części. W roku 1526 Turcy zadali klęskę królowi Czech i Węgier Ludwikowi II Jagiellończykowi pod Mohaczem. Król - podobnie jak 82 lata wcześniej jego dziadek stryjeczny Władysław Warneńczyk - zginął w bitwie śmiercią bohaterską. Klęska pod Mohaczem oznaczała wyeliminowanie kolejnego państwa chrześcijańskiego z tej części Europy. Z potężnego królestwa Węgier pozostał jedynie skrawek - tak zwane Górne Węgry, czyli dzisiejsza Słowacja, która wraz z tytułem królów węgierskich dostała się we władanie austriackich Habsburgów. Zagrożenie islamem, i to w tureckiej, a więc najagresywniejszej wersji, stało się na następne 200 lat najpoważniejszym problemem tej części Europy.
Europa około 1530 roku
Europa od przełomu wieków XV i XVI - wielcy władcy i dynastie: król Franciszek I francuski, Jagiellonowie w Polsce, na Litwie, w Czechach i na Węgrzech, hiszpańscy królowie katoliccy i ich córka Joanna Szalona oraz wnuk cesarz Karol V Habsburg, angielski Henryk VIII; we Włoszech chaos jak zwykle. Kiedy skończyło się średniowiecze? Podbój Nowego Świata. Bunt Lutra i Germanów przeciw Rzymowi
Koniec wieku XV i wiek XVI miały otworzyć Europie, a ściślej Europie cywilizacji łacińskiej, wrota do świata, a jak się wkrótce miało okazać - wrota do podboju kuli ziemskiej. Do podboju cywilizacyjnego, gospodarczego i z czasem w znacznym stopniu kulturalnego, do chrystianizacji ogromnych terytoriów oraz europeizacji świata, której efektów dziś jesteśmy świadkami. Od około roku 1000, od wieków XI i XII, kiedy to ukształtowała się cywilizacja łacińska, Europejczycy byli nastawieni na "zagęszczanie" swoją aktywnością gospodarczą, kulturalną, a przede wszystkim demograficzną, własnego terytorium. Między XI a XVII wiekiem ludność Europy wzrosła z 25 do około 100 milionów78. W pewnym sensie rozwiązali też Europejczycy wewnętrzne problemy polityczne swych królestw.
Potężne państwo polsko-litewskie, rządzone przez Jagiellonów, obejmowało całą północ Europy Wschodniej. Węgry były stopniowo podbijane przez Turcję w przededniu ostatecznej klęski pod Mohaczem. Niemcy stanowiły Rzeszę setek państw, rządzonych przez dziedzicznych władców oraz niezależnych wolnych miast, potężnych jak nigdy wcześniej, pod honorowym przewodnictwem cesarzy z rodu Habsburgów, którzy swą potęgę opierali na silnej władzy w swoich dziedzicznych prowincjach. Anglia była pod władzą nowej potężnej dynastii Tudorów, która w osobie Henryka VII połączyła dwa zwalczające się rody - Lancasterów jego matki i Yorków jego żony Elżbiety, prowadzących wyniszczającą wzajemnie tak zwaną wojnę Dwóch Róż - Białej Róży Lancasterów i Czerwonej Róży Yorków. Decydującą batalią tej wojny była bitwa pod Bosworth w roku 1485, w której Henryk Tudor pokonał Ryszarda III (słynny szekspirowski okrzyk Ryszarda tuż przed śmiercią: "Królestwo za konia"), a wydawszy córkę Małgorzatę za Jakuba IV Stuarta króla Szkocji, przygotował grunt pod przyszłą unię obu królestw. Francja pod silnymi rządami kolejnych Walezjuszy, Karola VIII (1483-1498), Ludwika XII (1498-1515) i wreszcie wielkiego Franciszka I, poszerzyła swe panowanie o znaczną część Burgundii, którą podzieliła się w 1477 roku, po pokonaniu poległego w bitwie pod Nancy księcia Karola Śmiałego, z Habsburgami. Z kolei dzięki małżeństwom kolejnych trzech monarchów z księżniczkami bretońskimi, w tym Franciszka I z Klaudią Bretońską, Francja powiększyła stan posiadania o Bretanię.
Hiszpania została zjednoczona w roku 1469 dzięki małżeństwu dwóch wybitnych władców - Izabeli Kastylijskiej (zm. 1504) i Ferdynanda Aragońskiego (zm. 1516) - tak zwanych Królów Katolickich. Ich córka Joanna (ur. 1479), zamężna od 1496 roku z księciem Burgundii Filipem Pięknym Habsburgiem, postradała zmysły po śmierci męża w 1506 roku i do swej śmierci w roku 1555, odsunięta od władzy, pozostawała w odosobnieniu na zamku Tordesillas, stąd zwana była Joanną Szaloną. Była matką pierwszego Habsburga na tronie Hiszpanii i jednocześnie cesarza - Karola V. W roku 1492 Królowie Katoliccy dokończyli rekonkwistę, włączając do swego królestwa Grenadę, a więc ostatnie terytorium hiszpańskie będące od blisko ośmiu wieków pod panowaniem arabskim. Wtedy też w ramach polityki historycznej Izabela wzięła rewanż na Maurach, którzy w IX wieku zrabowane z Santiago de Compostela dzwony przewieźli do Grenady wozami ciągnionymi przez chrześcijan. Teraz Izabela kazała odwieźć owe dzwony do Santiago de Compostela wozami zaprzężonymi w Maurów.
We Włoszech panowała jak zwykle "włoska anarchia"79. Polityczną geografię tworzyły księstwa i potężne miasta, a przede przede wszystkim Państwo Kościelne, ze stolicą chrześcijaństwa - Rzymem rządzonym przez papieży, na ogół wybitnych mecenasów sztuki i nauki, jak Sykstus IV (1471-1484) - inicjator budowy Kaplicy Sykstyńskiej, Innocenty VIII (1484-1492), Aleksander VI Borgia (1492-1503), którego obyczajom wiele zarzucano, ale niczego nie udowodniono. Aleksander VI cieszył się międzynarodowym autorytetem, do niego Hiszpania i Portugalia zwracały się o arbitraż w sprawie podziału nowo odkrytych ziem. Wybitnym mecenasem nauki i sztuki był Juliusz II della Rovere (1503-1513) - inicjator przebudowy Bazyliki Świętego Piotra, opiekun Bramantego, Michała Anioła, Rafaela. Wreszcie Leon X (1513-1521), potomek wielkich florenckich Medyceuszy, protektor Michała Anioła i Rafaela.
W ten sposób dochodzimy do przełomu XV i XVI wieku, czyli do czasów około roku 1500, do opowiedzenia się, czy rzeczywiście stajemy w obliczu przełomu. Czy mamy do czynienia z końcem średniowiecza i początkiem czasów nowożytnych? Pozornie dotychczasowa periodyzacja nie pozostawiała wątpliwości. I tak średniowiecze zaczęło się w roku 476 wraz z detronizacją ostatniego cesarza starożytnego Rzymu Romulusa Augustulusa przez Odoakra, władcę germańskiego ludu Herulów. Choć dziś dobrze wiemy, że była to cezura symboliczna i wówczas nieszczególnie istotna. Do kiedy jednak średniowiecze trwało? Jedni mówią, że do roku 1450, czyli wynalezienia druku przez Gutenberga, inni, że do roku 1492, czyli odkrycia Ameryki przez Kolumba. Jeszcze inni, że do roku 1517 i ogłoszenia przez Lutra w Wittenberdze słynnych 95 tez, co zapoczątkowało reformacyjny bunt przeciwko Rzymowi.
Słusznie uważa wielki historyk francuski Jacques Le Goff, że wyznaczenie końca średniowiecza w tych terminach jest niczym nieuzasadnione80. Winą za to obciąża przede wszystkim niemiecko-szwajcarskiego historyka Jacoba Burckhardta (1818-1897). Ten wywodzący się z kalwinizmu - najbardziej nienawistnego wobec katolicyzmu odłamu protestantyzmu - badacz był bliski ponurej postaci niemieckiej filozofii XIX wieku, Fryderykowi Nietzschemu (1844-1890), piewcy kultu siły bez moralności. Obaj byli wrogami chrześcijaństwa, a szczególnie chrześcijaństwa symbolizowanego przez Rzym. Burckhardt, w konsekwencji wróg średniowiecza jako czasów potęgi katolickiego Rzymu, zakochany w Grecji, wrażliwy estetycznie entuzjasta włoskiej sztuki XV wieku, postanowił sztucznie oddzielić ją od znienawidzonego średniowiecza i - jak pisze Le Goff - "stworzył teorię rozdziału dwóch epok". To on wymyślił Renesans pisany przez wielkie "R" i oddzielił go od średniowiecza - przeciwstawiając go właśnie "czasom ciemności". W Kulturze Odrodzenia we Włoszech z 1860 roku dokonał decydującego podziału na dwie osobne epoki - średniowiecze i renesans. "Nie podważam jego erudycji, jednak sukces jego poglądów uważam za katastrofę"81 - to słowa jednego z najwybitniejszych historyków francuskich XX wieku. Ta sztuczna konstrukcja periodyzacji miała na celu - w przypadku Burckhardta i jemu podobnych - w gruncie rzeczy walkę z religią. Wrażliwość estetyczna i kulturalne obycie nie pozwalało im na zanegowanie całego dorobku europejskiego, negowali więc tyle, ile się dało. W rezultacie zaplątali się w niekonsekwencjach, nie wiedząc, co zrobić z geniuszami malarstwa: Giottem czy Simone Martinim (1284-1344), geniuszem literatury Dantem czy twórcami francuskich katedr XII wieku. Najprościej było więc udawać, że przed sztuką włoską XV wieku niczego nie było, jedynie ciemne wieki średnie - barbarzyńskie średniowiecze.
To, co nazywamy renesansem XV czy XVI wieku, Le Goff słusznie uważa za kolejny renesans średniowieczny, po renesansie karolińskim VIII wieku czy renesansie wieków XI, XII i XIII. Le Goff pisze dalej: "Średniowiecze pojmowane jako wizja świata rozpadało się, dopiero poczynając od Kopernika (1473-1543) aż do Newtona (1642-1727). Jeśli przyjrzeć się technologii i życiu społecznemu, to w tych obszarach średniowiecze trwało aż do XVIII wieku"82. Nie świadczy to oczywiście, że wynalazek druku, odkrycie Ameryki czy początek reformacji nie stanowiły brzemiennych w skutki wydarzeń, oznacza tylko, że - jak pisze Le Goff - nie zmieniły one ani wizji świata, ani życia społecznego. Możemy jedynie żałować, że teorii cywilizacji Konecznego nie znają nawet wybitni historycy, gdyż stosując właśnie jego analizę i jego narzędzia naukowe, mieliby idealne potwierdzenie teoretyczne dla swych praktycznych obserwacji. Kluczowa bowiem jest konstatacja, że w cywilizacji łacińskiej, jako "metodzie życia zbiorowego", nie zaszła wówczas żadna istotna zmiana. Oczywiście pojawiły się w teoretycznych rozważaniach, a także w praktyce społecznej i politycznej niebezpieczne symptomy, które z czasem nabrały niszczącej siły i odmieniły Europę, ale tymczasem Europa ciągle trwała i opierała się na swym dotychczasowym dorobku - średniowiecznej wizji świata, wizji chrześcijańskiej, gdzie Bóg, Kościół i religia były osią życia jednostki i społeczeństwa. Zakwestionowanie tej wizji świata nastąpiło w XVIII wieku w dobie oświecenia, a odrzucenie "architektury" zhierarchizowanego społeczeństwa i dotychczasowej "metody życia zbiorowego" przyniosła dopiero rewolucja francuska 1789 roku i wiek XIX. Jak pisze profesor Marek Wagner: "Dzisiaj większość historyków przychyla się do poglądu, że Renesans był tylko kontynuacją dorobku Średniowiecza, w którym na nowo odczytano kulturowy dorobek starożytności"83.
Rok 1492 otworzył nowy rozdział w dziejach politycznych już nie tylko Europy, lecz także świata. Krzysztof Kolumb wysłany przez hiszpańskich Królów Katolickich - Izabelę i Ferdynanda - na poszukiwanie nowej drogi do Indii odkrywa Amerykę. W ciągu kilkudziesięciu lat jego następcy odkryli, zbadali i podporządkowali, a co najważniejsze, zanieśli chrześcijaństwo do Ameryki od Meksyku po Patagonię i na ponad 7 tysięcy wysp stanowiących archipelag Filipin. Stworzono przyczółki chrześcijaństwa w Indiach i Chinach. W 1500 roku Portugalczycy zajęli Curaçao i wybrzeże Brazylii. W tym samym roku dotarli do Patagonii i nad Orinoko. Hiszpanie z kolei do Nikaragui, Hondurasu, Kostaryki, Jamajki, Portoryko i Panamy. W roku 1513 dotarli do Florydy, a w 1514 założyli Hawanę. W latach 1519-1521 Cortés podbił Meksyk, w 1526 roku Pizarro założył Limę, a w 1532 podbił państwo Inków.
Trzecim państwem w Ameryce, które upadło po przybyciu Hiszpanów, było państwo Majów. Niegdyś potężne i rozciągające się na znacznym terytorium, od Meksyku po Honduras, w momencie przybycia Hiszpanów było już w stanie upadku i obejmowało jedynie półwysep Jukatan. W roku 1533 Pedro de Mendoza założył miasto Kartagena nad Rio de la Plata, a w roku 1534 Belalcázar zdobył Quito, a Almagro podbił Chile. Równocześnie Quesada założył Buenos Aires i Asunción w 1536 roku. Inni założyli Bogotę, La Platę i Santiago de Chile, a w 1567 roku Caracas. Zajęcie przez Hiszpanów - a w Brazylii przez Portugalczyków - tak olbrzymich terytoriów, z wprowadzeniem własnej administracji, własnej religii i własnej kultury, jest absolutnym fenomenem w dziejach świata i nie da się wytłumaczyć zwykłą przewagą militarną zdobywców, którzy zajmowali zarówno tereny zamieszkane przez prymitywne szczepy indiańskie w Brazylii, jak i dobrze zorganizowane państwa Azteków w Meksyku, Inków w dzisiejszym Peru czy Majów na Jukatanie. Podboju i zagospodarowania ziem dokonała stosunkowo niewielka liczba zdobywców. Rejestr wyruszających do Nowego Świata dla lat 1500-1535 obejmuje 5,5 tysiąca osób, nie licząc duchownych i pewnej liczby kobiet i dzieci. Powstaje pytanie, jak zdołano opanować tak olbrzymie tereny przez taką garstkę ludzi. Wyprawa Pizarra przeciwko Inkom liczyła 170 żołnierzy, a Cortésa przeciwko Aztekom również sto kilkadziesiąt osób84. W roku 1538 powstał pierwszy uniwersytet Nowego Świata w San Domingo. W 1551 roku w Limie, wówczas nazywanej Ciudad de Reyes, powstał uniwersytet określany jako papieski i królewski z wydziałami prawa, teologii i medycyny, między innymi z sekcją języków indiańskich. Uniwersytetowi podlegało dziewięć kolegiów, w tym Kolegium kształcenia Indian założone już wcześniej - w 1536 roku przez franciszkanów.
Chrystianizacją zajmowali się dominikanie, a później jezuici, którzy do swoich kolegiów przyjmowali również Indian. Administracja kościelna powstawała na podstawie wydanej już w roku 1493 bulli papieża Aleksandra VI. Biskupstwa powstawały od przełomu lat dwudziestych i trzydziestych XVI wieku, a w 1546 roku papież Paweł III ustanowił arcybiskupstwo w Limie. Administracja na podbitych terenach podlegała Hiszpanii, względnie Portugalii na terenach brazylijskich, i była podzielona zarówno na tereny zarządzane przez Hiszpanów, jak i królestwa plemion indiańskich. Odpowiedzi na pytanie o źródła sukcesów należy szukać w motywach, które kierowały zdobywcami, oraz w tym, co zastali na zajmowanych terenach. Otóż trzy główne obalone państwa - Azteków, Inków i Majów - nie były państwami pierwotnych mieszkańców tych terenów. Aztekowie osiedlili się jako niewielkie plemię na miejscu dzisiejszego miasta Meksyk w 1325 roku i w ciągu następnych 200 lat, prowadząc nieustające wojny, podbili ogromne tereny od Zatoki Meksykańskiej po Ocean Spokojny. Jedynym celem podboju było zdobywanie jeńców dla składania ich w ofierze okrutnym bogom. W określone święta wyrywano żywcem serca z piersi tysięcy składanych ofiar, wierząc, że wszechświat porusza się, karmiąc się ich krwią. Składano też ofiary połączone z kanibalizmem własnych dzieci85. Pociechą dla ofiar miało być trafienie do raju wraz z poległymi na wojnie i kobietami zmarłymi w połogu. Porażeni piorunem, zmarli na puchlinę wodną i topielcy trafiali do boga deszczu Tlalokaltekutli, pozostali do siedziby boga Miktlantekutli86. Inkowie za to, oprócz obrzędowej modlitwy, tańców i picia kukurydzianego piwa, składali też ofiary z dzieci. Inkowie zajęli tereny Peru w roku 1461, pokonując ludy kultury Chimu87. Półwyspem Jukatan rządzili wówczas Toltekowie - lud kultury Majów, który podbiwszy poprzednich mieszkańców, wprowadził ofiary z ludzi - kapłan "nacom" otwierał klatkę piersiową ofiary i wyrywał jej serce, a czterech starców "chacs" przytrzymywało jej ręce i nogi. Następnie kapłan "chilan" po wejściu w trans otrzymywał wiadomości od bogów, które były interpretowane przez odpowiednie grono kapłanów88.
Niewątpliwie pierwszym motywem wypraw do Ameryki było szerzenie chrześcijaństwa. Niewątpliwie również to właśnie hiszpańscy zdobywcy stali się prawdziwymi wyzwolicielami dla ludów podbitych wcześniej przez Azteków, Inków i Majów. W żaden inny sposób nie da się wytłumaczyć, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, jak czasami kilkuset, kiedy indziej kilka czy kilkanaście tysięcy ludzi mogło inaczej niż dobrą nowiną, w najdosłowniejszym tego słowa znaczeniu, podporządkować sobie tak ogromne obszary, obalając pozornie dobrze zorganizowane państwa. Jak inaczej byłoby możliwe zbudowanie administracji cywilnej i kościelnej?
Już w roku 1531 prosty Indianin, święty Juan Diego, doświadczył objawienia Matki Bożej w Guadalupe, a kult oddawany Matce Bożej z Guadalupe rozszerzył się natychmiast na cały Meksyk, od 1541 roku rozprzestrzenił się w Nikaragui, a od 1598 roku w Boliwii. Oczywiście oprócz misjonarzy - franciszkanów, dominikanów czy jezuitów - na nowo odkryte tereny ściągali awanturnicy, amatorzy łatwych fortun, dopuszczający się wobec Indian niegodziwości. Krótko mówiąc, zwykli łajdacy. Warto więc pamiętać, że królowa Izabela Katolicka, w swoim testamencie z roku 1504, poleciła traktować Indian sprawiedliwie, tak by nie doznali uszczerbku ani krzywdy "na swoich osobach i mieniu"89. Duchowni wielokrotnie informowali władze świeckie i kościelne o nadużyciach popełnianych przez zdobywców. Stąd też bulla papieża Pawła III z 1537 roku, wspierająca wielkiego obrońcę Indian, biskupa Ciudad Real, dominikanina Bartolomé de Las Casasa, w jego proteście przeciwko próbom pozbawienia wolności Indian, a także zmuszania ich do pracy na rzecz Hiszpanów. Również cesarz Karol V wydał w latach 1542-1543 zakaz czynienia z Indian niewolników i zmuszania ich do pracy. Las Casas napisał słynną Krótką relację o wyniszczeniu Indian i prawdą jest, iż wskutek braku odporności Indian na choroby przywleczone przez Europejczyków epidemie zdziesiątkowały ludność Ameryki Południowej. Całkowita odmienność kolonizacji katolickiej - hiszpańskiej i portugalskiej - od kolonizacji protestanckiej, angielskiej i holenderskiej, zapewniła ludności indiańskiej Ameryki, od Meksyku po Ziemię Ognistą, ogromną przewagę liczebną nad ludnością o korzeniach europejskich. Tubylców spotkał zdecydowanie lepszy los niż mieszkanie w rezerwatach w Stanach Zjednoczonych.
Matka Boża z Guadalupe
Na Filipinach pierwsza msza święta została odprawiona 31 marca 1521 roku przez księży biorących udział w wyprawie dookoła świata, zorganizowanej przez Ferdynanda Magellana. Już w 1579 roku papież Grzegorz XIII ustanowił diecezję w Manili, a do roku 1595 całe Filipiny zostały objęte administracją kościelną. W 1542 roku zostały nazwane na cześć następcy tronu hiszpańskiego - przyszłego króla Filipa II. Ludność zachowała całkowicie pierwotny malajski charakter, a duchowieństwo wywodziło się w znacznym stopniu ze społeczności tubylczej. O szybkiej chrystianizacji miejscowej ludności świadczy kult Matki Bożej z Guadalupe, rozszerzający się na Filipinach od roku 1564. Cesarz Karol V Habsburg - będący jako Karol I jednocześnie królem hiszpańskim - mógł doprawdy powiedzieć, że w jego państwach słońce nigdy nie zachodzi.
Inne kluczowe dla całej przyszłości wydarzenia nastąpiły w tym czasie w Europie Północnej. W niemieckiej myśli teologicznej pojawiły się poglądy zupełnie niezgodne z doktryną katolicką. Jan Pupper zwany Johann von Goch w 1475 roku ogłosił, że jedynym autorytetem jest Biblia, a Jan Wessel (1420-1489) znany jako Gansfort odrzucił naukę Kościoła, że zbawienie zależy nie tylko od wiary, ale także od uczynków. Były to w gruncie rzeczy dwa podstawowe punkty późniejszej doktryny protestanckiej: liczy się Biblia, a nie tradycja i Kościół, a do zbawienia wystarczy wiara - uczynki nie są potrzebne. Jednocześnie niemiecki dominikanin Heinrich Kramer opublikował w roku 1487 dzieło Młot na czarownice - walka z czarownicami stanie się w przyszłości znakiem firmowym protestantyzmu. Granat odpalił jednak Marcin Luter, który swoją sugestywnością, bezwzględnością i talentami politycznymi zmienił głoszone przez Puppera, Wessela i Kramera poglądy w ogromny ruch religijny, społeczny i siłę polityczną, która przez następne wieki wywierać będzie ogromny wpływ na życie Europy, a w pewnym sensie i poza Europą.
Marcin Luter, chłopski syn urodzony w 1483 roku, po ukończeniu szkół podstawowych prowadzonych przez franciszkanów i studiach filozoficznych na uniwersytecie w Erfurcie w roku 1505 wstąpił do augustianów, a w roku 1507 przyjął święcenia kapłańskie. W 1511 roku został wysłany do Rzymu, gdzie przeżył głębokie rozczarowanie stylem życia duchowieństwa, był szczególnie zgorszony tym, co przyjęło się nazywać humanizmem, a więc powszechnym zainteresowaniem starożytnością grecką i rzymską, w aspekcie znacznie szerszym niż typowe dla poprzednich wieków szukanie w starożytności przede wszystkim tego, co było użyteczne dla chrześcijaństwa. W Rzymie panował wówczas papież Leon X Medyceusz, wielki mecenas artystów, wielbiciel sztuki starożytnej. Księża w Rzymie przesiąknięci humanizmem bardziej zajmowali się "Owidiuszem, Wergiliuszem czy Cyceronem niż Izajaszem czy Jeremiaszem", pisze ksiądz profesor Michał Poradowski90. Kardynałowie przesiąknięci humanizmem oddawali się wykopaliskom archeologicznym, Rafael malował słynną Szkołę ateńską, a na jednym z rzymskich placów za zgodą papieża złożono ofiarę z byka. Metamorfozy Owidiusza stały się nieprzebranym źródłem tematów dla rzeźbiarzy i malarzy. W swojej nienawiści do wszystkiego, co rzymskie, a więc także całego nurtu humanistycznego odwołującego się do dorobku starożytności, zostawili protestanci ze starożytności jedynie Biblię, z której w zaciekłej niechęci do katolicyzmu, głównie w praktyce duszpasterskiej, zaczęli wynosić Stary Testament ponad Nowy. Zwingli i Kalwin zakazywali dawać inne imiona niż starotestamentalne i wbrew Rzymowi szukali wskazówek moralnych i etycznych przede wszystkim w Starym Testamencie, między innymi Luter angielskiemu Henrykowi VIII, a razem z Melanchtonem landgrafowi heskiemu Filipowi doradzali, by wzorując się na przykładach ze Starego Testamentu, władcy żenili się powtórnie bez rozwodu z poprzednimi żonami, co zmusiło Kościół, by na soborze trydenckim zwołanym w 1545 roku podkreślić, że Stary Testament, choć należy do Objawienia, to musi być rozpatrywany w perspektywie Nowego Testamentu. Istotnym argumentem w walce przeciwko Rzymowi stał się tak zwany handel odpustami. Papież postanowił radykalnie przebudować Bazylikę św. Piotra - dla pokrycia kosztów rozprowadzał odpusty, które w świetle tworzącej się doktryny protestanckiej nie mogły mieć jakiegokolwiek znaczenia, skoro zbawienie, względnie potępienie nie było zależne od uczynków. Z drugiej strony zarzut handlu odpustami - jak zwykle zarzuty o charakterze finansowym - dobrze nadawał się do ataku na Rzym, został więc niezwykle skutecznie wykorzystany przez Lutra i zwolenników jego nowej doktryny. W 1517 roku Luter sformułował swoich 95 tez, które przesłał do biskupa Magdeburga i Moguncji (nie jest prawdą, że przybił je do drzwi kościoła uniwersyteckiego, względnie katedry w Wittenberdze - w Wittenberdze w ogóle katedry nie było). Luter nie zraził współczesnych niezwykłą brutalnością swego języka, gdy zapowiedział, że będzie mył ręce krwią papieża, a kardynałów utopi w Renie, wzywał do karania czarownic śmiercią, twierdził, że diabeł ukazywał mu się czterokrotnie, a po skazaniu na śmierć męczenników: kanclerza Anglii Tomasza Morusa i biskupa Jana Fishera ubolewał, że jeden jest tylko taki król Henryk VIII, który zresztą początkowo potępił nauki Lutra.
Trudno ująć doktrynę protestancką, gdyż nigdy nie powstała jakaś jedna jej wykładnia - po odrzuceniu autorytetu papieża i Kościoła rzymskiego protestantyzm nie miał żadnego urzędowego autorytetu rozstrzygającego - w krótkim czasie powstało tak zwanych 17 konfesji, czyli wyznań wiary. Dziś w Światowej Radzie Kościołów jest zrzeszonych blisko 400 wspólnot protestanckich, zatem w praktyce każda wspólnota poreformacyjna wyznaje, co chce, a niektórzy pastorzy głoszą publicznie, że nie wierzą w Boga. Tak więc najłatwiej jest wymienić to, czego protestanci nie uznają całkowicie lub co kwestionują w znacznym stopniu: nie uznają sakramentu kapłaństwa, w konsekwencji nie uznają mszy św. i sakramentu przeistoczenia z prawdziwą obecnością Chrystusa, a jeżeli w ogóle, to tę, która jest uzależniona od wiary wiernych, stanowiących jak gdyby zbiorowe kapłaństwo, nie uznają wolnej woli i w konsekwencji uczynki nie mają wpływu na zbawienie - niezwykle istotną konsekwencją tego jest wiara w predestynację, a więc przeznaczenie jednych na zbawienie, a drugich na potępienie - w razie potrzeby pozwala to na całkowitą eliminacje wrogów, bo zapewne Bóg ich nie chce! Skoro nie ma kapłaństwa, to nie ma i bierzmowania - konfirmacja ma jedynie charakter uroczystego włączenia do wspólnoty - podobnie też nie ma ostatniego namaszczenia, a spowiedź ma charakter wspólnego wyrecytowania grzechów raczej jako grzechów wspólnoty niż własnych. Konsekwencją wiary w predestynację było odrzucenie wiary w "obcowanie świętych", którzy stawali się w tej sytuacji w najlepszym wypadku czcigodnymi postaciami historycznymi i przestawali być przedmiotem kultu, a byli raczej zbędnymi orędownikami wiernych u Boga.
Miało to niezwykle dramatyczne i barbarzyńskie konsekwencje w postaci niemal zupełnego załamania sztuk plastycznych w krajach protestanckich, niemal masowego niszczenia ich wizerunków i ogołacania świątyń z najwspanialszych zabytków malarstwa i rzeźby poprzednich wieków. Naturalnie kult Matki Boskiej został zabroniony, a jej wizerunki w wielu wypadkach zniszczono, w ciągu kilkunastu lat nastąpiło niemal całkowite załamanie kwitnącego niemieckiego malarstwa i rzeźby tak wspaniale rozwijających się na początku XVI wieku - Dürer, Schongauer, Grünewald, Cranach, Holbeinowie (Starszy i Młodszy), Stwosz wraz ze swoimi pracowniami i uczniami stali się zbędni. Sztuki plastyczne - malarstwo i rzeźba - w krajach protestanckich uległy niemal zupełnemu załamaniu i zaczęły ożywać dopiero pod koniec XVIII wieku. Wyjątek stanowiła Holandia, w której miłość sztuki wyobrażeniowej była tak silna, że nawet protestantyzmowi nie udało się jej zniszczyć. Charakter umysłowości Lutra powodował niezwykle ostre, ale bardzo wąskie widzenie pewnych zagadnień - był wielkim entuzjastą św. Augustyna, lecz wziął z niego pewien pesymizm w ocenie ludzkiej natury, a także wykoślawione pojęcie łaski, która jakoby przesądza o zbędności dobrych uczynków, do których zła natura ludzka jest w gruncie rzeczy niezdolna. Stąd też w gruncie rzeczy jedynym niekwestionowanym sakramentem uznawanym przez protestantów pozostał chrzest, jako ten, przy którego przyjęciu dobrowolna współpraca człowieka nie ma znaczenia. Nauki Lutra uzyskały bardzo szybko zwolenników - do tych, którzy stali się orędownikami "protestu", należeli wśród najbardziej znanych teoretyk luteranizmu Filip Melanchton (1497-1560), tytułowany mianem Praeceptor Germaniae, współpracownik Lutra; Alzatczyk Marcin Bucer (1491-1551), który uzyskał silny wpływ między innymi w Strasburgu, Lindau i Konstancji. Jan Kalwin (1509-1564), niewątpliwie jeden z najwybitniejszych - choć otoczony ponurą sławą - współtwórców religii ewangelickiej, zaproszony do Genewy w 1541 roku zaprowadził tam dyktaturę religijną, oficjalnie miastem rządził protestancki konsystorz - zakazał wszelkich rozrywek, kontrolował w najdrobniejszych szczegółach życie mieszkańców, a ścięcie było łagodną karą wobec popularnego palenia na stosie. Rządy Kalwina w Genewie przypominały rządy potępionego przez Rzym Savonaroli we Florencji 50 lat wcześniej. Ulrich Zwingli (1484-1531) zaprowadził okrutną religijną dyktaturę w Zurychu. Zwingli od roku 1518 do śmierci w 1531 zarządził całkowity ikonoklazm i zniszczenie istniejących obrazów, ołtarzy i rzeźb.
Zwingli z Lutrem zadecydowali o powodzeniu protestantyzmu, stwarzając konkretny program polityczny - chodziło o utrwalenie protestantyzmu przez zjednanie sobie władzy, czyli stanów Rzeszy, to znaczy książąt i innych władców feudalnych oraz wolnych miast. Najpierw Luter uznał i poparł administracyjną władzę książąt, a następnie namówił ich, a także wolne miasta do konfiskaty i przejęcia majątków kościelnych i zakonnych - posłużył się metodą zastosowaną 100 lat wcześniej przez Husa, co zagwarantowało husytyzmowi długotrwałą obecność w Czechach, zarówno pod względem religijnym, jak i politycznym. Trzymając z książętami, Luter wezwał do krwawego stłumienia w roku 1524 buntu chłopów - była to tak zwana wojna chłopska. Nic też dziwnego, że nie trzeba było długo czekać na poparcie większości władców. Pozostał teraz jako główny przeciwnik reformacji w Rzeszy, wierny Kościołowi i gorliwy katolik cesarz Karol V oraz cała dynastia Habsburgów. Ewentualne pokonanie cesarza dawało zarówno szansę zwycięstwa nad papiestwem i katolicyzmem, jak i nieprawdopodobne możliwości wzbogacenia się protestanckich książąt. W 1530 roku Zwingli wraz z Lutrem ułożyli plan wielkiego sojuszu politycznego wszystkich przeciwników Kościoła, proponując jego realizację landgrafowi heskiemu Filipowi, i tak w roku 1531 powstał Związek Szmalkaldzki protestanckich stanów Rzeszy. Sam Zwingli rozpoczął w Zurychu wojnę z katolickimi kantonami szwajcarskimi i zginął w roku 1531. Cesarz po latach zmagań wygrał w bitwie pod Mühlbergiem w roku 1547, ale siły protestantów nie zostały złamane i w zawartym w 1555 roku w Augsburgu pokoju cesarz był zmuszony zgodzić się na haniebną zasadę "cuius regio, eius religio" - "czyja władza, tego religia".
Po części państw niemieckich protestantyzm, czy bardziej ogólnie reformacja, rozlał się na ogromne obszary Europy i dotarł do wszystkich państw Europy łacińskiej od Hiszpanii po Rzeczpospolitą z Litwą i Ukrainą, a także do Czech, na Węgry z Siedmiogrodem, nie pozyskawszy jednak w tych krajach władców, religie reformowane nie stały się religiami panującymi. Trwałą dominację uzyskał protestantyzm tam, gdzie po jego stronie opowiedzieli się władcy: najpierw w środkowych i północno-wschodnich Niemczech, a następnie w Szwecji i związanej ze Szwecją Finlandii, gdzie został wprowadzony w 1527 roku przez króla Gustawa I Wazę, w roku 1536 w Danii i Norwegii przez Christiana III, a w polskich lennach pruskich w 1525 roku i w Inflantach przez sekularyzację państw zakonnych w roku 1561. W Islandii, która była pod władzą królów duńskich, protestantyzm został wprowadzony w 1551 roku, w północnych Niderlandach w roku 1566, w kilku kantonach szwajcarskich od czasów Kalwina i Zwingliego i wreszcie w Anglii, gdzie król Henryk VIII początkowo był niezwykle krytyczny wobec Lutra, luteranizmu i w ogóle reformacji, a za napisanie dzieła teologicznego w obronie sakramentów przed atakami Lutra (Assertio septem Sacramentorum) w 1521 roku otrzymał od papieża Leona X używany przez królów angielskich po dziś dzień tytuł Defensor Christianae fidei (Obrońca wiary chrześcijańskiej). Jednakże Henryk VIII uwiedziony przez Annę Boleyn, nie otrzymawszy unieważnienia swojego małżeństwa z królową Katarzyną Aragońską, zerwał z Rzymem w 1531 roku i ogłosił się głową Kościoła angielskiego, a także kazał rozwiązać przez nowo mianowanego - już heretyckiego - arcybiskupa Canterbury swoje małżeństwo z Katarzyną. Kanclerz królestwa Tomasz Morus, gorliwy katolik, ale też wierny i jak dotąd posłuszny sługa królewski, uznawszy, że król przekroczył ostateczną granicę, odmówił uznania Henryka VIII za głowę Kościoła w Anglii, poniósł śmierć męczeńską 6 lipca 1535 roku. Został ogłoszony świętym w roku 1935 przez Piusa XI, a patronem polityków przez Jana Pawła II.
Niewątpliwie reformacja była największym dramatem Europy przed połową XVIII wieku, kiedy tak zwane oświecenie, zwane czasami drugą reformacją, wraz z rewolucją francuską dokonało kolejnego przewrotu w życiu Europy.
W konsekwencji zerwania protestantów z Rzymem runęła europejska ResPublica Christiana, znikło poczucie jedności europejskiej - wystarczy powiedzieć, że w 1536 roku, 10 lat po klęsce wojsk chrześcijańskich pod Mohaczem, w której poległo z rąk Turków 20 tysięcy Węgrów i ich sprzymierzeńców, król Francji Franciszek I zawarł z Turcją, będącą u szczytu potęgi, sojusz wymierzony w cesarza Karola V. Niewątpliwie to religia katolicka reprezentowana przez papieski Rzym była stroną atakowaną, która broniła ładu i porządku religijnego i społecznego liczącego już w Europie ponad 1000 lat. Niewątpliwie też stosunki panujące w papieskim Rzymie i praktyki wielu ludzi Kościoła dały wiele powodów do krytyki i również bez wątpienia przyczyny przyjęcia reformacji w różnych krajach bywały różne. Jedna przyczyna występowała jednak wszędzie - pełne poparcie apostołów nowej wiary dla apetytów materialnych i politycznych władców. Nadto mnogość różniących się między sobą wyznań, czyli konfesji protestanckich, czyniła z władców nie tylko głowy lokalnych Kościołów (landes kirche), ale na dodatek stawiała ich w roli arbitrów w kwestiach wiary, dając im pełnię władzy teologicznej.
To wszystko jednak nie tłumaczy odpadnięcia od Rzymu po wiekach wspólnoty tak wielu krajów. Stosunki w papieskim Rzymie były często w ciągu poprzednich wieków równie odległe od ideału jak na przełomie wieków XV i XVI, władcy często chcieli narzucić swoją wolę Kościołowi, zarówno cesarze, jak i królowie francuscy, w Rzymie i u siebie, inni władcy zawsze rościli sobie pretensje do rządów w Kościele na terenie swych państw, ale to, co stało się w ciągu kilku dekad XVI wieku, było czymś zupełnie innym. I, jak się zdaje, musi mieć głębsze uzasadnienie niż tylko ambicje i zachłanność jednych, a gorszące zachowanie tych, którzy mieli dawać dobry przykład! Oderwanie się od Rzymu po wiekach wspólnej drogi duchowej musiało mieć korzenie w najgłębszych warstwach cywilizacyjnych. Znamienne, że reformacja trwale zapanowała wyłącznie w krajach germańskich leżących poza granicą rzymskiego limesu nieistniejącego już przecież od ponad 1000 lat! Protestantyzm nie przyjął się nawet w tych krajach, w których Germanie, chociaż zdecydowanie dominowali, to jednak podlegali kiedyś Rzymowi - nie przyjął się w Bawarii - niegdyś prowincji rzymskiej - a Monachium było jego ostoją w najbardziej gorących latach rodzenia się protestantyzmu, nie przyjął się również w innych krajach południa i zachodu Niemiec, gdzie ostoją katolicyzmu w Nadrenii była Kolonia - niegdyś rzymska Colonia Agrippinensis. Nie przyjął się też protestantyzm na terenie dzisiejszej Austrii, gdzie wierny katolickiemu Rzymowi pozostał Wiedeń - rzymska twierdza Vindobona. Wyjątkiem stało się kilka kantonów szwajcarskich, północne Niderlandy i Anglia, w której - jak widać - "tradycja germańska", a i język, którego elementy germańskie przeważyły nad łacińskimi, były silniejsze od rzymskich fundamentów. W Anglii protestantyzm zdominował tak niedawno jeszcze demonstrowane przez Henryka VIII przywiązanie do katolickiego Rzymu. Warto też zwrócić uwagę, że spośród państw "młodszej Europy" - tej urodzonej dla Rzymu około roku 1000 - reformacja zapuściła trwałe korzenie jedynie w państwach germańskich. Państwa niegermańskie - Irlandia, Czechy, Węgry czy Rzeczpospolita - wyznania reformowane jako religię państwową odrzuciły. Nie da się tego wytłumaczyć indywidualną historią w każdym poszczególnym wypadku - to nie mógł być zbieg okoliczności, że protestantyzm przyjął się w pozarzymskich krajach germańskich, to jednak był północny germański bunt przeciwko śródziemnomorskiemu Rzymowi, jego kulturze, cywilizacji, historii, no i przeciwko rzymskiemu chrześcijaństwu! Germanie, którzy tak wiele dali całej Europie i którym u początków średniowiecza Rzym zawdzięczał "rozlanie się" na całą Europę, a którym również łacińskie europejskie kraje postrzymskie zawdzięczały w znacznym stopniu wspaniałe średniowiecze, powiedzieli "dość"! Z wielką i tragiczną szkodą i nieobliczalnymi konsekwencjami dla obu stron! Powiedzieli "dość" nie tylko Rzymowi papieskiemu, lecz także - przynajmniej początkowo - całemu humanistycznemu zainteresowaniu starożytnością grecko-rzymską, całej europejskiej tradycji - zachowali z niej na tym etapie jedynie Biblię, i to raczej Stary niż Nowy Testament. Istnieje hipoteza, prezentowana między innymi przez księdza profesora Michała Poradowskiego, że był to bunt starego germańskiego pogaństwa powierzchownie jedynie schrystianizowanego i powierzchownie zromanizowanego91. Ale przecież Anglia była chrystianizowana od V wieku, Niemcy od VIII wieku, nordycka północ od XI wieku, Polska czy Węgry od X wieku. To prawda, że wzdłuż środkowej i dolnej Łaby ostateczna chrystianizacja nastąpiła dopiero w wieku XII, ale przecież te najmłodsze chrześcijańskie tereny nie odegrały tu decydującej roli. Jakkolwiek wszystkie wielkie historyczne czy raczej historiozoficzne hipotezy, a już szczególnie te dotyczące "długiego trwania" są skazane, by na zawsze pozostać w sferze teorii, to jednak i ta o buncie germańskiego pogaństwa przeciwko łacińskiej kulturze - a może cywilizacji - nie może być zlekceważona.
Polityka XVI wieku obracała się wokół kilku osi: na wschodzie nieustanny napór muzułmański szczególnie agresywnych Turków osmańskich, następców Turków seldżuckich. Na terenie Niemiec osią sporu była agresja protestancka przeciw niemieckim państwom katolickim. No i wreszcie konkurencja, spór i wojny między dwiema wielkimi indywidualnościami stojącymi na czele dwóch największych ówczesnych potęg europejskich - cesarza Karola V Habsburga i króla Francji Franciszka I Walezjusza. Panowali w tym samym czasie - Karol V (1500-1558), król Hiszpanii od 1516 roku, król władca Niemiec wybrany przez elektorów jednogłośnie w 1519 roku, koronowany na cesarza w 1530 roku, Franciszek I (1494-1547), król Francji od 1515 roku. Ich siły były wyrównane, Franciszek I rządził jednolitym i najpotężniejszym wówczas państwem europejskim, zwartym terytorialnie i - jak na ówczesne stosunki - silnie scentralizowanym. Karol V w swoim imperium, w którym słońce nigdy nie zachodziło, jako cesarz miał teoretycznie prymat w Europie, w Niemczech władzę bardziej realną, słabą w państwach protestanckich, znaczny autorytet w niemieckich państwach katolickich, w dziedzicznych państwach habsburskich, to jest w Austrii i w Czechach, już zupełnie konkretną. Karol był też oczywistym suwerenem dla swojego młodszego brata Ferdynanda od klęski pod Mohaczem i śmierci Ludwika Jagiellończyka w 1526 roku, króla Czech i Węgier, margrabiego Moraw. W Hiszpanii natomiast władza Karola była silna, nadto rozciągała się na kolonie amerykańskie i Filipiny. Terenem konkurencji obu monarchów były przede wszystkim Włochy, gdzie tradycyjnie cesarstwo rościło sobie prawo zwierzchności, Francja żądała księstwa Mediolanu, natomiast papiestwo lawirowało między Franciszkiem i Karolem a silnymi republikami Florencji, Wenecji i pomniejszymi księstwami i miastami. Ta konkurencja hiszpańsko-francuska trwać będzie przez cały XVI i XVII wiek, aż do początków XVIII wieku. We Włoszech papiestwo, broniąc swojej niezależności po smutnych doświadczeniach wieków wcześniejszych, a przede wszystkim po doświadczeniu niewoli awiniońskiej XIV wieku, zawsze będzie wspierać słabszego, póki ten nie stanie się silniejszy, by w odpowiednim momencie, zmieniwszy sojusze, uniknąć trwałej dominacji którejkolwiek ze stron. Obaj władcy byli katolikami i obaj przeciwstawiali się protestantom. Franciszek I początkowo nie zareagował dość energicznie przeciw religijnym nowinkom, natomiast wobec wzrastającej agresji protestanckiej musiał jasno opowiedzieć się po stronie katolickiej; Karol V, zagrożony protestantyzmem w Niemczech, nie miał nigdy wątpliwości i jego determinacji zawdzięczamy zachowanie części krajów niemieckich przy katolicyzmie. Pokój augsburski 1555 roku i przyjęta na nim zasada "czyja władza, tego religia" złamały psychicznie Karola V - nie miał sił, by przeciwstawić się tej haniebnej zasadzie. Dotąd katolikiem było się w sposób oczywisty - nie dlatego, że to była religia władzy, ale dlatego, że ta religia po prostu reprezentowała prawdę, natomiast pokój augsburski narzucający religię, nadto fałszywą, tylko dlatego, że to jest religia siły, bo władcy, był pogwałceniem oczywistych praw boskich i ludzkich. Ciążyło też Karolowi V słynne "sacco di Roma" w 1527 roku - zniszczenie Rzymu, połączone z łupiestwem i strasznymi gwałtami jego wojsk, które w czasie prowadzonej we Włoszech wojny z Francją wymknęły się spod cesarskiej kontroli. W 1556 roku Karol V abdykował - Hiszpanię, Burgundię wraz z Niderlandami i koloniami, a także południowe Włochy i Sycylię przekazał synowi Filipowi II, a dziedziczne państwa w Niemczech - w konsekwencji również koronę cesarską - młodszemu bratu, królowi Czech, margrabiemu Moraw i królowi Węgier Ferdynandowi I. Ostatnie dwa lata spędził w klasztorze San Yuste, gdzie zmarł 21 września 1558 roku.
Franciszek I Walezjusz
Karol V Habsburg
Franciszek I tępił protestantyzm we Francji, natomiast w polityce zagranicznej nie wahał się współpracować z niemieckimi państwami protestanckimi, a także, co gorsza, od 1521 roku - formalny traktat w 1536 roku - z Turcją jako wrogami Karola V. Warto więc pamiętać, że Turcy zagrozili Wiedniowi już w 1529 roku, gdzie musiał im stawić czoła cesarz Karol V. Po długim i wybitnym panowaniu we Francji Franciszka I nastąpiło panowanie dość szybko zmieniających się monarchów: najpierw syna Franciszka I Henryka II, który objął tron w roku 1547, ranny w turnieju rycerskim zmarł w 1559 roku, a po nim panowali kolejno trzej jego synowie, za których de facto rządziła ich matka królowa wdowa Katarzyna Medycejska: Franciszek II zasiadał na tronie zaledwie od 1559 do 1560 roku, następny był Karol IX, który zmarł w 1574 roku, a po nim, po krótkim epizodzie polskim, Henryk III, zasztyletowany w 1589 roku jako ostatni z Walezjuszy. Kilka miesięcy przed nim zmarła Katarzyna Medycejska. Wcześniej Henryk III ustanowił swoim następcą Henryka Burbona, króla niewielkiej Nawarry i swego dalekiego kuzyna. Wówczas od kilkudziesięciu już lat protestantyzm odnosił sukcesy wśród wyższych warstw francuskich, mając coraz więcej zwolenników zwanych we Francji hugenotami od bramy króla Hugona Capeta w Tours, w której sąsiedztwie początkowo zbierali się na swoje modlitwy92. Reformacja szybko się rozwijała, przede wszystkim wśród klas wyższych i urzędników królewskich, mniej wśród "szeregowej" szlachty i klas niższych. Na czele obozu katolickiego znaleźli się Gwizjusze (książęta de Guise), członkowie rodziny władającej w Lotaryngii, na czele hugenotów zaś książęta de Burbon, panujący w Nawarze, z bocznej linii panujących we Francji Walezjuszy, czyli książąt i królów de Valois. Obok Burbonów na czele hugenotów znalazł się słynny admirał Gaspard de Coligny, którego pomnik stoi dzisiaj w Paryżu przy rue de Rivoli.
Kolejni monarchowie, Henryk II, a także Franciszek II, Karol IX, Henryk III, razem z matką królową Katarzyną Medycejską, starali się zachować równowagę między katolickimi Gwizjuszami wraz z obozem katolickim a Burbonami i ich obozem hugenockim. Hugenoci próbowali objąć władzę siłą - w tak zwanym spisku z Amboise w 1560 roku - a mimo przywilejów udzielonych w 1562 roku przez królową regentkę rozpoczęli wojnę. Niezależnie od próby załagodzenia wrogości ponowny spisek został wykryty. Katarzyna Medycejska starała się odgrywać rolę mediatorki. Niemniej w czasie wesela jej córki Małgorzaty, słynnej królowej Margot, z przyszłym królem Henrykiem IV w nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 roku doszło do rzezi hugenotów oskarżonych o spisek na życie króla - była to sławna noc św. Bartłomieja. Henryk był przywódcą hugenotów, ale by móc objąć tron we Francji, w roku 1589 przeszedł na katolicyzm, wypowiedziawszy słynne słowa "Paryż wart jest mszy" - "Paris vaut bien une messe" - i ogłosił tolerancyjny edykt nantejski w 1598 roku, który zakończył wojny religijne we Francji.
W Niemczech pokój augsburski zapewnił względny spokój aż do wybuchu wojny trzydziestoletniej w 1618 roku. Główne zaangażowanie militarne cesarzy koncentrowało się na wschodzie z powodu ekspansji tureckiej. Po Ferdynandzie I cesarzem był Maksymilian II (1564-1576), jego syn, a po jego śmierci Rudolf II (1576-1611). Rzesza Niemiecka składała się wówczas z 383 państw, zwanych stanami - były to biskupstwa o statusie księstw, księstwa świeckie i wolne miasta. Centralną władzę Rzeszy stanowili cesarz i Sejm Rzeszy, a także Sąd Kamery Rzeszy. Cesarz cieszył się znacznym autorytetem, ale w księstwach i miastach protestanckich władzy de facto nie posiadał, znacznie większe wpływy zachował w księstwach i miastach katolickich, natomiast dużą faktyczną władzę sprawował w dziedzicznych krajach habsburskich z Czechami i Austrią na czele. Sejm, w którym zasiadali przedstawiciele poszczególnych państw Rzeszy, mógł się zebrać tylko na wezwanie cesarza, a konstytucje sejmowe miały moc prawną wyłącznie po zatwierdzeniu przez cesarza. Sąd Kamery Rzeszy rozstrzygał spory religijne. Od pokoju augsburskiego 1555 roku charakter Niemiec jako coraz luźniejszej federacji jeszcze się pogłębił.
W Anglii po śmierci Henryka VIII w 1547 roku rządy objął jego syn z trzeciej żony, Jane Seymour, Edward VI, zmarły w 1553 roku, po którym w latach 1553-1558 panowała królowa Maria I, córka Henryka VIII z jego katolickiego małżeństwa z Katarzyną Aragońską. Królowa próbowała przywrócić katolicyzm, jednak jej polityka wewnętrzna i zagraniczna - zbliżenie z Hiszpanią - i obawa licznej, także drobnej szlachty wzbogaconej rozdanymi przez Henryka VIII dobrami kościelnymi przed niebezpieczeństwem ich zwrotu nie pozwoliły królowej w czasie krótkiego panowania na przywrócenie jedności z Rzymem. Po niej tron objęła w 1558 roku Elżbieta I, córka Henryka VIII i Anny Boleyn. Z wyjątkiem krótkiego panowania królowej Marii za czasów Henryka VIII, Edwarda VI i Elżbiety I trwały okrutne prześladowania katolików - odmowa złożenia przysięgi monarsze jako głowie Kościoła w Anglii karana była śmiercią. W 1585 roku Anglia zrobiła pierwszy krok na drodze do swojej wielkiej światowej potęgi - sir Walter Raleigh, poeta i żeglarz, zaanektował we wschodniej części Ameryki Północnej na rzecz Anglii obszar około 100 tysięcy kilometrów kwadratowych i nazwał go na cześć niezamężnej monarchini Elżbiety I Wirginią. Wirginia stała się 200 lat później jednym z 13 stanów założycielskich Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.
W Hiszpanii druga połowa XVI wieku była epoką Filipa II (1527-1598), który objął tron po abdykacji ojca, cesarza Karola V, w roku 1556. Jako syn Izabeli Portugalskiej, a mąż Marii Portugalskiej objął tron portugalski, w wyniku czego został władcą nie tylko państw odziedziczonych po ojcu, lecz także Portugalii i jej kolonii w Afryce, Indiach i Brazylii. Był też królem Neapolu i Sycylii oraz władcą Mediolanu. Flota hiszpańska w roku 1571 odniosła wspaniałe zwycięstwo nad flotą turecką pod Lepanto i w ten sposób radykalnie zahamowała ekspansję turecką w basenie Morza Śródziemnego, ale z kolei klęska "hiszpańskiej niezwyciężonej armady" w bitwie morskiej z flotą angielską w 1588 roku przesądziła o przyszłej trwałej dominacji floty angielskiej na morzach świata. Wielkim hiszpańskim niepowodzeniem była utrata zbuntowanych północnych protestanckich Niderlandów - dzisiejszej Holandii - w 1581 roku. Przy monarchach hiszpańskich pozostały Niderlandy południowe - dzisiejsza Belgia. Sam Filip II był człowiekiem niezwykle skromnym. Jego siedzibą był ufundowany przez niego klasztor Augustianów w Escorialu, z kościołem św. Wawrzyńca. Król miał tam swoje skromne apartamenty, a jego pokój przypominał celę. W podziemiach znajdowało się królewskie mauzoleum. Fundując klasztor, w którym on i jego następcy znaleźli swoją siedzibę, król wypowiedział słynne słowa: "Buduję Panu Bogu pałac, a królowi chatę". Umierając, zostawił swe państwo mocarstwem, ale apogeum potęgi i zasług Hiszpania miała już za sobą.
Od czasów Królów Katolickich monarchowie hiszpańscy prowadzili stanowczą politykę jedności narodowej i religijnej - uchroniło to Hiszpanię, a także Portugalię od wojen religijnych, które rozdzierały w tym czasie największe kraje europejskie, przede wszystkim Niemcy, ale również Francję.
W połowie XVI wieku Europa katolicka dojrzała do wspólnej decyzji o krokach zmierzających do naprawy Kościoła i zapewnienia jedności - dawnej Res Publica Christiana - tak dalece, jak to było możliwe. W roku 1545 papież Paweł III, w porozumieniu z cesarzem Karolem V i królem Franciszkiem I, zwołał do Trydentu w północnych Włoszech sobór, od miejsca obrad zwany trydenckim. Zaproszeni zostali również protestanci, ale odmówili udziału i w ten sposób zaprzepaścili nadzieję na przywrócenie jedności chrześcijaństwa zachodniego. Sobór z przerwami obradował aż do roku 1563, a kończył obrady za panowania papieża Piusa IV. Wszyscy obecni podpisali dekrety końcowe: 199 biskupów, 7 opatów i 7 przełożonych generalnych zakonów. Chociaż Sobór Trydencki nie przywrócił jedności, jednak był wielkim sukcesem, bo stworzył doktrynalne podstawy dla jedności katolickiej części chrześcijaństwa. Była to wielka demonstracja tej jedności, co przyczyniło się do zachowania więzów z papieskim Rzymem świata katolickiego. Sobór sprecyzował te wszystkie prawdy wiary, które kwestionowała reformacja, takie jak nauka o sakramentach, o grzechu, a więc wolnej woli i w konsekwencji o usprawiedliwieniu przez uczynki. Sobór uznał za źródło wiary tradycję apostolską, a także za słuszne oddawanie czci Matce Boskiej i świętym, uznał również za uzasadnioną cześć dla relikwii, obrazów i rzeźb, przeciwstawiając się tym samym protestanckiemu ikonoklazmowi. To ostatnie było niezwykle istotne dla dalszego fantastycznego rozwoju malarstwa i rzeźby w krajach katolickich - XVI, XVII, XVIII wiek to kilkaset lat rozkwitu malarstwa i rzeźby europejskiej, ale niemal wyłącznie w krajach katolickich - wyjątkiem jak gdyby potwierdzającym regułę było wspaniałe malarstwo protestanckich Niderlandów Północnych, dzisiejszej Holandii. Sobór Trydencki uważany jest za otwarcie wielkiego rozdziału kontrreformacji. I w rzeczywistości zapoczątkował wielkie dzieło obrony Kościoła. Kościół nie zwracał się przeciw komuś lub czemuś - Kościół i katolicyzm był stroną bezpardonowo atakowaną w płaszczyźnie doktrynalnej przez Lutra, Melanchtona, Zwingliego, Kalwina i innych ideologów reformacji, a w płaszczyźnie politycznej przez zainicjowany przez nich oraz wspierających ich władców Związek Szmalkaldzki i wywołane przez nich wszystkie późniejsze wojny religijne. Trudno uznać - jak chcieli przeciwnicy Kościoła - że obrona tysiącletniego stanu posiadania Rzymu jest współsprawstwem! Agresorem był wyłącznie protestantyzm. Winny jest napadający, a nie napadnięty. Winny jest przywłaszczający, a nie właściciel. Winny jest agresor, a nie ofiara, nawet gdy się broni, a właśnie tego prawa do obrony odmawiają Kościołowi jego krytycy, de facto wrogowie, ci, którzy wówczas, ale przede wszystkim później chcieliby widzieć Kościół bezbronny - a przede wszystkim pokonany.
Nie byłoby sukcesu Soboru Trydenckiego, a przynajmniej nie na taką skalę, gdyby nie rozpoczęte w tym samym czasie dzieło Ignacego Loyoli i jego owoc: zakon jezuitów. Święty Ignacy powtórzył po raz ostatni w dotychczasowych dziejach Kościoła fenomen założycielskiego sukcesu takich swoich poprzedników jak św. Benedykt z Nursji, założyciel benedyktynów, św. Bernard z Clairvaux, założyciel cystersów, św. Franciszek franciszkanów czy św. Dominik dominikanów. Każdy z nich rozpoczynał swoje dzieło z garstką przyjaciół - zapaleńców i dzieło każdego z nich szło z szybkością i siłą lawiny, by w ciągu kilkudziesięciu lat ogarnąć całą Europę, a w przypadku dzieła św. Ignacego niemal cały świat! Ignacy Loyola, Hiszpan (urodzony w 1491 roku) na zamku Loyola w prowincji Guipúzcoa w kraju Basków, rycerz królewski armii Nawarry, ranny i uzdrowiony odbył pielgrzymkę do Jerozolimy, a następnie po dwóch latach pustelniczego życia podjął studia teologiczne w Salamance, Barcelonie i w Paryżu. Tu właśnie, w kaplicy na Montmartrze, 15 sierpnia 1534 roku wraz z sześcioma towarzyszami złożył ślub, przyrzekając poświęcenie się pracy apostolskiej, pod hasłem "Ad maiorem Dei gloriam" - "na większą chwałę Boga". Nowy zakon został zatwierdzony w 1540 roku przez papieża Pawła III. Cechą wyróżniającą regułę był ślub posłuszeństwa składany przez zakonników wyższego stopnia papieżowi. Celem było apostolstwo jak najszerzej rozumiane, a więc przede wszystkim szkolnictwo, ale także - bardzo ważne - misje, rekolekcje, duszpasterstwo, publicystyka. Gdy św. Ignacy umierał w Rzymie 31 sierpnia 1556 roku, zakon liczył 1000 członków w 100 domach w 13 prowincjach w 5 krajach europejskich, a także w Brazylii, Indiach i w Japonii. W 1579 roku jezuici liczyli 5165 członków w 21 prowincjach, w roku 1616 13 112 członków w 32 prowincjach, a w 1749 roku 22 589 w 39 prowincjach. Wszędzie powstawały gimnazja (szkoły) i kolegia (uniwersytety) - można powiedzieć, że świat czekał na jezuitów! Hiszpania XVI wieku wydała jeszcze dwoje wielkich świętych - św. Jana od Krzyża (1542-1591) i św. Teresę z Ávili (1515-1582) - dwoje wielkich mistyków, którzy zostawili swój trwały ślad w duchowości katolickiej.
Wiek XVI to czas ogromnego rozwoju gospodarczego Europy - można powiedzieć, że był to wiek nie tyle wielkich wynalazków, co wielkich usprawnień: szerokie zastosowanie i usprawnienie napędu wodnego - koło wodne - zwiększało produkcję tkacką i foluszniczą, a także metalurgiczną, a nie tylko rolniczą, kontynuowano osuszanie nowych terenów pod uprawę, szczególnie, ale nie tylko, w Niderlandach, które od Artois po Fryzję były jednym z najbogatszych regionów Europy. Produkcja broni, zwłaszcza związana z szerokim zastosowaniem prochu, połączonym z niemal rewolucyjnym wynalazkiem (Norymberga 1517) spustu odpalającego proch zamiast podpalanego lontu, a więc rusznikarstwo, była istotną gałęzią gospodarki. Rozpowszechnienie sprężyny do zegarka wynalezionej we Włoszech w XV wieku, ale na wielką skalę zastosowanej dopiero w XVI wieku (Norymberga 1505) dało początek produkcji małych zegarków przenośnych noszonych przy sobie i stąd nazwanych "kieszonkowymi", zapoczątkowało też przemysł zegarmistrzowski z ośrodkami najpierw w Niemczech, następnie w Genewie, Paryżu, wreszcie w całej Europie. W 1505 roku w Wenecji udoskonalono w radykalny sposób produkcję luster - tafle szkła podlewano stopem cyny i rtęci. Odtąd Wenecja stała się wielkim ośrodkiem produkcji luster. Od około roku 1500 w Anglii zaczęto używać do pisania na papierze grafitowych sztyfcików - był to prototyp ołówka.
Również w Anglii górnictwo węgla nabierało niemal przemysłowych rozmiarów, aczkolwiek węgiel stosowany był jedynie do ogrzewania domów i w kowalstwie. Węgiel zastępował trudno dostępne z powodu wycięcia lasów drewno. Zastosowanie młotów hydraulicznych przy wydobywaniu i oczyszczaniu rud metali, głównie złota i żelaza, doprowadziło do znacznego zwiększenia produkcji tych metali. Ogromne przyspieszenie zaznaczyło się w budowie okrętów - w istotny sposób usprawniono i rozbudowano ożaglowanie, bardzo znacznie powiększając powierzchnię oddziaływania wiatru przez zastosowanie trzech masztów, wzmocniono burty, wyporność zwiększono do 200 ton, zastosowano nowe przyrządy do nawigacji - busolę, astrolabium i kwadrant.
Istotne zmiany nastąpiły w rolnictwie - w krajach południa Europy wprowadzono uprawę ryżu, pomarańcz i kukurydzy. Po raz pierwszy we Włoszech zastosowano siewnik. W krajach północnych część pól zamieniono na pastwiska ze względu na popyt na wełnę, co stwarzało koniunkturę dla eksportu zboża z krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Sposób produkcji też uległ istotnej zmianie - po raz pierwszy zastosowano organizację, która stała się prototypem dla późniejszej produkcji przemysłowej - tak zwany system nakładczy - przedsiębiorca powierzał pewne typy produkcji licznym wykonawcom, czy to chałupnikom, czy też zebranym w jednym miejscu robotnikom, półprodukty dostarczane innym wykonawcom były przez nich udoskonalane albo składane i w ten sposób jeden przedsiębiorca stawał się producentem na skalę znacznie przekraczającą możliwości dotychczasowego mistrza-właściciela warsztatu. Organizatorem-przedsiębiorcą był często kupiec, przez co kilka elementów procesu gospodarczego znajdowało się w jednych rękach i było łatwiejsze do sterowania i znacznie skuteczniejsze dla osiągniecia maksymalnego efektu ekonomicznego. Tak powstała manufaktura. System ten rozsadzał w pewnym stopniu dotychczasowy system cechowy.
Naturalnie na sytuację gospodarczą Europy ogromny wpływ miały wielkie odkrycia zamorskie - głównie Hiszpanów i Portugalczyków. Pionierami byli ci ostatni. Młodszy syn króla Portugalii Jana I i Joanny Angielskiej, książę Henryk Żeglarz (1393-1460), w swym zamku Sagres założył rodzaj morskiego instytutu naukowego, w którym zatrudniał astronomów, geografów, kartografów oraz żeglarzy wszelkich narodowości i począwszy od 1418 roku aż do roku 1460 niemal corocznie wysyłał ekspedycje, które zajmowały się sporządzaniem map wybrzeży, prądów morskich, nawiązywaniem kontaktów z ludnością tubylczą i kolonizowaniem wysp na Atlantyku. "Dzieła prowadzone pod jego patronatem stworzyły podwaliny pod dalsze odkrycia"93. W roku 1487 król Jan II wysłał ekspedycje, które okrążyły Przylądek Dobrej Nadziei, w latach 1497-1499 ekspedycja Vasco da Gamy dotarła do Indii, na początku XVI wieku Portugalczycy założyli ufortyfikowane placówki handlowe od Mozambiku i Zatoki Perskiej aż do Wysp Korzennych (dzisiejsze Moluki). W 1513 roku wpłynęli do Kantonu w południowych Chinach, a w połowie XVI wieku nawiązali regularne stosunki dyplomatyczne z Japonią i objęli w posiadanie Brazylię. Inwencja Hiszpanów i Portugalczyków końca wieku XV i przez cały wiek XVI była wprost bajeczna! Najbardziej zasłużony dla penetracji świata przez Portugalczyków po księciu Henryku był król Manuel I Wielki, zwany nie bez powodu królem Manuelem Szczęśliwym. Manuel Szczęśliwy panował od roku 1495 do 1521, patronował wielkim dziełom swojego królestwa, jemu zawdzięcza swój rozkwit sztuka, a przede wszystkim architektura tego czasu, której styl nosi miano manuelińskiego.
Jednym z największych dzieł w historii ludzkości, a może trzeba by powiedzieć jednym z największych eksperymentów - zarazem najbardziej symbolicznym - było opłynięcie kuli ziemskiej przez wyprawę żeglarza portugalskiego w służbie króla hiszpańskiego Karola I (późniejszego cesarza Karola V) Fern?o de Magalh?es, znanego pod hiszpańskim imieniem Ferdynand Magellan. Magellan wyruszył z portu Sanlúcar na zachód pięcioma karawelami 20 września 1519 roku, by potwierdzić, że Ziemia jest kulą, spodziewając się, iż jadąc na zachód, powróci ze wschodu. Przepłynąwszy Atlantyk, odkrył w Patagonii na południowym cyplu Ameryki cieśninę nazwaną następnie jego imieniem (Cieśnina Magellana), dzięki czemu odkryto drogę przez ocean, który nazwał Morzem Spokojnym (dziś Ocean Spokojny), dopłynął do Filipin, gdzie zginął 27 kwietnia 1521 roku w potyczce z tubylcami. Po stracie trzech spośród pięciu statków dwa ocalałe ("Trinidad" i "Victoria"), przepłynąwszy Ocean Indyjski i opłynąwszy Przylądek Dobrej Nadziei, dotarły ze wschodu do portu Sanlúcar 6 września 1522 roku. Nie było wątpliwości - Ziemia jest kulą!
Wielki rozwój żeglarstwa doprowadził do ogromnego rozwoju stoczni zarówno włoskich, hiszpańskich, portugalskich, flandryjskich, jak i angielskich. Ogromne ożywienie handlowe zaczęło się oczywiście w miastach portowych - najważniejsze w XVI wieku to Sewilla, Kadyks, Antwerpia, Hawr, Amsterdam, Wenecja, Genua, Londyn, Gdańsk, Hamburg, Marsylia. Wielkie obroty towarowe i związane z tym wysokie obroty finansowe oraz znaczny obrót wekslowy doprowadziły do powstania giełd - pierwsza giełda w Europie została otwarta w 1531 roku w Antwerpii.
Wielki rozwój gospodarczy owocował znacznym wzrostem ludności Europy, a szczególnie ludności zamieszkałej w miastach. Na początku XVI wieku ludność Europy liczyła około 70 milionów, w tym we Francji było około 16 milionów, w Niemczech 12 milionów, we Włoszech 10 milionów, w Hiszpanii z Portugalią 9 milionów, a w Anglii 4 miliony. Pod koniec tego samego wieku było to już około 90-100 milionów, z czego Francja liczyła około 19 milionów, Niemcy około 16 milionów, Włochy 13 milionów, a Hiszpania z Portugalią ok. 11 milionów. Uważa się, że w Europie Zachodniej liczba ludności miejskiej podwoiła się w ciągu XVI wieku i tak przykładowo około 1600 roku Londyn liczył 200 tysięcy mieszkańców, Paryż 220 tysięcy, Lizbona 100 tysięcy, Amsterdam 65 tysięcy. We Włoszech, Hiszpanii i Portugalii ludność miejska stanowiła połowę liczby mieszkańców, we Francji i Niemczech około jednej trzeciej liczby.
Sztuka - wielcy z wielkich w malarstwie, rzeźbie i literaturze
Wiek XVI to wprost żywiołowa eksplozja sztuki, szczególnie we Włoszech, zwłaszcza malarstwa, ale także rzeźby i architektury. Pierwsza połowa wieku to trzech geniuszy: Michał Anioł (Michelangelo Buonarroti, 1475-1564), twórca takich rzeźb jak Pieta z Bazyliki św. Piotra z lat 1498-1500 czy Dawid z Florencji z roku 1501 i wiele wiele innych, intensywność, żywiołowość, dynamika i siła dzieł czyni z niego proroka sztuki następnej wielkiej epoki - sztuki baroku; Leonardo da Vinci (1452-1519), autor między innymi Ostatniej Wieczerzy, fresku z refektarza kościoła Santa Maria della Grazie w Mediolanie, namalowanego w latach 1495-1497, Damy z łasiczką z około 1483 roku, znajdującej się w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, Madonny wśród skał z tego samego czasu, będącej w Luwrze, i Mony Lizy powstałej około 1503 roku, też w Luwrze; Rafael Santi (1483-1520) to autor między innymi fresków w apartamentach papieskich, tak zwanych Stanzach, i w Loggiach Watykańskich z lat 1511-1519, takich jak Adoracja Eucharystii, Szkoła Ateńska, Parnas. Wszyscy trzej twórcy wyszli ze środowiska artystycznego i intelektualnego Florencji, naznaczonego mecenatem wielkiego rodu Medyceuszów - najpierw wielkich bankierów, a potem Wielkich Książąt Toskanii, gdzie działali w XV wieku między innymi Fra Angelico (1387-1455), autor wspaniałych fresków, i Sandro Botticelli (1444-1510), autor na przykład sławnych Narodzin Wenus i Primavery.
Oprócz Florencji oczywiście nadal jasno świeciło słońce Wenecji - drugiego obok Florencji ośrodka malarstwa. Wenecja - absolutny fenomen - potęga morska od końca VII do XVIII wieku, zawsze w czołówce sztuki - od Bazyliki św. Marka budowanej od IX wieku z mozaikami bizantyjskimi z XIII wieku, później promieniująca sztuką już w pełni łacińską na całą Europę, szczególnie od XV do XVIII wieku. Jej najjaśniejsze trzy gwiazdy XVI wieku to Tycjan - Tiziano Vecello (około 1481-1576), między innymi nadworny malarz cesarza Karola V i wśród wielu innych dzieł autor jego wspaniałego portretu konnego z roku 1548, przedstawiającego cesarza po bitwie pod Mühlbergiem, dziś w Prado, czy portretu papieża Pawła III z nepotami z 1546 roku - chciałoby się powiedzieć: portrecista wszech czasów; Tintoretto - Jacopo Robusti Tintoretto (1518-1594), autor pełnych dramatyzmu i ekspresji obrazów, którymi pokrył ściany i sklepienia najbardziej znanych budowli weneckich: Pałacu Dożów (1562), Scuola (scuola-bractwo) della Trinita (1553), Scuola di San Marco (1562), Scuola di San Rocco (1564) i wielu obrazów dziś znajdujących się w największych muzeach Europy i świata, a także słynna Ostatnia Wieczerza w San Giorgio Maggiore w Wenecji (1592). I Veronese - Paolo Caliari urodzony w Weronie w 1529 roku, stąd Veronese, zmarły w Wenecji w 1588 roku, autor "uczt", między innymi Uczty w domu Lewiego (1573), absolutnie niezrównanej Uczty w Kanie Galilejskiej (1563) - dziś w Luwrze - czy Triumfu Wenecji (1555) dla Pałacu Dożów i wielu innych obrazów, dziś w największych muzeach świata - majestatyczna architektura, mistrzowskie skróty, wspaniały koloryt, ruch postaci. Gdy myślimy o malarstwie włoskim XV i XVI wieku, odnosimy wrażenie, że powiedziane zostało ostatnie słowo, że nic się już nie da dodać - tymczasem geniusz Europy łacińskiej miał nam jeszcze do zaproponowania wszystko to, co zobaczymy w następnych wiekach!
Poza Włochami warto odnotować francuską szkołę Fontainebleau. W krajach protestanckich malarstwo załamało się zupełnie przez niechęć twórców reformacji, protestancki ikonoklazm - do XVIII wieku nie ma nawet czego wspomnieć. Poza Niderlandami, które zarówno przed podziałem na północne protestanckie (dzisiejsza Holandia), jak i południowe katolickie (dzisiejsza Belgia) były niewątpliwie po Włoszech najsilniejszymi ośrodkami malarstwa w XVI wieku - malowali tam Quentin Massys, Jan Gossaert Mabuse, Bernard van Orley, Joachim Patinir, Lucas van Leyden, a później Hieronim Bosch oraz jeden z najbardziej sugestywnych malarzy Pieter Breughel Starszy (około 1525-1569), urodzony niedaleko Bredy, zmarły w Brukseli. Jego realizm, rodzajowość, a jednocześnie siła i sugestywność autentyzmu są jedyne w swoim rodzaju - Krajobraz zimowy, inaczej Myśliwi na śniegu, Chłopskie wesele, dziś oba w Kunsthistorische Museum w Wiedniu, czy Spis ludności w Betlejem w Galerii Królewskiej w Brukseli nie mają żadnych analogii - poza licznymi kopiami malowanymi przez jego syna Pietera Breughela Młodszego (1564-1638) - szczególnie pod względem autentyzmu i mistrzostwa w całym malarstwie europejskim. No i przedstawiciele szkoły naddunajskiej z Albrechtem Altdorferem (1480-1538), malarzem nieprawdopodobnych wizji - Bitwa Aleksandra Wielkiego namalowana w 1529 roku, obecnie w Alte Pinakothek w Monachium, wreszcie jeden z największych malarzy europejskich Albrecht Dürer (1471-1528).
Architektura europejska tej epoki to architekci włoscy, którzy nie będąc zbytnio "obciążeni" tradycją gotyku, którego architektura zrodziła się i rozkwitła głównie na północy, budowali w XV i XVI wieku sławne kościoły. Koncepcja artystyczna tych kościołów zapowiadała nowy styl w architekturze. Charakteryzowały je bezpośrednie odniesienia do antyku - między innymi katedra we Florencji, zwieńczona kopułą przez Filippa Brunelleschiego w 1436 roku czy Bazylika św. Piotra w Rzymie, budowana kolejno między innymi przez Bramantego, Rafaela i dokończona (niemal) przez Michała Anioła w latach 1547-1564. Odniesienia do antyku dały dobrą podstawę koncepcji architektury barokowej. Bezpośrednim pierwowzorem architektury barokowej stał się jezuicki kościół Il Ges? w Rzymie.
Architektura rezydencjonalna we Włoszech to projekty Andrei Palladia (1508-1580), między innymi Villa Barbaro (1560) czy Villa Rotonda (po 1550). Rezydencje projektowane przez Palladia zrywały zupełnie z tradycją siedziby zamku feudała, a stawały się wygodną wiejską willą-pałacem - poza Włochami stały się wzorem dla wiejskich rezydencji dopiero w późniejszych wiekach - i jako koncepcja siedziby wiejskiej przetrwały w gruncie rzeczy aż do XX wieku. Natomiast w ówczesnej Europie tradycja "zamkowa", rycerska, była tak silna, że chociaż szlachcic - i nie tylko szlachcic - chciał mieszkać wygodnie i chociaż wieże oraz fosy nie mogły go już bronić wobec nowej techniki wojennej, to jednak z wieżą i fosą rozstać się nie było tak łatwo - Chambord wzniesiony dla królów Francji Franciszka I i Henryka II w latach 1519-1556 jest tego najlepszą ilustracją.
Kościół Il Ges?, Rzym, 1568-1584
Kościołów w XVI wieku poza Włochami wielu nie wznoszono, a jeżeli nawet, to tradycja gotycka była tak silna, że nie wzorowano się na Florencji czy Rzymie, ale na własnych dawniejszych przykładach - tak wzniesiono w połowie XVI wieku jeden z największych kościołów Paryża, gotycki kościół św. Eustachego, a w latach siedemdziesiątych XVII wieku rozbudowano, zachowując gotycki charakter, katedrę w Orleanie. Jednak jak architektura, tak i inne dziedziny sztuki nie mogły dorównać malarstwu tej epoki. Dante aż do czasu geniuszu Szekspira pozostawał w Europie raczej samotną literacką gwiazdą. Inni byli wybitni, ale nie dorównali tamtym - Petrarka (1302-1374), młodszy o pokolenie od Dantego, był wybitny, ale nie genialny, jego przyjaciel Giovanni Boccaccio (1315-1375) zapewnił sobie miejsce w historii literatury frywolnym Dekameronem (1353). Poeci włoskiego XVI wieku to między innymi Pietro Aretino (1492-1556), autor listów, poematów i komedii, wybitniejszy Lodovico Ariosto (1474-1533), autor Orlanda Szalonego - ze starym motywem rycerzy walczących z Saracenami - przypomina się tu Pieśń o Rolandzie, rycerzu Karola Wielkiego, i młodszy od nich Torquato Tasso (1544-1595), autor słynnej Jerozolimy wyzwolonej (1581). Ten ostatni poemat jest pewnie najważniejszym dziełem literatury włoskiej XVI wieku, które doczekało się przekładów na chyba wszystkie języki europejskie - w tym na polski Piotra Kochanowskiego z roku 1618 - i po dziś dzień uchodzi za arcydzieło.
Zamek w Chambord, 1519-1559
W pewnym sensie ojcem poezji francuskiej XVI wieku był żyjący jeszcze w wieku XV François Villon (1431-po 1463), autor między innymi Wielkiego testamentu - podejmującego temat uciech życia i grozy śmierci, a więc dramat człowieczeństwa. Pierre de Ronsard (1524-1585), nadworny poeta Karola IX - wybitny poeta francuski - pozostaje symbolem najlepszych tradycji literatury francuskiej XVI wieku. François Rabelais (1494-1553) to twórca najbardziej znany i zasłużony dla literatury francuskiej XVI wieku. Zasłynął jako autor poematu Gargantua i Pantagruel (1532). Niezwykle wzbogacił francuski język literacki, a także przyczynił się do wprowadzenia do francuskiej kultury i świadomości literatury pięknej o zacięciu publicystycznym. Jego rubaszność ma się tak do wyrafinowania Ronsarda jak w literaturze polskiej Rej do Kochanowskiego!
W całej Europie licznie działali różni pisarze polityczni, którzy mieli ogromne zasługi również w kształtowaniu języków narodowych i to jest ich wkład w nadchodzące złote czasy literatury europejskiej. I dopiero w odniesieniu do ostatnich dekad XVI wieku możemy mówić, że sztuka pióra dorównywała w Europie sztuce pędzla i rzeźbiarskiego dłuta i późniejszemu geniuszowi kompozytorów. Oczywiście gwiazda Dantego świeciła cały ten czas - i nadal świeci - najjaśniejszym blaskiem. Niewątpliwie literatura angielska końca XVI i XVII wieku zaznaczyła swoją wielkość w kulturze Europy. Ale za ojca poezji angielskiej słusznie jest uważany o dwa wieki wcześniejszy Geoffrey Chaucer (1343-1400), autor między innymi słynnych Opowieści kanterberyjskich - pełna humoru panorama społeczeństwa, obyczajów i kultury XIV-wiecznej Anglii. Niewątpliwie geniuszem literatury możemy nazwać Szekspira. William Shakespeare (1564-1616) przywrócił przede wszystkim ówczesnej Europie świadomość, że dramat jest najbardziej interesującą dziedziną literatury i niemal najbardziej zaniedbanym, a przynajmniej niedocenionym rodzajem sztuki scenicznej od czasów starożytności. Najgłębszy przekaz ludzkich dramatów - władzy, miłości, pieniądza, życia i śmierci w najdoskonalszej formie literackiej, w najtrafniejszych skrótach myślowych i formułach literackich, najgłębsze myśli najprecyzyjniej ujęte i zdania oświetlające jak snop światła zakamarki duszy bohaterów i czytelników - wszystkiemu nadana doskonała forma sceniczna o konstrukcji i akcji tak mistrzowskich, że Szekspira stawia się obok Dantego na tych samych szczytach ludzkich osiągnięć, gdzie znaleźli się w swoich dziedzinach Michał Anioł czy Rafael - "po raz pierwszy od czasów antyku tragizm przemówił z taka siłą, znajdując w dziełach Szekspira nowe ujęcie i pełny wyraz sceniczny"94, pisze profesor Antoni Dębnicki. Dziełami Szekspira o niesłabnącej sile rażenia są między innymi Ryszard III (1593), Romeo i Julia (1595), Hamlet (1600), Otello (1604), Makbet (1606), Opowieść zimowa (1611), a także Burza (1611), komedie: Poskromienie złośnicy (1593), Sen nocy letniej (1595), Wesołe kumoszki z Windsoru (1597). Szekspir jest również autorem 154 sonetów wydanych w 1609 roku.
Obok Szekspira do twórców tak zwanego dramatu elżbietańskiego należał także Christopher Marlowe (1564-1593), współczesny im był sir Walter Raleigh (1552-1618), żeglarz, korsarz i poeta, faworyt królowej Elżbiety I. W 1642 roku purytanie, skrajny odłam protestantyzmu, po wygnaniu Karola I objęli władzę w Londynie i nakazali zamknięcie wszystkich teatrów - rozciągnęli swoją nienawiść do sztuk plastycznych (swoisty ikonoklazm) na wszelki rodzaj rozrywek jako dzieł szatana. Współczesna - choć dłużej jeszcze działająca - była grupa poetów zwanych metafizycznymi, którzy w krótkich formach poetyckich osiągnęli mistrzostwo - oprócz sir Waltera Raleigh, autora między innymi wierszy Czymże jest życie i Epitafium własne, należeli do nich Fulke Greville lord Brook (1554-1628), autor Chorus sacerdotum, czy Robert Southwell (1561-1595), który napisał Dziecię płonące, być może najbardziej spośród nich znany John Donne (1572-1631), autor choćby Wschodu słońca i Nieskończoności kochanków, George Herbert (1593-1633), twórca Odwetu, Ołtarza, Męczarni, Odkupienia i Grobu. Niektórzy z nich byli katolikami, inni protestantami. Doprawdy angielska literatura końca XVI i XVII wieku szturmem weszła na szczyty nieosiągnięte w Anglii nigdy wcześniej i przez niewielu później95.
To be, or not to be: that is the question:
Whether 'tis nobler in the mind to suffer
The slings and arrows of outrageous fortune,
Or to take arms against a sea of troubles,
And by opposing end them? To die: to sleep;
No more, and by a sleep to say we end
The heart-ache and the thousand natural shocks
That flesh is heir to, 'tis a consummation
Devoutly to be wish'd. To die, to sleep;
Być czy też nie być - oto jest pytanie!
Czyliż szlachetniej ścierpieć w myślach strzały
I ostrza losu gniewnego, czy może
Broń lepiej chwycić przeciw morzu cierpień,
Stawiwszy opór - stłumić. Umrzeć - zasnąć.
Nic więcej. W takim śnie przestaje serce
Boleć i gaśnie tysiąc wstrząsów, których
Dziedzicem ciało. Oto zatracenie
Pragnień najgłębszych godne. Umrzeć - zasnąć.
W. Shakespeare, Antologia liryki angielskiej 1300-1950, tłum. J. Pietrkiewicz, Londyn 1958.
Skazy na cywilizacji łacińskiej - centralizacja władzy, walka z czarownicami, wojska zaciężne, kondotierzy
Wiek XVI był niezwykle istotny dla Europy, i to zarówno pod względem politycznym, gospodarczym, religijnym, jak i z uwagi na włączenie do obszarów chrześcijańskich ogromnych przestrzeni Nowego Świata. Podboje muzułmańskie i upadek Węgier po przegranej z Turkami bitwie pod Mohaczem w roku 1526, Turcy oblegający Wiedeń w roku 1529, a z drugiej strony początek końca tureckich zwycięstw - bitwa pod Lepanto (1571), w której flota hiszpańska i Zakonu Maltańskiego rozgromiła flotę turecką. Wiek XVI przyniósł też wiele europejskich porażek zarówno w sferze politycznej, jak i doktrynalnej. I chociaż trudno się zgodzić z dotychczasową periodyzacją, radykalnie zakwestionowaną przez Le Goffa i Kłoczowskiego, jakoby wiek XVI stanowił początek ery nowożytnej, to jednak niewątpliwie w tymże wieku zarysowały się tendencje, które coraz bardziej będą wpływać na to, co nazywamy cywilizacją europejską, i zmienią ją w końcu w taki sposób, że nie będzie ona miała wiele wspólnego ze swoimi fundamentami.
Protestancka reformacja przyniosła rewolucyjne zmiany nie tylko na gruncie teologicznym czy eklezjalnym. Podobny zakres zmian wywołała ona również na gruncie politycznym - poprzez uwypuklenie roli państwa.
G. Kucharczyk, Protestancka reformacja, "Miłujcie Się" 2017, nr 2.
Niewątpliwie największą katastrofą była reformacja, która podzieliwszy Europę wyznaniowo, podzieliła ją również politycznie, co w konsekwencji doprowadziło do krwawych wojen religijnych, które z większą lub mniejszą intensywnością będą trwały aż do pokoju westfalskiego w 1648 roku. Reformacja przyczyniła się w istotny sposób do centralizacji władzy państwowej - najpierw w krajach, w których religię poddała państwu, a pośrednio niemal w całej Europie, w której władcy naśladowali wzory protestanckie. Przypomnijmy, że w krajach protestanckich każdy władca był głową Kościoła, a już absolutnie totalny charakter przyjęła władza świecka w niektórych miastach, gdzie władzę tę wprost objęli "kapłani" nowej religii - Kalwin w Genewie czy Zwingli w Zurychu - w XVI wieku skończyło się definitywnie wspólne społeczeństwo Europy, skończyła się europejska ResPublica Christiana. A najwymowniejszym tego znakiem był sojusz króla Francji, tej Francji, która zrodziła wyprawy krzyżowe przeciw muzułmanom, z Turcją Sulejmana Wspaniałego przeciwko cesarstwu, a w konsekwencji także przeciw Jagiellonom na Węgrzech, z 1521 i 1536 roku.
Na wzmocnienie władzy centralnej oczywiście istotny wpływ miał też problem wewnętrzny - nawet w krajach katolickich wpływy protestanckie antagonizowały społeczeństwo i wygrana królewska wzmacniała władcę katolickiego - podobnie jak wygrana protestancka wzmacniała władcę protestanckiego. Henryk VIII w Anglii otrzymał istotne narzędzie wzmocnienia władzy, gdy stał się głową Kościoła, podobnie jego następcy - syn Edward VI i córka Elżbieta I. Franciszek I we Francji, wykorzystując trudną sytuację Rzymu, podporządkował sobie w znacznym stopniu Kościół, wprowadzając stały skarb i wojsko, a inkorporując Sabaudię i Bretanię, stworzył podstawy do przyszłej władzy absolutnej królów Francji, którą wzmocnił dwa pokolenia później Henryk IV. Cesarz Karol V - jako król Hiszpanii Karol I - przestał od roku 1521 zwoływać hiszpańskie Kortezy, a niezależność miast, poza Niemcami, była coraz bardziej ograniczana. Na wschód od Łaby w Niemczech, a także w Polsce i Czechach poddaństwo chłopów było coraz bardziej uciążliwe, a wspólnoty wiejskie w dobrach prywatnych przestawały stopniowo istnieć.
Niewątpliwie społeczeństwo obywatelskie, tak jak je widziało dojrzałe średniowiecze od XI do XV wieku, miało swoje apogeum za sobą. Były też dalsze poważne skazy na obrazie Europy wieku humanistów. Hańbą niewątpliwie była zgoda Europy na niewolnictwo Murzynów w Nowym Świecie. Od wczesnego średniowiecza do mniej więcej XI wieku społeczeństwa Europy nie były - według klasycznego podziału - społeczeństwami niewolniczymi, a jedynie społeczeństwami, w których niewolnictwo występowało, natomiast około roku 1000 niewolnictwo w Europie zanikło. Nigdzie wówczas w Europie łacińskiej gospodarka ani struktury społeczne nie opierały się nie tylko na niewolnictwie, lecz nawet na osobistym poddaństwie. W wieku XVI, tak zwanym wieku humanistów, w znacznej części Europy wraca poddaństwo chłopów, a w całej Europie zgoda na niewolnictwo - co prawda na terenie Nowego Świata, ale przecież urządzonego przez Europejczyków!
Innym poważnym problemem stała się niemal powszechna wiara w konieczność walki z czarami i czarownicami. Kościół zawsze zwalczał rozpowszechnianą wiarę, że porozumienie z diabłem może zapewnić sukces na tym świecie. Ale czary i szatańskie obrządki były mimo to dość rozpowszechnione, głównie pod wpływem tekstów magicznych żydowskich i arabskich poświęconych czarom, astrologii i alchemii - zaczęło się to w wieku XIII, ale nabrało rozpędu, gdy humaniści włoscy końca XV wieku zaczęli magię "naukowo" porządkować; między innymi Marsilio Ficino (1433-1499) i Giovanni Pico della Mirandola (1463-1494) wraz z Niemcami, na przykład Johannesem Reuchlinem (1455-1522) i Heinrichem von Nettesheimem (1486-1535), założyli coś w rodzaju międzynarodowego stowarzyszenia humanistów-magów96. W oczywisty sposób żadna religia o konkretnym zespole wierzeń nie mogła się zgodzić na pseudoreligię odwołującą się do pseudonaukowych doświadczeń z jednej strony, a do kontaktów z nieczystymi siłami z drugiej. Jednakże "Kościół wydawał się mało zainteresowany prześladowaniem osób zajmujących się magią [...] raczej poprzestawał jedynie na surowym upominaniu winnego i wyznaczeniu mu pokuty"97. Sprawa walki z czarownicami nabrała jednak rozpędu. Prawdziwą plagą stały się procesy czarownic w XVI i XVII wieku, przede wszystkim w krajach protestanckich. Profesor prawa na Uniwersytecie w Lipsku i jednocześnie sędzia Benedict Carpzov (1595-1666), gorliwy protestant, chwalił się, że na podstawie jego wyroków stracono 20 tysięcy czarownic. Historycy traktują to jednak jako profesorskie przechwałki i twierdzą, że było ich tylko około 200! Carpzov był żarliwym protestantem i jak twierdził, jego ulubionym passusem z Biblii było zalecenie proroka Jeremiasza: "stosujcie sprawiedliwość każdego ranka". Kościół katolicki dopuszczał oczywiście procesy i karę śmierci za czary, ale wyczyny protestantów wywołały ostrą krytykę katolicką - Friedrich Spee (1591-1635), niemiecki jezuita, profesor Uniwersytetu w Paderborn, autor dzieła Cautio criminalis, stanowczo sprzeciwiał się procesom czarownic i stosowaniu tortur98. Protestanci emigrujący do Ameryki zaszczepiali tam nienawiść wobec prawdziwych lub domniemanych czarownic - słynne stracenie 20 kobiet podejrzanych o czary w mieście Salem w stanie Massachusetts w roku 1692! (przypomnijmy znaną sztukę Arthura Millera Czarownice z Salem z 1953 roku). Aczkolwiek procesy czarownic - prowadzone przez sądy świeckie - zdarzały się już w wiekach poprzednich, to ich wielkie nasilenie wystąpiło w wiekach uznawanych nie wiadomo czemu za postępowe, to jest w XVI i XVII oraz do połowy wieku XVIII. Chociaż procesy czarownic odbywały się we wszystkich krajach chrześcijaństwa zachodniego, jednak szczególnie wiele było ich w protestanckich Niemczech, Anglii i - zawsze "wychylonej" w kierunku protestantyzmu Francji. Jak opisuje Kurt Baschwitz, "to nie teologowie lecz świeccy juryści byli najbardziej zagorzałymi rzecznikami procesów czarownic"99. Wielka Encyklopedia Francuska - sztandarowe dzieło oświecenia - wydawana od 1751 roku pisze: "Stojąc na gruncie Pisma Świętego, byłoby niedorzecznością nie wierzyć, że demony wchodzą czasem z ludem w stosunki, które nazywamy magią". W 1782 roku sąd protestancki w szwajcarskim kantonie Glarus skazał na śmierć Annę Göldi za użycie "nienaturalnej mocy" dla zadania śmierci córeczce swojego chlebodawcy, lekarza (sic!). Annę Göldi ścięto!100 "Średniowiecze nawiedzały różne plagi. Nie znało ono jednak jeszcze plagi masowych procesów czarownic. Zjawisko to zrodziło się wraz z epoką nowożytną, a więc w XVI stuleciu, po odkryciu Ameryki i po reformacji"101.
Oczywiście ideał rycerski pozostawał ciągle żywy, ale poważną rysą było rozprzestrzenienie się praktyk wojsk zaciężnych - tych, którzy walczą dla pieniędzy, a nie dla sprawy. Włosi tu przodowali - kondotierzy stali się niemal nieodłącznymi uczestnikami wojen włoskich. Praktyka zrodziła się w XIV wieku, ale wojska najemne pozostały już elementem stałym w Europie, choć ich największa aktywność nastąpiła we Włoszech w XV i XVI wieku. Jeden z najsłynniejszych kondotierów Francesco I Sforza zdobył nawet dla siebie książęcą władzę w Mediolanie w 1450 roku (jego wnuczka Bianca była żoną cesarza Maksymiliana I, a prawnuczka Bona poślubiła polskiego króla Zygmunta Starego).
Po raz pierwszy w chrześcijańskiej Europie rozdział polityki od moralności - Włoch Machiavelli, Francuz Bodin i Anglik Morus
Nie tylko w świecie praktyki, ale niestety także w obszarze idei zachodziły niedobre zmiany. Wielką nowością - o dalekosiężnych konsekwencjach sięgających naszych czasów - był pomysł zupełnego wyłączenia polityki spod działania reguł moralnych. Jest tu przede wszystkim trzech "zasłużonych", każdy na swój sposób: Włoch Machiavelli, Francuz Bodin i Anglik Morus.
Florentczyk, urzędnik republiki florenckiej Niccol? Machiavelli (1469-1527) jest znany przede wszystkim jako autor Księcia - poradnika, jak zdobyć i utrzymać władzę, opierając się na gorszych stronach natury ludzkiej, gdyż - jak uważał Machiavelli - jedynymi motywami ludzkiego działania jest żądza posiadania i żądza władzy; w walce politycznej trzeba się do tego dostosować i dla osiągnięcia celu - a jedynym celem księcia jest władza - należy stosować podstęp, przemoc i obłudę. Trzeba traktować ludzi jako odseparowane jednostki, wykorzystując ich naturalną wobec siebie wrogość. W walce o władzę co prawda zbrodnia pozostaje zbrodnią, ale jest usprawiedliwiona celem, jakim jest zdobycie władzy, a skoro jest usprawiedliwiona, nie jest już zbrodnią, gdyż cel uświęca środki. Machiavelli zwalczał Kościół, uważając, że powinien on zostać podporządkowany państwu i jego interesom. Początkowo nie przyznawano mu racji, gdyż jego doktryna wyłączenia działań władcy spod zasad moralnych była całkowicie sprzeczna z fundamentami moralnymi ładu europejskiego, stąd wzbudził sprzeciw zarówno wśród katolików, jak i protestantów - nic dziwnego jednak, że 250 lat później zyskał sobie wielką sympatię filozofów oświecenia, między innymi Charles'a de Montesquieu, a przede wszystkim "ideowego ojca" rewolucji francuskiej Jeana-Jacques'a Rousseau. Machiavelli odrzucał chrześcijaństwo jako doktrynę bierności i lenistwa102. Jak usprawiedliwiają go niektórzy, nie zajmował się celami, które powinna sobie stawiać władza, ale jedynie jak najskuteczniejszą techniką sprawowania władzy. Kiedy twierdził jednak, że książę powinien nie tylko zabić konkurenta do władzy, lecz także zabić jego synów, to takie rady okazywały się zarówno cyniczne, jak i przerażające. Obrońcy Machiavellego tłumaczą go, że tylko pierwszy powiedział głośno to, co inni robili, ale ten, kto mówi takie rzeczy głośno, usprawiedliwia tych, którym dotąd sumienie stawiało niekiedy jakieś granice, a zasady własne i otoczenia tych granic przekroczyć nie pozwalały. Nie dziwi, że właśnie Machiavelli zyskał sobie entuzjazm nie tylko Rousseau, lecz już wcześniej zwolenników absolutyzmu w XVI wieku103.
Francuz Jean Bodin (1530-1596), profesor Uniwersytetu w Tuluzie, tłumacz delegacji francuskiej w Polsce, omawiającej powołanie na tron Henryka Walezego, to przede wszystkim autor Sześciu ksiąg o Rzeczpospolitej (1576). Bodin stworzył podstawy dla kultu instytucji państwa - niemal jako państwa dla państwa, chociaż domagał się, by rząd był sprawiedliwy, uważał, że rząd jest całkowicie suwerenny zarówno wobec jakichkolwiek sił zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Ma być wszechwładny, ale sprawiedliwy - brzmi pięknie, ale tylko w teorii! Dał tym samym podstawy uznania prawa pozytywnego i jego wszechwładzy - "prawo jest dobre, bo pochodzi od prawomocnej władzy", a więc de facto jest niezależne od norm moralnych! Chociaż z drugiej strony władca powinien stanowić prawa zgodnie z prawem Bożym, ale tylko teoretycznie, bo jeżeli władca narusza prawa Boże, to nie uchyla to wiążącego charakteru ustanowionych przez niego praw104.
Historią osobistą - historią swej kariery ziemskiej, a w pewnym sensie i niebieskiej - odbiega od innych ideologów i twórców idei sir Tomasz More, czyli Morus, a w końcu św. Tomasz Morus (1478-1535), prawnik i kanclerz króla Anglii Henryka VIII, dłuższy czas lojalny wobec króla, odmówił jednak złożenia przysięgi uznającej króla za głowę Kościoła Anglii, mimo że wiązało się to z uznaniem za zdrajcę i pociągało za sobą karę śmierci. Tak się też stało i sir Tomasz More został ścięty w roku 1535 jako najprawdziwszy męczennik za wierność Kościołowi i papieżowi jako jedynej głowie Kościoła. Został ogłoszony świętym w 1935 roku, a także patronem polityków. Niestety jako autor dzieła zatytułowanego Książeczka zaiste złota i niemniej pożyteczna jak przyjemna o najlepszym ustroju państwa i nieznanej dotąd wyspie Utopii (1516) narobił wiele szkody i nieodwracalnego zła. W dziele tym, zaiste złotym, zaproponował państwo idealne o ustroju będącym połączeniem łagru z komunistyczną Kambodżą czy Koreą Północną. Dla osiągniecia równości wszyscy obywatele pracowaliby tyle samo, ubrani byliby identycznie, pozbawieni byliby zapłaty za swoją pracę, gdyż w państwie Utopii nie będzie pieniędzy ani własności, cała własność należeć będzie do państwa, jedzenie ma być dzielone równo przy wspólnych posiłkach i pomysł iście nowatorski: wyjazdy za granicę zakazane - chyba że za zgodą rządu! Absolutna i zadekretowana równość miała być gwarancją wysokiego morale obywateli: gdyby jednak ktoś dopuścił się występku polegającego na żądzy bogactwa, zostanie zamieniony w niewolnika przeznaczonego do prac szczególnie przykrych.
Poglądy wszystkich tych trzech myślicieli są objawem kryzysu105. Poglądy More'a wydają się szczególnie szkodliwe, gdyż o ile Machiavelli był tak cyniczny, że aż przerażający, a więc łatwo podlegał krytyce i potępieniu, co zresztą nastąpiło, gdyż oficjalne potępienie ze strony Kościoła przyszło w 1539 roku od papieża Pawła IV, a następnie w 1563 roku przez Sobór Trydencki, a Bodin snuł rozważania naukowe, więc siłą rzeczy stosunkowo mniej szkodliwe, o tyle literacki opis typu przewodnika turystycznego po wyspie Utopii Morusa był pociągający, a proponowany ustrój uwodzicielski, podobnie jak uwodzicielski był komunizm realny ponad trzy wieki później. Nie bez powodu Wielka Encyklopedia Powszechna z roku 1966 pisze, że Morus zaproponował ustrój "oparty na komunistycznej organizacji pracy gwarantujący wolność i wszechstronny rozwój obywateli"106. Utopia ta niestety nie przeszła bez echa i zanim doszło do łagrów, ludobójstwa w Kambodży i krwawej dyktatury w Korei Północnej, Tomasso Campanella opublikował w 1602 roku następną utopię pod tytułem Państwo Słońca. Nie bez powodu bolszewicy postawili pomniki Morusowi i Campanelli w pobliżu Kremla. Francis Bacon w 1627 roku opublikował Nową Atlantydę, a w roku 1712 w swoim Testamencie Jean Meslier, jeden z twórców komunizmu utopijnego, wzywał do budowy ustroju bez prywatnej własności. Testament został w całości opublikowany w połowie XIX wieku. Ci pierwotni teoretycy nowego państwa opierali się - jak zwykle utopiści i rewolucjoniści - na całkowicie niechrześcijańskim przeświadczeniu, że "natura ludzka jest zła, a człowieka żyjącego w społeczeństwie trzeba bronić przed nim samym"107 - państwo go obroni! W tej sytuacji całkowicie zrozumiała jest popularność, jaką cieszyła się w XVI-wiecznej Europie konstatacja, przyjmowana jako niemal oczywistość, "lupus est homo homini" - "człowiek człowiekowi wilkiem", pochodząca z Komedii oślej (Asinaria), autorstwa Plauta z 202 roku przed Chrystusem.
Ten kult państwa stał się też dobrym gruntem dla doktryny głoszącej, że nikt z zewnątrz nie ma prawa mieszać się do wewnętrznych spraw poszczególnych państw. Teorii tej sprzyjało naturalnie rozbicie europejskiej ResPublica Christiana, a także radykalne obniżenie lub zniszczenie władzy i autorytetu cesarza w niemieckich państwach protestanckich oraz obniżenie autorytetu papiestwa w całej Europie, a wyeliminowanie go w państwach protestanckich. Zasada "cuius regio, eius religio" pozwalała władcom wyprawiać ze swoimi obywatelami wszystko, na co tylko mieli ochotę. Zworniki Europy, jakimi byli papież, cesarz i religia, odeszły do przeszłości. Zaskakujące jest, jak począwszy od XVI wieku - wieku humanistów - możliwe było tworzeni idei i przelewanie ich na papier bez żadnej głębszej refleksji, bez żadnej myślowej dyscypliny, bez żadnej odpowiedzialności, bez żadnego choćby odniesienia do wielkich myślicieli przeszłości i wielkiego dorobku myśli chrześcijańskiej. Brakowało poważnego odniesienia choćby do Jana z Salisbury czy św. Tomasza z Akwinu oraz ich realizmu, w najlepszym wypadku do Platona i jego Państwa (Politeia) - idealnego tworu rządzonego przez filozofów - "stróżów doskonałych".
Rzeczywiście myśl społeczna przeszła długą drogę od wielkich praktyków-realistów do szkodliwych marzycieli! Dla określenia różnych pisarzy, myślicieli, publicystów XV i szczególnie XVI wieku stosuje się często określenie "humaniści". Humanista to termin wymyślony na przełomie XIX i XX wieku. Trudno o coś bardziej ogólnego, nieprecyzyjnego i mylącego, przypominającego zresztą nieco później wymyślone określenie "intelektualista". W rzeczywistości intencje autorów pojęcia "humaniści" były niedobre - przeciwstawić chrześcijańskim myślicielom średniowiecza jakąś nową formację umysłową - przeciwstawić Bogu tych, którzy myśleli raczej o człowieku w centrum wszechrzeczy. Jednak zaliczone do tego gatunku osoby nijak do antyboskiego modelu nie pasowały, bo nikomu mimo wszystko odrzucenie Boga nawet do głowy w XV czy XVI wieku nie przyszło. Sztandarowy "humanista" Erazm z Rotterdamu (1467-1536), gorliwy katolik, wydawca ojców Kościoła, wzywał do naprawy Kościoła i jego reformy bez rozłamów i buntów. Marsilio Ficino starał się godzić starożytnych filozofów - szczególnie Platona - ze św. Tomaszem z Akwinu. Z kolei Pico della Mirandola, Florentczyk, głosił poglądy na granicy ortodoksji, proponując pogodzenie innych religii z chrześcijaństwem, będąc zwolennikiem szalonego mnicha Savonaroli, a w końcu wstąpił do zakonu dominikanów.
To, co na ogół łączyło wszystkich czy nieomal wszystkich zaliczanych dziś do kategorii "humanistów", to wielkie i wszechstronne zainteresowanie starożytnością, studia nie tylko łaciny, lecz także greki i hebrajskiego, a nawet arabskiego dla lepszego poznania Koranu. Czasami próbuje się zaliczyć do grona "humanistów" również Melanchtona. Trzeba jednak pamiętać, że właśnie Luter i reformacja narodziły się w oporze do wielkiego zainteresowania, najpierw Włochów i papieskiego Rzymu, a potem całej Europy, badaniami starożytności, sztuki i literatury Grecji i pogańskiego Rzymu. Zaliczenie - jak to czasami bywa - do grona humanistów Machiavellego kompromituje to grono, choć trzeba szczerze przyznać, że owym humanistom nie była obca niezbyt chrześcijańska, pesymistyczna ocena natury ludzkiej. Erazm z Rotterdamu w swej Pochwale głupoty (1509) dowodził, że w świecie ludzi rządzi głupota, Machiavelli rezygnował z moralnej oceny ludzi władzy, Bodin usprawiedliwiał każdy czyn władcy, a More domagał się ubezwłasnowolnienia ludzi, by mogli żyć dobrze. To prawda - wszyscy oni mieli ograniczone zaufanie do człowieka i jego zdolności do decydowania o swoim losie. W tej sytuacji trudno się dziwić popularności zarówno konstatacji Plauta, że "człowiek jest człowiekowi wilkiem", jak i w konsekwencji przekonaniu, że trzeba żyć chwilą i dniem dzisiejszym, jak przykazywał popularny w XVI wieku poeta rzymski Horacy w swych Odach, napisanych w 30 roku przed Chrystusem. Zalecał między innymi "Carpe diem, quam minimum credula postero" - "używaj dnia, jak najmniej ufając przyszłości". Wielki wpływ wywarł na współczesnych i potomnych Michel de Montaigne (1533-1592), mistrz nowożytnego języka francuskiego, autor sławnych Essais - Prób (1580), arcydzieła języka francuskiego - głoszący sceptycyzm wobec natury ludzkiej z elementami hedonizmu i relatywizmu moralnego. Trudno nie odnieść wrażenia, że wynalazek druku, dając możliwość rozpowszechniania tworów ludzkich myśli na niespotykaną dotąd skalę, zmniejszył, zamiast zwiększyć, poczucie odpowiedzialności za głoszone słowa. Krótko mówiąc: podobnie jak dziś w internecie zaczęto głosić, co ślina na język przyniesie.
Szczególnym "osiągnięciem" włoskiej myśli politycznej XVI wieku było wprowadzenie pojęcia "racja stanu". Pojęcie to miało przynieść w przyszłości wiele szkód myśli, a szczególnie praktyce politycznej. Szczególną karierę zasada racji stanu zrobiła w epoce oświecenia, a także w wiekach XIX i XX. Pierwszy użył tego określenia uczeń Machiavellego Francesco Guicciardini (1483-1540) w wydanym w 1523 roku Dialogo del regimento di Firenze. Autor, podobnie jak między innymi Erazm z Rotterdamu, był pesymistą, sceptycznym, by nie powiedzieć krytycznym, wobec złych - jak uważał - skłonności natury ludzkiej108. O ile myśliciele tego czasu formułowali idee silnego, scentralizowanego państwa suwerennego zarówno wobec sił zewnętrznych, jak i wobec sił wewnętrznych - silnych dotąd miast, szlachty czy wielkich feudałów, o tyle potrzebna była jasna formuła usprawiedliwiająca wszelkie czyny pozwalające te cele osiągnąć. Doktryna racji stanu, jako interesu władcy stojącego ponad normami moralnymi, była doskonałym kluczem, czy raczej wytrychem, w szerzeniu propagandy na rzecz silnego państwa, tożsamego z władcą absolutnym - de facto despotycznym. Kościół nie mógł nie zareagować - biskup Giovanni della Casa w Orazione na cześć cesarza Karola V w 1547 roku zganił moralny czy raczej niemoralny aspekt tak rozumianych uprawnień władcy. Wśród wielu tych, którzy piętnowali politykę rozumianą amoralnie, był hiszpański pisarz polityczny Pedro de Rivandeneira w swoim Tradado de la religion y virtude que debe tener el principe cristiano (1595)109. Warto zwrócić uwagę, że rozumienie roli władcy jako sprawnego i bezwzględnego technika - specjalisty rządzenia - delegitymizowało usakralizowanego namaszczeniem i koronacją władcę jako stróża prawa boskiego w rządzonym przez siebie państwie. Idea racji stanu została przyjęta z radością przez władców absolutnych następnych wieków, szczególnie Ludwika XIV, a w ostatecznym rezultacie doprowadziła do zakwestionowania monarchii i ścięcia francuskiej pary królewskiej Ludwika XVI i Marii Antoniny w roku 1793.
Wiek XVII - rozwój nauk - matematyki, fizyki, chemii, astronomii, nauk przyrodniczych. Giełdy, towarzystwa ubezpieczeniowe, pierwsze gazety, kompanie handlowe obejmują swoją aktywnością niemal cały świat
Geniusz Europy, który tak wyraźnie zaczął dawać o sobie znać od początku drugiego tysiąclecia i który zaczął wówczas wyróżniać Europę spośród innych części świata we wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności, doprowadzając do przodownictwa tego kontynentu w sztukach, naukach - teoretycznych i w praktyce - w filozofii i teologii, w spekulacji umysłu i dziele rąk ludzkich, dał Europie ogromne przyspieszenie w XVII wieku w dziedzinie nauk ścisłych - w matematyce, fizyce, chemii, astronomii, naukach przyrodniczych. Ogromny rozwój badań i obecność geniuszy dały nauce europejskiej podstawy, na których opiera się ona aż po wiek XXI! To nie tylko konkretne wynalazki, lecz także teorie sformułowane w XVII wieku dały intelektualne podstawy temu, co Europa wynalazła i wdrożyła w wiekach następnych. W roku 1600 lord John Napier opracował "tabliczkę do liczenia", pomocną przy mnożeniu, a w 1614 roku zaprezentował zasadę logarytmów. Również w 1600 roku Szwajcar Jost Burgi wynalazł rachunek ułamków dziesiętnych. Galileusz opracował w roku 1602 teorię toru, po jakim porusza się rzucone ciało, a w 1609 roku odkrył prawo swobodnego spadania ciał. W roku 1612 nauczał o obrocie Słońca wokół osi, rozbudowując badania polskiego astronoma Mikołaja Kopernika (1473-1543), w 1616 roku sformułował teorię przypływu i odpływu, a w 1638 odkrył prawa rządzące ruchem wahadła. W 1603 roku Johann Bayer opublikował pierwszy w dziejach atlas nieba - Uranometria. Johannes Kepler w roku 1604 opracował teorię odwróconego obrazu na siatkówce, a w roku 1611 wynalazł lunetę astronomiczną. W roku 1613 jezuita Krzysztof Scheiner określił czas obrotu Słońca. W 1622 roku Holender Cornelius Drebbel spędził na dnie Tamizy dwie godziny w zbudowanym przez siebie prototypie łodzi podwodnej. Z kolei w roku 1623 profesor z Tybingi Wilhelm Schickard zbudował maszynę matematyczną napędzaną kołami zębatymi. W roku 1637 Francuz René Descartes (Kartezjusz) rozwinął geometrię analityczną, wprowadzając pojęcie "liczb rzeczywistych" i "urojonych", a w 1638 roku inny Francuz, Gérard Desargues, sformułował zasady geometrii nieeuklidesowej. W roku 1648 Blaise Pascal udowodnił istnienie ciśnienia atmosferycznego, a w roku 1654 stworzył z rachunku prawdopodobieństwa dyscyplinę naukową. Z kolei niemiecki chemik Johann Rudolf Glauber w roku 1648 opisał powstanie kwasów mineralnych i soli. W roku 1655 Niderlandczyk Christian Huygens odkrył Tytana - jeden z księżyców Saturna. W roku 1647 gdańszczanin Jan Heweliusz opublikował Selenografię, zawierającą opis powierzchni Księżyca wraz z mapami, a w roku 1654 opracował katalog gwiazd i wprowadził do astronomii siedem nowych gwiazdozbiorów. W roku 1661 Robert Boyle stworzył pojęcie pierwiastków chemicznych. W roku 1665 król Karol II zbudował obserwatorium astronomiczne w Greenwich pod Londynem. I wreszcie genialny Isaac Newton (1642-1727) opublikował w roku 1687 wiekopomne dzieło Philosophiae naturalis principia mathematica - Matematyczne zasady filozofii przyrody. Newton rozwinął w tym traktacie naukę o przestrzeni, czasie, masie i siłach, podając ogólny schemat rozwiązywania konkretnych problemów z dziedziny mechaniki, fizyki, astronomii, między innymi sformułował słynne prawo ciążenia. Wielki teoretyk i filozof przyrody stworzył - czy raczej odkrył - prawa, które potrafiły uzasadniać i przewidywać obserwowane zjawiska. Obok Szekspira - pisarza wszech czasów - Newton był przynajmniej do czasu Einsteina fizykiem wszech czasów i również obok Szekspira drugim Anglikiem, który wyżłobił tak wyraźny ślad na dorobku ludzkiej myśli! Dalsi wielcy epoki to Gottfried Wilhelm Leibniz, który w roku 1673 skonstruował mechaniczną maszynę liczącą, a w 1676 roku sformułował zasadę rachunku różniczkowego. Fizyk francuski Edmé Mariotte w 1682 roku odkrył promieniowanie cieplne. W roku 1686 Anglik Edmond Halley odkrył zależność między ciśnieniem a wysokością.
Wynalazków, które miałyby bezpośredni wpływ na gospodarkę - zastosowanych już wtedy w XVII wieku - było stosunkowo mniej. Niemniej od roku 1619 w Anglii stosuje się powszechnie węgiel do przetopu żelaza. W roku 1630 norymberczyk Augustus Kutter wynalazł lufę gwintowaną, a w roku 1641 Otto von Guericke zbudował pompę próżniową. W 1644 roku Evangelista Torricelli wynalazł barometr rtęciowy. W roku 1658 Holender Meeuves Meindertszoon skonstruował maszynę do podnoszenia statków. W roku 1688 Francuz Denis Papin przedstawił projekt wynalezionego przez siebie silnika parowego, a w roku 1689 Anglik Thomas Savery wynalazł pompę parową. W roku 1701 Anglik Jethro Tull skonstruował siewnik110. Teorią nauki zajmował się Francis Bacon baron Verulam (1561-1626), autor między innymi dzieła De dignitatate et augmentis scientiarum (1623). Bacon był rzecznikiem badań eksperymentalnych i metod indukcyjnych. Jego dzieła i myśl przyczyniły się do założenia w Londynie w połowie XVII wieku The Royal Society.
Tak jak Europa w XVI wieku stała się czołową potęgą polityczną panującą nad znaczną częścią ówczesnego świata, jak w XV i XVI wieku w malarstwie, rzeźbie, architekturze i literaturze zostawiła daleko w tyle inne cywilizacje, tak w XVII znacznie wyprzedziła w nauce konkurujące z nią dotąd Chiny, zajmujące długi czas istotne miejsce w nauce i wynalazczości. Wiek XVII przyniósł Europie dalszy rozwój gospodarczy. Jednak był on podyktowany nie tyle jakimiś odkryciami technicznymi, chociaż w pewnym stopniu tym także, co przede wszystkim nieprawdopodobnym rozwojem i rozmachem handlu, którego zasięg objął cały świat - pod kierownictwem centrów znajdujących się w Europie. To nie były już poszczególne wyprawy kupieckie - to była sieć powiązań handlowych, wraz ze skomplikowanymi strukturami finansowymi oraz strukturami wymiany towarów, operacji czysto finansowych, a także ubezpieczeniowych. To wtedy w XVII wieku Europa pokazała swój geniusz i rozmach we wszystkich dziedzinach i niemal na całym świecie. Kompanie handlowe, giełdy, spółki akcyjne, towarzystwa ubezpieczeniowe - choć niektóre miały często swoje długie tradycje sięgające średniowiecza, jak na przykład Hanza - to jednak właśnie wiek XVII trzeba uznać za okres, w którym zostały położone prawdziwe fundamenty pod te konstrukcje ekonomiczne, które do dziś stanowią szkielet światowej gospodarki. Kompanie handlowe koordynujące aktywność poszczególnych kupców i dające im ochronę polityczną odegrały ogromną rolę w ukształtowaniu politycznego obrazu całego świata w następnych wiekach. W 1600 roku założona została legendarna i najpotężniejsza w dziejach kompania handlowa - angielska Kompania Wschodnioindyjska, która połączyła w sposób niemal genialny interesy finansowe z polityką. Od rządu angielskiego otrzymała prawo bicia monety, zakładania fortec, prowadzenia wojen, zawierania układów, jurysdykcję na zajmowanych terenach, a w 1614 roku nawiązała stosunki handlowe z Chinami. W drugiej połowie XVII wieku i w wieku XVIII opanowała Indie, które stały się kolonią angielską. W roku 1602 Holendrzy założyli swoją kompanię wschodnioindyjską, która zajęła wyspy na Oceanie Indyjskim oraz późniejsze tak zwane Holenderskie Indie Wschodnie - między innymi Jawę i Sumatrę. Kompania biła monety, prowadziła wojny i zawierała traktaty polityczne, a w latach 1650-1670 skolonizowała południowy cypel Afryki (Przylądek Dobrej Nadziei), gdzie w 1652 roku osiedlila holenderskich chłopów zwanych Burami. W 1621 roku powstała Holenderska Kompania Zachodnioindyjska, która prowadziła interesy najpierw w Afryce, a następnie także w Ameryce, przejściowo opanowując tereny wokół ujścia rzeki Hudson, gdzie w roku 1625 założyła Nowy Amsterdam, czyli dzisiejszy Nowy Jork. W 1664 roku Francuzi założyli swoją kompanię wschodnioindyjską, a także Kompanię Afryki. Od 1670 roku działała angielska Kompania Hudsońska. Kompanie sprowadzały tkaniny, korzenie, kawę, herbatę, kruszce, futra. To kompanie stworzyły podstawę imperiów kolonialnych Anglii, Holandii i Francji.
Wiek XVII jest świadkiem narodzin instytucji finansowej, bez której nie można sobie wyobrazić funkcjonowania gospodarki, a szerzej nawet społeczeństwa - instytucji spółki akcyjnej. Pierwsze spółki akcyjne powstały w Anglii i w Holandii. Następną fundamentalną instytucją finansową zrodzoną w wieku XVII są towarzystwa ubezpieczeniowe. Chociaż formy wzajemnej pomocy udzielanej sobie przez kupców - szczególnie handlu morskiego - czy rzemieślników były dość rozwinięte już od wieku XIII, początkowo w północnych Włoszech, następnie w Hiszpanii, to jednak w formie wielkich instytucji finansowych, spółek czy spółek akcyjnych rozwinęły się na wielką skalę w XVII wieku głównie w Holandii i Anglii, a także we Francji. Obejmowały one zarówno ryzyko handlowe, jak i na przykład ubezpieczenia od ognia. Najbardziej znane - od 350 lat - angielskie Zjednoczone Towarzystwo Ubezpieczeniowe - Lloyd's Corporation (Corporation of Lloyd's) zostało założone w końcu XVII wieku przez grupę kupców i właścicieli statków w Londynie - w kawiarni Edwarda Lloyda. Przy tak bardzo rozwiniętym rynku towarowym i finansowym ogromnego znaczenia nabrały giełdy. Francuska nazwa bourse i niemiecka Börse pochodzą od nazwiska flandryjskiego kupca z Brugii, van der Buerse, w którego domu w XIV wieku zbierali się kupcy dla wymiany informacji i zawierania transakcji.
Wiek XVII był świadkiem rozkwitu prasy. Początkiem była wychodząca w Niemczech od 1597 roku gazeta "Der Jurnalist". Od roku 1605 wychodził w Amsterdamie tygodnik "Niewe Tijdinghe", od 1609 roku w Wolfenbüttel tygodnik "Avisa Relation oder Zeitung", w Londynie od 1625 roku "Mercurius Brittanicus", w Paryżu od roku 1631 "La Gazette", w Rzymie od roku 1640 "Gazetta Publica", a w Krakowie od 1661 roku "Merkuriusz Polski Ordynaryjny".
W 1694 roku założono słynny Bank of England - Bank Anglii. Pierwsza giełda o zasięgu światowym powstała w Antwerpii w roku 1531, a następna w Londynie w roku 1566. Konsekwencją niezwykłego ożywienia życia gospodarczego, kiedy aktywność europejskich kupców, przedsiębiorców, polityków i żołnierzy objęła w XVII wieku wszystkie - z wyjątkiem Australii - kontynenty, był wzrost ludności w Europie z około 100 milionów w 1600 roku do około 130 milionów w roku 1700.
W XVII wieku zrodziła się szkodliwa teoria merkantylizmu, która łączyła - szczególnie we Francji, w wersji nazywanej colbertyzmem od nazwiska pierwszego ministra Ludwika XIV Jeana-Baptiste'a Colberta (1619-1683), teorię gospodarczego protekcjonizmu państwowego z opinią, iż warunkiem sukcesu państwa w gospodarce jest maksymalizacja eksportu i ograniczenie importu. Protekcjonizm polegał między innymi na zakładaniu państwowych manufaktur na wielką skalę. Merkantylizm miał na szczęście wyznawców bardziej wśród teoretyków niż praktyków, z wyjątkiem Francji właśnie, którą to z jednej strony polityką nietrafnych inwestycji państwowych lansowanych przez Colberta, a z drugiej drakońską polityką celną doprowadzono do ciężkiego kryzysu gospodarczego w latach siedemdziesiątych XVII wieku. Interesujące są dwie rozprawy, które stanowiły istotny etap rozwoju teoretycznej myśli ekonomicznej: Antoine de Montchrestien i jego Traktat o ekonomii politycznej z roku 1615 oraz O skarbie Anglii z roku 1630.
Wiek XVII, polityka i wojny - Habsburgowie hiszpańscy i austriaccy kontra Burbonowie; Anglia i Szwecja
Polityka w XVII wieku to jednak także - nie inaczej zresztą jak wcześniej i później - wojna! Głównymi aktorami byli monarchowie, względnie dynastie i państwa. Dynastie to przede wszystkim Habsburgowie austriaccy, czyli cesarze, i hiszpańscy - królowie Hiszpanii oraz przejściowo w latach 1580-1640 także Portugalii na zasadzie unii personalnej, Burbonowie - królowie Francji Henryk IV, Ludwik XIII i Ludwik XIV, Anglia, Szwecja i Dania, a także kilkaset państw i państewek niemieckich oraz państewka włoskie. Na wschodzie Rzeczpospolita stabilizowała wschodnie przeciw Rosji i południowo-wschodnie, wraz z Habsburgami, przeciw Turcji rubieże Europy. Konflikty polityczne i w konsekwencji militarne były oczywiście w Europie zawsze, jednak od czasu reformacji doszedł nowy czynnik - religia! Mimo uzgodnień pokoju augsburskiego z 1555 roku protestanci nie chcieli zrezygnować z aspiracji do poszerzenia swoich wpływów. Fakt pozostania na terenie państw katolickich - szczególnie w Czechach - bardzo silnych środowisk protestanckich, tolerowanych przez katolickich władców, nieegzekwujących zbyt energicznie uprawnień wynikających z zasady "cuius regio, eius religio", ustalonej pokojem w Augsburgu, zachęcił protestantów do zawiązania w 1608 roku - z inicjatywy elektora Palatynatu Fryderyka V - Unii Protestanckiej, do której wkrótce przystąpiły protestanckie północne Niderlandy i Anglia. W odpowiedzi powstała w 1609 roku - z inicjatywy Maksymiliana Bawarskiego - Unia Katolicka, która uzyskała poparcie Habsburgów i papiestwa.
Wypadki zaczęły nabierać tempa, atmosfera konfliktu religijnego podgrzewała temperaturę sporu politycznego. W roku 1618 protestanci czescy wezwali na tron protestanta Fryderyka V, co było oczywistym pogwałceniem zarówno ustaleń pokoju augsburskiego, jak i oczywistych praw dynastycznych Habsburgów jako dziedzicznych monarchów królestwa Czech. Gdy 23 maja 1618 roku na zwołanym posiedzeniu Stanów (Sejmu) zjawili się przedstawiciele cesarza - regenci, katolicy Wilhelm Slavata i Jaroslav Borzita, obaj wraz z sekretarzem zostali wyrzuceni przez protestantów przez okno z drugiego piętra Zamku na Hradczanach. Ani regentom, ani ich sekretarzowi nic się nie stało, bo spadli na ogromną kupę gnoju, ale w tych warunkach trudno było prowadzić dalsze pertraktacje. Tymczasem armia protestantów czeskich pod wodzą Venzla Wilhelma i hrabiego Heinricha Thurna zaskoczyła swoich katolickich sąsiadów i w krótkim czasie w roku 1619 zajęła całe Czechy, Morawy, Śląsk, Łużyce, Górną Austrię i dotarła pod Wiedeń. Jednakże 8 listopada 1620 roku pod Białą Górą armia cesarska kompletnie rozgromiła czeskich protestantów, a dzień ten jest pamiętany przez Czechów jako moment największej klęski narodowej. Buntownicy zostali surowo ukarani, a ich majątki skonfiskowano. Aczkolwiek szlachta czeska i mieszczaństwo były już w bardzo znacznym stopniu zgermanizowane, to jednak Czesi uważają, że klęska pod Białą Górą oznaczała kres czeskiego charakteru ich królestwa. Tak zwana defenestracja praska z 23 maja 1618 roku jest uważana za początek wojny trzydziestoletniej, która wciągnęła ogromną część państw europejskich. Francja, a także Szwecja i Dania uznały, że da się przy okazji upiec własną pieczeń, i nie myliły się, bo straty poniosły tylko państwa niemieckie. Anglia jak zwykle starała się, żeby nikt nie wyszedł z wojny nadmiernie wzmocniony. Papiestwo liczyło, że może uda się odrobić straty dawniej poniesione na rzecz protestantów. Niderlandy północne i kantony szwajcarskie liczyły na pełne uznanie ich niepodległości. Koszty poniosła Rzesza Niemiecka! Po 30 latach wojny 24 października 1648 roku w Münster i Osnabrück podpisano pokój westfalski, sygnowany przez 194 władców Rzeszy oraz 176 dyplomatów pozostałych państw europejskich. Dał on najwięcej korzyści Francji (która zresztą walczyła po stronie protestanckiej), gdyż zyskała ona Alzację, biskupstwa Toul, Metz i Verdun oraz niewielkie nabytki we Włoszech. Szwecja zyskała tak zwane Pomorze Przednie z ujściem Odry i Szczecinem oraz wyspami Uznam, Wolin i Rugią. Oczywiście uregulowano sprawy sporne pomiędzy państwami i państewkami Rzeszy, a także - co miało trwałe znaczenie - uznano całkowitą suwerenność Związku Szwajcarskiego i północnych protestanckich Niderlandów. Wynikiem pokoju westfalskiego było przekształcenie Rzeszy w zupełnie luźną federację niezależnych państw, na czele z cesarzem pozbawionym wszelkiej władzy - poza państwami dziedzicznymi Habsburgów. Sejm Rzeszy stał się jedynie "konferencją ambasadorów", mogącą aspirować w najlepszym wypadku do roli arbitra, bez żadnych faktycznych uprawnień. Jednakże, jak pisze Wagner, te decyzje stały się podstawą do wzmocnienia absolutyzmu władców w księstwach Rzeszy Niemieckiej111. W sprawach religijnych powrócono do ustaleń z Augsburga z 1555 roku z pewnym złagodzeniem zasady "cuius regio, eius religio", co dawało większe prawa mniejszościom religijnym. Jako gwarantki podpisanego pokoju Francja i Szwecja uzyskały prawo mieszania się do wewnętrznych spraw niemieckich, a Szwecja także z tytułu przyznanych jej terytoriów na terenie Niemiec. Zniszczenia wojenne dotknęły głównie Niemcy, które były teatrem wojny. Jednakże wbrew dotychczasowym opiniom o kataklizmie demograficznym dziś ocenia się, że w skali całych Niemiec straty wyniosły około 15%112, a nie jak twierdzono czasami, dwie trzecie ludności. Straty gospodarcze zostały odrobione bardzo szybko, a gospodarka zmodernizowana, co wskazuje na to, że przy wysokim poziomie cywilizacyjnym i ogólnie dobrej koniunkturze zniszczenia wojenne są zawsze do szybkiego odrobienia.
Wiek XVII był świadkiem umocnienia się władzy królewskiej w wielu państwach europejskich. W ten sposób doktryna monarchii absolutnej, sprzeczna z tradycją dawnych państw stanowych, zyskała praktyczną realizację. Na czoło wysunęła się Francja, która miała w XVII wieku nie tylko wybitnych monarchów, lecz także wybitnych polityków. Najpierw był Henryk IV, który potrafił godzić dawnych hugenotów z większością katolicką, a następnie jego syn z małżeństwa ze słynną Marią Medici Ludwik XIII. Majestat i władzę rodzącej się monarchii absolutnej oddał Rubens w cyklu 20 ogromnych obrazów, zwanych Apoteozą Marii Medici, dziś w Luwrze, przedstawiających dzieje życia królowej i dzieciństwa jej syna Ludwika XIII. Ludwik XIII, urodzony w 1601 roku, panował w latach 1610-1645, w jego imieniu początkowo regencję sprawowała królowa. Następnie rządził genialny kardynał Armand de Richelieu. Ludwik XIII nie był wybitnie uzdolniony, zadziałał jednak geniusz monarchii - młody król, idąc za radą matki, powierzył rządy nielubianemu kardynałowi, którego uznał za najlepszego sługę Francji i tronu. Kardynał rządził Francją od roku 1624 do swojej śmierci w 1642, a więc przez cały niemal czas dorosłego panowania Ludwika XIII, który zmarł rok później. Wyrazem umocnienia władzy królewskiej było zaniechanie zwoływania Stanów Generalnych, które zebrały się po raz ostatni w 1614 roku.
Trzeci wielki monarcha Francji XVII i początku XVIIII wieku to Ludwik XIV, urodzony w 1638 roku. Początkowo - za regencji jego matki, tj. w latach 1643-1652 - rządził kardynał Jules Mazarin, który po uznaniu króla za pełnoletniego w roku 1652 pozostawał jego prawą ręką aż do swojej śmierci w 1661 roku. Kardynał Mazarin był znienawidzony przez magnatów francuskich, których bunt (ostatni!) przeciwko władzy absolutnej, czyli tak zwaną Frondę, z lat 1648-1653 stłumił siłą. Wzmocnieniu władzy królewskiej miało służyć odwołanie w roku 1685 edyktu nantejskiego - korzystnego dla protestantów - i uchwalenie w 1682 roku tak zwanych artykułów gallikańskich, które do wielu przywilejów królewskich wobec Kościoła we Francji - jak wpływ na nominacje biskupie - dodawały artykuł mówiący, iż papież nie może zwolnić poddanych z przysięgi na wierność monarsze. Od śmierci kardynała Mazarina, tj. od roku 1661, najbliższym królewskim współpracownikiem i doradcą był Jean-Baptiste Colbert, który w istotny sposób przyczynił się do ujednolicenia praw i administracji królestwa, między innymi do ograniczenia samodzielności miast i prowincji. W XVII wieku politykę zagraniczną Francji wyznaczały stosunki z Habsburgami, zarówno austriackimi, jak i hiszpańskimi. Ludwik XIV był sojusznikiem muzułmańskiej Turcji, a w roku 1683 wykorzystał inwazję turecką na Austrię i oblężenie Wiednia do zdobycia Luksemburga! Francja w czasie wojny trzydziestoletniej znajdowała się w antykatolickim obozie państw protestanckich, będąc w bliskim sojuszu ze Szwecją. W czasie panowania Ludwika XIV Francja stała się pierwszą potęgą europejską.
Wiek XVII na Półwyspie Iberyjskim był świadkiem nieco już przygaszonej, aczkolwiek ciągle jeszcze żywej potęgi Portugalii i Hiszpanii. Portugalia, która zerwała unię personalną z Hiszpanią w 1640 roku, powołała na tron własną lokalną dynastię książąt Bragança, którzy będą rządzić Portugalią - później jako dynastia Burbon-Bragança - aż do XX wieku. Byli to najpierw Jan IV Szczęśliwy, a następnie jego synowie Alfons V (1656-1683) i Piotr II (1683-1706). W Hiszpanii od czasów Karola V aż do początków XVIII wieku panowali Habsburgowie. Politykę Hiszpanii wyznaczała przez cały wiek XVII konkurencja z Francją, która - poza Portugalią - była jedynym jej sąsiadem. Utrwalony w obu krajach system monarchii absolutnej, z wypchnięciem tradycyjnych stanów z areny politycznej, uczynił politykę, a może raczej trzeba by powiedzieć technikę polityki, sprawniejszą, ale przez to wcale nie bardziej pokojową. Hiszpania miała ciągle bardzo żywe problemy - konflikty francuskie, nie tylko ze względu na granicę pirenejską, ale przede wszystkim ze względu na swoje posiadłości w sąsiedztwie Francji na wschodzie, gdzie panowała w południowych Niderlandach. Chodziło zwłaszcza o Flandrię na granicy francuskiej oraz obszary na południowym wschodzie, gdzie utraciła na rzecz Francji rejon Franche-Comté (dawna południowa Burgundia). Hiszpania miała silne wpływy we Włoszech. Tam prócz królestw Sycylii i Neapolu, pozostających w unii dynastycznej z Madrytem, podzieliła się z Francją wpływami w północnej części, gdzie większe lub mniejsze księstwa czy republiki miejskie znalazły się pod protektoratem Paryża. Zupełnie niezależna pozostawała Wenecja - ciągle wspaniała, choć jej potęga nie świeciła już takim blaskiem jak wcześniej.
W czasie wojny trzydziestoletniej na arenę europejską, a nie tylko wokółbałtycką, wkroczyła Szwecja - państwo zbójeckie, państwo specyficzne, które wojnę traktowało nie jako kosztowne na ogół narzędzie do osiągnięcia celów politycznych, ale jako samofinansujący się biznes. Szwecja w tym czasie nawiązała w pewnym sensie do tradycji swoich przodków - Normanów z wieku IX. Ich wybitni monarchowie byli przede wszystkim wodzami-rabusiami, którzy osobiście - co w innych państwach tego czasu było już rzadkością - prowadzili wojska do ataku. Gustaw II Adolf, król od 1611 roku, poległ w bitwie pod Lützen w 1632 roku, gdzie na czele wojsk cesarskich stał najsłynniejszy być może wódz strony katolickiej Albrecht von Wallenstein (pałac Wallensteina ze wspaniałymi ogrodami znajduje się w Pradze). Karol X Gustaw, król Szwecji od 1654 do 1660 roku, walczył przede wszystkim z Polską i Danią, ale także z Brandenburgią i cesarstwem. Karol XI (panował w latach 1660-1697) wojował z Danią i Brandenburgią.
Choć formalnie niepodległe od pokoju westfalskiego w 1648 roku, to jednak już od lat sześćdziesiątych XVI wieku faktycznie niezależne były północne Niderlandy, czyli dzisiejsza Holandia.
Odmiennie od absolutystycznych rządów Hiszpanii, Francji, Szwecji czy mieszczańskiej Republiki Niderlandów potoczyła się historia polityczna rodzącej się od końca XVI wieku potęgi angielskiej. Po wielu dramatycznych perturbacjach przed końcem XVII wieku ustaliła się forma brytyjskiej monarchii parlamentarnej, która przetrwa do naszych czasów. W 1603 roku po Elżbiecie I, która niewątpliwie była jedną z najwybitniejszych postaci w dziejach Anglii, tron odziedziczył król Szkocji Jakub VI Stuart, znany w Anglii jako Jakub I. Był on synem ściętej na rozkaz Elżbiety Marii Stuart. Jakub I jako król Anglii i Szkocji rozpoczął epokę unii personalnej tych dwóch królestw, która przetrwała do naszych czasów. Popierał tak zwany Kościół episkopalny, który uznawał króla za swego zwierzchnika, w przeciwieństwie do dość wpływowych purytanów, którzy chcieli niezależności od władzy świeckiej. Wszyscy byli jednak zgodni, że przede wszystkim trzeba zwalczać katolików. Do kolejnego ich prześladowania doszło w roku 1605 w związku ze spiskiem prochowym, którego rocznica jest obchodzona po dziś dzień w Anglii jako Guy Fawkes Day. Jakub I starał się ograniczać władzę parlamentu i rządzić samodzielnie, upodabniając tym samym swoje rządy do absolutystycznych rządów Francji i Hiszpanii. Tę politykę próbował kontynuować jego syn i następca - Karol I, który objął panowanie po śmierci ojca w roku 1625. Karol I znalazł się tym samym w stałym konflikcie z parlamentem. Oczywiście szło przede wszystkim o podatki, ale równie istotną rolę odgrywały kwestie religijne - Izba Gmin była zdominowana przez purytanów.
W tym samym czasie w "macierzystym" królestwie Stuartów Szkocji - zresztą przez obu monarchów zaniedbywanym - górę wzięli prezbiterianie. Oba protestanckie wyznania były niechętne popieranemu przez monarchów episkopalizmowi. W ten sposób obawa przed królewskim absolutyzmem łączyła się z kwestiami religijnymi. Najpierw w 1639 roku wybuchło antykrólewskie powstanie zbrojne, zakończone ugodą - niemniej iskra została rzucona. Zwołany przez króla w 1640 roku parlament angielski - "Długi Parlament" - doprowadził do przyjęcia antykrólewskich ustaw, między innymi zakazu rozwiązywania przez króla parlamentu oraz zakazu powoływania doradców królewskich bez zgody parlamentu oraz obowiązku zwoływania parlamentu przynajmniej raz na trzy lata. Narastająca wrogość miedzy parlamentem a królem doprowadziła wreszcie do utworzenia przez Izbę Gmin wojska, de facto niezależnego od króla, co stanowiło wypadek bez precedensu w dziejach Europy! Doszło do wojny domowej, w trakcie której armia antykrólewska - "Armia Nowego Wzoru" - pobiła wojska królewskie w bitwie pod Nasby w 1645 roku. Mimo wszystko jednak parlament, dążąc do kompromisu, próbował porozumieć się z Karolem I.
Tymczasem na przywódcę antykrólewskiej rebelii, a jednocześnie wodza wojsk parlamentarnych, wyrósł Oliver Cromwell, który dając przykład przyszłym rewolucjonistom, rozpędził parlament, większość posłów aresztował, a z posłusznych sobie zwołał "parlament kadłubowy". Następnie Cromwell pojmał króla, doprowadził do jego procesu, skazania na śmierć i wykonania wyroku 30 stycznia 1649 roku. Stała się rzecz niebywała! Jaki był propagandowy "wkład" zmarłego 33 lata wcześniej Szekspira, w którego sztukach królowie byli przedstawiani jako krwiożerczy zbrodniarze, nikt już nie dojdzie. Zaczęły się krwawe rządy Cromwella. Władzą najwyższą stała się Rada Armii, która nadała Cromwellowi tytuł Lorda Protektora, wyposażonego w dyktatorską władzę. Powstania: katolickie w Irlandii, a stuartowskie w Szkocji zostały krwawo stłumione. Cromwell wymordował 150 tysięcy katolików irlandzkich, by zrobić miejsce na osiedlenie szkockich protestantów113. Powołany został parlament z posłami nie wybieranymi, ale pochodzącymi z nominacji cromwellowskiej - był to tak zwany Mały Parlament. Królestwo otrzymało oficjalną nazwę Republika Anglii, Szkocji i Irlandii. W Irlandii znaczna część ziemi należącej do irlandzkich katolików została skonfiskowana i przekazana osadnikom angielskim - naturalnie protestantom - na podstawie Aktu o osadnictwie z roku 1652. Izba Gmin zaproponowała Cromwellowi koronę królewską, Cromwell propozycję odrzucił, a Izbę Gmin rozwiązał. Wcześniej Izba Gmin postanowiła, że stanowisko Lorda Protektora będzie dziedziczne i po śmierci Cromwella obejmie je jego syn. Tak się stało - Cromwell umarł w 1658 roku, a następnym Lordem Protektorem został jego syn Richard Cromwell, odsunięty wkrótce od władzy, by zrobić miejsce generałowi George'owi Monckowi, trzeciemu z kolei Lordowi Protektorowi.
Kryzysy polityczne, kryzys ekonomiczny, okrucieństwa Cromwella - wszystko to doprowadziło do uchwalenia przez nowo wybrany parlament restauracji monarchii Stuartów. Parlament zwrócił się do Karola II - syna ściętego króla o objęcie tronu. Karol II uczynił to w roku 1660. Parlament z własnej inicjatywy i wbrew królowi uchwalił tak zwany Test Act, w którym zakazano katolikom pełnienia jakichkolwiek urzędów w państwie, co oczywiście podobało się protestanckiej większości, tym bardziej że już od czasów Henryka VIII istotne wpływy w Anglii miała nowa szlachta, "gentry", ciesząca się nadaniami majątków niegdyś kościelnych. Inne ustawy z królewskiej inicjatywy dotyczące religii już mniej się podobały - uznanie religii episkopalnej jako dominującej i uznającej króla za głowę Kościoła w Anglii oraz ograniczenie swobody innych odłamów protestantyzmu zaczęło budować silny opór wobec stronnictwa królewskiego. Karol II naturalnie zmierzał ku monarchii absolutnej, ale na takie zmiany było już w Anglii za późno - społeczeństwo angielskie, które miało istotny wpływ na wypadki w kraju w ostatnich kilku dekadach, dawało parlamentowi, mimo cromwellowskich doświadczeń, zbyt wielki kredyt zaufania, by zgodzić się na model dominujący na kontynencie. Spory z parlamentem były głównym elementem rządów Karola II.
Za czasów Karola II, gdy następcą tronu był ówczesny książę Yorku, późniejszy Jakub II, jego arystokratyczni zwolennicy nazwani zostali torysami od irlandzkiego słowa "toraidhe" - "buntownik", a plebejscy przeciwnicy wigami, skrót od angielskiego słowa "whiggamore" - "furman" - i tak do dziś konserwatyści nazywani są torysami, a socjaliści wigami. Karol II zmarł w 1685 roku, przeszedłszy przed śmiercią na katolicyzm. Tron objął jego brat, gorliwy katolik Jakub II (ur. 1633). Król uchylił przyjęte poprzednio ustawy i przywrócił wolność religijną, zarówno dla katolików, jak i protestantów z nieepiskopalnych wyznań - była to tak zwana Deklaracja o pobłażaniu z roku 1687. Tolerancja królewska doprowadziła do głębokiego konfliktu ze znaczną częścią angielskiej opinii publicznej. Jak pisze profesor Grzybowski: "Katolicyzm stał się wówczas [w Anglii] najbardziej tolerancyjnym wyznaniem w sprawach artystycznych i obyczajowych"114. Król jak dotąd był bezdzietny, a tron miałaby dziedziczyć jego córka Maria, żona protestanckiego księcia Wilhelma, który był stadhouderem Holandii - głową państwa bez tytułu królewskiego, z dynastii Nassau-Orange, czyli orańskiej. To zapewniłoby przewagę protestantom po śmierci Jakuba. Kiedy jednak żona Jakuba II królowa Maria d'Este urodziła syna, protestanci postanowili działać, rozsiewając pogłoski, że nie jest to prawowity syn króla. Wezwali Wilhelma, który wraz z oddziałami holenderskimi dokonał inwazji na Anglię. Inwazja Wilhelma Zdobywcy z 1066 roku nie była więc ostatnią inwazją w dziejach Wysp Brytyjskich. Wojska królewskie przeszły na stronę Wilhelma. Po zdradzie wojsk angielskich Wilhelm pokonał swojego teścia króla Jakuba II w lutym 1689 roku. Następnie Wilhelm wraz z żoną Marią zostali proklamowani współpanującą parą królewską. Król Jakub II schronił się we Francji w roku 1701. Jego syn - niedoszły Jakub III - nazywany Starym Pretendentem, jako pretendent do tronu angielskiego, ożenił się z wnuczką króla Jana III Sobieskiego, córką jego syna królewicza Jakuba, Marią Klementyną Sobieską, urodzoną w 1701 roku, a zmarłą w 1735, pochowaną w Bazylice św. Piotra w Rzymie, gdzie w lewej nawie znajduje się jej nagrobek. Mieli dwóch synów - Karola Edwarda, który jako Młody Pretendent tytułowany był przez swoich zwolenników królem Karolem III (zm. 1788) oraz Henryka Stuarta, kardynała, który po śmierci brata tytułował się Henrykiem IX. Stuartowie uważali naturalnie panujących w Anglii za uzurpatorów - mimo to angielski król Jerzy III (1738-1820) anonimowo wspomagał kardynała Henryka Stuarta, a po jego śmierci wystawił wygnańcom Stuartom wspaniały pomnik nagrobny w Bazylice św. Piotra w Rzymie.
Wraz z objęciem tronu przez Marię i Wilhelma Orańskiego, noszącego w Anglii imię Wilhelm III (zm. 1702), dokonała się tak zwana chwalebna rewolucja - Glorious Revolution, w wyniku której nastąpiło osłabienie władzy królewskiej i wypracowanie polityki równowagi między monarchą a parlamentem. Anglicy byli dumni wówczas, a szczególnie później, w czasie rewolucji francuskiej 1789 roku, że w sposób względnie łagodny, "chwalebny" potrafili wypracować trwały model ustrojowy. Trzeba przyznać, że od czasu chwalebnej rewolucji Anglia nie musiała już borykać się z żadnymi wewnętrznymi kryzysami politycznymi. Było to jedyne mocarstwo europejskie, w którym monarchom nie udało się wprowadzenie wysławianej od XVI wieku przez Bodina, Machiavellego et consortes silnej władzy królewskiej - monarchii absolutnej. Była też jedynym mocarstwem europejskim, w którym nie doszło nigdy do radykalnych wstrząsów wewnętrznych, niezwykle kosztownych dla społeczeństw, państw i samej monarchii.
Inaczej historia ustrojów przebiegła w krajach skandynawskich. Aczkolwiek Szwecja również przeżywała przez jakiś czas rządy absolutne, na początku XVII wieku Riksdag odzyskał decydujący wpływ na władzę w państwie. Próby wprowadzenia absolutyzmu od połowy XVII wieku, dokonywane przy udziale mieszczaństwa i bogatych chłopów, nie mogły dać monarchom naprawdę silnej władzy. Norwegia uzależniona politycznie czy to od Szwecji, czy też od Danii, dzieliła ich losy ustrojowe. Tak więc Skandynawia, uniknąwszy absolutyzacji władzy monarszej, uniknęła też tragicznego i kosztownego społecznie załamania ustrojowego w następnych wiekach.
Nowe idee - Anglik Hobbes, Francuz Kartezjusz, holenderski Żyd Spinoza - czyli pycha rozumu bez wędzidła moralnego, ale też mądrzy: Anglik Locke i Hiszpan Suarez, Holender Grocjusz i inni
Wiek XVII był nie tylko wiekiem nauki i wiekiem wojny, nie tylko świadkiem budowy potęgi Anglii, Francji i Niderlandów, osłabienia pozycji Hiszpanii i Polski, lecz także istotnego osłabienia dwóch zworników europejskiej jedności - cesarstwa i papiestwa. Wiek XVII był też świadkiem szerzenia się, a co gorsza, utrwalania w społecznej świadomości doktryn politycznych coraz bardziej oderwanych od dotychczasowej europejskiej tradycji, w znacznym stopniu nawiązujących do Machiavellego i Bodina, a po części i do Tomasza More'a. Najpierw Anglik Tomasz Hobbes (1588-1679), który w swoim długim życiu gotów był służyć wszystkim - Karolowi I, Cromwellowi, Karolowi II - opublikował w roku 1651 swoje najsłynniejsze dzieło, zatytułowane Lewiatan, zawierające najbardziej brzemienne w skutkach doktryny. Hobbes, w zasadzie pierwszy jawny ateista, pesymistyczną ocenę ludzkiej natury łączył z przeświadczeniem, że ludźmi rządzą wyłącznie namiętności i gdyby nie rozum oraz strach przed innymi, którzy również "chcą mieć więcej dóbr, władzy i szacunku, życie ludzkie stanowiłaby wojna wszystkich ze wszystkimi"115. Hobbes był zwolennikiem silnego państwa - najlepiej monarchii absolutnej - a społeczeństwo traktował jako zbiór jednostek, nie jako zbiór samoorganizujących się stowarzyszeń. Uważał, że tylko silna władza opanuje złe skłonności człowieka. Religia miała być podporządkowana państwu. Jak pisze profesor Król: "Hobbes odchodzi całkowicie i bez najmniejszego żalu od wszystkich swobód i bogactwa średniowiecznych form życia"116. Tak więc państwo jest Lewiatanem - biblijnym potworem morskim - co i dobrze! Granica totalitaryzmu w zasięgu ręki!
Francuz René Descartes (1596-1650) - Kartezjusz - wybitny fizyk, matematyk, filozof, autor wielkiego traktatu o świecie, który stanowił swoiste dzieło o wszystkim, a którego część stanowi jego słynna Rozprawa o metodzie (1637), miał ambicję stworzenia całkowicie niezawodnej metody rozumowania opartej na wzorach rozumowań matematycznych - stąd francuskie pojęcie żelaznej logiki jako "owocu umysłu kartezjańskiego". Kartezjusz wierzył w Boga rozumianego wyłącznie jako Wielkiego Konstruktora świata i autora praw nim rządzących, ale nie jako Opatrzność, ciągle nad światem czuwającą. Człowiek natomiast składa się z ciała i myślącej duszy - słynne "cogito ergo sum" ("myślę, więc jestem"). W rzeczywistości były to raczej poglądy deistyczne niż chrześcijańskie. Zdaniem Barucha (Benedykta) Spinozy (1632-1677) holenderskiego Żyda, autora przede wszystkim Traktatu polityczno-teologicznego (1670) i Etyki (1677), Biblia nie jest źródłem wiedzy, a prawda nie stanowi istoty religii, która jest tylko zbiorem zasad moralnych, potrzebnych przede wszystkim prostemu ludowi. Co innego filozofia, którą trzeba oddzielać od religii. Państwo za pomocą siły i groźby ma zapewnić bezpieczeństwo i stwarzać warunki do szczęścia i wolności117. Spinoza głosił, że wolność wyrażania poglądów, z wyjątkiem tych szkodliwych dla państwa (sic!), jest podstawowym i naturalnym prawem człowieka. Kościół miał być kontrolowany przez państwo, którego władza powinna być absolutna, choć niekoniecznie monarchistyczna. Spinoza - trudno być do końca pewnym, czy ateista, czy raczej panteista - został wykluczony z gminy żydowskiej i był krytykowany przez protestantów, wśród których żył w Niderlandach.
Anglik John Locke (1632-1704) był autorem przede wszystkim Listu o tolerancji (1689) i Dwóch traktatów o rządzie (1690). Różni się od poprzednich pozytywną oceną naturalnych skłonności natury ludzkiej. Według niego jednostki tworzą społeczeństwo, a społeczeństwo tworzy rząd, czyli państwo. Locke był wielkim rzecznikiem prywatnej własności, prymatu praw jednostki, ograniczał funkcje państwa do zabezpieczenia życia i własności obywateli. Według niego każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i mienia, co prawdę mówiąc, było oczywiste przez całe dzieje łacińskiej Europy, między innymi już 180 lat wcześniej dla królowej hiszpańskiej Izabeli Kastylijskiej, gdy w swoim testamencie z 1504 roku napisała, że Indianie nie mogą doznawać uszczerbku na swych osobach i mieniu118. Locke zakazywał władzy wkraczać do spraw produkcji, religii i kultury. Wskazywał jednak, że państwu należy się szacunek obywateli, lecz społeczeństwo ma w ostatecznych wypadkach prawo do oporu119. "Podstawę moralnego zobowiązania, jakie człowiek ma zarówno wobec siebie, jak i innych stanowi Bóg [...] pochodzenie prawa jest boskie [...] wynika z konstrukcji świata stworzonego przez Opatrzność"120. Locke był wierzącym w Boga piewcą wolności i po fałszującym jego wizję amputowaniu aspektu Bożego z jego poglądów stał się wielkim prorokiem liberalizmu od oświecenia aż do dzisiaj.
Hiszpan Francisco Suarez (1548-1617), jezuita, jest autorem dzieła O prawach i Bogu jako prawodawcy (1612). Według niego pierwotnym nosicielem władzy przekazanej przez Boga jest lud, a nie wtórny wobec ludu jej nosiciel, jakim jest monarchia. Dopuszczalne są i inne ustroje, również rząd większości, a nawet władza absolutna, ale zawsze ponad władzą państwa stoi moralność. Niezwykle interesujące były poglądy Suareza na stosunki międzynarodowe: "Zasady (prawa narodów) powstają stopniowo przez porozumienie się państw. Każde państwo może osiągnąć swe cele tylko w połączeniu z poszanowaniem ogólnych interesów ludzkości"121.
Holender Huig de Groot (1583-1645), zwany Grocjuszem, to autor przede wszystkim Trzech ksiąg o prawie wojny i pokoju (1625), klasyki prawa międzynarodowego. Grocjusz pozytywnie ocenia naturę ludzką, uważając człowieka za istotę w naturalny sposób skłonną do życia w społeczeństwie i w pokoju, nienadużywającą cudzego majątku i zachowującą się w sposób przyzwoity122. Prawa ludzkie mają oparcie w prawie natury, której twórcą jest Bóg. Dopuszczalna jest wojna sprawiedliwa, czyli taka, która jest toczona w obronie prawa natury. Ludzie, tworząc państwo, zawierają umowę, mogą więc powierzyć jednostce władzę absolutną, ale władza musi dotrzymywać warunków umowy (pacta sunt servanda). Władza nie jest zatem zwolniona z obowiązku przestrzegania zasad moralnych, a społeczeństwo ma prawo wymówić władzy posłuszeństwo. Używał tu Grocjusz pojęcia prawa narodów, które wynika z prawa natury, powstaje w drodze zwyczaju i praktyki, ma szerszy zakres niż prawa wewnętrzne każdego państwa. Współzależność między państwami wymaga wspólnych praw chroniących społeczność międzynarodową. Wojna powinna być zatem poprzedzona wykorzystaniem wszelkich możliwych niemilitarnych środków dochodzenia swych praw, na przykład "przez zebranie władców chrześcijańskich". Prawem natury jest między innymi prawo korzystania z morza, dostępnego dla wszystkich - oczywiście dla Holendra morze miało szczególne znaczenie. Zwierzchnictwo nad wodami przybrzeżnymi dopuszczalne jest dla państwa brzegu.
Filozofowie i myśliciele XVII wieku kontynuowali - i w dobrym, i w złym sensie - myśl polityczną wieków poprzednich. Zarówno ci, którzy ufali i Bogu, i człowiekowi (Suarez, Locke, Grocjusz), jak i ci, którzy ani Bogu, ani człowiekowi nie ufali (Hobbes, Spinoza, po części Kartezjusz), wywarli ogromny wpływ na czasy i wieki, które po nich nastąpiły. Tak czy inaczej osądzani wnieśli ogromny wkład w dzieje myśli europejskiej.
Wiek XVII - literatura i sztuka - wspaniały rozwój w krajach katolickich, a także rozkwit literatury w protestanckiej Anglii i malarstwa w protestanckiej Holandii, muzyka wspaniała, rewolucja przemysłowa w Anglii oraz na kontynencie
Protestantyzm zadał cios sztukom wizualnym i literaturze w krajach, w których zapanował - z istotnym wyjątkiem protestanckiej Anglii, gdy chodzi o literaturę, i protestanckich Niderlandów, gdy chodzi o malarstwo. Pozostałe kraje protestanckie nie dały sztuce w XVII wieku nic!
Literatura XVII wieku to fundament, na którym opiera się literatura Europy po dziś dzień - szczególnie w dziedzinie dramatu - tu prym wiodą Francja i Hiszpania. Oczywiście wszystkiemu dał wówczas początek Szekspir, ale można zaryzykować konstatację, że przed Szekspirem i jego młodszymi kolegami z XVII wieku dramat przez ponad 1000 lat od schyłku starożytności niemal nie istniał. To od angielskiego dramatu elżbietańskiego, francuskiego i hiszpańskiego baroku zaczyna się prawdziwa sztuka dramatyczna - rozpoczyna się teatr, który po dziś dzień gości na scenach Europy i świata. Teatr, który dał również początek kinu fabularnemu jako zekranizowanemu dramatowi. Dramat miał swojego poprzednika w postaci misteriów i moralitetów religijnych, a także różnego rodzaju przedstawień z pogranicza komedii, kuglarstwa i cyrku. W XV wieku w Rzymie (1468), Ferrarze (1471) i Bolonii (1491) wznowiono wystawianie sztuk antycznych, a pod koniec XVI wieku w odnowę dramatu włączyli się bardzo intensywnie jezuici, którzy przy swoich kolegiach utrzymywali teatry szkolne i w ten sposób przyczynili się do znacznej popularyzacji teatru. Niemniej prawdziwy wielki dramat to dramat angielski XVI wieku oraz hiszpański i francuski wieku XVII. To między innymi dramatopisarzom, z których najwięksi to Lope de Vega (1562-1635) i Calderon de la Barca (1600-1681), zawdzięcza hiszpański wiek XVII miano Wieku Złotego. Lope de Vega to autor co najmniej 500 sztuk teatralnych, prócz poematów, romansów, powieści autobiograficznej, epopei, a także wzorowanej na Tassie Jerusalem Conquistada. Wykazał nieprawdopodobną inwencję w doborze tematów historycznych i aktualnych, w których ścierają się konflikty honoru, miłość, konflikty panów i chłopów, nawiązujące do historii i legendy. Najbardziej znane to Owcze źródło, Kara nie zemsta, Gwiazda Sewilli, Pies Ogrodnika czy Dziewczyna z dzbanem. Z kolei Calderon de la Barca to absolwent kolegium jezuickiego w Madrycie, pisarz, żołnierz, w końcu kapłan i honorowy kapelan królewski, "etatowy dostawca" sztuk dla sceny królewskiej w parku Buen Retiro w Madrycie. Autor Życia snem oraz co najmniej 200 dramatów, z których 80 to tak zwane autos sacramentales, czyli sztuki o charakterze religijnym - o niezwykle ciekawej formie literackiej, charakterystycznej dla autorów hiszpańskich, w których dla wyrażenia pojęć abstrakcyjnych wprowadzano postaci alegoryczne, bogato czerpiąc z mitologii rzymskiej i greckiej.
Wiek XVII nie bez racji nazywany jest Grand Si?cle - Wielkim Wiekiem literatury francuskiej. Oczywiście literatura francuska - wielka literatura francuska! - to nie tylko, lecz chyba jednak przede wszystkim wielcy dramatopisarze. Pierwszy to Jean Baptiste Racine (1639-1699), autor między innymi tak słynnych sztuk, jak Andromacha (1667) (wystawiona w Polsce w 1675), Berenika (1670, wystawiona w Polsce w 1807), Brytanik (1669, wystawiony w Polsce w 1809), Ifigenia w Aulidzie (1674, wystawiona w Polsce w 1801), Fedra (1677, wystawiona w Polsce w 1787). Miłość, namiętność, władza, intryga, ale też cierpienie, istotny element - wola bogów (fatum), wola Boga - decydują o losach ludzkości. To ostatnie to ewidentny wpływ jansenizmu, bardzo wpływowej protestanckiej tendencji katolicyzmu francuskiego, reprezentowanej przez środowisko Port Royal, ze swym najwybitniejszym przedstawicielem Blaise'em Pascalem. Następny dramaturg to Pierre Corneille (1606-1684), przede wszystkim autor Cyda (1636), wystawionego w Polsce na Zamku Królewskim w 1661 roku w przekładzie Andrzeja Morsztyna, dramatu o obowiązku, uczuciach i sławie, opiewającego dzieje Rodriga Diaza de Vivar, pogromcy Maurów, ale i Katalończyków. Corneille jest także autorem Cynny (wystawiony w 1640, wydanie polskie w 1807) o obronie jednostki przed przemocą państwa. I wreszcie Jean Baptiste Poquelin - Molier (1622-1673) - największy i zapewne najwnikliwszy komediopisarz Francji, niezmordowany tropiciel fałszu, pozorów i salonowej - choć nie tylko takiej - miłości w Pociesznych wykwintnisiach (1659), bufonady wielkopańskich bohaterów w Szkole mężów (1661), bigoterii w Świętoszku (1664), fałszywej obyczajowości w Mizantropie (1666). Naśmiewał się z medyków w Chorym z urojenia (1673), a zmarł bezpośrednio po ostatnim z wymienionych przedstawień, grając tytułowego bohatera. W latach 1847-1850 ukazało się polskie zbiorowe wydanie dzieł Moliera. Ta wielka trójka francuskich dramaturgów - obok Hiszpanów Calderona i Lope de Vegi - dała świadectwo wielkości francuskiego i europejskiego teatru XVII wieku.
Honoré d'Urfé (1568-1625) jest autorem niewiarygodnie długiej, nużącej, ale niezwykle popularnej w całej Europie tamtych czasów powieści Astrea - historii sentymentalnej miłości pasterza Celadona do pasterki Astrei. Sztuka ta ukształtowała model sentymentalnej miłości swoich i późniejszych czasów. Choć lekceważona w XIX i XX wieku, dziś może być potraktowana jako prototyp nigdy niekończących się telenowel. I wreszcie Marie de La Fayette (1634-1693) - autorka powieści, która dała podstawę całemu wielkiemu powieściopisarstwu XIX i XX wieku, autorka między innymi wspaniałej Księżnej de Cl?ves (1678). Zapoczątkowała powieść psychologiczną, analizując indywidualne charaktery. Pisała powieści zwarte, żywe, nie za długie, powieści o obowiązku zwyciężającym miłość. Do tej panoramy dodajmy listy pani de Sévigné i księcia de La Rochefoucauld (z jego sławną definicją "hipokryzja to hołd, jaki występek oddaje cnocie") - pełne subtelnych analiz ludzkich postępków i charakterów, rozważań o życiu i ludzkich losach, a także dzieła religijne François Fénelona (1651-1715) i Jacques'a-Bénigne'a Bossueta (1627-1704) z jego modlitwą "Boże! Daj mi cierpliwość w cierpieniu i pokorę w szczęściu". Blaise Pascal (1623-1662) jest autorem kazań i rozważań teologicznych, napisanych pięknym, nieskomplikowanym i przystępnym językiem, trafiających w sedno problemu.
I last but not least - La Fontaine - Jean de La Fontaine (1621-1695), który nieśmiertelną sławę zdobył Bajkami w 12 zbiorach (1668-1694). Mistrz słowa, finezji, dowcipu i spostrzegawczości o życiu i charakterach - Charles Perrault (1628-1703), autor Bajek Babci Gąski oraz między innymi Śpiącej Królewny, Czerwonego Kapturka, Kopciuszka, Kota w butach i Tomcia Palucha. Przy tej erupcji wielkiej literatury nie mogło zabraknąć teoretyka - Nicolasa Boileau (1636-1711), autora Sztuki poetyckiej (1674), która na dwa wieki stała się kodeksem klasycyzmu w poezji (wydanie polskie 1788). Nie bez racji kardynał Richelieu w 1635 roku założył Akademię Francuską - klub najwybitniejszych ludzi pióra, hommes de lettres - zwanych Nieśmiertelnymi.
Doprawdy wiek XVII stworzył literaturę europejską! W Anglii po Szekspirze i poetach metafizycznych przypomnieć trzeba Johna Miltona (1608-1674), niewątpliwie po Szekspirze najwybitniejszego poetę angielskiego, autora dzieła niemal na miarę Boskiej Komedii Dantego - poematu Raj Utracony (1667; wydanie polskie 1791). Jest to dzieło wspaniałe, jednak inaczej niż u Dantego, bo pełne pesymizmu, melancholii i protestanckiej niewiary w człowieka. W XVII wieku, tak jak i wcześniej - od czasu reformacji - niemieckie kraje protestanckie, podobnie jak inne europejskie kraje niekatolickie są niemal pustynią kulturalną, oczywiście z wyjątkiem Anglii i Niderlandów. Pamięć o literaturze niemieckiej XVII wieku ratuje dramatyczna literatura jezuicka - Jakob Gretser (1562-1625) czy Jakob Biedermann (1578-1639).
Nieposłuszeństwo Człowieka i owoc
Z zakazanego drzewa, co śmiertelny
Miał smak, a na świat przywiódł Śmierć i wszystkie
Cierpienia nasze, z nimi też utratę
Raju, aż Człowiek, większy niźli ludzie,
Błogosławioną siedzibę odzyska
I zmartwychwstanie nam da, śpiewaj, Muzo
Niebiańska, która na skrytym wierzchołku
Orebu albo Synaju natchnęłaś
Pasterza, aby nasienie wybrane
Pierwszy nauczył, jako na początku
Niebo i Ziemia powstały z Chaosu.
J. Milton, Raj utracony, tłum. M. Słomczyński, Kraków 1985
Wiek XVII to okres wspaniałego rozkwitu architektury zrodzonej w Rzymie i rozwijającej się w krajach katolickich. Kościoły - Il Gesu autorstwa Giacoma Vignoli (1584) i Andrea della Valle autorstwa Carla Maderny (1608) - stały się prototypami dla setek czy raczej tysięcy kościołów XVII i XVIII wieku, rozsianych od Wilna po Meksyk. Kościół Il Gesu jest macierzystą świątynią jezuitów i to między innymi dzięki żywiołowemu rozwojowi tego zakonu stał się wzorem dla architektury kontrreformacyjnej w całym ówczesnym świecie. Architektura baroku naturalnie nie była architekturą "wymyśloną", ale jak zawsze wyrastała organicznie z epok poprzednich. We Włoszech w okresie średniowiecza zawsze przechowywano wspomnienie starożytnej architektury rzymskiej, a architektura gotycka nigdy nie wypracowała tam tak silnych narzędzi wyrazu, nie była tak wyrazista jak na północ od Alp. Stąd też architekturze włoskiej XV i XVI wieku łatwiej było sięgnąć po tradycje grecko-rzymskie niż krajom północnym - we Włoszech nie do pomyślenia było, by w połowie XVI wieku zbudować wielki kościół gotycki, jak to się stało w Paryżu, gdy budowano kościół św. Eustachego. I dlatego to właśnie Kościół katolicki w Rzymie, rękami jezuitów, rozpropagował tradycje starożytności, całkowicie jednak na nowo sformułowane. Jeżeli można mówić o prawdziwym renesansie, przeżyciu na nowo architektury czy rzeźby starożytnego Rzymu - a również Grecji - to stało się to właśnie w sakralnej architekturze baroku, od końca XVI wieku od Włoch zaczynając. To nie było naśladownictwo, to było tchnięcie nowego ducha w dawne starożytne formy.
Po architekturze sakralnej nadeszła kolej na architekturę świecką, rzeźbę i malarstwo. Koniec XVI wieku jest świadkiem erupcji wyrazu artystycznego o nieprawdopodobnym rozmachu - łatwości operowania na nowo starymi formami, żywiołowości, w pewnym stopniu namiętności w zaangażowaniu artystów we wcielaniu starych treści w formy przestrzenne architektury i rzeźby kształtowane z niezwykłą swobodą i łatwością. Nadano ogromną głębię również malarstwu, malarstwu tablicowemu, ale także malarstwu ściennemu - temu ostatniemu na skalę dotąd nieznaną. Ruch, perspektywa, ciekawość otaczającego świata, niebywałe zainteresowanie krajobrazem czy martwą naturą - to były tematy dotąd lekceważone. Dwieście lat baroku to dwa stulecia radości - radości wiary w doczesność i wieczność życia, gdy nawet cierpienia nie są straszne, a śmierć czy męczeństwo aż tak ponure. W katolicyzmie śmierć prowadzi do zbawienia, a w protestantyzmie przede wszystkim do grobu.
W Rzymie działał wielki architekt XVII-wiecznego baroku Gianlorenzo Bernini (1598-1680), twórca kościoła św. Agnieszki czy św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie, autor rozwiązań urbanistycznych, między innymi Piazza Navona czy przede wszystkim placu ze słynną kolumnadą przed Bazyliką św. Piotra. W Rzymie w XVII wieku zbudowano wspaniałe kościoły - między innymi św. Zuzanny (1600) Carla Maderny, Santi Luca e Martini (1640) Pietro da Cortony, Sant'Ivo della Sapienza (około 1650) wielkiego Francesca Borrominiego czy tegoż autora kościół św. Agnieszki oraz kościół św. Wincentego i Atanazego, autorstwa Martino Longhiego, który również zaprojektował kościół św. Karola przy czterech fontannach. W Turynie Filippo Juvarra buduje słynną La Superga (około 1720), w Wenecji Baldassare Longhena w latach dwudziestych XVII wieku buduje bajkową Santa Maria della Salute, a Juan de Toledo z Juanem de Herrerą w latach osiemdziesiątych XVI wieku klasztor i rezydencję królewską Escorial w Hiszpanii. Ponad 100 lat później Fernando de Casas buduje nową fasadę katedry Santiago de Compostela, a w tym samym czasie Jaime Bort katedrę w hiszpańskiej Murcji.
We Francji sytuacja jest inna. Choć kraj jest katolicki, to jednak ciąży w pewnym stopniu ku protestantyzmowi - w polityce niemal cały czas znajduje się w obozie protestanckich państw niemieckich, po stronie Szwecji, a także - kiedy wygodniej - również po stronie Turcji. Francuska religijność była silnie zabarwiona jansenizmem - prądem protestantyzującym, potępionym przez Rzym - obyło się jednak bez ekskomunik i jansenizm powoli wygasł. W organizacji Kościoła we Francji zarysowała się silna niezależność od Rzymu - tak zwany gallikanizm, skodyfikowany ostatecznie w 1673 roku pod nazwą artykułów gallikańskich. Zatem również sztuka czasów baroku - szczególnie sakralna - była mniej "barokowa" we Francji niż rzymskie wzorce. W 1646 roku Christophe Gamard i Daniel Gilard rozpoczęli budowę kościoła St. Sulpice w Paryżu.
Mauzoleum Hermana Maurycego Saskiego, kościół św. Tomasza w Strasburgu - protestancki smutek, XVIII wiek
Pod koniec XVII wieku nastąpił nieprawdopodobny wprost rozkwit architektury barokowej na obszarach katolickich na północ od Alp - w niemieckich krajach katolickich, w Austrii, a także w Czechach, na Śląsku i w Polsce. Na niespotykaną dotąd skalę artyści operowali dekoracją wnętrza - malarstwem ściennym, rzeźbą, stiukami wprost wrośniętymi w fantazyjną niemal architekturę. Przykłady to kościół benedyktyński z około 1748 roku w Zwiefalten, autorstwa Johanna Michaela Fischera, w Birnau Josepha Antona Feuchmayera z tego samego czasu czy kilku autorów w Ottobeuren z 1760 roku. Johann Fischer von Erlach rozpoczął w 1715 roku budowę kościoła św. Karola Boromeusza w Wiedniu, a Jakob Prandtauer w latach 1702-1738 wybudował opactwo w Melku nad Dunajem. O ile Francja była najbardziej "protestantyzująca" pod względem polityki, religii i kultury wśród państw katolickich, o tyle z kolei Anglia była najbardziej "katolicyzująca" spośród państw protestanckich, może dlatego, że była przed blisko 1500 lat po rzymskiej stronie limesu. W Anglii budownictwa kościelnego w XVII i na początku XVIII wieku niemal nie było. Jednak gdy po pożarze Londynu w roku 1666 architektem odbudowy został wielki Christopher Wren (1632-1723), budując londyńską katedrę św. Pawła, sięgnął po rzymskie wzory, choć nadał im spokojniejszą, klasycyzującą formę. W krajach protestanckich nie narodziły się żadne nowe koncepcje architektoniczne. Niechęć protestantów do sztuki wyjałowiła inwencję artystyczną krajów protestanckich na 200 lat.
Nagrobek kardynała Franza Georga von Schönborna, katedra św. Piotra w Trewirze - katolicki optymizm, XVIII wiek
Rozkwit budownictwa rezydencjonalnego również nabrał szczególnego rozmachu w krajach katolickich, co szło w parze z doktryną i praktyką absolutyzmu. Jego efekty to choćby francuski Wersal budowany od roku 1668, hiszpańskie pałace w Madrycie (1735-1764) i w Aranjuez (1748-1771), pałac królewski monarchów sabaudzkich w Stupinigi zbudowany przez Filippa Juvarę w latach 1729-1733, zamek Brühl w Augustusburgu z lat 1741-1744, drezdeński Zwinger Augusta Mocnego wzniesiony w latach 1697-1716, monachijski Nymphenburg elektorów bawarskich, wzniesiony w drugiej połowie XVII wieku, ale także Sanssouci protestanta Fryderyka Wielkiego, wzniesiony w Poczdamie w latach 1745-1747, autorstwa Georga Wenzeslausa von Knobelsdorffa (1699-1753).
Katedra w Santiago de Compostela, fasada zachodnia, XVIII wiek
Klasztor w Melku, 1702-1738
Ostatnia wielka europejska epoka sztuki, a raczej szerzej - kultury, jednorodnej w formach literackich, malarskich, rzeźbiarskich, architektonicznych czy wreszcie muzycznych - epoka baroku - wydała też gigantów malarstwa. I znów o malarstwie barokowym można powiedzieć to, co o architekturze - poza Włochami prawdziwa eksplozja malarstwa to dopiero wiek XVII! I dopiero w wieku XVII przyjęto poza Alpami, także w Hiszpanii, wielkie osiągnięcia włoskie wieków poprzednich. Jednak z istotnym zastrzeżeniem - tylko w krajach katolickich i protestanckiej Holandii. W pozostałych krajach protestanckich malarstwo sprowadzało się, w najlepszym wypadku, do malarstwa portretowego i nie wydało indywidualności. Reformacyjna niechęć do przedstawiania rzeczywistości, dyktowana obawą kultu przedmiotów i świętych, niechęć tak żywa u Żydów i w Bizancjum, a także w krajach islamu, była ciągle aktualna.
A więc najpierw Włochy. Malarzem, który odegrał ogromną rolę w kulturze Europy, był Michelangelo Caravaggio (1571-1610) - jego malarstwo było całkowicie wizyjne, narracja ograniczona do minimum, skoncentrowane na dramacie głównego tematu. Caravaggio to pierwszy wielki kompozytor światłocienia. Nawrócenie św. Pawła, Wieczerza w Emaus, Ścięcie św. Jana - bez tych dzieł kultura Europy byłaby uboższa. Annibale Carraci (1560-1609) wraz z braćmi Agostinem i Lodovikiem jest autorem między innymi fresków w pałacu Farnese w Rzymie czy Chrystusa i cudzołożnicy w Mediolanie. Guido Reni (1575-1642) jest autorem wspaniałego dzieła Rzeź niewiniątek, a Giovanni Guerchino (1591-1666) budzi podziw wspaniałymi rzymskimi freskami w Casino Ludovici. Złoty Wiek - wiek XVII - w Hiszpanii to także czas wielkich malarzy. Diego Velázquez (1599-1660) i jego portret papieża Innocentego X z jednej strony, a Poddanie Bredy z drugiej - oba dzieła, całkowicie różne tematem i ujęciem, są ponadczasowymi arcydziełami, a słynne Las Meninas (Damy dworu hiszpańskiego) są fenomenalnym połączeniem oficjalnego portretu infantki i sceny rodzajowej przedstawiającej dziewczynkę, jej rodziców i malarza. Francesco Zurbaran (1598-1664) to malarz przede wszystkim religijny, autor obrazów często niezwykle dostojnych, by nie powiedzieć majestatycznych, jak na przykład Wniebowzięcie Matki Boskiej, obecnie w poznańskim Muzeum Narodowym, innym razem niemal portretowo-kameralnych, jak Święta Małgorzata, obecnie w londyńskiej National Gallery. José de Ribera (1590-1652) to autor arcydzieła Apollo i Marsjasz. Estebana Murilla (1618-1682) cechuje niezwykła sentymentalna "miękkość" malarstwa, tak świetnie oddająca rodzajowe sceny, przedstawiająca ulicznych, często małych żebraków czy uczuciową "słodycz" Świętej Rodziny w skromnym wnętrzu. Wszyscy czterej mistrzowie należą do jednego pokolenia! Ale ten wspaniały rozdział malarstwa hiszpańskiego i europejskiego otwiera jeden z największych i najbardziej wyrazistych malarzy europejskich: El Greco - urodzony w 1564 roku na Krecie, uczeń Tycjana w Wenecji, od 1577 roku do śmierci w roku 1614 żyjący w hiszpańskim Toledo. Niezwykły mistycyzm, ekstatyczne zdematerializowane wizjonerstwo, potęgowane chłodem barw, niezwykle wydłużonych postaci, malarstwo religijne nie tylko tematyką, ale głęboko metafizycznym nastrojem. El Greco to autor między innymi Chrztu Chrystusa, Ukrzyżowania, Pogrzebu Hrabiego Orgaza, Magdaleny pokutującej czy widoku Toledo. Ogromne powodzenie, jakim cieszył się El Greco w Toledo, daje najlepsze świadectwo Hiszpanii i Hiszpanom początku baroku.
Fenomen sztuki Niderlandów XVII wieku to kontynuacja tradycji wielkich mistrzów XV i XVI wieku, ale kontynuacja dwoma oddzielnymi drogami. Symbolami tych dwóch różnych kontynuacji tej samej sztuki są dwaj giganci: Rembrandt dla północnych, protestanckich Niderlandów - dzisiejszej Holandii, i Rubens - dla południowych Niderlandów katolickich - dzisiejszej Belgii. I tu pojawia się fenomen Holandii - to jedyny kraj protestancki, który nie pozwolił reformacji wykorzenić tego nieprawdopodobnego "instynktu sztuki", tak charakterystycznego dla całych Niderlandów przez stulecia! I chociaż w połowie XVI wieku w protestanckiej furii zniszczono w północnych Niderlandach około 400 kościołów i opactw wraz z całym wyposażeniem, to jednak "instynkt sztuki" - zarówno tworzenia, jak i podziwiania - okazał się silniejszy. I jest tu może pewne podobieństwo z Anglią, gdzie z kolei w czasach elżbietańskich tak fenomenalnie rozkwitła literatura. Oba te kraje były jedynymi krajami protestanckimi należącymi w starożytności do cywilizacji rzymskiej. I chociaż były też jedynymi postrzymskimi, obok katolickich Nadrenii, Bawarii i Austrii, krajami, w których etniczny element germański przeważył nad elementem romańskim i w których język germańskich najeźdźców zdominował pozostałości językowe łaciny, to jednak wydaje się, że w obszarze kultury tradycje rzymskie postawiły tamę germańskiej furii protestanckiej. Pozostałe kraje germańskie, to znaczy te, które nigdy nie znajdowały się w obrębie starożytnego Cesarstwa Rzymskiego, były od czasu reformacji niemal pustką kulturalną.
A więc Rembrandt! Rembrandt van Rijn (1606-1669), malarz baroku, ale baroku jakże innego niż barok katolicki - malarstwo tego geniusza pokazuje nam, jak wiele straciła Europa przez głęboką niechęć protestantów do sztuki! Jaka niepowetowana szkoda, że poza Holandią zostaliśmy pozbawieni kontynuatorów największych mistrzów niemieckich XV i XVI wieku! Jak dobrze, że Holendrzy z kolei - skądinąd gorliwi protestanci - wyłamali się z obowiązującej wówczas w innych państwach protestanckich alergii na sztukę. Rembrandt to przede wszystkim mistrz portretu psychologicznego, a w konsekwencji portretu dramatycznego, portretu indywidualnego i portretów zbiorowych. Portretów, którym nadał taką głębię, jakiej nie było ani przed nim, ani po nim, ale także portretu rodzajowego, którego bohater, często ukryty pod egzotycznym strojem kupca ze Wschodu, Żyda czy starożytnego bohatera rzymskiego, zawsze pozostawał indywidualnym konkretnym człowiekiem. Był Rembrandt również portrecistą samego siebie! Kolejne jego autoportrety pokazują los człowieka - starość, przemijanie i smutek pogłębiony zgonami najbliższych - dwóch kolejnych żon i ukochanego syna Tytusa. Światłocień, niezmiernie ważny w malarstwie europejskim od czasu, gdy tak dramatycznie i z taką siłą wprowadził go Caravaggio, u Rembrandta zyskuje nowy rys - nie odcina tak ostro smug światła i cienia, które tworzą teraz szczególny nastrój, łagodząc i stapiając kontury. Autoportrety, portret żony Saskii, syna Tytusa, Lekcja anatomii, a może szczególnie wspaniała i monumentalna Straż nocna są istotnymi punktami na mapie naszej cywilizacji! Poprzez sztukę przedstawił dramat swojego życia, smutek własnej egzystencji i pewien protestancki pesymizm egzystencjalny.
I Rubens - Peter Paul Rubens (1577-1640), w życiu i sztuce stuprocentowy człowiek baroku - sam żywioł. Podróżował po całej niemal Europie, poznał malarstwo włoskie i hiszpańskie, ale był przede wszystkim artystą południowych Niderlandów - dzisiejszej Belgii. Osiadł w Antwerpii, jako malarz nadworny arcyksięcia Alberta i infantki Izabeli - hiszpańskich namiestników katolickich niderlandzkich prowincji południowych. Jego malarstwo kipi życiem, przepojone jest optymizmem, podobnie jak całe życie Rubensa! Portrety, tematyka religijna i jak zwykle w baroku tematyka mitologiczna starożytnych pogańskich Rzymian i Greków, tak bardzo niecierpiana przez protestantów. Tworzył między innymi portrety obu kolejnych żon, swoich dzieci, wielkich tego świata, fenomenalny cykl 20 ogromnych obrazów Apoteoza Królowej Marii Medycejskiej (dziś w Luwrze), rzadziej, ale za to doprawdy po mistrzowsku, krajobrazy. Fenomenalna kolorystyka jasnych, wesołych barw, wszystko zalane światłem, które nie tworzy ostrego światłocienia, ale w różnym stopniu nasyca nagie ciała, bogate stroje czy łagodny krajobraz. Wszystko to malowane z wielkim rozmachem, szerokimi - tak bardzo barokowymi - pociągnięciami pędzla. Rubens był także geniuszem jako "mistrz warsztatu-przedsiębiorstwa" malarskiego. Chcąc nastarczyć spływającym w ogromnej liczbie zamówieniom - na ogół zresztą na obrazy wielkiego formatu, zatrudniał bardzo wielu współpracowników. I chociaż często spotykał się z zarzutami, że nie jest autorem prac, które firmował - królowa Maria Medycejska, składając u Rubensa zamówienie, zaznaczyła, że "wszystko, a szczególnie postaci ludzkie mają być namalowane jego własną ręką" - to jednak ta nieprawdopodobna liczba obrazów, którym nadał piętno własnego stylu i poziom własnego mistrzostwa, jest absolutnie imponująca. Rubens to drugi obok Rembrandta gigant tej epoki, za którego Europa musi być wdzięczna losowi!
Oczywiście obaj wielcy nie byli sami - ani Rembrandt w Holandii, ani Rubens w niderlandzkich prowincjach południowych. Szczególnie Holandia była prawdziwą kopalnią, "plantacją produkującą" malarzy w dobie baroku. Mówi się, że w XVII wieku żyło w Holandii 5 tysięcy artystów utrzymujących się z malowania obrazów, obrazy sprzedawano na straganach między mięsem, rybami i kapustą, a przy takiej konkurencji nie było obrazów kiepskich. Holendrzy szczególnie gustowali w krajobrazach, martwych naturach i scenach rodzajowych: Jakob van Ruysdael i jego widok Haarlemu z 1670 roku, Meindert Hobbema i jego Aleja z Middelharmis, Johannes Vermeer van Delft i jego Wnętrze z Damą z 1662 roku.
I południe katolickie - obok Rubensa zupełnie nadzwyczajny jego uczeń, ale nie naśladowca, Anton van Dyck (1599-1641) - malarz nadworny hiszpański w Brukseli, malarz nadworny Karola I w Londynie, większą część życia spędził jednak w Antwerpii. Stworzony przez niego typ portretu reprezentacyjnego stał się wzorem między innymi dla wielkich angielskich portrecistów o wiek późniejszych. Wielka elegancja i wytworność stylu, połączone z talentem malarskim, zaowocowały wspaniałymi dziełami, z których najbardziej znane są konny portret Karola I, a także portret Lorda Whartona. Jacob Jordaens (1593-1678) działał głównie w Antwerpii i chociaż warsztatem malarskim przypominał Rubensa, to zamiłowaniem do rubaszności scen rodzajowych czasami wydaje się bliski współczesnym sobie malarzom holenderskim. Malarstwo zarówno północnych Niderlandów, jak i południowych, zachowało dobry poziom również w wieku XVIII, jednak to twórcy niderlandzcy od van Eycków w XV wieku, przez Brueghla w XVI wieku, po Rembrandta i Rubensa w XVII wieku, wyczerpali - jak się wydaje - zapas geniuszu przydzielony Niderlandom przez Opatrzność.
Malarska Francja XVII wieku to najpierw chłodny i nudny Nicolas Poussin (1593-1665), cieszący się mimo wszystko pewną sławą za życia i po śmierci, ale szczególnie zupełnie niezwykły Claude Lorrain (1600-1682) - pejzażysta, który osiągnął absolutne mistrzostwo, malując rozświetlone krajobrazy, przepełnione wodą i stojącymi nad nią starożytnymi budowlami greckimi i rzymskimi. Jako pierwszy zaryzykował malowanie pod słońce, możliwe dzięki zasnuciu krajobrazu lekką mgłą. Z kolei Georges de La Tour (1593-1652) studium kontrastów światła i cienia kubistycznych brył doprowadził niemal do granicy możliwości. Wśród wielu świetnych francuskich portrecistów tego czasu zajmuje zapewne pierwsze miejsce Philippe de Champaigne (1602-1674) i jego słynny portret kardynała Richelieu.
Matthias Bernard Braun, Eremita Onuphrius, początek XVIII wieku
Wiek XVII, choć może raczej należałoby przesunąć cezurę do połowy wieku XVIII, mówiąc o epoce całego baroku - a więc barok był epoką niezwykłego rozwoju rzeźby. Podobnie jak malarstwo dotyczyło to jedynie krajów katolickich. Jednak o ile malarstwo poza krajami katolickimi wprost eksplodowało jedynie w Holandii, o tyle rzeźba poza krajami katolickimi nigdzie - nawet w Holandii - nie była obszarem większego zainteresowania, a więc w konsekwencji sukcesu artystycznego. Dawid Berniniego z 1623 roku, również jego autorstwa grobowiec Aleksandra VII z 1673 roku czy Loża donatorów w kaplicy Cornaro z roku 1652, słynna Ekstaza św. Teresy z tego samego czasu czy Święta Ludovica Albertoni z 1671 roku stawiają Berniniego obok Michała Anioła, a gdy chodzi o wpływ na rzeźbę europejską swoich i późniejszych czasów, trzeba mu oddać palmę pierwszeństwa. Trudno sobie wyobrazić większą sugestywność emocji i przeżyć bohaterów, połączoną ze zdolnością obserwacji każdego niezbędnego szczegółu, całkowicie na usługach wizji artysty. Święta Cecylia Maderny w Rzymie z 1600 roku, we Francji François Girardona grobowiec kardynała Richelieu z 1680 roku czy wersalski Apollo i Muzy z 1670 roku są świadectwami absolutnej perfekcji artystów baroku, a stopień nasycenia emocjami takich rzeźb, jak nagrobek Langueta de Gergy, dzieło Michela Ange'a Slodtza z 1753 roku w kościele Saint Sulpice w Paryżu czy brukselska kazalnica z 1695 roku - dzieło Hendrika Fransa Verbruggena, każą się zastanawiać, czy istniała granica możliwości w przelewaniu w materię wizji ludzkich dramatów w dziełach artystów barokowych. Bawarczyk Egid Quirin Asam i jego Święty Jerzy z 1721 roku czy Wniebowzięcie Matki Boskiej z 1723 roku pokazują odmienność - ale nie mniejszą emocjonalność - baroku krajów katolickich na północ od Alp, podobnie jak Matthias Bernard Braun (1684-1738), który przedstawiając w Kuks (Czechy) Eremitę Onuphriusa, przekroczył wszelkie konwencje - bez szkody, przeciwnie, z sukcesem! - zacierając granicę między rzeźbą ciała a bryłą skały, na której leżąc, modli się pustelnik, opierający się na rozpadającej się trupiej czaszce. Wzruszający i trochę w rodzaju malarskim Murilla jest Święty Jan Chrzciciel z 1634 roku Hiszpana Alonsa Cano czy Boska pasterka Luisa Salvadora Carmony, z około 1740 roku. Niezwykła jest Głowa św. Pawła z 1707 roku Juana Alfonsa Villabrille w Valladolid oraz ołtarz katedry w Toledo Narcisa Tomé z 1721 roku. Wydaje się, że epoka baroku to apogeum sztuki Europy! Wydaje się również, że w poszukiwaniu formy dla najlepszego połączenia treści i emocji, dla zaklęcia dramatu w materii i w nadaniu jej przekazowi najsilniejszych akordów, najbardziej sugestywnych wobec obserwatora dalej już pójść nie było możliwe!
Wiek XVII dał Europie, a z czasem światu, zrąb muzyki istniejącej do dziś, nie tylko ze względu na to, że wielcy kompozytorzy tego czasu są po dziś dzień wykonywani w salach koncertowych całego świata, ale również dlatego, że to właśnie ci kompozytorzy stworzyli muzykę, która w pewnym sensie dała tworzywo muzyce następnych stuleci. Naturalnie muzyka jest zapewne tak stara jak ludzkość, ale jako samodzielna sztuka znana jest tylko w Europie i to mniej więcej od V wieku, kiedy to uniezależniła się od sztuki słowa i sztuki ruchu. Pielęgnowana przede wszystkim w klasztorach, po raz pierwszy została skodyfikowana przez papieża Grzegorza Wielkiego jako tak zwany chorał gregoriański. Później, od czasu pierwszego zapisu nutowego wynalezionego około roku 1000, możemy śledzić muzykę świecką czy muzykę kościelną, ale nie obrażając uszu historyków muzyki, wszystko to dla dzisiejszego odbiorcy było do początków XVII wieku jedynie brzdąkaniem, którego nie bez powodu niemal nie wykonuje się obecnie w salach koncertowych. To początek XVII wieku dał muzyce przewrót, który zaowocował powstaniem nowych gatunków muzycznych, takich jak opera, kantata, oratorium, koncert na wiele instrumentów, canzona, sonata, concerto grosso czy suita. Nowe narodziło się w północnych Włoszech, gdzie w Cremonie, w Mantui na dworze Gonzagów i w Wenecji działali Claudio Monteverdi (1567-1643), Emilio de Cavalieri (aktywny na przełomie wieków), Pietro Cavalli (1602-1676), Jacopo Peri (1561-1633) - autor muzyki do wystawionej w 1594 roku, uważanej za pierwszą w historii operę Dafne, a także opery Euridice, wystawionej z okazji ślubu Henryka IV i Marii Medycejskiej w 1610 roku.
Potem wielka muzyka wielkich kompozytorów szła przez Europę jak burza. Lwi pazur pokazali Niemcy niezależnie od wyznania, gdyż pęta protestanckie nie krępowały muzyki, która, jak widać, nie zagrażała, zdaniem duchowych spadkobierców Lutra, czystości wiary, jak sztuki plastyczne czy literatura. Geniuszem był Jan Sebastian Bach (1685-1750), być może muzyk wszech czasów, autor Mszy, Pasji, kantat, preludiów i wielu innych rodzajów dzieł. Jego Msza H-mol, Pasja według św. Mateusza, Pasja według św. Jana czy Magnificat są ponadczasowymi arcydziełami. Sławnymi kompozytorami tej epoki byli również Georg Telemann (1681-1767), autor między innymi 40 oper, 45 pasji, 35 oratoriów, oraz Georg Haendel (1685-1759), wybitny twórca oratoriów, z których najwybitniejsze to Mesjasz - Haendel od roku 1712 aż do śmierci mieszkał i tworzył w Londynie. Christoph Willibald Gluck (1714-1787) jest twórcą wielu oper, których libretto najczęściej sięgało do mitologii starożytnej: Orfeusz i Eurydyka, Parys i Helena, Ifigenia w Aulidzie, Alcesta. I wracając do Włochów: Domenico Scarlatti (1685-1757), autor 12 oper i 550 kompozycji klawesynowych, Antonio Vivaldi (1678-1741), ksiądz i nauczyciel muzyki w domu sierot w Wenecji, autor między innymi 40 oper i 460 koncertów, w tym kompozycji Cztery pory roku.
Periodyzacja w muzyce nastręcza, gdy chodzi o wiek XVIII, więcej trudności niż w sztukach plastycznych i trudniej tu wskazać kres muzyki barokowej, a trzej wielcy wiedeńczycy - tak zwani klasycy wiedeńscy - stanowią raczej przejście od baroku do wieku XIX niż klasycyzm w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Oczywiście te trudności są konsekwencją prób przeniesienia periodyzacji stworzonej pierwotnie z obserwacji rozwoju sztuk plastycznych do muzyki - stąd też problemy z zaklasyfikowaniem muzyki tych trzech wielkich wiedeńczyków, która odcisnęła piętno na całej późniejszej muzyce europejskiej.
Joseph Haydn (1732-1809) to już przejście od baroku do XIX wieku, autor przede wszystkim muzyki dworskiej i religijnej, między innymi 14 mszy, Stabat Mater, Te Deum, Salve Regina, ale także 3 oratoriów i wielkiego oratorium biblijnego Stworzenie świata oraz 108 symfonii, 83 kwartetów smyczkowych i 52 sonat fortepianowych. Drugi z wielkich i najwybitniejszy to Wolfgang Amadeus Mozart (1756-1791), niewątpliwie obok poprzedzającego go Bacha i współczesnego sobie Beethovena, twórca konstrukcji gmachu muzyki europejskiej (bo poza Europą muzyki właściwie nie było). Mozart tworzył muzykę operową - między innymi Wesele Figara, Cosi fan tutte, Don Giovanni, Uprowadzenie z Seraju czy Czarodziejski flet, wielkie symfonie, jak na przykład Es-dur czy C -dur, zwaną Jowiszową, kilkanaście koncertów fortepianowych oraz koncertów na flet, harfę, koncerty smyczkowe czy sonety, ale także wielkie dzieła religijne, w tym 15 mszy, z których najsłynniejsze to Msza koronacyjna, Msza C-dur, Msza C-moll czy napisane tuż przed śmiercią i z myślą o własnym pogrzebie Requiem D-moll, liczne kwintety i kwartety smyczkowe, części mszalne ze słynnym Alleluja na czele. Mozart koncertował na wielu dworach europejskich od wczesnego dzieciństwa, a jego pierwsze próby kompozytorskie powstały, gdy miał sześć lat. I wreszcie trzeci wielki wiedeńczyk i trzeci po Bachu i Mozarcie geniusz muzyki - Ludwig van Beethoven (1770-1827) - początkowo pod wpływem Haydna i Mozarta, z czasem wypracował całkowicie własny styl, będący przełomem ku romantyzmowi. Mniej płodny niż obaj poprzedni, mimo to jego dzieła wydane zbiorowo zawierają się w 24 tomach, jest autorem przede wszystkim 9 sławnych symfonii, opery Fidelio, szeregu uwertur, oratorium Chrystus na Górze Oliwnej, koncertów na fortepian z orkiestrą, koncertów skrzypcowych, 10 sonat na skrzypce i fortepian, w tym słynnej sonaty A-dur zwanej Kreutzerowską, i wielu innych dzieł. Dziełem wieńczącym jego twórczość jest Missa solemnis z 1822 roku.
W dziedzinie gospodarczej geniusz europejski zbudował w XVIII wieku podstawy fenomenalnego rozwoju, który już nieprzerwanie trwa do dzisiaj. Druga rewolucja gospodarcza - po rewolucji roku 1000 - zwana rewolucją przemysłową, rozpoczęła się w Anglii. Węgiel i jego wydobycie, żelazo i jego obróbka, tkaniny i ich wytwarzanie - te trzy dziedziny odmieniły trwale oblicze Europy, a później świata. I podstawa sukcesu - stopniowe zastępowanie siły mięśni ludzi i zwierząt energią pary wodnej. Thomas Newcomen w 1712 roku zbudował silnik parowy, który pozwolił pokonać główny problem w kopalniach - wypompowywanie wody, a następnie, po udoskonaleniu, służył do wydobywania urobku na powierzchnię. W 1733 roku John Kay wynalazł latające czółenko, a w 1764 roku James Hargreaves wynalazł kołowrotek na osiem wrzecion, co zwiększyło ośmiokrotnie produkcję bawełny przez jednego pracownika. Na początku lat osiemdziesiątych XVIII wieku importowano do Anglii 300 tysięcy ton bawełny rocznie z kolonii amerykańskich123. W 1765 roku James Watt udoskonalił silnik parowy Newcomena - niesłusznie uchodząc za jego wynalazcę - przez co istotnie zwiększył jego żywotność. W 1784 roku Szkot Andrew Meikle wynalazł młockarnię. W 1785 roku Edmund Cartwright wynalazł krosno mechaniczne, początkowo napędzane energią wodną, a później parą. Rozwój przemysłu włókienniczego w Anglii szedł jak burza - wystarczy powiedzieć, że w 1750 roku w Anglii i Walii zatrudnionych było w tym przemyśle 800 tysięcy osób. W 1713 roku Abraham Darby zbudował pierwszy wielki piec do wytopu żelaza - pozwoliło mu na to odkrycie zastosowania koksu zamiast dotychczas używanego węgla drzewnego.
Gwałtowne uprzemysłowienie łączyło się z radykalnym usprawnieniem komunikacji. W 1760 roku w Anglii i Szkocji kanały liczyły 1600 kilometrów, a w 1830 roku już 6400 kilometrów. Wybudowano tysiące śluz, na których statki mogły być odpowiednio podnoszone i opuszczane. Przy budowie kanałów stosowano w razie potrzeby olbrzymie koryta z żeliwa, przecinając w ten sposób doliny i rzeki. Do roku 1830 wybudowano 30 tysięcy kilometrów nowych dróg - zresztą płatnych. Dla poprawy komunikacji drogowej w terenach górzystych wybudowano 20 tuneli. Anglia stała się pierwszym w dziejach świata państwem przemysłowym. Budowano linie kolejowe dla konnego transportu towarów. W konsekwencji wielkiego przyspieszenia zmianom uległa cała organizacja pracy. W Anglii - której model przejęła z czasem cała Europa - doszło do likwidacji dotychczasowego systemu opartego na cechach, a rozwinięto znany od XVI wieku system pracy w manufakturach, to znaczy zgrupowanych w jednym miejscu, już w nowoczesnych fabrykach, robotników, wykonujących prace na różnych etapach przetwarzania, czasem tylko produkcji surowca, czasem od surowca po gotowy wyrób. Wzorem dla manufaktur był wenecki Arsenał - stocznia zatrudniająca w XV wieku kilka tysięcy pracowników. Zanikał też system nakładczy, to znaczy pracy domowej robotników, zlecanej przez przedsiębiorcę, czasami będącego również kupcem. Rewolucja przemysłowa na kontynencie rozpoczęła się jeszcze w XVIII wieku, zaczynając od Belgii, Czech i Śląska. Systematyczny wzrost gospodarczy Europy trwający de facto od około roku 1000, nabrał, szczególnie w Europie Północnej w XVIII wieku, przyspieszenia, także jeśli chodzi o wzrost demograficzny. Ludność Europy około roku 1700 liczyła mniej więcej 130 milionów, natomiast około roku 1800 mniej więcej 190 milionów, z tego - w przybliżeniu - Rosja miała 29 milionów, Francja i Niemcy po 27 milionów, Włochy 18 milionów, Hiszpania i Anglia po 10 milionów. Największe miasta liczyły: Londyn milion, Paryż 600 tysięcy, Neapol 420 tysięcy, Moskwa 400 tysięcy124. Dodajmy, że społeczeństwa europejskie miały w XVII wieku charakter stanowy: kler, szlachta, mieszczanie i chłopi, a pańszczyzna ciągle jeszcze utrzymywała się na wschód od Łaby. Od drugiej połowy wieku XVIII zaczyna się kształtować - zaczynając od Anglii - nowa grupa społeczna, robotnicy125.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki