W okowach stresu i strachu
"Zabija nas nie stres, lecz nasza reakcja na niego"
-Hans Selye
Według szacunków aż 40% ludzi będzie się musiało w swoim życiu zmierzyć z jakąś katastrofą. Jak łatwo sobie wyobrazić, wartość ta jest zapewne zdecydowanie wyższa w przypadku krajów rozwijających się. Traumatycznym przeżyciom towarzyszą powtarzalne uczucia i choć nawet początkowo mogą nie zostać zamanifestowane jako czysty strach lub panika, i tak wpłyną na ciało i umysł człowieka w podobny sposób.
W czasie katastrofy i tuż po niej ludzie prezentują całą gamę zachowań: od ekstremalnej odwagi lub paniki, poprzez niedowierzanie, aż po całkowitą apatię. Dzieje się tak dlatego, że próbują przetworzyć chaos i znaleźć w nim jakiś sens. U ocalonych (oraz ratowników, potencjalnych "ofiar drugiego rzutu" z uwagi na długotrwałe przebywanie w strefie ekstremalnego zagrożenia) mogą wystąpić różne zmiany o charakterze fizycznym, emocjonalnym, poznawczym i behawioralnym, które będą odbiegać od normalnych zachowań. Nieznośne poczucie straty, zarówno w przypadku ukochanej osoby, jak i cenionego przedmiotu, zawsze odciska piętno na ludzkiej psychice. Niektórzy ocaleni mogą popaść w odrętwienie. Osoby takie, często nazywane "chodzącymi rannymi", wydają się oszołomione i zdezorientowane, podczas gdy inni wykazują się inicjatywą i w altruistyczny sposób pomagają bliźnim. Podobnie jak w przypadku pudełka czekoladek Forresta Gumpa, w którym nie wiadomo, na co się trafi, trudno przewidzieć zachowanie swoich najbliższych w obliczu poważnej katastrofy. Nawet najtwardsze jednostki, wytrenowani w radzeniu sobie z katastrofami eksperci, nie zawsze radzą sobie z ekstremalnymi skutkami jakiegoś nieszczęścia. Z tego powodu członkowie personelu ratowniczego, zarówno cywilni, jak i wojskowi, obowiązkowo składają raport po każdym traumatycznym wydarzeniu.
Na skutek katastrofy twoi bliscy mogą cierpieć na bóle głowy, apatię i depresję, mieć problemy ze snem, popadać w zmienność nastrojów, frustrację i złość, mogą im się również zmienić preferencje żywieniowe, może ich dopaść poczucie winy, izolacji i bezsilności. Na chaos szczególnie wrażliwe są dzieci, których egzystencja w dużej mierze zależy od codziennej rutyny. W przypadku jej zaburzenia mogą powrócić nawyki z wczesnego dzieciństwa, jak np. moczenie się, ssanie palca oraz senne koszmary. Do rzadkości nie należy też płaczliwość, skłonność do krzyku, strach przed oddalaniem się od opiekunów lub totalna izolacja. Zdarzały się również sytuacje, gdy dzieci zupełnie odcinały się od złych doświadczeń, wyrzucając traumę całkowicie ze swojej pamięci.
Chociaż niniejsza książka kładzie największy nacisk na zagadnienia fizyczne, koncentrując się na rzeczach niezbędnych do utrzymania się przy życiu, to już wielokrotnie podkreślałem zasadnicze znaczenie zachowania zdrowia psychicznego. Żadne rzeczy materialne ani umiejętności nie mają znaczenia dla człowieka, który jest psychicznym wrakiem. Po traumatycznym doświadczeniu jest bardzo ważne, by rodzina znalazła czas na dyskusję o tym, jak każdy jej członek się czuje. Rozmowa pozwoli uwolnić stres i pomoże zrozumieć, że w tym trudnym położeniu człowiek nie jest sam. Podczas rozmów należy uważnie słuchać, bez obwiniania się lub osądzania. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje ocalony, jest kolejny obciążający scenariusz z gatunku: "A co by było, gdyby...?". Jeśli przyszło się zmagać ze swoją traumą samotnie, należy szukać z kimś kontaktu. Trzeba się czymś zająć, pozostać aktywnym, ale jednocześnie zachować odpowiedni margines, by móc dzielić się energią z innymi. Należy zadbać o swoje ciało, dać mu odpocząć, nakarmić je i nawodnić. Ocalonym, którymi owładnie myśl ratowania całego świata, grozi załamanie, jeśli ktoś ich nie zmusi do zrobienia sobie przerwy. Każde plemię jest tak silne, jak jego najsłabsze ogniwo, więc każdy musi mieć baczenie na kondycję pozostałych.
Klasyczne reakcje na traumatyczne doświadczenia
Fizyczne:
ból głowy
zawroty głowy
nudności
rozstrój żołądka
zaparcie
rozwolnienie
zgrzytanie zębami
zmęczenie
drżenie
nadpobudliwość
zaburzenia snu i koszmary
Mentalne:
zagubienie i dezorientacja
utrata pamięci
zaprzeczanie
utrata zdolności do podejmowania decyzji
brak koncentracji
Emocjonalne:
szok
strach, panika i ekstremalne pobudzenie
depresja, apatia i smutek
płaczliwość i skłonność do krzyku
poczucie przytłoczenia
poczucie winy
odrętwienie, odrzucenie i poczucie nierzeczywistości
Behawioralne:
izolacja i wycofanie
poirytowanie
ekstremalna gadatliwość lub milczenie
wzrost lub spadek apetytu (obżarstwo/poszczenie)
podejrzliwość i paranoja
destrukcyjne zachowania wobec siebie oraz innych
wzrost intensywności palenia papierosów, picia alkoholu lub zażywania narkotyków
skłonność do wzburzenia i kłótliwości
zmiana potrzeb i funkcji seksualnych
Dzieci są szczególnie podatne na stres związany z niebezpiecznymi sytuacjami. Nie wolno ich pozostawiać samym sobie oraz ignorować ich uczuć. Trzeba z nimi rozmawiać o tych uczuciach i słuchać, co mają do powiedzenia. Powinny wiedzieć o niebezpieczeństwie tyle, ile są w stanie zrozumieć: jak do tego doszło, że jest już po wszystkim i że już nic im nie grozi. Warto poświęcić dzieciom więcej czasu, nie stronić od czułych gestów i przytulania, starając się ugruntować w nich poczucie, że zagrożenie już minęło. Dzieci, z natury bardzo spostrzegawcze, od razu zauważają, jak dorośli reagują w sytuacji zagrożenia. Jeśli się im nie mówi prawdy, szybko się orientują w rzeczywistej sytuacji, więc warto być wobec nich uczciwym. Demonstrując jednocześnie zdecydowaną postawę, dajemy dzieciom potwierdzenie, że wszystko jest pod kontrolą... nawet jeśli do końca tak nie uważamy.
Kobiety i mężczyźni reagują na stres odmiennie i pewne rezultaty tych różnic mogą nawet zaskakiwać. Nie pozwól mamie lub cioci matkować każdemu za cenę jej zdrowia. Tata lub wujek może reprezentują pokolenie, które oczekuje od mężczyzn twardej postawy i unikania rozmów o uczuciach. W czasach wielkiego kryzysu to moja babcia często podtrzymywała płomień nadziei, gdy przygnębiony dziadek zasiadał przy pustym stole w kuchni, kryjąc twarz w dłoniach. W czasie próby dla całej rodziny trzeba być maksymalnie pomocnym, tolerancyjnym i kochającym. Kiedy każdy wie, że wszyscy jadą na tym samym wózku, wykazując odwagę do dzielenia się uczuciami po katastrofie, stres można złożyć na barki większej ilości osób, a nie jednej lub dwóch.
Zespół stresu pourazowego
Często uważa się, że zespół stresu pourazowego dotyczy tylko weteranów wojennych, ale nic bardziej mylnego. PTSD dotyka setek tysięcy ludzi i może dotyczyć każdego (badania dowiodły, że bardziej podatne są kobiety), kto przeszedł lub był świadkiem groźnych dla życia wydarzeń, takich jak poważne wypadki, katastrofy naturalne, przemoc lub wojna. W gruncie rzeczy jest on potężną fizyczną i emocjonalną reakcją na wspomnienie traumatycznego wydarzenia, którego skutki mogą trwać tygodnie, miesiące lub nawet lata od dramatycznych chwil.
Na większe ryzyko wystąpienia PTSD są narażeni ludzie, którzy znaleźli się w samym środku katastrofy, ci, na których działało wiele czynników stresogennych jednocześnie, i/lub ci, którzy już wcześniej doświadczyli jakiejś traumy. Świeżo przeżyte urazy mogą rozdrapać stare rany i uaktywnić dawne lęki. Takie wydarzenia, jak bezpośrednie zagrożenie życia, bycie świadkiem czyjejś śmierci, widok zwłok, ekstremalne zniszczenia lub bolesna strata, w obliczu braku wsparcia, przemęczenia, głodu, pragnienia oraz zakłócenia rytmu snu, potrafią uniemożliwić człowiekowi normalne funkcjonowanie.
Symptomy PTSD mogą wystąpić wiele lat po traumatycznym wydarzeniu, ale zazwyczaj objawiają się w ciągu trzech miesięcy od wypadku i przyjmują jedną z trzech charakterystycznych postaci: ponowne przeżywanie, unikanie i hiperpobudzenie. Ponowne przeżywanie odnosi się do wspomnień katastrofy, które nagle stają jak żywe przed oczami. Mogą być one łagodne lub drastyczne i czasem silnie wpływają na normalne funkcjonowanie jednostki. Niektóre są tak intensywne, że ma się wrażenie przeżywania na jawie ponownie tej samej traumy. Do normy należą również koszmary senne. Także unikanie jest typowe dla osób dotkniętych PTSD, a objawia się obawą przed budowaniem lub pozostawaniem w bliskiej relacji z przyjaciółmi lub rodziną. Osoby dotknięte tym symptomem za wszelką cenę unikają sytuacji przypominających inicjalną traumę. Mogą mieć problemy z opanowaniem złości, żalu lub strachu, które są zdolne nawet nieświadomie wpływać na ich zachowania. Hiperpobudzenie oznacza nieustanny strach przed powtórzeniem się traumy. Poszkodowani mogą mieć kłopoty z pamięcią, koncentracją i snem. Ich "lont" jest krótki, więc łatwo się denerwują lub stają się reaktywni w wyniku nieświadomej prowokacji lub nawet bez niej.
Statystycznie połowa osób dotkniętych PTSD dochodzi do siebie w ciągu trzech miesięcy bez formalnego leczenia medycznego. Ci, którzy czują, że nie mogą odzyskać kontroli nad swoim życiem, gdyż wystąpiły u nich trwałe zmiany zachowań, trwające ponad miesiąc, powinni poszukać profesjonalnej pomocy psychologicznej.
Psychologiczny czynnik strachu
"Możemy się bać lub być gotowi, i Amerykanie się nie boją"
-Tom Ridge, były sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego
W momencie traumatycznego zagrożenia, nieważne w jakim miejscu na świecie, człowiek odczuwa strach. Trzeba zaakceptować ten fakt, a jego skutki nie będą aż tak paraliżujące, gdy przyjdzie się zmierzyć z prawdziwym kryzysem.
Podczas gdy pierwsza reakcja ciała na strach uratowała niezliczoną liczbę ludzkich istnień i jest znana od zarania dziejów, to długotrwały stres z powodu strachu oraz szkody, jakie wyrządza w ludzkim ciele, zostały klinicznie udowodnione zaledwie kilka dekad temu.
Kiedy mózg dostrzega "strach o przeżycie", układ współczuły (SNS) wariuje, uwalniając natychmiast do organizmu ogromne ilości hormonu stresu - adrenaliny (epinefryny). Ta reakcja na stres zachodzi automatycznie i jest dosłownie poza wszelką kontrolą. Chemiczny koktajl stanowi fundament mechanizmów obronnych organizmu, podstawę błyskawicznej reakcji na zagrożenie, objawiającej się poprzez szybsze bicie serca i tłoczenie krwi, wyższe ciśnienie oraz wzrost poziomu cukru. Reakcja jest kierowana z organów do większych grup mięśni, skutkując zwiększeniem wydolności organizmu. Ponieważ odbywa się to wszystko w warunkach przyspieszonego oddechu, do świeżo zaktywowanych włókien mięśniowych trafia więcej tlenu. W tym samym czasie pojawia się potliwość, której zadaniem jest chłodzenie mięśni. Mniejsze naczynia krwionośne rąk i nóg kurczą się, by zredukować krwawienie w przypadku ewentualnego zranienia, ustaje trawienie, pojawia się też drżenie mięśni. Źrenice się zwężają, redukując głębokość widzenia, które staje się niewyraźne. Jakby tego było mało, zawęża się pole widzenia - ma teraz postać tunelową. Z uwagi na wydłużony czas reakcji na zagrożenie człowiekowi zaczyna się wydawać, że czas płynie wolniej (tachypsychia).
Czynniki decydujące o kłopotliwym przejęciu pełnej kontroli przez SNS
-dokuczliwość odczuwanego strachu
-czas dostępny na reakcję
-wiara w umiejętności i trening
-doświadczenie w radzeniu sobie ze strachem
-suma fizycznego wysiłku w połączeniu z niepokojem
Badacze spędzili całe lata na wyjaśnianiu, dlaczego stres pogarsza sprawność działania u żołnierzy na froncie, nie mogąc pogodzić szybszego bicia serca z ogólnie słabszymi czynnościami ruchowymi. Odkryli w końcu, że przy pulsie równym 115 uderzeniom serca na minutę lub szybszym gwałtownie spadają zdolności motoryczne. Przy ponad 145 uderzeniach na minutę to pogorszenie jest już drastyczne. Dla kontrastu, w chwilach wielkiego stresu nie zauważono spadku sprawności motorycznej!
Gdy zaczyna się fizjologiczny chaos, układ współczulny (SNS) rządzi ciałem niepodzielnie, kontrolując wszystkie świadomie i nieświadomie działające systemy aż do chwili wyeliminowania źródła zagrożenia, gdy władzę ponownie przejmuje obwodowy układ nerwowy (PNS). Policjanci podczas rutynowego patrolu, gdy mają w środku nocy wyważyć drzwi, doświadczają relatywnie niskiego poziomu aktywności SNS, który skutkuje szybszą akcją serca i przyśpieszonym oddechem, drżeniem mięśni i niepokojem. Jeśli jednak jest się ściganym przez głodnego, jednookiego, jednorękiego, a do tego latającego potwora, SNS osiąga wysoki poziom w reakcji na zdecydowanie większe zagrożenie życia spotęgowane presją czasu. Tak ekstremalne warunki źle wpływają na widzenie, rozumienie i motorykę.
Fizyczne i psychologiczne czynniki strachu
Podczas gdy reakcje na strach i stres lub niepokój są z grubsza identyczne, to niepokój zazwyczaj nie występuje w tak intensywnej postaci jak strach i trwa znacznie dłużej, doprowadzając do specyficznych stanów lękowych. Przykładowo - podana w radiu informacja o nadchodzącym tornadzie będzie źródłem stresu i wywoła niepokój, tymczasem trzeszczący dom atakowany z furią przez tornado wywoła strach.
Fizyczne symptomy strachu:
Szybsze bicie serca
Płytki oddech
Duszności
Suchość w ustach, wyższy głos, jąkanie się
Zwiększone napięcie mięśniowe, drżenie i osłabienie
Pocenie się dłoni, stóp i pod pachami
Rozszerzone źrenice
Sensacje żołądkowe, skłonność do omdleń i nudności
Nadwrażliwość na hałas
Psychologiczne symptomy strachu:
Szok, otępienie, wyparcie, bezsilność
Mętlik w głowie, problemy z pamięcią i koncentracją
Poirytowanie, niechęć lub pasywność, stupor
Gadatliwość przechodząca w totalne milczenie
Niepokój
Panika, nadpobudliwość
Poczucie nierealności, społecznego wycofania i bezosobowości
Smutek, płaczliwość, szlochanie
Słuchowe i wzrokowe halucynacje
Problemy ze snem i apetytem
Kolejne problemy pojawiają się, gdy człowiek dostrzega, że nie ma pełnej kontroli nad fizjologiczną reakcją na ekstremalny stres i powrotem do władzy PNS. To układ współczulny mobilizuje zasoby organizmu do radzenia sobie z różnymi scenariuszami przetrwania, niczym wewnętrzny "fizjologiczny wojownik", natychmiast udający się na linię frontu, bez względu na okoliczności. PNS zajmuje się systemem trawiennym organizmu i procesem odnowy. Działa jak fizjologiczny odpowiednik tymczasowego administratora, wypełniającego zadania na dziś i jutro.
Kiedy ciało jest wystawione na działanie stresu, naturalną równowagę pomiędzy dwoma układami nerwowymi trafia szlag i fizjologiczny wojownik wkracza do boju (mechanizm "walcz lub uciekaj"). Ponieważ energia całego ciała jest skierowana na przetrwanie, także administrator trafia w sam środek bitwy, a zbędny PNS nagle się wypróżnia, czasami dosłownie. Tysiące weteranów II wojny światowej przyznało się do moczenia się lub wypróżniania w spodnie podczas bezpośredniej walki, potwierdzając tym samym, jakie mogą być rzeczywiste konsekwencje wyłączenia się PNS.
Ciało musi wykonać ogromną pracę, by zachować taki stan pobudzenia. Gdy kryzys dobiega końca, przypomina o sobie PNS, co pod względem fizjologicznym przejawia się w postaci uczucia niesamowitego wyczerpania na wszystkich poziomach. Ale jest coś jeszcze. Przetrwanie w realiach wielkiego miasta przypomina nieustanną jazdę w górę i dół na kolejce górskiej, więc nieszczęsny ocalony staje się niewolnikiem stałej obecności chemicznego koktajlu, który najpierw kłuje intensywnie adrenaliną, by następnie tonować nastroje za pomocą PNS. Naturalna dotychczas i przydatna reakcja organizmu na niebezpieczeństwo zaczyna słabnąć, pozostawiając ocalonego w stanie olbrzymiego fizycznego, emocjonalnego i mentalnego wyczerpania. Innymi słowy, istoty ludzkie posiadają trzy podstawowe mechanizmy obronne: wizualny, poznawczego rozpoznania i motorycznego działania. W obliczu stresu, wszystkie trzy na nic się zdają.
Fizjologiczne reakcje na strach można podzielić na cztery główne grupy:
1.Strach zakłóca procesy metaboliczne. Ciało wytwarza ciepło w procesie trawienia pożywienia. Jeśli jego przebieg zostaje zakłócony, wychłodzony organizm ma problemy z utrzymaniem właściwej temperatury. Stąd już prosta droga do szybkiej hipotermii. Trawiąc pożywienie, organizm wytwarza energię, która może zostać spożytkowana do stworzenia cieplejszego mikroklimatu w domu, pomocy sąsiadowi w zbieraniu i rąbaniu drewna na opał lub założenia kompostownika w ogrodzie.
2.Strach niekorzystnie wpływa na cyrkulację. Podstawowy kurs pierwszej pomocy podkreśla przede wszystkim znaczenie wentylacji, oddychania i cyrkulacji. System cyrkulacji to sposób, w jaki organizm zaspokaja swoje potrzeby, dostarczając tlen do komórek, usuwając metaboliczne odpady oraz utrzymując właściwą ciepłotę. W niskich temperaturach przepływ krwi jest podstawowym mechanizmem, dzięki któremu organizm utrzymuje właściwą temperaturę wszystkich, nawet najbardziej peryferyjnych narządów. Zakłócona cyrkulacja drastycznie zmniejsza szanse na przeżycie zarówno w gorącym, jak i zimnym klimacie. Co więcej, na obieg wewnętrzny źle też działa odwodnienie.
3.Strach niekorzystnie wpływa na prawidłowe postrzeganie. Zdolność rozpoznawania rzeczy jest najważniejszym narzędziem zapobiegającym sytuacjom zagrożenia i radzenia sobie z nimi. Niewłaściwe odczytywanie bodźców bez wątpienia zwiastuje niepowodzenie w obliczu kryzysu. Takie symptomy, jak choćby upośledzenie słuchu, widzenie tunelowe, irracjonalne zachowanie, szybkie przemarzanie i niezdolność do jasnego myślenia zawsze są produktem stresu związanego z zagrożeniem życia. Trzeba zrobić wszystko, co się tylko da, by zrelaksować i uspokoić siebie i swoją rodzinę, kierując energię wszystkich na czynniki wolne od stresu.
4.Strach zakłóca ogólną motorykę ciała. Chociaż fenomen ten jest obserwowany i dokumentowany od setek lat, a badany naukowo od początku XIX w., naukowcy wciąż nie potrafią do końca wyjaśnić, dlaczego stres ogranicza czynności ruchowe organizmu.
Wyróżniamy trzy typy czynności ruchowych decydujących o skoordynowanym działaniu ludzkiego ciała: podstawowe, wyspecjalizowane i złożone. Te pierwsze oznaczają działanie większych grup mięśni ciała - przykładowo całej ręki lub nogi podczas biegania, skakania, pchania, ciągnięcia i zadawania ciosów. Wyspecjalizowane czynności ruchowe odnoszą się do bardziej precyzyjnych, specjalistycznych ruchów, jak nawlekanie nitki na igłę lub korzystanie z telefonu komórkowego. Złożone czynności ruchowe obejmują wszystkie czynności związane z wykonaniem określonego zadania, jak np. przeprowadzenie reanimacji sercowo-płucnej czy wymiana koła w samochodzie. W rzeczywistości problem polega na tym, że pod wpływem stresu wyspecjalizowane i złożone czynności ruchowe ulegają gwałtownemu pogorszeniu. Bardzo szczegółowe działanie, jak np. odpalenie na wietrze papierową zapałką kuchenki turystycznej, staje się prawie niewykonalne w warunkach psychologicznej presji i fizjologicznego przypływu adrenaliny, kiedy nawet najprostsze czynności urastają do rangi prawdziwego wyzwania. Gdy już przysłowiowe pociski zostały wystrzelone, osoba wystawiona na działanie stresu przestaje myśleć przodomózgowiem, co wyróżnia nas jako istoty ludzkie, "przechodząc" na śródmózgowie, prymitywną część, która niczym się nie różni od mózgu zwierząt.
Dla kontrastu, podstawowe czynności ruchowe nie są podatne na działanie ekstremalnego stresu, łatwiej i szybciej się ich człowiek uczy - wystarczy kilka minut treningu, by wytworzyć powtarzalne wzorce. Między innymi z tego powodu należy kupować lub konstruować jak najprostszy sprzęt ratunkowy, taki którym będzie można się posługiwać na bazie podstawowych czynności ruchowych. Warto na przykład zainwestować troszkę więcej pieniędzy w kuchenkę turystyczną z wmontowaną zapalarką iskrową, niż skazywać się na użeranie się z zapałkami. Gdyby zapalarka się zużyła lub zepsuła, zawsze można powrócić do koncepcji z zapałkami. Niestety, trening survivalowy bardzo często ignoruje tę fundamentalną prawdę, promując bardzo złożone, specjalistyczne umiejętności i wzorce zachowań, które na niewiele się zdają w sytuacji realnego zagrożenia. Błędy w szkoleniu często są przyczyną nieumiejętnego wykorzystania nabytej wiedzy w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa.
Od dawna znasz powiedzenie, że strach zabija, a teraz już wiesz dlaczego. Wiedza i praktyka to potęga. Im więcej będziesz miał na koncie treningu w radzeniu sobie z sytuacjami, które mogą zagrażać życiu twojej rodziny, tym skuteczniejsze będzie twoje działanie, gdy przyjdzie się z taką sytuacją zmierzyć.
Wskazówki dotyczące radzenia sobie ze strachem i kontroli nad nim
Lektura prawdziwych historii ludzi ocalonych potwierdza tezę, że jeśli zaczyna się robić gorąco, to...
.
.
.
...(fragment)...
Całość dostępna w wersji pełnej