Geneza i teoria turystyki - Paweł Różycki

Kup ebooka

84.00 zł
67.20 zł (54,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przypisy

[1] Ch. R. Goeldner, J. R. Brent Ritchie, Tourism Principles, Practices, Philosophy, John Wiley & Sons, Inc. Published by John Wiley & Sons, Inc., Hoboken, New Jersey, 2009, s. 4.

[2] G. Lohmann, A. P. Netto, Tourism Theory. Concepts, Models and Systems, CABI, FAPESP, Boston, 2017, s. IX.

[3] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, przeł. A. Dzierzgowska, S. Królak, Karakter, Kraków, 2018, s. 131.

[4] M. Banaszkiewicz, S. Owsianowska, Antropologia a edukacja i badania w zakresie turystyki, [w:] S. Owsianowska, R. Winiarski (red.), Antropologia turystyki, AWF, Kraków, 2017, s. 106-107.

[5] G. Lohmann, A. P. Netto, Tourism Theory. Concepts, Models and Systems, dz. cyt., s. 27.

[6] Z. Dziubiński, Wstęp, [w:] Z. Dziubiński (red.), Humanistyczne aspekty sportu i turystyki, AWF Warszawa, SALOS RP, Warszawa, 2008, s. 11-15.

[7] H. M. Müllenmeister, Lust auf Reisen. Anmerkungen zu Theorien des Tourismus, [w:] X. von Ertzdorff, D. Neukirch (red.), Reisen und Reiseliteratur in Mittelalter und in der Frühen Neuzeit, Rodopi, Amsterdam-Atlanta, 1992, s. 12; J. Godlewicz-Adamiec, Graal, Orient, Grota miłości. Podróż, ucieczka i wygnanie w średniowiecznych niemieckich utworach literackich mających francuskie źródła, [w:] D. Krawczyk, M. Kulesza, D. Szeliga (red.), Podróż, ucieczka, wygnanie w dawnych literaturach romańskich, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, 2020, s. 165.

[8] H. M. Müllenmeister, Lust auf Reisen. Anmerkungen zu Theorien des Tourismus, dz. cyt., s. 165-166.

[9] Ch. R. Goeldner, J. R. Brent Ritchie, Tourism Principles, Practices, Philosophy, dz. cyt., s. 297.

[10] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 15-17.

[11] H. Svensen, Ku szczytom. Historia i nieodparty urok gór, przeł. M. Rost, Smak słowa, Sopot, 2021, s. 43.

[12] św. Augustyn, Wyznania, przeł. Z. Kubiak, Znak, Kraków, 2018.

[13] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, przeł. J. Konieczny, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018, s. 9.

[14] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 18-19.

[15] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 25.

[16] Tamże, s. 26.

[17] Ch. Morley, The Art. of Walking, 1917, [w:] A. Sussman, R. Goode, The Magic of Walking, Simon and Schuster, New York, 1967; R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 127.

[18] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 172.

[19] Tamże, s. 195-196

[20] M. de Creteau, Wynaleźć codzienność. Sztuki działania, przeł. K. Thiel-Jańczuk, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2008, s. 99-101.

[21] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 204.

[22] Tamże, s. 132-133.

[23] Tamże, s. 129-131, 139-141.

[24] E. de Selincourt (red.), W. Wordsworth: Guide to the Lakes, Oxford University Press, Oxford, 1977, s. 69; R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 144-145, 161.

[25] R. Katz, Żniwo wędrówek, Wydawnictwo J. Przeworskiego, Warszawa, 1938, s. 3-5.

[26] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 264-267.

[27] T. Espedal, Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia, przeł. I. Zimnicka, DP, Warszawa, 2013, s. 16.

[28] Tamże, s. 221.

[29] E. Kagge, Idź krok po kroku, przeł. W. Biliński, Muza, Warszawa, 2020, s. 14.

[30] J. Dielemans, Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym, przeł. D. Górecka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2012, s. 117.

[31] L. Casson, Travel in the Ancient World, Allen and Unwin, London, 1974, s. 253; Ch. R. Goeldner, J. R. Brent Ritchie, Tourism Principles, Practices, Philosophy, John Wiley & Sons, Inc. Published by John Wiley & Sons, Inc., Hoboken, New Jersey, 2009, dz. cyt., s. 36.

[32] M. Kulesza, D. Krawczyk, D. Szeliga, Metamorfozy podróży w dawnych literaturach romańskich, [w:] D. Krawczyk, M. Kulesza, D. Szeliga (red.), Podróż, ucieczka, wygnanie w dawnych literaturach romańskich, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, 2020, s. 9; F. Petrarka, Pisma podróżnicze, przełożył i opracował W. Olszaniec, Biblioteka Renesansowa, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, 2009, s. 11-12, 33.

[33] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 19.

[34] G. P. Nabhan, Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna, przeł. B. Gutowska-Nowak, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2016, s. 15-16.

[35] J. Lipiec, U źródeł wędrówki. Dlaczego i po co? Studium determinacji przyczynowej i celowej, [w:] S. Owsianowska, R. Winiarski (red.), Antropologia turystyki, AWF, Kraków, 2017, s. 121.

[36] S. Márai, W podróży, przeł. T. Worowska, Zeszyty Literackie, Warszawa, 2011, s. 94.

[37] T. F?r?vik, Orient Express. Świat z okien najsłynniejszego pociągu, przeł. A. Kurek, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań, 2018, s. 27.

[38] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 164.

[39] J. Barrell, The Idea of Landscape and the Sense of Place, Cambridge University Press, New York, 1972, s. 4-5; R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 148.

[40] R. Solnit, Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne, dz. cyt., s. 153-155.

[41] J. Gorecka-Kalita, Fuga Mundi na przykładzie Żywota Świętego Idziego Guillaume'a de Berneville, [w:] D. Krawczyk, M. Kulesza, D. Szeliga (red.), Podróż, ucieczka, wygnanie w dawnych literaturach romańskich, dz. cyt., s. 20.

[42] C. Hammond, Sztuka odpoczynku. Jak znaleźć wytchnienie w dzisiejszych czasach, przeł. E. Smoleńska, Czarna Owca, Warszawa, 2021, s. 15.

[43] Tamże, s. 17-18.

[44] M. Kulesza, D. Krawczyk, D. Szeliga, Metamorfozy podróży w dawnych literaturach romańskich, [w:] D. Krawczyk, M. Kulesza, D. Szeliga (red.), Podróż, ucieczka, wygnanie w dawnych literaturach romańskich, dz. cyt., s. 9.

[45] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 41-42.

[46] T. Selwyn, Antropologia podróży, turystyki i pielgrzymowania, [w:] S. Owsianowska, R. Winiarski (red.), Antropologia turystyki, dz. cyt., s. 80.

[47] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 38.

[48] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 241.

[49] Tamże, s. 121-122.

[50] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 20-21.

[51] F. Gros, Filozofia chodzenia, przeł. E. Kaniowska, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa, 2017, s. 196.

[52] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 35.

[53] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 24.

[54] S. Márai, W podróży, dz. cyt., s. 94.

[55] R. Macferlane, Szlaki - opowieści o wędrówkach, dz. cyt., s. 28-29.

[56] T. Selwyn, Antropologia podróży, turystyki i pielgrzymowania, [w:] S. Owsianowska, R. Winiarski (red.), Antropologia turystyki, dz. cyt., s. 92-93.

[57] S. Márai, W podróży, dz. cyt., s. 92.

[58] Tamże, 2011, s. 93.

[59] J. Dielemans, Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym, dz. cyt., s. 17.

[60] T. Espedal, Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia, dz. cyt., s. 70.

[61] T. F?r?vik, Orient Express. Świat z okien najsłynniejszego pociągu, dz. cyt., s. 7.

[62] Ch. Baudelaire, Podróż, przeł. M. Leśniewska, [w:] Kwiaty zła, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1990; R. Macfarlane, Góry - Stan umysłu, przeł. J. Konieczny, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań, 2018, s. 228.

[63] R. Macfarlane, Góry - Stan umysłu, dz. cyt., s. 226-230.

[64] S. Márai, W podróży, dz. cyt., s. 89-90.

[65] A. Wulf, Człowiek, który zrozumiał naturę. Nowy świat Alexandra von Humboldta, przeł. K. Bażyńska-Chojnacka, P. Chojnacki, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań, 2017, s. 384.

[66] J. Ciemińska, Zmysłowość wędrowca: powieść Oberman Senancoura, [w:] D. Krawczyk, M. Kulesza, D. Szeliga (red.), Podróż, ucieczka, wygnanie w dawnych literaturach romańskich, dz. cyt., s. 62.

[67] A. de Botton, Sztuka podróżowania, przeł. H. Pustuła, Czuły Barbarzyńca Press, Warszawa, 2010, s. 98.

[68] Tamże, s. 232.

[69] R. Macfarlane, Góry - Stan umysłu, dz. cyt., s. 344.

Wprowadzenie

Turystyka jest potrzebą eksploracji świata, a podróż jest jej elementem. Świat opleciony jest tysiącami najróżniejszej długości i jakości dróg, ścieżek, linii komunikacyjnych, na ziemi, pod jej powierzchnią, w powietrzu i na morzach. Wszystko to jest tylko drobnym elementem zjawiska, któremu na imię turystyka. Dobra naturalne i kulturowe, te dostępne i niezgłębione, niebotyczne i nieosiągalne, są celem turystów i podróżników. To także jeden z przejawów zjawiska turystyki. Jest to pojęcie obszerne, nawet niezgłębione w teoretycznym ujęciu i zdefiniowaniu. Zawiera się bowiem w wyobrażeniach, w życiu marzeniami i podejmowanymi w celu wyjazdu działaniami. Są to także wspomnienia, które mogą inspirować lub zajmować w życiu człowieka znaczący obszar jego myśli, przeżyć, powrotów do przeszłości, rozkoszowania się w myślach odbytymi podróżami. Turystyka to zjawisko, które obejmuje całego człowieka, z jego ciałem i duchem, z jego życiem wewnętrznym, potrzebami, emocjami i dążeniami. Podróże, a szerzej turystyka, są sferą nieokiełznaną, żyjącą w człowieku, a jeśli nawet on sam tego nie dostrzega, to zjawisko otacza go w sposób niezauważalny. Turystyka egzystuje z człowiekiem od jego początków, przez wszystkie pokolenia, w każdej sferze i w umyśle. Nie musi być nazywana i definiowana, po prostu jest w otoczeniu i w człowieku.

Rozważania i myślenie o turystyce sprowadza się zwykle, nie tylko wśród badaczy, ale i przeciętnych turystów, do odwiedzanych nowych miejsc w celu ich zwiedzenia, odwiedzenia rodziny, krewnych, znajomych, ale przede wszystkim do wyjazdów na wakacje i przyjemnego spędzania czasu, nieobciążonego pracą lub nauką. Czas wolny można spędzać aktywnie, uprawiając różne sporty, zwiedzając, ale także opalając się na plaży lub po prostu ciesząc się otoczeniem. To tylko najbardziej charakterystyczne przykłady z szerokiego spektrum turystyki. Analizując zjawisko szerzej, turystyką nazywamy także wyjazdy biznesowe, naukowe, eksperckie, badawcze i wszelkie inne związane z wykonywaniem pracy poza miejscem zamieszkania[1].

Wielu badaczy turystyki jest poddawanych krytyce, iż nie ma wystarczających podstaw teoretycznych, by wnikliwie badać zjawisko. Z taką tezą nie można się zgodzić, gdyż istnieje wiele opracowań teoretycznych, które pokazują skalę badań, chociaż są one często fragmentaryczne lub rozproszone, stosunkowo rzadko przywoływane i konsultowane[2]. Dorobek naukowy z zakresu turystyki, mimo multidyscyplinarności zjawiska, jest tak obszerny, że budowanie teorii wydaje się uzasadnione i powinno być nieustannie rozwijane. Brakuje natomiast opracowań ukazujących genezę zjawiska turystyki. Na przestrzeni wieków, wraz z rozwojem kultury i warunkami życia człowieka, rozwijało się zjawisko podróżowania, aż do momentu wykształcenia się turystyki. Analizie poddane zostały nie tylko opracowania naukowe, ale także źródła z minionych wieków, które opisywały przemieszczanie się i wędrowanie. Znakomite dane daje także literatura piękna i poezja.

Większość ludzi twierdzi, że fundamenty kultury, w tym także uczestnictwa w turystyce, są sprawą naturalną. Jednak we współczesnym zjawisku podróżowania fundamenty nie są tak oczywiste, muszą skądś się brać i ktoś je jednak kształtuje. Wobec tego uwarunkowań aktywności turystycznej jest coraz więcej. Staje się to dziełem twórczego wysiłku, a nie wyłącznie biologiczną koniecznością, tak jak było to na początku cywilizacyjnego rozwoju[3]. Współczesny świat kształtowany jest przez przekaz medialny, kreowaną modę i lansowane poglądy. Również zjawisko turystyki wpisuje się w tę globalną przestrzeń stylów zachowań i zagospodarowania czasu.

Pierwsze zręby badań nad teorią turystyki związane były z prozdrowotnym znaczeniem aktywności turystycznej, głównie turystyki wypoczynkowej i kwalifikowanej. Zajmowano się również zagadnieniami krajoznawstwa, zagospodarowania przestrzeni i ochrony środowiska. Powojenne badania koncentrowały się również na zagadnieniach ekonomicznych, a od lat 60. XX wieku na kwestiach kulturowych i antropogenicznych. Specjalizacje i rozdrobnienie badań nad zjawiskiem turystyki stworzyły podwaliny pod wyodrębnienie autonomicznych nauk o turystyce. Wiedza, terminologia oraz metodologia badań w wielu obszarach turystyki dają podstawę do wyodrębnienia turystyki jako nauki[4]. Wielowymiarowość i wieloaspektowość badań wciąż nabierają rozmachu i dorobek naukowy z zakresu turystyki jest coraz bogatszy i wartościowszy.

Badania nad turystyką i podróżowaniem nabierały rozpędu wraz z rozwojem zjawiska. Już przed II wojną światową pojawiło się wielu badaczy, którzy analizowali ten aspekt życia człowieka. Do najwybitniejszych należeli: Angelo Mariotti, Michele Troisi, Hans Poser, José Herrero Anguita, Arthur Joseph Norval, Frederick Wolff Ogilvie, Arthur Borman, Walter Hunziker i Kurt Krapf[5]. Lista badaczy wciąż się poszerzała, niektórzy prowadzili badania nad turystyką w ramach innych dyscyplin naukowych, zauważając wciąż rosnące znaczenie zjawiska. Podobnie ma się sprawa z definiowaniem turystyki. Najczęściej są one formułowane w nawiązaniu do konkretnych nauk, chociaż jak zostanie to wykazane, mogą mieć charakter bardziej ogólny i obejmować całe zjawisko turystyki. Rozproszone badania nad turystyką przy pełnym i całościowym spojrzeniu mogą nadać jej charakter nauki lokującej się pomiędzy innymi dyscyplinami.

Turystyka wymaga refleksji z pozycji humanizmu, podobnie bowiem jak społeczeństwa nowoczesne ulega ciągłym przeobrażeniom. Termin humanizm narodził się w 1808 roku, wprowadził go Friedrich Immanuel Niethammer do określenia koncepcji pedagogicznej postulującej uznanie kultury antycznej za podstawę edukacji i wychowania. Z kolei Georg Voight humanizm rozumiał jako kontynuację całej kultury renesansu europejskiego. Obecnie znaczącą rolę humanizm odnosi do kultury chrześcijańskiej[6]. W perspektywie humanizmu człowiek w świecie turystyki staje się istotą bogatszą, wielowymiarową, ciekawą, korzysta na płaszczyźnie fizycznej i duchowej. Podróże stają się dla człowieka szansą rozwoju osobowości, jego zdrowia i w perspektywie dłuższego i radośniejszego życia. Człowiek w drodze, w doświadczeniu turystycznym rozwija swój umysł i postrzeganie świata. Dzięki turystyce człowiek zyskuje prawdę o sobie i o świecie.

Celem publikacji jest przedstawienie genezy zjawiska turystyki, sięgnięcie do jej początków oraz eksplanacja okoliczności, które doprowadziły do przemian zjawiska na tle światowych wydarzeń. Ponadto zadaniem książki jest przedstawienie teorii turystyki od momentu kształtowania się płaszczyzny naukowej i zainteresowań naukowych badaczy. Zaprezentowana zostanie teoria w perspektywie humanistycznej odnosząca się do ludzkich przeżyć, wrażeń i przemyśleń, które poprzez turystykę kształtują postawę i wrażliwość człowieka.

1Eksplanacja turystyki

Geneza turystyki

Zależności między drogami, chodzeniem, wędrowaniem, podróżowaniem i wyobraźnią skłaniają do zastanowienia nad odkrywaniem znaczenia drogi w przeszłości, a równocześnie odkrywaniem przyszłości, bo przez inspirację drogą rodzą się perspektywy i zamiary, które mogą być realizowane. Podróż zawsze była niejako "otwieraniem księgi świata" na płaszczyźnie wiedzy, ale także wypoczynkiem, przyjemnością i spełnianiem marzeń.

Rodzi się pytanie, od kiedy można mówić o podróży, co ją zainicjowało, kiedy się narodziła i zaczęła rozrastać w masowe zjawisko? Można powiedzieć, że od zawsze towarzyszyła człowiekowi, była jego towarzyszką od zarania dziejów. Aktywność człowieka jest tak naturalna, że podróż, a później turystyka wpisują się w tożsamość ludzkości jako osób zmieniających miejsca pobytu. Ruch jest cechą człowieka i należy do podstawowych potrzeb organizmu. Horst Martin Müllenmeister zauważył, że historia podróży zaczęła się w chwili, kiedy człowiek się osiedlił. Termin "podróż" zawiera w sobie również intencję powrotu. Sam zaś proces podróżowania jest jedynie przerwą w osiadłym życiu[7]. Jednak to wędrowny sposób życia był od początku dziejów człowieka obecny w jego czynnościach i umyśle, podobnie jak środowisko, które go otaczało. Osiedlenie się człowieka dawało dopiero asumpt do czynności, które współcześnie nazywamy turystyką. Prawdziwą naturę człowieka w drodze można odnaleźć u jego początków. Kolejne okresy rozwoju tylko uzupełniały i rozszerzały cele wędrówek, chodzenia, a w następnych etapach jeżdżenia, pływania i latania. Dzieje się tak dzięki środkom transportu, które wciąż są udoskonalane, a technologie pozwalają na nowe konstrukcje. To postęp cywilizacyjny przyczyniał się do rozwoju sposobów i szybkości podróżowania, podróż zaś zawsze leżała w naturze człowieka.

Geneza turystyki jest tak nieuchwytna, gdyż jej początków można się doszukiwać u każdego z osobna, w jego duszy, w jego aktywności i całej złożoności człowieka. Otóż, przychodząc na świat, człowiek nieświadomy jest wielu rzeczy, właściwie całego otoczenia. Z natury jest ufny i ciekawy, już od pierwszych chwil zaczyna się uczyć i poszukiwać. Wraz z tymi czynnościami zbliża się do zjawiska, które w przyszłości może być dla niego istotą życia, do podróży i turystyki. Dla jednego człowieka będzie to marginalne, dla drugiego będzie pasją i wyczekiwaniem na więcej. Rodzice, otoczenie, najdrobniejszy szczegół, na którym dziecko zatrzyma wzrok, da mu asumpt do rozwoju tego zainteresowania, na którym zatrzymał spojrzenie i skoncentrował swój jeszcze nieświadomy umysł. Wszystkie te niedostrzegalne rzeczy wraz z kombinacją genów przekazanych przez rodziców pozwalają stawać się podróżnikiem i turystą.

Zdaniem Müllenmeistera chęć podróżowania wynikała z wewnętrznej potrzeby człowieka, a nie tylko z zewnętrznych, realnych uwarunkowań. Potrzeba opierała się na chęci przekroczenia swojego małego, przewidywalnego i nieustająco obecnego świata. Wszystko, co niewyjaśnione, pozostawało poza granicami, gdzieś w odległych przestrzeniach. Niemal wszystkie ludy i plemiona miały swoje wierzenia i bóstwa. Dla nich "światy" położone za horyzontem, gdzieś w oddali, zamieszkiwali bogowie i demony, olbrzymy i karły, a także mityczne stworzenia, smoki, groźne zwierzęta i duchy. Za odległymi morzami, górami, a niekiedy także w przestrzeni kosmicznej według wierzeń znajdowały się królestwa zmarłych. Tych szczęśliwych i tych cierpiących potępienie. Myślano o przerażających skałach i górach, a także o krainach mlekiem i miodem płynących. W nieznanych krainach mogły czekać zagrożenia, ale również i niezwykłe cuda[8]. Wszystko to stanowiło z jednej strony barierę, ale w nie mniejszym stopniu również zachętę do wybrania się w podróż ku nieznanemu, ku poznaniu i zweryfikowaniu wyobrażeń. Podobnie jak współcześnie, część społeczności żywiła obawy, które zatrzymywały ludzi na miejscu, druga część z nieograniczoną ciekawością i potrzebą aktywności połączoną z poznaniem udawała się w drogę ku nieznanemu światu. Tak samo jak dziecko z ciekawością poznaje świat, mimo trudności stawia pierwsze kroki, aż wreszcie nabywa sprawności i doskonałości w chodzeniu i poruszaniu się.

Wielu sławnych ludzi, przywódców, naukowców, pisarzy, mężów stanu wychwalało od najdawniejszych czasów korzyści płynące z podróżowania. To też podnosiło prestiż i znaczenie przemieszczania się. W 550 roku p.n.e. grecki mąż stanu, poeta i prawodawca Solon zachęcał i nawet nakazywał podwładnym podróże po to, żeby zobaczyć inne regiony. Zobaczyć bowiem to znaczy pogłębić zrozumienie i docenienie innych narodów, innych kultur i innych ziem[9]. Już w Starożytnej Grecji patrzono na podróże i doceniano ich wymiar i walor poznawczy. Chociaż trudy wędrówek i przemieszczania się na wiele wieków hamowały możliwości poznawania innych terytoriów, to zrodzona świadomość dla wielu osób była impulsem do podróży, a w wielu przypadkach pozostawała tylko marzeniem. Słowo "zobaczyć" to jak otwarcie księgi świata, bez niej wiedza jest niepełna, jakby "z drugiej ręki", wtórna, zinterpretowana. "Zobaczyć" na własne oczy to jest wartość, którą od zawsze dawała tylko podróż.

Wędrówka, zainteresowanie nowym i nieznanym zaczyna się już w pobliżu domu, miejsca, w którym się dorasta, a więc już w dzieciństwie i w młodości. Turystyka wyrasta nie z ruchu, lecz umiejętności wykorzystywania zmysłów do postrzegania świata, nawet w najmniejszym wymiarze. Dal jest tym, co pociąga człowieka. Rodzi się ciekawość, jak wygląda świat poza horyzontem. Jest to inspiracja do wyruszenia w drogę. To pragnienie utożsamia się z pasją, której niemal nic nie może stanąć na przeszkodzie. Pojawiają się bariery fizyczne, ale w wymiarze duchowym, pragnień i marzeń nic tego nie powstrzyma.

Turystyka, mówiąc metaforycznie, rozpoczęła się od pierwszego kroku, od napięcia mięśni, przeniesienia nogi i postawienia stopy w innym miejscu. Potem wykonuje się następne, kolejne kroki, zaczyna się wędrować, przemieszczać, szukać innych, nowych miejsc. I tak było od najdawniejszych czasów. Stawianie kolejnych kroków niepostrzeżenie przechodziło w podróż, turystykę, niemal religię, filozofię, a potem również w psychologię, socjologię, poezję, krajobraz, infrastrukturę i inne obszary wiedzy i myśli. Historia, a szczególnie początki chodzenia pozostają niezgłębione, owiane tajemnicą, niezbadane i nienapisane. Historia chodzenia to także historia każdego człowieka, w każdym okresie dziejów. Chodzenie wytyczało początkowo drogi, szlaki handlowe, lokalne ścieżki, budowało wyobraźnię łączącą kontynenty, budowało miasta i osiedla, było przyczyną tworzenia map i przewodników, rozwijało infrastrukturę, napełniało półki bibliotek literaturą podróżniczą. Przemierzane przez ludzi obszary, miasta i wsie zrodziły opowieści i relacje, które przywodzą czytelników na nowo do tych miejsc, zachęcają do wyruszenia na szlak nowych wędrowców i powodują, że podróże zostają zapisane w pamięci, która może inspirować do kolejnych odkryć, nawet zbadanych już wcześniej miejsc[10]. Każda podróż jest nowym odkryciem i dla każdego innym. Zazwyczaj nie przykłada się szczególnej wagi do przemieszczania się, szczególnie pieszego wędrowania. A to właśnie ludzki wysiłek i umiejętności, wytrzymałość i dążenia sprawiały, że świat zaczął być zgłębiany i poznawany dzięki ludzkim wędrówkom.

Kiedy 26 kwietnia 1336 roku Francesco Petrarka wszedł na szczyt Mont Ventoux, nieprawdopodobny widok zaparł mu dech w piersiach. Te podniosłe okoliczności sprawiły, że zapragnął pobudzić swój intelekt i odnieść to, co widzi, do ogromu Stworzenia. Otworzył Wyznania św. Augustyna i w osłupienie oraz niedowierzanie wprowadziły go przeczytane przypadkowo słowa[11]. Oto ludzie wędrują, aby podziwiać szczyty gór, spiętrzone fale morza, szeroko rozlane rzeki, ocean otaczający ziemię, obroty gwiazd. A siebie samych omijają, siebie nie podziwiają[12]. To wyraźne odniesienie do wielkości osoby ludzkiej, która na tle środowiska jest najważniejsza. Jednak z drugiej strony wspaniałość świata, zachwycające widoki i otoczenie przyrody rozwijają człowieka intelektualnie i duchowo. Działają na niego wszechstronnie, ubogacają i rozwijają.

Chodzenie, wędrowanie, przemierzanie świata może być badaniem wnętrza człowieka i niewidocznym wpływem na świadomość turystów, który wywierają mijane krajobrazy[13]. Chodzenie wyidealizowane jest stanem, w którym spotykają się trzy elementy. Są nimi umysł, ciało oraz otaczający świat. To stwarza wspólną przestrzeń dla podróży i staje się istotą turystycznych doznań, ze wspólnym mianownikiem. Podróż pozwala człowiekowi na spokojne osadzenie się we własnym ciele i w otaczającym świecie bez konieczności zajmowania się nimi, rozmyślania i dywagacji. Można podróżować dookoła świata, ale również można chodzić dookoła domu, po ogrodzie. I jedno, i drugie jest ruchem ciała, wartości wynikające z ruchu są już osobniczo zróżnicowane, ale te czynności odróżniają się od siedzenia w fotelu i pozostawania w bezruchu[14]. Wszystko jest w człowieku, w jego umyśle i dookoła, a wystarcza mu jedynie turystyka, by dzięki ruchowi korzystać z uroków świata. Wędrowaniu poświęcono wiele utworów literackich i poetyckich, pieśni, traktatów, również esejów, powieści, map oraz dzieł naukowych. Związek między pisaniem a chodzeniem, przemierzaniem świata jest niemal równie stary jak sama literatura. W czasach starożytnych dzieła wybitnych autorów zawierały opisy podróży[15]. Herodot, Homer, Strabon, Pauzaniasz i wielu innych na kartach swoich dzieł wyryli wspaniałe opisy wędrówek i eksploracji świata, które dzisiaj nazywamy turystyką. Moda na książki podróżnicze pojawiła się w połowie XIX wieku i tak już trwa bez przerwy. Pisarz George Borrow w latach 20. XIX wieku przemierzał Wyspy Brytyjskie, a także między innymi Francję, Hiszpanię, Portugalię, Maroko i Rosję. Poznawał kultury ludzi różnych stanów i profesji. W zdobywaniu świata pomagał mu niezwykły talent poligloty, władał bowiem kilkunastoma językami[16]. Christopher Morley pisał, że chodzeniem jako sztuką piękną nie parano się często przed nadejściem XVIII wieku. Wcześniej wielu ludzi wybierało się w drogę, ale nigdy lub niemal wcale nie robiono tego dla przyjemności wiążącej się z rozmyślaniem w ruchu i podziwianiem widoków. Owszem, bywały tego typu wędrówki, jednak zdarzały się rzadko[17]. Dopiero pod koniec XVIII wieku William Wordsworth uczynił z wędrówki coś na kształt romantycznego, poetyckiego przeżycia, które doprowadziło do współcześnie odbywanych podróży utożsamianych z turystyką. Realizowano je dla przyjemności i przeżywania innego świata niż ten, który ludzie oglądają codziennie. Dzięki twórczości Wordswortha wędrówki stały się czynnością o charakterze kulturowym polegającym na estetycznych przeżyciach pejzaży krajobrazów naturalnych i antropogenicznych. Szukając genezy współczesnych podróży, z których czerpie się przyjemność, należy mieć na uwadze romantyczne spojrzenie osiemnastowiecznych poetów czerpiących inspirację z ich wędrówek i oglądanych krajobrazów.

W kulturze angielskiej, ale również w innych europejskich tradycjach chodzenie odgrywa istotną rolę z trzech ważnych powodów. Niezależnie od wielu czynników, każdy wędrowiec jest równy wobec drogi, jest wolny oraz najczęściej mile widziany. To trzy cechy wyróżniające wędrowców. Jednak pod koniec XVIII wieku droga skupiała często ludzi, którym się nie powiodło, których życie wyrzuciło na margines egzystencji. Tłum ludzi znajdujących się w drodze stanowili bezrobotni i skazańcy, włóczące się kobiety, tułacze poszukujący pracy i wysiedleńcy, chorzy i obłąkani, którzy próżno szukali pomocy[18]. W zderzeniu z tym światem trudnego życia wyrasta człowiek, który wychodzi na spotkanie nie tylko z zadbanym ogrodem w pobliżu pałacu, ale z całym środowiskiem, w którym jest miejsce dla wielobarwnego tłumu ludzi. Spotkanie z człowiekiem daje niektórym wędrowcom prawdziwy obraz świata, którego być może nie znali. Inspiruje i zastanawia wszystko to, co podróżnik dostrzega, a więc przyrodę z fascynującymi pejzażami, kulturę z ogromnym dziedzictwem sztuki oraz ludzi z ich człowieczeństwem, którego być może poza "drogą" trudno byłoby mu odnaleźć.

Charles Fletcher Lummis, amerykański dziennikarz, podróżnik i działacz na rzecz praw Indian, wydał w 1892 roku pracę pod tytułem A Tramp Across de Continent. Była to jedna z najdłuższych pieszych wypraw. Przemaszerował odcinek z Cincinnati do Los Angeles. W tym dziele znajduje się jedna z najlepszych odpowiedzi na pytanie: po co wędrować?, z jakiej racji wędrować? Lummis odpowiadał: nie ścigałem się z czasem, nie zależało mi na pieniądzach, szło mi o życie - nie życie w żałosnym znaczeniu przyziemnej dbałości o zdrowie, jako że czułem się doskonale i byłem wytrenowanym sportowcem, lecz o życie w o wiele prawdziwszym, szerszym, czystszym sensie, o wprawiającą w upojenie radość z życia poza godnymi politowania ramami społeczeństwa, życia w nienagannym ciele i z przebudzonym do niego umysłem[19]. Michel de Certeau w książce zatytułowanej Wynaleźć codzienność pisał między innymi o chodzeniu po mieście. Twierdził, że miasto jest "językiem", kopalnią wielkich możliwości, a chodzenie "aktem mowy"[20]. Podobnie rzecz się ma z podróżami, z turystyką. Można stwierdzić, że przestrzeń jest "językiem", po której się człowiek przemieszcza, eksploruje i poznaje, a wędrowanie jest "aktem mowy", mówieniem, wysławianiem się w tym języku, podejmowaniem decyzji i dokonywaniem wyborów. Którędy pójść, dokąd pojechać, jak dużo czasu przeznaczyć na podróż? Przestrzeń w najwyższym stopniu wyznacza granice wyboru drogi i zmiany kierunku.

Dla wielu osób dotarcie do celu było spełnieniem marzeń, dla pielgrzymów stanowiło duchowe spełnienie. Wielu podróżników i turystów, przybywając do celu, nie odczuwało zakończenia wyprawy, był to jedynie jeden z etapów. Byli w historii wędrowcy, pielgrzymi, w tym głównie mistycy, którzy błądzili po świecie bez celu i bez końca. Tak przemierzali rozległe obszary chińscy mędrcy, myśliciele, chrześcijańscy pustelnicy aż po rosyjskiego dziewiętnastowiecznego bezimiennego chłopa, autora Opowieści pielgrzyma[21]. Bycie w drodze należało do ich natury. Współcześnie pojawiają się pytania - dlaczego i jak podróżujemy? Szczególnie pytania te dotyczą form turystyki ekstremalnej, górskiej i wysokogórskiej, gdy angażuje się siły, a czasami ryzykuje zdrowie i życie. Formy turystyki sprowadzające się do wypoczynku służą zdrowiu, poprawiają kondycję psychiczną i fizyczną. W turystyce aktywnej dominuje pasja i tak jak w innych sferach życia ten rodzaj turystyki jest na tyle silnym hobby, obsesją, pędem i namiętnością, że nie sposób go odrzucić lub ignorować. Staje się naturalnym komponentem egzystencji człowieka, chociaż nie przez wszystkich akceptowanym.

We wcześniejszych wiekach ludzie również zachwycali się walorami natury, nie czynili tego jednak na skalę tak masową jak od końca XVIII wieku. Wtedy wytworzyło się szczególne zamiłowanie do natury, zaczęła rodzić się turystyka w dzisiejszym rozumieniu. Zamiłowanie do podróżowania, by czerpać z tego przyjemność, zaczęło się wtedy umacniać. Oferowano je szerokiemu gronu ludzi. Dostrzegano w podróżowaniu zbawienne właściwości zdrowotne i intelektualne. Zmiana świadomości i pęd ku pięknu i wiedzy spowodował, że ludzie garnęli się ku nieznanym i niedostępnym miejscom. Zdobywali niebotyczne szczyty, pokonywali trudne obszary nie dla podboju i kolonizacji, ale dla znalezienia satysfakcji, radości, piękna, zgłębienia wiedzy. Zaczęto wytyczać nowe szlaki, zakładano kluby i organizacje turystyczne, wydawano prasę, kroniki, wspomnienia, dzieła poetyckie opiewające piękno świata, drukowano przewodniki. Wielki wpływ miał romantyzm, który opierał się między innymi na zamiłowaniu do pejzażu, do malowniczych krajobrazów, dzikich, nieznanych i nieujarzmionych ostępów, do natury postrzeganej jako coś idealnego. Natura splatała się z historią, bo obok wędrówki pośród krajobrazu przyrody występowało i występuje zawsze zaplecze kulturowe z kontemplacją, wiedzą historyczną, uduchowieniem i przeżyciami estetycznymi[22]. Historia miejsc, wydarzeń, ludzi, którzy wcześniej wędrowali lub próbowali przynajmniej dotrzeć do tych miejsc, to także historia ludzkości. W tym obszarze przeżywania świata splatają się ze sobą przyroda i kultura, a w tym wszystkim jest człowiek, człowiek turysta. Tak tworzyły się podwaliny pod współczesną turystykę.

Niemal do końca XVIII wieku podróżowanie po Europie nastręczało wielu problemów, co wiązało się ze stanem dróg i zagrożeniem bezpieczeństwa, częstymi napadami i grabieżami. Jeśli ktoś wędrował pieszo, to postrzegany był jako rabuś bądź nędzarz. Wcześniej, na niektórych szlakach również mógł być utożsamiany z pielgrzymem. Swobodne i radosne podróże pojawiły się w niektórych regionach Starego Kontynentu na początku XIX wieku. Można było się cieszyć siłą własnych nóg i podziwianiem widoków niezależnie od pogody. Liczyła się motywacja i zainteresowanie. Chodzenie dla przyjemności było pod koniec XVIII wieku zupełnie nowym sposobem aktywności i spędzania czasu wolnego. Wcześniej, jeśli przechadzano się dla czerpania z tego radości i przyjemności, były to zwykle spacery po parkach i ogrodach. Ogrody w XVIII wieku, szczególnie w Europie Zachodniej, były niemal formą kształtowania natury i dbałości o piękno otoczenia pałaców i zamków. Ogrodnictwo stawało się sztuką obok malarstwa, poezji i innych form twórczości. I tak jak już w czasach Odrodzenia można było dostrzegać w malarstwie zainteresowanie pejzażem, to osiemnastowieczne parki i ogrody pozwalały te, czasami znacznie oddalone krajobrazy natury, przenieść w pobliże siedzib ludzkich, by tam mogły cieszyć oczy spacerowiczów. Alexander Pope stwierdził nawet, że ogrodnictwo jest w całości malarstwem pejzażowym. Ogrody różniły się między sobą, inne akcenty były we Francji, inne w Anglii, a jeszcze inne w Chinach, gdzie bardziej zwracano uwagę na złożoność natury. Ład i porządek zamieniano tam na kręte i wijące się ścieżki i strumyki[23]. W wielu ogrodach i parkach Europy budowano antyczne mostki, repliki starożytnych świątyń, obeliski i inne obiekty, które miały nawiązywać do pejzażu z innych rejonów Starego Kontynentu. Dla osób spragnionych poznawania świata, a niemających możliwości udania się na dłuższe wyprawy, parki i ogrody były namiastką i miniaturą podróży. Zapewniały kontakt z naturą, zabezpieczały aktywność ruchową, chociaż również inspirowały do dalszych eksploracji i w ten sposób kształtowały podwaliny pod rozwój turystyki. Z czasem zauważono, że natura jest poza parkami i ogrodami, a właściwie cała natura jest ogrodem, znajduje się w dzikich ostępach dostępnych podróżnikom, a nie tylko spacerowiczom. Zamiast podziwiać dzieła człowieka, miłośnicy pejzażu wybierali szlaki, na których mogli podziwiać dzieła samej natury. W ten sposób tradycja przechadzek po parkach i ogrodach przeobrażała się w tradycję wycieczek poznawczych. Współczesność tak bardzo przeniknięta osiągnięciami techniki i technologii, gubi w postępie cywilizacyjnym wątek spacerów. Owszem, odgrywa on dalej ważną rolę, jednak wielu ludzi przywiązało się do szybkiego i wygodnego transportu. Dlatego pomijając spacery, chcą niekiedy docierać jako turyści zmotoryzowani niemal do samego serca atrakcji. To problem współczesnej turystyki masowej. Zauważa się go w najbardziej atrakcyjnych miejscach wszystkich kontynentów.

Poprawa stanu dróg, obniżenie się poziomu przestępczości i kosztów transportu spowodowały, że podróże stawały się w Anglii coraz bardziej realne. William Wordsworth około 1810 roku pisał: z podziwu dla sztuki ogrodnictwa, a niekiedy w sprzeciwie wobec niej, zrodziło się zamiłowanie do wybranych zakątków naturalnego krajobrazu, podróżnicy zaś, straciwszy zainteresowanie dla miast, manufaktur, kopalń, poczęli (rzecz dotąd nieznana) wędrować po wyspie w poszukiwaniu miejsc odosobnienia, wyróżniających się wzniosłością bądź pięknem form Natury, jakie można w nich było oglądać. Dla Wordswortha chodzenie było nie tylko sposobem przemieszczania się, ale stanem umysłu i sposobem bycia[24]. Piesze wędrówki są zupełnie inne niż przemierzanie świata dzięki współczesnym zdobyczom techniki. Przeloty samolotami, podróże samochodem, autokarem czy koleją zmieniają sposób postrzegania świata. Pojawia się zupełnie inny wymiar najdrobniejszych szczegółów w stosunku do tego, co było pierwotnie, przed epoką industrialną, która tak bardzo wpłynęła na szybkość i sposób podróży. Czyż człowiek, pokonując duże odległości szybkim środkiem transportu, jest w stanie zobaczyć pojedyncze, fascynujące kwiaty na łące, ich kształt i urodę? Oczywiście nie, za to jest w stanie ogarnąć niemal cały świat w ciągu kilku dni czy tygodni, poznając go pobieżnie. Jednocześnie pieszy wędrowiec dostrzeże niepowtarzalność i urodę pojedynczych kwiatów na łące, za to nie jest w stanie obejrzeć nawet namiastki ogromnego świata. Zwracał na ten fakt uwagę niemiecki dziennikarz, pisarz i podróżnik Richard Katz[25]. Całego świata i tak człowiek nigdy nie zwiedzi, nawet gdyby docierał i zaliczał wszystkie kontynenty i kraje. To tylko ogólne spojrzenie, prawda o świecie kryje się w każdym szczególe, nawet tym najdrobniejszym, którego symbolem może być rosnący przy drodze polny kwiat ze swą jedyną, wyjątkową urodą, czasami charakterystyczną tylko dla określonego miejsca. Podróżnik "zatopiony w turystyce" potrafi dostrzegać takie detale, wartościować je, doceniać i układać z nich obraz świata. Pospieszne podróżowanie, przemykanie z jednego krańca świata na drugi nie pozwala na rozkoszowanie się odległością i bogactwem przyrody oraz kultury, które występują pomiędzy dwoma odległymi miejscami na świecie. Zarówno jedno, jak i drugie spojrzenie zależne od sposobu podróżowania jest ważne. Jednocześnie nie sposób tych dwóch form ze sobą połączyć.

Podróż daje wolność, która jest wolnością od swojego stałego środowiska, od ludzi, od pracy, od całego systemu zjawisk, które nieustannie towarzyszą człowiekowi. Historia chodzenia, z którego wywodzą się podróże i turystyka, jest według Rebekki Solnit historią wolności, a jednocześnie historią definiowania tego wszystkiego, co sprawia przyjemność. Wędrowanie poza miastem odnalazło swój wyraz w zamiłowaniu do natury. Chodzenie po mieście w przeszłości należało do zajęć podejrzanych, pozbawione było aury moralnej słuszności, jaka towarzyszyła zainteresowaniu naturą. Jednak przemierzanie miejskich ulic bardziej zbliża człowieka do pierwotnego zbieractwa i łowiectwa niż spacer po terenach wiejskich. Na terenach wiejskich i wypełnionych przyrodą człowiek postrzega krajobraz jako pewną całość, podziwia widoki, zachwyca się pejzażem. W mieście zaś bardziej koncentruje się na detalach, zainteresowany jest sprawami bieżącymi, zakupami, naprawami, zdobywaniem dóbr, które zapewnią mu egzystencję. Musi być cały czas skoncentrowany, uważny, zdyscyplinowany i ostrożny. Miasta skoncentrowane są wokół produkcji, usług i konsumpcji. Chodzenie po ulicach miast jest mikrokosmosem w makrokosmosie publicznym, społecznym, w którym człowiek może być zagubiony i przytłoczony[26]. Wędrówka na łonie natury umożliwia człowiekowi wolność, wyzwolenie się od stresu, obowiązków, a przede wszystkim daje mu komfort, radość i przyjemność. Taka jest wartość podróży. Człowiek w turystyce, w ucieczce z miasta szuka wolności od trosk, od zagubienia i przytłoczenia nie tylko obowiązkami, ale także wszelkimi interakcjami, zagrożeniami i antropopresją.

Jakie znaczenie ma droga dla podróżnika? To pytanie należy do podstawowych w zgłębianiu genezy podróżowania. Czy stanowi tylko trakt komunikacyjny? Czy może jest formą ucieczki, wycofania się, czy też raczej pobudzenia myśli i wzroku, poznawania i rozwijania zainteresowań? Ta trzecia forma wydaje się jednak najczęstsza, najbardziej przyjazna człowiekowi, podróżnikowi i turyście. Nadaje właściwie humanistyczny sens turystyce.

Uprawianie turystyki daje poczucie szczęścia, czasami tak nieoczekiwanego, innym razem będącego spełnieniem marzeń. Realizacja tego marzenia jest właśnie dla osoby szczęściem. Podróżnicy zamieniający swe życie w podróż w ten sposób chcą być szczęśliwi. W masowym ruchu turystycznym najczęściej zachwyt jest wynikiem zaskoczenia, ale jednak jest radością. Tomas Espedal zauważa, że człowiek jest szczęśliwy ponieważ idzie, wędruje, przemieszcza się, a nowy, inny obraz przed oczami zaskakująco może rozświetlać i urozmaicać jego umysł[27]. Zauważa on, iż wędrowanie ma w sobie coś, co pobudza i rozjaśnia umysł i serce. Twierdzi, podobnie jak Jean-Jacques Rousseau, że trzeba być w ruchu, by pobudzić umysł. Gdy siedzi, nie jest zdolny tak efektywnie myśleć. Zmienianie miejsca pobytu może inspirować wieloma bodźcami, szczególnie ruch i zmieniające się obrazy wpływają na poprawienie inwencji myślenia. Ponadto urocze krajobrazy, lepszy apetyt, świeże powietrze i zdrowie, które dzięki powietrzu się poprawia, oddalenie od wszystkiego, co powoduje uczucie zależności, sprawia świeżość myślenia i rozumienia świata. Rousseau przypisywał chodzeniu wartość romantyczną, dostrzegał wartość wędrowania, zbliżając się do natury człowiek bowiem staje się wolny i swobodny, ogarnia go poczucie szczęścia[28]. Przemieszczanie się pieszo sprzyja również zdrowiu i myśleniu, kontemplowaniu, rozstrzyganiu ważnych dla człowieka spraw. Wędrowanie, a zatem ujmując szerzej zjawisko, nie jest zadaniem dla każdego prostym. Wymaga odwagi i determinacji, treningu i doświadczenia, a także czasu i przyzwyczajenia się do życia w drodze. Jeszcze podczas wypraw badawczych i eksploracyjnych poświęcano świadomie na wędrówki nawet wiele lat. Współczesny, zglobalizowany świat już nie jest tak niedostępny. Dzięki środkom transportu i infrastrukturze możliwe są międzykontynentalne wędrówki w krótkim czasie. Tylko nieliczni, zaangażowani i pełni pasji podróżnicy przeznaczają na podróż znaczny procent swojego życia. Analizując podróże, należy je wyraźnie oddzielić od spacerowania. Spacer zazwyczaj nie jest męczący, bywa krótki, jest odprężający w porównaniu z wędrowaniem, które zamienia się niekiedy w wyrzeczenia i poświęcenie w poszukiwaniu inności. Turyści wędrują, spacerować może każdy, nawet nie wyjeżdżając ze swojego miejsca zamieszkania.

Spacerowanie, wędrowanie, przechadzanie się dla zdrowia czy przyjemności było zawsze naturalną potrzebą człowieka. Ludzie od najdawniejszych czasów potrzebowali ruchu. Osoby zamożne ze względu na swój majątek i bezpieczeństwo często przebywali w jednym miejscu. Nic nie powodowało, by musieli się przemieszczać. W ten sposób powstawały w pobliżu rezydencji, pałaców, twierdz i zamków ogrody, a w późniejszych wiekach także parki. Najczęściej były one ogrodzone, by zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo. Tak było w różnych kulturach i religiach. W przypałacowych ogrodach lub klasztornych wirydarzach można było chodzić, być w ruchu, czy to dla zdrowia, kontemplacji, rozmów, czy innych zachcianek. Ruch był tą potrzebą, którą niektórzy realizowali w otoczeniu roślin, kwiatów, drzew, ale dla bezpieczeństwa blisko miejsca zamieszkania. Było to swego rodzaju ograniczenie wynikające z troski o spokój i wyeliminowanie zagrożeń, które mogły czekać na drogach. Dopiero ostatnie wieki drugiego tysiąclecia sprawiły, że bardziej swobodnie można było wybierać się dalej, kontemplować i cieszyć się naturą, nie tylko ograniczoną ogrodzeniem i murem.

Chodzenie jako pierwotna natura człowieka, przez wszystkie epoki, było najbardziej naturalnym sposobem przemieszczania się. Chodzenie nie tylko służyło i służy pokonywaniu przestrzeni, ale daje ogromne pokłady wrażeń, pozwala zdobywać wiedzę i umiejętności, staje się także znakomitym środkiem na poprawienie kondycji i poprawę stanu zdrowia. Cała historia ludzkości jest historią chodzenia i wędrowania. Pierwsi ludzie potrafili pokonywać ogromne dystanse, przepływać prymitywnymi łodziami długie odcinki nieznanych mórz i oceanów. Polowali wciąż nowymi metodami na dużych obszarach, a dzięki temu potrafili rozwijać swoje umiejętności[29]. Chodzenie na przestrzeni wieków zdobywało nowe znaczenie, różne były cele i motywacje. Służyło i dobru, i złu. Zawsze było jednak najbliższe człowiekowi, który bez chodzenia nie mógłby normalnie funkcjonować i rozwijać świata. Tak powstało wędrowanie, podróżowanie, a z niego rozwinęła się turystyka.

Założyciel pierwszego na świecie biura podróży Anglik Thomas Cook zauważył, że: podróżowanie wypełnia umysł, ożywia duszę i uwalnia człowieka z kajdan rzeczywistości. W tych słowach wskazywał na złożoność osoby ludzkiej. Podróże wpływają na duszę, na sposób postrzegania świata, także przez pryzmat religijny. Wskazuje na angażowanie zmysłów ludzkich i to w każdym wymiarze, powoduje oderwanie od codzienności, rzeczywistego świata, które człowiek ma na co dzień. Cook uważał, że podróżowanie jest celem samym w sobie, dzięki odwiedzaniu nowych miejsc poszerza się horyzonty, zapobiega uprzedzeniom i weryfikuje stereotypy oraz zmienia ludzi[30]. W swojej złożoności i pięknie wynikającym z czerpania przyjemności podróżowanie ubogaca niematerialnie, a to dla wielu wartość większa i przerastająca jakiekolwiek inne bogactwa. Dzięki podróżom człowiek wchodzi w inny świat, jakby nierzeczywisty, nowy, który dotąd był mu obcy, nieznany. Być może o nim słyszał, czytał, ale naprawdę nie odczuwał tego świata wszystkimi zmysłami. Cook pokazuje, że podróżowanie "ożywia duszę". Ciało samo zyskuje dzięki aktywności, ruchowi, a radość spływa na wnętrze człowieka i pozwala mu się napawać pięknem.

Pochodzący z Como w Lombardii rzymski pisarz, polityk, mówca, prawnik i znakomity epistolograf Pliniusz Młodszy w II wieku n.e. pisał: Przemierzamy długie drogi, przekraczamy wody, aby zobaczyć coś, co nieznane, aż do momentu, kiedy zobaczymy to na własne oczy. Dzieje się często tak dlatego, że natura tak zaaranżowała świat, że człowiek podąża za tym co dalekie, a pozostaje obojętny na to, co jest blisko, ponieważ każde pragnienie traci intensywność, gdy jest łatwe do zaspokojenia lub dlatego, że zwlekamy z zaspokojeniem chęci poznania, będąc w pobliżu tego miejsca, mając pewność, że zobaczymy to, kiedy tylko zechcemy. W naszym mieście jest dużo rzeczy, o których nawet nie słyszeliśmy, a tym bardziej nie widzieliśmy ich, ale gdyby tak było w Grecji, Egipcie czy w Azji (...) słyszelibyśmy o nich wszystko, przeczytalibyśmy o nich wszystko i jeśli byśmy wybrali się w podróż, zobaczylibyśmy wszystko, co byłoby do zobaczenia[31]. W tych słowach Pliniusza Młodszego zawiera się wiele prawdy odnośnie do genezy ludzkiego podróżowania, a współcześnie uprawiania turystyki. Szczególnie dotyczy ona tych form, które związane są przede wszystkim z poznawaniem i zaspokajaniem wiedzy, nie tej przekazywanej przez innych, ale zdobytej w wyniku eksploracji. To, co człowiek ma na co dzień, w pobliżu, pod ręką, nie wydaje się tak bardzo ekscytujące, jest możliwe do zaspokojenia niemalże w każdej chwili. Nieznane, dalekie kraje fascynują "innością" i "niedostępnością", nawet jeśli nie mają zbyt wiele do zaoferowania i są mniej ciekawe niż miejsce zamieszkania, to jednak wydają się bardziej atrakcyjne z wielu powodów: egzotyki, różnorodności, monotonii, właściwie wszystkiego, co jest inne od codziennego otoczenia. A przede wszystkim są tylko "chwilowym darem", który nigdy człowiekowi nawet nie zdąży się znudzić i spowszednieć. To są aspekty, które popychają ku nowemu, ku podróży, poznawaniu i zwiedzaniu, zachwycaniu się innym, które daje chwila, które będzie bogactwem zapisanym tylko w głowie poszczególnego turysty. Tego się nie da opisać, sprzedać, omówić. Można jedynie przybliżyć innym osobom. To niepowtarzalne bogactwo i dlatego tak od wieków cenne dla wielu podróżników, którzy opuszczali miejsce zamieszkania, by wędrować ku nowemu. Trzeba zauważyć, że już kolejna podróż w to samo miejsce ma inny smak, inną wartość, jest już powtarzaniem, odtwarzaniem, nie ma tej niesłychanej intensywności przeżyć wszystkiego, co nowe. Nie jest już chłonięciem całym sobą. Kolejna podróż w to samo miejsce daje wrażenie i poczucie swojskości, czegoś, co daje człowiekowi również miejsce zamieszkania. Nawet inne pory roku, stan pogody, inni ludzie i zjawiska, wydarzenia nie są w stanie zastąpić nowości, którą daje pierwsza podróż w konkretne miejsce.

Francesco Petrarka podkreśla wymiar filozoficzny motywu podróży, który dostrzegali cenieni przez niego poeci Homer i Wergiliusz. Dostrzega niezwykły potencjał tego motywu od podróży rzeczywistej do podróży odbywającej się w wyobraźni człowieka. Petrarka pisał do swego przyjaciela Andrei Dandola, dzieląc się następującymi przemyśleniami z podróży: żaden grecki poeta, żaden zaś filozof nie wejrzał głębiej w sprawy ludzkie niż oni obaj (Homer i Wergiliusz), gdy opisują charakter i postępowanie doskonałego człowieka, każą mu wędrować po całym świecie i wszędzie uczyć się czegoś nowego[32]. Niezwykle ważne są słowa: "doskonałego człowieka". W ten sposób podkreśla się między innymi, iż doskonałość można osiągnąć, zdobyć, posiąść dzięki podróżom, dzięki wędrowaniu. Dostrzegano to w starożytności. Zauważali ten fakt ludzie wybitni, ale przecież także wielu innych, bez filozoficznych przekonań i przemyśleń, za to z wielką ochotą i pragnieniem wyruszali w drogę, by tę doskonałość osiągnąć. Podróże zbliżają i dają doskonałość umysłu, a przynajmniej pozwalają rozumieć świat i rzeczywistość. Bez odniesienia się do okolicy, do innych regionów, człowiek ze swoją wiedzą pozostaje z pewnym brakiem, który nie pozwala mu szerzej patrzeć na najróżniejsze zagadnienia związane z egzystencją.

Wędrowanie jest niewyczerpanie płodną aktywnością ruchową. Ciało będące w ruchu daje człowiekowi niezrównanie więcej korzyści niż przemieszczanie się samochodem, samolotem czy statkiem. Dla wielu turystów jest ono celem i jednocześnie środkiem[33]. Ruch całego ciała daje o wiele więcej wrażeń, wywołuje zdarzenia w umyśle, ubogaca, rozwija i uczy. Tego nie daje korzystanie ze środków transportu, a z pewnością nie w tak wielkim stopniu.

Zamiłowanie do podróży i przemieszczania się oraz równocześnie podziwiania krajobrazu można czerpać z przeżyć w dzieciństwie lub niezamierzonych czasami, ale znaczących dla psychiki małego dziecka wrażeń, które wybiły się na pierwszy plan w postrzeganiu otoczenia. Chociaż najkrótsza podróż, spacer, wyjazd mogły zainspirować dziecko, by zainteresowanie światem innym niż dom stało się treścią i niemal nakazem całego przyszłego życia.

O rozwoju sztuki podróżowania decydowały czynniki kulturowe, ekonomiczne i polityczne. Wymiana handlowa, szlaki karawan, handel przyprawami i innymi niedostępnymi w niektórych regionach świata dobrami zachęcał narody do wymiany i wyruszenia w drogę. Dzięki temu następowało poznawanie innych, odmiennych kultur, tradycji i sztuki. Historia handlu, a dokładniej handlu przyprawami, to, jak uważa Gary Paul Nabhan, historia stopniowej globalizacji. Ma ona swoje korzenie w wymianie towarów i współpracy oraz rywalizacji kulturowej. Ważny etap międzykontynentalnej wymiany sięga najwyraźniej okresu odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. To umowna data, wszystkie bowiem procesy rozwijały się stopniowo, przed i po 1492 roku. Wielu badaczy przychyla się do tego, iż do współczesnej globalizacji oraz możliwości uprawiania turystyki w szybkim tempie i na wszystkie kontynenty doszło już trzy i pół tysiąca lat temu. Był to czas, kiedy królowa Hatszepsut z Egiptu wędrowała zarówno w celach handlowych, jak i poznawczych[34]. Właściwie to chęć wymiany towarów i zdobycia ich w innych miejscach wypychała ludność miejscową do wędrowania. Procesy te stopniowo się rozwijały, a zainteresowanie szlakami handlowymi i dominacją nad nimi przybierały na sile. Współcześnie jest to także widoczne, chociaż przesyłanie towarów w wielu obszarach bardzo się zmieniło. Obecnie ropa, gaz, surowce energetyczne i cenne minerały nabrały tak wielkiego znaczenia, że ich dostarczanie wymaga jedynie magistrali i rurociągów. Handel jednak pozostał taki jak przed wiekami, mimo że nie zawsze wymaga obecnie podróżowania człowieka.

Na pytanie, dlaczego człowiek wybiera się w drogę, można udzielić dwojakiej odpowiedzi. Po pierwsze dlatego, że popycha go wewnętrzne pragnienie odnalezienia czegoś, czego nie ma w miejscu zamieszkania. I po drugie dlatego, gdyż odczuwa brak tego, co jest człowiekowi koniecznie potrzebne. Czy jest to wypoczynek, czy poznanie, ciekawość czy też uprawianie określonej formy turystyki aktywnej. Niepokój poznawczy podsycany jest niezadowoleniem z faktu, że w miejscu zamieszkania nie ma tej upragnionej "nowości"[35]. O decyzji wyruszenia w drogę decyduje jednak znacznie więcej czynników, ciekawość jest jednym z nich. Można ją odnosić do różnych sfer życia, na przykład innego przeżywania, w nowych, nietypowych warunkach, w zupełnie odmiennym środowisku.

Dla wytrawnego podróżnika i turysty pokonywanie drogi jest niemal ekstatycznym przeżyciem. W czasie teraźniejszym właściwie konsumuje ją ze smakiem. Jednak porusza się do przodu, bo z niezrównanym wręcz wyczekiwaniem spogląda w horyzont, jego myśli biegną do tego "nowego", które zobaczy za kolejne minuty i godziny. Otaczający krajobraz zmienia się, a człowiek jest jakby w centrum tego świata, ma wrażenie, że ten świat kręci się wokół niego, a on pozostaje w centrum, jest osią oglądanego, fascynującego świata. Jednocześnie w pamięci pozostają krajobrazy minione, te, które jeszcze przed chwilą zachwycały, ekscytowały, pozwalały się napawać turyście. Zarejestrowane obrazy, nawet jeśli czas zatrze je nieco w pamięci, na zawsze pozostają w człowieku. Tym jest ich więcej, im więcej pragnie wchłonąć i je przeżywać. One na zawsze pozostaną bogactwem podróżnika.

Francuzi twierdzą, że podróżować, znaczy po trosze umrzeć dla tego, kim byliśmy, i urodzić się bez rangi i tytułu ku temu, do czego zmierzamy[36]. Czyli opuszczamy cały dotychczasowy świat, zmieniamy niemal wszystko, a przede wszystkim to, co oglądamy dookoła siebie i wchodzimy w zupełnie nowe interakcje z nowym środowiskiem. Sama podróż jest fascynująca, liczy się niekoniecznie punkt docelowy, ale droga, bycie w podróży[37]. Oglądanie świata z okien pociągu, autokaru czy podczas pieszej wędrówki to w zasadzie istota podróżowania. Samo dotarcie do celu jest w wielu przypadkach, w zależności od formy turystyki, najważniejsze, ale droga, podróż niejednokrotnie odwróciła hierarchię ważności dla niejednego turysty i podróżnika.

Życie wewnętrzne człowieka i krajobraz, w którym się znajduje, decydują o wartości uprawiania turystyki. Krajobraz to każdy jego najdrobniejszy element, od przydrożnego mchu, drobnego kwiatka, drobnych kamieni po majestatyczne góry, kaniony, rozległe lodowce lub pod względem kulturowym przydrożne kapliczki po najnowocześniejsze miasta z mnóstwem wymyślnych drapaczy chmur i wciąż zadziwiającą architekturą. Na krajobraz składają się też warunki pogodowe z mgłą, powiewem wiatru, mżawką, ulewą i układającymi się na niebie chmurami. Wszystkie elementy wchłaniają podróżnego i staje się on nie tylko obserwatorem krajobrazu, ale też jego częścią. Wtapia się w otoczenie, ale nie roztapia, dzięki życiu wewnętrznemu, dzięki charakterowi, nastawieniu, przygotowaniu i oczekiwaniom, które miał, wyruszając na szlak. To piękna symbioza świata i człowieka, możliwa do połączenia tylko poprzez uprawianie turystyki.

W drugiej połowie XVII wieku, kiedy pojawiło się określenie grand tour, wielki objazd, podróże stawały się stopniowo czymś bardziej powszechnym. Owe wojaże były standardowym elementem kształcenia zamożnej młodzieży angielskiej, która wyjeżdżała do Francji, Włoch lub Szwajcarii. Postoje wykorzystywano na spotkania towarzyskie w gronie tej samej klasy społecznej, podziwiano dzieła sztuki i zabytki. Podróże te dla angielskich dżentelmenów były nie tylko zwykłymi eskapadami, ale też poszukiwaniem jakiejś innej, nowej tożsamości[38]. Krytyk literacki John Barrell pisał, że w Anglii u schyłku XVIII wieku zwykłe podziwianie krajobrazów jeszcze dalekie było od tego, co dawało malarstwo, literatura i inne sztuki. Zaczęło jednak uchodzić za istotne zadanie i cechę wykształconego społeczeństwa, stawało się samo w sobie sztuką, tak jak sztuką może być podróżowanie. Upodobanie do pejzażu było w dobrym tonie, zwłaszcza w towarzystwie wysoko je ceniono, podobnie jak śpiew czy inne umiejętności[39]. Niektórzy wyjątkowo często się z tym zamiłowaniem obnosili, podobnie jak wiele bohaterek i bohaterów literackich tamtego okresu. To był wyraźny przejaw rosnącego zainteresowania nie tylko krajobrazem, ale i turystyką, która dzięki temu nabierała rozpędu.

Na przełomie XVIII i XIX wieku chodzenie, spacerowanie i bardziej odległe od miejsca zamieszkania wędrowanie dawało doskonałą sposobność do wspólnego odosobnienia. Tamte czasy miały inną etykietę towarzyską. Wówczas wymagano od domowników i ich gości, by czas spędzali wspólnie w salonach. Przechadzki i wycieczki po ogrodach lub po okolicy dawały możliwość znalezienia wytchnienia od życia towarzyskiego naznaczonego obowiązkami i etykietą. Niekiedy szukano samotności lub rozmów bez dodatkowych osób i świadków. Chodzenie było i jest czymś w rodzaju fizycznej, ale i umysłowej wolności[40]. Podobnie jest we współczesnym świecie, podczas wędrówek można bez przeszkód plotkować, unika się podsłuchiwania rozmów. Wędrówki spełniały zatem dodatkową rolę swobodnego prowadzenia konwersacji.

Genezy uprawiania turystyki powinno się też upatrywać właśnie w tym zespoleniu, symbiozie człowieka i świata. A dokładniej w przeżyciach człowieka i w krajobrazie ze wszystkimi elementami składowymi. Może to być ukształtowanie terenu, klimat i jego wpływ na obszar, szata roślinna lub warstwy śniegu i lodu. Wszystko w turystyce jest żywym elementem tworzącym zjawisko podróżowania, wszystko to stanowi element zachęcający do wędrówki lub jej zaniechania. I tak było od zarania dziejów, kiedy ludzie wyruszali ze swoich siedzib, by szukać dogodnych miejsc do polowań, znalezienia żywności, schronienia się i wygodnej, bezpiecznej egzystencji. Z tych niemal pierwotnych potrzeb stopniowo rodziły się inne, także związane z ciekawością człowieka. Rodziły się wędrówki, podróże i turystyka, którą dzisiaj postrzega się jako jeden z najważniejszych komponentów czasu wolnego i życia społeczeństw.

W średniowieczu ujmowano w literaturze podróż w kontekście ucieczki, wygnania lub poszukiwania miejsca odosobnienia, by znaleźć się bliżej sacrum. Tak było w świecie chrześcijańskim, ale również w innych kulturach i religiach obserwowano tego typu opisy. Szczególnie anachoreci, ale także wyznawcy chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, buddyzmu i hinduizmu poszukiwali miejsc, by spędzać ascetycznie życie pełne kontemplacji, umartwień i modlitwy. Joanna Gorecka-Kalita zauważa, że we wczesnośredniowiecznych opisach zwracano uwagę na ucieczkę od świata (fuga mundi). Ojcowie Pustyni byli tego najlepszym przykładem, ich życie opiewały ówczesne dzieła. U podstaw wczesnochrześcijańskiej anachorezy leżały dwa elementy. Pierwszy polegał na ucieczce od "złego świata", porzuceniu wartości świeckich i materialnych. Drugi element ukierunkowany był na budowanie szczególnej wartości wzrastania duchowego. To właśnie pustynia była tym miejscem, gdzie można było zmierzyć się z warunkami życia i zaznać błogosławieństwa[41]. Wyprawa w celu zdobycia doskonałości była zatem ważniejsza niż odrzucenie świata. W kolejnych wiekach nie "uciekano" w znaczeniu geograficznym. Ucieczka mogła być odizolowaniem się od świata zewnętrznego, pełnego pokus i niesprawiedliwości, w miejscach zamkniętych, za klauzurą. Ludzie poszukujący relacji z Bogiem stawali się częściej cenobitami niż anachoretami i eremitami. Spożywali wspólnie posiłki, modlili się, mieszkali w klasztorach, tworząc wspólnoty monastyczne. W ten sposób nie pojawiał się element przemieszczania się, wędrówki, ucieczki i pielgrzymowania. Mnisi każdej religii podróżowali, ale motywy tych wędrówek były zupełnie inne od tych charakterystycznych dla eremitów.

Genezy turystyki można doszukiwać się również w teorii odpoczynku i naturalnego wypoczywania od pracy. Współczesny człowiek odpoczywa nie tylko w celu regeneracji fizycznej i psychicznej, ale również podniesienia jakości życia. W czasach zamierzchłych podróżowanie nie wiązało się z odpoczynkiem, a wręcz przeciwnie - było pracą, pogonią za zdobyciem pożywienia, znalezieniem dogodnych warunków do osiedlania się. Dopiero cywilizacje starożytne zaczęły wiązać podróże z odpoczynkiem, szczególnie w Starożytnej Grecji i w Starożytnym Rzymie. Claudia Hammond w swoich badaniach zwróciła uwagę, iż to, co najczęściej kojarzy się z odpoczywaniem, to odczucia opisywane za pomocą następujących słów: odpoczywanie sprowadza się do swobody, uspokojenia, ciepła, rozmarzenia, rozkoszy, rozjaśnienia umysłu, bezpieczeństwa, spokoju, przywracania sił, prywatności, pragnienia, poprawy nastroju. Dla innych zaś odpoczynek kojarzy się z marnością, kruchością, irytacją, poczuciem winy, jałowością, słabością, egoizmem, ulotnością, a nawet stratą czasu[42]. Tak współcześnie odczuwa i określa się odpoczynek. W tych słowach, szczególnie pozytywnie odnoszących się do tego stanu, mieszczą się podróże, zjawiska stanowiące turystykę i aktywność turystyczną. Wobec tego turystyka dla wielu osób jest odpoczynkiem, szeroko rozumianym i lokowanym w rozmaitych aspektach różnorodnych zachowań.

Etymologia słowa "odpoczynek" nawiązuje również do odległości, można zatem dopatrywać się związków z podróżowaniem, przemieszczaniem się i wreszcie z turystyką. Angielskie słowo rest oznacza odpoczynek, natomiast staroangielskie słowo r?ste wywodzi się od staro-wysoko-niemieckiego słowa rasta i również od staronordyjskiego, skandynawskiego języka rost. Oznacza ono oprócz odpoczywania także "wiele mil", co można przełożyć na współczesne rozumienie "odległość", po której pokonaniu można odpoczywać. Oczywiście można to odnieść do odpoczynku, jak zauważa Claudia Hammond, po wykonaniu jakiejś czynności, ale również można to rozumieć w kontekście odbytej podróży i pokonaniu znacznego odcinka drogi[43].

Turystyka, a częściej podróż jest nazywana metaforą życia, jest źródłem filozoficznych inspiracji, źródłem doświadczenia, wiedzy, ale również bywa ucieczką i niekiedy, jak w wiekach minionych, wygnaniem. W dziejach ludzkości te terminy często były realną codziennością[44]. Właśnie wygnaniem Adama i Ewy z Raju zaczynają się dzieje ludzkości. Od zarania dziejów wędrówka "od-do" stała się nieodłącznym towarzyszem człowieka. Jedynie rozmiar, cel, motyw podróży, zainteresowania, pragnienia i chęć wyruszenia w drogę różnicowały ludzi. Wobec tego podróżowanie było istotą życia, a na przestrzeni wieków jedynie ewoluowało podobnie jak wiele innych zjawisk obecnych w życiu społeczeństw, kultur i całej ludzkości.

Wyraźny związek etymologiczny występuje pomiędzy "uczeniem się" a "podążaniem drogą". Angielski czasownik to learn oznacza "nabywać wiedzę". W staroangielskim słowo leornian oznaczało "zdobywać wiedzę, kształcić się". Idąc dalej etymologicznym tropem, dochodzi się do starogermańskiego słowa liznojan, którego sens wyraża "podążać albo znajdywać drogę". Protoindoeuropejski prefiks leis oznacza "szlak". Można zatem przyjąć, iż "uczyć się" oznacza w zasadzie "podążać szlakiem"[45]. Popularne powiedzenie "podróże kształcą" ma więc swoje uzasadnienie nie tylko w edukacji, ale również w etymologii. Można postawić pytanie, po co Herodot z Halikarnasu wędrował po świecie, aby obserwować, rozmawiać ze spotkanymi ludźmi i słuchać ich, co nim kierowało? Odpowiedź wydaje się oczywista - po to, by wiedzieć, by znaleźć odpowiedź na nurtujące go pytania[46]. Wiedza, jaką dają podróże, jest niezastąpiona, jej interpretacja i zgłębianie są tylko wtórnym dziełem, następstwem wędrówki. Ta prawda od wieków była znana, chociaż nie zawsze artykułowana i opisywana. W kulturach pozaeuropejskich idea stawiania kroków traktowana bywa jako synonim wiedzy, idea chodzenia zaś jako jeden ze sposobów rozmyślania. Apacze Cibecue w Ameryce Północnej przeszłość postrzegają jako ścieżkę lub szlak wydeptany przez przodków, w sporej części niewidzialny dla żyjących; podobnie inne plemiona indiańskie żyjące w Kanadzie lub Stanach Zjednoczonych[47].

Wędrowanie w różnych kulturach i językach ma nieco inne znaczenie i geneza przemieszczania się wyrasta z różnych motywów i przyzwyczajeń, z ziemi, którą się zamieszkuje. Inaczej może być w krajach północy, w krajobrazie górzystym, inaczej w tropikach, a jeszcze inaczej na obszarach spalonych słońcem i na pustyniach, gdzie brak wody determinuje poszukiwanie źródeł i koczowniczy styl życia. Przemieszczanie się w języku arabskim nazywa się sarha. Słowo to będące czasownikiem znaczyło pierwotnie: "wypuścić wcześnie rano bydło na pastwisko i pozwolić mu na swobodne poruszanie się i wypas". Dopiero później zaczęto go odnosić do swobodnego wędrowania człowieka i jego zachowania, który porusza się bez ograniczeń lub bez określonego celu i planu. Dla słowa sarha angielskim odpowiednikiem jest słowo stroll, czyli "przechadzać się" lub amble - "przechadzać się wolnym krokiem", a słowo ramble oznacza "wędrować". Te słowa jednak nie oddają w pełni idei ucieczki, fascynacji, radości i improwizacji, które zawierają się w arabskim sarha. Bliższe jest słowo wander, czyli "włóczyć się, wędrować", zwłaszcza za skrywającym się za tym słowem wonder - "zachwyt". Podobne znaczenie ma szkockie stravaig, które oznacza "wędrować bez celu". Za najbardziej trafne należy jednak uznać słowo saunter - "przechadzać się". Pochodzi ono od francuskiego sans terre, które jest skróconą formą a la sainte terre, co oznacza "do świętego miejsca". Takie wędrowanie było pielgrzymką, wyprawą do sacrum. Świadczy to o tym, że podróże zabarwione religijnie miały w przeszłości duże znaczenie. Zarówno saunter, jak i sarha mogą kojarzyć się z bezcelowością, ale jako używane do określeń peregrynacji przemycają także konotacje z duchowością człowieka[48]. Wędrowanie jest nie tylko przejawem fizycznego przemieszczania się, ale ma swoją drugą naturę duchową i bardzo osobistą, determinowaną wewnętrznymi przeżyciami i pragnieniami, które znane są tylko podróżnemu. Ich trwałość zapisana jest w głowie i w sercu człowieka. Wędrowanie tylko oparte na przemieszczaniu się ciała nie jest pełne, tak jak człowiek nie jest w pełni człowiekiem bez ciała i ducha.

Drogi i szlaki są podobne do opowieści. Wiążą ludzi na dwa sposoby, łączą bowiem i opisują. Na Syberii słowo w języku chantyjskim, używanym przez naród Chantów żyjących w dorzeczu rzek Ob i Irtysz, tłumaczone zwykle jako "opowieść" oznacza również "drogę". Etymologia angielskiego słowa book (książka), chociaż może być to kontrowersyjne, wyprowadza się z języka wysokoniemieckiego bok, które oznacza buk - drzewo. Na jego delikatnej korze wycinano symbole, znaki i oznaczenia związane z przebiegiem ścieżek i szlaków. Podobnie angielski czasownik to write (pisać) odnosił się w odległej przeszłości do wytyczania dróg i szlaków. Właśnie staroangielskie słowo writan oznaczało "ryć znaki runiczne na kamieniu". Idąc dalej tropem etymologii słów "droga" i "opowieść", można zauważyć, iż tak samo jak pióro unosi się nad kartką pomiędzy słowami, tak samo stopy wędrowca unoszą się i opadają pomiędzy stawianymi krokami[49]. Ta nierozłączność oparta na powiązaniach słownych drogi i opowieści pokazuje, jak bardzo szlak, wędrowanie, podróżowanie, przemieszczanie się może być opowiadaniem w rzeczywistości i w przenośni. A zatem turystyka może być "opowieścią drogi".

Sieci dróg przecinające różne krainy nie zawsze wiążą się z radosnymi chwilami. W Irlandii w latach 40. XIX wieku głodujący ludzie zbudowali wiele kilometrów dróg łączących miejsca po to tylko, by zdobyć niewielką ilość żywności. W Holandii znajdują się drogi śmierci i drogi duchów prowadzące do cmentarzy z okresu średniowiecza. To z kolei przykład tanatoturystyki związanej z mrocznymi historiami. Hiszpania dysponuje siecią ca?ada, czyli siecią dróg do przepędzania bydła oraz tysiącami kilometrów dróg pielgrzymkowych prowadzących do Santiago de Compostela. W Stanach Zjednoczonych znajdują się drogi, które w XIX wieku poprzecinane były "traktami bizonów". Stada tych zwierząt wydeptały je, wędrując w szeregach po kilka zwierząt. W kolejnych latach szlaki te wykorzystywane były przez osadników zmierzających przez Wielkie Równiny na Zachód Ameryki. W Japonii odnaleźć można wąskie ścieżki pomiędzy polami, w tym pomiędzy polami ryżowymi. W Szkocji są ścieżki clachan i rathad, które prowadziły do starych osad i szałasów pasterskich na rozległych wrzosowiskach[50]. Niezwykła jest siatka polskich dróg, szczególnie Polski wiejskiej, z krajobrazem pól i łąk poprzecinanych miedzami, a w szczególności drogami, niekiedy pełnymi kolein, przebiegającymi przez wąwozy, te naturalne i te wyżłobione przez wozy konne. Tak było od wieków i w wielu miejscach jeszcze obecnie, w XXI wieku ten krajobraz można dostrzec. Wiele szlaków jest nie tylko dziedzictwem przyrody i kultury, ale niemal w spirytystyczny sposób przechowuje pamięć o wędrowcach, o ludziach, którzy tam chodzili i przeżywali te miejsca i krajobrazy. Droga jest pamiątką o przeszłości, a nie tylko szlakiem wiodącym do celu. Będąc w innym miejscu podczas podróży, można spojrzeć w przeszłość i poczuć to, co wówczas się działo. Powietrze, klimat, atmosfera tego miejsca w niezwykły sposób przybliżają turyście tamte wydarzenia. Człowiek musi być na nie otwarty, musi mieć wiedzę, ale także wrażliwość kompletnego turysty - takiego, który wszystkimi swoimi zmysłami uczestniczy w podróży.

Ludzie nieuprawiający turystyki, niewędrujący szlakami żyją poniekąd w płaskiej przestrzeni, w czasie bez pór roku, bez stanów pogodowych, poczucia upływu czasu. Żyją w innej przestrzeni, zwykle pracy i domu; współcześnie z dłonią i wzrokiem przy telefonie lub zapatrzeni w ekran telewizora. Zapominają o swojej aktywności, zdrowiu, kondycji, relacji z naturą i światem, stają się odosobnieni, zamknięci w klatkach swoich mieszkań i domów. Ktoś, kto nie wędruje, nie szuka wzrokiem krajobrazu, nie wznieca kurzu na bocznej, piaszczystej drodze, żyje w innym wymiarze[51]. Turystyka nie tylko nadaje sens życiu, ale staje się alternatywą dla miejskiej egzystencji nastawionej na konsumpcję mniej wartościowych rzeczy niż oferuje człowiekowi przestrzeń i świat - szczególnie natura będąca kolebką wszystkiego, co przez wieki wyrosło.

Walijczyk Edward Thomas, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, był zarówno pisarzem, poetą, jak i wędrowcem. Dla niego ścieżki łączące prawdziwe miejsca prowadziły również ku metafizyce, wstecz ku historii, przemyśleniom wynikającym z historii oraz do wnętrza człowieka[52]. Wyjazdy turystyczne skłaniają do szukania wspomnień, tych z własnego życia, kiedy podróżny przygląda się czynnościom miejscowych, i tych nieznanych z autopsji, ale właściwych dla odwiedzanego miejsca. Siedząc naprzeciwko sklepu, warsztatu czy też w kawiarence przy ruchliwej ulicy, patrząc na przemykających ludzi, można patrzeć i widzieć ich i ich przodków oczami przeszłości. Na tym tle doskonale może rysować się przeszłość i historia. Czasami potrzeba minimum informacji z historii miejsca czy regionu, by własną obserwacją zbudować obraz nie tylko teraźniejszy, ale również ten historyczny. Taką możliwość daje tylko turystyka.

Podobnych ścieżek i dróg można się doszukiwać na wodzie, a zatem na rzekach, a także na morzach i oceanach. O ich przebiegu w przeszłości decydowały kierunki wiatrów i prądy morskie. Z czasem ten stan rzeczy ulegał zmianie. Prawdopodobnie mieszkańcy Ameryki Południowej docierali do wysp Oceanii właśnie dzięki prądom morskim. Żeglarze XV wieku, szukając drogi do Indii, często uzależnieni byli od kierunku wiatrów, ich siły i zmienności. Stąd tak mozolne i wieloletnie poszukiwanie dogodnej drogi dookoła Afryki. Drogi i ścieżki nie tylko w rzeczywistości, ale również metaforycznie łączą. To ich podstawowy powód istnienia i ich zadanie. Wytyczone wiele wieków temu, ale również współcześnie odgrywają tę samą rolę. Wiążą w ten sposób ze sobą różne miejsca, ale również wiążą ludzi[53]. Wiążą ich podczas drogi, ale również pozwalają na to, co stanowi w turystyce istotny element zjawiska - pozwalają nawiązać relację pomiędzy środowiskami emisyjnymi a recepcyjnymi, łączą kultury zupełnie obcych nacji, ras i środowisk.

Wszelkie trudy, które uczą świata, dają więcej niż wygoda i komfort, które podczas podróży pozwalają zapaść w drzemkę i przelecieć samolotem nad ogromnym kontynentem w ciągu kilkunastu godzin[54]. Owszem, to też turystyka, ale oparta na przemieszczaniu się bez smaku podróży, tak typowego dla minionych epok. Jednak ten komfort pozwala szybciej, bezpieczniej poznać większą część globu, której nigdy nie mogły doświadczyć minione pokolenia.

Drogi, trakty, ścieżki nie mogą istnieć bez podróżnych i wędrowców, bez nich zarastają, ulegają zniszczeniu i zapomnieniu. Sierra Club powstały w 1892 roku w San Francisco w Kalifornii miał od początku charakter proekologiczny. Jego założycielem był John Muir, który twierdził, że fizyczny kontakt podróżnika z dzikim światem przynosi różnorodne korzyści podróżnemu, jak i światu. Wyjście w świat jest jednocześnie wędrówką w głąb siebie[55]. Wielu podróżników i współczesnych turystów doświadcza tego "ubogacania siebie, poznawania siebie oraz zdobywania wiedzy, która również jest bogactwem człowieka".

Według antropologów podróży, wielu turystów, wędrowców i pielgrzymów jest motywowanych poszukiwaniem "innego" w podobny sposób, jak to czyniły poprzednie pokolenia. Jednak to poszukiwanie innego nie jest zupełnie oddzielone od poszukiwania siebie[56]. Człowiek nigdy nie jest w stanie oddzielić własnego "ja" od otoczenia. Nawet zachłyśnięty poznawaniem, zwiedzaniem, odkrywaniem i weryfikowaniem wiedzy zostawia w nowym środowisku ślad po sobie i również zmienia samego siebie. Nawet nieświadomie staje się kimś innym, wraca bowiem ubogacony wiedzą, nasycony wrażeniami i wartościami, które nowe środowisko mu ofiarowuje w dobrym, ale też w złym tego słowa znaczeniu.

Czemu służy turystyka, wędrowanie, podróż? Odpowiedzi jest wiele, ale między innymi, jak zauważa R. Macferlane za W. H. Hudsonem, może służyć "ponownemu wyślizgnięciu się ze współczesnego świata". Dotyczy to często weteranów wojennych. Tak było w Anglii po I wojnie światowej. Wielu żołnierzy po powrocie z wojny na szlakach szukało ukojenia, powrotu do innego świata. Pod koniec XVIII wieku Goethe powiedział, iż człowiek nie podróżuje po to, by dokądś przybyć[57]. Podróż zatem ma swój sens, czasami jest ważniejsza, bardziej przeżywana wewnętrznie niż sam pobyt lub miejsce, które było celem przyjazdu. Celem eskapad była nie tylko zmiana miejsca pobytu, wielokrotnie była to tęsknota za przeżyciem. Patrząc na współczesną turystykę, wydaje się, że ono "wyparowało" z podróżowania. W przeszłości celem wyprawy nie było to, by poznać jakieś miasto, na przykład Rzym, lecz to, by poznać siebie. Pod koniec XVIII wieku podróż zmieniała się w elegancki styl życia, poniekąd intelektualny. Nastąpił rozwój środków komunikacji, a w XIX wieku pojawiły się biura podróży zachęcające do zorganizowanego wędrowania po świecie[58]. W XVIII wieku w Europie zapanowała moda na idylliczne ogrody urządzane zwykle dookoła zamków i pałaców. Były one podróżą do krainy zmysłów, można było metaforycznie odbyć podróż w głąb marzeń, w głąb siebie i oddać się nostalgicznym wspomnieniom[59]. Były one substytutem prawdziwych podróży, czerpania przyjemności, ale też komfortu, luksusu, których niekiedy trudna podróż nie mogła zaoferować.

Przemieszczanie się, wędrowanie, podróżowanie lub po prostu chodzenie mają zupełnie inne znaczenie i osobisty odbiór w zależności od tego, czy czynności te wykonywane są dla przyjemności, czy realizowane są z obowiązku. Tak dzieje się od początku istnienia wędrownej aktywności człowieka. Podróże z własnej inicjatywy sprawiają, że czerpie się z nich przyjemność. W wiekach wcześniejszych wędrówki i zmiana miejsca pobytu były często przykrą koniecznością. Ludzie chodzili, jeździli, gdyż wymagała tego sytuacja i praca. Wędrowanie dla niektórych było przymusem, gdyż nie stać ich było na przemieszczanie się konno lub powozem. Piesze wędrówki kojarzyły się w przeszłości z biedą, ubóstwem, niższą warstwą społeczną. Często utożsamiano wędrowców z włóczęgami i przestępcami. Samotne przemierzanie obszarów stawało się bardzo niebezpieczne. Drogi lub kiepskie ścieżki uczęszczane były w znacznym stopniu przez biedaków i bezrobotnych, włóczęgów i żebraków, wagabundów, wędrownych muzykantów i rybałtów, poszukujących pracy i wędrownych kramarzy. Nikomu z nich nie przychodziło do głowy, że ich podróż, która niekiedy była udręką i tułaczką, może być wymarzoną idyllą lub kształcącą podróżą prowadzącą do zdobycia wiedzy[60]. Ich droga nie była w pełni wolnością, tak jak w XXI wieku jest ona dla rzesz turystów i wędrowców. Zupełnie inny wymiar podróżowania, mimo że osoby przemierzały podobne szlaki, jednak ich odbiór był diametralnie różny. Styl życia kolejnych wieków i obecnie przyczynił się do zmiany postrzegania podróży. Komfort, łatwość przemieszczania się, odpowiednia infrastruktura i bezpieczeństwo czynią z podróży przyjemność.

Podróż nie musi mieć sprecyzowanego geograficznie celu, wielu mądrych ludzi od niepamiętnych czasów podkreślało, jak ważne jest podróżowanie, bycie w ruchu, odkrywanie samego siebie, a co jeszcze bardziej ważne - odkrywanie innych poprzez podróże. Istotną rzeczą było i jest weryfikowanie wyobrażeń, a także informacji podawanych przez media, autorów opisów podróży i zasłyszanych opinii. Henry Miller powiedział: celem podróży nie jest określone miejsce, ale nowy sposób postrzegania rzeczy[61]. Podróż ma nieocenione znaczenie dla zdobywania i weryfikowania wiedzy, jest szansą dla turystów, którzy mogą czerpać z niej ogromne pokłady informacji.

Współcześnie turystyka kojarzy się często z poznawaniem czegoś nowego w innym miejscu. Pojęcie nieznanego w przeszłości nie miało uroku samo w sobie. Od początków wędrowania głównymi bodźcami były względy ekonomiczne, polityczne oraz te związane z egotyzmem jednostek, zdobyciem uznania, chwały, pieniędzy i skarbów oraz nowych terytoriów. Nieznane nie było przez wieki pociągające, dopiero druga połowa XVIII wieku przyniosła bardziej wyraźne zmiany. Rozbudziło się pragnienie dotarcia do "nieznanego", a nawet tęsknota do wytyczania nowych szlaków po dotąd nieeksplorowanych terenach, które zwykle odstraszały i budziły grozę. Zaczęto poszukiwać nowych doświadczeń, doznań, a także odmiennych smaków. Wszystko to określano mianem egzotyki, co dosłownie znaczy "będący na zewnątrz". Przyczyną, jak twierdzi również Robert Macfarlane, były najróżniejsze frustracje. Jedną z najważniejszych było zmęczenie stagnacją ówczesnego życia w bogacących się miastach i na dworach. Ludzie odczuwali pociąg do miejsc, w których czekało na nich "niespodziewane i nowe". Dziewiętnastowieczny francuski poeta Charles Baudelaire podsumował te poszukiwania w zdaniu: Byle znaleźć w Nieznanym coś, co będzie nowe[62]. Na lata 1770 do około 1830 roku przypada "złoty wiek" wypraw odkrywczych. Przemierzano niemal wszystkie trudne do pokonania tereny, skute lodem wody Arktyki, pustynie i dżungle oraz wyspy Pacyfiku. Było wiele celów, ale wśród najważniejszych było też poszukiwanie nowości. Odkrywanie dla podróżników stanowiło cel sam w sobie, intelektualna fascynacja sprzyjała prowadzeniu wszechstronnych badań naukowych. Szkocki pastor i pisarz William Duff w 1767 roku pisał, że idealna oświeceniowa istota powinna zajmować się przemierzaniem nieprzedeptanych szlaków i dokonywaniem odkryć. Tego rodzaju przemyślenia i zalecenia charakteryzowały język przełomu XVIII i XIX wieku. Zwrócono się ku odleglejszemu światu, wytyczano nowe szlaki, nie tylko jak dotąd handlowe. Podróżnicy, badacze i eksploratorzy odwiedzający najdziksze obszary byli postrzegani jako "gwiazdy filmowe swoich czasów". Aż do pierwszej połowy XX wieku rozpisywały się o nich gazety, organizowano z nimi spotkania, na które przychodziły tłumy ludzi ciekawych opowieści o niezbadanych dotąd lądach i oceanach. Cieszyli się wyjątkowym prestiżem i sławą. Wszystkie pokolenia XIX wieku w wielu krajach próbowały znaleźć jakąś białą plamę na mapie świata i obsesyjnie próbowały ją zapełnić. Austriacki badacz polarny i alpinista Julius von Payer żyjący na przełomie XIX i XX wieku znakomicie wyraził odczucia badaczy i podróżników: Nie sposób wyobrazić sobie bardziej ekscytującej sytuacji niż ta będąca udziałem badacza nieznanych krain, zwłaszcza kiedy natura wydaje się otaczać go nieprzebytym murem, a on kroczy po ziemi, którą nie szedł jeszcze nigdy żaden człowiek[63]. To wrażenia z przełomu wieków, obecnie coraz mniej jest takich miejsc. Dla uczestników wypraw XIX i początku XX wieku były to nieporównywalnie trudniejsze warunki związane przede wszystkim ze sposobem przemieszczania się, ale również doznawanych wrażeń i przeżyć związanych z docieraniem do najodleglejszych miejsc. Czas potrzebny na dotarcie do najdalszych zakątków globu znacznie się skrócił, a zatem i odczucia współczesnych turystów są zupełnie inne, bardzo często o wiele mniej ekscytujące.

Na przestrzeni wieków zmieniało się podejście do podróżowania, a później do uprawiania turystyki. Stosunek podróżnych do tego zjawiska był często odzwierciedleniem epoki. Czasami miał związek z możliwością poświęcenia czasu, odpowiednim przygotowaniem, smakowaniem podróży. Współczesny turysta wielokrotnie, nawet w sposób nieświadomy, traktuje wyjazd jako zaliczenie, jako dołożenie do kolekcji kolejnego miejsca. Dlatego warto zwrócić uwagę na "podróżowanie z pietyzmem". XIX wiek, kiedy turystyka nabrała tempa, był jeszcze na tyle niespieszny, że można było więcej czasu poświęcać na kontemplowanie, dbałość o każdy szczegół i szacunek do miejsc odwiedzanych. Współczesna masowa turystyka gubi ten szczegół i trudno dopatrywać się pietyzmu. Sándor Márai zauważył u pewnego podróżnego udającego się do Paryża znamiona pietyzmu. Otóż turysta ten będąc w Luwrze, zwrócił uwagę na Wenus z Milo, następnie kupił barwną reprodukcję, po powrocie do domu wkleił ją do albumu i podpisał. Podobnie będąc w Londynie, kupił obraz przedstawiający angielski parlament, a w domu, po wklejeniu do albumu, podpisał: "Tu mieszka angielska demokracja". W Karlsbadzie zaś, po obejrzeniu przedstawienia teatralnego, przywiózł stamtąd drukowany złotymi literami program teatralny. Podczas wycieczki do Lillafüred, zobaczył dwie rzadkie odmiany paproci. One również znalazły się w pamiątkowym albumie. Będąc w Wiedniu, szczególną uwagę podróżnika zwrócił ogród Schönbrunn. Pamiątką był zerwany tam kwiat[64]. Wydaje się, że w XXI wieku taki album jest naiwny i skromny w zestawieniu z potęgą współczesnych mediów i możliwościami technologicznymi. Współczesnemu turyście często obcy jest już taki drobiazgowy, odświętny, delikatny i w pewien sposób nieśmiały sposób oglądania, odczuwania, postrzegania i nasłuchiwania świata. To wyjątkowo wysublimowany sposób, można powiedzieć niekończącego się życia podróżą. To nie tylko zaliczenie, zobaczenie, ale to życie podróżą. Współczesny turysta rzuca się na wszystkie atrakcje, chce je chłonąć w tempie zbliżonym do pędzącego świata. Jeszcze na początku XX wieku świat miał inne tempo, a zatem i smakowanie podróży miało inny charakter.

W XIX wieku coraz liczniej mieszkańcy miast rozpaczliwie chcieli się oderwać od nieustannego gwaru i szumu, od "ciemnych chmur fabrycznego dymu". Szukali oddechu w naturze, wyjeżdżali nad morze, do lasu, na cieniste stoki gór. Wielu artystów, szczególnie kierunku art nouveau, u schyłku XIX wieku próbowało naprawić zaburzone relacje pomiędzy człowiekiem a przyrodą, czerpiąc estetyczne inspiracje ze świata natury[65].

Można postawić pytanie: kiedy rodzą się marzenia o wędrówce, o marzeniach? Czasami inspiracją są osoby, a innym razem zupełnie nieoczekiwanie wrodzone zamiłowanie. Kiedy dziecko leży na dywanie i ogląda mapy, widzi nie tylko kontury kontynentów, państw, regionów, ale też wyobraża sobie zapach, powietrze, kulturę, barwy, przyrodę, rzeźbę terenu i ludzi. Wszystko w jednym tyglu "smaku podróży". Wszystko to staje się światem dla młodego człowieka, pasją, nawet bez fizycznego przemieszczania się. Wiedza, którą nabywa się podczas rozczytywania się w podróżniczych relacjach i podczas przeglądania map, staje się podstawą, rdzeniem przyszłego podróżowania i uprawiania turystyki z pasją. Masowe uczestnictwo w turystyce, bez pogłębionej refleksji nie wymaga takich zabiegów. Czasami osoby uczestniczące w ruchu turystycznym nie dostrzegają walorów i znaczenia podróży, jest to dla nich jedynie forma relaksu i sposób na rozrywkę lub wypoczynek. Prawdziwy podróżnik kieruje się dewizą "podróżować to znaczy żyć". Takie stwierdzenie wyraża par excellence wartość podróży, zdobywania nowych doświadczeń i wiedzy podczas docierania do nowych, nieznanych miejsc. To esencja turystyki i cel przyświecający podróżnikowi i turyście.

W powieści epistolarnej Étienne de Senancoura pod tytułem Oberman, pochodzącej z początku XVIII stulecia, dostrzega się w jednym z listów pewną skłonność człowieka do podróżowania. Nakazuje ona niejako temu, kto ją przejawia, podróżować i żyć, właśnie podróżując[66]. Jest to związane z poszukiwaniem nowych stymulacji, nowych wrażeń, doznań, przeżyć i chęcią posiadania "własnej wiedzy" zdobytej przez siebie, a nie nabytej w drodze edukacji pośredniej lub medialnej. Jest to chęć przeżywania doświadczeń dzięki własnym zmysłom, co stanowi niezwykłą wartość dla osoby wrażliwej i chłonnej wiedzy. Dotyczy to turystki związanej z poznawaniem oraz różnych form turystyki aktywnej. Również w innych rodzajach turystyki pierwiastki osobistego przeżywania są niezwykle istotne, nawet w wyjazdach motywowanych wypoczynkiem i rozrywką też są dostrzegalne. Dla wielu ludzi podróż jest po prostu sposobem zaspokajania jednych z życiowych potrzeb.

Wybitny geograf, badacz i podróżnik Alexander von Humboldt, kiedy w 1799 roku wypływał z hiszpańskiego portu La Coru?a w badawczą podróż do Ameryki Południowej, wspominał, że od wczesnej młodości odczuwał pragnienie podróżowania do odległych lądów, rzadko odwiedzanych przez Europejczyków. Studiowanie map i uważna lektura książek podróżniczych obudziły w nim nieodpartą fascynację zdobywania wiedzy dzięki podróżom[67]. W 1801 roku, w notce biograficznej wyjaśnił powody swoich podróży: powodowało mną niejasne pragnienie oderwania się od nudnej codzienności i przeniesienia w cudowny świat[68]. Wystarczy pójść za głosem takiej fascynacji, by stać się podróżnikiem na całe życie. Współczesne wyjazdy nie mają już charakteru odkrywczego i badawczego, tak jak było to dwieście lat temu. Jednak turystyka pozwala bardziej wszechstronnie smakować bogactwo atrakcji, które oferuje świat, nawet jeśli będzie to tylko bierny wypoczynek na plaży, to z tego zakątka, miejsca można również czerpać wiedzę. Nie wystarczy patrzeć, ale trzeba widzieć. Jeśli turysta ma tę umiejętność, to i każda plaża będzie dla niego inna, bo i na wybrzeżach przez wieki działy się różne historie, miały miejsce różne zdarzenia, a geologicznie oraz krajobrazowo tego rodzaju miejsca różnią się od siebie.

Podróżowanie człowieka determinowane jest wieloma uwarunkowaniami. Parafrazując nieśmiertelną odpowiedź na pytanie nowojorskiego reportera skierowane do George'a Mallory'ego z 1922 roku, można zauważyć, że zdobywanie gór jest jak podróżowanie. Dziennikarz chciał się dowiedzieć, dlaczego Mallory wraca na Mount Everest. Odpowiedź była jednoznaczna: ponieważ tam jest[69]. Podobnie można odpowiedzieć na pytanie, dlaczego się podróżuje? Otóż, "podróżuje się dlatego, gdyż świat nie kończy się na horyzoncie widzianym z miejsca zamieszkania". Ciekawość, odmienność jest tym, co zachęca do zmiany miejsca, a z czasem wciąga jak uzależnienie, ale wartościowe uzależnienie, bogate, rozwijające i poruszające ciało i umysł człowieka.