Wstęp
Pierwsza połowa 1945 roku na froncie wschodnim to pasmo zaciętych walk
Armii Czerwonej z Wehrmachtem na ziemiach Polski i Rzeszy Niemieckiej,
których zwieńczeniem było zajęcie 2 maja stolicy Rzeszy -?Berlina -?i ostatecznie bezwarunkowa kapitulacja Niemiec 8 maja 1945 roku, która
zakończyła sześcioletnią wojnę w Europie. Na obszarze wschodnich Niemiec
(dziś w granicach Polski) najbardziej znana była zacięta obrona Festung
Breslau (Twierdzy Wrocław) czy Festung Glogau (Twierdzy Głogów) na
Dolnym Śląsku. Walki na Górnym Śląsku nie utrwaliły się w szerszej
świadomości ze względu na błyskawiczne tempo ofensywy i zajęcie przez
Armię Czerwoną większości regionu już w ostatnich tygodniach stycznia
1945 roku. Tak zwane Festung Oberschlesien (Twierdza Górny Śląsk) czy
Festung Oppeln (Twierdza Opole), które upadły w ciągu kilku dni, nie
zyskały rozgłosu i zainteresowania historyków wojskowości podobnego do
ogłoszonych twierdzami miast dolnośląskich.
Książka oczywiście nie wyczerpuje tematu walk na Górnym Śląsku, ma
jedynie zebrać i usystematyzować obecny stan wiedzy na temat działań
wojennych na obszarze dawnej Provinz Oberschlesien (Prowincji Górny
Śląsk) oraz poszerzyć go o uzyskane przez autora materiały archiwalne.
Ze względu na ograniczenia formatu serii, jak i obszerności samego
tematu został przybliżony jedynie pierwszy etap walk prowadzonych w ramach dwóch operacji: sandomiersko-śląskiej 1. Frontu Ukraińskiego i zachodniokarpackiej 4. Frontu Ukraińskiego, które były wymierzone w wojska niemieckiej Grupy Armii "A" (25 stycznia 1945 roku przemianowanej
na Grupę Armii "Mitte"). W konsekwencji tego Armii Czerwonej udało się
przejść z przyczółków nad Wisłą i opanować strategiczny obszar
Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, a także największe ośrodki miejskie
prowincji (m.in. Oppeln -?Opole, Gleiwitz -?Gliwice, Hindenburg -
Zabrze, Katowice, Bielsko), sforsować w kilku miejscach Odrę i zbliżyć
się do Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego.
Literatura poświęcona walkom na Górnym Śląsku nie jest szczególnie
obfita.
W okresie PRL temat ten był obecny w literaturze w celu umacniania mitu
"wyzwolenia" dawnych ziem piastowskich przez "bratnią" Armię Czerwoną,
dzięki której Śląsk po stuleciach ponownie wrócił do
macierzy1. Większość publikacji skupiała się jednak na walkach
w obrębie rejonu przemysłowego Śląska w ostatnich dniach stycznia 1945
roku. Większy wkład do omawianego tematu wniosły dopiero prace prof.
Henryka Stańczyka2, w których na większą skalę wykorzystano
zasób archiwalny Federacji Rosyjskiej, Polski oraz Niemiec, a także
dostępną literaturę rosyjską i niemiecką czy wspomnienia uczestników
walk. Są to obecnie jedyne publikacje próbujące w sposób całościowy
ukazać obraz operacji sandomiersko-śląskiej.
Upadek Festung Oberschlesien opisał również w swojej książce Górny
Śląsk podczas II wojny światowej prof. Ryszard Kaczmarek. Duży wkład do
badań na temat działań wojennych na Śląsku Opolskim wniosły prace prof.
Damiana Tomczyka3, który szczegółowo opisał walki na linii
Odry oraz Festung Oppeln. Jeszcze uboższa jest natomiast literatura
poświęcona działaniom 4. Frontu Ukraińskiego na Śląsku Cieszyńskim.
Warto zauważyć, że pierwsza wartościowa pozycja opisująca całość walk w tym regionie w roku 1945 ukazała się dopiero niedawno4. W ostatnich latach prace poświęcone działaniom wojennym na Górnym Śląsku i Śląsku Opolskim miały charakter lokalny, skupiając się jedynie na
epizodach walk. Do takich prac można zaliczyć książki Zygmunta
Orlika5, Jacka Cieleckiego6 czy Roberta
Primkego7. Jeśli chodzi o publikacje zagraniczne, najbardziej
znaczące były książki Hansa von Ahlfena8 oraz Georga
Guntera9, opisujące walki o Górny Śląsk, choć narracja,
zwłaszcza w tej drugiej, jest mocno stronnicza, oparta niemal w całości
na wspomnieniach ludności niemieckiej i weteranów Wehrmachtu. Pomocne
okazały się również powojenne monografie poszczególnych dywizji
Wehrmachtu napisane przez koła weteranów.
W niniejszej książce, poza wspomnianą literaturą, wykorzystano: obfite
zasoby archiwalne Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji
Rosyjskiej (CAMO-FR), którego zbiory od maja 2015 roku udostępniono w sieci w ramach projektu "Pamiat' Naroda" ("Память Народа"), niemieckiego
Bundesarchiv-Militararchiv (BA-MA) we Fryburgu Bryzgowijskim, a także
mikrofilmy znajdujące się w U.S. National Archives and Records
Administration (NARA). Pomocne okazały się także materiały z Archiwum
Państwowego w Katowicach (APKat.), związane z utworzeniem i organizacją
oddziałów Volkssturmu na Górnym Śląsku.
Praca składa się ze wstępu, z ośmiu rozdziałów i zakończenia. W I rozdziale przedstawiono przygotowania Górnego Śląska do obrony przed
przyszłą ofensywą sowiecką, przy czym skupiono się przede wszystkim na
utworzeniu Festung Oberschlesien oraz budowie tzw. Ostwall, czyli linii
umocnień polowych budowanych między Wisłą a Odrą jesienią i zimą 1944
roku. Dużo miejsca poświęcono także powstaniu górnośląskiego Volkssturmu
oraz organizacji wojsk Armii Rezerwowej na Górnym Śląsku. W II rozdziale
ukazano przygotowania sowieckie i niemieckie, analizując liczebność oraz
strukturę wojsk znajdujących się nad Wisłą na odcinku 1. Frontu
Ukraińskiego. Opisano również przebieg pierwszych dni walk na przyczółku
sandomiersko-baranowskim oraz walki pancerne pod Kielcami.
W III rozdziale z kolei przedstawiono walki w północnej części prowincji
górnośląskiej. Ukazano nieudane próby utworzenia obrony i wyhamowania
sowieckiej ofensywy siłami VIII Korpusu Armijnego, które ostatecznie
kończą się upadkiem Festung Oppeln. IV rozdział poświęcono natomiast
ukazaniu przebiegu walk w samym sercu Górnego Śląska, Górnośląskim
Okręgu Przemysłowym, upadku Festung Oberschlesien i nieudanej próbie
okrążenia przez 1. Front Ukraiński wojsk niemieckiej 17. Armii. V
rozdział zawiera opis walk o przyczółki na Odrze w rejonie: Oppeln,
Cosel, Heydebreck i Ratibor. W rozdziale VI prześledzono przebieg walk w rejonie Rybnika, Żor, Pszczyny i próby przełamania obrony przez sowiecką
60. Armię. W rozdziale VII przybliżono przebieg operacji
zachodniokarpackiej 4. Frontu Ukraińskiego z perspektywy 38. Armii,
która zakończyła się walkami o Bielsko i Strumień. Ostatni VIII rozdział
pokrótce przedstawia tragedię ludności cywilnej w pierwszych tygodniach
po wkroczeniu Armii Czerwonej i zbrodnie, których ta armia dokonała.
W swojej pracy autor zdecydował się na korzystanie z terminu "sowiecki",
rezygnując z wykorzystania przymiotników "rosyjski" i "radziecki". Jest
to podyktowane faktem, że w Armii Czerwonej, a tym samym w 1. i 4.
Froncie Ukraińskim, służyli nie tylko Rosjanie, ale także wielu
Ukraińców i mieszkańców licznych wschodnich republik sowieckich. Autor
stoi na stanowisku, że przymiotnik "radziecki", odnoszący się wszak do
powojennej Armii Radzieckiej, jest jedynie przykładem nowomowy okresu
PRL i swego rodzaju słowotwórstwem słusznie minionego ustroju. Przeto w jego ocenie określenie "sowiecki" nie tylko oddaje bliższe autorowi
tradycje Drugiej Rzeczypospolitej, ale także jest zgodne z ugruntowanym
i utrwalonym nazewnictwem stosowanym w publikacjach zachodnich.
W celu jak najwierniejszego oddania rzeczywistości opisywanych wydarzeń,
a także dla podtrzymania obiektywnej prawdy historycznej, autor
postanowił stosować oryginalne nazwy własne, przy czym w nawiasie podaje
współczesne nazwy polskie. W przypadku nazw miejscowości leżących na
obszarze Prowincji Górnośląskiej przyjęto zasadę podawania tych
obowiązujących przed 1939 rokiem z uwzględnieniem dawnej granicy Drugiej
Rzeczypospolitej z Rzeszą Niemiecką. W przypadku miejscowości leżących
przed wojną w niemieckiej części Górnego Śląska podajemy nazwy używane
do 1945 roku z obecnymi polskimi w nawiasach. Z kolei nazwy sowieckich
oddziałów i pododdziałów, a także rosyjskich stopni wojskowych zapisano
w języku polskim.
W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie niniejszej książki. Szczególne wyrazy wdzięczności kieruję do
Pana Profesora Tomasza Głowińskiego -?za cenne uwagi, wskazówki oraz
recenzję naukową. Dziękuję serdecznemu przyjacielowi Damianowi
Wieczorkowi za czas i wysiłek włożony we wstępną redakcję tekstu, a także Andrzejowi Matowskiemu i Jackowi Cieleckiemu za trafne sugestie
stylistyczne i merytoryczne. Niezastąpionemu Maćkowi Domańskiemu
dziękuję za wykonanie i opracowanie zdjęć sylwetek żołnierzy. Wielkie
podziękowania należą się również uczestnikom sesji fotograficznej,
rekonstruktorom z GRH Grenadiere: Piotrowi Krukowskiemu, Piotrowi
Gajkowi, Piotrowi Owczarkowi, Mikołajowi Szymurze i Marcinowi
Wesołowskiemu, a także kolegom ze Stowarzyszenia Matrioszka -?Oliwerowi
Pochwatowi i Janowi Rudzińskiemu. Dziękuję najdroższej Ani za
cierpliwość, wyrozumiałość i wsparcie, jakie okazywała mi w trakcie
pisania, a także kochanym Rodzicom za nieocenione wspieranie mojej pasji
na każdym jej etapie. Bez Waszej pomocy i miłości ten debiut nie byłby
możliwy.
Rozdział I. Przygotowania do obrony Górnego śląska
Zbliżanie się wojsk sowieckich do Wisły wymusiło na stronie niemieckiej
podjęcie od lipca 1944 roku wielu działań, których celem było
przygotowanie prowincji do bezpośredniej obrony. W celu powstrzymania
spodziewanej ofensywy dowództwo Wehrmachtu postanowiło rozbudować system
fortyfikacji i linii obronnych. Głównymi pomysłodawcami przedsięwzięcia
byli szef sztabu OKH gen. Heinz Guderian i szef wojsk inżynieryjnych
gen.- por. Alfred Jacob. W celu budowy linii obronnych na wschodzie
przywrócono do działań oddział fortyfikacyjny pod dowództwem ppłk. Karla
Wilhelma Thilo10.
Powstanie Festung Oberschlesien i budowa Ostwall
Zgodnie z nową doktryną Adolfa Hitlera miasta Górnego Śląska, tak jak
inne miasta Rzeszy, miały stać się "twierdzami", czyli spełniać funkcje
"falochronów", których załogi będą wiązać część sił przeciwnika.
Zwolennikiem wprowadzenia tej zasady był gauleiter (szef okręgu partii
nazistowskiej NSDAP) Prowincji Górnośląskiej Fritz Bracht, który
planował przekształcić cały okręg przemysłowy w Festung Oberschlesien.
Specjaliści odpowiedzialni za fortyfikacje odradzali mu ten pomysł,
uznając go za nierealny do wykonania w warunkach śląskich. Powodem
takich opinii było m.in. to, że ludność zamieszkująca te tereny składała
się w dużej mierze z Polaków i robotników zagranicznych -?groziło to
wybuchem powstania antyniemieckiego, gdyby front zbliżył się do Górnego
Śląska. Dodatkowo na tym obszarze prawie nie było fortyfikacji, nie
licząc schronów wybudowanych przed wojną. Ostatecznie podjęto decyzję,
że Festung Oberschlesien powstanie, ale będzie się składała z nowo
utworzonych pozycji ziemnych linii b-1 i b-2, przebiegających na
wschodnim obszarze prowincji górnośląskiej. Komendantem nowo powstałej
"twierdzy" został gen.- por. Fritz Benicke11, który bezpośrednio
odpowiadał za prace inżynieryjne i przygotowania obronne w prowincji.
Jesienią 1944 roku formacje Organisation Todt12 przygotowały obszar
Górnego Śląska do długotrwałych walk defensywnych. Wzdłuż traktów
komunikacyjnych, przy dworcach kolejowych, jak również w poszczególnych
miejscowościach i w pobliżu obiektów przemysłowych budowano żelbetonowe
dzieła fortyfikacyjne, planowano lokacje pól minowych, a na
skrzyżowaniach dróg stawiano zapory przeciwczołgowe13.
Do obrony wykorzystano także schrony wybudowane jeszcze w 1938 roku w ramach tzw. Oberschlesien-Stellung. Były to ciężkie schrony bojowe,
wykorzystujące częściowo uzbrojenie i wyposażenie umocnień
czechosłowackich zajętych przez Rzeszę w latach 1938-1939. W większości
przypadków budowa schronów nie została dokończona i nie uzyskały one
stałego uzbrojenia. Poza wyjątkami, czyli wykorzystaniem schronów przez
artylerię przeciwlotniczą, np. w Beuthen (Bytomiu), Rossberg (Rozbarku)
i Stillersfeld (Stolarzowicach), obiekty pozostawały w tym stanie przez
większość wojny. Do przystosowywania do użytku B-werków14
przystąpiono dopiero jesienią 1944 roku. Mimo to większość schronów,
poza nielicznym, pełniła jedynie funkcję magazynów amunicji i nigdy nie
została wykorzystana zgodnie z pierwotnymi założeniami15.
Pomiędzy Wisłą a Odrą utworzono też kilka linii umocnień zaopatrzonych w rowy przeciwczołgowe i zasieki z drutu kolczastego, stanowiska bojowe,
rowy strzeleckie oraz pozycje dla artylerii. Najdalej na wschód
wysuniętą pozycję tworzyła linia "Hubertus", która przebiegała w bezpośrednim sąsiedztwie sowieckiego przyczółka pod Baranowem
Sandomierskim. Przy niej też znajdowała się linia a-1, biegnąca od
Wyszogrodu przez Tomaszów-Przedbórz i Tarnów16. Za nią znajdowała
się jeszcze większa, opasująca przyczółek pod Puławami i Magnuszewem od
północy i biegnąca aż na zachód od Warszawy, pozycja a-2.
Ostatnią linią obrony była natomiast linia "b" przebiegająca na
pograniczu Małopolski i Śląska, podzielona na trzy pozycje:
Pozycja b-1 biegła od Częstochowy na wschód od Zawiercia, Olkusza,
Trzebini i dalej na południe. Składała się głównie z fortyfikacji
ziemnych i drewniano-ziemnych, miejscami wzmocnionych żelbetowymi
schronami typu Regelbau 668 i 70117, żelbetowymi schronami bojowymi
typu Bauform 23818 i Ringstand 58c (tzw. "Tobruk"), betonowymi
kochbunkrami19 oraz przewoźnymi schronami pancernymi typu
MG-Panzernest20. Obrona przeciwpancerna składała się z linii rowów przeciwpancernych oraz tzw. zębów smoka, czyli mocowanych
poziomo w żelbetowych blokach szyn kolejowych. Zbudowano także specjalne
schrony dla przełącznic kabli telefonicznych i baseny na wodę21.
Pozycja b-2 miała decydujące znaczenie w razie bezpośredniego zagrożenia
dla okręgu przemysłowego. Biegła od Gross Wartenberg (Sycowa) na Dolnym
Śląsku, później nieopodal Kreuzburga (Kluczborka) kierowała się na
południe, "odbijając" się od umocnień Festung Oppeln, dalej opierając
się na rzece Mała Panew, docierała do Miedar obok Tarnowskich Gór.
Następnie ciągnęła się w kierunku Siewierza, przechodząc przez: Dąbrowę
Górniczą, Sosnowiec i Mysłowice do Imielina i następnie w stronę Bielska
aż po dzisiejszą granicę słowacką w rejonie Zwardonia. Północna i centralna część linii składała się głównie z fortyfikacji ziemnych lub
ziemno-drewnianych (okopów i rowów łącznikowych) oraz kochbunkrów. Jako
obronę przeciwpancerną zastosowano jedynie rów
przeciwpancerny22. Południowa część, czyli tereny między
Imielinem i Bielskiem-Białą, miała bardziej urozmaicony system
fortyfikacji. Przykładowo w Bielsku-Białej utworzono system
przeciwpancerny usytuowany na zboczach wzgórza, którego centralny punkt
stanowił Bauform 251 (schron z wieżą czołgową uzbrojoną w sowiecką
armatę 76,2 mm.). Umieszczono tam także kilka kochbunkrów i wykopano
linie okopów tworzące łuk. Całość uzupełniał dodatkowo rów
przeciwpancerny23.
Linia b-3 przebiegała na dzisiejszym pograniczu polsko-czeskim, głównie
na Śląsku Cieszyńskim. Była gorzej umocniona od linii b-2 i składała się
głównie z fortyfikacji ziemnych i drewniano-ziemnych, choć czasem
zdarzały się pojedyncze betonowe kochbunkry. Linia w dużej mierze nie
była ukończona i nie posiadała obrony
przeciwpancernej24.
W system umocnień wkomponowano koryta rzek, pola minowe, rowy
przeciwczołgowe oraz schronami bojowymi drewniano-ziemnymi, z rozciągniętymi pomiędzy zasiekami z drutu kolczastego. Co warte
odnotowania -?stanowiska ogniowe były przygotowane do obrony okrężnej.
Intensyfikacja budowy umocnień wynikała nie tylko z szybkiego
przesuwania się frontu sowiecko-niemieckiego na zachód, ale także z powołania w drugiej połowie lipca 1944 roku nowego urzędu pełnomocnika
do wojny totalnej, który objął dr Josef Goebbels, minister propagandy i oświecenia publicznego. Na jego polecenie placówki partyjne tak na
wschodnich obszarach Rzeszy, jak i w Generalnym Gubernatorstwie mogły
skierować wszystkich mężczyzn do 63. roku życia oraz wszelkie
organizacje podległe NSDAP do prac ziemnych przy budowie linii umocnień.
Oddelegowano do nich żołnierzy Wehrmachtu, członków Organizacji Todta
(to oni jako specjaliści najczęściej koordynowali prace), SA i Hitlerjugend. Funkcje nadzorcze lub strażnicze pełnili zazwyczaj rdzenni
Niemcy i czasem volksdeutsche, czyli osoby wpisane na tzw. Niemiecką
Listę Narodowściową.
Na początku sierpnia wysłano pierwsze większe transporty złożone z tzw.
łopaciarzy do budowy Ostwall. Do prac angażowano osoby w różnym wieku, a było to zależne od zarządzeń lokalnych funkcjonariuszy NSDAP i zapotrzebowania na robotników. Pracowali zarówno mężczyźni w wieku od 15
do 65 lat, jak i kobiety, niejednokrotnie nawet
pięćdziesięcioletnie25. Zwykle angażowano
wszystkich ludzi dostępnych na danym obszarze: Niemców, Polaków, innych
cudzoziemców, w tym także osoby starsze, schorowane, a nawet duchownych.
Jeden z chełmskich proboszczów tak pisał o tych przygotowaniach: od 16
sierpnia 1944 roku przymusowo tysiące ludzi pracowało przy kopaniu
okopów i rowów przeciwpancernych nad Przemszą i Wisłą i dalej na terenie
wiosek przyległych, u nas w Kopciowicach i w Chełmie. Musieli się stawić
do roboty z łopatą i kilofem [...]. Ludziska byli dobrej nadziei.
Przez szerokie rzeki przepędzono okupanta, a tu takie rowy miałyby stać
się ostatnią zaporą. Członkowie raciborskiego i gliwickiego
Hitlerjugend przez cały sierpień tworzyli fortyfikacje polowe w okolicach położonej niecałe 15 kilometrów od Krakowa wsi
Brzezinka26.
Przygotowywano również Oppeln (Opole) do roli miasta-twierdzy, które
miało posiadać dwa główne pasy obrony: zewnętrzny i wewnętrzny.
Zewnętrzny pierścień obrony, według założeń niemieckich strategów,
powinien mieć około 85 kilometrów długości. Jego podstawową rolą było
niedopuszczenie do tego, aby artyleria sowiecka mogła ostrzeliwać
miasto. Na północy pas ten przebiegał od Małej Panwi do Jeziora
Turawskiego. Na wschodzie z kolei okrążał Malapane (Ozimek), skręcając
dalej na zachód. Znajdowały się tam liczne okopy, rowy przeciwczołgowe,
zasieki oraz -?rzadziej -?betonowe dwuosobowe stanowiska strzeleckie. W założeniach pierścienia miały bronić jednostki z garnizonu twierdzy oraz
trzy dywizje piechoty, które wsparłyby obrońców. Wewnętrzny pas umocnień
przebiegał na wschód od Odry (prawobrzeżna część miasta). Otaczał Oppeln
półkolem przez miejscowości: Frauendorf (Wróblin), Ehrenfeld
(Gosławice), Gruden (Grudzice) oraz Groschowitz (Groszowice). Na
południu omijał wyspę Bolko i skręcał na zachód, gdzie opierał się na
kanale Ulgi, od którego przebiegał wzdłuż rzeki, zamykając linię na
wysokości miejscowości Klosterbrück (Czarnowąsy).
Poza działaniami obronnymi rozpoczęto przygotowania od ewakuacji
przemysłu. W sierpniu 1944 roku podjęto decyzję o wywiezieniu z Górnego
Śląska wszystkich produktów oraz wstrzymaniu dowozu do zakładów
gospodarki zbrojeniowej surowców i półproduktów koniecznych do
utrzymania produkcji z obszaru leżącego na wschód od linii Mährisch
Ostrau-Oppeln-Brieg (Ostrawa-Opole-Brzeg).
Ewakuacja miała być podzielona na trzy etapy:
1) R-Plan (Räumung, (niem. "opróżnienie"). Polegał na wywiezieniu
wszystkich zapasów, które mogłyby zostać wykorzystane przez Sowietów, a których mogłoby zabraknąć własnym wojskom.
2) L-Plan (Lähmung, niem. "sparaliżowanie"). Oznaczał unieruchomienie
zakładów na okres co najmniej czterech tygodni poprzez demontaż
istotnych części maszyn i urządzeń.
3) Z-Plan (Zerstörung, niem. "zniszczenie"). Zakładał konieczność
całkowitego zniszczenia wszelkich urządzeń mogących służyć
nieprzyjacielowi, a których nie zdołano ewakuować27.
Wytyczne obowiązywały do 20 stycznia 1945 roku, kiedy to w dowództwie
Grupy Armii "A" w Oppeln odbyło się spotkanie z udziałem jej dowódcy,
gen.-płk. Ferdinanda Schörnera, ministra uzbrojenia i amunicji Alberta
Speera, ministra transportu i dyrektora generalnego kolei Juliusa
Dorpmüllera i, na którym zrezygnowano z zastosowania taktyki "spalonej
ziemi" na Górnym Śląsku.
W końcu grudnia opracowano ostateczny plan ewakuacji ludności Górnego
Śląska. Przewidziano trzy stopnie ewakuacji. Na hasło "Niklaus" -?obszar
miały opuścić kobiety i dzieci. Hasło "Goldfisch" oznaczało opuszczenie
rejonu przez całą ludność z wyjątkiem sztabów administracyjnych.
Natomiast hasło "Kranich" -?ewakuację tychże sztabów
administracyjnych28. Z kolei hasło "Amerika" oznaczało
przemieszczenie jeńców wojennych i więźniów. Ewakuacja ludności miała
charakter dobrowolny i powinna być przeprowadzona koleją. Celem podróży
były powiaty na lewym brzegu Odry, gdzie zgodnie z ustaleniami
konferencji teherańskiej miała przebiegać granica Niemiec. Ostatecznie
żaden z tych planów nie doszedł do skutku. Tempo posuwania się Armii
Czerwonej, a także konieczność kierowania na zachód przede wszystkim
transportów kolejowych z uciekinierami unicestwiły niemieckie
zamierzenia29.
Volkssturm i Armia Rezerwowa na Górnym Śląsku
Na mocy dekretu Hitlera 25 września powołano Volkssturm, czyli pospolite
ruszenie, który miał wzmocnić słabnący Wehrmacht. Każdy obywatel Niemiec
w wieku od 16. do 60. roku życia, który nie był Żydem, Cyganem,
przestępcą, przedstawicielem mniejszości polskiej, francuskiej czy
słoweńskiej oraz nie służył w armii lub RAD30 i mógł nosić broń,
miał obowiązek zgłoszenia się do Volkssturmu. Ta, jak obliczano,
sześciomilionowa armia w zamierzeniu partii nazistowskiej miała być
zorganizowana w 10 180 batalionów na terenie całej Rzeszy31.
Na Górnym Śląsku rozkazy tworzenia batalionów Volkssturmu przekazano
kreisleiterom (powiatowym szefom NSDAP) 4 października 1944 roku.
Mężczyźni objęci powołaniem byli rejestrowani w miejscu zamieszkania
przez lokalną placówkę NSDAP. Podczas apeli rejestracyjnych powołani pod
broń byli przydzielani do oddziałów zgodnie z ich umiejętnościami i zdolnością do służby32. Powołanie dostali wszyscy mężczyźni
zamieszkujący Górny Śląsk -?duża część z nich była przedwojennymi
obywatelami polskimi zmuszonymi do wpisania się na DVL (Deutsche
Volksliste, czyli Niemiecką Listę Narodowościową) -?a także tzw.
reichsdeutsche, tymczasowo przebywający na obszarze prowincji.
Volkssturm organizacyjnie podlegał NSDAP, a jego dowódcą na Górnym
Śląsku został dr. Walter Springorum, który objął dowództwo nad pierwszym
batalionem już w październiku 1944 roku. Na terenie ówczesnego powiatu
opolskiego zadanie prowadzenia zaciągu do Volkssturmu otrzymał
kreisleiter Sepp Pölsterl. Dowódcą sztabu (kreisstabsführerem) został
Rudolf Pietsch, dowódca 63. pułku SA w Oppeln (Opolu)33.
Każde miasto na Górnym Śląska miało wystawić cztery bataliony
Volkssturmu. Tworzono je z mężczyzn i chłopców zaliczonych do czterech
grup (Aufgebot):
Grupa 1: wszyscy mężczyźni zdolni do służby wojskowej, których
wykorzystanie jest możliwe bez narażania żywotnych interesów ojczyzny.
Grupa 2: wszyscy mężczyźni z roczników 1884-1924 zdolni do służby
wojskowej, aktywni w zawodach istotnych dla produkcji wojennej,
łączności, transportu lub innych funkcjach ważnych dla państwa i z tego
powodu nieuwzględnieni w pierwszej grupie.
Grupa 3: wszyscy chłopcy z roczników 1925-1928, którzy nie zostali
jeszcze powołani do czynnej służby wojskowej; za ich pobór były
odpowiedzialne struktury Hitlerjugend.
Grupa 4: niezdolni do walki, ale nadający się pełnienia funkcji
strażniczych i zabezpieczających34.
Dodatkowo poborowi podlegali członkowie SA, policji, Luftschutzu
(ochrony przeciwlotniczej), załogi Heimat-Flak-Batterie (Ojczyźnianych
Baterii Przeciwlotniczych), pracownicy poczty, Reichsbahn (Kolei
Rzeszy), itd. Zadania, jakie postawiono przed nową formacją pospolitego
ruszenia, zwłaszcza pamiętając o tym, kto wchodził w jej skład, były aż
nadto ambitne. Uważano, że Volkssturm będzie odpowiadał za obronę
rozległych obszarów, na których nieprzyjaciel mógłby przeprowadzić
desanty morskie lub powietrzne. Tak jak za likwidację agentów i grup
sabotażowych przeciwnika, ochronę mostów, głównych ulic i najważniejszych gmachów. W razie potrzeby Volkssturm miał uzupełniać
zdziesiątkowane jednostki frontowe oraz obsadzać spokojniejsze odcinki
frontu, jak również w przypadku wybuchu rewolt robotników przymusowych
brać czynny udział w ich tłumieniu35.
W początkowym okresie rola Volkssturmu na Górnym Śląsku została
ograniczona do zadań ochronnych, służby wartowniczej w miastach (luzując
pełniące wcześniej tę funkcję jednostki Luftwaffe i załogi Flak36),
ochrony infrastruktury krytycznej, likwidacji nieprzyjacielskich zrzutów
i w razie potrzeby walki z partyzantką. W przypadku zbliżania się frontu
część batalionów miała obsadzić linie umocnień na obrzeżach GOP (linia
b-2) oraz wziąć udział w walkach miejskich.
Jak już wspomniano, batalion był najwyższą jednostką organizacyjną w Volkssturmie. Składał się z czterech kompanii po ok. 120 ludzi każda. W ramach kompanii funkcjonowały oddziały: sanitarny i łączności. Dowódcami
batalionów, kompanii oraz plutonów byli głównie członkowie NSDAP oraz
ludzie z doświadczeniem wojskowym.
Umundurowanie formacji było niejednorodne. Oczywiście organy partyjne
starały się ubrać i wyposażyć członków Volkssturmu możliwie jednakowo,
ale ze względu na krytyczną sytuację w sferze tekstyliów Rzeszy na
przełomie 1944 i 1945 roku nie było to proste. Wśród mieszkańców Górnego
Śląska zorganizowano zbiórki odzieży wojskowej i paramilitarnej.
Gromadzono różnej maści mundury: NSDAP, SA, RAD, Organizacji Todta,
policji, straży pożarnej, Luftschutzu, Wehrmachtu, a nawet uniformy
pruskie z okresu Wielkiej Wojny. To samo dotyczyło wyposażenia w postaci
pasów, chlebaków, manierek i menażek. Pełna unifikacja umundurowania i wyposażenia okazała się niemożliwa, jednakże NSDAP, starając się
sprostać temu zadaniu, postanowiła ujednolicić chociaż płaszcze, które
zostały dostarczone Volkssturmowi z rejencji katowickiej z magazynów
partii, SA czy Organizacji Todta. Mimo podjętych działań nadal dla wielu
batalionów brakowało umundurowania, zwłaszcza zimowego. Doszło nawet do
sytuacji, w której gauleiter Bracht musiał się tłumaczyć się przed
Martinem Bormannem37 z bezprawnego skonfiskowania na potrzeby
Volkssturmu 2500 mundurów38.Wspomniane braki, szczególnie
odzieży sezonowej, okazaly się bardzo dotkliwe podczas wyjątkowo mroźnej
zimy z przełomu 1944 i 1945 roku.
Uzbrojenie Volkssturmu również było różnorodne. Na Górnym Śląsku
członkom formacji wydawano w dużej liczbie włoskie karabiny typu Carcano
M91, ale także niemieckie Gewehr 98 lub Mauser 98k, a nawet sowieckie i czechosłowackie pistolety maszynowe. Ze strzeleckiej broni zespołowej
można było spotkać karabiny maszynowe MG-34 i MG-42, czechosłowackie
lekkie karabiny maszynowe ZB-26 lub zdobyczne holenderskie
cekaemy39. Początkowo wydano niewiele panzerfaustów do
zwalczania czołgów, ale ich liczba zdecydowanie się zwiększyła wraz ze
zbliżeniem się frontu w styczniu 1945 roku.
Dużym problemem logistycznym było zaopatrzenie batalionów Volkssturmu w odpowiednią amunicję do posiadanej broni. Według zestawienia z 22
października 1944 roku dotyczącego uzbrojenia przekazanego przez
Oberkommando des Heeres (OKH, Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych) dla
Volkssturmu we wschodnich okręgach Rzeszy (Kraj Warty, Gdańsk-Prusy
Zachodnie, Prusy Wschodnie, Górny Śląsk i Dolny Śląsk), na Górny Śląsk
przypadło: 2000 granatów, 1500 sztuk amunicji kal. 6,35 mm, 3000 sztuk
kal. 9 mm i 41 000 sztuk amunicji 7,65 mm produkcji
francuskiej40.
Przykładowo 3. kompania III batalionu Volkssturmu z Katowic w połowie
stycznia 1945 roku miała jedynie 27 sztuk amunicji na żołnierza przy
118-osobowej obsadzie. W kompanii zabrzańskiego Volkssturmu żołnierze
otrzymali jedynie sześć karabinów Carcano i 35 sztuk naboi na całą
kompanię!41. W Kreuzburgu (Kluczborku) oddział Volkssturmu
został wyposażony w 65 starych niemieckich karabinów i 25 włoskich, ale
bez właściwej amunicji do nich. Do tego przekazano im 27 panzerfaustów i osiem granatów ręcznych42. Tych niedoborów nie udało się
wyeliminować do momentu rozpoczęcia walk.
Bataliony Volkssturmu musiały przejść podstawowe szkolenie wojskowe.
Dowódcy i instruktorzy mieli obowiązek przeszkolić członków z podstaw
musztry, postaw strzeleckich i obsługi broni. Do tego dochodziło
szkolenie z obsługi lekkich moździerzy, granatów ręcznych, lekkich armat
ppanc. oraz karabinów maszynowych, a przede wszystkim z walki
przeciwpancernej i obsługi ręcznych granatników typu
panzerfaust43. Dodatkowo odbywały się zajęcia teoretyczne i wykłady polityczne lub z zakresu walki ze szpiegostwem.
W efekcie działań partii na terenie rejencji górnośląskiej powstało ok.
27 batalionów. Mimo że w drugiej połowie października Bracht informował
Bormanna o utworzeniu 60 batalionów, to ostatecznie tylko sześć miało
zostać oddelegowanych na nowo utworzoną linię b-1. Na terenie powiatu
opolskiego zorganizowano sześć batalionów: 280. batalion zmotoryzowany
oraz bataliony 281. i 282. z kwaterą w Oppeln (Opolu), do tego 283.
batalion w Krappitz (Krapkowicach), 284. batalion w Gross Döbern
(Dobrzeniu Wielkim) oraz 285. batalion w Johannsdorf (Jaśkowicach).
Morale w batalionach Volkssturmu było fatalne. Z relacji żołnierzy tej
formacji z obszarów Górnego Śląska należącego przed wojną w granicach
Niemiec (Gleiwitz, Beuthen i Hindenburg) wynika, że większość nie miała
zamiaru ginąć za Rzeszę i partię nazistowską. O stosunku żołnierzy
Volkssturmu do postawionych przed nimi zadań i służby świadczy relacja
członka bytomskiego Volkssturmu, Victora Paschendy44:
"Wtedy miał nastąpić grzmiący okrzyk "Heil Hitler"" wykrzyczany w dmiący
w nas wiatr. Ale obyło się bez nas! Panowie (funkcjonariusze partyjni) z pewnością oczekiwali od nas wszystkich przejmującego "Heil Hitler", ale
bezskutecznie. Tak zademonstrowany przez nas "zachwyt" musiał być dla
tych panów deprymujący, ale nie dla "długiego Metzlera", który był
przyzwyczajony do niechętnego powitania jeszcze w czasach walki.
Mianowicie przed 1933 rokiem był on obwoźnym handlarzem materiałami i przyzwyczaił się wówczas do braku zachwytu płacących klientów. Z narodowosocjalistycznym zdecydowaniem stanął teraz na swoich
szczudłowatych nogach z przodu, rozkraczył się na nich, jak gdyby chciał
zrobić szpagat i zatknął dłonie za paskiem spodni. Wyglądał jak jakaś
miniatura wieży Eiffla. Wolno, może także z wściekłością, wysunął swój
spiczasty podbródek przed nos i nagle zaszczekało coś, co wyglądało jak
czarna dziura znajdująca się na "symbolu Paryża". -Volkssturmani!
Nadszedł czas próby. Teraz trzeba pokazać, że nasza miłość do Führera
nie była pustą gadaniną. W tej godzinie nieważne są żadne piękne słowa,
w tej godzinie liczą się tylko czyny! Ten czas i ten moment, który
nadszedł, daje wam możliwość udowodnienia waszej wierności führerowi.
Nasza umiłowana mała ojczyzna jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Volkssturmani, jeżeli już wkrótce staniecie przed nieprzyjacielem, niech
każdy myśli o tym: führer nazwał was armią idealistów. Okażcie się godni
tego wyróżnienia. Dla naszego Führera i najwyższego dowódcy trzykrotne:
Sieg... -?Cisza. Sieg... -?pojedyncze okrzyki "Heil", co mogło wyjść
jednak tylko od pijanych, potem jeszcze raz "Sieg...", ale już bez
"Heil". Wyszczerzyliśmy do siebie zęby w szyderczym śmiechu. Przecież
nie byliśmy na zjeździe partyjnym w Norymberdze, ale zostaliśmy
odkomenderowani na śmierć. A kto umiera z zachwytem i okrzykiem "Heil"
na ustach?".
Na terenach polskiego Górnego Śląska zajętych we wrześniu 1939 roku poza
Katowicami zapał do służby w Volkssturmie był jeszcze niższy. Czasem
władze niemieckie podstępem próbowały wcielić Polaków do lokalnych
oddziałów pospolitego ruszenia. Tak było w miejscowości Nowy Bieruń,
gdzie pod pretekstem robót przewieziono pewną liczbę robotników do
pracy, po czym wcielono ich do oddziału Volkssturmu. Jednak nocą, w momencie zbliżenia się do miejscowości Armii Czerwonej, Polacy
zbuntowali się i pouciekali do swoich domów. Dwa dni później swoje
stanowiska opuściła także niemiecka część oddziału wraz z dowództwem45.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki