Górny Śląsk 1945 - Jakub Szczepański

Kup ebooka

35.90 zł
29.80 zł (28,67 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Pierw­sza połowa 1945 roku na fron­cie wschod­nim to pasmo zacię­tych walk Armii Czer­wo­nej z Wehr­mach­tem na zie­miach Pol­ski i Rze­szy Nie­miec­kiej, któ­rych zwień­cze­niem było zaję­cie 2 maja sto­licy Rze­szy -?Ber­lina -?i osta­tecz­nie bez­wa­run­kowa kapi­tu­la­cja Nie­miec 8 maja 1945 roku, która zakoń­czyła sze­ścio­let­nią wojnę w Euro­pie. Na obsza­rze wschod­nich Nie­miec (dziś w gra­ni­cach Pol­ski) naj­bar­dziej znana była zacięta obrona Festung Bre­slau (Twier­dzy Wro­cław) czy Festung Glo­gau (Twier­dzy Gło­gów) na Dol­nym Ślą­sku. Walki na Gór­nym Ślą­sku nie utrwa­liły się w szer­szej świa­do­mo­ści ze względu na bły­ska­wiczne tempo ofen­sywy i zaję­cie przez Armię Czer­woną więk­szo­ści regionu już w ostat­nich tygo­dniach stycz­nia 1945 roku. Tak zwane Festung Obe­rschle­sien (Twier­dza Górny Śląsk) czy Festung Oppeln (Twier­dza Opole), które upa­dły w ciągu kilku dni, nie zyskały roz­głosu i zain­te­re­so­wa­nia histo­ry­ków woj­sko­wo­ści podob­nego do ogło­szo­nych twier­dzami miast dol­no­ślą­skich.

Książka oczy­wi­ście nie wyczer­puje tematu walk na Gór­nym Ślą­sku, ma jedy­nie zebrać i usys­te­ma­ty­zo­wać obecny stan wie­dzy na temat dzia­łań wojen­nych na obsza­rze daw­nej Pro­vinz Obe­rschle­sien (Pro­win­cji Górny Śląsk) oraz posze­rzyć go o uzy­skane przez autora mate­riały archi­walne. Ze względu na ogra­ni­cze­nia for­matu serii, jak i obszer­no­ści samego tematu został przy­bli­żony jedy­nie pierw­szy etap walk pro­wa­dzo­nych w ramach dwóch ope­ra­cji: san­do­mier­sko-ślą­skiej 1. Frontu Ukra­iń­skiego i zachod­nio­kar­pac­kiej 4. Frontu Ukra­iń­skiego, które były wymie­rzone w woj­ska nie­miec­kiej Grupy Armii "A" (25 stycz­nia 1945 roku prze­mia­no­wa­nej na Grupę Armii "Mitte"). W kon­se­kwen­cji tego Armii Czer­wo­nej udało się przejść z przy­czół­ków nad Wisłą i opa­no­wać stra­te­giczny obszar Gór­no­ślą­skiego Okręgu Prze­my­sło­wego, a także naj­więk­sze ośrodki miej­skie pro­win­cji (m.in. Oppeln -?Opole, Gle­iwitz -?Gli­wice, Hin­den­burg - Zabrze, Kato­wice, Biel­sko), sfor­so­wać w kilku miej­scach Odrę i zbli­żyć się do Zagłę­bia Ostraw­sko-Kar­wiń­skiego.

Lite­ra­tura poświę­cona wal­kom na Gór­nym Ślą­sku nie jest szcze­gól­nie obfita.

W okre­sie PRL temat ten był obecny w lite­ra­tu­rze w celu umac­nia­nia mitu "wyzwo­le­nia" daw­nych ziem pia­stow­skich przez "brat­nią" Armię Czer­woną, dzięki któ­rej Śląsk po stu­le­ciach ponow­nie wró­cił do macie­rzy1. Więk­szość publi­ka­cji sku­piała się jed­nak na wal­kach w obrę­bie rejonu prze­my­sło­wego Ślą­ska w ostat­nich dniach stycz­nia 1945 roku. Więk­szy wkład do oma­wia­nego tematu wnio­sły dopiero prace prof. Hen­ryka Stań­czyka2, w któ­rych na więk­szą skalę wyko­rzy­stano zasób archi­walny Fede­ra­cji Rosyj­skiej, Pol­ski oraz Nie­miec, a także dostępną lite­ra­turę rosyj­ską i nie­miecką czy wspo­mnie­nia uczest­ni­ków walk. Są to obec­nie jedyne publi­ka­cje pró­bu­jące w spo­sób cało­ściowy uka­zać obraz ope­ra­cji san­do­mier­sko-ślą­skiej.

Upa­dek Festung Obe­rschle­sien opi­sał rów­nież w swo­jej książce Górny Śląsk pod­czas II wojny świa­to­wej prof. Ryszard Kacz­ma­rek. Duży wkład do badań na temat dzia­łań wojen­nych na Ślą­sku Opol­skim wnio­sły prace prof. Damiana Tom­czyka3, który szcze­gó­łowo opi­sał walki na linii Odry oraz Festung Oppeln. Jesz­cze uboż­sza jest nato­miast lite­ra­tura poświę­cona dzia­ła­niom 4. Frontu Ukra­iń­skiego na Ślą­sku Cie­szyń­skim. Warto zauwa­żyć, że pierw­sza war­to­ściowa pozy­cja opi­su­jąca całość walk w tym regio­nie w roku 1945 uka­zała się dopiero nie­dawno4. W ostat­nich latach prace poświę­cone dzia­ła­niom wojen­nym na Gór­nym Ślą­sku i Ślą­sku Opol­skim miały cha­rak­ter lokalny, sku­pia­jąc się jedy­nie na epi­zo­dach walk. Do takich prac można zali­czyć książki Zyg­munta Orlika5, Jacka Cie­lec­kiego6 czy Roberta Prim­kego7. Jeśli cho­dzi o publi­ka­cje zagra­niczne, naj­bar­dziej zna­czące były książki Hansa von Ahl­fena8 oraz Geo­rga Gun­tera9, opi­su­jące walki o Górny Śląsk, choć nar­ra­cja, zwłasz­cza w tej dru­giej, jest mocno stron­ni­cza, oparta nie­mal w cało­ści na wspo­mnie­niach lud­no­ści nie­miec­kiej i wete­ra­nów Wehr­machtu. Pomocne oka­zały się rów­nież powo­jenne mono­gra­fie poszcze­gól­nych dywi­zji Wehr­machtu napi­sane przez koła wete­ra­nów.

W niniej­szej książce, poza wspo­mnianą lite­ra­turą, wyko­rzy­stano: obfite zasoby archi­walne Cen­tral­nego Archi­wum Mini­ster­stwa Obrony Fede­ra­cji Rosyj­skiej (CAMO-FR), któ­rego zbiory od maja 2015 roku udo­stęp­niono w sieci w ramach pro­jektu "Pamiat' Naroda" ("Память Народа"), nie­miec­kiego Bun­de­sar­chiv-Mili­ta­rar­chiv (BA-MA) we Fry­burgu Bry­zgo­wij­skim, a także mikro­filmy znaj­du­jące się w U.S. Natio­nal Archi­ves and Records Admi­ni­stra­tion (NARA). Pomocne oka­zały się także mate­riały z Archi­wum Pań­stwo­wego w Kato­wi­cach (APKat.), zwią­zane z utwo­rze­niem i orga­ni­za­cją oddzia­łów Volks­sturmu na Gór­nym Ślą­sku.

Praca składa się ze wstępu, z ośmiu roz­dzia­łów i zakoń­cze­nia. W I roz­dziale przed­sta­wiono przy­go­to­wa­nia Gór­nego Ślą­ska do obrony przed przy­szłą ofen­sywą sowiecką, przy czym sku­piono się przede wszyst­kim na utwo­rze­niu Festung Obe­rschle­sien oraz budo­wie tzw. Ostwall, czyli linii umoc­nień polo­wych budo­wa­nych mię­dzy Wisłą a Odrą jesie­nią i zimą 1944 roku. Dużo miej­sca poświę­cono także powsta­niu gór­no­ślą­skiego Volks­sturmu oraz orga­ni­za­cji wojsk Armii Rezer­wo­wej na Gór­nym Ślą­sku. W II roz­dziale uka­zano przy­go­to­wa­nia sowiec­kie i nie­miec­kie, ana­li­zu­jąc liczeb­ność oraz struk­turę wojsk znaj­du­ją­cych się nad Wisłą na odcinku 1. Frontu Ukra­iń­skiego. Opi­sano rów­nież prze­bieg pierw­szych dni walk na przy­czółku san­do­mier­sko-bara­now­skim oraz walki pan­cerne pod Kiel­cami.

W III roz­dziale z kolei przed­sta­wiono walki w pół­noc­nej czę­ści pro­win­cji gór­no­ślą­skiej. Uka­zano nie­udane próby utwo­rze­nia obrony i wyha­mo­wa­nia sowiec­kiej ofen­sywy siłami VIII Kor­pusu Armij­nego, które osta­tecz­nie koń­czą się upad­kiem Festung Oppeln. IV roz­dział poświę­cono nato­miast uka­za­niu prze­biegu walk w samym sercu Gór­nego Ślą­ska, Gór­no­ślą­skim Okręgu Prze­my­sło­wym, upadku Festung Obe­rschle­sien i nie­udanej pró­bie okrą­że­nia przez 1. Front Ukra­iń­ski wojsk nie­miec­kiej 17. Armii. V roz­dział zawiera opis walk o przy­czółki na Odrze w rejo­nie: Oppeln, Cosel, Hey­de­breck i Rati­bor. W roz­dziale VI prze­śle­dzono prze­bieg walk w rejo­nie Ryb­nika, Żor, Psz­czyny i próby prze­ła­ma­nia obrony przez sowiecką 60. Armię. W roz­dziale VII przy­bli­żono prze­bieg ope­ra­cji zachod­nio­kar­pac­kiej 4. Frontu Ukra­iń­skiego z per­spek­tywy 38. Armii, która zakoń­czyła się wal­kami o Biel­sko i Stru­mień. Ostatni VIII roz­dział pokrótce przed­sta­wia tra­ge­dię lud­no­ści cywil­nej w pierw­szych tygo­dniach po wkro­cze­niu Armii Czer­wo­nej i zbrod­nie, któ­rych ta armia doko­nała.

W swo­jej pracy autor zde­cy­do­wał się na korzy­sta­nie z ter­minu "sowiecki", rezy­gnu­jąc z wyko­rzy­sta­nia przy­miot­ni­ków "rosyj­ski" i "radziecki". Jest to podyk­to­wane fak­tem, że w Armii Czer­wo­nej, a tym samym w 1. i 4. Fron­cie Ukra­iń­skim, słu­żyli nie tylko Rosja­nie, ale także wielu Ukra­iń­ców i miesz­kań­ców licz­nych wschod­nich repu­blik sowiec­kich. Autor stoi na sta­no­wi­sku, że przy­miot­nik "radziecki", odno­szący się wszak do powo­jen­nej Armii Radziec­kiej, jest jedy­nie przy­kła­dem nowo­mowy okresu PRL i swego rodzaju sło­wo­twór­stwem słusz­nie minio­nego ustroju. Przeto w jego oce­nie okre­śle­nie "sowiecki" nie tylko oddaje bliż­sze auto­rowi tra­dy­cje Dru­giej Rze­czy­po­spo­li­tej, ale także jest zgodne z ugrun­to­wa­nym i utrwa­lo­nym nazew­nic­twem sto­so­wa­nym w publi­ka­cjach zachod­nich.

W celu jak naj­wier­niej­szego odda­nia rze­czy­wi­sto­ści opi­sy­wa­nych wyda­rzeń, a także dla pod­trzy­ma­nia obiek­tyw­nej prawdy histo­rycz­nej, autor posta­no­wił sto­so­wać ory­gi­nalne nazwy wła­sne, przy czym w nawia­sie podaje współ­cze­sne nazwy pol­skie. W przy­padku nazw miej­sco­wo­ści leżą­cych na obsza­rze Pro­win­cji Gór­no­ślą­skiej przy­jęto zasadę poda­wa­nia tych obo­wią­zu­ją­cych przed 1939 rokiem z uwzględ­nie­niem daw­nej gra­nicy Dru­giej Rze­czy­po­spo­li­tej z Rze­szą Nie­miecką. W przy­padku miej­sco­wo­ści leżą­cych przed wojną w nie­miec­kiej czę­ści Gór­nego Ślą­ska poda­jemy nazwy uży­wane do 1945 roku z obec­nymi pol­skimi w nawia­sach. Z kolei nazwy sowiec­kich oddzia­łów i pododdzia­łów, a także rosyj­skich stopni woj­sko­wych zapi­sano w języku pol­skim.

W tym miej­scu chciał­bym podzię­ko­wać wszyst­kim oso­bom zaan­ga­żo­wa­nym w powsta­nie niniej­szej książki. Szcze­gólne wyrazy wdzięcz­no­ści kie­ruję do Pana Pro­fe­sora Toma­sza Gło­wiń­skiego -?za cenne uwagi, wska­zówki oraz recen­zję naukową. Dzię­kuję ser­decz­nemu przy­ja­cie­lowi Damia­nowi Wie­czor­kowi za czas i wysi­łek wło­żony we wstępną redak­cję tek­stu, a także Andrze­jowi Matow­skiemu i Jac­kowi Cie­lec­kiemu za trafne suge­stie sty­li­styczne i mery­to­ryczne. Nie­za­stą­pio­nemu Mać­kowi Domań­skiemu dzię­kuję za wyko­na­nie i opra­co­wa­nie zdjęć syl­we­tek żoł­nie­rzy. Wiel­kie podzię­ko­wa­nia należą się rów­nież uczest­ni­kom sesji foto­gra­ficz­nej, rekon­struk­to­rom z GRH Gre­na­diere: Pio­trowi Kru­kow­skiemu, Pio­trowi Gaj­kowi, Pio­trowi Owczar­kowi, Miko­ła­jowi Szy­mu­rze i Mar­ci­nowi Weso­łow­skiemu, a także kole­gom ze Sto­wa­rzy­sze­nia Matrioszka -?Oli­we­rowi Pochwa­towi i Janowi Rudziń­skiemu. Dzię­kuję naj­droż­szej Ani za cier­pli­wość, wyro­zu­mia­łość i wspar­cie, jakie oka­zy­wała mi w trak­cie pisa­nia, a także kocha­nym Rodzi­com za nie­oce­nione wspie­ra­nie mojej pasji na każ­dym jej eta­pie. Bez Waszej pomocy i miło­ści ten debiut nie byłby moż­liwy.

Rozdział I. Przygotowania do obrony Górnego śląska

Zbli­ża­nie się wojsk sowiec­kich do Wisły wymu­siło na stro­nie nie­miec­kiej pod­ję­cie od lipca 1944 roku wielu dzia­łań, któ­rych celem było przy­go­to­wa­nie pro­win­cji do bez­po­śred­niej obrony. W celu powstrzy­ma­nia spo­dzie­wa­nej ofen­sywy dowódz­two Wehr­machtu posta­no­wiło roz­bu­do­wać sys­tem for­ty­fi­ka­cji i linii obron­nych. Głów­nymi pomy­sło­daw­cami przed­się­wzię­cia byli szef sztabu OKH gen. Heinz Gude­rian i szef wojsk inży­nie­ryj­nych gen.- por. Alfred Jacob. W celu budowy linii obron­nych na wscho­dzie przy­wró­cono do dzia­łań oddział for­ty­fi­ka­cyjny pod dowódz­twem ppłk. Karla Wil­helma Thilo10.

Powstanie Festung Oberschlesien i budowa Ostwall

Zgod­nie z nową dok­tryną Adolfa Hitlera mia­sta Gór­nego Ślą­ska, tak jak inne mia­sta Rze­szy, miały stać się "twier­dzami", czyli speł­niać funk­cje "falo­chro­nów", któ­rych załogi będą wią­zać część sił prze­ciw­nika. Zwo­len­ni­kiem wpro­wa­dze­nia tej zasady był gau­le­iter (szef okręgu par­tii nazi­stow­skiej NSDAP) Pro­win­cji Gór­no­ślą­skiej Fritz Bracht, który pla­no­wał prze­kształ­cić cały okręg prze­my­słowy w Festung Obe­rschle­sien. Spe­cja­li­ści odpo­wie­dzialni za for­ty­fi­ka­cje odra­dzali mu ten pomysł, uzna­jąc go za nie­re­alny do wyko­na­nia w warun­kach ślą­skich. Powo­dem takich opi­nii było m.in. to, że lud­ność zamiesz­ku­jąca te tereny skła­dała się w dużej mie­rze z Pola­ków i robot­ni­ków zagra­nicz­nych -?gro­ziło to wybu­chem powsta­nia anty­nie­miec­kiego, gdyby front zbli­żył się do Gór­nego Ślą­ska. Dodat­kowo na tym obsza­rze pra­wie nie było for­ty­fi­ka­cji, nie licząc schro­nów wybu­do­wa­nych przed wojną. Osta­tecz­nie pod­jęto decy­zję, że Festung Obe­rschle­sien powsta­nie, ale będzie się skła­dała z nowo utwo­rzo­nych pozy­cji ziem­nych linii b-1 i b-2, prze­bie­ga­ją­cych na wschod­nim obsza­rze pro­win­cji gór­no­ślą­skiej. Komen­dan­tem nowo powsta­łej "twier­dzy" został gen.- por. Fritz Benicke11, który bez­po­śred­nio odpo­wia­dał za prace inży­nie­ryjne i przy­go­to­wa­nia obronne w pro­win­cji. Jesie­nią 1944 roku for­ma­cje Orga­ni­sa­tion Todt12 przy­go­to­wały obszar Gór­nego Ślą­ska do dłu­go­trwa­łych walk defen­syw­nych. Wzdłuż trak­tów komu­ni­ka­cyj­nych, przy dwor­cach kole­jo­wych, jak rów­nież w poszcze­gól­nych miej­sco­wo­ściach i w pobliżu obiek­tów prze­my­sło­wych budo­wano żel­be­to­nowe dzieła for­ty­fi­ka­cyjne, pla­no­wano loka­cje pól mino­wych, a na skrzy­żo­wa­niach dróg sta­wiano zapory prze­ciw­czoł­gowe13.

Do obrony wyko­rzy­stano także schrony wybu­do­wane jesz­cze w 1938 roku w ramach tzw. Obe­rschle­sien-Stel­lung. Były to cięż­kie schrony bojowe, wyko­rzy­stu­jące czę­ściowo uzbro­je­nie i wypo­sa­że­nie umoc­nień cze­cho­sło­wac­kich zaję­tych przez Rze­szę w latach 1938-1939. W więk­szo­ści przy­pad­ków budowa schro­nów nie została dokoń­czona i nie uzy­skały one sta­łego uzbro­je­nia. Poza wyjąt­kami, czyli wyko­rzy­sta­niem schro­nów przez arty­le­rię prze­ciw­lot­ni­czą, np. w Beu­then (Byto­miu), Ross­berg (Roz­barku) i Stil­lers­feld (Sto­la­rzo­wi­cach), obiekty pozo­sta­wały w tym sta­nie przez więk­szość wojny. Do przy­sto­so­wy­wa­nia do użytku B-werków14 przy­stą­piono dopiero jesie­nią 1944 roku. Mimo to więk­szość schro­nów, poza nie­licz­nym, peł­niła jedy­nie funk­cję maga­zy­nów amu­ni­cji i ni­gdy nie została wyko­rzy­stana zgod­nie z pier­wot­nymi zało­że­niami15.

Pomię­dzy Wisłą a Odrą utwo­rzono też kilka linii umoc­nień zaopa­trzo­nych w rowy prze­ciw­czoł­gowe i zasieki z drutu kol­cza­stego, sta­no­wi­ska bojowe, rowy strze­lec­kie oraz pozy­cje dla arty­le­rii. Naj­da­lej na wschód wysu­niętą pozy­cję two­rzyła linia "Huber­tus", która prze­bie­gała w bez­po­śred­nim sąsiedz­twie sowiec­kiego przy­czółka pod Bara­no­wem San­do­mier­skim. Przy niej też znaj­do­wała się linia a-1, bie­gnąca od Wyszo­grodu przez Toma­szów-Przed­bórz i Tar­nów16. Za nią znaj­do­wała się jesz­cze więk­sza, opa­su­jąca przy­czó­łek pod Puła­wami i Magnu­sze­wem od pół­nocy i bie­gnąca aż na zachód od War­szawy, pozy­cja a-2.

Ostat­nią linią obrony była nato­miast linia "b" prze­bie­ga­jąca na pogra­ni­czu Mało­pol­ski i Ślą­ska, podzie­lona na trzy pozy­cje:

Pozy­cja b-1 bie­gła od Czę­sto­chowy na wschód od Zawier­cia, Olku­sza, Trze­bini i dalej na połu­dnie. Skła­dała się głów­nie z for­ty­fi­ka­cji ziem­nych i drew­niano-ziem­nych, miej­scami wzmoc­nio­nych żel­be­to­wymi schro­nami typu Regel­bau 668 i 70117, żel­be­to­wymi schro­nami bojo­wymi typu Bau­form 23818 i Ring­stand 58c (tzw. "Tobruk"), beto­no­wymi koch­bun­krami19 oraz prze­woź­nymi schro­nami pan­cer­nymi typu MG-Pan­zer­nest20. Obrona prze­ciw­pan­cerna skła­dała się z linii rowów prze­ciw­pan­cer­nych oraz tzw. zębów smoka, czyli moco­wa­nych poziomo w żel­be­to­wych blo­kach szyn kole­jo­wych. Zbu­do­wano także spe­cjalne schrony dla prze­łącz­nic kabli tele­fo­nicz­nych i baseny na wodę21.

Pozy­cja b-2 miała decy­du­jące zna­cze­nie w razie bez­po­śred­niego zagro­że­nia dla okręgu prze­my­sło­wego. Bie­gła od Gross War­ten­berg (Sycowa) na Dol­nym Ślą­sku, póź­niej nie­opo­dal Kreu­zburga (Klucz­borka) kie­ro­wała się na połu­dnie, "odbi­ja­jąc" się od umoc­nień Festung Oppeln, dalej opie­ra­jąc się na rzece Mała Panew, docie­rała do Mie­dar obok Tar­now­skich Gór. Następ­nie cią­gnęła się w kie­runku Sie­wie­rza, prze­cho­dząc przez: Dąbrowę Gór­ni­czą, Sosno­wiec i Mysło­wice do Imie­lina i następ­nie w stronę Biel­ska aż po dzi­siej­szą gra­nicę sło­wacką w rejo­nie Zwar­do­nia. Pół­nocna i cen­tralna część linii skła­dała się głów­nie z for­ty­fi­ka­cji ziem­nych lub ziemno-drew­nia­nych (oko­pów i rowów łącz­ni­ko­wych) oraz koch­bun­krów. Jako obronę prze­ciw­pan­cerną zasto­so­wano jedy­nie rów prze­ciw­pan­cerny22. Połu­dniowa część, czyli tereny mię­dzy Imie­li­nem i Biel­skiem-Białą, miała bar­dziej uroz­ma­icony sys­tem for­ty­fi­ka­cji. Przy­kła­dowo w Biel­sku-Bia­łej utwo­rzono sys­tem prze­ciw­pan­cerny usy­tu­owany na zbo­czach wzgó­rza, któ­rego cen­tralny punkt sta­no­wił Bau­form 251 (schron z wieżą czoł­gową uzbro­joną w sowiecką armatę 76,2 mm.). Umiesz­czono tam także kilka koch­bun­krów i wyko­pano linie oko­pów two­rzące łuk. Całość uzu­peł­niał dodat­kowo rów prze­ciw­pan­cerny23.

Linia b-3 prze­bie­gała na dzi­siej­szym pogra­ni­czu pol­sko-cze­skim, głów­nie na Ślą­sku Cie­szyń­skim. Była gorzej umoc­niona od linii b-2 i skła­dała się głów­nie z for­ty­fi­ka­cji ziem­nych i drew­niano-ziem­nych, choć cza­sem zda­rzały się poje­dyn­cze beto­nowe koch­bun­kry. Linia w dużej mie­rze nie była ukoń­czona i nie posia­dała obrony prze­ciw­pan­cer­nej24.

W sys­tem umoc­nień wkom­po­no­wano koryta rzek, pola minowe, rowy prze­ciw­czoł­gowe oraz schro­nami bojo­wymi drew­niano-ziem­nymi, z roz­cią­gnię­tymi pomię­dzy zasie­kami z drutu kol­cza­stego. Co warte odno­to­wa­nia -?sta­no­wi­ska ogniowe były przy­go­to­wane do obrony okręż­nej.

Inten­sy­fi­ka­cja budowy umoc­nień wyni­kała nie tylko z szyb­kiego prze­su­wa­nia się frontu sowiecko-nie­miec­kiego na zachód, ale także z powo­ła­nia w dru­giej poło­wie lipca 1944 roku nowego urzędu peł­no­moc­nika do wojny total­nej, który objął dr Josef Goeb­bels, mini­ster pro­pa­gandy i oświe­ce­nia publicz­nego. Na jego pole­ce­nie pla­cówki par­tyjne tak na wschod­nich obsza­rach Rze­szy, jak i w Gene­ral­nym Guber­na­tor­stwie mogły skie­ro­wać wszyst­kich męż­czyzn do 63. roku życia oraz wszel­kie orga­ni­za­cje pod­le­głe NSDAP do prac ziem­nych przy budo­wie linii umoc­nień. Odde­le­go­wano do nich żoł­nie­rzy Wehr­machtu, człon­ków Orga­ni­za­cji Todta (to oni jako spe­cja­li­ści naj­czę­ściej koor­dy­no­wali prace), SA i Hitler­ju­gend. Funk­cje nad­zor­cze lub straż­ni­cze peł­nili zazwy­czaj rdzenni Niemcy i cza­sem volks­deut­sche, czyli osoby wpi­sane na tzw. Nie­miecką Listę Naro­dow­ściową.

Na początku sierp­nia wysłano pierw­sze więk­sze trans­porty zło­żone z tzw. łopa­cia­rzy do budowy Ostwall. Do prac anga­żo­wano osoby w róż­nym wieku, a było to zależne od zarzą­dzeń lokal­nych funk­cjo­na­riu­szy NSDAP i zapo­trze­bo­wa­nia na robot­ni­ków. Pra­co­wali zarówno męż­czyźni w wieku od 15 do 65 lat, jak i kobiety, nie­jed­no­krot­nie nawet pięć­dzie­się­cio­let­nie25. Zwy­kle anga­żo­wano wszyst­kich ludzi dostęp­nych na danym obsza­rze: Niem­ców, Pola­ków, innych cudzo­ziem­ców, w tym także osoby star­sze, scho­ro­wane, a nawet duchow­nych. Jeden z chełm­skich pro­bosz­czów tak pisał o tych przy­go­to­wa­niach: od 16 sierp­nia 1944 roku przy­mu­sowo tysiące ludzi pra­co­wało przy kopa­niu oko­pów i rowów prze­ciw­pan­cer­nych nad Prze­mszą i Wisłą i dalej na tere­nie wio­sek przy­le­głych, u nas w Kop­cio­wi­cach i w Cheł­mie. Musieli się sta­wić do roboty z łopatą i kilo­fem [...]. Ludzi­ska byli dobrej nadziei. Przez sze­ro­kie rzeki prze­pę­dzono oku­panta, a tu takie rowy mia­łyby stać się ostat­nią zaporą. Człon­ko­wie raci­bor­skiego i gli­wic­kiego Hitler­ju­gend przez cały sier­pień two­rzyli for­ty­fi­ka­cje polowe w oko­li­cach poło­żo­nej nie­całe 15 kilo­me­trów od Kra­kowa wsi Brze­zinka26.

Przy­go­to­wy­wano rów­nież Oppeln (Opole) do roli mia­sta-twier­dzy, które miało posia­dać dwa główne pasy obrony: zewnętrzny i wewnętrzny. Zewnętrzny pier­ścień obrony, według zało­żeń nie­miec­kich stra­te­gów, powi­nien mieć około 85 kilo­me­trów dłu­go­ści. Jego pod­sta­wową rolą było nie­do­pusz­cze­nie do tego, aby arty­le­ria sowiecka mogła ostrze­li­wać mia­sto. Na pół­nocy pas ten prze­bie­gał od Małej Panwi do Jeziora Turaw­skiego. Na wscho­dzie z kolei okrą­żał Mala­pane (Ozi­mek), skrę­ca­jąc dalej na zachód. Znaj­do­wały się tam liczne okopy, rowy prze­ciw­czoł­gowe, zasieki oraz -?rza­dziej -?beto­nowe dwu­oso­bowe sta­no­wi­ska strze­lec­kie. W zało­że­niach pier­ście­nia miały bro­nić jed­nostki z gar­ni­zonu twier­dzy oraz trzy dywi­zje pie­choty, które wspar­łyby obroń­ców. Wewnętrzny pas umoc­nień prze­bie­gał na wschód od Odry (pra­wo­brzeżna część mia­sta). Ota­czał Oppeln pół­ko­lem przez miej­sco­wo­ści: Frau­en­dorf (Wró­blin), Ehren­feld (Gosła­wice), Gru­den (Gru­dzice) oraz Gro­scho­witz (Gro­szo­wice). Na połu­dniu omi­jał wyspę Bolko i skrę­cał na zachód, gdzie opie­rał się na kanale Ulgi, od któ­rego prze­bie­gał wzdłuż rzeki, zamy­ka­jąc linię na wyso­ko­ści miej­sco­wo­ści Klosterbrück (Czar­no­wąsy).

Poza dzia­ła­niami obron­nymi roz­po­częto przy­go­to­wa­nia od ewa­ku­acji prze­my­słu. W sierp­niu 1944 roku pod­jęto decy­zję o wywie­zie­niu z Gór­nego Ślą­ska wszyst­kich pro­duk­tów oraz wstrzy­ma­niu dowozu do zakła­dów gospo­darki zbro­je­nio­wej surow­ców i półpro­duk­tów koniecz­nych do utrzy­ma­nia pro­duk­cji z obszaru leżą­cego na wschód od linii Mährisch Ostrau-Oppeln-Brieg (Ostrawa-Opole-Brzeg).

Ewa­ku­acja miała być podzie­lona na trzy etapy:

1) R-Plan (Räumung, (niem. "opróż­nie­nie"). Pole­gał na wywie­zie­niu wszyst­kich zapa­sów, które mogłyby zostać wyko­rzy­stane przez Sowie­tów, a któ­rych mogłoby zabrak­nąć wła­snym woj­skom.

2) L-Plan (Lähmung, niem. "spa­ra­li­żo­wa­nie"). Ozna­czał unie­ru­cho­mie­nie zakła­dów na okres co naj­mniej czte­rech tygo­dni poprzez demon­taż istot­nych czę­ści maszyn i urzą­dzeń.

3) Z-Plan (Zerstörung, niem. "znisz­cze­nie"). Zakła­dał koniecz­ność cał­ko­wi­tego znisz­cze­nia wszel­kich urzą­dzeń mogą­cych słu­żyć nie­przy­ja­cie­lowi, a któ­rych nie zdo­łano ewa­ku­ować27.

Wytyczne obo­wią­zy­wały do 20 stycz­nia 1945 roku, kiedy to w dowódz­twie Grupy Armii "A" w Oppeln odbyło się spo­tka­nie z udzia­łem jej dowódcy, gen.-płk. Fer­di­nanda Schörnera, mini­stra uzbro­je­nia i amu­ni­cji Alberta Spe­era, mini­stra trans­portu i dyrek­tora gene­ral­nego kolei Juliusa Dorpmüllera i, na któ­rym zre­zy­gno­wano z zasto­so­wa­nia tak­tyki "spa­lo­nej ziemi" na Gór­nym Ślą­sku.

W końcu grud­nia opra­co­wano osta­teczny plan ewa­ku­acji lud­no­ści Gór­nego Ślą­ska. Prze­wi­dziano trzy stop­nie ewa­ku­acji. Na hasło "Niklaus" -?obszar miały opu­ścić kobiety i dzieci. Hasło "Gold­fisch" ozna­czało opusz­cze­nie rejonu przez całą lud­ność z wyjąt­kiem szta­bów admi­ni­stra­cyj­nych. Nato­miast hasło "Kra­nich" -?ewa­ku­ację tychże szta­bów admi­ni­stra­cyj­nych28. Z kolei hasło "Ame­rika" ozna­czało prze­miesz­cze­nie jeń­ców wojen­nych i więź­niów. Ewa­ku­acja lud­no­ści miała cha­rak­ter dobro­wolny i powinna być prze­pro­wa­dzona koleją. Celem podróży były powiaty na lewym brzegu Odry, gdzie zgod­nie z usta­le­niami kon­fe­ren­cji tehe­rań­skiej miała prze­bie­gać gra­nica Nie­miec. Osta­tecz­nie żaden z tych pla­nów nie doszedł do skutku. Tempo posu­wa­nia się Armii Czer­wo­nej, a także koniecz­ność kie­ro­wa­nia na zachód przede wszyst­kim trans­por­tów kole­jo­wych z ucie­ki­nie­rami uni­ce­stwiły nie­miec­kie zamie­rze­nia29.

Volkssturm i Armia Rezerwowa na Górnym Śląsku

Na mocy dekretu Hitlera 25 wrze­śnia powo­łano Volks­sturm, czyli pospo­lite rusze­nie, który miał wzmoc­nić słab­nący Wehr­macht. Każdy oby­wa­tel Nie­miec w wieku od 16. do 60. roku życia, który nie był Żydem, Cyga­nem, prze­stępcą, przed­sta­wi­cie­lem mniej­szo­ści pol­skiej, fran­cu­skiej czy sło­weń­skiej oraz nie słu­żył w armii lub RAD30 i mógł nosić broń, miał obo­wią­zek zgło­sze­nia się do Volks­sturmu. Ta, jak obli­czano, sze­ścio­mi­lio­nowa armia w zamie­rze­niu par­tii nazi­stow­skiej miała być zor­ga­ni­zo­wana w 10 180 bata­lio­nów na tere­nie całej Rze­szy31.

Na Gór­nym Ślą­sku roz­kazy two­rze­nia bata­lio­nów Volks­sturmu prze­ka­zano kre­isle­ite­rom (powia­to­wym sze­fom NSDAP) 4 paź­dzier­nika 1944 roku. Męż­czyźni objęci powo­ła­niem byli reje­stro­wani w miej­scu zamiesz­ka­nia przez lokalną pla­cówkę NSDAP. Pod­czas apeli reje­stra­cyj­nych powo­łani pod broń byli przy­dzie­lani do oddzia­łów zgod­nie z ich umie­jęt­no­ściami i zdol­no­ścią do służby32. Powo­ła­nie dostali wszy­scy męż­czyźni zamiesz­ku­jący Górny Śląsk -?duża część z nich była przed­wo­jen­nymi oby­wa­te­lami pol­skimi zmu­szo­nymi do wpi­sa­nia się na DVL (Deut­sche Volks­li­ste, czyli Nie­miecką Listę Naro­do­wo­ściową) -?a także tzw. reichs­deut­sche, tym­cza­sowo prze­by­wa­jący na obsza­rze pro­win­cji.

Volks­sturm orga­ni­za­cyj­nie pod­le­gał NSDAP, a jego dowódcą na Gór­nym Ślą­sku został dr. Wal­ter Sprin­go­rum, który objął dowódz­two nad pierw­szym bata­lio­nem już w paź­dzier­niku 1944 roku. Na tere­nie ówcze­snego powiatu opol­skiego zada­nie pro­wa­dze­nia zaciągu do Volks­sturmu otrzy­mał kre­isle­iter Sepp Pölsterl. Dowódcą sztabu (kreisstabsführerem) został Rudolf Pietsch, dowódca 63. pułku SA w Oppeln (Opolu)33.

Każde mia­sto na Gór­nym Ślą­ska miało wysta­wić cztery bata­liony Volks­sturmu. Two­rzono je z męż­czyzn i chłop­ców zali­czo­nych do czte­rech grup (Aufge­bot):

Grupa 1: wszy­scy męż­czyźni zdolni do służby woj­sko­wej, któ­rych wyko­rzy­sta­nie jest moż­liwe bez nara­ża­nia żywot­nych inte­re­sów ojczy­zny.

Grupa 2: wszy­scy męż­czyźni z rocz­ni­ków 1884-1924 zdolni do służby woj­sko­wej, aktywni w zawo­dach istot­nych dla pro­duk­cji wojen­nej, łącz­no­ści, trans­portu lub innych funk­cjach waż­nych dla pań­stwa i z tego powodu nie­uwzględ­nieni w pierw­szej gru­pie.

Grupa 3: wszy­scy chłopcy z rocz­ni­ków 1925-1928, któ­rzy nie zostali jesz­cze powo­łani do czyn­nej służby woj­sko­wej; za ich pobór były odpo­wie­dzialne struk­tury Hitler­ju­gend.

Grupa 4: nie­zdolni do walki, ale nada­jący się peł­nie­nia funk­cji straż­ni­czych i zabez­pie­cza­ją­cych34.

Dodat­kowo pobo­rowi pod­le­gali człon­ko­wie SA, poli­cji, Luft­schutzu (ochrony prze­ciw­lot­ni­czej), załogi Heimat-Flak-Bat­te­rie (Ojczyź­nia­nych Bate­rii Prze­ciw­lot­ni­czych), pra­cow­nicy poczty, Reichs­bahn (Kolei Rze­szy), itd. Zada­nia, jakie posta­wiono przed nową for­ma­cją pospo­li­tego rusze­nia, zwłasz­cza pamię­ta­jąc o tym, kto wcho­dził w jej skład, były aż nadto ambitne. Uwa­żano, że Volks­sturm będzie odpo­wia­dał za obronę roz­le­głych obsza­rów, na któ­rych nie­przy­ja­ciel mógłby prze­pro­wa­dzić desanty mor­skie lub powietrzne. Tak jak za likwi­da­cję agen­tów i grup sabo­ta­żo­wych prze­ciw­nika, ochronę mostów, głów­nych ulic i naj­waż­niej­szych gma­chów. W razie potrzeby Volks­sturm miał uzu­peł­niać zdzie­siąt­ko­wane jed­nostki fron­towe oraz obsa­dzać spo­koj­niej­sze odcinki frontu, jak rów­nież w przy­padku wybu­chu rewolt robot­ni­ków przy­mu­so­wych brać czynny udział w ich tłu­mie­niu35.

W począt­ko­wym okre­sie rola Volks­sturmu na Gór­nym Ślą­sku została ogra­ni­czona do zadań ochron­nych, służby war­tow­ni­czej w mia­stach (luzu­jąc peł­niące wcze­śniej tę funk­cję jed­nostki Luft­waffe i załogi Flak36), ochrony infra­struk­tury kry­tycz­nej, likwi­da­cji nie­przy­ja­ciel­skich zrzu­tów i w razie potrzeby walki z par­ty­zantką. W przy­padku zbli­ża­nia się frontu część bata­lio­nów miała obsa­dzić linie umoc­nień na obrze­żach GOP (linia b-2) oraz wziąć udział w wal­kach miej­skich.

Jak już wspo­mniano, bata­lion był naj­wyż­szą jed­nostką orga­ni­za­cyjną w Volks­stur­mie. Skła­dał się z czte­rech kom­pa­nii po ok. 120 ludzi każda. W ramach kom­pa­nii funk­cjo­no­wały oddziały: sani­tarny i łącz­no­ści. Dowód­cami bata­lionów, kom­pa­nii oraz plu­to­nów byli głów­nie człon­ko­wie NSDAP oraz ludzie z doświad­cze­niem woj­sko­wym.

Umun­du­ro­wa­nie for­ma­cji było nie­jed­no­rodne. Oczy­wi­ście organy par­tyjne sta­rały się ubrać i wypo­sa­żyć człon­ków Volks­sturmu moż­li­wie jed­na­kowo, ale ze względu na kry­tyczną sytu­ację w sfe­rze tek­sty­liów Rze­szy na prze­ło­mie 1944 i 1945 roku nie było to pro­ste. Wśród miesz­kań­ców Gór­nego Ślą­ska zor­ga­ni­zo­wano zbiórki odzieży woj­sko­wej i para­mi­li­tar­nej. Gro­ma­dzono róż­nej maści mun­dury: NSDAP, SA, RAD, Orga­ni­za­cji Todta, poli­cji, straży pożar­nej, Luft­schutzu, Wehr­machtu, a nawet uni­formy pru­skie z okresu Wiel­kiej Wojny. To samo doty­czyło wypo­sa­że­nia w postaci pasów, chle­ba­ków, manie­rek i mena­żek. Pełna uni­fi­ka­cja umun­du­ro­wa­nia i wypo­sa­że­nia oka­zała się nie­moż­liwa, jed­nakże NSDAP, sta­ra­jąc się spro­stać temu zada­niu, posta­no­wiła ujed­no­li­cić cho­ciaż płasz­cze, które zostały dostar­czone Volks­stur­mowi z rejen­cji kato­wic­kiej z maga­zy­nów par­tii, SA czy Orga­ni­za­cji Todta. Mimo pod­ję­tych dzia­łań na­dal dla wielu bata­lio­nów bra­ko­wało umun­du­ro­wa­nia, zwłasz­cza zimo­wego. Doszło nawet do sytu­acji, w któ­rej gau­le­iter Bracht musiał się tłu­ma­czyć się przed Mar­ti­nem Bor­man­nem37 z bez­praw­nego skon­fi­sko­wa­nia na potrzeby Volks­sturmu 2500 mun­du­rów38.Wspo­mniane braki, szcze­gól­nie odzieży sezo­no­wej, oka­zaly się bar­dzo dotkliwe pod­czas wyjąt­kowo mroź­nej zimy z prze­łomu 1944 i 1945 roku.

Uzbro­je­nie Volks­sturmu rów­nież było róż­no­rodne. Na Gór­nym Ślą­sku człon­kom for­ma­cji wyda­wano w dużej licz­bie wło­skie kara­biny typu Car­cano M91, ale także nie­miec­kie Gewehr 98 lub Mau­ser 98k, a nawet sowiec­kie i cze­cho­sło­wac­kie pisto­lety maszy­nowe. Ze strze­lec­kiej broni zespo­ło­wej można było spo­tkać kara­biny maszy­nowe MG-34 i MG-42, cze­cho­sło­wac­kie lek­kie kara­biny maszy­nowe ZB-26 lub zdo­byczne holen­der­skie ceka­emy39. Począt­kowo wydano nie­wiele pan­zer­fau­stów do zwal­cza­nia czoł­gów, ale ich liczba zde­cy­do­wa­nie się zwięk­szyła wraz ze zbli­że­niem się frontu w stycz­niu 1945 roku.

Dużym pro­ble­mem logi­stycz­nym było zaopa­trze­nie bata­lio­nów Volks­sturmu w odpo­wied­nią amu­ni­cję do posia­da­nej broni. Według zesta­wie­nia z 22 paź­dzier­nika 1944 roku doty­czą­cego uzbro­je­nia prze­ka­za­nego przez Obe­rkom­mando des Heeres (OKH, Naczelne Dowódz­two Wojsk Lądo­wych) dla Volks­sturmu we wschod­nich okrę­gach Rze­szy (Kraj Warty, Gdańsk-Prusy Zachod­nie, Prusy Wschod­nie, Górny Śląsk i Dolny Śląsk), na Górny Śląsk przy­pa­dło: 2000 gra­na­tów, 1500 sztuk amu­ni­cji kal. 6,35 mm, 3000 sztuk kal. 9 mm i 41 000 sztuk amu­ni­cji 7,65 mm pro­duk­cji fran­cu­skiej40.

Przy­kła­dowo 3. kom­pa­nia III bata­lionu Volks­sturmu z Kato­wic w poło­wie stycz­nia 1945 roku miała jedy­nie 27 sztuk amu­ni­cji na żoł­nie­rza przy 118-oso­bo­wej obsa­dzie. W kom­pa­nii zabrzań­skiego Volks­sturmu żoł­nie­rze otrzy­mali jedy­nie sześć kara­bi­nów Car­cano i 35 sztuk naboi na całą kom­pa­nię!41. W Kreu­zburgu (Klucz­borku) oddział Volks­sturmu został wypo­sa­żony w 65 sta­rych nie­miec­kich kara­bi­nów i 25 wło­skich, ale bez wła­ści­wej amu­ni­cji do nich. Do tego prze­ka­zano im 27 pan­zer­fau­stów i osiem gra­na­tów ręcz­nych42. Tych nie­do­bo­rów nie udało się wyeli­mi­no­wać do momentu roz­po­czę­cia walk.

Bata­liony Volks­sturmu musiały przejść pod­sta­wowe szko­le­nie woj­skowe. Dowódcy i instruk­to­rzy mieli obo­wią­zek prze­szko­lić człon­ków z pod­staw musz­try, postaw strze­lec­kich i obsługi broni. Do tego docho­dziło szko­le­nie z obsługi lek­kich moź­dzie­rzy, gra­na­tów ręcz­nych, lek­kich armat ppanc. oraz kara­bi­nów maszy­no­wych, a przede wszyst­kim z walki prze­ciw­pan­cer­nej i obsługi ręcz­nych gra­nat­ni­ków typu pan­zer­faust43. Dodat­kowo odby­wały się zaję­cia teo­re­tyczne i wykłady poli­tyczne lub z zakresu walki ze szpie­go­stwem.

W efek­cie dzia­łań par­tii na tere­nie rejen­cji gór­no­ślą­skiej powstało ok. 27 bata­lio­nów. Mimo że w dru­giej poło­wie paź­dzier­nika Bracht infor­mo­wał Bor­manna o utwo­rze­niu 60 bata­lio­nów, to osta­tecz­nie tylko sześć miało zostać odde­le­go­wa­nych na nowo utwo­rzoną linię b-1. Na tere­nie powiatu opol­skiego zor­ga­ni­zo­wano sześć bata­lio­nów: 280. bata­lion zmo­to­ry­zo­wany oraz bata­liony 281. i 282. z kwa­terą w Oppeln (Opolu), do tego 283. bata­lion w Krap­pitz (Krap­ko­wi­cach), 284. bata­lion w Gross Döbern (Dobrze­niu Wiel­kim) oraz 285. bata­lion w Johan­ns­dorf (Jaś­ko­wi­cach).

Morale w bata­lio­nach Volks­sturmu było fatalne. Z rela­cji żoł­nie­rzy tej for­ma­cji z obsza­rów Gór­nego Ślą­ska nale­żą­cego przed wojną w gra­ni­cach Nie­miec (Gle­iwitz, Beu­then i Hin­den­burg) wynika, że więk­szość nie miała zamiaru ginąć za Rze­szę i par­tię nazi­stow­ską. O sto­sunku żoł­nie­rzy Volks­sturmu do posta­wio­nych przed nimi zadań i służby świad­czy rela­cja członka bytom­skiego Volks­sturmu, Vic­tora Pas­chendy44:

"Wtedy miał nastą­pić grzmiący okrzyk "Heil Hitler"" wykrzy­czany w dmiący w nas wiatr. Ale obyło się bez nas! Pano­wie (funk­cjo­na­riu­sze par­tyjni) z pew­no­ścią ocze­ki­wali od nas wszyst­kich przej­mu­ją­cego "Heil Hitler", ale bez­sku­tecz­nie. Tak zade­mon­stro­wany przez nas "zachwyt" musiał być dla tych panów depry­mu­jący, ale nie dla "dłu­giego Met­zlera", który był przy­zwy­cza­jony do nie­chęt­nego powi­ta­nia jesz­cze w cza­sach walki. Mia­no­wi­cie przed 1933 rokiem był on obwoź­nym han­dla­rzem mate­ria­łami i przy­zwy­czaił się wów­czas do braku zachwytu pła­cą­cych klien­tów. Z naro­do­wo­so­cja­li­stycz­nym zde­cy­do­wa­niem sta­nął teraz na swo­ich szczu­dło­wa­tych nogach z przodu, roz­kra­czył się na nich, jak gdyby chciał zro­bić szpa­gat i zatknął dło­nie za paskiem spodni. Wyglą­dał jak jakaś minia­tura wieży Eif­fla. Wolno, może także z wście­kło­ścią, wysu­nął swój spi­cza­sty pod­bró­dek przed nos i nagle zaszcze­kało coś, co wyglą­dało jak czarna dziura znaj­du­jąca się na "sym­bolu Paryża". -Volks­stur­mani! Nad­szedł czas próby. Teraz trzeba poka­zać, że nasza miłość do Führera nie była pustą gada­niną. W tej godzi­nie nie­ważne są żadne piękne słowa, w tej godzi­nie liczą się tylko czyny! Ten czas i ten moment, który nad­szedł, daje wam moż­li­wość udo­wod­nie­nia waszej wier­no­ści führerowi. Nasza umi­ło­wana mała ojczy­zna jest w śmier­tel­nym nie­bez­pie­czeń­stwie. Volks­stur­mani, jeżeli już wkrótce sta­nie­cie przed nie­przy­ja­cie­lem, niech każdy myśli o tym: führer nazwał was armią ide­ali­stów. Okaż­cie się godni tego wyróż­nie­nia. Dla naszego Führera i naj­wyż­szego dowódcy trzy­krotne: Sieg... -?Cisza. Sieg... -?poje­dyn­cze okrzyki "Heil", co mogło wyjść jed­nak tylko od pija­nych, potem jesz­cze raz "Sieg...", ale już bez "Heil". Wyszcze­rzy­li­śmy do sie­bie zęby w szy­der­czym śmie­chu. Prze­cież nie byli­śmy na zjeź­dzie par­tyj­nym w Norym­ber­dze, ale zosta­li­śmy odko­men­de­ro­wani na śmierć. A kto umiera z zachwy­tem i okrzy­kiem "Heil" na ustach?".

Na tere­nach pol­skiego Gór­nego Ślą­ska zaję­tych we wrze­śniu 1939 roku poza Kato­wi­cami zapał do służby w Volks­stur­mie był jesz­cze niż­szy. Cza­sem wła­dze nie­miec­kie pod­stę­pem pró­bo­wały wcie­lić Pola­ków do lokal­nych oddzia­łów pospo­li­tego rusze­nia. Tak było w miej­sco­wo­ści Nowy Bie­ruń, gdzie pod pre­tek­stem robót prze­wie­ziono pewną liczbę robot­ni­ków do pracy, po czym wcie­lono ich do oddziału Volks­sturmu. Jed­nak nocą, w momen­cie zbli­że­nia się do miej­sco­wo­ści Armii Czer­wo­nej, Polacy zbun­to­wali się i poucie­kali do swo­ich domów. Dwa dni póź­niej swoje sta­no­wi­ska opu­ściła także nie­miecka część oddziału wraz z dowódz­twem45.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Przy­kła­dami takiej publi­ka­cji są m.in. książki Euge­niu­sza K. Kostrzewy, Ope­ra­cja "Złote wrota" (War­szawa 1984) i Pawła Dubiela, Wyzwo­le­nie Ślą­ska w 1945 r. (Kato­wice 1969). [wróć]

2. Ope­ra­cja san­do­mier­sko-ślą­ska 1 Frontu Ukra­iń­skiego. Bitwa o Górny Śląsk (War­szawa 1996) oraz Od San­do­mie­rza do Opola i Raci­bo­rza (War­szawa 1998). [wróć]

3. Śląsk Opol­ski ???? (Opole 1989) i Prze­ła­ma­nie linii Odry w 1945 roku (Opole 1976). [wróć]

4. W. Kieł­kow­ski, G. Kasz­tura, P. Sadow­ski, Bitwa o Śląsk Cie­szyń­ski 1945, Rud­nik 2019. [wróć]

5. R. Kacz­ma­rek, Górny Śląsk pod­czas II wojny świa­to­wej. Mię­dzy uto­pią "nie­miec­kiej wspól­noty naro­do­wej" a rze­czy­wi­sto­ścią oku­pa­cji na tere­nach wcie­lo­nych do Trze­ciej Rze­szy, Kato­wice 2006. [wróć]

6. J. Cie­lecki, Nadzieja wdep­tana w błoto histo­ria 20. Dywi­zji Gre­na­die­rów SS (estoń­ska 1.) paź­dzier­nik 1944 -?maj 1945, t. 1, Poznań 2016. [wróć]

7. R. Primke, Koźle i oko­lice 1945, wyd. Ridero, 2023; Na pół­noc od Opola, Ridero, 2024; R. Primke, Od Czę­sto­chowy do Zabrza 1945, Ridero, 2025. [wróć]

8. H. von Ahl­fen, Walka o Śląsk 1944-45, Wro­cław 2013. [wróć]

9. G. Gun­ter, Ostatni waw­rzyn. Geneza i dzieje walk na Gór­nym Ślą­sku od stycz­nia do maja 1945 roku, Oświę­cim 2015. [wróć]

10. D. Kasprzak, M. Kasprzak, Nie­miec­kie for­ty­fi­ka­cje linii b-2 z lat 1944-45 Imie­lin-Biel­sko-Biała-Żywiec-Zwar­doń, Gli­wice 2013, s. 22. [wróć]

11. H. von Ahl­fen, Walka o Śląsk 1944-45, Wro­cław 2009, s. 39. Fritz Benicke (1894-1975) słu­żył w armii nie­miec­kiej od 1913 roku. Od początku 1 wojny świa­to­wej w oddzia­łach sape­rów. W latach 1935-1940 dowódca 47. bata­lionu sape­rów. Następ­nie do paź­dzier­nika 1941 roku był dowódca sape­rów 1. Armii Pan­cer­nej. Od czerwca do sierp­nia 1943 roku zaś sze­fem pio­nie­rów Grupy Armii "Śro­dek". Od paź­dzier­nika 1943 do marca 1944 roku dowódca 25. DGPanc., a następ­nie do sierp­nia 41. Dywi­zji For­tecz­nej. Latem 1944 roku mia­no­wany dowódcą pio­nie­rów XXI. Okręgu Woj­sko­wego w Pozna­niu. Od grud­nia 1944 roku komen­dant linii obron­nej b-l i Obszaru Warow­nego Górny Śląsk. W końcu wojny dowódca Divi­sion Benicke. Po zakoń­cze­niu walk prze­by­wał w nie­woli ame­ry­kań­skiej do 1947 roku. [wróć]

12. Orga­ni­sa­tion Todt -?orga­ni­za­cja powstała w 1938 roku, zrze­sza­jąca nie­miec­kie firmy budow­lane budu­jące obiekty woj­skowe. Nazwa pocho­dzi od nazwi­ska Fritza Todta, który począt­kowo kie­ro­wał tą orga­ni­za­cją, a po jego śmierci w 1942 roku pie­czę nad nią prze­jął Albert Speer. [wróć]

13. H. Stań­czyk, Od San­do­mie­rza do Opola i Raci­bo­rza, War­szawa 1998, s. 67-68. [wróć]

14. Nazwa "B-werk" ozna­cza schron o wytrzy­ma­ło­ści typu B (gru­bość żel­betu 1,5 m, pan­cerz 250 mm). [wróć]

15. W. Sykosz, For­ty­fi­ka­cje nie­miec­kie z 1939 roku na Gór­nym Ślą­sku, Pie­kary Ślą­skie 2009, s. 10-11. [wróć]

16. P. Dubiel, Wyzwo­le­nie Ślą­ska w 1945 roku, War­szawa 1968, s. 24. [wróć]

17. Stan­da­ry­zo­wane schrony 668 i 701 typu bier­nego dla dru­żyny pie­choty liczą­cej do 9 żoł­nie­rzy. [wróć]

18. Bau­form 238 (spo­ty­kany także pod nazwą Pan­zer­stel­lung 67) to żel­be­towy schron bojowy dla wieży czoł­go­wej PzKpfw II. [wróć]

19. Koch­bun­ker -?mały nie­miecki schron jed­no­oso­bowy. Pro­du­ko­wany masowo w fabry­kach jako pre­fa­bry­kat i póź­niej wko­py­wany w miej­sce prze­zna­cze­nia. Chro­nił strzelca przed odłam­kami i poci­skami małego kali­bru. [wróć]

20. Prze­woźne opan­ce­rzone sta­no­wi­sko do kara­binu maszy­no­wego MG-34. [wróć]

21. D. Kasprzak, M. Kasprzak, op. cit., s. 16-17. [wróć]

22. Ibi­dem, s. 48-49. [wróć]

23. Ibi­dem, s. 73. [wróć]

24. Ibi­dem, s. 18. [wróć]

25. Ibi­dem, s. 31. [wróć]

26. G. Gun­ter, Ostatni waw­rzyn, Geneza i dzieje walk na Gór­nym Ślą­sku od stycz­nia do maja 1945 roku, Oświę­cim 2016, s. 31. [wróć]

27. R. Kacz­ma­rek, II wojna świa­towa na Gór­nym Ślą­sku, Kato­wice 2003, s. 391. [wróć]

28. Ibi­dem, s. 396. [wróć]

29. Ibi­dem. [wróć]

30. RAD (Reich­sar­be­its­dienst) -?celem orga­ni­za­cji było kształ­to­wa­nie postaw mło­dzieży wobec pań­stwa poprzez pracę. Począt­kowo wstę­po­wali do niej ochot­nicy, ale od 1935 roku odby­cie służby w RAD było obo­wiąz­kiem każ­dego nie­miec­kiego męż­czy­zny. Pod­czas dru­giej wojny świa­to­wej głów­nym zada­niem orga­ni­za­cji stało się wyko­ny­wa­nie prac na rzecz Wehr­machtu, wtedy też RAD zaczęto trak­to­wać jako for­ma­cję pomoc­ni­czą woj­ska, zaj­mu­jącą się zwłasz­cza budową umoc­nień. [wróć]

31. C. McNab, Armia Hitlera, War­szawa 2014, s. 405. [wróć]

32. Archi­wum Pań­stwowe w Kato­wi­cach [dalej: APKat.], sygn. 147/55, Wytyczne i kore­spon­den­cje doty­czące orga­ni­za­cji zabrzań­skiego Volks­sturmu 1944, s. 21-22. [wróć]

33. D. Tom­czyk, Śląsk Opol­ski ????, Opole 1989, s. 73. [wróć]

34. APKat., sygn. 147/55, op. cit., s. 21-23. [wróć]

35. C. McNab, op. cit., s. 409. [wróć]

36. APKat., sygn. 147/43, Powia­towy peł­no­moc­nik ds. mobi­li­za­cji- okól­nik władz par­tyj­nych i pań­stwo­wych doty­czą­cych orga­ni­za­cji obrony prze­ciw­lot­ni­czej (Luft­schutz) i Volks­sturmu 1943-44, s. 159. [wróć]

37. Mar­tin Bor­mann (1900-1945), jeden z naj­waż­niej­szych i naj­bar­dziej wpły­wo­wych funk­cjo­na­riu­szy NSDAP, szef Kan­ce­la­rii oraz sekre­tarz Führera. Był współ­twórcą idei two­rze­nia Volks­sturmu. Zgi­nął w Ber­li­nie w maju 1945 roku. [wróć]

38. Takie dzia­ła­nia spo­wo­do­wały oczy­wi­ste pro­te­sty ze strony Orga­ni­za­cji Todta, która stwier­dziła, że potrze­buje tych mun­du­rów do wypo­sa­że­nia swo­ich ludzi pra­cu­ją­cych przy budo­wie umoc­nień Ostwall. Mimo to Bracht odrzu­cił te oskar­że­nia, uzna­jąc je za nie­uza­sad­nione i pozo­sta­wia­jąc zabrane umun­du­ro­wa­nie do swo­jej dys­po­zy­cji do czasu zna­le­zie­nia innego roz­wią­za­nia; M. Węcki, Fritz Bracht (1899-1945), Nazi­stow­ski zarządca Gór­nego Ślą­ska w latach II wojny świa­to­wej, Kato­wice 2014, s. 437. [wróć]

39. APKat., sygn. 2135/3, Akta 3 komp. III bata­lionu Volks­sturmu w Kato­wi­cach, s. 10-11. [wróć]

40. M. Węcki, op. cit., s. 437. [wróć]

41. T. Fre­iherr, Die Letz­ten Tage in Mar­ti­nau, Kr. Beu­then, vor dem Rus­se­ne­in­marsch, "Gle­iwit­zer-Beu­the­ner-Tar­no­wit­zer Heimatblatt?, Heft 1, Januar 1966, s. 41. [wróć]

42. R. Kacz­ma­rek, op. cit., s. 394. [wróć]

43. K. Mam­mach, Der Volks­sturm das letzte Aufge­bot 1944-45, Ber­lin 1981, s. 60-62. [wróć]

44. R. Kacz­ma­rek, Górny Śląsk pod­czas II wojny świa­to­wej, Kato­wice 2006, [za:] V. Pas­chenda, Obe­rschle­si­sche pas­sion, Augs­burg 1966, s. 38-40. [wróć]

45. Archi­wum Archi­die­ce­zji Kato­wic­kiej [dalej: AAKat.], Akta para­fii Bie­ruń Stary, sygn.1/1, s. 454-455. [wróć]