Budzik jęczał. Elynn Uchida nienawidziła tego dźwięku. Z trudem wymacała szafkę nocną, ale zamiast na nią, trafiła na umięśnioną klatkę piersiową. Uniosła powieki, poznając sylwetkę S?to, swojego męża. Ups! Nie ta sypialnia. Zdezorientowana zaklęła, szukając źródła hałasu, i podniosła się, aby nie zbudzić dwóch mężczyzn śpiących w łóżku. Sięgnęła po telefon, wyłączyła drzemkę i wróciła do pozycji leżącej, przytulając do siebie komórkę. Przymknęła oczy, odpływając w sen.
- Nie zaśnij. - Za plecami usłyszała szept Kiriyamy And?.
- Nie... śpię. - Na więcej słów nie miała siły.
Zerknęła na zegarek i zorientowała się, że przespała kolejne dziewięć minut, budząc się tuż przed dzwonkiem. Zanim się włączył, przestawiła budzik o kolejne dziesięć minut. Gdy w końcu alarm zadzwonił, wyrywając ją z przyjemnej drzemki, niemal usiadła wystraszona. Przetoczyła się na lewo, aby wstać, ale przez przypadek uderzyła ramię Kiriyamy i znalazła się na nim. A niech to!
- Przepraszam.
Otworzył zaspane oczy i uśmiechnął się do niej bardzo chłopięco.
- Zaspałaś? - zapytał sennie.
- Nie - wymruczała Elynn, wdychając jego zapach. Nie chciała odsuwać się od jego ciepła, ale wysunęła się, gdy pomógł jej wstać z łóżka.
Siedziała chwilę na brzegu materaca, próbując się obudzić. Miała na sobie koszulkę nocną i nie pamiętała, czy sama ją włożyła. Ani kiedy zasnęła. Obróciła się, S?to spał odwrócony do nich plecami. Kiriyama patrzył na nią, marszcząc brwi.
- Podasz mi laptop? - poprosiła go.
Kiriyama przytaknął i sięgnął po niego, a Elynn znów zamknęła na chwilę oczy.
- Proszę.
- Mhmm... Bardzo ci dziękuję.
Elynn wstała z nadal zamkniętymi oczami, starając się zorientować, w którą stronę powinna ruszyć, po czym westchnęła i wykonała pierwszy niepewny krok.
- Jasik- zaklęła.
- Wszystko w porządku, Elynn? - Kiriyama się zaniepokoił.
- W porządku - wymruczała. - Ja... Nienawidzę... Ohay?
.
Mężczyzna zaśmiał się.
Dobrze, musiała wstać i się obudzić. Nienawidziła pobudki o czwartej rano. Prysznic, umalować się, ułożyć włosy, przygotować wszystko i znaleźć sukienkę, aby tym zazdrosnym zdzirom zbledły miny. Witaj, kolejny dniu.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.