ROZDZIAŁ 2
DRAKE
Gdy zobaczyłem, że nas podgląda, wkurwiłem się niemiłosiernie. Stała w drzwiach salonu i zachłannie patrzyła, jak wycieram Jenn. Wiedziałem, że chciałaby być na jej miejscu. Nic z tego, to się nigdy nie stanie. Musiałem jej pokazać, że mam ją gdzieś. Kiedyś całowałbym ziemię, po której stąpa, teraz obróciłbym ją w proch.
Długo nie mogłem się po niej pozbierać. Zraniony niczym szczeniak nie potrafiłem sobie tego poukładać. Teraz, gdy myślałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ona znowu chciała namieszać mi w głowie. Byłem pewny, że miała mokro, kiedy obserwowała, co robię z Jenn. Oderwałem się od dziewczyny, a ona spojrzała na mnie wymownie.
- Widziała nas? - zapytała, czytając ze mnie jak z otwartej księgi.
- Tak, obserwowała nas - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Nie zamierzałem jej oszukiwać, przecież i tak znała prawdę i powody, dla których chciałem, by mi towarzyszyła.
- Teraz dopiero się zacznie - westchnąłem zrezygnowany, odsuwając się od niej. - Elle jest naprawdę uparta i lubi postawić na swoim. Nie zdziwię się, jak teraz będzie stawać na głowie, by znaleźć się w centrum uwagi, gówniara lubi sobie pogrywać.
- Spokojnie - odpowiedziała, kładąc mi rękę na ramieniu i zataczając koła. - Dam sobie z nią radę.
- Wiesz, jej gniew może być skierowany na ciebie - oznajmiłem.
- Tak, wiem i spokojnie dam radę. Swoją drogą to ciekawe, zdradziła cię i dalej rości sobie do ciebie prawo? Czegoś tutaj nie rozumiem.
- Nie obchodzi mnie to. Dla mnie ona nie istnieje - powiedziałem, biorąc ją za rękę. - Chodź, wejdźmy do domu. Musimy się przygotować, bo niedługo zjawi się ojciec.
- Tak jest! - Zaśmiała się. - Chodźmy.
Weszliśmy na górę, po drodze mijając pokój Elle, z którego dochodziła głośna muzyka. Ta małolata już wystawiała moje nerwy na próbę. Wiedziała, że nie znoszę, jak włącza swoich ulubionych szarpidrutów na cały regulator.
- Zaraz wyjdę z siebie, kurwa! - krzyknąłem, rzucając stojącym na parapecie, niczemu niewinnym kaktusem i roztrzaskując go na podłodze.
- Uspokój się! - krzyknęła na mnie Jenn.
Podeszła i oparła swoje ręce na mojej klatce piersiowej, próbując mnie uspokoić.
- Nie zachowuj się jak gówniarz. - Jej ręce powędrowały do paska moich spodni. - Zaraz pomogę ci zapomnieć o wszystkim. Zrelaksuj się.
Uklęknęła przede mną i zsunęła moje spodnie wraz z bokserkami. Mój fiut natychmiast się obudził i już żył swoim życiem. Oblizała wargi i musnęła mojego członka ustami. Wciągnąłem powietrze na skutek tak przyjemnego doznania. Zwilżyła językiem czubek, a moje myśli skutecznie odleciały od Elle. Liczyła się tylko ona, klęcząca przede mną i liżąca mojego fiuta. Wsunęła go w połowie do ust i zassała. Było to tak kurewsko dobre. Sapnąłem, wsunąłem rękę w jej włosy i przyciągnąłem bliżej jej głowę. Przyjemne doznanie ogarnęło całe moje ciało. Wiedziała, jak zrobić, bym znalazł się na skraju.
- Weź go całego - wychrypiałem. - Włóż go do końca. Uwielbiam, jak jest tam cały.
Od razu spełniła moje żądanie. Mój fiut zniknął w jej gorących ustach. Poruszyłem biodrami i nadałem rytm. Patrzyłem półprzymkniętymi oczami, jak znika i po chwili pojawia się w jej chętnych ustach. Robiła to znakomicie. Mój fiut stawał się coraz grubszy, a żyły na nim pulsowały miarowo. Nie było nic bardziej podniecającego jak patrzenie na laskę, która ciągnie ci fiuta. Odgłos, jaki z siebie wydawała, mógłbym nagrać i puszczać sobie przed snem. Dreszcz przebiegł wzdłuż moich pleców. Prąd czułem nawet w palcach nóg. Jenn lizała mnie i ssała na przemian. Sam nadawałem tempo, chcąc się szybko zaspokoić.
- Zdejmij bluzkę - poprosiłem, nie przestając się ruszać w jej ustach.
Na moment odsunęła się ode mnie i zrobiła, co chciałem. Widok jej nagich piersi niemal doprowadził mnie do wytrysku.
- Baw się nimi - powiedziałem, wsadzając kutasa ponownie w jej usta.
Ruszałem się w nich nadal, patrząc, jak dotyka się rękoma i podszczypuje swoje sutki. Zwiększyłem tempo, czułem, że zaraz dojdę. Wyciągałem go całego, po czym z całą mocą pchałem go ponownie w jej usta, sprawiając, że się dławiła. Moje spojrzenie powędrowało na drzwi, gdy usłyszałem cichy jęk. Przez moment myślałem, że to Jenn, jednak to, co zobaczyłem, wprawiło mnie w osłupienie. Cholerna podglądaczka, znowu nas obserwowała. Przez małą szparę patrzyła na nas Elle. Oparta o ścianę skanowała każdy nasz ruch. Czy ona nie ma dość? Lubi się poniżać? Może sprawia jej to przyjemność? Zastanawiałem się. Nie chciałem kończyć. Musiałem pokazać jej, co traci, a zarazem utrzeć jej tego wścibskiego nosa. Byłem ciekaw, ile wytrzyma, patrząc na nas. Ręką pociągnąłem Jenn za włosy i zagłębiłem się w jej mokrych ustach po samą nasadę. Uwięziłem Elle swoim wzrokiem. Patrzyłem prosto w jej oczy, a moje ruchy stawały się szybsze.
- Zaraz dojdę, maleńka - sapnąłem do Jenn. - Przyjmiesz to? - zapytałem, opuszczając głowę i spoglądając na dziewczynę, która klęczała przede mną.
Pokiwała głową na znak zgody. Nie wiedziałem, czy wie, że mamy widownię. Była odwrócona plecami, więc mogła nie zauważyć Elle. Może czuła jej obecność. Nie obchodziło mnie to w tym momencie. Jej chyba również, bo dalej robiła swoje, ochoczo zajmując się moim sztywnym fiutem znikającym w jej ustach. Czułem zbliżający się wytrysk. Przytrzymałem mocno jej głowę i doszedłem wprost w jej chętne usta, głośno przy tym przeklinając.
- Kurwa, tak! - krzyknąłem. - Jesteś jedyna, Jenn.
Widziałem, jak resztki spermy spływają z kącików jej ust, zgarnąłem je kciukiem, a Jenn oblizała z ochotą mojego członka. Elle patrzyła na nas zszokowana, ale i podniecona do granic możliwości. Znałem ten zamglony wzrok. Poruszyłem się jeszcze dwa razy i wyjąłem członka z ust dziewczyny. Elle jakby otrząsnęła się z szoku, szybko się odwróciła i uciekła, a ja odsunąłem się od Jenn. Czułem się jak kutas, ale dało mi to też satysfakcję, cieszyłem się, że to zobaczyła. Miałem nadzieję, że po tym przedstawieniu zostawi nas w spokoju. Jennifer wstała, a ja przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem.
ELLE
Czułam, jak szybko bije moje serce, gdy wbiegłam do swojego pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Oparłam się o nie, ciężko oddychając. To, co zobaczyłam, nie tylko doprowadziło mnie do wściekłości, ale i ekstremalnie podnieciło. Czułam pulsowanie między nogami i znajomą wilgoć. Byłam kurewsko mokra. Byłam zniesmaczona sobą i swoim ciałem. Nie byłam przygotowana na to, że całe to zajście tak właśnie na mnie podziała. To ja chciałam być na miejscu tej dziewczyny. Mimo że bardzo mnie skrzywdził, nadal go kochałam, a co najgorsze, każda cząstka mnie wciąż pragnęła właśnie jego. Osunęłam się po drzwiach i usiadłam na podłodze. Mój spokój nie trwał jednak długo. Drzwi otworzyły się z impetem, przesuwając mnie po podłodze. Uniosłam wściekłe spojrzenie na równie wściekłe oczy Drake'a.
- Posłuchaj mnie i dobrze zapamiętaj - wysyczał, patrząc na mnie. - Nie zbliżaj się do mnie. Nic między nami nie będzie. To, co było kiedyś, to przeszłość, rozumiesz? Widziałem, jak patrzyłaś na nas. Co? Chciałabyś być na miejscu Jenn? - zapytał, nadal patrząc na mnie z wściekłością.
Szybko pociągnął mnie za rękę, zmuszając, bym stanęła przed nim, niemal oko w oko. Niemal, bo przewyższał mnie o głowę.
- Chciałaś trzymać w ustach mojego kutasa? - Zbliżył się do mnie niemal jak do ofiary, przygważdżając mnie pomiędzy sobą a ścianą.
- Ja? Nie, zdaje ci się - wydukałam. - To było obrzydliwe i nie chcę was więcej widzieć w takiej sytuacji, więc z łaski swojej zamykajcie drzwi. Chyba że jesteście ekshibicjonistami.
Próbowałam wyprowadzić go równowagi.
- Tak? Nie chciałaś być na jej miejscu? Mnie się wydaje co innego. Widziałem, jak na mnie patrzysz, jaki głód czułaś, przyglądając się nam - powiedział, ściszając głos i zbliżając swoje usta do moich.
Przymknęłam oczy, czekając na to, co zaraz miało nastąpić. Byłam gotowa na jego usta na swoich. Zamiast tego poczułam chłód, gdy odsunął się ode mnie i zaczął się śmiać. Zabolało niemal tak mocno, jakby wymierzył mi policzek. A może jeszcze bardziej.
- Chyba nie myślałaś, że chciałem cię pocałować? - zapytał ironicznie. - To się nigdy nie stanie. Daj sobie spokój, dla mnie nie istniejesz i im szybciej to do ciebie dotrze, tym lepiej. Całe lato przed nami w tym domu. Proszę cię, schodź mi z drogi, bo nie ręczę za siebie.
Wygłosił tę przemowę i wyszedł, zostawiając mnie w osłupieniu. Byłam naiwna, sądząc, że mogę to naprawić. Drake mnie nienawidził, a ja nie wiedziałam zupełnie, co takiego zrobiłam, że tak się czuł. By tak mną pomiatał. Zwątpiłam w to, że jeszcze kiedyś możemy być ze sobą. Potrzebowałam zapomnienia, musiałam się wydostać z domu. Sięgnęłam po telefon i wybrałam numer mojej przyjaciółki. Dziś mógł mi pomóc tylko mocno zakrapiany wieczór. Matylda doskonale się do tego nadawała, nikt tak dobrze jak ona mnie nie rozumiał.
***
To był dobry pomysł. To był kurewsko dobry pomysł, myślałam, idąc pijackim krokiem do swojego pokoju. Był środek nocy, a ja ledwo trzymałam się na nogach. Dobrze, że zdjęłam szpilki przed domem, bo one na pewno nie pomogłyby mi pokonać i tak cholernie wkurzających schodów. Trzymając się poręczy jedną ręką, a w drugiej ściskając buty, próbowałam doczłapać do swojego pokoju. Roześmiałam się na głos, bo musiało to wyglądać komicznie. Spódnica podjechała mi do połowy tyłka, gdy niezgrabnie wspinałam się po stopniach. Ludzie mieliby ze mnie niezły ubaw. To wszystko przez tego dupka, to przez niego musiałam się upić niemal do nieprzytomności. Już ja mu pokażę, jeszcze pożałuje wszystkiego, co zrobił. Moje myśli plątały mi się w głowie niczym jakiś huragan. Nie chciało mi się iść dalej, pokonana przez schody usadowiłam się wygodnie na przedostatnim stopniu. Poddałam się. Położyłam obok szpilki i przytuliwszy się do barierki, po prostu odpłynęłam.